Mój świat się chyba zawalił...pomocy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mój świat się chyba zawalił...pomocy

Strony Poprzednia 1 4 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 326 do 390 z 469 ]

326

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Wszystko zależy od miasta. Ja po złożeniu pozwu czekałam długo. Złożyłam w czerwcu, pierwsza rozprawa była w lutym następnego roku


Poważnie?
Do tego czasu to ja na łeb dostanę...:(

yyyy... nie sądziłam, że niektórzy tak długo muszą czekać, paranoja... Zacznij sobie może szukać na poważnie mieszkania, bo w takich warunkach jakie masz w domu, faktycznie możesz się wykończyć psychicznie...


...psychicznie przez to wszystko to ja i tak jestem już na samym dnie...:(
Poczekam do pozwu i wtedy zacznę czegoś szukać...zobaczę jak żona się ustosunkuje do pisma z sądu

Zobacz podobne tematy :

327

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Poważnie?
Do tego czasu to ja na łeb dostanę...:(

yyyy... nie sądziłam, że niektórzy tak długo muszą czekać, paranoja... Zacznij sobie może szukać na poważnie mieszkania, bo w takich warunkach jakie masz w domu, faktycznie możesz się wykończyć psychicznie...


...psychicznie przez to wszystko to ja i tak jestem już na samym dnie...:(
Poczekam do pozwu i wtedy zacznę czegoś szukać...zobaczę jak żona się ustosunkuje do pisma z sądu

Na dnie? Myślałam, że już się jakoś podniosłeś po tym wszystkim, ale z tego co piszesz niekoniecznie. Jesteś pewien, że watro czekać do pozwu? A co, jeśli pozew przyjdzie za pół roku? Zacznij żyć, nie czekaj na durny świstek z sądu...

328

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

yyyy... nie sądziłam, że niektórzy tak długo muszą czekać, paranoja... Zacznij sobie może szukać na poważnie mieszkania, bo w takich warunkach jakie masz w domu, faktycznie możesz się wykończyć psychicznie...


...psychicznie przez to wszystko to ja i tak jestem już na samym dnie...:(
Poczekam do pozwu i wtedy zacznę czegoś szukać...zobaczę jak żona się ustosunkuje do pisma z sądu

Na dnie? Myślałam, że już się jakoś podniosłeś po tym wszystkim, ale z tego co piszesz niekoniecznie. Jesteś pewien, że watro czekać do pozwu? A co, jeśli pozew przyjdzie za pół roku? Zacznij żyć, nie czekaj na durny świstek z sądu...

...miałem na myśli że już bardziej psychicznie nie można upaść
Teraz trzymam się jakoś- jest lepiej żyję można powiedzieć "normalnie" smile
Z dzieckiem to wszystko nie jest takie proste jak by się mogło wydawać

329

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

...psychicznie przez to wszystko to ja i tak jestem już na samym dnie...:(
Poczekam do pozwu i wtedy zacznę czegoś szukać...zobaczę jak żona się ustosunkuje do pisma z sądu

Na dnie? Myślałam, że już się jakoś podniosłeś po tym wszystkim, ale z tego co piszesz niekoniecznie. Jesteś pewien, że watro czekać do pozwu? A co, jeśli pozew przyjdzie za pół roku? Zacznij żyć, nie czekaj na durny świstek z sądu...

...miałem na myśli że już bardziej psychicznie nie można upaść
Teraz trzymam się jakoś- jest lepiej żyję można powiedzieć "normalnie" smile
Z dzieckiem to wszystko nie jest takie proste jak by się mogło wydawać

Tak, domyślam się, że mając dziecko, sprawy się znacznie komplikują. Z drugiej jednak strony dziecko w sytuacji napięcia jakie panuje w waszym domy, też z pewnością nie jest do końca szczęsliwe. To przykre,że wszyscy w tej sytuacji się męczycie i póki co nie ma innego wyjścia..

330

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Na dnie? Myślałam, że już się jakoś podniosłeś po tym wszystkim, ale z tego co piszesz niekoniecznie. Jesteś pewien, że watro czekać do pozwu? A co, jeśli pozew przyjdzie za pół roku? Zacznij żyć, nie czekaj na durny świstek z sądu...

...miałem na myśli że już bardziej psychicznie nie można upaść
Teraz trzymam się jakoś- jest lepiej żyję można powiedzieć "normalnie" smile
Z dzieckiem to wszystko nie jest takie proste jak by się mogło wydawać

Tak, domyślam się, że mając dziecko, sprawy się znacznie komplikują. Z drugiej jednak strony dziecko w sytuacji napięcia jakie panuje w waszym domy, też z pewnością nie jest do końca szczęsliwe. To przykre,że wszyscy w tej sytuacji się męczycie i póki co nie ma innego wyjścia..

Myślę że tak...ale póki co nie zadaje pytań. Skończyły się kłótnie on to widzi i pewnie biedulek myśli że wszystko jest w porządku. Dlatego odwlekamy to żeby mu powiedzieć o wszystkim jak najdalej się da. Nawet nie chcę myśleć jak będzie cierpiał kiedy  mu powiemy...:(
Nie jest świadomy co się dzieje do końca. Jak mi ostatnio podczas zabawy powiedział że on by chciał siostrę albo brata to wyć mi się zachciało masakrycznie...:( sad sad

331

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

...miałem na myśli że już bardziej psychicznie nie można upaść
Teraz trzymam się jakoś- jest lepiej żyję można powiedzieć "normalnie" smile
Z dzieckiem to wszystko nie jest takie proste jak by się mogło wydawać

Tak, domyślam się, że mając dziecko, sprawy się znacznie komplikują. Z drugiej jednak strony dziecko w sytuacji napięcia jakie panuje w waszym domy, też z pewnością nie jest do końca szczęsliwe. To przykre,że wszyscy w tej sytuacji się męczycie i póki co nie ma innego wyjścia..

Myślę że tak...ale póki co nie zadaje pytań. Skończyły się kłótnie on to widzi i pewnie biedulek myśli że wszystko jest w porządku. Dlatego odwlekamy to żeby mu powiedzieć o wszystkim jak najdalej się da. Nawet nie chcę myśleć jak będzie cierpiał kiedy  mu powiemy...:(
Nie jest świadomy co się dzieje do końca. Jak mi ostatnio podczas zabawy powiedział że on by chciał siostrę albo brata to wyć mi się zachciało masakrycznie...:( sad sad

No to faktycznie przykra sytuacja... Syn może faktycznie wykracze i będzie miał rodzeństwo, przecież jak będziesz chciał to nic szkodzi na przeszkodzie, abyś miał dzieci z nową partnerką smile. Tak samo,  Twoja żona, również może dać jeszcze rodzeństwo młodemu. Na pierwszym małżeństwie życie się nie kończy, jeszcze będzie dobrze smile.

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:

Myślę że tak...ale póki co nie zadaje pytań. Skończyły się kłótnie on to widzi i pewnie biedulek myśli że wszystko jest w porządku. Dlatego odwlekamy to żeby mu powiedzieć o wszystkim jak najdalej się da. Nawet nie chcę myśleć jak będzie cierpiał kiedy  mu powiemy...:(
Nie jest świadomy co się dzieje do końca. Jak mi ostatnio podczas zabawy powiedział że on by chciał siostrę albo brata to wyć mi się zachciało masakrycznie...:( sad sad

Zadzwoń do sądu, zapytaj się czy coś wiadomo. U mnie najpierw, jakoś po miesiącu, przyszła decyzja o zabezpieczeniu alimentów, na termin, tak jak pisałam czekałam długo.

Co do syna. Nie powinniście go oszukiwać. Nie udawajcie, że wszystko jest ok, że jesteście kochaną rodzinką, bo dopiero przeżyje szok, jak powiecie mu, że sie rozstajecie. Dzieci nie są głupie, ale potrafią żyć nadzieją. Jeśli pokazujecie mu, że niby jest wszystko dobrze, to on ma nadzieję, że się pogodzicie. Wtedy dopiero zaczną się Wasze problemy. Powinniście stopniowo wprowadzać go w sytuację. Kiedy moje dziecko pytało się kiedy się pogodzimy, kiedy wrócimy do taty, spokojnie tłumaczyłam. Że czasem dzieje się tak, że rodzice przestają się kochać i nie mogą być razem. Ale nie zmienia to faktu, że oboje kochamy ją najmocniej na świecie. Kiedy odchodziłam od męża, moje dziecko miało 6 lat.

333

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
Pokręcona Owieczka napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Myślę że tak...ale póki co nie zadaje pytań. Skończyły się kłótnie on to widzi i pewnie biedulek myśli że wszystko jest w porządku. Dlatego odwlekamy to żeby mu powiedzieć o wszystkim jak najdalej się da. Nawet nie chcę myśleć jak będzie cierpiał kiedy  mu powiemy...:(
Nie jest świadomy co się dzieje do końca. Jak mi ostatnio podczas zabawy powiedział że on by chciał siostrę albo brata to wyć mi się zachciało masakrycznie...:( sad sad

Zadzwoń do sądu, zapytaj się czy coś wiadomo. U mnie najpierw, jakoś po miesiącu, przyszła decyzja o zabezpieczeniu alimentów, na termin, tak jak pisałam czekałam długo.

Co do syna. Nie powinniście go oszukiwać. Nie udawajcie, że wszystko jest ok, że jesteście kochaną rodzinką, bo dopiero przeżyje szok, jak powiecie mu, że sie rozstajecie. Dzieci nie są głupie, ale potrafią żyć nadzieją. Jeśli pokazujecie mu, że niby jest wszystko dobrze, to on ma nadzieję, że się pogodzicie. Wtedy dopiero zaczną się Wasze problemy. Powinniście stopniowo wprowadzać go w sytuację. Kiedy moje dziecko pytało się kiedy się pogodzimy, kiedy wrócimy do taty, spokojnie tłumaczyłam. Że czasem dzieje się tak, że rodzice przestają się kochać i nie mogą być razem. Ale nie zmienia to faktu, że oboje kochamy ją najmocniej na świecie. Kiedy odchodziłam od męża, moje dziecko miało 6 lat.

Zawsze myślałem że rozstanie się z żoną, rozpad rodziny to najgorsza rzecz jaka jest przede mną…myliłem się jednak bo najgorsza dopiero mnie czeka… powiedzieć o wszystkim dziecku…straszne to jest i kurewsko niesprawiedliwe ale wiem wiem takie jest życie
Poczekam do pozwu i wtedy na spokojnie mu wszystko powiemy…ale póki co uwierz nie mam na to sił

334

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
Pokręcona Owieczka napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Myślę że tak...ale póki co nie zadaje pytań. Skończyły się kłótnie on to widzi i pewnie biedulek myśli że wszystko jest w porządku. Dlatego odwlekamy to żeby mu powiedzieć o wszystkim jak najdalej się da. Nawet nie chcę myśleć jak będzie cierpiał kiedy  mu powiemy...:(
Nie jest świadomy co się dzieje do końca. Jak mi ostatnio podczas zabawy powiedział że on by chciał siostrę albo brata to wyć mi się zachciało masakrycznie...:( sad sad

Zadzwoń do sądu, zapytaj się czy coś wiadomo. U mnie najpierw, jakoś po miesiącu, przyszła decyzja o zabezpieczeniu alimentów, na termin, tak jak pisałam czekałam długo.

Co do syna. Nie powinniście go oszukiwać. Nie udawajcie, że wszystko jest ok, że jesteście kochaną rodzinką, bo dopiero przeżyje szok, jak powiecie mu, że sie rozstajecie. Dzieci nie są głupie, ale potrafią żyć nadzieją. Jeśli pokazujecie mu, że niby jest wszystko dobrze, to on ma nadzieję, że się pogodzicie. Wtedy dopiero zaczną się Wasze problemy. Powinniście stopniowo wprowadzać go w sytuację. Kiedy moje dziecko pytało się kiedy się pogodzimy, kiedy wrócimy do taty, spokojnie tłumaczyłam. Że czasem dzieje się tak, że rodzice przestają się kochać i nie mogą być razem. Ale nie zmienia to faktu, że oboje kochamy ją najmocniej na świecie. Kiedy odchodziłam od męża, moje dziecko miało 6 lat.

Zawsze myślałem że rozstanie się z żoną, rozpad rodziny to najgorsza rzecz jaka jest przede mną…myliłem się jednak bo najgorsza dopiero mnie czeka… powiedzieć o wszystkim dziecku…straszne to jest i kurewsko niesprawiedliwe ale wiem wiem takie jest życie
Poczekam do pozwu i wtedy na spokojnie mu wszystko powiemy…ale póki co uwierz nie mam na to sił

Powiedz czy ty jak odchodziłaś od męża to zabroniłaś mu kontaktów z dzieckiem.?
Jak ogólnie dziecko zniosło tą sytuację?

335

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Tak, domyślam się, że mając dziecko, sprawy się znacznie komplikują. Z drugiej jednak strony dziecko w sytuacji napięcia jakie panuje w waszym domy, też z pewnością nie jest do końca szczęsliwe. To przykre,że wszyscy w tej sytuacji się męczycie i póki co nie ma innego wyjścia..

Myślę że tak...ale póki co nie zadaje pytań. Skończyły się kłótnie on to widzi i pewnie biedulek myśli że wszystko jest w porządku. Dlatego odwlekamy to żeby mu powiedzieć o wszystkim jak najdalej się da. Nawet nie chcę myśleć jak będzie cierpiał kiedy  mu powiemy...:(
Nie jest świadomy co się dzieje do końca. Jak mi ostatnio podczas zabawy powiedział że on by chciał siostrę albo brata to wyć mi się zachciało masakrycznie...:( sad sad

No to faktycznie przykra sytuacja... Syn może faktycznie wykracze i będzie miał rodzeństwo, przecież jak będziesz chciał to nic szkodzi na przeszkodzie, abyś miał dzieci z nową partnerką smile. Tak samo,  Twoja żona, również może dać jeszcze rodzeństwo młodemu. Na pierwszym małżeństwie życie się nie kończy, jeszcze będzie dobrze smile.

Zapewne myślał o powiększeniu obecnej rodziny a nie o nowym tatusiu i mamusi smile

336

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Myślę że tak...ale póki co nie zadaje pytań. Skończyły się kłótnie on to widzi i pewnie biedulek myśli że wszystko jest w porządku. Dlatego odwlekamy to żeby mu powiedzieć o wszystkim jak najdalej się da. Nawet nie chcę myśleć jak będzie cierpiał kiedy  mu powiemy...:(
Nie jest świadomy co się dzieje do końca. Jak mi ostatnio podczas zabawy powiedział że on by chciał siostrę albo brata to wyć mi się zachciało masakrycznie...:( sad sad

No to faktycznie przykra sytuacja... Syn może faktycznie wykracze i będzie miał rodzeństwo, przecież jak będziesz chciał to nic szkodzi na przeszkodzie, abyś miał dzieci z nową partnerką smile. Tak samo,  Twoja żona, również może dać jeszcze rodzeństwo młodemu. Na pierwszym małżeństwie życie się nie kończy, jeszcze będzie dobrze smile.

Zapewne myślał o powiększeniu obecnej rodziny a nie o nowym tatusiu i mamusi smile

Wiadomo wink W życiu nie można mieć wszystkiego, szkoda, że on w tak młodym wieku będzie musiał tego doświadczyć. Kurde, wydajesz się naprawdę fajnym chłopakiem, aż szkoda że musisz przez to przechodzić smile. Myśl pozytywnie, że jeszcze sobie wszystko ułożysz wink

337

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy

Adrianie lepiej zacznij przygotowania dziecka do tego, że się rozstajecie.Niech dla Ciebie myślą przewodnią będzie, to, że pociecha będzie chowana nie pod kloszem nieszczęśliwej rodziny...Takie dzieci nie wyciągają potem właściwych wzorców.Im potem jest trudniej w życiu znalezć partnera, z którym bedą żyli satysfakcjonująco.

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
Summertime napisał/a:

Adrianie lepiej zacznij przygotowania dziecka do tego, że się rozstajecie.Niech dla Ciebie myślą przewodnią będzie, to, że pociecha będzie chowana nie pod kloszem nieszczęśliwej rodziny...Takie dzieci nie wyciągają potem właściwych wzorców.Im potem jest trudniej w życiu znalezć partnera, z którym bedą żyli satysfakcjonująco.

Dokładnie, im wcześniej zaczniecie tym lepiej. Tobie jest ciężko mu powiedzieć, ale tworzysz mu iluzję życia w rodzinie. Oszukujecie go, wyobraź sobie jak on się poczuje, kiedy nagle, za kilka miesięcy dowie się, że to było kłamstwo. Dzieci potrafią bardzo się zamknąć w sobie. Nie wiesz jak to zrobić - udaj się do psychologa dziecięcego.
Co do Twojego pytania  o zakazie. Tak i nie. Mógł się z nią widywać, ale nie mógł jej zabrać. Jednak, moja sytuacja była zupełnie inna, mój ex leczył się psychiatrycznie i na własne żądanie wyszedł ze szpitala. Obawiałam się o jej bezpieczeństwo, więc musiałam ją izolować

339

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

No to faktycznie przykra sytuacja... Syn może faktycznie wykracze i będzie miał rodzeństwo, przecież jak będziesz chciał to nic szkodzi na przeszkodzie, abyś miał dzieci z nową partnerką smile. Tak samo,  Twoja żona, również może dać jeszcze rodzeństwo młodemu. Na pierwszym małżeństwie życie się nie kończy, jeszcze będzie dobrze smile.

Zapewne myślał o powiększeniu obecnej rodziny a nie o nowym tatusiu i mamusi smile

Wiadomo wink W życiu nie można mieć wszystkiego, szkoda, że on w tak młodym wieku będzie musiał tego doświadczyć. Kurde, wydajesz się naprawdę fajnym chłopakiem, aż szkoda że musisz przez to przechodzić smile. Myśl pozytywnie, że jeszcze sobie wszystko ułożysz wink

No niestety nie można mieć wszystkiego sad. Wiesz w pewnym momencie swojego życia myślałem że wszystko już mam...wspaniałe dziecko, żonę, dom, samochody czego  można oczekiwać więcej od życia można by zapytać..tak jak ja każdy odpowiedział by że niczego...a tu masz nagle ze wszystkiego w jednej chwili robi się prawie nic...
Myślę pozytywnie smile i dziękuję za miłe słowa.
A co tam u Ciebie słychać smile ?

340

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
Pokręcona Owieczka napisał/a:
Summertime napisał/a:

Adrianie lepiej zacznij przygotowania dziecka do tego, że się rozstajecie.Niech dla Ciebie myślą przewodnią będzie, to, że pociecha będzie chowana nie pod kloszem nieszczęśliwej rodziny...Takie dzieci nie wyciągają potem właściwych wzorców.Im potem jest trudniej w życiu znalezć partnera, z którym bedą żyli satysfakcjonująco.

Dokładnie, im wcześniej zaczniecie tym lepiej. Tobie jest ciężko mu powiedzieć, ale tworzysz mu iluzję życia w rodzinie. Oszukujecie go, wyobraź sobie jak on się poczuje, kiedy nagle, za kilka miesięcy dowie się, że to było kłamstwo. Dzieci potrafią bardzo się zamknąć w sobie. Nie wiesz jak to zrobić - udaj się do psychologa dziecięcego.
Co do Twojego pytania  o zakazie. Tak i nie. Mógł się z nią widywać, ale nie mógł jej zabrać. Jednak, moja sytuacja była zupełnie inna, mój ex leczył się psychiatrycznie i na własne żądanie wyszedł ze szpitala. Obawiałam się o jej bezpieczeństwo, więc musiałam ją izolować

Ale ja mu nie mówię teraz że tworzymy idealną rodzinę...po prostu jakoś żyjemy. Wiem natomiast że dzieci zajebiście dużo są w stanie zapamiętać, wyobrazić sobie co się wokół nich dzieje.
Czekam po prostu na odpowiedni moment..który niedługo nastanie.
Uwierz mi że gdybym mu powiedział teraz całą prawdę ( wiem pewnie źle robię) to by mi serce pękło...muszę się jeszcze jakoś lepiej do tego wszystkiego przygotować.

341

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Zapewne myślał o powiększeniu obecnej rodziny a nie o nowym tatusiu i mamusi smile

Wiadomo wink W życiu nie można mieć wszystkiego, szkoda, że on w tak młodym wieku będzie musiał tego doświadczyć. Kurde, wydajesz się naprawdę fajnym chłopakiem, aż szkoda że musisz przez to przechodzić smile. Myśl pozytywnie, że jeszcze sobie wszystko ułożysz wink

No niestety nie można mieć wszystkiego sad. Wiesz w pewnym momencie swojego życia myślałem że wszystko już mam...wspaniałe dziecko, żonę, dom, samochody czego  można oczekiwać więcej od życia można by zapytać..tak jak ja każdy odpowiedział by że niczego...a tu masz nagle ze wszystkiego w jednej chwili robi się prawie nic...
Myślę pozytywnie smile i dziękuję za miłe słowa.
A co tam u Ciebie słychać smile ?

U mnie dobrze, odkąd widziałam ostatnia raz parszywą twarzyczkę mojego małżonka minęło ponad 7 miesięcy, to pewnie znacznie ułatwiło mi pozbieranie się po tym wszystkim. Generalnie nie mam na co narzekać. Najgorszy etap życia mam za sobą wink A Ty jak sobie radzisz?

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:

Ale ja mu nie mówię teraz że tworzymy idealną rodzinę...po prostu jakoś żyjemy. Wiem natomiast że dzieci zajebiście dużo są w stanie zapamiętać, wyobrazić sobie co się wokół nich dzieje.
Czekam po prostu na odpowiedni moment..który niedługo nastanie.
Uwierz mi że gdybym mu powiedział teraz całą prawdę ( wiem pewnie źle robię) to by mi serce pękło...muszę się jeszcze jakoś lepiej do tego wszystkiego przygotować.

Nie ma czegoś takiego jak "idealny moment". Moja córka nie protestowała, nie płakała, kiedy mówiłam jej że się wyprowadzamy. Ona doskonale zdawała sobie sprawę dlaczego to robimy. Wiedziała, że jej tata jest chory. Widziała i słyszała za dużo. Kiedy on poczuł się lepiej, zaczął nią manipulować, użalać się nad sobą i mowić jej, by poprosiła mnie byśmy wróciły.  Wtedy znów wytłumaczyłam jej, że z tatą nie kochamy się i nie będziemy razem.
Minęły prawie 4 lata. Moje dziecko nigdy więcej nie mówiło, nie prosiło, nie płakało, ze chciałaby byśmy znów byli razem. Każde z nas układa sobie życie z kimś innym i wszyscy ją kochamy.

Wracając, Ty nie masz mówić "całej prawdy", tylko to co zostało postanowione. Że rodzice nie będą ze soba mieszkać, ale Wasza miłość do syna pozostaje niezmienna, nic sie nie zmienia. Dobrze by było, gdybyście razem z żoną o tym z nim porozmawiali.
Bardzo ważne jest zachowanie opanowania, żeby nie zaczęła się jakaś Twoja lub jej histeria. Zero płaczu.

343

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Wiadomo wink W życiu nie można mieć wszystkiego, szkoda, że on w tak młodym wieku będzie musiał tego doświadczyć. Kurde, wydajesz się naprawdę fajnym chłopakiem, aż szkoda że musisz przez to przechodzić smile. Myśl pozytywnie, że jeszcze sobie wszystko ułożysz wink

No niestety nie można mieć wszystkiego sad. Wiesz w pewnym momencie swojego życia myślałem że wszystko już mam...wspaniałe dziecko, żonę, dom, samochody czego  można oczekiwać więcej od życia można by zapytać..tak jak ja każdy odpowiedział by że niczego...a tu masz nagle ze wszystkiego w jednej chwili robi się prawie nic...
Myślę pozytywnie smile i dziękuję za miłe słowa.
A co tam u Ciebie słychać smile ?

U mnie dobrze, odkąd widziałam ostatnia raz parszywą twarzyczkę mojego małżonka minęło ponad 7 miesięcy, to pewnie znacznie ułatwiło mi pozbieranie się po tym wszystkim. Generalnie nie mam na co narzekać. Najgorszy etap życia mam za sobą wink A Ty jak sobie radzisz?

Cieszę się smile. Dokładnie tak jak piszesz...najgorsze masz za sobą a to że jesteś młodą osobą to twój atut...:)
Ja sobie radzę różnie...z tym że częściej mam pozytywne dni niż negatywne. Staram się nie myśleć o tym co mi żonka zrobiła, raczej moje myśli skupiają się na tym jak to będzie i głównie jak to wszystko zniesie mój synek. Ale ogólnie pozytywnie smile
Chyba muszę sobie znaleźć koleżankę której będę mógł się "wypłakać" big_smile...i może na chwilę przytulić tongue wink

344

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

No niestety nie można mieć wszystkiego sad. Wiesz w pewnym momencie swojego życia myślałem że wszystko już mam...wspaniałe dziecko, żonę, dom, samochody czego  można oczekiwać więcej od życia można by zapytać..tak jak ja każdy odpowiedział by że niczego...a tu masz nagle ze wszystkiego w jednej chwili robi się prawie nic...
Myślę pozytywnie smile i dziękuję za miłe słowa.
A co tam u Ciebie słychać smile ?

U mnie dobrze, odkąd widziałam ostatnia raz parszywą twarzyczkę mojego małżonka minęło ponad 7 miesięcy, to pewnie znacznie ułatwiło mi pozbieranie się po tym wszystkim. Generalnie nie mam na co narzekać. Najgorszy etap życia mam za sobą wink A Ty jak sobie radzisz?

Cieszę się smile. Dokładnie tak jak piszesz...najgorsze masz za sobą a to że jesteś młodą osobą to twój atut...:)
Ja sobie radzę różnie...z tym że częściej mam pozytywne dni niż negatywne. Staram się nie myśleć o tym co mi żonka zrobiła, raczej moje myśli skupiają się na tym jak to będzie i głównie jak to wszystko zniesie mój synek. Ale ogólnie pozytywnie smile
Chyba muszę sobie znaleźć koleżankę której będę mógł się "wypłakać" big_smile...i może na chwilę przytulić tongue wink

Z czasem negatywnych dni będzie coraz mniej, z czasem całkowicie ustąpią, zobaczysz, przyjdzie wiosna, wszystko co złe minie wink. A z tą koleżanką to uważaj żeby się żona nie dowiedziała, bo jeszcze w sądzie będzie robić sceny, że ona chciała ratować małżeństwo, ale Ty sobie inną znalazłeś. Póki co ja mogę przytulić Cię wirtualnie <hug> <hug> <hug> - eeee szkoda, że na tym forum mnie ma takich emotikonek jakie były kiedyś na gg smile.

345

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

U mnie dobrze, odkąd widziałam ostatnia raz parszywą twarzyczkę mojego małżonka minęło ponad 7 miesięcy, to pewnie znacznie ułatwiło mi pozbieranie się po tym wszystkim. Generalnie nie mam na co narzekać. Najgorszy etap życia mam za sobą wink A Ty jak sobie radzisz?

Cieszę się smile. Dokładnie tak jak piszesz...najgorsze masz za sobą a to że jesteś młodą osobą to twój atut...:)
Ja sobie radzę różnie...z tym że częściej mam pozytywne dni niż negatywne. Staram się nie myśleć o tym co mi żonka zrobiła, raczej moje myśli skupiają się na tym jak to będzie i głównie jak to wszystko zniesie mój synek. Ale ogólnie pozytywnie smile
Chyba muszę sobie znaleźć koleżankę której będę mógł się "wypłakać" big_smile...i może na chwilę przytulić tongue wink

Z czasem negatywnych dni będzie coraz mniej, z czasem całkowicie ustąpią, zobaczysz, przyjdzie wiosna, wszystko co złe minie wink. A z tą koleżanką to uważaj żeby się żona nie dowiedziała, bo jeszcze w sądzie będzie robić sceny, że ona chciała ratować małżeństwo, ale Ty sobie inną znalazłeś. Póki co ja mogę przytulić Cię wirtualnie <hug> <hug> <hug> - eeee szkoda, że na tym forum mnie ma takich emotikonek jakie były kiedyś na gg smile.

Wiem. Wiosna po zimie potrafi czynić cuda...:)
Z tą koleżanką to raczej myślałem kiedyś po tym wszystkim...hehe a nie teraz żeby miała pożywkę w sądzie. A tak swoją drogą rozmowa z kobietą (czytaj Tobą)  dużo mi dała...;)
Fajnie by było kiedyś móc usłyszeć kobiecy głos w telefonie na pokrzepienie...ehhh a już nie wspominając o przytuleniu którego tak brakuje...:P
Dziękuję za przytulenie...jeż mi lepiej smile.
No to w ramach rewanżu  pozwolisz że Ciebie też przytulę...:P... takie tam smile

346

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Cieszę się smile. Dokładnie tak jak piszesz...najgorsze masz za sobą a to że jesteś młodą osobą to twój atut...:)
Ja sobie radzę różnie...z tym że częściej mam pozytywne dni niż negatywne. Staram się nie myśleć o tym co mi żonka zrobiła, raczej moje myśli skupiają się na tym jak to będzie i głównie jak to wszystko zniesie mój synek. Ale ogólnie pozytywnie smile
Chyba muszę sobie znaleźć koleżankę której będę mógł się "wypłakać" big_smile...i może na chwilę przytulić tongue wink

Z czasem negatywnych dni będzie coraz mniej, z czasem całkowicie ustąpią, zobaczysz, przyjdzie wiosna, wszystko co złe minie wink. A z tą koleżanką to uważaj żeby się żona nie dowiedziała, bo jeszcze w sądzie będzie robić sceny, że ona chciała ratować małżeństwo, ale Ty sobie inną znalazłeś. Póki co ja mogę przytulić Cię wirtualnie <hug> <hug> <hug> - eeee szkoda, że na tym forum mnie ma takich emotikonek jakie były kiedyś na gg smile.

Wiem. Wiosna po zimie potrafi czynić cuda...:)
Z tą koleżanką to raczej myślałem kiedyś po tym wszystkim...hehe a nie teraz żeby miała pożywkę w sądzie. A tak swoją drogą rozmowa z kobietą (czytaj Tobą)  dużo mi dała...;)
Fajnie by było kiedyś móc usłyszeć kobiecy głos w telefonie na pokrzepienie...ehhh a już nie wspominając o przytuleniu którego tak brakuje...:P
Dziękuję za przytulenie...jeż mi lepiej smile.
No to w ramach rewanżu  pozwolisz że Ciebie też przytulę...:P... takie tam smile

Spoko, mi rozmowy z Tobą też pomogły, miło wiedzieć, że są jeszcze faceci, którzy szanują swoje kobiety, bo moje jakże bogate życiowe doswiadczenie świadczy o czymś zupełnie innym smile. Cierpliwości, znajdziesz sobie jeszcze koleżankę od długich telefonicznych rozmów, przytulania i innych rzeczy tongue.

347

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Z czasem negatywnych dni będzie coraz mniej, z czasem całkowicie ustąpią, zobaczysz, przyjdzie wiosna, wszystko co złe minie wink. A z tą koleżanką to uważaj żeby się żona nie dowiedziała, bo jeszcze w sądzie będzie robić sceny, że ona chciała ratować małżeństwo, ale Ty sobie inną znalazłeś. Póki co ja mogę przytulić Cię wirtualnie <hug> <hug> <hug> - eeee szkoda, że na tym forum mnie ma takich emotikonek jakie były kiedyś na gg smile.

Wiem. Wiosna po zimie potrafi czynić cuda...:)
Z tą koleżanką to raczej myślałem kiedyś po tym wszystkim...hehe a nie teraz żeby miała pożywkę w sądzie. A tak swoją drogą rozmowa z kobietą (czytaj Tobą)  dużo mi dała...;)
Fajnie by było kiedyś móc usłyszeć kobiecy głos w telefonie na pokrzepienie...ehhh a już nie wspominając o przytuleniu którego tak brakuje...:P
Dziękuję za przytulenie...jeż mi lepiej smile.
No to w ramach rewanżu  pozwolisz że Ciebie też przytulę...:P... takie tam smile

Spoko, mi rozmowy z Tobą też pomogły, miło wiedzieć, że są jeszcze faceci, którzy szanują swoje kobiety, bo moje jakże bogate życiowe doswiadczenie świadczy o czymś zupełnie innym smile. Cierpliwości, znajdziesz sobie jeszcze koleżankę od długich telefonicznych rozmów, przytulania i innych rzeczy tongue.


To sie ciesze ze mogłem choc troche Tobie pomoc. Pewnie jest jeszcze mnóstwo takich facetów...:) Pewnie kiedys taka znajde ktora bedzie chciala pogadac z "porzadnym facetem"  smile

348

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Wiem. Wiosna po zimie potrafi czynić cuda...:)
Z tą koleżanką to raczej myślałem kiedyś po tym wszystkim...hehe a nie teraz żeby miała pożywkę w sądzie. A tak swoją drogą rozmowa z kobietą (czytaj Tobą)  dużo mi dała...;)
Fajnie by było kiedyś móc usłyszeć kobiecy głos w telefonie na pokrzepienie...ehhh a już nie wspominając o przytuleniu którego tak brakuje...:P
Dziękuję za przytulenie...jeż mi lepiej smile.
No to w ramach rewanżu  pozwolisz że Ciebie też przytulę...:P... takie tam smile

Spoko, mi rozmowy z Tobą też pomogły, miło wiedzieć, że są jeszcze faceci, którzy szanują swoje kobiety, bo moje jakże bogate życiowe doswiadczenie świadczy o czymś zupełnie innym smile. Cierpliwości, znajdziesz sobie jeszcze koleżankę od długich telefonicznych rozmów, przytulania i innych rzeczy tongue.


To sie ciesze ze mogłem choc troche Tobie pomoc. Pewnie jest jeszcze mnóstwo takich facetów...:) Pewnie kiedys taka znajde ktora bedzie chciala pogadac z "porzadnym facetem"  smile

Takich facetów jest mnóstwo? Ciekawe gdzie, jak patrzę na swój przykład i otoczenie to jeden facet gorszy od drugiego ;p Z facetami to jak z cyganami, dziś prawdziwych już nie ma big_smile

349

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Spoko, mi rozmowy z Tobą też pomogły, miło wiedzieć, że są jeszcze faceci, którzy szanują swoje kobiety, bo moje jakże bogate życiowe doswiadczenie świadczy o czymś zupełnie innym smile. Cierpliwości, znajdziesz sobie jeszcze koleżankę od długich telefonicznych rozmów, przytulania i innych rzeczy tongue.


To sie ciesze ze mogłem choc troche Tobie pomoc. Pewnie jest jeszcze mnóstwo takich facetów...:) Pewnie kiedys taka znajde ktora bedzie chciala pogadac z "porzadnym facetem"  smile

Takich facetów jest mnóstwo? Ciekawe gdzie, jak patrzę na swój przykład i otoczenie to jeden facet gorszy od drugiego ;p Z facetami to jak z cyganami, dziś prawdziwych już nie ma big_smile

Oj znajdzie się kiedyś...zobaczysz tongue

350

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:


To sie ciesze ze mogłem choc troche Tobie pomoc. Pewnie jest jeszcze mnóstwo takich facetów...:) Pewnie kiedys taka znajde ktora bedzie chciala pogadac z "porzadnym facetem"  smile

Takich facetów jest mnóstwo? Ciekawe gdzie, jak patrzę na swój przykład i otoczenie to jeden facet gorszy od drugiego ;p Z facetami to jak z cyganami, dziś prawdziwych już nie ma big_smile

Oj znajdzie się kiedyś...zobaczysz tongue

No No mój mąż z początku też się dobrze zapowiadał a wiadomo jak się skonczylo wink.

351

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Takich facetów jest mnóstwo? Ciekawe gdzie, jak patrzę na swój przykład i otoczenie to jeden facet gorszy od drugiego ;p Z facetami to jak z cyganami, dziś prawdziwych już nie ma big_smile

Oj znajdzie się kiedyś...zobaczysz tongue

No No mój mąż z początku też się dobrze zapowiadał a wiadomo jak się skonczylo wink.

No wiesz. Teraz po takich doświadczeniach życiowych...poznając teraz  kogoś to zapewne prześwietlisz typa od góry do dołu... tongue będziesz czujna jak lwica smile
No a skoro jesteś młoda dbasz o siebie i wyglądasz atrakcyjnie to pewnie długo nie będziesz czekała na księcia smile tongue

352

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Oj znajdzie się kiedyś...zobaczysz tongue

No No mój mąż z początku też się dobrze zapowiadał a wiadomo jak się skonczylo wink.

No wiesz. Teraz po takich doświadczeniach życiowych...poznając teraz  kogoś to zapewne prześwietlisz typa od góry do dołu... tongue będziesz czujna jak lwica smile
No a skoro jesteś młoda dbasz o siebie i wyglądasz atrakcyjnie to pewnie długo nie będziesz czekała na księcia smile tongue

To chyba tak nie działa, pisałam co wcześniej że juz z jednym próbowałam się spotykać. Jednak strach i jakaś ogóla niechęć do parszywego garunku okazała się silniejsza. Z resztą jak dziewczyna w miarę atrakcyjna to przyciąga głównie cwaniaków i debili, normalni raczej nie podbijają wink

353

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

No No mój mąż z początku też się dobrze zapowiadał a wiadomo jak się skonczylo wink.

No wiesz. Teraz po takich doświadczeniach życiowych...poznając teraz  kogoś to zapewne prześwietlisz typa od góry do dołu... tongue będziesz czujna jak lwica smile
No a skoro jesteś młoda dbasz o siebie i wyglądasz atrakcyjnie to pewnie długo nie będziesz czekała na księcia smile tongue

To chyba tak nie działa, pisałam co wcześniej że juz z jednym próbowałam się spotykać. Jednak strach i jakaś ogóla niechęć do parszywego garunku okazała się silniejsza. Z resztą jak dziewczyna w miarę atrakcyjna to przyciąga głównie cwaniaków i debili, normalni raczej nie podbijają wink

Wiem że pisałaś...pamiętam. Wiesz może to za wcześnie jeszcze skoro czujesz strach i niechęć...nie wiem sam co doradzić w tej chwili mad
No widzisz tak to jest dzisiaj na tym świecie z atrakcyjnymi kobietami...przyciągają cwaniaczków...a porządni faceci boją się nawet z taką porozmawiać :0

354

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

No wiesz. Teraz po takich doświadczeniach życiowych...poznając teraz  kogoś to zapewne prześwietlisz typa od góry do dołu... tongue będziesz czujna jak lwica smile
No a skoro jesteś młoda dbasz o siebie i wyglądasz atrakcyjnie to pewnie długo nie będziesz czekała na księcia smile tongue

To chyba tak nie działa, pisałam co wcześniej że juz z jednym próbowałam się spotykać. Jednak strach i jakaś ogóla niechęć do parszywego garunku okazała się silniejsza. Z resztą jak dziewczyna w miarę atrakcyjna to przyciąga głównie cwaniaków i debili, normalni raczej nie podbijają wink

Wiem że pisałaś...pamiętam. Wiesz może to za wcześnie jeszcze skoro czujesz strach i niechęć...nie wiem sam co doradzić w tej chwili mad
No widzisz tak to jest dzisiaj na tym świecie z atrakcyjnymi kobietami...przyciągają cwaniaczków...a porządni faceci boją się nawet z taką porozmawiać :0

Ta, cwaniak nie ma oporów, żeby podejść do kobiety na ulicy i zagadać wink. Nie sądzę, że porządni faceci boją się zagadać do atrakcyjnej kobiety, raczej im się po prostu nie chce tongue.

355

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

No wiesz. Teraz po takich doświadczeniach życiowych...poznając teraz  kogoś to zapewne prześwietlisz typa od góry do dołu... tongue będziesz czujna jak lwica smile
No a skoro jesteś młoda dbasz o siebie i wyglądasz atrakcyjnie to pewnie długo nie będziesz czekała na księcia smile tongue

To chyba tak nie działa, pisałam co wcześniej że juz z jednym próbowałam się spotykać. Jednak strach i jakaś ogóla niechęć do parszywego garunku okazała się silniejsza. Z resztą jak dziewczyna w miarę atrakcyjna to przyciąga głównie cwaniaków i debili, normalni raczej nie podbijają wink

Wiem że pisałaś...pamiętam. Wiesz może to za wcześnie jeszcze skoro czujesz strach i niechęć...nie wiem sam co doradzić w tej chwili mad
No widzisz tak to jest dzisiaj na tym świecie z atrakcyjnymi kobietami...przyciągają cwaniaczków...a porządni faceci boją się nawet z taką porozmawiać :0

... a tak poza tematem jak masz na imię?

356

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

To chyba tak nie działa, pisałam co wcześniej że juz z jednym próbowałam się spotykać. Jednak strach i jakaś ogóla niechęć do parszywego garunku okazała się silniejsza. Z resztą jak dziewczyna w miarę atrakcyjna to przyciąga głównie cwaniaków i debili, normalni raczej nie podbijają wink

Wiem że pisałaś...pamiętam. Wiesz może to za wcześnie jeszcze skoro czujesz strach i niechęć...nie wiem sam co doradzić w tej chwili mad
No widzisz tak to jest dzisiaj na tym świecie z atrakcyjnymi kobietami...przyciągają cwaniaczków...a porządni faceci boją się nawet z taką porozmawiać :0

... a tak poza tematem jak masz na imię?

Tak jak Twoja żona wink

357

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Wiem że pisałaś...pamiętam. Wiesz może to za wcześnie jeszcze skoro czujesz strach i niechęć...nie wiem sam co doradzić w tej chwili mad
No widzisz tak to jest dzisiaj na tym świecie z atrakcyjnymi kobietami...przyciągają cwaniaczków...a porządni faceci boją się nawet z taką porozmawiać :0

... a tak poza tematem jak masz na imię?

Tak jak Twoja żona wink

A jak ma na imię moja żona ?:)

358

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

... a tak poza tematem jak masz na imię?

Tak jak Twoja żona wink

A jak ma na imię moja żona ?:)

Tak jak ja wink Z tego co kiedyś pisałeś mamy tego samego dnia imieniny, więc... Wybacz, ale na forum nie będę podawać swojego imienia, nie chcę , aby ktoś ze znajomych mnie zidentyfikował wink

359

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Tak jak Twoja żona wink

A jak ma na imię moja żona ?:)

Tak jak ja wink Z tego co kiedyś pisałeś mamy tego samego dnia imieniny, więc... Wybacz, ale na forum nie będę podawać swojego imienia, nie chcę , aby ktoś ze znajomych mnie zidentyfikował wink

No tak pamiętam..:)

360

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

A jak ma na imię moja żona ?:)

Tak jak ja wink Z tego co kiedyś pisałeś mamy tego samego dnia imieniny, więc... Wybacz, ale na forum nie będę podawać swojego imienia, nie chcę , aby ktoś ze znajomych mnie zidentyfikował wink

No tak pamiętam..:)

Eh... faceci to jednak mają krótką pamięć, w sumie nie powinnam być zdziwiona, że mojemu mężowi zapomniało się, że ,a żonę;)

361

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Tak jak ja wink Z tego co kiedyś pisałeś mamy tego samego dnia imieniny, więc... Wybacz, ale na forum nie będę podawać swojego imienia, nie chcę , aby ktoś ze znajomych mnie zidentyfikował wink

No tak pamiętam..:)

Eh... faceci to jednak mają krótką pamięć, w sumie nie powinnam być zdziwiona, że mojemu mężowi zapomniało się, że ,a żonę;)

Hehe...nie zgadzam się tongue
Ja pamiętałem że mam żonę...:)

362

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

No tak pamiętam..:)

Eh... faceci to jednak mają krótką pamięć, w sumie nie powinnam być zdziwiona, że mojemu mężowi zapomniało się, że ,a żonę;)

Hehe...nie zgadzam się tongue
Ja pamiętałem że mam żonę...:)

Może jesteś wyjątkiem,a może nie miałeś żadnej interesującej okazji wink Oby to pierwsze, bo jeszcze przywracasz mi wiarę w to, że istnieją jacyś normalni faceci wink

363

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Eh... faceci to jednak mają krótką pamięć, w sumie nie powinnam być zdziwiona, że mojemu mężowi zapomniało się, że ,a żonę;)

Hehe...nie zgadzam się tongue
Ja pamiętałem że mam żonę...:)

Może jesteś wyjątkiem,a może nie miałeś żadnej interesującej okazji wink Oby to pierwsze, bo jeszcze przywracasz mi wiarę w to, że istnieją jacyś normalni faceci wink

Czy wyjątkiem to nie wiem..ale mam w życiu kilka zasad których się trzymam. To akurat przynajmniej tak mi się wydaje dobra cecha... tongue
Czy miałem okazje...miałem może nawet nie jedną... ale zawsze przypominałem sobie jedną z moich zasad i  patrząc przy okazji na obrączkę na palcu dawałem do zrozumienia że nikt nie złamie tej zasady dopóki mam żonę i noszę obrączkę nie ma takiej opcji smile

364

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Hehe...nie zgadzam się tongue
Ja pamiętałem że mam żonę...:)

Może jesteś wyjątkiem,a może nie miałeś żadnej interesującej okazji wink Oby to pierwsze, bo jeszcze przywracasz mi wiarę w to, że istnieją jacyś normalni faceci wink

Czy wyjątkiem to nie wiem..ale mam w życiu kilka zasad których się trzymam. To akurat przynajmniej tak mi się wydaje dobra cecha... tongue
Czy miałem okazje...miałem może nawet nie jedną... ale zawsze przypominałem sobie jedną z moich zasad i  patrząc przy okazji na obrączkę na palcu dawałem do zrozumienia że nikt nie złamie tej zasady dopóki mam żonę i noszę obrączkę nie ma takiej opcji smile

Miło to słyszeć, mój były mąż powinien się zgłosić do Ciebie na parę lekcji z przyzwoitości wink. A co zrobisz jak Twój proces będzie się ciągnął latami, a w międzyczasie się zakochasz smile? Chodzisz jeszcze z obrączką na palcu?

365

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Może jesteś wyjątkiem,a może nie miałeś żadnej interesującej okazji wink Oby to pierwsze, bo jeszcze przywracasz mi wiarę w to, że istnieją jacyś normalni faceci wink

Czy wyjątkiem to nie wiem..ale mam w życiu kilka zasad których się trzymam. To akurat przynajmniej tak mi się wydaje dobra cecha... tongue
Czy miałem okazje...miałem może nawet nie jedną... ale zawsze przypominałem sobie jedną z moich zasad i  patrząc przy okazji na obrączkę na palcu dawałem do zrozumienia że nikt nie złamie tej zasady dopóki mam żonę i noszę obrączkę nie ma takiej opcji smile

Miło to słyszeć, mój były mąż powinien się zgłosić do Ciebie na parę lekcji z przyzwoitości wink. A co zrobisz jak Twój proces będzie się ciągnął latami, a w międzyczasie się zakochasz smile? Chodzisz jeszcze z obrączką na palcu?

Twój mąż to się raczej nie nauczy przyzwoitości...niestety tak jest.
Nie wiem co zrobię. Póki co nie myślę o tym w tych kategoriach. Mam nadzieję że się rozwiodę jak najszybciej...i po sprawie
Tak chodzę jeszcze z obrączką na palcu...w sumie sam nie wiem po co bo już dawno powinienem wyrzucić ją gdzieś daleko...wiesz taki sentymentalny burak ze mnie smile

366

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Czy wyjątkiem to nie wiem..ale mam w życiu kilka zasad których się trzymam. To akurat przynajmniej tak mi się wydaje dobra cecha... tongue
Czy miałem okazje...miałem może nawet nie jedną... ale zawsze przypominałem sobie jedną z moich zasad i  patrząc przy okazji na obrączkę na palcu dawałem do zrozumienia że nikt nie złamie tej zasady dopóki mam żonę i noszę obrączkę nie ma takiej opcji smile

Miło to słyszeć, mój były mąż powinien się zgłosić do Ciebie na parę lekcji z przyzwoitości wink. A co zrobisz jak Twój proces będzie się ciągnął latami, a w międzyczasie się zakochasz smile? Chodzisz jeszcze z obrączką na palcu?

Twój mąż to się raczej nie nauczy przyzwoitości...niestety tak jest.
Nie wiem co zrobię. Póki co nie myślę o tym w tych kategoriach. Mam nadzieję że się rozwiodę jak najszybciej...i po sprawie
Tak chodzę jeszcze z obrączką na palcu...w sumie sam nie wiem po co bo już dawno powinienem wyrzucić ją gdzieś daleko...wiesz taki sentymentalny burak ze mnie smile

Nie chce Cię straszyć, ale skoro do tej pory nie otrzymałeś listu z sądu, to raczej dobrze nie wróży. Widocznie w Twoim sądzie za bardzo się nie spieszą ;p.
Twoja żona też paraduje z obrączką? Ja swoją ściągnęłam jeszcze zanim złożyłam pozew do sądu, po co mi miała ciążyć wink

367

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Miło to słyszeć, mój były mąż powinien się zgłosić do Ciebie na parę lekcji z przyzwoitości wink. A co zrobisz jak Twój proces będzie się ciągnął latami, a w międzyczasie się zakochasz smile? Chodzisz jeszcze z obrączką na palcu?

Twój mąż to się raczej nie nauczy przyzwoitości...niestety tak jest.
Nie wiem co zrobię. Póki co nie myślę o tym w tych kategoriach. Mam nadzieję że się rozwiodę jak najszybciej...i po sprawie
Tak chodzę jeszcze z obrączką na palcu...w sumie sam nie wiem po co bo już dawno powinienem wyrzucić ją gdzieś daleko...wiesz taki sentymentalny burak ze mnie smile

Nie chce Cię straszyć, ale skoro do tej pory nie otrzymałeś listu z sądu, to raczej dobrze nie wróży. Widocznie w Twoim sądzie za bardzo się nie spieszą ;p.
Twoja żona też paraduje z obrączką? Ja swoją ściągnęłam jeszcze zanim złożyłam pozew do sądu, po co mi miała ciążyć wink

Poczekam do konca tygodnia jak nie przyjdzie pozew ta zadzwonie do sadu i dowiem sie co i jak.
Nie wiem czy paraduje w obraczce nie zwrocilem na to uwagi
A masz jeszcze swoja obraczke lub rzeczy zwiazane z bylym mezem?

368

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Twój mąż to się raczej nie nauczy przyzwoitości...niestety tak jest.
Nie wiem co zrobię. Póki co nie myślę o tym w tych kategoriach. Mam nadzieję że się rozwiodę jak najszybciej...i po sprawie
Tak chodzę jeszcze z obrączką na palcu...w sumie sam nie wiem po co bo już dawno powinienem wyrzucić ją gdzieś daleko...wiesz taki sentymentalny burak ze mnie smile

Nie chce Cię straszyć, ale skoro do tej pory nie otrzymałeś listu z sądu, to raczej dobrze nie wróży. Widocznie w Twoim sądzie za bardzo się nie spieszą ;p.
Twoja żona też paraduje z obrączką? Ja swoją ściągnęłam jeszcze zanim złożyłam pozew do sądu, po co mi miała ciążyć wink

Poczekam do konca tygodnia jak nie przyjdzie pozew ta zadzwonie do sadu i dowiem sie co i jak.
Nie wiem czy paraduje w obraczce nie zwrocilem na to uwagi
A masz jeszcze swoja obraczke lub rzeczy zwiazane z bylym mezem?

Tak, do sądu koniecznie zadzwoń, szczerze to dziwię się, że jeszcze tego nie zrobiłeś smile
Nie, obrączkę zostawiłam jemu, może akurat jego nowa partnerka będzie miała ten sam rozmiar smile. Nie mam w sumie żadnych przedmiotów związanych z moim mężem, wyzbyłam się wszystkiego co mi się z nim kojarzyło, łącznie z ubraniami. Zmieniłam nawet miasto, słowem nic mnie z nim już nie łączy, dosłownie smile.

369

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Nie chce Cię straszyć, ale skoro do tej pory nie otrzymałeś listu z sądu, to raczej dobrze nie wróży. Widocznie w Twoim sądzie za bardzo się nie spieszą ;p.
Twoja żona też paraduje z obrączką? Ja swoją ściągnęłam jeszcze zanim złożyłam pozew do sądu, po co mi miała ciążyć wink

Poczekam do konca tygodnia jak nie przyjdzie pozew ta zadzwonie do sadu i dowiem sie co i jak.
Nie wiem czy paraduje w obraczce nie zwrocilem na to uwagi
A masz jeszcze swoja obraczke lub rzeczy zwiazane z bylym mezem?

Tak, do sądu koniecznie zadzwoń, szczerze to dziwię się, że jeszcze tego nie zrobiłeś smile
Nie, obrączkę zostawiłam jemu, może akurat jego nowa partnerka będzie miała ten sam rozmiar smile. Nie mam w sumie żadnych przedmiotów związanych z moim mężem, wyzbyłam się wszystkiego co mi się z nim kojarzyło, łącznie z ubraniami. Zmieniłam nawet miasto, słowem nic mnie z nim już nie łączy, dosłownie smile.

No tak masz inna sytuacje...twoje małżeństo i zycie z mężem nie trwalo tak dlugo jak u mnie.
Zmienilas miasto wyrzucilas rzeczy...i jakos do przodu:)
U mnie troche sie tego wszystkiego nazbieralo przez 16lat...pewnie dlatego bedzie mi trudno to wszystko wypierdzielic lub ten proces troche potrwa...moze trzeba zrobic to od razu...wyrzucic wszystko lacznie ze wspomnieniami.
Pisalem ze pisanie z Toba bardzo mi pomoglo...?

370

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Poczekam do konca tygodnia jak nie przyjdzie pozew ta zadzwonie do sadu i dowiem sie co i jak.
Nie wiem czy paraduje w obraczce nie zwrocilem na to uwagi
A masz jeszcze swoja obraczke lub rzeczy zwiazane z bylym mezem?

Tak, do sądu koniecznie zadzwoń, szczerze to dziwię się, że jeszcze tego nie zrobiłeś smile
Nie, obrączkę zostawiłam jemu, może akurat jego nowa partnerka będzie miała ten sam rozmiar smile. Nie mam w sumie żadnych przedmiotów związanych z moim mężem, wyzbyłam się wszystkiego co mi się z nim kojarzyło, łącznie z ubraniami. Zmieniłam nawet miasto, słowem nic mnie z nim już nie łączy, dosłownie smile.

No tak masz inna sytuacje...twoje małżeństo i zycie z mężem nie trwalo tak dlugo jak u mnie.
Zmienilas miasto wyrzucilas rzeczy...i jakos do przodu:)
U mnie troche sie tego wszystkiego nazbieralo przez 16lat...pewnie dlatego bedzie mi trudno to wszystko wypierdzielic lub ten proces troche potrwa...moze trzeba zrobic to od razu...wyrzucic wszystko lacznie ze wspomnieniami.
Pisalem ze pisanie z Toba bardzo mi pomoglo...?

Wiesz, każdy ma inny charakter, ja jestem sentymentalna, mam tendencję do rozpamiętywania, a więc dla własnego komfortu psychicznego wolałam się wszystkiego pozbyć. Wydaje mi się, że to najlepsze rozwiązanie. Z drugiej strony u Ciebie jest trochę inaczej i Ty Całkiem się od niej nigdy nie uwolnisz bo macie  dziecko. A obrączkę przestałbym na Twoim miejscu nosić, tylko odstrasza potencjalne kandydatki tongue

Owszem, pisałeś już kilka razy, że rozmowy ze mną ci pomogły, ostatni raz napisałeś o tym przedwczoraj big_smile big_smile big_smile

371

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Tak, do sądu koniecznie zadzwoń, szczerze to dziwię się, że jeszcze tego nie zrobiłeś smile
Nie, obrączkę zostawiłam jemu, może akurat jego nowa partnerka będzie miała ten sam rozmiar smile. Nie mam w sumie żadnych przedmiotów związanych z moim mężem, wyzbyłam się wszystkiego co mi się z nim kojarzyło, łącznie z ubraniami. Zmieniłam nawet miasto, słowem nic mnie z nim już nie łączy, dosłownie smile.

No tak masz inna sytuacje...twoje małżeństo i zycie z mężem nie trwalo tak dlugo jak u mnie.
Zmienilas miasto wyrzucilas rzeczy...i jakos do przodu:)
U mnie troche sie tego wszystkiego nazbieralo przez 16lat...pewnie dlatego bedzie mi trudno to wszystko wypierdzielic lub ten proces troche potrwa...moze trzeba zrobic to od razu...wyrzucic wszystko lacznie ze wspomnieniami.
Pisalem ze pisanie z Toba bardzo mi pomoglo...?

Wiesz, każdy ma inny charakter, ja jestem sentymentalna, mam tendencję do rozpamiętywania, a więc dla własnego komfortu psychicznego wolałam się wszystkiego pozbyć. Wydaje mi się, że to najlepsze rozwiązanie. Z drugiej strony u Ciebie jest trochę inaczej i Ty Całkiem się od niej nigdy nie uwolnisz bo macie  dziecko. A obrączkę przestałbym na Twoim miejscu nosić, tylko odstrasza potencjalne kandydatki tongue

Owszem, pisałeś już kilka razy, że rozmowy ze mną ci pomogły, ostatni raz napisałeś o tym przedwczoraj big_smile big_smile big_smile


Wiem o tym że pisałem że rozmowy z Tobą mi pomogły...:) tak po prostu napisałem tongue nie mogłem się powstrzymać smile
Potencjalne kandydatki mówisz...:).
Brak potencjalnych kandydatek...hehe.
Kto by chciał gościa który przez dwa lata daje sobie rogi przyprawić  tongue smile

372

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

No tak masz inna sytuacje...twoje małżeństo i zycie z mężem nie trwalo tak dlugo jak u mnie.
Zmienilas miasto wyrzucilas rzeczy...i jakos do przodu:)
U mnie troche sie tego wszystkiego nazbieralo przez 16lat...pewnie dlatego bedzie mi trudno to wszystko wypierdzielic lub ten proces troche potrwa...moze trzeba zrobic to od razu...wyrzucic wszystko lacznie ze wspomnieniami.
Pisalem ze pisanie z Toba bardzo mi pomoglo...?

Wiesz, każdy ma inny charakter, ja jestem sentymentalna, mam tendencję do rozpamiętywania, a więc dla własnego komfortu psychicznego wolałam się wszystkiego pozbyć. Wydaje mi się, że to najlepsze rozwiązanie. Z drugiej strony u Ciebie jest trochę inaczej i Ty Całkiem się od niej nigdy nie uwolnisz bo macie  dziecko. A obrączkę przestałbym na Twoim miejscu nosić, tylko odstrasza potencjalne kandydatki tongue

Owszem, pisałeś już kilka razy, że rozmowy ze mną ci pomogły, ostatni raz napisałeś o tym przedwczoraj big_smile big_smile big_smile


Wiem o tym że pisałem że rozmowy z Tobą mi pomogły...:) tak po prostu napisałem tongue nie mogłem się powstrzymać smile
Potencjalne kandydatki mówisz...:).
Brak potencjalnych kandydatek...hehe.
Kto by chciał gościa który przez dwa lata daje sobie rogi przyprawić  tongue smile

E, tam może zatrudnią u ciebie w pracy jakąś stażystkę, to i kandydatka się pojawi. Nigdy nie wiesz, kiedy spotkasz tę jedyną, ja jak poznałam swojego męża nikogo nie szukałam smile.
Fakt, że dawałeś sobie 2 lata rogi przyprawiać nie jest dla mnie niczym dziwnym, kobiety w imię błędnie pojętej miłości potrafią w gorszych układach tkwić latami.  Jedyne co może odstraszać Twoja kolejną kobietę to myśl, że skoro dawałeś się tak długo upokarzać, świadczy o tym, że musiałeś ja bardzo kochać i być może nadal kochasz wink.

373

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Wiesz, każdy ma inny charakter, ja jestem sentymentalna, mam tendencję do rozpamiętywania, a więc dla własnego komfortu psychicznego wolałam się wszystkiego pozbyć. Wydaje mi się, że to najlepsze rozwiązanie. Z drugiej strony u Ciebie jest trochę inaczej i Ty Całkiem się od niej nigdy nie uwolnisz bo macie  dziecko. A obrączkę przestałbym na Twoim miejscu nosić, tylko odstrasza potencjalne kandydatki tongue

Owszem, pisałeś już kilka razy, że rozmowy ze mną ci pomogły, ostatni raz napisałeś o tym przedwczoraj big_smile big_smile big_smile


Wiem o tym że pisałem że rozmowy z Tobą mi pomogły...:) tak po prostu napisałem tongue nie mogłem się powstrzymać smile
Potencjalne kandydatki mówisz...:).
Brak potencjalnych kandydatek...hehe.
Kto by chciał gościa który przez dwa lata daje sobie rogi przyprawić  tongue smile

E, tam może zatrudnią u ciebie w pracy jakąś stażystkę, to i kandydatka się pojawi. Nigdy nie wiesz, kiedy spotkasz tę jedyną, ja jak poznałam swojego męża nikogo nie szukałam smile.
Fakt, że dawałeś sobie 2 lata rogi przyprawiać nie jest dla mnie niczym dziwnym, kobiety w imię błędnie pojętej miłości potrafią w gorszych układach tkwić latami.  Jedyne co może odstraszać Twoja kolejną kobietę to myśl, że skoro dawałeś się tak długo upokarzać, świadczy o tym, że musiałeś ja bardzo kochać i być może nadal kochasz wink.

No tak. Życie pisze jak widać różne scenariusze.
Tak kochałem ją bardzo mocno...nawet nie wie jak mocno. Nie ma to dla niej pewnie najmniejszego znaczenia...:)
A może sam fakt tego że dawałem sobie rogi tak długo bo kogoś bardzo kochałem...na dłuższą metę nie jest taki zły...może kiedyś jakaś  kobieta którą spotkam pomyśli sobie że tak jak kiedyś napisałaś że jest jeszcze ktoś kto potrafi kochać i nie ranić najbliższej osoby....że ma to dla niego bardzo dużą wartość ...:) ale słodzę ...:P

374

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Wiem o tym że pisałem że rozmowy z Tobą mi pomogły...:) tak po prostu napisałem tongue nie mogłem się powstrzymać smile
Potencjalne kandydatki mówisz...:).
Brak potencjalnych kandydatek...hehe.
Kto by chciał gościa który przez dwa lata daje sobie rogi przyprawić  tongue smile

E, tam może zatrudnią u ciebie w pracy jakąś stażystkę, to i kandydatka się pojawi. Nigdy nie wiesz, kiedy spotkasz tę jedyną, ja jak poznałam swojego męża nikogo nie szukałam smile.
Fakt, że dawałeś sobie 2 lata rogi przyprawiać nie jest dla mnie niczym dziwnym, kobiety w imię błędnie pojętej miłości potrafią w gorszych układach tkwić latami.  Jedyne co może odstraszać Twoja kolejną kobietę to myśl, że skoro dawałeś się tak długo upokarzać, świadczy o tym, że musiałeś ja bardzo kochać i być może nadal kochasz wink.

No tak. Życie pisze jak widać różne scenariusze.
Tak kochałem ją bardzo mocno...nawet nie wie jak mocno. Nie ma to dla niej pewnie najmniejszego znaczenia...:)
A może sam fakt tego że dawałem sobie rogi tak długo bo kogoś bardzo kochałem...na dłuższą metę nie jest taki zły...może kiedyś jakaś  kobieta którą spotkam pomyśli sobie że tak jak kiedyś napisałaś że jest jeszcze ktoś kto potrafi kochać i nie ranić najbliższej osoby....że ma to dla niego bardzo dużą wartość ...:) ale słodzę ...:P

No posłodziłeś sobie tongue ale skoro żona nie prawi Ci żadnych komplementów to przynajmniej sam sobie laurkę wystawiłeś <3. Jak będziesz kiedyś wystawiał na necie jakieś ogłoszenie matrymonialne, to możesz napisać w podobnym tonie tongue
Wiesz, jak po rozwodzie Twoja piękna nie będzie mogła sobie ułożyć życia, to dopiero wtedy doceni, jak bardzo ją kochałeś smile

375

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

E, tam może zatrudnią u ciebie w pracy jakąś stażystkę, to i kandydatka się pojawi. Nigdy nie wiesz, kiedy spotkasz tę jedyną, ja jak poznałam swojego męża nikogo nie szukałam smile.
Fakt, że dawałeś sobie 2 lata rogi przyprawiać nie jest dla mnie niczym dziwnym, kobiety w imię błędnie pojętej miłości potrafią w gorszych układach tkwić latami.  Jedyne co może odstraszać Twoja kolejną kobietę to myśl, że skoro dawałeś się tak długo upokarzać, świadczy o tym, że musiałeś ja bardzo kochać i być może nadal kochasz wink.

No tak. Życie pisze jak widać różne scenariusze.
Tak kochałem ją bardzo mocno...nawet nie wie jak mocno. Nie ma to dla niej pewnie najmniejszego znaczenia...:)
A może sam fakt tego że dawałem sobie rogi tak długo bo kogoś bardzo kochałem...na dłuższą metę nie jest taki zły...może kiedyś jakaś  kobieta którą spotkam pomyśli sobie że tak jak kiedyś napisałaś że jest jeszcze ktoś kto potrafi kochać i nie ranić najbliższej osoby....że ma to dla niego bardzo dużą wartość ...:) ale słodzę ...:P

No posłodziłeś sobie tongue ale skoro żona nie prawi Ci żadnych komplementów to przynajmniej sam sobie laurkę wystawiłeś <3. Jak będziesz kiedyś wystawiał na necie jakieś ogłoszenie matrymonialne, to możesz napisać w podobnym tonie tongue
Wiesz, jak po rozwodzie Twoja piękna nie będzie mogła sobie ułożyć życia, to dopiero wtedy doceni, jak bardzo ją kochałeś smile

Mówisz że jak napisze w ogłoszeniu "matrymonialnym" że jak kocham to na maxa...że jak kocham to nie zdradzam...to nie opędzę się od kandydatek ? Eeeee dzisiaj laski chyba nie potrzebują takich priorytetów...przecież to jest passe smile
Ona już chyba nic nie doceni co jest związane z nami...a już na pewno ze mną :0

376

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

No tak. Życie pisze jak widać różne scenariusze.
Tak kochałem ją bardzo mocno...nawet nie wie jak mocno. Nie ma to dla niej pewnie najmniejszego znaczenia...:)
A może sam fakt tego że dawałem sobie rogi tak długo bo kogoś bardzo kochałem...na dłuższą metę nie jest taki zły...może kiedyś jakaś  kobieta którą spotkam pomyśli sobie że tak jak kiedyś napisałaś że jest jeszcze ktoś kto potrafi kochać i nie ranić najbliższej osoby....że ma to dla niego bardzo dużą wartość ...:) ale słodzę ...:P

No posłodziłeś sobie tongue ale skoro żona nie prawi Ci żadnych komplementów to przynajmniej sam sobie laurkę wystawiłeś <3. Jak będziesz kiedyś wystawiał na necie jakieś ogłoszenie matrymonialne, to możesz napisać w podobnym tonie tongue
Wiesz, jak po rozwodzie Twoja piękna nie będzie mogła sobie ułożyć życia, to dopiero wtedy doceni, jak bardzo ją kochałeś smile

Mówisz że jak napisze w ogłoszeniu "matrymonialnym" że jak kocham to na maxa...że jak kocham to nie zdradzam...to nie opędzę się od kandydatek ? Eeeee dzisiaj laski chyba nie potrzebują takich priorytetów...przecież to jest passe smile
Ona już chyba nic nie doceni co jest związane z nami...a już na pewno ze mną :0

Passe? Nie wiem, w jakim środowisku się obracasz, ale zapewniam, że kobiety w dalszym ciągu preferują tych wiernych wink

377

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

No posłodziłeś sobie tongue ale skoro żona nie prawi Ci żadnych komplementów to przynajmniej sam sobie laurkę wystawiłeś <3. Jak będziesz kiedyś wystawiał na necie jakieś ogłoszenie matrymonialne, to możesz napisać w podobnym tonie tongue
Wiesz, jak po rozwodzie Twoja piękna nie będzie mogła sobie ułożyć życia, to dopiero wtedy doceni, jak bardzo ją kochałeś smile

Mówisz że jak napisze w ogłoszeniu "matrymonialnym" że jak kocham to na maxa...że jak kocham to nie zdradzam...to nie opędzę się od kandydatek ? Eeeee dzisiaj laski chyba nie potrzebują takich priorytetów...przecież to jest passe smile
Ona już chyba nic nie doceni co jest związane z nami...a już na pewno ze mną :0

Passe? Nie wiem, w jakim środowisku się obracasz, ale zapewniam, że kobiety w dalszym ciągu preferują tych wiernych wink

Nie no to był taki żarcik...wybacz tongue
Obracam się w takim że każdy preferuje wierność ...prócz mojej żony jak się okazuje smile
Nie wyobrażałem sobie i nie wyobrażam związku bez wierności i szczerości...to dla mnie fundamentalna postawa.
To wspaniałe uczucie jeśli kogoś kochasz...komuś ufasz i zarazem wiesz że jesteś kochany...ohhhh rozczulam się smile

378

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Mówisz że jak napisze w ogłoszeniu "matrymonialnym" że jak kocham to na maxa...że jak kocham to nie zdradzam...to nie opędzę się od kandydatek ? Eeeee dzisiaj laski chyba nie potrzebują takich priorytetów...przecież to jest passe smile
Ona już chyba nic nie doceni co jest związane z nami...a już na pewno ze mną :0

Passe? Nie wiem, w jakim środowisku się obracasz, ale zapewniam, że kobiety w dalszym ciągu preferują tych wiernych wink

Nie no to był taki żarcik...wybacz tongue
Obracam się w takim że każdy preferuje wierność ...prócz mojej żony jak się okazuje smile
Nie wyobrażałem sobie i nie wyobrażam związku bez wierności i szczerości...to dla mnie fundamentalna postawa.
To wspaniałe uczucie jeśli kogoś kochasz...komuś ufasz i zarazem wiesz że jesteś kochany...ohhhh rozczulam się smile

Owszem, miłość to wspaniałe uczucie, ale tylko wtedy, kiedy jest odwzajemniona smile.
Kontrolujesz jeszcze swoją żonę? Interesuje Cię co robi?

379

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Passe? Nie wiem, w jakim środowisku się obracasz, ale zapewniam, że kobiety w dalszym ciągu preferują tych wiernych wink

Nie no to był taki żarcik...wybacz tongue
Obracam się w takim że każdy preferuje wierność ...prócz mojej żony jak się okazuje smile
Nie wyobrażałem sobie i nie wyobrażam związku bez wierności i szczerości...to dla mnie fundamentalna postawa.
To wspaniałe uczucie jeśli kogoś kochasz...komuś ufasz i zarazem wiesz że jesteś kochany...ohhhh rozczulam się smile

Owszem, miłość to wspaniałe uczucie, ale tylko wtedy, kiedy jest odwzajemniona smile.
Kontrolujesz jeszcze swoją żonę? Interesuje Cię co robi?

No tak. To jedyny warunek-musi być odwzajemniona tylko wtedy to ma sens
Nie staram się nie myśleć co robi moja żona jak nie ma jej w domu...owszem czasem zastanawiam się czy nadal mnie oszukuje czy ma z nim kontakt, ale na szczęście tylko czasami. Wbrew pozorom to mimo czasu nadal boli...

380

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Nie no to był taki żarcik...wybacz tongue
Obracam się w takim że każdy preferuje wierność ...prócz mojej żony jak się okazuje smile
Nie wyobrażałem sobie i nie wyobrażam związku bez wierności i szczerości...to dla mnie fundamentalna postawa.
To wspaniałe uczucie jeśli kogoś kochasz...komuś ufasz i zarazem wiesz że jesteś kochany...ohhhh rozczulam się smile

Owszem, miłość to wspaniałe uczucie, ale tylko wtedy, kiedy jest odwzajemniona smile.
Kontrolujesz jeszcze swoją żonę? Interesuje Cię co robi?

No tak. To jedyny warunek-musi być odwzajemniona tylko wtedy to ma sens
Nie staram się nie myśleć co robi moja żona jak nie ma jej w domu...owszem czasem zastanawiam się czy nadal mnie oszukuje czy ma z nim kontakt, ale na szczęście tylko czasami. Wbrew pozorom to mimo czasu nadal boli...

Hymm... skoro jej nie kochasz to czemu boli Cię to, że może mieć z nim kontakt? W zasadzie skoro jest Ci obojętna, to co ciebie w ogóle interesuje co robi poza domem? wink Olej ją, takie zadręczanie tylko cię niszczy, dlaczego ty masz cierpieć przez jej nieodpowiedzialne zachowanie, chyba powinno być na odwrót, nie? tongue

381

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Owszem, miłość to wspaniałe uczucie, ale tylko wtedy, kiedy jest odwzajemniona smile.
Kontrolujesz jeszcze swoją żonę? Interesuje Cię co robi?

No tak. To jedyny warunek-musi być odwzajemniona tylko wtedy to ma sens
Nie staram się nie myśleć co robi moja żona jak nie ma jej w domu...owszem czasem zastanawiam się czy nadal mnie oszukuje czy ma z nim kontakt, ale na szczęście tylko czasami. Wbrew pozorom to mimo czasu nadal boli...

Hymm... skoro jej nie kochasz to czemu boli Cię to, że może mieć z nim kontakt? W zasadzie skoro jest Ci obojętna, to co ciebie w ogóle interesuje co robi poza domem? wink Olej ją, takie zadręczanie tylko cię niszczy, dlaczego ty masz cierpieć przez jej nieodpowiedzialne zachowanie, chyba powinno być na odwrót, nie? tongue

Wiesz. To nie jest tak że jej nie kocham bo pewnie jeszcze jakiś czas będę ją kochał...pewnie nie tak jak żonę ale będę. Tyle życia razem...
To może tylko tak wyglądać ale uwierz mi że ja się już prawie tym nie zadręczam...wiem prawie robi różnicę ale zeszło ze mnie już bardzo dużo tego wszystkiego czym się zadręczałem jeszcze niedawno smile.
Na prawdę jest o wiele lepiej ze mną niż jeszcze kilka miesięcy temu...:)
Staram się trzymać gardę wysoko...tak jak pisałem wcześniej są dni kiedy jest dobrze i są dni kiedy jest gorzej...na szczęście jesteś Ty... tongue
Może ona też cierpi ale nie okaże tego nigdy bo to by oznaczało jej słabość...

382

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

No tak. To jedyny warunek-musi być odwzajemniona tylko wtedy to ma sens
Nie staram się nie myśleć co robi moja żona jak nie ma jej w domu...owszem czasem zastanawiam się czy nadal mnie oszukuje czy ma z nim kontakt, ale na szczęście tylko czasami. Wbrew pozorom to mimo czasu nadal boli...

Hymm... skoro jej nie kochasz to czemu boli Cię to, że może mieć z nim kontakt? W zasadzie skoro jest Ci obojętna, to co ciebie w ogóle interesuje co robi poza domem? wink Olej ją, takie zadręczanie tylko cię niszczy, dlaczego ty masz cierpieć przez jej nieodpowiedzialne zachowanie, chyba powinno być na odwrót, nie? tongue

Wiesz. To nie jest tak że jej nie kocham bo pewnie jeszcze jakiś czas będę ją kochał...pewnie nie tak jak żonę ale będę. Tyle życia razem...
To może tylko tak wyglądać ale uwierz mi że ja się już prawie tym nie zadręczam...wiem prawie robi różnicę ale zeszło ze mnie już bardzo dużo tego wszystkiego czym się zadręczałem jeszcze niedawno smile.
Na prawdę jest o wiele lepiej ze mną niż jeszcze kilka miesięcy temu...:)
Staram się trzymać gardę wysoko...tak jak pisałem wcześniej są dni kiedy jest dobrze i są dni kiedy jest gorzej...na szczęście jesteś Ty... tongue
Może ona też cierpi ale nie okaże tego nigdy bo to by oznaczało jej słabość...

Serio Ci jeszcze całkowicie amory do niej nie przeszły, ja po 4 miesiącach po wykryciu zdrady brzydziłam się swojego męża, w moim przypadku prawdziwe okazało się powiedzenie, że od miłości do nienawiści jeden krok wink
Piszesz, że na szczęście jestem ja big_smile No cóż, ja jestem tylko wirtualną koleżanką, równie dobrze może się okazać, że jestem 50-letnim Januszem z wąsem i świetnie się bawię trollując cię wink

383

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Hymm... skoro jej nie kochasz to czemu boli Cię to, że może mieć z nim kontakt? W zasadzie skoro jest Ci obojętna, to co ciebie w ogóle interesuje co robi poza domem? wink Olej ją, takie zadręczanie tylko cię niszczy, dlaczego ty masz cierpieć przez jej nieodpowiedzialne zachowanie, chyba powinno być na odwrót, nie? tongue

Wiesz. To nie jest tak że jej nie kocham bo pewnie jeszcze jakiś czas będę ją kochał...pewnie nie tak jak żonę ale będę. Tyle życia razem...
To może tylko tak wyglądać ale uwierz mi że ja się już prawie tym nie zadręczam...wiem prawie robi różnicę ale zeszło ze mnie już bardzo dużo tego wszystkiego czym się zadręczałem jeszcze niedawno smile.
Na prawdę jest o wiele lepiej ze mną niż jeszcze kilka miesięcy temu...:)
Staram się trzymać gardę wysoko...tak jak pisałem wcześniej są dni kiedy jest dobrze i są dni kiedy jest gorzej...na szczęście jesteś Ty... tongue
Może ona też cierpi ale nie okaże tego nigdy bo to by oznaczało jej słabość...

Serio Ci jeszcze całkowicie amory do niej nie przeszły, ja po 4 miesiącach po wykryciu zdrady brzydziłam się swojego męża, w moim przypadku prawdziwe okazało się powiedzenie, że od miłości do nienawiści jeden krok wink
Piszesz, że na szczęście jestem ja big_smile No cóż, ja jestem tylko wirtualną koleżanką, równie dobrze może się okazać, że jestem 50-letnim Januszem z wąsem i świetnie się bawię trollując cię wink

Nie chodzi o amory bo ich nie ma...już dawno. Nie sypiamy razem itp więc nie ma mowy o amorach smile
Jeśli chodzi o Janusza z wąsami to wiesz wszystko jest możliwe. Nic mnie już nie zdziwi tongue

384

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Wiesz. To nie jest tak że jej nie kocham bo pewnie jeszcze jakiś czas będę ją kochał...pewnie nie tak jak żonę ale będę. Tyle życia razem...
To może tylko tak wyglądać ale uwierz mi że ja się już prawie tym nie zadręczam...wiem prawie robi różnicę ale zeszło ze mnie już bardzo dużo tego wszystkiego czym się zadręczałem jeszcze niedawno smile.
Na prawdę jest o wiele lepiej ze mną niż jeszcze kilka miesięcy temu...:)
Staram się trzymać gardę wysoko...tak jak pisałem wcześniej są dni kiedy jest dobrze i są dni kiedy jest gorzej...na szczęście jesteś Ty... tongue
Może ona też cierpi ale nie okaże tego nigdy bo to by oznaczało jej słabość...

Serio Ci jeszcze całkowicie amory do niej nie przeszły, ja po 4 miesiącach po wykryciu zdrady brzydziłam się swojego męża, w moim przypadku prawdziwe okazało się powiedzenie, że od miłości do nienawiści jeden krok wink
Piszesz, że na szczęście jestem ja big_smile No cóż, ja jestem tylko wirtualną koleżanką, równie dobrze może się okazać, że jestem 50-letnim Januszem z wąsem i świetnie się bawię trollując cię wink

Nie chodzi o amory bo ich nie ma...już dawno. Nie sypiamy razem itp więc nie ma mowy o amorach smile
Jeśli chodzi o Janusza z wąsami to wiesz wszystko jest możliwe. Nic mnie już nie zdziwi tongue

No i dobrze, po co macie razem sypiać, wątpię abyście obydwoje umieli z tego czerpać satysfakcję. No chyba, że to takie chodzące bóstwo, że ciężko Ci się opanować, ale jesteś dorosły, pewnie poradzisz sobie przez jakiś czas bez kobiety wink

Powiem Ci, że po tym co przeszłam też mało mnie rzeczy dziwi, wcześniej nie wiedziałam, że istnieją tacy mitomani jak mój mąż. Ale widocznie sporo jest takich ludzi i chyba nie najgorzej im się żyje smile

385

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Serio Ci jeszcze całkowicie amory do niej nie przeszły, ja po 4 miesiącach po wykryciu zdrady brzydziłam się swojego męża, w moim przypadku prawdziwe okazało się powiedzenie, że od miłości do nienawiści jeden krok wink
Piszesz, że na szczęście jestem ja big_smile No cóż, ja jestem tylko wirtualną koleżanką, równie dobrze może się okazać, że jestem 50-letnim Januszem z wąsem i świetnie się bawię trollując cię wink

Nie chodzi o amory bo ich nie ma...już dawno. Nie sypiamy razem itp więc nie ma mowy o amorach smile
Jeśli chodzi o Janusza z wąsami to wiesz wszystko jest możliwe. Nic mnie już nie zdziwi tongue

No i dobrze, po co macie razem sypiać, wątpię abyście obydwoje umieli z tego czerpać satysfakcję. No chyba, że to takie chodzące bóstwo, że ciężko Ci się opanować, ale jesteś dorosły, pewnie poradzisz sobie przez jakiś czas bez kobiety wink

Powiem Ci, że po tym co przeszłam też mało mnie rzeczy dziwi, wcześniej nie wiedziałam, że istnieją tacy mitomani jak mój mąż. Ale widocznie sporo jest takich ludzi i chyba nie najgorzej im się żyje smile

Nie wiem czy w tej sytuacji czerpałbym z tego jakąś satysfakcję...raczek nie więc nie myślę nawet o tym smile
No pewnie że poradzę sobie jakiś czas bez kobiety...:) radziłem sobie jak nie miałem nigdy kobiety i teraz dam radę ...:) tylko trzeba sobie parę chwytów z młodości przypomnieć lol tongue
Tak jak piszesz- kłamców nie brakuje...
A tak swoją drogą mam nadzieje że jednak nie jesteś tym Januszem...? hehe smile

386

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Nie chodzi o amory bo ich nie ma...już dawno. Nie sypiamy razem itp więc nie ma mowy o amorach smile
Jeśli chodzi o Janusza z wąsami to wiesz wszystko jest możliwe. Nic mnie już nie zdziwi tongue

No i dobrze, po co macie razem sypiać, wątpię abyście obydwoje umieli z tego czerpać satysfakcję. No chyba, że to takie chodzące bóstwo, że ciężko Ci się opanować, ale jesteś dorosły, pewnie poradzisz sobie przez jakiś czas bez kobiety wink

Powiem Ci, że po tym co przeszłam też mało mnie rzeczy dziwi, wcześniej nie wiedziałam, że istnieją tacy mitomani jak mój mąż. Ale widocznie sporo jest takich ludzi i chyba nie najgorzej im się żyje smile

Nie wiem czy w tej sytuacji czerpałbym z tego jakąś satysfakcję...raczek nie więc nie myślę nawet o tym smile
No pewnie że poradzę sobie jakiś czas bez kobiety...:) radziłem sobie jak nie miałem nigdy kobiety i teraz dam radę ...:) tylko trzeba sobie parę chwytów z młodości przypomnieć lol tongue
Tak jak piszesz- kłamców nie brakuje...
A tak swoją drogą mam nadzieje że jednak nie jesteś tym Januszem...? hehe smile

No tak, skoro nie masz kobiety, będziesz musiał wziąć "sprawy" w swoje ręce big_smile. Dasz radę, wierzę w Ciebie wink
Nie, Adrianie, Januszem nie jestem, wąsa też nie wyhodowałam póki co wink

387

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

No i dobrze, po co macie razem sypiać, wątpię abyście obydwoje umieli z tego czerpać satysfakcję. No chyba, że to takie chodzące bóstwo, że ciężko Ci się opanować, ale jesteś dorosły, pewnie poradzisz sobie przez jakiś czas bez kobiety wink

Powiem Ci, że po tym co przeszłam też mało mnie rzeczy dziwi, wcześniej nie wiedziałam, że istnieją tacy mitomani jak mój mąż. Ale widocznie sporo jest takich ludzi i chyba nie najgorzej im się żyje smile

Nie wiem czy w tej sytuacji czerpałbym z tego jakąś satysfakcję...raczek nie więc nie myślę nawet o tym smile
No pewnie że poradzę sobie jakiś czas bez kobiety...:) radziłem sobie jak nie miałem nigdy kobiety i teraz dam radę ...:) tylko trzeba sobie parę chwytów z młodości przypomnieć lol tongue
Tak jak piszesz- kłamców nie brakuje...
A tak swoją drogą mam nadzieje że jednak nie jesteś tym Januszem...? hehe smile

No tak, skoro nie masz kobiety, będziesz musiał wziąć "sprawy" w swoje ręce big_smile. Dasz radę, wierzę w Ciebie wink
Nie, Adrianie, Januszem nie jestem, wąsa też nie wyhodowałam póki co wink

Hehe...nieskromnie powiem  jak każdy młody chłopak jakoś chyba nieźle sobie radziłem...jeśli dobrze sobie przypominam smile tongue
No to dobra informacja że nie jesteś owym Januszem...:)...ale zawsze też możesz być moją prawdziwą żoną która sie podszywa i wtedy nie wiem co gorsze Janusz czy żona smile:):)

388

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Nie wiem czy w tej sytuacji czerpałbym z tego jakąś satysfakcję...raczek nie więc nie myślę nawet o tym smile
No pewnie że poradzę sobie jakiś czas bez kobiety...:) radziłem sobie jak nie miałem nigdy kobiety i teraz dam radę ...:) tylko trzeba sobie parę chwytów z młodości przypomnieć lol tongue
Tak jak piszesz- kłamców nie brakuje...
A tak swoją drogą mam nadzieje że jednak nie jesteś tym Januszem...? hehe smile

No tak, skoro nie masz kobiety, będziesz musiał wziąć "sprawy" w swoje ręce big_smile. Dasz radę, wierzę w Ciebie wink
Nie, Adrianie, Januszem nie jestem, wąsa też nie wyhodowałam póki co wink

Hehe...nieskromnie powiem  jak każdy młody chłopak jakoś chyba nieźle sobie radziłem...jeśli dobrze sobie przypominam smile tongue
No to dobra informacja że nie jesteś owym Januszem...:)...ale zawsze też możesz być moją prawdziwą żoną która sie podszywa i wtedy nie wiem co gorsze Janusz czy żona smile:):)

...w końcu imię to samo smile

389

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Nie wiem czy w tej sytuacji czerpałbym z tego jakąś satysfakcję...raczek nie więc nie myślę nawet o tym smile
No pewnie że poradzę sobie jakiś czas bez kobiety...:) radziłem sobie jak nie miałem nigdy kobiety i teraz dam radę ...:) tylko trzeba sobie parę chwytów z młodości przypomnieć lol tongue
Tak jak piszesz- kłamców nie brakuje...
A tak swoją drogą mam nadzieje że jednak nie jesteś tym Januszem...? hehe smile

No tak, skoro nie masz kobiety, będziesz musiał wziąć "sprawy" w swoje ręce big_smile. Dasz radę, wierzę w Ciebie wink
Nie, Adrianie, Januszem nie jestem, wąsa też nie wyhodowałam póki co wink

Hehe...nieskromnie powiem  jak każdy młody chłopak jakoś chyba nieźle sobie radziłem...jeśli dobrze sobie przypominam smile tongue
No to dobra informacja że nie jesteś owym Januszem...:)...ale zawsze też możesz być moją prawdziwą żoną która sie podszywa i wtedy nie wiem co gorsze Janusz czy żona smile:):)

No no, nie tylko młodzi chłopcy tak sobie radzą, starsi też lubują się w takich uciechach, no nie ;p?

Haha Twoją żoną nie jestem na bank, na tym forum nie rejestrują się ludzie w szczęśliwych momentach swojego życia, a Twoja żona ma jak w raju - 2 samców o nią rywalizuje/rywalizowało wink Nie ma żadnego powodu, aby właziła na to forum. Gorzej z Waszymi znajomymi, dlatego wątpię, że imię, które podałeś faktycznie należy do Ciebie, raczej byś tak nie ryzykował wink

390

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

No tak, skoro nie masz kobiety, będziesz musiał wziąć "sprawy" w swoje ręce big_smile. Dasz radę, wierzę w Ciebie wink
Nie, Adrianie, Januszem nie jestem, wąsa też nie wyhodowałam póki co wink

Hehe...nieskromnie powiem  jak każdy młody chłopak jakoś chyba nieźle sobie radziłem...jeśli dobrze sobie przypominam smile tongue
No to dobra informacja że nie jesteś owym Januszem...:)...ale zawsze też możesz być moją prawdziwą żoną która sie podszywa i wtedy nie wiem co gorsze Janusz czy żona smile:):)

No no, nie tylko młodzi chłopcy tak sobie radzą, starsi też lubują się w takich uciechach, no nie ;p?

Haha Twoją żoną nie jestem na bank, na tym forum nie rejestrują się ludzie w szczęśliwych momentach swojego życia, a Twoja żona ma jak w raju - 2 samców o nią rywalizuje/rywalizowało wink Nie ma żadnego powodu, aby właziła na to forum. Gorzej z Waszymi znajomymi, dlatego wątpię, że imię, które podałeś faktycznie należy do Ciebie, raczej byś tak nie ryzykował wink

Hehe rozbawiłaś mnie mówiąc teraz o tych chłopcach. Dobre smilewink więcej proszę smile
Imię akurat jest prawdziwe. Cóż mam do stracenia...przecież wszystko co jeszcze chwilę temu było dla mnie najważniejsze już straciłem.

Posty [ 326 do 390 z 469 ]

Strony Poprzednia 1 4 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mój świat się chyba zawalił...pomocy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024