Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 216 ]

66

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
ZielonaKama napisał/a:
anszan napisał/a:
_v_ napisał/a:

zawsze mnie zastanawia usilna wrecz samobojcza chęć pchania dziecka do takich ludzi na siłę
ktos mi to wyjaśni?

Masz na myśli, że chcę żeby dziecko miało kontakt z ojcem? Jeśli tak to mogę wyjaśnić co mną kieruje:
1. Sama wychowywałam się bez ojca od mniej więcej 13 roku życia i patrząc na to dzisiaj widzę, że on nie był zbyt dobrym ojcem ale mam też o nim dobre wspomnienia. I gdybym mogła decydować to chciałabym żeby to był mój wybór czy chcę mieć z nim kontakt czy nie. I nawet jeśli nie był zbyt dobry to miał też cechy które wnosiły wartościowe rzeczy do mojego życia. Innymi słowy to nie jest ani czarne ani białe.
2. Mój prawie były mąż też nie jest złym człowiekiem. Gdyby taki był to nie spędziłabym z nim tylu lat. Okropnie mnie skrzywdził i dziecko też ale to nie czyni z niego potwora od którego mam odciąć dziecko.
3. Fakt, że nie zależy mu na dziecku tak jak powinno ale też nie mieli oni szansy nawiązać więzi bo synek jest tak mały a jak rozmawiam na około to mężczyznom potrzeba więcej czasu żeby poczuli więź z dzieckiem. Więc może to jeszcze przyjdzie. Poza tym między nami jest dużo napięcia i to nie ułatwia sytuacji.
4. Jak już były mąż przychodzi do syna to zajmuje sie nim dobrze. I troszczy się o niego.
5. Dziecko potrzebuje obojga rodziców i jeśli ojciec dziecka sam zrezygnuje z opieki nad synkiem to jego decyzja ale ja jako matka nie powinnam zabraniać im kontaktu.
6. To jest obowiązek ojca żeby zajmować się dzieckiem i wychowywać je. I ja nie zamierzam przejmować całej odpowiedzialności - niech mąż też zobaczy co to znaczy zajmowanie się dzieckiem. Oczywiście, że jego zajmowanie się to może 10-20% tego co ja robię ale nie zmuszę go do czegoś czego nie chce. A on w swoim czasie za to zapłaci.

I nie bronię ojca dziecka. Jestem na niego wściekła, zła, boli mnie jego widok i najchętniej bym się od niego odcięła. Ale mój synek zasługuje na kontakt z ojcem, mimo, że to nie jest idealny ojciec. Dziecko i tak w swoim czasie zrozumie co jego ojciec zrobił i przeżyje to  na pewno. I może to, że będą mięli kontakt jakoś to ułatwi bo synek zobaczy, że ojciec całkiem go nie opuścił. Wystarczy, że ja swoje przecierpię po co miałabym zadawać więcej bolu własnemu dziecku? A mój synek może też dużo od swojego ojca dostać o ile ten zechce się nim zajmować choć w jakimś stopniu.

Tak samo jeśli okaże się, że ojciec dziecka będzie się źle zachowywał w stosunku do synka, w jakikolwiek sposób będzie powodował, że synek będzie cierpiał czy przeżywał sytuację to zweryfikuję swoją decyzję o tym jak wyglądają ich kontakty.
Może też się zdarzyć, ze poznam kogoś założę z kimś nowym rodzinę i mój synek będzie miał drugiego ojca na stałe i wtedy będzie też mógł widziec wzorzec ojca w kimś innym. I może mój mąż wtedy dopiero zobaczy co narobił, co stracił. Ale tego nie wiem i nie jestem w stanie przewidzieć więc na tę chwilę staram się żeby relacja ojca z synem miała szansę się zbudować. Nie wyjdzie trudno ale nie będę się obwiniać o to, że zabroniłam ojcu kontaktu z dzieckiem.

Bardzo madra wypowiedz. Powinna byc kopiowana na inne watki - dla msciwych rodzicow, ktorzy po rozpadzie zwiazkow chca grac wlasnymi dziecmi.

Dziękuję. Ale też muszę powiedzieć, że mi to wszystko tak łatwo nie idzie i wiele błędów popełniam. Tak jak też wspominałam mam straszny problem z kontaktami synka z kochanką męża. I nie wiem jeszcze jak to ugryźć. Emocje są duże i dziecko i tak na tym najbardziej ucierpi sad

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Salomonka napisał/a:
anszan napisał/a:

Dziś mam ciężki dzień więc pomyslałam, że napiszę. Ciężko mi poukładać sobie relacje z bylym partnerem. Przychodzi do synka i tego chce. Ale z drugiej strony nie chcę żeby wtrącał się w moje sprawy czy interesował nimi. A on ciągle się pyta o różne rzeczy jak czemu to zrobiłam tak a nie inaczej, a czy to urządzenie jest znów zepsute itd. I już mu mówiłam, że chcę zeby był ojcem dla naszego dziecka i zajmował się nim i troszczył o niego. I jak najbardziej może przychodzić do mnie do mieszkania żeby się z nim widywać i jeśli chodzi o sprawy dziecka to wszystkim się z nim dzielę. Ale nie wiem jak zachować w miarę zdrowe relacje ale tak żeby nie dzielić się z nim moim życiem, żeby on widział tę granicę, której przekroczyć nie może bo mu nie pozwalam. Ale żebym też z drugiej strony nie musiała mu ciągle o tym przypominać bo to jest i dla mnie i dla niego frustrujące.

To może pomijaj "wymownym" milczeniem jego pytania? W czasie , gdy on przychodzi do dziecka, zajmij się czymś innym, albo nawet pojdź tam, gdzie z dzieckiem nie masz szans pójść; do fryzjera, kosmetyczki, albo zwyczajnie do koleżanki na kawę. Przynajmniej na poczatku, aż oboje trochę nie przywykniecie do nowej sytuacji i twoj mąż nie zrozumie, że widzenia ma z dzieckiem a nie z tobą.


Wychodzę sporo ale jednak mam też rzeczy do ogarnięcia w domu. A on takiego 'wymownego' milczenia nie potrafi zrozumieć. Chyba muszę poczekać aż coś bardziej zacznie kumać.

68

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

W ogóle to mam jeszcze taki dylemat, że rodzina mnie namawia żeby się przeprowadzić bliżej nich żebym też większą pomoc przy dziecku miała. Bo tu jestem teraz sama. I z jednej strony bym tak zrobiła bo wiem, że tak byłoby mi łatwiej. Ale z drugiej też rozdzielę wtedy synka od ojca. A on za nami nie pojedzie. I się strasznie biję z myślami na ile mogę myśleć o sobie a na ile powinnam zadbać w tym wszystkim o to żeby synek miał blisko ojca. Niby wiem, że to ojciec dziecka nas zostawił i to w bardzo paskudny sposób ale ja nie myślę o nim tylko o dziecku. Nie podejmę decyzji z dnia na dzień ale może ktoś doświadczony ma jakieś rady?

69

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
anszan napisał/a:

W ogóle to mam jeszcze taki dylemat, że rodzina mnie namawia żeby się przeprowadzić bliżej nich żebym też większą pomoc przy dziecku miała. Bo tu jestem teraz sama. I z jednej strony bym tak zrobiła bo wiem, że tak byłoby mi łatwiej. Ale z drugiej też rozdzielę wtedy synka od ojca. A on za nami nie pojedzie. I się strasznie biję z myślami na ile mogę myśleć o sobie a na ile powinnam zadbać w tym wszystkim o to żeby synek miał blisko ojca. Niby wiem, że to ojciec dziecka nas zostawił i to w bardzo paskudny sposób ale ja nie myślę o nim tylko o dziecku. Nie podejmę decyzji z dnia na dzień ale może ktoś doświadczony ma jakieś rady?

Myśl o sobie dziewczyno, bo jak właśnie zauważyłaś, jesteś sama i potrzebujesz pomocy. Jesli mąż będzie chciał kontakt z dzieckiem utrzymać i mieć z nim dobre relacje, to odległość mu nie stanie na przeszkodzie. Nawet jakbyś zamieszkała w obcym kraju.  Etap myślenia o tym, aby mężowi ułatwiać zycie, zostaw za sobą. W ogóle ten etap pożegnaj i rozpocznij nowy, taki w którym ty i twoje dziecko będą na pierwszym planie. A tobie i dziecku potrzebna jest na dziś systematyczna pomoc, abyś ty zwłaszcza mogła normalnie funkcjonować, pracować i tworzyć swoje nowe życie beż męża. Nie próbuj ojcu swojego dziecka swoim kosztem niczego ułatwiać, choć robieniu mu taktycznych i w pełni zamierzonych trudności w widzeniach z synem też jestem przeciwna.

70

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Anszan, z własnego doświadczenia mogę powiedzieć Ci, że w takich sytuacjach warto jest zastanowić się nad Twoim komfortem i jakością życia, bo to własnie Ty na długie, długie lata będziesz filarem rodziny dla Waszego syna.
Sam miałam wiele lat temu podobne dylematy, bo będąc po rozwodzie zostałam kompletnie osamotniona i pozbawiona jakiegokolwiek wsparcia czy pomocy w mieście, w którym mieszkałam z mężem.
Zdecydowałam się na przeprowadzkę bliżej mojej mamy i bliższej rodziny, i z perspektywy lat mogę szczerze powiedzieć, że była to decyzja dobra dla mnie i dla moich dzieci.
Oczywiście, że było gadanie ze strony ex męża - że kontakty z dziećmi mu celowo utrudniam i uniemożliwiam.
Oczywiście, że było straszenie sądem. Oczywiście, że było gadanie po całej jego rodzinie jak to ja wyrodna matka zabieram mu dzieci.

Ale cieszę się, że wytrwałam przy swojej decyzji.
Trochę mnie też irytowało, że on śmiałby mi nakazywać żebym pozostała tam, gdzie jemu wygodnie i gdzie jemu odpowiada, a przecież nie istnieje żadne prawo, które dawałoby mu taką możliwość.

Jako że NIGDY nie ograniczałam mu kontaktu z dziećmi, nigdy tego nie broniłam i nie ingerowałam w to - tak samo nie zamierzałam tego robić po przeprowadzce.
Na początku oczywiście był wielce obrażony i dzieci przez jakiś czas nie odwiedzał, ale z czasem zaczął po nie przyjeżdżać, czasem nawet zostawał z nimi na weekend u mnie w mieszkaniu, a ja mogłam w tym czasie wyjechać. Kiedy dziewczynki podrosły, zaczęły też do niego czasem jeździć pociągiem, lub autobusem.
Z czasem okazało się, że można te kontakty zachować.

71

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Dzieki za odpowiedzi. U nas właśnie w grę wchodzi to ze mieszkalibysmy w dwóch różnych krajach stad tez się martwię. Poza tym ja tez nie wiem czy wracając bliżej rodziny zostałabym tam na stałe. Co innego jak dziecko pójdzie do szkoły - wtedy to będzie dla mnie ważne żeby zapewnić mu stabilizację i nie przeprowadzać się. Ale na chwile obecna wiem ze jak się przeprowadzę bliżej rodziny to może się okazać ze nie jest mi tam dobrze chociażby ze względu na prace. I wtedy znów mogę się przeprowadzić. Trudne są te decyzje bo nie tak to wszystko miało wygladac. A teraz ja muszę się z tym wszystkim mierzyć i decydować za nasza dwójkę.

72

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

A czy są tu kobiety które są po podobnych przejściach - zostały zdradzone i porzucone z dzieckiem/dziećmi a po jakimś czasie (pewnie po latach) były w przyjacielskich relacjach z byłym partnerem? Zastanawiam się czy ten ból, złość, upokorzenie przechodzą z czasem i da się z tego jeszcze coś pozytywnego zbudować. W końcu są dzieci a to jednak coś dużego coś co łączy w sumie na zawsze.

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Ktoś mi kiedyś powiedział,że w takich sytuacjach trzeba się nauczyć stawiać granice bylemu partnerowi i być w tym konsekwentnym.Myślę że mądra rada chociaż trudna do realizacji na początku ale małymi kroczkami:)Nawet jeśli się przeprowadzisz to nie utrudniasz kontaktu .To na Tobie spoczywa przede wszystkim ciężar więc wsparcie nawet duchowe Ci się przyda ze strony rodziny.Trzymam kciuki za dobrą kobietkę:)

74

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
czeresnia.1975@onet.pl napisał/a:

Ktoś mi kiedyś powiedział,że w takich sytuacjach trzeba się nauczyć stawiać granice bylemu partnerowi i być w tym konsekwentnym.Myślę że mądra rada chociaż trudna do realizacji na początku ale małymi kroczkami:)Nawet jeśli się przeprowadzisz to nie utrudniasz kontaktu .To na Tobie spoczywa przede wszystkim ciężar więc wsparcie nawet duchowe Ci się przyda ze strony rodziny.Trzymam kciuki za dobrą kobietkę:)


Dziękuję czeresnia.1975 smile

75 Ostatnio edytowany przez authority (2018-06-16 15:57:20)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Hrefi napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:

Powiedz mężowi, ze  jesteś bardzo chora na jakąś zakaźną chorobę, krztusiec, różyczka czy coś takiego i że niestety ale on musi się zająć dzieckiem przez minimum tydzień, bo Ty możesz je zarazić. Zobaczysz jak szybko kochanka się zawinie i jak szybko on zobaczy, że romans nie ma sensu.

Tytan intelektu z Ciebie Nirvanka.

Widzę że dorwalas się do nowej dostawy Bravo Girl z działem porad.

Co boli cię prawda widać porada uderza w cel a nałogowy zdradzacz dostaje szału.

troll napisał/a:
Hrefi napisał/a:

Najlepiej to chyba rozwiązano to w Szwecji. Tak jest opieka zamienna. Dziecko po rozwodzie zostaje na tydzień z ojcem, na tydzień z matką. Taki cykl pozwala zachować relacje pomiędzy dzieckiem i ojcem a samo dziecko nie ma tak mocnego poczucia niepełnej rodziny.

Kolejny lewacki sposób na zabicie rodziny. Dziecko to nie pluszowy miś którym raz bawi się Jaś, a raz Kasia. Dziecko, jak każdy człowiek, potrzebuje poczucia bezpieczeństwa. Stabilizacja je zapewnia. Oczywiście że niepełna rodzina jest złem, ale dwie niepełne rodziny tego nie naprawią. Dlatego sąd orzeka opiekę jednego z bylych małżonków, a drugi jest z doskoku. Które jest tym stałym opiekunem? To które ma większą więź z dzieckiem. Czemu to tak rzadko jest ojciec? Na to już każdy tatuś musi sobie sam odpowiedzieć.

Proszę prawaku nie jechać stadionem albo bigoterią. Sam jestem światopoglądowym lewicowcem równocześnie wiernym i zwolennikiem  równości niech ojciec zajmie się dzieckiem naprzemienna opieka to poroniony pomysł. To owszem poroniony pomysł szczególnie w tym wieku 6 latek owszem.. tak jak tradycyjny model rodziny który promują ludzie wyzywający od lewactwa. Jest to model zbliżony do modelu irańskiego od którego gorszy jest tylko model pakistański. W Szwecji łatwiej o rozwód a kobieta tez może zrzec się praw do dziecka bo tam jest prawdziwa równość. Wtedy maż jest na lodzie koniec kariery i kochanki oczywiście jeśli kocha swoje dziecko. Inaczej zostaje adopcja.

76 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-06-16 17:06:23)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
anszan napisał/a:

W ogóle to mam jeszcze taki dylemat, że rodzina mnie namawia żeby się przeprowadzić bliżej nich żebym też większą pomoc przy dziecku miała. Bo tu jestem teraz sama. I z jednej strony bym tak zrobiła bo wiem, że tak byłoby mi łatwiej. Ale z drugiej też rozdzielę wtedy synka od ojca. A on za nami nie pojedzie. I się strasznie biję z myślami na ile mogę myśleć o sobie a na ile powinnam zadbać w tym wszystkim o to żeby synek miał blisko ojca. Niby wiem, że to ojciec dziecka nas zostawił i to w bardzo paskudny sposób ale ja nie myślę o nim tylko o dziecku. Nie podejmę decyzji z dnia na dzień ale może ktoś doświadczony ma jakieś rady?

anszan
Nie zrozum mnie źle, bo ja Ci bardzo współczuję tej sytuacji, lecz mnie się jedynak wydaje, że Ty myślisz o nim usprawiedliwiając to dobrem dziecka. Nie neguję, że dziecko powinno mieć kontakt z ojcem, ale w tej sytuacji, która istnieje, póki co to Ty jesteś tą, która usilnie stara się zapewnić dziecku ojca (wbrew temu, co robi sam ojciec); odnoszę wrażenie, że ta chcęć zadbania o to żeby on był blisko jako ojciec nie jest usprawiedliwiona tylko i wyłącznie interesem dziecka. wink
Dziecko jest tym co was scala; zastanawiam się czy przypadkiem nie jest tak, że jednak cały czas masz nadzieję, że bardzo częsty i bliski kontakt z dzieckiem spowoduje u niego zmianę decyzji. To takie trochę jakby 'trzymanie ręki na pulsie', że może jeszcze mu się odwidzi ten cały romans i inna kobieta.
Bo jeśli tak, to będzie to emocjonalna szarpanina, która nie wiadomo jak się będzie toczyć i jak się skończy.

77

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
SonyXperia napisał/a:
anszan napisał/a:

W ogóle to mam jeszcze taki dylemat, że rodzina mnie namawia żeby się przeprowadzić bliżej nich żebym też większą pomoc przy dziecku miała. Bo tu jestem teraz sama. I z jednej strony bym tak zrobiła bo wiem, że tak byłoby mi łatwiej. Ale z drugiej też rozdzielę wtedy synka od ojca. A on za nami nie pojedzie. I się strasznie biję z myślami na ile mogę myśleć o sobie a na ile powinnam zadbać w tym wszystkim o to żeby synek miał blisko ojca. Niby wiem, że to ojciec dziecka nas zostawił i to w bardzo paskudny sposób ale ja nie myślę o nim tylko o dziecku. Nie podejmę decyzji z dnia na dzień ale może ktoś doświadczony ma jakieś rady?

anszan
Nie zrozum mnie źle, bo ja Ci bardzo współczuję tej sytuacji, lecz mnie się jedynak wydaje, że Ty myślisz o nim usprawiedliwiając to dobrem dziecka. Nie neguję, że dziecko powinno mieć kontakt z ojcem, ale w tej sytuacji, która istnieje, póki co to Ty jesteś tą, która usilnie stara się zapewnić dziecku ojca (wbrew temu, co robi sam ojciec); odnoszę wrażenie, że ta chcęć zadbania o to żeby on był blisko jako ojciec nie jest usprawiedliwiona tylko i wyłącznie interesem dziecka. wink
Dziecko jest tym co was scala; zastanawiam się czy przypadkiem nie jest tak, że jednak cały czas masz nadzieję, że bardzo częsty i bliski kontakt z dzieckiem spowoduje u niego zmianę decyzji. To takie trochę jakby 'trzymanie ręki na pulsie', że może jeszcze mu się odwidzi ten cały romans i inna kobieta.
Bo jeśli tak, to będzie to emocjonalna szarpanina, która nie wiadomo jak się będzie toczyć i jak się skończy.


Rozumiem co masz na myśli i do pewnego momentu faktycznie miałam to z tylu głowy. Ale już wiem, że nawet gdyby on chciał wrócić to nic już by z tego nie było. On mnie naprawdę okropnie traktuje po tym wszystkim. Tzn z reguły jest bardzo miły i pomocny ale tak jest dopóki to jemu odpowiada. Gdy zaczynają się wymagania z mojej strony bo trzeba coś zrobić dla dziecka (do moich spraw nie ma już nic ani ja go nie chce w niczym uwzględniać czy rozmawiać z nim na jakikolwiek temat) to już jest różnie i nie obchodzi go nic ani to że przez jego decyzję dziecko ucierpi ani to że mnie zostawia ze wszystkim i ja muszę wszystko ogarnąć. Jest naprawdę bezwzględny i bałabym się, że to znów by się powtórzyło.
Oczywiście chciałabym żeby im nie wyszło ale po to żeby on zobaczył jak to wszystko spiep*** i co stracił. A mielismy naprawde wszystko, a przynajmniej tak mi się wydawało i wręcz sporo osób mówi, że woda sodowa uderzyła mu do głowy.

I tak naprawdę to gdyby nie dziecko to ja bym go na oczy nie chciała widzieć. Dziecko tak scala nas ale w obecnej sytuacji to tylko utrudnia sprawę, bo ja go musze oglądać mimo że nie chce. A do tego on się zachowuje jakby to wszystko było normalne, jakbyśmy się rozstali w przyjaźni i po prostu on ma swoje zycie ja swoje i tylko przychodzi do dziecka. Uuuu to jest takie frustrujące.

Znam go też na tyle że wiem iz nie odwidzi mu się ten romans. On jest strasznie uparty i jak sobie coś wbije do głowy to będzie dążył do tego żeby nie wiem co. I nawet jeśli gdzieś w głębi żałuje czy kiedyś zacznie żałować to się do tego nie przyzna. Poza tym on juz ma dla nich mieszkanie ona na dniach ma się przeprowadzic. To już za daleko zaszło.

A odnośnie mojego wyjazdu to owszem jest mi teraz ciężko samej z dzieckiem, bo na niego nie mogę liczyć. Dlatego rodzina mnie namawia na powrót. Ale wiem że w obecnej chwili bardziej kierowałaby mną złość i chęć odwetu a nie to że mi ciężko samej z dzieckiem. Muszę poczekać aż moje emocje opadną i wtedy podejmę decyzję. Chciałam jednak wiedzieć jak to może się odbić na dziecku bo ja jestem osobą myślącą bardzo do przodu i mimo, że jeszcze nic na 100% nie postanowiłam to już chciałabym oswoić się z potencjalnymi konsekwencjami.

78 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-06-16 17:57:20)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

U Anszan wszystko jest jest świeże, więc gdyby nie liczyła na powrót męża, byloby dziwne.
po drugie wydaje mi się, ze kobieta zawsze instynktownie będzie walczyć o ojca swojego dziecka, niezależnie jakim jest partnerem.
Tyle instynkt, racjonalne myślenie też się włączy z czasem..
nie wiem czy czytają i co u Nich.. były tu rok temu dziewczyny w podobnej sytuacji, nie wiem jak się im potoczyły sprawy... chodzi o wątek Jessiki 12 i Cssc21

79

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

No właśnie wyszło ze ona przyjeżdża w tym tygodniu do mojego ex i ma tu być przez nie wiem ile czasu. W każdym razie on zajmuje się teraz naszym dzieckiem bo ja mam prace i niby robi to u mnie w domu bo ja powiedziałam ze nie chce żeby ona miała kontakt z naszym synkiem. Ale panikuje na sama myśl o tym ze jak mnie nie będzie to on pojedzie do nich i zabierze małego ;( A ja nawet nie bede o tym wiedzieć  i tylko będę przezywać sad nie wiem zupełnie jak sobie z tym poradzic.

80 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-06-16 20:37:42)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
anszan napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
anszan napisał/a:

W ogóle to mam jeszcze taki dylemat, że rodzina mnie namawia żeby się przeprowadzić bliżej nich żebym też większą pomoc przy dziecku miała. Bo tu jestem teraz sama. I z jednej strony bym tak zrobiła bo wiem, że tak byłoby mi łatwiej. Ale z drugiej też rozdzielę wtedy synka od ojca. A on za nami nie pojedzie. I się strasznie biję z myślami na ile mogę myśleć o sobie a na ile powinnam zadbać w tym wszystkim o to żeby synek miał blisko ojca. Niby wiem, że to ojciec dziecka nas zostawił i to w bardzo paskudny sposób ale ja nie myślę o nim tylko o dziecku. Nie podejmę decyzji z dnia na dzień ale może ktoś doświadczony ma jakieś rady?

anszan
Nie zrozum mnie źle, bo ja Ci bardzo współczuję tej sytuacji, lecz mnie się jedynak wydaje, że Ty myślisz o nim usprawiedliwiając to dobrem dziecka. Nie neguję, że dziecko powinno mieć kontakt z ojcem, ale w tej sytuacji, która istnieje, póki co to Ty jesteś tą, która usilnie stara się zapewnić dziecku ojca (wbrew temu, co robi sam ojciec); odnoszę wrażenie, że ta chcęć zadbania o to żeby on był blisko jako ojciec nie jest usprawiedliwiona tylko i wyłącznie interesem dziecka. wink
Dziecko jest tym co was scala; zastanawiam się czy przypadkiem nie jest tak, że jednak cały czas masz nadzieję, że bardzo częsty i bliski kontakt z dzieckiem spowoduje u niego zmianę decyzji. To takie trochę jakby 'trzymanie ręki na pulsie', że może jeszcze mu się odwidzi ten cały romans i inna kobieta.
Bo jeśli tak, to będzie to emocjonalna szarpanina, która nie wiadomo jak się będzie toczyć i jak się skończy.


Rozumiem co masz na myśli i do pewnego momentu faktycznie miałam to z tylu głowy. Ale już wiem, że nawet gdyby on chciał wrócić to nic już by z tego nie było. On mnie naprawdę okropnie traktuje po tym wszystkim. Tzn z reguły jest bardzo miły i pomocny ale tak jest dopóki to jemu odpowiada. Gdy zaczynają się wymagania z mojej strony bo trzeba coś zrobić dla dziecka (do moich spraw nie ma już nic ani ja go nie chce w niczym uwzględniać czy rozmawiać z nim na jakikolwiek temat) to już jest różnie i nie obchodzi go nic ani to że przez jego decyzję dziecko ucierpi ani to że mnie zostawia ze wszystkim i ja muszę wszystko ogarnąć. Jest naprawdę bezwzględny i bałabym się, że to znów by się powtórzyło.
Oczywiście chciałabym żeby im nie wyszło ale po to żeby on zobaczył jak to wszystko spiep*** i co stracił. A mielismy naprawde wszystko, a przynajmniej tak mi się wydawało i wręcz sporo osób mówi, że woda sodowa uderzyła mu do głowy.

I tak naprawdę to gdyby nie dziecko to ja bym go na oczy nie chciała widzieć. Dziecko tak scala nas ale w obecnej sytuacji to tylko utrudnia sprawę, bo ja go musze oglądać mimo że nie chce. A do tego on się zachowuje jakby to wszystko było normalne, jakbyśmy się rozstali w przyjaźni i po prostu on ma swoje zycie ja swoje i tylko przychodzi do dziecka. Uuuu to jest takie frustrujące.

Znam go też na tyle że wiem iz nie odwidzi mu się ten romans. On jest strasznie uparty i jak sobie coś wbije do głowy to będzie dążył do tego żeby nie wiem co. I nawet jeśli gdzieś w głębi żałuje czy kiedyś zacznie żałować to się do tego nie przyzna. Poza tym on juz ma dla nich mieszkanie ona na dniach ma się przeprowadzic. To już za daleko zaszło.

A odnośnie mojego wyjazdu to owszem jest mi teraz ciężko samej z dzieckiem, bo na niego nie mogę liczyć. Dlatego rodzina mnie namawia na powrót. Ale wiem że w obecnej chwili bardziej kierowałaby mną złość i chęć odwetu a nie to że mi ciężko samej z dzieckiem. Muszę poczekać aż moje emocje opadną i wtedy podejmę decyzję. Chciałam jednak wiedzieć jak to może się odbić na dziecku bo ja jestem osobą myślącą bardzo do przodu i mimo, że jeszcze nic na 100% nie postanowiłam to już chciałabym oswoić się z potencjalnymi konsekwencjami.

Jeśli nie chce nic zrobić sam od siebie dla dziecka, jeśli obowiązki względem dziecka stanowią dla niego problem i są powodem wrogiego nastawienia już teraz (oczywiście z racji wieku dziecka, nastawienia do Ciebie), to nie ma się co łudzić, że on będzie w przyszłości dla dziecka dobrym ojcem, przynajmiej w najbliższej przysżłości. Wymuszone, niechciane ojcostwo dziecko będzie czuło, i nie jestem przekonana czy tatuś w takim wydaniu "z łaski" bedzie odpowiednią osobą, z którą dziecko powinno przebywać dla normalnego rozwoju.
Niewykluczone, że na taką postawę męża może mieć wpływ tamta kobieta, może jej niecheć do dzielenia ich aktualnego życia z jego życiem z przeszłości. Tego nie można wykluczyć, tak samo jak tego, że Twój mąż jest aktualnie w fazie 'amoku' układnia sobie życia na nowo.

Natomiast co do przyszłości ich romansu, też nie jest nic przesądzone. Z Tobą wziął ślub, ma dziecko a mimo to rozstał się, więc tym bardziej  nie powstrzyma go  współne zamieszkania z tamtą kobietą.

81

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
anszan napisał/a:

No właśnie wyszło ze ona przyjeżdża w tym tygodniu do mojego ex i ma tu być przez nie wiem ile czasu. W każdym razie on zajmuje się teraz naszym dzieckiem bo ja mam prace i niby robi to u mnie w domu bo ja powiedziałam ze nie chce żeby ona miała kontakt z naszym synkiem. Ale panikuje na sama myśl o tym ze jak mnie nie będzie to on pojedzie do nich i zabierze małego ;( A ja nawet nie bede o tym wiedzieć  i tylko będę przezywać sad nie wiem zupełnie jak sobie z tym poradzic.

Zabierze, to zabierze, na to wpływu nie masz, jeśli mu krzywdy nie robi. Ale wiesz, ja się już sporo naoglądałam w życiu takich sytuacji i powiem Ci, że jeśli go tam zabierze raz czy dwa, to bardzo prawdopodobne jest, że potem coraz rzadziej będzie chciał się kontaktować z dzieckiem - bo po prostu będzie im przeszkadzało. Więc tak naprawdę tylko plus dla Ciebie i dziecka - a Ty się porządnie zastanów faktycznie nad tą przeprowadzką do rodziny, bo wszystko będzie coraz bardziej na Twojej głowie i jeśli możesz liczyć na pomoc, to powinnaś z niej korzystać. A dla dziecka większe znaczenie ma fakt, że jest w dobrym otoczeniu szczęśliwych ludzi niż to, że tatuś ma do niego bliżej. A prawdziwy tatuś (mam na myśli - taki z zamiłowania) znajdzie drogę do swojego dziecka, choćby mu matka nie wiadomo jak podkładała nogi i zamazywała szlak, a u Ciebie zdecydowanie tego podkładania nóg nie widzę smile Trzymam kciuki za mądre decyzje smile

82 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-06-16 20:22:10)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Co do sprawy wyjazdu do innej miejscowości- ja na Twoim miejscu kierowałabym się głownie swoimi planami. Jeśli masz tu pracę lepsze perspektywy, przyjaciółki.. tu zostań. Finansowo Ci pomagać to jego obowiązek.

natomiast to co Cie dręczy-- to pewnie obrazek szczęśliwej pary z TWOIM dzieckiem?  to straciłaś?
Otóż to nie tak, że On, ona i wasze dziecko to automatycznie rodzina...
To Twoje dziecko a Pani to nie jest jego mama. Ty jesteś mamą i tego nikt Ci nie zabierze.
Z tego co piszesz o mężu, wyłania się obraz despotycznego z lekka charakterku..
jeśli naprawdę to miesiąc i już tyle deklaracji- to raczej amok jakiś  i się rozpadnie, tylko czy to byłoby lepiej dla Ciebie? czy może raczejj masz okazję uwolnić się od niego?

PS zbierz jakieś dowody na jego zamieszkanie z tą Panią, świadków- przyda Ci się do rozwodu.

83

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Ela210 napisał/a:

Co do sprawy wyjazdu do innej miejscowości- ja na Twoim miejscu kierowałabym się głownie swoimi planami. Jeśli masz tu pracę lepsze perspektywy, przyjaciółki.. tu zostań. Finansowo Ci pomagać to jego obowiązek.

natomiast to co Cie dręczy-- to pewnie obrazek szczęśliwej pary z TWOIM dzieckiem?  to straciłaś?
Otóż to nie tak, że On, ona i wasze dziecko to automatycznie rodzina...
To Twoje dziecko a Pani to nie jest jego mama. Ty jesteś mamą i tego nikt Ci nie zabierze.
Z tego co piszesz o mężu, wyłania się obraz despotycznego z lekka charakterku..
jeśli naprawdę to miesiąc i już tyle deklaracji- to raczej amok jakiś  i się rozpadnie, tylko czy to byłoby lepiej dla Ciebie? czy może raczejj masz okazję uwolnić się od niego?

PS zbierz jakieś dowody na jego zamieszkanie z tą Panią, świadków- przyda Ci się do rozwodu.


Dokładnie to mnie boli. I to, że ona zajmie jakieś miejsce w życiu mojego dziecka a ona wiedziała o nas od samego początku i nie pomyślała, że kogoś krzywdzi. Ja wiem, że pewnie jakby nie ona to inna i że lepiej, że wyszło teraz jaki mój mąż jest niż jakby miało to wyjść za 10 lat. Ale nie jestem w stanie jej zaakceptować i nie chcę żeby ktoś kto skrzywdził moje dziecko miał z nim jakikolwiek kontakt.

Wiem, że ja jestem mamą i nikt mi tego nie zabierze. Ale tak trudno pogodzić się z tym, że ktoś robi Ci krzywdę zupełnie bezkarnie i jeszcze potem jakby nigdy nic spotyka się z twoim dzieckiem sad - męża też bym najchętniej zatłukła ale niestety to ojciec mojego dziecka więc dopóki dobrze tratuje synka to chce zeby mieli kontakt.

I tak myślę, że to dobra okazja do uwolnienia się od moje męża szczególnie, że okazał się tak okropnym człowiekiem. Boje się jedynie, że nie znajdę nikogo z kim chciałabym być.

84

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
santapietruszka napisał/a:
anszan napisał/a:

No właśnie wyszło ze ona przyjeżdża w tym tygodniu do mojego ex i ma tu być przez nie wiem ile czasu. W każdym razie on zajmuje się teraz naszym dzieckiem bo ja mam prace i niby robi to u mnie w domu bo ja powiedziałam ze nie chce żeby ona miała kontakt z naszym synkiem. Ale panikuje na sama myśl o tym ze jak mnie nie będzie to on pojedzie do nich i zabierze małego ;( A ja nawet nie bede o tym wiedzieć  i tylko będę przezywać sad nie wiem zupełnie jak sobie z tym poradzic.

Zabierze, to zabierze, na to wpływu nie masz, jeśli mu krzywdy nie robi. Ale wiesz, ja się już sporo naoglądałam w życiu takich sytuacji i powiem Ci, że jeśli go tam zabierze raz czy dwa, to bardzo prawdopodobne jest, że potem coraz rzadziej będzie chciał się kontaktować z dzieckiem - bo po prostu będzie im przeszkadzało. Więc tak naprawdę tylko plus dla Ciebie i dziecka - a Ty się porządnie zastanów faktycznie nad tą przeprowadzką do rodziny, bo wszystko będzie coraz bardziej na Twojej głowie i jeśli możesz liczyć na pomoc, to powinnaś z niej korzystać. A dla dziecka większe znaczenie ma fakt, że jest w dobrym otoczeniu szczęśliwych ludzi niż to, że tatuś ma do niego bliżej. A prawdziwy tatuś (mam na myśli - taki z zamiłowania) znajdzie drogę do swojego dziecka, choćby mu matka nie wiadomo jak podkładała nogi i zamazywała szlak, a u Ciebie zdecydowanie tego podkładania nóg nie widzę smile Trzymam kciuki za mądre decyzje smile

Wiem właśnie, że nie mam na to wpływu ale nie umiem jeszcze się oswoić z tą myślą. Ja wiem, że ona nigdy dzieci nie chciała mieć ale ogólnie lubi dzieci. i niby wszyscy mi mówią, że im dziecko będzie przeszkadzać ale ja boję się, że właśnie ona go polubi i będzie chciała z nim spędzać czas i mnie to przeraża. Nawet jeśli istnieje tylko minimalna szansa na to, to i tak przeraza mnie taka wizja sad

Z wyjazdem jeszcze się wstrzymuję bo muszę ochłonąć, emocje muszą opaść i dopiero wtedy zobaczę czego ja tak naprawdę chcę.

85 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-06-16 22:06:53)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

jej czyny liczą się do jej życiowego bilansu i nie twoja to rola to rozważać..
To ze czujesz do niej złość, to normalne, ale jak nie Ona byłaby inna. ale Ona niczego Tobie nie ślubowała..tylko mąż.
to,  co Cię spotyka, ocenisz po czasie.

86

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Ela210 napisał/a:

jej czyny liczą się do jej życiowego bilansu i nie twoja to rola to rozważać..
To ze czujesz do niej złość, to normalne, ale jak nie Ona byłaby inna. ale Ona niczego Tobie nie ślubowała..tylko mąż.
to,  co Cię spotyka, ocenisz po czasie.

Wiem, że to mój mąż mnie zawiódł, oszukał, zdradził, potraktował jakbym była nikim. Ale ona też nie jest w tym wszystkim bez winy. I ja nie zamierzam jej nic robić, nie chcę mieć z nią nic wspólnego i nie obchodzi mnie co oni sobie zrobią ze swoim życiem. Ale niestety przez to, że jest dziecko muszę być w to wszystko niejako wplątana. A teoretycznie ja mam prawo decydować kto ma kontakt z moim dzieckiem ale nie w tym wypadku niestety bo to przychodzi niejako z automatu z moim ex. A ja nie mam ochoty na tę kobietę w życiu moim czy mojego dziecka. I to jest taka ch***** bo niestety my jako matki nie jesteśmy w stanie nic zrobić. I ja o tym wiem. Jedynie nie umiem się z tym pogodzić. Ale już coraz bliżej mi do tego.

87 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-06-17 10:56:32)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

anszan Nie bronię tamtej kobiety, lecz jej jedyną winą może być tylko to, że pojawiła się w życiu Twojego męża, i choćbyś zadręczyła się tym faktem, to nic z tym i tak nie zrobisz. Natomiast, tak czytam i czytam Twoje wypowiedzi i wydaje mi się, że Tobie byłoby zdecydowanie łatwiej przejść przez tę traumę, gdydybś nie patrzyła na swoją sytuację życiową przez pryzmat tej kobiety. Teraz można odnieść wrażenie, że problem z całą sytuacją jest dla Ciebie taki, że odczuwasz ją tak: dziekco jest dla Ciebie tym wszystkim, co Ci po mężu pozostało, a co ona może Ci jeszcze (potencjalnie) odebrać. Możliwe, ze nie zdając sobie z tego sprawy, całkowicie zafiksowałas się na tej kobiecie, na tym co ona może Ci jeszcze zrobić.
Nie jesteś jeszcze pogodzona z decyzją męża i sytuacją w której się znalazłaś. Powinnaś wyjechać do innej miejscowosći tak jak miałaś propozycję od rodziny. Raczej iść w kierunku odcinania się od męża, od jego nowego życia, bez szukania usprawiedliwienia, że takie działanie będzie niepożadane dla dobra dziecka. W pierwszej kolejności chodzi o Twoje dobro, żebyś mogła to wszystko emocjonalnie ogarnąć. Bo póki co - nie ogarniasz.

88 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-06-17 11:51:01)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Myślę, ze trafnie to Sony napisalaś.
Tylko że to odcięcie musi w głowie nastapić, a nie przez odległość. Jak w głowie  będzie jej siedzial, to i w USA może.
A jak ona wróci do rodziny, to oblegną ją tam ciotki, kuzynki żalujące jej i nakręcające na tę kobietę- tego bym się obawiała..
Tak, Anszan- ona może sobie lubić dzieci, ale jak chce być mamą, niech przejdzie sobie sama drogę mamy, od początku do końca.. Może to taka podświadoma obawa jak Sony napisała.

89 Ostatnio edytowany przez anszan (2018-06-17 12:40:59)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Sony masz racje, ja mam taka obawę i w sumie to siedzi to w mojej głowie ze dziecko to ostatnia „rzecz” jakiej ona jeszcze nie tknęła a może. I tego się boje.
Jakoś nie umiem w głowie sobie tego ułożyć ze przecież ona mi nie zabrała wszystkiego. Ze jedyne co „wzięła” to mój mąż a ja cała jestem swoja, nikt mi tego odebrać nie może.
A tak naprawdę to on sam poszedł ona co najwyżej go zachęciła.
I tak racjonalnej ja to wszystko wiem tylko nie wiem jeszcze jak przekonać o tym moja podświadomość sad
Z decyzja męża tez tak racjonalnie wie pogodziłam ale znów podświadomie chciałabym żeby wrócił i powiedział ze żałuje itd. Mimo ze wiem ze ja bym już nie mogła z nim być, tzn nie umiałabym mu ufać.
To jest tak trudne, wiedzieć jedno a twój umysł ciągnie cię w druga stronę. Chciałabym znać sposób na odcięcie się od tego wszystkiego. Może zwyczajnie potrzebuje czasu, może za szybko chce stanąć na nogi. To niecałe 3miesiace jak wszystko wyszło. Już sama nie wiem.
Na razie skupiam się na odzyskaniu/poprawieniu poczucia własnej wartości. 
Z wyjazdem się wstrzymuje bo już i tak mam rewolucje w życiu i kolejnej nie potrzebuje. Muszę się upewnic ze to jest coś czego chce. I prawda jest taka ze to moja głowa musi się przestawić. Odległość tego nie zmieni sad

90

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Tez jest taka sprawa ze przez najblizsze 2 miesiące on sie bedzie zajmował dzieckiem gdy ja będę w pracy i przez sporą część tego czasu ona będzie u niego. Dlatego umówiłam się że on u mnie będzie się dzieckiem zajmował. A widzę, że to też mi nie pomaga, że codziennie on tu tyle jest, bo też spędza tu niektóre popołudnia gdy ja jestem bo ja mam rzeczy do ogarnięcia. I sama nie wiem co lepsze, żeby tu przychodził i ja muszę z nim dalej czas spędzać. Czy żeby brał dziecko tam i będę wiedziała, że dzień w dzień oni są razem we trójkę. Chyba nie umiałabym jeszcze sobie poradzić z tą ostatnią opcją sad

91

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Ja rozumiem anszan, miałabym podobne obawy. Na męża i tak bym kichała (w jej sytuacji), natomiast co do relacji dziecko- nowa partnerka ex męża bałabym się jednego. Wiadomo jak wygląda relacja dziecko rodzic, który sprawuje głównie opiekę, a dzieck- rodzic weekendowy. Pierwszy rodzic wychowuje, a drugi rodzic chce zadośćuczynić dziecku fakt, że nie mieszka z nim na stałe. Zatem bałabym sie, ze jak dziecko będzie wracała od ojca i jego partnerki, będzie idealizować ich, bo oni na wszystko pozwalają, a przynajmniej robią same fajne rzeczy, nie gonią do nauki tylko np. chodzą do zoo czy wesołego miasteczka, do kina i niezdrowe jedzenie, " Ciocia zrobiła takie pyszne ciasto i jadłem je wieczorem, a Ty mi nie pozwalasz mamo jeść pizzy, czy słodyczy na kolację". Tego bym się najbardziej bała.

92

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

myślę, ze lepiej byście widywali się w progu- czyli jak przychodzi, i jak wychodzi z Waszego mieszkania. na tyle na ile to niezbędne

93

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Myśle ze tak zrobię - mijanie się w progu i ewentualnie wymiana informacji. Bo inaczej to nie będzie zdrowe.
Co do „dobry tatuś i dobra ciocia” sytuacji to wiem ze tak kiedyś może być. Znam już takie sytuacje i wiem ze to mnie jeszcze pewnie czeka.
W ogóle zaczynam strasznie nie lubić mojego ex za to w jakiej sytuacji mnie zostawił. Ze ja kurde o wszystko się martwię, o wszystkim myśle, przeżywam i czeka mnie jeszcze mnóstwo spraw które będę musiała ogarnąć i tez przeboleć a dla niego szystko jest normalne. Ze tez takie szuje są bezkarne!!!!

94

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Anszan, Twój facet nie ma odebranych praw rodzicielskich. Więc będziesz musiała niestety pogodzić się z tym, że będzie poznawało jego nową partnerkę/partnerki. Nie ma wyjścia. I dopóki oboje macie pełnię praw rodzicielskich, to niestety nie możesz powiedzieć tak:

A teoretycznie ja mam prawo decydować kto ma kontakt z moim dzieckiem ale nie w tym wypadku niestety bo to przychodzi niejako z automatu z moim ex. A ja nie mam ochoty na tę kobietę w życiu moim czy mojego dziecka

Ochoty możesz nie mieć, ale prawa nie masz zadecydować.

95

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Dziecko będzie miało prawo do kontaktów z ojcem, zabronienie tego byłoby skrajnym egoizmem.

Przemyśl jedną rzecz - to, że Wam nie wyszło, nie oznacza, że będzie złym ojcem.

96

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

w sumie to współczuję dziecku
bo autorka wątku będzie przelewać swoja nienawisc na dziecko hmm

97

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Cyngli napisał/a:

Dziecko będzie miało prawo do kontaktów z ojcem, zabronienie tego byłoby skrajnym egoizmem.

Przemyśl jedną rzecz - to, że Wam nie wyszło, nie oznacza, że będzie złym ojcem.


Ale ja mu żadnych praw nie odbieram. Wręcz odwrotnie jak na razie to ja więcej wymagam w sprawach jego kontaktów z dzieckiem niż jemu zależy. Skąd w ogóle ten pomysł?

To, że dla mnie jest to wszystko trudne to inna sprawa. Poza tym to nie jest tak, że "nam nie wyszło". Tylko tak, że on zachowywał się jak szczęśliwy mąż i ojciec a pewnego dnia jak wyszedł na jaw jego romans to zwinął manatki stawiając swoje sprawy na pierwszym miejscu i traktując nas jak zło konieczne. Co nie jest w porządku. Bo inaczej to wygląda jeśli ktoś się odkochuje ale umie szczerze o tym swojego partnera poinformować i zachować się z klasą. Ale to jak zachował się mój ex jest dalekie od jakiejkolwiek przyzwoitości.

98

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
_v_ napisał/a:

w sumie to współczuję dziecku
bo autorka wątku będzie przelewać swoja nienawisc na dziecko hmm


Jak do tej pory to jedynie ojciec skrzywdził swoje dziecko nie ja. Więc zastanów się dwa razy zanim cokolwiek napiszesz.

99

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Lady Loka napisał/a:

Anszan, Twój facet nie ma odebranych praw rodzicielskich. Więc będziesz musiała niestety pogodzić się z tym, że będzie poznawało jego nową partnerkę/partnerki. Nie ma wyjścia. I dopóki oboje macie pełnię praw rodzicielskich, to niestety nie możesz powiedzieć tak:

A teoretycznie ja mam prawo decydować kto ma kontakt z moim dzieckiem ale nie w tym wypadku niestety bo to przychodzi niejako z automatu z moim ex. A ja nie mam ochoty na tę kobietę w życiu moim czy mojego dziecka

Ochoty możesz nie mieć, ale prawa nie masz zadecydować.


Właśnie o tym pisałam, że ochoty nie mam i nie wiem czy jakakolwiek kobieta miałaby. Ale wiem, że prawo to już co innego. A ja nie zamierzam mojemu ex ograniczać praw rodzicielskim, nigdy mi to nawet do głowy nie przyszło. Wręcz przeciwnie chcę żeby wywiązywał się ze swoich obowiązków.

100 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-06-17 14:29:53)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
anszan napisał/a:
_v_ napisał/a:

w sumie to współczuję dziecku
bo autorka wątku będzie przelewać swoja nienawisc na dziecko hmm


Jak do tej pory to jedynie ojciec skrzywdził swoje dziecko nie ja. Więc zastanów się dwa razy zanim cokolwiek napiszesz.

Nie widzę żadnej krzywdy wyrządzonej dziecku. Chyba, że ma w tyłku dziecko i jego potrzeby, olewa je, nie spotyka się z nim.
Jest tak?

Skrzywdził Ciebie, ponieważ Cię zdradził. Uważam, że jeśli ktoś zdradza, to czegoś zabrakło w poprzednim związku. Pokochał inną kobietę, odszedł. Bywa. Ale mimo to, może dalej być dobrym i kochającym ojcem.

101

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Cyngli napisał/a:
anszan napisał/a:
_v_ napisał/a:

w sumie to współczuję dziecku
bo autorka wątku będzie przelewać swoja nienawisc na dziecko hmm


Jak do tej pory to jedynie ojciec skrzywdził swoje dziecko nie ja. Więc zastanów się dwa razy zanim cokolwiek napiszesz.

Nie widzę żadnej krzywdy wyrządzonej dziecku. Chyba, że ma w tyłku dziecko i jego potrzeby, olewa je, nie spotyka się z nim.
Jest tak?

Skrzywdził Ciebie, ponieważ Cię zdradził. Uważam, że jeśli ktoś zdradza, to czegoś zabrakło w poprzednim związku. Pokochał inną kobietę, odszedł. Bywa. Ale mimo to, może dalej być dobrym i kochającym ojcem.

Owszem skrzywdził bo bycie ojcem od doskoku do doskoku jest krzywdzące dla dziecka i krzywdzące dla mnie bo na mnie zrzucił wszystkie obowiązki. Nie mówiąc o tym, że jak miał wolne na dziecko to spędził go załatwiając swoje sprawy. I tak olewa potrzeby dziecka bo gdyby nie prawo to nie płaciłby na dziecko.

Ciekawa jestem czy ty byłabyś taka serdeczna do faceta który zostawiłby Ciebie z dzieckiem i czasem przyszedł pomóc.

A zdrada nie zawsze oznacza braki w poprzednim związku - często to problem jaki ma sama osoba zdradzająca np. niedojrzałość, która może wyjść dopiero w niektórych sytuacjach.

102 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-06-17 14:48:35)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
anszan napisał/a:
Cyngli napisał/a:
anszan napisał/a:

Jak do tej pory to jedynie ojciec skrzywdził swoje dziecko nie ja. Więc zastanów się dwa razy zanim cokolwiek napiszesz.

Nie widzę żadnej krzywdy wyrządzonej dziecku. Chyba, że ma w tyłku dziecko i jego potrzeby, olewa je, nie spotyka się z nim.
Jest tak?

Skrzywdził Ciebie, ponieważ Cię zdradził. Uważam, że jeśli ktoś zdradza, to czegoś zabrakło w poprzednim związku. Pokochał inną kobietę, odszedł. Bywa. Ale mimo to, może dalej być dobrym i kochającym ojcem.

Owszem skrzywdził bo bycie ojcem od doskoku do doskoku jest krzywdzące dla dziecka i krzywdzące dla mnie bo na mnie zrzucił wszystkie obowiązki. Nie mówiąc o tym, że jak miał wolne na dziecko to spędził go załatwiając swoje sprawy. I tak olewa potrzeby dziecka bo gdyby nie prawo to nie płaciłby na dziecko.

Ciekawa jestem czy ty byłabyś taka serdeczna do faceta który zostawiłby Ciebie z dzieckiem i czasem przyszedł pomóc.

A zdrada nie zawsze oznacza braki w poprzednim związku - często to problem jaki ma sama osoba zdradzająca np. niedojrzałość, która może wyjść dopiero w niektórych sytuacjach.

Wcale nie musi być ojcem, jak to piszesz, "z doskoku". To zależy od niego, ale też od Ciebie, jak to załatwicie. Sporo facetów rezygnuje z ojcostwa właśnie przez nieustannie mszczące się byłe partnerki.

Na razie jesteś rozżalona i nie przyjmujesz racjonalnych argumentów.
Moim zdaniem, na chwilę obecną, pokrzywdzona jesteś tylko i wyłącznie Ty. Jeszcze nie wiesz, że tak naprawdę mąż swoim odejściem zrobił Ci przysługę.

I nigdzie nie napisałam o byciu serdeczną wobec niego. To już Twoja projekcja.

103

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Naprawdę wolałabyś, żeby był z Tobą wiedząc, że nie kocha?

To krzywdzi dziecko jeszcze bardziej.

104

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Ja pochodzę z takiej właśnie rozbitej rodziny, gdzie ojciec pił, to fakt. Ale matka chciała ukarać całą rodzinę ze strony ojca, w związku z czym nie pozwalała mi widywać się z ojcem, dziadkami, wujostwem, kuzynostwem. Od 5-ego roku życia aż do 14 widziałam ojca może z 5-6 razy. Owszem, skrzywdziła mnie przemoc pod wpływem alkoholu ze strony ojca, ale o wiele bardziej jednak odizolowanie od rodziny, które zafundowała mi matka. Warto przemyśleć pewne kroki, naprawdę.

105 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-06-17 15:13:19)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

anszan Myśl o sobie, a Twój mąż sam zadecyduje jakim ojcem, i czy w ogóle będzie chciał być ojcem, w pełnym tego słowa znaczeniu, dla własnego dziecka. Nie rób z siebie w tym zakresie męczennicy, szkoda nerwów.  I nie koncentruj się tak na tej kobiecie. Tak jak napisała Ci Ela210 to dziecko jest Twoje, Wasze, a ich nigdy nie bedzie wink Głowa do góry, bo przeżywasz to bardzo, bardzo. A o realizację swych nieodebranych praw rodzicielskich niech się martwi Twój mąż, a nie Ty za niego. wink On podjął określoną decyzję, wywołującą określone skutki. Może jeszcze kiedyś ułozysz sobie życie na nowo a on z goryczą będzie patrzył jak inny mężczyzna opiekuje się jego dzieckiem. Takie życie. Nie zadręczaj sie w jego imieniu, nie poświęcaj wszystkiego własnego dla jego decyzji.

106

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Lady Loka napisał/a:

Naprawdę wolałabyś, żeby był z Tobą wiedząc, że nie kocha?

To krzywdzi dziecko jeszcze bardziej.

Ale skąd w ogóle taki pomysł ze ja bym tego chciała?

107

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
SonyXperia napisał/a:

anszan Myśl o sobie, a Twój mąż sam zadecyduje jakim ojcem, i czy w ogóle będzie chciał być ojcem, w pełnym tego słowa znaczeniu, dla własnego dziecka. Nie rób z siebie w tym zakresie męczennicy, szkoda nerwów.  I nie koncentruj się tak na tej kobiecie. Tak jak napisała Ci Ela210 to dziecko jest Twoje, Wasze, a ich nigdy nie bedzie wink Głowa do góry, bo przeżywasz to bardzo, bardzo. A o realizację swych nieodebranych praw rodzicielskich niech się martwi Twój mąż, a nie Ty za niego. wink On podjął określoną decyzję, wywołującą określone skutki. Może jeszcze kiedyś ułozysz sobie życie na nowo a on z goryczą będzie patrzył jak inny mężczyzna opiekuje się jego dzieckiem. Takie życie. Nie zadręczaj sie w jego imieniu, nie poświęcaj wszystkiego własnego dla jego decyzji.


Absolutnie się nie poświęcam i dbam głównie o siebie i o dziecko. Chce jedynie jakoś poukladac te relacje żeby nie skrzywdzić przy tym dziecka. Bo przy tylu emocjach łatwo o błędy. Mam nadzieje ze uda mi się z czasem wszystko na spokojnie ułożyć i zaprowadzić porządek i spokoj w swoim sercu i głowie smile
Dzięki za wsparcie.

108 Ostatnio edytowany przez anszan (2018-06-17 15:33:03)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Cyngli napisał/a:

Ja pochodzę z takiej właśnie rozbitej rodziny, gdzie ojciec pił, to fakt. Ale matka chciała ukarać całą rodzinę ze strony ojca, w związku z czym nie pozwalała mi widywać się z ojcem, dziadkami, wujostwem, kuzynostwem. Od 5-ego roku życia aż do 14 widziałam ojca może z 5-6 razy. Owszem, skrzywdziła mnie przemoc pod wpływem alkoholu ze strony ojca, ale o wiele bardziej jednak odizolowanie od rodziny, które zafundowała mi matka. Warto przemyśleć pewne kroki, naprawdę.

Cyngli, gdybys przeczytała wszystkie moje wypowiedzi to wiedziałabym ze tez nie miałam kontaktu z ojcem przez większość życia i nie chce tego dla mojego dziecka.
Także następnym razem przeczytaj wszystko proszę bo mam wrażenie ze naklanisz mnie do czegoś co ja już wiem. Ja ani razu nie napisałam ze chce odebrać ojcu dziecko.

I jeszcze jedno właśnie przez to ze ja tez pochodzę z rozbitej rodziny to uważam ze mój ex nasze dziecko juz skrzywdził.
Oboje zdecydowaliśmy się świadomie na dziecko, ba chcieliśmy tez dla niego rodzeństwo jak najszybciej. I niejednokrotnie rozmawialiśmy o tym ze chcemy dla dzieci pełnej, szczęśliwej rodziny. I oczywiście są sytuacje gdy rozstanie rodziców jest wręcz lepsza opcja ze względu na dobro dzieci ale najlepsza jest jednak pełna szczęśliwa rodzina.
Po tym co zrobił mój ex ja zadbam o to żeby dziecko miało jak najlepszy kontakt z ojcem ale wierz mi dopóki się nie jest w takiej sytuacji to nie ma się pojęcia ile to kosztuje. I po tym co ja przeszłam już wiem ze nie będę nigdy oceniać żadnej kobiety. Bo to jest tak traumatyczne przeżycie ze niejedna osoba nie jest w stanie się w ogóle z tego podnieść.

109 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-06-17 15:30:08)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
anszan napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

anszan Myśl o sobie, a Twój mąż sam zadecyduje jakim ojcem, i czy w ogóle będzie chciał być ojcem, w pełnym tego słowa znaczeniu, dla własnego dziecka. Nie rób z siebie w tym zakresie męczennicy, szkoda nerwów.  I nie koncentruj się tak na tej kobiecie. Tak jak napisała Ci Ela210 to dziecko jest Twoje, Wasze, a ich nigdy nie bedzie wink Głowa do góry, bo przeżywasz to bardzo, bardzo. A o realizację swych nieodebranych praw rodzicielskich niech się martwi Twój mąż, a nie Ty za niego. wink On podjął określoną decyzję, wywołującą określone skutki. Może jeszcze kiedyś ułozysz sobie życie na nowo a on z goryczą będzie patrzył jak inny mężczyzna opiekuje się jego dzieckiem. Takie życie. Nie zadręczaj sie w jego imieniu, nie poświęcaj wszystkiego własnego dla jego decyzji.


Absolutnie się nie poświęcam i dbam głównie o siebie i o dziecko. Chce jedynie jakoś poukladac te relacje żeby nie skrzywdzić przy tym dziecka. Bo przy tylu emocjach łatwo o błędy. Mam nadzieje ze uda mi się z czasem wszystko na spokojnie ułożyć i zaprowadzić porządek i spokoj w swoim sercu i głowie smile
Dzięki za wsparcie.

W tym poukładaniu realacji on tez powinien przejawiać jaką inicjatywę, dobre chęci i zrozumienie, a z tego co pisałaś, nie wygląda to tak różowo. To może skoro on układa sobie życie na nowo, Ty układaj sobie tak, żeby to on musiał dostosować się do Ciebie i dziecka a nie Ty z dzieckiem do niego. Jeśli się na to wypnie, to chyba nie ma go co tak żałować.
Odnoszę wrażenie że to Ty się dwoisz i troisz, także za niego samego. Chcesz żeby był, ok, ale czy on chce być, czy zasady na których chce być odpowiadają Tobie, potrzebom Twoim i Twojego dziecka. Jakieś warunki musza być w takiej sytuacji, które on bedzie spełniał, ale nie że musi, ale że chce.

110

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
anszan napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Ja pochodzę z takiej właśnie rozbitej rodziny, gdzie ojciec pił, to fakt. Ale matka chciała ukarać całą rodzinę ze strony ojca, w związku z czym nie pozwalała mi widywać się z ojcem, dziadkami, wujostwem, kuzynostwem. Od 5-ego roku życia aż do 14 widziałam ojca może z 5-6 razy. Owszem, skrzywdziła mnie przemoc pod wpływem alkoholu ze strony ojca, ale o wiele bardziej jednak odizolowanie od rodziny, które zafundowała mi matka. Warto przemyśleć pewne kroki, naprawdę.

Cyngli, gdybys przeczytała wszystkie moje wypowiedzi to wiedziałabym ze tez nie miałam kontaktu z ojcem przez większość życia i nie chce tego dla mojego dziecka.
Także następnym razem przeczytaj wszystko proszę bo mam wrażenie ze naklanisz mnie do czegoś co ja już wiem. Ja ani razu nie napisałam ze chce odebrać ojcu dziecko.

Nie jest moją rolą nakłanianie do czegokolwiek.
Dzielę się swoimi refleksjami. Nie musisz ich brać pod uwagę, jeśli nie chcesz.

Po prostu nie zgadzam się z opinią, że mąż skrzywdził Wasze dziecko. W jego sytuacji w jakiej się znalazł, podjął według mnie najlepszą decyzję, jaką mógł.

Co miał do wyboru? Dalsze prowadzenie podwójnego życia i okłamywania Ciebie? Porzucenie kochanki wbrew sobie i dalsze udawanie szczęśliwej rodziny z Tobą? Sama pomyśl.

A co do tamtej kobiety - ona nigdy nie będzie mamą dla Waszego dziecka, to żadna konkurencja dla Ciebie. Ale może za jakiś czas okazać się fajną ciocią, gdy np. poznasz kogoś i będziesz chciała z nim wyjechać na weekend. Wybiegnij trochę myślami naprzód, Twoje życie się nie skończyło, tylko właśnie zaczęło.

111 Ostatnio edytowany przez Nirvanka87 (2018-06-17 15:48:11)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Cyngli, owszem na chwilę obecną mąż Autorki najlepsze co mógł zrobić to odejść do kochanki, a nie oszukiwać nadal żonę. Ale to nie zmienia faktu, ze tak czy siak skrzywdził swoje dziecko. NAjmniej by je skrzywdził, gdyby się najpierw rozstał z żoną, bo sie im nie układa, a nie wplątywał w romans. Ale tak czy siak, rodzic, który odchodzi bez względu na pobudki zawsze krzywdzi dziecko. Może z nim utrzymywać kontakt, być dobrym rodzicem, ale dziecko zawsze będzie odczuwać, ze wychowuje się w niepełnej rodzinie, albo w rodzinie patchworkowej. Niestety, ale nic nie zmieni faktu, ze najlepsza rodzina dla dziecka to rodzina pełna, o ile nie występują w niej patologie, zdrady itp. Zatem jeszcze raz powtórze, na chwilę obecną to najlepsza decyzja, ale jednak nadal krzywdzenie dziecka, z tym, ze teraz już każda decyzja skrzywdzi dziecko

112 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-06-17 15:54:47)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Nirvanka87 napisał/a:

Cyngli, owszem na chwilę obecną mąż Autorki najlepsze co mógł zrobić to odejść do kochanki, a nie oszukiwać nadal żonę. Ale to nie zmienia faktu, ze tak czy siak skrzywdził swoje dziecko. NAjmniej by je skrzywdził, gdyby się najpierw rozstał z żoną, bo sie im nie układa, a nie wplątywał w romans. Ale tak czy siak, rodzic, który odchodzi bez względu na pobudki zawsze krzywdzi dziecko. Może z nim utrzymywać kontakt, być dobrym rodzicem, ale dziecko zawsze będzie odczuwać, ze wychowuje się w niepełnej rodzinie, albo w rodzinie patchworkowej. Niestety, ale nic nie zmieni faktu, ze najlepsza rodzina dla dziecka to rodzina pełna, o ile nie występują w niej patologie, zdrady itp. Zatem jeszcze raz powtórze, na chwilę obecną to najlepsza decyzja, ale jednak nadal krzywdzenie dziecka

Dziecko w żaden sposób nie poczuje różnicy, czy ojciec by odszedł przed nawiązaniem romansu, czy też w jego trakcie. To jest półroczne maleństwo, które na razie najbardziej potrzebuje swojej mamy, którą na szczęście ma przy sobie. Zgadzam się, strata jednego rodzica to krzywda dla dziecka - ale nie demonizujmy. O wiele gorszą krzywdą byłoby patrzenie na nieszczęśliwe małżeństwo rodziców.

Ludzie umierają, odchodzą, znikają. Bywa. Dziecko może być szczęśliwe w rodzinie patchworkowej, ale rodzice też muszą być mądrzy.

Mam tylko nadzieję, że ojciec dziecka stanie na wysokości zadania, a Autorka nie będzie mu w tym przeszkadzać. Wtedy naprawdę nie ma możliwości, by dziecko czuło się pokrzywdzone.

113

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Cyngli napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:

Cyngli, owszem na chwilę obecną mąż Autorki najlepsze co mógł zrobić to odejść do kochanki, a nie oszukiwać nadal żonę. Ale to nie zmienia faktu, ze tak czy siak skrzywdził swoje dziecko. NAjmniej by je skrzywdził, gdyby się najpierw rozstał z żoną, bo sie im nie układa, a nie wplątywał w romans. Ale tak czy siak, rodzic, który odchodzi bez względu na pobudki zawsze krzywdzi dziecko. Może z nim utrzymywać kontakt, być dobrym rodzicem, ale dziecko zawsze będzie odczuwać, ze wychowuje się w niepełnej rodzinie, albo w rodzinie patchworkowej. Niestety, ale nic nie zmieni faktu, ze najlepsza rodzina dla dziecka to rodzina pełna, o ile nie występują w niej patologie, zdrady itp. Zatem jeszcze raz powtórze, na chwilę obecną to najlepsza decyzja, ale jednak nadal krzywdzenie dziecka

Dziecko w żaden sposób nie poczuje różnicy, czy ojciec by odszedł przed nawiązaniem romansu, czy też w jego trakcie. To jest półroczne maleństwo, które na razie najbardziej potrzebuje swojej mamy, którą na szczęście ma przy sobie. Zgadzam się, strata jednego rodzica to krzywda dla dziecka - ale nie demonizujmy. O wiele gorszą krzywdą byłoby patrzenie na nieszczęśliwe małżeństwo rodziców.

Ludzie umierają, odchodzą, znikają. Bywa. Dziecko może być szczęśliwe w rodzinie patchworkowej, ale rodzice też muszą być mądrzy.

Teraz nie zauważy różnicy, ale z wiekiem sie dowie i zrozumie, jak zachował się ojciec. dzieci z rodzin, gdzie rodzic/ rodzice się zdradzali, oszukiwali mogą mieć ogromne problemy z nawiązywaniem relacji partnerskich, mogą, aczkolwiek nie muszą (chociaż częściej włąsnie dzieci z takich związków, niż z "normalnych" rodzin) są zaborcze, boją się zdrady, kontrolują, pilnują partnera, albo ida w drugą stronę i stają sie ofiarami, robią wszystko, podlizują sie partnerowi robią co on chce, zeby tylko ich nie zdradził, nie odszedł.
Oczywiście gdy między rodzicami dzieje się źle też to może negatywnie wpływać na przyszłe relacje dziecka, ale tutaj przynajmniej mają porównanie i dużo potem już dorosłych mówi, że nigdy w życiu nie pozwoli sie tak traktować i nie będzie traktować tak partnera, otwarcie mówią mama/ tata byli głupi, ze sie nie rozwiedli. Wiem, bo robiłam badania na ten temat. 

Oczywiście to sa tylko teorie, poparte badaniami, które wiadomo, ze nie zawsze sa miarodajne, a nawet jakby były to zawsze wystepują wyjątki, bo ludzi nie da sie posegregować w szufladki, ludzie są nieprzewidywalni i nigdy nie mamy pewności jak potoczy sie życie danego człowieka.

114 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-06-17 16:07:29)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Wszystko zależy od tego, jakich będzie miał rodziców.

Mój szwagier jest po rozwodzie (żona zdradzała go prawie 3 lata, po czym złożyła pozew o rozwód), a mimo to jest obecny w życiu dziecka. Prawie codziennie widzi córkę.
Z byłą żoną kontakt tylko w sprawach dziecka, złego słowa nie mówi jedno o drugim. Dziecko szczęśliwe, radosne. Także różnie w życiu bywa, ale jeśli rodzice są mądrzy, to nie widzę powodu, by dziecko pozostało jakoś strasznie skrzywdzone, zwłaszcza takie, które jeszcze nawet nie wie, co się dzieje wokół niego.

115

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Cyngli napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:

Cyngli, owszem na chwilę obecną mąż Autorki najlepsze co mógł zrobić to odejść do kochanki, a nie oszukiwać nadal żonę. Ale to nie zmienia faktu, ze tak czy siak skrzywdził swoje dziecko. NAjmniej by je skrzywdził, gdyby się najpierw rozstał z żoną, bo sie im nie układa, a nie wplątywał w romans. Ale tak czy siak, rodzic, który odchodzi bez względu na pobudki zawsze krzywdzi dziecko. Może z nim utrzymywać kontakt, być dobrym rodzicem, ale dziecko zawsze będzie odczuwać, ze wychowuje się w niepełnej rodzinie, albo w rodzinie patchworkowej. Niestety, ale nic nie zmieni faktu, ze najlepsza rodzina dla dziecka to rodzina pełna, o ile nie występują w niej patologie, zdrady itp. Zatem jeszcze raz powtórze, na chwilę obecną to najlepsza decyzja, ale jednak nadal krzywdzenie dziecka

Dziecko w żaden sposób nie poczuje różnicy, czy ojciec by odszedł przed nawiązaniem romansu, czy też w jego trakcie. To jest półroczne maleństwo, które na razie najbardziej potrzebuje swojej mamy, którą na szczęście ma przy sobie. Zgadzam się, strata jednego rodzica to krzywda dla dziecka - ale nie demonizujmy. O wiele gorszą krzywdą byłoby patrzenie na nieszczęśliwe małżeństwo rodziców.

Ludzie umierają, odchodzą, znikają. Bywa. Dziecko może być szczęśliwe w rodzinie patchworkowej, ale rodzice też muszą być mądrzy.

Mam tylko nadzieję, że ojciec dziecka stanie na wysokości zadania, a Autorka nie będzie mu w tym przeszkadzać. Wtedy naprawdę nie ma możliwości, by dziecko czuło się pokrzywdzone.


Cyngli nie obraz się ale myśle ze ta dyskusja jest trochę bezsensowna. Bo ja nie zabraniam mojemu ex zajmowania się dzieckiem i moze to robić tak dużo jak tylko chce. A Ty ciagle piszesz tak jakbym właśnie karała mojego ex używając przy tym naszego synka.

A mój ex owszem zdecydował ze odchodzi ale dopiero gdy ja go nakrylam. Sam nie miał odwagi się do czegokolwiek przyznać i gdybym tego romansu nie odkryła to nie wiem jak długo on by go ciągnął udając szczęśliwego męża i ojca, bo jak sam mi powiedzial on zamierzal żyć ze mną normalnie. I ja go postawilam pod murem ze albo próbujemy ratować nasza rodzine co nie oznacza ze sie uda czy ze ja zechce jeszcze z nim być albo to definitywny koniec. I to jest bardzo niewporzadku wobec naszej rodziny ze on tak kłamał i był gotów to dalej robić gdybym go nie przyłapała.
Wiec nie pisz mi proszę jaka to on dobra decyzje podjął.

116

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Anszan, masz prawo uważać, że ta dyskusja jest bez sensu. Prawdopodobnie nie rozumiesz, o co mi chodzi, lub ja nie potrafię dobrze przekazać tego, co mam na myśli.
Jednak dalej uważam, że Twój mąż podjął najlepszą decyzję, jaką mógł. W innym przypadku skrzywdziłby Ciebie jeszcze bardziej. Mam chyba prawo do swojej opinii.

Oczywiście nie pochwalam zdrady, absolutnie. To świństwo.

117

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Cyngli, najlepsze, co maż autorki tematu mógłby zrobic, to zerwać z kochanka i wrócić- do rodziny. I tyle. Ale nie , pan wolał lecieć w bambuko na dwa fronty, jesliby go żona na zdradzie nie nakryła.

118 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-06-17 17:33:59)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
cataga napisał/a:

Cyngli, najlepsze, co maż autorki tematu mógłby zrobic, to zerwać z kochanka i wrócić- do rodziny. I tyle. Ale nie , pan wolał lecieć w bambuko na dwa fronty, jesliby go żona na zdradzie nie nakryła.

Powrót do żony i dziecka miałby sens tylko wtedy, gdyby on tego chciał.
Nie wyobrażam sobie być z kimś na siłę i nie chciałabym, by mój mąż był ze mną tylko dlatego, bo ''tak należy''.
Nie uważam więc tego za najlepsze, co ten mężczyzna mógł zrobić.

119

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Fakt, najlepiej to było się nie pchać w romans. Skoro dziecko zaplanowali, to jednak najwyraźniej całkiem niedawno coś między nimi było. A jeśli już wtedy nie grało z jego strony - to nie powinien był decydować się na potomstwo. A teraz już nie ma dobrych wyborów, zostaje mu położyć uszy po sobie i chociaż jej nie ranić dodatkowo.

120

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
SonyXperia napisał/a:
anszan napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

anszan Myśl o sobie, a Twój mąż sam zadecyduje jakim ojcem, i czy w ogóle będzie chciał być ojcem, w pełnym tego słowa znaczeniu, dla własnego dziecka. Nie rób z siebie w tym zakresie męczennicy, szkoda nerwów.  I nie koncentruj się tak na tej kobiecie. Tak jak napisała Ci Ela210 to dziecko jest Twoje, Wasze, a ich nigdy nie bedzie wink Głowa do góry, bo przeżywasz to bardzo, bardzo. A o realizację swych nieodebranych praw rodzicielskich niech się martwi Twój mąż, a nie Ty za niego. wink On podjął określoną decyzję, wywołującą określone skutki. Może jeszcze kiedyś ułozysz sobie życie na nowo a on z goryczą będzie patrzył jak inny mężczyzna opiekuje się jego dzieckiem. Takie życie. Nie zadręczaj sie w jego imieniu, nie poświęcaj wszystkiego własnego dla jego decyzji.


Absolutnie się nie poświęcam i dbam głównie o siebie i o dziecko. Chce jedynie jakoś poukladac te relacje żeby nie skrzywdzić przy tym dziecka. Bo przy tylu emocjach łatwo o błędy. Mam nadzieje ze uda mi się z czasem wszystko na spokojnie ułożyć i zaprowadzić porządek i spokoj w swoim sercu i głowie smile
Dzięki za wsparcie.

W tym poukładaniu realacji on tez powinien przejawiać jaką inicjatywę, dobre chęci i zrozumienie, a z tego co pisałaś, nie wygląda to tak różowo. To może skoro on układa sobie życie na nowo, Ty układaj sobie tak, żeby to on musiał dostosować się do Ciebie i dziecka a nie Ty z dzieckiem do niego. Jeśli się na to wypnie, to chyba nie ma go co tak żałować.
Odnoszę wrażenie że to Ty się dwoisz i troisz, także za niego samego. Chcesz żeby był, ok, ale czy on chce być, czy zasady na których chce być odpowiadają Tobie, potrzebom Twoim i Twojego dziecka. Jakieś warunki musza być w takiej sytuacji, które on bedzie spełniał, ale nie że musi, ale że chce.

Wiesz co to wszystko jeszcze staram się dograć. We mnie było mnóstwo emocji dopiero ostatnio trochę się wyciszyłam ale to też nie tak, że w 100%. Paradoskalnie, mimo, że ja mu nic nie zrobiłam to w nim też jest pełno żalu do mnie. Teraz przypomniał sobie o wszystkich rzeczach które mu nie pasowały podczas wszystkich lat naszego związku. Poza tym ma żal, że nie skuliłam uszu po sobie tylko mu powiedziałam jakim jest dupk*** jak to wszystko wyszło.

I wiem, że to on powinien teraz się starać bardziej ale niestety nie mogę na to liczyć. On jest strasznie bierny a do tego po tym wszystkim wyszła u niego duża agresja. Ale nie taka bezpośrednia tylko on w taki spokojny, opanowany sposób potrafi być bardzo okrutny. Bo ja jestem taka, że jak coś mnie wkurzy to podnoszę głos, kłócę się. A on nie. I ciągle słyszę, że to przecież ja się kłócę to ja podnosze głos, że on jest spokojny. On nie rozumie, że to że on jest spokojny wcale nie oznacza, że zachowuje się dobrze.
W każdym razie jeśli ja bym teraz chciała żeby on się dostosował to tylko dziecko by na tym ucierpiało i ja. Bo ex zacząłby przychodzić sporadycznie więc nie miałby kontaktu z synem i jeszcze na mnie wszystko by spadło. Więc wolę olać moje żale na tę chwilę, bo i tak już nic nie zmienię, i już nic nie mówić. Oczywiście wymagam żeby robił wszystko przy dziecku i zajmował się jego sprawami i w 80% robi co trzeba a te 20% to niestety nie zmuszę go.
Jak syn pójdzie do żłobka to ustalę z ex bardziej sztywny podział obowiązków a jeśli on nie zechce się z nich wywiązać to już jego strata bo ja na pewno nie będę wszystkiego sama robić a on będzie tylko wpadał w odwiedziny.

Ale niestety jest z nim tak, że on uśpi dziecko na wieczór (np. o 19) i już czym prędzej się mnie pyta czy on już może isc. Albo mówi wręcz, ze wychodzi bo ma plany. Dla niego położenie takiego malucha oznacza koniec roboty. A wie doskonale, że często dziecko budzi sie po 30min i znów trzeba go uśpić. Albo czasem jak mu coś dolega trzeba z nim leżeć. Mój ex chyba uważa, że skoro ja siedzę w domu to żaden problem zająć się tym. I mówienie mu, ze to jest problem bo nie jestem w stanie nic zrobić zupełnie nie pomaga. A ile można się dopominać o to samo? On i tak robi co chce. Tak samo mu nie zależy żeby być jak najczęściej u dziecka. On ma mieć jak to mówi "wolne dni od dziecka" i tyle.
Jak dla mnie to nie jest zachowanie dobrego ojca, dla którego dziecko jest najważniejsze. Ale on uważa, że zajmuje się dzieckiem dobrze. Więc co ja mogę? Nic.

Ale o życie swoje dbam, żeby mieć wszystko poukładane i żebym miała czas i dla dziecka i dla siebie. I układam wszystko tak żeby mi pasowało - jeśli on pomoże to dobrze ale jeśli nie to i tak dam radę bo wszystko tak ustalam żeby było pode mnie. Na niego nie mogę liczyć w tej chwili. Może to faktycznie taki amok i coś się zmieni a może już taki zostanie.

121

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Nana666 napisał/a:

Fakt, najlepiej to było się nie pchać w romans. Skoro dziecko zaplanowali, to jednak najwyraźniej całkiem niedawno coś między nimi było. A jeśli już wtedy nie grało z jego strony - to nie powinien był decydować się na potomstwo. A teraz już nie ma dobrych wyborów, zostaje mu położyć uszy po sobie i chociaż jej nie ranić dodatkowo.


A teraz to on potrafi mi powiedzieć, ze on już od dawna mnie nie kochał. Że coś sie w którymś momencie zmieniło między nami i że on dopiero teraz to widzi. Jak spytałam po co mu dziecko było skoro mnie nie kochał, odpowiedział, że on chciał mieć dziecko.

Ja już nie słucham takich wyjaśnień bo dla mnie to albo stek bzdur wymyślonych po to żeby jakoś sie usprawiedliwić. Albo zwyczajnie oszukiwał mnie wcześniej i był ze mną bo co? Bo nie miał lepszej opcji? Co by nie było to zachował się okrutnie, podczas gdy powinien być szczery i pozwolić nam obojgu na to żebyśmy kochali i byli kochanymi - szczerze i prawdziwie.

122 Ostatnio edytowany przez Jovanna (2018-06-17 22:39:10)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Strasznie mi przykro. No widzisz, czasami bardzo pozno sie dowiadujemy z jakini osobami mamy do czynienia. Nie moglas tego przewidziec, staralas sie, nie masz o co sie winic. Masz dzidziusia i choc nie byl to Twoj glowny zyciowy cel - tak sie stalo i juz. Mysle ze synek to bedzie najlepsze co z tej relacji wyciagniesz. Mam nadzieje tez, ze ulozysz sobie ponownie zycie i trafisz na jakas bardziej wartosciowa osobe.  Rozumiem, jak jest Ci trudno. Szanuje, ze wiesz ze to byl wybor Twojego meza, ze nie wieszasz przesadnie psow na niej (tez jej nie lubie! Ale to moja prywata). Twoj facet nie jest typem faceta, ktory kiedykolwiek bedzie zadowolony. Tacy ludzie nigdy nie sa szczesliwi. Wiem, ze to moze banal ale u mnie sprawdza sie za kazdym razem, kazdego kto mnie krzywdzi puszczam wolno, ide w swoja strone i wiem, ze karma zrobi swoje (i tak sie dzieje). Wiec zamiast plakac, zaufaj temu, wez popcorn i sie zrelaksuj. Ta kobieta nie jest w niczym lepsza od ciebie. Twoj facet to choragiewka i wiatr w koncu sie zmieni. Karmiac swojego wewnetrznego trolla, nienawisc zrobisz tylko szkode sobie. Nie zapomnisz. Lecz serce, a wszystko sie z czasem ulozy. Wiem, ze sie martwisz o dziecko, ze bedzie mial z nia do czynienia, ale zaufaj mi - to nigdy nie bedzie dla niego nikt wazny. Tym bardziej, ze podejrzewam, ze tatus zmieni kobiety jeszcze kilka razy.

123

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Jovanna napisał/a:

Strasznie mi przykro. No widzisz, czasami bardzo pozno sie dowiadujemy z jakini osobami mamy do czynienia. Nie moglas tego przewidziec, staralas sie, nie masz o co sie winic. Masz dzidziusia i choc nie byl to Twoj glowny zyciowy cel - tak sie stalo i juz. Mysle ze synek to bedzie najlepsze co z tej relacji wyciagniesz. Mam nadzieje tez, ze ulozysz sobie ponownie zycie i trafisz na jakas bardziej wartosciowa osobe.  Rozumiem, jak jest Ci trudno. Szanuje, ze wiesz ze to byl wybor Twojego meza, ze nie wieszasz przesadnie psow na niej (tez jej nie lubie! Ale to moja prywata). Twoj facet nie jest typem faceta, ktory kiedykolwiek bedzie zadowolony. Tacy ludzie nigdy nie sa szczesliwi. Wiem, ze to moze banal ale u mnie sprawdza sie za kazdym razem, kazdego kto mnie krzywdzi puszczam wolno, ide w swoja strone i wiem, ze karma zrobi swoje (i tak sie dzieje). Wiec zamiast plakac, zaufaj temu, wez popcorn i sie zrelaksuj. Ta kobieta nie jest w niczym lepsza od ciebie. Twoj facet to choragiewka i wiatr w koncu sie zmieni. Karmiac swojego wewnetrznego trolla, nienawisc zrobisz tylko szkode sobie. Nie zapomnisz. Lecz serce, a wszystko sie z czasem ulozy. Wiem, ze sie martwisz o dziecko, ze bedzie mial z nia do czynienia, ale zaufaj mi - to nigdy nie bedzie dla niego nikt wazny. Tym bardziej, ze podejrzewam, ze tatus zmieni kobiety jeszcze kilka razy.

Dzięki Jovanna za wsparcie. Staram się właśnie odpuścić złość i nienawiść a skupić na tym co dobre w moim życiu i na sobie oraz dziecku. Powolutku widzę, ze są postępy. Ex tez już puściłam wolno i mimo ze gdzieś mnie to jeszcze uwiera trochę to co on zrobił to staram się nie rozpaczać, nie rozmyślać bo racjonalnie wiem ze nie chciałabym być z taka osoba w związku. Serce jeszcze potrzebuje czasu żeby się zagoić ale zmierzam w dobrym kierunku.
Mam nadzieje ze z czasem wszystko się ułoży i ze ja spotkam jeszcze kogoś kto będzie mnie szczerze kochał a ja jego.
A synka mam najcudowniejszego i żeby nie wiem co nigdy nie oddałabym go bo to faktycznie jest najlepsze co wyniosłam z tego związku smile

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Anszan jestem pewna że łatwiej Ci będzie jak uświadomisz sobie szybko że jesteś samotną matką.Będzie ciężej jeśli chodzi o obowiązki ale wbrew pozorom łatwiej wewnętrznie bo przestanie Cię gnieść .Będziesz wiedziała że musisz liczyć tylko na siebie ale zobojętniejesz na ex,przestaniesz mieć oczekiwania.Miotasz się przez te oczekiwania,jeśli przestaniesz je mieć jak od ojca w normalnym związku będzie Ci lżej,przestanie uwierać.

125

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
czeresnia.1975@onet.pl napisał/a:

Anszan jestem pewna że łatwiej Ci będzie jak uświadomisz sobie szybko że jesteś samotną matką.Będzie ciężej jeśli chodzi o obowiązki ale wbrew pozorom łatwiej wewnętrznie bo przestanie Cię gnieść .Będziesz wiedziała że musisz liczyć tylko na siebie ale zobojętniejesz na ex,przestaniesz mieć oczekiwania.Miotasz się przez te oczekiwania,jeśli przestaniesz je mieć jak od ojca w normalnym związku będzie Ci lżej,przestanie uwierać.

Dzięki Czeresnia. Staram się mieć takie nastawienie, albo raczej dążę do tego krok po kroku bo niestety przynajmniej ja nie umiałam się ot tak przestawić. Ale idzie mi coraz lepiej. W sumie i tak o wszystko sama dbam i bez problemu jestem w stanie pogodzić macierzyństwo z pracą i ze swoimi sprawami. To właśnie tak jak piszesz jest bardziej kwestia nastawienia. Ale już przestaję mieć jakiekolwiek oczekiwania od niego. Jeśli zrobi to zrobi a jak nie to nie. Mówię mu o wszystkich sprawach bardziej informacyjnie i żeby kiedyś nie powiedział: "A przecież nie mówiłaś, że to czy tamto jest do załatwienia. Skąd ja miałem wiedzieć?" big_smile

I też mu powiedziałam, że rozmawiamy tylko o sprawach związanych z dzieckiem i o niczym więcej. I on ma prawo do kontaktu z dzieckiem ile chce ale my widujemy się jak najmniej. Bo ja chce się od niego odciąć, nie chce udawać, że jest wszystko ok. Zresztą dziecko też czuje to napięcie między nami. Więc on będzie miał swój czas z dzieckiem a ja swój i tyle.

126

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Dziewczyny, a macie jakiś "magiczny" sposób na szybsze pozbycie sie złości na swojego ex? Ja się staram odciąć i krok po kroku to realizuje ale dalej to wszystko co on robi mnie wkurza. Robi dobrze wkurza mnie, robi źle wkurza mnie, nieważne w sumie co robi i tak mnie wkurza. I wiem, że to dlatego, bo on zwyczajnie robi już teraz rzeczy nie licząc się ze mną bo jest ktoś inny z kim sie liczy.
Tak samo jak wiem, że ona do niego przyjeżdża to włącza mi się taki smutek, ból, żal i złość. I nie chcę tego czuć, nie chcę tego tak przeżywać a nie umiem sad I zastanawiam się ile jeszcze będę tak to odbierać? Kiedy w końcu spłynie na mnie spokój i nie będę musiała tak tego przeżywać? sad To sprawia mi taki ból, że najchętniej zakopałabym się gdzieś głęboko żeby nikt mnie nie widział i cierpiała tam w samotności aż mi przejdzie.

A najgorsze jest to, że widzę, że jestem piękną, mądrą, silną kobietą. Mam mnóstwo do zaoferowania. A czuje się momentami jakbym była gorsza od niego i od niej, mimo, że to oni zachowali się podle a nie ja sad

127

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Wiem, że pomyślisz, że jestem głupia, ale musisz się po prostu pogodzić z jego decyzją, uświadomić sobie, że nie miałaś na nią wpływu. Wtedy złość minie.

I nie trać wiary we własne siły, dbaj o swoją samoocenę.

128

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
Cyngli napisał/a:

Wiem, że pomyślisz, że jestem głupia, ale musisz się po prostu pogodzić z jego decyzją, uświadomić sobie, że nie miałaś na nią wpływu. Wtedy złość minie.

I nie trać wiary we własne siły, dbaj o swoją samoocenę.


Dzięki Cyngli. Niby wiem to tylko trudniej z wykonaniem. A ja nie chcę czuć tego smutku, żalu, bólu złości i tysiąca innych uczuć jakie mną targają. Niby to dopiero 3 miesiące i widzę, że już się dużo poprawiło od momentu gdy to się stało. Ale czasem się zastanawiam czy to kiedykolwiek całkiem minie. A jak mam gorszy dzień jak dziś to nie jest łatwo.

129

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki
anszan napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Wiem, że pomyślisz, że jestem głupia, ale musisz się po prostu pogodzić z jego decyzją, uświadomić sobie, że nie miałaś na nią wpływu. Wtedy złość minie.

I nie trać wiary we własne siły, dbaj o swoją samoocenę.


Dzięki Cyngli. Niby wiem to tylko trudniej z wykonaniem. A ja nie chcę czuć tego smutku, żalu, bólu złości i tysiąca innych uczuć jakie mną targają. Niby to dopiero 3 miesiące i widzę, że już się dużo poprawiło od momentu gdy to się stało. Ale czasem się zastanawiam czy to kiedykolwiek całkiem minie. A jak mam gorszy dzień jak dziś to nie jest łatwo.

Na pewno minie.
Po prostu potrzebujesz więcej czasu.

130 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-06-21 11:15:33)

Odp: Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Słuchaj, ta złość jest normalnym etapem, musisz przez to przejść. MASZ PRAWO do tej złości.
I postaraj się zamknąć uszy na wszystkie rewelacje o tym czy przyjeżdża, czy nie , jemu powiedz, że to jego sprawa i nie chcesz o tym słuchać, znajomym powiedz to samo.  tej kobiety ani nie unikaj, ani nie szukaj. Póki co- to sytuacja jest taka że Ona przyjeżdża do żonatego i dzieciatego gościa..
jest czego zazdrościć? złość wykorzytaj na fittnesie, biegaj, albo cokolwiek..

Posty [ 66 do 130 z 216 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Porzucona z półrocznym dzieckiem dla kochanki

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024