Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 337 ]

261

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
blanka56 napisał/a:
Hrefi napisał/a:

Temat jest dyskusyjny. Ogólnie my mężczyźni nie za bardzo chętnie chcemy utrzymywać cudze dzieci. Ja i tak mam łagodne poglądy w tej sprawie bo jak słyszę moich kolegów to się włos na głowie jeży.
Dwie sprawy.
1. Osoby po rozwodach lub brak własnego dziecka - w takie sytuacji raczej nie miałbym dużych problemów z akceptacją cudzych dzieci.
2. Romans i wyciąganie dzieci z rodziny + zostawienie wlasnego dziecka. Brzydka sprawa lekko powiedziane. Czyje się jakbym miał wyrzucić własne dziecko bo jest gorsze i wziąść cudze, innego faceta. Dla mnie nie do przejścia, bez względu na urok nowej partnerki.

Hrefi ..czegos tu nie rozumiem ...utrzymywac cudze dzieci ?...przeciez takie dziecko dostaje alimenty, to dlaczego Ty czy jakis inny mezczyzna ma utrzymywac dziecko/dzieci nowej partnerki .....Ty najwyzej mozesz ..jesli bedziesz chcial ....cos kupic czy cos sfinansowac np .jakas gre,bilet do kina,doplate do zajec sportowych ....kto Ci kaze zaraz utrzymywac dzieci ....Ty jesli sie kiedys rozstasz z zona tez bedziesz placic alimenty na dziecko ....czy nowy partner ma obowiazek utrzymywac twoje dziecko ....tez nie !!!
Uwazam ,ze jesli bys wprowadzil sie do nowej partnerki to jakis podzial rol powinien byc .....tych finansowych rowniez ,jak doplata do czynszu ,czy jedzenia ....wszystko mozna i TRZEBA uzgodnic przed wspolnym zamieszkaniem ....finansowanie ,wychowanie dziecka / dzieci uwazam ,ze tez powinno sie uzgodnic ....aby w przyszlosci uniknac niesnasek .
Co do punktu 2 ...tu przyznaje Ci czesciowa racje..bo to bardzo zly przyklad dla dzieci  partnerki i Twojego dziecka .....ja uwazam ,ze jesli masz romans ( mowie tu o wolnych strzelcach nie zonatych i zameznych ) to lepiej upewnic sie ,ze to jest ta osoba z ktora bede mogl stworzyc trwaly zwiazek ( jesli chcesz miec staly zwiazek nie tylko przelotny)i o tym rowniez mysli nowa partnerka ( no bo to musi byc w 2 strony) to wtedy mozna zaaranzowac jakies wspolne spotkanie na neutralnym gruncie ...a potem ewentualnie w domu partnerki / partnera .Takie zapoznawanie dzieci z coraz to nowa osoba uwazam za bardzo zle ....moi drodzy to tylko moje zdanie ...
Hrefi ,alez nikt Ci nie kaze porzucac wlasnego dziecka .....przeciez to oczywiste ....tylko daje przyklad, wcale nie namawiam cie na rozstanie ...wyprowadzasz sie z domu do nowej partnerki ....sad przydzielil opieke nad dzieckiem twojej zonie  ,bla bla bla......masz prawo (jesli tak macie z zona ustalone  ) ze w kazdej chwili mozesz miec kontakt z dzieckiem ....i to tylko od ojca zalezy jak czeste beda te kontakty ...wiec gdzie tu porzucenie .
Inna kwestia ..uwazam za bardziej wazne to... juz nowe kontakty w nowej rodzinie ....bo tu wchodzi czesto zazdrosc dzieci o nowa partnerke  ,zazdrosc bylego partnera ,zazdrosc nowego partnera ze ma sie poprzez dziecko dalej kontakt z ex itd ...ale jesli ktos jest troche myslacy ,tolerancyjny ( oczywiscie tolerancja musi miec swoje granice) kulture i tlumaczenie dziecku ,rozmawianie z dzieckiem o nowej sytuacji zyciowej , zorganizowanie ciekawego i absorbujacego czasu u ojca to wszystko napewno dobrze sie ulozy .
Nigdy dziecku nie powinno mowic sie zle.... o jego matce czy o  partnerze matki i odwrotnie ...to dziala zawsze jak bumerang ....nie wypytuj dziecko ..jak bylo u ojca ...jak bylo u matki .....bedzie chcialo ...samo powie ....


Blanka … teorie są fajne, bardzo łatwo się składa deklarację - a później życie się toczy.... jestem w takim związku , jest bardzo trudny .
Powiem tylko tyle - w małżeństwie "typowym " dogadać się muszą 2 osoby - w patchworku trzeba często godzić 4 a nawet więcej osób... bo często dzieci są "najważniejsze" i to one rządzą.

Wystarczy niedojrzałość jednej z osób w układance ….a problemy mają wszyscy zainteresowani.

Zobacz podobne tematy :

262

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Hej, nie bylo mnie jakiś czas. Wczoraj żona poszła do neurologa. Ten stwierdził że ma boreliozę. Zapisał jej leki antybiotyki do stosowania na najbliższe 4 miesiące plus suplementy.
Ogółem źle te informacje przeżyłem. Zmartwilem się że ta kuracja ja wykończy. Ona jest bardzo szczupła i chorowita dlatego jakoś tak się zdolowalem. W pracy niczym się zająć nie mogłem. Wyszedłem więc wcześniej. Jak wiecie do pracy jeżdżę rowerem ok 11 km. Nie wiem musiałem się chyba wyzyc i pojechałem na przejażdżkę wyszło 22 km. Wróciłem do domu i wykąpałem się i powiem Wam że byłem zmęczony tak fizycznie jak i psychicznie. Trochę pogadaliśmy i położyłem się spać. I się zaczęło. Ogółem żona mi jazdy zrobiła chyba z tego powodu że się przespałem te godzinkę. Od razu pisze ze bardzo rzadko mi sie to zdarza- zazwyczaj nie mam czasu na spanie. Oczywiście mnie obudziła i wyrzuty. Jak zacząłem z nia rozmawiać to już miała w nosie co mam do powiedzenia. Bo ona teraz w telefonie na forach odnośnie boreliozy siedzi i czyta więc nie mam jej przeszkadzać. Najpierw mnie wyprowadzila z równowagi a teraz mam się odczepic. Potem mimo że mówiłem normalnym tonem zaczęła mnie uciszać bo okna sa orwarte. Mieszkamy na parterze i żona ciągle ma manie że ktoś słyszy jak rozmawiamy czy się kłócimy. Kiedyś mi jazdy robila bo nawet jak zamknąłem wszystkie okna to stwierdziła że ktoś może podsluchiwac pod drzwiami do mieszkania. Te jej idiotyczne uwagi mnie dobijaja i doprowadzaja do szału. Bo wyobraźcie sobie. Ja spokojnie mówię jej co jest nie tak, co mi się nie podoba. A ona nie słucha tylko że mam by  cicho bo okno jest otwarte. Albo mi przerywa. Ewentualnie jak zaczynam gadać to obsesyjnie spogląda w stronę okna czy jest otwarte czy zamknięte. Wiele razy zwracałem jej uwagę że mnie przez to ignoruje bo nie słucha co mam jej do powiedzenia tylko ciągle kontroluje okno i zawsze strofuje mnie że okno otwarte.
Ogółem co do badan nad ta borelioza- nie żałuję na to pieniedzy, wbrew temu co pisaly niektóre osoby tu na forum. W czwartek przelałem jej 900 zl, dzień wcześniej dałem 200 zl w gotówce, samemu pozbawiając się gotówki. Tym oto sposobem w niecały miesiąc poszlo 2000 zl na same badania. A po iluś tekstach ona mi mówi że ten lekarz jakoś dziwnie jej leki zapisał. Bo kurde za malo suplementow dal. I do mnie stwierdzila ze ludzie na forach to jakieś suplementy z USA ściągają. Nie ukrywam zrobiłem minę, ale dostała gotową kurację od swojego lekarza dzie miala leko i suplementy juz wypisane więc o co chodzi. Ta kuracja tez kosztuje. No i mi zrobiła cała litanie że jej żałuję pieniedzy itd. Itp. Potem moja córka wróciła z dworu. A my dalej w kłótni. Rozplakala się i zaczęła krzyczeć że mamy przestać się kłócić. Moja żona wzięła ja do pokoju i Uspokoila do mnie wróciła tylko po to żeby mi powiedzieć że mnie nienawidzi i nienawidzi ze mną przebywać. Ogółem ostro się zdolowalem.
Dzisiaj jedziemy do mojego taty i do teściów. Postanowiłem wziąć urlop na żądanie bo jestem całkowicie rozbity. W pracy i tak byłbym bezużyteczny. A wiecie co moja zona stwierdziła jak jej powiedziałem o urlopie? Że to ona jest chora A to ja nie ogarniam. Haha wobec tego rollercoastera który mi funduje jeszcze śmie mi co takiego mówić.
Szczerze? Mam jej dosyc. Wczoraj coś zrozumiałem. To co mi kilka osób już tutaj pisało. Ogółem sytuacja jest beznadziejna. Ona nawet nie chce rozmawiać. Bo albo jest chora albo czyta o chorobie i mam Nie przeszkadzać albo patrzy na te zasrane okna i nie skupia się na tym co ja mówię. Zresztą mam wrażenie ze mnie nigdy nie słucha, A ciągle mi zarzuca że to niby ja ja ignoruje. W każdym razie po wczorajszych jazdach uznałem że po prostu szkoda dziecka.
Jutro rano mamy msze za mamę. Zamierzam porozmawiać z teściową żeby jakoś wpłynęła na swoją córkę bo obecnie nie da się tak w ogóle funkcjonować. Uważam to za ostatnią szansę. Jestem zdecydowany złożyć pozew nawet w przyszłym tygodniu. I szczerze mówiąc mam gdzieś co kto o mnie pomyśli bo ona jest chora. Gdyby między nami wcześniej było dobrze to teraz bym stał za nią murem. Znając moja chęć uchylenia jej nieba sam bym te suplementy z USA zamówił. A tak ta choroba to tylko gwóźdź do trumny naszego małżeństwa.
Ja rozumiem że może być jej ciężko. Ale ona niby się cieszyła że zaczyna leczenie. Ale poczytała o tym leczeniu i ktoś pisał że waga mu spadła o 10 kg. W przypadku mojej żony 10 kg mniej oznacza już wygląd jak więzień obozu koncentracyjnego. I ja cały czas już w pracy wczoraj o to się zacząłem bać. Że spoko ta kuracja ale na pewno jej organizm wyniszczy. Poza tym jakos się nie mogłem pogodzić z tym ze ma te borelioze. Tym bardziej że wyniki ma niejednoznaczne. Bo naprawdę uwazalismy.  Nie lazimy po lasach. Po spacerach się oglądaliśmy czy nie ma kleszcza itd. Ogółem żona stwierdziła że może w naszym ogródku zlapala. Oczywiście to też moja wina bo rzadko kiedy kosze tam trawę. To że w ogóle tam rzadko jesteśmy no może z 3 razy w roku to nie ma znaczenia no przecież za rzadko kosze trawę.
Ogółem wiem że powinna mieć wsparcie ale nie bezwarunkowej. Jak ciągle mnie kąsa, ciągle mi cos wmawia to ja już mam tego dosyc. A przecież choroba powinna niby uczyć bycia pokornym. Tym bardziej że obecnie jej życie teraz jeszcze bardziej zależy ode mnie. I powinniśmy grać w jednej drużynie dla wspólnego dobra. Kiedy mówiła mi o tych suplementach z USA skrzywilem się A ona zaczęła na mnie jechać. A powinna mnie przekonać. Ja nie powiedziałem definitywnego nie, po prostu jak to w pierwszym momencie usłyszałem to uznałem trochę za fanaberie. Ona jako moja zona powinna mnie próbować przekonać bo na tym polega osiąganie kompromisów. A ona już do mnie z obelgami. I tak jest cały czas. Pisaliscie że może ma depresję. Ja się bałem nawet o tym wspomnieć mimo że jej siostra miała lub ma depresję oraz siostra matki. Bo ona całkowicie mi odmawia prawa do własnego zdania. Ona mówi borelioza i koniec. Ona mówi suple z USA i też koniec. A na necie krąży pełno informacji że borelioza to wielki biznes A najwięcej się kasy robi na suplementach. Ja nie mam zdania na ten temat. Ale w warunkach wysokiej presji o manipulacji nie chce funkcjonować. A moja zona tylko że mam jej dac pieniądze. Zawsze dostaje i jeszcze potem problem że ja jej niby czegoś żałuję.
Do tego ona mi pocisnela wczoraj że na pewno nie dam rady z nią być podczas jej choroby. Ja bym wszystko kiedyś poświęcił dla niej ale teraz? To ze jest chora nie daje jej prawa do ranienia mnie. Widziałem jak moja mama umiera ale do końca pomagała nam w swojej opiece. Miała momenty załamania i nie raz też jechała na ojca. Ale zasadniczo godnie i odważnie znosiła straszna chorobę nowotworową. A moja zona jeszcze trochę i jej nawet współczuć przestanę bo jest tak nieprzyjemna, że nie da się tego znieść.

263 Ostatnio edytowany przez netkobieta88 (2018-08-24 09:04:52)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
authority napisał/a:
Hrefi napisał/a:
netkobieta88 napisał/a:

Tak na marginesie, to tu chyba mało normalnych (szczęśliwych, dobrych i wyluzowanych) ludzi na tym forum. Tu nie promuje się normalności. Tylko pewne, specyficzne poglądy, dobre dla pewnej grupy kobiet. .

Całkowita racja. Każdy kto jest zarejestrowany albo śledzi to forum jest w pewien sposób doświadczony przez życie. Trochę uszkodzony.

Patrz na siebie. Może to twoje drugie alterego albo autora postu.Po postach "netkobiety" widać iż albo to jakaś patologia(ala Krysia Pawłowicz) albo pisze to mocno sfrustrowany facet jakoś skłaniam się do tego drugiego.

Biedny naiwniaku smile Nie mam czasu, aby sprawdzać Twoje posty. Żałosne tongue

Ogółem żona mi jazdy zrobiła chyba z tego powodu że się przespałem te godzinkę.


Masz bardzo niedobrą żonę, zdrowa czy chora, ona jest niedobra. Nie ma praw robić Ci jazd, szczególnie biorąc pod uwagę, ile dobrego dla niej zrobiłeś/robisz. A ona nic dla Ciebie. Obudź się, autorze. Ona stosuje przemoc na Tobie, a Ty się tak dajesz? Bolerioza to jeszcze nie psychiatryk. Musisz zbadać ją pod tym kątem - przede wszystkim. Nie marnuj sobie reszty życia. Tyle ode mnie. Pozdrawiam, dużo szczęścia na przyszłość.

264

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
Slovian napisał/a:

Hej, nie bylo mnie jakiś czas. Wczoraj żona poszła do neurologa. Ten stwierdził że ma boreliozę. Zapisał jej leki antybiotyki do stosowania na najbliższe 4 miesiące plus suplementy.
Ogółem źle te informacje przeżyłem. Zmartwilem się że ta kuracja ja wykończy. Ona jest bardzo szczupła i chorowita dlatego jakoś tak się zdolowalem. W pracy niczym się zająć nie mogłem. Wyszedłem więc wcześniej. Jak wiecie do pracy jeżdżę rowerem ok 11 km. Nie wiem musiałem się chyba wyzyc i pojechałem na przejażdżkę wyszło 22 km. Wróciłem do domu i wykąpałem się i powiem Wam że byłem zmęczony tak fizycznie jak i psychicznie. Trochę pogadaliśmy i położyłem się spać. I się zaczęło. Ogółem żona mi jazdy zrobiła chyba z tego powodu że się przespałem te godzinkę. Od razu pisze ze bardzo rzadko mi sie to zdarza- zazwyczaj nie mam czasu na spanie. Oczywiście mnie obudziła i wyrzuty. Jak zacząłem z nia rozmawiać to już miała w nosie co mam do powiedzenia. Bo ona teraz w telefonie na forach odnośnie boreliozy siedzi i czyta więc nie mam jej przeszkadzać. Najpierw mnie wyprowadzila z równowagi a teraz mam się odczepic. Potem mimo że mówiłem normalnym tonem zaczęła mnie uciszać bo okna sa orwarte. Mieszkamy na parterze i żona ciągle ma manie że ktoś słyszy jak rozmawiamy czy się kłócimy. Kiedyś mi jazdy robila bo nawet jak zamknąłem wszystkie okna to stwierdziła że ktoś może podsluchiwac pod drzwiami do mieszkania. Te jej idiotyczne uwagi mnie dobijaja i doprowadzaja do szału. Bo wyobraźcie sobie. Ja spokojnie mówię jej co jest nie tak, co mi się nie podoba. A ona nie słucha tylko że mam by  cicho bo okno jest otwarte. Albo mi przerywa. Ewentualnie jak zaczynam gadać to obsesyjnie spogląda w stronę okna czy jest otwarte czy zamknięte. Wiele razy zwracałem jej uwagę że mnie przez to ignoruje bo nie słucha co mam jej do powiedzenia tylko ciągle kontroluje okno i zawsze strofuje mnie że okno otwarte.
Ogółem co do badan nad ta borelioza- nie żałuję na to pieniedzy, wbrew temu co pisaly niektóre osoby tu na forum. W czwartek przelałem jej 900 zl, dzień wcześniej dałem 200 zl w gotówce, samemu pozbawiając się gotówki. Tym oto sposobem w niecały miesiąc poszlo 2000 zl na same badania. A po iluś tekstach ona mi mówi że ten lekarz jakoś dziwnie jej leki zapisał. Bo kurde za malo suplementow dal. I do mnie stwierdzila ze ludzie na forach to jakieś suplementy z USA ściągają. Nie ukrywam zrobiłem minę, ale dostała gotową kurację od swojego lekarza dzie miala leko i suplementy juz wypisane więc o co chodzi. Ta kuracja tez kosztuje. No i mi zrobiła cała litanie że jej żałuję pieniedzy itd. Itp. Potem moja córka wróciła z dworu. A my dalej w kłótni. Rozplakala się i zaczęła krzyczeć że mamy przestać się kłócić. Moja żona wzięła ja do pokoju i Uspokoila do mnie wróciła tylko po to żeby mi powiedzieć że mnie nienawidzi i nienawidzi ze mną przebywać. Ogółem ostro się zdolowalem.
Dzisiaj jedziemy do mojego taty i do teściów. Postanowiłem wziąć urlop na żądanie bo jestem całkowicie rozbity. W pracy i tak byłbym bezużyteczny. A wiecie co moja zona stwierdziła jak jej powiedziałem o urlopie? Że to ona jest chora A to ja nie ogarniam. Haha wobec tego rollercoastera który mi funduje jeszcze śmie mi co takiego mówić.
Szczerze? Mam jej dosyc. Wczoraj coś zrozumiałem. To co mi kilka osób już tutaj pisało. Ogółem sytuacja jest beznadziejna. Ona nawet nie chce rozmawiać. Bo albo jest chora albo czyta o chorobie i mam Nie przeszkadzać albo patrzy na te zasrane okna i nie skupia się na tym co ja mówię. Zresztą mam wrażenie ze mnie nigdy nie słucha, A ciągle mi zarzuca że to niby ja ja ignoruje. W każdym razie po wczorajszych jazdach uznałem że po prostu szkoda dziecka.
Jutro rano mamy msze za mamę. Zamierzam porozmawiać z teściową żeby jakoś wpłynęła na swoją córkę bo obecnie nie da się tak w ogóle funkcjonować. Uważam to za ostatnią szansę. Jestem zdecydowany złożyć pozew nawet w przyszłym tygodniu. I szczerze mówiąc mam gdzieś co kto o mnie pomyśli bo ona jest chora. Gdyby między nami wcześniej było dobrze to teraz bym stał za nią murem. Znając moja chęć uchylenia jej nieba sam bym te suplementy z USA zamówił. A tak ta choroba to tylko gwóźdź do trumny naszego małżeństwa.
Ja rozumiem że może być jej ciężko. Ale ona niby się cieszyła że zaczyna leczenie. Ale poczytała o tym leczeniu i ktoś pisał że waga mu spadła o 10 kg. W przypadku mojej żony 10 kg mniej oznacza już wygląd jak więzień obozu koncentracyjnego. I ja cały czas już w pracy wczoraj o to się zacząłem bać. Że spoko ta kuracja ale na pewno jej organizm wyniszczy. Poza tym jakos się nie mogłem pogodzić z tym ze ma te borelioze. Tym bardziej że wyniki ma niejednoznaczne. Bo naprawdę uwazalismy.  Nie lazimy po lasach. Po spacerach się oglądaliśmy czy nie ma kleszcza itd. Ogółem żona stwierdziła że może w naszym ogródku zlapala. Oczywiście to też moja wina bo rzadko kiedy kosze tam trawę. To że w ogóle tam rzadko jesteśmy no może z 3 razy w roku to nie ma znaczenia no przecież za rzadko kosze trawę.
Ogółem wiem że powinna mieć wsparcie ale nie bezwarunkowej. Jak ciągle mnie kąsa, ciągle mi cos wmawia to ja już mam tego dosyc. A przecież choroba powinna niby uczyć bycia pokornym. Tym bardziej że obecnie jej życie teraz jeszcze bardziej zależy ode mnie. I powinniśmy grać w jednej drużynie dla wspólnego dobra. Kiedy mówiła mi o tych suplementach z USA skrzywilem się A ona zaczęła na mnie jechać. A powinna mnie przekonać. Ja nie powiedziałem definitywnego nie, po prostu jak to w pierwszym momencie usłyszałem to uznałem trochę za fanaberie. Ona jako moja zona powinna mnie próbować przekonać bo na tym polega osiąganie kompromisów. A ona już do mnie z obelgami. I tak jest cały czas. Pisaliscie że może ma depresję. Ja się bałem nawet o tym wspomnieć mimo że jej siostra miała lub ma depresję oraz siostra matki. Bo ona całkowicie mi odmawia prawa do własnego zdania. Ona mówi borelioza i koniec. Ona mówi suple z USA i też koniec. A na necie krąży pełno informacji że borelioza to wielki biznes A najwięcej się kasy robi na suplementach. Ja nie mam zdania na ten temat. Ale w warunkach wysokiej presji o manipulacji nie chce funkcjonować. A moja zona tylko że mam jej dac pieniądze. Zawsze dostaje i jeszcze potem problem że ja jej niby czegoś żałuję.
Do tego ona mi pocisnela wczoraj że na pewno nie dam rady z nią być podczas jej choroby. Ja bym wszystko kiedyś poświęcił dla niej ale teraz? To ze jest chora nie daje jej prawa do ranienia mnie. Widziałem jak moja mama umiera ale do końca pomagała nam w swojej opiece. Miała momenty załamania i nie raz też jechała na ojca. Ale zasadniczo godnie i odważnie znosiła straszna chorobę nowotworową. A moja zona jeszcze trochę i jej nawet współczuć przestanę bo jest tak nieprzyjemna, że nie da się tego znieść.


Współczuję Ci bardzo.

A leczenie tej choroby w jakimś szpitalu / ośrodku ze względu na jej zły stan fizyczny i psychiczny ??? Ewentualnie pobyt u  rodziny ?Oboje źle na siebie działacie .

Poradzisz sobie sam z dzieckiem ? Opiekunka ? Ktoś z rodziny do pomocy ???

265

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Nie pójdzie do psychologa. Miała wyjechać na tydzień w sierpniu do rodziców i kurde nie zrobiła tego. Uważam że to był błąd. Ogółem z dzieckiem żaden problem żeby sobie poradzić.

266

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
chceuciekacstad napisał/a:

Współczuję Ci bardzo.

A leczenie tej choroby w jakimś szpitalu / ośrodku ze względu na jej zły stan fizyczny i psychiczny ??? Ewentualnie pobyt u  rodziny ?Oboje źle na siebie działacie .

Poradzisz sobie sam z dzieckiem ? Opiekunka ? Ktoś z rodziny do pomocy ???

Nikt nie będzie boleriozy leczył w szpitalu tongue
tam się antybiotyki leczy miesiącami, a i tak chorobę ciężko wyleczyć.
No chyba, że żona była u jakiegoś pseudo lekarza i dostała w większości suplementy, to wtedy nawet nie zaleczy.
Problem też polega na tym, że jak borelioza na wynikach badań wyjdzie raz, to nawet zaleczona i wyleczona wyjdzie kolejny raz, bo są już w organizmie przeciwciała. I potem taka osoba szuka kolejnych terapii, bo pogrążona w własnym złym nastroju zamiast coś zmieniać w psychice szuka coraz to nowych lekarzy, którzy wyleczą boleriozę, tym razem urojoną.

267

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
Lady Loka napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

Współczuję Ci bardzo.

A leczenie tej choroby w jakimś szpitalu / ośrodku ze względu na jej zły stan fizyczny i psychiczny ??? Ewentualnie pobyt u  rodziny ?Oboje źle na siebie działacie .

Poradzisz sobie sam z dzieckiem ? Opiekunka ? Ktoś z rodziny do pomocy ???

Nikt nie będzie boleriozy leczył w szpitalu tongue
tam się antybiotyki leczy miesiącami, a i tak chorobę ciężko wyleczyć.
No chyba, że żona była u jakiegoś pseudo lekarza i dostała w większości suplementy, to wtedy nawet nie zaleczy.
Problem też polega na tym, że jak borelioza na wynikach badań wyjdzie raz, to nawet zaleczona i wyleczona wyjdzie kolejny raz, bo są już w organizmie przeciwciała. I potem taka osoba szuka kolejnych terapii, bo pogrążona w własnym złym nastroju zamiast coś zmieniać w psychice szuka coraz to nowych lekarzy, którzy wyleczą boleriozę, tym razem urojoną.

Nie znam się , lekarzem nie jestem tongue. Nie wiem jakie objawy powoduje ta choroba..
Bardziej myślałam o jej złym stanie fizycznym - Slovian pisze że bardzo chuda jest … no i o jej stanie psychicznym.

może to jest pomysł żeby pojechała na jakiś czas do rodziny żeby wydobrzeć ???

268 Ostatnio edytowany przez netkobieta88 (2018-08-24 09:38:05)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Dopóki nie zmieni swojego zachowania, stosunku do męża, to nawet choroba jej nie usprawiedliwia. Osoba chora, tym bardziej powinna wykazać jakąś wdzięczność, a nie chore jazdy i nie wiadomo co. Moim zdaniem cała sytuacja jest zupełnie nienormalna.

269

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Tez jestes czlowiekiem i masz swoje zdrowie.
A ona nie jest dzieckiem, tylko doroslym, chorym człowiekiem, który ma obowiązek zadbać o siebie.
Nie wpadnij w taką pułapkę, że teraz jeszcze bardziej bedziesz traktował ją jak dziecko.
Niech znajdzie 1 zaufanego lekarza i trzyma się jego zaleceń.Jak ten jej nie pasuje, niech zmieni na innego - Sama.
A jezelu potrzeba więcej pieniędzy na leczenie to zróbcie wspólnie listę wydatkow domowych i poszukajcie oszczędności..
Tak samo listę zadań dp zrobienia w domu, i Ty się w jej zadania nie wtrącaj.
Nie daj też się wciągnąć e myslenie, ze teraz powinieneś jeszcze bardziej wszystko kontrolować bo Ona chora i biedna. Zadbaj o siebie, zadbaj o dziecko, Ona da radę.
Nie w boreliozie. rzecz. Moja znajoma z boreliozą awansowala na kierownika duzego oddzialu firmy. Ludzie z tym zyją
Jak z różnymi chorobami.
Jestem w szoku, ze żona nie daje Ci prawa do odpoczynku w domu. 
Musisz zacząć ją traktować jak dorosłą

270

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Slovian, bardzo dużo pieniędzy idzie na te wszystkie badania żony, bo raczej wszystko prywatnie.
Żona chudnie, ma bóle gŁowy, mięśni, choruje na tarczycę,...nie wszystkie objawy zapamiętaŁam, bo są wymieniane w gąszczu dŁugich wypowiedzi.
Dla mnie, jest tutaj zupeŁna nieprawidŁowość w dociekaniu/diagnozowaniu jej choroby.
Przewodnią jest borelioza, ale wyniki też są różne.
Moim zdaniem powinna być hospitalizowana, dziwne, że żaden lekarz nie skierowaŁ jej dotychczas na kompleksowe badania, które w ramach NFZ miaŁaby tam wykonane.
Np. nie miaŁa robionych badań na przeciwciaŁa przeciwjądrowe ANA, ANA2, ANA3 w kierunku wykazania/wykluczenia innych chorób immunologicznych, a które mogą wspóŁistnieć z chorobą tarczycy i boreliozy, bo nie doczytaŁam o tym.
Jak dotąd to jest takie "bŁądzenie" w diagnozowaniu jej choroby, na wasz koszt... i końca nie widać.

271 Ostatnio edytowany przez newlife (2018-08-24 10:49:57)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Wydaje mi sie ze zblizajacy sie termin rozpoczecia pracy we wrzesniu nasilil jej zachowanie i to tak naprawde powoduje ze robi ci takie "jazdy".

Ona nie chce isc do pracy wiec ucieka w chorobe i bedzie rozne rzeczy jeszcze wymyslac, byle tylko chora i slaba nie musiala isc do pracy. Wraca ciagle do tematu pieniedzy, bo jakby miala mezczyzne, ktory zarabia duzo wiecej niz ty to nie musialaby isc do pracy. Czy jej mama pracowala??

Czy twoja zona nie ma przypadkiem anoreksji czy tez bulimii? Je normalnie, wychodzi zaraz po obiedzie do lazienki?

Jesli miala ugryzienie poprzez kleszcza to byl kiedykolwiek po ugryzieniu rumien - duze zaczerwienienie wokol miejsca ugryzienia?

Mam kuzynke, ktora ma borelioze i pracuje na 3 etatach,  w domu tez ma czysto i ugotowany obiad dla meza i dzieci.

Jesli ona taka slaba i ledwo zyje przy tej chorobie (chorobach) to skad bierze tyle energii potrzebnej na klotnie z toba. Jesli ktos jest naprawde chory to chce spokoju i wyleczenia a nie wiecznych klotni i to przy dziecku.
Sadze ze temat rozpoczecia jej pracy niedlugo wyjdzie w tych klotniach. A moze ja wprost zapytaj czy ma zamiar isc do tej nowej pracy czy tez nie. Sadze ze jesli nawet pojdzie to szybko sie zwolni bo przeciez chora i slaba.

272 Ostatnio edytowany przez adiafora (2018-08-24 11:10:22)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
newlife napisał/a:

Wydaje mi sie ze zblizajacy sie termin rozpoczecia pracy we wrzesniu nasilil jej zachowanie i to tak naprawde powoduje ze robi ci takie "jazdy".

Ona nie chce isc do pracy wiec ucieka w chorobe i bedzie rozne rzeczy jeszcze wymyslac, byle tylko chora i slaba nie musiala isc do pracy. Wraca ciagle do tematu pieniedzy, bo jakby miala mezczyzne, ktory zarabia duzo wiecej niz ty to nie musialaby isc do pracy. Czy jej mama pracowala??

Czy twoja zona nie ma przypadkiem anoreksji czy tez bulimii? Je normalnie, wychodzi zaraz po obiedzie do lazienki?

Jesli miala ugryzienie poprzez kleszcza to byl kiedykolwiek po ugryzieniu rumien - duze zaczerwienienie wokol miejsca ugryzienia?

Mam kuzynke, ktora ma borelioze i pracuje na 3 etatach,  w domu tez ma czysto i ugotowany obiad dla meza i dzieci.

Jesli ona taka slaba i ledwo zyje przy tej chorobie (chorobach) to skad bierze tyle energii potrzebnej na klotnie z toba. Jesli ktos jest naprawde chory to chce spokoju i wyleczenia a nie wiecznych klotni i to przy dziecku.
Sadze ze temat rozpoczecia jej pracy niedlugo wyjdzie w tych klotniach. A moze ja wprost zapytaj czy ma zamiar isc do tej nowej pracy czy tez nie. Sadze ze jesli nawet pojdzie to szybko sie zwolni bo przeciez chora i slaba.

też odnoszę wrażenie, że ta choroba lub jakakolwiek, jest jej na rękę bo jest świetną wymowką, aby nie pracować.
Generalnie z opisu autora, to okropna baba z tej jego źony. Praca ją parzy, ale po kasę to bez oporów łapki do niego wyciága, traktując to jak jego zasrany obowiązek. Tylko daj i daj, bez żadnego zrozumienia, że facet to nie bankomat tylko człowiek, który na tę kasę musi zapracować bo z nieba mu nie spada. Czy on wyłoży na nią  tysiąc, trzy czy pięć i skąd weźmie,  to dla niej bez znaczenia, ma dać, bo ona potrzebuje. Gdyby mi mąż tak się zachowywał jak książę Brunei mając tylko wymagania i zrzędzenie oraz traktując jak woła roboczego to figę z makiem bym mu dała i powiedziała, że jak chce się prywatnie leczyć to niech sobie zarobi na ten luksus.

273 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2018-08-24 11:26:23)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
żyworódka napisał/a:

Slovian, bardzo dużo pieniędzy idzie na te wszystkie badania żony, bo raczej wszystko prywatnie.
Żona chudnie, ma bóle gŁowy, mięśni, choruje na tarczycę,...nie wszystkie objawy zapamiętaŁam, bo są wymieniane w gąszczu dŁugich wypowiedzi.
Dla mnie, jest tutaj zupeŁna nieprawidŁowość w dociekaniu/diagnozowaniu jej choroby.
Przewodnią jest borelioza, ale wyniki też są różne.
Moim zdaniem powinna być hospitalizowana, dziwne, że żaden lekarz nie skierowaŁ jej dotychczas na kompleksowe badania, które w ramach NFZ miaŁaby tam wykonane.
Np. nie miaŁa robionych badań na przeciwciaŁa przeciwjądrowe ANA, ANA2, ANA3 w kierunku wykazania/wykluczenia innych chorób immunologicznych, a które mogą wspóŁistnieć z chorobą tarczycy i boreliozy, bo nie doczytaŁam o tym.
Jak dotąd to jest takie "bŁądzenie" w diagnozowaniu jej choroby, na wasz koszt... i końca nie widać.

Dokladnie. To samo pomyslalam. Czasem choroby autoimmunologiczne dobrze maskuja sie pod postacia innych chorob typu wlasnie boreliozy a okazuje sie ze to wcale nie borelioza tylko np toczen rumieniowaty. Tez mnie dziwi ze nie wpadliscie na to by skoro juz chodzicie prywatnie na wizyty isc do lekarza ktory ma mozliwosc polozenia zony w szpitalu i zrobienia wszystkich badan kompleksowo.
Kolejna ewentulanoscia ktora nalezy wziac pod uwage jest niestety rowniez depresja i silna hipochondria. Znajomej corka wlasnie w czyms takim tkwi. Ile chorob juz ta dziewczyna sobie powynajdowala to szok. Bolerioza, rak, polpasiec itp. Wieczne wizyty u lekarzy, badania, odwiedziny na sor srednio raz w mscu i... nic. Jakies minimalne odchylki od norm w wynikach, ktore w przypadku 40 letniej osoby maja juz pelne prawo nastapic. Kto zreszta w tych czasach ma wszystkie wyniki idealne. Kazdy lekarz po kolei najpierw szukal tych chorob ktore ona zglaszala bo faktycznie dolegliowsci bolowe sie nawet zgadzaly. Tyle ze ona sie naczytala najpierw o jakiejs chorobie a potem zaczynala miec jej ksiazkowe objawy. Skonczylo sie to tym ze kazdy lekarz ja wkoncu odeslal do psychiatry. Na sile zostala tam wrecz zaciagnieta. No i okazalo sie ze to silna depresja z epizodami psychotycznymi. Ona oczywiscie  w to nie wierzy....wszyscy sie na nia uwzieli.
Reasumujac Slovian ja bym postawila zonie ultimatum. Albo w ramach kompleksowego i dokladnego diagnozowania godzi sie na wizyte u psychiatry albo jesli wszystko robi po swojemu nie uwzgledniajac Twojego zdania to niech to robi w pelni po swojemu, finansujac rowniez sama swoje badania i leczenie. Jesli ona bedzie wspolpracowac to i Ty bedziesz ofiarowujac wsparcie finansowe i emocjonalne na miare Waszego budzetu.
EDIT:jeszcze mi przyszlo do glowy ze niezly tupet ma Twoja zona. Ona moze lezec i spac nie pracujac bo sie zle czuje ale Tobie zapieprzajacemu dzien w dzien do pracy nie wolno sie raz po pracy polozyc na godzine.

274

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Dzien dobry wszystkim tu piszacym !
Twoja zona jest bardzo roszczeniowa jesli chodzi o swoja osobe ......a moze to nie glupi pomysl jak tu pisza aby zdiagnozowac jej choroby w szpitalu .....wiadomo jak to jest prywatnie niby lepiej... ale jednak lekarz bedzie jak najdluzej trzymal swojego pacjeta .
Masz pewnosc ze mowi Tobie prawde .....widziales wyniki badan ?
Mieszkam w Kanadzie i uwierz mi ....ze w Polsce sa super leki ,super suplementy (sama kupuje jak jestem w Polsce) i nie ma potrzeby aby sprowadzac je z USA .
Jesli zona tak siedzi to niech poczyta na co zwracac kupujac suplementy ,bo magnez nie jest rowny magnezowi a i vit C jest tez inna .....bo w aptece wcisna to co nie sprzedaje sie a lekarz wypisze te suplementy ktore zalecaja firmy medyczne (maja z tego korzysc w postaci talonow pienieznych i wycieczek ) .
Zawsze trzeba skonsultowac sie tez z innym lekarzem takiej samej specjalizacji ...nie polegac tylko na diagnozie jednego lekarza ....czasami warte swieczki ....

275

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Oczywiście lekarzem nie jestem piszę tylko na czuja, ale jak dla mnie to kit Ci wciska żona. Ktoś mądrze napisał, że to kolejny chwyt żeby odłożyć w czasie podjęcie pracy przez nią. W moim odczuciu to kombinatorka i pasożyt, oczywiście mogę sie mylić, ja wiem jedno nie wytrzymałabym z nią w związku. W zwiazku czasami się dostaje mocno po mordzie emocjonalnie oczywiście, ale jak partner/ ka się nie stara to już jest pozamiatane, z tego co piszesz to Ty się starasz ogarniać dom i ją wspierać mimo że masz jej po dziurki w nosie (nie dziwię się), a ona nie robi nic konstruktywnego dla Waszego związku.
Poza tym Slovian, przecież Ty już podjąłeś decyzję i wszyscy dobrze o tym wiemy. Masz dosyć żony, nie chcesz takiego małżeństwa, nie chcesz z nią ani czasu spędzać, ani dzieci z nią mieć. I ja nie mówię, ze jesteś szuja, bo ja bym miała tak samo jak Ty i każdy kto się szanuje nie pozwoli robić z siebie sponsora i sieroty do bicia, po prostu musisz się pogodzić z tym, że to prawdopodobnie koniec, koniec bo Ty tak czujesz, Ty już w środku w głębi siebie podjąłeś decyzję. Jeżeli to wszystko co napisałeś to prawda to jest to jedyna słuszna decyzja, teraz tylko musisz zrobić tak, żeby dziecko zostało przy Tobie, najlepiej żonie udowodnić że jest szurnieta- co jest możliwe, albo, że nie będzie w stanie się zająć dzieckiem nie tylko pod względem finansowym, ale przede wszystkim organizacyjnym ze względu na chorobę - skoro taka wielce chora jest

276

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
Nirvanka87 napisał/a:

...ja wiem jedno nie wytrzymałabym z nią w związku...

...udowodnić że jest szurnieta- co jest możliwe, albo, że nie będzie w stanie się zająć dzieckiem nie tylko pod względem finansowym, ale przede wszystkim organizacyjnym ze względu na chorobę - skoro taka wielce chora jest

A miaŁaś jakieś plany...

Slovan, rady, co do twojego postępowania względem żony, idą w coraz gorszym kierunku.
Zaiste niejedna z wypowiadających się tutaj adwersarek pęka z zazdrości, że taka cyt.:"szurnięta" ma takiego męża, zaradnego pod każdym względem.
Po rozwodzie, to chyba nie opędzisz się od adoratorek. tongue

277

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
żyworódka napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:

...ja wiem jedno nie wytrzymałabym z nią w związku...

...udowodnić że jest szurnieta- co jest możliwe, albo, że nie będzie w stanie się zająć dzieckiem nie tylko pod względem finansowym, ale przede wszystkim organizacyjnym ze względu na chorobę - skoro taka wielce chora jest

A miaŁaś jakieś plany...

Slovan, rady, co do twojego postępowania względem żony, idą w coraz gorszym kierunku.
Zaiste niejedna z wypowiadających się tutaj adwersarek pęka z zazdrości, że taka cyt.:"szurnięta" ma takiego męża, zaradnego pod każdym względem.
Po rozwodzie, to chyba nie opędzisz się od adoratorek. tongue

ok, mam taki sposób pisania i mówienia jaki mam. Pisząc szurnięta nie miałam nic złego na myśli. Aczkolwiek doprecyzuję, jeżeli Autor chciałby, zeby dziecko zostało z nim, podczas EWENTUALNEGO  rozwodu powinien przedstawić dowody o ile to oczywiście prawda, ze żona ma problemy emocjonalne, huśtawki nastrojów, napady agresji- kłotni itp. Z tego co zrozumiałam to to ma, na dodatek albo jest hipochondryczką, albo ma depresję- co też się kiepsko wiąże z odpowiedzialnym zajmowaniem się dzieckiem, któremu jednak trzeba coś ugotować i w domu posprzątać coby w syfie nie mieszkało,  albo zwyczajnym pasożytem- co nie jest powodem do przyznania opieki nad dzieckiem rodzicowi, który tymże pasożytem nie jest.

Po prostu w mojej opinii nie ma co tutaj zbierać w tym związku, jeżeli jedna strona nie robi nic na rzecz związku. Oczywiście mogę się mylić takie układy się świetnie sprawdzają, jeżeli wiąże się sadysta emocjonalny z emocjonalnym masochistą.

278

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
żyworódka napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:

...ja wiem jedno nie wytrzymałabym z nią w związku...

...udowodnić że jest szurnieta- co jest możliwe, albo, że nie będzie w stanie się zająć dzieckiem nie tylko pod względem finansowym, ale przede wszystkim organizacyjnym ze względu na chorobę - skoro taka wielce chora jest

A miaŁaś jakieś plany...

Slovan, rady, co do twojego postępowania względem żony, idą w coraz gorszym kierunku.
Zaiste niejedna z wypowiadających się tutaj adwersarek pęka z zazdrości, że taka cyt.:"szurnięta" ma takiego męża, zaradnego pod każdym względem.
Po rozwodzie, to chyba nie opędzisz się od adoratorek. tongue

Widzisz Autorze,

Wszystko przed Tobą, a jak będzie z żoną to generalny trend już znasz.

279 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2018-08-24 16:50:02)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
Nirvanka87 napisał/a:
żyworódka napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:

...ja wiem jedno nie wytrzymałabym z nią w związku...

...udowodnić że jest szurnieta- co jest możliwe, albo, że nie będzie w stanie się zająć dzieckiem nie tylko pod względem finansowym, ale przede wszystkim organizacyjnym ze względu na chorobę - skoro taka wielce chora jest

A miaŁaś jakieś plany...

Slovan, rady, co do twojego postępowania względem żony, idą w coraz gorszym kierunku.
Zaiste niejedna z wypowiadających się tutaj adwersarek pęka z zazdrości, że taka cyt.:"szurnięta" ma takiego męża, zaradnego pod każdym względem.
Po rozwodzie, to chyba nie opędzisz się od adoratorek. tongue

ok, mam taki sposób pisania i mówienia jaki mam. Pisząc szurnięta nie miałam nic złego na myśli. Aczkolwiek doprecyzuję, jeżeli Autor chciałby, zeby dziecko zostało z nim, podczas EWENTUALNEGO  rozwodu powinien przedstawić dowody o ile to oczywiście prawda, ze żona ma problemy emocjonalne, huśtawki nastrojów, napady agresji- kłotni itp. Z tego co zrozumiałam to to ma, na dodatek albo jest hipochondryczką, albo ma depresję- co też się kiepsko wiąże z odpowiedzialnym zajmowaniem się dzieckiem, któremu jednak trzeba coś ugotować i w domu posprzątać coby w syfie nie mieszkało,  albo zwyczajnym pasożytem- co nie jest powodem do przyznania opieki nad dzieckiem rodzicowi, który tymże pasożytem nie jest.

Po prostu w mojej opinii nie ma co tutaj zbierać w tym związku, jeżeli jedna strona nie robi nic na rzecz związku. Oczywiście mogę się mylić takie układy się świetnie sprawdzają, jeżeli wiąże się sadysta emocjonalny z emocjonalnym masochistą.

No to ja  wciąż i ciągle nie mogę uwierzyc, że takie męskie "Perły" istnieją...:)

Za dużo już w życiu widziałam, ale takiego "cuda" nie widziałam..

Może nieco skromności? Nieco przyznania się do winy? Nawet tej najmniejszej?..
Wiem, zaraz mnie ostrzelają, ale niech tam..

Ja swojego zdania nie zmienię;


IDEAŁOW NIE MA!!

280

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
Salomonka napisał/a:

...No to ja  wciąż i ciągle nie mogę uwierzyc, że takie męskie "Perły" istnieją...:)

Za dużo już w życiu widziałam, ale takiego "cuda" nie widziałam..

Może nieco skromności? Nieco przyznania się do winy? Nawet tej najmniejszej?..
Wiem, zaraz mnie ostrzelają, ale niech tam..

Ja swojego zdania nie zmienię;


IDEAŁOW NIE MA!!

No wiesz, jak to nie ma, a Slovian???
Ty jedna, przeciw caŁej plejadzie... koronę chcesz mu zdjąć z gŁowy? sad

Nie powiem, że facet nie ma zupeŁnie racji, bo jak tu żyć, gdy jedno woŁa "wio", a drugie "prrry"...

Autorze, a gdybyś tak pokazaŁ ten wątek żonie, gdzie czarno na biaŁym wypunktowaŁeś to wszystko, co dotyczy waszych relacji, bo skoro twierdzisz, że sŁowo mówione do niej nie dociera, to może pisane prędzej. ByŁy już na forum takie konfrontacje, a to samo opowiedziane zdarzenie, przybieraŁo inny kontekst, inny punkt widzenia na sprawę.

281

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Serio? Ideał?
Ten rozmemłany facet, który daje sobą manipulować i jojczy na kobiecym forum na własną żonę. Wow, to faktycznie łakomy kąsek, ale dla desperatek :-D

282

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Nie ma co panikwac z kilkoma miesiącami antyiotyku są choroby przy których trzeba brać od zdiagnozowania ( dzieciństwo) do końca życia (np mukowiscydoza) tylko niech zadba o florę jelitowa (probiotyki, kiszonki). Te suplementy - zdzierstwo, mi też polecali dla syna bardziej sprawdziła się zdrowa zbilansowana dieta plus młody jęczmien ( w pl kupicie za nie duże pieniądze) ale podstawa to ona musi zadbać o zdrowa konkretną bogata w składniki odżywcze dietę. Ona nie Ty. Ona jeśli nie je lub je mało ma zaburzenia odżywiania (chce zniknąć?). Praca na etat tu to jest podstawa po 1 zarobi na "odżywki z USA", zajmie się czymś nie tylko net i diagnoza i wesprze budżet domowy. Trochę Ci współczuję bo co teraz "chora" kobietę zostawisz? Drzemki po pracy są tak samo zalecane jak jej suplementy, jak na ryja padniesz to chyba nikt szczęśliwy nie będzie. Ciekawa jestem jak ona by się sama ogarnęła bo teraz to już bardzo przegina.

283 Ostatnio edytowany przez Slovian (2018-08-25 02:40:55)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

W piątek (bo dzisiaj już sobota) pojechaliśmy do apteki wykupić leki. Antybiotyki kosztowały ponad 370 zl. Dawka na miesiąc stosowania. Moja żona sama przyznała że farmaceutki patrzyły na nią jak na kosmitke. Jak to którąś z nich opisała te antybiotyki wybija jej wszystko jak leci w organizmie. Co do jej wagi wczoraj mówiła że waży 42 kg (!) Przy wzroście 165 cm. Nie ukrywam zawsze była szczupła. Podczas ciąży Max waga wyszła jej 58 kg A rodziła naturalnie i córka miała ponad 3,7 kg. Ale taka waga to juz masakra. A jeszcze nie zaczela przecież brać antybiotykow. Już 3 lata temu jej gadałem o dietetyku. Obecnie musi wprowadzić dietę. I w końcu do dietetyka i tak trafi chcąc nie chcąc. Oprócz antybiotyków ma brać suplementy. Ogółem wszystko raczej zamknie się w ok 1000 zl miesięcznie. Cena mnie nawet nie przeraża. Bardziej to że jej waga jest tragiczna i jeszcze miałaby schudnąć? Masakra.
W sobotę czyli dzisiaj zamierzam pogadać z jej mamą. Mam nadzieję że pogadać że mną szczerze i spojrzy na dobra naszego małżeństwa A nie skupi się na swojej coreczce (I przez to będzie nieobiektywna).

Netkobieta88- rozmawiałem z nią w piatek w samochodzie jak jechaliśmy do rodziców. Ogółem wykazała zrozumienie. Zupełnie inaczej niż dzień wcześniej. Nawet starała się mi dac do zrozumienia ze jej zależy, a jej stan- agresja itp. To przez to że się źle czuje. Po tej rozmowie nawet na trochę nerw na nią spadł że zacząłem się wahać czy z jej mamą gadać. Ale jestem zdecydowany już nie raz była poprawa na parę dni i potem znowu robiła mi o coś gnoj.

Ela210- nie ma opcji nie będę jej traktował jak dziecko. Swoje musi robić. Rozumiem niedyspozycje ale nie non stop.

Zyworódka- nie miała robionych tych badań. Niby w czwartek neurolog stwierdził boreliozę na podstawie dwóch badań gdzie wyszły odczynniki na IgM nisko pozytywne.

Newlife- twierdzi że chce iść do tej pracy bo ma dosyc siedzenia w domu. Z drugiej strony poczytała o leczeniu i zaczęła już coś gadać czy da radę pracować i jeszcze te terapie stosować. Ja od dawna mam o to obawy. Ogółem nie ma anoreksji Ani bulimii. Tak chyba po prostu ma że jest chuda. Kiedyś była szczupła teraz jest chuda, pewnie przez stres, chorobę i na bank przez źle odżywianie. Oba je głównie to co lubi. A najbardziej lubi pomidory. Konkretów zazwyczaj nie je. Kiełbasy np. nie znosi bo jej śmierdzi. Dlatego mówiłem jej tyle lat o dietetyku żeby trochę przytyla bo sie o nia martwilem. O nia i o jej wage. Co do rumienia po ugryzieniu przez kleszcza. Podobno tylko w 30% przypadków ugryzienia występuje. Większość ludzi nawet nie wie że było ugryzionych i ze może być zarażonych borelioza. Dowiadują się jak zaczynają mieć objawy i robią badania. Moja żona nie wie kiedy mógłby ja ten kleszcz ugryźć.

Feniks35- mówiłem jej żeby poszła do lekarza co ja na oddział weźmie i porobić badania. Niby zapisała się do onkologa co pracuje w szpitalu. Ale teraz już nie Wiem bo neurolog stwierdził boreliozę, antybiotyki zapisane i kupione. Ogółem to właśnie o boreliozie mówi się małpa wszystkich chorób.

Nirvanka87- ostatnio tj od tygodnia dwóch bardziej się stara. Pisałem o tym już. Chyba chodzi o to abym nie mógł jej zarzucić że np. Nie ma obiadu. Zasadniczo jednak widzę że coś z nią jest nie tak. W sensie że na coś choruje i raczej nie ściemnia. Tylko ze to już nawet nie chodzi o jej chorobę teraz. Wcześniej juz od siebie odeszlismy. Ta choroba pokazuje tylko niemoc nas jako małżeństwa. Ona pewnie liczy na więcej wsparcia takiego emocjonalnego ja sie usztywniam bo mnie obraża itd. I takie błędne koło trochę. Co do udowodnienia przed sądem jej winy lub choroby, depresji itd. Ja w to nie wierzę. Słyszałem już dość opowieści o rozwodach. Nie raz facetowi nawet słowa nie dadzą powiedzieć A już jest największą menda i ten cały rozwód to jego wina. Ja żadnych twardych dowodów nie mam typu zdjęcia dokumenty nagrania itd. Uważam że jest to niewykonalne. Nie w tym systemie prawnym. Dla mnie rozwod= utrata dziecka na jej rzecz. Tzn będę miał kontakt ale ograniczony.

Salomonka- ale ja pisałem że nie jestem ideałem. Nie kryje tego. To nie jest tak że chodzę do pracy wracam i w domu wszytko robię A żona dla nade mną z batem stoi. Tak jak pisałem wcześniej od ok. 1-2 tygodni w domu w miarę ogarnia. Ale zasada raczej jest że za kolorowo nie jest. Tzn raczej jest bajzel A obiad bardziej bywa niż jest (nie licząc ostatnich 1-2 tygodni). Nie ukrywam że pewnie jestem do niej uprzedzony juz, przez co trudniej nam sie rozmawia. Ale ona też ma uprzedzenia względem mnie. To tak działa niestety.

Zyworódka (Jeszcze raz)- nie pokaze tego wątku zonie. A wiesz dlaczego? Zastanawialem sie mad tym i srwiedzilem ze byloby tak jak pisalem o tych oknach podczas naszych klotni. Zamiast mnie słuchać ona patrzy czy okna sa zamknięte żeby sąsiedzi nie słyszeli. Jak zobaczyłaby ten wątek to by mi nie wybaczyła ze otworzylem sie przed.tyloma ludzmi. Że ileś rzeczy z naszego małżeństwa wynioslem na światło dzienne. Ona tego nie toleruje. Pewnie dlatego ma taki problem z terapia i psychologiem. Jej matka tez sprawy zamiata pod dywan. Wiadomo że by mnie obsmarowala. Tak jak pisalem wczesniej nie jestem idealem. Pewnie na każdy mój tekst tutaj znalazłaby swoje powody i kontrargumenty. Po tylu latach, po tylu klotniach sporo by rzeczy znalazła. Tylko że ja zacząłem ten wątek aby znaleźć jakąś radę na ratunek tego malzenstwa. Nie po to zeby sie mscic lub zaogniac. Znam swoją zone i wierz mi nie wybaczyla by mi. Albo byłby to gwóźdź do trumny albo wypominalaby mi to przez najbliższe 15 lat. Chyba że udało by się nam ukrocic te wzajemne wypominanie. Mi zasadniczo nie chodzi o to żeby sie tu na forum wyplakac. Szukam rozwiązania dla mojego problemu. Jak pisze o mojej zonie to po to zeby Wam zobrazować z czym się borykam i jakie rozwiazanie na moj problem byłoby najlepsze. Moja żona by to zobaczyła gnoju by narobiła i nie skupilaby się nad istotą problemu- czyli nad naszym małżeństwem i naszym zachowaniem w tym małżeństwie. Skupilaby się na tym że przeniosłem nasze sprawy na forum. Czyli znowu skupilaby się nie na tym co mam jej do przekazania tylko na formie przekazu. Zamiast czytac i wyciagnac wnioski patrzylaby na te forum jak na okna w naszym mieszkaniu- jako miejsce przez ktore ulecialy nasze tajemnice.

MagdaLena1111- patrz na to jak chcesz. Moze.i wg Ciebie jestem rozmemlany. Ale czy jakbym żonie przywalil 2-3 razy to byłbym wg Ciebie mniej rozmemlany, bardziej męski? Daje sobą manipulować? Granica pomiędzy dobrym mężem A złym jest cienka wg niektórych kobiet. Jak na coś się nie zgodzi to jest zły a jak sie zgodzi to już jest rozmemlany bo udało się to zmanipulować. Kogo mam pytać jak nie kobiet. Zresztą jest masa odpowiedzi i nie wszystkie są jednoznaczne. Na pewno urósłbym w Twoich oczach jakbym teraz zostawił żonę w jej chorobie (jeśli taka ma). A w oczach pewnie większości dopiero wtedy bym pokazał jakim jestem gnojkiem (moze i nawet rozmemlanym).

Terazszczesliwa- zgadzam się w stu procentach.

284 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2018-08-25 06:54:15)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Zamiast wydawać bez sensu takie grube pieniądze pomógłbyś komuś z otoczenia, choremu dziecku, samotnej schorowanej osobie, albo odłożył dziecku na konto oszczędnościowe, pojechał na wakacje z zona i z dzieckiem, dziecku kupił zabawkę..........

Moje dziecko dwa razy ugryzł kleszcz, był rumien, dwa antybiotyki. Jedno badanie 60 zl wynik wątpliwy w jednej klasie, a dopiero robiłam WB za 90 zl bo jedna tylko klase IgM i wyniki za dwa tygodnie. Ona ma 6 lat. Jak czytam ten temat to az mnie cos trafia.
Sasiadka ma stwierdzona bolerioze, antybiotykow bierze multum i choć jest na emeryturze (listonosz) robi wszystko i w domu i w polu, bo mieszkamy na wsi. Wnuki bawi itd., a objawów ma trochę. Twoja zona nie ma zadnych oprócz wrednego charakteru.

285

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
Nirvanka87 napisał/a:
żyworódka napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:

...ja wiem jedno nie wytrzymałabym z nią w związku...

...udowodnić że jest szurnieta- co jest możliwe, albo, że nie będzie w stanie się zająć dzieckiem nie tylko pod względem finansowym, ale przede wszystkim organizacyjnym ze względu na chorobę - skoro taka wielce chora jest

A miaŁaś jakieś plany...

Slovan, rady, co do twojego postępowania względem żony, idą w coraz gorszym kierunku.
Zaiste niejedna z wypowiadających się tutaj adwersarek pęka z zazdrości, że taka cyt.:"szurnięta" ma takiego męża, zaradnego pod każdym względem.
Po rozwodzie, to chyba nie opędzisz się od adoratorek. tongue

ok, mam taki sposób pisania i mówienia jaki mam. Pisząc szurnięta nie miałam nic złego na myśli. Aczkolwiek doprecyzuję, jeżeli Autor chciałby, zeby dziecko zostało z nim, podczas EWENTUALNEGO  rozwodu powinien przedstawić dowody o ile to oczywiście prawda, ze żona ma problemy emocjonalne, huśtawki nastrojów, napady agresji- kłotni itp. Z tego co zrozumiałam to to ma, na dodatek albo jest hipochondryczką, albo ma depresję- co też się kiepsko wiąże z odpowiedzialnym zajmowaniem się dzieckiem, któremu jednak trzeba coś ugotować i w domu posprzątać coby w syfie nie mieszkało,  albo zwyczajnym pasożytem- co nie jest powodem do przyznania opieki nad dzieckiem rodzicowi, który tymże pasożytem nie jest.

Po prostu w mojej opinii nie ma co tutaj zbierać w tym związku, jeżeli jedna strona nie robi nic na rzecz związku. Oczywiście mogę się mylić takie układy się świetnie sprawdzają, jeżeli wiąże się sadysta emocjonalny z emocjonalnym masochistą.

Nirwanka ty nie masz dzieci prawda? bo takie rady to robia więcej zlego i zapamiętaj sobie, ze dzieko to nie rzecz, żeby można by sobie go było wyrywać z rak jak rzecz.

286

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Z takim porownywaniem kto ile chorowal na borelioze i jaki miala ona przebieg nie szlabym za daleko. Kazdy ma inny organizm. Znam takich ktorzy wzieli antybiotyk 3 tyg i zapomnieli o chorobie jak rowniez takich ktorzy latami sie z tym bujali a podrodze nawet sm sie pojawilo jako dodatkowa choroba. Jedna z osob tymczasowo stracila nawet wzrok. Zona Autor jest watlej budowy wiec to tez moze miec jakis zwiazek z przebiegiem choroby badz borelioza wspolistnieje u niej z jakas  choroba autoimmunologiczna. Mozliwe rowniez ze wogole to zla dignoza. Dlatego pisalam o szerokiej diagnostyce szpitalnej z psychiatryczna konsultacja wlacznie.
Fanka zony Autora nie jestem ale rozumiem jak moze uprzykrzyc zycie dziwne chorobsko szczegolnie z obszaru neurologicznego. Sama sie 3 lata barowalam z choroba ktora mi dosc mocno uprzykszala zycie i chociaz ja pracowalam to tez spotykalam sie czasem z brakiem zrozumienia no bo jak to, temperatury nie mam, nie schudlam, nie boli mnie nic. A to ze mi sie helikopter w glowie robi kilka razy dziennie albo mam poczucie ze ide nie po chodniku tylko miekkim niestabilnym materacu to oj tam oj tam. Krysi i Marysi tez sie czasem zakoluje i nie robia sztrymu o to. Tylko ze mnie potrafilo wybujac az do wymiotow a po takim ataku nadawalam sie tylko do spania. No i jakby zglebic google i historie innych osob z taka choroba to jedni chorowali miesiac inni pol roku, ktos rok a jeszcze inni z 10 lat sie z tym "bujaja"w przenosni i doslownie.

287

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
Slovian napisał/a:

...MagdaLena1111- patrz na to jak chcesz. Moze.i wg Ciebie jestem rozmemlany. Ale czy jakbym żonie przywalil 2-3 razy to byłbym wg Ciebie mniej rozmemlany, bardziej męski? Daje sobą manipulować? Granica pomiędzy dobrym mężem A złym jest cienka wg niektórych kobiet. Jak na coś się nie zgodzi to jest zły a jak sie zgodzi to już jest rozmemlany bo udało się to zmanipulować. Kogo mam pytać jak nie kobiet. Zresztą jest masa odpowiedzi i nie wszystkie są jednoznaczne. Na pewno urósłbym w Twoich oczach jakbym teraz zostawił żonę w jej chorobie (jeśli taka ma). A w oczach pewnie większości dopiero wtedy bym pokazał jakim jestem gnojkiem (moze i nawet rozmemlanym).

Wypowiedzi też z pewnością byŁyby różne, jedne, że jesteś "babskim bokserem", a drugie, że nareszcie
"przywoŁaŁeś" żonę do porządku. Dla jednych szok, a drugie by przyklasnęŁy.
No, nie dogodzisz... (ironia).

288 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2018-08-25 08:26:38)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
Slovian napisał/a:

MagdaLena1111- patrz na to jak chcesz. Moze.i wg Ciebie jestem rozmemlany. Ale czy jakbym żonie przywalil 2-3 razy to byłbym wg Ciebie mniej rozmemlany, bardziej męski? Daje sobą manipulować? Granica pomiędzy dobrym mężem A złym jest cienka wg niektórych kobiet. Jak na coś się nie zgodzi to jest zły a jak sie zgodzi to już jest rozmemlany bo udało się to zmanipulować. Kogo mam pytać jak nie kobiet. Zresztą jest masa odpowiedzi i nie wszystkie są jednoznaczne. Na pewno urósłbym w Twoich oczach jakbym teraz zostawił żonę w jej chorobie (jeśli taka ma). A w oczach pewnie większości dopiero wtedy bym pokazał jakim jestem gnojkiem (moze i nawet rozmemlanym).

Czy Ty celowo prowokujesz, czy tylko histeryzujesz? Bo po co Tobie dramatyczne tony o biciu żony?
A może tak Ciebie ubodło to, że w mojej ocenie NIE jesteś ideałem, chyba że dla desperatek? Czyżby miłość własna ucierpiała i dlatego tak dramatyzujesz?

Mniejsza z tym, bo dla mnie jesteś bezjajecznym facetem i Twoje prowokacje nie bardzo odwodzą mnie od tego. Tyle padło tutaj dobrych rad, ciekawych spostrzeżeń a Ty co z tego wyniosłeś? Prowadzisz tutaj blog, w którym tylko narzekasz na swój los i swoją żonę. Prawdziwy facet - według moich kryteriów, bo jak widać są tu zwolenniczki takich rozciamcianych marud - nie tolerowałaby wieloletnich manipulacji, ale już dawno prowadziłby rozmowy ze swoją żoną na temat tego, co się między nimi dzieje, szukając rozwiązania ich problemów w ich związku, a nie jojcząc na kobiecym forum. Od gadania tutaj nic się w Twoim małżeństwie nie zmieni, więc weź się w garść i zacznij z żoną rozmawiać. Rozmawiać to nie znaczy marudzenie podobne do tego, które uprawiasz na forum, więc nie truj jej o zapalonych światłach i zmarnowanym obiedzie, bo należałoby wspólne z żoną prowadzić rozmowy na temat Waszych uczuć i zachowań oraz wspólne z żoną rozwiązywać Wasze problemy. Z nią negocjuj a nie z forumowiczami.
Trudne, nie? Pewnie. Bo marudy lubią tylko marudzić zamiast działać.

289

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
feniks35 napisał/a:

Z takim porownywaniem kto ile chorowal na borelioze i jaki miala ona przebieg nie szlabym za daleko. Kazdy ma inny organizm.
Znam takich ktorzy wzieli antybiotyk 3 tyg i zapomnieli o chorobie jak rowniez takich ktorzy latami sie z tym bujali a podrodze nawet sm sie pojawilo jako dodatkowa choroba. Jedna z osob tymczasowo stracila nawet wzrok.

Zona Autor jest watlej budowy wiec to tez moze miec jakis zwiazek z przebiegiem choroby badz borelioza wspolistnieje u niej z jakas  choroba autoimmunologiczna. Mozliwe rowniez ze wogole to zla dignoza.
Dlatego pisalam o szerokiej diagnostyce szpitalnej z psychiatryczna konsultacja wlacznie.

Fanka zony Autora nie jestem ale rozumiem jak moze uprzykrzyc zycie dziwne chorobsko szczegolnie z obszaru neurologicznego. Sama sie 3 lata barowalam z choroba ktora mi dosc mocno uprzykszala zycie i chociaz ja pracowalam to tez spotykalam sie czasem z brakiem zrozumienia no bo jak to, temperatury nie mam, nie schudlam, nie boli mnie nic. A to ze mi sie helikopter w glowie robi kilka razy dziennie albo mam poczucie ze ide nie po chodniku tylko miekkim niestabilnym materacu to oj tam oj tam. Krysi i Marysi tez sie czasem zakoluje i nie robia sztrymu o to. Tylko ze mnie potrafilo wybujac az do wymiotow a po takim ataku nadawalam sie tylko do spania. No i jakby zglebic google i historie innych osob z taka choroba to jedni chorowali miesiac inni pol roku, ktos rok a jeszcze inni z 10 lat sie z tym "bujaja"w przenosni i doslownie.

Fenix, podpisuję się pod każdym zdaniem w twojej wypowiedzi, a w szczególności pod tymi zaznaczonymi przeze mnie wytŁuszczonym drukiem.

Zawsze powtarzam, że ludzie to nie klony. Podobne objawy mogą być wywoŁane tylko chwilowym osŁabieniem organizmu - mam tu na myśli podany przez ciebie przykŁad Krysi i Marysi.

Pogorszenie stanu zdrowia żony autora nastąpiŁo po porodzie. MógŁ wystąpić u niej tzw. szok poporodowy.
Dalej ... żona traci na wadze, nie pamiętam, ale chyba nie jest wspomniane o stosowaniu przez nią jakiejś diety odchudzającej. Równie dobrze może następować u niej zanik mięśni, czyli zapalenie śródmiąższowe ( mogŁam tutaj przekręcić nazwę, muszę sprawdzić). A nie ma wzmianki o tym, że neurolog skierowaŁ żonę na takie badanie.

Też nie jestem fanką żony autora, dlatego raczej odnoszę się stricte do jej problemów zdrowotnych.
Ale też nie przejdę obojętnie wobec zachowań niektórych adwersarzy, wręcz "rzucających w nią kamieniami "(przenośnia), jak za czasów inkwizycji.

290

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
żyworódka napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Z takim porownywaniem kto ile chorowal na borelioze i jaki miala ona przebieg nie szlabym za daleko. Kazdy ma inny organizm.
Znam takich ktorzy wzieli antybiotyk 3 tyg i zapomnieli o chorobie jak rowniez takich ktorzy latami sie z tym bujali a podrodze nawet sm sie pojawilo jako dodatkowa choroba. Jedna z osob tymczasowo stracila nawet wzrok.

Zona Autor jest watlej budowy wiec to tez moze miec jakis zwiazek z przebiegiem choroby badz borelioza wspolistnieje u niej z jakas  choroba autoimmunologiczna. Mozliwe rowniez ze wogole to zla dignoza.
Dlatego pisalam o szerokiej diagnostyce szpitalnej z psychiatryczna konsultacja wlacznie.

Fanka zony Autora nie jestem ale rozumiem jak moze uprzykrzyc zycie dziwne chorobsko szczegolnie z obszaru neurologicznego. Sama sie 3 lata barowalam z choroba ktora mi dosc mocno uprzykszala zycie i chociaz ja pracowalam to tez spotykalam sie czasem z brakiem zrozumienia no bo jak to, temperatury nie mam, nie schudlam, nie boli mnie nic. A to ze mi sie helikopter w glowie robi kilka razy dziennie albo mam poczucie ze ide nie po chodniku tylko miekkim niestabilnym materacu to oj tam oj tam. Krysi i Marysi tez sie czasem zakoluje i nie robia sztrymu o to. Tylko ze mnie potrafilo wybujac az do wymiotow a po takim ataku nadawalam sie tylko do spania. No i jakby zglebic google i historie innych osob z taka choroba to jedni chorowali miesiac inni pol roku, ktos rok a jeszcze inni z 10 lat sie z tym "bujaja"w przenosni i doslownie.

Fenix, podpisuję się pod każdym zdaniem w twojej wypowiedzi, a w szczególności pod tymi zaznaczonymi przeze mnie wytŁuszczonym drukiem.

Zawsze powtarzam, że ludzie to nie klony. Podobne objawy mogą być wywoŁane tylko chwilowym osŁabieniem organizmu - mam tu na myśli podany przez ciebie przykŁad Krysi i Marysi.

Pogorszenie stanu zdrowia żony autora nastąpiŁo po porodzie. MógŁ wystąpić u niej tzw. szok poporodowy.
Dalej ... żona traci na wadze, nie pamiętam, ale chyba nie jest wspomniane o stosowaniu przez nią jakiejś diety odchudzającej. Równie dobrze może następować u niej zanik mięśni, czyli zapalenie śródmiąższowe ( mogŁam tutaj przekręcić nazwę, muszę sprawdzić). A nie ma wzmianki o tym, że neurolog skierowaŁ żonę na takie badanie.

Też nie jestem fanką żony autora, dlatego raczej odnoszę się stricte do jej problemów zdrowotnych.
Ale też nie przejdę obojętnie wobec zachowań niektórych adwersarzy, wręcz "rzucających w nią kamieniami "(przenośnia), jak za czasów inkwizycji.

Dodam jedynie ze po ciazy ujawniaja sie rowniez czesto wszelakie choroby immunologiczne, u mojej kuzynki np reumatoidalne zapalenie stawow.

291 Ostatnio edytowany przez Slovian (2018-08-25 12:06:10)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Jeśli chodzi o tę boreliozę- no cóż diagnostyka jest dość droga. Zobaczymy za jakiś czas co wyniknie z kuracji antybiotykowej.

Ola_la- na wakacjach już byliśmy big_smile ta kasa na leczenie i badania- no cóż. Czasami jest taki moment, że już dla świętego spokoju machasz ręką. Bo jak przekonanemu o chorobie wyperswadować, że nie jest chory? A może jednak jest? Z jednej strony mam obawy o tę terapię, a z drugiej strony myślę- niech spróbuje, a może jej pomoże. Wszystkim w dłuższej perspektywie wyjdzie na zdrowie. Przynajmniej mi nie powie, że jej kazałem- bo sama chce. W końcu to jej życie. 

MagdaLena1111- heh, jaka prowokacja. Prowadzę blog? Od tego jest forum żeby pisać. A Ty jak chcesz komentować, to się chociaż zapoznaj o co chodzi. A nie wymyślasz bzdury, które nie mają podstaw w tym co przedstawiłem. Pisałem wielokrotnie, że podejmowałem częste próby rozmów z żoną. Proponowałem jej terapię, proponowałem psychologa. Od dłuższego czasu jej mówię, że nie jestem szczęśliwy. No, ale wg Ciebie jestem bezjajecznym facetem. Wydaje Ci się, że z zoną nie rozmawiam? A może, że się jej boję itd? Rozmawiam z nią codziennie. I nie są to uwagi, że nie wyłączyła światła itd. Bo pisanie o tym, w dodatku wyrwane z kontekstu to bagatelizowanie problemu. Zresztą nie chce mi się tego już rozwijać. No ale pewnie wg Ciebie może powinien jeszcze bardziej stawać na głowie. A może pałą w łeb i na siłę zaciągnąć do psychologa lub na terapię? Tobie oczywiście się wydaje, że przychodzę tu się wypłakać. Widziałaś temat wątku? Rozumiesz go? Nie obchodzi mnie to co myślisz- mam prawo się poradzić innych kobiet i zapytać ich o zdanie. Jeśli to jest dla Ciebie przykład bycia marudą- to spoko, Twoja sprawa. Jeśli myślisz, że obraziłaś, uraziłaś mnie lub moją dumę- to Ci się za dużo wydaje- przeceniasz swoją rolę we wszechświecie. Pisałem, że nie jestem ideałem i to potwierdzam. To co o mnie piszesz świadczy tylko o Tobie. Im gorzej piszesz, im większe epitety tworzysz w stosunku do mnie, w tym gorszej to sytuacji stawia Ciebie jako człowieka i jako osobę. Oceniasz mnie a tak naprawdę w ogóle mnie nie znasz. Przeczytałaś 2-3 posty i rzucasz obelgami. Dziękuję za Twoją opinię. Aha, proponuję jeszcze przyjąć pewną zmienną w swoich rozważaniach- miałaś kiedyś sytuację, że jedna strona bardzo chce rozmawiać, chce coś zmienić itp., a druga jest jak ściana, do której nic nie dociera? To zastanów się nad tym. I wtedy komentuj.

żyworódka i fenix35- moja żona jakby od początku ukierunkowała się na boreliozę i od początku robi badania typowo pod tym kątem. To co napisałem wyżej- usilnie chce podjąć leczenie- nie będę jej od tego odwodził. Jej decyzja i jej życie. Może jej pomoże. Jeśli chodzi o wagę- zawsze była chuda- oscylowała wokół wagi ok. 45-47 kg i 58 kg w zaawansowanej ciąży. Po ciąży ledwo do 44 kg dobijała. Namawiałem ją na dietetyka, żeby rozpisał jej jakąś zbilansowaną dietę po to, żeby przytyła.

Jeszcze chciałem napisać, że jest jakiś efekt moich działań. Dzisiaj mi żona powiedziała po cichu, że poszuka terapeuty i pójdzie ze mną na terapię małżeńską. Traktuję to jako mój mały sukces. W duchu się bardzo ucieszyłem. Bo sama o tym do mnie powiedziała. Musiała sporo sobie przemyśleć od naszej wczorajszej rozmowy w samochodzie. W końcu zaczyna się coś dziać...

292

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
MagdaLena1111 napisał/a:
Slovian napisał/a:

MagdaLena1111- patrz na to jak chcesz. Moze.i wg Ciebie jestem rozmemlany. Ale czy jakbym żonie przywalil 2-3 razy to byłbym wg Ciebie mniej rozmemlany, bardziej męski? Daje sobą manipulować? Granica pomiędzy dobrym mężem A złym jest cienka wg niektórych kobiet. Jak na coś się nie zgodzi to jest zły a jak sie zgodzi to już jest rozmemlany bo udało się to zmanipulować. Kogo mam pytać jak nie kobiet. Zresztą jest masa odpowiedzi i nie wszystkie są jednoznaczne. Na pewno urósłbym w Twoich oczach jakbym teraz zostawił żonę w jej chorobie (jeśli taka ma). A w oczach pewnie większości dopiero wtedy bym pokazał jakim jestem gnojkiem (moze i nawet rozmemlanym).

Czy Ty celowo prowokujesz, czy tylko histeryzujesz? Bo po co Tobie dramatyczne tony o biciu żony?
A może tak Ciebie ubodło to, że w mojej ocenie NIE jesteś ideałem, chyba że dla desperatek? Czyżby miłość własna ucierpiała i dlatego tak dramatyzujesz?
Mniejsza z tym, bo dla mnie jesteś bezjajecznym facetem i Twoje prowokacje nie bardzo odwodzą mnie od tego. Tyle padło tutaj dobrych rad, ciekawych spostrzeżeń a Ty co z tego wyniosłeś? Prowadzisz tutaj blog, w którym tylko narzekasz na swój los i swoją żonę. Prawdziwy facet - według moich kryteriów, bo jak widać są tu zwolenniczki takich rozciamcianych marud - nie tolerowałaby wieloletnich manipulacji, ale już dawno prowadziłby rozmowy ze swoją żoną na temat tego, co się między nimi dzieje, szukając rozwiązania ich problemów w ich związku, a nie jojcząc na kobiecym forum. Od gadania tutaj nic się w Twoim małżeństwie nie zmieni, więc weź się w garść i zacznij z żoną rozmawiać. Rozmawiać to nie znaczy marudzenie podobne do tego, które uprawiasz na forum, więc nie truj jej o zapalonych światłach i zmarnowanym obiedzie, bo należałoby wspólne z żoną prowadzić rozmowy na temat Waszych uczuć i zachowań oraz wspólne z żoną rozwiązywać Wasze problemy. Z nią negocjuj a nie z forumowiczami.
Trudne, nie? Pewnie. Bo marudy lubią tylko marudzić zamiast działać.

Ja, dramaturgię wyczuwam w twoich wypowiedziach... i oczywiście zŁośliwość, zjadliwość. Przyjemnie ci teraz, że ktoś tak personalnie ciebie "tyka"? To, co ty robisz w stosunku do innych rozmówców.
IdeaŁ,... dla każdego oprócz występujących jakiś wspólnych cech, będzie też dodatkowa miara cech jego charakteru, w zależności od tego, czego się po takiej osobie spodziewamy.
Ideał, często zahacza o despotyzm.

Facet zaŁożyŁ temat i pisze o tym, co mu "w duszy gra" i co mu "leży na wątrobie".
Uczestników jest wielu, bo wypowiada się sensownie, zrozumiale i na temat, na SWÓJ TEMAT.
Niech to będzie i blog, nazywaj to, jak chcesz.
Nie "tyka" personalnie nikogo, wykazuje dużą kulturę w rozmowie, czego nie można powiedzieć o tobie.

293 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2018-08-25 12:40:25)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

upss... kliknęłam drugi raz.

294 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2018-08-25 17:49:18)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Widzę, że najmocniej dotknął Cię mój post, bo tyle czasu i słów mu poświęciłeś.

Slovian napisał/a:

MagdaLena1111- heh, jaka prowokacja. Prowadzę blog? Od tego jest forum żeby pisać. A Ty jak chcesz komentować, to się chociaż zapoznaj o co chodzi. A nie wymyślasz bzdury, które nie mają podstaw w tym co przedstawiłem.

Jasne, jasne, jak odpowiedź nie jest z typu „oj biedny chłopczyk i niedobra żona” to od razu awansuje do poziomu bzdura. Nie sądzisz, że to słabe? Gdy piszesz na forum, to musisz się liczyć z różnymi opiniami, także niepochlebnymi. Widzę, że masz spory problem z przyjęciem krytyki. To kolejna rzecz, którą musisz wziąć na klatę i kolejna, z którą sobie nie radzisz.

Slovian napisał/a:

Pisałem wielokrotnie, że podejmowałem częste próby rozmów z żoną. Proponowałem jej terapię, proponowałem psychologa. Od dłuższego czasu jej mówię, że nie jestem szczęśliwy. No, ale wg Ciebie jestem bezjajecznym facetem. Wydaje Ci się, że z zoną nie rozmawiam? A może, że się jej boję itd? Rozmawiam z nią codziennie. I nie są to uwagi, że nie wyłączyła światła itd. Bo pisanie o tym, w dodatku wyrwane z kontekstu to bagatelizowanie problemu. Zresztą nie chce mi się tego już rozwijać. No ale pewnie wg Ciebie może powinien jeszcze bardziej stawać na głowie. A może pałą w łeb i na siłę zaciągnąć do psychologa lub na terapię?

Nie wydaje mi się, żebyś z żoną potrafił rozmawiać. To moje stwierdzenie wynika ż tego, jak reagujesz choćby na moje posty, które nie są po Twojej myśli. Nie sądzę, że wobec słów żony jesteś mniej melodramatyczny i histeryczny jak wobec moich słów. Jeśli jej słowa tak samo wyolbrzymiasz jak moje, to nie dziwię się, że ona zamknęła się w sobie a jej organizm „krzyczy” poprzez choroby.

Slovian napisał/a:

Tobie oczywiście się wydaje, że przychodzę tu się wypłakać. Widziałaś temat wątku? Rozumiesz go? Nie obchodzi mnie to co myślisz- mam prawo się poradzić innych kobiet i zapytać ich o zdanie. Jeśli to jest dla Ciebie przykład bycia marudą- to spoko, Twoja sprawa.

Co innego zapytać i uzyskać odpowiedzi, których tu było wiele, a co innego na siłę ciągnięcie tematu. Bardzo rzeczowo napisała chceuciekaćstad i kilka innych osób, ale jakby grochem o ścianę. Do wszystkich konstruktywnych wypowiedzi masz jakieś ALE. Tylko wypowiedzi, w których jesteś biednym, nieszczęśliwym misiem budzą twój aplauz. Obecne wypowiedzi to jest już tylko bicie piany, coraz mniej takich, które coś wnoszą do tematu, za to coraz więcej spekulacji, co do choroby żony albo zaczepianie innych forumowiczów, którzy zabrali głoś w temacie zamiast odniesienia się do sedna Twojego problemu. Nie zauważasz tego? Widocznie wystarczy Ci, że jest ruch na wątku.

Slovian napisał/a:

Jeśli myślisz, że obraziłaś, uraziłaś mnie lub moją dumę- to Ci się za dużo wydaje- przeceniasz swoją rolę we wszechświecie. Pisałem, że nie jestem ideałem i to potwierdzam. To co o mnie piszesz świadczy tylko o Tobie. Im gorzej piszesz, im większe epitety tworzysz w stosunku do mnie, w tym gorszej to sytuacji stawia Ciebie jako człowieka i jako osobę. Oceniasz mnie a tak naprawdę w ogóle mnie nie znasz. Przeczytałaś 2-3 posty i rzucasz obelgami. Dziękuję za Twoją opinię. Aha, proponuję jeszcze przyjąć pewną zmienną w swoich rozważaniach- miałaś kiedyś sytuację, że jedna strona bardzo chce rozmawiać, chce coś zmienić itp., a druga jest jak ściana, do której nic nie dociera? To zastanów się nad tym. I wtedy komentuj.

Ciekawi mnie co jest takim wielkim epitetem? Bezjajeczny czy maruda? Oba to moje obserwacje dotyczące Ciebie, więc faktycznie świadczą o mnie, a dokładnie o tym, jak postrzegam Twoją osobę i co uważam za niemęskie czyli bezjajeczne i co jest dla mnie marudzeniem. A że widzisz w tym epitety i obrazę to już Twój problem.
Każdy z nas przeczytał tu kilka Twoich postów, na podstawie których wyrobił sobie ocenę i opinię na Twój temat. Nie odbiegam niczym od pozostałych.




Żyworódko, to nie Twój temat, więc nie rób OT. Pozaczepiaj dzisiaj innych, dobrze?

295

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
Ola_la napisał/a:

Nirwanka ty nie masz dzieci prawda? bo takie rady to robia więcej zlego i zapamiętaj sobie, ze dzieko to nie rzecz, żeby można by sobie go było wyrywać z rak jak rzecz.

mam dziecko, od niedawna. Dziecko nie jest rzeczą i właśnie dlatego nalezy mu sie najlepsza opieka, jezeli Autor pisze prawdę to podczas ewentualnego rozwodu dziecku byłoby lepiej u niego niż u żony. tyle. Ja nie mówie o wyrywaniu sobie nawzajem dziecka, mówię tylko tym co ewentualnie przedstawić w sądzie żeby Autor miał większe szanse na uzyskanie opieki nad dzieckiem. Nie mowie przecież o manipulowaniu dzieckiem czy robieniu czegoś niemoralnego, tylko o przedstawieniu przed sądem prawdy.

a dlaczego piszę o rozwodzie? bo uważam tak jak ktoś kto powyżej napisał, że Autor założył ten wątek, ale w nim już wypaliło się uczucie do żony i w głębi siebie już podjął decyzję, on nie chce z nią być.

296

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Slowian, a tak z Ciekawości, żona leczy się u lekarza z krwi i kości czy w altmedzie i klinikach leczenia boleriozy alternatywnymi metodami?
Bo to jest różnica.
Jeżeli babki w aptece się dziwnie patrzyły to moim zdaniem widocznie są powody. Żeby się nie okazało, że wyleczycie urojoną boleriozę, a pojawi się miliard innych schorzeń i żona bez odporności padnie na zapalenie płuc.

297 Ostatnio edytowany przez terazszczesliwa (2018-08-26 08:33:50)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Jeśli chodzi o leczenie alternatywne ja bym nawet polecala wybrać się do dobrego homeopaty. Nie bez powodu rodzina królewska oplakuje tragiczna śmierć wieloletniego lekarza królowej Elżbiety . U mnie lekarze w 2 krajach pojęcia nie mieli co dziecku jest homeopatia od wejścia dał diagnozę tylko musi to być sobą potrafiący czytać wyniki badań i współpracująca z lekarzami tradycyjnymi nie jakiś szarlatan. Moja mama też laczy leczenie rzs reumatologa I homeopate (odgrzybianie organizmu to podstawa plus zioła działające przeciwzapalnie) i leki lekarza tradycyjnego powoli zmniejszanie dawki sterydów. Może warto przemyśleć. Wizyta kosztuje od lat 60zl.

298

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
terazszczesliwa napisał/a:

Jeśli chodzi o leczenie alternatywne ja bym nawet polecala wybrać się do dobrego homeopaty. Nie bez powodu rodzina królewska oplakuje tragiczna śmierć wieloletniego lekarza królowej Elżbiety . U mnie lekarze w 2 krajach pojęcia nie mieli co dziecku jest homeopatia od wejścia dał diagnozę tylko musi to być sobą potrafiący czytać wyniki badań i współpracująca z lekarzami tradycyjnymi nie jakiś szarlatan. Moja mama też laczy leczenie rzs reumatologa I homeopate (odgrzybianie organizmu to podstawa plus zioła działające przeciwzapalnie) i leki lekarza tradycyjnego powoli zmniejszanie dawki sterydów. Może warto przemyśleć. Wizyta kosztuje od lat 60zl.

Jakby homeopatią dało się cokolwiek wyleczyć...

299

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
vitis1447 napisał/a:
terazszczesliwa napisał/a:

Jeśli chodzi o leczenie alternatywne ja bym nawet polecala wybrać się do dobrego homeopaty. Nie bez powodu rodzina królewska oplakuje tragiczna śmierć wieloletniego lekarza królowej Elżbiety . U mnie lekarze w 2 krajach pojęcia nie mieli co dziecku jest homeopatia od wejścia dał diagnozę tylko musi to być sobą potrafiący czytać wyniki badań i współpracująca z lekarzami tradycyjnymi nie jakiś szarlatan. Moja mama też laczy leczenie rzs reumatologa I homeopate (odgrzybianie organizmu to podstawa plus zioła działające przeciwzapalnie) i leki lekarza tradycyjnego powoli zmniejszanie dawki sterydów. Może warto przemyśleć. Wizyta kosztuje od lat 60zl.

Jakby homeopatią dało się cokolwiek wyleczyć...

Ja wiem ze się da za dużo widziałam w tym temacie.

300

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

MagdaLena1111- masz rację. Przez całe życie pewnie idziesz i na pewno zawsze wszystko wiesz najlepiej. Winszuje.

301 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2018-08-27 23:32:04)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Mam silne wrażenie, że żona swoją chorobą manipuluje (o ile ją wogóle ma), bo bycie chorym wcale nie wyklucza hipohondrii (prawdziwej czy udawanej). Jest jej wygodnie, praca to wysiłek, a Ty latasz wkoło jej jak bączek i jeszcze się na Tobie może wyżyć.

Piszę z doświadczenia, bo mój ojciec ustawiał tak wszystkich po kątach stosując akcje w stylu: tata jest przeziębiony, ma migrenę, może ma zgage, a może lumbago, a może jakąś mistycznie nieznaną chorobę, tak więc każdy musiał go traktować jak figurkę z porcelany i potakiwać nawet najgłupszym opiniom.

Jak faktycznie nabawił się lekkiego stanu przedzawałowego, to już ze wszystkim trzeba było się zgodzić, wszystko pod nos podstawić, by tylko ten "biedny" pre-zawałowiec inaczej  nie wpadał w totalny szał (jakoś miał na to tyle energii, że potrafił wrzeszczeć i wyzywać przez dwie godziny). Palpitacje serca miał jakoś dziwnie zawsze wtedy, kiedy ktoś podjął decyzję nie po jego myśli, albo mu wprost mówił, że zachowuje się jak rozpuszczony bachor. Nie muszę dodać, że szanowny tatuś żył 26 lat po tej niesamowicie groźnej diagnozie i zmarł w szacownum wieku 73 lat na coś kompletnie innego. Oczywiście po tym jak wszystkim wkoło zszargał nerwy. Był to normalny domowy tyran wykorzystujący manipulację, poczucie winy rodziny i histeryczne awantury do kontroli otoczenia.

Ja bym wiała z takiego małżeństwa. Taka osoba jak Twoja żona jest albo bardzo wyrachowaną kobietą o spaczonym charakterze, albo kimś emocjonalnie niezrównowazonym.

302

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

A ja mam troszkę inne pytanie do autora. Nie wiem czy pisałeś gdzieś o tym, czytałam ten wątek już chwilę temu i być może było o tym, a nie pamiętam, a mianowicie czy Ty widziałeś np. jakieś wyniki jej badań, rachunki za badania itd. ? Pytam z czystej ciekawości po przeczytaniu postu wyżej smile

303

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
LadyAnette napisał/a:

A ja mam troszkę inne pytanie do autora. Nie wiem czy pisałeś gdzieś o tym, czytałam ten wątek już chwilę temu i być może było o tym, a nie pamiętam, a mianowicie czy Ty widziałeś np. jakieś wyniki jej badań, rachunki za badania itd. ? Pytam z czystej ciekawości po przeczytaniu postu wyżej smile

Skoro zona Autora wykupila cala baterie antybiotykow to chyba raczej ktos musial jej je przepisac i to nie na podstawie spojrzenia jej w oczy.

304

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Skoro widział wzrok pan farmaceutek to chyba był przy kupnie leków.

305 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2018-08-28 22:09:43)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
feniks35 napisał/a:
LadyAnette napisał/a:

A ja mam troszkę inne pytanie do autora. Nie wiem czy pisałeś gdzieś o tym, czytałam ten wątek już chwilę temu i być może było o tym, a nie pamiętam, a mianowicie czy Ty widziałeś np. jakieś wyniki jej badań, rachunki za badania itd. ? Pytam z czystej ciekawości po przeczytaniu postu wyżej smile

Skoro zona Autora wykupila cala baterie antybiotykow to chyba raczej ktos musial jej je przepisac i to nie na podstawie spojrzenia jej w oczy.

Ale autor nam nie napisał co to za konkretne leki były. Bo może doktor, na odpie**ol (miał dosyć się wykłócać z hipohondryczką), wypisał jakieś suplementy i prawie placeba co nijak się do boreliozy mają. A może, co bardzo nieetyczne, wypisał doksycyklinę, dla świetego spokoju, bo nuż mu się pacjentka odczepi (szczególnie, że ten lek ma duże przeciwskazania dla osób z zaburzeniami układu pokarmowego- występuje tendencja do nudności i wymiotów, co nie jest dobre dla osoby, która obecnia ma juz niedowagę). Prawdopodobnym też jest,ze lekarz to konował co pierwszy raz w życiu boreliozę zobaczył, albo nawet rozpoznać nie potrafi porządnie, bo nikt o zdrowym umyśle nie zaleciłby takiej kobiecie DIETY (!) (no chyba, że chce by przytyła).

To są tylko domysły. Autor musiałby się wypowiedzieć.

306

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Napisał że antybiotyki.

Kto jej dietę zalecił? Ja pisałam o zdrowej dobrze zbilansowanej bogatej w składniki odżywcze diecie ale chyba nie o to Ci chodzi?

307

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
terazszczesliwa napisał/a:

Napisał że antybiotyki.

Kto jej dietę zalecił? Ja pisałam o zdrowej dobrze zbilansowanej bogatej w składniki odżywcze diecie ale chyba nie o to Ci chodzi?

Jak piszę, to są domysły. Autor się musi wypowiedzieć.

308 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2018-08-29 10:30:26)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

post obraźliwy, wulgaryzmy, zdecydowanie poniżej poziomu forum

309 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2018-08-29 10:31:08)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
DeepAndBlue napisał/a:

usunięte przez moderację

Sorry, ale fakt, że masz sama ze sobą problemy i negatywny stosunek do mężczyzn, nie daje Ci prawa do obrażania innych ludzi.

310

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Dużo pytań mialyscie odnośnie ten boreliozy. Dlatego odpowiadam. Rachunków jakiś nie widziałem, ale wyniki już tak. Cenę badań spokojnie mogę ustalić. Poza tym w kilku przypadkach żona płaciła karta o sprawdziłem na jej koncie, że taka kwota jak mi mowila zeszla z jej konta. Ogółem klinika prywatną specjalizuje się m.in. w boreliozie. Lekarz również typowo pod borelioze. Jego metody są dyskusyjne. Tzn. Że nie całe środowisko lekarskie je uznaje. Ale ogółem leczenie boreliozy jest kontrowersyjne. W polskim szpitalu dostaniecie dioksycyline na 3-6 tygodni i jesteś wyleczony wg szpitala. Niestety sprawa jest bardziej skomplikowana. W Internecie jest sporo opisów ludzi chorych na boreliozę. Opisują co przeżyli jak się lecza itd. I reasumując metoda uznawana m.in. przez tego neurologa jest chyba najbardziej właściwą. Tzn. Daje najlepsze efekty w zestawieniu z ewentualnymi stratami. A metoda ta głównie polega na podaniu kilku antybiotyków na raz i stosowaniu ich w określonym układzie przez co najmniej kilka miesięcy. Niektorzy ludzie twierdza ze nawet 2 lata antybiotyki brali. I wiadomo jak po antybiotykach organizm zmeczony ale borelioza czesto zaleczona (bo wyleczyc sie nie da). Przed zastosowaniem antybiotyków żona ma odgrzybić organizm. Dietę ma stosować ale tak ogólnie lekarz jej powiedział- odstawić cukier, wszelkie alkohole, drożdże, biała make itp. Na wtorek jest umówiona z dietetykiem który ma jej konkretną dietę ustawić. Ogolem przynajmniej pojdzie do dietetyka. Mam nadzieje ze po zakonczeniu leczenia pójdzie również do dietetyka aby podreperowac organizm oraz żeby trochę przytyć.
Pytalyscie o nazwy antubiotykow- bioracef oraz azycyna. Do tego ma brać masę suplementów oraz probiotyki. Kilka supli ma być z jakiejś specjalistycznej strony która jej lekarz wskazał.

311

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Okey, to ja mam pytanie: kiedy żonę ten kleszcz ugryzł? Bo z metody leczenia wynika, że leczona jest na wczesną boreliozę z występowaniem rumienia wędrującego, czyli taką formę, która pojawia się 7-14 dni po ukąszeniu (zarażeniu) i znika po miesiącu, z czego by wynikało, że złe samopoczucie małżonki nie może trwać dłużej niż od półtora miesiąca. Jeżeli, jak wynika z Twoich postów , jest to stan trwający od wiele dłuższego czasu, to czy ma ona objawy zapalenia stawów, problemy z sercem czy też zróżnicowane objawy neurologiczne (drgawki, drżenia mięśni, parestezje, fibromialgia)?

312

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
Slovian napisał/a:

W polskim szpitalu dostaniecie dioksycyline na 3-6 tygodni i jesteś wyleczony wg szpitala. Niestety sprawa jest bardziej skomplikowana. W Internecie jest sporo opisów ludzi chorych na boreliozę. Opisują co przeżyli jak się lecza itd. I reasumując metoda uznawana m.in. przez tego neurologa jest chyba najbardziej właściwą. Tzn. Daje najlepsze efekty w zestawieniu z ewentualnymi stratami. A metoda ta głównie polega na podaniu kilku antybiotyków na raz i stosowaniu ich w określonym układzie przez co najmniej kilka miesięcy. Niektorzy ludzie twierdza ze nawet 2 lata antybiotyki brali. I wiadomo jak po antybiotykach organizm zmeczony ale borelioza czesto zaleczona (bo wyleczyc sie nie da). Przed zastosowaniem antybiotyków żona ma odgrzybić organizm. Dietę ma stosować ale tak ogólnie lekarz jej powiedział- odstawić cukier, wszelkie alkohole, drożdże, biała make itp. Na wtorek jest umówiona z dietetykiem który ma jej konkretną dietę ustawić. Ogolem przynajmniej pojdzie do dietetyka. Mam nadzieje ze po zakonczeniu leczenia pójdzie również do dietetyka aby podreperowac organizm oraz żeby trochę przytyć.
Pytalyscie o nazwy antubiotykow- bioracef oraz azycyna. Do tego ma brać masę suplementów oraz probiotyki. Kilka supli ma być z jakiejś specjalistycznej strony która jej lekarz wskazał.

A skąd wiesz, że człowiek po tych 3-6 tygodniach w szpitalu nie jest wyleczony?
Bolerioza zaleczona zawsze na testach wyjdzie dodatnia.

Ogólnie powodzenia. Po takiej terapii antybiotykowej to faktycznie możesz zostać wdowcem szybciej niż byś chciał. Albo tak szybko jak byś chciał.

313

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Taka słyszałem opinie wśród chorych na boreliozę. Że te 3-6 tygodni w szpitalu w większości przypadków nic nie daje. Jeśli ktoś jest świeżo ugryziony przez kleszcza i od razu będzie podana ta dioksycylina to są spore szanse że choroba się nie rozwinie i od razu będzie zaleczona. Ale dla tych co już mają objawy te 3-6 tygodni tylko może osłabić organizm i trochę te bakterie. Potem jak bakterie się odbuduja to atakują jeszcze mocniej.
Co do tej kuracji życzę żonie jak najlepiej ale mam spore obawy. Dlatego ten dietetyk suplementy itd. Ogółem nie wnikam- ma kupić wszystko czego potrzebuje, żeby wyzdrowieć.

314

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

A no chyba, że tak, to wszystko spoko smile W ostatnim czasie moja lekarka mi powiedziała, że wystarczy, że kleszcz usiądzie na ciele człowieka i zostawi odchody, już wtedy może zarazić boreliozą.

315

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Ja czegoś tu nie rozumiem.

Poczytałam od początku i z tego wynika, że jej objawy występuja przynajmniej od pięciu miesięcy. Czyli tak na prostego chłopa, jej borelioza nie kwalifikuje się jako stadium wczesne. Może to jeszcze nie stan chroniczny (na to potrzeba przynajmniej z rok), ale z pewnością jej objawy nie ograniczają się do niejasnego poczucia zmęczenia czy tam jakiś objawów grypowych, na które skarzy sie Twoja żona. W takim stadium, zważając na Twoje opisy natury neurologicznej (w najbardziej oględnym tego słowa znaczeniu), miałaby już bardziej zaawansowane symptomy: drżenia, zaniki czucia w kończynach, wyraźne zmiany w umiejetności zapamiętywania itp.

A tak poza tym, jeżeli ten kleszcz niby ją ugryzł w kwietniu, to czemu wtedy nie poszła do lekarza???

316

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
Hrefi napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Jezu...gdzie macie problem Panowie?
jak żona nie chce się nauczyć nawet posługiwać kontem, to nie ma kasy i już. dziecko weźmiesz na obiad na miasto, a Ona niech sobie radzi.


Ale to przecież nie o to chodzi. Każdy z nas ma potrzebę bliskości i przyjaźni. W małżeństwie tym bardziej. Więc można by samemu ale nie po to się zenilem aby być samotny w związku.

Zresztą, nawiązując do twojego wcześniejszego posta do mnie gdzie zarzuciłas mi że zachowuje się jak dziecko. To nie prawda. Była tak 2-3 miesiące temu. Faktycznie chciałem aby ktoś podjął decyzję za mnie. Od tamtego czasu sporo się wydarzyło. Romans ujawnilem, przeszedłem stan totalnego zmęczenia aż mi w pewnym momencie śmierć przestała widzieć się jako straszna, o mało co nie odeszłem do kochanki,  dosłownie godziny mnie dzieliły, później miałem okazję pobyć sam 2 tygodnie (sam nie byłem bo że znajomymi ale bez rodziny), w pracy chyba takiego natłoku zadań jeszcze nie miałem w mojej ilustam letniej karierze.

Ja już wiem co jest dla mnie najlepsze. Rozwod (żony nie kocham i nie szanuje) + rozstanie z kochanką (wspaniałą kobieta ale dwoje cudzych dzieci to bariera dla mnie nie do przejścia) + zmiana pracy (choć nie koniecznie).
Teraz zwyczajne na zimno kalkuluje jak to zrobić aby  każdy z nas jak najmniej na tym stracił

Zauważyłem również że coraz lepiej radzę sobie z uczuciem do kochanki. Tak jakby slablo. Nie chce mówić hop za wczasu ale wydaje że słabnie albo po prostu z racji tego że nie widziałem jej 3 tygodnie to mi się tak wydaje. Jednak coś musi być na rzeczy. Widzę po sobie że jakbym wychodzil z jakiegoś letargu. Jakbym odzyskiwal radość życia, bardzo powoli ale jednak.

Hrefi, czyli dobrze czujesz sie nie czujac za duzo?
Takie wyzwolenie przez obojetnosc. Panowanie nad soba i zdrowy rozsadek.
No sama nie wiem, moze tak pozazdroscic...?
Dobre to jest? Nie boisz sie, ze juz nigdy wiecej 'nie poczujesz'? Czy dalej bedziesz szukal?

317

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
Beyondblackie napisał/a:

Ja czegoś tu nie rozumiem.

Poczytałam od początku i z tego wynika, że jej objawy występuja przynajmniej od pięciu miesięcy. Czyli tak na prostego chłopa, jej borelioza nie kwalifikuje się jako stadium wczesne. Może to jeszcze nie stan chroniczny (na to potrzeba przynajmniej z rok), ale z pewnością jej objawy nie ograniczają się do niejasnego poczucia zmęczenia czy tam jakiś objawów grypowych, na które skarzy sie Twoja żona. W takim stadium, zważając na Twoje opisy natury neurologicznej (w najbardziej oględnym tego słowa znaczeniu), miałaby już bardziej zaawansowane symptomy: drżenia, zaniki czucia w kończynach, wyraźne zmiany w umiejetności zapamiętywania itp.

A tak poza tym, jeżeli ten kleszcz niby ją ugryzł w kwietniu, to czemu wtedy nie poszła do lekarza???

Jeszcze dziwniejsze jest to, że lekarz diagnozuje boreliozę na podstawie rezonansu. Sama miałam podejrzenie boreliozy, o czym wcześniej pisałam, ale MRI było według lekarza najmniej precyzyjnym badaniem do postawienia diagnozy. U mnie się skończyło na badaniu western blot, ale najczęściej potwierdzenie lub zaprzeczenie daje badanie płynu móżgowo-rdzeniowego.

318

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Może i mnie poniosło ale mam nadzieję, że zanim cenzura wkroczyła do akcji autor i panie mu próbujące się przypodobać w bezmyślny sposób zdążyły to przeczytać, bo to było szczere i z trzewi.
Mam kilka uwag.
1. Żona autora waży 42kg przy wzroście 165cm. Jej BMI wynosi 15.43 co oznacza wygłodzenie. Pomyślcie drogie panie... ile siły ma w sobie osoba wygłodzona? Przy małym dziecku, przy mężu o despotycznych (no niestety) cechach? Myślcie, to nie boli. Mnie by taki partner psychicznie wykończył próbując mnie zmieniać w żonę idealną.
2. Droga koleżanka z pracy podpuszcza autora, bezczelnie. Ona by pod sufit skakała, żeby miała takiego męża (ehe... juuuuuż to widzę). Taka krowa co dużo muczy. Ona lepsza, ona to by zrobiła, ona by tamto. Twoja żona niedobra. Ja dobra. No masakra ale schlebia autorowi, wpływa na jego niezadowolenie z małżeństwa (pogłębia je, menda jedna) i mam dla niego świetną radę! Uważaj na pochlebców. Nie ufaj pochlebcom. Może i Cię dowartościuje ale to jest iluzja. Jak się z niej wybudzisz to będzie jeszcze gorzej z tym niedopieszczonym poczuciem własnej wartości. Nawija Ci taka makaron na uszy a Ty to łykasz jak pelikan bułkę. Nie zapominajcie, że koleżanka owa również sugerowała mu aby coś razem coś, została odrzucona to sobie innego przygruchała ale starsze kobiety już dobrze wiedzą jak młokosa powolutku i cierpliwie w swoje sidełka złapać. Niby już nic, bo ma chłopaka. Serio?
3. Dane słowo jest sprawą honoru człowieka. Dałeś autorze słowo swojej żonie i nie ważne czy przy ołtarzu czy na pikniku. To Twój honor a Ty broń go zamiast dawać się rożnym „przemiłym” babom zwyczajnie podpuszczać.
4. Poza tym, że wygłodzona osoba jest słaba i niemrawa, dochodzi również sprawa podejścia. Zamiast zastraszać kobietę rozwodem, koleżankami z pracy (albo o zgrozo z forum), groźną niezadowoloną miną, bo... żona nie jest (i nigdy nie była!) zorganizowana. Tego człowiek się uczy, czasami bardzo długo. Nie możesz jej np kupić książki typu „Finansowy ninja” albo „minimalizm”? Za trudne? Kobieta musi się dopiero tego nauczyć. Ma taką osobowość, że nie przyjdzie jej to łatwo, będzie potrzebowała czasu ale ludzie!! Również siły, motywacji, wsparcia... zdrowia. A ona przy tak malutkiej wadze dostaje kaskę od męża ale zero zrozumienia, współczucia. Nosz! I co miałam napisać? W twarz bym mu to samo powiedziała. Bo to szczere jest! Pieniędzy mało bo potrzeby urosły. A może by autor sam pokazał, że to ma sens i np sam przeorganizował cześć mieszkania? Jego żona przynajmniej ma dobre priorytety- wykorzystuje resztkę energii na opiekę nad dzieckiem i szukaniem pomocy dla siebie. Nie widać tego?
5. Czy granie na emocjach oraz na (sorry niektóre panie) intelekcie kobiet na forum to niewystarczający powód, żeby się zdenerwować?
6. Beyond podziękuje za jakikolwiek komentarz. Jeśli mam problem z ludźmi to niezależnie od ich płci. Ale chciałaś oczywiście pokazać jak to wszystko o wszystkich wiesz, więc sobie pozwolisz dorosłej osobie się odezwać (a choćby i tak brzydko!) i określić z precyzją zegarmistrza jej problem. No brawo! Po Tobie to nawet nic się nie chce pisać. Takie to jest... jak papier toaletowy hmm

319

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Ostatnio, przypadkiem wklepując w google hasło samiec czy samica alfa, znalazłam męskie forum. Mimo, że niektóre tematy tam poruszane nie są mi na rękę to czytam dalej ciekawa męskich myśli. Oddzielając ziarna od plew można wyciągnąć coś dla siebie. I mężczyzna i kobieta.
Odnosząc się do Twojej partnerki. Borelioza jest wymówką. Można z nią żyć i normalnie funkcjonować. Ona wkręciła się w życie księżniczki i póki czegoś z tym nie zrobisz będzie tak nadal. Współczuję tylu lat w usługiwaniu jej. Ja bym nie mogła na to patrzeć. Każdy musi mieć swój wkład w związek.
Mam nadzieję autorze, że uda Ci się rozwiązać sytuację.
Powodzenia

320 Ostatnio edytowany przez Slovian (2018-09-06 10:40:33)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Trochę mnie nie było, ale byłem mocno zajęty. Ogółem teraz nie mam czasu na nic. Niestety dostaliśmy we wtorek ostateczne potwierdzenie że żona ma boreliozę. Zarówno wykazał to biorezonans jak i badanie krwi KKI.
Moja żona zaczela nowa pracę od poniedziałku i w koncu jej sie oczy otworzyly. Tak ostatnio mi głowę zawracała, że przychodzę z pracy i ani nie chce nigdzie wyjść ani nic w domu nie zrobię. Tłumaczyłem że skoro jestem w pracy łącznie z dojazdami 9-10h to Mam ochotę trochę w domu posiedzieć. Jej chciało się wyjść bo te 9-10h siedziała w domu, mimo że dziecko było w przedszkolu i miała czas aby wyjść. A skoro nigdzie nie wychodziła to chyba nie było problemu, aby zrobic obiad, ogarnac po sobie itd. I nikt mi nie powie, że siedząc w domu nie idzie nic ogarnąć. Ogolem obecnie w koncu widzi jak to czas ulatuje przez palce. Tylko praca dom spanie. A pracuje pierwszy raz od ponad roku i to dopiero 3 dni.
Teraz jak wracam z pracy jadę rowerem po dziecko do przedszkola. Biorę córkę na lody, prowadzę do domu. Potem włączam jej bajki A sam podgrzewam obiad, który zrobiłem dzień wcześniej. Corka najczesciej idzie sie pobawic na dwor. Potem ja kąpie i czesto rowniez usypiam. Jak nie usypiam to od razu gotuje obiad na drugi dzień. Jak usypiam to również to robię, tylko idę spać później. Co osobiście mnie mocno wkurza, bo do pracy muszę jechać jak najwcześniej, aby móc córkę odebrać po 15. Czyli wstaje grubo przed 6 i popylam 11 km do roboty rowerem. Niestety nadchodzi zima i mam obawy, że już długo tym rowerem nie pojezdze.

I jeszcze co do Ciebie DeepAndBlue- nie zdążyłem przeczytać Twojego usunietego posta. Ale z samego faktu, że został usunięty i był dla mnie zapewne obraźliwy, uważam że w ogóle nie powinienem dalej z Tobą dyskutować. Tym bardziej ze tak naprawde nic o mnie nie wiesz, ale podobno bylo to szczere. Ale dobra, niech będzie.
Ad. 1. Jakbyś przeczytała wątek to bys wiedziala, że wielokrotnie prosiłem ja żeby wzięła się za swoją wagę. Proponowałem jej przez kilka lat dietetyka. Ale wiadomo najlepiej jest mieć wszystko w głębokim poważaniu i jeść sobie tylko to co się lubi. A lubi przede wszystkim pomidory. Jak się całe życie waży 45 kg, ma się zle zbilansowana dietę oraz nie ma się tendencji do tycia, to przy dziecku rzeczywiście można być osłabionym. Tylko że normalny człowiek coś z tym robi. Nazywasz mnie despota A nawet nie zdajesz sobie sprawy że moja zona jest totalnie bierna. Gdybym jej na to pozwolił, to by przez najbliższe 30 lat siedziała w domu. Bo tak jej pasuje. I nie musiała by nic robić. To że jej podaje jakieś propozycje i praktycznie niczego już nie wymagam, to nie kwestia mojej tyranii, ale oczekiwania że moje małżeństwo będzie normalne. A nie oparte tylko na mnie, na mojej pomysłowości, inicjatywie, pracy zawodowej i mojej pracy w domu na rzecz rodziny. Może dla Ciebie to patologia, że skoro ja pracuje, a żona siedziała w domu bo wcześniej sobie rzuciła pracę,  to oczekiwałem od niej chociażby obiadu i jako takiego porządku w domu. Dla mnie to normalność i podział obowiązków. A idealnosci od mojej żony żadnej nie oczekiwałem. Oczekiwałem normalności. Do ideału nigdy się nawet nie zbliżyła, ale ja też tego nie oczekiwałem. Dlatego nie zarzucaj mi że miałem jakieś wymagania z kosmosu. Bo to nieprawda.
Ad.2. O koleżance już kiedyś pisałem i mówiłem że nie będę wiecej komentował- dla mnie temat już dawno przeze mnie wyjaśniony.
Ad. 3. Nie daje się podpuszczac "przemilym" babom. Sam widzę że w naszym malzenstwie jest coś nie tak. Poza tym nie tylko ja przysiegalem. Ona tez przysiegala, a przysiega nie brzmiała "będę Ci kula u nogi i będziesz mnie utrzymywał i za mnie robotę w domu robil".
Ad. 4. Heh, nie dogodzisz. Jak pisałem wcześniej że jej coś planowałem, aranzowalem itp. Wyjazdy, lekarza, itp. To ktoś napisał że jej całe życie zaplanowałem. Że córkę też już sterroryzowalem i jej całe życie zaplanowałaem. Jak pomoglem jej siostrze to też bylo że życie jej też ustawiam. Niestety każdy tutaj ma inną opinię. A wiesz Co ja robię? Ja motywuje i daje możliwości. Rzadko kiedy ja zmuszam. Kiedy np.? Jak 1-2 lata mi gada że ja zeby bolą i w koncu nam tego dosyc I ja zaciagam do dentysty. Albo narzeka że ma nadciśnienie i w koncu po roku ja zaciagnalem do kardiologa. Także nie pisz mi że że nie wykazuje zrozumienia. Wszędzie ja woze od dobrych paru lat mimo że ma prawko ale się boi jeździć. Cierpliwie to robię i słucham przy okazji różnych uwag. A co do finansowego ninjy. Proszę Cię- książka jest znana ale nie jest aż tak popularna, ale ogółem naprawdę nie myśl że jestem jakimś bucem czy gburem. Stwarzam mojej żonie mase mozliwosci. A książkę kupiłem już dawno temu w preorderze. Do dzisiaj przeczytała tylko czesc. Zresztą nie tylko tę. Nie mówiąc już o różnych propozycjach kursów, studiów podyplomowych czy pomysłów na rozwój osobisty. No ale jeden powie że ja wspieram a inny ze ja zmuszam. Nie dogodzisz. Reorganizacja mieszkania? Ona sie w tym lubuje i z 3 miesiace nie mam lampy w salonie, bo jej sie nie podobala i na olx sprzedala. Nowej nie wybrala do dzisiaj. Ja nie reorganizuje mieszkania. Ja cale swoje zycie przeorganizowalem. Swój czas całkowicie dostosowalem do rodziny, koszty zoptymalizowalem. Zarobki w miare zwiekszylem. A co do wykorzystania ostatek sil bo jest chuda. Oczywiscie nie moze tego zmienić prawda? Nie, bo Ty tak twierdzisz. Jest chuda i taka już do końca życia będzie. To jest zwykle lenistwo, żeby nic że swoim życiem nie zrobić. Nie Może podejść do dietetyka? Nawet jej znalazłem. 2 czy 3 lata prosiłem.
Ad. 5 Tak gram na emocjach bo naprawdę nie mam co robić tylko się dowartosciowywac na kobiecym forum. Przypominam że założyłem wątek bo chciałem ratować małżeństwo. I nadal się tego trzymam. Wkurza mnie natomiast wmawianie mi czegoś czego nie robię.
Ad. 6 Ty też pokazałaś jak to o mnie rzekomo wszystko wiesz.

321

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Fakt. Kawał cholery ze mnie. Co zrobię? Nie zacznę udawać kogoś innego. Mogę jedynie popracować nad zbiorową empatią.

Broken jest w porządku. Nie chce źle ale jak każdy z nas, czasami się nadzieje. Myślę, że żadna z nas nie chce źle tylko spoglądamy na to samo z innych perspektyw.
Myślę też, że powinieneś wziąć pod uwagę, że Twoja żona też ma własną perspektywę i jeśli ma wiele problemów może być nimi po prostu zbyt przytłoczona by móc coś ze sobą zrobić. Obawiam się również, że może jej być potrzebna pomoc wielu specjalistów, ale pamiętaj, że ona sama może nie widzieć (i tak prawdopodobnie jest) własnego położenia zbyt wyraźnie. Poszukaj więc pomocy najpierw dla siebie, poproś ludzi by Ci pomogli. Człowiek jak jest sam tylko z dzieckiem może stracić rzeczywistość z widoczności a co gorsza może nakładać filtry na oczy aby tylko jej nie widzieć w prawdziwych kolorach. Ciężka praca ale jaki jest inny cel w Twoim życiu? Zastanów się. Myślę, że warto walczyć o rodzinę tylko zrób to mądrze, razem z innymi ludźmi, którzy będą mogli realnie pomóc. Wpierw jednak zacznij od siebie, bo musisz być w stanie stawić temu czoła a samemu będzie ciężko o ile niewykonalne. Trzymam kciuki.

322

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka
Slovian napisał/a:

Ogółem o swoim życiu decydujemy jak jesteśmy młodzi i jesteśmy idiotami.

Haha ale się uśmiałam. Dokładnie tak jest. Strzał w 10.

Co do żony to z Twojego opisu wynika, że to zwyczajny leń.

323

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Minął około miesiąc od mojego ostatniego wpisu. Przez ten czas mogę stwierdzić że się pogorszyło. Parę razy próbowałem żonę zabrać do terapeuty. Ta mówiła że się zgadza innym razem ze nie. Ostatecznie się nie wybraliśmy. Nasze rozmowy obecnie wygladaja w taki sposób że albo ona gada o jej chorobie albo o swojej pracy. Ewentualnie ja probuje skierowac temat na kwestie relacji w naszym malzenstwie. Bezskutecznie- moja żona nie ma mi dosłownie nic do powiedzenia. Przypominam że żona ma borelioze, zaczęła brać antybiotyki i od września rozpoczęła nową pracę. Jest na okresie próbnym, praca jej sie średnio podoba. Rzekomo zaczęła szukać innej, do tego zdążyła się już do niej ileś razy spóźnić. Co dla mnie jest jakaś abstrakcja żeby spóźniac się do pracy i to jeszcze w pierwszym miesiącu pracy.
Wczoraj mnie całkowicie zabila- jak się zapytałem czemu ze mną jest, to milczała. Kilka razy powtórzyłem pytanie, a żona w końcu mi odpowiedziala: bo jesteś moim mężem. Zalamalem się, poczułem sie tak samo albo podobnie jak kiedyś mi powiedziała że jak chce się pobzykac to mam sobie iść do prostytutki.
Ja po prostu tego nie rozumiem, że jej nie zależy. Mówię jej że nie potrafie tak żyć, że jestem nieszczęśliwy i to od lat. A ona zero refleksji i tak dalej mija sobie dzień za dniem. Ja powoli umieram i czuje się paskudnie. Strasznie to przeżywam wszystko. A ona jakby się nic takiego nie działo. Po prostu sobie to zrobi, potem zrobi coś innego, pójdzie do pracy i zero refleksji. Zero przemyśleń, zero starania, po prostu nic. Dla mnie ten stan jest okropny. Pogorszył mi się humor, zdrowie. Nawet w pracy mam gorsze wyniki, bo cały czas jestem przygnebiony.
Oczywiście moja zona twierdzi że mnie kocha. W żaden jednak sposób mi tego nie okazuje. Chce jeszce sam wybrac sie do terapeuty. Jesli nic sie nie zmieni bede zmuszony zlozyc pozew o rozwod. Niestety nie widzę szans na jakąkolwiek zmianę. Nie widzę żadnej chęci z jej strony. Tym bardziej że ona jest teraz skupiona tylko i wylacznie na swoim zdrowiu i pracy. Wedlug niej ona jest chora w zeiazku z tym nie moze lub nie musi robic wiekszosci rzeczy. W tym m.in. przejmować się naszym małżeństwem.

324

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Slovian, bardzo Ci współczuję. Ciężko jest naprawiac związek nawet jak chcą tego dwie osoby i obie widzą problem. W przypadku który opisujesz to jest potwornie trudne, na skraju niemozliwosci.
Nigdy nie miałam męża a mój najdłuższy związek trwał 6 lat, więc nie będę udawać, że się znam. Wiem tylko, że na mnie kiedyś zadziałało takie hard rozstanie, w Waszym wypadku odpowiednikiem tego byłaby separacja i twoja wyprowadzka. Kiedy się poorientowalam jakim trutniem byłam dla tego faceta, zmieniłam się drastycznie. i mimo że nie udalo się nam tego wtedy naprawić to ja jestem już inna. trwała zmiana. może warto, jeszcze przed rozwodem..

325 Ostatnio edytowany przez Slovian (2018-10-03 23:56:14)

Odp: Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Szczerze?  Nie chce się wyprowadzać. Nie mam ochoty tułac sie po jakis stancjach czy hotelach. Pogorszyloby to tylko moj stan psychofizyczny, ktory ostatnio i tak jest slaby. Jeśli moja zona znowu zrezygnuje z pracy lub nie przedłuża jej umowy, to będę chciał żeby wyjechała do rodziców. Oni będą mieli czas żeby ewentualnie z nią jeździć po lekarzach w związku z tą borelioza. Ja nie mam ani ochoty, ani czasu. Być może wtedy by zatesknila A jej rodzice by sie przynajmniej przekonali jaką jest mendą- że nic w domu nie zrobi, A ciągle jest wyczerpana, śpi i ciągle narzeka.
Przyznaje że myślałem o separacji i trochę podswiadomie idę w tym kierunku- żeby nie brać jeszcze rozwodu, ale dac jasny sygnał, że nie godzę sie na takie życie.
A jeszcze w kontekście rozwodu- z dwa tygodnie temu jechaliśmy do naszych rodziców w odwiedziny. Oczywiście się poklocilismy. Mojej żonie gdzieś się rzucił w oczy pozew rozwodowy, ktory walał się między różnymi papierami (kiedyś o tym pisałem, że jej dałem pozew, trochę jako ultimatum, że jak nic sie nie zmieni, to go zloze w sądzie). No i ubzdurala sobie, ze juz chce to złożyć w sądzie w przyszłym tygodniu. I wiecie co dla niej było najważniejsze? Nie żebym nie składał itd. Ale to że na pewno chce jej rodzicom pokazać. Najważniejsze było dla niej to żeby mamusia i tatuś się nie dowiedzieli. Kurde przecież jakbyśmy wzięli rozwód to i tak chyba by zauważyli, prawda? Niesamowita logika. Ogółem cała sytuacja porządnie mnie zdolowala. I sam się sobie dziwię czemu jeszcze nie podjąłem żadnych formalnych kroków w celu zakończenia mojej gehenny.

Posty [ 261 do 325 z 337 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moje małżeństwo prawie nie istnieje nie chce rozwodu żal mi dziecka

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024