Hrefi napisał/a:Temat jest dyskusyjny. Ogólnie my mężczyźni nie za bardzo chętnie chcemy utrzymywać cudze dzieci. Ja i tak mam łagodne poglądy w tej sprawie bo jak słyszę moich kolegów to się włos na głowie jeży.
Dwie sprawy.
1. Osoby po rozwodach lub brak własnego dziecka - w takie sytuacji raczej nie miałbym dużych problemów z akceptacją cudzych dzieci.
2. Romans i wyciąganie dzieci z rodziny + zostawienie wlasnego dziecka. Brzydka sprawa lekko powiedziane. Czyje się jakbym miał wyrzucić własne dziecko bo jest gorsze i wziąść cudze, innego faceta. Dla mnie nie do przejścia, bez względu na urok nowej partnerki.Hrefi ..czegos tu nie rozumiem ...utrzymywac cudze dzieci ?...przeciez takie dziecko dostaje alimenty, to dlaczego Ty czy jakis inny mezczyzna ma utrzymywac dziecko/dzieci nowej partnerki .....Ty najwyzej mozesz ..jesli bedziesz chcial ....cos kupic czy cos sfinansowac np .jakas gre,bilet do kina,doplate do zajec sportowych ....kto Ci kaze zaraz utrzymywac dzieci ....Ty jesli sie kiedys rozstasz z zona tez bedziesz placic alimenty na dziecko ....czy nowy partner ma obowiazek utrzymywac twoje dziecko ....tez nie !!!
Uwazam ,ze jesli bys wprowadzil sie do nowej partnerki to jakis podzial rol powinien byc .....tych finansowych rowniez ,jak doplata do czynszu ,czy jedzenia ....wszystko mozna i TRZEBA uzgodnic przed wspolnym zamieszkaniem ....finansowanie ,wychowanie dziecka / dzieci uwazam ,ze tez powinno sie uzgodnic ....aby w przyszlosci uniknac niesnasek .
Co do punktu 2 ...tu przyznaje Ci czesciowa racje..bo to bardzo zly przyklad dla dzieci partnerki i Twojego dziecka .....ja uwazam ,ze jesli masz romans ( mowie tu o wolnych strzelcach nie zonatych i zameznych ) to lepiej upewnic sie ,ze to jest ta osoba z ktora bede mogl stworzyc trwaly zwiazek ( jesli chcesz miec staly zwiazek nie tylko przelotny)i o tym rowniez mysli nowa partnerka ( no bo to musi byc w 2 strony) to wtedy mozna zaaranzowac jakies wspolne spotkanie na neutralnym gruncie ...a potem ewentualnie w domu partnerki / partnera .Takie zapoznawanie dzieci z coraz to nowa osoba uwazam za bardzo zle ....moi drodzy to tylko moje zdanie ...
Hrefi ,alez nikt Ci nie kaze porzucac wlasnego dziecka .....przeciez to oczywiste ....tylko daje przyklad, wcale nie namawiam cie na rozstanie ...wyprowadzasz sie z domu do nowej partnerki ....sad przydzielil opieke nad dzieckiem twojej zonie ,bla bla bla......masz prawo (jesli tak macie z zona ustalone ) ze w kazdej chwili mozesz miec kontakt z dzieckiem ....i to tylko od ojca zalezy jak czeste beda te kontakty ...wiec gdzie tu porzucenie .
Inna kwestia ..uwazam za bardziej wazne to... juz nowe kontakty w nowej rodzinie ....bo tu wchodzi czesto zazdrosc dzieci o nowa partnerke ,zazdrosc bylego partnera ,zazdrosc nowego partnera ze ma sie poprzez dziecko dalej kontakt z ex itd ...ale jesli ktos jest troche myslacy ,tolerancyjny ( oczywiscie tolerancja musi miec swoje granice) kulture i tlumaczenie dziecku ,rozmawianie z dzieckiem o nowej sytuacji zyciowej , zorganizowanie ciekawego i absorbujacego czasu u ojca to wszystko napewno dobrze sie ulozy .
Nigdy dziecku nie powinno mowic sie zle.... o jego matce czy o partnerze matki i odwrotnie ...to dziala zawsze jak bumerang ....nie wypytuj dziecko ..jak bylo u ojca ...jak bylo u matki .....bedzie chcialo ...samo powie ....
Blanka … teorie są fajne, bardzo łatwo się składa deklarację - a później życie się toczy.... jestem w takim związku , jest bardzo trudny .
Powiem tylko tyle - w małżeństwie "typowym " dogadać się muszą 2 osoby - w patchworku trzeba często godzić 4 a nawet więcej osób... bo często dzieci są "najważniejsze" i to one rządzą.
Wystarczy niedojrzałość jednej z osób w układance ….a problemy mają wszyscy zainteresowani.