Facet, a gotowanie w związku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Facet, a gotowanie w związku

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 157 z 157 ]

131

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Miłycham napisał/a:
_v_ napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Np. Facet lepiej wrzuci kilka ton węgla do piwnicy.

serio? każdy?
śmiem wątpić smile

Wystarczy, że sens przekazu jest oddany wink

A swoją drogą Cyngli, pięknie zamiatasz i bynajmniej nie śmieci wink

Po prostu nie mam problemu z przyznaniem się do tego, że jakiś facet może coś zrobić lepiej ode mnie...

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Facet, a gotowanie w związku

V, badzmy powazni. Oczywiscie, ze facet lepiej zrobi w domu rzeczy wymagajace sily fizycznej. Moze i Ty tone wegla jestes w stanie wrzucic do piwnicy, ale przecietny mezczyzni zrobi to szybciej i mniej sie przy tym zmeczy. Tak samo z transportem mebli, odkrecaniem rur, naprawianiem dachu, kuciem scian i szpachlowaniem. Nie twierdze, ze kobiety nie potrafia sie takimi sprawami zajac- bo niektore potrafia- ale ich wydajnosc jest o wiele mniejsza.

Biologia is a bitch big_smile

133

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Nya napisał/a:
silent napisał/a:

Jakiej tradycji? Są rzeczy które kobieta zrobi lepiej niż facet i są rzeczy które facet zrobi lepiej niż kobieta.
No nie wiem co się tak buntujesz.

Np.?

Są tylko dwie czynności, które moja żona wykonuje lepiej, niż ja: urodzenie dziecka oraz karmienie go piersią, przy czym karmienie piersią można w pewnych okolicznościach zastąpić butelką.

Wszystkie pozostałe czynności potrafię wykonać nie gorzej niż żona, a często lepiej a te czynności, które potrafię wykonać lepiej nie ograniczają się do sikania na stojąco...;-)

Mieszkamy w domu jednorodzinnym ze sporą działką i nie ma ANI JEDNEGO weekendu, podczas którego nie byłoby do zrobienia czegoś w domu/przy domu. W ciągu ostatniego miesiąca wymieniałem np. czujnik ruchu do oświetlenia na zewnątrz, baterię podtrzymującą pamięć oraz akumulator instalacji systemu alarmowego, dziś dowiedziałem się, że trzeba wymienić oświetlenie w garderobie na mocniejsze (będzie wycinanie otworu w suficie podwieszanym). W kolejce czeka naprawa pompy w wannie z hydromasażem, do której części nie wiem skąd będę ściągał, chyba z Chin...
Sama skrzynka bezpieczników ma u mnie wymiary metr na metr, bezpieczników jest pewnie ze 70, do tego transformatory do oświetlenia niskonapięciowego.

Wymiana głupiego bezpiecznika różnicowo-prądowego jest wyzwaniem dla 90% kobiet, nie dlatego, że są mniej inteligentne, ale dlatego, że mają mniejsze obycie z techniką.

Kiedy żona jest w pracy a ja wracam z dziećmi do domu, gotuję im obiad, pomagam przy odrabianiu lekcji, kładę spać, jeśli trzeba. Przy drugim dziecku przewijałem bąbla od pierwszego dnia życia, bo nauczyłem się przy pierwszym.

Kiedy ja jestem w pracy i zgaśnie światło a bezpiecznik wywala, żona dzwoni do mnie "misiu przyjeżdżaj, światło się zepsuło!", na obiad robi kanapki, bo płyta indukcyjna nie działa bez prądu. Nie ma wody, ogrzewania i właściwie cały dom jest martwy. Takie czasy.
Dopóki nie przyjadę i nie naprawię, nie będzie naprawione.
Nie wspominam już o koszeniu trawnika, bo kosiarka za ciężka dla żony, ale powiedzmy, że można było kupić mniejszą. Nie kupiło się, bo wiadomo, że to męska robota i po co mam biegać dwa razy więcej z mniejszą, skoro żona i tak jej nie dotknie :>

Jeśli więc para mieszka w kawalerce z jedną łazienką i dwoma bateriami wodnymi, jedną w łazience, drugą w kuchni, to rzeczywiście może wydawać się, że do czego niby ten facet może być potrzebny...?

Jeśli jednak wyjechać za miasto, okazuje się, że jednak bywa potrzebny a często niezastąpiony. I to niezależnie od tego, czy naprawę robi mąż za darmo, czy elektryk/hydraulik za niemałe pieniądze. A nigdy jeszcze nie widziałem elektryczki lub hydrauliczki...

Ja podczas małżeństwa nauczyłem się i gotować, i opiekować dziećmi, i prać sprzątać i w ogóle. W tym czasie moja żona nie nauczyła się niczego nowego.
Kocham ją, jest mi bliska, nie oczekuję od Niej latania z łopatą i wkrętakiem. Sam zrobię to lepiej. Ale faktem jest, że chcąc doprowadzić do równego podziału obowiązków w małżeństwie, doprowadziła mnie do pełnej niezależności od niej, a siebie do sporej zależności ode mnie. Gdyby wyjechała na 2 miesięczny kontrakt za granicę, poradzę sobie sam z dziećmi w domu bez żadnego problemu.  Gdybym ja wyjechał, zamiast mnie w domu prędzej czy później musiałby pojawić się jakiś mężczyzna do pomocy.

Taka jest moja odpowiedź na pytanie, w czym tradycyjnie lepsze są kobiety, a w czym mężczyźni :-)
I naprawdę bardzo dziwię się tym paniom, które cieszą jak dzieci, że zagoniły chłopów do kuchni :-)

134

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Cyngli napisał/a:
_v_ napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Np. Facet lepiej wrzuci kilka ton węgla do piwnicy.

serio? każdy?
śmiem wątpić smile

A napisałam, że każdy?
Normalny zdrowy facet. A nie jakaś cipa w rurkach...
Zrobi to szybciej, sprawniej. Nie ma co ściemniać, większość normalnych zdrowych facetów jest silniejszych fizycznie od przeciętnej kobiety. To żaden wstyd.

wątpię, zeby pan prezes albo dyrektor sobie tak latwo poradzili tak latwo - i nie musza do tego nosic rurek wink

135 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2018-01-01 16:53:47)

Odp: Facet, a gotowanie w związku
_v_ napisał/a:

wątpię, zeby pan prezes albo dyrektor sobie tak latwo poradzili tak latwo - i nie musza do tego nosic rurek wink

Można napisać prościej. Przeciętny mężczyzna zrobi to sprawniej, niż przeciętna kobieta.

136

Odp: Facet, a gotowanie w związku
_v_ napisał/a:
Cyngli napisał/a:
_v_ napisał/a:

serio? każdy?
śmiem wątpić smile

A napisałam, że każdy?
Normalny zdrowy facet. A nie jakaś cipa w rurkach...
Zrobi to szybciej, sprawniej. Nie ma co ściemniać, większość normalnych zdrowych facetów jest silniejszych fizycznie od przeciętnej kobiety. To żaden wstyd.

wątpię, zeby pan prezes albo dyrektor sobie tak latwo poradzili tak latwo - i nie musza do tego nosic rurek wink

No popatrz, a mój teść jest dyrektorem (ma własną firmę), a mimo to ma czas skopać pole przed zimą, podłączyć nową antenę i zamontować ją na dachu, naprawić podajnik na węgiel, a dzisiaj na obiad upiekł  nam polędwiczki. Szok.

V, uwierz mi, że jak ktoś był wychowywany,  a nie trzymany pod kloszem i rozpieszczany, to będzie umiał zająć się swoim najbliższym otoczeniem i spełniać swoje obowiązki. Nieważne, czy jest robolem, czy kierownikiem w gajerku i lakierkach. Płeć też nie ma większego znaczenia.

137

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Miłycham napisał/a:
_v_ napisał/a:

wątpię, zeby pan prezes albo dyrektor sobie tak latwo poradzili tak latwo - i nie musza do tego nosic rurek wink

Można napisać prościej. Przeciętny mężczyzna zrobi to sprawniej, niż przeciętna kobieta.

Przecietny pan prezes czy dyrektor moze wiedze ma mala o usprawieniach domowych, ale ciagle jest wyzszy i silniejszy od przecietnej kobiety, nawet jak ta codziennie trenuje na silowni.

Powiem prosto: jestem w dobrej kondycji i dzwiganie sztangi mi nieobce, a i tak przecietny szesnastolatek by mnie pokonal w dwie minuty.

138 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2018-01-01 17:07:23)

Odp: Facet, a gotowanie w związku
kabaczek1 napisał/a:

Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji? Czy widzicie jakieś możliwe
rozwiązania? Od razu powiem, że wspólne gotowanie nie wchodzi w grę,
on nawet sobie nie wyobraża robić cokolwiek w kuchni.

Hmhm... A może warto kupić Thermomix albo inny podobnej klasy sprzęt? Trochę kosztuje, ale przewinęła się informacja, że pieniądze nie są problemem i można wziąć go na raty. Szybko, zdrowo i nie trzeba spędzać zbyt dużo czasu w kuchni. Osobiście rozwiódłbym się gdybym będąc w związku miał sam sobie gotować, ale skoro Twój partner ma inne podejście to może się skusi na taki zakup.

Thermomix to dla faceta zabawka szczególnie na początku, więc bywa, że gotuje nawet częściej.

139

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Cyngli napisał/a:
Miłycham napisał/a:
_v_ napisał/a:

serio? każdy?
śmiem wątpić smile

Wystarczy, że sens przekazu jest oddany wink

A swoją drogą Cyngli, pięknie zamiatasz i bynajmniej nie śmieci wink

Po prostu nie mam problemu z przyznaniem się do tego, że jakiś facet może coś zrobić lepiej ode mnie...

Ja też. Każdy mój facet gotował nieporównywanie lepiej ode mnie smile

140

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Nya napisał/a:
Cyngli napisał/a:
Miłycham napisał/a:

Wystarczy, że sens przekazu jest oddany wink

A swoją drogą Cyngli, pięknie zamiatasz i bynajmniej nie śmieci wink

Po prostu nie mam problemu z przyznaniem się do tego, że jakiś facet może coś zrobić lepiej ode mnie...

Ja też. Każdy mój facet gotował nieporównywanie lepiej ode mnie smile

Mój mąż robi genialne obwarzanki. Ja kiepsko znam się na wyrobach słodkich.

141 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2018-01-01 17:48:33)

Odp: Facet, a gotowanie w związku
marioosh666 napisał/a:

Thermomix albo inny podobnej klasy sprzęt? Trochę kosztuje, ale przewinęła się informacja, że pieniądze nie są problemem i można wziąć go na raty. Szybko, zdrowo...


5 tysięcy. Zdrowo po kieszeni  lol

142

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Żaden garnek sam nie ugotuje obiadu, nawet taki za 5 koła, w kredycie.

Kupiłem kiedyś żonie parowar, wiadomo...zdrowe gotowanie, wrzucasz wszystkie składniki do jednego urządzenia. Fajna sprawa

Nie przypominam sobie, żeby kiedyś do użyła...

143

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Trzeba chcieć. I od tego się zaczyna.

144 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2018-01-01 18:44:22)

Odp: Facet, a gotowanie w związku

@cwany_gapa

Kombiwar do pieczonego mięsa wypas. smile

145

Odp: Facet, a gotowanie w związku
cwany_gapa napisał/a:
Nya napisał/a:
silent napisał/a:

Jakiej tradycji? Są rzeczy które kobieta zrobi lepiej niż facet i są rzeczy które facet zrobi lepiej niż kobieta.
No nie wiem co się tak buntujesz.

Np.?

Są tylko dwie czynności, które moja żona wykonuje lepiej, niż ja: urodzenie dziecka oraz karmienie go piersią, przy czym karmienie piersią można w pewnych okolicznościach zastąpić butelką.

Wszystkie pozostałe czynności potrafię wykonać nie gorzej niż żona, a często lepiej a te czynności, które potrafię wykonać lepiej nie ograniczają się do sikania na stojąco...;-)

Mieszkamy w domu jednorodzinnym ze sporą działką i nie ma ANI JEDNEGO weekendu, podczas którego nie byłoby do zrobienia czegoś w domu/przy domu. W ciągu ostatniego miesiąca wymieniałem np. czujnik ruchu do oświetlenia na zewnątrz, baterię podtrzymującą pamięć oraz akumulator instalacji systemu alarmowego, dziś dowiedziałem się, że trzeba wymienić oświetlenie w garderobie na mocniejsze (będzie wycinanie otworu w suficie podwieszanym). W kolejce czeka naprawa pompy w wannie z hydromasażem, do której części nie wiem skąd będę ściągał, chyba z Chin...
Sama skrzynka bezpieczników ma u mnie wymiary metr na metr, bezpieczników jest pewnie ze 70, do tego transformatory do oświetlenia niskonapięciowego.

Wymiana głupiego bezpiecznika różnicowo-prądowego jest wyzwaniem dla 90% kobiet, nie dlatego, że są mniej inteligentne, ale dlatego, że mają mniejsze obycie z techniką.

Kiedy żona jest w pracy a ja wracam z dziećmi do domu, gotuję im obiad, pomagam przy odrabianiu lekcji, kładę spać, jeśli trzeba. Przy drugim dziecku przewijałem bąbla od pierwszego dnia życia, bo nauczyłem się przy pierwszym.

Kiedy ja jestem w pracy i zgaśnie światło a bezpiecznik wywala, żona dzwoni do mnie "misiu przyjeżdżaj, światło się zepsuło!", na obiad robi kanapki, bo płyta indukcyjna nie działa bez prądu. Nie ma wody, ogrzewania i właściwie cały dom jest martwy. Takie czasy.
Dopóki nie przyjadę i nie naprawię, nie będzie naprawione.
Nie wspominam już o koszeniu trawnika, bo kosiarka za ciężka dla żony, ale powiedzmy, że można było kupić mniejszą. Nie kupiło się, bo wiadomo, że to męska robota i po co mam biegać dwa razy więcej z mniejszą, skoro żona i tak jej nie dotknie :>

Jeśli więc para mieszka w kawalerce z jedną łazienką i dwoma bateriami wodnymi, jedną w łazience, drugą w kuchni, to rzeczywiście może wydawać się, że do czego niby ten facet może być potrzebny...?

Jeśli jednak wyjechać za miasto, okazuje się, że jednak bywa potrzebny a często niezastąpiony. I to niezależnie od tego, czy naprawę robi mąż za darmo, czy elektryk/hydraulik za niemałe pieniądze. A nigdy jeszcze nie widziałem elektryczki lub hydrauliczki...

Ja podczas małżeństwa nauczyłem się i gotować, i opiekować dziećmi, i prać sprzątać i w ogóle. W tym czasie moja żona nie nauczyła się niczego nowego.
Kocham ją, jest mi bliska, nie oczekuję od Niej latania z łopatą i wkrętakiem. Sam zrobię to lepiej. Ale faktem jest, że chcąc doprowadzić do równego podziału obowiązków w małżeństwie, doprowadziła mnie do pełnej niezależności od niej, a siebie do sporej zależności ode mnie. Gdyby wyjechała na 2 miesięczny kontrakt za granicę, poradzę sobie sam z dziećmi w domu bez żadnego problemu.  Gdybym ja wyjechał, zamiast mnie w domu prędzej czy później musiałby pojawić się jakiś mężczyzna do pomocy.

Taka jest moja odpowiedź na pytanie, w czym tradycyjnie lepsze są kobiety, a w czym mężczyźni :-)
I naprawdę bardzo dziwię się tym paniom, które cieszą jak dzieci, że zagoniły chłopów do kuchni :-)

czytając ten wątek doszłam do podobnych wniosków. z tym, że ja mieszkam na wsi i mamy gospodarstwo. i widzę, że nie należy generalizować, bo dużo zależy od innych czynników niż chęci i umiejętności.
jakoś nie wyobrażam sobie, żeby mężczyzna, który 14 h spędził w polu nie miał ugotowanego obiadu [pomijam sytuacje, kiedy razem rodzice byli w polu albo nikogo nie było w domu]. jeśli jest to mieszkanie w bloku gdzie nie ma innych obowiązków niż te m2  i gotowanie to ok, jestem za podziałem nawet po 50%. ale jeśli jest już to dom, i są rzeczy, które trzeba zrobić na zewnątrz a czasami jeszcze obora, chlewnia , hektary itp to ten podział na pewno sie nie sprawdzi.
np. mój kuzyn i jego żona. mają gospodarstwo, pracują, mieszkają u jednych z rodziców. jego żona wprowadziła podział obowiązków domowych taki powiedzmy, ze po 50% a gospodarstwo w 100% na jego głowie. i wiecie jak to idzie? nijak, do du..y. ani dom nie jest dobrze obrobiony ani gospodarstwo. on nie ma czasu na zajęcie się areałem, bo musi ugotować dzieciom, bo ona jest zmęczona po pracy bo w sumie on to zmęczony po pracy nie jest.

myślę, że najzwyczajniej wszystko trzeba sobie dopasować do sytuacji a nie myśleć tylko jak się najlepiej ustawić. smile

146

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Miłycham napisał/a:

5 tysięcy. Zdrowo po kieszeni  lol

A to już kwestia względna. Nie oceniam. Można kupić zdecydowanie taniej np.: starszy model, używany albo podobny. Czasem ktoś dostanie w prezencie i odsprzedaje. Są też raty, a na takim gotowaniu można sporo zaoszczędzić, ale to już temat na oddzielną dyskusję.

cwany_gapa napisał/a:

Żaden garnek sam nie ugotuje obiadu, nawet taki za 5 koła, w kredycie.

Sam nie ugotuje, ale bardzo to gotowanie ułatwia. Pralka też sama nie upierze, a jednak każdy ma. Kogo temat zainteresował to zamówi prezentacje i sam oceni.

cwany_gapa napisał/a:

Kupiłem kiedyś żonie parowar, wiadomo...zdrowe gotowanie, wrzucasz wszystkie składniki do jednego urządzenia. Fajna sprawa

Nie przypominam sobie, żeby kiedyś do użyła...

Z parowaru czasem sam korzystam, ale tego nie można porównywać z Thermomiksem. I nie jest tak, że się wrzuca wszystko do jednego urządzenia, a on sam gotuje obiad. Może kupiłeś dla siebie stąd żona nie używa, bo ma swoje sposoby na gotowanie i nawyki.

Cyngli napisał/a:

Trzeba chcieć. I od tego się zaczyna.

Znam historie gdzie facet dostawał taki sprzęt od rodziny i zaczynał gotować, bo szybko, prosto, zdrowo i tanio, a do tego zabawka wink

147 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2018-01-01 19:08:47)

Odp: Facet, a gotowanie w związku
marioosh666 napisał/a:
Miłycham napisał/a:

5 tysięcy. Zdrowo po kieszeni  lol

A to już kwestia względna. Nie oceniam. Można kupić zdecydowanie taniej np.: starszy model, używany albo podobny. Czasem ktoś dostanie w prezencie i odsprzedaje. Są też raty, a na takim gotowaniu można sporo zaoszczędzić, ale to już temat na oddzielną dyskusję.

Nie, nie jest względna. Nawet jeśli zarabiasz 20k miesięcznie. To to urządzenie jest drogie. Można odnieść się do innych urządzeń i naczyń do gotowania. Co na takim gotowaniu zaoszczędzisz? Gotówkę, energię elektryczną, czas, miejsce, wodę? W porównaniu do czego?
Czy może będzie jak w przypadku kupowania lodówki A+++ i porównując z kosztem A+, zwracać zacznie się po jakiś 20latach. Patrząc na ceny lodówek z podziałem na klasy energetyczne oraz koszt energii elektrycznej w skali roku, jaka zostanie pobrana przez lodówkę.

148

Odp: Facet, a gotowanie w związku
filezila napisał/a:

myślę, że najzwyczajniej wszystko trzeba sobie dopasować do sytuacji a nie myśleć tylko jak się najlepiej ustawić. smile

W tym rzecz. Tradycyjny podział ról w rodzinie wywodzi się ze wsi, bo tam inaczej żyć się nie dało.
Teraz coraz więcej ludzi mieszka w mieście i jest konieczność wypracowania nowego modelu.
Moi rodzice oboje wywodzą się ze wsi, ale rodzinę założyli w mieście, w gierkowskim blokowisku. Pomimo tego mama nigdy nie oczekiwała od taty stania przy garach, wręcz przeciwnie, drażniło ją, kiedy pałętał się jej po małej kuchni, bo ciasno było i bardziej przeszkadzał, niż pomagał. Mimo to chciał pomagać mamie, więc prasował. No i najważniejsza sprawa: mama nigdy nie musiała go prosić o to, żeby cokolwiek naprawił. Zanim mama to zrobiła, sam zauważył i naprawił.
I choć byli i są niezbyt dopasowani charakterami, choć tata czytał gazetę, kiedy mama gotowała obiad, to mama zawsze podkreślała, że ojciec mimo trudnego charakteru jest bardzo pracowity, a ojciec chwalił mamę za to, jak prowadziła dom. Po prostu szanowali nawzajem swoją pracę, choć każde z nich robiło co innego.

149

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Miłycham napisał/a:

Nie, nie jest względna. Nawet jeśli zarabiasz 20k miesięcznie. To to urządzenie jest drogie. Można odnieść się do innych urządzeń i naczyń do gotowania.

Wybrałeś najdroższą możliwą ofertę, zaokrągliłeś cenę w górę i atakujesz mnie jakbym chciał Ci wcisnąć taki sprzęt i to jeszcze dzisiaj za gotówkę. Nie zajmuje się sprzedażą Thermomiksa i nic nie mam z jego promocji, a hasło rzuciłem, bo to jest jakieś rozwiązanie. Tak jak pisałem wcześniej - można kupić używany, nowy od kogoś kto dostał w prezencie, produkt konkurencji, starszy model czy wreszcie na raty i nie wyjdzie 5 000 PLN.

Miłycham napisał/a:

Co na takim gotowaniu zaoszczędzisz? Gotówkę, energię elektryczną, czas, miejsce, wodę? W porównaniu do czego?

To jest dyskusja na oddzielny temat, a i tak lepiej zamówić prezentację i o to zapytać jak ktoś jest zainteresowany. Zaoszczędzić można zdrowie i pieniądze w porównaniu z jedzeniem na mieście i kupowaniem gotowego jedzenia. Przygotowanie zdrowych i wykwintnych potraw jest tańsze niż gdyby ktoś chciał w restauracji i zdecydowanie zdrowsze niż w sklepie, bo nie ma toksycznych dodatków.

150 Ostatnio edytowany przez adiafora (2018-01-01 20:47:23)

Odp: Facet, a gotowanie w związku

niech każdy robi to, co umie lub mu najlepiej wychodzi. Jeśli Ty gotujesz lepiej to gotuj a on niech np. robi zakupy i sprząta. Takie dzielenie wszystkiego po poł jest moim zdaniem głupie i się nie sprawdza na dlużsżą metę. Zwiazek to nie wspólne mieszkanie a wspólpraca na rzecz wspólnoty jaką się tworzy. Czasem ktoś zrobi więcej, innym razem mniej. Nie w tym rzecz. Chodzi o to, aby szanować i doceniać pracę i wklad drugiej osoby jak to napisał gapa na przykładzie swoich rodziców.

151

Odp: Facet, a gotowanie w związku
cwany_gapa napisał/a:

Tradycyjny podział ról w rodzinie wywodzi się ze wsi, bo tam inaczej żyć się nie dało.

Nie ze wsi tylko z Pisma Świętego... To tam został ustanowiony podział ról. W polskich miastach jeszcze całkiem niedawno w wielu rodzinach obowiązywał.

152 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2018-01-01 21:33:15)

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Olinka napisał/a:

Powtórzę za samą siebie z innego wątku (w wolnym przekazie):

- Kochanie, lubisz sernik? Jeśli lubisz, to zrobię.
- Ale ty przecież nie umiesz robić sernika.
- Nie umiem, ale jak lubisz, to się dla ciebie nauczę.

Jak dla mnie to jedno z najpiękniejszych wyznań miłosnych i chyba może posłużyć za komentarz do opisanego tutaj problemu.

Oczywiście jak człowiek chce to się nauczy, a dla ukochanej osoby też, to może być też motywacją smile No i sam fakt zrobienia drugiej osobie przyjemności jest fajny smile

Adaphiora masz rację nie trzeba koniecznie dzielić się tym na pół. No ale niektórzy jednak wolą tak z gotowaniem też się podzielić. Ja jak pisałam ugotuję i w pełni rozumiem argumenty, że warto, więc proste rzeczy umiem, czasem wychodzi średnio, ale nadal się uczę. No a zawsze się przy tym coś zje. Jednak potem jakbym miała tylko ja gotować, to zmęczyłoby mnie to, nawet jakby były to szybkie dania. Na szczęście mój facet to rozumie i sam u siebie w domu uczy się różnych rzeczy. Potem będzie łatwiej.

153 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2018-01-01 22:31:29)

Odp: Facet, a gotowanie w związku
marioosh666 napisał/a:

Wybrałeś najdroższą możliwą ofertę, zaokrągliłeś cenę w górę i atakujesz mnie jakbym chciał Ci wcisnąć taki sprzęt i to jeszcze dzisiaj za gotówkę.

Nie zaatakowałem. Używam argumentów wskazujących, że rozwiązanie dużo kosztuje. Skoro zaokrąglenia Ci przeszkadzają to może i być 4,5k wink Są po prostu tańsze sposoby na tzw. zdrowe jedzenie.

marioosh666 napisał/a:

Nie zajmuje się sprzedażą Thermomiksa i nic nie mam z jego promocji, a hasło rzuciłem, bo to jest jakieś rozwiązanie.

Nikt Ciebie o to nie oskarża. Wnioski z powietrza.

marioosh666 napisał/a:

Tak jak pisałem wcześniej - można kupić używany, nowy od kogoś kto dostał w prezencie, produkt konkurencji, starszy model czy wreszcie na raty i nie wyjdzie 5 000 PLN.

Raty nie powodują zmniejszenia kosztów, lecz rozłożenie ich w czasie. I to tylko w przypadku zero procent. W innym przypadku koszt jest większy. Może i być to 3k. Już lepiej kupić kombiwar za 200zł i sprzęt, a garnków i tak się nie pozbędziemy wink

marioosh666 napisał/a:

Zaoszczędzić można zdrowie i pieniądze w porównaniu z jedzeniem na mieście i kupowaniem gotowego jedzenia. Przygotowanie zdrowych i wykwintnych potraw jest tańsze niż gdyby ktoś chciał w restauracji i zdecydowanie zdrowsze niż w sklepie, bo nie ma toksycznych dodatków.

Zdrowie? W jaki sposób? Żeby stołowanie na mieście było niezdrowe, muszą być spełnione określone warunki. W przypadku jedzenia, gdzie nie potrzeba specjalnego przyrządzania również. Pieniądze? Jeśli ktoś żywi się w restauracjach, dzień w dzień to możliwe. Ale jeśli gotuje w domu to są tańsze metody i zdrowe. O jakiś toksycznych dodatkach piszesz? Wystarczy piec ziemniaki w zbyt wysokiej temperaturze, żebyś miał bombkę z WWA.

adiaphora napisał/a:

niech każdy robi to, co umie lub mu najlepiej wychodzi. Jeśli Ty gotujesz lepiej to gotuj a on niech np. robi zakupy i sprząta. Takie dzielenie wszystkiego po poł jest moim zdaniem głupie i się nie sprawdza na dlużsżą metę. Zwiazek to nie wspólne mieszkanie a wspólpraca na rzecz wspólnoty jaką się tworzy. Czasem ktoś zrobi więcej, innym razem mniej. Nie w tym rzecz. Chodzi o to, aby szanować i doceniać pracę i wklad drugiej osoby jak to napisał gapa na przykładzie swoich rodziców.

Dobrze napisane.

154

Odp: Facet, a gotowanie w związku

moim zdaniem mężczyźni są mistrzami gotowania, mój chłopak gotuje bosko. Mój ojciec też potrafi gotować. Dla mnie to mega hot jak facet potrafi gotować.

155 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2023-01-17 08:36:08)

Odp: Facet, a gotowanie w związku
eli.kowalczyk98 napisał/a:

moim zdaniem mężczyźni są mistrzami gotowania, mój chłopak gotuje bosko. Mój ojciec też potrafi gotować. Dla mnie to mega hot jak facet potrafi gotować.

Coś w tym jest. Gotowałem i gotuję znacznie lepiej od bliskich mi kobiet (zarówno była żona, jak i córka oraz obecna partnerka nie są specjalnie biegłe w tej dziedzinie i nie lubią za bardzo gotować. Mnie smakuje to co gotuję, czy im naprawdę też? Na pewno każda zasypywała i zasypuje moją kuchnię komplementami, ale nie podejmuję się określić czy to kadzenie oparte na taktyce (bym to ja dalej gotował i nie próbował zmienić proporcji udziału w gotowaniu) czy faktycznie tak im smakuje wink

Druga strona medalu jest taka (na podstawie moich obserwacji) że w ciągu ostatnich 30 lat lawinowo wzrosła ilość kobiet, które na gotowanie mają wylane i szukają albo faceta który im ugotuje albo takiego który zapewni im regularne bywanie w restauracjach. I nie powiem żeby mi się ten trend specjalnie podobał, mimo że lubię przygotowywać dobre jedzonko.

156

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Nowe_otwarcie napisał/a:

Mnie smakuje to co gotuję, czy im naprawdę też? Na pewno każda zasypywała i zasypuje moją kuchnię komplementami, ale nie podejmuję się określić czy to kadzenie oparte na taktyce (bym to ja dalej gotował i nie próbował zmienić proporcji udziału w gotowaniu) czy faktycznie tak im smakuje wink

Niekoniecznie musiały/muszą mieć takie "podstępne";) intencje, bo jeśli sam uważasz, że robisz to dobrze, to pewnie tak jest, ale zauważyłam, że fakt, że kobieta gotuje odbierany jest jako dosyć oczywisty, kiedy jednak gotuje mężczyzna, to zawsze ma za to parę punktów na plusie.
Choć rzeczywiście ten trend się zmienia i coraz większa liczba kobiet zupełnie się do tego nie pali. Niemniej sama uważam, że brak tej umiejętności, to swego rodzaju kalectwo wink.

157

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Facet a związek - taki powinien być dla mnie tytuł.
Gotowanie, jest bez znaczenia.. równie dobrze można zamienić na każde inne słowo: mycie się np.

Net-facet SNAKE napisał: niepełnosprawność!
zgadzam się z tą oceną,
jednak wg mnie autorka jest lekko niepełnosprawna- radzi sobie jak umie, nie chce ani nie wymusza pomocy od innych, mogłaby sama mieszkać, coś upichcić, coś ogarnąć, żyć jak chce sama, robiąc przyjęcie rzuciłaby hasło: każdy przynosi coś do jedzenia i całkiem sprawnie odnalazłaby się w wielu sytuacjach, nie lubiąc gotować..

natomiast jej partner jest niepełnosprawny umysłowo,
nie nadaje się do żadnego związku, jest ciągle chłopczykiem,
nie lubi gotować? niech nie gotuje,
ale wymagać tego od kogoś innego, jak od matki bobas,
świadczy o tym, że 23 letni człowiek ma mentalnie lat 3 !

jedzenie i gotowanie, nie ma znaczenia w tym układzie,
ten chłopczyk, nie szanuje swojej kobiety i nie zamierza,
nauczony przez matkę, nigdy nie musiał zadbać sam o siebie, a co tu dopiero zadbać o swoją kobietę.

Dla mnie osobiście, gdyby mój facet przyjmował obiadki od mamusi nadal, mieszkając ze mną,
odebrałabym to jak policzek od niego,
brak szacunku, brak jakiejkolwiek refleksji,
duży synio, który zamienił mamusię na dziewczynkę, z którą sypia..
niunio a nie facet..

bo prawdziwy facet, który nie umie gotować, uczy się gotować dla siebie samego,
a jak nie chce, to je trawę i się uśmiecha, ani piśnie, że mu nie smakuje..

dziwię się, że autorka pisze, że nie chce mieć dzieci, skoro już ma.. bobasa
no może fakt, że ma dużego penisa, to mogło ją zmylić..

piszesz, że przecież nie można się rozstać przez gotowanie.
jasne, to głupota.. zwykłe gotowanie smile
ale to nie o gotowanie chodzi, a o to, że on ma Ciebie w wielkim poważaniu,

Zalecam rozmowę z matką, koniec obiadków donoszonych - bo to zła matka jest -
rozmowę z partnerem - bo to zły partner jest -

jest taka zasada: nie rób nigdy nic za drugą dorosłą osobę, czegoś,
co sama może to zrobić, a nawet powinna!

Posty [ 131 do 157 z 157 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Facet, a gotowanie w związku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024