koniec bajki o Kopciuszku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » koniec bajki o Kopciuszku

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 217 ]

131

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Roxann napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

On jest konsekwentny. I wie czego chce big_smile

Dokładnie. Czego nie można powiedzieć o Autorce. Dlatego on będzie próbował póki będzie czuł miękki grunt... bo zapewne nie jest głupi i widzi, że Autorka coś tam marudzi, że jej to nie odpowiada, że niby czegoś więcej wymaga, ale w zasadzie to wystarczy odczekać i sama poda na tacy. I tak w kółko...

I owszem wtedy dzwoni i dzwoni, w końcu odbieram to zaproponuje jakies kino, wyjście, zgodzi się na jakąś moja propozycję, jest odrobinę bardziej zabiegający, i znowu wyro. O Bosze trzymajcie mnie, bo on właśnie znowu dzwonił, Boże daj mi siłę.

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: koniec bajki o Kopciuszku

Odbierając jego telefony i dzwoniąc do niego, godzisz się na ten układ.

133

Odp: koniec bajki o Kopciuszku

Dzięki temu pisaniu, trochę mi się choć na chwilę wyciszają emocje. I wszystkim dziękuję.  nie mam się czego chwycić, a on wcale mi nie pomoże siebie rzucić. Przecież ona wcale go nie rozumie, wcale ze sobą nie śpią i takie tam. Obym uwierzyła.
Zadzwonił, może chce się rozstać jak ludzie, a może obawia się, żebym jutro do roboty do niego nie przyszła.

134

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Georginiaaa napisał/a:
Roxann napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

On jest konsekwentny. I wie czego chce big_smile

Dokładnie. Czego nie można powiedzieć o Autorce. Dlatego on będzie próbował póki będzie czuł miękki grunt... bo zapewne nie jest głupi i widzi, że Autorka coś tam marudzi, że jej to nie odpowiada, że niby czegoś więcej wymaga, ale w zasadzie to wystarczy odczekać i sama poda na tacy. I tak w kółko...

I owszem wtedy dzwoni i dzwoni, w końcu odbieram to zaproponuje jakies kino, wyjście, zgodzi się na jakąś moja propozycję, jest odrobinę bardziej zabiegający, i znowu wyro. O Bosze trzymajcie mnie, bo on właśnie znowu dzwonił, Boże daj mi siłę.

Posłuchaj, dziewczyno!
Spójrz n a siebie z boku. To trudne nie jest.
Wyobraź sobie -siostrę może lub bliską znajomą w takiej sytuacji.
Poprzestałabyś na mędzeniu tylko, jak my tutaj? Czy jednak, potrząsnęłabyś bliską Ci osobą
To możliwe , że owa mityczna "chemia" rozum odbiera, ale szacunku do samej siebie, większy zapas przygotuj jednak. Tak, na wszelki wypadek, gdy znów kogut zapieje...

135

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Georginiaaa napisał/a:

Dzięki temu pisaniu, trochę mi się choć na chwilę wyciszają emocje.

To uzależnienie, kontaktując się, dostajesz kolejną działkę i czujesz się lepiej, emocje wyciszają się.

136

Odp: koniec bajki o Kopciuszku

Przeczytalam watek i zgadzam sie w pelni z opinia Averyl, Pietruszki i Sony.
Nie wiem o czym tu wogole deliberowac. Jaka bajka i jaki Kopciuszek? Ty Autorko nie bylas nigdy zadna ksiezniczka a juz na pewno nie z bajki tego faceta. On Cie poraktowal niefajnie to fakt ale majac juz ta wiedze powinnas albo zaakceptowac taki stan rzeczy i zgodzic sie na role odskoczni do lozka albo uciac ta znajomosc jesli Ci to nie odpowiada. W Twoich rekach jest wszystko a tymczasem Ty nie wiedziec czemu przerzucasz ciezar decyzji za losy tej znajomosci na tego kolesia. Zrozum ze on ma to wszystko gleboko gdzies. Jemu lata czy Wy teraz jestescie znajomymi, para czy wrogami. Lata mu to z 2 powodow. Po pierwsze nie zalezy mu na Tobie a po drugie on juz wie ze Ty sie powytrzasasz a potem i tak zgodzisz na seks wiec co on ma sie przejmowac Twoimi pseudodramatycznymi akcjami.
Problem nie lezy w tym facecie tylko w Tobie. Bo nawet gdyby Ci powiedzial( tak jak niby tego pragniesz) ze to koniec to wystarczylby telefon po paru tygodniach i znowu bylabys chetna i gotowa albo sama bys zaczela do niego wydzwaniac. Przeciez wiesz ze by tak bylo. Kogo Ty chcesz oszukac? I nie moja droga, Twoje zachowanie nie jest awangardowe i nieszablonowe tylko zwyczajnie glupie. Jak sie widzi wystajacy kabel ze sciany pod napieciem to sie go szablonowo i zarazem madrze omija szerokim lukiem a nie chwyta z calej sily w dlon. Tobie ten facet i ta znajomosc nie sluzy a wrecz szkodzi a mimo to uczepilas sie tego jak tego kabla pod napieciem.

137

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
feniks35 napisał/a:

Jak sie widzi wystajacy kabel ze sciany pod napieciem to sie go szablonowo i zarazem madrze omija szerokim lukiem a nie chwyta z calej sily w dlon. Tobie ten facet i ta znajomosc nie sluzy a wrecz szkodzi a mimo to uczepilas sie tego jak tego kabla pod napieciem.

Prawda

138

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Georginiaaa napisał/a:

I owszem wtedy dzwoni i dzwoni, w końcu odbieram to zaproponuje jakies kino, wyjście, zgodzi się na jakąś moja propozycję, jest odrobinę bardziej zabiegający, i znowu wyro. O Bosze trzymajcie mnie, bo on właśnie znowu dzwonił, Boże daj mi siłę.

Tu już "Boże nic nie pomoże". Dostałaś od niego rozum i wolną wolę... czas zacząć z tego korzystać. wink
I przestań już jego telefony przeżywać jak mrówka nie powiem co.
Zrozum, że on szuka niezobowiązującego seksu. Poza tym to żaden książę, tylko facet "po przejściach", rozwodnik z dzieckiem (z inną?). Chciałabyś podzielić los którejś z nich i to jest ta twoja "bajka"? A może tą bajką były te wakacje, które nie doszły do skutku? Aż tak nisko siebie cenisz?
Aż tak seks z nim przesłania Ci zdrowy rozsądek?

139

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Roxann napisał/a:
Georginiaaa napisał/a:

I owszem wtedy dzwoni i dzwoni, w końcu odbieram to zaproponuje jakies kino, wyjście, zgodzi się na jakąś moja propozycję, jest odrobinę bardziej zabiegający, i znowu wyro. O Bosze trzymajcie mnie, bo on właśnie znowu dzwonił, Boże daj mi siłę.

Tu już "Boże nic nie pomoże". Dostałaś od niego rozum i wolną wolę... czas zacząć z tego korzystać. wink
I przestań już jego telefony przeżywać jak mrówka nie powiem co.
Zrozum, że on szuka niezobowiązującego seksu. Poza tym to żaden książę, tylko facet "po przejściach", rozwodnik z dzieckiem (z inną?). Chciałabyś podzielić los którejś z nich i to jest ta twoja "bajka"? A może tą bajką były te wakacje, które nie doszły do skutku? Aż tak nisko siebie cenisz?
Aż tak seks z nim przesłania Ci zdrowy rozsądek?

Słuchaj, bo dobrze pisze:)

140

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
feniks35 napisał/a:

Przeczytalam watek i zgadzam sie w pelni z opinia Averyl, Pietruszki i Sony.
Nie wiem o czym tu wogole deliberowac. Jaka bajka i jaki Kopciuszek? Ty Autorko nie bylas nigdy zadna ksiezniczka a juz na pewno nie z bajki tego faceta. On Cie poraktowal niefajnie to fakt ale majac juz ta wiedze powinnas albo zaakceptowac taki stan rzeczy i zgodzic sie na role odskoczni do lozka albo uciac ta znajomosc jesli Ci to nie odpowiada. W Twoich rekach jest wszystko a tymczasem Ty nie wiedziec czemu przerzucasz ciezar decyzji za losy tej znajomosci na tego kolesia. Zrozum ze on ma to wszystko gleboko gdzies. Jemu lata czy Wy teraz jestescie znajomymi, para czy wrogami. Lata mu to z 2 powodow. Po pierwsze nie zalezy mu na Tobie a po drugie on juz wie ze Ty sie powytrzasasz a potem i tak zgodzisz na seks wiec co on ma sie przejmowac Twoimi pseudodramatycznymi akcjami.
Problem nie lezy w tym facecie tylko w Tobie. Bo nawet gdyby Ci powiedzial( tak jak niby tego pragniesz) ze to koniec to wystarczylby telefon po paru tygodniach i znowu bylabys chetna i gotowa albo sama bys zaczela do niego wydzwaniac. Przeciez wiesz ze by tak bylo. Kogo Ty chcesz oszukac? I nie moja droga, Twoje zachowanie nie jest awangardowe i nieszablonowe tylko zwyczajnie glupie. Jak sie widzi wystajacy kabel ze sciany pod napieciem to sie go szablonowo i zarazem madrze omija szerokim lukiem a nie chwyta z calej sily w dlon. Tobie ten facet i ta znajomosc nie sluzy a wrecz szkodzi a mimo to uczepilas sie tego jak tego kabla pod napieciem.

a ja uważam, że słowo powiedziane ma swoją moc. Słowa nie chcę Ciebie też.  I na pewno masz rację, ta znajomość mi nie służy, nie zmieni się, nie mam na co liczyć. tylko znacznie łatwiej jest jak druga strona chociaz trochę współpracuje, ktos mówi, to nie ma sensu, nie dzwoń, tak będzie lepiej, itp. i itd. I ktoś to respektuje znacznie łatwiej. Ale ja musze zmagać się ze sobą, i jeszcze z nim.Naprawdę zazdroszę wszystkim tu, którzy uważają, że to takie łatwe. Zazdroszczę.

141

Odp: koniec bajki o Kopciuszku

On nie powie ze nie chce,bo on bedzie chcial dopoki Ty bedziesz chciala.Czemu on ma nie chciec?Jemu tak wygodnie.

142

Odp: koniec bajki o Kopciuszku

forum jest właśnie po to, żeby się pożalić, nie trzeba komentować tematów i wątków tylko po to żeby dojechać autorowi.

143

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Georginiaaa napisał/a:

a ja uważam, że słowo powiedziane ma swoją moc. Słowa nie chcę Ciebie też.  I na pewno masz rację, ta znajomość mi nie służy, nie zmieni się, nie mam na co liczyć. tylko znacznie łatwiej jest jak druga strona chociaz trochę współpracuje, ktos mówi, to nie ma sensu, nie dzwoń, tak będzie lepiej, itp. i itd. I ktoś to respektuje znacznie łatwiej. Ale ja musze zmagać się ze sobą, i jeszcze z nim.Naprawdę zazdroszę wszystkim tu, którzy uważają, że to takie łatwe. Zazdroszczę.

A jaką ma moc Twoje słowo, nie chcę być tylko od seksu? On nic nie mówi, bo nie ma w tym żadnego interesu, nie chce Cię okłamywać, mamić wyznaniami o wielkiej miłości, bo też nie musi, bo sama miękniesz i mu się oddajesz.
Wybacz, że to powiem, ale jesteście pod tym względem podobni... oboje się wycofujecie.. tylko Ty w tym czasie jedziesz po nim, chcesz wymusić deklaracje, zaangażowanie, a on milczy.. Potem jedno lub drugie odzywa, lądujecie w łóżku i tak w kółko. Tu niestety ale możesz mieć pretensje tylko do siebie.

144

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Roxann napisał/a:
Georginiaaa napisał/a:

a ja uważam, że słowo powiedziane ma swoją moc. Słowa nie chcę Ciebie też.  I na pewno masz rację, ta znajomość mi nie służy, nie zmieni się, nie mam na co liczyć. tylko znacznie łatwiej jest jak druga strona o chociaz trochę współpracuje, ktos mówi, to nie ma sensu, nie dzwoń, tak będzie lepiej, itp. i itd. I ktoś to respektuje znacznie łatwiej. Ale ja musze zmagać się ze sobą, i jeszcze z nim.Naprawdę zazdroszę wszystkim tu, którzy uważają, że to takie łatwe. Zazdroszczę.

A jaką ma moc Twoje słowo, nie chcę być tylko od seksu? On nic nie mówi, bo nie ma w tym żadnego interesu, nie chce Cię okłamywać, mamić wyznaniami o wielkiej miłości, bo też nie musi, bo sama miękniesz i mu się oddajesz.
Wybacz, że to powiem, ale jesteście pod tym względem podobni... oboje się wycofujecie.. tylko Ty w tym czasie jedziesz po nim, chcesz wymusić deklaracje, zaangażowanie, a on milczy.. Potem jedno lub drugie odzywa, lądujecie w łóżku i tak w kółko. Tu niestety ale możesz mieć pretensje tylko do siebie.

Brawo, Roxann!
Wreszcie, beznamiętny, ale za to celny niemożebnie,  komentarz. Nic dodać, nic ująć. smile

145

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Excop napisał/a:

Brawo, Roxann!
Wreszcie, beznamiętny, ale za to celny niemożebnie,  komentarz. Nic dodać, nic ująć. smile

To doświadczenie życiowe, Excop wink

146

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Roxann napisał/a:
Excop napisał/a:

Brawo, Roxann!
Wreszcie, beznamiętny, ale za to celny niemożebnie,  komentarz. Nic dodać, nic ująć. smile

To doświadczenie życiowe, Excop wink

Doświadczenie, to dyplom bez oklasków, droga Koleżanko. Tym bardziej, wartościowy. smile

147

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Excop napisał/a:
Roxann napisał/a:
Excop napisał/a:

Brawo, Roxann!
Wreszcie, beznamiętny, ale za to celny niemożebnie,  komentarz. Nic dodać, nic ująć. smile

To doświadczenie życiowe, Excop wink

Doświadczenie, to dyplom bez oklasków, droga Koleżanko. Tym bardziej, wartościowy. smile

Facetów, jak ten "książę" jest mnóstwo... ale ich podejście do kobiet jest dwojakie. Jedni będą budować otoczkę "miłości", zdobywać, przychylać nieba by zdobyć, mieć ten seks.. a inni, jak ten w tym wątku, nic sobie nie robić, coś napisać, coś obiecać, spotkać na seks.. i cisza pomiędzy spotkaniami. W sumie nie wiem który typ to większy drań. Może na pierwszy "rzut oka" wydawałoby się że ten drugi, bo pozbawiony uczuć, empatii... zimno kalkulujący, nastawiony na seks spotkania. Niby "tajemniczy" ale przez to dający się szybko rozgryźć. Dlatego uważam, że znacznie 'gorszy' ten  typ pierwszy... wiadomo dlaczego wink Jak i się go 'przetrawi' to już z górki wink

148

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
roxann napisał/a:

Facetów, jak ten "książę" jest mnóstwo... ale ich podejście do kobiet jest dwojakie. Jedni będą budować otoczkę "miłości", zdobywać, przychylać nieba by zdobyć, mieć ten seks.. a inni, jak ten w tym wątku, nic sobie nie robić, coś napisać, coś obiecać, spotkać na seks.. i cisza pomiędzy spotkaniami. W sumie nie wiem który typ to większy drań. Może na pierwszy "rzut oka" wydawałoby się że ten drugi, bo pozbawiony uczuć, empatii... zimno kalkulujący, nastawiony na seks spotkania. Niby "tajemniczy" ale przez to dający się szybko rozgryźć. Dlatego uważam, że znacznie 'gorszy' ten  typ pierwszy... wiadomo dlaczego wink Jak i się go 'przetrawi' to już z górki wink

Oczywiście, że pierwszy typ jest gorszy. Wiadomo, dlaczego. smile
Ten drugi, to oznaka desperacji u kobiety chyba, która swoją osobę mieści gdzieś na obrzeżach Ukladu Słonecznego, gdzie odpadki dysku akrecyjnego pozostały tylko....

149

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Excop napisał/a:

Oczywiście, że pierwszy typ jest gorszy. Wiadomo, dlaczego. smile
Ten drugi, to oznaka desperacji u kobiety chyba, która swoją osobę mieści gdzieś na obrzeżach Ukladu Słonecznego, gdzie odpadki dysku akrecyjnego pozostały tylko....

Dlatego nie rozumiem, dlaczego Autorka aż tak popłynęła, by sądzić że sen o kopciuszku się skończył... podejrzewam, że jest bardzo młoda i dojrzały facet zainteresowaniem tzn seksem i ew obiecanymi wakacjami ją "omotał".
Szkoda dziewczyny..

150

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Roxann napisał/a:

podejrzewam, że jest bardzo młoda i dojrzały facet zainteresowaniem tzn seksem i ew obiecanymi wakacjami ją "omotał".
Szkoda dziewczyny..

Autorka twierdzi, że jest 40+...

151

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
santapietruszka napisał/a:
Roxann napisał/a:

podejrzewam, że jest bardzo młoda i dojrzały facet zainteresowaniem tzn seksem i ew obiecanymi wakacjami ją "omotał".
Szkoda dziewczyny..

Autorka twierdzi, że jest 40+...

Co???
Przepraszam chyba nie doczytałam

152

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Roxann napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
Roxann napisał/a:

podejrzewam, że jest bardzo młoda i dojrzały facet zainteresowaniem tzn seksem i ew obiecanymi wakacjami ją "omotał".
Szkoda dziewczyny..

Autorka twierdzi, że jest 40+...

Co???
Przepraszam chyba nie doczytałam

Georginiaaa napisał/a:

mamy wystarczająco dużo lat, jesteśmy po 40.

153

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
santapietruszka napisał/a:
Roxann napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Autorka twierdzi, że jest 40+...

Co???
Przepraszam chyba nie doczytałam

Georginiaaa napisał/a:

mamy wystarczająco dużo lat, jesteśmy po 40.

To ja już się nie wypowiadam w tym temacie... naprawdę myślałam, że pisze to dziewczyna max 22 lata

154 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2018-09-30 20:22:44)

Odp: koniec bajki o Kopciuszku

Uklady nie maja przyszlosci bo bylam kiedys w paru jak bylam sama. Ranisz tylko swoje serce.fakt jest co wspominac na starosc ale facet sie pobawi i pojdzie. Jakbym miala teraz wybierac to bym nie wybrala tego.lepiej byc samemu.

155

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
nokiaaa napisał/a:

Uklady nie maja przyszlosci bo bylam kiedys w paru jak bylam sama. Ranisz tylko swoje serce.fakt jest co wspominac na starosc ale facet sie pobawi i pojdzie. Jakbym miala teraz wybierac to bym nie wybrala tego.lepiej byc samemu.

To prawda. Jednak czasem ciężko odróżnić "miłość" od układu, bo dostaje się sprzeczne sygnały.

156

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Georginiaaa napisał/a:

To czytaj inne tematy. Nik tu Ciebie nie wypatruje, to wolne forum i kazdy może robić co chce, założę sięże jestes kobieta z dzieckiem którą ktos zdradził z taką jak ja i teraz masz okazję się wulgaryzm.


wchodzę w to, o co się założysz? tylko bez shitu, (w końcu jakiś business życia mi się trafił tongue)

Jak już jesteśmy przy hazardzie, to zakładam się, że jest to kolejne wcielenie trolla w stylu Madzia/Olciapolcia/ czy inna Iliana

157

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
nokiaaa napisał/a:

Uklady nie maja przyszlosci bo bylam kiedys w paru jak bylam sama. Ranisz tylko swoje serce.fakt jest co wspominac na starosc ale facet sie pobawi i pojdzie. Jakbym miala teraz wybierac to bym nie wybrala tego.lepiej byc samemu.

Ale po co układy? Chyba jak oboje chcą czegoś bez zobowiązań, świadomie .

158

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Dolce666 napisał/a:
nokiaaa napisał/a:

Uklady nie maja przyszlosci bo bylam kiedys w paru jak bylam sama. Ranisz tylko swoje serce.fakt jest co wspominac na starosc ale facet sie pobawi i pojdzie. Jakbym miala teraz wybierac to bym nie wybrala tego.lepiej byc samemu.

Ale po co układy? Chyba jak oboje chcą czegoś bez zobowiązań, świadomie .

Bo układy są układami póki 2 strona się nie zaangażuje. W większości przypadków pada na kobietę. Takie życie.

159

Odp: koniec bajki o Kopciuszku

Taka kobieta nie może mieć pretensji do nikogo bo układy rządzą się swoimi prawami, a wchodzi w niego świadomie.

160

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Georginiaaa napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Przeczytalam watek i zgadzam sie w pelni z opinia Averyl, Pietruszki i Sony.
Nie wiem o czym tu wogole deliberowac. Jaka bajka i jaki Kopciuszek? Ty Autorko nie bylas nigdy zadna ksiezniczka a juz na pewno nie z bajki tego faceta. On Cie poraktowal niefajnie to fakt ale majac juz ta wiedze powinnas albo zaakceptowac taki stan rzeczy i zgodzic sie na role odskoczni do lozka albo uciac ta znajomosc jesli Ci to nie odpowiada. W Twoich rekach jest wszystko a tymczasem Ty nie wiedziec czemu przerzucasz ciezar decyzji za losy tej znajomosci na tego kolesia. Zrozum ze on ma to wszystko gleboko gdzies. Jemu lata czy Wy teraz jestescie znajomymi, para czy wrogami. Lata mu to z 2 powodow. Po pierwsze nie zalezy mu na Tobie a po drugie on juz wie ze Ty sie powytrzasasz a potem i tak zgodzisz na seks wiec co on ma sie przejmowac Twoimi pseudodramatycznymi akcjami.
Problem nie lezy w tym facecie tylko w Tobie. Bo nawet gdyby Ci powiedzial( tak jak niby tego pragniesz) ze to koniec to wystarczylby telefon po paru tygodniach i znowu bylabys chetna i gotowa albo sama bys zaczela do niego wydzwaniac. Przeciez wiesz ze by tak bylo. Kogo Ty chcesz oszukac? I nie moja droga, Twoje zachowanie nie jest awangardowe i nieszablonowe tylko zwyczajnie glupie. Jak sie widzi wystajacy kabel ze sciany pod napieciem to sie go szablonowo i zarazem madrze omija szerokim lukiem a nie chwyta z calej sily w dlon. Tobie ten facet i ta znajomosc nie sluzy a wrecz szkodzi a mimo to uczepilas sie tego jak tego kabla pod napieciem.

a ja uważam, że słowo powiedziane ma swoją moc. Słowa nie chcę Ciebie też.  I na pewno masz rację, ta znajomość mi nie służy, nie zmieni się, nie mam na co liczyć. tylko znacznie łatwiej jest jak druga strona chociaz trochę współpracuje, ktos mówi, to nie ma sensu, nie dzwoń, tak będzie lepiej, itp. i itd. I ktoś to respektuje znacznie łatwiej. Ale ja musze zmagać się ze sobą, i jeszcze z nim.Naprawdę zazdroszę wszystkim tu, którzy uważają, że to takie łatwe. Zazdroszczę.

A ja Ci wspolczuje. Wspolczuje, ze uzalezniasz swoje zycie i swoj los od slow obcego Ci na dodatek w sumie faceta. Nie od czynow (bo to bym jeszcze byla w stanie zrozumiec) tylko od slow - ktore w tym przypadku zreszta nie padaja z jego strony. To Cie czyni partnerka idealna-dla damskich bokserow, manipulantow, psychofagow. Oni to dopiero potrafia pieknie zonglowac slowem i manipulowac wypowiedziami zeby omotac ofiare. Moga przy tym bic, zdradzac, poniewierac ale Ty i tak wsluchana bylabys w ich slowa. Nawet gdybys przy okazji wchodzila  w sam srodek piekla. Przerazajace.

161

Odp: koniec bajki o Kopciuszku

Jakoś przetrwałam te kilka dni bez pisania do niego i bez dzwonienia. On wczoraj zadzwonił, jakby nigdy nic, rozbawiony lekko głos, ewidentnie liczył, że mi przeszło i powitam go z równa lekkością, za to ja odpowiedziałam lodowatym głosem, że jutro chcę się spotkać, oczywiście by rozstać się jak ludzie. Jutro, bo akurat wychodziłam na trening,a wracałam póżno. Miał zadzwonić o 9, i pewnie mu zegarek stanął, albo jak zwykle ma otwarte złamanie włosa, lub coś w tym stylu. Jestem cierpliwa, ale dzisiaj to rozwiążę, przy okazji zabierając swoje rzeczy. Tylko zastanawiam się, czy mam wparować do niego do pracy, będzie mu trudniej, czy poczekać do wieczora? Nie mam zamiaru robić, żadnych scen, pełna asceza, minimum, tylko tyle co muszę.

Nie mogę się nadziwić, w gruncie rzeczy ułatwiam mu sytuację, bez pretensji i też żle i też nie. A wydawało się, że jest z tych co umie jeść nożem i widelcem.

162

Odp: koniec bajki o Kopciuszku

Georginiaaa , ale po co Ty chcesz się z nim " rozstawać się jak ludzie " ???
To nei małżeństwo, żę "kwit" potrzebny .
Myślisz, że on coś zrozumie, poczuje, czy coś tam ?? łudzisz się i tyle.
Trochę jesteś w tym żałosna, wiadomo źle Ci z tym jak Cię potraktował ,ale nie daj się tak dalej traktować

163

Odp: koniec bajki o Kopciuszku

daj znać autorko jak będzie po spotkaniu big_smile

164

Odp: koniec bajki o Kopciuszku

Po co chcesz go nachodzić w pracy? Przecież tam nie ma twoich rzeczy

Odp: koniec bajki o Kopciuszku

Desperacja level master.

166

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
QuQu napisał/a:

Myślisz, że on coś zrozumie, poczuje, czy coś tam ?? łudzisz się i tyle.


Zgadzam się, ale myślę, że Autorka wątku potrzebuje takiej kropki nad i, konkretnie zamknąć to. Trochę ją rozumiem.

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Dolce666 napisał/a:

Zgadzam się, ale myślę, że Autorka wątku potrzebuje takiej kropki nad i, konkretnie zamknąć to. Trochę ją rozumiem.

Ale co tu zamykać? Jaka kropka nad i? Facet miał laskę do łóżka, która myślała, że tworzy z nim związek. Od samego początku ją olewał, a ona leciała jak ćma do światła. Zrobiła z siebie pogotowie łóżkowe.
Nic nie wskóra jej nachodzenie go w pracy, w domu, bo on jej nie chce, a ona myśli, że rozmowa pomoże jej pogodzić się z "rozstaniem".

Na jej miejscu zablokowałabym jego numer i sama przestała się odzywać. To jest kropka nad i.

168 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-10-02 15:52:50)

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Dolce666 napisał/a:

myślę, że Autorka wątku potrzebuje takiej kropki nad i, konkretnie zamknąć to

Konkretnie to Autorka potrzebuje z siebie zrobić zdesperowaną kretynkę. Żeby odebrać rzeczy, nie trzeba robić cyrku u faceta w pracy... jakież to niby rzeczy mogą być, skoro spotykali się parę miesięcy tylko na seks? Szczoteczka do zębów? Ale skoro tylko tak potrafi zamykać sprawy, to cóż, nic tu nie poradzimy.
A tak serio, to Autorka raczej liczy na to, że znowu będzie seks (na którym według niej, tak strasznie gościowi zależy - jakby nie mógł go sobie znaleźć gdzieś indziej...) i czymś do siebie bohatera opowieści przekona - dlatego tak strasznie potrzebuje tego spotkania twarzą w twarz...

169

Odp: koniec bajki o Kopciuszku

Na miejscu tego gościa wezwałabym policję, gdyby mi się taka psychofanka do roboty zwaliła. No sorry, pewne granice desperacji powinny zostać zachowane.

170

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
santapietruszka napisał/a:

A tak serio, to Autorka raczej liczy na to, że znowu będzie seks (na którym według niej, tak strasznie gościowi zależy - jakby nie mógł go sobie znaleźć gdzieś indziej...) i czymś do siebie bohatera opowieści przekona - dlatego tak strasznie potrzebuje tego spotkania twarzą w twarz...

smile trudno się nie zgodzić z tak pasującą diagnozą lol


imieslow napisał/a:

Na miejscu tego gościa wezwałabym policję, gdyby mi się taka psychofanka do roboty zwaliła. No sorry, pewne granice desperacji powinny zostać zachowane.

ale wtedy to na pewno nie będzie seksu, no chyba, że taka policyjna fantazja, kajdanki, te sprawy ...

171

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Averyl napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

A tak serio, to Autorka raczej liczy na to, że znowu będzie seks (na którym według niej, tak strasznie gościowi zależy - jakby nie mógł go sobie znaleźć gdzieś indziej...) i czymś do siebie bohatera opowieści przekona - dlatego tak strasznie potrzebuje tego spotkania twarzą w twarz...

smile trudno się nie zgodzić z tak pasującą diagnozą lol


imieslow napisał/a:

Na miejscu tego gościa wezwałabym policję, gdyby mi się taka psychofanka do roboty zwaliła. No sorry, pewne granice desperacji powinny zostać zachowane.

ale wtedy to na pewno nie będzie seksu, no chyba, że taka policyjna fantazja, kajdanki, te sprawy ...

No, niezłe to odpyskowanie było, Averyl. smile
Kiedyś moja żona, a dużo później, obecna partnerka strachały się tym, że broń służbową P-64, w domu trzymałem. O kajdankach, masce p/gaz, czy rakietnicy, nie wspomnę. smile
Seks był wtedy i później, gdy obiecałem, że  owe "gadżety" z domu znikną następnego dnia. smile
Jak się domyślasz na obietnicach się skończyło. Tyle, że  wydać musiałem 200,-zł, by zadośćuczynić przepisom, kupując kasetę z możliwości przytwierdzenia do podłogi. smile

172

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Georginiaaa napisał/a:

Jakoś przetrwałam te kilka dni bez pisania do niego i bez dzwonienia. On wczoraj zadzwonił, jakby nigdy nic, rozbawiony lekko głos, ewidentnie liczył, że mi przeszło i powitam go z równa lekkością, za to ja odpowiedziałam lodowatym głosem, że jutro chcę się spotkać, oczywiście by rozstać się jak ludzie. Jutro, bo akurat wychodziłam na trening,a wracałam póżno. Miał zadzwonić o 9, i pewnie mu zegarek stanął, albo jak zwykle ma otwarte złamanie włosa, lub coś w tym stylu. Jestem cierpliwa, ale dzisiaj to rozwiążę, przy okazji zabierając swoje rzeczy. Tylko zastanawiam się, czy mam wparować do niego do pracy, będzie mu trudniej, czy poczekać do wieczora? Nie mam zamiaru robić, żadnych scen, pełna asceza, minimum, tylko tyle co muszę.

Nie mogę się nadziwić, w gruncie rzeczy ułatwiam mu sytuację, bez pretensji i też żle i też nie. A wydawało się, że jest z tych co umie jeść nożem i widelcem.

Ale po co Ty chcesz to robić? Facet nawet nie kryje się z tym, że do tej znajomości podchodzi bardzo luźno i do czego jesteś mu potrzebna. Albo jesteś chętna albo nie.  Chcesz koniecznie powiedzieć mu w twarz, że jest dupkiem? Zrozum, że to Ciebie boli jego zachowanie, on sam ze sobą czuje się zapewne bardzo dobrze. Jak mu jakaś laska dogodzi to zapewne jeszcze lepiej. On się odzywa kiedy jest w humorze by wyczuć, czy może jesteś akurat chętna na spotkanie w wiadomym celu. Nie to nie. Zadzwoni do innej. Takim zachowaniem robisz tylko z siebie desperatkę. A ułatwiasz mu sytuację nie teraz, tylko przez te kilka miesięcy godząc się na seks, widząc, że z jego strony nie ma zaangażowania, że nie stara, nie dotrzymuje słowa, jednym słowem "olewa". Pretensje możesz mieć głównie do siebie niestety. 'Miłości' nie wyżebrzesz, nie zmusisz do zmiany zachowania sceną w pracy czy w domu. Chcesz mu dać popalić, że Cię w jakiś sposób wykorzystał? Zabawił? Sama mu na to pozwoliłaś. Raz, dwa można dać kredyt zaufania, źle odebrać intencje, ale nie kiedy sytuacja się powtarza przez kilka miesięcy.
No chyba, że jak tu inni piszą liczysz na kolejny seks. To Twoja sprawa, tylko potem nie lamentuj. Jeżeli jednak, chcesz od niego usłyszeć prosto w twarz, że tylko o jedno mu chodzi.. to rób jak chcesz, może tego potrzebujesz by się nie łudzić, nie czekać na sms, telefon... Może przyjemność Ci sprawi samo to, że w 4 oczy już będzie musiał coś powiedzieć, a nie jak przy smsowaniu... cisza... Ok. Ale co jeśli Ci powie, a może tak być... że lubi z Tobą spędzać czas  (wiadomo), ale to i tamto i ogólnie znów coś obieca by potem sprawę olać? Może też nagle stać się nieprzyjemny... obrócić kota ogonem i Ciebie zacząć obrażać. Trzeciego scenariusza raczej nie przewiduję.
Kobieto, jak się szanujesz, to olej go... jak masz u niego rzeczy, na których Ci zależy, to poproś by Ci odesłał, podając deadline. A jak już koniecznie chcesz spotkać, to wejdź, powiedz, że przyszłaś tylko po swoje rzeczy i że pomyliłaś się co do jego osoby i żeby nie pisał już i nie dzwonił bo tego sobie nie życzysz... a jak będzie to go zablokuj. Choć pewnie nie będzie. Więc lepiej powiedz, żeby nawet nie próbował się kontaktować, bo go blokujesz... Wtedy być może choć pozornie ale będziesz mieć poczucie, że ostatnie słowo należało jednak do Ciebie. Tylko bądź w końcu konsekwentna, a nie że za tydzień, dwa, znów 'zatęsknisz' i zaczniesz sama do niego wypisywać.

173 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-10-02 18:46:37)

Odp: koniec bajki o Kopciuszku

On nie traktuje Cie poważnie. I dotyczy to każdego aspektu waszej relacji. Nie traktuje Cie poważnie w kontekście ewentualnej życiowej partnerki, nie traktuje poważnie twojego (niepoważnego) zachowania. Nic mu za to nie zrobisz. Niczego na nim nie wymusisz. Rozdał facet karty na dzień dobry, a Ty dokładnie wiedziałaś jakie to są karty. Niestety sama nie masz żadnych mocnych w tej rozgrywce, które pozwoliłyby Ci osiągnąć to co chcesz. wink

174

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Georginiaaa napisał/a:

Jakoś przetrwałam te kilka dni bez pisania do niego i bez dzwonienia. On wczoraj zadzwonił, jakby nigdy nic, rozbawiony lekko głos, ewidentnie liczył, że mi przeszło i powitam go z równa lekkością, za to ja odpowiedziałam lodowatym głosem, że jutro chcę się spotkać, oczywiście by rozstać się jak ludzie. Jutro, bo akurat wychodziłam na trening,a wracałam póżno. Miał zadzwonić o 9, i pewnie mu zegarek stanął, albo jak zwykle ma otwarte złamanie włosa, lub coś w tym stylu. Jestem cierpliwa, ale dzisiaj to rozwiążę, przy okazji zabierając swoje rzeczy. Tylko zastanawiam się, czy mam wparować do niego do pracy, będzie mu trudniej, czy poczekać do wieczora? Nie mam zamiaru robić, żadnych scen, pełna asceza, minimum, tylko tyle co muszę.

Nie mogę się nadziwić, w gruncie rzeczy ułatwiam mu sytuację, bez pretensji i też żle i też nie. A wydawało się, że jest z tych co umie jeść nożem i widelcem.

Nie no super pomysl. Wyjdziesz nie tylko na desperatke ale i kompletna idiotke. A za nachodzenie i robienie awantur w pracy (jesli zrealizujesz ten plan) to bym na jego miejscu policje wezwala i powiedziala ze jakas wariatka mnie neka.
Podobnie jak Pietruszka mysle ze Tobie sie wydaje Autorko ze facet jest tak na Ciebie napalony ze jak Cie zobaczy na zywo to nie bedzie mogl sie powstrzymac, dojdzie do seksu i udawania ze juz teraz bedzie ok. Jesli Cie takie przedluzenie agonii urzadza to ok idz, rozmawiaj, pokazuj sie jako dumna, wyniosla, niedostepna (no i of course necaca) kobieta.Ale jesli naprawde chcesz to zakonczyc i masz przy tym minimum szacunku do samej siebie i klasy to olej te oslawione "rzeczy" ktore masz u niego i nie rob cyrkow ze spotkaniami.

175

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
feniks35 napisał/a:

Podobnie jak Pietruszka mysle ze Tobie sie wydaje Autorko ze facet jest tak na Ciebie napalony ze jak Cie zobaczy na zywo to nie bedzie mogl sie powstrzymac, dojdzie do seksu i udawania ze juz teraz bedzie ok.

Dokładnie tak. Sama Autorka pisała, że po seksie jest taki wesoły zadowolony i w ogóle, ale kto nie jest, szczególnie facet jak ma to za darmo i bez większych starań. Coś tam powie, coś nawet obieca, potem cisza przez dłuższy czas.. i dalej gra się toczy.

feniks35 napisał/a:

Jesli Cie takie przedluzenie agonii urzadza to ok idz, rozmawiaj, pokazuj sie jako dumna, wyniosla, niedostepna (no i of course necaca) kobieta.

Na to już chyba za późno, nie uważasz? Każda kobieta może/ma prawo tak zrobić, dbać o swoją dumę, ona też mogła po 2, 3 spotkaniu... ale po kilku miesiącach? Kiedy na to godziła, sama do niego pisała... Śmiech na sali za przeproszeniem...
KOBIETO!, SZANUJ SIĘ!

176 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2018-10-02 20:07:37)

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Roxann napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Podobnie jak Pietruszka mysle ze Tobie sie wydaje Autorko ze facet jest tak na Ciebie napalony ze jak Cie zobaczy na zywo to nie bedzie mogl sie powstrzymac, dojdzie do seksu i udawania ze juz teraz bedzie ok.

Dokładnie tak. Sama Autorka pisała, że po seksie jest taki wesoły zadowolony i w ogóle, ale kto nie jest, szczególnie facet jak ma to za darmo i bez większych starań. Coś tam powie, coś nawet obieca, potem cisza przez dłuższy czas.. i dalej gra się toczy.

feniks35 napisał/a:

Jesli Cie takie przedluzenie agonii urzadza to ok idz, rozmawiaj, pokazuj sie jako dumna, wyniosla, niedostepna (no i of course necaca) kobieta.

Na to już chyba za późno, nie uważasz? Każda kobieta może/ma prawo tak zrobić, dbać o swoją dumę, ona też mogła po 2, 3 spotkaniu... ale po kilku miesiącach? Kiedy na to godziła, sama do niego pisała... Śmiech na sali za przeproszeniem...
KOBIETO!, SZANUJ SIĘ!

Ale ja doskonale o tym wiem i to byl sarkazm w stosunku do Autorki bo zdaje sie, ze ona wierzy ze taka postawa jeszcze cos ugra.
Najgorsze w tym wszystkim jest to ze Autorka nie kuma jednej zasadniczej sprawy. Jak komus nie zalezy to ma wy.... lane na forme zakonczenia kontaktu i sam fakt zakonczenia tego kontaktu. Moze sie za przeproszeniem zesrac probujac wymyslec uderzajace w niego teksty i gesty a ten koles bedzie i tak mial z tego beke i conajwyzej zadzwoni za pare dni z luznym pytaniem, jakby nigdy nic, czy juz foch przeszedl i czy mu zrobi dobrze. Te wszystkie "plany" Autorki stawiaja w zlym swietle i uderzaja tylko w nia sama bo pokazuja jak bardzo desperacko i zalosnie przezywa nieudana znajomosc. Koncz Kobieto wstydu oszczedz.
Edit..Uderzajace jest rowniez to ze Autorka lamentuje nad zmarnowanymi przed tego goscia 5 mscami z jej zycia ale tego by sama sobie zmarnowac kilka kolejnych na rozpamietywanie tej sprawy jakos jej nie szkoda. No i wszystko tlumaczone miloscia. Serio to uczucie powoduje ze czlowiek tak durnieje? Bo ja chyba meza nie kocham w takim razie bo nie przypominam sobie zebym miewala takie zacmienia umyslu.

177

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
feniks35 napisał/a:

Edit..Uderzajace jest rowniez to ze Autorka lamentuje nad zmarnowanymi przed tego goscia 5 mscami z jej zycia ale tego by sama sobie zmarnowac kilka kolejnych na rozpamietywanie tej sprawy jakos jej nie szkoda. No i wszystko tlumaczone miloscia. Serio to uczucie powoduje ze czlowiek tak durnieje? Bo ja chyba meza nie kocham w takim razie bo nie przypominam sobie zebym miewala takie zacmienia umyslu.

Nie, to Twoja stabilna sytuacja sprawia, że masz inną perspektywę. Masz męża i czujesz się spełniona.. szczególnie czytając to forum, ten dział, gdzie wypowiadają się ludzie 'na zakręcie'.
Czytałaś mój wątek, Twoje wypowiedzi pamiętam bo mi dużo dawały, ale w sytuacji 'kryzysowej', nie ważne czym podyktowanej człowiek jest po prostu 'słaby'. Ale każdy musi to przejść. Ja nawet nie chcę wspominać dawnego wątku.. sprzed kilku lat .. jestem w innym miejscu w fajnym związku i mam zupełnie inną perspektywę. Ale rozumiem jak 'miłość' czy jej potrzeba może otumanić daną osobę. W każdym wieku.

178 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2018-10-02 20:26:34)

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Roxann napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Edit..Uderzajace jest rowniez to ze Autorka lamentuje nad zmarnowanymi przed tego goscia 5 mscami z jej zycia ale tego by sama sobie zmarnowac kilka kolejnych na rozpamietywanie tej sprawy jakos jej nie szkoda. No i wszystko tlumaczone miloscia. Serio to uczucie powoduje ze czlowiek tak durnieje? Bo ja chyba meza nie kocham w takim razie bo nie przypominam sobie zebym miewala takie zacmienia umyslu.

Nie, to Twoja stabilna sytuacja sprawia, że masz inną perspektywę. Masz męża i czujesz się spełniona.. szczególnie czytając to forum, ten dział, gdzie wypowiadają się ludzie 'na zakręcie'.
Czytałaś mój wątek, Twoje wypowiedzi pamiętam bo mi dużo dawały, ale w sytuacji 'kryzysowej', nie ważne czym podyktowanej człowiek jest po prostu 'słaby'. Ale każdy musi to przejść. Ja nawet nie chcę wspominać dawnego wątku.. sprzed kilku lat .. jestem w innym miejscu w fajnym związku i mam zupełnie inną perspektywę. Ale rozumiem jak 'miłość' czy jej potrzeba może otumanić daną osobę. W każdym wieku.

Ok Roxann ale tu nie ma nawet mowy o zwiazku czy obustronnej milosci /zaangazowaniu. Ten facet nawet nie probuje udawac ze mu na Autorce zalezy/zalezalo. To ona sobie wkrecila ze cos tworzyli, cos jest jej winny, cos powinien poczuc w zwiazku z jej melodramatycznymi gestami pod tytulem "koniec."

179

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
feniks35 napisał/a:

Ok Roxann ale tu nie ma nawet mowy o zwiazku czy obustronnej milosci /zaangazowaniu. Ten facet nawet nie probuje udawac ze mu na Autorce zalezy/zalezalo. To ona sobie wkrecila ze cos tworzyli, cos jest jej winny, cos powinien poczuc w zwiazku z jej melodramatycznymi gestami pod tytulem "koniec."

No tak, ale Autorka tego nie rozumie...

180

Odp: koniec bajki o Kopciuszku

Dziewczyny, witam jestem tu nowa. I czytam wpis zakochanej kobiety, która wpadła w bagno. Wiem coś o tym. Jestem na etapie wyciągania się z tego, ale nie jest łatwo. Też zachowuję się jakbym miała 16 lat, a nie 48. Rozumiem Ją. Facet mnie zaczarował. Wiem, że jest draniem, a ciągnie mnie do Niego. Łudzę się, że dla mnie się zmieni. Bajka? Wiem, że w życiu nie ma bajek. I co z tego? Jestem w Nim zakochana. Wiem, że muszę się z tego uwolnić. Ale jak? Wytrzymałam tylko jeden dzień... I mało mi pomaga przekonywanie siebie i wbijanie do głowy: kobieto, gdzie Twoja duma i rozsądek! Tak - jestem zaczarowana. I zrozumie to tylko Ta z Was, która była w podobnej sytuacji. I wcale nie trzeba być niedojrzałą kobietą. Wystarczy się zakochać. Jak się z tego uwolnić...?

181

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Roxann napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Edit..Uderzajace jest rowniez to ze Autorka lamentuje nad zmarnowanymi przed tego goscia 5 mscami z jej zycia ale tego by sama sobie zmarnowac kilka kolejnych na rozpamietywanie tej sprawy jakos jej nie szkoda. No i wszystko tlumaczone miloscia. Serio to uczucie powoduje ze czlowiek tak durnieje? Bo ja chyba meza nie kocham w takim razie bo nie przypominam sobie zebym miewala takie zacmienia umyslu.

Nie, to Twoja stabilna sytuacja sprawia, że masz inną perspektywę. Masz męża i czujesz się spełniona.. szczególnie czytając to forum, ten dział, gdzie wypowiadają się ludzie 'na zakręcie'.
Czytałaś mój wątek, Twoje wypowiedzi pamiętam bo mi dużo dawały, ale w sytuacji 'kryzysowej', nie ważne czym podyktowanej człowiek jest po prostu 'słaby'. Ale każdy musi to przejść. Ja nawet nie chcę wspominać dawnego wątku.. sprzed kilku lat .. jestem w innym miejscu w fajnym związku i mam zupełnie inną perspektywę. Ale rozumiem jak 'miłość' czy jej potrzeba może otumanić daną osobę. W każdym wieku.


Właśnie to! Stabilna sytuacja i inna perspektywa.  Otumanić w każdym wieku. Właśnie brakowało mi tego określenia w stosunku do siebie samej. Jestem otumaniona.

182

Odp: koniec bajki o Kopciuszku

Nie wyżywajcie się juz na biednej autorce. Te wszystkie obelgi jaka to jest głupia etc są zupelnie niepotrzebne. To jakby tłumaczyć zagłodzonemu człowiekowi, że jedzenie jest przereklamowane.
Trochę zrozumienia dziewczyny smile.

Ona jest po prostu zakochana, a nie głupia, rządzą nią hormony a to jest biologia.
Autorko, wmawiaj sobie codziennie bezsens tej relacji i czekaj, czas zrobi swoje. Być może stracisz jeszcze parę miesięcy na przeżywanie sytuacji, ale na pewno nadejdzie czas gdyby ten facet stanie się tobie zupelnie obojętny.

183

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Tulinka80 napisał/a:

Nie wyżywajcie się juz na biednej autorce. Te wszystkie obelgi jaka to jest głupia etc są zupelnie niepotrzebne. To jakby tłumaczyć zagłodzonemu człowiekowi, że jedzenie jest przereklamowane.

Każdy ma inną wrażliwość, mnie to porównanie jeszcze bardziej by dotknęło niż wszelkie inne wcześniejsze posty..

184 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-10-02 22:00:31)

Odp: koniec bajki o Kopciuszku

Nikt się tutaj na autorce nie wyżywa, lecz usiłuje jej wytłumaczyć, że uwzięła się na chłopa i próbuje wymusić na nim określone zachowania, i że z jej strony jest to po prostu żałosne.

Odp: koniec bajki o Kopciuszku

Tak, zachowanie naszego "Kopciuszka" jest żałosne. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że żadna z nas nie powstrzyma jej od następnego kroku. I tak zadzwoni do niego, pojedzie skamlać, zgodzi się na kolejny numerek i tyle. Historia będzie się powtarzać tak długo, dopóki pewnego ranka nie będzie mogła spojrzeć na siebie w lustrze.
Jej życie,  jej decyzje.

186

Odp: koniec bajki o Kopciuszku

Ja moja relacje z takim Panem zakonczylam tak, ze mu napisałam iż poznałam kogoś i chce spróbować. Ot tak i urwałam kontakt wink Pewien mądry ktoś napisał "Jeżeli ktoś nie oddzwania na Twoje telefony, jeśli musisz czekać godzinami na jego/jej sms-y to zwyczajnie ma cię w dupie.

Jeśli ona/on nie przedstawia cię rodzinie i znajomym to – niespodzianka! – ma cię w dupie.

Jeśli nic nie robicie razem, poza seksem i robionymi przez ciebie kolacjami to ma cię w dupie.

Jeśli odzywa się tylko wtedy, kiedy ma ochotę na seks to robi to tylko dlatego, że jesteś tańsza i mniej problemowa niż dziwka na telefon.

Jeśli czujesz się dymana/ dymany – to tak właśnie jest.

Jeśli taktuje cię na zasadzie – jestem z Tobą bo nikogo lepszego nie było na razie w okolicy, to tylko brniesz w samo upokorzenie. Wystawiasz policzek i mówisz: wal w niego. Nawet jeśli się z Tobą zwiąże za rok, za dwa, za trzy będzie cię zdradzał. Albo będzie cię zdradzała.

Szanuj siebie.

Nie przyjmuj litości. Litość kończy się źle. Albo niech szaleje  na twój widok albo niech spada.

187

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
feniks35 napisał/a:
Georginiaaa napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Przeczytalam watek i zgadzam sie w pelni z opinia Averyl, Pietruszki i Sony.
Nie wiem o czym tu wogole deliberowac. Jaka bajka i jaki Kopciuszek? Ty Autorko nie bylas nigdy zadna ksiezniczka a juz na pewno nie z bajki tego faceta. On Cie poraktowal niefajnie to fakt ale majac juz ta wiedze powinnas albo zaakceptowac taki stan rzeczy i zgodzic sie na role odskoczni do lozka albo uciac ta znajomosc jesli Ci to nie odpowiada. W Twoich rekach jest wszystko a tymczasem Ty nie wiedziec czemu przerzucasz ciezar decyzji za losy tej znajomosci na tego kolesia. Zrozum ze on ma to wszystko gleboko gdzies. Jemu lata czy Wy teraz jestescie znajomymi, para czy wrogami. Lata mu to z 2 powodow. Po pierwsze nie zalezy mu na Tobie a po drugie on juz wie ze Ty sie powytrzasasz a potem i tak zgodzisz na seks wiec co on ma sie przejmowac Twoimi pseudodramatycznymi akcjami.
Problem nie lezy w tym facecie tylko w Tobie. Bo nawet gdyby Ci powiedzial( tak jak niby tego pragniesz) ze to koniec to wystarczylby telefon po paru tygodniach i znowu bylabys chetna i gotowa albo sama bys zaczela do niego wydzwaniac. Przeciez wiesz ze by tak bylo. Kogo Ty chcesz oszukac? I nie moja droga, Twoje zachowanie nie jest awangardowe i nieszablonowe tylko zwyczajnie glupie. Jak sie widzi wystajacy kabel ze sciany pod napieciem to sie go szablonowo i zarazem madrze omija szerokim lukiem a nie chwyta z calej sily w dlon. Tobie ten facet i ta znajomosc nie sluzy a wrecz szkodzi a mimo to uczepilas sie tego jak tego kabla pod napieciem.

a ja uważam, że słowo powiedziane ma swoją moc. Słowa nie chcę Ciebie też.  I na pewno masz rację, ta znajomość mi nie służy, nie zmieni się, nie mam na co liczyć. tylko znacznie łatwiej jest jak druga strona chociaz trochę współpracuje, ktos mówi, to nie ma sensu, nie dzwoń, tak będzie lepiej, itp. i itd. I ktoś to respektuje znacznie łatwiej. Ale ja musze zmagać się ze sobą, i jeszcze z nim.Naprawdę zazdroszę wszystkim tu, którzy uważają, że to takie łatwe. Zazdroszczę.

A ja Ci wspolczuje. Wspolczuje, ze uzalezniasz swoje zycie i swoj los od slow obcego Ci na dodatek w sumie faceta. Nie od czynow (bo to bym jeszcze byla w stanie zrozumiec) tylko od slow - ktore w tym przypadku zreszta nie padaja z jego strony. To Cie czyni partnerka idealna-dla damskich bokserow, manipulantow, psychofagow. Oni to dopiero potrafia pieknie zonglowac slowem i manipulowac wypowiedziami zeby omotac ofiare. Moga przy tym bic, zdradzac, poniewierac ale Ty i tak wsluchana bylabys w ich slowa. Nawet gdybys przy okazji wchodzila  w sam srodek piekla. Przerazajace.

Naprawdę dziękuję, ale nie wiesz o czym mówię zacytuję, "A słowo się stało i mieszkalo między nami". Nie chodzi o pochlebstwa, i czary mary. Zresztą każdy niech uważa jak chce.

188

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Georginiaaa napisał/a:
feniks35 napisał/a:
Georginiaaa napisał/a:

a ja uważam, że słowo powiedziane ma swoją moc. Słowa nie chcę Ciebie też.  I na pewno masz rację, ta znajomość mi nie służy, nie zmieni się, nie mam na co liczyć. tylko znacznie łatwiej jest jak druga strona chociaz trochę współpracuje, ktos mówi, to nie ma sensu, nie dzwoń, tak będzie lepiej, itp. i itd. I ktoś to respektuje znacznie łatwiej. Ale ja musze zmagać się ze sobą, i jeszcze z nim.Naprawdę zazdroszę wszystkim tu, którzy uważają, że to takie łatwe. Zazdroszczę.

A ja Ci wspolczuje. Wspolczuje, ze uzalezniasz swoje zycie i swoj los od slow obcego Ci na dodatek w sumie faceta. Nie od czynow (bo to bym jeszcze byla w stanie zrozumiec) tylko od slow - ktore w tym przypadku zreszta nie padaja z jego strony. To Cie czyni partnerka idealna-dla damskich bokserow, manipulantow, psychofagow. Oni to dopiero potrafia pieknie zonglowac slowem i manipulowac wypowiedziami zeby omotac ofiare. Moga przy tym bic, zdradzac, poniewierac ale Ty i tak wsluchana bylabys w ich slowa. Nawet gdybys przy okazji wchodzila  w sam srodek piekla. Przerazajace.

Naprawdę dziękuję, ale nie wiesz o czym mówię zacytuję, "A słowo się stało i mieszkalo między nami". Nie chodzi o pochlebstwa, i czary mary. Zresztą każdy niech uważa jak chce.

A o co chodzi w tej cytowanej kolędzie? Jak tam Georginia Twoje perypetie?

189

Odp: koniec bajki o Kopciuszku

Wiem, że wszyscy chcecie dobrze, ale trochę Was poniosło.
Wczoraj jednak doszło do spotkania i bardzo sie z tego cieszę. Pogadaliśmy na neutralnym gruncie i wiele się wyjaśniło. Jak to ująć najkrócej. To był super pomysł, z tym, żeby jednak pogadać. On nie jest z tą kobietą z która ma małe dziecko. I ja mu wierzę. Ma stan depresyjny, skupiony jest na tym, żeby poradzić sobie z szalejącym tajfunem w sobie, w swoim świecie wewnętrznym, a on szale w nim z większa lub mniejsza siłą od smierci zony. Tamten związek nie mógł sie udać, bo miął być zaprzeczeniem bólu i straty, podobnie jak sport, który uprawia, seks, ze mą, picie, żeby choc przez chwile poczuc ulgę. Nie jest gotowy na związek, jest zajęty swoimi ranami. długo o tym rozmawialiśmy, o tym, że to nie jest lekarstwo, że jak tego nie przeżyje to wszystko zniszczy. I możecie mi wierzyc lub nie, ale dobrze się stało, że chciałam porozmawiać. Nie wiem co dalej, nie wiem, co będzie, może tylko zwykła znajomość, może przyjażń, a może.....kompletnie nic. ale facet nie jest łachudrą. I dużo mi lepiej.

190

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Dominika8888 napisał/a:

Ja moja relacje z takim Panem zakonczylam tak, ze mu napisałam iż poznałam kogoś i chce spróbować. Ot tak i urwałam kontakt wink Pewien mądry ktoś napisał "Jeżeli ktoś nie oddzwania na Twoje telefony, jeśli musisz czekać godzinami na jego/jej sms-y to zwyczajnie ma cię w dupie.

Jeśli ona/on nie przedstawia cię rodzinie i znajomym to – niespodzianka! – ma cię w dupie.

Jeśli nic nie robicie razem, poza seksem i robionymi przez ciebie kolacjami to ma cię w dupie.

Jeśli odzywa się tylko wtedy, kiedy ma ochotę na seks to robi to tylko dlatego, że jesteś tańsza i mniej problemowa niż dziwka na telefon.

Jeśli czujesz się dymana/ dymany – to tak właśnie jest.

Jeśli taktuje cię na zasadzie – jestem z Tobą bo nikogo lepszego nie było na razie w okolicy, to tylko brniesz w samo upokorzenie. Wystawiasz policzek i mówisz: wal w niego. Nawet jeśli się z Tobą zwiąże za rok, za dwa, za trzy będzie cię zdradzał. Albo będzie cię zdradzała.

Szanuj siebie.

Nie przyjmuj litości. Litość kończy się źle. Albo niech szaleje  na twój widok albo niech spada.

Zgadzam się z Tobą w 100%.

191

Odp: koniec bajki o Kopciuszku

Georginiaaa
mialam podobnie,
nauczylo mnie to ,ze nie mozna faceta sluchac, tylko patrzec na to co robi jesli obiecuje.

Jesli tylko pieknie mowi i pisze,a tego nie robi,  to po kilku razach faceta daje sie na odstrzal.
Cytowalas ze "slowo cialem sie stalo" ,do tego trzeba dodac "po owocach ich poznacie" czyli po uczynkach a nie po slowach.
Ty wbij sobie do glowy ze jestes wkrecona jak miliony innych dziewczyn, kazda przezywa podobnie , jedna sie nauczy i nie robi wiecej tego bledu, inna powtarza schematy.
Ja mialam cale zycie tylko mojego meza, 12 lat,ma dziecko z inna, odeszlam.Na pocieszenie, ja tez zostawil, chce wrocic do mnie, ale czasami mysle ze juz ma inna-dramatyczne, ale sama widzisz , i tacy ludzie zyja na tym swiecie.
Zostalam sama, bez doswiadczenia, z mysla ze zycie to rodzina- ja , maz, dzieci, pies, takie super normalne zycie.
Po 4 latach poznalam faceta, ktory tak pieknie mowil, szalal za mna, wydzwanial, kupowal prezenty, jak zakochany nastolatek, a ja bez doswiadczenia, naiwna matka polka, wkrecilam sie , a to byly tylko slowa.
Mialam szacunek do niego, do siebie, do nas, bo przeciez byl kochany, ale to byly tylko slowa.
Wydzwanialismy, czesto pisalismy, on probowal organizowac wyjazdy, porostu idealnie, ale to wciaz byly tylko slowa.
Mowil ze nie ma szczescia w zyciu, ze zona ma dziecko z innym, ze odeszla, bla bla, to tylko slowa, do tego nieprawdziwe, ze pojedziemy w weekend, ale cos wypadlo, pojedziemy w nastepny, to tylko slowa.
W sumie to nie wiem czy slowa, czy klamstwa.
Jednym slowem, nazwijmy to "slowa" ktore nie maja nic wspolnego z tym co robi naprawde.
Facet- jesli kobieta jest dla niego wazna, mowi i robi, nie czasami, tylko zawsze, stajesz sie nieodzowna czescia jego zycia, poprostu.
Jesli to byly tylko spotkania, od czasu do czasu na 1-2 godziny w kotrych byl sex, to tak jak pisali wszyscy inni, on chcial tylko sexu, bajerowal zeby go miec, jesli nie udaloby mu sie zbajerowac ciebie, zbajerowalby inna.

I powiem ci na pocieszenie, ze jesli ten twoj gogus by sie w tobie zakochal i czynil wiele , tez by cie zdradzal, robilby to z innymi.Taki facet.
Ja dzis trzymam sie twardo, bo zrozumialam ze slowa musza pokrywac sie z uczynkami, im wiecej uczynkow tym lepiej, oczywiscie nie tylko z ich strony, ale wtedy i z naszej smile

192

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
liebe21 napisał/a:

Ja dzis trzymam sie twardo, bo zrozumialam ze slowa musza pokrywac sie z uczynkami

Koniec, kropka. Co za problem popłakać sobie i się pożalić, że taki biedny jestem, poraniony, mam stan depresyjny, szaleją we mnie myśli... no, ale wyszło szydło z worka, że Autorce chodziło o kolejną nadzieję, którą jej facet da. Cóż - jej życie, jej wybór.

193

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
santapietruszka napisał/a:
liebe21 napisał/a:

Ja dzis trzymam sie twardo, bo zrozumialam ze slowa musza pokrywac sie z uczynkami

Koniec, kropka. Co za problem popłakać sobie i się pożalić, że taki biedny jestem, poraniony, mam stan depresyjny, szaleją we mnie myśli... no, ale wyszło szydło z worka, że Autorce chodziło o kolejną nadzieję, którą jej facet da. Cóż - jej życie, jej wybór.

Wiesz co, to nie był pokaz z jego strony, on mi nie dała żadnej nadzei, żadnej. Ale mu wierzę. Co będzie dalej nie wiem.

194 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-10-03 18:58:00)

Odp: koniec bajki o Kopciuszku
Georginiaaa napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
liebe21 napisał/a:

Ja dzis trzymam sie twardo, bo zrozumialam ze slowa musza pokrywac sie z uczynkami

Koniec, kropka. Co za problem popłakać sobie i się pożalić, że taki biedny jestem, poraniony, mam stan depresyjny, szaleją we mnie myśli... no, ale wyszło szydło z worka, że Autorce chodziło o kolejną nadzieję, którą jej facet da. Cóż - jej życie, jej wybór.

Wiesz co, to nie był pokaz z jego strony, on mi nie dała żadnej nadzei, żadnej. Ale mu wierzę. Co będzie dalej nie wiem.

Dał Ci nadzieję i dobrze o tym wiesz. I dobrze też wiesz, że to był pokaz. Ja Cię nie oceniam, to Ty sama decydujesz o swoim życiu. To Ty chcesz dobrze myśleć o gościu, który Cię po prostu zlewał. To Twoja sprawa... może potrzebujesz tego do podniesienia własnej samooceny (z łachudrami bym się nie zadawała przecież!!!), może potrzebujesz jakiegokolwiek wrażenia miłości, jakiejkolwiek nadziei, może potrzebujesz okazać wielkie serce i współczucie, może chcesz być jakąś samarytanką, dzięki której wyjdzie ze stanów depresyjnych, a ona pokaże mu, co to prawdziwa miłość... itd. itp. - nie wiem, nie siedzę w Tobie...

195

Odp: koniec bajki o Kopciuszku

To nie był pokaz. A każdy niech wierzy w co chce.

Posty [ 131 do 195 z 217 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » koniec bajki o Kopciuszku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024