Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 216 ]

131 Ostatnio edytowany przez random.further (2018-06-21 11:57:18)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
anszan napisał/a:

A ja nie chcę czuć tego smutku, żalu, bólu złości i tysiąca innych uczuć jakie mną targają. Niby to dopiero 3 miesiące i widzę, że już się dużo poprawiło od momentu gdy to się stało. Ale czasem się zastanawiam czy to kiedykolwiek całkiem minie. A jak mam gorszy dzień jak dziś to nie jest łatwo.

No nie jest łatwo i potrwa, nie ma zmiłuj, musi potrwać.
Ale wydajesz się silna, masz jasną i jak na tak świeżą sprawę bardzo dobrze zdystansowaną ocenę zawieruchy, którą Ci ex zgotował. Coś mi się wydaje, że masz wbudowany mocny 'kręgosłup moralny' i fakt, że ktoś kto miał Ci być bliski a oszukał (mam na myśli, że ciągnął zdradę i nie postawił sprawy jasno) jest teraz trudniejszy (choć zawsze trudny) do wewnętrznego przewalczenia. Do tego jesteś świeżą mamą i siłą rzeczy priorytet przesunął się na dziecko a kobiecość to obok stoi, a masz przed oczami drugą kobietę (skupioną na swojej kobiecości), na którą ex 'poleciał' - i to kolejne uwierające ziarenko.
Ale to minie.
Synek stanie się prawdopodobnie żywym brzdącem, który choć mocno będzie zaprzątał Twoją uwagę, to nie zabierze Ci czasu na poczucie bycia kobietą, o ile dobrze to rezegrasz. A chyba dobrze rozegrasz - wiesz, że możesz popełniać błędy, szukasz pomocy, jesteś otwarta, przyjmujesz przeciwstawne opinie, bronisz swojego (na ten czas) poglądu. Spójna jeteś, działasz, wytyczasz kierunek.
No cóż rodziną będziesz : Ty i syn - chyba to powinnaś sobie bardziej uświadomić. Odpowiedzialność exa będzie inna, Twoja, o ile syn będzie przy Tobie a chyba bedzie, będzie stanowiła więcej niż 100% a exa - siłą rzeczy mniej niż 100. I to więcej niż 100 przyswoisz prawdopodobnie z czasem i nie będzie tak obciążające. Pytałaś, czy powinnaś być bliżej rodziny. Nie znam sczegółow ale ogólnie to bym powiedziała za Isabellą, że TAK. Bo to Ty bedziesz podstawą rodziny i Ty potrzebujesz dla SIEBIE i syna stabilności i bezpieczeństwa i jeśli jest miejsce gdzie możesz to odnaleźć - to nie wahaj się długo. Z czasem możesz przecież zmienić kolejny raz 'układ funkcjonowania codzienności'.
Doły bedą ale coś mi się wydaje, że masz wszystkie zadatki, żeby z tego wyjść. Pomaga wypełniony czas tym co odciąga mysli od bieżącej sytuacji, może 'na siłę' trochę narzuć sobie rygor nie zwracania uwagi na szczegóły opieki ojca nad synem (łap tu dystans - ex jest i robi, wychodzi i ma być : dobrze, że był a teraz to MY : Ty i syn, sobie radzimy), do ludzi wychodzisz - choćby tutaj - zwróci Ci się z nawiazką raczej. Spokojnie, zelżeje, zobaczysz w lustrze obok mamy śmiechniętą kobietę, jak mi sie wydaje smile.

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Ela210 napisał/a:

Słuchaj, ta złość jest normalnym etapem, musisz przez to przejść. MASZ PRAWO do tej złości.
I postaraj się zamknąć uszy na wszystkie rewelacje o tym czy przyjeżdża, czy nie , jemu powiedz, że to jego sprawa i nie chcesz o tym słuchać, znajomym powiedz to samo.  tej kobiety ani nie unikaj, ani nie szukaj. Póki co- to sytuacja jest taka że Ona przyjeżdża do żonatego i dzieciatego gościa..
jest czego zazdrościć? złość wykorzytaj na fittnesie, biegaj, albo cokolwiek..

Właśnie staram się sobie pozwolić na tę złość i na te wszystkie emocje. Strasznie jest to jednak frustrujące, że ciągle tyle emocji mną targa mimo, że chciałabym już to odpuścić i pójść dalej.

Faktycznie nie ma nic do pozazdroszczenia. Ja się tylko tak jeszcze trochę użalam nad sobą, bo moje życie wywróciło się do góry nogami i muszę od nowa ustalić czego chcę i jak to osiągnąć. Chyba jeszcze potrzebuję takich momentów, gdy pozwalam sobie na słabość i tego żeby ktoś mi powiedział głośno/napisał co tak naprawdę wiem z tyłu głowy.

133

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
random.further napisał/a:
anszan napisał/a:

A ja nie chcę czuć tego smutku, żalu, bólu złości i tysiąca innych uczuć jakie mną targają. Niby to dopiero 3 miesiące i widzę, że już się dużo poprawiło od momentu gdy to się stało. Ale czasem się zastanawiam czy to kiedykolwiek całkiem minie. A jak mam gorszy dzień jak dziś to nie jest łatwo.

No nie jest łatwo i potrwa, nie ma zmiłuj, musi potrwać.
Ale wydajesz się silna, masz jasną i jak na tak świeżą sprawę bardzo dobrze zdystansowaną ocenę zawieruchy, którą Ci ex zgotował. Coś mi się wydaje, że masz wbudowany mocny 'kręgosłup moralny' i fakt, że ktoś kto miał Ci być bliski a oszukał (mam na myśli, że ciągnął zdradę i nie postawił sprawy jasno) jest teraz trudniejszy (choć zawsze trudny) do wewnętrznego przewalczenia. Do tego jesteś świeżą mamą i siłą rzeczy priorytet przesunął się na dziecko a kobiecość to obok stoi, a masz przed oczami drugą kobietę (skupioną na swojej kobiecości), na którą ex 'poleciał' - i to kolejne uwierające ziarenko.
Ale to minie.
Synek stanie się prawdopodobnie żywym brzdącem, który choć mocno będzie zaprzątał Twoją uwagę, to nie zabierze Ci czasu na poczucie bycia kobietą, o ile dobrze to rezegrasz. A chyba dobrze rozegrasz - wiesz, że możesz popełniać błędy, szukasz pomocy, jesteś otwarta, przyjmujesz przeciwstawne opinie, bronisz swojego (na ten czas) poglądu. Spójna jeteś, działasz, wytyczasz kierunek.
No cóż rodziną będziesz : Ty i syn - chyba to powinnaś sobie bardziej uświadomić. Odpowiedzialność exa będzie inna, Twoja, o ile syn będzie przy Tobie a chyba bedzie, będzie stanowiła więcej niż 100% a exa - siłą rzeczy mniej niż 100. I to więcej niż 100 przyswoisz prawdopodobnie z czasem i nie będzie tak obciążające. Pytałaś, czy powinnaś być bliżej rodziny. Nie znam sczegółow ale ogólnie to bym powiedziała za Isabellą, że TAK. Bo to Ty bedziesz podstawą rodziny i Ty potrzebujesz dla SIEBIE i syna stabilności i bezpieczeństwa i jeśli jest miejsce gdzie możesz to odnaleźć - to nie wahaj się długo. Z czasem możesz przecież zmienić kolejny raz 'układ funkcjonowania codzienności'.
Doły bedą ale coś mi się wydaje, że masz wszystkie zadatki, żeby z tego wyjść. Pomaga wypełniony czas tym co odciąga mysli od bieżącej sytuacji, może 'na siłę' trochę narzuć sobie rygor nie zwracania uwagi na szczegóły opieki ojca nad synem (łap tu dystans - ex jest i robi, wychodzi i ma być : dobrze, że był a teraz to MY : Ty i syn, sobie radzimy), do ludzi wychodzisz - choćby tutaj - zwróci Ci się z nawiazką raczej. Spokojnie, zelżeje, zobaczysz w lustrze obok mamy śmiechniętą kobietę, jak mi sie wydaje smile.

Wierzę, że będzie tak jak piszesz i że wszystko się ułoży. Już jest dużo lepiej i czuję się dużo szczęśliwsza. Ja bym chyba chciała żeby wszystko szybciej się stało ale powoli pozwalam sobie na słabość i wszystkie emocje, których normalnie bym nie chciała. Wychodzę do ludzi, dbam o siebie i małego a z ex mam coraz mniej i mniej styczności.
Tak naprawdę to widzę, że gdybym w ogóle nie musiała go widywać to by poszło to jeszcze szybciej ale to chyba jest tak jakby "cena" którą płace za to że mam cudnego synka. Bo dziecko mam z ex a z tego że mam synka cieszę się bardzo. A że przez to potrzebuję więcej czasu na powrót do normalności to chyba muszę to zaakceptować i tyle.

Ja też uważam, że mam silny kręgosłup moralny, choć błędy różne też popełniłam w życiu. Staram się jednak myśleć o sobie i innych i nie ranić niepotrzebnie. I jednak zawsze mówię otwarcie jeśli mnie coś boli, jeśli coś chcę zmienić. Tym bardziej ta sytuacja jest dla mnie trudna bo mój ex najpierw usłyszałby co jest u nas nie tak, słyszałby moje prośby o zmianę sytuacji, narzekania, że coś się wypaliło itp. zanim dopuściłabym do związku z kimś innym. A on zwyczajnie grał na dwa fronty udając, że wszystko jest super i nie ma żadnego problemu.
Ale wiem, że ludzie są różni i nie mogę oczekiwać, że każdy będzie się zachowywał według tego co ja myślę. Teraz chcę się z tego podnieść, zobaczyć, że mogę umiem i jestem wystarczająco silna. Chcę nauczyć się kochać siebie bezwarunkowo i wybaczać sobie moje błędy i być szczęśliwą. Mam nadzieję, że jeszcze kogoś znajdę kto będzie u mojego boku ale zobaczę jak to wyjdzie.

Dzięki za wsparcie.

134

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

anszan, radzisz sobie nieprawdopodobnie dobrze, szacun.

jeśli chcesz przyspieszyć procesy emocjonalnego uwalniania od jeszcze-męża, zajrzyj tu: http://totalnabiologia.com.pl/radykalne-wybaczanie/

ta metoda zdaje się banalna, ale okazuje się nadspodziewanie skuteczna.

trzymam kciuki!

135

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Doroya napisał/a:

anszan, radzisz sobie nieprawdopodobnie dobrze, szacun.

jeśli chcesz przyspieszyć procesy emocjonalnego uwalniania od jeszcze-męża, zajrzyj tu: http://totalnabiologia.com.pl/radykalne-wybaczanie/

ta metoda zdaje się banalna, ale okazuje się nadspodziewanie skuteczna.

trzymam kciuki!


Dzięki Doroya, spróbuję tej metody. Ktoś mi już doradził wyrzucanie swoich emocji na kartce ale nie w formie listów a to może być dobry sposób.

A co do radzenia sobie to przypomniało mi się jak mój ex to skomentował. Może upłynął miesiąc od momentu gdy wszystko odkryłam, on przychodził do dziecka i widział w jakim jestem stanie, nieraz usłyszał różne żale i wyrzuty z mojej strony i w końcu kiedyś nie wytrzymał i powiedział, że "mogłabym skończyć zachowywać się jakby moje życie się na nim kończyło. Jakbym tylko dla niego żyła a jak on odszedł to już nic nie mam. Muszę w końcu zrozumieć, że on ma już teraz swoje nowe życie i powinnam to w końcu zaakceptować i zacząć żyć swoim życiem a nie ciągle użalać się nad sobą i jemu wyrzuty robić."
Potem jeszcze dowiedziałam się, że swojej rodzinie powiedział, że on nie rozumie tego użalania się nade mną bo to przecież jemu wszystko się zmieniło - on musiał się wyprowadzić i on musi znaleźć nowe mieszkanie i urządzić je!

Teraz jak patrzę na to z perspektywy to wziąć i go ukatrupić za te słowa za takie podejście i wymagania w stosunku do mojej osoby - ja byłam w takim szoku z malutkim dzieckiem a on myślał tylko o sobie skończony egoista. Po około miesiącu od takiej "bomby" on wymagał ode mnie żebym żyła jakby nigdy nic. Nie wiem kim trzeba być żeby tak się zachowywać. Chyba faktycznie siądę i napiszę te listy to przynajmniej spiszę sobie czarno na białym co się zdarzyło i jakie to w ogóle absurdalne było jak mój ex się zachowywał.

136 Ostatnio edytowany przez random.further (2018-06-22 12:05:17)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
anszan napisał/a:

...Ja bym chyba chciała żeby wszystko szybciej się stało ale powoli pozwalam sobie na słabość i wszystkie emocje, których normalnie bym nie chciała...

smile Fajnie by było ale to raczej tak nie działa.
Moje doświadczenie jest takie że trzeba wszystko przepracować w zgodzie z sobą bez szybkiego wybiegania w przyszłość, z takim wewnętrznym rozpoznaniem czy jakieś 'licho' nie pozostało w głowie.
Dogadaj się z byłym jesli możesz w temacie ustalenia obowiązków co do syna, może zrób plan wychowawczy, może on zaakceptuje, może taki właśnie plan przedstawicie w sądzie... Zyskałabyś poczucie, że Ty rozgrywasz po swojemu i jednoczesnie jego zobowiążesz formalnie do opieki...

137

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
random.further napisał/a:
anszan napisał/a:

...Ja bym chyba chciała żeby wszystko szybciej się stało ale powoli pozwalam sobie na słabość i wszystkie emocje, których normalnie bym nie chciała...

smile Fajnie by było ale to raczej tak nie działa.
Moje doświadczenie jest takie że trzeba wszystko przepracować w zgodzie z sobą bez szybkiego wybiegania w przyszłość, z takim wewnętrznym rozpoznaniem czy jakieś 'licho' nie pozostało w głowie.
Dogadaj się z byłym jesli możesz w temacie ustalenia obowiązków co do syna, może zrób plan wychowawczy, może on zaakceptuje, może taki właśnie plan przedstawicie w sądzie... Zyskałabyś poczucie, że Ty rozgrywasz po swojemu i jednoczesnie jego zobowiążesz formalnie do opieki...


No właśnie cierpliwość nie jest moją najmocniejszą stroną ale może właśnie przyszedł czas żeby nad tym popracować.

Z tym planem to dobry pomysł. Zrobię tak żeby faktycznie było wszystko czarne na białym

138

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Jeszcze takie pytanie odnośnie relacji z ex.
Ja jestem dobrze wychowaną i umiem dostosować swoje zachowanie do zaistniałych okoliczności. Ale w tym przypadku jestem rozdarta.
Tzn nie kłócę się z moim ex, nic mu nie wypominam. Informuję go co najwyżej, że np. synek bardzo źle spał w nocy i że no właśnie ja ponoszę tego konsekwencje bo tylko ja jestem od zajmowania się nim w nocy, więc jestem niewyspana, albo nie mam na nic czasu bo jest taki marudny itd. Do pewnego czasu zastanawiałam się czy w ogóle o tym mówić ale doszłam do wniosku, że nie chcę kiedyś usłyszeć, że nic nie mówiłam, że jest mi tak ciężko.
Z czym mam problem to jak się zachowywać gdy ex jest w domu. To co robię teraz, wiem, że nie świadczy o mnie zbyt dobrze ale jakoś nie umiem inaczej. Bo to co ja robie to zwyczajnie go ignoruję. Tzn rozmawiam z nim na tematy związane z synem, informuję o wszystkim, pytam o to czy może przyjść wtedy a wtedy itd. Ale poza tym nie rozmawiam z nim. Czasem się zdarza, że olewam jego pytania (niedotyczące dziecka) wymowną ciszą, czasem mówię, że to nie jego sprawa bo nas już tylko łączy dziecko i nic więcej. Też często nie odpowiadam na jego "Cześć" bo wkurza mnie jak on to mówi jakbyśmy byli starymi dobrymi przyjaciółmi. Wiem, że to nie jest ładne zachowanie z mojej strony ale mam wrażenie, że muszę się tak odciąć żeby wrócić do równowagi.
Też nie wiem co zrobić gdy na przykład musimy iść załatwić jakieś sprawy dla dziecka a gdzie musimy być razem. Tzn nie wiem jak się zachowywać w drodze do tego miejsca i z powrotem. W tym momencie po prostu olewałabym jego obecność i zajmowała się jedynie dzieckiem i na nim skupiała moją uwagę.

Innymi słowami chciałam zapytać czy może z własnego doświadczenia ktoś może powiedzieć jak najlepiej się zachowywać w takiej sytuacji. Jak się odnosić do ex. Pewnie z czasem to mi się zmieni i będę inaczej do niego podchodzić ale może na teraz jest inny, lepszy sposób poza tym co ja robię.

139

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

I jeszcze na ile muszę/powinnam informować ex o moich planach, np. odnośnie dodatkowych zajęć dla dziecka czy mówić mu co organizuję synkowi? Albo jak gdzieś jadę z dzieckiem na weekend to czy mówić mu gdzie jadę? to jest takie niejednoznaczne bo z jednej strony to jego dziecko więc ma prawo wiedzieć gdzie jest. Z drugiej strony ja czuję, że nie mam żadnej prywatności. że nie mogę tak do końca odciąć się od niego bo muszę mu mówić o wszystkim podczas gdy on co najwyżej mówi mi że wyjeżdża i tyle. Nie mówi gdzie i ja wcale nie chcę o tym wiedzieć. Ale to jest takie, że on ma swoje życie i ja tam wstępu nie mam za to ja nie mam już tego samego. Pewnie za bardzo się przejmuję ale ja chce mieć swoje granice w jakimś sensie potrzebuję ich.

140

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

No właśnie! jemu byłoby wygodnie mieć w Tobie przyjaciółkę.. ale nie jest Twoim przyjacielem Anszan, bo przyjaciel dba o emocje przyjaciółki.
Cześć można mówić chłodno i ciepło- coś wypada jednak. ale powiedz mu, jeśli tak czujesz - że Twoim przyjacielem nie jest- bo zawiódł zaufanie- nie życzysz sobie teraz rozmów poza sprawami dziecka, i niech to uszanuje. Na zaufanie się pracuje- na jego stratę też. I dobre wychowanie nie ma nic do rzeczy. Czujesz się zraniona- masz prawo. On wolałby na to nie patrzeć?- jego problem. niech bierze to na swoją klatę.  Ty tego z niego nie zdejmuj. miał wybór- dokonał go.
Jak Ci się odmieni-to będziesz się zachowywać inaczej wobec niego.   Rób tak, by Tobie było lepiej, nie jemu.

141

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Ela210 napisał/a:

No właśnie! jemu byłoby wygodnie mieć w Tobie przyjaciółkę.. ale nie jest Twoim przyjacielem Anszan, bo przyjaciel dba o emocje przyjaciółki.
Cześć można mówić chłodno i ciepło- coś wypada jednak. ale powiedz mu, jeśli tak czujesz - że Twoim przyjacielem nie jest- bo zawiódł zaufanie- nie życzysz sobie teraz rozmów poza sprawami dziecka, i niech to uszanuje. Na zaufanie się pracuje- na jego stratę też. I dobre wychowanie nie ma nic do rzeczy. Czujesz się zraniona- masz prawo. On wolałby na to nie patrzeć?- jego problem. niech bierze to na swoją klatę.  Ty tego z niego nie zdejmuj. miał wybór- dokonał go.
Jak Ci się odmieni-to będziesz się zachowywać inaczej wobec niego.   Rób tak, by Tobie było lepiej, nie jemu.

Masz rację wykrzeszę z siebie siłę żeby mu jednak odpowiadać choćby miało to być "nie twoja sprawa" wink I na pewno nie będę jego przyjaciółką. On dla mnie nie istnieje oprócz tego, że jest ojcem mojego synka i z tego powodu muszę go mieć w swoim życiu i traktować przyzwoicie, żeby synek nie nauczył się złych wzorców.
Wczoraj był u syna ale uprzedziłam go, że ja wychodzę z małym bo mamy plany więc długo nie może być. I wychodziliśmy w sumie z mieszkania razem, a on się mnie pyta: "A mogę wiedzieć gdzie idziecie?" - hahaha chciał zacząć nowe życie i je ma. Ale jakby dalej chciał być częścią naszego - niestety to tak nie działa. Powiedziałam, że nie może. Chyba to jest to, że chciałby mieć ciastko i zjeść ciastko. A niestety nie da się tak.

I wreszcie zaczynam dostrzegać, ze to on najwięcej stracił - stracił rodzinę, cudowną żonę i wspaniałego synka. I już zawsze będzie tylko gościem w naszym życiu. A z drugiej strony nawet jeśli ułoży sobie życie z kimś innym to zawsze będzie miał zobowiązania wobec synka więc i tak nie będzie miał pełni tego co miałby gdyby został z nami. Faceci jednak lubią sobie komplikować życie. Cieszę się, że ja wracam do formy. Powrót do pracy mi dużo pomógł, rozmowy tutaj, terapia. I też schudłam już po ciąży, zadbałam o siebie i każdy mi mówi, że pięknie wyglądam. I wiecie co? Nie pamiętam kiedy tak dobrze się czułam sama ze sobą. Chyba nigdy. Boli mnie dalej to wszystko ale sama ze sobą dochodzę do porozumienia i układam sobie wszystko w głowie na nowo smile

142

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Raz w górę, raz w dół. Tak obecnie wyglada mój nastrój. Cały tydzień widziałam ex tylko przelotnie jak przychodził do synka a ja wychodziłam. I potem ja wracałam z pracy on wychodził.
Dziś spędza z nim większość dnia i mimo ze miałam sporo spraw do załatwienia na zewnątrz to trochę tez w domu i masakra. Znów mi się na płacz zbiera. Tzn już nawet nie przez to ze łudzę się ze coś z tego będzie. Tylko zastanawiam się jak najbliższa osoba, ktoś kogo tak mocno się kochało mógł się stać człowiekiem z którym nie jest się w stanie wytrzymać. Nie rozmawiamy, mijamy się, ja go unikam jak tylko mogę. A on jak mnie traktuje? Chyba chciałby żeby wszystko było normalnie. Żebyśmy normalnie rozmawiali, żebym ja mu opowiedziała co u mnie, on mi co u niego i żebyśmy się razem z synkiem pobawili może nawet pośmialiśmy z czegoś a potem on jakby nigdy nic wyszedłby do swojego nowego życia.
Nie wiem jak ludzie mogą się tak ranić, tak traktować. Jednego dni kochasz kogoś a drugiego jest Ci zupełnie obcy. Jakby nie ta sama osoba. I gdyby nie ta malutka istotka co nas jeszcze łączy to w ciągu chwili on by o mnie zapomniał i mógłby mnie więcej nie widzieć bo stałam się dla niego nikim. Ja tez bym nie chciała go więcej widzieć bo tak mnie zranił, potraktował jakby cała moja miłość do niego, wszystkie starania, wszystkie wspomnienia, wspólne chwile były niczym. Ryczeć mi się chce. Najchętniej wymazalabym go ze swojego życia. 12 lat razem, szczęśliwych lat a dla niego to takie proste sad

143

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
anszan napisał/a:

Raz w górę, raz w dół. Tak obecnie wyglada mój nastrój. Cały tydzień widziałam ex tylko przelotnie jak przychodził do synka a ja wychodziłam. I potem ja wracałam z pracy on wychodził.
Dziś spędza z nim większość dnia i mimo ze miałam sporo spraw do załatwienia na zewnątrz to trochę tez w domu i masakra. Znów mi się na płacz zbiera. Tzn już nawet nie przez to ze łudzę się ze coś z tego będzie. Tylko zastanawiam się jak najbliższa osoba, ktoś kogo tak mocno się kochało mógł się stać człowiekiem z którym nie jest się w stanie wytrzymać. Nie rozmawiamy, mijamy się, ja go unikam jak tylko mogę. A on jak mnie traktuje? Chyba chciałby żeby wszystko było normalnie. Żebyśmy normalnie rozmawiali, żebym ja mu opowiedziała co u mnie, on mi co u niego i żebyśmy się razem z synkiem pobawili może nawet pośmialiśmy z czegoś a potem on jakby nigdy nic wyszedłby do swojego nowego życia.
Nie wiem jak ludzie mogą się tak ranić, tak traktować. Jednego dni kochasz kogoś a drugiego jest Ci zupełnie obcy. Jakby nie ta sama osoba. I gdyby nie ta malutka istotka co nas jeszcze łączy to w ciągu chwili on by o mnie zapomniał i mógłby mnie więcej nie widzieć bo stałam się dla niego nikim. Ja tez bym nie chciała go więcej widzieć bo tak mnie zranił, potraktował jakby cała moja miłość do niego, wszystkie starania, wszystkie wspomnienia, wspólne chwile były niczym. Ryczeć mi się chce. Najchętniej wymazalabym go ze swojego życia. 12 lat razem, szczęśliwych lat a dla niego to takie proste sad


Czytałem twoje wcześniejsze posty i naprawdę jesteś silną kobietą i szacun dla Ciebie za podejście do sprawy. Naprawdę nie ma sensu się zastanawiać dlaczego tak się stało i jak o tym wszystkim zapomniał co was łączyło. Im więcej się nad tym człowiek zastanawia tym bardziej się pogrąża. Mnie narzeczona zostawiła po 7 latach i to bez mrugnięcia okiem zdradziła z zimną krwią przed ślubem dalej planując ze mną przyszłość. Setki razy się nad tym zastanawiałem tak sam jak ty, : jak mogła zapomnieć , dlaczego i czemu. Najprostsza odpowiedzią jest dlaczego bo był ktoś trzeci, ktoś kto przyćmił to co was łączyło.  Mimo że moja ex dalej mi siedzi w głowie, to wiem że w końcu stanę się obojętny na nią ale na to potrzeba czasu. Także głowa do góry i będzie dobrze wink

144

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
mrbonny napisał/a:
anszan napisał/a:

Raz w górę, raz w dół. Tak obecnie wyglada mój nastrój. Cały tydzień widziałam ex tylko przelotnie jak przychodził do synka a ja wychodziłam. I potem ja wracałam z pracy on wychodził.
Dziś spędza z nim większość dnia i mimo ze miałam sporo spraw do załatwienia na zewnątrz to trochę tez w domu i masakra. Znów mi się na płacz zbiera. Tzn już nawet nie przez to ze łudzę się ze coś z tego będzie. Tylko zastanawiam się jak najbliższa osoba, ktoś kogo tak mocno się kochało mógł się stać człowiekiem z którym nie jest się w stanie wytrzymać. Nie rozmawiamy, mijamy się, ja go unikam jak tylko mogę. A on jak mnie traktuje? Chyba chciałby żeby wszystko było normalnie. Żebyśmy normalnie rozmawiali, żebym ja mu opowiedziała co u mnie, on mi co u niego i żebyśmy się razem z synkiem pobawili może nawet pośmialiśmy z czegoś a potem on jakby nigdy nic wyszedłby do swojego nowego życia.
Nie wiem jak ludzie mogą się tak ranić, tak traktować. Jednego dni kochasz kogoś a drugiego jest Ci zupełnie obcy. Jakby nie ta sama osoba. I gdyby nie ta malutka istotka co nas jeszcze łączy to w ciągu chwili on by o mnie zapomniał i mógłby mnie więcej nie widzieć bo stałam się dla niego nikim. Ja tez bym nie chciała go więcej widzieć bo tak mnie zranił, potraktował jakby cała moja miłość do niego, wszystkie starania, wszystkie wspomnienia, wspólne chwile były niczym. Ryczeć mi się chce. Najchętniej wymazalabym go ze swojego życia. 12 lat razem, szczęśliwych lat a dla niego to takie proste sad


Czytałem twoje wcześniejsze posty i naprawdę jesteś silną kobietą i szacun dla Ciebie za podejście do sprawy. Naprawdę nie ma sensu się zastanawiać dlaczego tak się stało i jak o tym wszystkim zapomniał co was łączyło. Im więcej się nad tym człowiek zastanawia tym bardziej się pogrąża. Mnie narzeczona zostawiła po 7 latach i to bez mrugnięcia okiem zdradziła z zimną krwią przed ślubem dalej planując ze mną przyszłość. Setki razy się nad tym zastanawiałem tak sam jak ty, : jak mogła zapomnieć , dlaczego i czemu. Najprostsza odpowiedzią jest dlaczego bo był ktoś trzeci, ktoś kto przyćmił to co was łączyło.  Mimo że moja ex dalej mi siedzi w głowie, to wiem że w końcu stanę się obojętny na nią ale na to potrzeba czasu. Także głowa do góry i będzie dobrze wink


Dzięki Mrbonny i przykro mi, że Ciebie tez coś takiego spotkało sad Ciężko się po czymś taki otrząsnąć i na pewno trzeba czasu. Ja z reguły nie rozpamiętuję tego ale czasem mnie najdzie i część wraca.
A to co zrobił mój ex spowodowało, że przestałam się czuć taka silna. Najgorsze jest to, że zawsze gdy źle mi było on był tą osoba do której szłam i się żaliłam. Miałam się do kogo przytulić i z kim porozmawiać, a ta cała sytuacja sprawiła, że straciłam więcej niż męża ale też przyjaciela, powiernika, kochanka, współtowarzysza podróży itd. Już wiem czemu lepiej nie zamykać się tak bardzo na jedną osobę a ja to zrobiłam i teraz płacę za to. Cenna lekcja pod wieloma względami.

Mam nadzieję, że wszystko Ci się dobrze ułoży i będziesz szczęśliwy smile

145

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Od kilku dni mam w sobie tyle złości i gniewu. To jest takie dziwne uczucie bo nie mam ochoty zrobić mu krzywdy czy zemścić się ale mam ochotę wykrzyczeć ten cały ból i to wszystko co on mi zrobił. Chciałabym mu powiedzieć, że już jest dla mnie nikim, że tak mnie skrzywdził, oszukał, że nie chcę mieć z nim nic wspólnego już nigdy. Autentycznie aż się we mnie gotuje.
I myślałam najpierw, że mam po prostu gorszy dzień, że zaraz przejdzie ale to już tak trwa kilka dni i zastanawiam się kiedy przejdzie sad

A też nie chcę mu już nic mówić, bo wiem, że to nic nie zmieni. Do niego nic już chyba nigdy nie dotrze.
On zachowuje się jakby wszystko było normalne. Tzn chciałby o wszystkim wiedzieć co ja robię z synkiem, chodzę z synkiem na kurs pływania i on już któryś raz pyta czy mógłby kiedyś z nami pójść. A ja mu już wielokrotnie mówiłam, że ja już nic nie chcę z nim robić i nie będę. On może sobie organizować co chce z dzieckiem ale jeśli ja coś zorganizuję synkowi to ex nie będzie z nami w tym uczestniczył. A on niby "potulnie" mówi, że rozumie a później się pyta czy np. on może choć raz z nami pójść. I tym jeszcze bardziej mnie denerwuje. Nic mu oczywiście nie mówię ale strasznie to jest frustrujące.

Czy faceci naprawdę myślą, że jeśli skrzywdzą tak kobietę, zostawią ja z małym dzieckiem i wszystkimi obowiązkami to ona potem ot tak zgodzi się, żeby oni uczestniczyli w jej życiu? sad

146 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-06-26 11:21:07)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Nie Anszan, po prostu On jest niedojrzały i myśli że zrobi rewolucję w życiu bez kosztów..
I obawiam się, że jak pójdzie mu coś nie tak w nowym życiu, zastaniesz go na progu.
wiem, że to krótko, ale przemyśl czy nie dążyć szybko do rozwodu i ustalenia opieki nad dzieckiem, bo jak mu przejdzie amok, możesz mieć z nim pod górkę. Jeśli natomiast obawiasz się czy to nie błąd, to prawo nie zabrania powtórnego ślubu.
Sorry że tak sucho, a Ty cała w emocjach.. ale właśnie teraz oglądasz prawdziwą jego twarz bez maski..

PS.. i tak, On nie krzywdzi Cię celowo. Po prostu nie ma narzędzi do ogarnięcia twoich uczuć- nie ma empatii..

147

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Tak jak Ela napisała, TERAZ Go poznajesz takim jakim jest, spokojnie oceń czy On Ci pasuje ze ZNANYMI Ci już niedoskonałościami...

148

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Odnośnie rozwodu to już się konsultuję. Chcę to załatwić jak najszybciej, żeby mieć jak najmniej wspólnego z moin ex. I nie ja już nie chcę z nim nigdy być - nie wyobrażam sobie tego. Bardziej boli mnie, że on teraz sobie życie układa, jest taki szczęśliwy bo ma nowy związek i nie boli go tak jak mnie, że nasza rodzina jest rozwalona. Jednocześnie ciągle muszę go znosić, ciągle się o coś pyta "jak to zrobić przy dziecku a jak tamto" - a ja mu mówię, że ja wszystkiego sama się uczyłam i on mi nie dość, że nie pomógł to jeszcze zabawiał się na boku w tym czasie. Ale do niego to nie dociera, tylko kilka dni później dalej swoje.

Dziś mam okropnego doła własnie przez to jego ciągłe staranie się. Wkurzał mnie jak olewał mnie i dziecko, teraz stara się i też mnie to wkurza bo nagle sobie przypomniał? Jak ja bylam w totalnym dole i prosiłam go o pomoc to miał ważniejsze rzeczy, a teraz jak ja mu mówię dość, chcę mieć z nim minimum kontaktu to on teraz chciałby więcej czasu z dzieckiem spędzać. I jeszcze wiedzieć co my robimy jak ja mam jakies plany z synkiem.

I też mam wielką obawę, że nie będę szczęśliwa po tym wszystkim. Ze nie trafię na kogoś z kim będę mogła dzielić życie.
Wiem logicznie, że to on jest tym co zachował się okropnie i że on najwięcej straci z relacji z synek. Ale mam czasami w gorszych chwilach takie poczucie, że to on ma lepiej - bo dalej przychodzi do dziecka kiedy chce a jak są jakieś obowiązki to jak ma czas to zajmie się nimi a jak nie to mi zostawi i ja będę musiała to ogarnąć. Poza tym on już zaczął nowy związek już jest szczęśliwy, że ma kogoś nowego. Ja czasem mam tak, że czuję się potraktowana jak ktoś gorszy od niej bo on mnie zostawił a ją wybrał. I chciałabym żeby im nie wyszło.

Mam dziś naprawdę trudny dzień i mnóstwo złych emocji jak widać sad Że też takie dni muszą być sad
Zaczęłam pisać listy do ex jak mi radzono, faktycznie pomaga mi to więc chyba dziś napiszę bardzo długi list.

149

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Droga anszan, oczywiście ze masz szanse stworzyć sobie szczęśliwe życie. Musisz jednak wziąć się ostro za siebie, patrzeć trzeźwo na swoja sytuację i twojego byłego. Nie mieć co do niego złudzeń. Na twoim miejscu wzięłabym dziecko wyjechała do rodziny by mieć wsparcie, zadbała maksymalnie o siebie i synka oczywiście. Miałabym gdzieś jego pseudo ojcostwo (zobacz jak Cie to wykańcza i do jakich emocji doprowadza, poza tym ojciec to jest ktoś kto kocha matke dziecka a nie siedzi z ...wiadomo  z kim) Zrobiłabym wszystko by być super babką , by poznać kogoś ( mądrze oczywiście) i stworzyć w przyszłości prawdziwą rodzinę dla synka z kochającym mnie facetem. Pomyśl o tym, może inne podejście do twojej sytuacji wyzwoli w tobie energie i da siły do życia. Bo na razie z tego co widzę jesteś wykończona, a musisz mieć siły dla siebie i swojego dziecka...Zawalcz o siebie i swoje zycie. Dla siebie i swojego synka!

150

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
anszan napisał/a:

Odnośnie rozwodu to już się konsultuję. Chcę to załatwić jak najszybciej, żeby mieć jak najmniej wspólnego z moin ex.

OK, tak jest lepiej, związku nie ma, trzeba sprzątać…


anszan napisał/a:

I nie ja już nie chcę z nim nigdy być - nie wyobrażam sobie tego. Bardziej boli mnie, że on teraz sobie życie układa, jest taki szczęśliwy bo ma nowy związek i nie boli go tak jak mnie, że nasza rodzina jest rozwalona.

Po prostu poważnie traktowałaś RODZINĘ, w odróżnieniu od Niego…


anszan napisał/a:

Jednocześnie ciągle muszę go znosić, ciągle się o coś pyta "jak to zrobić przy dziecku a jak tamto" - a ja mu mówię, że ja wszystkiego sama się uczyłam i on mi nie dość, że nie pomógł to jeszcze zabawiał się na boku w tym czasie. Ale do niego to nie dociera, tylko kilka dni później dalej swoje.

Zrób Mu wykaz literatury, niech Ci da spokój


anszan napisał/a:

Dziś mam okropnego doła własnie przez to jego ciągłe staranie się. Wkurzał mnie jak olewał mnie i dziecko, teraz stara się i też mnie to wkurza bo nagle sobie przypomniał? Jak ja bylam w totalnym dole i prosiłam go o pomoc to miał ważniejsze rzeczy, a teraz jak ja mu mówię dość, chcę mieć z nim minimum kontaktu to on teraz chciałby więcej czasu z dzieckiem spędzać. I jeszcze wiedzieć co my robimy jak ja mam jakies plany z synkiem.

Hm…, a mogłabyś to tak ułożyć, że zostawiasz Go samego z synem a Ty w tym czasie robisz coś dla siebie ?


anszan napisał/a:

I też mam wielką obawę, że nie będę szczęśliwa po tym wszystkim. Ze nie trafię na kogoś z kim będę mogła dzielić życie.

Trzeba czasu abyś poczuła się lepiej, spokojnie.


anszan napisał/a:

Wiem logicznie, że to on jest tym co zachował się okropnie i że on najwięcej straci z relacji z synek. Ale mam czasami w gorszych chwilach takie poczucie, że to on ma lepiej - bo dalej przychodzi do dziecka kiedy chce a jak są jakieś obowiązki to jak ma czas to zajmie się nimi a jak nie to mi zostawi i ja będę musiała to ogarnąć. Poza tym on już zaczął nowy związek już jest szczęśliwy, że ma kogoś nowego. Ja czasem mam tak, że czuję się potraktowana jak ktoś gorszy od niej bo on mnie zostawił a ją wybrał. I chciałabym żeby im nie wyszło.

Odcinaj się od Niego, od myślenia o Nim, wiem, wiem, łatwo powiedzieć, ale takie poczucie ‘kiedyś odpłynie’, niektórym na skutek czasu, niektórym na skutek jakiegoś wypierającego zdarzenia, niektórym przy nowym uczuciu dopiero…


anszan napisał/a:

Mam dziś naprawdę trudny dzień i mnóstwo złych emocji jak widać   Że też takie dni muszą być 
Zaczęłam pisać listy do ex jak mi radzono, faktycznie pomaga mi to więc chyba dziś napiszę bardzo długi list.

I ok, źle się czujesz i coś z tym ROBISZ, BRAWO dziewczyno ! ! !

151

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
anszan napisał/a:

Ja czasem mam tak, że czuję się potraktowana jak ktoś gorszy od niej bo on mnie zostawił a ją wybrał. I chciałabym żeby im nie wyszło.

Anszan, przeczytaj sobie osobny wątek walecznej. Sytuacja inna, ale ... Ty teraz w sobie masz bombę emocjonalną, próbujesz odnaleźć w tej sytuacji, myślisz, że on sobie ułożył życie na nowo, cieszy nim itd. kiedy Ty zostałaś sama z dzieckiem. Ciebie boli to, że on chce być w Twoim życiu, mieć kontrolę itd. ale to dopiero początki tak twego jak ich nowego życia. Poleciłam Ci tamten wątek, pomimo, że tam to kochanka jest podobno w ciąży, ale nie bez powodu.
Myślisz, że tej jego nowej miłości jest na rękę, że macie dziecko i że chce z nim spędzać czas i będzie przez najbliższe wiele lat? Teraz może jedno i drugie o tym nie myśli, bo motylki itd. ale niedługo zaczną się i U NICH schody. Wiem, że to trudne, ale spójrz na to z tej perspektywy. W wątku walecznej to rzeczywiście walka pomiędzy żoną i kochanką o faceta. W emocjach. Ale kiedy one opadną, to okaże się, że nie było o co, o kogo. Życie z facetem, który ma małe dziecko z inną to nie sielanka. Źle kiedy by dzieckiem nie interesował, źle kiedy interesuje, bo to czas zabrany dla nich z jego dzieckiem i jego "ex". Mało która kobieta to potrafi wytrzymać. Co innego, gdyby to dziecko było już duże.
Przyznam szczerze, że ja nie wróżę happy endu, big love twojemu mężowi. Motyle opadną, 'panna' będzie miała dość, że wciąż jego dziecko to i tamto, jemu włączą wyrzuty sumienia...przejrzy na oczy itd. Ale na powrót będzie już za późno. Czy będziesz w ogóle chciała go z powrotem?
Ile wart facet, który w momencie kiedy jego żona w ciąży (albo jak u walecznej kilka msc po ślubie) idzie w tango z inną?

152

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
random.further napisał/a:
anszan napisał/a:

Dziś mam okropnego doła własnie przez to jego ciągłe staranie się. Wkurzał mnie jak olewał mnie i dziecko, teraz stara się i też mnie to wkurza bo nagle sobie przypomniał? Jak ja bylam w totalnym dole i prosiłam go o pomoc to miał ważniejsze rzeczy, a teraz jak ja mu mówię dość, chcę mieć z nim minimum kontaktu to on teraz chciałby więcej czasu z dzieckiem spędzać. I jeszcze wiedzieć co my robimy jak ja mam jakies plany z synkiem.

Hm…, a mogłabyś to tak ułożyć, że zostawiasz Go samego z synem a Ty w tym czasie robisz coś dla siebie ?

Tak w sumie robię, ale przy tak małym dziecku, które ja jeszcze karmię, ciężko jest nie mieć w ogóle kontaktu. A dla mnie w tej chwili nawet 20-30min z nim wywołuje tyle emocji. Poza tym on jak się zajmuje dzieckiem to wiadomości mi wysyła pytając o różne pierdoły, mimo, że ja mu mówiłam, żeby sam sobie radził bo ja sama musiałam się wszystkiego nauczyć. I z reguły jak pyta o jakieś pierdoły to olewam jego wiadomości ale frustruje mnie to. Po prostu wszystko z nim związane mnie frustruje.


anszan napisał/a:

Wiem logicznie, że to on jest tym co zachował się okropnie i że on najwięcej straci z relacji z synek. Ale mam czasami w gorszych chwilach takie poczucie, że to on ma lepiej - bo dalej przychodzi do dziecka kiedy chce a jak są jakieś obowiązki to jak ma czas to zajmie się nimi a jak nie to mi zostawi i ja będę musiała to ogarnąć. Poza tym on już zaczął nowy związek już jest szczęśliwy, że ma kogoś nowego. Ja czasem mam tak, że czuję się potraktowana jak ktoś gorszy od niej bo on mnie zostawił a ją wybrał. I chciałabym żeby im nie wyszło.

Odcinaj się od Niego, od myślenia o Nim, wiem, wiem, łatwo powiedzieć, ale takie poczucie ‘kiedyś odpłynie’, niektórym na skutek czasu, niektórym na skutek jakiegoś wypierającego zdarzenia, niektórym przy nowym uczuciu dopiero…

Odcinam się jak najbardziej umiem. Są jednak chwili gdy to wraca i staram się te myśli też odepchnąć ale nie zawsze się da tak łatwo.


anszan napisał/a:

Mam dziś naprawdę trudny dzień i mnóstwo złych emocji jak widać   Że też takie dni muszą być 
Zaczęłam pisać listy do ex jak mi radzono, faktycznie pomaga mi to więc chyba dziś napiszę bardzo długi list.

I ok, źle się czujesz i coś z tym ROBISZ, BRAWO dziewczyno ! ! !

153

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Roxann napisał/a:
anszan napisał/a:

Ja czasem mam tak, że czuję się potraktowana jak ktoś gorszy od niej bo on mnie zostawił a ją wybrał. I chciałabym żeby im nie wyszło.

Anszan, przeczytaj sobie osobny wątek walecznej. Sytuacja inna, ale ... Ty teraz w sobie masz bombę emocjonalną, próbujesz odnaleźć w tej sytuacji, myślisz, że on sobie ułożył życie na nowo, cieszy nim itd. kiedy Ty zostałaś sama z dzieckiem. Ciebie boli to, że on chce być w Twoim życiu, mieć kontrolę itd. ale to dopiero początki tak twego jak ich nowego życia. Poleciłam Ci tamten wątek, pomimo, że tam to kochanka jest podobno w ciąży, ale nie bez powodu.
Myślisz, że tej jego nowej miłości jest na rękę, że macie dziecko i że chce z nim spędzać czas i będzie przez najbliższe wiele lat? Teraz może jedno i drugie o tym nie myśli, bo motylki itd. ale niedługo zaczną się i U NICH schody. Wiem, że to trudne, ale spójrz na to z tej perspektywy. W wątku walecznej to rzeczywiście walka pomiędzy żoną i kochanką o faceta. W emocjach. Ale kiedy one opadną, to okaże się, że nie było o co, o kogo. Życie z facetem, który ma małe dziecko z inną to nie sielanka. Źle kiedy by dzieckiem nie interesował, źle kiedy interesuje, bo to czas zabrany dla nich z jego dzieckiem i jego "ex". Mało która kobieta to potrafi wytrzymać. Co innego, gdyby to dziecko było już duże.
Przyznam szczerze, że ja nie wróżę happy endu, big love twojemu mężowi. Motyle opadną, 'panna' będzie miała dość, że wciąż jego dziecko to i tamto, jemu włączą wyrzuty sumienia...przejrzy na oczy itd. Ale na powrót będzie już za późno. Czy będziesz w ogóle chciała go z powrotem?
Ile wart facet, który w momencie kiedy jego żona w ciąży (albo jak u walecznej kilka msc po ślubie) idzie w tango z inną?

Dzięki Roxann, przeczytałam ten wątek walecznej i ehh widzę w sobie dużo uczuć, które ona ma. Z tym, że ja wiem tyle, że nie chcę o mojego ex walczyć, ja go nie przyjęłabym z powrotem gdyby chciał wrócić. Za bardzo mnie skrzywdził, zostawił samą z wszystkim w takim momencie. I tak bałabym się, że znów to zrobi.

I masz rację, że tej nowej partnerce mojego ex dziecko raczej nie będzie na rękę, teraz pewnie jest tak, że zrobi ona wszystko żeby mój ex był z nią. Ja już słyszałam teksty, że ona nie ma nic przeciwko dziecku, że on będzie mógł chodzić do niego ile zechce, że będzie mógł pomagać itd. tylko ciekawa jestem ile to potrwa ta jej wyrozumiałość.
A ja szczerze nie chcę się użerać z moim ex o opiekę tzn żeby zmuszać go do czegoś czy prosić o coś. Do niedawna mi bardziej zależało na tym żeby on miał kontakt z dzieckiem ale już przestaje, bo ja nie chcę całe życie skupiać sie na tym żeby mówić mu co jest właściwe a co nie. Jak on nie zechce się dzieckiem zajmować to trudno jego wybór i niech sobie żyje z tą swoją nową a ja z dzieckiem sobie ułożę i oboje będziemy szczęśliwi.
Na razie to jest tak, że ja się też chyba boję tego wszystkiego co najdzie tego że właśnie mogą być problemy bo ex będzie kombinował z opieką itd. ale pewnie za bardz w przyszłość wybiegam.

Każdy mi mówi, że potrzebuję czasu i wszystko się ułoży. I masz rację, że to jest początek mojego nowego życia i powinnam to wykorzystać jak najlepiej się da. Trochę się boję bo mam 32 lata i malutkie dziecko. Ale mogłabym mieć 42 lub 52 lata i musieć wszystko od nowa zaczynać. Muszę być dla siebie bardziej wyrozumiała.

154

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
niebieskasardynka napisał/a:

Droga anszan, oczywiście ze masz szanse stworzyć sobie szczęśliwe życie. Musisz jednak wziąć się ostro za siebie, patrzeć trzeźwo na swoja sytuację i twojego byłego. Nie mieć co do niego złudzeń. Na twoim miejscu wzięłabym dziecko wyjechała do rodziny by mieć wsparcie, zadbała maksymalnie o siebie i synka oczywiście. Miałabym gdzieś jego pseudo ojcostwo (zobacz jak Cie to wykańcza i do jakich emocji doprowadza, poza tym ojciec to jest ktoś kto kocha matke dziecka a nie siedzi z ...wiadomo  z kim) Zrobiłabym wszystko by być super babką , by poznać kogoś ( mądrze oczywiście) i stworzyć w przyszłości prawdziwą rodzinę dla synka z kochającym mnie facetem. Pomyśl o tym, może inne podejście do twojej sytuacji wyzwoli w tobie energie i da siły do życia. Bo na razie z tego co widzę jesteś wykończona, a musisz mieć siły dla siebie i swojego dziecka...Zawalcz o siebie i swoje zycie. Dla siebie i swojego synka!

Dzięki niebieskasardynka, na razie niestety muszę przetrwać najbliższe 1,5 miesiąca iedy on ma tacierzyński i "chce" się zajmować synkiem. Dla mnie to jest trudna sytuacja i dlatego mam jeszcze większą burzę emocji w głowie. Ale cały czas skupiam się maksymalnie na sobie i odpycham wszelkie myśli o nim.
Walczę o siebie i swoje życie jak tylko umiem. Dlatego też ciągle piszę na tym forum, bo ja jestem taką osobą, która musi się wygadać żeby zrobiło mi się lepiej. I też dzięki temu nie zaczynam żadnych dyskusji z moim ex bo swoje emocje uwolnię w rozmowach z innymi bądź pisząc na tym forum i trochę to wszystko wtedy opada.
I tak chcę kogoś poznać i stworszyć z kimś szczęśliwy, dobry związek dla siebie i dla mojego synka, żeby on miał dobry wzorzec do naśladowania.
Czasem mnie po prostu dopada, że mam 32 lata i malutkie dziecko i czy znajdę kogoś i kiedy. Włączył mi się syndrom tykającego zegara biologicznego wink
Logicznie wiem, że na wszystko trzeba czasu, że muszę najpierw o siebie zawalczyć i nad sobą popracować. Ale emocje pchają żeby tylko coś zmienić już i teraz. A wiadomo emocje są złym doradcą.

155

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Potrzebuje, żeby ktoś mnie otrzeźwił bo znow mi się pojawiają niewłaściwe myśli/emocje. Tzn wkurza mnie ze mój jm potraktował mnie tak okropnie, potem miał gdzieś pomoc przy dziecku mimo ze go prosiłam o to i widział w jakim jestem stanie. On wtedy realizował swoj nowy związek.
Teraz mu się zaczęło włączać ze coś więcej by pomógł przy dziecku ale ja nie jestem w stanie go znosić na chwile obecna. Wiec co? On odwraca kota ogonem i mówi ze przecież on chce mi teraz pomagać. Mimo ze wie iż moja niechęć wynika z tego jak mnie potraktował.
W każdym razie to wyglada tak - on sobie zrobił co chciał, układa sobie swoje życie jak chce, a dodatkowo jeśli chodzi o dziecko to tez sobie robi co chce. No tak niby przychodzi kiedy ja chce ale tylko jeśli jemu tak pasuje.
Innymi słowy on nie ma żadnej kary a ja muszę jeszcze go znosić dla dobra dziecka. Mimo ze w życiu nie chciałabym go spotkać.

Niech mnie ktoś postawi do pionu i powie czemu tak musi być? Czemu tak facet robi sobie co chce i uchodzi mu to płazem?
Niby ja to wszystko wiem ale potrzebuje kogoś mądrego kto mi to jeszcze raz powie.

156

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Mozesz jeszcze 10 lat dyskutowac jaki on jest, co robi i dlaczego to robi. Ale dlaczego pozwalasz mu sie tak torturowac az tak bardzo siebie nie lubisz.? Tak chcesz zyc przez najblizsze lata? Od cieibie zalezy jak bedzie wygladac zycie twoje i dziecka. Podejmij jakas decyzje ktora zmieni na twoja korzysc sytuacje , skoro jest teraz tak trudno .Poszukaj wsparcia.Im szybciej tym lepiej.

157

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
niebieskasardynka napisał/a:

Mozesz jeszcze 10 lat dyskutowac jaki on jest, co robi i dlaczego to robi. Ale dlaczego pozwalasz mu sie tak torturowac az tak bardzo siebie nie lubisz.? Tak chcesz zyc przez najblizsze lata? Od cieibie zalezy jak bedzie wygladac zycie twoje i dziecka. Podejmij jakas decyzje ktora zmieni na twoja korzysc sytuacje , skoro jest teraz tak trudno .Poszukaj wsparcia.Im szybciej tym lepiej.

Wiem o tym i sama się za to wkurzam. Bo jestem rozdarta między dobrem dziecka a swoim. I chyba zagubiłam się w tym "dbaniu o dobro dziecka" nie patrząc na to, że ja siebie katuję a to odbija się na dziecku.
Zaczynam myśleć, że muszę chwilo choć trochę poświęcić relację syna z ojcem na rzeczy swojego własnego dobra. Ja zawsze miałam ten problem, że bardziej myślałam o innych niż o sobie. I teraz też staram postawić synka na pierwszym miejscu a chyba on przez to jeszcze bardziej cierpi. Więc tak muszę być bardziej egoistyczna choć przez chwilę, żeby wyzdrowieć w pełni. A potem niech ex buduje sobie relację z synkiem, nie będę temu stała na drodze. Ale teraz jest czas żeby pomyśleć o sobie.

158

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Oczywiście, że będziesz jeszcze szczęśliwa. Ja byłam od Ciebie starsza, gdy zaczynałam wszystko od nowa, ale udało się. Dziś jestem bardzo szczęśliwa w związku małżeńskim z kimś, kogo bardzo kocham i kto jest dla mnie i dla mojego dziecka niesamowicie dobry.

Nieszczęśliwa, sfrustrowana matka nie uczyni dziecka szczęśliwym. Możesz oczywiście zapewniać mu wszystko, dbać o niego najlepiej jak potrafisz, ale Twojej kondycji psychicznej nie udasz przed nim. Nie da się. Zainteresowanie Twojego męża sprawami Waszego dziecka może być różne, zależne na pewno od przyzwolenia jego partnerki, może z czasem ona też zapragnie mieć jednak swoje dziecko... i wtedy już na pewno w dużym stopniu odetnie się od dziecka.
Zdecydowanie musisz myśleć o sobie, o swoim życiu. Nie ułożysz go na pewno, jeśli on będzie w nim siedział buciorami, jeśli będzie wpadał, kiedy chce. Myślę, że z czasem będzie lepiej dla Ciebie, jak on będzie zabierał syna do siebie. Ty wtedy będziesz mieć czas dla siebie, na swoje życie. Nie obawiaj się, że ona będzie mu matką. Nie będzie. Nawet nie będzie w stanie. Dla niej to dziecko będzie jednak pamiątką po dawnym życiu męża. Twojemu dziecku nikt nigdy nie zastąpi kochającej matki.
Może też rozważ powrót w rodzinne strony. Oczywiście jeśli masz tam jakieś perspektywy na pracę, samodzielne mieszkanie. Nie ma sensu też pchać się w mieszkanie z rodzicami. Na chwilę fajne, bo pomogą przy dziecku, na dłużej jednak ugrzęźniesz i bardzo trudno Ci będzie sobie ułożyć życie.

Tak, mnie też wielokrotnie złościło to, że oni nie ponoszą w zasadzie żadnej kary.
A może jednak ponoszą?
To ja mam na co dzień swoje dziecko, to ja mam z nim tę szczególną więź. Owszem, lubi jeździć do taty. Jednak z całą pewnością nie ma między nimi takiej więzi.

Myśl o sobie. smile

159

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
KajkaKa napisał/a:

Oczywiście, że będziesz jeszcze szczęśliwa. Ja byłam od Ciebie starsza, gdy zaczynałam wszystko od nowa, ale udało się. Dziś jestem bardzo szczęśliwa w związku małżeńskim z kimś, kogo bardzo kocham i kto jest dla mnie i dla mojego dziecka niesamowicie dobry.

Nieszczęśliwa, sfrustrowana matka nie uczyni dziecka szczęśliwym. Możesz oczywiście zapewniać mu wszystko, dbać o niego najlepiej jak potrafisz, ale Twojej kondycji psychicznej nie udasz przed nim. Nie da się. Zainteresowanie Twojego męża sprawami Waszego dziecka może być różne, zależne na pewno od przyzwolenia jego partnerki, może z czasem ona też zapragnie mieć jednak swoje dziecko... i wtedy już na pewno w dużym stopniu odetnie się od dziecka.
Zdecydowanie musisz myśleć o sobie, o swoim życiu. Nie ułożysz go na pewno, jeśli on będzie w nim siedział buciorami, jeśli będzie wpadał, kiedy chce. Myślę, że z czasem będzie lepiej dla Ciebie, jak on będzie zabierał syna do siebie. Ty wtedy będziesz mieć czas dla siebie, na swoje życie. Nie obawiaj się, że ona będzie mu matką. Nie będzie. Nawet nie będzie w stanie. Dla niej to dziecko będzie jednak pamiątką po dawnym życiu męża. Twojemu dziecku nikt nigdy nie zastąpi kochającej matki.
Może też rozważ powrót w rodzinne strony. Oczywiście jeśli masz tam jakieś perspektywy na pracę, samodzielne mieszkanie. Nie ma sensu też pchać się w mieszkanie z rodzicami. Na chwilę fajne, bo pomogą przy dziecku, na dłużej jednak ugrzęźniesz i bardzo trudno Ci będzie sobie ułożyć życie.

Tak, mnie też wielokrotnie złościło to, że oni nie ponoszą w zasadzie żadnej kary.
A może jednak ponoszą?
To ja mam na co dzień swoje dziecko, to ja mam z nim tę szczególną więź. Owszem, lubi jeździć do taty. Jednak z całą pewnością nie ma między nimi takiej więzi.

Myśl o sobie. smile

Dzięki KajkaKa. Zerknęłam na Twój wątek i widzę, że miałaś ciężkie przejścia. A jednak dałaś radę i ułożyłaś sobie życie na nowo. Mogę spytać jak poznałaś swojego obecnego męża, ile czasu po rozwodzie i jak w ogóle udało Ci się ogarnąć tę złość na ex? Przepraszam jeśli to zbyt osobiste pytania.

Ja jestem czasami tak zagubiona w tych wszystkich emocjach, że wydaje mi się, że jest masakra. Po czym następnego dnia jest dobrze i nagle jestem pełna optymizmu i wiary w to że będę szczęśliwa i ułożę sobie wszystko. Taka ciągła huśtawka - moja siostra mówi, że niestety ale tak wygląda proces zdrowienia i że dopóki nie zaakceptuję tego wszystkiego, nie pogodze się z tym to tak to niestety będę przeżywać. Co jest trochę przerażające ale jeśli świadczy to o tym, że jakiś proces się dzieje to pewnie dobrze. Bo najgorzej jest stać w miejscu.

Ja teraz mam straszny problem z widywaniem ex. I tak się miotam bo albo dam mu szansę na relację z synem co bedzie rozwojowe dla dziecka bo ex radzi sobie bardzo dobrze jak już teraz chce ale to też wiąże się z tym że muszę go regularnie widywać. I nie na długo ale jednak. A z drugiej strony mogę być bardziej egoistyczna i powiedzieć ex że potrzebuję czasu i on musi mi go dać, albo mogę nawet wziąć wolne w firmie i wyjechac na miesiąc czy dłuzej ale ex nie będzie mial drugi raz tacierzynskiego i okazji zeby spędzic z synkiem tyle czasu. Więc jestem w potrzasku. Bo i tak źle i tak niedobrze.

Wyjeżdżać na razie nie chcę bo to by była bardziej decyzja pod wpływem impulsu a nie dlatego że wiem że to by mi pomogło. Tu mam dobrą pracę, znalazłam złobek dla synka i mam taką stabilizację choć w pewnym aspekcie. A powrót wiązałby się z pogorszeniem mojej sytuacji materialnej, rodzinę owszem miałabym bliżej ale przecież każdy ma swoje życie więc nie naprawią mojego... więc główny "zysk" to byłoby zdystansowanie się od ex czy to by tak pomogło czy bardziej byłoby to odegranie się? Na tę chwilę trochę odegrania się by w tym było więc nie chcę tego robić bo to nie przyniosłoby nic dobrego.

Więź z synkiem to jest coś o czym myślę - ex już stracił mnóstwo momentów z życia synka a straci jeszcze więcej. I ja bym tak nie chciała.
I pewnie tak naprawdę żadna kara nie przyniosłaby mi ukojenia bo moja sytuacja byłaby jaka jest. Jedynie chciałabym żeby on zrozumiał jak mnie to zabolało, bo był mi najbliższą osobą której ufałam bezgranicznie. A on to strasznie wykorzystał i był bezwzględny w tym jak się zachowywał. To jest chyba najsmutniejsze - że nawet nie miał dla mnie na tyle szacunku żeby załatwić to delikatnie tylko był bardzo okrutny.

160

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Kobietki muszę się doradzić. Na chwile obecna nie przeprowadzam się nigdzie tylko zostaje tu gdzie mój ex. Ja już wróciłam do pracy a on zajmuje się synkiem w tym czasie bo ma tacierzyński. I tak jeszcze 1,5 miesiąca.
I wszystko jest dobrze bo synek chętnie z nim zostaje i ex dobrze się dzieckiem opiekuje. Tylko ja mam problem bo weszłam w fazę gdy nie jestem w stanie znieść jego obecności. Ograniczyłam nasze kontakty do minimum, i w sumie to bardziej mijamy się w drzwiach. Teraz miałam weekend gdy byłam sama z synkiem i odżyłam dosłownie. Wcześniej już byłam tak spięta, ze całe ciało mnie bolało, paznokcie już mam tak porozdwajane i afty zaczęły mi się robić w buzi. No i weekend był super a dziś rano przed przyjściem ex znów cała spięta byłam i aż podskoczyłam na dźwięk dzwonka.
Zawsze mogę moja mame poprosić żeby przyjechała i mi pomogła z synkiem. I zastanawiam się czy tak nie zrobić bo wtedy w ogóle nie musiałabym oglądać ex. Tylko tez nie wiem czy to dobry pomysł mieszkać w to moja mame bo wiadomo jak to ona za mną stoi i martwi się wiec ex to dla niej ktoś najgorszy kto skrzywdził jej dziecko. No i jakby mama przyjechała to ograniczyłabym z automatu kontakty ex z synkiem. Tzn ja bym chciała żeby on przychodził codziennie do syna pod moja nieobecność ale wiadomo pewnie brałby go tylko na spacery bo z moja mama nie siedzieliby sobie razem w mieszkaniu.

Już sama nie wiem co robić. Zastanawiam się ile ta niechęć i stres z obecnością ex jeszcze u mnie potrwa. Ma ktoś doświadczenia w tym zakresie? To jest trudna sytuacja bo ja wiem ze ex dobrze zajmuje się małym i to jest dobre dla nich dwóch i ja absolutnie nie chce im tego psuć. Z drugiej strony taki ciągły stres jest dla mnie wykańczający. Najchętniej bym to przetrwała ale ile to jeszcze tak będzie?

161

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
anszan napisał/a:

Kobietki muszę się doradzić. Na chwile obecna nie przeprowadzam się nigdzie tylko zostaje tu gdzie mój ex. Ja już wróciłam do pracy a on zajmuje się synkiem w tym czasie bo ma tacierzyński. I tak jeszcze 1,5 miesiąca.
I wszystko jest dobrze bo synek chętnie z nim zostaje i ex dobrze się dzieckiem opiekuje. Tylko ja mam problem bo weszłam w fazę gdy nie jestem w stanie znieść jego obecności. Ograniczyłam nasze kontakty do minimum, i w sumie to bardziej mijamy się w drzwiach. Teraz miałam weekend gdy byłam sama z synkiem i odżyłam dosłownie. Wcześniej już byłam tak spięta, ze całe ciało mnie bolało, paznokcie już mam tak porozdwajane i afty zaczęły mi się robić w buzi. No i weekend był super a dziś rano przed przyjściem ex znów cała spięta byłam i aż podskoczyłam na dźwięk dzwonka.
Zawsze mogę moja mame poprosić żeby przyjechała i mi pomogła z synkiem. I zastanawiam się czy tak nie zrobić bo wtedy w ogóle nie musiałabym oglądać ex. Tylko tez nie wiem czy to dobry pomysł mieszkać w to moja mame bo wiadomo jak to ona za mną stoi i martwi się wiec ex to dla niej ktoś najgorszy kto skrzywdził jej dziecko. No i jakby mama przyjechała to ograniczyłabym z automatu kontakty ex z synkiem. Tzn ja bym chciała żeby on przychodził codziennie do syna pod moja nieobecność ale wiadomo pewnie brałby go tylko na spacery bo z moja mama nie siedzieliby sobie razem w mieszkaniu.

Już sama nie wiem co robić. Zastanawiam się ile ta niechęć i stres z obecnością ex jeszcze u mnie potrwa. Ma ktoś doświadczenia w tym zakresie? To jest trudna sytuacja bo ja wiem ze ex dobrze zajmuje się małym i to jest dobre dla nich dwóch i ja absolutnie nie chce im tego psuć. Z drugiej strony taki ciągły stres jest dla mnie wykańczający. Najchętniej bym to przetrwała ale ile to jeszcze tak będzie?

Zadbaj o siebie, vitB suplementy..
jeśli mama jest taka, że oleje go i nie będzie się wdawać w dyskusje to ok.
albo opiekunkę znajdź.

162 Ostatnio edytowany przez polis (2018-07-02 19:06:41)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
anszan napisał/a:

I też mam wielką obawę, że nie będę szczęśliwa po tym wszystkim. Ze nie trafię na kogoś z kim będę mogła dzielić życie.
Wiem logicznie, że to on jest tym co zachował się okropnie i że on najwięcej straci z relacji z synek. Ale mam czasami w gorszych chwilach takie poczucie, że to on ma lepiej - bo dalej przychodzi do dziecka kiedy chce a jak są jakieś obowiązki to jak ma czas to zajmie się nimi a jak nie to mi zostawi i ja będę musiała to ogarnąć. Poza tym on już zaczął nowy związek już jest szczęśliwy, że ma kogoś nowego. Ja czasem mam tak, że czuję się potraktowana jak ktoś gorszy od niej bo on mnie zostawił a ją wybrał. I chciałabym żeby im nie wyszło.

Jest tutaj temat na forum: Być drugą i macochą. Możesz tam poczytać jakie problemy mogą  wystąpić w takim związku w jakie idzie Twój ex, a wystarczy parę wpisów, żeby się przekonać, że to nie jest sielanka i ciężko o utrzymanie dobrych relacji jeśli się do tego dobrze i dojrzale nie podejdzie.

Mówię Ci o tamtym wątku dlatego, że lektura paru wpisów wyleczy Cię z myśli, że to on ma lepiej, bo jest w szczęśliwym związku. Nie masz co im zazdrościć, bo problemy i konsekwencje ich nie ominął, zwłaszcza jeśli Twój ex nie dojrzeje.

Nawet jeśli Ty nie będziesz utrudniać im życia i będziesz w porządku, to wystarczy, że np. Twój ex powie swojej kochance jak to dziecko jest dla niego najważniejsze i zawsze będzie na pierwszym miejscu/da jej to odczuć (dając jej do zrozumienia, że ona nie jest dla niego najważniejsza, tylko dziecko z byłą, trudna rzecz do przełknięcia dla niejednej kobiety w związku z dzieciatym facetem) albo nie będzie w stanie stanąć na wysokości zadania jako ojciec jeśli chodzi o wychowanie i już problemy w ich związku gotowe.   

Żeby taki związek w jaki idzie Twój ex się udał, facet musi być dojrzały. Biorąc pod uwagę jak Ciebie potraktował i co tu piszesz o swoim byłym, to Twój ex nie jest dojrzały i ma problemy z empatią, więc wróże mu marne szanse na szczęśliwe zakończenie.

Podejrzewam, że ani Twój facet ani jego kochanka nie wiedzą na co się piszą. 

Ty się nimi nie przejmuj, zajmij się sobą i budowaniem swojego szczęścia.

163

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Ela210 napisał/a:
anszan napisał/a:

Kobietki muszę się doradzić. Na chwile obecna nie przeprowadzam się nigdzie tylko zostaje tu gdzie mój ex. Ja już wróciłam do pracy a on zajmuje się synkiem w tym czasie bo ma tacierzyński. I tak jeszcze 1,5 miesiąca.
I wszystko jest dobrze bo synek chętnie z nim zostaje i ex dobrze się dzieckiem opiekuje. Tylko ja mam problem bo weszłam w fazę gdy nie jestem w stanie znieść jego obecności. Ograniczyłam nasze kontakty do minimum, i w sumie to bardziej mijamy się w drzwiach. Teraz miałam weekend gdy byłam sama z synkiem i odżyłam dosłownie. Wcześniej już byłam tak spięta, ze całe ciało mnie bolało, paznokcie już mam tak porozdwajane i afty zaczęły mi się robić w buzi. No i weekend był super a dziś rano przed przyjściem ex znów cała spięta byłam i aż podskoczyłam na dźwięk dzwonka.
Zawsze mogę moja mame poprosić żeby przyjechała i mi pomogła z synkiem. I zastanawiam się czy tak nie zrobić bo wtedy w ogóle nie musiałabym oglądać ex. Tylko tez nie wiem czy to dobry pomysł mieszkać w to moja mame bo wiadomo jak to ona za mną stoi i martwi się wiec ex to dla niej ktoś najgorszy kto skrzywdził jej dziecko. No i jakby mama przyjechała to ograniczyłabym z automatu kontakty ex z synkiem. Tzn ja bym chciała żeby on przychodził codziennie do syna pod moja nieobecność ale wiadomo pewnie brałby go tylko na spacery bo z moja mama nie siedzieliby sobie razem w mieszkaniu.

Już sama nie wiem co robić. Zastanawiam się ile ta niechęć i stres z obecnością ex jeszcze u mnie potrwa. Ma ktoś doświadczenia w tym zakresie? To jest trudna sytuacja bo ja wiem ze ex dobrze zajmuje się małym i to jest dobre dla nich dwóch i ja absolutnie nie chce im tego psuć. Z drugiej strony taki ciągły stres jest dla mnie wykańczający. Najchętniej bym to przetrwała ale ile to jeszcze tak będzie?

Zadbaj o siebie, vitB suplementy..
jeśli mama jest taka, że oleje go i nie będzie się wdawać w dyskusje to ok.
albo opiekunkę znajdź.

Kupię jakieś witaminy choć z reguły nie stosuję suplementów ale może faktycznie karmienie + stres + brak czasu na jedzenie dają efekty. Z mamą jeszcze myślę. Dziś miałam kolejną terapię i trochę mi lepiej. Dużo mogłam przegadać i zrozumieć. I widzę, że dużo jest za tym emocji i musze to przepracować tak czy siak. Ale też widzę, że nie mogę się spieszyć tylko jeśli potrzebuję przerwy od ex to mam do tego prawo. I pomoc ze strony mamy czy opiekunka mogą pomóc o tyle, że on będzie mógł widzieć syna, ja nie będę musiała oglądać ex i jednocześnie będę mieć poczucie, że umiem sobie zorganizować pomoc, że nie jestem zależna od ex. Takie to skomplikowane ale idę do przodu i dużo się uczę i zmieniam.
I nie stoję w miejscu a to najważniejsze smile Dzięki za wsparcie.

164

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
polis napisał/a:
anszan napisał/a:

I też mam wielką obawę, że nie będę szczęśliwa po tym wszystkim. Ze nie trafię na kogoś z kim będę mogła dzielić życie.
Wiem logicznie, że to on jest tym co zachował się okropnie i że on najwięcej straci z relacji z synek. Ale mam czasami w gorszych chwilach takie poczucie, że to on ma lepiej - bo dalej przychodzi do dziecka kiedy chce a jak są jakieś obowiązki to jak ma czas to zajmie się nimi a jak nie to mi zostawi i ja będę musiała to ogarnąć. Poza tym on już zaczął nowy związek już jest szczęśliwy, że ma kogoś nowego. Ja czasem mam tak, że czuję się potraktowana jak ktoś gorszy od niej bo on mnie zostawił a ją wybrał. I chciałabym żeby im nie wyszło.

Jest tutaj temat na forum: Być drugą i macochą. Możesz tam poczytać jakie problemy mogą  wystąpić w takim związku w jakie idzie Twój ex, a wystarczy parę wpisów, żeby się przekonać, że to nie jest sielanka i ciężko o utrzymanie dobrych relacji jeśli się do tego dobrze i dojrzale nie podejdzie.

Mówię Ci o tamtym wątku dlatego, że lektura paru wpisów wyleczy Cię z myśli, że to on ma lepiej, bo jest w szczęśliwym związku. Nie masz co im zazdrościć, bo problemy i konsekwencje ich nie ominął, zwłaszcza jeśli Twój ex nie dojrzeje.

Nawet jeśli Ty nie będziesz utrudniać im życia i będziesz w porządku, to wystarczy, że np. Twój ex powie swojej kochance jak to dziecko jest dla niego najważniejsze i zawsze będzie na pierwszym miejscu/da jej to odczuć (dając jej do zrozumienia, że ona nie jest dla niego najważniejsza, tylko dziecko z byłą, trudna rzecz do przełknięcia dla niejednej kobiety w związku z dzieciatym facetem) albo nie będzie w stanie stanąć na wysokości zadania jako ojciec jeśli chodzi o wychowanie i już problemy w ich związku gotowe.   

Żeby taki związek w jaki idzie Twój ex się udał, facet musi być dojrzały. Biorąc pod uwagę jak Ciebie potraktował i co tu piszesz o swoim byłym, to Twój ex nie jest dojrzały i ma problemy z empatią, więc wróże mu marne szanse na szczęśliwe zakończenie.

Podejrzewam, że ani Twój facet ani jego kochanka nie wiedzą na co się piszą. 

Ty się nimi nie przejmuj, zajmij się sobą i budowaniem swojego szczęścia.

Dzięki Polis. Już kiedyś ten wątek czytałam, tzn jego fragment i sama zresztą wiem, że byłoby mi ciężko żyć z mężczyzną, który miałby dziecko/dzieci z poprzedniego związku nie mówiąc już o tym gdyby porzucił rodzinę dla mnie. Więc wiem że długodystansowo nie będzie u nich takiej sielanki. Tym bardziej, że z tego co wiem to ona lubi być w centrum uwagi. Więc nie wiem czy ex starczy czasu żeby jej to zapewnić chyba, że całkiem zrezygnuje z dziecka ale nie sądzę, że jest do tego zdolny.

Ja w każdym razie bardziej przeżywam to co teraz mam, że u mnie jest ciężko a u nich motylki i te sprawy. Ale nie daję się, walczę o siebie i jest lepiej. I coraz rzadziej mam gorsze dni/chwile. Organizuję sobie czas, dbam o siebie, wychodzę do ludzi. Planuję teraz wakacje z synkiem i koleżanka żeby gdzieś się ruszyć. Rozwód już konsultuję.

I tak mój ex wydaje się że jest niedojrzały i brak mu empatii. Przez wszystkie lata wydawało mi się, że ma i jedno i drugie ale to chyba bardziej ja chciałam w nim to widzieć. Zresztą on się dobrze z tym kryje bo nikt się tego nie spodziewał. No cóż już to wiem i staram się nauczyć na błędach żeby nie związać się z kimś takim ponownie.
Dziękuję za wsparcie, mi to naprawdę dużo daje.

165

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

A co do mojego ostatniego posta to muszę go sprostować bo po zachowaniu ex z ostatniego okresu powinnam raczej napisać że po nim można się wszystkiego spodziewać. I to ze oleje dziecko na rzecz kochanki to tak jest taka możliwość. Taki egoista jakim on się teraz okazuje być myśli tylko o sobie.

166

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Anszan, męża poznałam na jednym z popularnych portali randkowych. Jak się jest samotną mamą z dość absorbującą pracą nie ma zbyt wielu możliwości. Net jest szansą. No i da się tam poznać normalnych ludzi, wbrew wielu opiniom. Ja sobie założyłam, że skoro ja jestem normalna i tam jestem, to na pewno nie ja sama. Owszem, trzeba odsiać, trzeba być ostrożnym, trzeba być uważnym, żeby nie wpaść z deszczu pod rynnę, nie można też się poddawać tylko dlatego że na "dzień dobry" odezwie się paru "stałych bywalców" czy innej maści popaprańców. smile Ale da się naprawdę poznać wartościowych ludzi.
Kilka lat mi zajęło spotkanie tej właściwej osoby. Ale też przez jakiś czas się miotałam. Nie byłam pewna, czego chce. Później zdarzyło mi się spotkać mężczyznę niewłaściwego, na którego też straciłam trochę czasu.

Wiesz, prawda jest taka, że mi do tej pory nie chce się w głowie mieścić, że mój były mąż poświęcił nas (mnie i dziecko) dla kilku chwil z facetami. Choć niby tak kochał. Złość głównie miałam o dziecko. Gdy widziałam, jak rozwód na nie wpłynął, jak zaburzył jego spokój, normalne dzieciństwo.
Dziś mam poprawne stosunki z byłym mężem. Czasem nawet sobie pogadamy na różne tematy. Jednak nie wybaczyłam i nie wybaczę mu nigdy. Zwłaszcza tej przepłakanej ciąży, która miała być dla mnie okresem magicznym.

Myślę, że to mądra decyzja, że nie chcesz wracać do rodzinnej miejscowości. Jeśli tu masz pracę, mieszkanie... Tam tylko uzależniłabyś się od pomocy rodziny.

Ja bym go w pełni zaangażowała w to tacierzyńskie. A niby czemu nie. To nie jest wolne, żeby miał czas dla kochanki. Wziął je na dziecko i tak je powinien wykorzystać. A niech zobaczy jak to jest zajmować się przez większość dnia dzieckiem. Może bardziej Cię zrozumie w przyszłości.

167

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
KajkaKa napisał/a:

Anszan, męża poznałam na jednym z popularnych portali randkowych. Jak się jest samotną mamą z dość absorbującą pracą nie ma zbyt wielu możliwości. Net jest szansą. No i da się tam poznać normalnych ludzi, wbrew wielu opiniom. Ja sobie założyłam, że skoro ja jestem normalna i tam jestem, to na pewno nie ja sama. Owszem, trzeba odsiać, trzeba być ostrożnym, trzeba być uważnym, żeby nie wpaść z deszczu pod rynnę, nie można też się poddawać tylko dlatego że na "dzień dobry" odezwie się paru "stałych bywalców" czy innej maści popaprańców. smile Ale da się naprawdę poznać wartościowych ludzi.
Kilka lat mi zajęło spotkanie tej właściwej osoby. Ale też przez jakiś czas się miotałam. Nie byłam pewna, czego chce. Później zdarzyło mi się spotkać mężczyznę niewłaściwego, na którego też straciłam trochę czasu.

Wiesz, prawda jest taka, że mi do tej pory nie chce się w głowie mieścić, że mój były mąż poświęcił nas (mnie i dziecko) dla kilku chwil z facetami. Choć niby tak kochał. Złość głównie miałam o dziecko. Gdy widziałam, jak rozwód na nie wpłynął, jak zaburzył jego spokój, normalne dzieciństwo.
Dziś mam poprawne stosunki z byłym mężem. Czasem nawet sobie pogadamy na różne tematy. Jednak nie wybaczyłam i nie wybaczę mu nigdy. Zwłaszcza tej przepłakanej ciąży, która miała być dla mnie okresem magicznym.

Myślę, że to mądra decyzja, że nie chcesz wracać do rodzinnej miejscowości. Jeśli tu masz pracę, mieszkanie... Tam tylko uzależniłabyś się od pomocy rodziny.

Ja bym go w pełni zaangażowała w to tacierzyńskie. A niby czemu nie. To nie jest wolne, żeby miał czas dla kochanki. Wziął je na dziecko i tak je powinien wykorzystać. A niech zobaczy jak to jest zajmować się przez większość dnia dzieckiem. Może bardziej Cię zrozumie w przyszłości.


Dzięki KajkaKa. Dobrze usłyszeć jak to wygląda u innych.
Ja też nie wyobrażam sobie żebym kiedykolwiek mogła mojemu ex wybaczyć w jaki sposób to wszystko zrobił. Jednak po tylu latach, tylu staraniach żebyśmy byli szczęśliwi należał mi się chociaż jakiś szacunek z jego strony a on potraktował mnie tak strasznie, że nie wyobrażałam sobie nigdy, że ktoś może być tak nieczuły. No ale nauczyłam się, że nigdy tak naprawdę nie znasz innych i trzeba być gotowym na wszystko.

Do rodzinnej miejscowości nie wracam bo powoli tu sobie wszystko układam. Pracę mam dobrą, zaraz zmieniam mieszkanie na bardziej dostosowane do potrzeb moich i dziecka. W najbliższych tygodniach chcę złożyć pozew o rozwód więc powoli wszystko domykam.

W tacierzyński ex jest zaangażowany ale tylko wtedy gdy ja jestem w pracy. Pewnie lepiej byłoby gdyby "non-stop" siedział z dzieckiem i zobaczył jak to jest ale ja nie daję rady z nim wytrzymać a też chcę być przy synku. Muszę się odciąć od ex bo tak mi na tę chwilę lepiej. I już przestałam się przejmowac tym, że on ma "wolne" na swoje sprawy i kochankę. Patrzę na swoje potrzeby i dziecka. A nawet jeśli on ma to swoje wolne to niech ma. Jeśli to sa jego priorytety to ja żebym go na siłę ciągneła do opieki nad synkiem to i tak nie zmienię jego podejścia. I nawet nie chcę.

Staram się zmienić podejście - inwestować w siebie i dziecko i myśleć o tym co dobrego nas jeszcze czeka. A czeka dużo tylko ja nie moge się skupiać na ex.

168

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Napisałam już raz i mi wykasowalo cała wiadomość wiec pisze jeszcze raz.
W tamtym tygodniu powiedziałam ex o tym ze się przeprowadzam do mniejszego mieszkania bo udało mi się znaleźć coś dla mnie i dziecka. A także o tym ze składam pozew rozwodowy z orzeczeniem o jego winie wiec żeby wiedział ze dostanie pismo z sądu. Myśle ze trochę go zaskoczyło ze tak się ogarnelam.
W każdym razie w piątek ex przyszedł i zapytał się mnie jak myśle czy my kiedykolwiek będziemy jeszcze w stanie rozmawiac ze sobą normalnie. Jak mu powiedziałam ze nie sadze bo ja nie mam ochoty na żaden kontakt z nim po tym jak mnie tpotraktowal, to on co? Łzy z oczu. Po południu wychodząc od synka to samo - płacz, bo synek akurat miał ochotę być z nim a on musiał wychodzić.
Wczoraj z kolei napisa mi ze on wie ze nie poszanował mnie, ze nie wie czemu tego nie widział jak to robił. Ale ze widzi jak się zachowywał i ze niestety nic już tego nie cofnie.
No a ja co? Wiem ze to niewiele znaczy bo może i coś dociera do niego, może zaczyna widzieć konsekwencje swoich decyzji. Ale dla mnie to i tak nic nie zmienia. Ja mam dalej mnóstwo spraw do ogarnięcia przez niego, dalej muszę ogarnąć swoje życie.
A może robi to bo chce coś ugrać. Nie wiem. Już nic nie wiem bo odkąd to wszystko zrobił to ja już go nie znam.
Ale moje serce jest takie miękkie ze zaczyna mi go być żal. I zaczynam myśleć ze może on coś zaczyna rozumieć może zechce coś naprawić. Mimo ze on mi nic takiego nie powiedział. Nigdy nie zasugerował mi nawet nic takiego.
Grrrr sama jestem zła na siebie ze taka miękka jestem. Oczywiście jemu tego nie pokazuje. Przed nim jestem twarda. Ale sama świadomość ze jeszcze się z niego nie wyleczyłam jest tak trudna. Chciałabym moc tak jak on - w moment olać, zapomniec, przestać myśleć o drugiej osobie. To już ponad 4 miesiące!!!
I nie, nie dopuszczę go już do siebie bo wiem ze to nie byłoby to samo co kiedyś. I nie umiałabym zapomniec. Ale czemu serce nie chce się z niego wyleczyć? ;( buuuu

169

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Anszan, On chce może i coś naprawić, ale Twoimi rączkami.. A najlepiej jakbyś każdy pyłek z dróżki powrotu usunęła i kobiercem wysłała...
Oj, łzy-- manipulant ..

170 Ostatnio edytowany przez KajkaKa (2018-07-08 17:40:45)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Anaszan, mi chodziło o to, byś mamy swojej nie ściągała na czas, kiedy on jest na tacierzyńskim. Bo tak pisałaś, że myślałaś o tym, że by spacery mu tylko zostały. To że nie chcesz, by przesiadywał u Ciebie, gdy jesteś w domu, jest całkowicie zrozumiałe.

A jego ostatnie zachowanie. Cóż... Może jakieś zawirowania w jego nowym związku? Często tak bywa z takimi panami, że gdy nowa partnerka coś kręci nosem, następuje zwrot do tej poprzedniej. Uważaj, bo gdy znowu między nimi będzie super, Ty znów dostaniesz kopa... i już nie będzie pamiętał, że to nie w porządku.
Że tak samo z siebie mu przyszło, że zachowywał się podle, na to bym nie liczyła. Poczytalny jest przez cały czas.
Może też próbuje Cię zmiękczyć, byś pozwu z jego wyłącznej winy nie składała... A może jeszcze nie jest w 100% pewny czy wyjdzie mu nowy związek, więc jeszcze wolałby Cię wstrzymać z decyzjami.

Tak czy siak. Wobec faktu, że nie przyszedł na kolanach z błaganiem o Twe wybaczenie, że nadal oficjalnie jest w związku z inną kobietą mimo że formalnie ma żonę, matkę swojego jedynego dziecka, jego wszystkie ruchy to KROKODYLE ŁZY i nic więcej. Żal mu? To czemu nadal z nią jest?

Trzymaj się swojego planu, bo jego podejście, jak już wspomniałam, może być bardzo zmienne i może dość szybko Cię tych złudzeń pozbawić. Nie miej dla niego litości, nie zasługuje na to.

A że czujesz, że nadal nie wyleczyłaś się z uczucia... Przecież jesteś normalną kobietą, która szczerze kochała. Nie da się ot tak zapomnieć. Nie wyrzucaj sobie tego. smile

171

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Ela210 napisał/a:

Anszan, On chce może i coś naprawić, ale Twoimi rączkami.. A najlepiej jakbyś każdy pyłek z dróżki powrotu usunęła i kobiercem wysłała...
Oj, łzy-- manipulant ..

Masz rację. Jakby chciał coś zmienić to by to zrobił a nie płakał. Grrr ja tylko zła jestem, że mnie litość zaczyna brać. I w sumie nic mu nie dałam po sobie poznać i też nie zamierzałam być łagodniejsza ale kurde szkoda mi się go zrobiło. Tylko, że jemu nie było szkoda ani mnie ani dziecko mimo, że widział jak cierpiałam. Że też ja nie umiem być tak egoistyczna przynajmniej czasami hmm

172

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
anszan napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Anszan, On chce może i coś naprawić, ale Twoimi rączkami.. A najlepiej jakbyś każdy pyłek z dróżki powrotu usunęła i kobiercem wysłała...
Oj, łzy-- manipulant ..

Masz rację. Jakby chciał coś zmienić to by to zrobił a nie płakał. Grrr ja tylko zła jestem, że mnie litość zaczyna brać. I w sumie nic mu nie dałam po sobie poznać i też nie zamierzałam być łagodniejsza ale kurde szkoda mi się go zrobiło. Tylko, że jemu nie było szkoda ani mnie ani dziecko mimo, że widział jak cierpiałam. Że też ja nie umiem być tak egoistyczna przynajmniej czasami hmm

umiesz, umiesz.. przyjdzie z czasem, może nawet dasz drugą szansę, by się wreszcie nauczyć..

173

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
KajkaKa napisał/a:

Anaszan, mi chodziło o to, byś mamy swojej nie ściągała na czas, kiedy on jest na tacierzyńskim. Bo tak pisałaś, że myślałaś o tym, że by spacery mu tylko zostały. To że nie chcesz, by przesiadywał u Ciebie, gdy jesteś w domu, jest całkowicie zrozumiałe.

A jego ostatnie zachowanie. Cóż... Może jakieś zawirowania w jego nowym związku? Często tak bywa z takimi panami, że gdy nowa partnerka coś kręci nosem, następuje zwrot do tej poprzedniej. Uważaj, bo gdy znowu między nimi będzie super, Ty znów dostaniesz kopa... i już nie będzie pamiętał, że to nie w porządku.
Że tak samo z siebie mu przyszło, że zachowywał się podle, na to bym nie liczyła. Poczytalny jest przez cały czas.
Może też próbuje Cię zmiękczyć, byś pozwu z jego wyłącznej winy nie składała... A może jeszcze nie jest w 100% pewny czy wyjdzie mu nowy związek, więc jeszcze wolałby Cię wstrzymać z decyzjami.

Tak czy siak. Wobec faktu, że nie przyszedł na kolanach z błaganiem o Twe wybaczenie, że nadal oficjalnie jest w związku z inną kobietą mimo że formalnie ma żonę, matkę swojego jedynego dziecka, jego wszystkie ruchy to KROKODYLE ŁZY i nic więcej. Żal mu? To czemu nadal z nią jest?

Trzymaj się swojego planu, bo jego podejście, jak już wspomniałam, może być bardzo zmienne i może dość szybko Cię tych złudzeń pozbawić. Nie miej dla niego litości, nie zasługuje na to.

A że czujesz, że nadal nie wyleczyłaś się z uczucia... Przecież jesteś normalną kobietą, która szczerze kochała. Nie da się ot tak zapomnieć. Nie wyrzucaj sobie tego. smile

Dzięki KajkaKa, takich słów mi trzeba było. Masz 100% rację, jeśli cokolwiek by za tym było, w sensie gdyby faktycznie żałował, chciał coś naprawić to by mnie błagał na kolanach o szansę. On zawsze był takim biernym facetem i mi się wydawało, że pewnych rzeczy nie umie przeskoczyć, że jest taki trochę bezradny. Więc z czasem to zaakceptowałam i starałam się zrozumieć nawet jeśli nie umiał zrobić pewnych gestów w moją stronę. Tylko, że jak przyszło co do czego to dla niej rzucił wszystko, przestał się liczyć z kimkolwiek i walczył jak lew żeby zrealizować swój plan. Więc jak chce to potrafi. A ja ciągle się daje nabierać na tę jego bezradność.

Będę twarda bo tylko tak ochronię siebie a tym samym dziecko. I mimo że normalnie nie umiem patrzeć na cudze cierpienie i łzy to jeśli on chce coś zyskać musi o to zawalczyć. Tym razem łzy nie wystarczą. 

Moja mama też nie przyjedzie. Przemyślałam to, dałam sobie trochę czasu na oddech i doszłam do wniosku, że to zły pomysł mieszać w to kogoś. Niech on siedzi i się zajmuje dzieckiem. Przynajmniej teraz z nim spędzi trochę czasu bo później to kto go wie.

174

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Ela210 napisał/a:
anszan napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Anszan, On chce może i coś naprawić, ale Twoimi rączkami.. A najlepiej jakbyś każdy pyłek z dróżki powrotu usunęła i kobiercem wysłała...
Oj, łzy-- manipulant ..

Masz rację. Jakby chciał coś zmienić to by to zrobił a nie płakał. Grrr ja tylko zła jestem, że mnie litość zaczyna brać. I w sumie nic mu nie dałam po sobie poznać i też nie zamierzałam być łagodniejsza ale kurde szkoda mi się go zrobiło. Tylko, że jemu nie było szkoda ani mnie ani dziecko mimo, że widział jak cierpiałam. Że też ja nie umiem być tak egoistyczna przynajmniej czasami hmm

umiesz, umiesz.. przyjdzie z czasem, może nawet dasz drugą szansę, by się wreszcie nauczyć..


No bo my kobiety to chyba takie jesteśmy - wierzymy do końca, że ktoś jest dobry i chcemy żeby się udało. Tylko ja nie chciałabym żeby mój synek patrzył na to jak cierpię tak jak cierpiałam tym razem. Dobrze, że on byl na tyle mały, że jeszcze tak tego nie rozumiał i dobrze że moja mama zajęła się nim i dała mi czas na ogarnięcie sie. Ale gdyby to się znów stało to już by rozumiał.

175

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Dziś rano przyszedł ex do synka i co? Wesolutki, uśmiechnięty. Zero żalu, zero łez. Tyle z jego pokazówki zeszłotygodniowej. Miał przemyśleć pewne kwestie w weekend i dać mi znać i co? Nie miał czasu. Dziś przemyśli. Weekend bez dziecka bez obowiązku a on nie mógł wygospodarować chwili żeby dać mi znać jak załatwić pewne kwestie. Szlag mnie trafia, bo ja się daje nabierać na jego łezki a on rozpłakał się i poleciał do swojego "cudownego" życia i znów motylki. Ghhhhrrrrr

176

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
anszan napisał/a:

Dziś rano przyszedł ex do synka i co? Wesolutki, uśmiechnięty. Zero żalu, zero łez. Tyle z jego pokazówki zeszłotygodniowej. Miał przemyśleć pewne kwestie w weekend i dać mi znać i co? Nie miał czasu. Dziś przemyśli. Weekend bez dziecka bez obowiązku a on nie mógł wygospodarować chwili żeby dać mi znać jak załatwić pewne kwestie. Szlag mnie trafia, bo ja się daje nabierać na jego łezki a on rozpłakał się i poleciał do swojego "cudownego" życia i znów motylki. Ghhhhrrrrr

big_smile big_smile

sorry, no sama widzisz.. tamta babka to prezent od losu..niech sobie weźmie chłopczyka.
A Ty co rano myśl o sobie:- Jestem młodą, fajną kobietą, szukam mężczyzny, nie chłopca.
Masz już dziecko- marzenie niespełnione wielu kobiet.Ale nie jedyny sens życia, pamiętaj. smile
Teraz od Ciebie wyłącznie zależy jak potoczy się życie- dbaj o siebie pod każdym względem. smile

177

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Pomyślałam, podzielę się nowinkami. Tydzień po tym jak ex płakał, poinformował mnie, że rozstał się z kochanka. Powiedział jej, ze chce być prawdziwym ojcem dla naszego syna i ze w takim układzie to nie będzie dzialac.
A mi powiedział o koncu ich związku tylko dlatego żebym się nie denerwowala ze nasz syn będzie miał z nią jakikolwiek kontakt. Wiec nie ma deklaracji ze chciałby wrócić czy coś w tym stylu.
I teraz się zastanawiam gdzie ta wielka miłość dla której rozwalił nasza rodzine...

178

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

miłość jest wielka w jego przypadku- jak i każdego zdradzacza miłość jego do niego samego

179

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Anszan, On znajdzie kolejną. sorry.. sad

180

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Ela210 napisał/a:

Anszan, On znajdzie kolejną. sorry.. sad

Też tak myślę...

181 Ostatnio edytowany przez Alexissixela (2018-07-17 19:00:34)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Jeden jest fakt odnosnie zonatych,zdradzajacych facetow. Oni "maja wziecie" u tej kochanki,badz innych kobiet dopoki dopoty sa z zona,badz ta zona wciaz teskni za nimi. W momencie ,gdy calkowicie odchodzi od zony dla kochanki, a zona pozbiera sie i przestaje o ex mezu myslec,nagle dla kochanki staje sie mniej atrakcyjny. Mowi sie potocznie,ze zona pierze mu skarpeki,gotuje obiadki a kochanka przychodzi tylko na gotowe,ake mysle,ze oprocz takiego fizycznego obrabiania faceta przez zone chodzi o jakis glebszy,emocjonalny aspekt. Mianowicie tez facet jest dokarmiany ta miloscia zony i dysponuje ciekawa energia ,ktora przyciaga kchanke. Mozna ,w pewien sposob,powiedziec,ze kochanke (nieswiadomie) przyciaga ta energia milosci od zony ,niz sam facet. Znam wiele przypadkow,gdzie w momencie,gdy facet odszedl do kochanki,ta bardzo szybko go rzucala. Chyba,ze mowimy o przypadku,gdzie ona jest z nim dla hajsu. Ale ja mowie o motywach,gdzie kochanve wyadawalo sie,ze kocha tego faceta. W Twoim przypadku,autorko,wydaje mi sie,ze to kochanka rzucila Twoje meza,moze stad te lzy sprzed kilku dni? Pomyslal "ja rzucilen wszystko dla kochanka,zrujnowalem zycie a ona mnie kopnela". Wiec najlepsze co zona moze zrobic to jak najszybciej przestac "dokarmiac" swoja miloscia,tesknota ex-meza , a jego nowy zwiazek w wielu przypadkacj to rychly koniec. I to z reguly kochanka odchidzi.

182

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
anszan napisał/a:

Pomyślałam, podzielę się nowinkami. Tydzień po tym jak ex płakał, poinformował mnie, że rozstał się z kochanka. Powiedział jej, ze chce być prawdziwym ojcem dla naszego syna i ze w takim układzie to nie będzie dzialac.
A mi powiedział o koncu ich związku tylko dlatego żebym się nie denerwowala ze nasz syn będzie miał z nią jakikolwiek kontakt. Wiec nie ma deklaracji ze chciałby wrócić czy coś w tym stylu.
I teraz się zastanawiam gdzie ta wielka miłość dla której rozwalił nasza rodzine...

Aż by się chciało napisać: "a nie mówiłam?". Przy świeżej historii to było bardziej niż pewne, że kochanka nie zniesie częstych wizyt twojego jeszcze męża u Ciebie i zajmowania dzieckiem. On też pewnie poczuł ojcem, że chciałby być przy dziecku itd.
Nie wierz jednak, że myślał o tym byś nie denerwowała, że wasz syn będzie miał z nią kontakt.
Gdzie miłość? Było mega zauroczenie, a niestety faceci często zdradzają, kiedy kobieta jest w ciąży... dziecko dla nich to wtedy 'kaganiec' i póki jeszcze mogą to hulaj dusza..

183

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Szczerze mówiąc nie wiem co się tak dokładnie stało bo nie pytałam. Nie interesuje mnie to. Tez w sumie skąd mam wiedzieć ze zaraz jednak do siebie nie wrócą? On mówi ze to definitywny koniec ale kiedyś tez mówił ze mnie kocha...
W każdym razie wiem ze on ja zostawił bo ona zaczela histeryzować po tym jak ją rzucił tak ze aż to do mnie dotarło...

Ja ide swoim torem i już nie patrzę na niego/nich ale tak można powiedzieć „a nie mówiłam?” Bo każdy mi to powtarzał ze to długo nie potrwa a ja w swojej rozpaczy myślałam ze jednak będą razem.
To jest gówniarstwo żeby tak rozbijać rodzine. I po co? Chyba tylko po to żebyś się dowiedziała z kim jestem w związku...

184

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

w kazdym razie anszan bardzo Ci wspolczuje. Jak zyc w tym swiecie,gdzie z jednej striby zaufanie do drugiego czlowieka daje szczescie , a z drugiej moze powodowac tak wielki bol. Dlatego najbardziej nalezy ufac samej sobie i dbac o siebie, w Twoim przypadku rowniez o dziecko ,bo ta milosc jest najczystsza smile

Jest tez takie angielskie powiedzenie "im bardziej poznaje ludzi,tym barziej kocham psy" cos w tym jest smile)

185

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Alexissixela napisał/a:

w kazdym razie anszan bardzo Ci wspolczuje. Jak zyc w tym swiecie,gdzie z jednej striby zaufanie do drugiego czlowieka daje szczescie , a z drugiej moze powodowac tak wielki bol. Dlatego najbardziej nalezy ufac samej sobie i dbac o siebie, w Twoim przypadku rowniez o dziecko ,bo ta milosc jest najczystsza smile

Jest tez takie angielskie powiedzenie "im bardziej poznaje ludzi,tym barziej kocham psy" cos w tym jest smile)

No właśnie z tym zaufaniem to jest najgorzej bo nawet jeśli zwiażę się z kimś innym to w sumie człowiek nigdy nie ma pewności, że partner nie zniszczy zaufania w taki czy inny sposób. Ja byłam go pewna a okazało się, że może tak mnie "zaskoczyć".
I tak dochodzę do wniosku, że, oprócz dziecka oczywiście, to właśnie w siebie chcę jak najwięcej inwestować bo sama sobie mogę ufać i sama o siebie zawsze zadbam. Nie chcę już tyle energii i nadziei pokładać w potencjalnym partnerze. Może też w jakiś sposób dojrzewam przez to całe doświadczenie. Na pewno zmusiło mnie to wszystko do pracy nad sobą i spojrzenia na te wszystkie lata razem jeszcze raz. I mam nadzieję, że wyciągnę z tego wszystkiego odpowiednie wnioski wink

186

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

To jest taka wlasnie rozterka,bo wiadomo szczera milosc=zaufanie. Nie mozna kogos prawdziwie kochac jesli mu sie nie ufa. Dlatego wiele zranionych osob wybiera mniejsze zlo i wiaza sie z kims do kogo ,owszem ,czuja cos,ale jest to takie bardziej przemyslane,obiektywne,mozna powiedziec cos ala zwiazek z rozsadku.Czy to sluszna droga? Wiele osob powie ,ze nie,ale ja potrafie zrozumiec takie osoby,chociaz sama nie wiem co jest lepsze. W zyciu,niestety,takie prawdziwe porywy serca,romantyczna milosc itp.czesto zle sie konczy. Najgoretsze uczucia daja najmocniejszy bol.

187

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Alexissixela napisał/a:

To jest taka wlasnie rozterka,bo wiadomo szczera milosc=zaufanie. Nie mozna kogos prawdziwie kochac jesli mu sie nie ufa. Dlatego wiele zranionych osob wybiera mniejsze zlo i wiaza sie z kims do kogo ,owszem ,czuja cos,ale jest to takie bardziej przemyslane,obiektywne,mozna powiedziec cos ala zwiazek z rozsadku.Czy to sluszna droga? Wiele osob powie ,ze nie,ale ja potrafie zrozumiec takie osoby,chociaz sama nie wiem co jest lepsze. W zyciu,niestety,takie prawdziwe porywy serca,romantyczna milosc itp.czesto zle sie konczy. Najgoretsze uczucia daja najmocniejszy bol.

No ja pracuję nad tym żeby odzyskać zaufanie. Nigdy nie byłam osobą sprawdzającą partnera, wątpiącą w niego czy coś takiego. Raczej zawsze dawałam mu dużo swobody i nawet z perspektywy czasu nie zmieniłabym tego bo wiem, że to nie w tym tkwi problem. I w nowym związku chcę być taka sama. Nie chcę żyć z duszą na ramieniu i bać się, że zaraz coś się wydarzy. A też raczej nie umiałabym być z kimś z rozsądku. Chyba wolałabym zostać sama. Ale życie pokaże w którym kierunku to wszystko pójdzie.

188 Ostatnio edytowany przez KajkaKa (2018-07-22 14:30:42)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Fajnie że się rozstali. Z drugiej jednak strony tym bardziej irytujący jest fakt, że dla tak przelotnej relacji poświęcił rodzinę, ileś tam lat budowania relacji...
Rzeczywiście trudno komuś takiemu, tak bardzo zależnemu od "porywów serca" (tudzież rozporka) zaufać.

A jak on sobie wyobraża zajmowanie się dzieckiem teraz? Wszak fakt, że odszedł od kochanki, nie zrobi z niego pełnoetatowego ojca. Chyba nie myśli, że ot tak może się wprowadzić. Zwłaszcza że póki co deklaruje tylko chęć odzyskania syna.

Myślę, że bardzo ostrożnie musisz przyjmować wszystkie jego deklaracje. Ktoś tak niestabilny emocjonalnie rzeczywiście może zaraz zmienić front. Zaraz może zatęsknić do kochanki i znów do niej wrócić.

Cokolwiek postanowisz, a wiem, że pewnie gdyby zechciał znów o Was walczyć,  najdą Cię dylematy, czy nie dać mu szansy... Na pewno nie daj się łatwo przeprosić. Nie przyjmuj go tylko dlatego, że chwilowo ma kaprys być z Tobą, z rodziną. Im łatwiej mu przyjdzie Twoje wybaczenie, tym mniej to uszanuje, tym szybciej będzie znów kombinował. Jeśli kiedykolwiek chciałabyś mu dać szansę, to naprawdę powinien walczyć jak lew i to bez gwarancji, że dasz mu choć najmniejszą szansę.

A jak zareagowała na to wszystko jego rodzina? Macie z nią kontakt?

Trzymam kciuki za mądre decyzje. smile Cokolwiek postanowisz.
Na pewno nigdy mu już nie zaufasz.

189

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
KajkaKa napisał/a:

Fajnie że się rozstali. Z drugiej jednak strony tym bardziej irytujący jest fakt, że dla tak przelotnej relacji poświęcił rodzinę, ileś tam lat budowania relacji...

Właśnie tak mam, że z jednej strony ulżyło mi ale z drugiej gdzie to uczucie dla którego porzucił wszystko? Ja zbyt mocno stąpam po ziemi żeby zrozumieć jak tak można spie***** wszystko dla tak krótkiej znajomości.

KajkaKa napisał/a:

Rzeczywiście trudno komuś takiemu, tak bardzo zależnemu od "porywów serca" (tudzież rozporka) zaufać.

A jak on sobie wyobraża zajmowanie się dzieckiem teraz? Wszak fakt, że odszedł od kochanki, nie zrobi z niego pełnoetatowego ojca. Chyba nie myśli, że ot tak może się wprowadzić. Zwłaszcza że póki co deklaruje tylko chęć odzyskania syna.

Nie wiem co on sobie wyobraża. Autentycznie nie mam pojęcia. Kiedyś wiedziałabym co myśli a teraz po tym wszystkim to już nie wiem co siedzi w jego głowie. Powiedziałabym, że on nie chce powrotu, a nawet gdyby chciał to, że raczej nie zaryzykuje prób "zdobycia" mnie bo wie jak mnie zranił, jaka ja byłam wściekła, ile wszystkim na około naopowiadał... i że zwyczajnie będzie się bał zarówno odrzucenia, jak i konsekwencji a może najbardziej tego jakbyśmy faktycznie mięli spróbować. Ale to tylko takie moje gdybanie bo ja myślałam, że oni będą i będą ze sobą a tu proszę...

KajkaKa napisał/a:

Myślę, że bardzo ostrożnie musisz przyjmować wszystkie jego deklaracje. Ktoś tak niestabilny emocjonalnie rzeczywiście może zaraz zmienić front. Zaraz może zatęsknić do kochanki i znów do niej wrócić.

Też mam to z tyłu głowy, że jego deklaracje, że to koniec nie są do końca wiarygodne.

KajkaKa napisał/a:

Cokolwiek postanowisz, a wiem, że pewnie gdyby zechciał znów o Was walczyć,  najdą Cię dylematy, czy nie dać mu szansy... Na pewno nie daj się łatwo przeprosić. Nie przyjmuj go tylko dlatego, że chwilowo ma kaprys być z Tobą, z rodziną. Im łatwiej mu przyjdzie Twoje wybaczenie, tym mniej to uszanuje, tym szybciej będzie znów kombinował. Jeśli kiedykolwiek chciałabyś mu dać szansę, to naprawdę powinien walczyć jak lew i to bez gwarancji, że dasz mu choć najmniejszą szansę.

Wiem jak walczył o tamten "związek" więc gdyby chciał jakiejkolwiek szansy zeby chociaż spróbować to musiałby się dużo bardziej starać - a nie wiem czy on tak potrafi i co musiałby zrobić żeby mnie przekonać. Czym dłużej od tego wydarzenia, tym bardziej stabilna emocjonalnie jestem. I tym bardziej widzę co on zrobił i po co?

KajkaKa napisał/a:

A jak zareagowała na to wszystko jego rodzina? Macie z nią kontakt?

Trzymam kciuki za mądre decyzje. smile Cokolwiek postanowisz.
Na pewno nigdy mu już nie zaufasz.

Jego rodzina wie o romasie i skrytykowali go delikatnie mówiąc, choć część rodziny była też bardzo neutralna "żeby chociaż nie stracić z nim kontaktu". Teraz o tym, że ją rzucił chyba nie wiedzą bo wątpię żeby on się tym pochwalił a ja z nimi mam słaby kontakt. Nie mam ani czasu ani siły żeby o ten kontakt zabiegać a i oni się bardzo nie kwapią.

Dzięki za wsparcie. Dobrze jest mieć z kim wymienić zdanie i zobaczyć też inny punkt widzenia.

190

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

A dodatkowo to mam wrażenie jakby on momentami był zły na mnie. Ja o nic się już nie kłócę, nic mu nie mówię a on momentami jakby zły był na mnie. Nie wiem czy faktycznie o coś ma do mnie żal, czy jest zły na siebie/całą sytuację a na mnie się trochę odgrywa...

191

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Anaszan co tam u Ciebie słychać? Jak wygląda obecna sytuacja? smile

192

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
KajkaKa napisał/a:

Anaszan co tam u Ciebie słychać? Jak wygląda obecna sytuacja? smile

KajkaKa, miło że się odzywasz. U mnie powoli do przodu. Cały czas wspomnienia siedzą z tyłu głowy a z drugiej strony strach przed nieznanym, przed samotnością, życiem w pojedynkę. Ale próbuję ogarnąć się i dbać o siebie i dziecko.

Ex wytrzymał niecałe 2 tygodnie po czy poinformował mnie, że chce żebym się w weekend zajęła synkiem bo on jedzie do swojej kochanki. Tzn oni nie są razem, jak to powiedział, tylko jedzie do niej bo chce. A co będą robić to on jeszcze nie wie big_smile
W każdym razie można się było tego spodziewać. Myślałam jedynie, że coś dotarło do niego i że zaczął myśleć o małym. A on powiedział mi że jak się synkiem w weekend nie zajme to on mu opiekunke znajdzie i zostawi go z nią. A to jest weekend zaraz po mojej przeprowadzce do nowego, mniejszego mieszkania i przed tym jak synek idzie do żłobka. Więc nie dość że ja chciałabym mieć czas na ogarnięcie nowego mieszkania to jeszcze ex wie, że synek rozpoczyna żłobek i to juz jest wielka zmiana dla niego, to jeszcze bez skrupułów dołożyłby mu opiekunke. Tzn myślę, że on chciał zwyczajnie na mnie wymusić to że zajmę się synkiem ale bardzo to niefair zachowanie.
Skończyło się na kłótni i od tamtej pory on w ogóle nie przychodzi do synka. Chyba czeka aż ja się odezwę i zachęcę go do spędzenia czasu z synkiem. A ja już mam dość. Zechce to sam będzie umiał zadbać o swoje kontakty z dzieckiem, tak jak umiał zawalczyć o bycie z kochanką, a jak nie to trudno ja go nie zmusze do bycia ojcem.

Także tak to mniej więcej wygląda. Powoli się godzę z tym, że ex pewnie w ogóle nie powinien mieć dzieci bo nie rozumie, co to oznacza w praktyce. Ale łatwe to nie jest bo szkoda mi dziecka, tego co mógłby dostać od ojca w sensie wychowania bo ex ma dużo dobrych cech. Tyle, że ja już mam dość bycia tą co stoi na straży ich relacji i chronię jej kosztem wszystkiego innego.

Już się pogodziłam z tym, że ex odszedł i nigdy bym go nie chciała z powrotem. Pewnego dnia po prostu coś zaskoczyło w mojej głowie i taka ulga na mnie spłynęła i wiedziałam, że to koniec. Boli to dalej i trudne są wspomnienia - nie chcę do żadnych wracać jak na razie.
Jedynie czego się boję tak naprawdę to samotność. To że nikogo nie poznam, bo się nie trafi, bo nie będzie gdzie (z małym dzieckiem bardzo trudno gdzieś wyjść a na jego ojca nie wiem czy mogę liczyć). To jest coś co mnie najbardziej na tę chwilę przeraża.

193

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

przypomnij jakie dobre cechy ma ten czlowiek i co dobrego moze przekazac dziecku

194

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
anszan napisał/a:
KajkaKa napisał/a:

Anaszan co tam u Ciebie słychać? Jak wygląda obecna sytuacja? smile

KajkaKa, miło że się odzywasz. U mnie powoli do przodu. Cały czas wspomnienia siedzą z tyłu głowy a z drugiej strony strach przed nieznanym, przed samotnością, życiem w pojedynkę. Ale próbuję ogarnąć się i dbać o siebie i dziecko.

Ex wytrzymał niecałe 2 tygodnie po czy poinformował mnie, że chce żebym się w weekend zajęła synkiem bo on jedzie do swojej kochanki. Tzn oni nie są razem, jak to powiedział, tylko jedzie do niej bo chce. A co będą robić to on jeszcze nie wie big_smile
W każdym razie można się było tego spodziewać. Myślałam jedynie, że coś dotarło do niego i że zaczął myśleć o małym. A on powiedział mi że jak się synkiem w weekend nie zajme to on mu opiekunke znajdzie i zostawi go z nią. A to jest weekend zaraz po mojej przeprowadzce do nowego, mniejszego mieszkania i przed tym jak synek idzie do żłobka. Więc nie dość że ja chciałabym mieć czas na ogarnięcie nowego mieszkania to jeszcze ex wie, że synek rozpoczyna żłobek i to juz jest wielka zmiana dla niego, to jeszcze bez skrupułów dołożyłby mu opiekunke. Tzn myślę, że on chciał zwyczajnie na mnie wymusić to że zajmę się synkiem ale bardzo to niefair zachowanie.
Skończyło się na kłótni i od tamtej pory on w ogóle nie przychodzi do synka. Chyba czeka aż ja się odezwę i zachęcę go do spędzenia czasu z synkiem. A ja już mam dość. Zechce to sam będzie umiał zadbać o swoje kontakty z dzieckiem, tak jak umiał zawalczyć o bycie z kochanką, a jak nie to trudno ja go nie zmusze do bycia ojcem.

Także tak to mniej więcej wygląda. Powoli się godzę z tym, że ex pewnie w ogóle nie powinien mieć dzieci bo nie rozumie, co to oznacza w praktyce. Ale łatwe to nie jest bo szkoda mi dziecka, tego co mógłby dostać od ojca w sensie wychowania bo ex ma dużo dobrych cech. Tyle, że ja już mam dość bycia tą co stoi na straży ich relacji i chronię jej kosztem wszystkiego innego.

Już się pogodziłam z tym, że ex odszedł i nigdy bym go nie chciała z powrotem. Pewnego dnia po prostu coś zaskoczyło w mojej głowie i taka ulga na mnie spłynęła i wiedziałam, że to koniec. Boli to dalej i trudne są wspomnienia - nie chcę do żadnych wracać jak na razie.
Jedynie czego się boję tak naprawdę to samotność. To że nikogo nie poznam, bo się nie trafi , bo nie będzie gdzie (z małym dzieckiem bardzo trudno gdzieś wyjść a na jego ojca nie wiem czy mogę liczyć). To jest coś co mnie najbardziej na tę chwilę przeraża.

Nie myśl tak !
Jesteś wartościowym człowiekiem,  najlepszą matką na świecie ! masz bezgraniczną miłość małego faceta ! Twojego syna
Pamiętaj , że już  nigdy nie będziesz samotna , bo masz dziecko !
I masz szansę nauczyć go jak traktować dobrze  ludzi.
Teraz skup się na swojej rodzinie.
Co do Twojego faceta w przyszłości - wszystko przed Tobą .... ale proszę ... nigdy nie bądź z kimś bo się trafił tongue nie rób sobie tego .

195

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
_v_ napisał/a:

przypomnij jakie dobre cechy ma ten czlowiek i co dobrego moze przekazac dziecku

Ma sporo dobrych cech mimo, że potraktował mnie okropnie - empatii i dojrzałości na pewno mu brak wink Dziecko traktuje super i naprawdę troszczy się o niego... ale wtedy gdy ma dla niego czas.
I ja wiem że w rozwoju dziecka potrzeba i mamy i taty. A mój ex ma dobre podejście do synka i dużo rzeczy go uczy, jak już z nim jest to poświęca mu 100% swojego czasu. Problem w tym, że on najpierw deklaruje, że chce być z dzieckiem cały swój wolny czas (co wiem, że jest nierealne bo przecież każdy musi mieć też czas dla siebie) ale potem jakieś plany sobie ustala i stawia mnie przed faktem dokonanym i nie jest w ogóle elastyczny. Nic a nic. Mógłby przecież powiedzieć, że chce mieć któryś weekend cały wolny bo ma plany i czy mogibyśmy jakiś ustalić i który mi też by pasował. Ale nie, on już zaplanował i tyle.

Ehh nie jest łatwo mieć do czynienia z kimś niedojrzałym i narcystycznym. Szczególnie jeśli Ci zalezy. Ale nie zmienię tego więc albo uda nam się wyciągnąc z tego wszystkiego co najlepsze dla synka albo cóż będzie jak będzie... Ex musi się tez postarać bo ja już nie będę go ciągnąć.

Posty [ 131 do 195 z 216 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024