Facet, a gotowanie w związku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Facet, a gotowanie w związku

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 157 ]

66

Odp: Facet, a gotowanie w związku
_v_ napisał/a:

nie przesadzajcie z tym zdrowiem
bo nie wierzę, ze wszyscy tutaj jak jeden mąż jedza i gotuja mega zdrowo.
i kazdego dnia pichca pełnowartościowe obiadki.

Ja obżeram się bardzo niezdrowo, ale przynajmniej smacznie i naturalnymi składnikami.
Dlatego mam tylko 10 kg nadwagi. Gdybym jadł tak na mieście, miałbym ze 30 a cholesterol z 500.
Żyję jeszcze  tylko dzięki temu, że jem domowe obiadki.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Facet, a gotowanie w związku

no jak siedzisz w domu to mozesz
ale nie kazdy moze sobie na to pozwolic

wiec tak, jadam czasem kupny obiad od pana kanapki w pracy, czasem w bistro, a czasem kupuje pierogi do odgrzania,  albo zapiekanke do piekarnika. i chodzę do baru mlecznego. a gotuję najczęściej w weekendy i zwykle na kilka dni albo zamrazam.

byl taki czas, ze robiłam sobie obiad z kilkoma surowkami codziennie, ale szczerze mówiąc to mi sie to znudziło. i stanie przy garach i ciagle domowe jedzenie -ile można. czasem wole zapiekanke na miescie, albo nawet hamburgera z Maca

68

Odp: Facet, a gotowanie w związku

V, zrobienie obiadu to jest około godziny roboty. KAŻDY ma chociaż jedną wolną godzinę w ciągu dnia. Pytanie tylko, jakie ma priorytety i tu naprawdę nie zmuszam - jak ktoś woli poczytać niż gotować, to nic mi do tego. Ale już nie wmawiajmy, że ugotowanie obiadu, to taka czynność na którą pracujący ludzie sobie nie mogą pozwolić...

Mnie też się czasem zdarzy zjeść na mieście, zdrowo lub mniej. Czasem można sobie pozwolić na to i nie ma w tym nic złego. Gorzej, jak się je tylko takie rzeczy typu fast food lub gotowce i mrożonki. To zdrowe nie jest.

69

Odp: Facet, a gotowanie w związku

U mnie w domu gotowanie jest tą czynnością, która standardowo należy do mnie, ale... jeśli nie mam czasu, mam taki dzień, kiedy bardzo nie mam na to ochoty albo zwyczajnie mam coś znacznie atrakcyjniejszego w planach, to po prostu informuję o tym swoich mężczyzn i proszę, aby sami coś sobie upichcili. Czasem też biorą się za to z własnej inicjatywy. Kiedyś, na początku naszego wspólnego mieszkania, mąż nie potrafił w kuchni zrobić naprawdę nic, dlatego bronił się przed tym rękami i nogami. Jednak odkąd nauczył się podstaw, potem poznał parę sposobów i sprytnych trików, dzięki którym gotuje się łatwiej i smaczniej, zaczęło mu to sprawiać przyjemność, a to co uda się wyczarować (ma kilka własnych, popisowych dań, zresztą całkiem sensownych), smakuje naprawdę dobrze.

Tak więc osobiście uważam, że z samym gotowaniem naprawdę można sobie poradzić, ale problemem jaki widzę u Was, jest zwykły brak chęci. W dodatku z obu stron. Nie na tym powinien polegać związek, by wiecznie się licytować kto komu co i ile, bo to naprawdę do niczego dobrego nie prowadzi. Z drugiej strony nacisk wywołuje opór i to mnie zupełnie nie dziwi.
Moim zdaniem każdy podział ról i obowiązków jest dobry, ale pod warunkiem, że odpowiada obu stronom. Jeśli nie uda się go dokonać naturalnie (w moim domu każdy zajmuje się tym, co mu lepiej wychodzi i kto ma w danym dniu/okresie więcej czasu), to trzeba to po prostu ustalić. Proponuję jednak, by sprawy nie stawiać na ostrzu noża, nie robić sobie na złość ani nie stawiać ultimatum, ale spokojnie na ten temat porozmawiać, przedstawiając przy tym swoje racje i podając jakieś rozsądne argumenty. Na pewno też nie wolno dopuścić do sytuacji, w której będziesz czuła się wykorzystywana czy niesprawiedliwie traktowana, bo to nieuchronnie doprowadzi do narastającej frustracji i powstałych na tym tle konfliktów.

70 Ostatnio edytowany przez Autoamatorka (2017-12-30 07:20:32)

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Zalosne, to jest NIE UMIEC ISC NA KOMPROMIS kiedy bierzecie sie za dorosle zycie, mieszkanie razem, budowanie zwiazku.
On stawia sprawe na ostrzu noza, Ciebie to wkurza i ja to rozumiem.
Ale jesli oboje nie bedziecie w swoim domu robic nic, to co to bedzie za dom?

Edit: Napisalam wczesniej, ale moze niezbzyt jasno. Pracujecie/uczycie sie oboje - nie ma powodu zbys Ty robila wszystko.
Nie ma polowan, opalu z lasu sie nie przynosi. Razem tworzycie dom, razem jecie - to i razem sprzatacie i gotujecie - lub kazde z Was robi to co mu lepiej wychodzi. A nie ze On ma wizje z domu rodzinnego czy nie wiem skad, ze kobieta lata z mopem na wysokosci lamperii a Pan i Wladca siedzi na kanapie z reka w gaciach i napawa sie widokiem, jaka to ma dobra zone.

Kompromis... smile

71

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Wiadomo, że najlepszym wyjściem jest kompromis.
Gorzej, gdy druga strona nie chce się na ten kompromis zgodzić.

72

Odp: Facet, a gotowanie w związku
kabaczek1 napisał/a:

On nie umie gotować i mówi też, że próbował kiedyś ale nie lubi tego.
Rzecz w tym, że ja też nie lubie gotowania. A nawet więcej.. nie potrafię.
Powiem jeszcze więcej - nie mam ochoty na to zeby się nauczyć.

To się nazywa niepełnosprawność. Przy czym seksistowsko pisząc o ile jestem jeszcze w stanie zrozumieć młodego faceta, który nie umie nic gotować, to młodą kobietę, która nic w tej materii nie potrafi pogoniłbym za siódmą rzekę. Podziękujcie swoim rodzicom, bo z domów to wynieśliście. Mam rozwiązanie. Skoro oboje idziecie do pracy, to zatrudnijcie sobie gosposię albo ściągnijcie którąś mamę niech wam dalej usługuje.
Ja opuszczając domowe pielesze w seksistowskich latach 90-tych może znowu tak wiele nie potrafiłem ale miałem jakieś podstawy. Reszty nauczyłem się przez kilka lat studiów, bo się po prostu w akademiku gotowało, wspólna kuchnia, podpatrywanie co tam sąsiedzi pichcą, a jak, a z czego, a co dodajesz... 20 lat później nie zajmuję się gotowaniem na co dzień ale nie ma problemu jak dostaję wytyczne, że mam coś ugotować dla dzieci na kilka dni. Czasem sam się zabieram za to, bo mam ochotę na jakąś potrawę. Biorąc pod uwagę moich znajomych wręcz mało sam gotuję, bo wielu moich znajomych - facetów dużo w domu gotuje. Nie, nie siedzą na bezrobociu wink

73

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Kabaczek, mnie sie w glowie nie miesci, ze dorosla osoba (niezaleznie od plci) nie potrafi gotowac yikes Czym wyscie sie zywili na studiach? Mamusia uslugiwala czy wszystko bylo z mikrofali?

W Twoim wieku to ja dowolne ciasto czy tez obiad na niedziele umialam zrobic z zamknietymi oczami. A nauczylam sie SAMA. Wystarczy podstawowa ksiazka kucharska i troche zaparcia. Nikt nie oczekuje, ze masz gotowac na poziomie gwiazdek Michelina, ale kilka potraw chyba mozesz sie nauczyc? (podobnie jak Twoj facet). Do takich naleza: lasagne, bigos, curry, zupa warzywna, spaghetti Bolognese, ryba pieczona w folii. Wszystko dziecinnie proste do zrobienia i da sie mrozic, tak, ze mozna ugotowac raz na kilka dni.

74

Odp: Facet, a gotowanie w związku
silent napisał/a:
kabaczek1 napisał/a:
silent napisał/a:

Serio? Ugotować obiad to już służąca?
Jak naprawić cieknący kran do już hydraulik?

Czyli powracamy do tradycji, że kobieta w kuchni a facet utrzymuje i naprawia?
Jakby co to sama potrafię kran naprawić, a związek chyba nie polega na tym żeby mieć w domu darmową gosposię i darmowego hydraulika.

Napisałam, że ja nie będę siedziała w domu tylko też idę do pracy więc czemu mam robić na dwa etaty?

Jakiej tradycji? Są rzeczy które kobieta zrobi lepiej niż facet i są rzeczy które facet zrobi lepiej niż kobieta.
No nie wiem co się tak buntujesz.

Akurat udowodnione jest ze lepszymi kucharzami sa mezczyzni gdyz posiadaja wiecej receptorow smakowych takze...:D
Co do samego problemu to to jest kwestia dobrania sie. Ja np. tez nie gotuje. Nie mam do tego kompletnie smykalki, musze miec dokladny przepis a i tak roznie wychodzi. Gotowac za to lubi i umie moj maz wiec on przejal ten obowiazek. Ja zmywam prasuje i sprzatam smile

75

Odp: Facet, a gotowanie w związku
_v_ napisał/a:

nie przesadzajcie z tym zdrowiem
bo nie wierzę, ze wszyscy tutaj jak jeden mąż jedza i gotuja mega zdrowo.
i kazdego dnia pichca pełnowartościowe obiadki.

Popieram. Ja tam czasem jadam na miescie i jeszcze zyje a rozmiar od lat ten sam 38 tongue Do wszystkiego trzeba miec "zdrowe" podejscie.

76

Odp: Facet, a gotowanie w związku

babcia mojego eks nigdy w zyciu nic nie ugotowala. chyba nawet wody na herbatę.
i dołożyła osiemdziesieciu kilku lat. w zdrowiu.
pierwszy maz nie chcial gotowac,oczekiwal, ze ona bedzie sluzaca, wiec go wymieniała na drugiego meza, który gotowal wink
a to bylo jakieś 60 lat temu wink

wiec sorry, ale wszystko sie da.
umiejętność gotowania jest fajna,jak sie to lubi. ale niekonieczna do przeżycia w obecnych czasach.
a jak spadnie na nas apokalipsa zombie to j nawet ci gotujący beda mieli problem wink

77

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Samo gotowanie, a raczej kto będzie to robił, to wierzchołek góry lodowej. Bohater wątku jasno określił role w tym związku.

kabaczek1 napisał/a:

(...) On chciałby, żebym po pracy mu gotowała, a na argument, że ja też będę pracować mówi, że on pracuje fizycznie, więc ja powinnam się tym zająć. (...)

i tak z wielką łaską robi sobie kanapki, a najlepiej chciałby żebym ja mu je robiła jak zamieszkalibyśmy razem. Na razie jego matka czasem mu podwozi obiadki (...)

on oczekuje, że tylko ja będę w kuchni. (...)

jeśli chodzi o resztę obowiązków to mówił, że też w tygodniu ja, a on może mi pomóc coś w weekend posprzątać czy coś... (...)

78

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Na mnie juz dawno przestaly robic wrazenie swiete glosy oburzenia ze kobieta powinna umiec to czy tamto. Powinna umiec tyle zeby jej sie dobrze zylo ( wedle jej kanonow) i zeby sie dogadywac i uzupelniac w tym z partnerem / w rodzinie.  Gdyby chciec slepo przestrzegac wszystkich norm ktore "powinna" spelniac kobieta to poza gotowaniem powinna byc rowniez zawsze zgrabna, szczupla i ponetna a jakos mnostwo otylych kobiet wokolo. Tez mozna im zarzucic lenistwo bo coz za problem znalezc czas na  godzinna gimnastyke codzienna i jakie niezdrowe sa te  nadprogramowe kilogramy. No i mimo wszystko te otyle kobiety czesto maja szczesliwe zycie i akceptujacych je w pelni partnerow. Te niegotujace rowniez znajduja takich ktorzy poza kwalifikacjami kuchennymi swych pan doceniaja inne ich zalety.  Naprawde da sie  z tym zyc.

79

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Te  'głosy oburzenia' to o mnie? big_smile
Nie, nie jestem oburzona, zdziwiona oczekiwaniami wobec kobiet w zaciszu  domu, też nie jestem. Jestem świadoma tego, w jakiej części świata żyjemy, jakie są w niej 'odwieczne prawa' i patriarchalne tradycje.


Napisałam poprzedni post po to, by uświadomić autorce rozmiar problemu, skoro uważa, że:

(...) Poza tym problemem, nie mieliśmy do tej pory żadnych poważnych konfliktów, w innych kwestiach dogadujemy się.

80

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Wielokropek napisał/a:

Te  'głosy oburzenia' to o mnie? big_smile
Nie, nie jestem oburzona, zdziwiona oczekiwaniami wobec kobiet w zaciszu  domu, też nie jestem. Jestem świadoma tego, w jakiej części świata żyjemy, jakie są w niej 'odwieczne prawa' i patriarchalne tradycje.


Napisałam poprzedni post po to, by uświadomić autorce rozmiar problemu, skoro uważa, że:

(...) Poza tym problemem, nie mieliśmy do tej pory żadnych poważnych konfliktów, w innych kwestiach dogadujemy się.

Nie, akurat przypadkowo moj post pojawil sie pod Twoim smile

81

Odp: Facet, a gotowanie w związku
cwany_gapa napisał/a:
_v_ napisał/a:

nie przesadzajcie z tym zdrowiem
bo nie wierzę, ze wszyscy tutaj jak jeden mąż jedza i gotuja mega zdrowo.
i kazdego dnia pichca pełnowartościowe obiadki.

Ja obżeram się bardzo niezdrowo, ale przynajmniej smacznie i naturalnymi składnikami.
Dlatego mam tylko 10 kg nadwagi. Gdybym jadł tak na mieście, miałbym ze 30 a cholesterol z 500.
Żyję jeszcze  tylko dzięki temu, że jem domowe obiadki.

Cwany_gapa nie zgadzam się z tobą. Ja jem na mieście regularnie dwa razy w tygodniu i nie mam nadwagi 30kg ani cholesterolu 500. Zależy gdzie się je. W restauracjach nie dadzą ci nawet sugerowanej porcji jaka jest w menu, tylko o połowę mniejszą.

82

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Osobiście nie twierdzę, że coś w tej materii trzeba, a nawet, że coś się powinno, ale zwyczajnie dobrze jest umieć gotować. Czasem niestety nie ma alternatywy i albo musimy coś samemu zrobić, albo nie jeść, trudno też na przykład za każdym razem zamawiać pizzę, kiedy przyjmujemy w domu gości. I tak, jest to dla mnie dziwne, że ktoś nie ma w sobie nawet odrobiny dobrej woli, by się tej umiejętności nauczyć przynajmniej na podstawowym poziomie, co naprawdę nie jest żadnym wyczynem. Jeszcze bardziej dziwnym jest, że ktoś po prostu nie chce się nauczyć dla zasady, jak choćby w przypadku Autorki, która "nie chce, bo on też nie chce".

83

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Olinka napisał/a:

Osobiście nie twierdzę, że coś w tej materii trzeba, a nawet, że coś się powinno, ale zwyczajnie dobrze jest umieć gotować. Czasem niestety nie ma alternatywy i albo musimy coś samemu zrobić, albo nie jeść, trudno też na przykład za każdym razem zamawiać pizzę, kiedy przyjmujemy w domu gości. I tak, jest to dla mnie dziwne, że ktoś nie ma w sobie nawet odrobiny dobrej woli, by się tej umiejętności nauczyć przynajmniej na podstawowym poziomie, co naprawdę nie jest żadnym wyczynem. Jeszcze bardziej dziwnym jest, że ktoś po prostu nie chce się nauczyć dla zasady, jak choćby w przypadku Autorki, która "nie chce, bo on też nie chce".

Tylko ze Autorka jakies tam podstawy ma i cos ugotowac umie. Tak samo ja kotleta mielonego czy schabowego popelnie, spaghetti tez ale ogolnie nie jestem w gotowaniu biegla, nie znam wielu przepisow i generalnie nie czuje za bardzo tego ( w sensie czy jest wystarczajaco slone, slodkie ostre).  Nie oznacza to jednak ze padlabym czy wrecz zdechlabym  z glodu gdyby meza zabraklo, no bez przesady.

84

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Ugotowanie ryżu i makaronu nazywasz podstawą znajomości gotowania...?
O matko, gdzie te czasy zmierzają...

Tu już naprawdę nie chodzi o to, żeby była kura domową i uslugiwała facetowi, ale dla siebie samej pewne rzeczy powinna umieć.

85

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Cyngli napisał/a:

Ugotowanie ryżu i makaronu nazywasz podstawą znajomości gotowania...?
O matko, gdzie te czasy zmierzają...

Tu już naprawdę nie chodzi o to, żeby była kura domową i uslugiwała facetowi, ale dla siebie samej pewne rzeczy powinna umieć.

no oki,ale po co?
jej to najwidoczniej nie bylo i nie jest do niczego potrzebne

ja ogólnie nie cierpię jak ktos sie upiera, ze ktoś inny cos POWINIEN - umieć, zrobić, nie wazne.
skoro nie robi, a zyje, to nie jest zle.

86

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Cyngli napisał/a:
_v_ napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Każdy powinien umieć gotować, bez znaczenia jakiej jest płci. Żeby nie zdechnąć z głodu i utrzymać organizm w dobrej formie, KAZDY musi umieć gotować.
Sorry, ale ugotowanie makaronu i ryżu czy usmażenie jajecznicy to NIE JEST gotowanie. Żywiąc się w ten sposób nie dozyjesz 60-tki. Zacznij o tym myśleć już teraz. Ryż to zapychający steropian a makaron to sam gluten.
Nie musisz lubić gotować. Ja też nie lubię prać i sprzątać. Ale muszę, bo inaczej będę żyła w syfie i chodziła w smierdzacych majtkach. Teraz rozumiesz? I Twój partner nie ma nic do rzeczy. Napisałabym Ci to samo nawet gdybyś była singlem.

bez przesady smile
od prania sa pralnie, od gotowania bary mleczne, od sprzątania sprzątaczki wink

Nie no, jasne. Jak kogoś stać na to wszystko, to czemu nie. A potem chodzą po ulicach kaleki życiowe, które niczego nie potrafią... Sorry, dla mnie to chore.

Tu akurat się się z Tobą Cyngli nie zgadzam. Można mieć bowiem świetny zawód, bardzo dobrze zarabiać i nie chcieć tracić czasu na takie czynności, a przy okazji dać zajęcie i zarobek innym.

Choć sama potrafię i lubię gotować, a bardzo wiele "męskich" zajęć to dla mnie pikuś (syfon, elektryka itp.), to jak najbardziej rozumiem tych, którzy się takich rzeczy nie tykają, bo nie muszą, bo szkoda na to czasu.

Autorki to jednak nie dotyczy, po póki co żyje za kasę rodziców.


A problem polega na tym, że partner nie próbuje nawet iść na kompromis w kwestii gotowania. Sam nie lubi, nie ma nawet ochoty spróbować, ale ma wymagania.
Żeby choć zaproponował - ok. to ja będę zawsze robił zakupy i sprzątał po posiłkach, a także nauczę się tych prostych czynności  - postawię ziemniaki, zanim Ty wrócisz z pracy, przyprawię już mięso itp. A on nic, chciałby mieć pod nos - świeże i domowe, takie jak od mamusi.

Znam parę, gdzie ona nie gotuje, on też nic nie potrafi. Żywią się w stołówkach. Dzieci także tylko na jedzeniu stołówkowym. Niedzielne obiady u mamusi.
Nie jest to pewno ideał, ale naprawdę ludzie mają w związkach gorsze problemy niż tylko jakość żywienia.

87 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-12-30 15:25:33)

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Widzę, że się nie rozumiemy w ogóle.
Z facetem się nie dogada, bo on NIE chce kompromisu.
Na jej miejscu bym sobie odpuściła takiego kawalera.
Ale pewne czynności warto w życiu umieć, dla samego siebie. Kaska od rodziców może się kiedyś skończyć, mamusia wiecznie żyć i usługiwać też nie będzie.

Dla mnie codzienne stołowanie się na mieście to marnotrawienie pieniędzy. A częste  jedzenie w fast foodach nikomu nie służy.

88

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Cyngli napisał/a:

Albo oboje zdechniecie z głodu, albo się nauczycie gotować podstawowe potrawy, albo będziecie żywić się śmieciowym jedzeniem. Na zdrowie, skoro takie z Was lenie.

Cyngli, to jeden z tych Twoich komentarzy, za które mam ochotę przybić Ci 5!
Czemu na forum nie ma like? smile)

89

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Uważam jak Wielokropek. Ten problem to wierzchołek góry lodowej. Przede wszystkim widać, że chłopak wychowany w patriarchacie taki też układ zamierza stworzyć. Przy czym to taka specyficzna wersja patriarchatu. W normalnej role były podzielone: facet zarabiał, reperował/remontował, kobieta prowadziła dom. W tej zmienionej w latach 70-80-tych wersji pracują zarówno kobieta jak i mężczyzna, reperuje facet, remontuje fachowiec, za to obowiązki domowe związane z prowadzeniem domu z jakichś niewyjaśnionych przyczyn pozostają kobiecie. Efekt: facet po pracy zalega na kanapie, kobieta po pracy musi zrobić dokładnie to samo co kobiety niepracujące zawodowo tylko w krótszym czasie.  Jak słyszę męski argument: "ty cieknącego kranu nie naprawisz/śrubki nie wkręcisz" to mnie trafia. Tak jakby reperowanie było czynnością codzienną, taką jaką jest robienie zakupów, gotowanie, sprzątanie czy pranie.

Na szczęście coraz mniej takich mężczyzn. Ogromna większość rozumie, że jak oboje po pracy, to trzeba razem się zorganizować, podzielić pozostałe obowiązki. Forma dowolna. Nie musi być tak, że gotuje raz facet/raz kobieta. To zależy od preferencji. Jest sporo do zrobienia.

Twój mężczyzna jednak do takich - jak widać - nie należy. Praca umysłowa potrafi być tak samo wykańczająca jak fizyczna. Wiem z doświadczenia. Każdemu po pracy należy się odpoczynek. A jak oboje wezmą się do pracy, to jest szansa, że oboje odpoczną. Inaczej tylko jedna osoba w tym układzie będzie odpoczywać.

Myślę, że trochę w ramach protestu pokazujesz, że uczyć się gotować nie zamierzasz. Gdyby mój facet powiedział mi, że to mój obowiązek, to sama nie wiem, jak bym zareagowała.

Cóż, pozostaje rozmowa. Jeśli Twój facet nie zmieni stanowiska, pozostanie mu poszukanie takiej kobiety, która się na takie warunki zgodzi (choć dobrze by było, by jeszcze był gotów zarobić także na nią, by ona mogła poświęcić się dogadzaniu jego podniebieniu). Inna opcja jest dla mnie haniebnym wykorzystywaniem i robieniem z kobiety służącej.

A gotowanie rzeczywiście nie jest trudne. Jestem pewna, że jak przeczytasz jakieś przepisy w necie, to spokojnie będziesz w stanie zrobić dużo więcej niż ten makaron czy ryż. Można też gotować na parę dni, mrozić część. Wcale nie trzeba gotować dzień w dzień. Mnie też codzienne stanie przy garach by denerwowało.
Ale na jego oczekiwania się gódź. Są niedzisiejsze, uwłaczające Ci.

Ach... i od razu dodam, że nie mam nic przeciwko kobietom siedzącym w domu i prowadzącym dom. smile

90 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-12-30 15:50:09)

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Cyngli napisał/a:

Ugotowanie ryżu i makaronu nazywasz podstawą znajomości gotowania...?
O matko, gdzie te czasy zmierzają...

Tu już naprawdę nie chodzi o to, żeby była kura domową i uslugiwała facetowi, ale dla siebie samej pewne rzeczy powinna umieć.

Teraz tak się zastanawiam: co według niektórych tutaj oznacza gotowanie? Czyżby niektórzy nie przesadzali? Dla ciekawości zajrzę na PWN. Taka polska kuchnia jest bardzo ciężkostrawna i generalnie średnio zdrowa. Kto codziennie bierze się za kuchnię np. japońską, śródziemnomorską, daleko staropolską (np. sałatka z pokrzyw i bratków, ogórek w occie i z skwaśniałą śmietaną) nie mówiąc o produktach naprawdę eco (czego nigdy nie było i to tylko pust slogan, aby płacić więcej, bo ziemia zawsze jest czymś skażona w niższym, bądź wyższym stopniu) smile. A najzdrowsza kuchnia to ta właśnie podstawowa pozbawiona nadmiaru soli, cukru, minimalna ilość obróbek termicznych itp. Dla mnie każdy powinien umieć tyle na ile zachodzi potrzeba. Powoli zmusza się ludzi do bycia "ekspertami" od wszystkiego, bo jak to tak!? Kiedyś nie było za wiele techniki/informacji do przyswojenia to dla zwykłej rozrywki grzebało się w radiu, czy gadało z sąsiadką o nowym przepisie na szarlotkę smile.

Jednakże ponownie wracając do tematu - On remontuje mieszkanie, pora zimowa to trzeba tonę węgla rozładować do kotłowni, ma do wykopania uschnięte drzewa, musi naprawić płot, jedzie na pole pilnować ziemi, bo dziki mogą zbuchtować, tnie/rozbija drewno na tydzień, czy coś w tym stylu? No dobra przynajmniej wynosi śmieci (to nawet Ferdek Kiepski robił wink), bądź odświeża mieszkanie? Wykonuje jakiekolwiek "tradycyjne" męskie czynności? Bo jeśli nie to co takiego robi? Wasz dom funkcjonuje tak, że są tylko "kobiece" obowiązki, a męskie załatwia ktoś z zewnątrz czy co? Czy po prostu ma fizyczną pracę jak większość ludzi (kobiet i mężczyzn) w tym kraju i w domu u Niego ojciec nic nie robił oprócz tego?
Jeśli kobieta ma przyjmować tradycyjne role to mężczyzna ma obowiązek zrobić to samo i nie na zasadzie "bo nie mam nic do roboty", bo zawsze znajdzie się coś do roboty smile. Drzewo można przyciąć, sprawdzić ogrodzenie/dach, ogrzewanie centralne, zrobić dodatkową półkę - tylko tak dziwnie dzisiaj większość mężczyzn nie wykazuje własnej inicjatywy, aby coś zrobić tylko czeka, aż kobieta powie co ma robić. Stąd to właśnie zaleganie na kanapie. Sami prowokują do bycia traktowanymi jak dzieci smile. Nie wspominam właśnie, że teraz młodzi ludzie rzeczywiście rzerują na gotujących rodzicach. Syn/córka ma rodzinę (choćby już jest dorosły i się wyprowadził) to koniec z obiadkami, nie daj Boże dowożeniem jedzenia.
Dla mnie ten związek to jakieś nieporozumienie i jak najszybciej powinni dojść do wniosku, czy warto męczyć się dla zasady.

91

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Cyngli napisał/a:

Widzę, że się nie rozumiemy w ogóle.
Z facetem się nie dogada, bo on NIE chce kompromisu.
Na jej miejscu bym sobie odpuściła takiego kawalera.
Ale pewne czynności warto w życiu umieć, dla samego siebie. Kaska od rodziców może się kiedyś skończyć, mamusia wiecznie żyć i usługiwać też nie będzie.

Dla mnie codzienne stołowanie się na mieście to marnotrawienie pieniędzy. A częste  jedzenie w fast foodach nikomu nie służy.

Oczywiście, że warto, nikt temu nie zaprzecza smile Tym bardziej, że teraz nauczyć się gotować jest bardzo łatwo i przyjemnie. Są fajne blogi z filmami z kuchnią prostą i szybką, są warsztaty kuchenne (akurat mam niedaleko taki punkt i często widzę tam dzieci, chyba to przyjęcia urodzinowe połączone z nauką gotowania). Poza tym w sklepach są dania półgotowe, choć droższe i nie takie zdrowe, to można od nich zacząć. Jest to w sumie łatwe i nawet mój tata się nauczył na stare lata, choć wcześniej kuchni unikał jak ognia. Wystarczą chęci.
Niemniej jednak wciąż uważam, że nie jest to niezbędna do życia konieczność  -  o ile kogoś stać na żywienie się poza domem.

92

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Prawda, podstawowy problem to nieumiejetnosc pojscia na kompromis ani ze strony Autorki ani jej faceta. Nie wyobrazam sobie prowadzenia gospodarstwa jezeli w podstawowych sprawach sie nie mozna dogadac.

Inna sprawa jest to, ze umiejetnosc gotowania uwazam za podstawowa w zyciu. Rownie dobrze mozna by bylo upierac sie w nieumiejetnosci obslugiwania pralki.

93 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-12-30 16:42:24)

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Zaraz będzie odpowiedź, że przecież są pralnie na mieście...
Tylko, że jak komuś się nie chce załadować ciuchów do pralki i nastawić odpowiedni program, to wątpię, że mu się będzie chciało jeździć po pralniach, zawozić pranie i je przywozić. Chyba, że jakaś ekskluzywna pralnia, gdzie uprane, wyprasowane i poskładane ciuchy przywozi do domu kurier...
Nie wiem, dla mnie to są podstawowe czynności domowe. Szkoda by mi było pieniędzy na pralnię, ciągle jedzenie w restauracjach, gosposię. Nie czulabym się w ogóle jak w domu, gdybym nic w nim nie robiła...

Wróć, jeszcze gosposię sobie wyobrażam w momencie, gdy ma się duży dom i dużo obowiązków w ciągu dnia - bo przy dwupokojowym mieszkaniu jakoś nie widzę sensu.

94

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Cyngli napisał/a:

Zaraz będzie odpowiedź, że przecież są pralnie na mieście...
Tylko, że jak komuś się nie chce załadować ciuchów do pralki i nastawić odpowiedni program, to wątpię, że mu się będzie chciało jeździć po pralniach, zawozić pranie i je przywozić. Chyba, że jakaś ekskluzywna pralnia, gdzie uprane, wyprasowane i poskładane ciuchy przywozi do domu kurier...
Nie wiem, dla mnie to są podstawowe czynności domowe. Szkoda by mi było pieniędzy na pralnię, ciągle jedzenie w restauracjach, gosposię. Nie czulabym się w ogóle jak w domu, gdybym nic w nim nie robiła...

Wróć, jeszcze gosposię sobie wyobrażam w momencie, gdy ma się duży dom i dużo obowiązków w ciągu dnia - bo przy dwupokojowym mieszkaniu jakoś nie widzę sensu.

na grouponie można bylo kupic usluge prania z odbiorem z domu i dowozem do domu wink
serio da sie przeżyć smile

95 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-12-30 16:57:06)

Odp: Facet, a gotowanie w związku
_v_ napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Zaraz będzie odpowiedź, że przecież są pralnie na mieście...
Tylko, że jak komuś się nie chce załadować ciuchów do pralki i nastawić odpowiedni program, to wątpię, że mu się będzie chciało jeździć po pralniach, zawozić pranie i je przywozić. Chyba, że jakaś ekskluzywna pralnia, gdzie uprane, wyprasowane i poskładane ciuchy przywozi do domu kurier...
Nie wiem, dla mnie to są podstawowe czynności domowe. Szkoda by mi było pieniędzy na pralnię, ciągle jedzenie w restauracjach, gosposię. Nie czulabym się w ogóle jak w domu, gdybym nic w nim nie robiła...

Wróć, jeszcze gosposię sobie wyobrażam w momencie, gdy ma się duży dom i dużo obowiązków w ciągu dnia - bo przy dwupokojowym mieszkaniu jakoś nie widzę sensu.

na grouponie można bylo kupic usluge prania z odbiorem z domu i dowozem do domu wink
serio da sie przeżyć smile

V, wierzę, jak ktoś nie ma co z kasą robić.
Ja tam bym nie chciała, żeby ktoś obcy dotykał moją bieliznę. No chyba, że bieliznę zużytą należy wyrzucić, a na jej miejsce kupić nową ;-P

96

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Cyngli napisał/a:
_v_ napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Zaraz będzie odpowiedź, że przecież są pralnie na mieście...
Tylko, że jak komuś się nie chce załadować ciuchów do pralki i nastawić odpowiedni program, to wątpię, że mu się będzie chciało jeździć po pralniach, zawozić pranie i je przywozić. Chyba, że jakaś ekskluzywna pralnia, gdzie uprane, wyprasowane i poskładane ciuchy przywozi do domu kurier...
Nie wiem, dla mnie to są podstawowe czynności domowe. Szkoda by mi było pieniędzy na pralnię, ciągle jedzenie w restauracjach, gosposię. Nie czulabym się w ogóle jak w domu, gdybym nic w nim nie robiła...

Wróć, jeszcze gosposię sobie wyobrażam w momencie, gdy ma się duży dom i dużo obowiązków w ciągu dnia - bo przy dwupokojowym mieszkaniu jakoś nie widzę sensu.

na grouponie można bylo kupic usluge prania z odbiorem z domu i dowozem do domu wink
serio da sie przeżyć smile

V, wierzę, jak ktoś nie ma co z kasą robić.
Ja tam bym nie chciała, żeby ktoś obcy dotykał moją bieliznę. No chyba, że bieliznę zużytą należy wyrzucić, a na jej miejsce kupić nową ;-P

Ok, ok spokojnie. Nie pisałam, że nie potrafię włączyć pralki, pozamiatać, umyć podłogi czy okien. Umiem i chciałabym żeby partner też umiał włączyć pralkę, a nie czekał z tym specjalnie na mnie.
Co do gotowania, chętnie poszłabym na kompromis, gdyby on chciał. hmm

97

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Ale PO CO?

Wlozenie ciuchow do pralki i nastawienie programu zajmuje 5 minut. Jak ktos jest wyjatkowo leniwy, to moze sobie nawet kupic pralke z funkcja suszenia. Podobnie z gotowaniem. Nie tyle mozna sie nauczyc absolutnych podstaw, co sprawic wolnowar, maszyne do chleba, do gotowania ryzu- sa teraz na rynku tony urzadzen.

98

Odp: Facet, a gotowanie w związku
karolinax1q napisał/a:
Cyngli napisał/a:
_v_ napisał/a:

na grouponie można bylo kupic usluge prania z odbiorem z domu i dowozem do domu wink
serio da sie przeżyć smile

V, wierzę, jak ktoś nie ma co z kasą robić.
Ja tam bym nie chciała, żeby ktoś obcy dotykał moją bieliznę. No chyba, że bieliznę zużytą należy wyrzucić, a na jej miejsce kupić nową ;-P

Ok, ok spokojnie. Nie pisałam, że nie potrafię włączyć pralki, pozamiatać, umyć podłogi czy okien. Umiem i chciałabym żeby partner też umiał włączyć pralkę, a nie czekał z tym specjalnie na mnie.
Co do gotowania, chętnie poszłabym na kompromis, gdyby on chciał. hmm

Ale on Ci powiedział wprost, że nie będzie tego robił.
Na co liczysz, że za dotknięciem czarodziejskiej różdżki on nagle zapragnie zostać szczęśliwą Panią Domu?
To się nie stanie. Możesz już zacząć się ewakuować.

99

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Cyngli napisał/a:
_v_ napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Zaraz będzie odpowiedź, że przecież są pralnie na mieście...
Tylko, że jak komuś się nie chce załadować ciuchów do pralki i nastawić odpowiedni program, to wątpię, że mu się będzie chciało jeździć po pralniach, zawozić pranie i je przywozić. Chyba, że jakaś ekskluzywna pralnia, gdzie uprane, wyprasowane i poskładane ciuchy przywozi do domu kurier...
Nie wiem, dla mnie to są podstawowe czynności domowe. Szkoda by mi było pieniędzy na pralnię, ciągle jedzenie w restauracjach, gosposię. Nie czulabym się w ogóle jak w domu, gdybym nic w nim nie robiła...

Wróć, jeszcze gosposię sobie wyobrażam w momencie, gdy ma się duży dom i dużo obowiązków w ciągu dnia - bo przy dwupokojowym mieszkaniu jakoś nie widzę sensu.

na grouponie można bylo kupic usluge prania z odbiorem z domu i dowozem do domu wink
serio da sie przeżyć smile

V, wierzę, jak ktoś nie ma co z kasą robić.
Ja tam bym nie chciała, żeby ktoś obcy dotykał moją bieliznę. No chyba, że bieliznę zużytą należy wyrzucić, a na jej miejsce kupić nową ;-P

Cyngli, chodzi mi tylko o jedno: jesli ktos nie chce gotowac, niech nie gotuje. jak mawial moj wujek: twój cyrk, twoje maupy.
ae niech nie wymaga, ze ktoś inny bedzie dla niego sluzacym czy kucharzem, bo nie ma takiego prawa.

jak już pare osob slusznie zauważyło, tu nie chodzi o umiejętność gotowania, tylko o to, ze pan ma juz plan na swoje zycie, a obsluge zapewniać mu ma jego partnerka, która zastąpi mamusie. a pan bedzie moze laskawie pomagal w weekendy.

100

Odp: Facet, a gotowanie w związku
karolinax1q napisał/a:
Cyngli napisał/a:
_v_ napisał/a:

na grouponie można bylo kupic usluge prania z odbiorem z domu i dowozem do domu wink
serio da sie przeżyć smile

V, wierzę, jak ktoś nie ma co z kasą robić.
Ja tam bym nie chciała, żeby ktoś obcy dotykał moją bieliznę. No chyba, że bieliznę zużytą należy wyrzucić, a na jej miejsce kupić nową ;-P

Ok, ok spokojnie. Nie pisałam, że nie potrafię włączyć pralki, pozamiatać, umyć podłogi czy okien. Umiem i chciałabym żeby partner też umiał włączyć pralkę, a nie czekał z tym specjalnie na mnie.
Co do gotowania, chętnie poszłabym na kompromis, gdyby on chciał. hmm

Konta Ci się pomyliły.

101

Odp: Facet, a gotowanie w związku
santapietruszka napisał/a:
karolinax1q napisał/a:
Cyngli napisał/a:

V, wierzę, jak ktoś nie ma co z kasą robić.
Ja tam bym nie chciała, żeby ktoś obcy dotykał moją bieliznę. No chyba, że bieliznę zużytą należy wyrzucić, a na jej miejsce kupić nową ;-P

Ok, ok spokojnie. Nie pisałam, że nie potrafię włączyć pralki, pozamiatać, umyć podłogi czy okien. Umiem i chciałabym żeby partner też umiał włączyć pralkę, a nie czekał z tym specjalnie na mnie.
Co do gotowania, chętnie poszłabym na kompromis, gdyby on chciał. hmm

Konta Ci się pomyliły.

;-D


V, przecież to samo napisałam wyżej... tylko w innych słowach o tym jej picusiu glancusiu...

Co do czynności domowych, uważam, że spokojnie można je zrobić samemu, chyba, że się jest tak rozpuszczonym lub bogatym, no ewentualnie zapracowanym...

102

Odp: Facet, a gotowanie w związku
santapietruszka napisał/a:

Konta Ci się pomyliły.

Nie pomyliły. Piszę z konta siostry.

103

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Poza tym nie potrafię zrozumieć, co jest fascynującego w takim leniu. Co on sobą reprezentuje?  Jak dla mnie totalne dno.

104

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Cyngli napisał/a:

Poza tym nie potrafię zrozumieć, co jest fascynującego w takim leniu. Co on sobą reprezentuje?  Jak dla mnie totalne dno.

Fakt, wcześniej nie mieliśmy takiego tematu, jak pisałam w innych kwestiach jest ok. Dopiero teraz to wyszło, przy rozmowie o ewentualnym wspólnym mieszkaniu.

105

Odp: Facet, a gotowanie w związku
karolinax1q napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Poza tym nie potrafię zrozumieć, co jest fascynującego w takim leniu. Co on sobą reprezentuje?  Jak dla mnie totalne dno.

Fakt, wcześniej nie mieliśmy takiego tematu, jak pisałam w innych kwestiach jest ok. Dopiero teraz to wyszło, przy rozmowie o ewentualnym wspólnym mieszkaniu.

No faktycznie wszystko jest ok... Poza tym, że facet jest leniem totalnym i nic mu się nie chce.

106 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-12-30 17:55:41)

Odp: Facet, a gotowanie w związku
karolinax1q napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Poza tym nie potrafię zrozumieć, co jest fascynującego w takim leniu. Co on sobą reprezentuje?  Jak dla mnie totalne dno.

Fakt, wcześniej nie mieliśmy takiego tematu, jak pisałam w innych kwestiach jest ok. Dopiero teraz to wyszło, przy rozmowie o ewentualnym wspólnym mieszkaniu.

Kobieto przecież to wszystko widać po relacji matka-syn. Do tego jak zachowuje się u obcych ludzi/rodziny/znajomych np. podczas świąt, domówki, też jak ten kołek siedzi i nie pomoże?
Jak Cyngli napisała wzięłaś sobie lenia i tyle. Teraz albo zaakceptujesz ten fakt, albo najwidoczniej lepiej się rozejść. Przykro mi. Twoja frustracja (moim zdaniem zasadna) i tak w niedługim czasie doprowadzi do końca.

107

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Lucky659 napisał/a:

Cwany_gapa nie zgadzam się z tobą. Ja jem na mieście regularnie dwa razy w tygodniu i nie mam nadwagi 30kg ani cholesterolu 500.

No tak, ale ja muszę jeść przez 7 dni w tygodniu, i to po 3 razy ;-)

A tak na poważniej, to naprawdę uważam, że nie da się całe życie wytrzymać na posiłkach z restauracji. Tam idą naprawdę na duże kompromisy pod względem jakości składników. Ludzie, którzy tak żyją na codzień, choćby kierowcy w transporcie międzynarodowym wiedzą i mówią o tym.

108

Odp: Facet, a gotowanie w związku
cwany_gapa napisał/a:
Lucky659 napisał/a:

Cwany_gapa nie zgadzam się z tobą. Ja jem na mieście regularnie dwa razy w tygodniu i nie mam nadwagi 30kg ani cholesterolu 500.

No tak, ale ja muszę jeść przez 7 dni w tygodniu, i to po 3 razy ;-)

A tak na poważniej, to naprawdę uważam, że nie da się całe życie wytrzymać na posiłkach z restauracji. Tam idą naprawdę na duże kompromisy pod względem jakości składników. Ludzie, którzy tak żyją na codzień, choćby kierowcy w transporcie międzynarodowym wiedzą i mówią o tym.

A ja jem przez 7 dni w tygodniu po 5 razy i ważę od Ciebie dużo mniej.

Nie, nie da się wytrzymać całego życia na tego typu daniach zwłaszcza gdy dadzą ci makaron a reszta składników w takiej małej ilości, że w ogóle nie powinny być wymienione w menu.Ale czasem nie ma wyjścia i czasem trzeba wstąpić na ciepły posiłek w ciągu dnia. Slow food też nie lepszy. Dają za dużo przypraw, by zrekompensować brak mięsa. Czasem naprawdę nie da się tego jeść a branie ciągle tego samego do jedzenia mnie nudzi. Nie cierpię nudy w kuchni, więc czasem jest to fast food albo zupa w bufecie.

Po spotkaniu z dietetykiem, kiedy ten oznajmił mi, że nie mogę tego i owego. Mam stosować dietę rozdzielną. Unikać mięsa i nabiału bo mam nietolerancję pokarmową. Tylko ja nie wyobrażam sobie zjeść sam suchy makaron na obiad.

109 Ostatnio edytowany przez cataga (2017-12-31 01:23:40)

Odp: Facet, a gotowanie w związku

oj cos mam wrażenie,mże to nie o gotowanie chodzi
pan jasno zadeklarował, że ewentualnie może pomóc czy cos, a ona ma ogarniac  obiady i calą resztę sprzątania, on ewentualnie  będzie w weekend "pomagał" czytaj - uniesie nogo znad fotela,żeby kobieta mogła poodkurzać kolo niego.
No i nie lubi odgrzewanego jedzenia, na dwa dni ugotowac to nie , on chce miec codziennie inny obiadek.
Panicz sobie kucharkę chce ustawic.
Inna sprawa,że dobrze jest umiec ugotowac proste potrawy - przede wszystkim zdrowiej i troche taniej.
Niemniej, absurdalny jest poziom zyczeń panicza, kotry jak na razie, chodzi na obiadki do mamusi.
jestem ciekawa, w jakich sprawach wy sie dogadujecie - chyba  w takich,że tak samo chętnie razem uprawiacie seks i to wszystko.

110

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Kabaczku1, w związku z brakiem możliwości skutecznego dostarczenia do Ciebie wiadomości mailowej informuję tutaj, że założenie przez Ciebie kolejnego konta (zgodnie z regulaminem każdy Użytkownik może posiadać tylko jedno), zwłaszcza biorąc pod uwagę, że ma to miejsce nie po raz pierwszy, skutkować będzie nałożeniem blokady na wszystkie konta.
Z pozdrowieniami,
Olinka

P.S. Proszę, abyś w swoim profilu podała istniejący i używany adres mailowy, co również wynika z obwiązujących na Netkobietach zasad.

111

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Pamiętaj, że faceci często stawiają nam absurdalne wymagania, żeby przetestować na ile jesteśny sjire do poświęceń. Ty się zgodzisz gotować. Będziesz tyrać w kuchni jak kopciuszek, a on później powoe Ci, że nie wyobraża sobie żeby mył okna, przebierał dziecko lub się nim opiekował lub coś innego, czym będzie przesuwał granicę. Z każdą Twoją odmową będzie zawiedziony i zły tworząc Ci wyrzuty sumienia godne złej kobiety. I nie zaspokoisz go nigdy, bo zawsze będzie wymyślał coś nowego.

Związek składa się z kompromisów. Oboje nie lubicie gotować. Kochający facet zrobi wszystko, żeby jakoś się uczciwie z Tobą dogadać i żebyś Ty w związku też czuła się dobrze. Facet zapatrzony w siebie, kochający własną wygodę ponad Wasze wspólne dobro będzie stawiał wymagania. A fakt, że teściowa 23-latkowi, który zarabia i żyje na swoin - donosi obiadki też jest niepokojący.

Nie dawaj się urobić. Jeśli ty coś poświęcasz on też powinien. Nie pozwól sobie wmówić, że jeżeli nie gotujesz obiadów i nie słuchasz rozkazów to jesteś złą kobietą (a on zasługuje na najlepsze, bo przecież helllllloooo on pracuje!!! Szok!). Też wymagaj od niego. Bo z tego co piszesz działa to tylko w jedną stronę - on ocenia Ciebie i on wymaga od Ciebie. Też masz prawo do tego, by wymagać od niego by był fajnym.kochającym, troskliwym facetem.

A tak między nami - obserwuj go, bo mężczyźni sprawnie usypiają naszą czujność i rezygnujemy  zbyt łatwo z naszych PRAW!! Patrz zawsze na to co robi, nie na to co mówi. Bo ta sprawa z gotowaniem jest dziwna i nie wiadomo, czy za kilka miesięcy, lat nie będziesz musiała uciekać z tego związku. Więc po prostu bądź czujna.

112

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Jovanna, mysłę dokładnie tak samo. Facet jest niegotowy do kompromisu, on pracuje, a ona, no to niewazne, że ona tez , on ma cięższą pracę- gra spoleczna moje lepsze niż twoje.   Dogadują sie, bo dotychczas nie musieli sie dogadywać.
Autorka tematu niech go nie słucha, a patrzy,że w wieku 23 lat pan nadal je obiadki u mamusi, kobiete chce miec do odwalania czarnej roboty  i ma być tak, jak on cche, kobieta i jej potrzeby ( odpoczyynku) sa nieważne.
A jak dzieci przyjdą? to panicz nadal będzie do mamusi uciekał, " bo w domu nie da sie wytrzymac, ciągłe wrzaski, wysypiac sie nie moge, a MAM CIEŻKĄ PRACĘ!''

albo kompromis, albo zostaniesz, autorko , kolejna poświecająca się dla meża i rodziny, a on po 20 latach znajdzie sobie mlodszy model" bo ty taka zaniedbana, niigdzie nie wychodzisz", ''nie masz żadnych zainteresowań, Zosia  ma fajną prace, jest zgrabna, a ty, kocmołuch z dziecmi... ''

113 Ostatnio edytowany przez katarine93 (2017-12-31 19:07:06)

Odp: Facet, a gotowanie w związku
silent napisał/a:
_v_ napisał/a:

nieźle się pan urządza

chcesz być służącą to proszę bardzo smile

Serio? Ugotować obiad to już służąca?
Jak naprawić cieknący kran do już hydraulik?

Kooocham ten argument <3
Tak często psują się wam w domu te krany i inne sprzęty, że trzeba coś codziennie naprawiać, przy czymś codziennie grzebać? Bo panicz od autorki pewnie obiadków to by żądał codziennie. I każdy inny, co używa tego "argumentu" też.

Sprawa jest jasna - jeśli oboje macie zamiar pracować, to i oboje w miarę po równo dbacie o gospodarstwo domowe. Jeśli Twój pan, Autorko, nie raczy czasem złapać za ścierkę czy odkurzacz, zbliżyć się do garów, zrobić cokolwiek dla was po pracy, chociażby po to, żeby Cię odciążyć (a na to się zanosi), sprawa jest jasna - kopnij lenia w dupę i tyle.

Dam sobie rękę uciąć, że jeśliby jednak w jakiś sposób pojawiły się dzieci (jeśli ich nie chcecie, to wam ich nie życzę, ale też trzeba taką ewentualność wziąć pod uwagę), też zajmowałabyś się nimi tylko Ty.

Nie jestem jakąś nazifeministką, jeżeli bym z jakichś powodów nie pracowała, oczywiste dla mnie byłoby, że dbam o dom w znacznie większej części niż partner, jeśli pracuję - oczekuję sprawiedliwego podziału obowiązków. Tyle smile

A gotować choć trochę się naucz, bo warto, nawet dla samej siebie. Można powiedzieć, że to taka podstawowa umiejętność niezbędna KAŻDEMU, nie tylko kobiecie. Sama średnio potrafię, też jakoś mnie do tego nie ciągnie, bo brak mi talentu w podobny sposób, co Tobie, żałuję, ale nikt mnie specjalnie do tego nie wdrażał jak byłam młodsza, może to też dlatego. Ale teraz czasami coś próbuję i jak wychodzi, to jest mega satysfakcja wink

Biały napisał/a:

Podstaw gotowania to powinno się kurde bele nauczać w szkole, zarówno dziewczyn jak i chłopaków. To przecież jest elementarna wiedza, do przeżycia na tej planecie.

Święte słowa. Przydałoby się zamiast nauki miliona niepotrzebnych pierdół.

114

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Uważam, że nie ma sensu cały czas jeść na mieście, bo jednak zazwyczaj w knajpach idą na ilość, raczej nie chce im się robić wszystkiego na świeżo (no i pewnie też nie ma na to czasu) i ciągle przez to je się jedzenie raczej słabej jakości itp. Nie wiemy też jak to zostało zrobione. Łatwo też dostać coś nieświeżego, ale przyprawionego tak, że nie każdy to poczuje. Dlatego tak najczęściej też jestem za zrobieniem czegoś samemu, a jedzeniem na mieście czasem, gdy ma się ochotę i gdy nie ma wyjścia. Wiadomo niektórzy będą musieli to robić przez swoją pracę prawie codziennie i rozumiem, ale niektórzy dadzą radę ugotować na parę dni i tylko czasem zjeść na mieście. To fakt, że ugotowanie samego ryżu to mało, autorka pisała, że umie jeszcze mięso w papirusie, skoro tak, to następne może nauczyć się robić kotlety schabowe, może mięso też piec, no albo po prostu kupić udka z kurczaka, umyć, przygotować i gotować z godzinę. Tak na początek właśnie tego się uczyłam, bo to jest proste, a też jakoś świetnie nie gotuję. Może też nauczyć się robić zupy, gulasze i wiele innych rzeczy.

115 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2017-12-31 21:50:15)

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Beyondblackie napisał/a:

... do gotowania ryzu- sa teraz na rynku tony urzadzen.

To już chyba dla paralityków lol

Cyngli napisał/a:

Ugotowanie ryżu i makaronu nazywasz podstawą znajomości gotowania...?
O matko, gdzie te czasy zmierzają...

To już upośledzenie życiowe.

Cyngli napisał/a:

... pewne rzeczy powinna umieć.

Dobrze napisane.

116

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Milycham, ja tam uwazam, ze doroslemu czlowiekowi po prostu nie wypada nie umiec gotowac. Im lepiej sie to umie, tym bardziej pozadany kandydat/ kandydatka. I o ile jestem w stanie zrozumiec, ze mlody chlopak/ dziewczyna ledwo cos umia zrobic poza jajkiem na miekko, jajecznica i tluczonymi ziemniakami, to zeby dorosla kobyla nie byla w stanie ugotowac rosolu albo zrobic podstawowego obiadu, to juz wstyd i zenada.

Malo ludzi ma tyle kasy by ciagle jadac na miescie, a poza tym nawet w dobrej restauracji nie masz pojecia co wsadzili na talerz. Wiec pomijajac sytuacje w ktorej kogos stac na zatrudnienie kucharki do domu, to stolowanie sie po knajpach jest normalnie niezdrowe. Jak ostatnio musialam sie tak zywic bo mi kuchnie montowali, to myslalam, ze mi wybije- ciagle brzuch mnie bolal i mialam inne nieprzyjemne sensacje. Inna sprawa, ze szkoda na to kasy, podczas kiedy sama moge ugotowac pelnowartosciowy posilek za frakcje ceny.

117

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Na studiach czyli w wieku 20-24 lat nauczyłem się m.in. robić kotlety ha, ha z mortadeli. Naleśniki, racuchy, leczo, schabowe, mielone, pulpety. Rzekłbym, że takie podstawy żeby ugotować coś do jedzenia. O mielone to mnie czasem prosi żona, bo mówi, że te moje jakieś lepsze. Siedziałem sam z dziećmi, to zrobiłem im szarlotkę. Czy lubię gotowanie? Nie ale dla kogoś bliskiego mogę to robić. Dokładnie to samo mówiła mi moją mama.

118 Ostatnio edytowany przez ulka0011 (2017-12-31 22:48:51)

Odp: Facet, a gotowanie w związku
kabaczek1 napisał/a:

Jestem z chłopakiem 3 lata. Jesteśmy w tym samym wieku - 23 lata.
Ostatnio zaczęliśmy rozmawiać  o wspólnym mieszkaniu i tu nastąpił
problem. Otórz mój chłopak chce żebym to ja w domu gotowała.
On nie umie gotować i mówi też, że próbował kiedyś ale nie lubi tego.
Rzecz w tym, że ja też nie lubie gotowania. A nawet więcej.. nie potrafię.
Powiem jeszcze więcej - nie mam ochoty na to zeby się nauczyć.

I wiem  świetnie, że są proste przepisy choćby w internecie
ale po pierwsze nie mam wyczucia ( na jakim ogniu, jak długo itp.)
Często mimo, że trzymałam się przepisu i dokładnych instrukcji
potrafiłam coś przypalić.po drugie - Po prostu tego nie lubię i nie chcę.
Potrafię zrobić tylko jajecznicę, kotlety w papirusie ( bo wystarczy
tylko ubić i dać w papierusie na patelni) oraz zagotować wodę i
wrzucić makaron. Nie gotuję codziennie, tak właściwie to bardzo rzadko
tylko jeśli mam wielką ochotę zjeść któreś z tych dań.

Na co dzień nie jem obiadów, jem kanapki albo coś co można szybko
przygotować bez stania przy garnkach.

Mój facet pracuje, ja na razie tylko studiuje, a po studiach od razu
idę do pracy, więc nie jest tak że będę w domu na jego utrzymaniu.
On chciałby, żebym po pracy mu gotowała, a na argument, że ja też
będę pracować mówi, że on pracuje fizycznie, więc ja powinnam się tym zająć.
Dodatkowo mówi, że teraz dopóki '' tylko '' studiuje to
mam więcej czasu i powinnam się tym zająć.

Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji? Czy widzicie jakieś możliwe
rozwiązania? Od razu powiem, że wspólne gotowanie nie wchodzi w grę,
on nawet sobie nie wyobraża robić cokolwiek w kuchni. Już i tak z wielką
łaską robi sobie kanapki, a najlepiej chciałby żebym ja mu je robiła
jak zamieszkalibyśmy razem. Na razie jego matka czasem mu podwozi obiadki,
albo chodzi jeść na mieście.
Poza tym problemem, nie mieliśmy do tej pory żadnych poważnych
konfliktów, w innych kwestiach dogadujemy się.

.

Oczywiscie, ze jest wyjscie i to bardzo proste smile

No bo skoro oboje nie chcecie gotowac to nie bardzo rozumiem po co to w ogole robic?

No chyba ze kanapki i mrozone frytki to tez gotowanie, no ale wtedy powiedzialabym Wam ze przesadzacie.

Ja kiedys tez nie lubilam gotowac i wiem z doswiadczenia, ze na kanapkach i zupkach w proszku da sie zyc.

W pewnym wieku zmienilam faceta, nagle okazalo sie ze dla niego chce sie nawet golabki i pierogi nauczuc robic, tak wiec okres "buntu kucharzeniowego" minal, a ja od tamtej pory uwielbiam patrzec jak milosc mego zycia pochlania wszystko co dla niego ugotuje.

Nie mowie, ze z Wami tak bedzie, mowie tylko zycie potrafi zaskoczyc wink

.

119

Odp: Facet, a gotowanie w związku
ulka0011 napisał/a:
kabaczek1 napisał/a:

Jestem z chłopakiem 3 lata. Jesteśmy w tym samym wieku - 23 lata.
Ostatnio zaczęliśmy rozmawiać  o wspólnym mieszkaniu i tu nastąpił
problem. Otórz mój chłopak chce żebym to ja w domu gotowała.
On nie umie gotować i mówi też, że próbował kiedyś ale nie lubi tego.
Rzecz w tym, że ja też nie lubie gotowania. A nawet więcej.. nie potrafię.
Powiem jeszcze więcej - nie mam ochoty na to zeby się nauczyć.

I wiem  świetnie, że są proste przepisy choćby w internecie
ale po pierwsze nie mam wyczucia ( na jakim ogniu, jak długo itp.)
Często mimo, że trzymałam się przepisu i dokładnych instrukcji
potrafiłam coś przypalić.po drugie - Po prostu tego nie lubię i nie chcę.
Potrafię zrobić tylko jajecznicę, kotlety w papirusie ( bo wystarczy
tylko ubić i dać w papierusie na patelni) oraz zagotować wodę i
wrzucić makaron. Nie gotuję codziennie, tak właściwie to bardzo rzadko
tylko jeśli mam wielką ochotę zjeść któreś z tych dań.

Na co dzień nie jem obiadów, jem kanapki albo coś co można szybko
przygotować bez stania przy garnkach.

Mój facet pracuje, ja na razie tylko studiuje, a po studiach od razu
idę do pracy, więc nie jest tak że będę w domu na jego utrzymaniu.
On chciałby, żebym po pracy mu gotowała, a na argument, że ja też
będę pracować mówi, że on pracuje fizycznie, więc ja powinnam się tym zająć.
Dodatkowo mówi, że teraz dopóki '' tylko '' studiuje to
mam więcej czasu i powinnam się tym zająć.

Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji? Czy widzicie jakieś możliwe
rozwiązania? Od razu powiem, że wspólne gotowanie nie wchodzi w grę,
on nawet sobie nie wyobraża robić cokolwiek w kuchni. Już i tak z wielką
łaską robi sobie kanapki, a najlepiej chciałby żebym ja mu je robiła
jak zamieszkalibyśmy razem. Na razie jego matka czasem mu podwozi obiadki,
albo chodzi jeść na mieście.
Poza tym problemem, nie mieliśmy do tej pory żadnych poważnych
konfliktów, w innych kwestiach dogadujemy się.

.

Oczywiscie, ze jest wyjscie i to bardzo proste smile

No bo skoro oboje nie chcecie gotowac to nie bardzo rozumiem po co to w ogole robic?

No chyba ze kanapki i mrozone frytki to tez gotowanie, no ale wtedy powiedzialabym Wam ze przesadzacie.

Ja kiedys tez nie lubilam gotowac i wiem z doswiadczenia, ze na kanapkach i zupkach w proszku da sie zyc.

W pewnym wieku zmienilam faceta, nagle okazalo sie ze dla niego chce sie nawet golabki i pierogi nauczuc robic, tak wiec okres "buntu kucharzeniowego" minal, a ja od tamtej pory uwielbiam patrzec jak milosc mego zycia pochlania wszystko co dla niego ugotuje.

Nie mowie, ze z Wami tak bedzie, mowie tylko zycie potrafi zaskoczyc wink

.

popieram

wystarczy znaleźć odpowiedniego partnera i optyka może sie zmienić

120

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Przejrzałam większość wątku i rozumiem autorkę.

Tu wcale nie chodzi o gotowanie tylko o władzę. Kto komu będzie mówił gdzie jego miejsce, a takze o stereotypy bo wg jej faceta to pewnie nie męskie jest gotowanie. Domaga sie od niej mimo że sam ma regularną prace, kończy wcześniej i jemu łatwiej ugotować, ale nie, gdzie tam. On woli zasiąść w fotelu i czekać aż mu podadzą.

U mnie gotuje mój facet - bo lepiej mu to idzie i lubi. Ja cos tam potrafię ugotować, ale on jest lepszy. Ja nie lubię gotować, ale jak przychodzi moja kolej to gotuję, bo trzeba, bo jeść w końcu chcemy. Ale - jakby mi mój facet KAZAŁ gotować bo tak, to pewnie jadlby kanapki.

Te czasy, gdy kobieta obsługuje mężczyznę, a on co najwyżej łaskawie pomaga, juz się skończyły. To sa czynności wspolne: gotowanie, sprzątanie, bo oboje jedzą, oboje korzystają z mieszkania. On sobie nie moze ot tak zarządzić, że tylko ona gotuje. Raz moze ona gotować, raz on. To nie jest kwestia lubienia, to po prostu trzeba zrobic.

121

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Chciałbym tylko zauważyć, że oboje wyszli z domów gdzie ktoś im usługiwał. Teraz po prostu ustalają kto dalej będzie obsługiwany...

122

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Naprawdę, ludzie pracują i mają czas na codzienne uratowanie obiadu.Mam takie trzy dni w tygodniu, że wracam z jednej pracy i mam półtorej godziny do następnej.Więc wracając do domu kupuję jakąś mrożonkę, z której robię zupę albo warzywa na patelnię.Wszystko samo się robi praktycznie, ja mam czas na ogarnięcie domu czy wyjście z psem i przebranie się do następnej pracy.Czasem obiadu gotuje mąż ale z racji, że on przywozi córkę że szkoły i za chwilę odwozi ją do drugiej a sam ma pacjentów po południu,  to wiadomo, że nie ma już czasu na gotowanie.
Naprawdę da się ogarnąć wiele rzeczy.Trzeba tylko chcieć i mieć przyjemność z tego, że dwie moje kochane osoby zjedzą coś pożywnego po ciężkiej pracy w przerwie przed kolejną.

123

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Gojka, no pewnie, ze maja czas. Ugotowanie smacznego obiadu zabiera pol godziny. POL GODZINY. Nikt przeciez na codzien nie oczekuje pieczeni huzarskich, pierogow, rolad i innych cudow wiankow, ani tez trzydaniowych obiadow obowiazkowo z tortem. Poza tym mozna gotowac na kilka dni i mrozic, a potem to juz tylko hop siup na do mikrofali i nie ma zadnej roboty.

Ale jak Snake slusznie napisal, tego typu myslenia przerasta ludzi, ktorym cale zycie mamusia uslugiwala i co teraz maja problem, zeby wode na herbate nie przypalic. Nazywam to "wyuczone lenistwo".

124

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Powtórzę za samą siebie z innego wątku (w wolnym przekazie):

- Kochanie, lubisz sernik? Jeśli lubisz, to zrobię.
- Ale ty przecież nie umiesz robić sernika.
- Nie umiem, ale jak lubisz, to się dla ciebie nauczę.

Jak dla mnie to jedno z najpiękniejszych wyznań miłosnych i chyba może posłużyć za komentarz do opisanego tutaj problemu.

125

Odp: Facet, a gotowanie w związku

Olinko, kilka lat temu to ja nie mialam pojecia o kuchni chinskiej czy indyjskiej. Moze raz jakiegos stir fry- a zrobilam. Ale poniewaz Misiek uwielbia dania orientalne, to wzielam zakasalam rekawy i sie nauczylam i dzis mam pelen repertuar big_smile Jezu, nawet jakby nagle zaczal sie interesowac potrawami z Nigerii, to tez bym nie miala problemu pogrzebac w necie i sie doszkolic w temacie big_smile

126

Odp: Facet, a gotowanie w związku
silent napisał/a:
kabaczek1 napisał/a:
silent napisał/a:

Serio? Ugotować obiad to już służąca?
Jak naprawić cieknący kran do już hydraulik?

Czyli powracamy do tradycji, że kobieta w kuchni a facet utrzymuje i naprawia?
Jakby co to sama potrafię kran naprawić, a związek chyba nie polega na tym żeby mieć w domu darmową gosposię i darmowego hydraulika.

Napisałam, że ja nie będę siedziała w domu tylko też idę do pracy więc czemu mam robić na dwa etaty?

Jakiej tradycji? Są rzeczy które kobieta zrobi lepiej niż facet i są rzeczy które facet zrobi lepiej niż kobieta.
No nie wiem co się tak buntujesz.

Np.?

127

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Nya napisał/a:
silent napisał/a:
kabaczek1 napisał/a:

Czyli powracamy do tradycji, że kobieta w kuchni a facet utrzymuje i naprawia?
Jakby co to sama potrafię kran naprawić, a związek chyba nie polega na tym żeby mieć w domu darmową gosposię i darmowego hydraulika.

Napisałam, że ja nie będę siedziała w domu tylko też idę do pracy więc czemu mam robić na dwa etaty?

Jakiej tradycji? Są rzeczy które kobieta zrobi lepiej niż facet i są rzeczy które facet zrobi lepiej niż kobieta.
No nie wiem co się tak buntujesz.

Np.?

Np. Facet lepiej wrzuci kilka ton węgla do piwnicy.

128

Odp: Facet, a gotowanie w związku
Cyngli napisał/a:
Nya napisał/a:
silent napisał/a:

Jakiej tradycji? Są rzeczy które kobieta zrobi lepiej niż facet i są rzeczy które facet zrobi lepiej niż kobieta.
No nie wiem co się tak buntujesz.

Np.?

Np. Facet lepiej wrzuci kilka ton węgla do piwnicy.

serio? każdy?
śmiem wątpić smile

129 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-01-01 16:46:20)

Odp: Facet, a gotowanie w związku
_v_ napisał/a:
Cyngli napisał/a:
Nya napisał/a:

Np.?

Np. Facet lepiej wrzuci kilka ton węgla do piwnicy.

serio? każdy?
śmiem wątpić smile

A napisałam, że każdy?
Normalny zdrowy facet. A nie jakaś cipa w rurkach...
Zrobi to szybciej, sprawniej. Nie ma co ściemniać, większość normalnych zdrowych facetów jest silniejszych fizycznie od przeciętnej kobiety. To żaden wstyd.

130 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2018-01-01 16:48:00)

Odp: Facet, a gotowanie w związku
_v_ napisał/a:
Cyngli napisał/a:
Nya napisał/a:

Np.?

Np. Facet lepiej wrzuci kilka ton węgla do piwnicy.

serio? każdy?
śmiem wątpić smile

Wystarczy, że sens przekazu jest oddany smile

A swoją drogą Cyngli, pięknie zamiatasz i bynajmniej nie chodzi o podłogę wink

Posty [ 66 do 130 z 157 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Facet, a gotowanie w związku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024