A ja uważam, że nie zwracanie uwagi na wygląd nie jest zbyt mądre, bo skoro zamierzam spędzić z kimś życie, a choćby nawet tylko jego krótką część, to glupotą by było wiązanie się z kimś, kogo wygląd mi nie odpowiada.
Jezeli nie akceptuję piercingu to nie zawiąże sie z jego miłośnikiem, bo nie bede mu truła przez resztę zycia by pozdejmował kolczyki. Ani nie zamierzam sama się zmuszać do dotykania co roku kolejnych 10 kolczyków w coraz to dziwniejszych miejscach ciala.
Nie akceptowalabym tez olbżymiej nadwagi wywolanej lenistwem, wstawienia sobie złotych zębów zamiast białych koronek, czy nagłego zamiłowania do ekstremalnego bodybuildingu.
Czym innym jest akceptowanie cech stałych i warunkowanie na nich atrakcyjnosci drugiego czlowieka, a czymś zupelnie innym zwracanie uwagi na wygląd wykreowany.
Nie odrzucam nikogo dlatego, że ma wodnisto-niebieskie oczy, a nie w kolorze pięknej zieleni, ale z calym spokojem ducha i bez zadnego zażenowania i zupełnie nie przejmując się posądzeniem o małostkowość i płytkość odrzucę mężczyznę, który ma 60 kolczyków, wstrętne, tandetne i seksistowskie tatuaże, kocha styl militarny, oraz, jak wspomnialam - w tandetny sposob ukrywa swoją łysinę albo jest miłośnikiem wąsów. Ponieważ takie mam preferencje.
Uwazam, ze kazdy ma prawo wygladac tak, jak lubi wiec nie czuję się ani tak wazna, by narzucać komus swoje zdanie, ani tak nieważna by akceptować cos, czego nie lubie.
Ja nikogo nie "odrzucam" ze wzgledu na wąsy, po prostu nie nawiazuje glebszej znajomosci z nikim, kto je lubi. Tak samo jak z osobami gleboko religijnymi, cholerykami, histerykami, fanatykami kulturystyki czy homofobami.
Po co się na wzajem męczyć? Ja sobie znajdę faceta, ktory oprócz wąsów ma też seksowną bródkę, on kobietę, ktora kocha wąsy i zamiast sie męczyć na wzajem przez kolejne 20 lat oboje bedziemy szczesliwi majac to, co naprawde kochamy, a nie to, co mamy, bo nauczylismy sie przymykac oczy...