zdradziłem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 133 ]

39 Ostatnio edytowany przez Misinx (2018-12-05 15:50:52)

Odp: zdradziłem

Było wiele przypadków małżeństw w których ktoś zdradzał i nawet bywało, że ta druga strona się domyślała, że są skoki w bok, ale te związki rozpadały właśnie wtedy, kiedy to zostało otwarcie powiedziane. Jesteśmy wychowani w kulturze "ból uszlachetnia", więc się lubimy dzielić tym bólem nawet jak nie trzeba i jest to destruktywne. No bo kto by nie chciał być "uszlachetniony" big_smile
Teraz chłopie masz ruletkę. Przerzuciłeś "piłkę" na stronę żony. Może o to Ci właśnie podświadomie chodziło. To ona musi zdecydować czy Ci wybacza i jedziecie dalej, czy się rozstajecie. Ty możesz tylko płakać. Hmm... co jest łatwiejsze ?
Nikt Ci tutaj dobrej rady nie da, bo jej nie ma. Aaa są tu tacy, co może Ci doradzą modlitwę. No może i pomoże...

Zobacz podobne tematy :
Odp: zdradziłem

Z całym szacunkiem, ale chyba przesadziłaś z tą klasą.
Z premedytacją zdradził żonę, jego wyrzuty sumienia tak go gryzły, że musiał sobie ulżyć i zadać jej cios. Gdzie to klasa?

Kobieta jest organizmem ultradoskonałym.
Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach.
Przetrwa wszystko.

41

Odp: zdradziłem

Witam, moim zdaniem powinieneś tu napisać wcześniej, wątek o tytule " czy się przyznać " tu dostał byś wiele porad, nawet psychologowie mówią by się nie przyznawać, ale pod warunkiem że było to jednorazowe a nie recydywa, zniszczyleś wszystko, żonę jej zaufanie do Ciebie, nie wiem czy będzie dobrze jest mało kobiet które przestają o tym myśleć, zawsze coś pozostaje z tyłu głowy.  Druga sprawa pracujesz w delegacjach, ona gdy wyjeżdżasz zawsze będzie myślała czy tym razem jej nie zdradzasz, może trzeba będzie zmienić pracę, ale to długa droga, teraz naprawdę nie wiem co postanowi, ale już nie będzie tego co przed przyznaniem się do zdrady. Pozdrawiam

42 Ostatnio edytowany przez 1990rusałka (2018-12-05 16:32:06)

Odp: zdradziłem

Myśle sobie, czemu zawsze jak czytam historyjki z tłumaczeniem sie zdradzających, czemu niemal zawsze jest coś o alkoholu. Czy oni myślą że to cokolwiek usprawiedliwia

zniszczyleś wszystko, żonę jej zaufanie do Ciebie, nie wiem czy będzie dobrze jest mało kobiet które przestają o tym myśleć, zawsze coś pozostaje z tyłu głowy

Orkan88 Brawo,dobrze napisane. Tylko tyle że dla mnie to bardziej Nie/Tak czyli 0/1 jak w infie. Jak raz zrobił to dalsze Nie/Tak już by mi było obojetne.Ale każda z nas jest inna.

43

Odp: zdradziłem

Orkan on zniszczył wszystko zdradzając a nie przyznając się. Może są kobiety , które chca żyć w niewiedzy, ale to zazwyczaj takie które mają zerowe poczucie własnej wartości i masę kompleksów. Który psycholog powiedział ,że warto się nie przyznawać? Na pewno żaden normalny. Jeśli ktoś umie tak żyć w kłamstwie to jego sprawa, ale to nic innego bjak podłość , zabierając kobiecie kolejne lata życia z kłamca.    Każda normalna osoba wolałaby wiedzieć , nawet jak to boli.

44 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-12-05 16:45:00)

Odp: zdradziłem
kate.middleton napisał/a:

Orkan on zniszczył wszystko zdradzając a nie przyznając się. Może są kobiety , które chca żyć w niewiedzy, ale to zazwyczaj takie które mają zerowe poczucie własnej wartości i masę kompleksów. Który psycholog powiedział ,że warto się nie przyznawać? Na pewno żaden normalny. Jeśli ktoś umie tak żyć w kłamstwie to jego sprawa, ale to nic innego bjak podłość , zabierając kobiecie kolejne lata życia z kłamca.    Każda normalna osoba wolałaby wiedzieć , nawet jak to boli.

Zanim ocenisz kompleksy- to wiedz, że jeśli czyjeś poczucie wartości zawali się z tego powodu, że nie byłam jego jedyną kobietą- to jest słabe.
I istnieje jeszcze taka życiowa waga: co innego lużny związek bez dzieci, co innego rodzina

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

45

Odp: zdradziłem

Co innego zdradzić z osobą której się nie kocha, tylko sam seks. W Twoim wypadku nie jest, aż tak źle...

Mnie żona zdradziła tylko (podobno) kilkukrotnym całowaniem się. Do teraz to przeżywam bo wiem, że się w nim zakochała i niekiedy myślę, że dalej go kocha.

10 lat po ślubie, a od 9 lat cierpie (pewnie moja żona też, bo jest ze mną, a pewnie wolała by być z nim).

Sam nie jestem bez winy. W takich wypadkach nigdy nie jest 100% winy jednej strony, ale zdrada jest milon razy straszniejsza jeśli jest ona w wyniku uczucia.

Myślę, że musisz próbować walczyć, ale nic na siłę. Może potrzeba jest Wam przerwa? Zgadzam się, że nigdy przenigdy nie będzie już tak samo. Może skleicie rany, ale blizny pozostaną...

Odp: zdradziłem
ON38 napisał/a:

masz rację. jest tylko moja wina. MOJA. Zgadzam się . Nic tego nie tłumaczy......,.
Nie oczekuje tu zrozumienia czy usprawiedliwienia. chciałbym wszystko naprawić wynagrodzić.  Czy się uda - nie wiem. Raczej nie. ale mam prawo mówić jej ze ją kocham i że też cierpię. i non stop zapewniać ją o mojej miłości do niej. nawet jeśli z punktu waszego widzenia jest to mega słabe.

Teraz to już tylko honorowe seppuku....

47

Odp: zdradziłem
janbig napisał/a:

Co innego zdradzić z osobą której się nie kocha, tylko sam seks. W Twoim wypadku nie jest, aż tak źle...

Mnie żona zdradziła tylko (podobno) kilkukrotnym całowaniem się. Do teraz to przeżywam bo wiem, że się w nim zakochała i niekiedy myślę, że dalej go kocha.

10 lat po ślubie, a od 9 lat cierpie (pewnie moja żona też, bo jest ze mną, a pewnie wolała by być z nim).

Sam nie jestem bez winy. W takich wypadkach nigdy nie jest 100% winy jednej strony, ale zdrada jest milon razy straszniejsza jeśli jest ona w wyniku uczucia.

Myślę, że musisz próbować walczyć, ale nic na siłę. Może potrzeba jest Wam przerwa? Zgadzam się, że nigdy przenigdy nie będzie już tak samo. Może skleicie rany, ale blizny pozostaną...

I 10 lat  to masz w głowie? przecież nie trzymasz żony na klucz zamkniętej..jest z Tobą

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

48

Odp: zdradziłem
Misinx napisał/a:

Przerzuciłeś "piłkę" na stronę żony. Może o to Ci właśnie podświadomie chodziło. To ona musi zdecydować czy Ci wybacza i jedziecie dalej, czy się rozstajecie. Ty możesz tylko płakać.

To jest bardzo trafne

49

Odp: zdradziłem

Widzę, że są tu osoby piszące że chciałyby wiedzieć; i do tych osób kieruje pytanie?jednorazowy wyskok,  fakt alkohol, doszło do czegoś? czy każdy kto się tu wypowiada że chciałby wiedzieć przyznał by się ryzykując rodzinę i lata które spędziliscie, bo myślę że nie! Napisałem wcześniej że wybryk miał by charakter jednorazowy a nie recydywa. Niech się nikt nie zarzeka że wcześniej czy później się to nie przytrafi, osobie która rzekomo chciała by wiedzieć, ale czy się przyzna to każdemu zostawię pod rozwagę?

50

Odp: zdradziłem

Czy naprawdę jestem aż takim złym człowiekiem. Większość z Was mówi na nie - nie uda się. a gdzie to jest ...na dobre i na złe... w chorobie i zdrowiu.
jest też napisane "nie zdradzę" - jest; poszedłem na łatwiznę. Nie oczekuje od was usprawiedliwienia. NIE. Ale może po prostu chciałbym usłyszeć coś w stylu .... chłopie trzymaj się - walcz o nią a uda ci się na pewno. coś takiego lub podobnego.
nie wiecie co czuje i jak ja się czuję. jak muszę patrzeć na nią jak one WYJE. Co uważacie że poszedłem na łatwiznę - tak spłyciłem wszystko i mogę wszystko stracić. ALE ZAWSZE ją kochałem, kocham i będe kochał. i tyle w tym...
Wy wszyscy jesteście tacy bez skazy?
A może trzeba się mimo wszystko wspierać i pokazywać że można skleić nawet to co wydaję się już nie do sklejenia

51 Ostatnio edytowany przez janbig (2018-12-05 17:33:06)

Odp: zdradziłem
Ela210 napisał/a:
janbig napisał/a:

Co innego zdradzić z osobą której się nie kocha, tylko sam seks. W Twoim wypadku nie jest, aż tak źle...

Mnie żona zdradziła tylko (podobno) kilkukrotnym całowaniem się. Do teraz to przeżywam bo wiem, że się w nim zakochała i niekiedy myślę, że dalej go kocha.

10 lat po ślubie, a od 9 lat cierpie (pewnie moja żona też, bo jest ze mną, a pewnie wolała by być z nim).

Sam nie jestem bez winy. W takich wypadkach nigdy nie jest 100% winy jednej strony, ale zdrada jest milon razy straszniejsza jeśli jest ona w wyniku uczucia.

Myślę, że musisz próbować walczyć, ale nic na siłę. Może potrzeba jest Wam przerwa? Zgadzam się, że nigdy przenigdy nie będzie już tak samo. Może skleicie rany, ale blizny pozostaną...

I 10 lat  to masz w głowie? przecież nie trzymasz żony na klucz zamkniętej..jest z Tobą

Co Twoim zdaniem onacza, że jest ze mną? Że jest fizycznie w naszym mieszkaniu i że niekiedy coś porobimy razem? Tak jest ze mną. Tak samo jak współlokatorzy.

Nie zrozum mnie źle kocham moją żonę. Tylko, że tęsknie za nią jaka była przed tym pocałunkiem...

Ale to nie mój temat i nie chcę go kraść.

52

Odp: zdradziłem
ON38 napisał/a:

Czy naprawdę jestem aż takim złym człowiekiem. Większość z Was mówi na nie - nie uda się. a gdzie to jest ...na dobre i na złe... w chorobie i zdrowiu.
jest też napisane "nie zdradzę" - jest; poszedłem na łatwiznę. Nie oczekuje od was usprawiedliwienia. NIE. Ale może po prostu chciałbym usłyszeć coś w stylu .... chłopie trzymaj się - walcz o nią a uda ci się na pewno. coś takiego lub podobnego.
nie wiecie co czuje i jak ja się czuję. jak muszę patrzeć na nią jak one WYJE. Co uważacie że poszedłem na łatwiznę - tak spłyciłem wszystko i mogę wszystko stracić. ALE ZAWSZE ją kochałem, kocham i będe kochał. i tyle w tym...
Wy wszyscy jesteście tacy bez skazy?
A może trzeba się mimo wszystko wspierać i pokazywać że można skleić nawet to co wydaję się już nie do sklejenia

Tak jak już pisałem, był to wyskok nie ma co prównywać ze zdradą gdzie są uczucia... tutaj raczej nie ma szans.

Problem w tym, że Twoja żona się pewnie teraz zastanawia gdzie popełniła błąd. Czy mu czegoś brakowało w łóżku...

Czas pokaże. Ja z szczerego serca życzę Ci żeby Wam się udało!

53

Odp: zdradziłem

JAnbig
Wiesz - nie zasługuje na Nią
ale dzięki za jedną z niewielu pozytywną odpowiedzi.

54

Odp: zdradziłem
ON38 napisał/a:

Czy naprawdę jestem aż takim złym człowiekiem. Większość z Was mówi na nie - nie uda się. a gdzie to jest ...na dobre i na złe... w chorobie i zdrowiu.
jest też napisane "nie zdradzę" - jest; poszedłem na łatwiznę. Nie oczekuje od was usprawiedliwienia. NIE. Ale może po prostu chciałbym usłyszeć coś w stylu .... chłopie trzymaj się - walcz o nią a uda ci się na pewno. coś takiego lub podobnego.
nie wiecie co czuje i jak ja się czuję. jak muszę patrzeć na nią jak one WYJE. Co uważacie że poszedłem na łatwiznę - tak spłyciłem wszystko i mogę wszystko stracić. ALE ZAWSZE ją kochałem, kocham i będe kochał. i tyle w tym...
Wy wszyscy jesteście tacy bez skazy?
A może trzeba się mimo wszystko wspierać i pokazywać że można skleić nawet to co wydaję się już nie do sklejenia

Ale z my Cię wspieramy , bo my wszyscy mamy jakieś skazy.
Większość z nas jest po prostu dalej " na tej drodze "

55 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-12-05 18:05:21)

Odp: zdradziłem

To straszne że musisz słuchać rozpaczy żony..jaka ona nielitościwa, moglaby wyć poza domem..Ja i ja i ja ...jprd..


Kolego co się żona 1O lat temu całowała,  zmarnowales 10 lat, mogles ulozyc tak by bylo dobrze. Postaraj się być dovrym mezem i kochankiem by kolejnych nie marnować.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

56 Ostatnio edytowany przez prudencja (2018-12-05 18:25:26)

Odp: zdradziłem
ON38 napisał/a:

Czy naprawdę jestem aż takim złym człowiekiem. Większość z Was mówi na nie - nie uda się. a gdzie to jest ...na dobre i na złe... w chorobie i zdrowiu.
jest też napisane "nie zdradzę" - jest; poszedłem na łatwiznę. Nie oczekuje od was usprawiedliwienia. NIE. Ale może po prostu chciałbym usłyszeć coś w stylu .... chłopie trzymaj się - walcz o nią a uda ci się na pewno. coś takiego lub podobnego.
nie wiecie co czuje i jak ja się czuję. jak muszę patrzeć na nią jak one WYJE. Co uważacie że poszedłem na łatwiznę - tak spłyciłem wszystko i mogę wszystko stracić. ALE ZAWSZE ją kochałem, kocham i będe kochał. i tyle w tym...
Wy wszyscy jesteście tacy bez skazy?
A może trzeba się mimo wszystko wspierać i pokazywać że można skleić nawet to co wydaję się już nie do sklejenia

no więc mówię, "chłopie trzymaj się".
nie oceniam Cię, bo nie w tym rzecz. jak wcześniej zostało powiedziane - shit happens.

pytanie co dalej. daj żonie czas i przestrzeń. nie zalewaj jej swoją skruchą i żalem, nie staraj się być przyjacielem, pocieszycielem, łączącym się w bólu.
ogarniaj codzienność. dzieciaki. Ty podjąłęś decyzję, by (wyznaniem) przerzucić piłkę na jej stronę. Musisz teraz czekać.

57

Odp: zdradziłem
Anemonne napisał/a:

Ale przecież ona nie cierpi dlatego, że jej powiedziałeś, ale dlatego, że ją zdradziłeś. Jakoś nie potrafię zrozumieć logiki stojącej za rozumowaniem: "jeśli nie powiem żonie, że zdradziłem, to tylko ja będę miał problem". W momencie, w którym zdradzasz, staje się to problemem małżeństwa/związku, bo budujesz relację i wspólne życie na kłamstwie.

Zdrada to nie romans. Zdrada moze byc chwilowym 'upadkiem', złym wyborem, sytuacją spowodowaną alkoholem. 15 lat temu rozmawialismy o tym z źoną i ustalilismy ze gdyby ktoremus z nas cos takiego sie przydarzyło to nie powie o tym drugiemu aby go nie ranić. Trzymanie prawdy w tajemnicy jest pokutą i 'zniechecaczem' do ewentualnej powtorki. Nigdy nie wrócilismy fo tej rozmowy.

58

Odp: zdradziłem

Ja bym wolala wiedziec

59

Odp: zdradziłem
QuQu napisał/a:
ON38 napisał/a:

Czy naprawdę jestem aż takim złym człowiekiem. Większość z Was mówi na nie - nie uda się. a gdzie to jest ...na dobre i na złe... w chorobie i zdrowiu.
jest też napisane "nie zdradzę" - jest; poszedłem na łatwiznę. Nie oczekuje od was usprawiedliwienia. NIE. Ale może po prostu chciałbym usłyszeć coś w stylu .... chłopie trzymaj się - walcz o nią a uda ci się na pewno. coś takiego lub podobnego.
nie wiecie co czuje i jak ja się czuję. jak muszę patrzeć na nią jak one WYJE. Co uważacie że poszedłem na łatwiznę - tak spłyciłem wszystko i mogę wszystko stracić. ALE ZAWSZE ją kochałem, kocham i będe kochał. i tyle w tym...
Wy wszyscy jesteście tacy bez skazy?
A może trzeba się mimo wszystko wspierać i pokazywać że można skleić nawet to co wydaję się już nie do sklejenia

Ale z my Cię wspieramy , bo my wszyscy mamy jakieś skazy.
Większość z nas jest po prostu dalej " na tej drodze "


Autorze moglabym poklepac cie po ramieniu i powiedziec, ze wam sie uda. Nie zrobie tego. Czemu? Bo nie powiedziales o zdradzie, abyscie razem podjeli decyzje i ewentualna walke o rodzine. Ty powiedziales, bo juz nie dales rady tego dzwigac wiec zwaliles to na nia. Tak nie robi facet, tak robi ciota i swinia. Sorry ale tak uwazam.  Ja wolalabym wiedziec o zdradzie, ale nie dlatego ze moj maz nie daje sobie rady. Tylko dlatego, zeby zastanowic sie co go do tego sklonilo i albo go kopnac w tylek albo stworzyc fajna rodzine

60

Odp: zdradziłem
Ela210 napisał/a:

To straszne że musisz słuchać rozpaczy żony..jaka ona nielitościwa, moglaby wyć poza domem..Ja i ja i ja ...jprd..

smile
Dokładnie tak, Autorze. Ja, ja, ja... bla, bla, bla na każdą nutę...

61 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-12-05 22:01:25)

Odp: zdradziłem
random.further napisał/a:
Ela210 napisał/a:

To straszne że musisz słuchać rozpaczy żony..jaka ona nielitościwa, moglaby wyć poza domem..Ja i ja i ja ...jprd..

smile
Dokładnie tak, Autorze. Ja, ja, ja... bla, bla, bla na każdą nutę...

Czepiacie się. Nie radził sobie, a przecież żona przysięgała, że w zdrowiu i w chorobie, więc powinna się ogarnąć.

Niedobrze mi się robi, jak czytam te wypociny Autora, jaki biedny, zdradził, sam biedaczek nie wie, dlaczego i jeszcze żona mu dowala, zamiast wybaczyć i pocieszyć,  no, wredne to jest z jej strony...

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

62

Odp: zdradziłem

Powiedziałeś jej, bo chyba w głębi serca, gdzieś tam podświadomie też chciałbyś bzykac na boku, jak Ci wszyscy twoi znajomi, którzy jeżdżą na szkolenia i spotkania integracyjne. Od tej pory ty też będziesz mógł prawie na legalu pozwolić sobie na więcej, bo żona już wie. Tak naprawdę zaimponowalo ci, że inni żyją sobie tak na luzie, a ty jak wiesniak ciągle przy jednej dziurce. Dlatego jej powiedziałeś.

63

Odp: zdradziłem

Zdrada po pijaku i na urwanym filmie - nie pochwalam ale nie uważam też za koniec świata.
Opowiedzenie historii żonie żeby cierpiała - to jest bydlactwo dopiero....
To nie był romans żeby teraz trzeba się było przyznawać i kajać, to był nic nie znaczący incydent, którego nie pamiętasz prawie, z laską która nic nie oznacza.
No i rykoszetem ucierpią dzieci, zniszczyłes im bezpowrotnie rodzinę, ich kochająca wesołą matkę pozbawiłeś nadziei i radości życia. To będzie mialo na nich znacznie większy wplyw niż ci się wydaje. I nie da się tego naprawić.
Sądzę że celowo zniszczłes rodzinę, może sam nie miałeś szczęsliwej, a może jakieś przeniesienie i chciałeś ukarać matkę a padło na żonę?
GDYBY ci zależało na rodznie jak piszesz to przez to 10 miesięcy poszedł być do dobrego psychologa i popracował nad swoimi uczucami. A ty 10 miesięcy szykowałes się na armageddon.
Cóż, największymi przeganymi będą jak zawsze dzieci - nawet się na ten temat nie zająknąłeś.

64 Ostatnio edytowany przez ulle (2018-12-05 22:26:23)

Odp: zdradziłem

Uważam, że pojechał na to szkolenie czy na coś tam, napatrzyl się, jak ludzie żyją, że żonaci i i dzieciaci faceci oraz nobliwe mężatki bzykaja się ile wlezie z przygodnymi i doznał szoku. Nagle uświadomił sobie, że do tej pory żył jak wiesniak (brakuje mi w tym momencie dobrego określenia), że wielce coś tracił przez tyle lat i poszedł w długą. Teraz zriwnal się z resztą znajomych i nie odstaje już od nich tak rażąco. Może nawet uważa, że zaimponowal tym znajomym i że teraz już nikt nie nazwie go ciotka? A to że powiedział żonie, to chyba efekt klebowiska różnych myśli, które zaległy mu się w głowie. Facet przez wiele miesięcy żył w konflikcie sam ze sobą i tama w końcu puściła. Powinien pójść do psychologa, żeby przerobić temat, ale cóż? Stało się inaczej i zepsuł swoje małżeństwo. Autor to żałosny produkt dzisiejszych czasów.Smutny temat.

65 Ostatnio edytowany przez Jazzmine (2018-12-05 23:03:03)

Odp: zdradziłem

Zdradziłam RAZ w życiu i to naprawdę będąc głupia małolata, ale wyciągnęłam jeden wniosek: jesli mimo to wciąż kochasz, żałujesz i masz wyrzuty sumienia - radź sobie z nimi sam, nie szukaj ulgi w powiedzeniu prawdy partnerowi, bo wrzucasz mu na ramiona ogromny balast, który wyrządzi wiecej szkody niz pożytku. Zdradziłam partnera, po roku ciagle bijąc sie z wyrzutami sumienia, powiedziałam mu o tym. Nie musze chyba mowić, jak było mu zle. Czy odczułam ulge? Niekoniecznie, jedynie dodatkowo dowalilam jemu. Byliśmy ze sobą jeszcze kilka dobrych lat, ale przez długi czas w byle kłótni wypominał mi to dręcząc tym samego siebie i mnie. I zgodzę sie z większością. Czasem lepiej nie mowić tylko samemu próbować sie z tym uporać.

less is more

66

Odp: zdradziłem
kate.middleton napisał/a:

Ququ owszem byłam w takiej sytuacji, bał się powiedzieć że go zostawię, a prawda i tak wyszła na jaw. Okazało się że ukrywał to przez dwa lata. O wiele bardziej bym doceniła faceta który się przyznał niż takiego co ukrywa i udaje szopkę że wielce kocha.

Ja tam bym nie cenił żadnego z tych facetów, bo jak zdradzasz to jesteś kawał gnoja bez względu na to czy do tego kłamca czy prawdomówny.
Mówię to jako fan szczerości w związku (co do zdrady zawsze mówiłem żonie: jeśli zdradzisz,
rób tak żebym się o tym nie dowiedział)  . Zdrada to taki typ podłości, który nie boli w momencie popełniania jej przez zdradzającego a w momencie gdy zdradzany się dowiaduje (inaczej niż np przy przemocy domowej gdy ofiarę boli już w momencie popełniania).
Dlatego szczerość w takim momencie nic nie daje poza bólem ofiary i "zrzuceniem" balastu przez "gnoja".

Ten przykład pokazuje też, że sprzyjające okoliczności zwiększają ryzyko zdrady czemu mocno oponują osoby "zero-jedynkowe" - pełna wolność,  bo jak ma zdradzić to i tak zdradzi.

Dla mnie geneza zdrady często przypomina genezę katastrofy lotniczej. Żeby do nich doszło musi zaistnieć  kilka sprzyjających okoliczności na raz. Unikając niektórych rzeczy zmniejszamy prawdopodobieństwo katastrofy.
Oczywiście mamy "samoloty", które są stworzone do katastrof ale przeważają takie,  które przy dobrej woli i unikaniu "zagrożeń" nigdy się nie rozbiją. Czego wszystkim życzę smile

Dla autora nie mam nic ciekawego do dodania poza tym co już napisane: nie narzucaj się teraz z tekstami o miłości. One teraz w uszach żony brzmią jakbyś sobie z niej jaja robił.  Zajmij się dziećmi, domem, szykuj się do drogi. Dobrze już było. Teraz będzie źle albo bardzo źle.

67

Odp: zdradziłem
kate.middleton napisał/a:

Wielu facetów nie mówi i zdradza kolejny raz, bo skoro to się nie wydało to kolejny raz też się nie wyda. Autor po prostu był odważny i umiał się przyznać - niewielu facetów ma w sobie tą klasę.

Nie wiem co to było, ale na pewno nie odwaga, jeśli wynikało z potrzeby zrzucenia z siebie tego ciężaru, jakim było poczucie winy, z którym do tej pory musiał mierzyć się sam, a teraz mierzą się we dwoje.

ON38 napisał/a:

Czy naprawdę jestem aż takim złym człowiekiem. Większość z Was mówi na nie - nie uda się. a gdzie to jest ...na dobre i na złe... w chorobie i zdrowiu.
jest też napisane "nie zdradzę" - jest; poszedłem na łatwiznę. Nie oczekuje od was usprawiedliwienia. NIE. Ale może po prostu chciałbym usłyszeć coś w stylu .... chłopie trzymaj się - walcz o nią a uda ci się na pewno. coś takiego lub podobnego.

W takim razie ja powiem Ci walcz o nią, ale rób to mądrze. Nie wymawiaj słów, które dziś tylko bolą (Twoje "kocham" wraz z chwilą wyjawienia prawdy mocno się zdewaluowało, ba, brzmi jak kłamstwo), a całym sobą, swoją postawą i zachowaniem pokazuj, że żałujesz i że zrobisz wszystko, aby naprawić to, co zepsułeś.
Na pewno jednak nie napiszę "uda Ci się", bo byłaby to tylko złudna obietnica, a ani ja, ani nikt z nas, nie ma takiej mocy sprawczej, aby zapewnić Cię, że będzie miała pokrycie w rzeczywistości.

ON38 napisał/a:

nie wiecie co czuje i jak ja się czuję. jak muszę patrzeć na nią jak one WYJE.

Dobrze, że masz w sobie przynajmniej tę elementarną empatię, że widząc jaki sprawiłeś jej zawód, Ciebie też to boli. Nie wszyscy niestety tak mają.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

68

Odp: zdradziłem

Niedobrze to się robi czytając wypociny niektórych osób..to w innym wątku doradzacie kobiecie,by odeszła od męża,bo ten puszcza przy niej bąki i siedzi w domu przed tv zamiast z nią chodzić do teatru,a tu tłumaczycie faceta i usprawiedliwiacie zdradę..Może i zdrada to nie romans,ale osoba zdradzona ma prawo o tej zdradzie wiedzieć i zadecydować,czy wybaczy,czy nie wybaczy. Trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów,a nie siedzieć cicho jak gówniarz i liczyć na to,że zdrada się nie wyda. Może zdradzona nie zostałam,ale jakiś czas żyłam w kłamstwie,bo wierzyłam,że partnerowi na mnie zależy i chce ze mną założyć rodzinę. Tak samo osoba zdradzona wierzy,że ma wiernego męża lub żonę,że ma udane życie. Autor chciał to sobie przemilczeć,ale nie dał rady.
      Dobrze,że powiedziałeś w końcu o tym żonie,teraz ona niech zadecyduje,czy ci to wybaczy,czy da radę to przepracować. Chociaż może być tak,że bez terapii się nue obejdziecie..

69

Odp: zdradziłem
kamcia5556 napisał/a:

Autor chciał to sobie przemilczeć,ale nie dał rady.
      Dobrze,że powiedziałeś w końcu o tym żonie,teraz ona niech zadecyduje,czy ci to wybaczy,czy da radę to przepracować. Chociaż może być tak,że bez terapii się nue obejdziecie..

To nie jego żona zdecydowała o zdradzie, nie ona narobiła bałaganu , ale za to teraz to niech ona zdecyduje co teraz. Biedny miś nie pomyślał przed a jak nie dawał rady ( bo się męczył biedak) z poczuciem winy to podzieli się z żoną ( bo łatwiej dźwigać we dwoje )
Szkoda , że nie zapytał żony przed , " kochanie czy jak Cię jutro zdradzę to dasz radę to ogarnąć? , bo być może będę miał wyrzuty sumienia?

70

Odp: zdradziłem
kamcia5556 napisał/a:

Niedobrze to się robi czytając wypociny niektórych osób..to w innym wątku doradzacie kobiecie,by odeszła od męża,bo ten puszcza przy niej bąki i siedzi w domu przed tv zamiast z nią chodzić do teatru,a tu tłumaczycie faceta i usprawiedliwiacie zdradę..Może i zdrada to nie romans,ale osoba zdradzona ma prawo o tej zdradzie wiedzieć i zadecydować,czy wybaczy,czy nie wybaczy. Trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów,a nie siedzieć cicho jak gówniarz i liczyć na to,że zdrada się nie wyda. Może zdradzona nie zostałam,ale jakiś czas żyłam w kłamstwie,bo wierzyłam,że partnerowi na mnie zależy i chce ze mną założyć rodzinę. Tak samo osoba zdradzona wierzy,że ma wiernego męża lub żonę,że ma udane życie. Autor chciał to sobie przemilczeć,ale nie dał rady.
      Dobrze,że powiedziałeś w końcu o tym żonie,teraz ona niech zadecyduje,czy ci to wybaczy,czy da radę to przepracować. Chociaż może być tak,że bez terapii się nue obejdziecie..

stek bzdur. nikt go tu nie tłumaczy i nie usprawiedliwia.

71

Odp: zdradziłem
kamcia5556 napisał/a:

Niedobrze to się robi czytając wypociny niektórych osób..to w innym wątku doradzacie kobiecie,by odeszła od męża,bo ten puszcza przy niej bąki i siedzi w domu przed tv zamiast z nią chodzić do teatru,a tu tłumaczycie faceta i usprawiedliwiacie zdradę..Może i zdrada to nie romans,ale osoba zdradzona ma prawo o tej zdradzie wiedzieć i zadecydować,czy wybaczy,czy nie wybaczy. Trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów,a nie siedzieć cicho jak gówniarz i liczyć na to,że zdrada się nie wyda. Może zdradzona nie zostałam,ale jakiś czas żyłam w kłamstwie,bo wierzyłam,że partnerowi na mnie zależy i chce ze mną założyć rodzinę. Tak samo osoba zdradzona wierzy,że ma wiernego męża lub żonę,że ma udane życie. Autor chciał to sobie przemilczeć,ale nie dał rady.
      Dobrze,że powiedziałeś w końcu o tym żonie,teraz ona niech zadecyduje,czy ci to wybaczy,czy da radę to przepracować. Chociaż może być tak,że bez terapii się nue obejdziecie..

Wszystko świetnie, tylko że teraz to Żona ponosi konsekwencje jego czynów, a nie tylko on. Pomyślałaś o tym, że jego żona może się po tej informacji już nigdy nie podnieść? Z nim, czy bez niego?
Pomyśl o tym, że nie każdy chce i ma siłę na to żeby się dowiedzieć o jednorazowym wyskoku. JA bym wolala nie wiedzieć jeśli byłby to jednorazowy skok w bok a nasze małżeństwo byłoby oprócz tego szczęśliwe.

72

Odp: zdradziłem

No i ok,zaraz napiszecie,że jestem zacofana bo nie uznaję nawet jednorazowej zdrady. I dobrze mi z tym zacofaniem. Osoba zdradzona ma prawo wiedzieć o zdradzie i świadomie zadecydować,czy chce być i walczyć o małżeństwo. Mąż zdecydował o zdradzie, a ona ma prawo decydować,czy chce być z mężem po tym wszystkim. I tyle w tym temacie ode mnie.

Odp: zdradziłem
kamcia5556 napisał/a:

Mąż zdecydował o zdradzie, a ona ma prawo decydować,czy chce być z mężem po tym wszystkim. I tyle w tym temacie ode mnie.

Ameryki nie odkryłaś.
Teraz to jest oczywiste, że to ona musi podjąć decyzję.

Do Autora:
Ukrywałeś przed nią zdradę przez prawie rok, daj jej co najmniej tyle samo czasu na poukładanie tego w jej głowie. Swoją wylewnością uczuć, naciskiem, zapewnianiem, odniesiesz odwrotny skutek, ale o tym już Ci pisano.

Kobieta jest organizmem ultradoskonałym.
Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach.
Przetrwa wszystko.

74

Odp: zdradziłem
ON38 napisał/a:

Czy naprawdę jestem aż takim złym człowiekiem. Większość z Was mówi na nie - nie uda się. a gdzie to jest ...na dobre i na złe... w chorobie i zdrowiu.
jest też napisane "nie zdradzę" - jest; poszedłem na łatwiznę. Nie oczekuje od was usprawiedliwienia. NIE. Ale może po prostu chciałbym usłyszeć coś w stylu .... chłopie trzymaj się - walcz o nią a uda ci się na pewno. coś takiego lub podobnego.
nie wiecie co czuje i jak ja się czuję. jak muszę patrzeć na nią jak one WYJE. Co uważacie że poszedłem na łatwiznę - tak spłyciłem wszystko i mogę wszystko stracić. ALE ZAWSZE ją kochałem, kocham i będe kochał. i tyle w tym...
Wy wszyscy jesteście tacy bez skazy?
A może trzeba się mimo wszystko wspierać i pokazywać że można skleić nawet to co wydaję się już nie do sklejenia

A to było się trudno domyślić, że będzie WYĆ jak jej o tym powiesz ? Uwłaczasz własnej inteligencji ? Trzeba Ci zachęty, żebyś walczył o to małżeństwo ? Mamy Ci kibicować ? Zrobić "meksykańską falę" ? Nikt nie jest idealny i bez skazy. Ale istnieje takie pojęcie jak "minimalizowanie strat", a Tobie jak coś już się przydarzyło to zamiast przełknąć tę żabę samemu to podzieliłeś się nią z innymi. No bo tak naprawdę nie tylko z żoną, bo to rzutuje teraz także na Wasze dzieci. To mamy Ci powiedzieć "trzymaj się" ? Nie znamy Cię na tyle, by stwierdzić w obecnej sytuacji, czy dla Twojej żony lepiej jest żebyście pozostali ze sobą, czy się rozwiedli. To nie jest prawda, że każdy zasługuje na drugą szansę.

75

Odp: zdradziłem

Autorze, niepotrzebnie opowiadałeś o tym żonie. Jeśli tak jak z Twojego opisu wynika, był to wyłącznie incydent nic by się nie stało gdybyś zachował to w tajemnicy. Jeśli nie dawałeś rady, trzeba było iść z tym do psychologa, na pewno by Ci jakoś pomógł. Możliwe, że teraz będziecie oboje biegać po terapiach.

76

Odp: zdradziłem
ON38 napisał/a:

Czy naprawdę jestem aż takim złym człowiekiem. Większość z Was mówi na nie - nie uda się. a gdzie to jest ...na dobre i na złe... w chorobie i zdrowiu.
jest też napisane "nie zdradzę" - jest; poszedłem na łatwiznę. Nie oczekuje od was usprawiedliwienia. NIE. Ale może po prostu chciałbym usłyszeć coś w stylu .... chłopie trzymaj się - walcz o nią a uda ci się na pewno. coś takiego lub podobnego.
nie wiecie co czuje i jak ja się czuję. jak muszę patrzeć na nią jak one WYJE. Co uważacie że poszedłem na łatwiznę - tak spłyciłem wszystko i mogę wszystko stracić. ALE ZAWSZE ją kochałem, kocham i będe kochał. i tyle w tym...
Wy wszyscy jesteście tacy bez skazy?
A może trzeba się mimo wszystko wspierać i pokazywać że można skleić nawet to co wydaję się już nie do sklejenia

Nie jesteś złym człowiekiem... nikt z nas nie jest idealny. Fakt... źle zrobiłeś, że jej powiedziałeś, ale widocznie tak miało być.
Teraz oczywiście musicie przeżyć okres"żałoby", ale wierzę że z każdym minionym dniem będzie coraz lepiej. Tylko wiesz.... Ty tam się nie mazgaj i dzielnie znoś wszystkie, WSZYSTKIE jej żale, płacze i obelgi. I trwaj. Nie wiem, czy jesteś wierzący, ale jest adwent... to wyjątkowy czas... idź do spowiedzi, zrzuć z siebie ten wór kamieni, który dźwigasz... to pomaga.
Trzymam za Was kciuki.

Posty [ 39 do 76 z 133 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018