Rozstać się czy nie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstać się czy nie?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 127 ]

Odp: Rozstać się czy nie?
paslawek napisał/a:
2018Facet27 napisał/a:

I też bym dodał do wpisu powyższego, żeby już po (o ile taka będzie Twoja decyzja) nie poddać się presji otoczenia - zainteresowanego, jego mamy, Twoich rodziców, kogoś.

Prześpij się z tym, czy co tam dziś robisz. Powodzenia!!

Masz racje dochodzenie do niezależności i samodzielności idzie razem z akceptacją przydaje się w dojrzewaniu to proces.

Czasem wiek nie nie nic do rzeczy a takie zjawisko jak człowiek/ideał nie występuje w przyrodzie.



Chyba właśnie największym problemem jest to, że co inni powiedzą.. Ale koniec! To moje życie, ja dokonuje wyborów- tych złych i dobrych... Człowiek uczy się na błędach.

Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Rozstać się czy nie?
xniezdecydowanax napisał/a:
GwiezdnyPył napisał/a:
xniezdecydowanax napisał/a:


Może i mentalne dzieci, może nie wink Poważne relacje? Miłość? Mieszkanie razem?  Co masz na myśli? Jeśli o mieszkanie razem to owszem masz racje, bardzo żałuję ze w tak młodym wieku zamieszkaliśmy ze sobą.

Ja z moim teraz już exem zamieszkaliśmy razem jak ja miałam 21 lat a rok wcześniej go poznałam  mieszkaliśmy ze sobą 9lat byliśmy razem 10lat. Wiek niema znaczenia moim zdaniem bo czasami osoba mająca 20pare jest bardziej dojrzała od 30 czy 40 latka . Jedyne czego żałuję że w tak młodym wieku zaczęłam poważne życie . Moja rada jest taka jeśli go nie kochasz i jesteś tego pewna nie zmuszaj się do bycia razem i a napewno nie patrz co inni o tym myślą bo to twoje życie




Właśnie ciągle mam w głowie to co powie moja mama... Wiem jak zareagowała, gdy raz próbowałam go zostawić.. Stanęła po jego stronie.. A to przecież ja jestem jej córką i mam prawo do szczęścia...

No właśnie. Nie myślisz i nie podejmujesz decyzji samodzielnie, dopóki to się nie zmieni nie będziesz gotowa na związek.

41

Odp: Rozstać się czy nie?
xniezdecydowanax napisał/a:
GwiezdnyPył napisał/a:
xniezdecydowanax napisał/a:



Może problem jest w głowie.. W końcu to pierwsza miłość, tyle razem przeszliśmy... Miał być tym jedynym i co..

I nim nie będzie trudno takie rzeczy się dzieją jest tu pełno takich historii . Pomyśl o sobie nie o innych . Swoją drogą ciekawe bo mnie mój ex też drażnił jak je jak się ubiera w jaki sposób się odzywa może ja też powinnam skończyć to wcześniej a właśnie myślałam jak ty tyle lat razem jest moja pierwsza miłością itp. nie odkładaj tego na później jeśli jesteś pewna nie marnuj lat jak ja ....



Już teraz myślę, że zmarnowałam co najmniej 2 lata...

To nie trać już więcej . Mam pytanie razem dziś jesteście w sylwestra ?

Odp: Rozstać się czy nie?
GwiezdnyPył napisał/a:
xniezdecydowanax napisał/a:
GwiezdnyPył napisał/a:

I nim nie będzie trudno takie rzeczy się dzieją jest tu pełno takich historii . Pomyśl o sobie nie o innych . Swoją drogą ciekawe bo mnie mój ex też drażnił jak je jak się ubiera w jaki sposób się odzywa może ja też powinnam skończyć to wcześniej a właśnie myślałam jak ty tyle lat razem jest moja pierwsza miłością itp. nie odkładaj tego na później jeśli jesteś pewna nie marnuj lat jak ja ....



Już teraz myślę, że zmarnowałam co najmniej 2 lata...

To nie trać już więcej . Mam pytanie razem dziś jesteście w sylwestra ?




Oboje wróciliśmy na święta do swoich rodzin, mieliśmy spędzić sylwestra razem u Niego.. Ale ja stwierdziłam, że nie chce  z nim siedzieć i wróciłam do domu gdzie mieszkamy... I siedzę sama właśnie ii dobrze mi z tym

43

Odp: Rozstać się czy nie?
xniezdecydowanax napisał/a:
GwiezdnyPył napisał/a:
xniezdecydowanax napisał/a:


Już teraz myślę, że zmarnowałam co najmniej 2 lata...

To nie trać już więcej . Mam pytanie razem dziś jesteście w sylwestra ?




Oboje wróciliśmy na święta do swoich rodzin, mieliśmy spędzić sylwestra razem u Niego.. Ale ja stwierdziłam, że nie chce  z nim siedzieć i wróciłam do domu gdzie mieszkamy... I siedzę sama właśnie ii dobrze mi z tym

Twój nick zdecydowanie do ciebie  nie pasuje . Ty już podjęłaś decyzję tylko niewiesz kiedy i jak to zrobić .  A on co na to niechcial do ciebie przyjechać spedzic z tobą czasu ? Nie nalegał żebyście razem spędzili ?

Odp: Rozstać się czy nie?
GwiezdnyPył napisał/a:
xniezdecydowanax napisał/a:
GwiezdnyPył napisał/a:

To nie trać już więcej . Mam pytanie razem dziś jesteście w sylwestra ?




Oboje wróciliśmy na święta do swoich rodzin, mieliśmy spędzić sylwestra razem u Niego.. Ale ja stwierdziłam, że nie chce  z nim siedzieć i wróciłam do domu gdzie mieszkamy... I siedzę sama właśnie ii dobrze mi z tym

Twój nick zdecydowanie do ciebie  nie pasuje . Ty już podjęłaś decyzję tylko niewiesz kiedy i jak to zrobić .  A on co na to niechcial do ciebie przyjechać spedzic z tobą czasu ? Nie nalegał żebyście razem spędzili ?



Mówił , że mu smutno i ze zawsze razem spędzalismy.. Ale chciał tez z mamą zostać (bo też jeszcze przeżywa śmierć męża)

45 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2018-12-31 22:10:39)

Odp: Rozstać się czy nie?
xniezdecydowanax napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Uważaj, bo jak tak się będziesz z nim rozstawać, to zdążycie w międzyczasie i ślub wziąć.

Facet Cię nie kręci, wolisz, jak go nie ma, to w czym jest Twój problem. Przestań szukać wymówek i się wyprowadź.


Może problem jest w głowie.. W końcu to pierwsza miłość, tyle razem przeszliśmy... Miał być tym jedynym i co..

Jeżeli w imię pierwszej miłości zostaniesz z nim, to nawet nie wiem czy powinno nam być Ciebie żal.
Wiesz, że z każdym kolejnym miesiącem będzie jeszcze trudniej?

Zrób sobie deadline i tyle. Będziesz miała to wreszcie za sobą.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Odp: Rozstać się czy nie?
Lady Loka napisał/a:
xniezdecydowanax napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Uważaj, bo jak tak się będziesz z nim rozstawać, to zdążycie w międzyczasie i ślub wziąć.

Facet Cię nie kręci, wolisz, jak go nie ma, to w czym jest Twój problem. Przestań szukać wymówek i się wyprowadź.


Może problem jest w głowie.. W końcu to pierwsza miłość, tyle razem przeszliśmy... Miał być tym jedynym i co..

Jeżeli w imię pierwszej miłości zostaniesz z nim, to nawet nie wiem czy powinno nam być Ciebie żal.
Wiesz, że z każdym kolejnym miesiącem będzie jeszcze trudniej?

Zrób sobie deadline i tyle. Będziesz miała to wreszcie za sobą.




Wiem, masz racje. Podjęłam dezycję. Wróci to kończę z tym

47

Odp: Rozstać się czy nie?
xniezdecydowanax napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
xniezdecydowanax napisał/a:

Może problem jest w głowie.. W końcu to pierwsza miłość, tyle razem przeszliśmy... Miał być tym jedynym i co..

Jeżeli w imię pierwszej miłości zostaniesz z nim, to nawet nie wiem czy powinno nam być Ciebie żal.
Wiesz, że z każdym kolejnym miesiącem będzie jeszcze trudniej?

Zrób sobie deadline i tyle. Będziesz miała to wreszcie za sobą.




Wiem, masz racje. Podjęłam dezycję. Wróci to kończę z tym

Przykre ale tak będzie lepiej i dla ciebie i dla niego

Odp: Rozstać się czy nie?
GwiezdnyPył napisał/a:
xniezdecydowanax napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Jeżeli w imię pierwszej miłości zostaniesz z nim, to nawet nie wiem czy powinno nam być Ciebie żal.
Wiesz, że z każdym kolejnym miesiącem będzie jeszcze trudniej?

Zrób sobie deadline i tyle. Będziesz miała to wreszcie za sobą.




Wiem, masz racje. Podjęłam dezycję. Wróci to kończę z tym

Przykre ale tak będzie lepiej i dla ciebie i dla niego



No niestety, nic nie poradze :C

49

Odp: Rozstać się czy nie?

Chyba jesteś stanowczo za młoda na to, by już mieszkać z chłopakiem, czyli być w tzw poważnym związku. Nie wiem jak radzicie sobie z prowadzeniem domu, z ogarnięciem całej tej proxy życia, ale wydaje mi się, że na tak tak młody wiek, szczególnie że zaczęłaś jako nastolatka, to stanowczo za duże obciążenie dla ciebie. W domu trzeba przecież posprzątać, ogarnąć gotowanie, pranie, rachunki, no to chyba troszkę za dużo. Najlepsze lata, bo te nastoletnie ty już prowadziłas dom, podczas gdy twoje koleżanki biegały na imprezy i co chwilę poznawały nowych ludzi, w tym także chłopaków. Może nawet nie jesteś aż tak zniesmaczona swoim chłopakiem, co raczej masz typowe objawy wypalenia sytuacja. Jesteś po prostu zmęczona takim życiem, a ponieważ nie potrafisz spojrzeć na to bardziej całościowo, to źródła swojego zmęczenia szukasz w chłopaku. To normalne. W twoim wieku nawet nie słyszałam o zmęczonym umyśle i ciele z powodu wypalenia zawodowego.
Nie wiem jaka masz sytuacje w domu rodzinnym, ale wydaje mi się, że rodzice chyba za wcześnie uznali, że jesteś gotowa do samodzielnego życia i do czegos, co przypomina zabawę w małżeństwo. Wy mając zgodę rodziców chętnie zamieszkaliśmy razem, ale nie zdawaliście sobie sprawy z tego, z za rok, dwa albo trzy mogą być problemy.
Moja rada-. nie ciągnij tego na sile, bo to bez sensu. Powiedz chłopakowi, że ty pragniesz dołączyć do swoich koleżanek i żyć jak one, że cała ta sytuacja przerosła cię i że jesteś w innym momencie życiowym. niż wtedy kilka lat temu.
Masz przecież wiele lat wolności, możesz fantastycznie żyć, a nie zajmować się domem i żyć jak stara maleńka. 
By założyć rodzinę masz jeszcze czas.
Tak więc nie rób sobie wyrzutów, nie myśl o sobie, że jesteś rozkapryszoną księżniczka, tylko spójrz prawdzie w oczy. A prawda jest, że nie jesteś gotowa na takie życie. Po nowym roku porozmawiaj z chłopakiem, może okazać się, że i on też ma objawy wypalenia ta sytuacja, wtedy lepiej się zrozumiecie i odejdziecie od siebie bez żalu.

50

Odp: Rozstać się czy nie?
ulle napisał/a:

Chyba jesteś stanowczo za młoda na to, by już mieszkać z chłopakiem, czyli być w tzw poważnym związku. Nie wiem jak radzicie sobie z prowadzeniem domu, z ogarnięciem całej tej proxy życia, ale wydaje mi się, że na tak tak młody wiek, szczególnie że zaczęłaś jako nastolatka, to stanowczo za duże obciążenie dla ciebie. W domu trzeba przecież posprzątać, ogarnąć gotowanie, pranie, rachunki, no to chyba troszkę za dużo. Najlepsze lata, bo te nastoletnie ty już prowadziłas dom, podczas gdy twoje koleżanki biegały na imprezy i co chwilę poznawały nowych ludzi, w tym także chłopaków. Może nawet nie jesteś aż tak zniesmaczona swoim chłopakiem, co raczej masz typowe objawy wypalenia sytuacja. Jesteś po prostu zmęczona takim życiem, a ponieważ nie potrafisz spojrzeć na to bardziej całościowo, to źródła swojego zmęczenia szukasz w chłopaku. To normalne. W twoim wieku nawet nie słyszałam o zmęczonym umyśle i ciele z powodu wypalenia zawodowego.
Nie wiem jaka masz sytuacje w domu rodzinnym, ale wydaje mi się, że rodzice chyba za wcześnie uznali, że jesteś gotowa do samodzielnego życia i do czegos, co przypomina zabawę w małżeństwo. Wy mając zgodę rodziców chętnie zamieszkaliśmy razem, ale nie zdawaliście sobie sprawy z tego, z za rok, dwa albo trzy mogą być problemy.
Moja rada-. nie ciągnij tego na sile, bo to bez sensu. Powiedz chłopakowi, że ty pragniesz dołączyć do swoich koleżanek i żyć jak one, że cała ta sytuacja przerosła cię i że jesteś w innym momencie życiowym. niż wtedy kilka lat temu.
Masz przecież wiele lat wolności, możesz fantastycznie żyć, a nie zajmować się domem i żyć jak stara maleńka. 
By założyć rodzinę masz jeszcze czas.
Tak więc nie rób sobie wyrzutów, nie myśl o sobie, że jesteś rozkapryszoną księżniczka, tylko spójrz prawdzie w oczy. A prawda jest, że nie jesteś gotowa na takie życie. Po nowym roku porozmawiaj z chłopakiem, może okazać się, że i on też ma objawy wypalenia ta sytuacja, wtedy lepiej się zrozumiecie i odejdziecie od siebie bez żalu.

Ulle właśnie precyzyjnie opisałaś sytuacje mojej córeczki jota w jotę.
Córka w podobnym wieku jak Autorka tylko rozstanie w lutym miało miejsce teraz wychodzi już na prostą

51

Odp: Rozstać się czy nie?

Paskawek, ja też mam córkę, parę lat starsza, ma męża, maleńka córeczkę i teraz świetnie sprawdza się w swojej roli, bo po prostu do tego dojrzała. Wcześniej też kilka lat z kimś pomieszkiwała, ale nic z tego nie wyszło właśnie przez te proszę życia. Studia, a więc nauka, nos w książkach, a w domu bajzel, śmieci wychodziły z kosza, lodówka pusta, sterta prania, nawet wieczorem nigdzie nie wychodzili do znajomych, bo non stop obowiązki domowe. Rozstali się w kłótni obwiniając się o wszystko i licytując kto więcej się naharowal. Potem poznała obecnego męża, ma normalny dom, dziecko, pracę zawodową i też mnóstwo pracy i obowiązków, ale dojrzała już do takiego życia, chociaż też bywa zmęczona.
Autorka zaczęła jako nastolatka, więc nic dziwnego, że dzisiaj siedzi sama w domu i dobrze jej z tym.

Odp: Rozstać się czy nie?
ulle napisał/a:

Chyba jesteś stanowczo za młoda na to, by już mieszkać z chłopakiem, czyli być w tzw poważnym związku. Nie wiem jak radzicie sobie z prowadzeniem domu, z ogarnięciem całej tej proxy życia, ale wydaje mi się, że na tak tak młody wiek, szczególnie że zaczęłaś jako nastolatka, to stanowczo za duże obciążenie dla ciebie. W domu trzeba przecież posprzątać, ogarnąć gotowanie, pranie, rachunki, no to chyba troszkę za dużo. Najlepsze lata, bo te nastoletnie ty już prowadziłas dom, podczas gdy twoje koleżanki biegały na imprezy i co chwilę poznawały nowych ludzi, w tym także chłopaków. Może nawet nie jesteś aż tak zniesmaczona swoim chłopakiem, co raczej masz typowe objawy wypalenia sytuacja. Jesteś po prostu zmęczona takim życiem, a ponieważ nie potrafisz spojrzeć na to bardziej całościowo, to źródła swojego zmęczenia szukasz w chłopaku. To normalne. W twoim wieku nawet nie słyszałam o zmęczonym umyśle i ciele z powodu wypalenia zawodowego.
Nie wiem jaka masz sytuacje w domu rodzinnym, ale wydaje mi się, że rodzice chyba za wcześnie uznali, że jesteś gotowa do samodzielnego życia i do czegos, co przypomina zabawę w małżeństwo. Wy mając zgodę rodziców chętnie zamieszkaliśmy razem, ale nie zdawaliście sobie sprawy z tego, z za rok, dwa albo trzy mogą być problemy.
Moja rada-. nie ciągnij tego na sile, bo to bez sensu. Powiedz chłopakowi, że ty pragniesz dołączyć do swoich koleżanek i żyć jak one, że cała ta sytuacja przerosła cię i że jesteś w innym momencie życiowym. niż wtedy kilka lat temu.
Masz przecież wiele lat wolności, możesz fantastycznie żyć, a nie zajmować się domem i żyć jak stara maleńka. 
By założyć rodzinę masz jeszcze czas.
Tak więc nie rób sobie wyrzutów, nie myśl o sobie, że jesteś rozkapryszoną księżniczka, tylko spójrz prawdzie w oczy. A prawda jest, że nie jesteś gotowa na takie życie. Po nowym roku porozmawiaj z chłopakiem, może okazać się, że i on też ma objawy wypalenia ta sytuacja, wtedy lepiej się zrozumiecie i odejdziecie od siebie bez żalu.



Jeśli chodzi o prowadzenie domu to wszystko jest prawie na mojej głowie... On co prawda pomaga czasem, ale czuje, że to ja mam 'jaja' w tym związku...  To ja sprzątam, gotuje, piore, ogarniam rachunki i tak dalej...

53

Odp: Rozstać się czy nie?

Moja jest na etapie uważania że cała ta sytuacja to cenne doświadczenie.
Zazdroszczę odrobinę ja jestem gotowy być dziadkiem ,ale pewnie warto poczekać smile

54

Odp: Rozstać się czy nie?

No widzisz i pewnie tu jest pies pogrzebany. Też miałabym dość faceta, który nic nie robi w domu, miałabym go za trutnia, lenia i raczej nie pociągałoby mnie jako mężczyzna.
Napisałaś "czasami pomagał" już tskie stwierdzenie że on pomagał jest znamienne. On powinien obowiązki domowe postrzegać jako swoje obowiązki i je wykonywać, a nie pomagac tobie, jakby to były tylko twoje obowiązki.
Zakończ to dziecinne małżeństwo i zacznij wreszcie żyć stosownie do swojego wieku. Masz do tego prawo, a potem gdy fojrzejesz założysz rodzinę i wtedy przekonasz się, jak cudownie może być, chociaż i kłopotów oraz roboty na pewno ci nie zabraknie.

55 Ostatnio edytowany przez ulle (2018-12-31 23:32:58)

Odp: Rozstać się czy nie?

Paslawek, moja też uważa tamto za super doświadczenie życiowe, bo rzeczywiście jest to przyspieszona lekcja prozy życia i mówi, że fajnie było, ale w życiu już by do tego nie wróciła właśnie że względu na to, że cały dom miała na głowie, non stop uczyła się albo ogarniała chałupę.
Teraz ma prawdziwą rodzinę, dziecko i to jest całkiem inne myślenie i inne życie. Człowiek widzi sens.
Na wszystko, jak widać, musi przyjść odpowiedni czas.

Odp: Rozstać się czy nie?
ulle napisał/a:

No widzisz i pewnie tu jest pies pogrzebany. Też miałabym dość faceta, który nic nie robi w domu, miałabym go za trutnia, lenia i raczej nie pociągałoby mnie jako mężczyzna.
Napisałaś "czasami pomagał" już tskie stwierdzenie że on pomagał jest znamienne. On powinien obowiązki domowe postrzegać jako swoje obowiązki i je wykonywać, a nie pomagac tobie, jakby to były tylko twoje obowiązki.
Zakończ to dziecinne małżeństwo i zacznij wreszcie żyć stosownie do swojego wieku. Masz do tego prawo, a potem gdy fojrzejesz założysz rodzinę i wtedy przekonasz się, jak cudownie może być, chociaż i kłopotów oraz roboty na pewno ci nie zabraknie.




Musze tak zrobić inaczej nie będę szczęśliwa!

57

Odp: Rozstać się czy nie?

Za dużo sobie wmawiasz jak na mój gust.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!
Odp: Rozstać się czy nie?
Burzowy napisał/a:

Za dużo sobie wmawiasz jak na mój gust.



To znaczy?

59 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-01-01 01:35:49)

Odp: Rozstać się czy nie?

Pewne rzeczy się wypalają, po czasie nie będzie tak super ekscytująco jak na początku. Tu nie chodzi o żaden brak dojrzałości, bo ludzie robią sobie nawet dzieci mając po 18 lat i jakoś żyją. Dla mnie to wszystko wygląda jak gdybyś szukała właśnie powodu do odejścia i szukasz każdego możliwego poparcia tej decyzji. A więc nie jesteś pewna. Serio wydaje Ci się, że nowy facet coś zmieni? Pewnie pojawi się szybko, bo samotność okaże się wcale nie taka fajna. Z nowym na początku będą fajerwerki, ale okaże się, że idealny też nie jest. A może ten pierwszy jednak nie był taki zły? Mi to wszystko wygląda jak "muszę coś zrobić by zracjonalizować odejście od niego, gdyż nie jest tak fajnie jak wtedy gdy były motylki w brzuchu". Decyzję już podjęłaś, ale rozważ jeszcze to wszystko. Bo szczęśliwa to masz być głównie sama ze sobą.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!
Odp: Rozstać się czy nie?
Burzowy napisał/a:

Pewne rzeczy się wypalają, po czasie nie będzie tak super ekscytująco jak na początku. Tu nie chodzi o żaden brak dojrzałości, bo ludzie robią sobie nawet dzieci mając po 18 lat i jakoś żyją. Dla mnie to wszystko wygląda jak gdybyś szukała właśnie powodu do odejścia i szukasz każdego możliwego poparcia tej decyzji. A więc nie jesteś pewna. Serio wydaje Ci się, że nowy facet coś zmieni? Pewnie pojawi się szybko, bo samotność okaże się wcale nie taka fajna. Z nowym na początku będą fajerwerki, ale okaże się, że idealny też nie jest. A może ten pierwszy jednak nie był taki zły? Mi to wszystko wygląda jak "muszę coś zrobić by zracjonalizować odejście od niego, gdyż nie jest tak fajnie jak wtedy gdy były motylki w brzuchu". Decyzję już podjęłaś, ale rozważ jeszcze to wszystko. Bo szczęśliwa to masz być głównie sama ze sobą.



Owszem wypalają się, ale chyba nie mija ochota na bliskość... Nie powiedziałam, że chce kogoś innego.. Nie boję się samotności, na siłę nikogo szukać nie będę wink

61

Odp: Rozstać się czy nie?

A jesteś pewna, że to nic z medycznego punktu widzenia bardziej? Bo takie rzeczy się dzieją.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!
Odp: Rozstać się czy nie?
Burzowy napisał/a:

A jesteś pewna, że to nic z medycznego punktu widzenia bardziej? Bo takie rzeczy się dzieją.





Wydaje mi się, że jestem pewna, skoro nawet denerwuje mnie jego osoba... Gdybym go jednak kochała to chciałabym z nim spędzać czas, tęskniłąbym za nim trochę.. A tu nic

63

Odp: Rozstać się czy nie?

Może to zabrzmi nieco absurdalnie i ciężko się odnieść, bo jestem facetem. Przeżywałem kiedyś coś takiego w swoim związku. Stwierdziłem jednak wtedy, że to nielogiczne, bo przecież ona jest dla mnie dobra. To skąd brak chęci na seks i chęć odcięcia się? Postanowiłem jednak, że biorę to na klatę i po prostu chcę być i obdarzać ją uczuciem. Uczucie wróciło. Z ochotą na seks poprawiło się nieco później. Okazało się, że z jakiegoś powodu hormony chwilowo przyświrowały. Mała regulacja i było ok, a potem było już było tak dobrze jak nigdy.

Tak marudzę tu, bo ludzie bardzo łatwo się dzisiaj rozchodzą. I uważam, że trzeba to przemyśleć pod każdym możliwym kątem, a nie "on nie sprząta w chałupie, naraaa".

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!
Odp: Rozstać się czy nie?
Burzowy napisał/a:

Może to zabrzmi nieco absurdalnie i ciężko się odnieść, bo jestem facetem. Przeżywałem kiedyś coś takiego w swoim związku. Stwierdziłem jednak wtedy, że to nielogiczne, bo przecież ona jest dla mnie dobra. To skąd brak chęci na seks i chęć odcięcia się? Postanowiłem jednak, że biorę to na klatę i po prostu chcę być i obdarzać ją uczuciem. Uczucie wróciło. Z ochotą na seks poprawiło się nieco później. Okazało się, że z jakiegoś powodu hormony chwilowo przyświrowały. Mała regulacja i było ok, a potem było już było tak dobrze jak nigdy.

Tak marudzę tu, bo ludzie bardzo łatwo się dzisiaj rozchodzą. I uważam, że trzeba to przemyśleć pod każdym możliwym kątem, a nie "on nie sprząta w chałupie, naraaa".


Też nie chcę się rozstawać od razu... Ale skoro od 2 lat mam takie myśli to coś jest nie tak hmm

65

Odp: Rozstać się czy nie?
Burzowy napisał/a:

Może to zabrzmi nieco absurdalnie i ciężko się odnieść, bo jestem facetem. Przeżywałem kiedyś coś takiego w swoim związku. Stwierdziłem jednak wtedy, że to nielogiczne, bo przecież ona jest dla mnie dobra. To skąd brak chęci na seks i chęć odcięcia się? Postanowiłem jednak, że biorę to na klatę i po prostu chcę być i obdarzać ją uczuciem. Uczucie wróciło. Z ochotą na seks poprawiło się nieco później. Okazało się, że z jakiegoś powodu hormony chwilowo przyświrowały. Mała regulacja i było ok, a potem było już było tak dobrze jak nigdy.

Jak się to później skończyło? Jeśli można wiedzieć.

Am I bluffing? try me

66 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-01-01 02:07:13)

Odp: Rozstać się czy nie?

Ja do jubilera, a ona alkohol w pracy i "ups". No więc warto nie było, ale to z perspektywy czasu.


@xniezdecydowanax No to możliwe, że faktycznie już się nie da uratować. Chociaż zawsze zostaje psycholog;).

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

67

Odp: Rozstać się czy nie?
Burzowy napisał/a:

Ja do jubilera, a ona alkohol w pracy i "ups". No więc warto nie było, ale to z perspektywy czasu.

Ciekawie zrobiłeś. Hm naprawdę. W pozytywnym sensie. A była między Wami rozmowa na ten temat? Czy po prostu odbywało się to 'po cichu'?

Zaciekawiło mnie to bo ja nie potrafiłem się zmusić.

Burzowy napisał/a:

@xniezdecydowanax No to możliwe, że faktycznie już się nie da uratować. Chociaż zawsze zostaje psycholog;).

Co do autorki to, po jest młodziakiem, wymęczona tym, od 2 lat?! Tu chyba już trochę za późno - mogę się mylić. Bo to ona musi być pewna, a nie my.

Am I bluffing? try me

68

Odp: Rozstać się czy nie?

O uczuciu nie było, czułem, że to ogarnę. Ona kochała niby. Przynajmniej taką wersję przyjmuję, bo nie siedziałem jej w głowie. Co do intymności, to owszem i była pełna akceptacja. Aczkolwiek niestety jest szansa, że to "ups" mogło być związane z tym okresem właśnie. Wiesz jak to jest, coś nie gra i kobieta siebie obwinia, ale nie zamyka się w sobie tylko otwiera na nowe właśnie.

2 lata to już dużo, pytanie tylko, czy faktycznie ten stan utrzymuje się dwa lata, czy dwa lata temu jakaś pojedyncza myśl przyszła jej do głowy.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

69

Odp: Rozstać się czy nie?
2018Facet27 napisał/a:
Burzowy napisał/a:

Ja do jubilera, a ona alkohol w pracy i "ups". No więc warto nie było, ale to z perspektywy czasu.

Ciekawie zrobiłeś. Hm naprawdę. W pozytywnym sensie. A była między Wami rozmowa na ten temat? Czy po prostu odbywało się to 'po cichu'?

Zaciekawiło mnie to bo ja nie potrafiłem się zmusić.


Ja jestem w sumie po takim kryzysie. Rozmawialiśmy o tym, może nie jakoś od razu na bieżąco, ale temat jest przegadany.
Moje libido wyłączyło się zupełnie, a obecność mojego faceta bardziej mnie wkurzała niż cieszyła. Najlepiej było mi jak szedł do kolegów.
Tylko u mnie kwestia była bardziej w tym, że nie znoszę zmian, a jednocześnie zmieniłam pracę i zamieszkaliśmy razem, więc przeprowadzałam się. Plus nagle okazało się, że mamy siebie cały czas i mamy inne podejście do obowiązków domowych big_smile więc musieliśmy się podocierać, co w sumie cały czas się dzieje.

Z perspektywy przejścia takiego kryzysu mogę powiedzieć, że ja sama ze sobą wracam do normy, a przez to, że to przegadaliśmy to też lepiej nam razem.

Ale u mnie to trwało miesiąc, a nie 2 lata.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

70 Ostatnio edytowany przez Marata (2019-01-01 10:40:38)

Odp: Rozstać się czy nie?

Skasowałam post bo był ni w 5 ni w 12.

71

Odp: Rozstać się czy nie?

Niezdecydowana jak tam u ciebie ?

Odp: Rozstać się czy nie?
GwiezdnyPył napisał/a:

Niezdecydowana jak tam u ciebie ?


A jakoś, ciągle te wątpliwości... Że może jednak robię błąd, ale utwierdzam się w przekonaniu, że jednak nie, bo nadal go ze mną nie ma a ja nie tęsknie, czuje się dobrze..

73

Odp: Rozstać się czy nie?

Wątpliwości będą ciągle, nawet po rozstaniu przez pewien okres czasu.

Am I bluffing? try me
Odp: Rozstać się czy nie?
Poker napisał/a:

Wątpliwości będą ciągle, nawet po rozstaniu przez pewien okres czasu.



A Ty jak się czujesz? Nie żałujesz?

75

Odp: Rozstać się czy nie?
xniezdecydowanax napisał/a:
Poker napisał/a:

Wątpliwości będą ciągle, nawet po rozstaniu przez pewien okres czasu.



A Ty jak się czujesz? Nie żałujesz?

Ja podjąłem świadomą decyzję zanim zawitałem na to forum. Szargały mną emocje, to prawda. Każdy tak ma, no chyba że jakiś wąski odsetek ludzi.

Czy żałuję, nie. Czy jest mi ciężko, tak. Wiedziałem też, że tak będzie.

Nie sugeruj się mną, musisz podjąć własną decyzję.

Am I bluffing? try me
Odp: Rozstać się czy nie?
Poker napisał/a:
xniezdecydowanax napisał/a:
Poker napisał/a:

Wątpliwości będą ciągle, nawet po rozstaniu przez pewien okres czasu.



A Ty jak się czujesz? Nie żałujesz?

Ja podjąłem świadomą decyzję zanim zawitałem na to forum. Szargały mną emocje, to prawda. Każdy tak ma, no chyba że jakiś wąski odsetek ludzi.

Czy żałuję, nie. Czy jest mi ciężko, tak. Wiedziałem też, że tak będzie.

Nie sugeruj się mną, musisz podjąć własną decyzję.



Nie chce się nikim sugerować, po prostu pytam z czystej ciekawości. Wiem, że ciężko będzie chociaż może nie? Bardziej myślę teraz o Nim, jak on to wszystko zniesie.

Posty [ 39 do 76 z 127 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstać się czy nie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018