anszan napisał/a:KajkaKa napisał/a:Anaszan co tam u Ciebie słychać? Jak wygląda obecna sytuacja?
KajkaKa, miło że się odzywasz. U mnie powoli do przodu. Cały czas wspomnienia siedzą z tyłu głowy a z drugiej strony strach przed nieznanym, przed samotnością, życiem w pojedynkę. Ale próbuję ogarnąć się i dbać o siebie i dziecko.
Ex wytrzymał niecałe 2 tygodnie po czy poinformował mnie, że chce żebym się w weekend zajęła synkiem bo on jedzie do swojej kochanki. Tzn oni nie są razem, jak to powiedział, tylko jedzie do niej bo chce. A co będą robić to on jeszcze nie wie
![]()
W każdym razie można się było tego spodziewać. Myślałam jedynie, że coś dotarło do niego i że zaczął myśleć o małym. A on powiedział mi że jak się synkiem w weekend nie zajme to on mu opiekunke znajdzie i zostawi go z nią. A to jest weekend zaraz po mojej przeprowadzce do nowego, mniejszego mieszkania i przed tym jak synek idzie do żłobka. Więc nie dość że ja chciałabym mieć czas na ogarnięcie nowego mieszkania to jeszcze ex wie, że synek rozpoczyna żłobek i to juz jest wielka zmiana dla niego, to jeszcze bez skrupułów dołożyłby mu opiekunke. Tzn myślę, że on chciał zwyczajnie na mnie wymusić to że zajmę się synkiem ale bardzo to niefair zachowanie.
Skończyło się na kłótni i od tamtej pory on w ogóle nie przychodzi do synka. Chyba czeka aż ja się odezwę i zachęcę go do spędzenia czasu z synkiem. A ja już mam dość. Zechce to sam będzie umiał zadbać o swoje kontakty z dzieckiem, tak jak umiał zawalczyć o bycie z kochanką, a jak nie to trudno ja go nie zmusze do bycia ojcem.Także tak to mniej więcej wygląda. Powoli się godzę z tym, że ex pewnie w ogóle nie powinien mieć dzieci bo nie rozumie, co to oznacza w praktyce. Ale łatwe to nie jest bo szkoda mi dziecka, tego co mógłby dostać od ojca w sensie wychowania bo ex ma dużo dobrych cech. Tyle, że ja już mam dość bycia tą co stoi na straży ich relacji i chronię jej kosztem wszystkiego innego.
Już się pogodziłam z tym, że ex odszedł i nigdy bym go nie chciała z powrotem. Pewnego dnia po prostu coś zaskoczyło w mojej głowie i taka ulga na mnie spłynęła i wiedziałam, że to koniec. Boli to dalej i trudne są wspomnienia - nie chcę do żadnych wracać jak na razie.
Jedynie czego się boję tak naprawdę to samotność. To że nikogo nie poznam, bo się nie trafi , bo nie będzie gdzie (z małym dzieckiem bardzo trudno gdzieś wyjść a na jego ojca nie wiem czy mogę liczyć). To jest coś co mnie najbardziej na tę chwilę przeraża.Nie myśl tak !
Jesteś wartościowym człowiekiem, najlepszą matką na świecie ! masz bezgraniczną miłość małego faceta ! Twojego syna
Pamiętaj , że już nigdy nie będziesz samotna , bo masz dziecko !
I masz szansę nauczyć go jak traktować dobrze ludzi.
Teraz skup się na swojej rodzinie.
Co do Twojego faceta w przyszłości - wszystko przed Tobą .... ale proszę ... nigdy nie bądź z kimś bo się trafiłnie rób sobie tego .
Chceuciekacstad dziękuję za tak ciepłe słowa. Masz rację, że już mam dużo. Więcej niż niejedna osoba. Nauczę go jak być dobrym człowiekiem i jak traktować innych dobrze. Mam nadzieję, że będzie empatyczny i dojrzały. Ale jak mi to wyjdzie to się okaże za X lat ![]()
Co do mojego faceta w przyszłości to nie chcę być z kimś tylko dlatego że się trafi. Trochę źle się wyraziłam. Boję się bardziej, że właśnie nie spotkam tego właściwego. Że nie będę mieć okazji bo moje życie to głównie praca i synek i nawet nie mam gdzie kogoś spotkać. A wokół mnie albo faceci którzy mnie nie interesują albo już w związkach, czyli też tacy którzy mnie nie interesują jako potencjalni partnerzy ![]()
Pewnie się trochę na wyrost martwię ale chyba tak już jest, że jedna faza mija to przychodzi kolejna i trzeba się z nia oswoić.
Teraz się właśnie przeprowadzam do nowego mieszkania więc odetnę się jeszcze bardziej od przeszłości. I tak krok po kroczku powinno być lepiej ![]()