Mój świat się chyba zawalił...pomocy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mój świat się chyba zawalił...pomocy

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 469 ]

261

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Nie zastanawialiśmy się nad tym co będzie za 5 lat jeśli zechce mieszkać ze mną lub z nią. Staram się aż tak nie wybiegać w przyszłość...a już na pewno nie myśleć o takiej sytuacji, co nie oznacza że owszem może taka zaistnieć.
O no to fajnie że wszystko dobrze u Ciebie.
Nie wiem ale myślę że takie porównania zawsze będą miały miejsce zarówno u Ciebie jak i zapewne kiedyś u mnie.
Nie można co prawda mierzyć wszystkich jedną miarą (wiem łatwo się mówi smile ), ale pewnie z czasem zaczniesz podchodzić do tego z większym dystansem, nie porównując facetów z Twoim byłym, zaczniesz ufać choć pewnie nigdy do końca, ale trzeba czasu. smile
Będzie dobrze smile

Jasne, rozumiem że nie chcesz wyciągać tak w przyszłość ale równie dobrze za parę miesięcy młody może zacząć lamentować, że chce zostać tylko z Tobą i tyle. Lepiej przyszykuj się na kazdy scenariusz smile

No wiesz mam akurat określony typ faceta, w który idealnie wpisywał się mój ex więc jego następny siła rzeczy muszą być podobni (fizycznie i jeżeli chodzi o pasje) wink.

Ufać to już nigdy na 100% nie będę, mojemu byłemu też z resztą nie ufałam bezgranicznie. Ludzie z natury są podli i wszystkiego można się po nich spodziewać.

Nie chcę póki co o tym myśleć. Jeśli zajdzie taka potrzeba z jego strony to będziemy rozmawiać. Najpierw trzeba załatwić wszystkie sprawy związane z rozwodem itp smile.
Może jeśli masz typ faceta który idealnie wpisuje się w twojego ex...to będziesz pewnie zawsze porównywała swoich przyszłych partnerów do byłego męża a to będzie Tobie przypominać niestety  jaką jest szują...i wszystkie złe wspomnienia zawsze będą wracać

Niestety może tak być, ale ciężko spotykać się z facetem, który cie nie pociąga. Fizycznie faceci, z którymi się spotykałam byli do siebie podobni. Różnili się charakterami, najgorszy z nich wszystkich okazał się mój mąż, mimo że na początku robił najlepsze wrażenie.
W czasem wspomnienia zaczynają blaknąć, liczę więc, że w końcu całkowicie zapomnę mojego męża a wtedy skończą się głupie porównania.
Kolesiom jest chyba łatwiej im podoba się wszystko co się rusza, jest chętne  i na drzewo nie ucieka, dlatego łatwiej im znalezc kogoś zupełnie innego od poprzedniczki wink.

Zobacz podobne tematy :

262

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Jasne, rozumiem że nie chcesz wyciągać tak w przyszłość ale równie dobrze za parę miesięcy młody może zacząć lamentować, że chce zostać tylko z Tobą i tyle. Lepiej przyszykuj się na kazdy scenariusz smile

No wiesz mam akurat określony typ faceta, w który idealnie wpisywał się mój ex więc jego następny siła rzeczy muszą być podobni (fizycznie i jeżeli chodzi o pasje) wink.

Ufać to już nigdy na 100% nie będę, mojemu byłemu też z resztą nie ufałam bezgranicznie. Ludzie z natury są podli i wszystkiego można się po nich spodziewać.

Nie chcę póki co o tym myśleć. Jeśli zajdzie taka potrzeba z jego strony to będziemy rozmawiać. Najpierw trzeba załatwić wszystkie sprawy związane z rozwodem itp smile.
Może jeśli masz typ faceta który idealnie wpisuje się w twojego ex...to będziesz pewnie zawsze porównywała swoich przyszłych partnerów do byłego męża a to będzie Tobie przypominać niestety  jaką jest szują...i wszystkie złe wspomnienia zawsze będą wracać

Niestety może tak być, ale ciężko spotykać się z facetem, który cie nie pociąga. Fizycznie faceci, z którymi się spotykałam byli do siebie podobni. Różnili się charakterami, najgorszy z nich wszystkich okazał się mój mąż, mimo że na początku robił najlepsze wrażenie.
W czasem wspomnienia zaczynają blaknąć, liczę więc, że w końcu całkowicie zapomnę mojego męża a wtedy skończą się głupie porównania.
Kolesiom jest chyba łatwiej im podoba się wszystko co się rusza, jest chętne  i na drzewo nie ucieka, dlatego łatwiej im znalezc kogoś zupełnie innego od poprzedniczki wink.

Tak jak piszesz. Musi coś zaiskrzyć żeby można było się z kimś spotykać. Jak nie ma chemii to lipa smile. Myślę że czas odegra kluczową rolę i w końcu znajdziesz bratnią duszę...i nie będziesz porównywać do swojego ex.
Nie nie zgodzę się z twierdzeniem że kolesiom jest łatwiej...:) Faktycznie łatka doklejona facetom co by bzykali wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka...ma pewne uzasadnienie ale uwierz że nie wszyscy faceci są tacy...paru by się jeszcze w miarę porządnych znalazło...:) więc szukaj smile smile smile

263

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Nie chcę póki co o tym myśleć. Jeśli zajdzie taka potrzeba z jego strony to będziemy rozmawiać. Najpierw trzeba załatwić wszystkie sprawy związane z rozwodem itp smile.
Może jeśli masz typ faceta który idealnie wpisuje się w twojego ex...to będziesz pewnie zawsze porównywała swoich przyszłych partnerów do byłego męża a to będzie Tobie przypominać niestety  jaką jest szują...i wszystkie złe wspomnienia zawsze będą wracać

Niestety może tak być, ale ciężko spotykać się z facetem, który cie nie pociąga. Fizycznie faceci, z którymi się spotykałam byli do siebie podobni. Różnili się charakterami, najgorszy z nich wszystkich okazał się mój mąż, mimo że na początku robił najlepsze wrażenie.
W czasem wspomnienia zaczynają blaknąć, liczę więc, że w końcu całkowicie zapomnę mojego męża a wtedy skończą się głupie porównania.
Kolesiom jest chyba łatwiej im podoba się wszystko co się rusza, jest chętne  i na drzewo nie ucieka, dlatego łatwiej im znalezc kogoś zupełnie innego od poprzedniczki wink.

Tak jak piszesz. Musi coś zaiskrzyć żeby można było się z kimś spotykać. Jak nie ma chemii to lipa smile. Myślę że czas odegra kluczową rolę i w końcu znajdziesz bratnią duszę...i nie będziesz porównywać do swojego ex.
Nie nie zgodzę się z twierdzeniem że kolesiom jest łatwiej...:) Faktycznie łatka doklejona facetom co by bzykali wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka...ma pewne uzasadnienie ale uwierz że nie wszyscy faceci są tacy...paru by się jeszcze w miarę porządnych znalazło...:) więc szukaj smile smile smile

No No każdy facet jest porządny... do czasu wink. Mój były też z początku jawił się jako wzór cnót wszelakich, tak się kreował i tak chciał, żeby go postrzegano, rzeczywistość okazała się jadnak całkiem inna.

Szukać faceta nie będę, nigdy nie robiłam a zawsze się coś przypałętało big_smile.
Zobaczymy, czy taki porządny będziesz po rozwodZie, jak zerwiesz się z łańcucha, może też będziesz brał wszystko co się napatoczy, chcąc zrekompensować siebie „zmarnowane” lata przy jednej kobiecie smile.

264

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Niestety może tak być, ale ciężko spotykać się z facetem, który cie nie pociąga. Fizycznie faceci, z którymi się spotykałam byli do siebie podobni. Różnili się charakterami, najgorszy z nich wszystkich okazał się mój mąż, mimo że na początku robił najlepsze wrażenie.
W czasem wspomnienia zaczynają blaknąć, liczę więc, że w końcu całkowicie zapomnę mojego męża a wtedy skończą się głupie porównania.
Kolesiom jest chyba łatwiej im podoba się wszystko co się rusza, jest chętne  i na drzewo nie ucieka, dlatego łatwiej im znalezc kogoś zupełnie innego od poprzedniczki wink.

Tak jak piszesz. Musi coś zaiskrzyć żeby można było się z kimś spotykać. Jak nie ma chemii to lipa smile. Myślę że czas odegra kluczową rolę i w końcu znajdziesz bratnią duszę...i nie będziesz porównywać do swojego ex.
Nie nie zgodzę się z twierdzeniem że kolesiom jest łatwiej...:) Faktycznie łatka doklejona facetom co by bzykali wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka...ma pewne uzasadnienie ale uwierz że nie wszyscy faceci są tacy...paru by się jeszcze w miarę porządnych znalazło...:) więc szukaj smile smile smile

No No każdy facet jest porządny... do czasu wink. Mój były też z początku jawił się jako wzór cnót wszelakich, tak się kreował i tak chciał, żeby go postrzegano, rzeczywistość okazała się jadnak całkiem inna.

Szukać faceta nie będę, nigdy nie robiłam a zawsze się coś przypałętało big_smile.
Zobaczymy, czy taki porządny będziesz po rozwodZie, jak zerwiesz się z łańcucha, może też będziesz brał wszystko co się napatoczy, chcąc zrekompensować siebie „zmarnowane” lata przy jednej kobiecie smile.

Nie możesz mierzyć wszystkich jedną miarą. To bez sensu.
Nie wiem czy jak się zerwę z łańcucha to będę brał wszystko...:). Raczej nie. Nigdy nie byłem tego typu samcem, i pewnie nigdy nie będę. Czas pokarze co się będzie działo w moim życiu smile

265

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Tak jak piszesz. Musi coś zaiskrzyć żeby można było się z kimś spotykać. Jak nie ma chemii to lipa smile. Myślę że czas odegra kluczową rolę i w końcu znajdziesz bratnią duszę...i nie będziesz porównywać do swojego ex.
Nie nie zgodzę się z twierdzeniem że kolesiom jest łatwiej...:) Faktycznie łatka doklejona facetom co by bzykali wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka...ma pewne uzasadnienie ale uwierz że nie wszyscy faceci są tacy...paru by się jeszcze w miarę porządnych znalazło...:) więc szukaj smile smile smile

No No każdy facet jest porządny... do czasu wink. Mój były też z początku jawił się jako wzór cnót wszelakich, tak się kreował i tak chciał, żeby go postrzegano, rzeczywistość okazała się jadnak całkiem inna.

Szukać faceta nie będę, nigdy nie robiłam a zawsze się coś przypałętało big_smile.
Zobaczymy, czy taki porządny będziesz po rozwodZie, jak zerwiesz się z łańcucha, może też będziesz brał wszystko co się napatoczy, chcąc zrekompensować siebie „zmarnowane” lata przy jednej kobiecie smile.

Nie możesz mierzyć wszystkich jedną miarą. To bez sensu.
Nie wiem czy jak się zerwę z łańcucha to będę brał wszystko...:). Raczej nie. Nigdy nie byłem tego typu samcem, i pewnie nigdy nie będę. Czas pokarze co się będzie działo w moim życiu smile

Dokładnie, ale czasem trudno przewidzieć swoje zachowania. Spodziewałeś się, tego że tak będziesz walczył o niewierną żonę? Pewnie tak jak ja, zanim cię zdradziła, zawsze powtarzałeś, że jak się puści to nara. A jak było w rzeczywistości tongue?  Może tak samo będzie z laskami, zaczniesz sobie odbijać minione lata. Pamiętaj jednak, że za kontakty sexualne z dziewczynami poznizej 15 roku życia grozi prokurator tongue.

Z żoną dalej nie rozmawiacie i spędzacie milczące wieczory przed tv? smile

266

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

No No każdy facet jest porządny... do czasu wink. Mój były też z początku jawił się jako wzór cnót wszelakich, tak się kreował i tak chciał, żeby go postrzegano, rzeczywistość okazała się jadnak całkiem inna.

Szukać faceta nie będę, nigdy nie robiłam a zawsze się coś przypałętało big_smile.
Zobaczymy, czy taki porządny będziesz po rozwodZie, jak zerwiesz się z łańcucha, może też będziesz brał wszystko co się napatoczy, chcąc zrekompensować siebie „zmarnowane” lata przy jednej kobiecie smile.

Nie możesz mierzyć wszystkich jedną miarą. To bez sensu.
Nie wiem czy jak się zerwę z łańcucha to będę brał wszystko...:). Raczej nie. Nigdy nie byłem tego typu samcem, i pewnie nigdy nie będę. Czas pokarze co się będzie działo w moim życiu smile

Dokładnie, ale czasem trudno przewidzieć swoje zachowania. Spodziewałeś się, tego że tak będziesz walczył o niewierną żonę? Pewnie tak jak ja, zanim cię zdradziła, zawsze powtarzałeś, że jak się puści to nara. A jak było w rzeczywistości tongue?  Może tak samo będzie z laskami, zaczniesz sobie odbijać minione lata. Pamiętaj jednak, że za kontakty sexualne z dziewczynami poznizej 15 roku życia grozi prokurator tongue.

Z żoną dalej nie rozmawiacie i spędzacie milczące wieczory przed tv? smile


Nie. No co ty poważnie poniżej 15 roku grozi prokurator ?:). Nieee totalna załamka...hehe. Co ja biedny teraz pocznę :oi:O ? nIieto nie może byc prawda sad
Czy się spodziewałem? Nigdy nawet nie dopuszczałem myśli że zrobi coś tak paskudnego a co dopiero że będę musiał walczyć o nią.
Średnio rozmawiamy. Raczej ogólnie cisza. Nie ma tematów do wspólnych rozmów

267

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Nie możesz mierzyć wszystkich jedną miarą. To bez sensu.
Nie wiem czy jak się zerwę z łańcucha to będę brał wszystko...:). Raczej nie. Nigdy nie byłem tego typu samcem, i pewnie nigdy nie będę. Czas pokarze co się będzie działo w moim życiu smile

Dokładnie, ale czasem trudno przewidzieć swoje zachowania. Spodziewałeś się, tego że tak będziesz walczył o niewierną żonę? Pewnie tak jak ja, zanim cię zdradziła, zawsze powtarzałeś, że jak się puści to nara. A jak było w rzeczywistości tongue?  Może tak samo będzie z laskami, zaczniesz sobie odbijać minione lata. Pamiętaj jednak, że za kontakty sexualne z dziewczynami poznizej 15 roku życia grozi prokurator tongue.

Z żoną dalej nie rozmawiacie i spędzacie milczące wieczory przed tv? smile


Nie. No co ty poważnie poniżej 15 roku grozi prokurator ?:). Nieee totalna załamka...hehe. Co ja biedny teraz pocznę :oi:O ? nIieto nie może byc prawda sad
Czy się spodziewałem? Nigdy nawet nie dopuszczałem myśli że zrobi coś tak paskudnego a co dopiero że będę musiał walczyć o nią.
Średnio rozmawiamy. Raczej ogólnie cisza. Nie ma tematów do wspólnych rozmów

No nie wiem właśnie co poczniesz, będziesz musiał zadowolić się tak jak Twoja żona, jakąś starą 22-latką . Ale to w sumie trochę nekrofilią trąci, fuu sad.

A nie myślałeś, żeby zabrać ją i syna gdzieś na weekend? Ja po zdradzie męża, jak ten miał fazę na naprawianie naszego związku, byłam przez niego ciągle gdzieś wyciągana. Dzięki temu zwiedziłam parę fajnych miejsc. Co prawda towarzysz tych eskapad średnio mi odpowiadał, ale co zobaczyłam to moje. Może jakbyście gdzieś pojechali, to byś się odstresował a i syn zaliczyłby podczas ferii fajny wyjazd. Bo co masz teraz z życia jak wracasz z pracy i dziadujesz w domu ;p?

268

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Dokładnie, ale czasem trudno przewidzieć swoje zachowania. Spodziewałeś się, tego że tak będziesz walczył o niewierną żonę? Pewnie tak jak ja, zanim cię zdradziła, zawsze powtarzałeś, że jak się puści to nara. A jak było w rzeczywistości tongue?  Może tak samo będzie z laskami, zaczniesz sobie odbijać minione lata. Pamiętaj jednak, że za kontakty sexualne z dziewczynami poznizej 15 roku życia grozi prokurator tongue.

Z żoną dalej nie rozmawiacie i spędzacie milczące wieczory przed tv? smile


Nie. No co ty poważnie poniżej 15 roku grozi prokurator ?:). Nieee totalna załamka...hehe. Co ja biedny teraz pocznę :oi:O ? nIieto nie może byc prawda sad
Czy się spodziewałem? Nigdy nawet nie dopuszczałem myśli że zrobi coś tak paskudnego a co dopiero że będę musiał walczyć o nią.
Średnio rozmawiamy. Raczej ogólnie cisza. Nie ma tematów do wspólnych rozmów

No nie wiem właśnie co poczniesz, będziesz musiał zadowolić się tak jak Twoja żona, jakąś starą 22-latką . Ale to w sumie trochę nekrofilią trąci, fuu sad.

A nie myślałeś, żeby zabrać ją i syna gdzieś na weekend? Ja po zdradzie męża, jak ten miał fazę na naprawianie naszego związku, byłam przez niego ciągle gdzieś wyciągana. Dzięki temu zwiedziłam parę fajnych miejsc. Co prawda towarzysz tych eskapad średnio mi odpowiadał, ale co zobaczyłam to moje. Może jakbyście gdzieś pojechali, to byś się odstresował a i syn zaliczyłby podczas ferii fajny wyjazd. Bo co masz teraz z życia jak wracasz z pracy i dziadujesz w domu ;p?

Hehe. Rozbawiłaś mnie smile. No tak 22 latka to już trochę trąci...eee.
Spędzam z nim praktycznie cały wolny czas włącznie z weekendami.
Nie no wybiorę się na pewno gdzieś z nim...w ten weekend nie ale w następny to gdzieś go zabiorę.
Zrobi to dobrze jemu jaki i mnie:)

269

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Nie. No co ty poważnie poniżej 15 roku grozi prokurator ?:). Nieee totalna załamka...hehe. Co ja biedny teraz pocznę :oi:O ? nIieto nie może byc prawda sad
Czy się spodziewałem? Nigdy nawet nie dopuszczałem myśli że zrobi coś tak paskudnego a co dopiero że będę musiał walczyć o nią.
Średnio rozmawiamy. Raczej ogólnie cisza. Nie ma tematów do wspólnych rozmów

No nie wiem właśnie co poczniesz, będziesz musiał zadowolić się tak jak Twoja żona, jakąś starą 22-latką . Ale to w sumie trochę nekrofilią trąci, fuu sad.

A nie myślałeś, żeby zabrać ją i syna gdzieś na weekend? Ja po zdradzie męża, jak ten miał fazę na naprawianie naszego związku, byłam przez niego ciągle gdzieś wyciągana. Dzięki temu zwiedziłam parę fajnych miejsc. Co prawda towarzysz tych eskapad średnio mi odpowiadał, ale co zobaczyłam to moje. Może jakbyście gdzieś pojechali, to byś się odstresował a i syn zaliczyłby podczas ferii fajny wyjazd. Bo co masz teraz z życia jak wracasz z pracy i dziadujesz w domu ;p?

Hehe. Rozbawiłaś mnie smile. No tak 22 latka to już trochę trąci...eee.
Spędzam z nim praktycznie cały wolny czas włącznie z weekendami.
Nie no wybiorę się na pewno gdzieś z nim...w ten weekend nie ale w następny to gdzieś go zabiorę.
Zrobi to dobrze jemu jaki i mnie:)

Żonę też planujesz zabrać ;p? Bardzo dobrze, trzeba wychodzić z domu. Jest tyle ciekawych miejsc, które można zobaczyć, bez sensu siedzieć na tyłku w 4 ścianach. Szkoda, że syn jest taki mały, ja bym nie wiedziała co z takim dzieckiem robić, bo na piwo przecież go nie zabierzesz. Na sanki też nie pójdziecie bo śniegu nie ma. Może zabierzecie ze sobą kochanka żony. Ty sobie pójdziesz z nim wieczorem na browara, a żona zostanie z dzieckiem.  Takie patchworkowe rodziny są teraz modne tongue.

270

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

No nie wiem właśnie co poczniesz, będziesz musiał zadowolić się tak jak Twoja żona, jakąś starą 22-latką . Ale to w sumie trochę nekrofilią trąci, fuu sad.

A nie myślałeś, żeby zabrać ją i syna gdzieś na weekend? Ja po zdradzie męża, jak ten miał fazę na naprawianie naszego związku, byłam przez niego ciągle gdzieś wyciągana. Dzięki temu zwiedziłam parę fajnych miejsc. Co prawda towarzysz tych eskapad średnio mi odpowiadał, ale co zobaczyłam to moje. Może jakbyście gdzieś pojechali, to byś się odstresował a i syn zaliczyłby podczas ferii fajny wyjazd. Bo co masz teraz z życia jak wracasz z pracy i dziadujesz w domu ;p?

Hehe. Rozbawiłaś mnie smile. No tak 22 latka to już trochę trąci...eee.
Spędzam z nim praktycznie cały wolny czas włącznie z weekendami.
Nie no wybiorę się na pewno gdzieś z nim...w ten weekend nie ale w następny to gdzieś go zabiorę.
Zrobi to dobrze jemu jaki i mnie:)

Żonę też planujesz zabrać ;p? Bardzo dobrze, trzeba wychodzić z domu. Jest tyle ciekawych miejsc, które można zobaczyć, bez sensu siedzieć na tyłku w 4 ścianach. Szkoda, że syn jest taki mały, ja bym nie wiedziała co z takim dzieckiem robić, bo na piwo przecież go nie zabierzesz. Na sanki też nie pójdziecie bo śniegu nie ma. Może zabierzecie ze sobą kochanka żony. Ty sobie pójdziesz z nim wieczorem na browara, a żona zostanie z dzieckiem.  Takie patchworkowe rodziny są teraz modne tongue.

Nie. Żony nie mam w planach zabierać. Albo zrobię inaczej. Zabiorę żonę oraz jego kochanka...ja będę z synkiem wieczorem a oni się pójdą  zabawić...:) Ty to jest myśl. Poważnie ją rozważę:)
Z takim małym szkrabem można robić wiele ciekawych rzeczy...coś wymyślę. W końcu powiedział mi wczoraj że jestem najwspanialszym tatą na świecie jaki mógł mu się trafić...:). Taka deklaracja zobowiązuje

271

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Hehe. Rozbawiłaś mnie smile. No tak 22 latka to już trochę trąci...eee.
Spędzam z nim praktycznie cały wolny czas włącznie z weekendami.
Nie no wybiorę się na pewno gdzieś z nim...w ten weekend nie ale w następny to gdzieś go zabiorę.
Zrobi to dobrze jemu jaki i mnie:)

Żonę też planujesz zabrać ;p? Bardzo dobrze, trzeba wychodzić z domu. Jest tyle ciekawych miejsc, które można zobaczyć, bez sensu siedzieć na tyłku w 4 ścianach. Szkoda, że syn jest taki mały, ja bym nie wiedziała co z takim dzieckiem robić, bo na piwo przecież go nie zabierzesz. Na sanki też nie pójdziecie bo śniegu nie ma. Może zabierzecie ze sobą kochanka żony. Ty sobie pójdziesz z nim wieczorem na browara, a żona zostanie z dzieckiem.  Takie patchworkowe rodziny są teraz modne tongue.

Nie. Żony nie mam w planach zabierać. Albo zrobię inaczej. Zabiorę żonę oraz jego kochanka...ja będę z synkiem wieczorem a oni się pójdą  zabawić...:) Ty to jest myśl. Poważnie ją rozważę:)
Z takim małym szkrabem można robić wiele ciekawych rzeczy...coś wymyślę. W końcu powiedział mi wczoraj że jestem najwspanialszym tatą na świecie jaki mógł mu się trafić...:). Taka deklaracja zobowiązuje

Pewnie zabierz tą słodką parkę, zawsze miło popatrzeć na zakochanych, szczęśliwych ludzi. Może znajdziecie z kochankiem wspólny język, w końcu wiele was łączy, udzielisz mu instrukcji obsługi swojej pani, w końcu przez 15 lat czegoś się o niej nauczyłeś smile. A może jak syn już pójdzie spać, coś we 3 podziałacie wink.
Wierzę, że wiesz jak zagospodarować ciekawie czas i sobie i dziecku, w końcu słowa Twojego syna o czymś świadczą. Ja przez 26 lat od swojego ojca nic miłego nie usłyszałam, z resztą też mu nie słodziłam. Chyba jednak rzadko zdarzają się tak dobre relacje między dzieckiem a ojcem, tak jak u was, zazdroszczę wink.

272

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Żonę też planujesz zabrać ;p? Bardzo dobrze, trzeba wychodzić z domu. Jest tyle ciekawych miejsc, które można zobaczyć, bez sensu siedzieć na tyłku w 4 ścianach. Szkoda, że syn jest taki mały, ja bym nie wiedziała co z takim dzieckiem robić, bo na piwo przecież go nie zabierzesz. Na sanki też nie pójdziecie bo śniegu nie ma. Może zabierzecie ze sobą kochanka żony. Ty sobie pójdziesz z nim wieczorem na browara, a żona zostanie z dzieckiem.  Takie patchworkowe rodziny są teraz modne tongue.

Nie. Żony nie mam w planach zabierać. Albo zrobię inaczej. Zabiorę żonę oraz jego kochanka...ja będę z synkiem wieczorem a oni się pójdą  zabawić...:) Ty to jest myśl. Poważnie ją rozważę:)
Z takim małym szkrabem można robić wiele ciekawych rzeczy...coś wymyślę. W końcu powiedział mi wczoraj że jestem najwspanialszym tatą na świecie jaki mógł mu się trafić...:). Taka deklaracja zobowiązuje

Pewnie zabierz tą słodką parkę, zawsze miło popatrzeć na zakochanych, szczęśliwych ludzi. Może znajdziecie z kochankiem wspólny język, w końcu wiele was łączy, udzielisz mu instrukcji obsługi swojej pani, w końcu przez 15 lat czegoś się o niej nauczyłeś smile. A może jak syn już pójdzie spać, coś we 3 podziałacie wink.
Wierzę, że wiesz jak zagospodarować ciekawie czas i sobie i dziecku, w końcu słowa Twojego syna o czymś świadczą. Ja przez 26 lat od swojego ojca nic miłego nie usłyszałam, z resztą też mu nie słodziłam. Chyba jednak rzadko zdarzają się tak dobre relacje między dzieckiem a ojcem, tak jak u was, zazdroszczę wink.

A co ja mu będę udzielał instrukcji...niech sam rozkminia  jak będzie mu się chciało oczywiście smile.
Wiem że relacje między dziećmi a rodzicami z poprzednich pokoleń są różne. W końcu sam jestem z tego pokolenia gdzie rodzice a w szczególności ojcowie nie byli mistrzami w okazywaniu uczuć dla swoich pociech. Ja sobie zawsze obiecałem że gdy będę miał dzieci to zafunduje im wszystko to czego ja nie dostałem od swojego ojca.
Myślę, a nawet mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem że wypełniam to wszystko w 100 procentach.daje mu po prostu to czego dziecko oczekuje od rodzica...poczucie bezpieczeństwa...ogrom miłości...siebie. On wie że może zawsze na mnie liczyć choćby nie wiem co się działo.  Myślę że takie wartości są najważniejsze w relacjach dzieci ..kontra rodzice smile

273

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Nie. Żony nie mam w planach zabierać. Albo zrobię inaczej. Zabiorę żonę oraz jego kochanka...ja będę z synkiem wieczorem a oni się pójdą  zabawić...:) Ty to jest myśl. Poważnie ją rozważę:)
Z takim małym szkrabem można robić wiele ciekawych rzeczy...coś wymyślę. W końcu powiedział mi wczoraj że jestem najwspanialszym tatą na świecie jaki mógł mu się trafić...:). Taka deklaracja zobowiązuje

Pewnie zabierz tą słodką parkę, zawsze miło popatrzeć na zakochanych, szczęśliwych ludzi. Może znajdziecie z kochankiem wspólny język, w końcu wiele was łączy, udzielisz mu instrukcji obsługi swojej pani, w końcu przez 15 lat czegoś się o niej nauczyłeś smile. A może jak syn już pójdzie spać, coś we 3 podziałacie wink.
Wierzę, że wiesz jak zagospodarować ciekawie czas i sobie i dziecku, w końcu słowa Twojego syna o czymś świadczą. Ja przez 26 lat od swojego ojca nic miłego nie usłyszałam, z resztą też mu nie słodziłam. Chyba jednak rzadko zdarzają się tak dobre relacje między dzieckiem a ojcem, tak jak u was, zazdroszczę wink.

A co ja mu będę udzielał instrukcji...niech sam rozkminia  jak będzie mu się chciało oczywiście smile.
Wiem że relacje między dziećmi a rodzicami z poprzednich pokoleń są różne. W końcu sam jestem z tego pokolenia gdzie rodzice a w szczególności ojcowie nie byli mistrzami w okazywaniu uczuć dla swoich pociech. Ja sobie zawsze obiecałem że gdy będę miał dzieci to zafunduje im wszystko to czego ja nie dostałem od swojego ojca.
Myślę, a nawet mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem że wypełniam to wszystko w 100 procentach.daje mu po prostu to czego dziecko oczekuje od rodzica...poczucie bezpieczeństwa...ogrom miłości...siebie. On wie że może zawsze na mnie liczyć choćby nie wiem co się działo.  Myślę że takie wartości są najważniejsze w relacjach dzieci ..kontra rodzice smile

Twoja żona też ma podobne podejście do dziecka? Podobnie ja Ty jest przywiązana do dziecka i ma z nim taki dobry kontakt. Bo jeżeli nie, to faktycznie młody może chcieć zostać wyłącznie z Tobą. Mój ojciec jest i był zwolennikiem "zimnego chowu", gdyby jakimś cudem 20 lat temu rozwiódł się z moja matką i musiałabym z nim co drugi tydzień mieszkać, to bym się na śmierć zapłakała. Poza tym umarłabym z głodu, bo nie wyobrażam sobie mojego ojca w kuchni gotującego dzień w dzień obiadki, nie ten typ tongue

274

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Pewnie zabierz tą słodką parkę, zawsze miło popatrzeć na zakochanych, szczęśliwych ludzi. Może znajdziecie z kochankiem wspólny język, w końcu wiele was łączy, udzielisz mu instrukcji obsługi swojej pani, w końcu przez 15 lat czegoś się o niej nauczyłeś smile. A może jak syn już pójdzie spać, coś we 3 podziałacie wink.
Wierzę, że wiesz jak zagospodarować ciekawie czas i sobie i dziecku, w końcu słowa Twojego syna o czymś świadczą. Ja przez 26 lat od swojego ojca nic miłego nie usłyszałam, z resztą też mu nie słodziłam. Chyba jednak rzadko zdarzają się tak dobre relacje między dzieckiem a ojcem, tak jak u was, zazdroszczę wink.

A co ja mu będę udzielał instrukcji...niech sam rozkminia  jak będzie mu się chciało oczywiście smile.
Wiem że relacje między dziećmi a rodzicami z poprzednich pokoleń są różne. W końcu sam jestem z tego pokolenia gdzie rodzice a w szczególności ojcowie nie byli mistrzami w okazywaniu uczuć dla swoich pociech. Ja sobie zawsze obiecałem że gdy będę miał dzieci to zafunduje im wszystko to czego ja nie dostałem od swojego ojca.
Myślę, a nawet mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem że wypełniam to wszystko w 100 procentach.daje mu po prostu to czego dziecko oczekuje od rodzica...poczucie bezpieczeństwa...ogrom miłości...siebie. On wie że może zawsze na mnie liczyć choćby nie wiem co się działo.  Myślę że takie wartości są najważniejsze w relacjach dzieci ..kontra rodzice smile

Twoja żona też ma podobne podejście do dziecka? Podobnie ja Ty jest przywiązana do dziecka i ma z nim taki dobry kontakt. Bo jeżeli nie, to faktycznie młody może chcieć zostać wyłącznie z Tobą. Mój ojciec jest i był zwolennikiem "zimnego chowu", gdyby jakimś cudem 20 lat temu rozwiódł się z moja matką i musiałabym z nim co drugi tydzień mieszkać, to bym się na śmierć zapłakała. Poza tym umarłabym z głodu, bo nie wyobrażam sobie mojego ojca w kuchni gotującego dzień w dzień obiadki, nie ten typ tongue

Nie. W tym przypadku oboje mamy podobny kontakt. Nie wiem tylko jak ona zniesie rozłąkę z dzieckiem...w końcu pani zimna póki co. Ja natomiast póki co nie wyobrażam sobie abym nie mógł co dzień przytulić synka, pobawić się z nim, pocałować na dobranoc, powiedzieć że go Kocham...:o i yikes . Nie wyobrażam tego sobie sad.
No w kwestii samego gotowania też chyba nie narzeka bo moje obiady ogólnie jedzenie smakują mu. Nauczyłem się gotować...no i dzięki temu jestem samowystarczalny smile.
Tak więc mogę być sam  nieuzależniony od nikogo...nie zginę na tym świecie smile. Choć nie ukrywam że będzie ciężej niż dotychczas a już na pewni inaczej... tongue i tongue

275

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

A co ja mu będę udzielał instrukcji...niech sam rozkminia  jak będzie mu się chciało oczywiście smile.
Wiem że relacje między dziećmi a rodzicami z poprzednich pokoleń są różne. W końcu sam jestem z tego pokolenia gdzie rodzice a w szczególności ojcowie nie byli mistrzami w okazywaniu uczuć dla swoich pociech. Ja sobie zawsze obiecałem że gdy będę miał dzieci to zafunduje im wszystko to czego ja nie dostałem od swojego ojca.
Myślę, a nawet mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem że wypełniam to wszystko w 100 procentach.daje mu po prostu to czego dziecko oczekuje od rodzica...poczucie bezpieczeństwa...ogrom miłości...siebie. On wie że może zawsze na mnie liczyć choćby nie wiem co się działo.  Myślę że takie wartości są najważniejsze w relacjach dzieci ..kontra rodzice smile

Twoja żona też ma podobne podejście do dziecka? Podobnie ja Ty jest przywiązana do dziecka i ma z nim taki dobry kontakt. Bo jeżeli nie, to faktycznie młody może chcieć zostać wyłącznie z Tobą. Mój ojciec jest i był zwolennikiem "zimnego chowu", gdyby jakimś cudem 20 lat temu rozwiódł się z moja matką i musiałabym z nim co drugi tydzień mieszkać, to bym się na śmierć zapłakała. Poza tym umarłabym z głodu, bo nie wyobrażam sobie mojego ojca w kuchni gotującego dzień w dzień obiadki, nie ten typ tongue

Nie. W tym przypadku oboje mamy podobny kontakt. Nie wiem tylko jak ona zniesie rozłąkę z dzieckiem...w końcu pani zimna póki co. Ja natomiast póki co nie wyobrażam sobie abym nie mógł co dzień przytulić synka, pobawić się z nim, pocałować na dobranoc, powiedzieć że go Kocham...:o i yikes . Nie wyobrażam tego sobie sad.
No w kwestii samego gotowania też chyba nie narzeka bo moje obiady ogólnie jedzenie smakują mu. Nauczyłem się gotować...no i dzięki temu jestem samowystarczalny smile.
Tak więc mogę być sam  nieuzależniony od nikogo...nie zginę na tym świecie smile. Choć nie ukrywam że będzie ciężej niż dotychczas a już na pewni inaczej... tongue i tongue

Oj, to Twoja żona będzie musiała po rozwodzie brutalnie zderzyć się z rzeczywistością. Wątpię, aby jej młodzieniec potrafił gotować, bo i po co miałby się tego nauczyć skoro mamusia pewnie pod buźkę miskę podkłada. Jeszcze pożałuje, że zmieniła Cię na lepszy model wink. Jeszcze mi powiedz, że prasować potrafisz (dla mnie to wyższy level i ex prasował moje ciuchy ;p). Zginąć to nie zginiesz, ale samemu czasem jest smutno, no chyba, że masz wielu przyjaciół to wtedy jakoś tę pustkę będziesz sobie w stanie zrekompensować.

276

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Twoja żona też ma podobne podejście do dziecka? Podobnie ja Ty jest przywiązana do dziecka i ma z nim taki dobry kontakt. Bo jeżeli nie, to faktycznie młody może chcieć zostać wyłącznie z Tobą. Mój ojciec jest i był zwolennikiem "zimnego chowu", gdyby jakimś cudem 20 lat temu rozwiódł się z moja matką i musiałabym z nim co drugi tydzień mieszkać, to bym się na śmierć zapłakała. Poza tym umarłabym z głodu, bo nie wyobrażam sobie mojego ojca w kuchni gotującego dzień w dzień obiadki, nie ten typ tongue

Nie. W tym przypadku oboje mamy podobny kontakt. Nie wiem tylko jak ona zniesie rozłąkę z dzieckiem...w końcu pani zimna póki co. Ja natomiast póki co nie wyobrażam sobie abym nie mógł co dzień przytulić synka, pobawić się z nim, pocałować na dobranoc, powiedzieć że go Kocham...:o i yikes . Nie wyobrażam tego sobie sad.
No w kwestii samego gotowania też chyba nie narzeka bo moje obiady ogólnie jedzenie smakują mu. Nauczyłem się gotować...no i dzięki temu jestem samowystarczalny smile.
Tak więc mogę być sam  nieuzależniony od nikogo...nie zginę na tym świecie smile. Choć nie ukrywam że będzie ciężej niż dotychczas a już na pewni inaczej... tongue i tongue

Oj, to Twoja żona będzie musiała po rozwodzie brutalnie zderzyć się z rzeczywistością. Wątpię, aby jej młodzieniec potrafił gotować, bo i po co miałby się tego nauczyć skoro mamusia pewnie pod buźkę miskę podkłada. Jeszcze pożałuje, że zmieniła Cię na lepszy model wink. Jeszcze mi powiedz, że prasować potrafisz (dla mnie to wyższy level i ex prasował moje ciuchy ;p). Zginąć to nie zginiesz, ale samemu czasem jest smutno, no chyba, że masz wielu przyjaciół to wtedy jakoś tę pustkę będziesz sobie w stanie zrekompensować.

No zapewne będzie  musiała się zderzyć z rzeczywistością. Ale pewnie wszystkiego go nauczy w końcu jak mówią ...czym skorupka nasiąknie za młodu...:).
Wydaje mi się że w obecnej sytuacji każdy model będzie o niebo lepszy ode mnie...:P i tongue.
Niestety muszę się przyznać że umiem prasować...nawet często to robię. Ogólnie zawsze robiłem w domu to co umiałem. Wiem że nie zginę...trochę życia już przeszedłem...wiele się nauczyłem...mało rzeczy jest w stanie mnie zaskoczyć a jednak pewne się zdarzają i to ze strony najbliższych...:(.
Mam sporo przyjaciół znajomych...ogólnie jestem bardzo komunikatywnym facetem...niektórzy twierdzą że nawet duszą towarzystwa..hehe.
Tęsknota będzie za brakiem synka, tylko tyle za nikim innym. Jakoś dam radę

277

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Nie. W tym przypadku oboje mamy podobny kontakt. Nie wiem tylko jak ona zniesie rozłąkę z dzieckiem...w końcu pani zimna póki co. Ja natomiast póki co nie wyobrażam sobie abym nie mógł co dzień przytulić synka, pobawić się z nim, pocałować na dobranoc, powiedzieć że go Kocham...:o i yikes . Nie wyobrażam tego sobie sad.
No w kwestii samego gotowania też chyba nie narzeka bo moje obiady ogólnie jedzenie smakują mu. Nauczyłem się gotować...no i dzięki temu jestem samowystarczalny smile.
Tak więc mogę być sam  nieuzależniony od nikogo...nie zginę na tym świecie smile. Choć nie ukrywam że będzie ciężej niż dotychczas a już na pewni inaczej... tongue i tongue

Oj, to Twoja żona będzie musiała po rozwodzie brutalnie zderzyć się z rzeczywistością. Wątpię, aby jej młodzieniec potrafił gotować, bo i po co miałby się tego nauczyć skoro mamusia pewnie pod buźkę miskę podkłada. Jeszcze pożałuje, że zmieniła Cię na lepszy model wink. Jeszcze mi powiedz, że prasować potrafisz (dla mnie to wyższy level i ex prasował moje ciuchy ;p). Zginąć to nie zginiesz, ale samemu czasem jest smutno, no chyba, że masz wielu przyjaciół to wtedy jakoś tę pustkę będziesz sobie w stanie zrekompensować.

No zapewne będzie  musiała się zderzyć z rzeczywistością. Ale pewnie wszystkiego go nauczy w końcu jak mówią ...czym skorupka nasiąknie za młodu...:).
Wydaje mi się że w obecnej sytuacji każdy model będzie o niebo lepszy ode mnie...:P i tongue.
Niestety muszę się przyznać że umiem prasować...nawet często to robię. Ogólnie zawsze robiłem w domu to co umiałem. Wiem że nie zginę...trochę życia już przeszedłem...wiele się nauczyłem...mało rzeczy jest w stanie mnie zaskoczyć a jednak pewne się zdarzają i to ze strony najbliższych...:(.
Mam sporo przyjaciół znajomych...ogólnie jestem bardzo komunikatywnym facetem...niektórzy twierdzą że nawet duszą towarzystwa..hehe.
Tęsknota będzie za brakiem synka, tylko tyle za nikim innym. Jakoś dam radę

Skoro umiesz parsować to jesteś super gość, dla mnie prasowanie to katorga, dobrze, że nie pracuję w banku, urzędzie czy w innym miejscu pracy gdzie wymagany jest dress code bo bym przepadła ;p.
Fajnie, że masz znajomych, to jakoś czas po rozwodzie sobie zagospodarujesz, zwłaszcza, jak młody będzie u matki. Z resztą jak ma się duże grono znajomych, łatwiej kogoś poznać. Ewentualnie jak Cię bardzo przypili, możesz zgłosić się do programu typu "rolnik szuka...", może akurat Ci się uda i przy okazji zdobędziesz trochę fejmu tongue

278

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Oj, to Twoja żona będzie musiała po rozwodzie brutalnie zderzyć się z rzeczywistością. Wątpię, aby jej młodzieniec potrafił gotować, bo i po co miałby się tego nauczyć skoro mamusia pewnie pod buźkę miskę podkłada. Jeszcze pożałuje, że zmieniła Cię na lepszy model wink. Jeszcze mi powiedz, że prasować potrafisz (dla mnie to wyższy level i ex prasował moje ciuchy ;p). Zginąć to nie zginiesz, ale samemu czasem jest smutno, no chyba, że masz wielu przyjaciół to wtedy jakoś tę pustkę będziesz sobie w stanie zrekompensować.

No zapewne będzie  musiała się zderzyć z rzeczywistością. Ale pewnie wszystkiego go nauczy w końcu jak mówią ...czym skorupka nasiąknie za młodu...:).
Wydaje mi się że w obecnej sytuacji każdy model będzie o niebo lepszy ode mnie...:P i tongue.
Niestety muszę się przyznać że umiem prasować...nawet często to robię. Ogólnie zawsze robiłem w domu to co umiałem. Wiem że nie zginę...trochę życia już przeszedłem...wiele się nauczyłem...mało rzeczy jest w stanie mnie zaskoczyć a jednak pewne się zdarzają i to ze strony najbliższych...:(.
Mam sporo przyjaciół znajomych...ogólnie jestem bardzo komunikatywnym facetem...niektórzy twierdzą że nawet duszą towarzystwa..hehe.
Tęsknota będzie za brakiem synka, tylko tyle za nikim innym. Jakoś dam radę

Skoro umiesz parsować to jesteś super gość, dla mnie prasowanie to katorga, dobrze, że nie pracuję w banku, urzędzie czy w innym miejscu pracy gdzie wymagany jest dress code bo bym przepadła ;p.
Fajnie, że masz znajomych, to jakoś czas po rozwodzie sobie zagospodarujesz, zwłaszcza, jak młody będzie u matki. Z resztą jak ma się duże grono znajomych, łatwiej kogoś poznać. Ewentualnie jak Cię bardzo przypili, możesz zgłosić się do programu typu "rolnik szuka...", może akurat Ci się uda i przy okazji zdobędziesz trochę fejmu tongue

Eee..chyba przesadzasz z tym super gościem. Choć przyznam że to bardzo miłe usłyszeć komplement od kobiety..tak dawno nie słyszany smile
No wiesz. Ja też nie za bardzo lubię prasować ...no ale jak trzeba to trzeba smile. Póki co nie potrafię tylko piec ale wszystko przede mną...:).
Mam znajomych w przeciwieństwie do mojej...ale ona zapewne teraz będzie zawierać znajomości wiele w przedziale 20+...
Rolnik szuka żony mówisz ...yhhhh...póki co to mnie aż tak nie przyszpiliło.
Żona co prawda zaniżyła przez ostatnie dwa lata moje morale...ale potrafię jeszcze zagadać kobietę i póki co programy zostawię rolnikom tongue

279

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

No zapewne będzie  musiała się zderzyć z rzeczywistością. Ale pewnie wszystkiego go nauczy w końcu jak mówią ...czym skorupka nasiąknie za młodu...:).
Wydaje mi się że w obecnej sytuacji każdy model będzie o niebo lepszy ode mnie...:P i tongue.
Niestety muszę się przyznać że umiem prasować...nawet często to robię. Ogólnie zawsze robiłem w domu to co umiałem. Wiem że nie zginę...trochę życia już przeszedłem...wiele się nauczyłem...mało rzeczy jest w stanie mnie zaskoczyć a jednak pewne się zdarzają i to ze strony najbliższych...:(.
Mam sporo przyjaciół znajomych...ogólnie jestem bardzo komunikatywnym facetem...niektórzy twierdzą że nawet duszą towarzystwa..hehe.
Tęsknota będzie za brakiem synka, tylko tyle za nikim innym. Jakoś dam radę

Skoro umiesz parsować to jesteś super gość, dla mnie prasowanie to katorga, dobrze, że nie pracuję w banku, urzędzie czy w innym miejscu pracy gdzie wymagany jest dress code bo bym przepadła ;p.
Fajnie, że masz znajomych, to jakoś czas po rozwodzie sobie zagospodarujesz, zwłaszcza, jak młody będzie u matki. Z resztą jak ma się duże grono znajomych, łatwiej kogoś poznać. Ewentualnie jak Cię bardzo przypili, możesz zgłosić się do programu typu "rolnik szuka...", może akurat Ci się uda i przy okazji zdobędziesz trochę fejmu tongue

Eee..chyba przesadzasz z tym super gościem. Choć przyznam że to bardzo miłe usłyszeć komplement od kobiety..tak dawno nie słyszany smile
No wiesz. Ja też nie za bardzo lubię prasować ...no ale jak trzeba to trzeba smile. Póki co nie potrafię tylko piec ale wszystko przede mną...:).
Mam znajomych w przeciwieństwie do mojej...ale ona zapewne teraz będzie zawierać znajomości wiele w przedziale 20+...
Rolnik szuka żony mówisz ...yhhhh...póki co to mnie aż tak nie przyszpiliło.
Żona co prawda zaniżyła przez ostatnie dwa lata moje morale...ale potrafię jeszcze zagadać kobietę i póki co programy zostawię rolnikom tongue

Słuchaj masz z pewnością wiele innych zalet, jak chociażby to, że nie robisz błędów ortograficznych, a i zasady interpunkcji nie są ci obce:). Ja piec potrafię, ale tego nie robię, no chyba że pizze zaliczymy również do wypieków ;p  W zasadzie całe życie jestem na diecie i od kliku lat nie jest słodyczy, a więc jak robię jakieś ciasta, to dla ludu, nie dla siebie wink.
No no, już widzę jak dobrze będzie się czuła Twoja żona w towarzystwie młodych, bardziej atrakcyjnych dziewczyn. To dopiero jej samoocena zjedzie. Z resztą możliwe, że jej Romeo będzie się wstydził przedstawić ją znajomym. Ja jakbym była w jego wieku i miała dzida 20 lat starszego, na bank nie łaziłabym z nim po znajomych.
A co do Rolnika, to w tym programie zdarzają się też całkiem fajne rolniczki, więc może spróbuj. Może zmiana środowiska dobrze Ci zrobi wink.

280

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Skoro umiesz parsować to jesteś super gość, dla mnie prasowanie to katorga, dobrze, że nie pracuję w banku, urzędzie czy w innym miejscu pracy gdzie wymagany jest dress code bo bym przepadła ;p.
Fajnie, że masz znajomych, to jakoś czas po rozwodzie sobie zagospodarujesz, zwłaszcza, jak młody będzie u matki. Z resztą jak ma się duże grono znajomych, łatwiej kogoś poznać. Ewentualnie jak Cię bardzo przypili, możesz zgłosić się do programu typu "rolnik szuka...", może akurat Ci się uda i przy okazji zdobędziesz trochę fejmu tongue

Eee..chyba przesadzasz z tym super gościem. Choć przyznam że to bardzo miłe usłyszeć komplement od kobiety..tak dawno nie słyszany smile
No wiesz. Ja też nie za bardzo lubię prasować ...no ale jak trzeba to trzeba smile. Póki co nie potrafię tylko piec ale wszystko przede mną...:).
Mam znajomych w przeciwieństwie do mojej...ale ona zapewne teraz będzie zawierać znajomości wiele w przedziale 20+...
Rolnik szuka żony mówisz ...yhhhh...póki co to mnie aż tak nie przyszpiliło.
Żona co prawda zaniżyła przez ostatnie dwa lata moje morale...ale potrafię jeszcze zagadać kobietę i póki co programy zostawię rolnikom tongue

Słuchaj masz z pewnością wiele innych zalet, jak chociażby to, że nie robisz błędów ortograficznych, a i zasady interpunkcji nie są ci obce:). Ja piec potrafię, ale tego nie robię, no chyba że pizze zaliczymy również do wypieków ;p  W zasadzie całe życie jestem na diecie i od kliku lat nie jest słodyczy, a więc jak robię jakieś ciasta, to dla ludu, nie dla siebie wink.
No no, już widzę jak dobrze będzie się czuła Twoja żona w towarzystwie młodych, bardziej atrakcyjnych dziewczyn. To dopiero jej samoocena zjedzie. Z resztą możliwe, że jej Romeo będzie się wstydził przedstawić ją znajomym. Ja jakbym była w jego wieku i miała dzida 20 lat starszego, na bank nie łaziłabym z nim po znajomych.
A co do Rolnika, to w tym programie zdarzają się też całkiem fajne rolniczki, więc może spróbuj. Może zmiana środowiska dobrze Ci zrobi wink.

E tam zaraz że błędy ortograficzne... tongue. Małe szczegóły smile nie czepiajmy się . Ale uwaga oprócz zalet mam też wady...nie lubię myć okien...:) tongue
Zobaczymy jak będzie się czuła. Jak wpadnie w wir odmładzania się to nawet dziecko jej nie pozna...:)
Nie oglądam tego typu programów więc nie wiem czy są tam ładne rolniczki. Ale skoro mówi to kobieta to muszą być ładne...:)

281

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Eee..chyba przesadzasz z tym super gościem. Choć przyznam że to bardzo miłe usłyszeć komplement od kobiety..tak dawno nie słyszany smile
No wiesz. Ja też nie za bardzo lubię prasować ...no ale jak trzeba to trzeba smile. Póki co nie potrafię tylko piec ale wszystko przede mną...:).
Mam znajomych w przeciwieństwie do mojej...ale ona zapewne teraz będzie zawierać znajomości wiele w przedziale 20+...
Rolnik szuka żony mówisz ...yhhhh...póki co to mnie aż tak nie przyszpiliło.
Żona co prawda zaniżyła przez ostatnie dwa lata moje morale...ale potrafię jeszcze zagadać kobietę i póki co programy zostawię rolnikom tongue

Słuchaj masz z pewnością wiele innych zalet, jak chociażby to, że nie robisz błędów ortograficznych, a i zasady interpunkcji nie są ci obce:). Ja piec potrafię, ale tego nie robię, no chyba że pizze zaliczymy również do wypieków ;p  W zasadzie całe życie jestem na diecie i od kliku lat nie jest słodyczy, a więc jak robię jakieś ciasta, to dla ludu, nie dla siebie wink.
No no, już widzę jak dobrze będzie się czuła Twoja żona w towarzystwie młodych, bardziej atrakcyjnych dziewczyn. To dopiero jej samoocena zjedzie. Z resztą możliwe, że jej Romeo będzie się wstydził przedstawić ją znajomym. Ja jakbym była w jego wieku i miała dzida 20 lat starszego, na bank nie łaziłabym z nim po znajomych.
A co do Rolnika, to w tym programie zdarzają się też całkiem fajne rolniczki, więc może spróbuj. Może zmiana środowiska dobrze Ci zrobi wink.

E tam zaraz że błędy ortograficzne... tongue. Małe szczegóły smile nie czepiajmy się . Ale uwaga oprócz zalet mam też wady...nie lubię myć okien...:) tongue
Zobaczymy jak będzie się czuła. Jak wpadnie w wir odmładzania się to nawet dziecko jej nie pozna...:)
Nie oglądam tego typu programów więc nie wiem czy są tam ładne rolniczki. Ale skoro mówi to kobieta to muszą być ładne...:)

No to masz coś wspólnego z moim ex, on też nie mył okien, nie lubił tego. Z taką wadą da się żyć. Żeby mój były mąż miał jedynie awersję do mycia okien, to pewnie do dziś bylibyśmy razem wink.

Zobaczysz czy była wpadnie w wir odmładzania, na to trzeba mieć też kasę, a ona za chwilę będzie miała na utrzymaniu dwóch młodzieńców, to chyba spory wydatek;). Z resztą w pierwszej kolejności będzie musiała „odświeżyć” szafę, 20-kilku latki nie chodzą w garsonkach:p. Jak zacznie pomykać w kusych topach i mini-spódniczkach, to może zakochasz się w niej na nowo, taka laska się z niej zrobi wink.

282

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Słuchaj masz z pewnością wiele innych zalet, jak chociażby to, że nie robisz błędów ortograficznych, a i zasady interpunkcji nie są ci obce:). Ja piec potrafię, ale tego nie robię, no chyba że pizze zaliczymy również do wypieków ;p  W zasadzie całe życie jestem na diecie i od kliku lat nie jest słodyczy, a więc jak robię jakieś ciasta, to dla ludu, nie dla siebie wink.
No no, już widzę jak dobrze będzie się czuła Twoja żona w towarzystwie młodych, bardziej atrakcyjnych dziewczyn. To dopiero jej samoocena zjedzie. Z resztą możliwe, że jej Romeo będzie się wstydził przedstawić ją znajomym. Ja jakbym była w jego wieku i miała dzida 20 lat starszego, na bank nie łaziłabym z nim po znajomych.
A co do Rolnika, to w tym programie zdarzają się też całkiem fajne rolniczki, więc może spróbuj. Może zmiana środowiska dobrze Ci zrobi wink.

E tam zaraz że błędy ortograficzne... tongue. Małe szczegóły smile nie czepiajmy się . Ale uwaga oprócz zalet mam też wady...nie lubię myć okien...:) tongue
Zobaczymy jak będzie się czuła. Jak wpadnie w wir odmładzania się to nawet dziecko jej nie pozna...:)
Nie oglądam tego typu programów więc nie wiem czy są tam ładne rolniczki. Ale skoro mówi to kobieta to muszą być ładne...:)

No to masz coś wspólnego z moim ex, on też nie mył okien, nie lubił tego. Z taką wadą da się żyć. Żeby mój były mąż miał jedynie awersję do mycia okien, to pewnie do dziś bylibyśmy razem wink.

Zobaczysz czy była wpadnie w wir odmładzania, na to trzeba mieć też kasę, a ona za chwilę będzie miała na utrzymaniu dwóch młodzieńców, to chyba spory wydatek;). Z resztą w pierwszej kolejności będzie musiała „odświeżyć” szafę, 20-kilku latki nie chodzą w garsonkach:p. Jak zacznie pomykać w kusych topach i mini-spódniczkach, to może zakochasz się w niej na nowo, taka laska się z niej zrobi wink.

No widzisz. Niestety jak się okazało twój ex miał awersje nie tylko do mycia okien...:P
No dziecko to spory wydatek...a dwoje dzieci to już kosmos finansowy.
No nie kracz  bo się zakocham powtórnie w mojej żonie i dopiero będzie chryja...:P

283

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

E tam zaraz że błędy ortograficzne... tongue. Małe szczegóły smile nie czepiajmy się . Ale uwaga oprócz zalet mam też wady...nie lubię myć okien...:) tongue
Zobaczymy jak będzie się czuła. Jak wpadnie w wir odmładzania się to nawet dziecko jej nie pozna...:)
Nie oglądam tego typu programów więc nie wiem czy są tam ładne rolniczki. Ale skoro mówi to kobieta to muszą być ładne...:)

No to masz coś wspólnego z moim ex, on też nie mył okien, nie lubił tego. Z taką wadą da się żyć. Żeby mój były mąż miał jedynie awersję do mycia okien, to pewnie do dziś bylibyśmy razem wink.

Zobaczysz czy była wpadnie w wir odmładzania, na to trzeba mieć też kasę, a ona za chwilę będzie miała na utrzymaniu dwóch młodzieńców, to chyba spory wydatek;). Z resztą w pierwszej kolejności będzie musiała „odświeżyć” szafę, 20-kilku latki nie chodzą w garsonkach:p. Jak zacznie pomykać w kusych topach i mini-spódniczkach, to może zakochasz się w niej na nowo, taka laska się z niej zrobi wink.

No widzisz. Niestety jak się okazało twój ex miał awersje nie tylko do mycia okien...:P
No dziecko to spory wydatek...a dwoje dzieci to już kosmos finansowy.
No nie kracz  bo się zakocham powtórnie w mojej żonie i dopiero będzie chryja...:P

No tak póki co będzie miała dwoje na dzieci na utrzymaniu, ale kto wie, może po rozwodzie taki ją i amanta amory poniosą, że szybko zrobią sobie małego dzidziusia smile. Wtedy już widzę jak pani będzie miała czas i ochotę na odmładzanie wink.
Jakbyś zakochał się na nowo, to dopiero miałbyś wesoło na chacie. Zamieszkalibyscie wszyscy razem, w dni parzyste ty dzieliłbyś łoże z małżonka, w nieparzyste kochanek, no chyba, że wolicie ostrzejsze jazdy, to wtedy spalibyście wszyscy razem. Żyć nie umierać smile

284

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

No to masz coś wspólnego z moim ex, on też nie mył okien, nie lubił tego. Z taką wadą da się żyć. Żeby mój były mąż miał jedynie awersję do mycia okien, to pewnie do dziś bylibyśmy razem wink.

Zobaczysz czy była wpadnie w wir odmładzania, na to trzeba mieć też kasę, a ona za chwilę będzie miała na utrzymaniu dwóch młodzieńców, to chyba spory wydatek;). Z resztą w pierwszej kolejności będzie musiała „odświeżyć” szafę, 20-kilku latki nie chodzą w garsonkach:p. Jak zacznie pomykać w kusych topach i mini-spódniczkach, to może zakochasz się w niej na nowo, taka laska się z niej zrobi wink.

No widzisz. Niestety jak się okazało twój ex miał awersje nie tylko do mycia okien...:P
No dziecko to spory wydatek...a dwoje dzieci to już kosmos finansowy.
No nie kracz  bo się zakocham powtórnie w mojej żonie i dopiero będzie chryja...:P

No tak póki co będzie miała dwoje na dzieci na utrzymaniu, ale kto wie, może po rozwodzie taki ją i amanta amory poniosą, że szybko zrobią sobie małego dzidziusia smile. Wtedy już widzę jak pani będzie miała czas i ochotę na odmładzanie wink.
Jakbyś zakochał się na nowo, to dopiero miałbyś wesoło na chacie. Zamieszkalibyscie wszyscy razem, w dni parzyste ty dzieliłbyś łoże z małżonka, w nieparzyste kochanek, no chyba, że wolicie ostrzejsze jazdy, to wtedy spalibyście wszyscy razem. Żyć nie umierać smile

Ciekawa propozycja ale póki co nie skorzystam lol.
Jak na razie to zakochanie powtórne mi nie grozi. Nie ma takiej opcji smile.

285

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

No widzisz. Niestety jak się okazało twój ex miał awersje nie tylko do mycia okien...:P
No dziecko to spory wydatek...a dwoje dzieci to już kosmos finansowy.
No nie kracz  bo się zakocham powtórnie w mojej żonie i dopiero będzie chryja...:P

No tak póki co będzie miała dwoje na dzieci na utrzymaniu, ale kto wie, może po rozwodzie taki ją i amanta amory poniosą, że szybko zrobią sobie małego dzidziusia smile. Wtedy już widzę jak pani będzie miała czas i ochotę na odmładzanie wink.
Jakbyś zakochał się na nowo, to dopiero miałbyś wesoło na chacie. Zamieszkalibyscie wszyscy razem, w dni parzyste ty dzieliłbyś łoże z małżonka, w nieparzyste kochanek, no chyba, że wolicie ostrzejsze jazdy, to wtedy spalibyście wszyscy razem. Żyć nie umierać smile

Ciekawa propozycja ale póki co nie skorzystam lol.
Jak na razie to zakochanie powtórne mi nie grozi. Nie ma takiej opcji smile.

Jak sobie radzisz ogólnie z samotnością?

286

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

No tak póki co będzie miała dwoje na dzieci na utrzymaniu, ale kto wie, może po rozwodzie taki ją i amanta amory poniosą, że szybko zrobią sobie małego dzidziusia smile. Wtedy już widzę jak pani będzie miała czas i ochotę na odmładzanie wink.
Jakbyś zakochał się na nowo, to dopiero miałbyś wesoło na chacie. Zamieszkalibyscie wszyscy razem, w dni parzyste ty dzieliłbyś łoże z małżonka, w nieparzyste kochanek, no chyba, że wolicie ostrzejsze jazdy, to wtedy spalibyście wszyscy razem. Żyć nie umierać smile

Ciekawa propozycja ale póki co nie skorzystam lol.
Jak na razie to zakochanie powtórne mi nie grozi. Nie ma takiej opcji smile.

Jak sobie radzisz ogólnie z samotnością?

No wiesz to nie jest moje pierwsze rozstanie, przed mężem byłam w związku, który z reszta też rozpadł się z tego samego powodu, więc już mam jakieś doswiadczenie jak sobie radzić smile.  Przede wszystkim robię wszystko aby mieć zapełniony cały dzień, po pracy siłownia, nauka języków, spotkania ze znajomymi, dużo wiszę tez na telefonie z koleżankami i wylewamy swoje gorzkie żale, poza tym jestem kobietą, więc releksują mnie zakupy, ładne szpilki są stanie zawsze poprawić humor smile Najgorsze co można zrobić to siedziec w czterech ścianach. Wiadomo, że wieczorem jest mi czasem smutno, że nie mam się do kogo przytulic, ale wole już być sama niż wtulać się w kogoś kto w takim momencie myśli o innej smile. Z resztą wiesz, w związku też można być samotnym. W końcu masz niby żonę a i tak jesteś sam.

287

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Ciekawa propozycja ale póki co nie skorzystam lol.
Jak na razie to zakochanie powtórne mi nie grozi. Nie ma takiej opcji smile.

Jak sobie radzisz ogólnie z samotnością?

No wiesz to nie jest moje pierwsze rozstanie, przed mężem byłam w związku, który z reszta też rozpadł się z tego samego powodu, więc już mam jakieś doswiadczenie jak sobie radzić smile.  Przede wszystkim robię wszystko aby mieć zapełniony cały dzień, po pracy siłownia, nauka języków, spotkania ze znajomymi, dużo wiszę tez na telefonie z koleżankami i wylewamy swoje gorzkie żale, poza tym jestem kobietą, więc releksują mnie zakupy, ładne szpilki są stanie zawsze poprawić humor smile Najgorsze co można zrobić to siedziec w czterech ścianach. Wiadomo, że wieczorem jest mi czasem smutno, że nie mam się do kogo przytulic, ale wole już być sama niż wtulać się w kogoś kto w takim momencie myśli o innej smile. Z resztą wiesz, w związku też można być samotnym. W końcu masz niby żonę a i tak jesteś sam.

A to nie jesteś pierwszakiem takim jak ja jeśli chodzi o rozpad związku prze zdradę.
No tak. Trzeba zapełnić pustkę czasową w jak najlepszy sposób...będę musiał pomyśleć o zakupach i o tych szpilkach  tongue
Wieczory zapewne są najbardziej dołujące...ale znalazłaś receptę na samotność i pewnie świetnie sobie radzisz.
Fakt. Mam żonę a jestem sam:(, ale tak jak napisałaś że lepiej być samemu niż z kimś kto fizycznie jest z tobą a myślami buja w obłokach.
Ja sobie też staram wypełnić teraz grafik dzienny maksymalnie jak tylko mogę. Staram sie smile

288

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Jak sobie radzisz ogólnie z samotnością?

No wiesz to nie jest moje pierwsze rozstanie, przed mężem byłam w związku, który z reszta też rozpadł się z tego samego powodu, więc już mam jakieś doswiadczenie jak sobie radzić smile.  Przede wszystkim robię wszystko aby mieć zapełniony cały dzień, po pracy siłownia, nauka języków, spotkania ze znajomymi, dużo wiszę tez na telefonie z koleżankami i wylewamy swoje gorzkie żale, poza tym jestem kobietą, więc releksują mnie zakupy, ładne szpilki są stanie zawsze poprawić humor smile Najgorsze co można zrobić to siedziec w czterech ścianach. Wiadomo, że wieczorem jest mi czasem smutno, że nie mam się do kogo przytulic, ale wole już być sama niż wtulać się w kogoś kto w takim momencie myśli o innej smile. Z resztą wiesz, w związku też można być samotnym. W końcu masz niby żonę a i tak jesteś sam.

A to nie jesteś pierwszakiem takim jak ja jeśli chodzi o rozpad związku prze zdradę.
No tak. Trzeba zapełnić pustkę czasową w jak najlepszy sposób...będę musiał pomyśleć o zakupach i o tych szpilkach  tongue
Wieczory zapewne są najbardziej dołujące...ale znalazłaś receptę na samotność i pewnie świetnie sobie radzisz.
Fakt. Mam żonę a jestem sam:(, ale tak jak napisałaś że lepiej być samemu niż z kimś kto fizycznie jest z tobą a myślami buja w obłokach.
Ja sobie też staram wypełnić teraz grafik dzienny maksymalnie jak tylko mogę. Staram sie smile

Tak, koniecznie pomyśl o tych szpilkach! Chcesz to Ci podeślę parę linków, może wybierzesz coś pod siebie. Pisałeś wcześniej, że Twoja żona nie wbijała się w sexowną bieliznę, więc kup sobie taką big_smile oko przynajmniej nacieszysz.
Bardzo dobrze, że starasz się wypełnić sobie grafik, tylko błagam, myśl o sobie a nie o dziecku. Znajdź sobie jakąś przestrzeń, gdzie będziesz tylko Ty. Wypełnianie czasu jedynie aktywnościami z dzieckiem jest słabe, bo jak młody będzie u matki to się zapłaczesz. Teraz najważniejsze jest, żebyś czuł się dobrze sam ze sobą, tym bardziej, że po figlach żony Twoja samoocena poszła zapewne srogo w dół wink.

289

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

No wiesz to nie jest moje pierwsze rozstanie, przed mężem byłam w związku, który z reszta też rozpadł się z tego samego powodu, więc już mam jakieś doswiadczenie jak sobie radzić smile.  Przede wszystkim robię wszystko aby mieć zapełniony cały dzień, po pracy siłownia, nauka języków, spotkania ze znajomymi, dużo wiszę tez na telefonie z koleżankami i wylewamy swoje gorzkie żale, poza tym jestem kobietą, więc releksują mnie zakupy, ładne szpilki są stanie zawsze poprawić humor smile Najgorsze co można zrobić to siedziec w czterech ścianach. Wiadomo, że wieczorem jest mi czasem smutno, że nie mam się do kogo przytulic, ale wole już być sama niż wtulać się w kogoś kto w takim momencie myśli o innej smile. Z resztą wiesz, w związku też można być samotnym. W końcu masz niby żonę a i tak jesteś sam.

A to nie jesteś pierwszakiem takim jak ja jeśli chodzi o rozpad związku prze zdradę.
No tak. Trzeba zapełnić pustkę czasową w jak najlepszy sposób...będę musiał pomyśleć o zakupach i o tych szpilkach  tongue
Wieczory zapewne są najbardziej dołujące...ale znalazłaś receptę na samotność i pewnie świetnie sobie radzisz.
Fakt. Mam żonę a jestem sam:(, ale tak jak napisałaś że lepiej być samemu niż z kimś kto fizycznie jest z tobą a myślami buja w obłokach.
Ja sobie też staram wypełnić teraz grafik dzienny maksymalnie jak tylko mogę. Staram sie smile

Tak, koniecznie pomyśl o tych szpilkach! Chcesz to Ci podeślę parę linków, może wybierzesz coś pod siebie. Pisałeś wcześniej, że Twoja żona nie wbijała się w sexowną bieliznę, więc kup sobie taką big_smile oko przynajmniej nacieszysz.
Bardzo dobrze, że starasz się wypełnić sobie grafik, tylko błagam, myśl o sobie a nie o dziecku. Znajdź sobie jakąś przestrzeń, gdzie będziesz tylko Ty. Wypełnianie czasu jedynie aktywnościami z dzieckiem jest słabe, bo jak młody będzie u matki to się zapłaczesz. Teraz najważniejsze jest, żebyś czuł się dobrze sam ze sobą, tym bardziej, że po figlach żony Twoja samoocena poszła zapewne srogo w dół wink.

Hehe podsyłaj nie krępuj się tongue .
Teraz po takich czasach posuchy to chętnie bym zobaczył taką bieliznę ale na kobiecie smile żeby chociaż oko nacieszyć big_smile
Znajdę sobie taką przestrzeń. Czekam aż zrobi się ciepło i w końcu wsiądę na motocykl. Myślę że to będzie moje lekarstwo na całe zło. Uwielbiam jazdę na motocyklu...to jest to co daje radość...poczucie wolności...wiosno wracaj jak najszybciej smile
Może się znajdzie jakaś koślawa garbata i zezowata laska która mnie dowartościuje...hehe każdy komplement w tej sytuacji mile widziany lol tongue

290

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

A to nie jesteś pierwszakiem takim jak ja jeśli chodzi o rozpad związku prze zdradę.
No tak. Trzeba zapełnić pustkę czasową w jak najlepszy sposób...będę musiał pomyśleć o zakupach i o tych szpilkach  tongue
Wieczory zapewne są najbardziej dołujące...ale znalazłaś receptę na samotność i pewnie świetnie sobie radzisz.
Fakt. Mam żonę a jestem sam:(, ale tak jak napisałaś że lepiej być samemu niż z kimś kto fizycznie jest z tobą a myślami buja w obłokach.
Ja sobie też staram wypełnić teraz grafik dzienny maksymalnie jak tylko mogę. Staram sie smile

Tak, koniecznie pomyśl o tych szpilkach! Chcesz to Ci podeślę parę linków, może wybierzesz coś pod siebie. Pisałeś wcześniej, że Twoja żona nie wbijała się w sexowną bieliznę, więc kup sobie taką big_smile oko przynajmniej nacieszysz.
Bardzo dobrze, że starasz się wypełnić sobie grafik, tylko błagam, myśl o sobie a nie o dziecku. Znajdź sobie jakąś przestrzeń, gdzie będziesz tylko Ty. Wypełnianie czasu jedynie aktywnościami z dzieckiem jest słabe, bo jak młody będzie u matki to się zapłaczesz. Teraz najważniejsze jest, żebyś czuł się dobrze sam ze sobą, tym bardziej, że po figlach żony Twoja samoocena poszła zapewne srogo w dół wink.

Hehe podsyłaj nie krępuj się tongue .
Teraz po takich czasach posuchy to chętnie bym zobaczył taką bieliznę ale na kobiecie smile żeby chociaż oko nacieszyć big_smile
Znajdę sobie taką przestrzeń. Czekam aż zrobi się ciepło i w końcu wsiądę na motocykl. Myślę że to będzie moje lekarstwo na całe zło. Uwielbiam jazdę na motocyklu...to jest to co daje radość...poczucie wolności...wiosno wracaj jak najszybciej smile
Może się znajdzie jakaś koślawa garbata i zezowata laska która mnie dowartościuje...hehe każdy komplement w tej sytuacji mile widziany lol tongue

A co szkodzi, żebyś nawet za chwilę zobaczył kobietę przywdzianą w taką bieliznę, panie, kinematografia dla dorosłych chłopców w internecie jest ogólnodostępna, korzystaj do woli. Ale co ci będę mówić pewnie doskonale o tym wiesz, zwłaszcza, że żona wyniosła ci się z sypialni wink.
Motocykl? Mnie to jakoś nigdy nie jarało. Żona się na Ciebie nie darła,że jeździsz? Ja bym nie chciała, żeby mój małżonek miał taką pasję, za bardzo bym się o niego bała. Może znajdź sobie mniej urazowe hobby. Hodowla kociąt perskich, brytyjskich? Ogrodnictwo?
Pewnie kiedyś znajdzie się jakaś koślawa, garbata i zezowata, ale niekoniecznie taka musi prawić Ci komplementy. Pracujesz z samymi facetami, że żadna laska nie mówi Ci nic miłego? wink

291

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Tak, koniecznie pomyśl o tych szpilkach! Chcesz to Ci podeślę parę linków, może wybierzesz coś pod siebie. Pisałeś wcześniej, że Twoja żona nie wbijała się w sexowną bieliznę, więc kup sobie taką big_smile oko przynajmniej nacieszysz.
Bardzo dobrze, że starasz się wypełnić sobie grafik, tylko błagam, myśl o sobie a nie o dziecku. Znajdź sobie jakąś przestrzeń, gdzie będziesz tylko Ty. Wypełnianie czasu jedynie aktywnościami z dzieckiem jest słabe, bo jak młody będzie u matki to się zapłaczesz. Teraz najważniejsze jest, żebyś czuł się dobrze sam ze sobą, tym bardziej, że po figlach żony Twoja samoocena poszła zapewne srogo w dół wink.

Hehe podsyłaj nie krępuj się tongue .
Teraz po takich czasach posuchy to chętnie bym zobaczył taką bieliznę ale na kobiecie smile żeby chociaż oko nacieszyć big_smile
Znajdę sobie taką przestrzeń. Czekam aż zrobi się ciepło i w końcu wsiądę na motocykl. Myślę że to będzie moje lekarstwo na całe zło. Uwielbiam jazdę na motocyklu...to jest to co daje radość...poczucie wolności...wiosno wracaj jak najszybciej smile
Może się znajdzie jakaś koślawa garbata i zezowata laska która mnie dowartościuje...hehe każdy komplement w tej sytuacji mile widziany lol tongue

A co szkodzi, żebyś nawet za chwilę zobaczył kobietę przywdzianą w taką bieliznę, panie, kinematografia dla dorosłych chłopców w internecie jest ogólnodostępna, korzystaj do woli. Ale co ci będę mówić pewnie doskonale o tym wiesz, zwłaszcza, że żona wyniosła ci się z sypialni wink.
Motocykl? Mnie to jakoś nigdy nie jarało. Żona się na Ciebie nie darła,że jeździsz? Ja bym nie chciała, żeby mój małżonek miał taką pasję, za bardzo bym się o niego bała. Może znajdź sobie mniej urazowe hobby. Hodowla kociąt perskich, brytyjskich? Ogrodnictwo?
Pewnie kiedyś znajdzie się jakaś koślawa, garbata i zezowata, ale niekoniecznie taka musi prawić Ci komplementy. Pracujesz z samymi facetami, że żadna laska nie mówi Ci nic miłego? wink

No powiem Tobie że ta cała kinematografia jak się okazuje nie tylko służy "dorosłym chłopcom" korzystają z niej także młodsi tongue
A dlaczego miała się na mnie drzeć. Dlaczego twierdzisz że to urazowe hobby? Czasy kiedy się szalało na motocyklu już dawno mam za sobą. Przez ostatnie 15 lat nawet nie miałem draśnięcia podczas jazdy motocyklem, ...prędzej połamiesz się na stoku narciarskim...to dopiero urazowe hobby.
Nie nie pracuję z samymi facetami. Mam kontakt również z kobietami ale jakoś wszystkie trzymają dystans no wiesz "mężatki"  tongue

292

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Hehe podsyłaj nie krępuj się tongue .
Teraz po takich czasach posuchy to chętnie bym zobaczył taką bieliznę ale na kobiecie smile żeby chociaż oko nacieszyć big_smile
Znajdę sobie taką przestrzeń. Czekam aż zrobi się ciepło i w końcu wsiądę na motocykl. Myślę że to będzie moje lekarstwo na całe zło. Uwielbiam jazdę na motocyklu...to jest to co daje radość...poczucie wolności...wiosno wracaj jak najszybciej smile
Może się znajdzie jakaś koślawa garbata i zezowata laska która mnie dowartościuje...hehe każdy komplement w tej sytuacji mile widziany lol tongue

A co szkodzi, żebyś nawet za chwilę zobaczył kobietę przywdzianą w taką bieliznę, panie, kinematografia dla dorosłych chłopców w internecie jest ogólnodostępna, korzystaj do woli. Ale co ci będę mówić pewnie doskonale o tym wiesz, zwłaszcza, że żona wyniosła ci się z sypialni wink.
Motocykl? Mnie to jakoś nigdy nie jarało. Żona się na Ciebie nie darła,że jeździsz? Ja bym nie chciała, żeby mój małżonek miał taką pasję, za bardzo bym się o niego bała. Może znajdź sobie mniej urazowe hobby. Hodowla kociąt perskich, brytyjskich? Ogrodnictwo?
Pewnie kiedyś znajdzie się jakaś koślawa, garbata i zezowata, ale niekoniecznie taka musi prawić Ci komplementy. Pracujesz z samymi facetami, że żadna laska nie mówi Ci nic miłego? wink

No powiem Tobie że ta cała kinematografia jak się okazuje nie tylko służy "dorosłym chłopcom" korzystają z niej także młodsi tongue
A dlaczego miała się na mnie drzeć. Dlaczego twierdzisz że to urazowe hobby? Czasy kiedy się szalało na motocyklu już dawno mam za sobą. Przez ostatnie 15 lat nawet nie miałem draśnięcia podczas jazdy motocyklem, ...prędzej połamiesz się na stoku narciarskim...to dopiero urazowe hobby.
Nie nie pracuję z samymi facetami. Mam kontakt również z kobietami ale jakoś wszystkie trzymają dystans no wiesz "mężatki"  tongue

No co ty, młodzi nie korzystają z "takich filmów", przecież są one od 18 lat, więc nie mogą wink.
Dlaczego twierdzę, że Twoja pasja jest urazowa? A no dlatego, że jak coś już się stanie to nie ma czego zbierać, nie bez powodu mówi się o was, jako o dawcach organów. Ale ja ogólnie jestem boidupa ;p
No tak, mężatki słyną z tego, że nie wdają się w relacje z innymi mężczyznami. Więc masz racje, o żadnych komplementach nie może być mowy, że już nie wspomnę o gorszych rzeczach wink.

293

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

A co szkodzi, żebyś nawet za chwilę zobaczył kobietę przywdzianą w taką bieliznę, panie, kinematografia dla dorosłych chłopców w internecie jest ogólnodostępna, korzystaj do woli. Ale co ci będę mówić pewnie doskonale o tym wiesz, zwłaszcza, że żona wyniosła ci się z sypialni wink.
Motocykl? Mnie to jakoś nigdy nie jarało. Żona się na Ciebie nie darła,że jeździsz? Ja bym nie chciała, żeby mój małżonek miał taką pasję, za bardzo bym się o niego bała. Może znajdź sobie mniej urazowe hobby. Hodowla kociąt perskich, brytyjskich? Ogrodnictwo?
Pewnie kiedyś znajdzie się jakaś koślawa, garbata i zezowata, ale niekoniecznie taka musi prawić Ci komplementy. Pracujesz z samymi facetami, że żadna laska nie mówi Ci nic miłego? wink

No powiem Tobie że ta cała kinematografia jak się okazuje nie tylko służy "dorosłym chłopcom" korzystają z niej także młodsi tongue
A dlaczego miała się na mnie drzeć. Dlaczego twierdzisz że to urazowe hobby? Czasy kiedy się szalało na motocyklu już dawno mam za sobą. Przez ostatnie 15 lat nawet nie miałem draśnięcia podczas jazdy motocyklem, ...prędzej połamiesz się na stoku narciarskim...to dopiero urazowe hobby.
Nie nie pracuję z samymi facetami. Mam kontakt również z kobietami ale jakoś wszystkie trzymają dystans no wiesz "mężatki"  tongue

No co ty, młodzi nie korzystają z "takich filmów", przecież są one od 18 lat, więc nie mogą wink.
Dlaczego twierdzę, że Twoja pasja jest urazowa? A no dlatego, że jak coś już się stanie to nie ma czego zbierać, nie bez powodu mówi się o was, jako o dawcach organów. Ale ja ogólnie jestem boidupa ;p
No tak, mężatki słyną z tego, że nie wdają się w relacje z innymi mężczyznami. Więc masz racje, o żadnych komplementach nie może być mowy, że już nie wspomnę o gorszych rzeczach wink.

Jak dozwolone od 18 lat to na bank nie korzystają smile.
Bez przesady. Nie wszyscy motocykliści są dawcami organów...choć pamiętam czasy kiedy jeździłem i nie myślałem wcale głową tongue ale szczęśliwie mam ten etap już za sobą smile.
Jeśli chodzi o mężatki to ciężki temat. Trzeba mieć naprawdę dobrą bajerę żeby taką zagadać...a już nie wspomnę o czymś konkretniejszym smile
Tak zmieniając temat dobrze że jutro piątek i weekend smile

294

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

No powiem Tobie że ta cała kinematografia jak się okazuje nie tylko służy "dorosłym chłopcom" korzystają z niej także młodsi tongue
A dlaczego miała się na mnie drzeć. Dlaczego twierdzisz że to urazowe hobby? Czasy kiedy się szalało na motocyklu już dawno mam za sobą. Przez ostatnie 15 lat nawet nie miałem draśnięcia podczas jazdy motocyklem, ...prędzej połamiesz się na stoku narciarskim...to dopiero urazowe hobby.
Nie nie pracuję z samymi facetami. Mam kontakt również z kobietami ale jakoś wszystkie trzymają dystans no wiesz "mężatki"  tongue

No co ty, młodzi nie korzystają z "takich filmów", przecież są one od 18 lat, więc nie mogą wink.
Dlaczego twierdzę, że Twoja pasja jest urazowa? A no dlatego, że jak coś już się stanie to nie ma czego zbierać, nie bez powodu mówi się o was, jako o dawcach organów. Ale ja ogólnie jestem boidupa ;p
No tak, mężatki słyną z tego, że nie wdają się w relacje z innymi mężczyznami. Więc masz racje, o żadnych komplementach nie może być mowy, że już nie wspomnę o gorszych rzeczach wink.

Jak dozwolone od 18 lat to na bank nie korzystają smile.
Bez przesady. Nie wszyscy motocykliści są dawcami organów...choć pamiętam czasy kiedy jeździłem i nie myślałem wcale głową tongue ale szczęśliwie mam ten etap już za sobą smile.
Jeśli chodzi o mężatki to ciężki temat. Trzeba mieć naprawdę dobrą bajerę żeby taką zagadać...a już nie wspomnę o czymś konkretniejszym smile
Tak zmieniając temat dobrze że jutro piątek i weekend smile

Może nie wszyscy są dawcami organów, ale sporo było takich, których wyobraźnie poniosła za bardzo wink.
Trzeba mieć jakąś specjalną bajerę, żeby zagadać mężatkę ;p? Tak się składa, że przez pewien czas byłam zamężna i nie zauważyłam różnicy w uskutecznianiu bajery przez facetów, ten sam w większości przypadków żenujący repertuar. Co masz na myśli, że trzeba mieć coś konkretniejszego, żeby wyrwać mężatkę, bo przyszły mi na myśl dwie rzeczy, ale nie wiem czy o którąś z nich ci chodzi;).
Masz racje, dobrze, że jutro weekend, będziesz miał całe 2 dni, które poświęcisz z radością swojej ukochanej wink.

295

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

No co ty, młodzi nie korzystają z "takich filmów", przecież są one od 18 lat, więc nie mogą wink.
Dlaczego twierdzę, że Twoja pasja jest urazowa? A no dlatego, że jak coś już się stanie to nie ma czego zbierać, nie bez powodu mówi się o was, jako o dawcach organów. Ale ja ogólnie jestem boidupa ;p
No tak, mężatki słyną z tego, że nie wdają się w relacje z innymi mężczyznami. Więc masz racje, o żadnych komplementach nie może być mowy, że już nie wspomnę o gorszych rzeczach wink.

Jak dozwolone od 18 lat to na bank nie korzystają smile.
Bez przesady. Nie wszyscy motocykliści są dawcami organów...choć pamiętam czasy kiedy jeździłem i nie myślałem wcale głową tongue ale szczęśliwie mam ten etap już za sobą smile.
Jeśli chodzi o mężatki to ciężki temat. Trzeba mieć naprawdę dobrą bajerę żeby taką zagadać...a już nie wspomnę o czymś konkretniejszym smile
Tak zmieniając temat dobrze że jutro piątek i weekend smile

Może nie wszyscy są dawcami organów, ale sporo było takich, których wyobraźnie poniosła za bardzo wink.
Trzeba mieć jakąś specjalną bajerę, żeby zagadać mężatkę ;p? Tak się składa, że przez pewien czas byłam zamężna i nie zauważyłam różnicy w uskutecznianiu bajery przez facetów, ten sam w większości przypadków żenujący repertuar. Co masz na myśli, że trzeba mieć coś konkretniejszego, żeby wyrwać mężatkę, bo przyszły mi na myśl dwie rzeczy, ale nie wiem czy o którąś z nich ci chodzi;).
Masz racje, dobrze, że jutro weekend, będziesz miał całe 2 dni, które poświęcisz z radością swojej ukochanej wink.

Nie no śmieję się z tą bajerą...:)Mówiłem o bajerze przez pryzmat swojej żony. Raczej młody jak ją zagadywał to nie trącił zapewne dojrzałą i ciekawą bajerą choć zapewne jakaś była skoro moja żonka złapała przynętę tongue
Natomiast myśląc o czymś konkretnym- soryy nie dopisałem miałem na myśli to żeby otrzymać od mężatki coś konkretniejszego oprócz uśmiechu itp. dokładnie rzecz biorąc to co dostał młody od mojej żony...wiesz o co chodzi smile
No nie wiem jak zagospodaruje dwa dni z moją lubą. Jakieś pomysły ?

296

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Jak dozwolone od 18 lat to na bank nie korzystają smile.
Bez przesady. Nie wszyscy motocykliści są dawcami organów...choć pamiętam czasy kiedy jeździłem i nie myślałem wcale głową tongue ale szczęśliwie mam ten etap już za sobą smile.
Jeśli chodzi o mężatki to ciężki temat. Trzeba mieć naprawdę dobrą bajerę żeby taką zagadać...a już nie wspomnę o czymś konkretniejszym smile
Tak zmieniając temat dobrze że jutro piątek i weekend smile

Może nie wszyscy są dawcami organów, ale sporo było takich, których wyobraźnie poniosła za bardzo wink.
Trzeba mieć jakąś specjalną bajerę, żeby zagadać mężatkę ;p? Tak się składa, że przez pewien czas byłam zamężna i nie zauważyłam różnicy w uskutecznianiu bajery przez facetów, ten sam w większości przypadków żenujący repertuar. Co masz na myśli, że trzeba mieć coś konkretniejszego, żeby wyrwać mężatkę, bo przyszły mi na myśl dwie rzeczy, ale nie wiem czy o którąś z nich ci chodzi;).
Masz racje, dobrze, że jutro weekend, będziesz miał całe 2 dni, które poświęcisz z radością swojej ukochanej wink.

Nie no śmieję się z tą bajerą...:)Mówiłem o bajerze przez pryzmat swojej żony. Raczej młody jak ją zagadywał to nie trącił zapewne dojrzałą i ciekawą bajerą choć zapewne jakaś była skoro moja żonka złapała przynętę tongue
Natomiast myśląc o czymś konkretnym- soryy nie dopisałem miałem na myśli to żeby otrzymać od mężatki coś konkretniejszego oprócz uśmiechu itp. dokładnie rzecz biorąc to co dostał młody od mojej żony...wiesz o co chodzi smile
No nie wiem jak zagospodaruje dwa dni z moją lubą. Jakieś pomysły ?

A skąd wiesz, że to ona do niego pierwsza nie zagadała ;p? Może to ona biedaka uwiodła podstępnie sad/
Tak mam dobry pomysł jak zagospodarować wam weekend. Weź ją jutro na zakupy, sprezentuj jej parę ciuchów, może być też sexowna bielizna. Po zakupach odstaw ją do kochanka i odbierz w niedzielę wieczorem. Wszyscy będą zadowoleni - ty, że zrobiłeś dobry uczynek, naparzysz się przy okazji w przymierzalni na kobietę a sexy bieliźnie, a i ona będziesz szczęśliwa, że spędziła weekend z ukochanym wink.

297

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy

No tego to nie wiem i się nigdy nie dowiem może ona biedaka zagadała.
Ciekawa propozycja warta rozważenia tongue

298

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:

No tego to nie wiem i się nigdy nie dowiem może ona biedaka zagadała.
Ciekawa propozycja warta rozważenia tongue

Gorzej będzie jak się młodemu bielizna nie spodoba w końcu nie wiem jaki ona ma gust smile

299

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

No tego to nie wiem i się nigdy nie dowiem może ona biedaka zagadała.
Ciekawa propozycja warta rozważenia tongue

Gorzej będzie jak się młodemu bielizna nie spodoba w końcu nie wiem jaki ona ma gust smile

To szarpnij się na kilka kompletów, każdy wybierze coś dla siebie, nie bądź skąpy wink. W końcu po 15 latach Twojej małżonce należy się od Ciebie coś extra.

300

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

No tego to nie wiem i się nigdy nie dowiem może ona biedaka zagadała.
Ciekawa propozycja warta rozważenia tongue

Gorzej będzie jak się młodemu bielizna nie spodoba w końcu nie wiem jaki ona ma gust smile

Dobrze że niedługo zaczynają się ferie. Potrzebuję odpoczynku smile.
Muszę pogadać z młodym gdzie chce pojechać...i sruu jedziemy tongue

301

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

No tego to nie wiem i się nigdy nie dowiem może ona biedaka zagadała.
Ciekawa propozycja warta rozważenia tongue

Gorzej będzie jak się młodemu bielizna nie spodoba w końcu nie wiem jaki ona ma gust smile

Dobrze że niedługo zaczynają się ferie. Potrzebuję odpoczynku smile.
Muszę pogadać z młodym gdzie chce pojechać...i sruu jedziemy tongue

hah to ty w szkole pracujesz, że masz ferie;p? Normalni ludzie nie mogą pozwolić sobie na taki luksus ;(. Chociaż w sumie też się cieszę, że zaczynają się ferie, studenci też będą mieli po sesji przerwę, więc ruch na drogach trochę się zluzuje wink.
Młodego się nie pytaj gdzie chce jechać, sam zadecyduj, dziecku się wszędzie będzie podobało.

302

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Gorzej będzie jak się młodemu bielizna nie spodoba w końcu nie wiem jaki ona ma gust smile

Dobrze że niedługo zaczynają się ferie. Potrzebuję odpoczynku smile.
Muszę pogadać z młodym gdzie chce pojechać...i sruu jedziemy tongue

hah to ty w szkole pracujesz, że masz ferie;p? Normalni ludzie nie mogą pozwolić sobie na taki luksus ;(. Chociaż w sumie też się cieszę, że zaczynają się ferie, studenci też będą mieli po sesji przerwę, więc ruch na drogach trochę się zluzuje wink.
Młodego się nie pytaj gdzie chce jechać, sam zadecyduj, dziecku się wszędzie będzie podobało.

Nie nie pracuję w szkole.
Ferie mam bo nie mam z kim dziecka zostawić...więc jestem zmuszony iść na urlop

303

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Dobrze że niedługo zaczynają się ferie. Potrzebuję odpoczynku smile.
Muszę pogadać z młodym gdzie chce pojechać...i sruu jedziemy tongue

hah to ty w szkole pracujesz, że masz ferie;p? Normalni ludzie nie mogą pozwolić sobie na taki luksus ;(. Chociaż w sumie też się cieszę, że zaczynają się ferie, studenci też będą mieli po sesji przerwę, więc ruch na drogach trochę się zluzuje wink.
Młodego się nie pytaj gdzie chce jechać, sam zadecyduj, dziecku się wszędzie będzie podobało.

Nie nie pracuję w szkole.
Ferie mam bo nie mam z kim dziecka zostawić...więc jestem zmuszony iść na urlop

Serio;p? my z bratem sami zostawaliśmy, bo rodzice pracowali, przecież młody sam by sobie poradził ;p Nie myślałeś żeby wysłać go na jakąś kolonię, czy jest jeszcze za mały na takie atrakcje? W sumie urlop zawsze fajny, zazdroszczę;) Weź też żonę, będzie weselej wink.

304

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

hah to ty w szkole pracujesz, że masz ferie;p? Normalni ludzie nie mogą pozwolić sobie na taki luksus ;(. Chociaż w sumie też się cieszę, że zaczynają się ferie, studenci też będą mieli po sesji przerwę, więc ruch na drogach trochę się zluzuje wink.
Młodego się nie pytaj gdzie chce jechać, sam zadecyduj, dziecku się wszędzie będzie podobało.

Nie nie pracuję w szkole.
Ferie mam bo nie mam z kim dziecka zostawić...więc jestem zmuszony iść na urlop

Serio;p? my z bratem sami zostawaliśmy, bo rodzice pracowali, przecież młody sam by sobie poradził ;p Nie myślałeś żeby wysłać go na jakąś kolonię, czy jest jeszcze za mały na takie atrakcje? W sumie urlop zawsze fajny, zazdroszczę;) Weź też żonę, będzie weselej wink.

Wyślę go w wakacje. Teraz nie było do tego głowy.
No urlop zawsze jest fajny. Teraz w okrojonym składzie ale cóż.
Żona do roboty..hehe

305

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Nie nie pracuję w szkole.
Ferie mam bo nie mam z kim dziecka zostawić...więc jestem zmuszony iść na urlop

Serio;p? my z bratem sami zostawaliśmy, bo rodzice pracowali, przecież młody sam by sobie poradził ;p Nie myślałeś żeby wysłać go na jakąś kolonię, czy jest jeszcze za mały na takie atrakcje? W sumie urlop zawsze fajny, zazdroszczę;) Weź też żonę, będzie weselej wink.

Wyślę go w wakacje. Teraz nie było do tego głowy.
No urlop zawsze jest fajny. Teraz w okrojonym składzie ale cóż.
Żona do roboty..hehe

W sumie to dobrze, że ona będzie pracowała, jak wróci do domu to będzie posprzątane i obiad będzie ugotowany, żyć nie umierać.
A jak wyjedziecie z synem z miasta, to dopiero sobie pożyje, może zainwestuj w kamerki, jak wrócisz, to sobie pooglądasz, co wyczyniała z ukochanym pod Twoją nieobecność, bo na hotel pewnie nie będą bulić wink.

306

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Serio;p? my z bratem sami zostawaliśmy, bo rodzice pracowali, przecież młody sam by sobie poradził ;p Nie myślałeś żeby wysłać go na jakąś kolonię, czy jest jeszcze za mały na takie atrakcje? W sumie urlop zawsze fajny, zazdroszczę;) Weź też żonę, będzie weselej wink.

Wyślę go w wakacje. Teraz nie było do tego głowy.
No urlop zawsze jest fajny. Teraz w okrojonym składzie ale cóż.
Żona do roboty..hehe

W sumie to dobrze, że ona będzie pracowała, jak wróci do domu to będzie posprzątane i obiad będzie ugotowany, żyć nie umierać.
A jak wyjedziecie z synem z miasta, to dopiero sobie pożyje, może zainwestuj w kamerki, jak wrócisz, to sobie pooglądasz, co wyczyniała z ukochanym pod Twoją nieobecność, bo na hotel pewnie nie będą bulić wink.

No tak. Przyjdzie na gotowe smile
Po co mi kamerki. Już mnie to absolutnie nie interesuje co ona robi pod moją nieobecność. Bardzo długi czas dręczyłem się z myślami co ona wyczynia gdy mnie nie ma i o mało nie przypłaciłem tego głęboka depresją. Nie ma sensu tego robić smile

307

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Wyślę go w wakacje. Teraz nie było do tego głowy.
No urlop zawsze jest fajny. Teraz w okrojonym składzie ale cóż.
Żona do roboty..hehe

W sumie to dobrze, że ona będzie pracowała, jak wróci do domu to będzie posprzątane i obiad będzie ugotowany, żyć nie umierać.
A jak wyjedziecie z synem z miasta, to dopiero sobie pożyje, może zainwestuj w kamerki, jak wrócisz, to sobie pooglądasz, co wyczyniała z ukochanym pod Twoją nieobecność, bo na hotel pewnie nie będą bulić wink.

No tak. Przyjdzie na gotowe smile
Po co mi kamerki. Już mnie to absolutnie nie interesuje co ona robi pod moją nieobecność. Bardzo długi czas dręczyłem się z myślami co ona wyczynia gdy mnie nie ma i o mało nie przypłaciłem tego głęboka depresją. Nie ma sensu tego robić smile

Może masz rację, jeszcze byś się załamał, że z Tobą było po bożemu i przy zgaszonym świetle, a z nim wyczynia takie cuda, że aż wstyd patrzeć tongue ale profilaktycznie, jak wrócisz z wczasów z młodym, wypierz sobie pościel wink

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:

Może masz rację, jeszcze byś się załamał, że z Tobą było po bożemu i przy zgaszonym świetle, a z nim wyczynia takie cuda, że aż wstyd patrzeć tongue ale profilaktycznie, jak wrócisz z wczasów z młodym, wypierz sobie pościel wink

Trochę pojechane po bandzie wink Po co go podjudzasz, rozumiem, że to żarty, ale może dość? Facet jest świeżo "po" więc może czas zacząć zapominać, a nie wyświetlać sobie projekcje co jego żona robi z innym? Tobie to pomagało?

309

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
Pokręcona Owieczka napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Może masz rację, jeszcze byś się załamał, że z Tobą było po bożemu i przy zgaszonym świetle, a z nim wyczynia takie cuda, że aż wstyd patrzeć tongue ale profilaktycznie, jak wrócisz z wczasów z młodym, wypierz sobie pościel wink

Trochę pojechane po bandzie wink Po co go podjudzasz, rozumiem, że to żarty, ale może dość? Facet jest świeżo "po" więc może czas zacząć zapominać, a nie wyświetlać sobie projekcje co jego żona robi z innym? Tobie to pomagało?

Kobieto, naucz się dystansu do życia. Facet ma przyprawiane rogi od prawie 2 lat i myślisz, że się nie oswoił z tą myślą? Dla Twojej informacji, zostałam zdradzona przez swojego męża i poprzedniego partnera, myślisz że po tym jak podjęłam decyzję o podziękowaniu niewiernym panom za współpracę, myśli co wyczyniali ze swoimi partnerkami budziła we mnie jakiekolwiek emocje? Niech sobie figlują do woli, skoro odchodzę, to co mi do tego? To boli na początku, po kilku miesiącach mija. Perspektywa się zmienia. Teraz jestem wdzięczna kochankom swoich panów, a uwierz, że zaraz po tym jak się dowiedziałam miałam ochotę je pozabijać smile.

310 Ostatnio edytowany przez naiwna911 (2018-01-19 10:48:38)

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
Pokręcona Owieczka napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Może masz rację, jeszcze byś się załamał, że z Tobą było po bożemu i przy zgaszonym świetle, a z nim wyczynia takie cuda, że aż wstyd patrzeć tongue ale profilaktycznie, jak wrócisz z wczasów z młodym, wypierz sobie pościel wink

Trochę pojechane po bandzie wink Po co go podjudzasz, rozumiem, że to żarty, ale może dość? Facet jest świeżo "po" więc może czas zacząć zapominać, a nie wyświetlać sobie projekcje co jego żona robi z innym? Tobie to pomagało?

Kobieto, naucz się dystansu do życia. Facet ma przyprawiane rogi od prawie 2 lat i myślisz, że się nie oswoił z tą myślą? Dla Twojej informacji, zostałam zdradzona przez swojego męża i poprzedniego partnera, myślisz że po tym jak podjęłam decyzję o podziękowaniu niewiernym panom za współpracę, myśli co wyczyniali ze swoimi partnerkami budziła we mnie jakiekolwiek emocje? Niech sobie figlują do woli, skoro odchodzę, to co mi do tego? To boli na początku, po kilku miesiącach mija. Perspektywa się zmienia. Teraz jestem wdzięczna kochankom swoich panów, a uwierz, że zaraz po tym jak się dowiedziałam miałam ochotę je pozabijać smile.

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:

Kobieto, naucz się dystansu do życia. Facet ma przyprawiane rogi od prawie 2 lat i myślisz, że się nie oswoił z tą myślą? Dla Twojej informacji, zostałam zdradzona przez swojego męża i poprzedniego partnera, myślisz że po tym jak podjęłam decyzję o podziękowaniu niewiernym panom za współpracę, myśli co wyczyniali ze swoimi partnerkami budziła we mnie jakiekolwiek emocje? Niech sobie figlują do woli, skoro odchodzę, to co mi do tego? To boli na początku, po kilku miesiącach mija. Perspektywa się zmienia. Teraz jestem wdzięczna kochankom swoich panów, a uwierz, że zaraz po tym jak się dowiedziałam miałam ochotę je pozabijać smile.

Mam dystans. Pamiętaj, że on owszem, jest zdradzany od dwóch lat, ale dowiedział się niedawno. Nie mam zamiaru być adwokatem, ale czytam ten wątek i dla mnie to było za mocne. Piszesz, że po kilku miesiącach to mija, więc daj mu te kilka miesięcy. To, że Tobie się tak szybko udało nie oznacza, że innym się uda. Oni mają dziecko, które powoduje inne spojrzenia na jego małżeństwo. Ty chyba nie miałaś dzieci z ex, więc nie znasz tego uczucia.

Nie budziło w Tobie emocji myślenie i wyobrażanie sobie co Twoi Faceci robili, mówili innym będąc z Tobą? Wątpię, ale to Twoje sprawy.

Mi nie pomagałoby gadanie i przypominanie co oni wyrabiali za moimi plecami, czułabym się jeszcze gorzej, dlatego postanowiłam odezwać się w temacie, a Ciebie nie chciałam urazić. Jeśli to zrobiłam - przepraszam.

312

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
Pokręcona Owieczka napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Kobieto, naucz się dystansu do życia. Facet ma przyprawiane rogi od prawie 2 lat i myślisz, że się nie oswoił z tą myślą? Dla Twojej informacji, zostałam zdradzona przez swojego męża i poprzedniego partnera, myślisz że po tym jak podjęłam decyzję o podziękowaniu niewiernym panom za współpracę, myśli co wyczyniali ze swoimi partnerkami budziła we mnie jakiekolwiek emocje? Niech sobie figlują do woli, skoro odchodzę, to co mi do tego? To boli na początku, po kilku miesiącach mija. Perspektywa się zmienia. Teraz jestem wdzięczna kochankom swoich panów, a uwierz, że zaraz po tym jak się dowiedziałam miałam ochotę je pozabijać smile.

Mam dystans. Pamiętaj, że on owszem, jest zdradzany od dwóch lat, ale dowiedział się niedawno. Nie mam zamiaru być adwokatem, ale czytam ten wątek i dla mnie to było za mocne. Piszesz, że po kilku miesiącach to mija, więc daj mu te kilka miesięcy. To, że Tobie się tak szybko udało nie oznacza, że innym się uda. Oni mają dziecko, które powoduje inne spojrzenia na jego małżeństwo. Ty chyba nie miałaś dzieci z ex, więc nie znasz tego uczucia.

Nie budziło w Tobie emocji myślenie i wyobrażanie sobie co Twoi Faceci robili, mówili innym będąc z Tobą? Wątpię, ale to Twoje sprawy.

Mi nie pomagałoby gadanie i przypominanie co oni wyrabiali za moimi plecami, czułabym się jeszcze gorzej, dlatego postanowiłam odezwać się w temacie, a Ciebie nie chciałam urazić. Jeśli to zrobiłam - przepraszam.

Dowiedział się właśnie 1,5 roku temu, więc dawno temu wink. Nie, nie uraziłaś mnie spokojnie smile

Nie wiem czy zostałaś zdradzona, ale skoro zawędrowałaś na to forum, to domyślam się, że spotkało Cię w życiu coś równie nieprzyjemnego. Na życie patrzy się przez pryzmat własnych doświadczeń, a moje są takie, że jak facet zdradza, to nie warto ratować. Za każdym razem stosowałam zasadę, maksymalnego obrzydzenia sobie partnera, a wyobrażanie sobie jego poczynań z nową panią jest najskuteczniejszą metodą. Tak, uwierz, jak już byłam zdecydowana pożegnać się z swoim mężem, a nie mieliśmy jeszcze rozwodu miałam już gdzieś co i z kim robi. Już go nie kochałam. Czy w Tobie wzbudziłoby jakiekolwiek emocje, jakbyś któregoś z poprzednich partnerów, po pewnym czasie od rozstania, zastała w łóżku z inną? Wiesz, nie twierdzę, że każdy ma tak jak ja. Jednak na dwa poważne związku, jakie miałam w życiu, w każdym zostałam zdradzona, więc jakieś doświadczenie mam wink.

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:

Nie wiem czy zostałaś zdradzona, ale skoro zawędrowałaś na to forum, to domyślam się, że spotkało Cię w życiu coś równie nieprzyjemnego. Na życie patrzy się przez pryzmat własnych doświadczeń, a moje są takie, że jak facet zdradza, to nie warto ratować. Za każdym razem stosowałam zasadę, maksymalnego obrzydzenia sobie partnera, a wyobrażanie sobie jego poczynań z nową panią jest najskuteczniejszą metodą. Tak, uwierz, jak już byłam zdecydowana pożegnać się z swoim mężem, a nie mieliśmy jeszcze rozwodu miałam już gdzieś co i z kim robi. Już go nie kochałam. Czy w Tobie wzbudziłoby jakiekolwiek emocje, jakbyś któregoś z poprzednich partnerów, po pewnym czasie od rozstania, zastała w łóżku z inną? Wiesz, nie twierdzę, że każdy ma tak jak ja. Jednak na dwa poważne związku, jakie miałam w życiu, w każdym zostałam zdradzona, więc jakieś doświadczenie mam wink.

Nie, nie zostałam ( przynajmniej o tym nie wiem) zdradzona, ale nie wiem czy nie wolałabym zdrady niż to piekło, przez które przechodziłam. Ale nie o tym.
Przykro mi, że musiałaś przez to przechodzić i gratuluję poradzenia sobie w tych trudnych chwilach.
Każdy z nas jest inny. Ja jestem "twarda" na zewnątrz, ale w środku...Mogę udawać, że po mnie pewne rzeczy spływają, ale tylko do czasu. Kiedy rozpadam się w środku na kawałki, to wracają złe wspomnienia, sceny z przeszłości. Dzięki psychologowi i psychiatrze, dzisiaj żyję.

Wiesz, najgorsze w tym wszystkim jest to, że mając dzieci, do końca życia jesteś związana z tą osobą. Mimo rozwodu, odcięcia się emocjonalnego od tej osoby, to nadal, pojawiają się chwile, w których wspominasz te dobre i złe rzeczy, które zdarzały się w małżeństwie. Kiedy dziecko ma występ w przedszkolu/szkole, rodzice przychodzą osobno, siadają w dwóch różnych końcach sali i myślisz sobie "to nie miało być tak". Wraca czasem smutek, żal, wściekłość, te cholerne uczucie niesprawiedliwości i pytanie "dlaczego?"

314

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
Pokręcona Owieczka napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Nie wiem czy zostałaś zdradzona, ale skoro zawędrowałaś na to forum, to domyślam się, że spotkało Cię w życiu coś równie nieprzyjemnego. Na życie patrzy się przez pryzmat własnych doświadczeń, a moje są takie, że jak facet zdradza, to nie warto ratować. Za każdym razem stosowałam zasadę, maksymalnego obrzydzenia sobie partnera, a wyobrażanie sobie jego poczynań z nową panią jest najskuteczniejszą metodą. Tak, uwierz, jak już byłam zdecydowana pożegnać się z swoim mężem, a nie mieliśmy jeszcze rozwodu miałam już gdzieś co i z kim robi. Już go nie kochałam. Czy w Tobie wzbudziłoby jakiekolwiek emocje, jakbyś któregoś z poprzednich partnerów, po pewnym czasie od rozstania, zastała w łóżku z inną? Wiesz, nie twierdzę, że każdy ma tak jak ja. Jednak na dwa poważne związku, jakie miałam w życiu, w każdym zostałam zdradzona, więc jakieś doświadczenie mam wink.

Nie, nie zostałam ( przynajmniej o tym nie wiem) zdradzona, ale nie wiem czy nie wolałabym zdrady niż to piekło, przez które przechodziłam. Ale nie o tym.
Przykro mi, że musiałaś przez to przechodzić i gratuluję poradzenia sobie w tych trudnych chwilach.
Każdy z nas jest inny. Ja jestem "twarda" na zewnątrz, ale w środku...Mogę udawać, że po mnie pewne rzeczy spływają, ale tylko do czasu. Kiedy rozpadam się w środku na kawałki, to wracają złe wspomnienia, sceny z przeszłości. Dzięki psychologowi i psychiatrze, dzisiaj żyję.

Wiesz, najgorsze w tym wszystkim jest to, że mając dzieci, do końca życia jesteś związana z tą osobą. Mimo rozwodu, odcięcia się emocjonalnego od tej osoby, to nadal, pojawiają się chwile, w których wspominasz te dobre i złe rzeczy, które zdarzały się w małżeństwie. Kiedy dziecko ma występ w przedszkolu/szkole, rodzice przychodzą osobno, siadają w dwóch różnych końcach sali i myślisz sobie "to nie miało być tak". Wraca czasem smutek, żal, wściekłość, te cholerne uczucie niesprawiedliwości i pytanie "dlaczego?"

W moim przypadku na szczęście obyło się bez interwencji psychiatry i psychologa. Mi pomagało wypłakiwanie się w rękaw koleżankom, którym jestem do dzisiaj bardzo wdzięczna za wsparcie.
Z tego co piszesz domyślam się, że masz dziecko i jesteś po rozwodzie. Racja, dla mnie temat dzieci to totalna abstrakcja. Wiesz, wspomnienia poprzednich partnerów zdarzają się nawet jak nie ma się dzieci. Do dziś czasem z uśmiechem wspominam platoniczne miłości z podstawówki, albo woźnego z przedszkola w którym byłam szalenia zakochana ;p. Ale to są chwilowe przebłyski, nie ma w nich cienia żalu. Trochę przykre jest to co piszesz. Nie wiem ile czasu mięło od Twojego rozstania, ale skoro nadal czujesz wściekłość, to może jeszcze się z tym nie uporałaś. Po tym co napisałaś trochę zaczynam się lękać, że jak w przyszłości związałabym się z rozwodnikiem, on również mógłby rozpamiętywać i mieć takie rozkminy jak ty. Jestem osobą z natury bardzo zazdrosną i w związku oczekuję, że jedyną kobietą, o której będzie rozmyślał mój partner będę ja, choć to pewnie naiwne wink

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna91 napisał/a:

1.... Nie wiem ile czasu mięło od Twojego rozstania, ale skoro nadal czujesz wściekłość, to może jeszcze się z tym nie uporałaś. Po tym co napisałaś trochę zaczynam się lękać, że jak w przyszłości związałabym się z rozwodnikiem, on również mógłby rozpamiętywać i mieć takie rozkminy jak ty. Jestem osobą z natury bardzo zazdrosną i w związku oczekuję, że jedyną kobietą, o której będzie rozmyślał mój partner będę ja, choć to pewnie naiwne wink

Może to wyglądać, że się nie uporałam, ale w 99,9% jest to już za mną. Jestem dwa lata po rozwodzie, a trzy po odejściu z dzieckiem od męża. To był ciężki czas, trauma, strach o bezpieczeństwo moje i dziecka. Teraz jestem w nowym związku, ale po 15 latach związku z moim byłym mężem, trudno jest nie porównywać, czy nie przypominać sobie pewnych rzeczy.  Każdy ma swoją przeszłość, ważne by nie wpływała na naszą przyszłość. Trzeba ją zaakceptować i żyć na nowo.
Moja wściekłość wynika chyba z tego, że byłam naiwna, dałam się zamknąć w złotej klatce i z każdym rokiem ta klatka się kurczyła.  Czy żałuję, że się rozpadło? Nie.  Teraz czuję, że żyję.

316 Ostatnio edytowany przez Oli123 (2018-01-19 20:33:31)

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy

Autorze, bardzo Ci kibicuję i trzymam za Ciebie kciuki. Czytam Twój wątek od początku i widać  że jesteś mega fajnym facetem. Z twoich wpisów można odnieść wrażenie, że jesteś bardzo dojrzałym (nie w sensie wieku) mężczyzną. Bije od ciebie spokój, ciepło i duży dystans do siebie. Masz pasje, wspaniałego syna, przyjaciół, głowa do góry. Jesteś wartościowym człowiekiem. Pozdrawiam ciepło!

317

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
Oli123 napisał/a:

Autorze, bardzo Ci kibicuję i trzymam za Ciebie kciuki. Czytam Twój wątek od początku i widać  że jesteś mega fajnym facetem. Z twoich wpisów można odnieść wrażenie, że jesteś bardzo dojrzałym (nie w sensie wieku) mężczyzną. Bije od ciebie spokój, ciepło i duży dystans do siebie. Masz pasje, wspaniałego syna, przyjaciół, głowa do góry. Jesteś wartościowym człowiekiem. Pozdrawiam ciepło!

Hej. No cóż co mogę powiedzieć... dziękuję

318

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
Oli123 napisał/a:

Autorze, bardzo Ci kibicuję i trzymam za Ciebie kciuki. Czytam Twój wątek od początku i widać  że jesteś mega fajnym facetem. Z twoich wpisów można odnieść wrażenie, że jesteś bardzo dojrzałym (nie w sensie wieku) mężczyzną. Bije od ciebie spokój, ciepło i duży dystans do siebie. Masz pasje, wspaniałego syna, przyjaciół, głowa do góry. Jesteś wartościowym człowiekiem. Pozdrawiam ciepło!

Hej. No cóż co mogę powiedzieć... dziękuję

...z drugiej strony szkoda że moja żona nie zauważyła że jestem "mega fajnym facetem"...tylko ktoś obcy roll

319

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
Oli123 napisał/a:

Autorze, bardzo Ci kibicuję i trzymam za Ciebie kciuki. Czytam Twój wątek od początku i widać  że jesteś mega fajnym facetem. Z twoich wpisów można odnieść wrażenie, że jesteś bardzo dojrzałym (nie w sensie wieku) mężczyzną. Bije od ciebie spokój, ciepło i duży dystans do siebie. Masz pasje, wspaniałego syna, przyjaciół, głowa do góry. Jesteś wartościowym człowiekiem. Pozdrawiam ciepło!

Hej. No cóż co mogę powiedzieć... dziękuję

...z drugiej strony szkoda że moja żona nie zauważyła że jestem "mega fajnym facetem"...tylko ktoś obcy roll

Znajdzie się taka, co to zauważy i doceni, cierpliwości wink. Za kilka lat, może nawet miesięcy będziesz się śmiał, że nie było tak naprawdę za kim płakać smile.

320

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

Hej. No cóż co mogę powiedzieć... dziękuję

...z drugiej strony szkoda że moja żona nie zauważyła że jestem "mega fajnym facetem"...tylko ktoś obcy roll

Znajdzie się taka, co to zauważy i doceni, cierpliwości wink. Za kilka lat, może nawet miesięcy będziesz się śmiał, że nie było tak naprawdę za kim płakać smile.

Hej. Pewnie się znajdzie...:P  ... póki co to uzbrajam się w cierpliwość czekając na pozew...trochę się wszystko wydłuża

321

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:

...z drugiej strony szkoda że moja żona nie zauważyła że jestem "mega fajnym facetem"...tylko ktoś obcy roll

Znajdzie się taka, co to zauważy i doceni, cierpliwości wink. Za kilka lat, może nawet miesięcy będziesz się śmiał, że nie było tak naprawdę za kim płakać smile.

Hej. Pewnie się znajdzie...:P  ... póki co to uzbrajam się w cierpliwość czekając na pozew...trochę się wszystko wydłuża

To jeszcze nie dostałeś pozwu yikes? Szok, ja po miesiącu od złożenia byłam już po pierwszej rozprawie...
Współczuję Ci takiego zawieszenia. Z żoną dalej nie rozmawiacie?

322

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
naiwna911 napisał/a:
adrian37 napisał/a:
naiwna911 napisał/a:

Znajdzie się taka, co to zauważy i doceni, cierpliwości wink. Za kilka lat, może nawet miesięcy będziesz się śmiał, że nie było tak naprawdę za kim płakać smile.

Hej. Pewnie się znajdzie...:P  ... póki co to uzbrajam się w cierpliwość czekając na pozew...trochę się wszystko wydłuża

To jeszcze nie dostałeś pozwu yikes? Szok, ja po miesiącu od złożenia byłam już po pierwszej rozprawie...
Współczuję Ci takiego zawieszenia. Z żoną dalej nie rozmawiacie?

No właśnie nie dostałem.
Jeśli chodzi o relację z żoną to nic się nie zmieniło. Nie rozmawiamy...żyjemy w milczeniu jak mnisi...:)

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:

No właśnie nie dostałem.

Wszystko zależy od miasta. Ja po złożeniu pozwu czekałam długo. Złożyłam w czerwcu, pierwsza rozprawa była w lutym następnego roku

324

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
Pokręcona Owieczka napisał/a:
adrian37 napisał/a:

No właśnie nie dostałem.

Wszystko zależy od miasta. Ja po złożeniu pozwu czekałam długo. Złożyłam w czerwcu, pierwsza rozprawa była w lutym następnego roku


Poważnie?
Do tego czasu to ja na łeb dostanę...:(

325

Odp: Mój świat się chyba zawalił...pomocy
adrian37 napisał/a:
Pokręcona Owieczka napisał/a:
adrian37 napisał/a:

No właśnie nie dostałem.

Wszystko zależy od miasta. Ja po złożeniu pozwu czekałam długo. Złożyłam w czerwcu, pierwsza rozprawa była w lutym następnego roku


Poważnie?
Do tego czasu to ja na łeb dostanę...:(

yyyy... nie sądziłam, że niektórzy tak długo muszą czekać, paranoja... Zacznij sobie może szukać na poważnie mieszkania, bo w takich warunkach jakie masz w domu, faktycznie możesz się wykończyć psychicznie...

Posty [ 261 do 325 z 469 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mój świat się chyba zawalił...pomocy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024