Facet, a gotowanie w związku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Facet, a gotowanie w związku

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 157 ]

Temat: Facet, a gotowanie w związku

Jestem z chłopakiem 3 lata. Jesteśmy w tym samym wieku - 23 lata.
Ostatnio zaczęliśmy rozmawiać  o wspólnym mieszkaniu i tu nastąpił
problem. Otórz mój chłopak chce żebym to ja w domu gotowała.
On nie umie gotować i mówi też, że próbował kiedyś ale nie lubi tego.
Rzecz w tym, że ja też nie lubie gotowania. A nawet więcej.. nie potrafię.
Powiem jeszcze więcej - nie mam ochoty na to zeby się nauczyć.

I wiem  świetnie, że są proste przepisy choćby w internecie
ale po pierwsze nie mam wyczucia ( na jakim ogniu, jak długo itp.)
Często mimo, że trzymałam się przepisu i dokładnych instrukcji
potrafiłam coś przypalić.po drugie - Po prostu tego nie lubię i nie chcę.
Potrafię zrobić tylko jajecznicę, kotlety w papirusie ( bo wystarczy
tylko ubić i dać w papierusie na patelni) oraz zagotować wodę i
wrzucić makaron. Nie gotuję codziennie, tak właściwie to bardzo rzadko
tylko jeśli mam wielką ochotę zjeść któreś z tych dań.

Na co dzień nie jem obiadów, jem kanapki albo coś co można szybko
przygotować bez stania przy garnkach.

Mój facet pracuje, ja na razie tylko studiuje, a po studiach od razu
idę do pracy, więc nie jest tak że będę w domu na jego utrzymaniu.
On chciałby, żebym po pracy mu gotowała, a na argument, że ja też
będę pracować mówi, że on pracuje fizycznie, więc ja powinnam się tym zająć.
Dodatkowo mówi, że teraz dopóki '' tylko '' studiuje to
mam więcej czasu i powinnam się tym zająć.

Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji? Czy widzicie jakieś możliwe
rozwiązania? Od razu powiem, że wspólne gotowanie nie wchodzi w grę,
on nawet sobie nie wyobraża robić cokolwiek w kuchni. Już i tak z wielką
łaską robi sobie kanapki, a najlepiej chciałby żebym ja mu je robiła
jak zamieszkalibyśmy razem. Na razie jego matka czasem mu podwozi obiadki,
albo chodzi jeść na mieście.
Poza tym problemem, nie mieliśmy do tej pory żadnych poważnych
konfliktów, w innych kwestiach dogadujemy się.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Albo oboje zdechniecie z głodu, albo się nauczycie gotować podstawowe potrawy, albo będziecie żywić się śmieciowym jedzeniem. Na zdrowie, skoro takie z Was lenie.

3

Odp: Facet, a gotowanie w związku

nieźle się pan urządza

chcesz być służącą to proszę bardzo smile

4

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Czemu nie nauczycie się gotować oboje, każdy czegoś innego, a potem gotować na zmianę? Aby nie wyrobić sobie właśnie ról domowych Pan/Pani i sługa/służąca?

5

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Jak Ty sobie wyobrażasz założenie rodziny i posiadanie potem dzieci? Kto im będzie gotował? Rocznemu dziecku nie dasz żarcia z McDo.

6 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-12-28 20:23:51)

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Lady Loka napisał/a:

Jak Ty sobie wyobrażasz założenie rodziny i posiadanie potem dzieci? Kto im będzie gotował? Rocznemu dziecku nie dasz żarcia z McDo.

O to samo chciałam zapytać, ale czułam, że mnie ktoś wyręczy.


V, czyli co, on ma być jej służącym?

7

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Lady Loka napisał/a:

Jak Ty sobie wyobrażasz założenie rodziny i posiadanie potem dzieci? Kto im będzie gotował? Rocznemu dziecku nie dasz żarcia z McDo.

Ale ja nie mam zamiaru mieć dzieci i  mój partner też nie.

Jakby on chciał nauczyć się gotować to jak najbardziej moglibyśmy się podzielić tym i raz ja coś ugotuje, raz on. Ale on oczekuje, że tylko ja będę w kuchni.
A służącą nie mam zamiaru być, napisałam, że ja mu nie będę gotować skoro on nie chce ze mną się tym zająć na pół.

8 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-12-28 20:29:02)

Odp: Facet, a gotowanie w związku
kabaczek1 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Jak Ty sobie wyobrażasz założenie rodziny i posiadanie potem dzieci? Kto im będzie gotował? Rocznemu dziecku nie dasz żarcia z McDo.

Ale ja nie mam zamiaru mieć dzieci i  mój partner też nie.

Jakby on chciał nauczyć się gotować to jak najbardziej moglibyśmy się podzielić tym i raz ja coś ugotuje, raz on. Ale on oczekuje, że tylko ja będę w kuchni.
A służącą nie mam zamiaru być, napisałam, że ja mu nie będę gotować skoro on nie chce ze mną się tym zająć na pół.

Więc nie gotuj. On też nie będzie. Niech każdy sobie sam kanapki robi. Albo związek się rozpadnie.

A kto będzie sprzątał? Robił pranie? Zakupy?

9

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Cyngli napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Jak Ty sobie wyobrażasz założenie rodziny i posiadanie potem dzieci? Kto im będzie gotował? Rocznemu dziecku nie dasz żarcia z McDo.

O to samo chciałam zapytać, ale czułam, że mnie ktoś wyręczy.


V, czyli co, on ma być jej służącym?

Nie zamierzamy mieć dzieci.

A to ja mam jemu usługiwać? Skoro oboje nie lubimy gotować to logiczne by było, żebyśmy się tym podzielili ale on chce tylko mnie postawić w kuchni..

10

Odp: Facet, a gotowanie w związku
_v_ napisał/a:

nieźle się pan urządza

chcesz być służącą to proszę bardzo smile

Serio? Ugotować obiad to już służąca?
Jak naprawić cieknący kran do już hydraulik?

11 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-12-28 20:31:14)

Odp: Facet, a gotowanie w związku
kabaczek1 napisał/a:
Cyngli napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Jak Ty sobie wyobrażasz założenie rodziny i posiadanie potem dzieci? Kto im będzie gotował? Rocznemu dziecku nie dasz żarcia z McDo.

O to samo chciałam zapytać, ale czułam, że mnie ktoś wyręczy.


V, czyli co, on ma być jej służącym?

Nie zamierzamy mieć dzieci.

A to ja mam jemu usługiwać? Skoro oboje nie lubimy gotować to logiczne by było, żebyśmy się tym podzielili ale on chce tylko mnie postawić w kuchni..

Przede wszystkim ugotowanie obiadu dla rodziny/partnera nie widzę jako nic uwłaczającego. I tak dla siebie musiałabym ugotować. To samo z praniem. Będziesz prała swoje ciuchy osobno, żeby tylko nie być jego "służącą"?
Trochę to dla mnie chore podejście do relacji.

Na Twoim miejscu zaproponowalabym jeszcze raz wspólne gotowanie, skoro gotowanie dla Was obojga jemu i Tobie uwłacza.

12

Odp: Facet, a gotowanie w związku
silent napisał/a:
_v_ napisał/a:

nieźle się pan urządza

chcesz być służącą to proszę bardzo smile

Serio? Ugotować obiad to już służąca?
Jak naprawić cieknący kran do już hydraulik?

Czyli powracamy do tradycji, że kobieta w kuchni a facet utrzymuje i naprawia?
Jakby co to sama potrafię kran naprawić, a związek chyba nie polega na tym żeby mieć w domu darmową gosposię i darmowego hydraulika.

Napisałam, że ja nie będę siedziała w domu tylko też idę do pracy więc czemu mam robić na dwa etaty?

13 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-12-28 20:34:20)

Odp: Facet, a gotowanie w związku
kabaczek1 napisał/a:
silent napisał/a:
_v_ napisał/a:

nieźle się pan urządza

chcesz być służącą to proszę bardzo smile

Serio? Ugotować obiad to już służąca?
Jak naprawić cieknący kran do już hydraulik?

Czyli powracamy do tradycji, że kobieta w kuchni a facet utrzymuje i naprawia?
Jakby co to sama potrafię kran naprawić, a związek chyba nie polega na tym żeby mieć w domu darmową gosposię i darmowego hydraulika.

Napisałam, że ja nie będę siedziała w domu tylko też idę do pracy więc czemu mam robić na dwa etaty?

A on też idzie do pracy, więc dlaczego ma robić na dwa etaty? Co to jest w ogóle za podejście do życia? Masakra.

To, że się komuś ugotuje, albo za kogoś posprząta,  to nie znaczy, że się tej osobie usługuje... Ale najwyraźniej nie znasz pojęcia bezinteresownej pomocy.

On ma takie same prawa jak Ty. I takie same obowiązki. Róbcie po połowie, albo żyjcie osobno - już jesteście na dobrej drodze.

14

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Cyngli napisał/a:
kabaczek1 napisał/a:
silent napisał/a:

Serio? Ugotować obiad to już służąca?
Jak naprawić cieknący kran do już hydraulik?

Czyli powracamy do tradycji, że kobieta w kuchni a facet utrzymuje i naprawia?
Jakby co to sama potrafię kran naprawić, a związek chyba nie polega na tym żeby mieć w domu darmową gosposię i darmowego hydraulika.

Napisałam, że ja nie będę siedziała w domu tylko też idę do pracy więc czemu mam robić na dwa etaty?

A on też idzie do pracy, więc dlaczego ma robić na dwa etaty? Co to jest w ogóle za podejście do życia? Masakra.

To, że się komuś ugotuje, albo za kogoś posprząta,  to nie znaczy, że się tej osobie usługuje... Ale najwyraźniej nie znasz pojęcia bezinteresownej pomocy.

On ma takie same prawa jak Ty. I takie same obowiązki. Róbcie po połowie, albo żyjcie osobno - już jesteście na dobrej drodze.

Własnie o to chodzi, że on nie chce po połowie. Tylka ja mam robić.

15

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Podstaw gotowania to powinno się kurde bele nauczać w szkole, zarówno dziewczyn jak i chłopaków. To przecież jest elementarna wiedza, do przeżycia na tej planecie. Przy kanapkach i gotowcach łatwo zepsujesz sobie organizm i nabawisz się np. wrzodów żołądka. Jak kolesia nie przekonasz, to nie rokuje to dobrze na wspólne życie z nim, bo on też musi włożyć swoje w ten związek.

16 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-12-28 20:39:06)

Odp: Facet, a gotowanie w związku
kabaczek1 napisał/a:
Cyngli napisał/a:
kabaczek1 napisał/a:

Czyli powracamy do tradycji, że kobieta w kuchni a facet utrzymuje i naprawia?
Jakby co to sama potrafię kran naprawić, a związek chyba nie polega na tym żeby mieć w domu darmową gosposię i darmowego hydraulika.

Napisałam, że ja nie będę siedziała w domu tylko też idę do pracy więc czemu mam robić na dwa etaty?

A on też idzie do pracy, więc dlaczego ma robić na dwa etaty? Co to jest w ogóle za podejście do życia? Masakra.

To, że się komuś ugotuje, albo za kogoś posprząta,  to nie znaczy, że się tej osobie usługuje... Ale najwyraźniej nie znasz pojęcia bezinteresownej pomocy.

On ma takie same prawa jak Ty. I takie same obowiązki. Róbcie po połowie, albo żyjcie osobno - już jesteście na dobrej drodze.

Własnie o to chodzi, że on nie chce po połowie. Tylka ja mam robić.

No to jakie masz opcje? Ulec albo się kłócić, albo odejść.
Widzę po Twoich postach, że uparta jesteś i on chyba też. Po co się męczyć?


Nie napisałaś co z resztą obowiązków domowych. Krasnoludki załatwią?

17

Odp: Facet, a gotowanie w związku
kabaczek1 napisał/a:
silent napisał/a:
_v_ napisał/a:

nieźle się pan urządza

chcesz być służącą to proszę bardzo smile

Serio? Ugotować obiad to już służąca?
Jak naprawić cieknący kran do już hydraulik?

Czyli powracamy do tradycji, że kobieta w kuchni a facet utrzymuje i naprawia?
Jakby co to sama potrafię kran naprawić, a związek chyba nie polega na tym żeby mieć w domu darmową gosposię i darmowego hydraulika.

Napisałam, że ja nie będę siedziała w domu tylko też idę do pracy więc czemu mam robić na dwa etaty?

Jakiej tradycji? Są rzeczy które kobieta zrobi lepiej niż facet i są rzeczy które facet zrobi lepiej niż kobieta.
No nie wiem co się tak buntujesz.

18

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Młode pokolenie teraz się buntuje przeciwko wszystkiemu.
Jak kobieta wybrała pozostać w domu i zajmować się domem, to już jest służącą bez ambicji... takie czasy.

19 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2017-12-28 20:46:17)

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Ja tam jestem tradycjonalistką. Zaczęłam gotować, to polubiłam.

Nie da się żyć 60 lat na kanapkach i gotowcach. Nie da się codziennie chodzić do restauracji.

Może catering do domu?:D

A co do kobiet służących bo wypiorą to mam wrażenie że właśnie do takich paradoksów doprowadza skrajny feminizm. Ja np. czuję w sobie potrzebę zajmowania się domem i momentami czuję się gorsza od tych kobiet, które decydują się robić karierę.

20

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Cyngli -  jeśli chodzi o resztę obowiązków to mówił, że też w tygodniu ja, a on może mi pomóc coś w weekend posprzątać czy coś...

silent - ja tak nie uważam. To są zwykłe stereotypy. Zdecydowanie lepiej radzę sobie z '' męskimi'' zajęciami jak naprawa kranu, remont czy coś w tym stylu a tych stereotypowo '' kobiecych'' zajęć nie lubię wykonywać i robię to tylko dlatego, że nie stać mnie na razie na pomoc domową.

21

Odp: Facet, a gotowanie w związku

To trzeba było tak od razu. Skoro masz robić wszystko, a on nic, to taki związek nie ma sensu.

Ale gotować mogłabyś się nauczyć. Dla własnego zdrowia.

22

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Cyngli napisał/a:

To trzeba było tak od razu. Skoro masz robić wszystko, a on nic, to taki związek nie ma sensu.

Ale gotować mogłabyś się nauczyć. Dla własnego zdrowia.

Tak jak napisałam umiem zrobić parę bardzo prostych dań i ogólnie mogę robić coś co wiem, że nie spalę, ale nie chcę w związku gotować codziennie bo dla mnie stanie przy garach to męczarnia. Byłabym jak najbardziej za tym żebyśmy się oboje nauczyli, wtedy możemy podzielić się i gotować na zmianę albo razem. Ale on obowiązki domowe zostawia tylko na mojej głowie i to mi nie odpowiada.
Ja go rozumiem, że on nie lubi gotować ale ja tak samo, więc on ma zwalać to na mnie bo on jest facetem?
Chciałabym wypracować jakiś kompromis ale żadne argumenty na niego nie działają.

23

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Żeby kompromis zadziałał,  to obie strony muszą go chcieć...

24 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2017-12-28 21:15:01)

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Też nie lubię gotować i jestem w tym średnia i robię raczej proste rzeczy. Bez przepisów byłoby mi ciężko wink Mój facet podobnie. No, ale jak zamieszkamy razem oboje będziemy gotować na zmianę (nie że dokładnie pół na pół, ale wiadomo o co chodzi). W tych czasach, gdy obie osoby w związku pracują, to myślę, że tak jest lepiej. Nie trzeba gotować nic trudnego albo można, z czasem człowiek się nauczy. Lepiej częściej jeść gotowane niż kupione i taniej. Też nie lubię stania przy garach, po pół godzinie mnie to męczy, ale jeść trzeba. Jakoś człowiek się zmusza i np ugotuje na parę dni. Może też tak rób? Też by mi było ciężko codziennie gotować i nie chciałoby się. No a tak można na parę dni. Oczywiście czasem można też coś zjeść na mieście, zamówić, ale tak to gotować coś na szybko można. Nawet jak ugotujesz łatwe rzeczy np udka i ryż jak czasem robię to możesz dodawać różne warzywa i przyprawy, dzięki czemu smak będzie się różnił. Czasem możesz zrobić też Wam spaghetti na szybko (np mój facet uwielbia). No i różne warzywa, czasem mięso, jakieś kasze. To nie są rzeczy, które robi się długo. Ja na początku też przypalałam rzeczy, to normalne, ale z czasem jest lepiej i też mi się zdarzy albo danie nie będzie dokładnie takie jak powinno być, ale jest lepiej. Nie wyszły mi np kluski śląskie, jak coś mam wyrabiać w rękach to jest kiepsko, rozpada mi się nawet jak robię według przepisu. Niby to też nie trudne, ale takie rzeczy mi się psują i nic nie wyszło tongue No ale jest tyle innych rzeczy, które mogę robić bez wyrabiania i formowania, więc ok, a kiedyś może się uda. Czytaj przepisy, próbuj, pytaj kogoś. Naprawdę warto, bo szybko możecie zbankrutować, jeżeli będziecie jeść tylko na mieście. No a są faceci co uwielbiają gotować, ale ja jednak takich wielu nie znam i mój facet do nich nie należy. No a nie będziesz przecież na siłę zmieniała faceta z takiego powodu.

Jednak rozumiem Cię i to żebym tylko ja miała gotować nie podobałoby mi się, jak ktoś za tym nie przepada to męczarnia. Dlatego u mnie podział i na szczęście mój facet jest za tym samym. Jakie argumenty on podaje, że nie chce? To że on będzie miał inną formę pracy też nie jest dla mnie argumentem. Coś mógłby czasem zrobić. Gdyby nie udało się dogadać w tym względzie, to chyba nie widziałabym przyszłości w związku. To podobnie jak ze sprzątaniem, jakbym sama miała sprzątać, to nie... Nie są to dla mnie przyjemności, ale oboje będziemy mieszkać razem i uważam, że lepiej to podzielić. No chyba, że ktoś uwielbia gotować, to czasem wręcz sam chce to robić i nie ma problemu, ale jeżeli nie za bardzo to normalne jest, żeby się podzielić, a nie tylko, by ta osoba robiła to ciągle mimo że nie lubi. Nie uważam ugotowania dla partnera, rodziny obiadu za coś uwłaczającego smile Jednak wolę się sama tym podzielić, zwłaszcza, że tego nie lubię. Inaczej czułabym frustrację, że robię to tylko ja, coś nielubianego, ciągle... No chyba można to zrozumieć wink Nie każda kobieta lubi gotować, nie chce być w takiej roli ciągle i to nie tak, że robi to na złość. To normalne.

25

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Catering, fast food, restauracje jak was stać na to nie nie ma problemu.

26

Odp: Facet, a gotowanie w związku
truskaweczka19 napisał/a:

Też nie lubię gotować i jestem w tym średnia i robię raczej proste rzeczy. Bez przepisów byłoby mi ciężko wink Mój facet podobnie. No, ale jak zamieszkamy razem oboje będziemy gotować na zmianę (nie że dokładnie pół na pół, ale wiadomo o co chodzi). W tych czasach, gdy obie osoby w związku pracują, to myślę, że tak jest lepiej. Nie trzeba gotować nic trudnego albo można, z czasem człowiek się nauczy. Lepiej częściej jeść gotowane niż kupione i taniej. Też nie lubię stania przy garach, po pół godzinie mnie to męczy, ale jeść trzeba. Jakoś człowiek się zmusza i np ugotuje na parę dni. Może też tak rób? Też by mi było ciężko codziennie gotować i nie chciałoby się. No a tak można na parę dni. Oczywiście czasem można też coś zjeść na mieście, zamówić, ale tak to gotować coś na szybko można. Nawet jak ugotujesz łatwe rzeczy np udka i ryż jak czasem robię to możesz dodawać różne warzywa i przyprawy, dzięki czemu smak będzie się różnił. Czasem możesz zrobić też Wam spaghetti na szybko (np mój facet uwielbia). No i różne warzywa, czasem mięso, jakieś kasze. To nie są rzeczy, które robi się długo. Ja na początku też przypalałam rzeczy, to normalne, ale z czasem jest lepiej i też mi się zdarzy albo danie nie będzie dokładnie takie jak powinno być, ale jest lepiej. Nie wyszły mi np kluski śląskie, jak coś mam wyrabiać w rękach to jest kiepsko, rozpada mi się nawet jak robię według przepisu. Niby to też nie trudne, ale takie rzeczy mi się psują i nic nie wyszło tongue No ale jest tyle innych rzeczy, które mogę robić bez wyrabiania i formowania, więc ok, a kiedyś może się uda. Czytaj przepisy, próbuj, pytaj kogoś. Naprawdę warto, bo szybko możecie zbankrutować, jeżeli będziecie jeść tylko na mieście. No a są faceci co uwielbiają gotować, ale ja jednak takich wielu nie znam i mój facet do nich nie należy. No a nie będziesz przecież na siłę zmieniała faceta z takiego powodu.

Jednak rozumiem Cię i to żebym tylko ja miała gotować nie podobałoby mi się, jak ktoś za tym nie przepada to męczarnia. Dlatego u mnie podział i na szczęście mój facet jest za tym samym. Jakie argumenty on podaje, że nie chce?

Jego argument to '' nie lubię gotować''. Tylko nie bierze pod uwagę, że ja też nie lubię.
Wiadomo, że czasem patrzę na jakieś bardzo proste przepisy. Potrafię zagotować wodę i wrzucić do niej makaron, kaszę, ryż itp.
On nie potrafi nawet tego, mówi, że nudzi mu się to, że to nie dla niego. Ale czemu miałabym po wspólnym zamieszkaniu przejąć wszystko na siebie?
Jakby chociaż ze trzy dni w tygodniu chciał coś ugotować to byłoby ok.


Silent - tak, stać nas. W fast foodach nie jadam ale catering jak najbardziej, czasem restauracje.

27

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Ale wygodniś no prosze bardzo. To jest ten etap w którym ty możesz wyrobić sobie jakas pozycje w związku i nie ulegaj. Nie lubisz, nie chcesz to nie rób tego. Co to za argument, ze on fizycznie wiec to ty powinnaś. Ty tez bedziesz pracować wiec podział ról w normalnym zwiazku ma byc równy i juz. Wpadajcie na obiady do rodziców co jakis czas, są tez bary mleczne, można tez wykupić abonament na obiady ze szkoły itp. i to chyba jakies sensowne wyjście z tego. W żadnym wypadku nie brałabym sie za gotowanie. On chce jeść to niech sobie robi jaśnie pan.

28

Odp: Facet, a gotowanie w związku

To na razie jeżeli tak Ci odpowiada to powiedz, że będziesz czasem gotowała, a czasem catering. Dopóki nie macie dzieci, to jak dla mnie ok, jak już są dzieci, to moim zdaniem tym bardziej jednak lepiej częściej ugotować, małe dziecko lepiej, żeby nie jadło na mieście, ale jednak jak najczęściej w domu spokojnie próbowało nowych rzeczy. Powiesz wprost, że Ciebie gotowanie też męczy i że na razie możecie robić tak, ale liczysz, że z czasem też włączy się do gotowania. Może też spróbujecie razem gotować i będzie lżej, przyjemniej.

29

Odp: Facet, a gotowanie w związku
w.rudka napisał/a:

Ale wygodniś no prosze bardzo. To jest ten etap w którym ty możesz wyrobić sobie jakas pozycje w związku i nie ulegaj. Nie lubisz, nie chcesz to nie rób tego. Co to za argument, ze on fizycznie wiec to ty powinnaś. Ty tez bedziesz pracować wiec podział ról w normalnym zwiazku ma byc równy i juz. Wpadajcie na obiady do rodziców co jakis czas, są tez bary mleczne, można tez wykupić abonament na obiady ze szkoły itp. i to chyba jakies sensowne wyjście z tego. W żadnym wypadku nie brałabym sie za gotowanie. On chce jeść to niech sobie robi jaśnie pan.

No właśnie też tak do tego podchodzę. Dodam, że on do tej pory jak nie mieszkamy jeszcze razem dostaje często obiady od mamy i czasem jada na mieście.
Ja na razie tylko studiuje, ale moich rodziców stać żeby dawać mi dość dużo pieniędzy, ogólnie mam na rachunki, jakieś swoje osobiste wydatki oraz na jedzenie, w tym stać mnie na jedzenie w restauracjach, catering ( staram się często z tego nie korzystać)
Jednak czasem sama sobie coś ugotuję, ale nie mam potrzeby robić tego codziennie, jestem w domu o różnych godzinach, więc nie zawsze jem typowy obiad.
Gdyby zgadzał się na podział w gotowaniu, nie było by większego problemu jednak on chce tylko mnie ustawić w kuchni.

30

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Potrzeba matką wynalazku. Ja bym ustaliła jedną zasadę kto chce jeść obiad niech go ugotuje.  Myślę, że jak będziecie starsi to inaczej będziecie patrzeć na kwestię gotowania. Ewentualnie można  chodzić do baru mlecznego, za kilka złotych można się najeść.

31

Odp: Facet, a gotowanie w związku

To chyba jest szerszy problem. Widzę go chociażby w tym mówieniu, że ty "tylko" studiujesz. Oczywiście nie wiem co studiujesz, ile masz zajęć i czy jest trudno, ale nie o to chodzi. Wyobrażam sobie, że potem będzie mówił, że on pracuje ciężej, bo on fizycznie, a ty np. siedząc na tyłku, więc zapewne bez prawa do bycia zmęczoną.

32

Odp: Facet, a gotowanie w związku
aekia napisał/a:

Potrzeba matką wynalazku. Ja bym ustaliła jedną zasadę kto chce jeść obiad niech go ugotuje.  Myślę, że jak będziecie starsi to inaczej będziecie patrzeć na kwestię gotowania. Ewentualnie można  chodzić do baru mlecznego, za kilka złotych można się najeść.


Tak byłoby najlepiej. Nie widzę sensu w gotowaniu codziennie, bo musiałabym gotować wcześniej, tylko dla niego, bo ja nie zawsze jestem w domu o tej godzinie o której on chciałby jeść obiad.
On z pracy zawsze wraca po 14 i chciałby na 15 mieć codziennie coś do jedzenia, a gotowanie na kilka dni też nie, bo on nie lubi odgrzewanego jedzenia. hmm

33

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Nie rozumiem skąd nagonka na autorkę. Ja też mam bardzo nieregularny tryb życia, w związku z czym nie jem obiadów/jem na mieście/jem byle co, gotuję obiad max 2 razy w tygodniu. Nie mieszkam z partnerem, ale jak zamieszkam to gotować będzie ten kto chce zjeść obiad/ma czas/ma na to ochotę. Oczywiście wiadomo, że fajnie gdy np on wraca pierwszy a ja później, to on robi obiad, ale zmuszać go nie będę, tak samo liczę, że on nie będzie oczekiwał obiadu na stole jeśli to on będzie wracał pierwszy. Co do dzieci to też da się to rozwiązać, są obiady w szkole, w żłobkach i przedszkolach też dzieci jedzą ileś posiłków. (Ale wiadomo, że w domu już im trzeba będzie coś zrobić wink)
Autorko, ja bym postawiła sprawę jasno. Nie lubisz gotować, może czasem coś zrobisz, ale na pewno nie zapewnisz, że codziennie będzie obiad. Niech sam sobie ugotuje/zamówi, cokolwiek.

34

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Rising_Sun napisał/a:

Nie rozumiem skąd nagonka na autorkę. Ja też mam bardzo nieregularny tryb życia, w związku z czym nie jem obiadów/jem na mieście/jem byle co, gotuję obiad max 2 razy w tygodniu. Nie mieszkam z partnerem, ale jak zamieszkam to gotować będzie ten kto chce zjeść obiad/ma czas/ma na to ochotę. Oczywiście wiadomo, że fajnie gdy np on wraca pierwszy a ja później, to on robi obiad, ale zmuszać go nie będę, tak samo liczę, że on nie będzie oczekiwał obiadu na stole jeśli to on będzie wracał pierwszy. Co do dzieci to też da się to rozwiązać, są obiady w szkole, w żłobkach i przedszkolach też dzieci jedzą ileś posiłków. (Ale wiadomo, że w domu już im trzeba będzie coś zrobić wink)
Autorko, ja bym postawiła sprawę jasno. Nie lubisz gotować, może czasem coś zrobisz, ale na pewno nie zapewnisz, że codziennie będzie obiad. Niech sam sobie ugotuje/zamówi, cokolwiek.

Oczywiście przedstawiłam tak sprawę, jednak dalej próbuję dojść do kompromisu, ponieważ głupio rozstać się przez obiady.:/

35

Odp: Facet, a gotowanie w związku

To on nie szuka kompromisu.Nie rozstawaj się, ale nie uginaj się pod jego presją. No chyba, że gotowanie zacznie sprawiać Ci przyjemność. Ale wygląda na to, że nie tylko o gotowanie chodzi, a o to, że on oczekuje tradycyjnego podziału ról w związku.

36

Odp: Facet, a gotowanie w związku

To nie byłoby rozstanie się przez obiady, tylko przez spojrzenie na wasze role w rodzinie/związku.

A może pomyśl o jakieś pracy dorywczej, najlepiej fizycznej, wtedy będziesz królową waszego domu, mającą prawa do otrzymywania obiadów o pożądanej porze? big_smile

37

Odp: Facet, a gotowanie w związku
silent napisał/a:

Jakiej tradycji?Są rzeczy które kobieta zrobi lepiej niż facet i są rzeczy które facet zrobi lepiej niż kobieta.
No nie wiem co się tak buntujesz.

No niestety zdecydowana większość szefów kuchni to... wink?
Raczej napisałabym, że lepiej odbierane przez otoczenie smile. Chociaż w mojej i męża rodzinie mężczyźni od pokoleń zajmowali się wyrobem i wędzeniem wędlin, wypiekiem chleba oraz "zajmowaniem się" mięsem. Zatem "podział ról" wynosimy z domu. Dla mnie niegotujący mężczyzna to coś nienaturalnego. Po porodzie x dziecka kto zajmie się jego/jej młodszym rodzeństwem, bądź żona poważnie zachoruje?

Osobiście uważam, że jeśli obie strony pracują to dzielą się domowymi obowiązkami po połowie. Kobiety najpierw uczą, że głównie one załatwiają większość spraw/obowiązków, a później zdziwienie że mężczyzna do niczego się nie kwapi, bądź kiedy naprawdę zajdzie taka potrzeba biegają po rodzinie o pomoc w błahych sprawach. Jak mi dziadek powiedział: "mężczyzna z natury jest leniwy, ale jednocześnie lubi czuć się potrzebnym"... cóż coś w tym jest smile. Tak szczerze sama preferowałabym bardziej od czasu do czasu coś naprawić, bądź wyremontować (kocham majsterkować itp.), niż codziennie tracić czas na typowe prace domowe. Przecież takie porządne wyczyszczenie kuchni, łazienki itp. pochłania dużo czasu, a zaraz brudne.
Niestety życie we dwoje to nie tylko uczucie, ale wspólne plany na przyszłość i przyziemne obowiązki. Najlepszy jest umiar, ani nie robić z siebie matki Polki, ani obrażonej damy.Nie róbmy z Pań Domu kobiet bez ambicji, jak i również tych co nie chcą spędzać czasu na domowych obowiązkach jako jakiś zimnych kobiet.

38

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Słabo, jak jeszcze nie zdążył się pomęczyć przy domowych obowiązkach, a już ucieka od nich jak wampir od czosnku. O ile wydaje się zasadne, byś gotowała Ty, kiedy on pracuje fizycznie - to zużywa w końcu więcej kalorii i rzeczywiście generuje głód - o tyle zasadne wydaje się wtedy, kiedy on po tym obiedzie robi też, choćby zmywa, ogarnia mniej-więcej połowę pomieszczeń, a rano łapie worek ze śmieciami i wynosi w drodze do pracy. Na Twoim miejscu nie kłóciłabym się o samo gotowanie (zapewniam, że kiedy człowiek się trochę nauczy, to staje się mniej uciążliwe), a dogadywała przede wszystkim kwestię obowiązków ogólnie. Bo jak on z góry odrzuca jakikolwiek podział (bo pomaganie to nie podzielone obowiązki, pomagamy to sobie ze znajomymi, jak wpadamy do siebie i akurat coś do roboty jest tongue ), to niech zatrudni gosposię, dołożysz się do niej i tadam, podział niepotrzebny.

39

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Nana666 napisał/a:

Słabo, jak jeszcze nie zdążył się pomęczyć przy domowych obowiązkach, a już ucieka od nich jak wampir od czosnku. O ile wydaje się zasadne, byś gotowała Ty, kiedy on pracuje fizycznie - to zużywa w końcu więcej kalorii i rzeczywiście generuje głód - o tyle zasadne wydaje się wtedy, kiedy on po tym obiedzie robi też, choćby zmywa, ogarnia mniej-więcej połowę pomieszczeń, a rano łapie worek ze śmieciami i wynosi w drodze do pracy. Na Twoim miejscu nie kłóciłabym się o samo gotowanie (zapewniam, że kiedy człowiek się trochę nauczy, to staje się mniej uciążliwe), a dogadywała przede wszystkim kwestię obowiązków ogólnie. Bo jak on z góry odrzuca jakikolwiek podział (bo pomaganie to nie podzielone obowiązki, pomagamy to sobie ze znajomymi, jak wpadamy do siebie i akurat coś do roboty jest tongue ), to niech zatrudni gosposię, dołożysz się do niej i tadam, podział niepotrzebny.

On wraca z pracy jakoś po 14, a ja będę w domu dopiero po 15 lub o 16. Do tej pory mógłby coś sobie ugotować, a nie czekać specjalnie na mnie. To, że on pracuje fizycznie, nie znaczy, że ja będę pracować lekko i nie będę się męczyć. A w pracy też mają przerwę obiadową, co prawda ten ich obiad jest dość kiepski no ale już bez przesady.
A tutaj wychodzi na to, że oboje nie lubimy gotować, oboje będziemy pracować i on po pracy odpoczywa, a ja mam za**lać bo w końcu jestem kobietą..

40

Odp: Facet, a gotowanie w związku

To ja może powiem coś z mojego doświadczenia.
Gdy zamieszkaliśmy z moją dziewczyną (obecnie już eks) to ja nie potrafiłem gotować, a ona w zasadzie też nie potrafiła, choć miała chęci. Chęci szybko wyparowały i tak naprawdę przez 2 i pół roku wspólnego mieszkania nie było gotowanych obiadów przez nikogo. Czasem rodzice coś dali (jej lub moi), ale na codzień każdy radził sobie sam jedząc na mieście lub jedząc gotowce.
Sytuację odmieniło nieco to, ze w naszej kuchni pojawił się Thermomix, który jest absolutnie cudownym urządzeniem. Zacząłem robić ciasta, robić obiady, raz nawet upiekłem sam chleb! I w niczym nie był gorszy od tego ze sklepu. Dziewczyna też różne rzeczy na nim przyrządzała, choć rzadziej. Ale suma sumarum i tak najczęściej na obiad były mrożonki lub coś z miasta.
Krótko mówiąc - da się żyć razem nie gotując, nie musi być tak że przez to związek się rozpadnie. Natomiast gorzej może być ogólnie z podejściem do tego, bo tak naprawdę z opisu autorki wynika, ze ma tam miejsce jakaś ambicjonalna przepychanka, a to nic nie wróży dobrego.

41

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Ja pierniczę, co za młodzież teraz jest...
Kobieta nie potrafi gotować, facet nie potrafi naprawić cieknącego kranu.
Dobrze, że dzieci nie chcecie mieć, bo zaraz okazałoby się, że też nie bardzo wiecie jak...

Świat schodzi na psy :-(

42

Odp: Facet, a gotowanie w związku
cwany_gapa napisał/a:

Ja pierniczę, co za młodzież teraz jest...
Kobieta nie potrafi gotować, facet nie potrafi naprawić cieknącego kranu.
Dobrze, że dzieci nie chcecie mieć, bo zaraz okazałoby się, że też nie bardzo wiecie jak...

Świat schodzi na psy :-(

A co to tylko kobieta ma potrafić gotować? Jak już się urodziłam kobietą to moim przeznaczeniem jest tylko gotowanie, sprzątanie i usługiwanie? Mam inny plan na życie, ciekawsze rzeczy do roboty niż stanie na baczność w kuchni.

43 Ostatnio edytowany przez cwany_gapa (2017-12-29 21:43:02)

Odp: Facet, a gotowanie w związku
kabaczek1 napisał/a:

A co to tylko kobieta ma potrafić gotować? Jak już się urodziłam kobietą to moim przeznaczeniem jest tylko gotowanie, sprzątanie i usługiwanie? Mam inny plan na życie, ciekawsze rzeczy do roboty niż stanie na baczność w kuchni.

Nie, kabaczku, wprost przeciwnie.
Ja umiem i gotować i prać, zmieniać pieluchy i usypiać niemowlęta. Umiem też grzebać w gniazdkach elektrycznych i przeżyć, naprawić cieknący kran i nie utonąć, naprawić dach i nie spaść.

A Einsteinem nie jestem. Dlatego tym bardziej dziwi mnie fakt, że kobieta nie potrafi gotować.
A facet naprawić kranu.

44

Odp: Facet, a gotowanie w związku
cwany_gapa napisał/a:
kabaczek1 napisał/a:

A co to tylko kobieta ma potrafić gotować? Jak już się urodziłam kobietą to moim przeznaczeniem jest tylko gotowanie, sprzątanie i usługiwanie? Mam inny plan na życie, ciekawsze rzeczy do roboty niż stanie na baczność w kuchni.

Nie, kabaczku, wprost przeciwnie.
Ja umiem i gotować i prać, zmieniać pieluchy i usypiać niemowlęta. Umiem też grzebać w gniazdkach elektrycznych i przeżyć, naprawić cieknący kran i nie utonąć, naprawić dach i nie spaść.

A Einsteinem nie jestem. Dlatego tym bardziej dziwi mnie fakt, że kobieta nie potrafi gotować.
A facet naprawić kranu.

Pisałam, że potrafię ugotować makaron, ryż, zrobić jajecznicę czy kotlety w papirusie, ale po prostu bardzo tego nie lubię.
Czemu nikt nigdy nie przyczepi się do faceta i z góry zakłada, że kobieta MUSI gotować. Mój partner nie ma zamiaru w ogóle brać się za to bo ''nie lubi'', a ja MUSZĘ lubić....

45

Odp: Facet, a gotowanie w związku
kabaczek1 napisał/a:
cwany_gapa napisał/a:
kabaczek1 napisał/a:

A co to tylko kobieta ma potrafić gotować? Jak już się urodziłam kobietą to moim przeznaczeniem jest tylko gotowanie, sprzątanie i usługiwanie? Mam inny plan na życie, ciekawsze rzeczy do roboty niż stanie na baczność w kuchni.

Nie, kabaczku, wprost przeciwnie.
Ja umiem i gotować i prać, zmieniać pieluchy i usypiać niemowlęta. Umiem też grzebać w gniazdkach elektrycznych i przeżyć, naprawić cieknący kran i nie utonąć, naprawić dach i nie spaść.

A Einsteinem nie jestem. Dlatego tym bardziej dziwi mnie fakt, że kobieta nie potrafi gotować.
A facet naprawić kranu.

Pisałam, że potrafię ugotować makaron, ryż, zrobić jajecznicę czy kotlety w papirusie, ale po prostu bardzo tego nie lubię.
Czemu nikt nigdy nie przyczepi się do faceta i z góry zakłada, że kobieta MUSI gotować. Mój partner nie ma zamiaru w ogóle brać się za to bo ''nie lubi'', a ja MUSZĘ lubić....

Każdy powinien umieć gotować, bez znaczenia jakiej jest płci. Żeby nie zdechnąć z głodu i utrzymać organizm w dobrej formie, KAZDY musi umieć gotować.
Sorry, ale ugotowanie makaronu i ryżu czy usmażenie jajecznicy to NIE JEST gotowanie. Żywiąc się w ten sposób nie dozyjesz 60-tki. Zacznij o tym myśleć już teraz. Ryż to zapychający steropian a makaron to sam gluten.
Nie musisz lubić gotować. Ja też nie lubię prać i sprzątać. Ale muszę, bo inaczej będę żyła w syfie i chodziła w smierdzacych majtkach. Teraz rozumiesz? I Twój partner nie ma nic do rzeczy. Napisałabym Ci to samo nawet gdybyś była singlem.

46 Ostatnio edytowany przez Autoamatorka (2017-12-29 22:10:29)

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Ja powiem tak:
Przyjemniej jest cos robic z wlasnej ochoty czy potrzeby niz jak ktos Ci kaze, czy wymaga tego od Ciebie.
Takie zalozenie Twojego faceta z gory, ze Ty masz robic to i to nie jest mile i moim zdaniem jest poczatkiem konca, bo jego wymagania beda sie w Tobie nawarstwiac i powodowac bunt.
Czasy polowan sie skonczyly, pracuje i kobieta i mezczyzna (chyba, ze akurat nie). Czy studia czy praca, to tak samo oboje nie ma Was w domu itd.
On pracuje fizycznie, ja naprawde rozumiem - ale moglby tez dawac cos od siebie. A zalozenie ze Ty powinnas, to on nawet nie ma Ci za co podziekowac, bo przeciez to Twoj obowiazek.
Ja jestem na wychowawczym, ale od zawsze - lubilam gotowac dla mojego meza. Przyszlo mi to naturalnie i z potrzeby serca. Przez zoladek do serca, te sprawy.
To samo z praniem, sprzataniem, mysleniem o nim w kazdym domowym obowiazku.
Ale moj Maz niczego ode mnie nie wymaga! Dziekuje mi za obiad, za czyste skarpety. Koszule prasujemy na zmiane... A nie ze ja musze, bo zona mezowi musi! A siedze w domu! A co mi sie chce za to, a no uprasowac Mu koszule - choc nie znosze tego robic.
Z byly mezem ODWROTNIE! Bo On mial wizje zony robiacej mezowi dobrze. A oboje wtedy pracowalismy.
Nie wiem czy dokladnie o to chodzi autorce ale napisalam co ja mysle na ten temat.

47 Ostatnio edytowany przez cwany_gapa (2017-12-29 22:04:00)

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Ależ ja nie uważam, że MUSISZ LUBIĆ. Myślisz, że ja wolę gmerać w jakichś zasranych instalacjach elektrycznych zamiast siedzieć na dupce i słuchać dobrej muzyki? Nie, nie wolę. To już bardziej lubię gotować, bo przynajmniej będę miał przyjemność jedząc. Gmeram, bo muszę i szkoda mi kasy na elektryka/ogrodnika/hydraulika, skoro mogę to zrobić sam. Życie nie składa się wyłącznie z przyjemności.

Stać Ciebie na catering - zamawiaj catering. Jesteście po prostu niedobrani, i nie chodzi tylko o gotowanie, a o wasze role w związku. Spory z tym związane mogą być uciążliwe więc warto przemyśleć, czy aby na pewno Twoja droga przez życie jest również jego drogą.

48

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Cyngli napisał/a:
kabaczek1 napisał/a:
cwany_gapa napisał/a:

Nie, kabaczku, wprost przeciwnie.
Ja umiem i gotować i prać, zmieniać pieluchy i usypiać niemowlęta. Umiem też grzebać w gniazdkach elektrycznych i przeżyć, naprawić cieknący kran i nie utonąć, naprawić dach i nie spaść.

A Einsteinem nie jestem. Dlatego tym bardziej dziwi mnie fakt, że kobieta nie potrafi gotować.
A facet naprawić kranu.

Pisałam, że potrafię ugotować makaron, ryż, zrobić jajecznicę czy kotlety w papirusie, ale po prostu bardzo tego nie lubię.
Czemu nikt nigdy nie przyczepi się do faceta i z góry zakłada, że kobieta MUSI gotować. Mój partner nie ma zamiaru w ogóle brać się za to bo ''nie lubi'', a ja MUSZĘ lubić....

Każdy powinien umieć gotować, bez znaczenia jakiej jest płci. Żeby nie zdechnąć z głodu i utrzymać organizm w dobrej formie, KAZDY musi umieć gotować.
Sorry, ale ugotowanie makaronu i ryżu czy usmażenie jajecznicy to NIE JEST gotowanie. Żywiąc się w ten sposób nie dozyjesz 60-tki. Zacznij o tym myśleć już teraz. Ryż to zapychający steropian a makaron to sam gluten.
Nie musisz lubić gotować. Ja też nie lubię prać i sprzątać. Ale muszę, bo inaczej będę żyła w syfie i chodziła w smierdzacych majtkach. Teraz rozumiesz? I Twój partner nie ma nic do rzeczy. Napisałabym Ci to samo nawet gdybyś była singlem.

bez przesady smile
od prania sa pralnie, od gotowania bary mleczne, od sprzątania sprzątaczki wink

49

Odp: Facet, a gotowanie w związku
_v_ napisał/a:

bez przesady smile
od prania sa pralnie, od gotowania bary mleczne, od sprzątania sprzątaczki wink

Tym bardziej, że stać mnie na catering lub wyjścia do barów, a on robi problemy bo chce domowe.

50

Odp: Facet, a gotowanie w związku
kabaczek1 napisał/a:
_v_ napisał/a:

bez przesady smile
od prania sa pralnie, od gotowania bary mleczne, od sprzątania sprzątaczki wink

Tym bardziej, że stać mnie na catering lub wyjścia do barów, a on robi problemy bo chce domowe.

hahaha To co za problem? Niech sobie zrobi.

51

Odp: Facet, a gotowanie w związku
prawiezalamana napisał/a:
kabaczek1 napisał/a:
_v_ napisał/a:

bez przesady smile
od prania sa pralnie, od gotowania bary mleczne, od sprzątania sprzątaczki wink

Tym bardziej, że stać mnie na catering lub wyjścia do barów, a on robi problemy bo chce domowe.

hahaha To co za problem? Niech sobie zrobi.

Tylko on nie lubi gotować. Zupełnie zapomina o tym, że ja też nie lubię, dodatkowo on jest w domu o regularnych godzinach, a ja nie.

52 Ostatnio edytowany przez prawiezalamana (2017-12-29 22:51:15)

Odp: Facet, a gotowanie w związku
kabaczek1 napisał/a:
prawiezalamana napisał/a:
kabaczek1 napisał/a:

Tym bardziej, że stać mnie na catering lub wyjścia do barów, a on robi problemy bo chce domowe.

hahaha To co za problem? Niech sobie zrobi.

Tylko on nie lubi gotować. Zupełnie zapomina o tym, że ja też nie lubię, dodatkowo on jest w domu o regularnych godzinach, a ja nie.

Nie ma, lubię nie lubię. Kto nie gotuje, ten nie je big_smile.

53

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Tu nie chodzi o gotowanie, ale o to, że on Ciebie chce ustawić big_smile

54

Odp: Facet, a gotowanie w związku
mallwusia napisał/a:

Tu nie chodzi o gotowanie, ale o to, że on Ciebie chce ustawić big_smile

W każdym razie już postanowiłam, że nie będę gotować, porozmawiam z nim i zobaczę co z tego dalej wyjdzie.

55

Odp: Facet, a gotowanie w związku
_v_ napisał/a:

bez przesady smile
od prania sa pralnie, od gotowania bary mleczne, od sprzątania sprzątaczki wink

...od seksu prostytutki, od rozrywki kina i teatry a od przytulania taka jedna firma, co przytula za pieniądze.
Czekaj chwilę...a dlaczego i po co oni w ogóle chcą mieszkać razem? Czy od mieszkania razem nie są rodzice...? ;-)

56

Odp: Facet, a gotowanie w związku
cwany_gapa napisał/a:
_v_ napisał/a:

bez przesady smile
od prania sa pralnie, od gotowania bary mleczne, od sprzątania sprzątaczki wink

...od seksu prostytutki, od rozrywki kina i teatry a od przytulania taka jedna firma, co przytula za pieniądze.
Czekaj chwilę...a dlaczego i po co oni w ogóle chcą mieszkać razem? Czy od mieszkania razem nie są rodzice...? ;-)

Myślałam, że razem zamieszkują osoby, które chcą stworzyć związek, a nie układ - ty mi gotujesz i sprzątasz, a ja ci raz na rok naprawię kran.

57

Odp: Facet, a gotowanie w związku
cwany_gapa napisał/a:
_v_ napisał/a:

bez przesady smile
od prania sa pralnie, od gotowania bary mleczne, od sprzątania sprzątaczki wink

...od seksu prostytutki, od rozrywki kina i teatry a od przytulania taka jedna firma, co przytula za pieniądze.
Czekaj chwilę...a dlaczego i po co oni w ogóle chcą mieszkać razem? Czy od mieszkania razem nie są rodzice...? ;-)

U! Dobre big_smile

58

Odp: Facet, a gotowanie w związku
kabaczek1 napisał/a:

Myślałam, że razem zamieszkują osoby, które chcą stworzyć związek, a nie układ - ty mi gotujesz i sprzątasz, a ja ci raz na rok naprawię kran.

No to myślimy podobnie :-)
Jeśli uważnie przeczytasz moje wpisy to zauważysz, że jego uważam za lenia równego Tobie ;-)

59

Odp: Facet, a gotowanie w związku
kabaczek1 napisał/a:
cwany_gapa napisał/a:
_v_ napisał/a:

bez przesady smile
od prania sa pralnie, od gotowania bary mleczne, od sprzątania sprzątaczki wink

...od seksu prostytutki, od rozrywki kina i teatry a od przytulania taka jedna firma, co przytula za pieniądze.
Czekaj chwilę...a dlaczego i po co oni w ogóle chcą mieszkać razem? Czy od mieszkania razem nie są rodzice...? ;-)

Myślałam, że razem zamieszkują osoby, które chcą stworzyć związek, a nie układ - ty mi gotujesz i sprzątasz, a ja ci raz na rok naprawię kran.


ano właśnie smile
pan chce zamienic mamusie na kobiete wink
znaczy służącą

60

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Autoamatorka napisał/a:

U! Dobre big_smile

No bardzo dobre. Jak według was związek to układ gdzie - ja zastąpię ci mamusie i będę zajmować się domem, a ty mi zastąpisz tatusia i będziesz robić naprawy w domu to wam współczuję bo to jest żałosne.

Chciałam pójść na kompromis, skoro oboje nie lubimy gotować to jakoś to podzielić, no ale zostałam zjechana bo przecież powinnam wykonywać swoje kobiece obowiązki, które mam w genach zaprogramowane, bo kobiety w związku to służące i panu i władcy trzeba wszystko przygotować bo on biedny nie lubi...

61

Odp: Facet, a gotowanie w związku
kabaczek1 napisał/a:

No bardzo dobre. Jak według was związek to układ gdzie - ja zastąpię ci mamusie i będę zajmować się domem, a ty mi zastąpisz tatusia i będziesz robić naprawy w domu to wam współczuję bo to jest żałosne.

:-D
Jestem żałosny, bo umiem gotować i lepić krany :-( Buuuuuu...!!!!!

62

Odp: Facet, a gotowanie w związku
_v_ napisał/a:
Cyngli napisał/a:
kabaczek1 napisał/a:

Pisałam, że potrafię ugotować makaron, ryż, zrobić jajecznicę czy kotlety w papirusie, ale po prostu bardzo tego nie lubię.
Czemu nikt nigdy nie przyczepi się do faceta i z góry zakłada, że kobieta MUSI gotować. Mój partner nie ma zamiaru w ogóle brać się za to bo ''nie lubi'', a ja MUSZĘ lubić....

Każdy powinien umieć gotować, bez znaczenia jakiej jest płci. Żeby nie zdechnąć z głodu i utrzymać organizm w dobrej formie, KAZDY musi umieć gotować.
Sorry, ale ugotowanie makaronu i ryżu czy usmażenie jajecznicy to NIE JEST gotowanie. Żywiąc się w ten sposób nie dozyjesz 60-tki. Zacznij o tym myśleć już teraz. Ryż to zapychający steropian a makaron to sam gluten.
Nie musisz lubić gotować. Ja też nie lubię prać i sprzątać. Ale muszę, bo inaczej będę żyła w syfie i chodziła w smierdzacych majtkach. Teraz rozumiesz? I Twój partner nie ma nic do rzeczy. Napisałabym Ci to samo nawet gdybyś była singlem.

bez przesady smile
od prania sa pralnie, od gotowania bary mleczne, od sprzątania sprzątaczki wink

Nie no, jasne. Jak kogoś stać na to wszystko, to czemu nie. A potem chodzą po ulicach kaleki życiowe, które niczego nie potrafią... Sorry, dla mnie to chore.

63

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Czytasz wybiórczo, Autorko i wyciągasz wnioski, które Ci pasują do Twojej bajki.
Nikt nie napisał, że masz być jego służącą.
Napisali Ci ludzie wyraźnie, że nikogo do kompromisu nie zmusisz, macie impas bo inna wizja wspólnego życia.

A gotować powinnaś się nauczyć dla własnego zdrowia, bo kaski kiedyś może zabraknąć, a na samym ryżu i makaronie długo nie pociagniesz.
Poza gotowaniem są jeszcze inne obowiązki domowe, które trzeba wykonywać.

64

Odp: Facet, a gotowanie w związku

nie przesadzajcie z tym zdrowiem
bo nie wierzę, ze wszyscy tutaj jak jeden mąż jedza i gotuja mega zdrowo.
i kazdego dnia pichca pełnowartościowe obiadki.

65 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-12-30 01:13:07)

Odp: Facet, a gotowanie w związku
_v_ napisał/a:

nie przesadzajcie z tym zdrowiem
bo nie wierzę, ze wszyscy tutaj jak jeden mąż jedza i gotuja mega zdrowo.
i kazdego dnia pichca pełnowartościowe obiadki.

No tak się składa, że każdego dnia pichcę pełnowartościowe obiadki. Najczęściej dwudaniowe.

V, przygarnęłabym Cię jak kropka na obiadek.

Posty [ 1 do 65 z 157 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Facet, a gotowanie w związku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024