A ja nie chcę czuć tego smutku, żalu, bólu złości i tysiąca innych uczuć jakie mną targają. Niby to dopiero 3 miesiące i widzę, że już się dużo poprawiło od momentu gdy to się stało. Ale czasem się zastanawiam czy to kiedykolwiek całkiem minie. A jak mam gorszy dzień jak dziś to nie jest łatwo.
No nie jest łatwo i potrwa, nie ma zmiłuj, musi potrwać.
Ale wydajesz się silna, masz jasną i jak na tak świeżą sprawę bardzo dobrze zdystansowaną ocenę zawieruchy, którą Ci ex zgotował. Coś mi się wydaje, że masz wbudowany mocny 'kręgosłup moralny' i fakt, że ktoś kto miał Ci być bliski a oszukał (mam na myśli, że ciągnął zdradę i nie postawił sprawy jasno) jest teraz trudniejszy (choć zawsze trudny) do wewnętrznego przewalczenia. Do tego jesteś świeżą mamą i siłą rzeczy priorytet przesunął się na dziecko a kobiecość to obok stoi, a masz przed oczami drugą kobietę (skupioną na swojej kobiecości), na którą ex 'poleciał' - i to kolejne uwierające ziarenko.
Ale to minie.
Synek stanie się prawdopodobnie żywym brzdącem, który choć mocno będzie zaprzątał Twoją uwagę, to nie zabierze Ci czasu na poczucie bycia kobietą, o ile dobrze to rezegrasz. A chyba dobrze rozegrasz - wiesz, że możesz popełniać błędy, szukasz pomocy, jesteś otwarta, przyjmujesz przeciwstawne opinie, bronisz swojego (na ten czas) poglądu. Spójna jeteś, działasz, wytyczasz kierunek.
No cóż rodziną będziesz : Ty i syn - chyba to powinnaś sobie bardziej uświadomić. Odpowiedzialność exa będzie inna, Twoja, o ile syn będzie przy Tobie a chyba bedzie, będzie stanowiła więcej niż 100% a exa - siłą rzeczy mniej niż 100. I to więcej niż 100 przyswoisz prawdopodobnie z czasem i nie będzie tak obciążające. Pytałaś, czy powinnaś być bliżej rodziny. Nie znam sczegółow ale ogólnie to bym powiedziała za Isabellą, że TAK. Bo to Ty bedziesz podstawą rodziny i Ty potrzebujesz dla SIEBIE i syna stabilności i bezpieczeństwa i jeśli jest miejsce gdzie możesz to odnaleźć - to nie wahaj się długo. Z czasem możesz przecież zmienić kolejny raz 'układ funkcjonowania codzienności'.
Doły bedą ale coś mi się wydaje, że masz wszystkie zadatki, żeby z tego wyjść. Pomaga wypełniony czas tym co odciąga mysli od bieżącej sytuacji, może 'na siłę' trochę narzuć sobie rygor nie zwracania uwagi na szczegóły opieki ojca nad synem (łap tu dystans - ex jest i robi, wychodzi i ma być : dobrze, że był a teraz to MY : Ty i syn, sobie radzimy), do ludzi wychodzisz - choćby tutaj - zwróci Ci się z nawiazką raczej. Spokojnie, zelżeje, zobaczysz w lustrze obok mamy śmiechniętą kobietę, jak mi sie wydaje
.