Chciałbym nadal ufać swojej żonie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 119 ]

39

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Jak to nie był jej plan to mogła o tym mówić i UWAGA: dawać swoje rozwiązania, inicjatywę- a nie uciekać do ogródka.
Nie daj się w te krzaki wpuścić.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Luki.wroc napisał/a:
Burzowy napisał/a:

My jako mężczyźni staramy się kochać aktywnie. Kobiety są raczej rzadziej tego świadomie. Idź pokaż się z młodszą i ładniejsza, to zobaczysz jak rodzi się zaraz miłość u kobiety...

Hehe... dobre.
Nie, to raczej nie ja wink ale dzięki i za takie rady.

Jeżeli ona jest zdecydowana by odejść, to nie zrobisz jej tym krzywdy, serio. Sam też nie będziesz mieć wyrzutów sumienia.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

41

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Kobiety lubią takich silnych, zaradnych życiowych mezczyzn na dodatek skutecznych przy załatwianiu różnych spraw, jednak i taki wygodny układ dla kobiety może się w końcu tej kobiecie przejesc, bo ileż można znosić cudze szarogeszenie się i madrzenie się. Ona na pewno cię kocha i dlatego od czasu do czasu przymila się do ciebie, bo chce żeby ją kochał tak po prostu a nie rządził nią.Tu żadnego gacha nie ma chyba że w ogródku twojej bujnej wyobraźni. Wyciągnij z niej jak najwięcej uwagi krytycznych na twój temat, przemysl jej uwagi pod kątem tego czy żona nie ma racji, a potem idź do psychologa żeby nauczył cię komunikacji w waszym związku i jak mógłbyś dowartościować swoją żonę, tak mocno zepchnięta w cień. Za jakiś czas, jeśli pójdzie ci dobrze znowu zobaczysz uśmiech na jej twarzy.

42

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

@ulle

Nie no jasne, niech koleś zapier****, a ona łaskawie rozważy, czy go zostawić, czy jednak nie. Twój post jest tak wspaniale naiwny, tak bardzo nieskalany tym jak relacje dziś wyglądają. Problem MA BABA. I w NIEJ jest problem. ON TEGO NIE NAPRAWI.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

43

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
ulle napisał/a:

Kobiety lubią takich silnych, zaradnych życiowych mezczyzn na dodatek skutecznych przy załatwianiu różnych spraw, jednak i taki wygodny układ dla kobiety może się w końcu tej kobiecie przejesc, bo ileż można znosić cudze szarogeszenie się i madrzenie się. Ona na pewno cię kocha i dlatego od czasu do czasu przymila się do ciebie, bo chce żeby ją kochał tak po prostu a nie rządził nią.Tu żadnego gacha nie ma chyba że w ogródku twojej bujnej wyobraźni. Wyciągnij z niej jak najwięcej uwagi krytycznych na twój temat, przemysl jej uwagi pod kątem tego czy żona nie ma racji, a potem idź do psychologa żeby nauczył cię komunikacji w waszym związku i jak mógłbyś dowartościować swoją żonę, tak mocno zepchnięta w cień. Za jakiś czas, jeśli pójdzie ci dobrze znowu zobaczysz uśmiech na jej twarzy.

:DDD żartujesz??? On ma ją dowartościowywać, za nią do psychologa iść, big_smile ? Jak za dziecko?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

44

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Ma pójść do psychologa, bo to on psuje to małżeństwo i autor doskonale o tym wie. Ma się nauczyć komunikacji z żoną by dowartościowywać ja, ponieważ przez dekadę stlamsil ja, zahukal a przypominam bunt niewolników jest najgorszy. Inaczej straci tę kobietę. Tak uważam.

45 Ostatnio edytowany przez Luki.wroc (2018-12-15 23:17:33)

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Burzowy napisał/a:
Luki.wroc napisał/a:
Burzowy napisał/a:

My jako mężczyźni staramy się kochać aktywnie. Kobiety są raczej rzadziej tego świadomie. Idź pokaż się z młodszą i ładniejsza, to zobaczysz jak rodzi się zaraz miłość u kobiety...

Hehe... dobre.
Nie, to raczej nie ja wink ale dzięki i za takie rady.

Jeżeli ona jest zdecydowana by odejść, to nie zrobisz jej tym krzywdy, serio. Sam też nie będziesz mieć wyrzutów sumienia.

Tylko, że jest jedno "ale"
Ja się o nią po prostu martwię. Bo poza mną nie ma nikogo na świecie (szwagier owszem jest, pewnie jej pomoże w razie W, ale ona nie ma z nim dobrych stosunków od kiedy założył rodzinę). Zresztą, ja też nie mam poza nią nikogo blisko. Ba, nawet znajomych nie mamy za wielu, bo zawsze razem wszystko robiliśmy a ludzie nas irytowali.
Teraz każde z nas zostanie samo. Ja jestem facet i dam sobie radę.
Jak to ona stwierdziła "doceń, że jestem w czarnejd dup... a jestem z Tobą szczera i chcę odejść". Powiedziałem, że doceniam i szanuję jej zdanie. Zapytałem, ale chcesz się rozwieść ? Powiedziała, że tak chyba byłoby najbardziej fair. Powiedziałem, że na to jest czas, że nie ma co podejmować decyzji w takich emocjach jak ta pierwsza rozmowa i zaproponowałem separację. Nic nie odpowiedziała, ale póki co tak to będzie wyglądać. Osobne domy. Brak kontaktu.
Łudzę się, że separacja daje te 50% szans na przemyślenie tematu przez obie strony.
Nigdy przerz 10 lat nie rozstawaliśmy się na dłużej niż 10 dni i mówiliśmy wówczas, nigdy więcej.

Ja odczuwam potrzebę opieki nad nią, owszem jak starszy brat. Ale również kontaktu fizycznego, jak mąż. Obawiam się, jednak, że to drugie byłoby dla nie trudne do przestawienia w głowie, bo to jakby kochać się z bratem... Chore.

46

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
ulle napisał/a:

Ma pójść do psychologa, bo to on psuje to małżeństwo i autor doskonale o tym wie. Ma się nauczyć komunikacji z żoną by dowartościowywać ja, ponieważ przez dekadę stlamsil ja, zahukal a przypominam bunt niewolników jest najgorszy. Inaczej straci tę kobietę. Tak uważam.


Tak Ulle, masz rację, ja widzę w tym swoją winę. Winą mojej żony jest to, że mylnie stłamsiła w sobie swój charakter jaki miała przed poznaniem mnie. Było jej wygodnie z tym. Aż do czasu. Teraz wróciło jej prawdziwe ja.
Chciałbym teraz to wszystko od nowa poukładać, ale Ulle chyba jest za późno. Ona naprawdę szuka lokum. Nie chce przebywać w moim otoczeniu i unika mnie.

47 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-12-15 23:19:59)

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
ulle napisał/a:

Ma pójść do psychologa, bo to on psuje to małżeństwo i autor doskonale o tym wie. Ma się nauczyć komunikacji z żoną by dowartościowywać ja, ponieważ przez dekadę stlamsil ja, zahukal a przypominam bunt niewolników jest najgorszy. Inaczej straci tę kobietę. Tak uważam.

Nie widzę podstaw do takich wniosków.
Luki- widzisz winę głównie swoją, bo to próba odzyskania kontroli- coś w stylu- ja spieprzyłem, to ja naprawię.. Daleko od prawdy..
To może być poza Twoją kontrolą.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

48

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Ela210 napisał/a:
ulle napisał/a:

Ma pójść do psychologa, bo to on psuje to małżeństwo i autor doskonale o tym wie. Ma się nauczyć komunikacji z żoną by dowartościowywać ja, ponieważ przez dekadę stlamsil ja, zahukal a przypominam bunt niewolników jest najgorszy. Inaczej straci tę kobietę. Tak uważam.

Nie widzę podstaw do takich wniosków.


Co ciekawe podczas trwania naszego małżeństwa nie chciała zajmować się finansami. Nie chciała mieć osobnych kont nawet. Ufała mi w tym temacie. Ja nie zawodziłem. Czułem się samcem alfa. Ona się z tym dobrze czuła. W razie wypadku mojego jakiegoś losowego miała byt zapewniony. Podobało jej się to.
Ale teraz to wszystko stało się przekleństwem. Poczuła się z tym źle. Jak dziecko we mgle, które w razie czego nie wie jakie opłaty należy zrobić.
W międzyczasie prówałem kilka razy na ten temat rozmawiać, że dobrze byłoby to razem robić. Te prozaiczne rzeczy. Zawsze od tego uciakała. Ty trzymaj kasę.

Z tymi pieniędzmi to tylko przykład. Generalnie na mnie dużo było tych przyziemnych rzeczy i każde z nas to akceptowało. Ona zajmowała się tą duchową sferą związku.
Teraz wyszło, że to nie tak. Że mogło być pół na pół z każdej sfery dla każdego.
Przyznałą mi sie ostatnio, że nawet moja mama jej radziła, żeby miała własne konto i własne pieniądze. Moja własna matka czujecie ? Nie mam żalu o to do niej bo sporo przeszła ze strony ojca.
Ale moją żona jej nie posłuchała. Teraz chyba tego żałuje.

49

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Luki.wroc napisał/a:

. Winą mojej żony jest to, że mylnie stłamsiła w sobie swój charakter jaki miała przed poznaniem mnie. Było jej wygodnie z tym. Aż do czasu. Teraz wróciło jej prawdziwe ja.
.

Kalka praprzyczyny rozpadu mojego małżeństwa która wyszła w niedawnej rozmowie z ex małżonką...
Chyba byłeś skazany na porażkę od samego początku bo udawanie kogoś kim się nie jest nie może trwać wiecznie.

50

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Ela210 napisał/a:
ulle napisał/a:

Ma pójść do psychologa, bo to on psuje to małżeństwo i autor doskonale o tym wie. Ma się nauczyć komunikacji z żoną by dowartościowywać ja, ponieważ przez dekadę stlamsil ja, zahukal a przypominam bunt niewolników jest najgorszy. Inaczej straci tę kobietę. Tak uważam.

Nie widzę podstaw do takich wniosków.
Luki- widzisz winę głównie swoją, bo to próba odzyskania kontroli- coś w stylu- ja spieprzyłem, to ja naprawię.. Daleko od prawdy..
To może być poza Twoją kontrolą.

To napewno jest w tej chwili poza moją kontrolą.
Teraz co mi pozostaje to trzymać nerwy na wodzy i zobaczyć jak się sytuacja rozwinie. Jeśli będzie wola dialogu po rozstaniu ( a myślę, że nie powinna być zainicjowana przeze mnie), to wówczas jestem gotowy do zmian w sobie. Ale musi być dialog, żebym znowu się w czymś nie zatracił.
Eh... własnie mi sie przypomniało, jak wielokrotnie tłumaczyłem żonie: mów mi wprost. Ja się nie domyślę.
Niestety ona jest typem raczej mało rozmownym, zamkniętym w sobie i jak widać to pewnego czasu duszącym w sobie uczucia. Do czasu...

51 Ostatnio edytowany przez Luki.wroc (2018-12-15 23:33:41)

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Rafał Poznań napisał/a:
Luki.wroc napisał/a:

. Winą mojej żony jest to, że mylnie stłamsiła w sobie swój charakter jaki miała przed poznaniem mnie. Było jej wygodnie z tym. Aż do czasu. Teraz wróciło jej prawdziwe ja.
.

Kalka praprzyczyny rozpadu mojego małżeństwa która wyszła w niedawnej rozmowie z ex małżonką...
Chyba byłeś skazany na porażkę od samego początku bo udawanie kogoś kim się nie jest nie może trwać wiecznie.


Hm... trochę brutalnie. Z ust kobiety. Chyba, że rzeczywiście byłeś mega aktorem a ona przejrzała Twoją grę wink
A dobra, chyba załapałem.... to ona udawała...

52 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-12-15 23:35:36)

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Rafał Poznań napisał/a:
Luki.wroc napisał/a:

. Winą mojej żony jest to, że mylnie stłamsiła w sobie swój charakter jaki miała przed poznaniem mnie. Było jej wygodnie z tym. Aż do czasu. Teraz wróciło jej prawdziwe ja.
.

Kalka praprzyczyny rozpadu mojego małżeństwa która wyszła w niedawnej rozmowie z ex małżonką...
Chyba byłeś skazany na porażkę od samego początku bo udawanie kogoś kim się nie jest nie może trwać wiecznie.

Też to znam.

Luki- Ty masz swoją ścieżkę, Ona swoją- teraz się rozbiegają, może zejdą, może nie.
PS. nie zdziw się mimo wszystko, że ktoś może być trzeci. Jakiś katalizator zmian był.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

53

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Luki.wroc napisał/a:
Rafał Poznań napisał/a:
Luki.wroc napisał/a:

. Winą mojej żony jest to, że mylnie stłamsiła w sobie swój charakter jaki miała przed poznaniem mnie. Było jej wygodnie z tym. Aż do czasu. Teraz wróciło jej prawdziwe ja.
.

Kalka praprzyczyny rozpadu mojego małżeństwa która wyszła w niedawnej rozmowie z ex małżonką...
Chyba byłeś skazany na porażkę od samego początku bo udawanie kogoś kim się nie jest nie może trwać wiecznie.


Hm... trochę brutalnie. Z ust kobiety. Chyba, że rzeczywiście byłeś mega aktorem a ona przejrzała Twoją grę wink

Kolego odwrotnie. To ona stwierdziła  ze ma dośc udawania kogoś kim nie jest. Ja byłem zawsze sobą. Tak teraz rok po rozwodzie mi to powiedziała z tym że ja to czułem że ta gra zaczyna uwierać  drugą stronę

54

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Wszystko może trwać wiecznie jak jesteśmy szczęśliwi ze sobą i mamy mózg. Jak jesteśmy darmozjadami i wysysamy życie z partnera, to walnie tak czy siak. Ela pisze mądrze, jak dla mnie to tu nie ma w ogóle Twojej winy Luki. Nie daj się wkopać w to, że babki lubią się poużalać i zrobić z siebie ofiary. To wszystko co piszesz, to ja dokładnie miałem to samo. Gdybym przyłapał moją ex z setką murzynów, to bym im spuścił wpierdziel na zasadzie "na pewno chcieli ją skrzywdzić".  Albo ludzie są powaleni albo my, bo nie myślimy tak jak oni. Tak czy siak mocno tu nie gra.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

55

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Rafał Poznań napisał/a:
Luki.wroc napisał/a:
Rafał Poznań napisał/a:

Kalka praprzyczyny rozpadu mojego małżeństwa która wyszła w niedawnej rozmowie z ex małżonką...
Chyba byłeś skazany na porażkę od samego początku bo udawanie kogoś kim się nie jest nie może trwać wiecznie.


Hm... trochę brutalnie. Z ust kobiety. Chyba, że rzeczywiście byłeś mega aktorem a ona przejrzała Twoją grę wink

Kolego odwrotnie. To ona stwierdziła  ze ma dośc udawania kogoś kim nie jest. Ja byłem zawsze sobą. Tak teraz rok po rozwodzie mi to powiedziała z tym że ja to czułem że ta gra zaczyna uwierać  drugą stronę


Tak, tak. W tej chwili to załapałem...

56

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Burzowy napisał/a:

Wszystko może trwać wiecznie jak jesteśmy szczęśliwi ze sobą i mamy mózg. Jak jesteśmy darmozjadami i wysysamy życie z partnera, to walnie tak czy siak. Ela pisze mądrze, jak dla mnie to tu nie ma w ogóle Twojej winy Luki. Nie daj się wkopać w to, że babki lubią się poużalać i zrobić z siebie ofiary. To wszystko co piszesz, to ja dokładnie miałem to samo. Gdybym przyłapał moją ex z setką murzynów, to bym im spuścił wpierdziel na zasadzie "na pewno chcieli ją skrzywdzić".  Albo ludzie są powaleni albo my, bo nie myślimy tak jak oni. Tak czy siak mocno tu nie gra.

Stare powiedzenie mówi, że wina leży pośrodku. Pewnie tak było w tym przypadku również. Nie czuję się jakoś cierpiętnikiem i człowiekiem złoczyńcą, ale po ludzku czuję żal a przede wszystkim złość na siebie, że mogłem tym związkiem pokierować inaczej. Że być może miłość, która się rozwijała w głowie mojej żony mogłabyć lepiej pielęgnowana i do tego dzisiaj by nie doszło.
Obwiniam się głównie o zaniedbanie i brak należytej uwagi na to co w życiu najważniejsze, czyli kontakt z bliską osobą. A nie plany i marzenia.
Teraz i ona i ja zostaniemy z marzeniami, a plany już można sobie w buty włożyć.

57

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Co jeszcze we mnie siedzie to żal do mamy. Choć to nie taki normalny żal. Żal przekorny. Choć nigdy jej tego nie powiem.
Zostałem wychowany dobrze. Zawsze mamie powtarzano, Twój syn jest taki ułożony i dobrze wychowany. Kierowałem się zdrowymi pobutkami i rozsądkiem. Moim wzorem był mój dziadek.
Moja żona potwierdziła mi to ostatnio. Jestem za dobrze ułożony, brak we mnie szaleństwa i spontaniczności. Daję kobiecie poczucie bezpieczeństwa i spokój, ale nie ma w tym motyli.
Mówiłem zawsze o sobie człowiek "zasadowy" jakieś 15 lat temu pisałem bloga i tak wówczas o sobie pomyślałem po raz pierwszy.
Mam zasady i jestem nim wierny. To powszechnie uważane dobre zasady w życiu. Tylko problem jest taki, że te zasady przejęły nade mną kontrolę.
To wszystko może się podobać na początku, fascynować, dawać pewność, ale z czasem jak pokazuje przykład mojej żony może stać się przytłaczające.
Dla mnie słowo jest słowo, czarne to czarne. A szarości powodują, że czuję sie niekomfortowo i ustawiam się negatywnie.
Żona to ode mnie przejęła w myśl zasady - z kim przestajesz takim się stajesz.
Niestety teraz to wszystko z niej wyszło. To nie ona. To nie ten charakter.

58 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2018-12-15 23:48:07)

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Luki napisał/a:

Stare powiedzenie mówi, że wina leży pośrodku. Pewnie tak było w tym przypadku również.

Tak, tylko tutaj to wygląda jak klasyczne "Hmmm, biologia nie działa tak samo jak zawsze, to na pewno jego wina. A ja sama nie wiem już przez to czego chcę". Pewnie gdybyś był najlepszym facetem na świecie to byś to wszystko przewidział i jakoś temu zapobiegł. Tylko sam sobie pomyśl ile to ma wspólnego z rzeczywistością.
Sam widzisz, skoro zależało jej na spełnianiu jakichś tam marzeń, po które mieliście zaraz sięgnąć... to w jaki sposób ona się do nich przybliży, gdy Cię odrzuci? Weź ją może bzyknij gdzieś w miejscu publicznym albo co, może zaskoczy. Albo olej, bo postawa miłego gościa chcącego pomóc w takiej sytuacji zawsze szkodzi.


Edit: A widzisz, mówiłem. Twoja żona jest niedojrzała i cipka ją swędzi, po prostu. Tylko wiecznie daj i daj...

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

59

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Autorze, po chyba 10 miesiącach się tu zalogowałem specjalnie, by ci odpisać. Owszem wystarczy kilka dni by wszystko się zmieniło. U mnie od zapewnień o miłości do końca minęły 4 dni. A zdrada wyszła po tygodniu. Tez były plany wyjazdów, pokupowane bilety, plany zakupowe. Wystarczył Messenger, czule słówka i wszystko do gleby. Twoja żona ewidentnie zauroczyła się w innym. Najgorsze w tej chwili to dać z siebie robić idiotę i koło ratunkowe gdyby jej z czasem nie wyszło. W gruncie rzeczy kobiety słabo się kryją.

60

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Markotny napisał/a:

Autorze, po chyba 10 miesiącach się tu zalogowałem specjalnie, by ci odpisać. Owszem wystarczy kilka dni by wszystko się zmieniło. U mnie od zapewnień o miłości do końca minęły 4 dni. A zdrada wyszła po tygodniu. Tez były plany wyjazdów, pokupowane bilety, plany zakupowe. Wystarczył Messenger, czule słówka i wszystko do gleby. Twoja żona ewidentnie zauroczyła się w innym. Najgorsze w tej chwili to dać z siebie robić idiotę i koło ratunkowe gdyby jej z czasem nie wyszło. W gruncie rzeczy kobiety słabo się kryją.

Dzięki za podzielenie się swoim doświadczeniem... Połowa mnie skłania się ku temu. Bo ludzie przecież kłamią, zatajaja bo się boją konsekwencji lub reakcji drugiego człowieka. Każdy z nas tak ma. Jednak moja druga połowa chce wierzyć, że żona jest szczera.
Tak jak napisane było wczesniej:  obawiam się, że może być ktoś inny. Choć ten ktoś jeszcze nie ma twarzy i imienia, ale jest w wyobrazeniach mojej żony lepszy ode mnie.

61 Ostatnio edytowany przez Markotny (2018-12-16 09:59:26)

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Ja ciebie rozumiem, bo myślałem tak jak ty. Ludzie z forum mi pewne rzeczy uzmyslawiali a mi się wierzyć nie chciało. I mieli racje. Chcesz to odkop mój temat przez mój login. Tez niezrozumienie, niedowierzanie itd. Współczuje ci bo ciężki czas przed tobą i nic już nie będzie takie same.
Ps. Każdy nowy będzie lepszy. Nie jesteś w stanie wygrać z nowymi emocjami.

62 Ostatnio edytowany przez balin (2018-12-16 10:23:26)

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Jeżeli taka sytuacja dotyczyła by męża, kobiety, najczęściej doradzają wystawienie walizek za drzwi. Może tutaj warto zrobić to samo. Z całą pewnością zapewnisz żonce emocje, na których deficyt cierpi aż nadto.
Ktoś tu doradzał pokazanie się zonie z młodą kobietą. Tez fajny pomysł. smile
Kolego jesteś nudny jak flaki z olejem. Jeszcze te rozmowy i branie całej winy na siebie. Ręce opadają.

63

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
balin napisał/a:

...Kolego jesteś nudny jak flaki z olejem. Jeszcze te rozmowy i branie całej winy na siebie. Ręce opadają.

No. To fakt. Bardzo przewidywalny i nudny. Zero spontaniczności.
Pytanie, czy takiego czegoś można się nauczyć ? W sensie nawet dla siebie, żeby spróbować czy czasem życie nie jest fajniejsze wtedy.
Rutyna, planowanie daje mi poczucie bezpieczeństwa i panowania nad sytuacją. Nie lubię być zaskakiwany...

64

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Luki.wroc napisał/a:
balin napisał/a:

...Kolego jesteś nudny jak flaki z olejem. Jeszcze te rozmowy i branie całej winy na siebie. Ręce opadają.

No. To fakt. Bardzo przewidywalny i nudny. Zero spontaniczności.
Pytanie, czy takiego czegoś można się nauczyć ? W sensie nawet dla siebie, żeby spróbować czy czasem życie nie jest fajniejsze wtedy.
Rutyna, planowanie daje mi poczucie bezpieczeństwa i panowania nad sytuacją. Nie lubię być zaskakiwany...

Po co? wierzysz w to, że kobiety chcą tylko emocji? Sam przecież byłeś chyba zadowolony ze swojego  życia?
Żonie tego brakowało, to powinna w sobie odnależć. Ogródkowa pasja to chyba nie szaleństwo? wink
Opowiedz o jej spontanicznych inicjatywach, które niby odrzucałeś, a może uwierzę, ze coś trzeba poprawić w Tobie akurat.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

65

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
balin napisał/a:

Jeżeli taka sytuacja dotyczyła by męża, kobiety, najczęściej doradzają wystawienie walizek za drzwi. Może tutaj warto zrobić to samo. Z całą pewnością zapewnisz żonce emocje, na których deficyt cierpi aż nadto.
Ktoś tu doradzał pokazanie się zonie z młodą kobietą. Tez fajny pomysł. smile
Kolego jesteś nudny jak flaki z olejem. Jeszcze te rozmowy i branie całej winy na siebie. Ręce opadają.

Wg. mnie wyprowadzka żony z domu to rzeczywiście dobry pomysł. Ona zakosztuje wolności i emocji, Ty może nie gapiąc się Ciągle na nią zaczniesz nieco inaczej myśleć.
Co z oczu, to z serca.
Wyrzuć ją na wolność. Jeśli kocha to wróci.

66

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Ela210 napisał/a:
Luki.wroc napisał/a:
balin napisał/a:

...Kolego jesteś nudny jak flaki z olejem. Jeszcze te rozmowy i branie całej winy na siebie. Ręce opadają.

No. To fakt. Bardzo przewidywalny i nudny. Zero spontaniczności.
Pytanie, czy takiego czegoś można się nauczyć ? W sensie nawet dla siebie, żeby spróbować czy czasem życie nie jest fajniejsze wtedy.
Rutyna, planowanie daje mi poczucie bezpieczeństwa i panowania nad sytuacją. Nie lubię być zaskakiwany...

Po co? wierzysz w to, że kobiety chcą tylko emocji? Sam przecież byłeś chyba zadowolony ze swojego  życia?
Żonie tego brakowało, to powinna w sobie odnależć. Ogródkowa pasja to chyba nie szaleństwo? wink
Opowiedz o jej spontanicznych inicjatywach, które niby odrzucałeś, a może uwierzę, ze coś trzeba poprawić w Tobie akurat.

Dlaczego mnie tak bronisz, idealizujesz ?
Usłyszałem, że dałem jej poczucie bezpieczeństwa, ale chyba jednak woli więcej emocji w życiu nawet kosztem tego pierwszego.
Widocznie jest w głębi z tych co lubią niegrzecznych chłopców.
Chociaż......... jej poprzedni związek był z facetem majętnym, zabawowym, ale nie czuła się bezpiecznie przy nim i odeszła. To jak jest w końcu ?

67

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Marata napisał/a:
balin napisał/a:

Jeżeli taka sytuacja dotyczyła by męża, kobiety, najczęściej doradzają wystawienie walizek za drzwi. Może tutaj warto zrobić to samo. Z całą pewnością zapewnisz żonce emocje, na których deficyt cierpi aż nadto.
Ktoś tu doradzał pokazanie się zonie z młodą kobietą. Tez fajny pomysł. smile
Kolego jesteś nudny jak flaki z olejem. Jeszcze te rozmowy i branie całej winy na siebie. Ręce opadają.

Wg. mnie wyprowadzka żony z domu to rzeczywiście dobry pomysł. Ona zakosztuje wolności i emocji, Ty może nie gapiąc się Ciągle na nią zaczniesz nieco inaczej myśleć.
Co z oczu, to z serca.
Wyrzuć ją na wolność. Jeśli kocha to wróci.

W mojej głowie tyle myśli się przewala od kilku dni, że aż sam się nimi przerażam. Jedna to: to się nie dzieje naprawdę, moje małżeństwo przestanie istnieć.
A druga: hm... rozwód, może nowe życie będzie lepsze ?

Mam stałą sinusoidę. Rano budzę się smutny, wieczorami widzę wszystko w jasnych barwach.

68

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Może takie rozstanie na próbę dobrze wam obojgu zrobi? Przekonacie się, czy potraficie tak żyć, pozwoli zdystansować się do sytuacji i partnera.
W tym czasie warto pójść do psychoterapeuty, żeby pomógł uporać się z emocjami i uczuciami.

Rozstanie jest trudnym tematem, ale pomyśl, że jeszcze przez ileś dni, tygodni będziesz ją widywał codziennie, zderzał się z jej obojętnością a czasami wrogością.
Jakie to będzie budzić w Tobie uczucia?
Ty będziesz się starał, będziesz chciał, żeby było jak dawniej, będziesz szukał swojej żony a zamiast tego będziesz spotykał się z jej niechęcią.
Myślisz, że ile tak wytrzymasz? Co będziesz do siebie czuł po takim czasie?

Ja przez coś takiego kiedyś przeszłam i żałuję, że nie wywaliłam za drzwi od razu. Że żywiłam głupie nadzieje. Że straciłam przez moje postępowanie dom i znajomych. A wszystko bo chciałam, żeby mój związek trwał.

69

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Daleko mi od idelizowania Ciebie. Bo ludzie są nieidealni. Możesz coś w sobie zmieniać.. ale pomyśl? - nagle poczułeś taką potrzebę, czy to po prostu strach przed odejściem żony i zagrasz każdą rolę, by została..?
Działaj jak uważasz. Nie musisz się ze mną zgadzać.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

70

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Ela210 napisał/a:

Daleko mi od idelizowania Ciebie. Bo ludzie są nieidealni. Możesz coś w sobie zmieniać.. ale pomyśl? - nagle poczułeś taką potrzebę, czy to po prostu strach przed odejściem żony i zagrasz każdą rolę, by została..?
Działaj jak uważasz. Nie musisz się ze mną zgadzać.

Coś w tym jest. Teraz jestem zdecydowany wszystko zmienić. Tylko pytanie, czy za 5, 10 lat nie będę tego żałował i wtedy coś we mnie wybuchnie, że udaję...

71

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Ja bym nie potrafił ponownie zaufać. Słowa o przyjacielu w mojej opinii świadczą o tym, że jej nie pociągasz pod względem fizycznym. Zadbaj o siebie, trochę egoizmu CI się przyda.

72

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Hej Łuki.. Ja ci powiem z własnego doświadczenie, byłam z facetem 8 lat, nazwijmy go L, plus jakieś 6 lat przyjaźni a znamy się ponad 25.. Może 26. Było. Pięknie.. Aż on spierdolil sprawę na całego. Przepraszam ale inaczej się nie da określic. Wybaczylam.. Po 3 latach jak Wybaczylam poznałam Jego.. Nazwijmy D. .. Inny, pewny siebie, męski, konkretny.. Pokazał że mu zależy..
No i całe moje życie o 90 stopni.. Przestałam rozmawiac z L, zero seksu, zero czułości..po. Kilku miesiącach (z D do niczego wtedy jeszcze nie doszło) postanowiłam zostawić L i iść w stronę D.
Z perspektywy czasu najlepszy wybór jaki dokonałam..
Nie chce cie dolowac ale wydaje mi się że twoja żona jednak kogoś ma, i nie wierzę że nie.. Kobiety nie odchodza ot tak, zawsze ktoś jest kto na nie czeka..

Nie oceniajcie mnie na zasadzie że baby takie są.. Nie zawsze musi dojść do zdrady żeby bo rozstanie, przynajmniej w moim Przypadku

73

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
BillieJean napisał/a:

Hej Łuki.. Ja ci powiem z własnego doświadczenie, byłam z facetem 8 lat, nazwijmy go L, plus jakieś 6 lat przyjaźni a znamy się ponad 25.. Może 26. Było. Pięknie.. Aż on spierdolil sprawę na całego. Przepraszam ale inaczej się nie da określic. Wybaczylam.. Po 3 latach jak Wybaczylam poznałam Jego.. Nazwijmy D. .. Inny, pewny siebie, męski, konkretny.. Pokazał że mu zależy..
No i całe moje życie o 90 stopni.. Przestałam rozmawiac z L, zero seksu, zero czułości..po. Kilku miesiącach (z D do niczego wtedy jeszcze nie doszło) postanowiłam zostawić L i iść w stronę D.
Z perspektywy czasu najlepszy wybór jaki dokonałam..
Nie chce cie dolowac ale wydaje mi się że twoja żona jednak kogoś ma, i nie wierzę że nie.. Kobiety nie odchodza ot tak, zawsze ktoś jest kto na nie czeka..

Nie oceniajcie mnie na zasadzie że baby takie są.. Nie zawsze musi dojść do zdrady żeby bo rozstanie, przynajmniej w moim Przypadku

Ok. Rozumiem, że moze tak być ze ktoś jest. Ale nie ma żadnych symptomów w sensie telefonów, maila, fb. Żona czyta całe dnie książki. A w jej pracy są same kobiety. To fizycznie kiedy?  Póki co spędzamy obok siebie cały wolny czas. Dlatego ciężko mi w to uwierzyć bo nie dałoby się ukryć zamyślenie czy ukrywania czegoś...

74

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

A co żona robi jak idziesz do pracy?

75 Ostatnio edytowany przez Luki.wroc (2018-12-17 01:04:13)

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
BillieJean napisał/a:

A co żona robi jak idziesz do pracy?

Cóż. Wychodzimy o tej samej porze do pracy. Serio bez wdawania się w szczegóły rytuna dnia musiałbym coś zauważyć. Coś co zapaliloby mi lampkę.
Jeśli jest ktoś 3ci to tylko w jej głowie. Chce go poznać jako lepszego ode mnie. Tak myślę.

76

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

A nie możecie po prostu porozmawiać?
Rozmowa to podstawa.. Wyjaśnijcie sobie... A ty się chłopie meczysz może bezpodstawne..

Posty [ 39 do 76 z 119 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018