Hej,
w skrócie jestem z dziewczyna 3 lata. Jak to w związku klotnie sie zdarzaly, ja jestem zazdrosny (nie chorobliwe) od pewnej sytuacji kiedy wyjechala z kolezanka sama na weekend nad jezioro gdzie "imprezowaly" od tamtej pory stracilem nieco zaufanie do niej chociaz wiem ze nic zlego nie zrobila (tanczyla z innymi facetami) wiem glupota z mojej strony ze sie o takie rzeczy "martwilem".
Do sedna, prosze o zupelnie obiektywne odpowiedzi, gdyż ten post zamierzam pokazać wlasnie dziewczynie bo ja odbieram na swój sposób (doswiadczony poprzednimi zwiazkami) że czasami ludziom strzelaja glupoty do glowy. Otoz od pazdziernika bedzie studiowala w miescie oddalonym ok 70km ode mnie. Bedzie mieszkala sama w swoim mieszkaniu tam. W czasie naszego zwiazku stosowala rozne srodki antykoncepcji jednak od ok. pół roku nie stosuje nic (mi to nie przeszkadza) bo uwazamy i nagle nie wiem zbieg okolicznosci ? wyjezdza tam i przyszlo jej do głowy ze sobie kupi krążki od tak nagle (krazki antykoncepcyjne ktore juz kiedys uzywala) i juz zapowiedziane mam ze bedzie chodzila na balety itp. to temu sie akurat nie dziwie bo wiadomo jest mloda musi korzystac z zycia tez i tego jej nie zabrone tylko po prostu dla mnie dziwnym jest ze akurat jedzie tam i chce zaczac brac krazki, wiecie co mam w glowie ? rozne glupie mysli tymbardziej ze dziewczyna ma spore powodzenie bardzo duzo chlopakow do niej wypisuje zagaduje itp. ogólnie dziewczyna jest pewna siebie, na imprezach wjezdza alkohol do tego dochodzą kolezanki które beda na pewno namawiać na "glupie rzeczy" bo wiem jak z nimi jest .. Jak Wy to widzicie, czy na darmo przezywam czy po prostu mam prawo byc podejrzliwy ? bo juz sam nie wiem czy sobie i siebie nakrecam z tymi krążkami .. niby mi wszystko mowi, kto ja zaczepia itp. ale jak wiemy od dawna "Nigdy do konca nie ufaj kobiecie" (męzczyznie tez) w koncu to forum dla kobiet dlatego tym bardziej mam nadzieje ze zdania beda obiektywne a nie nastawione na ktoras ze stron.
Pozdrawiam i z gory dzieki za odpowiedzi. Jeszcze dodam ze ona zdaje sobie sprawę ze oddalbym za nia wszystko i ze mi zalezy na niej bardzo i raz w klotni i zlosci powiedziala mi ze nawet jakby mnie zdradzila to i tak bym za nią "latał" i martwie sie ze no nie wiem, chce skusic los ?
1 2018-09-28 11:00:23 Ostatnio edytowany przez 1pytanie (2018-09-28 11:04:29)
"Uważanie" to nie jest metoda antykoncepcji. Bardzo mądra dziewczyna.
A jak wychodzisz z założenia, że "nigdy do końca nie ufaj kobiecie", to nie wchodź w żadne związki, bo to bez sensu.
skoro tak to czego przez pol roku "nie uwazala" tylko nagle jak wyjezdza
A skąd ja mam wiedzieć? Nie możesz jej zapytać?
Może i chce skusić los, a może nie , może po prostu chce stosować krążki w kontaktach z Tobą ?
Jeśli chciałaby kusić los, to czy nie ukryła by przed Tobą zakupu tych krążków ?
Nie wiem trudno "gdybać" Z Twojego opisu wynika, że Tobie na niej zależy a jej na Tobie "średnio"
Może jesteś "na razie" póki nie znajdzie kogoś "dla siebie " ?
Ty się kręcisz wokól swoich myśli, ona wokól tego co chce robić, czy Wy gadać ze sobą nie umiecie ?
Nakręcasz się, bo czujesz, że z tego nic nie będzie, ona ni epodziela Twoich uczuć, ale antykoncepcja ni ema tu nic do tego.
Georginiaaa - widzisz jaka jesteś mądra, lepiej widzimy jak coś się dzieje w życiu innych
kiedy pytam jej po co, skoro tyle czasu bylo dobrze bez to mowi ze jak po tygodniu rozlaki sie do niej "dobiore" zeby nie bylo wpadki, tylko ze ja razem z dziewczyna czasami mialem dluzsze przerwy i jakos nie dochodzilem nigdy do srodka.. w ogole dla mnie to glupota bo w tej kwestii do mnie moze miec pelne zaufanie ktore miala do tej pory wiec tymbardziej jestem podejrzliwy .. a z kwestia ze mi zalezy bardziej niz jej to powiem Wam ze macie w tym racje, ostatnio to ona jest "góra" a ja stalem sie mniej pewny siebie w tym zwiazku i teraz jest to na zasadzie im bardziej wlaze w tylek staram sie itp. tym niestety gorzej dla mnie
10 2018-09-28 11:31:21 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-09-28 11:33:28)
kiedy pytam jej po co, skoro tyle czasu bylo dobrze bez to mowi ze jak po tygodniu rozlaki sie do niej "dobiore" zeby nie bylo wpadki, tylko ze ja razem z dziewczyna czasami mialem dluzsze przerwy i jakos nie dochodzilem nigdy do srodka.. w ogole dla mnie to glupota bo w tej kwestii do mnie moze miec pelne zaufanie ktore miala do tej pory
Masakra. Dorośnij.
Ona zdaje się przez Twoją podejrzliwość w tym temacie przestaje mieć do Ciebie zaufanie i nie chce, żebyś zrobił jej dziecko, żeby ją na siłę zatrzymać i kontrolować...
kiedy pytam jej po co, skoro tyle czasu bylo dobrze bez to mowi ze jak po tygodniu rozlaki sie do niej "dobiore" zeby nie bylo wpadki, tylko ze ja razem z dziewczyna czasami mialem dluzsze przerwy i jakos nie dochodzilem nigdy do srodka.. w ogole dla mnie to glupota bo w tej kwestii do mnie moze miec pelne zaufanie ktore miala do tej pory wiec tymbardziej jestem podejrzliwy .. a z kwestia ze mi zalezy bardziej niz jej to powiem Wam ze macie w tym racje, ostatnio to ona jest "góra" a ja stalem sie mniej pewny siebie w tym zwiazku i teraz jest to na zasadzie im bardziej wlaze w tylek staram sie itp. tym niestety gorzej dla mnie
To, że nie dochodzisz w środku nie znaczy, że nie może z tego być ciąży.
kiedy pytam jej po co, skoro tyle czasu bylo dobrze bez to mowi ze jak po tygodniu rozlaki sie do niej "dobiore" zeby nie bylo wpadki, tylko ze ja razem z dziewczyna czasami mialem dluzsze przerwy i jakos nie dochodzilem nigdy do srodka.. w ogole dla mnie to glupota bo w tej kwestii do mnie moze miec pelne zaufanie ktore miala do tej pory wiec tymbardziej jestem podejrzliwy .. a z kwestia ze mi zalezy bardziej niz jej to powiem Wam ze macie w tym racje, ostatnio to ona jest "góra" a ja stalem sie mniej pewny siebie w tym zwiazku i teraz jest to na zasadzie im bardziej wlaze w tylek staram sie itp. tym niestety gorzej dla mnie
No to raczej trzeba wyrównywać związek bo już teraz niepokoisz się objawami, dojrzalej i z dystansem spójrz na partnerkę bo wpadasz w pułapkę podejrzliwości, a nie chodzi o to żebyście przerzucali się poczuciem : kto jest górą, u licha.
ogarnij swój brak pewności siebie bo z marudzącym zazdrośnikiem w związku na odległość to żadna nie wytrzyma.
ja zawsze mialem to do siebie ze w zwiazkach staralem sie i czasami az za bardzo, na poczatku jest fajnie bo ja mam swoje zdanie itp. a pozniej chce dla drugiej osoby jak najlepiej wlazac w dupe niesamowicie robiac wszystko co zechce i to mnie zgubilo tez tym razem, po prostu potrzebowalem pstryczka w nos od Was i wiem juz na przyszlosc co robilem zle, dzisiaj dziewczyna ze mna zerwala, moze to moja wina, moze jest faktycznie tak jak podejrzewalem nie wiem w kazdym razie dziekuje za odpowiedzi ..
Dziwne. Wygląda na to że ma zamiar seks uprawiać... bo skoro ciebie nie bedzie... jej stałego partnera to po co sie zabezpiecza przed ciążą?????
Przed ciążą zabezpiecza się tylko ta kobieta która chce seks uprawiać. Proste jak kilo sznurka w kieszeni.
ja zawsze mialem to do siebie ze w zwiazkach staralem sie i czasami az za bardzo, na poczatku jest fajnie bo ja mam swoje zdanie itp. a pozniej chce dla drugiej osoby jak najlepiej wlazac w dupe niesamowicie robiac wszystko co zechce i to mnie zgubilo tez tym razem, po prostu potrzebowalem pstryczka w nos od Was i wiem juz na przyszlosc co robilem zle, dzisiaj dziewczyna ze mna zerwala, moze to moja wina, moze jest faktycznie tak jak podejrzewalem nie wiem w kazdym razie dziekuje za odpowiedzi ..
Facet nie może kobiecie włazić w tyłek bo ją nudzi. Musi być trochę tajemniczy i niedostępny. Takich facetów kobiety lubią.
Dziwne. Wygląda na to że ma zamiar seks uprawiać... bo skoro ciebie nie bedzie... jej stałego partnera to po co sie zabezpiecza przed ciążą?????
Przed ciążą zabezpiecza się tylko ta kobieta która chce seks uprawiać. Proste jak kilo sznurka w kieszeni.
Oczywiście, że chce.
Większość kobiet chce seks uprawiać, wyjdź ze średniowiecza.
no wlasnie i dlatego nabralem podejrzen, gdyż pare miesiecy uprawialismy seks bez zabezpieczen i jakos jej to nie przeszkadzalo a teraz kiedy wyjezdza ona nagle bedzie stosowala srodki bo boi sie ze zajdzie ze mna w ciaze co juz na starcie dla mnie smieszne bylo jak mi to powiedziala, stad moje podejrzenia czy dobre czy nie nie wiem, miala w zyciu 1 partnera oprócz mnie, może ciagnie ja do wrazen z kims innym, nie wiem, moze tez to kwestia jakiegos wychowania/wplywu kolezanek ciezko mi powiedziec, ja zawsze bylem nauczony tego ze jezeli jestem z kims to nie szukam wrazen mimo ze sa pokusy ale trzymam sie jednej kobiety bo po co byc z kims i go zdradzac, ale nie kazdy mysli tak jak ja .. na pewno nie jestem bez winy ze tak sie stalo ale ... życie, zerwala ze mna dzisiaj takze chec baletów i szukania wrazen wygrala, no ale trudno, jej wybór
no wlasnie i dlatego nabralem podejrzen, gdyż pare miesiecy uprawialismy seks bez zabezpieczen i jakos jej to nie przeszkadzalo a teraz kiedy wyjezdza ona nagle bedzie stosowala srodki bo boi sie ze zajdzie ze mna w ciaze co juz na starcie dla mnie smieszne bylo jak mi to powiedziala, stad moje podejrzenia czy dobre czy nie nie wiem, miala w zyciu 1 partnera oprócz mnie, może ciagnie ja do wrazen z kims innym, nie wiem, moze tez to kwestia jakiegos wychowania/wplywu kolezanek ciezko mi powiedziec, ja zawsze bylem nauczony tego ze jezeli jestem z kims to nie szukam wrazen mimo ze sa pokusy ale trzymam sie jednej kobiety bo po co byc z kims i go zdradzac, ale nie kazdy mysli tak jak ja .. na pewno nie jestem bez winy ze tak sie stalo ale ... życie, zerwala ze mna dzisiaj takze chec baletów i szukania wrazen wygrala, no ale trudno, jej wybór
A ja stawiam na to, że zerwała z Tobą, bo miała dość Twoich podejrzeń i bezpodstawnych oskarżeń. Mądra dziewczyna.
Dziś z Tobą zerwała? ok, a od kiedy był wałkowany temat jej antykoncepcji?
Ja bym wywnioskowała bardziej to, że potencjalna ciąża obecnie byłaby jej bardziej nie na rękę i dlatego wróciła do antykoncepcji.
Żadna nie planowana ciąża nie jest na rękę.
Zrobiłeś wielkie halo o tę antykoncepcję,a nie wziąłeś pod uwagę,że ona po prostu chce skończyć te studia i nie zajść w ciążę? Musiałeś od razu wyskakiwać z zazdrością i oskarżeniami,że chce tam uprawiać seks z każdym napotkanym facetem? I Ty się dziwisz,że zerwała?
24 2018-09-29 08:26:09 Ostatnio edytowany przez assassin (2018-09-29 08:29:11)
Autorze nie skleciłeś nawet pół poprawnego zdania, a chcesz wchodzić w związki z inteligentnymi dziewczynami (zakładam, że ta taka była, skoro wybrała się na studia, oczywiście mogę się mylić). Popracuj nad tym.
Edit. Widzę, że zerwaliście. Słuszna decyzja, bo szkoda Twojego zdrowia na domysły.
25 2018-09-29 10:52:38 Ostatnio edytowany przez 1pytanie (2018-09-29 10:55:41)
Temat antykoncepcji zacząłem wczoraj.
Assasin, rozumiem że może nie używam znaków interpunkcyjnych zawsze w swoich wypowiedziach, ale ocenianie mojej inteligencji na podstawie tego to jest troche nie na miejscu. Poza tym skończone studia nie świadczą o tym że ktoś jest mądry. Z tą antykoncepcja było tak, że raz brała raz nie i teraz po paru miesiącach nagle twierdzi, że będzie znowu brała i nie zrobiłem "afery" dlatego że chce sie zabezpieczać, tylko dlaczego akurat teraz na studiach, kiedy będziemy sie widzieć może raz w tygodniu, po czym ona stwierdziła (co mnie rozbawiło) że jak sie po takim czasie do niej "dobiore" to różnie może być, tylko ze ja jakiś durny nie jestem, poza tym mieliśmy dluzsze przerwy i jakoś nic nigdy sie nie stało, ale ok. Temat skończony. Ja jestem tego typu człowiekiem, że potrafie się przyznać do błedu kiedy jest moja wina itp. i nie ukrywam ze tym razem też na pewno w pewnym stopniu jestem winny, bo wchodziłem jej na głowę, ostatnimi czasy byłem podejrzliwy, czepiałem sie o durnoty i pewnie dlatego. Życie. Teraz z założenia wychodzę juz takiego, że niektórzy rzeczy trzeba olewać a nie podkręcać bo wychodzi potem z tego wielka kupa. Co więcej ostatnie pare miesięcy robiłem wszystko pod nią, na każde zawołanie byłem i sie chyba mną znudziła i tego właśnie niestety nigdy nie zrozumiem i chyba tego ewolucja nie przeskoczyła, że człowiek im bardziej sie stara (gdzie ja np. to bym bardzo docenial) to druga osoba sie nudzi i kopie w dupe. Powiedzenie "łobuż kocha najbardziej" i że do takich "mężczyzn" kobiety ciągnie nie wzięło sie bez przyczyny i coś w tym jest.
26 2018-09-29 12:50:26 Ostatnio edytowany przez puchaty34 (2018-09-29 12:50:55)
Subiektywnie powiem, bo inaczej nie umiem.
Jak będziesz takim męczybuła, to na pewno wymieni cię na inny model. Nie jesteś w stanie jej kontrolować i nawet nie próbuj. Związek to zaufanie. Jak nie będzie czuła, że jej ufasz, to jaka ma pewność, że może ufać tobie? Kij ma dwa końce, równie dobrze to ty możesz ją zdradzić, tak? Nie będziesz chodził na imprezy? A teraz wstań i idź idź na spacer, rower, a najlepiej kup sobie karnet na siłownię.
Myślę, że nie miała w zamiarze Cię tam zdradzać, krążki nie ochronią jej w żaden sposób przed chorobami wenerycznymi. Żadna normalna kobieta nie pójdzie z obcym facetem na seks bez gumki.
Temat antykoncepcji zacząłem wczoraj.
Assasin, rozumiem że może nie używam znaków interpunkcyjnych zawsze w swoich wypowiedziach, ale ocenianie mojej inteligencji na podstawie tego to jest troche nie na miejscu. Poza tym skończone studia nie świadczą o tym że ktoś jest mądry. Z tą antykoncepcja było tak, że raz brała raz nie i teraz po paru miesiącach nagle twierdzi, że będzie znowu brała i nie zrobiłem "afery" dlatego że chce sie zabezpieczać, tylko dlaczego akurat teraz na studiach, kiedy będziemy sie widzieć może raz w tygodniu, po czym ona stwierdziła (co mnie rozbawiło) że jak sie po takim czasie do niej "dobiore" to różnie może być, tylko ze ja jakiś durny nie jestem, poza tym mieliśmy dluzsze przerwy i jakoś nic nigdy sie nie stało, ale ok. Temat skończony. Ja jestem tego typu człowiekiem, że potrafie się przyznać do błedu kiedy jest moja wina itp. i nie ukrywam ze tym razem też na pewno w pewnym stopniu jestem winny, bo wchodziłem jej na głowę, ostatnimi czasy byłem podejrzliwy, czepiałem sie o durnoty i pewnie dlatego. Życie. Teraz z założenia wychodzę juz takiego, że niektórzy rzeczy trzeba olewać a nie podkręcać bo wychodzi potem z tego wielka kupa. Co więcej ostatnie pare miesięcy robiłem wszystko pod nią, na każde zawołanie byłem i sie chyba mną znudziła i tego właśnie niestety nigdy nie zrozumiem i chyba tego ewolucja nie przeskoczyła, że człowiek im bardziej sie stara (gdzie ja np. to bym bardzo docenial) to druga osoba sie nudzi i kopie w dupe. Powiedzenie "łobuż kocha najbardziej" i że do takich "mężczyzn" kobiety ciągnie nie wzięło sie bez przyczyny i coś w tym jest.
O widzisz, jednak potrafisz się wysilić i napisać składnie, to dobrze.
A odnośnie tej relacji, to jesteście w końcu razem czy też nie, bo pogubić się można??
29 2018-09-29 18:09:44 Ostatnio edytowany przez 1pytanie (2018-09-29 18:11:51)
Na chwilę obecną nie jesteśmy. Czasami jak sie kłocilismy to jeszcze tego samego/następnego dnia sie godziliśmy, teraz od wczoraj sie nie odzywa i dzisiaj wyjechala juz na studia (70KM) dalej. Nie wiem co mam robić, pisać do niej, probowac coś czy nic na siłe ? jak zechce to sie sama odezwie ? nie powiem, bo jestem załamany, na codzień jestem twardym psychicznie gościem (mimo wszystko) ale zawsze sie mocno angażuję uczuciowo w relacje jak z kimś jestem i po prostu juz mnie męczy "w środku" mam ochote no plakać, nie bede oszukiwał, ale mam prace, w której musze byc skupiony non stop 100% i chyba to mnie troche ratuje. Kocham ją i 3 lata przez które widywaliśmy się codziennie jednak swoje robi i w chwili obecnej czuje sie jakby najblizsza mi osoba odeszła. Ale to jest chore uczucie ale wiecie o co chodzi, kwestia tego ze mam jeszcze jakieś nadzieje, ale nie chce przez swoją durnote tego jeszczeeeee bardziej pogorszyć. Co robić ? Wy obiektywnie macie trzeźwe umysły bo ja to w głowie miliony myśli mam teraz.
Na chwilę obecną nie jesteśmy. Czasami jak sie kłocilismy to jeszcze tego samego/następnego dnia sie godziliśmy, teraz od wczoraj sie nie odzywa i dzisiaj wyjechala juz na studia (70KM) dalej. Nie wiem co mam robić, pisać do niej, probowac coś czy nic na siłe ? jak zechce to sie sama odezwie ? nie powiem, bo jestem załamany, na codzień jestem twardym psychicznie gościem (mimo wszystko) ale zawsze sie mocno angażuję uczuciowo w relacje jak z kimś jestem i po prostu juz mnie męczy "w środku" mam ochote no plakać, nie bede oszukiwał, ale mam prace, w której musze byc skupiony non stop 100% i chyba to mnie troche ratuje. Kocham ją i 3 lata przez które widywaliśmy się codziennie jednak swoje robi i w chwili obecnej czuje sie jakby najblizsza mi osoba odeszła. Ale to jest chore uczucie ale wiecie o co chodzi, kwestia tego ze mam jeszcze jakieś nadzieje, ale nie chce przez swoją durnote tego jeszczeeeee bardziej pogorszyć. Co robić ? Wy obiektywnie macie trzeźwe umysły bo ja to w głowie miliony myśli mam teraz.
przeproś ją, choć pewnie już to zrobiłeś sto razy. Jeżeli w dalszym ciągu będzie cisza z jej strony, pojechałabym tam. Jeżeli to nic nie da, to po prostu bym czekała. Nikogo się do niczeo nie zmusi. A Twoja zazdrość... nic to nie da. Jezeli bedzie chciała dziewczyna zrobić źle, to zrobi.
Napisałem jej, ze nie powinienem jej osądzać bo nigdy wlasciwie nic zlego mi nie zrobila (chyba). 3 lata które spedzilismy byly naprawde super, dopóki wlasnie nie przyszedl teraz czas studiów i ! dopóki nie uaktywniła się jej dawna psiapsi która ma na nią wpływ duży. Sory ze tak się zale, ale jest mi lżej/łatwiej. Z dziewczyną róznilo mnie wiekowo 10 lat (ja jestem starszy) przeszedlem troche w zyciu, jeżeli chodzi o związki, zawsze poprzednie partnerki jak i ją traktowałem jako te "ostatnie" w moim życiu. Było wszystko ok, mialem przenieść sie z pracy do miasta gdzie studiuje i mielismy zamieszkac razem, tylko powiedzialem jej zeby najpierw poszla pare miesiecy postudiowala i wtedy bym wiedzial czy chce tego na pewno czy nie, zebym potem nie wyladowalem w czarnej dupie, że tak brzydko sie wyraze. I w miedzy czasiie jej super przyjaciolka która przez 2 lata miala chlopaka ( w tym czasie calkowicie odciela sie od mojej dziewczyny, nie odzywala sie itp.) i jakis miesiac temu zerwal z nią chlopak i zaczela wypisywac znowu do mojej dziewczyny, nakrecac ja na imprezy itp. i studiuja w tym samym miescie teraz. Mówilem jej i tlumaczylem ze jakby byla jej prawdziwa przyjaciolka to ciagle by miala z nia kontakt a nie wtedy jak jej sie grunt pod nogami spalil i nie miala nikogo. Mowila ze mam racje i ze nie bedzie z nia trzymala sie tam i w ogole. A teraz sobie siedze na jednym z portali spolecznosciowych i dodaje z nią zdjecia, krótkie filmiki jak dobrze sie bawią na domówce. Wczesniej wstawila filmik jak jada gdzies autem z dwoma chlopakami. Wszystko co jej tlumaczylem i co niby rozumiala widocznie wchodzilo jej jednym uchem a drugim wylatywalo. Mowila ze ona nie potrafi tak poleciec odrazu do drugiego nawet jak nam nie wyjdzie i prosze. Ja wiem ze jazda samochodem i domówka z jakimis gosciami nic jeszcze nie znaczy ale alkohol itp. czesto prowadzi do durnych rzeczy i jeszcze sobie przypomne te krążki antykoncepcyjne ktore wziela wczoraj i siada mi na glowe, mam mysli podejrzliwe. No ale chyba wiekszosc by mi sie nie dziwila. Nie licze juz na zaden kontakt. Chcialem w przyplywie kryzysu dzisiaj cos napisac, ale to chyba nie ma sensu ? .. musze sie pogodzić i zyc dalej. Kolezanki i balety wygrały. Nie zabrzmie skromnie, ale miala by ze mna naprawde dobrze bo takie cechy jak podejrzliwosc, itp. mozna wyeliminować,zmienic. No ale. Życie. ![]()
Serio jesteś 10 lat starszy od młodej studentki i masz takie jazdy? To w takim razie dobrze dla niej, że z Tobą zerwała.
jazdy ? Ty rozumiem jakby Twoj facet który z Toba zerwal nast. dnia wysylal Ci zdjecia filmy z jakimis dwiema laskami bylabys spokojna i sie nie denerwowala lub nie czuła chociazby obrzydzenia .. rozumiem ze powinienem na spokojnie wszystko tolerować .. ok, widocznie ja tak nie potrafie
34 2018-09-29 23:30:13 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-09-29 23:34:23)
Ty jej zrobiłeś jazdę o krążki. A nie o to, co po zerwaniu, jak po zerwaniu, to owszem, nie pozostaje ci nic innego, jak to tolerować. Nie masz zaufania do kogoś, to nie wchodź z tym kimś w związek. Nie wspomnę już o tym, że 30-letni facet uważa, że jak "uważa", to to jest wystarczająca metoda antykoncepcji...
Swoją drogą, jesteś o 10 lat starszy, ona teraz zaczęła studia, 3 lata byliście w związku... to co Ty, facet, małolaty wyrywasz i chcesz sobie wychować? Bo niestety tak rozumiem Twoje "Wszystko co jej tlumaczylem i co niby rozumiala widocznie wchodzilo jej jednym uchem a drugim wylatywalo". Związek nie polega na tym, że dziewczyna będzie słuchać "tatusia" i dobrze zrobiła, że z Tobą zerwała.
35 2018-09-30 01:41:45 Ostatnio edytowany przez marley1 (2018-09-30 01:43:27)
nie znam jej, ale.. skoro ma lat powiedzmy 19 i byliście ze sobą 3 lata, to ona była jeszcze dzieckiem, jak związała się z Tobą. Brak "kontroli", nowi znajomi, inne życie, highlife po prostu. Każdy ocenia po sobie, ja wiem, że mnie w takiej sytuacji mogłoby po prostu odje.ać. Takie zachłyśnięcie się wolnością. A jeżeli dochodzi do tego chłopak, co truje... to pewnie dziewczyna chce sie trochę od tego odciąć, odpocząć. Jak czuje, ze facet jest nadmiernie zazdrosny, to mam ochote uciec.
Nie mniej, równie dobrze filmiki, zdjęcia mogą być po to, żeby Ci dopiec, zebys sie wkurzył. Nie jest wiadomo, co w jej głowie się dzieje. Czekaj. Po prostu czekaj na rozwój wydarzeń.
PS. mysle, ze sytuacja z krążkami zwróciłaby uwagę mojego faceta. Sama bym pewnie usłyszała, że mam jakieś niecne zamiary, ale jakby mi dłuższy czas truł głowe tym, to bym sie cieszyła, ze troche spokoju mam.
Na pewno nie możesz jej prosić o kontakt jakikolwiek. Nie o to tutaj chodzi.
santapietruszka juz nie musisz powtarzac ciagle ze dobrze zrobila, że ze mną zerwała. Ale z drugiej strony nie znasz mnie, więc na podstawie tego co pisze taką dajesz odpowiedz. Ja jej nie wyrwałem, na początku traktowałem ją mało poważnie, sama można powiedziec ze "wyrwala" mnie bo wypisywala do mnie, pare razy z klubu odwiozlem ja do domu i jej kolezanki (koleguje sie z jej ojcem i on mnie z nia zapoznal co najlepsze). Tak jak mówisz poznalem ją jak miala 16 lat ale od spotkania do spotkania ona sie zakochała, moze to glupio zabrzmi ale zakochalem sie w niej też bo była dla mnie bardzo dobra, ale to juz dluzsza historia. I tak jak mówie 3 lata było nam naprawde dobrze, bo ona na swój wiek jest (tak mi sie wydawalo) ogarnieta, mielismy wspolne plany zeby razem tam zamieszkac itp. ale moze to tez duzy wplyw mial jej kolezanki i nagle chęc przeniesienia sie tam ze mna padła. Podczas rozmów dalo sie odczuc ze nie ma juz takiego "parcia" na mnie, wiec ja zamiast zmienic cos w sobie i podejsciu zaczalem byc podejrzliwy, czepliwy no i w koncu nie poszło. Nigdy nie chcialem nikogo wychowywać, bo jezeli ktos ma cos zrobic to i tak to zrobi. Po prostu jako starszy chlopak tłumaczyłem jej ze kolezanki sie kiedys skoncza, ze kiedy tamta miala chlopaka to do niej przez 2 lata nic sie nie odezwala, a teraz ją nakreca na balety bo nie ma z kim chodzic itp. a moja dziewczyna była jest widocznie naiwna i lata za nią teraz. Za każdym razem, kiedy z nią rozmawiałem i mówiłem jak "przeważnie" bywa to zawsze jej na koniec dodawałem zdanie że "i tak zrobisz jak zechcesz". Nigdy nikomu na siłe nie wpajałem jakiś swoich przekonań, racji itp.
Kolejne potwierdzenie mojej tezy, że jeżeli ktoś wchodzi w związek z osobą dużo starszą/młodszą, to tak naprawdę przykrywa tym swoje problemy.
Patrząc po Twoim sposobie pisania nie dałabym Ci więcej niż 10 lat, a tu taka niespodzianka.
38 2018-09-30 09:34:33 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-09-30 09:35:22)
Po prostu jako starszy chlopak tłumaczyłem jej ze kolezanki sie kiedys skoncza, ze kiedy tamta miala chlopaka to do niej przez 2 lata nic sie nie odezwala, a teraz ją nakreca na balety bo nie ma z kim chodzic itp. a moja dziewczyna była jest widocznie naiwna i lata za nią teraz.
A dlaczego tak Ci strasznie przeszkadzało, że ona się spotyka z koleżankami? Od kiedy partner jest od wybierania, z kim partnerka może się spotkać, a z kim nie? Co to za tekst "koleżanki się kiedyś skończą" - w domyśle "siedź lepiej ze mną, a nie lataj z nimi, bo ja się nie skończę"? Niestety, coraz bardziej potwierdzasz, że po prostu chciałeś mieć ją na własność i pod kontrolą. Niezależnie od tego, w jaki sposób to przekazywałeś i czy na końcu kazania mówiłeś "i tak zrobisz, jak zechcesz"
Bo pewnie, jak zrobiła, co zechciała, to i tak prawiłeś następne kazanie ![]()
Autorze, coś to wygląda jakbyś te 3 lata związku ustawił pod swoje oczekiwania i potrzeby a dziewczyna zaczyna 'zrywać się ze smyczy' siłą rzeczy bo dojrzewa i nie bardzo chce działać pod Twoje dyktando. Czasem różnica wieku przeszkadza czaem pomaga ale w Twoim przypadku : czy aby na pewno dobrze podchodzisz do tego związku bo realnie chyba dziewczyny nie oceniasz i nie bardzo wnikasz w pobudki Jej działań, otrzeźwiej i się zdystansuj...
Dokładnie, wyrwała się z Twoich ramion. Myślę, że to kwestia czasu kiedy pozna rówieśnika, który nie będzie jej straszył, że koleżanki odejdą.
41 2018-09-30 12:41:05 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-09-30 12:42:20)
Autorze, dobrze Ci tu inni piszą, niemniej jednak, w zależności z której strony się na tą sytuację spojrzy, to każdy ma tu trochę racji. Pomimo, że przedstawiasz swój punkt widzenia, jej argumenty czy też motywy są dla większości też zrozumiałe, a już szczególnie po tym jak wspomniałeś ile lat was dzieli.
O ile w późniejszym wieku ta różnica się zaciera, tak na tym etapie, kiedy ona dopiero wkracza w dorosłość i zaczyna studia w nowym mieście, może być nie do przeskoczenia. Możesz wiec zapytać, to czemu było dobrze przez 3 lata? Ono dlatego bo Wy normalnego związku nie tworzyliście. Wprawdzie oficjalnie byliście parą, spotykaliście się na randki itd. ale z "normalnym" życiem nie ma to nic wspólnego. Obecnie już w gimnazjum większość ma chłopaków/dziewczyny, jest taka moda i wręcz presja, ale czy te związki są poważne? Nie. Dla twojej ex dziewczyny mogło wtedy odpowiadać, że ma starszego, ułożonego faceta bo rówieśnicy, to przecież "dzieci". Teraz jednak perspektywa poważnego związku z zamieszkaniem razem przestała być dla niej atrakcyjna. Ona chce się bawić, korzystać z życia a Ty najchętniej byś się już ustatkował. Oboje byście się bardzo męczyli przez kolejne 3-4 lata. Co innego gdyście razem tak wyjechali na studia.. Odpowiedz sobie na pytanie, czy Ty jako już dojrzały 30-stolatek, chciałbyś na nowo przeżywać jej sesje, imprezy studenckie itd.? Zapewne uznałbyś, że to nie jest dla Ciebie towarzystwo i z bólem serca puszczałbyś ją samą a potem przeżywał katusze czekając do 3 nad ranem jak ojciec na dorastającą córkę... by sprawdzić, czy wszystko ok.
Mówisz, że miałaby z Tobą dobrze, ale co dla Ciebie znaczy dobrze? Że nie pijesz, nie bijesz, jesteś w stanie ją utrzymać, jesteś wierny? W wieku 19l kobiety a raczej dziewczyny mają trochę inne priorytety. A już na pewno nie potrzebują drugiego tatusia, jak tylko wyrwały się z domu. Pomyśl o tym...
Nie mówię, że jesteś złym kandydatem na partnera, mówię, że nieodpowiednim dla niej na tym etapie życia (ani ona dla Ciebie nie jest odpowiednią partnerką). Za 3-4 lata, jak się 'wyszumi' i zacznie poważniej myśleć o życiu, przyszłości, najprawdopodobniej doceni Cię... ale może być za późno.
42 2018-09-30 14:41:11 Ostatnio edytowany przez 1pytanie (2018-09-30 14:42:35)
Wszyscy na pewno macie troche racji. Co do mojej pisowni to taki mam styl pisania na szybko. Ale jak kogoś to drażni to od teraz będę kleil zdania jak na 30latka przystało ![]()
Odkad jesteśmy razem nigdy pierwszy nie poruszałem tematu naszej przyszłości. To właśnie ona poruszała temat jak wyjedzie na studia, jak to będzie z nami itp. Mówiłem ze co ma być to będzie i że ja zrezygnuje dla niej z wielu rzeczy i że tak powiem będe robił wszystko pod nią, aby jej było lepiej. Zaproponowała mi sama żebym powoli przenosił się ze swojej pracy do miasta w którym chce studiować. Także priorytety mimo wszystko jeszcze 2-3 miesiące temu miała inne, chciała ze mną wyjechać, ze mną żyć, mieszkać, mamy wspólne pasje i chciała je spełniać ze mną. Zdawałem sobie sprawę że będzie chodziła na imprezy. Ja nie jestem też typem człowieka, który wraca z roboty siada przed tv otwiera browara i to jest jego życie. Też lubie imprezy (często jeździlismy razem do klubów), teraz nie zawsze bym mógl ale na pewno 1-2x w tyg. tak. Hmm, jeszcze inaczej powiem. Teraz jak wychodziła gdzieś z kolezankami to nawet jak nie moglem z nimi pojsc to je woziłem na imprezy, poźniej ją odbierałem i jeszcze rozwoziłem jej kolezanki, z tym że to były "normalne" dziewczyny, które nie wywierały na nią żadnego wpływu. Może wcześniej napisałem w ten sposób że "kolezanki kiedys sie skończą" to chodziło mi o tą jedną konkretną kolezankę która ma na nią duży wpływ i to jest na takiej zasadzie jak wspominałem z nią wczesniej w którymś poście, że poznala chlopaka i z moja ex dziewczyną zerwała totalnie kontakt i ja po prostu mówiąć "kolezanki sie kiedys skoncza" tlumaczyłem jej, że kiedy tamta znowu pozna kogos to ją oleje/zostawi i zapomni o jej przyjaźni. Mam nadzieje ze teraz wyjaśniłem dokladnie o co mi chodziło. Nie zabraniam jej mieć zadnych znajomych, bo przecież to jest normalne, idzie na studia bedzie miala nowych kolegów, nowe koleżanki. Zacząłęm być czepliwy i podejrzliwy kiedy właśnie odezwała sie jej dawna kolezanka bo od tamtej pory moja ex dziewczyna zaczela mnie olewać, traktować inaczej, a plany które mielismy już ją nie interesowały. Odnośnie wieku, faktycznie moim zdaniem lepiej mieć juz dziewczynę poukladaną życiowo, ale miłość nie wybiera. Miało być zupełnie inaczej. Zalezy mi dalej na niej strasznie. Kocham ją i mam momentami załamania że napisałbym do niej cokolwiek, ale to chyba bezsensu. Wczoraj w nocy wysłała mi jeszcze 2 zdjecia z kolezanką jak sie bawią, zapytalem w jakim celu wyslala, powiedziala ze pomylka, ale moze chciala sprawdzić co ja robie itp. nie wiem.
43 2018-09-30 14:58:08 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-09-30 14:59:36)
Odnośnie wieku, faktycznie moim zdaniem lepiej mieć juz dziewczynę poukladaną życiowo, ale miłość nie wybiera. Miało być zupełnie inaczej. Zalezy mi dalej na niej strasznie. Kocham ją i mam momentami załamania że napisałbym do niej cokolwiek, ale to chyba bezsensu. Wczoraj w nocy wysłała mi jeszcze 2 zdjecia z kolezanką jak sie bawią, zapytalem w jakim celu wyslala, powiedziala ze pomylka, ale moze chciala sprawdzić co ja robie itp. nie wiem.
Wiadomo, że nie była to pomyłka. Pewnie chciała zobaczyć jak zareagujesz. Możliwe, że ta koleżanka ma na nią taki wpływ, że ją nakręca.. Jest wolna więc szuka kompanki do imprez, wyrywania facetów, może chęci zapomnienia o byłym. I prawdą jest, że jak już sobie znajdzie, to może znów się historia powtórzyć, że "zapomni" o twojej dziewczynie i znów ich przyjaźń się skończy.
Moim zdaniem niewiele teraz możesz zrobić. Powiedziałaś jej co myślisz, skąd Twoje obawy. Albo dotrze to do niej, albo nie. Powiedziałam, że może zatęsknić, czy też docenić Cię za 3-4 lata, jak dorośnie i wyszumi.. ale po tym co napisałeś wyżej, może to zdarzyć się znacznie szybciej, tzn jak już pozna się na tej starej/nowej psiapsiółce. To, że ktoś coś mówi, to czasem nie dociera bo człowiek musi przekonać na własnej skórze.
Nie wierzę , że to była pomyłka. Zrobiła to specjalnie. :-) coś czuję, że na tym się nie skończy
Dzięki ze po mnie troche "pojechaliście". Czasami lepiej zapytać sie w takiej formie kogos, zeby obiektywnie spojrzał na sytuacje, bo czasami wydaje sie nam(mi) ze jesteśmy najmądrzejsi. Wiem, gdzie popełniłem błąd, ale nikt nie jest idealny. Za bardzo sie czepiałem, byłem podejrzliwy. Potrzebnie, czy nie, czas pokaże. Mam nadzieję, że będzie dobrze.
Dzięki ze po mnie troche "pojechaliście". Czasami lepiej zapytać sie w takiej formie kogos, zeby obiektywnie spojrzał na sytuacje, bo czasami wydaje sie nam(mi) ze jesteśmy najmądrzejsi. Wiem, gdzie popełniłem błąd, ale nikt nie jest idealny. Za bardzo sie czepiałem, byłem podejrzliwy. Potrzebnie, czy nie, czas pokaże. Mam nadzieję, że będzie dobrze.
Ja bym po Tobie tak nie jechała, bo jestem w stanie zrozumieć Twój punkt widzenia, obawy, szczególnie kiedy szerzej naświetliłeś swój wątek. I uważam, że w gruncie rzeczy jesteś rozsądnym facetem i miałeś prawo do "podejrzeń", szczególnie biorąc pod uwagę okoliczności. Twoja (ex?) dziewczyna zaczyna nowy etap w życiu. Dopiero tak naprawdę wkracza w dorosłość, kiedy Ty już ten etap dawno masz za sobą. Czy wrócicie do siebie, czy będziecie w stanie się zgrać w nowych okolicznościach, to już czas pokaże. To będzie jednak od Was dwojga wymagało dużej wyrozumiałości. I chęci.
I pamiętaj, że ona ma dopiero 19l, to że wydaje czy wydawała się bardziej dojrzała, że snuła plany, chciała rozmawiać o waszej przyszłości... to jeszcze o niczym nie świadczy. Dopiero teraz jak 'wyfrunęła' z rodzinnego domu będziesz w stanie ocenić jej dojrzałość i to czy to było tylko gadanie, czy poważne deklaracje.
I tak jak powiedziałam wcześniej, ta różnica wieku zacznie się między Wami zacierać dopiero za min ok 3-4 lata. Niby to niewiele w perspektywie całego życia, ale czy to przetrwacie?
I pomyśl jeszcze nad jedną rzeczą, czy będziesz czekał aż ona skończy studia i zacznie pracować? Czy wcześniej będziesz np nalegał na ślub? Dziecko? Ile będziesz skłonny dać jej czasu? Co jeśli powie, że chce poczekać z tym do 30-stki? Co będzie potem jak zacznie pracować, znów nowe środowisko, znajomi?
Sam zastanów się, czy ten związek ma sens. Bo ona dopiero wchodzi w dorosłość, wszystko przed nią... a Tobie już 30-stka wybiła. Nie że uważam, że jesteś 'stary'
ale zapewne mając kobietę, którą kochasz, powoli? zaczynasz myśleć o założeniu rodziny, czyż nie? Na ile i jak długo zrezygnujesz z tego by ona ew mogła 'wyszumieć'? Wozić i odbierać ją z imprez?
Tu nie tylko jej perspektywa ale i Twoja jest ważna. Nie zapomnij o tym.
Rozum podpowiada ze to nie ma sensu jednak, tymbardziej ze zapewniala mnie ze nie potrafi od tak jezdzic bawic sie jak ze mna by zerwala, a na drugi dzien juz baluje i odwozi ją jakis chlopak do domu. Co robi z nim nie wiem, moze sie nakrecam. Tylko ze póki co nie mysle rozumem a sercem
tesknota i ten ból w środku to chyba jedno z najgorszych uczuć jakie może byc.
Rozum podpowiada ze to nie ma sensu jednak, tymbardziej ze zapewniala mnie ze nie potrafi od tak jezdzic bawic sie jak ze mna by zerwala, a na drugi dzien juz baluje i odwozi ją jakis chlopak do domu. Co robi z nim nie wiem, moze sie nakrecam. Tylko ze póki co nie mysle rozumem a sercem
tesknota i ten ból w środku to chyba jedno z najgorszych uczuć jakie może byc.
Na razie niewiele możesz zdziałać, czas pokaże. To jest właśnie ta niedojrzałość, mówi się jedno, robi drugie.. Pamiętaj, że ona ma jeszcze niewykształcony charakter i ta różnica wieku będzie o sobie dawać znać najbardziej przez nast rok, dwa, jeśli wrócicie do siebie. Ja Ci/Wam życzę jak najlepiej, ale uczulam, że różnica 10l w tym wieku to trudna do przejścia przepaść. I jej i Tobie będzie trudno. Ale może uczucie przetrwa? ![]()
Ja chciałam Cię tylko uczulić na to co się wiąże ze związkiem z dziewczyną w tak młodym wieku teraz dla Ciebie. Bo doskonale rozumiem i ją i Ciebie.
Nie wytrzymalem i napisalem do niej, co slychac itp. nie bardzo chciala odpisywać, zapytalem jej czy nie jest jej glupio/wstyd ze mowila mi ze nie potrafilaby balowac po rozstaniu z dnia na dzien z innymi chlopakami to napisala ze nie i ze nic juz do mnie nie czuje, napisalem ze tesknie za nia ze ja kocham itp. chyba zrobilem z siebie debila, moglem nic nie pisac i czekac. Ale z drugiej strony nabralem wiekszej pewnosci ze chyba juz jednak nic z tego nie bedzie ?. Skoro napisala ze nic nie czuje, to raczej tak jest, tylko nie rozumiem jak mozna kochać 3 lata kogos i nagle nie czuć nic.
50 2018-09-30 20:02:41 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-09-30 20:02:57)
nie rozumiem jak mozna kochać 3 lata kogos i nagle nie czuć nic.
Można. Czasem wystarczy taka jedna kropla i się przeleje...
1pytanie napisał/a:nie rozumiem jak mozna kochać 3 lata kogos i nagle nie czuć nic.
Można. Czasem wystarczy taka jedna kropla i się przeleje...
Tak, ja jednak dalej będę obstawać przy tym, że na tym etapie to za duża różnica wieku. Miłość nastoletnia.. często pierwsza jest inna od tej w wieku 30 lat.
santapietruszka napisał/a:1pytanie napisał/a:nie rozumiem jak mozna kochać 3 lata kogos i nagle nie czuć nic.
Można. Czasem wystarczy taka jedna kropla i się przeleje...
Tak, ja jednak dalej będę obstawać przy tym, że na tym etapie to za duża różnica wieku. Miłość nastoletnia.. często pierwsza jest inna od tej w wieku 30 lat.
Zgadza się, ale ja odpowiedziałam tylko na tą jedną konkretną wątpliwość Autora
Można tak nagle nie poczuć nic, niezależnie od wieku ![]()
Roxann napisał/a:santapietruszka napisał/a:Można. Czasem wystarczy taka jedna kropla i się przeleje...
Tak, ja jednak dalej będę obstawać przy tym, że na tym etapie to za duża różnica wieku. Miłość nastoletnia.. często pierwsza jest inna od tej w wieku 30 lat.
Zgadza się, ale ja odpowiedziałam tylko na tą jedną konkretną wątpliwość Autora
Można tak nagle nie poczuć nic, niezależnie od wieku
To prawda, ale w tym wieku tym bardziej, szczególnie kiedy ona zaczyna 'nowe życie'. A on raczej chce stabilizacji.
Dziewczyny, dla sprostowania jeszcze raz napisze. Mielismy zamieszkac razem, zdawalem sobie sprawe ze bedzie chciala chodzic na imprezy itp. i nie mowilem jej ze ma nie chodzic ze bedzie siedziala "pod kluczem" bo jest wolnym czlowiekiem i tak jej mówilem. Do pewnego momentu bylo naprawde wszystko ok, sama proponowala mi zamieszkanie razem w miescie gdzie studiuje, wszystko zaczelo sie sypac ok miesiąca/dwóch temu, co raz częstrze klotnie i spiny. Moim zdaniem tylko zdrady nie powinno sie wybaczać, a wszystko inne da sie ugadać, pogodzić ale sie mylilem. Troche z nia popisalem zaproponowalem spotkanie w weekend aby porozmawaic jeszcze, ale napisala ze nie chce i zebym dal jej spokoj, ze nic nie czuje do mnie, ze nie interesuje ją co robie z kim itp.
Pytanie do Was teraz. czy skoro tak to myslicie ze naprawde juz nie mam szans ? czy po prostu musi ochlonac, miec wiecej czasu na tesknote ? w koncu 3 lata razem bylismy dzien w dzien ze soba praktycznie.
Wy jako kobiety w wiekszosci tez doswiadczone mozecie mi podpowiedziec, co robić zeby ją odzyskac ? czy dać sobie spokój ?
Dziewczyny, dla sprostowania jeszcze raz napisze. Mielismy zamieszkac razem, zdawalem sobie sprawe ze bedzie chciala chodzic na imprezy itp. i nie mowilem jej ze ma nie chodzic ze bedzie siedziala "pod kluczem" bo jest wolnym czlowiekiem i tak jej mówilem. Do pewnego momentu bylo naprawde wszystko ok, sama proponowala mi zamieszkanie razem w miescie gdzie studiuje, wszystko zaczelo sie sypac ok miesiąca/dwóch temu, co raz częstrze klotnie i spiny. Moim zdaniem tylko zdrady nie powinno sie wybaczać, a wszystko inne da sie ugadać, pogodzić ale sie mylilem. Troche z nia popisalem zaproponowalem spotkanie w weekend aby porozmawaic jeszcze, ale napisala ze nie chce i zebym dal jej spokoj, ze nic nie czuje do mnie, ze nie interesuje ją co robie z kim itp.
Pytanie do Was teraz. czy skoro tak to myslicie ze naprawde juz nie mam szans ? czy po prostu musi ochlonac, miec wiecej czasu na tesknote ? w koncu 3 lata razem bylismy dzien w dzien ze soba praktycznie.
Wy jako kobiety w wiekszosci tez doswiadczone mozecie mi podpowiedziec, co robić zeby ją odzyskac ? czy dać sobie spokój ?
Kochany co innego gadać z ludźmi w Twoim wieku a co innego z nią. Ty inaczej myślisz ona inaczej. Ona jest na innym etapie i musisz to zaakceptować. Tu nikt nie doradzi.
dobrze jest na innym etapie, tylko jak mozna jeszcze tydzien temu kogos kochac, a nagle wyjechac i miec go totalnie w dupie, nawet rozmawiac ze mnie nie chce jakbym byl jej najgorszym wrogiem
dobrze jest na innym etapie, tylko jak mozna jeszcze tydzien temu kogos kochac, a nagle wyjechac i miec go totalnie w dupie, nawet rozmawiac ze mnie nie chce jakbym byl jej najgorszym wrogiem
Podobno masz prawie 30 lat. Powinieneś wiedzieć że tak można.
Spotykałeś się kiedykolwiek z kimś w Twoim wieku?
Moim zdaniem tylko zdrady nie powinno sie wybaczać,
A może tu jest odpowiedź? Może nie wiesz wszystkiego o niej ?
Może była zdrada i ona wie ,że Ty byś nie wybaczył i pierwsza uciekła z tego związku ?
Nie wiem to są domysły.
Nie wiem czy da sią przestać kochać nagle, mnie się wydaje ,że nie , ponieważ ja nie potrafię a powinnam.
59 2018-10-02 15:07:52 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-10-02 15:08:47)
dobrze jest na innym etapie, tylko jak mozna jeszcze tydzien temu kogos kochac, a nagle wyjechac i miec go totalnie w dupie, nawet rozmawiac ze mnie nie chce jakbym byl jej najgorszym wrogiem
No właśnie, Ty byś czegoś takiego nie zrobił, ale osoba niedojrzała tak. I zgadzam się z tym co napisano wyżej. To jest chyba typowa reakcja na próbę przerzucania na kogoś odpowiedzialności za własne czyny, uciekanie przed konsekwencjami.
Najprawdopodobniej już Cię zdradziła, albo okłamała w jakiejś kwestii, postąpiła nielojalnie... i zamiast porozmawiać, przyznać "uciekła". Bo niby jesteś zaborczy, podejrzliwy itd. i w ogóle czego Ty jeszcze od niej chcesz? Kiedy ona chce spokoju...tzn woli bo tak dla niej wygodniej.
1pytanie napisał/a:dobrze jest na innym etapie, tylko jak mozna jeszcze tydzien temu kogos kochac, a nagle wyjechac i miec go totalnie w dupie, nawet rozmawiac ze mnie nie chce jakbym byl jej najgorszym wrogiem
No właśnie, Ty byś czegoś takiego nie zrobił, ale osoba niedojrzała tak. I zgadzam się z tym co napisano wyżej. To jest chyba typowa reakcja na próbę przerzucania na kogoś odpowiedzialności za własne czyny, uciekanie przed konsekwencjami.
Najprawdopodobniej już Cię zdradziła, albo okłamała w jakiejś kwestii, postąpiła nielojalnie... i zamiast porozmawiać, przyznać "uciekła". Bo niby jesteś zaborczy, podejrzliwy itd. i w ogóle czego Ty jeszcze od niej chcesz? Kiedy ona chce spokoju...tzn woli bo tak dla niej wygodniej.
A, i jeszcze jedno, osoby w wieku Twojej dziewczyny często nadużywają słowa "kocham", planując przyszłość, mówią o jakichś tam marzeniach, wyobrażeniach dorosłego życia, do którego każdy nastolatek chce jak najszybciej dołączyć. Czas studiów, to takie trochę przedłużenie tej 'beztroskiej' młodości, kiedy w zasadzie jest się już dorosłym, ale jeszcze nie do końca dojrzałym i odpowiedzialnym. Tu Ci kilka osób zarzucało, że jej ojcowałeś. Ja bym tego tak nie określiła, Ty już wydoroślałeś, poważnie podchodzisz do życia, jesteś odpowiedzialny za swoje słowa i czyny a przez to w relacji szczery. Tzn tak mi się wydaje. Dawałeś jej dobre rady, poparte doświadczeniem, snułeś plany, które dla Ciebie były jakaś tam obietnicą, ale z pokryciem. Ona do czasu na wszystko przytakiwała, póki nie 'wyfrunęła' na studia do innej miejscowości, poczuła 'niezależność'. Poczuła wolność i perspektywa życia jak w małżeństwie już przestała być dla niej atrakcyjna na ten czas. Zrozum jedną rzecz, w liceum ludzie się raczej bawią w "związki", niż je tworzą. Owszem część takich par jest potem razem, ale niewiele po latach uznaje, że to była dobra decyzja, tzn jeden partner.. od tu u niej 16 roku życia? Teraz zapewne ona uważa, że ją ograniczasz, chcesz kontrolować.. dlatego traktuje jak wroga. Od tatusia (prawdziwego) wyrwała... Tobie ma się teraz tłumaczyć? Jest przecież już 'dorosła'... i nie jest Twoją żoną.
Przepraszam, za to co napisze, ale wygląda to na to, że Twoja dziewczyna poczuła potrzebę "się wyszumieć" a Ty jej stoisz na przeszkodzie... Ten stan minie prędzej czy później, ale czy będziesz czekał, czy starczy Ci cierpliwości? Mogłeś ja wozić odbierać to tu to tam, jak mieszkała z rodzicami, to zapewne było wygodne...raz, że ma faceta, kierowcę, to i pewnie rodzice bardziej byli przychylni.. teraz już nie musi patrzeć na nich, na Ciebie, może robić co chce.
Roxann napisał/a:1pytanie napisał/a:dobrze jest na innym etapie, tylko jak mozna jeszcze tydzien temu kogos kochac, a nagle wyjechac i miec go totalnie w dupie, nawet rozmawiac ze mnie nie chce jakbym byl jej najgorszym wrogiem
No właśnie, Ty byś czegoś takiego nie zrobił, ale osoba niedojrzała tak. I zgadzam się z tym co napisano wyżej. To jest chyba typowa reakcja na próbę przerzucania na kogoś odpowiedzialności za własne czyny, uciekanie przed konsekwencjami.
Najprawdopodobniej już Cię zdradziła, albo okłamała w jakiejś kwestii, postąpiła nielojalnie... i zamiast porozmawiać, przyznać "uciekła". Bo niby jesteś zaborczy, podejrzliwy itd. i w ogóle czego Ty jeszcze od niej chcesz? Kiedy ona chce spokoju...tzn woli bo tak dla niej wygodniej.A, i jeszcze jedno, osoby w wieku Twojej dziewczyny często nadużywają słowa "kocham", planując przyszłość, mówią o jakichś tam marzeniach, wyobrażeniach dorosłego życia, do którego każdy nastolatek chce jak najszybciej dołączyć. Czas studiów, to takie trochę przedłużenie tej 'beztroskiej' młodości, kiedy w zasadzie jest się już dorosłym, ale jeszcze nie do końca dojrzałym i odpowiedzialnym. Tu Ci kilka osób zarzucało, że jej ojcowałeś. Ja bym tego tak nie określiła, Ty już wydoroślałeś, poważnie podchodzisz do życia, jesteś odpowiedzialny za swoje słowa i czyny a przez to w relacji szczery. Tzn tak mi się wydaje. Dawałeś jej dobre rady, poparte doświadczeniem, snułeś plany, które dla Ciebie były jakaś tam obietnicą, ale z pokryciem. Ona do czasu na wszystko przytakiwała, póki nie 'wyfrunęła' na studia do innej miejscowości, poczuła 'niezależność'. Poczuła wolność i perspektywa życia jak w małżeństwie już przestała być dla niej atrakcyjna na ten czas. Zrozum jedną rzecz, w liceum ludzie się raczej bawią w "związki", niż je tworzą. Owszem część takich par jest potem razem, ale niewiele po latach uznaje, że to była dobra decyzja, tzn jeden partner.. od tu u niej 16 roku życia? Teraz zapewne ona uważa, że ją ograniczasz, chcesz kontrolować.. dlatego traktuje jak wroga. Od tatusia (prawdziwego) wyrwała... Tobie ma się teraz tłumaczyć? Jest przecież już 'dorosła'... i nie jest Twoją żoną.
Przepraszam, za to co napisze, ale wygląda to na to, że Twoja dziewczyna poczuła potrzebę "się wyszumieć" a Ty jej stoisz na przeszkodzie... Ten stan minie prędzej czy później, ale czy będziesz czekał, czy starczy Ci cierpliwości? Mogłeś ja wozić odbierać to tu to tam, jak mieszkała z rodzicami, to zapewne było wygodne...raz, że ma faceta, kierowcę, to i pewnie rodzice bardziej byli przychylni.. teraz już nie musi patrzeć na nich, na Ciebie, może robić co chce.
Autorze,
Miałeś rację. Owszem kupiła krążki nie z myślą o Tobie. Laski mogą twierdzić, że to przez jej rozsądek, ale ja pamiętam że w wieku lat nasi byłem nieśmiertelny i niczym nie mogłem się zarazić. Och jasne pewnie zdarzają się 18latki myślące jak 30 letnie kobiety ale to ptaki nader rzadkie.
Ale jak pisze dziewczyna powyżej ta relacja była z góry skazana na porażkę. Nastolatki chcą posmakować życia i przygód, a nie wchodzić od razu w małżeństwo czy stały związek. Byłeś chłopakiem z cyklu był bo był a nie tym ostatnim i tyle. Młody jesteś znajdziesz kolejną. Oby nie 16latkę.
A Ty poznałeś dziewczynę autora ostatnio w barze i mogleś na 100% powiedzieć, że krążki kupila, żeby uprawiac seks z innymi? ![]()
63 2018-10-02 19:50:57 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-10-02 19:53:48)
A Ty poznałeś dziewczynę autora ostatnio w barze i mogleś na 100% powiedzieć, że krążki kupila, żeby uprawiac seks z innymi?
No przepraszam, jedno, drugie i trzecie nie musi mieć racji, a kobieta 19-stoletnia i każda inna ma prawo się zabezpieczać, nawet powinna, nie ważne czy ma czy nie ma faceta a planuje współżyć nie chcąc mieć dziecka. I tak jak pisała chyba Cyngi.. krążki nie uchronią ją przed ew zarażeniem jakimś syfem. Pod tym i tylko tym względem, że jeżeli dziewczyna/kobieta chciała się zabezpieczyć.. sądzić chcecie że już to nie świadczy o jej 'miłości' i zaufaniu uważam za słabe i krzywdzące. A jeśli jej facet/autor tak sądzi.. to też źle o nim świadczy. Stosunek przerywany to żadna antykoncepcja choć może się wiele razy 'udać'... ale tu chyba nie tylko o to chodzi.
Lady Loka napisał/a:A Ty poznałeś dziewczynę autora ostatnio w barze i mogleś na 100% powiedzieć, że krążki kupila, żeby uprawiac seks z innymi?
No przepraszam, jedno, drugie i trzecie nie musi mieć racji, a kobieta 19-stoletnia i każda inna ma prawo się zabezpieczać, nawet powinna, nie ważne czy ma czy nie ma faceta a planuje współżyć nie chcąc mieć dziecka. I tak jak pisała chyba Cyngi.. krążki nie uchronią ją przed ew zarażeniem jakimś syfem. Pod tym i tylko tym względem, że jeżeli dziewczyna/kobieta chciała się zabezpieczyć.. sądzić chcecie że już to nie świadczy o jej 'miłości' i zaufaniu uważam za słabe i krzywdzące. A jeśli jej facet/autor tak sądzi.. to też źle o nim świadczy. Stosunek przerywany to żadna antykoncepcja choć może się wiele razy 'udać'... ale tu chyba nie tylko o to chodzi.
Nie wiem czemu cytujesz akurat mój post, skoro ja we wszystkich poprzednich wyrażałam opinię bardzo podobną do Twojej.
Zareagowałam jednie na niezmąconą niczym pewność komentarza wyżej, że dziewczyna Autora na pewno poszła współżyć z innymi i stąd krążki.
Kupiła to kupiła i już.
Prawda jest taka, że jakby nie chciała, żeby Autor wiedział, to by to zrobiła tak, że by się nie dowiedział i już.
Nie wiem czemu cytujesz akurat mój post, skoro ja we wszystkich poprzednich wyrażałam opinię bardzo podobną do Twojej.
Zareagowałam jednie na niezmąconą niczym pewność komentarza wyżej, że dziewczyna Autora na pewno poszła współżyć z innymi i stąd krążki.Kupiła to kupiła i już.
Prawda jest taka, że jakby nie chciała, żeby Autor wiedział, to by to zrobiła tak, że by się nie dowiedział i już.
Bo napisałaś to w formie sarkazmu, co chyba nie każdy rozumie, że kobieta powinna się zabezpieczać a nie nie wierzyć "na słowo" czy traktować to jako kwestię zaufania/miłości do faceta z którym jest.