Czepianie się o niezjedzenie wczorajszego obiadu czy niezgaszenie światła może w takiej sytuacji tylko pogorszyć sprawę, a ją utwierdzić w przekonaniu, że tak naprawdę to masz ją gdzieś. Razi mnie też Twoje podejście do jej potencjalnych problemów zdrowotnych. Gdyby ktokolwiek w mojej rodzinie podejrzewał, że ma boreliozę, oddałabym ostatnie grosze na leczenie. Ty podchodzisz do tego raczej obojętnie i jeszcze boli Cię wydatek. Dziwisz się, że ona się może czuć niekochana? Mówisz, że coś dla niej robisz, ale tak naprawdę robisz dla siebie. Wyjazd to zabawa dla Ciebie, nie spytałeś jej, czy w sumie ma na to ochotę. Na siłę prowadzisz ją do fryzjera, Ty wiesz wszystko lepiej. Próbujesz ją urabiać jak plastelinę, żeby pasowała do modelu żony, jaką Ty chcesz mieć. Mam wrażenie, że kompletnie nie interesuje Cię, jaka ona jest naprawdę i czego naprawdę chce, wkurza Cię za to, że nie chce być taka, jak Ty byś chciał.
Nie mówię, że Twoja żona jest bez winy, bo pewnie oboje przyłożyliście rękę do tego, jak to wszystko teraz wygląda. Ale w Twoich postach nie ma ani krztyny miłości czy troski i Twoja żona na pewno to czuje. Nie piszę tego, żeby Cię obrazić, ale naprawdę nie chciałbym być w związku z kimś takim jak Ty. Może i z zewnątrz robisz wszystko, jak należy. Pracujesz, bierzesz na sobie sporą część obowiązków domowych. Ale emocjonalnie jest w tym wszystkim taki chłód i brak zainteresowania drugim człowiekiem. Może i prawdę piszesz, że żona się Tobą nie interesuje, ale Ty tak naprawdę nią jako osobą też nie.
Nie akceptuje wyrzucania żywności. Zwolniła się z pracy, ustaliliśmy że trzeba zaciągnąć pasa. I co? Tylko ja to robię. Bo mojej żonie się nie chce, głowy sobie nie zawraca, zapomina. Jasne super. Teraz.mam jej pozwolić na to żeby gotowała obiad i na drugi dzień do kibla. Rozwiązanie jest proste i to jej tłumacze- ugotuj mniej. Swiatlo- wychodzisz z pokoju czy z kuchni to gas światło. To żadna filozofia. Rozumiem o co Ci chodzi- czepianie się dobija każdego. Ale nie obwiniaj mnie że ja jestem nieczuly itd. To napraabłahe prośby w stosunku do niej.
Wyjazd- zabawa dla mnie? Prosze Cie. Gdyby miała być zabawa dla mnie to wzialbym kumpli i pojechał bym na męski wypad. To był wyjazd dla nas. Niespodzianka. I wierz mi znam swoją zone- lubi takie wyjazdy. Trudno żebym robił niespodziankę i pytał się jej gdzie chce pojechać. Jak planujemy wakacje to ustalamy razem zawsze. I to nie jest tak że ja chcę do Grecji A ona chce do Portugalii. Oboje chcemy do Grecji i do Portugalii. Ale patrzymy też na co nas stac.
Wierz mi nie urabiam jej. Chce tylko żeby się ogarnela. Sama przyznała że lubi chodzić do fryzjera. A kiedyś nie znosiła bo się zrazila do jednego.
Wmawiaj mi dalej że jestem tyranem i tylko stawiam warunki i kształtuje jak to modelu żony jaki chce.miec. No super. Bo jak chce się bzykać A ona nie to już ja urabiam? A jak chciałbym żeby był porządek w domu bo w końcu siedzi w domu, to też ja urabiam? Wiesz.jak ja działam? Ja daje możliwości i to od niej zależy czy je wykorzysta. Przez lata jej perswadowalem że powinna zmienić branżę. Że praca nauczyciela w przedszkolu jej szkodzi. Nie lubiła jej, wracała zmęczona, wkurzona i z bólem głowy. W domu nie funkcjonowała. Znowu mi powiesz że jej coś wmowilem, że ja sobie dopasowalem? Sama w koncu doszla.do tego że musi się przebranzowic bo sobie nie wyobraża do emerytury pracować w przedszkolu. Zrobiła podyplomowke i od września idzie do pracy w biurze. Wspierslem ja w tym cały czas i dałem jej możliwość przebranzowienia. O co więc chodzi?
Nie wkurza mnie że jest inna niż rzekomy mój model kobiety. Ja nie mam jakiegoś modelu kobiety. Dla mnie normalne jest że skoro ja jestem w pracy a ona w domu, to każdy swoją działkę robi.
Ogółem chciałem jej pomóc żeby znowu czula się piękna. Nie chodzi o to że mam jakiś instynkt samczy, że muszę się kumplom żona pochwalić itd. Wiem że się źle że.soba czuje. Czy to źle że chce jej pomóc- że zabrałem ja do tego fryzjera. Chciałbym aby znowu patrzyła na siebie w lustrze i czula się piękna. Bo wiem że się nie czuje. A że nie ma tej inicjatywy to jestem pewien że jeszcze 5 lat siedzialaby w domu i nic z tym nie zrobiła. Ja daje tylko możliwości czasem perswaduje ale nie zmuszam.
Co do naszego związku- to wspólna wina. Az taki zły nie jestem jak myślisz. Chłód? Jak ma się czuć facet przez dłuższy czas odrzucany np. W łóżku. U kobiet nie raz wystarczy przytulić się i mają potrzebę bliskości zapewniona. Nie będę mówił za.wszystkich mężczyzn, ale ja.mam tak że potrzebuje seksu. Jeśli nawet jest we mnie chłód to nie jest on samoistny tylko z czegoś wynika.