anszan napisał/a:_v_ napisał/a:zawsze mnie zastanawia usilna wrecz samobojcza chęć pchania dziecka do takich ludzi na siłę
ktos mi to wyjaśni?Masz na myśli, że chcę żeby dziecko miało kontakt z ojcem? Jeśli tak to mogę wyjaśnić co mną kieruje:
1. Sama wychowywałam się bez ojca od mniej więcej 13 roku życia i patrząc na to dzisiaj widzę, że on nie był zbyt dobrym ojcem ale mam też o nim dobre wspomnienia. I gdybym mogła decydować to chciałabym żeby to był mój wybór czy chcę mieć z nim kontakt czy nie. I nawet jeśli nie był zbyt dobry to miał też cechy które wnosiły wartościowe rzeczy do mojego życia. Innymi słowy to nie jest ani czarne ani białe.
2. Mój prawie były mąż też nie jest złym człowiekiem. Gdyby taki był to nie spędziłabym z nim tylu lat. Okropnie mnie skrzywdził i dziecko też ale to nie czyni z niego potwora od którego mam odciąć dziecko.
3. Fakt, że nie zależy mu na dziecku tak jak powinno ale też nie mieli oni szansy nawiązać więzi bo synek jest tak mały a jak rozmawiam na około to mężczyznom potrzeba więcej czasu żeby poczuli więź z dzieckiem. Więc może to jeszcze przyjdzie. Poza tym między nami jest dużo napięcia i to nie ułatwia sytuacji.
4. Jak już były mąż przychodzi do syna to zajmuje sie nim dobrze. I troszczy się o niego.
5. Dziecko potrzebuje obojga rodziców i jeśli ojciec dziecka sam zrezygnuje z opieki nad synkiem to jego decyzja ale ja jako matka nie powinnam zabraniać im kontaktu.
6. To jest obowiązek ojca żeby zajmować się dzieckiem i wychowywać je. I ja nie zamierzam przejmować całej odpowiedzialności - niech mąż też zobaczy co to znaczy zajmowanie się dzieckiem. Oczywiście, że jego zajmowanie się to może 10-20% tego co ja robię ale nie zmuszę go do czegoś czego nie chce. A on w swoim czasie za to zapłaci.I nie bronię ojca dziecka. Jestem na niego wściekła, zła, boli mnie jego widok i najchętniej bym się od niego odcięła. Ale mój synek zasługuje na kontakt z ojcem, mimo, że to nie jest idealny ojciec. Dziecko i tak w swoim czasie zrozumie co jego ojciec zrobił i przeżyje to na pewno. I może to, że będą mięli kontakt jakoś to ułatwi bo synek zobaczy, że ojciec całkiem go nie opuścił. Wystarczy, że ja swoje przecierpię po co miałabym zadawać więcej bolu własnemu dziecku? A mój synek może też dużo od swojego ojca dostać o ile ten zechce się nim zajmować choć w jakimś stopniu.
Tak samo jeśli okaże się, że ojciec dziecka będzie się źle zachowywał w stosunku do synka, w jakikolwiek sposób będzie powodował, że synek będzie cierpiał czy przeżywał sytuację to zweryfikuję swoją decyzję o tym jak wyglądają ich kontakty.
Może też się zdarzyć, ze poznam kogoś założę z kimś nowym rodzinę i mój synek będzie miał drugiego ojca na stałe i wtedy będzie też mógł widziec wzorzec ojca w kimś innym. I może mój mąż wtedy dopiero zobaczy co narobił, co stracił. Ale tego nie wiem i nie jestem w stanie przewidzieć więc na tę chwilę staram się żeby relacja ojca z synem miała szansę się zbudować. Nie wyjdzie trudno ale nie będę się obwiniać o to, że zabroniłam ojcu kontaktu z dzieckiem.Bardzo madra wypowiedz. Powinna byc kopiowana na inne watki - dla msciwych rodzicow, ktorzy po rozpadzie zwiazkow chca grac wlasnymi dziecmi.
Dziękuję. Ale też muszę powiedzieć, że mi to wszystko tak łatwo nie idzie i wiele błędów popełniam. Tak jak też wspominałam mam straszny problem z kontaktami synka z kochanką męża. I nie wiem jeszcze jak to ugryźć. Emocje są duże i dziecko i tak na tym najbardziej ucierpi ![]()