mmJUTnetPL, działy Ci się chyba pomyliły
.
A dzielisz ludzi jakoś specjalnie? Są jakieś podziały? Gorsi i lepsi?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Seks bez zobowiązań
Strony Poprzednia 1 2 3
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
mmJUTnetPL, działy Ci się chyba pomyliły
.
A dzielisz ludzi jakoś specjalnie? Są jakieś podziały? Gorsi i lepsi?
Ale że co? Przewrażliwiony wyraźnie jesteś
.
Po prostu tu rozmawia się o seksie w różnym ujęciu, a na cytaty z Biblii, religijne dysputy i nauczania jest miejsce w dziale "Religia - duchowe poszukiwania" i nawet jeśli czujesz, że masz jakąś misję do spełnienia, to robisz bałagan.
Dokładnie, Twoja misja nic tu nie da, bo to nie jest religijne forum i sporo tu ateistów,
MmJUTnetPL wszelkie porady mile widziane ale na litość boska nie odradza ludziom pójścia na "kozetke by 1na1 omawiać swoje problemy".
Jak chcesz polecić swoje metody to poleć ale są osoby które POTRZEBUJĄ pomocy specjalisty.
Odradzajac im ja mozesz komuś zrobić krzywdę nie żartuję.
Czy wśród dzielnych niewiast są osoby które są lekarzami i psychologami?
Godności się nie traci, o godności się jedynie zapomina - wmówiono Ci, że tracisz godność, to jest właśnie przemoc psychologiczna. Ten, kto Ci to wmówił, to osobowe zło, czyli potocznie "diabeł".
ŻADNA OSOBA LUDZKA NIE UTRACI GODNOŚCI, BO GODNOŚĆ JEST WPISANA W DZIEŁO STWORZENIA.
MOŻNA TYLKO ZOSTAĆ ZMANIPULOWANYM I POZBAWIONYM POCZUCIA GODNOŚCI.
Zgadzam się w 100%.
Żadne prawodawstwo nie jest w stanie samo przez się usunąć niepokojów, uprzedzeń oraz postaw egoizmu i pychy, stojących na przeszkodzie ustanowieniu prawdziwie braterskich społeczności. Postawy te przezwycięża jedynie miłość, która w każdym człowieku dostrzega "bliźniego", brata.
Z takim zastrzeżeniem, że jak się trzeba bronić, przed złem, albo pasożytnictwem w społeczności, to należy to robić z pełną determinacją, bez żalu. Innymi słowy "postrzeganie drugiego jak siebie samego" to jest pułapka ideologiczna. Musi być obiektywnie sprawiedliwie a nie tak jak mam w głowie.
KKK 1932 Obowiązek traktowania drugiego człowieka jako bliźniego i czynnego służenia mu jest szczególnie naglący wtedy, gdy będąc pozbawiony czegoś, znajduje się on w potrzebie. "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25, 40).
NIe jestem zwolennikiem takiej uległości. Trzeba być jak równy z równym, a nie czynnie służyć, bo to prowadzi do poświęcenia, czyli wyniszczania siebie samego.
KKK 1933 Ten sam obowiązek obejmuje także tych, którzy myślą lub działają inaczej niż my. Nauka Chrystusa domaga się nawet przebaczenia win. Rozciąga przykazanie miłości, które jest przykazaniem Nowego Prawa, na wszystkich nieprzyjaciół (Por. Mt 5, 43-44). Wyzwolenie w duchu Ewangelii nie da się pogodzić z nienawiścią do nieprzyjaciela jako osoby, lecz tylko z nienawiścią do zła, które popełnia nieprzyjaciel.
Jednak uważam, że należy się z całą zaciekłością bronić. Obrona jest dobrem. Brak obrony jest niemoralny, bo pozwalamy krzywdzić siebie oraz rozwijamy zło atakującego. Brak obrony nawet oceniłbym jako bardziej niemoralny niż sam atak.
MmJUTnetPL wszelkie porady mile widziane ale na litość boska nie odradza ludziom pójścia na "kozetke by 1na1 omawiać swoje problemy".
Dziewczyna jak najszybciej powinna biec do kogoś kto jej pomoże. Na kozetkę do mądrej osoby jak najbardziej. Do mądrego księdza też. Jak się chce modlić to też. Obowiązkiem moralnym jest się ratować.
jbpp napisał/a:MmJUTnetPL wszelkie porady mile widziane ale na litość boska nie odradza ludziom pójścia na "kozetke by 1na1 omawiać swoje problemy".
Dziewczyna jak najszybciej powinna biec do kogoś kto jej pomoże. Na kozetkę do mądrej osoby jak najbardziej. Do mądrego księdza też. Jak się chce modlić to też. Obowiązkiem moralnym jest się ratować.
Oczywiście Gary dlatego dodałam że wszelkie porady mile widziane
Jeśli czuje ze ksiądz może jej pomóc to niech idzie powodzenia. Natomiast mówienie o "wyleczeniu się z chodzenia na kozetke" jest bez sensu w wypowiedzi kierowanej do osoby która zmaga się z problemami które ewidentnie siedzą w jej myślach. NIech dziewczyna idzie nie tylko do wspólnoty kościelnej ale i do lekarza psychiatry. Jeśli by się okazało że np potrzebna jej pomóc farmakologiczna to chyba w dzielnych niewiastach recepty nie dostanie
Na pewno cytaty z KKK przemówią do ateisty ![]()
Mjutnet problem w tym, że tak człowieka nie da się nawrócić i tyle. Jeszcze bardziej zniechęcisz. Idź do Szkoły Nowej Ewangelizacji, na Alphę czy coś innego w tym stylu i niech Cię nauczą jak rozmawiać z ludźmi bo nie umiesz.
Mnie, wierzącą, odrzuca jak Cię czytam.
Może nie złudzeniem, tylko seksem z osobą w której jesteś zakochana. To piękne chwile.
Podpiszę się. Seks z kimś, kogo się kocha, jest lepszy, niż z osoba obojętną - jednak to kwestia biochemii mózgu. Wyrzut oksytocyny i wazopresyny. Tyle.
Tak samo jak - na ogół - człowiek po podaniu C2H5OH czuje się lepiej (do pewnego stopnia). Atak chemii na mózg.
Gary napisał/a:jbpp napisał/a:MmJUTnetPL wszelkie porady mile widziane ale na litość boska nie odradza ludziom pójścia na "kozetke by 1na1 omawiać swoje problemy".
Dziewczyna jak najszybciej powinna biec do kogoś kto jej pomoże. Na kozetkę do mądrej osoby jak najbardziej. Do mądrego księdza też. Jak się chce modlić to też. Obowiązkiem moralnym jest się ratować.
Oczywiście Gary dlatego dodałam że wszelkie porady mile widziane
Jeśli czuje ze ksiądz może jej pomóc to niech idzie powodzenia. Natomiast mówienie o "wyleczeniu się z chodzenia na kozetke" jest bez sensu w wypowiedzi kierowanej do osoby która zmaga się z problemami które ewidentnie siedzą w jej myślach. NIech dziewczyna idzie nie tylko do wspólnoty kościelnej ale i do lekarza psychiatry. Jeśli by się okazało że np potrzebna jej pomóc farmakologiczna to chyba w dzielnych niewiastach recepty nie dostanie
OK, macie rację, ale pójście do Dzielnych wg mnie nie wyklucza ani lekarza, ani psychiatry.
Dodaje jedynie to, że potraktują tam tę osobą z Miłością, nie jak przedmiot czy pacjenta - jak osobę.
Czasem przy udzielaniu pomocy okazanie Miłości może być ważniejsze od samej pomocy.
W społeczności Dzielnych jest wszystko co ludzkie i koleżanka, która jest W i mi o tym opowiadała ma rodziców: tata kardiolog, mama lekarz, ale mama np preferuje leki naturalne, mama też psychologią się interesuje, ale tą tradycyjną; aby nikogo nie obrazić, to dam ciekawe porównanie:
a) zakładamy, że jakoś modelujemy człowieka w psychologii i określamy kim jest, jakim bytem, by potem dostosować "naukę" do modelu
- niech modelem na moment będzie szklanka, takie uproszczenie
UWAGA: czy psychologia to nauka jest kwestią sporną o ile wiem
b) powiedzmy, że podejście oświeceniowe i nowoczesne to - rzut szklanki z góry (mamy koło) albo rzut z boku (mamy prostokąt)
c) podejście tradycyjne, to - szklanka i już
W przypadku (b) badamy koło lub prostokąt, ale nie (c) czyli szklankę.
W Dzielnych przyjmuje się kim jest osoba/człowiek wg nauki/doktryny wiary. I do tego się dostosowuje ewentualne porady.
Dodatkowo - są to KOBIETY, nie mężczyźni, dziewczyna uniknie stresu związanego z tym, że doradzałby jej np facet.
Dodatkowo - to większa grupa osób i wszystko jest dość pewnie przystępne finansowo, bo są składki jak trzeba, jak trzeba to też bezinteresowna pomoc.
Leczenie farmakologiczne: tutaj wchodzi kwestia nie kozetki, ale lekarza i porady lekarskiej. Z tym może być różnie, leki zawsze mają skutki uboczne, a wg nauki wiary ciało i dusza są jednym, jeżeli choruje dusza, to leki mogą nie pomóc. W Dzielnych takie rozeznanie czy ciało/dusza i co potrzeba to sprawa normalna. Są tam osoby wykształcone i lekarze zapewne też.
Kwestie duchowe muszą być brane pod uwagę, bo nie wszystko da się wyjaśnić tylko szkiełkiem i okiem.
Już wcześniej pisałem w innym wątku: często powodem kłopotów JEST! tylko i aż to, że ktoś nie doznaje od długiego czasu po prostu dobra.
A sądzę, że dobro popłynie do tej osoby szerokim strumieniem i to bezinteresownie.
Spotkania Dzielnych to często dwa dni bardzo intensywnej pracy właśnie z psychologiem i psychiatrą (a na 100% ze specjalistą w dziedzinie konkretnej, np przemoc, uzależnienia, wykorzystywanie, brak miłości), ale w grupie KOBIET!!!
Cześć dziewczyny. Mam pytanie nie będę owijać w bawełnę. Jestem 26 letnią samotną matką. Pojechałam nad morze,wynajmowałam pokój u teściów mojego kuzyna. Traktuje ich jak rodzinę. Mirek-tesc mojego kuzyna jest spoko gościem jest po 50 ma pracę dom rodzinę. Któregoś razu będąc u nich był na wyjeździe z pracy i pisaliśmy tak na luzie po czym delikatnie rzucił mi temat seksu że chciał by się ze mną przespać ja myślałam że to takie o zwykłe rozmowy ja rozmawiałam z nim otwarcie i swobodnie o tym godząc się na to co pisze a było to pisanie w formie historyjki że ja i on po czym zapytałam się czy na serio tego chce on to potwierdził powiedział że do swojej żony nic nie czuje nawet powiedział że czuje coś do mnie. Na drugi dzień przespaliśmy się całowaliśmy się w kolejnym dniu było to samo taki szybki numerek... Nie zabezpieczaliśmy się. Potem znowu się przespaliśmy po czym musiałam jechać do domu. Dzieli nas ponad 600km pisał mi swój numer telefonu rozmawialiśmy przez tel ale powiedziałam mu że coś do niego czuje że chyba go pokochałam... Zaczął się odsuwać bynajmniej tak to odczuwam... Co mam robić? Co radzicie? Oboje tego seksu chcemy i pragniemy
Cześć dziewczyny. Mam pytanie nie będę owijać w bawełnę. Jestem 26 letnią samotną matką. Pojechałam nad morze,wynajmowałam pokój u teściów mojego kuzyna. Traktuje ich jak rodzinę. Mirek-tesc mojego kuzyna jest spoko gościem jest po 50 ma pracę dom rodzinę. Któregoś razu będąc u nich był na wyjeździe z pracy i pisaliśmy tak na luzie po czym delikatnie rzucił mi temat seksu że chciał by się ze mną przespać ja myślałam że to takie o zwykłe rozmowy ja rozmawiałam z nim otwarcie i swobodnie o tym godząc się na to co pisze a było to pisanie w formie historyjki że ja i on po czym zapytałam się czy na serio tego chce on to potwierdził powiedział że do swojej żony nic nie czuje nawet powiedział że czuje coś do mnie. Na drugi dzień przespaliśmy się całowaliśmy się w kolejnym dniu było to samo taki szybki numerek... Nie zabezpieczaliśmy się. Potem znowu się przespaliśmy po czym musiałam jechać do domu. Dzieli nas ponad 600km pisał mi swój numer telefonu rozmawialiśmy przez tel ale powiedziałam mu że coś do niego czuje że chyba go pokochałam... Zaczął się odsuwać bynajmniej tak to odczuwam... Co mam robić? Co radzicie? Oboje tego seksu chcemy i pragniemy
To jest proste opowiedz żonie Mirka o swoich uczuciach do niego i pragnieniach skoro on taki nieśmiały do niej a przecież do żony nic nie czuje do Ciebie coś czuje zobaczysz przy okazji czy i co czuje do Mirka jego żona może też nic.Ty nic nie czujesz do żony Mirka żadnych skrupułów tak czy nie .Ona pewnie straszna okrutna jędza głowa ją ciągle boli itp itd
Dzieci odchowane co stoi na przeszkodzie do szczęścia jakaś tam baba tylko.Może Mirek chciał czegoś innego co Ty.Po Twoich wyznaniach odsuwa się może wietrzy kłopoty przez Ciebie coś straci a już dostał co chciał po co mu problemy może jednak nie do końca on taki szczery i bezpośredni nikt nie jest doskonały Wkręciłaś się zabujałaś na seks trza uważać te emocje .Sprawy można wyjaśnić odwagi,chyba że masz ochotę na tajny romans i bycie boczniarką z doskoku w gotowości i czekać na Mirka jak mu się też zachce łykać to co ci Mirek mówi i co może chcesz usłyszeć dla świętego spokoju tutaj to z kolei trzeba mieć nerwy ze stali - mówię Ci te wszystkie tęsknoty dołki górki ciężka sprawa na początku super gromy potem coraz trudniej ale jak nie wierzysz sprawdź na sobie zawsze to jakieś doświadczenie życiowe jak masz czas i zapasowe życie.
Nie Ty pierwsza i ostatnia tak jak on..
powiedział że do swojej żony nic nie czuje nawet powiedział że czuje coś do mnie.
Bajeczki dla grzecznych dziewczynek, wciskane za każdym razem przez żonkosi. Ale jak widać, ten zgrany szlagier zawsze w modzie. Powiem więcej, to sztos. ![]()
Jak to właściwie jest w relacjach seksu bez zobowiązań? Chodzi mi o relacje, w których rzeczywiście nie ma żadnych uczuć ( zakochania, zauroczenia, miłości) z obydwoch stron, a jest tylko seks. Panuje w takich relacjach szacunek i przyjazn czy raczej totalny dystans i brak najmniejszego przywiązania? Jak z waszego doświadczenia czy też obserwacji kończą się takie relacje? I czy warto w nie wchodzić? ( biorąc pod uwagę zupełny brak oczekiwań z obydwoch stron, a nawet wręcz niechęć do związków).
Czy taka relacja jest krotkodystansowa i prowadzi w niedalekiej przyszłości do zerwania kontaktu?
Jakie macie zdanie na ten temat ?
Cześć dziewczyny. Mam pytanie nie będę owijać w bawełnę. Jestem 26 letnią samotną matką. Pojechałam nad morze,wynajmowałam pokój u teściów mojego kuzyna. Traktuje ich jak rodzinę. Mirek-tesc mojego kuzyna jest spoko gościem jest po 50 ma pracę dom rodzinę. Któregoś razu będąc u nich był na wyjeździe z pracy i pisaliśmy tak na luzie po czym delikatnie rzucił mi temat seksu że chciał by się ze mną przespać ja myślałam że to takie o zwykłe rozmowy ja rozmawiałam z nim otwarcie i swobodnie o tym godząc się na to co pisze a było to pisanie w formie historyjki że ja i on po czym zapytałam się czy na serio tego chce on to potwierdził powiedział że do swojej żony nic nie czuje nawet powiedział że czuje coś do mnie. Na drugi dzień przespaliśmy się całowaliśmy się w kolejnym dniu było to samo taki szybki numerek... Nie zabezpieczaliśmy się. Potem znowu się przespaliśmy po czym musiałam jechać do domu. Dzieli nas ponad 600km pisał mi swój numer telefonu rozmawialiśmy przez tel ale powiedziałam mu że coś do niego czuje że chyba go pokochałam... Zaczął się odsuwać bynajmniej tak to odczuwam... Co mam robić? Co radzicie? Oboje tego seksu chcemy i pragniemy
Seks bez zobowiązań to po prostu seks gdy obok jest fajny facet, a Ty masz ochotę na seks. ja tak miałam. Leżał obok fajny facet, mogłam i chciałam aby to się wydarzyło. Teraz okazało się, że to był seks bez zobowiązań
hehe, ciekawe, że o " seksie bez zobowiązań' najchętniej mówią faceci, którzy chcą tylko ' zaliczyc" . Mało ktora kobieta sama z siebie ma chęc na wielorazowy " układ" z panem, z ktorym będzie miała " tylko seks" .
Seks bez zobowiązań? no jakieś jaja. To od tego jest prostytutka. Ustalasz reguły, PŁACISZ - i masz wszystko, co chcesz, za odpowiednią sumę, i w dodatku tak, jak chciałes, drogi panie - BEZ ZOBOWIĄZAŃ
A to że sa typy, ktore szukają naiwniaczek, a te lecą w to jak w dym, bo maja nadzieję, że koleś zwróci na nich uwagę, jak za darmo podstawią sie mu na tacy, jak panienki lekkich obyczajów....
Bo w każdej relacji - czy to przyjacielskiej, czy to kochanków, istnieją JAKIES zobowiązania, choćby te nienazwane, zwyczajowe, społeczne...
a bez zobowiązań- za kase.
tyle.
Strony Poprzednia 1 2 3
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Seks bez zobowiązań
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024