Moralność vs zdrada - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moralność vs zdrada

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 16 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 121 do 180 z 902 ]

121

Odp: Moralność vs zdrada

To jest wybór, _V_. Masz rację, mówienie prawdy nie jest bardzo trudne. Wystarczy  tylko bezkompromisowość, asertywność, poczucie, że prawda usprawiedliwia jej wyznawanie. I mniej istotne są skutki jej wyznawania.
Z uczciwością sprawa jest bardziej skomplikowana. Jak ustalić zasady i rozliczać ich przestrzeganie, by każda strona układu w równym stopniu ponosiła ciężar? W tym temacie rzecz dotyczy seksu, więc spójrzmy w tym kontekście. Osoba A traktuje seks wyłącznie jako składnik miłości, nie potrafi zażywać seksu z kimś obcym. Osoba B lubi seks i nie dysponuje hamulcem jaki posiada osoba A. Dla obu osób ustala się zasadę, że seks ma być tylko pomiędzy nimi. Hamulcem dla osoby B staje się zasada, osoba A nawet nie poczuje ciężaru zasady. Jeśli mówimy o standardowych obyczajach, zasadach wynikających z kulturowej sfery, w której tkwimy, to tak ustalone zasady można kwestionować pod względem uczciwości.
Oczywiście wiem, że wystarczy się nie poddawać presji kultury i wybierać takie osoby, które podzielają nasze wartości, poglądy itp. To wygląda ładnie w założeniach. W kontekście uczciwości przywołać można też kwestię traktowania różnych odstępstw od umowy, czyli dlaczego nie traktuje się jednakowo rygorystycznie dowolnego odstępstwa, tylko jedne się demonizuje a inne lekceważy.

_V_, najlepiej jest traktować drugiego człowieka jak człowieka a nie maszynę do wypełniania zadań, lokomotywę sunącą po torach. Wszyscy popełniamy błędy, grzechy, zaniedbania. To, że się potrafimy szczycić, że akurat nie takie grzechy popełniamy jak popełnia ten drugi, nie jest dobrą postawą.

Zobacz podobne tematy :

122

Odp: Moralność vs zdrada

Jeśli się osoby nie dobrały (w kwestii miłości i seksu) to albo się rozmawia i naprawia albo się rozstaje.
Tak, tak to takie proste a filozoficzną nadbudówkę do tej "przykładowej" sytuacji (w stylu G. czy dż.) tworzą sobie kolesie, którym jest za wygodnie w takim układzie, aby go kończyć w imię jakiejś uczciwości.

A może seks bez tego dreszczyka, że się wpadnie gorzej smakuje? Może jakby pan z przykładu się rozwiódł, rozstał z żoną to "dziewczyny" do seksu już by mu tak nie smakowały.
Albo też dziewczyny i tajemnica, którą z nimi ma dają mu poczucie siły w związku..na pewno taki układ coś załatwia, rekompensuje.

123

Odp: Moralność vs zdrada

Ja nie mam emocjonalnego stosunku do pomysłu, że mogę mężowi nie wystarczać, ponieważ jestem w stanie zrozumieć, że facet/kobieta mogą mieć różne potrzeby, w tym potrzebę seksu z inną osobą. Zresztą co jakiś czas rozmawiamy szczerze na ten temat. Tzn. chodzi mi o to, że nie jeżę się na samą myśl, że mój mąż mógłby chcieć seksu z inna kobietą, bo wydaje mi się to poniekąd naturalne i nie łączyłabym tego z moralnością.

Natomiast to, co jest dla mnie jednoznacznie niemoralne, ohydne i świadczy o tym, że facet nie ma jaj, to kłamstwo, utrzymywanie żony w niewiedzy. Jeszcze bardziej śmieszne i żałosne jest racjonalizowanie tego kłamstwa i autentyczne wierzenie w to, że postępuje się słusznie, choć argumentacja nie trzyma się kupy. Taką samą reakcję budziłyby u mnie inne kłamstwa, więc nie chodzi tutaj konkretnie o zdradę. Jeżeli mąż prześpi się z kimś innym, to sam ten fakt nie przekreśli wszystkich naszych dobrych lat. Natomiast jeśli dowiem się, że prowadził taki styl życia przez x czasu i to wszystko skrzętnie przede mną ukrywał, wtedy wszystko to, co budowaliśmy razem byłoby budowane na kłamstwie. Zresztą ogólnie nie lubię tchórzy i nie zadaję się z nimi, nie chodzi jedynie o partnera życiowego. Szanuję ludzi, którzy mają odwagę, by tworzyć otwarte związki, jeśli tego potrzebują, i nie ograniczać się tylko do siebie. Oni robią to uczciwie i w zgodzie ze sobą. Natomiast kłamstwo zmusza żonę/męża, by uczestniczyli w tym wbrew swojej woli, a do tego bez swojej wiedzy i zgody narażali się na złapanie jakichś syfów.

Uśmiałam się czytając o tym, że jak żona się dowie, to dostanie wolność i będzie mogła odejść, bo danie wolności to najwyższa forma miłości. Szkoda, że żona nie dostaje tej wolności wyboru żyjąc w małżeństwie z kłamcą. A nie dostaje jej, ponieważ informacje są przed nią zatajane, więc nie może w żaden sposób podjąć własnej wolnej decyzji, czy chce tkwić w takim związku, czy też nie. Jak już mleko się rozleje, to żadna sztuka "dać" komuś wolność. big_smile W końcu łańcuchem się żony nie przykuje do kuchni.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

124

Odp: Moralność vs zdrada

sorry, dla mnie to tylko słabe wymówki

tak jak ta, ze jak komus powiesz prawdę, a propos tego co czujesz i czegos pragniesz, to on wpadnie w traume i sie z niej nie wygrzebie bez kilkuletniej terapii.

może to kwestia tego, że po ostatnim związku solidnie przylozylam sie do odrobienia lekcji zwanej życiem. dzięki temu wybieram do znajomości osoby, które są dojrzałe i którym od razu mogę powiedzieć, ze np. nie chcę stałego związku, albo że podobają mi się tak, że mam ochotę na seks z nimi. albo też odmówić czegoś, na co nie mam ochoty

naprawdę, życie stało się o wiele prostsze i przyjemniejsze kiedy przestalam sama je sobie komplikować

125

Odp: Moralność vs zdrada
cslady napisał/a:

Ja nie mam emocjonalnego stosunku do pomysłu, że mogę mężowi nie wystarczać, ponieważ jestem w stanie zrozumieć, że facet/kobieta mogą mieć różne potrzeby, w tym potrzebę seksu z inną osobą. Zresztą co jakiś czas rozmawiamy szczerze na ten temat. Tzn. chodzi mi o to, że nie jeżę się na samą myśl, że mój mąż mógłby chcieć seksu z inna kobietą, bo wydaje mi się to poniekąd naturalne i nie łączyłabym tego z moralnością.

Natomiast to, co jest dla mnie jednoznacznie niemoralne, ohydne i świadczy o tym, że facet nie ma jaj, to kłamstwo, utrzymywanie żony w niewiedzy.

Jak Twoim zdaniem sprawa wygląda w związku zawartym ze ślubem nieopuszczenia aż do śmierci, gdy jedna z osób przestanie kochać? Bo gdy kocha, chętnie się to wyznaje. Jeśli przestanie kochać i milczy to też potraktujesz to jako zdradę i kłamstwo? Na pewno będzie to utrzymywaniem w niewiedzy. Czy w imię prawdy należy wyznawać małżonkowi brak miłości tak jak się wyznawało miłość? W jakim celu? By druga osoba mogła odejść? By żyła w prawdzie? Bo prawda ważniejsza jest niż człowiek?

Takie proste zestawienie: nie wyjawianie, że nie kocha vs nie wyjawianie seksu na boku. Logicznie dwa równoważne wydarzenia. W ocenie większości osób zdradą jest niewyjawianie seksu. Czy konkluzja, że kwestia seksu jest ważniejsza od kwestii miłości dla osoby, która wybrała to drugie zdarzenie jako przesłankę do oskarżenia partnera będzie wg Ciebie poprawne? 

@_V_
Z mojej strony to nie wymówki. Po prostu dyskutowane zagadnienie. Może niepotrzebnie.

126 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-08-12 12:07:28)

Odp: Moralność vs zdrada
summerka88 napisał/a:

Cały czas Gary w twoich wypowiedziach pojawia się motyw, zgodnie z którym separuje się i wyłącza kobietę, będącą w związku z udziału w kwestiach związanych bezpośrednio z tym związkiem oraz w podejmowaniu decyzji dotyczących tego związku. I choć podnosiłem ten aspekt kilkukrotnie, to omijasz go konsekwentnie. Dlaczego?

Kiedyś myślałem, że zdrada wyniszcza małżeństwo. Dzisiaj wiem, że ma niewielki wpływ na relacje między małżonkami. Nie tylko ja to wiem.
Oczywiście zdarzają się dziecinady w stylu że on ma telefon  przykleony do ręki i nawet do ubikacji z telefonem chodzi, że ma delegacje, że seks się pogorszył, albo poprawił, itd, itd. ...
Znamiennych przykładów można szukać tutaj na forum -- jednego dnia jest ktoś super mężem, a drugiego draniem. Zmiana w ciągu jednego dnia?



Mnie wydaje się, że tak bardzo nie dotknęłoby mnie to, że mój partner użyłby innej kobiety do zaspokojenia swoich potrzeb popędowych, jeśli i ona miałaby świadomość, że jest tylko używana, bo akcja między nią i nim dotyczy tylko sfery fizycznej.

Użył kobiety? Uprzedmiotowiłaś. Nawet w seksie dla samego seksu są uczucia choćby pożądania.



Za to zabolałoby mnie bardzo to, źe mój partner potraktował mnie jak kogoś, kto nie musi lub nie powinien znać jego potrzeb i odczuć, nawet jeśli tłumaczyłby to moim dobrem, szczęściem itp. Nie tylko dlatego, że jestem osobą dorosłą  i nie trzeba mnie jak dziecka chronić przed bardziej mrocznymi stronami ludzkiej natury.

Jak to Starowicz pisał -- kochanka nie musi być ładniejsza niż żona, ważne, że jest inna. Tak się zdarza. Efekt Coolidge'a, sam seks z inną.



Co do tytułowego zagadnienia zdrada vs moralność, to tylko jeszcze dodam, że moralność dotyczy krzywdy. Krzywda oznacza ból drugiego człowieka. Nawet jeśli ci się wydaje, że kogoś nie powinno zaboleć twoje postępowanie, bo ciebie nie zabolałoby, to dobrze, abyś wykazał się odrobiną empatii i zrozumiał, że zdrada ten ból jednak sprawia. Mniejszy czy większy. Bez znaczenia jest przy tym to, czy rozumiesz, co ból wywołuje. Ból jest. Dlatego zdrada jest niemoralna, bo wiąże się bezpośrednio z czyjąś subiektywnie odczuwaną krzywdą.

Oczywiście masz rację -- zdrada może powodować ból. Jak umrę to całe życie przewinie mi się przed oczami i wtedy ocenię co było dobre a co złe.

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

127

Odp: Moralność vs zdrada
Gary napisał/a:

Kiedyś myślałem, że zdrada wyniszcza małżeństwo. Dzisiaj wiem, że ma niewielki wpływ na relacje między małżonkami.

hahahahaa, dobrze, że leżę,bo inaczej bym się przewróciła z wrazenia ;D

już mówiłam: powiedz o tym żonie i wtedy zweryfikujemy twoją teorię smile
skoro robisz tyle dobrego, to dlaczego to przed nią ukrywasz? wink

ja jednak się wyłączam z dyskusji, bo staram się unikam takiego typu ludzi dla własnej higieny psychicznej smile

128

Odp: Moralność vs zdrada
_v_ napisał/a:

ja jednak się wyłączam z dyskusji, bo staram się unikam takiego typu ludzi dla własnej higieny psychicznej smile

Zawsze możesz pomyślec, że to tylko fikcja i rozważania nad moralnością, relacjami, życiem.

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

129 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-08-12 12:38:05)

Odp: Moralność vs zdrada
Gary napisał/a:

Kiedyś myślałem, że zdrada wyniszcza małżeństwo. Dzisiaj wiem, że ma niewielki wpływ na relacje między małżonkami. Nie tylko ja to wiem.

Skoro zdrada przechodzi bezobjawowo przez małżeństwo, to oznacza, że to małżeństwo jest dla jego uczestników rodzajem układu. Ty robisz swoje, ja robię swoje; mało mnie interesuje co ci w duszy gra; ważne jest tylko, żebyś był, bo tak się przyjęło w kulturze i społeczeństwie;
Tak, myślę, że są małżeństwa, w których zdrada NIE wyniszcza samego związku. Ona tylko niszczy do reszty więzi między ludźmi, ale układ nadal funkcjonuje.

Gary napisał/a:

Oczywiście zdarzają się dziecinady w stylu że on ma telefon  przykleony do ręki i nawet do ubikacji z telefonem chodzi, że ma delegacje, że seks się pogorszył, albo poprawił, itd, itd. ...
Znamiennych przykładów można szukać tutaj na forum -- jednego dnia jest ktoś super mężem, a drugiego draniem. Zmiana w ciągu jednego dnia?

Gary, wyciągasz sobie z postów osób, które są emocjonalnie rozchwiane to, co jest wygodne dla twoich teorii. Jasne, że to nie jest zmiana w ciągu jednego dnia, ale gdy te poranione osoby już dochodzą do siebie, to przeważnie zauważają, że już od dawna albo nigdy nie żyli z prawdziwą osobą, ale z jej wyobrażeniem.



Gary napisał/a:

Użył kobiety? Uprzedmiotowiłaś. Nawet w seksie dla samego seksu są uczucia choćby pożądania.

Nie, nie uprzedmiotowiłam ja, ale ty. Ja tylko nazwałam bardziej dobitnie to, co ty próbujesz wypudrować.



Gary napisał/a:

Jak to Starowicz pisał -- kochanka nie musi być ładniejsza niż żona, ważne, że jest inna. Tak się zdarza. Efekt Coolidge'a, sam seks z inną.

Znowu wybierasz cudze słowa wyrwane z szerszego kontekstu, żeby usprawiedliwić nieuczciwość i nielojalność. Sam seks to nic innego jak wspomniane wyżej uprzedmiotowianie człowieka, sprowadzanie go do roli kogoś pozbawionego sfery emocjonalnej i duchowej.

Gary napisał/a:


Oczywiście masz rację -- zdrada może powodować ból. Jak umrę to całe życie przewinie mi się przed oczami i wtedy ocenię co było dobre a co złe.

Widzisz wciąż kręcisz się tylko wokół siebie. Zupełnie pomijasz aspekt związany ze swoim małżeństwem. Gdy się z kimś decydujesz na związek, to godzisz się także na życie we współzależności. Już nie jesteś tylko ty i tylko twoje życie. Jesteście wy.



EDIT: Gary, dlaczego nie zaproponujesz swojej żonie poliamorii? To byłby uczciwy układ. I wilk byłby syty i owca cała. Dalej bylibyście małżeństwem, ale każde z was miałoby ten sam poziom wiedzy i decyzyjności oraz możliwości odczuwania szczęścia w życiu.

130

Odp: Moralność vs zdrada
dżdżownick napisał/a:

Jak Twoim zdaniem sprawa wygląda w związku zawartym ze ślubem nieopuszczenia aż do śmierci, gdy jedna z osób przestanie kochać?

Nie jestem katoliczką, a przysięga "aż do śmierci" sama w sobie jest dla mnie nieważna, bo nie można czegoś takiego obiecać. Jednak jeśli już mówisz o tym nieopuszczaniu, to ślubujesz także wierność i uczciwość małżeńską. Według Ciebie jedno można łamać, a innego nie? Na jakiej podstawie ta wybiórczość? Bo danej osobie tak wygodnie?

dżdżownick napisał/a:

Bo gdy kocha, chętnie się to wyznaje. Jeśli przestanie kochać i milczy to też potraktujesz to jako zdradę i kłamstwo? Na pewno będzie to utrzymywaniem w niewiedzy. Czy w imię prawdy należy wyznawać małżonkowi brak miłości tak jak się wyznawało miłość? W jakim celu? By druga osoba mogła odejść? By żyła w prawdzie? Bo prawda ważniejsza jest niż człowiek?

Tak, oczywiście, że chciałabym to wiedzieć. Przede wszystkim: po co żyć z osobą, której się nie kocha? Nie pojmuję i chyba nie pojmę. Jeśli powiesz, że dla dzieci, to ewidentnie mamy różne pojęcie rodzicielstwa i wychowywania dzieci. smile Poza tym uważam, że ten brak miłości czuć w związku i to nie jest tak, że uda Ci się ukryć go kilkoma kłamstwami jak w przypadku zdrady. Nie potrzebuję, by mąż wyznawał mi miłość, ponieważ ja ją widzę i czuję na co dzień. Jeśli kiedyś przestanie mnie kochać (a jest to jak najbardziej możliwe), to oczekuję szczerości nie tylko z tego względu, że nie chcę żadnej łaski w postaci nieopuszczania mnie za wszelką cenę, ale też z tego względu, że osoba, która przestała kochać ma prawo odejść i być szczęśliwa. I ja również mam wtedy prawo odejść i być szczęśliwa u boku być może kogoś innego, kto będzie mnie kochał. Tego chciałabym dla siebie i swojego partnera, bo w imię czego oboje mielibyśmy się ze sobą męczyć? Widuję takie małżeństwa na co dzień i to jest bardzo przykry widok. Nie zasymulujesz miłości.

Nie, prawda nie jest dla mnie ważniejsza od człowieka. Ważniejszy jest człowiek, który ma prawo do tak podstawowych rzeczy jak wolność i możliwość podejmowania własnych decyzji na podstawie informacji, które nie są przed nim zatajane. Wszyscy jesteśmy dorosłymi ludźmi i jesteśmy w stanie dokonywać własnych wyborów. Dlaczego uważasz, że można komukolwiek odejmować to prawo na podstawie własnego widzi-mi-się i tchórzostwa? Wolę żyć prawdziwym życiem niż ułudą, a na pewno nie jestem jedyna. Czyżby zdradzacz był tak zapatrzony w siebie i przekonany o własnej wszechwiedzy, że sam na siebie nakłada obowiązek opieki nad maluczką kobietą, niezdolną do samostanowienia i przetrwania bez niego? A może żona po rozstaniu znalazłaby kolejną miłość i mogła żyć szczerze, być bardziej szczęśliwa? Kim jest zdradzacz, by za kogoś podejmować takie decyzje? Wybacz, ale dla mnie to nie jest miłość do żony, tylko rozdmuchane ego, wygoda i traktowanie żony jak sieroty życiowej, która sama nie poradzi  sobie w życiu. Jeśli już kierować się katolickimi wartościami, to czy również pokora nie jest jedną z nich?

dżdżownick napisał/a:

Takie proste zestawienie: nie wyjawianie, że nie kocha vs nie wyjawianie seksu na boku. Logicznie dwa równoważne wydarzenia. W ocenie większości osób zdradą jest niewyjawianie seksu. Czy konkluzja, że kwestia seksu jest ważniejsza od kwestii miłości dla osoby, która wybrała to drugie zdarzenie jako przesłankę do oskarżenia partnera będzie wg Ciebie poprawne?

Nie mogę wypowiadać się za inne osoby - dla mnie to jest na tym samym poziomie. Tylko tak jak wspomniałam, według mnie braku miłości nie da się tak łatwo ukryć. Tzn. nie da się ukryć przed osobą, która zaznała prawdziwej miłości (niekoniecznie od partnera, mówię ogólnie) i ma pojęcie, jak ona wygląda. Bo nie ma tak dobrego aktora, który przez wiele lat będzie udawał tę miłość w spojrzeniu, geście i zachowaniu. Nie wyobrażam sobie codziennego symulowania i udawania np. autentycznego zainteresowania daną osobą. Pod tym względem ciężko kogoś długo utrzymać w niewiedzy co do braku miłości. Natomiast jeśli zdradzacz jest osobą sprytną i zorganizowaną, to raczej łatwo zatai zdradę. Mleko może się wylać, gdy poczuje się zbyt pewnie i nawali.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

131

Odp: Moralność vs zdrada

@summerka...

Okej -- wybieram to, co pasuje do moich teorii. Postaram się nie wybierać.
Wyjdźmy na prostą drogę. Nie chcę niczego usprawiedliwiać.



Sam seks to nic innego jak wspomniane wyżej uprzedmiotowianie człowieka, sprowadzanie go do roli kogoś pozbawionego sfery emocjonalnej i duchowej.

To fakt -- przez sam seks nie pozna się kim druga osoba jest. Ale jeśli jakiś-tam mąż ogląda się za ładną panią w markecie, to nie dlatego, że myśli, że ona ma wspaniałą duszę. Co nim kieruje? Właśnie sam seks, jakieś pożądanie. Dlaczego tak jest? Dlaczego on tak robi? Podziwia ją jak dzieło sztuki? Jak ładny samochód? Wielu z takich gości by zdradziło, tylko nie chcą. Jednak ich głowy niestety już zdradziły.



Gdy się z kimś decydujesz na związek, to godzisz się także na życie we współzależności. Już nie jesteś tylko ty i tylko twoje życie. Jesteście wy.

Tak są współzależności, ograniczenia, kompromis.



EDIT: Gary, dlaczego nie zaproponujesz swojej żonie poliamorii? To byłby uczciwy układ. I wilk byłby syty i owca cała. Dalej bylibyście małżeństwem, ale każde z was miałoby ten sam poziom wiedzy i decyzyjności oraz możliwości odczuwania szczęścia w życiu.

Kolejny układ... nie wiem co będzie za rok czy za 10 lat. Zobaczymy.

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

132 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-08-12 14:08:27)

Odp: Moralność vs zdrada
Gary napisał/a:

To fakt -- przez sam seks nie pozna się kim druga osoba jest. Ale jeśli jakiś-tam mąż ogląda się za ładną panią w markecie, to nie dlatego, że myśli, że ona ma wspaniałą duszę. Co nim kieruje? Właśnie sam seks, jakieś pożądanie. Dlaczego tak jest? Dlaczego on tak robi? Podziwia ją jak dzieło sztuki? Jak ładny samochód? Wielu z takich gości by zdradziło, tylko nie chcą. Jednak ich głowy niestety już zdradziły.

Wpadasz trochę ze skrajności w skrajność smile
Najbardziej erogenną sferą człowieka jest jego...mózg. Mózg składa się z trzech pięter, które rozwijały się z trakcie ewolucji człowieka. To nie oznacza, że któryś z poziomów jest lepszy, czy gorszy, bo np. "nowocześniejszy". Pierwsze piętro to tzw. gadzi mózg, czyli pień mózgu, który odpowiada za funkcje wegetatywne czyli np. popęd seksualny. Kolejny poziom to układ limbiczny, czyli piętro, w którym dzieją się funkcje emocjonalne. Trzecie, ostatnie piętro to kora mózgowa, odpowiedzialna za wyższe funkcje poznawcze.
To, że ktoś reaguje na widok atrakcyjnej osoby, to gadzi mózg, instynktowne pragnienie przedłużenia gatunku wink Ciało migdałowate odpowiedzialne za emocje w wyższej warstwie też reaguje i kontaktuje się z podwzgórzem, aby regulować reprodukcję poprzez produkcję hormonów. Na te procesy jako takie człowiek nie ma wpływu. Ale człowiek od innych zwierząt różni się tym, że posiada jeszcze korę mózgową. To oznacza, że potrafi kierować uwagę na cel, przewidywać konsekwencje, liczyć się z zyskami i stratami swoich działań i WYBIERAĆ działania, które podejmuje. Może uwzględniać w swoich działaniach to, że jest w zależności z innymi ludźmi, że może komuś sprawić ból i może poprzez hamowanie korowe zatrzymywać reakcje popędowe i będące jego następstwem reakcje hormonalne. To jest sedno człowieczeństwa. Niczym więcej (poza korą, która tak dla jasności - ma jeszcze inne funkcje oprócz hamowania korowego) nie różnimy się za bardzo od zwierząt.



Gary napisał/a:

Gdy się z kimś decydujesz na związek, to godzisz się także na życie we współzależności. Już nie jesteś tylko ty i tylko twoje życie. Jesteście wy.

Tak są współzależności, ograniczenia, kompromis.

Jest też wzajemna troska, wsparcie, zrozumienie, pomoc, lojalność, uczciwość, zaufanie, poczucie bycia w pełni akceptowanym.

Może związek to po prostu coś, co nie jest dla ciebie. Nie wszystko jest dla wszystkich.




Gary napisał/a:

Kolejny układ... nie wiem co będzie za rok czy za 10 lat. Zobaczymy.

Tak poliamoria to kolejny układ, ale jawny dla WSZYSTKICH stron. I przede wszystkim minimalizujący krzywdę i ból.

133 Ostatnio edytowany przez authority (2017-08-12 16:28:31)

Odp: Moralność vs zdrada
Snake napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Wedlug mnie Gary zachowuje sie jak nieuczciwy kontraktor. Masz z takim gosciem umowe na budowe domu, w ktorej architekt ci sprecyzowal materialy, w tym izolacje do scian. Ale kontraktorowi jest niewygodnie, bo na przyklad ta podana izolacja zajmie dluzej w dostawie, wiec zmienia ja na inna (tansza, bardziej latwopalna), nic ci nie mowi i konczy budowe. Zbudowal dom na czas? No zbudowal. Ale fakt rowniez, ze cie oszukal i ktoregos dnia jak faktycznie dojdzie do pozaru, ty i twoje dzieci spalicie sie na wegiel. Bo on byl wygodny big_smile

To porównanie może by i pasowało jeśli dodać, że podpisałaś z kontraktorem umowę określając kwotę wynagrodzenia ryczałtem ale nie mówiąc, że masz plan dodać w trakcie budowy jeszcze 2 kondygnacje i liczysz, że on zrobi to w tej kwocie. Kto pierwszy oszukał?

Na seks nie podpisała tylko an wierność a to jest różnica. Nie trzeba być wierzącym by być uczciwym. Większość tych na co dzień świętoszków w realu najwięcej zdradza.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

134

Odp: Moralność vs zdrada
authority napisał/a:

Na seks nie podpisała tylko an wierność a to jest różnica. Nie trzeba być wierzącym by być uczciwym. Większość tych na co dzień świętoszków w realu najwięcej zdradza.

Brak pożycia jest jedną z podstaw do unieważnienia ślubu wyznaniowego oraz rozwodu w przypadku ślubu świeckiego, więc jednak tak jakby się do tego strony zobowiązują. Tak poza tym zrób coś ze swoją fobią wyznaniową, bo niedobrze się robi jak wciskasz wszędzie jej przejawy.

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

135

Odp: Moralność vs zdrada

Prawda jest taka, że na kochankę trzeba mieć kasę i trochę wolnego czasu. Kochanka wystarczy, że ma czas. Seks jest zajxxxx bo nikt nie ma hamulców.

136

Odp: Moralność vs zdrada
authority napisał/a:
Snake napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Wedlug mnie Gary zachowuje sie jak nieuczciwy kontraktor. Masz z takim gosciem umowe na budowe domu, w ktorej architekt ci sprecyzowal materialy, w tym izolacje do scian. Ale kontraktorowi jest niewygodnie, bo na przyklad ta podana izolacja zajmie dluzej w dostawie, wiec zmienia ja na inna (tansza, bardziej latwopalna), nic ci nie mowi i konczy budowe. Zbudowal dom na czas? No zbudowal. Ale fakt rowniez, ze cie oszukal i ktoregos dnia jak faktycznie dojdzie do pozaru, ty i twoje dzieci spalicie sie na wegiel. Bo on byl wygodny big_smile

To porównanie może by i pasowało jeśli dodać, że podpisałaś z kontraktorem umowę określając kwotę wynagrodzenia ryczałtem ale nie mówiąc, że masz plan dodać w trakcie budowy jeszcze 2 kondygnacje i liczysz, że on zrobi to w tej kwocie. Kto pierwszy oszukał?

Na seks nie podpisała tylko an wierność a to jest różnica. Nie trzeba być wierzącym by być uczciwym. Większość tych na co dzień świętoszków w realu najwięcej zdradza.

Nie trzeba byc ani wierzacym ani nawet zonatym, by rozumiec podstawowe zasady uczciwosci miedzyludzkiej.

137

Odp: Moralność vs zdrada

dokładnie, nawet przysięganie nie jest potrzebne

138

Odp: Moralność vs zdrada
_v_ napisał/a:

edit: zastanawia mnie jednak fakt, ze Gary ukrywa te swoje dobre uczynki przed żoną big_smile
przeciez gdyby jej powiedzial, ze zdradza ja dla ich wspolnego szczęścia, to ona na pewno docenilaby te poswiecenie i starania.
Gary, zrob eksperyment i powiedz zonie to,co nam napisałeś smile

jestem ciekawa jej reakcji
jak powie, ze bardzo cie kocha za to, ze tak dbasz o jej szczęście i samopoczucie, to obiecuje, ze odszczekam wszystko ;D

Istnieje jeszcze możliwość ze żona w przypływie szczerości powie mu ze przez lata chodziła do jego najlepszego kumpla zeby " sie wyladowac i Garyemu głowy nie zawracać..." i ze robiła to wszystko z troski o samopoczucie i szczęście swojego małżonka

139 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-08-13 10:26:43)

Odp: Moralność vs zdrada

Podsumowałbym tak, że jeśli żona ma małe libido, a mąż większe, i jeśli mąż czuje że ma z tym problem, to żona jednak powinna się oddawać na seks mimo że jej się nie chce w danej chwili, oddawać w takiej "ilości", która stanowi "połowę problemu" męża -- czyli dzielą się sprawą po połowie... ona się trochę ugnie i on też. Ona się zmusi do seksu częściej niż by chciała, a jego problem zredukuje się "do połowy" -- nie będzie miał tyle seksu ile by chciał, ale nie jest całkiem ignorowany. Dzięki temu będą żyć zgodnie oczekiwaną wiernością.

@summerka... przeczytałem, dzięki
@jaguar... może żona tak zrobić; nie obchodzi mnie inny facet; wolałbym nie wiedzieć, aby nie mieć takiego problemu; to jest sprzeczne z jej zazdrością;

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

140

Odp: Moralność vs zdrada
Gary napisał/a:

Podsumowałbym tak, że jeśli żona ma małe libido, a mąż większe, i jeśli mąż czuje że ma z tym problem, to żona jednak powinna się  oddawać na seks mimo że jej się nie chce w danej chwili, oddawać w takiej "ilości", która stanowi "połowę problemu" męża -- czyli dzielą się sprawą po połowie... ona się trochę ugnie i on też. Ona się zmusi do seksu częściej niż by chciała, a jego problem zredukuje się "do połowy" -- nie będzie miał tyle seksu ile by chciał, ale nie jest całkiem ignorowany. Dzięki temu będą żyć zgodnie oczekiwaną wiernością.


Mąż ma z czymś problem, ale to żona ma go rozwiązywać i to w sposób a'la "męczennica" (oddawać się, uginać, zmuszać), aby zredukować problem męża do połowy.

Język zacytowanego posta jest tak toporny i instrumentalny.. jeśli seks ma taką samą "jakość" to może tutaj powinno się upatrywać przyczyn niskiego libido żony.

Albo temat ten jest trollingiem, bo logicznie nie da się takiego podejścia do ludzi, związków wytłumaczyć smile

141 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-08-13 12:43:18)

Odp: Moralność vs zdrada
bezkres napisał/a:

Mąż ma z czymś problem, ale to żona ma go rozwiązywać i to w sposób a'la "męczennica" (oddawać się, uginać, zmuszać), aby zredukować problem męża do połowy.

Ooooo! Braaawo! Czekałem aż ktoś to z siebie wydusi. Bo temat jest właśnie o tym, czy żona musi się trochę ugiąć, aby było więcej seksu i zachowana wierność, czy raczej nie powinna, bo wtedy jest ową męczennicą.

Uznałem, że nie musi smile smile, bo jest wolnym człowiekiem, więc nie ma powodu, aby robiła coś czego nie chce. Ja mam dodatkowo poza małżeństwem. Wtedy pada wierność, ale coś za coś. To jest moje drugie rozwiązanie problemu dyskutowanego w tym wątku.

Czyli mamy dwa rozwiązania:

(1) jest wierność, i żona się jednak ugina
(2) nie ugina się, ale nie ma wierności






Język zacytowanego posta jest tak toporny i instrumentalny.. jeśli seks ma taką samą "jakość" to może tutaj powinno się upatrywać przyczyn niskiego libido żony.

Żona ma cudowny seks... wiem to od żony. Libido pewnie ma standardowe.

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

142 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2017-08-13 12:43:59)

Odp: Moralność vs zdrada

ale zaraz, przecież Twoja żona lubi sex:

"żona nie lubi szybkich numerków, bo wiadomo, że balans jest przechylony w moją stronę, czyli ona potrzebuje więcej czasu i atmosfery; wiele małżeństw tak ma; romantyczny seks jest okej"


Więc w czym problem, aby dać jej za każdym razem więcej czasu i atmosfery, bo nie rozumiem?? Czasu Ci jak widać nie brakuje, a do atmosfery trzeba chyba tylko trochę chęci i wysiłku z twojej strony.

143

Odp: Moralność vs zdrada

Gary, wszystko byłoby ok gdyby żona znała twoje stanowisko i sytuacje w jakiej się znajduje.
Ale ty jej nie dałeś wyboru. Ona sama powinna zdecydować czy (2)nie chce się ugiąć, kosztem wierności czy woli odejść.
Chyba, że Ty po prostu egoistycznie nie chcesz pozwolić jej odejść. Ale to wtedy wcale nie jesteś dla niej taki dobry jak o sobie myślisz.

Skoro seks jest cudowny to dlaczego go tak bardzo nie pragnie?
Dlaczego ty potrzebujesz ponadprzeciętnie dużo seksu? Czyżby seksoholizm? To choroba. Nie traktuj tego jako atak, ale może to ty masz jakiś problem, który warto byłoby przerobić z seksuologiem?

144

Odp: Moralność vs zdrada
Gary napisał/a:

Czyli mamy dwa rozwiązania:
(1) jest wierność, i żona się jednak ugina
(2) nie ugina się, ale nie ma wierności.

A co z opcją poniżej?

(3) a może niech to mąż się poświęci (dla odmiany) i zwali sobie konia (dla odmiany), a nie od razu leci dupczyć na boku? smile

145

Odp: Moralność vs zdrada

@mallwusia -- to ludzie na forum tutaj wymyślili, że mam z żoną kiepski seks, albo że nie mam seksu, albo że ona ma niskie libido... w małżeństwie jest dobrze... seks w małżeństwie też super; zresztą ciągle przekierowują uwagę na mnie zamiast na temat dyskusji i szukają u mnie problemów

temat wątku to moralność kompromisu    ---     wierność kontra szybkie numerki, ugięcie się żony aby mąż miał więcej seksu, a wierność... jeśli żona się nie ugina, czyli ona ma seks tylko wtedy gdy sama chce, to czy mąż może inaczej problem rozwiązać; sprawiedliwe rozwiązania widzę jak (1) i (2) powyżej

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

146

Odp: Moralność vs zdrada

sprawiedliwie rozwiązanie jest bardzo proste, ale jesteś zbyt leniwy i dorabiasz do swojego lenistwa nadbudowę, amen

147

Odp: Moralność vs zdrada
Gary napisał/a:

@mallwusia -- to ludzie na forum tutaj wymyślili, że mam z żoną kiepski seks, albo że nie mam seksu, albo że ona ma niskie libido ... w małżeństwie jest dobrze... seks w małżeństwie też super; zresztą ciągle przekierowują uwagę na mnie zamiast na temat dyskusji i szukają u mnie problemów

temat wątku to moralność kompromisu    ---     wierność kontra szybkie numerki, ugięcie się żony aby mąż miał więcej seksu, a wierność... jeśli żona się nie ugina, czyli ona ma seks tylko wtedy gdy sama chce, to czy mąż może inaczej problem rozwiązać; sprawiedliwe rozwiązania widzę jak (1) i (2) powyżej


Po przeczytaniu twoich kilku "finezyjnych" postów obstawiam, że to żona ma z tobą kiepski seks jakby co big_smile



Chociaż najbardziej prawdopodobne jest, że nieźle trollujesz w tym temacie big_smile

148 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-08-13 13:29:38)

Odp: Moralność vs zdrada

Amen! Dziękuję wszsytkim którzy zechcieli poświęcić czas smile

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

149

Odp: Moralność vs zdrada

Gary, to nie jest tak, że ludzie dorobili taką historię, tylko jak się jest usatysfakcjonowanym swoim życiem seksualnym (a twierdzisz, że jesteś przy żonie) to nie szuka seksu u innych bo jest to po prostu nielogiczne.
Moim zdaniem jesteś niekonsekwentny w tym co piszesz albo mieszasz się w zeznaniach.
Bo jeśli mimo dobrego i częstego seksu z żoną (jak twierdzisz) chcesz seksu WIĘCEJ, WIĘCEJ, WIĘCEJ to zwyczajnie jesteś seksoholikiem i tyle.
A to, jak nazwałeś swój topic ma drugorzędne znaczenie, znaczenie ma to jaka jest geneza tego po co go założyłeś.

150

Odp: Moralność vs zdrada

Są osoby, które mają seks, kiedy chcą a i tak ich na boki ciągnie.  Bo nie chodzi o ilość , jakość a o inność i emocje z tym związane.
Właśnie tych emocji im brakuje.

151

Odp: Moralność vs zdrada
ósemka napisał/a:

Są osoby, które mają seks, kiedy chcą a i tak ich na boki ciągnie.  Bo nie chodzi o ilość , jakość a o inność i emocje z tym związane.
Właśnie tych emocji im brakuje.

Masz racje.

152

Odp: Moralność vs zdrada

Gary, jestes takim egoista, ze zupelnie nie widzisz proponowanej Ci trzeciej wersji: wysil sie i daj zonie romantyczny seks, to bedzie chciala bardziej sie z Toba kochac. Proste.

153

Odp: Moralność vs zdrada

Chyba nie chodzi o "bardziej" i o więcej seksu, tylko o szybkie numerki. big_smile Swoją drogą, gdybym miała ciągle uprawiać romantyczny seks, to szybko wyszedłby mi bokiem. big_smile Ileż można.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

154 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-08-13 18:41:23)

Odp: Moralność vs zdrada
sosenek napisał/a:

Bo jeśli mimo dobrego i częstego seksu z żoną (jak twierdzisz) chcesz seksu WIĘCEJ, WIĘCEJ, WIĘCEJ to zwyczajnie jesteś seksoholikiem i tyle.
A to, jak nazwałeś swój topic ma drugorzędne znaczenie, znaczenie ma to jaka jest geneza tego po co go założyłeś.

Sosenek, myślę, że trafiłaś w sedno smile

Gary, kiiedyś natknęłam się na forum na posty żony seksoholika, która wreszcie odkryła jego liczne zdrady.
Poczytaj posty użytkowniczki kachna66, żeby zrozumieć, jak może czuć się twoja żona, gdy już prawda ujrzy światło dzienne

I jeszcze to: http://www.netkobiety.pl/t11924.html

155 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-08-13 21:35:32)

Odp: Moralność vs zdrada
summerka88 napisał/a:

Gary, kiiedyś natknęłam się na forum na posty żony seksoholika, która wreszcie odkryła jego liczne zdrady.
Poczytaj posty użytkowniczki kachna66, żeby zrozumieć, jak może czuć się twoja żona, gdy już prawda ujrzy światło dzienne

I jeszcze to: http://www.netkobiety.pl/t11924.html

Czytałem ten wątek nie raz. Na to forum trafiłem, aby poznać właśnie uczucia z drugiej strony. Wątek "kobiety na zakręcie" i cały dział zdrady, do którego od dłuższego czasu nie zaglądam.  Dzięki za realną obiektywną troskę. smile

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

156

Odp: Moralność vs zdrada
Gary napisał/a:

A dlaczego kościół daje rozwody, jak nie ma seksu? Przecież nie przysięga się, że będzie seks, prawda?

Przysięga się "miłość, wierność i uczciwość małżeńską". Nie ma tutaj nic o seksie, więc jak nie ma seksu, to przysięga nie jest złamana, więc dlaczego rozwód akceptują?

bo kosciol jest jak dziecko dla ktorego milosc i seks to niemalze synonim. Cale te rozprawy o moralnosci w ujeciu zdrady nie maja sensu dopoki wszyscy nie zrozumieja jednej prostej rzeczy - milosc to milosc (szczegolne uczucie, taka gleboka przyjazn), a seks to seks (pozadanie). Niezawsze milosci towarzyszy pozadanie, a przynajmniej nie na kazdym etapie milosci. Niestety ogromna czesc spoleczenstwa nie czai tego albo nie chce (nie potrafi) zwyczajnie zaakceptowac wolac wierzyc w wielka milosc (milosc+pozadanie+cud miod) po wszeczasy bo takie schematy zostaly im wpojone. No ale podobno nieswiadomosc to blogostawienstwo...

Odkrycie naukowe nie jest może lepsze od seksu, ale satysfakcja trwa dłużej. S. Hawking:* Spoczywaj w pokoju wielki czlowieku...

Czy znacie uczucie bycia nieszczęśliwym tak zupełnie bez powodu? To możecie być szczęśliwi, też zupełnie bez powodu. Johnny Soporno
Życie jest w połowie czarne, w połowie białe, w wielu miejscach szare... i w tych odcieniach musimy być szczęśliwi. Gary;p

157

Odp: Moralność vs zdrada
Beyondblackie napisał/a:

Dzdzownick, na slubnym kobiercu deklaruje sie WIERNOSC, czyli tak po chamsku mowiac, ze nie bedzie sie skakac na boki. Taka jest umowa. Wiec jezeli ktos ta umowe lamie, to jest nieuczciwy, i tyle.

Nie ma takze takiej opcji, ze kocha sie po rowno dwie kobiety. Kocha sie jedna, a druga jest zyciowo wygodna, albo nie kocha sie zadnej i rozwiazuje sie zyciowe problemy wackiem i nabuchanym ego.

Nie wszyscy deklaruja sobie wiernosc. Sa racjonalni ludzie ktorzy nawet nie zakladaja wiernosci w umowie malzenskiej smile A ich milosc rozkwita czesto bardziej niz w tych tradycyjnie ograniczonych normami spolecznymi zwiazkami.

Mozna kochac kobiety po rowno, mezczyzn po rowno. Rozni sa ludzie i rozne sytuacje. Pieknie by bylo gdyby ludzie nie mierzyli innych swoja miarka.

Odkrycie naukowe nie jest może lepsze od seksu, ale satysfakcja trwa dłużej. S. Hawking:* Spoczywaj w pokoju wielki czlowieku...

Czy znacie uczucie bycia nieszczęśliwym tak zupełnie bez powodu? To możecie być szczęśliwi, też zupełnie bez powodu. Johnny Soporno
Życie jest w połowie czarne, w połowie białe, w wielu miejscach szare... i w tych odcieniach musimy być szczęśliwi. Gary;p

158

Odp: Moralność vs zdrada
Gary napisał/a:

Na to forum trafiłem, aby poznać właśnie uczucia z drugiej strony. Wątek "kobiety na zakręcie" i cały dział zdrady, do którego od dłuższego czasu nie zaglądam.

I do jakich wniosków doszedłeś?

159

Odp: Moralność vs zdrada
vicky85 napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Dzdzownick, na slubnym kobiercu deklaruje sie WIERNOSC, czyli tak po chamsku mowiac, ze nie bedzie sie skakac na boki. Taka jest umowa. Wiec jezeli ktos ta umowe lamie, to jest nieuczciwy, i tyle.

Nie ma takze takiej opcji, ze kocha sie po rowno dwie kobiety. Kocha sie jedna, a druga jest zyciowo wygodna, albo nie kocha sie zadnej i rozwiazuje sie zyciowe problemy wackiem i nabuchanym ego.

Nie wszyscy deklaruja sobie wiernosc. Sa racjonalni ludzie ktorzy nawet nie zakladaja wiernosci w umowie malzenskiej smile A ich milosc rozkwita czesto bardziej niz w tych tradycyjnie ograniczonych normami spolecznymi zwiazkami.

Mozna kochac kobiety po rowno, mezczyzn po rowno. Rozni sa ludzie i rozne sytuacje. Pieknie by bylo gdyby ludzie nie mierzyli innych swoja miarka.

Sluchaj, wszystko rozbija sie o to jak sie OBOJE ludzie umawiaja. Jezeli dwie osoby tworza zwiazek i zgadzaja sie na to, by byl to zwiazek otwarty, to fajnie- tak sie umowili. Szkopul lezy w tym, ze Gary nigdy zony nie zapytal sie o zdanie w temacie...

Co do przysiegi w kosciele, to chyba jasnym jest, ze jezeli nie odpowiada Ci jej sens, to nikt przeciez nie zmusza Cie do brania takiego slubu. Zyj na kocia lape, bierz slub cywilny- cokolwiek chcesz. Bezsensownym natomiast wydaje mi sie, i pelnym hipokryzji, swiadome wejscie przed oltarz i klamanie przy Bogu, ludziach i wlasnej przyszlej zonie. Tak w zasadzie, taki slub, o ile trudno to udowodnic, bo nikt w glowie fraglesa nie siedzi, JEST NIEWAZNY.

160

Odp: Moralność vs zdrada
Beyondblackie napisał/a:

Bezsensownym natomiast wydaje mi sie, i pelnym hipokryzji, swiadome wejscie przed oltarz i klamanie przy Bogu, ludziach i wlasnej przyszlej zonie. Tak w zasadzie, taki slub, o ile trudno to udowodnic, bo nikt w glowie fraglesa nie siedzi, JEST NIEWAZNY.

No tak ale mamy np. faceta, który jest z kobietą. Uprawiają dziki seks 7 dni w tygodniu, facetowi się to podoba prosi kobietą o rękę. Szczerze składa jej te wszystkie przysięgi. Są już małżeństwem jakiś czas i facet nagle lub z czasem się orientuje, że dziki seks gdzieś zniknął, a 7 dni w tygodniu, to ma tylko gderanie wybranki. Ewentualnie ten seks jeszcze leci, do zaciążenia. Potem jak wiadomo kobiety mają setki powodów żeby nie myśleć o seksie. Nie ich wina przecież, a facet mógłby to i tamto... No i po tym zostaje facetowi z kobiety, której składał te wszystkie przysięgi, że mu raz w miesiącu "da". Okazując przy tym jak bardzo się tym poświęca i jak wielką łaskę mu tym robi i tak w ogóle, to pod warunkiem, że sobie "zasłużył". Dobry piesek, to dostanie kość...
No i siedzi taki facet i myśli smile Jak to, przed ślubem nieważne w jakim humorze, to zawsze była chętna. Rano, wieczór... Teraz, nie bo wstała lewą nogą, bo pada, bo gorąco, bo nie lubi przy świetle, bo w tamtym tygodniu marudziłem z wyniesieniem śmieci...
To jak tam z tym świadomym wchodzeniem przed ołtarz wink

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

161

Odp: Moralność vs zdrada
Snake napisał/a:

No i siedzi taki facet i myśli smile Jak to, przed ślubem nieważne w jakim humorze, to zawsze była chętna. Rano, wieczór... Teraz, nie bo wstała lewą nogą, bo pada, bo gorąco, bo nie lubi przy świetle, bo w tamtym tygodniu marudziłem z wyniesieniem śmieci...
To jak tam z tym świadomym wchodzeniem przed ołtarz wink

Snake, jezeli ktos SWIADOMIE bierze slub w kosciele, to SWIADOMIE powinien sobie zdawac sprawe z tego, ze:

a) Malzenstwa koscielnego nie zawiera sie tylko dlatego, ze dobrze sie mu z jakas laska seksi, tylko dlatego, ze ta kobiete kocha, szanuje, chce z nia miec dzieci i planuje z nia cale zycie. Watpie, ze ksiadz tego nikomu nie wyjasnia na naukach malzenskich hmm
b) Wiedzac punkt a, powinien miec swiadomosc, ze malzenstwo i malzonkowie zmieniaja sie z czasem (tyja, choruja, kobieta jest w ciazy, zmienia sie ich styl zycia), a przed oltarzem przysiegalo sie przeciez "na dobre i na zle". Wiec jak sa problemy w malzenstwie, to sie nie zabiera zabawek do innej piaskownicy ani nie zdradza, ale proboje je rozwiazac.

Nie bede lezc w dalsze teologiczne wywody na temat wartosci sakramentu i takie tam, ale tak na chlopski rozum, jak podpisales kontrakt na 10 lat wynajmu, w ktorym specyficznie jest napisane, ze niemozliwym jest anulacja tego kontraktu i wszelkie nieporozumienia pomiedzy stronami powinny byc ugodowo rozwiazane w tym okresie czasu, to nie miej pretensji, ze masz lokatora z piekla rodem big_smile

162 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-08-14 09:27:23)

Odp: Moralność vs zdrada
vicky85 napisał/a:

milosc to milosc (szczegolne uczucie, taka gleboka przyjazn), a seks to seks (pozadanie). Niezawsze milosci towarzyszy pozadanie, .....nie czai tego albo nie chce (nie potrafi) zwyczajnie zaakceptowac wolac wierzyc w wielka milosc (milosc+pozadanie+cud miod) po wszeczasy bo takie schematy zostaly im wpojone.
milosc rozkwita czesto bardziej niz w tych tradycyjnie ograniczonych normami spolecznymi zwiazkami.
.....
Mozna kochac kobiety po rowno, mezczyzn po rowno. Rozni sa ludzie i rozne sytuacje.

Mam zbieżne poglądy z tym co napisałaś. Z zastrzeżeniem, że nie wiem co znaczy "po równo", bo nie ma miary.

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

163

Odp: Moralność vs zdrada

Gary, pominąłeś moje pytanie. Nie podejrzewam, że celowo. big_smile

Powtórzę zatem: zarejestrowałeś się, aby poznać uczucia tej drugiej strony , a więc "Kobiet na zakręcie" i działu zdrada.

Jakie masz WNIOSKI z tej lektury?

164

Odp: Moralność vs zdrada
Beyondblackie napisał/a:

Snake, jezeli ktos SWIADOMIE bierze slub w kosciele, to SWIADOMIE powinien sobie zdawac sprawe z tego, ze:

a) Malzenstwa koscielnego nie zawiera sie tylko dlatego, ze dobrze sie mu z jakas laska seksi, tylko dlatego, ze ta kobiete kocha, szanuje, chce z nia miec dzieci i planuje z nia cale zycie. Watpie, ze ksiadz tego nikomu nie wyjasnia na naukach malzenskich hmm
b) Wiedzac punkt a, powinien miec swiadomosc, ze malzenstwo i malzonkowie zmieniaja sie z czasem (tyja, choruja, kobieta jest w ciazy, zmienia sie ich styl zycia), a przed oltarzem przysiegalo sie przeciez "na dobre i na zle". Wiec jak sa problemy w malzenstwie, to sie nie zabiera zabawek do innej piaskownicy ani nie zdradza, ale proboje je rozwiazac.

Nie bede lezc w dalsze teologiczne wywody na temat wartosci sakramentu i takie tam, ale tak na chlopski rozum, jak podpisales kontrakt na 10 lat wynajmu, w ktorym specyficznie jest napisane, ze niemozliwym jest anulacja tego kontraktu i wszelkie nieporozumienia pomiedzy stronami powinny byc ugodowo rozwiazane w tym okresie czasu, to nie miej pretensji, ze masz lokatora z piekla rodem big_smile

Hm, ja to w ogóle nie rozpatruję w kontekście ślubu i przysięgi wyznaniowej smile Nie wiem czemu miałaby być inna, ważniejsza niż przysięga świecka. Jak ktoś składa przysięgę, to chyba wie co robi czy bierze sobie na świadka przysięgi przedstawiciela kościoła czy urzędnika. Osobiście jestem zwolennikiem zasady "widziały gały co brały" smile Tylko, że to działa dwustronnie. Jak facet ma nie marudzić, że przed ślubem seks był na zawołanie, a po już nie, tak kobieta niech nie marudzi, że przed ślubem facet o nią zabiegał, a po już nie. Czyli oboje brali ślub z wyobrażeniem, mistyfikacją. Czyli ha, ha otrzymany towar jest niezgodny z zamówieniem i umową...

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

165

Odp: Moralność vs zdrada
Gary napisał/a:
martamartamarta napisał/a:

tymczasem zdrada niekoniecznie wynika z kochania/niekochania, a z szacunku do czlowieka i wartosci morlanych. Mysle, ze dla niego zdrada nie jest niczym "zlym". Bedzie kochac i zdradzac. Takie hobby

Na przykład: "Nie będę żony podrywał na seks, skoro ona wcale tego nie chce i nie potrzebuje, więc pójdę na seks z kimś innym. Żona nie będzie musiała zaspokoić mojej potrzeby, nie będę upierdliwy, ani rozgoryczony, ani roszczeniowy. Poczuję się szczęśliwy. Moja żona będzie miała szczęśliwego męża. Dziewczyna do której pójdę zarobi pieniądze, a jeśli to będzie czyjaś żona, której brakuje seksu, to spełnię jej oczekiwania. W ten sposób robię same dobre uczynki. Trzy osoby będą szczęśliwe, ja, moja żona i ta trzecia dziewczyna. "

Na pewno niektórzy się z tym nie zgodzą. Ale czy zgodzą się wtedy z twierdzeniem że jeśli żona kocha to nie powinna mężowi seksu odmawiać?

I trójkącik Ofiara-Wybawca-Prześladowca, śmiga

Żyć nie umierać, albo umierać i żyć wink

Nieźle jazdy w tym temacie, dzięki za darmowy ubaw

Brak szacunku do siebie jako szacunek do partnera, WOW
Jeczydupstwo, przepraszam za słownictwo, jako wytłumaczenie emocji, do których uśpienia człowiek sam się dokłada we własnym związku, szczyt możliwości poznawczych, otwartości, intymności emocjonalnej, reszta poza to tylko kręcenia tego samego kółka na boku

Temat wielokrotnie wałkowany, jak ciasto na pierogi wink

Piaskownica otwarta

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

166

Odp: Moralność vs zdrada
I_see_beyond napisał/a:

Powtórzę zatem: zarejestrowałeś się, aby poznać uczucia tej drugiej strony , a więc "Kobiet na zakręcie" i działu zdrada.
Jakie masz WNIOSKI z tej lektury?

Kobiety cierpią, bo mężowie ślubowali im wierność, a potem tej wierności nie dochowali. Obietnica złamana, upadek zaufania, nieuczciwość, oszustwo, problemy w związku, tragedia tej samej rangi co śmierć najbliższej osoby. Poza te ramy wolę nie wybiegać, bo rozpętamy kolejną burzę światopoglądową, zresztą pewnie nie raz było to na forum omawiane.

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

167

Odp: Moralność vs zdrada
Snake napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Bezsensownym natomiast wydaje mi sie, i pelnym hipokryzji, swiadome wejscie przed oltarz i klamanie przy Bogu, ludziach i wlasnej przyszlej zonie. Tak w zasadzie, taki slub, o ile trudno to udowodnic, bo nikt w glowie fraglesa nie siedzi, JEST NIEWAZNY.

No tak ale mamy np. faceta, który jest z kobietą. Uprawiają dziki seks 7 dni w tygodniu, facetowi się to podoba prosi kobietą o rękę. Szczerze składa jej te wszystkie przysięgi. Są już małżeństwem jakiś czas i facet nagle lub z czasem się orientuje, że dziki seks gdzieś zniknął, a 7 dni w tygodniu, to ma tylko gderanie wybranki. Ewentualnie ten seks jeszcze leci, do zaciążenia. Potem jak wiadomo kobiety mają setki powodów żeby nie myśleć o seksie. Nie ich wina przecież, a facet mógłby to i tamto... No i po tym zostaje facetowi z kobiety, której składał te wszystkie przysięgi, że mu raz w miesiącu "da". Okazując przy tym jak bardzo się tym poświęca i jak wielką łaskę mu tym robi i tak w ogóle, to pod warunkiem, że sobie "zasłużył". Dobry piesek, to dostanie kość...
No i siedzi taki facet i myśli smile Jak to, przed ślubem nieważne w jakim humorze, to zawsze była chętna. Rano, wieczór... Teraz, nie bo wstała lewą nogą, bo pada, bo gorąco, bo nie lubi przy świetle, bo w tamtym tygodniu marudziłem z wyniesieniem śmieci...
To jak tam z tym świadomym wchodzeniem przed ołtarz wink


Snake, nie widzę wytłumaczenia dla takich postaw kobiet, aczkolwiek wydaje mi się, że one jednak mają swoje przyczyny w tym, że ten związek kuleje na wielu płaszczyznach. Np. kobieta nie ma ochoty na sex, bo mąż nie jest partnerem w związku, nie pomaga jej, a ona czuje się jak robot do dzieci, do kuchni, do domu, na łóżko brak już energii i sił.
Kobiety przecież tak samo kochają sex i tak samo go potrzebują (vide te wszystkie wątki w których babeczki narzekają na wiecznie zmęczonych i niechętnych do łóżka mężów).

Tu jest potrzebna szczerość i wzajemne zrozumienie, chęć naprawy sytuacji, a nie pójście na (nomen omen) "łatwiznę" i skok w bok.

168 Ostatnio edytowany przez Amethis (2017-08-14 12:41:41)

Odp: Moralność vs zdrada
mallwusia napisał/a:

nie widzę wytłumaczenia dla takich postaw kobiet, aczkolwiek wydaje mi się, że one jednak mają swoje przyczyny w tym, że ten związek kuleje na wielu płaszczyznach. Np. kobieta nie ma ochoty na sex, bo mąż nie jest partnerem w związku, nie pomaga jej, a ona czuje się jak robot do dzieci, do kuchni, do domu, na łóżko brak już energii i sił.
Kobiety przecież tak samo kochają sex i tak samo go potrzebują (vide te wszystkie wątki w których babeczki narzekają na wiecznie zmęczonych i niechętnych do łóżka mężów).

właśnie osoby(w związku) takie wytłumaczenia "przywdziewają"
i pewnie mamcia i papcio tak samo robili i długo żyli, na słowo w kościele w wieku
gdzie ani o dojrzałości, ani o realności wizji tego co będzie, mowy być nie mogło

już nie wspominając, skąd by się tam wziąść mogło big_smile

wchodząc w role dają od siebie co najlepsze, sami tym "najlepszym" się ograniczając
powielanie rytuałów, prowadzi do "bryndzy" w związku, fałszywie interpretowane jako "bezpieczeństwo/wyłączność"


mallwusia napisał/a:

Tu jest potrzebna szczerość i wzajemne zrozumienie, chęć naprawy sytuacji, a nie pójście na (nomen omen) "łatwiznę" i skok w bok.

szczerość ma udział w zrozumieniu, w "przeźroczystości pola wspólnego" jakim jest ta małą przecież część, poza pracą, i tym co dziennym bieganiem za szczęściem
chęć naprawy, dla mnie to gotowość, pomimo wszystko

więc to i tak minimum z minimum (te kilka godzin, tak ciężkich), a jak przy tym "na łatwiznę" nazwać by pasowało wink

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

169

Odp: Moralność vs zdrada
mallwusia napisał/a:

Np. kobieta nie ma ochoty na sex, bo mąż nie jest partnerem w związku, nie pomaga jej, a ona czuje się jak robot do dzieci, do kuchni, do domu, na łóżko brak już energii i sił.
Kobiety przecież tak samo kochają sex i tak samo go potrzebują (vide te wszystkie wątki w których babeczki narzekają na wiecznie zmęczonych i niechętnych do łóżka mężów).

No wybacz ale to już jednak wyszukiwanie czemu kobieta może odstąpić od warunków umowy, a facet nie wink

mallwusia napisał/a:

Tu jest potrzebna szczerość i wzajemne zrozumienie, chęć naprawy sytuacji, a nie pójście na (nomen omen) "łatwiznę" i skok w bok.

Zgadzam się. Jak przy większości umów stosuje się wezwania do ich szanowania, próby pertraktacji itp. Jeśli tego nie próbowano, a małżonek robi skok w bok, to jest podłym wiarołomcą. Jeśli jednak próbuje ustalić po pierwsze przyczyny takiego stanu rzeczy, po drugie wdraża jakieś w swoim zakresie, a postępów z drugiej strony brak lub nawet woli do tego, to ma prawo zareagować. Może odstąpić od umowy czyli zażądać rozwodu. Jest jednak sporo ludzi, którym rozwód z różnych przyczyn nie pasuje. Wtedy taki małżonek powinien powiedzieć jasno - ty nie chcesz seksu i nie widzisz potrzeby zmiany w tym zakresie, ok. Ja mam potrzeby, będę je realizował poza naszym związkiem. Nie będę się z tym afiszował, robił ci siary itd. i nie ma sprawy, tak? No i tu wtedy pytanie czy tak czy znowu udawanie, że nie wiem o co to halo...

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

170

Odp: Moralność vs zdrada
Gary napisał/a:

Kobiety cierpią, bo mężowie ślubowali im wierność, a potem tej wierności nie dochowali. Obietnica złamana, upadek zaufania, nieuczciwość, oszustwo, problemy w związku, tragedia tej samej rangi co śmierć najbliższej osoby. Poza te ramy wolę nie wybiegać, bo rozpętamy kolejną burzę światopoglądową, zresztą pewnie nie raz było to na forum omawiane.

Jedyna "burza swiatopogladowa" jaka z tego wynika, to prosty fakt, ze jestes osoba niemoralna, ktora w doopie ma innych ludzi, w tym tak bliskich jak zone. Dlatego, ze cenisz nade wszystko swoja wygode, to wolisz nie rozwiazywac problemow w malzenstwie i szukasz latwych panien do bzykania i niezobowiazujacej gadki.

Jakiekolwiek dorabianie filozofii do tego, szczegolnie takiej z naciskiem jaki to dobry jestes dla zony (smiech na sali), jest zalosna proba wybielania sie.

171

Odp: Moralność vs zdrada
Beyondblackie napisał/a:
Snake napisał/a:

No i siedzi taki facet i myśli smile Jak to, przed ślubem nieważne w jakim humorze, to zawsze była chętna. Rano, wieczór... Teraz, nie bo wstała lewą nogą, bo pada, bo gorąco, bo nie lubi przy świetle, bo w tamtym tygodniu marudziłem z wyniesieniem śmieci...
To jak tam z tym świadomym wchodzeniem przed ołtarz wink

Snake, jezeli ktos SWIADOMIE bierze slub w kosciele, to SWIADOMIE powinien sobie zdawac sprawe z tego, ze:

a) Malzenstwa koscielnego nie zawiera sie tylko dlatego, ze dobrze sie mu z jakas laska seksi, tylko dlatego, ze ta kobiete kocha, szanuje, chce z nia miec dzieci i planuje z nia cale zycie. Watpie, ze ksiadz tego nikomu nie wyjasnia na naukach malzenskich hmm

Jak tak posłuchać wielu panów, to często właśnie wychodzi na to, że oni właśnie po to ślub biorą - by mieć ugotowane, posprzątane, wyprane i darmowy seks, do którego "mają prawo". Do tego dochodzi presja społeczna, typu naleganie rodziny na ślub. Takie praktyczne podejście - a kobietom lubią zarzucać, jak te wychodzą za maż z rozsądku tongue

Zgadzam się co do tego, że ktoś, kto świadomie przysięgał wierność i uczciwość powinien się tego trzymać. I albo być wierny, albo być uczciwy i chociaż poinformować żonę: "słuchaj, mam większe potrzeby niż Ty, więc będę chodził na dziwki", albo porozmawiać, dlaczego nie ma tego seksu. I wtedy ona ma prawo zdecydować, czy to akceptuje, czy nie, ma prawo do podejmowania świadomej decyzji, do działania będąc poinformowaną.

W przypadku Garego, jego żona nie ma takiego przywileju, pewnie biedaczka wierzy, ze ma fajnego, uczciwego męża, sprawy sobie nie zdaje, jak on ciężko pracuje w różnych przybytkach i z różnymi paniami, by ją, tą swoją żonę swoimi zdradami uszczęśliwić. Takie poświęcenie dla dobra małżeństwa. tongue

172

Odp: Moralność vs zdrada
Snake napisał/a:
mallwusia napisał/a:

Np. kobieta nie ma ochoty na sex, bo mąż nie jest partnerem w związku, nie pomaga jej, a ona czuje się jak robot do dzieci, do kuchni, do domu, na łóżko brak już energii i sił.
Kobiety przecież tak samo kochają sex i tak samo go potrzebują (vide te wszystkie wątki w których babeczki narzekają na wiecznie zmęczonych i niechętnych do łóżka mężów).

No wybacz ale to już jednak wyszukiwanie czemu kobieta może odstąpić od warunków umowy, a facet nie wink

mallwusia napisał/a:

Tu jest potrzebna szczerość i wzajemne zrozumienie, chęć naprawy sytuacji, a nie pójście na (nomen omen) "łatwiznę" i skok w bok.

Zgadzam się. Jak przy większości umów stosuje się wezwania do ich szanowania, próby pertraktacji itp. Jeśli tego nie próbowano, a małżonek robi skok w bok, to jest podłym wiarołomcą. Jeśli jednak próbuje ustalić po pierwsze przyczyny takiego stanu rzeczy, po drugie wdraża jakieś w swoim zakresie, a postępów z drugiej strony brak lub nawet woli do tego, to ma prawo zareagować. Może odstąpić od umowy czyli zażądać rozwodu. Jest jednak sporo ludzi, którym rozwód z różnych przyczyn nie pasuje. Wtedy taki małżonek powinien powiedzieć jasno - ty nie chcesz seksu i nie widzisz potrzeby zmiany w tym zakresie, ok. Ja mam potrzeby, będę je realizował poza naszym związkiem. Nie będę się z tym afiszował, robił ci siary itd. i nie ma sprawy, tak? No i tu wtedy pytanie czy tak czy znowu udawanie, że nie wiem o co to halo...


Snake
ja nie potrafię spojrzeć na związek jako umowę. To dla mnie zbyt abstrakcyjne porównania i przykłady. Jest miłość, to jest pragnienie bliskości i sexu nie ma miejsca na zdradę. Dotyczy to OBU STRON.
Nie są dla mnie potrzebne przy tym przysięgi i deklaracje.

173

Odp: Moralność vs zdrada

A ja sie zgadzam ze Snakiem, bo to uczciwe postawienie sprawy.

Czasem tak wychodzi... ze nie wychodzi. I w takim przypadku dorosla osoba, ktora podpisala umowe i poczuwa sie do odpowiedzialnosci, stara sie sprawy naprawic (rozmawia z zona, szuka terapii, stara sie znalezc nowe plaszczyzny porozumienia), a jak sie nie da- bo czasami faktycznie sie nie da- to mowi: "Sorry, ale ja tak zyc nie moge, bo potrzeba mi wiecej seksu". I wtedy dochodzi do rozwodu lub jakos inaczej sie w malzenstwie umawiaja.

A takie lamanie umowy za plecami partnerki, to jest normalna nieuczciwosc i swinstwo.

174

Odp: Moralność vs zdrada
On-WuWuA-83 napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Ty natomiast chcesz miec ciastko i zjesc ciastko, nad niczym sie nie wysilajac. Pytasz, co zonie zabierasz, dupczac na boku? Zabierasz jej godnosci, milosc i poczucie szacunku- rzeczy na kase nieprzeliczalne, ale bezcenne.

Kierując się powiedzeniem "czego oczy nie widzą..." myślę, że dopóki żona się nie dowie i podczas "dupczenia" wink na boku jest normalnie tak jak przed to uważam, że ten facet nic takiej niedotykalskiej żonie nie zabiera, jest to jego sekret i tyle.

A nawet wręcz odwrotnie, może jej coś dać!
Na przykład rzeżączkę.

175

Odp: Moralność vs zdrada
Beyondblackie napisał/a:

A ja sie zgadzam ze Snakiem, bo to uczciwe postawienie sprawy.

Czasem tak wychodzi... ze nie wychodzi. I w takim przypadku dorosla osoba, ktora podpisala umowe i poczuwa sie do odpowiedzialnosci, stara sie sprawy naprawic (rozmawia z zona, szuka terapii, stara sie znalezc nowe plaszczyzny porozumienia), a jak sie nie da- bo czasami faktycznie sie nie da- to mowi: "Sorry, ale ja tak zyc nie moge, bo potrzeba mi wiecej seksu". I wtedy dochodzi do rozwodu lub jakos inaczej sie w malzenstwie umawiaja.

A takie lamanie umowy za plecami partnerki, to jest normalna nieuczciwosc i swinstwo.

Bingo i oto chodzi ale niektórzy po prostu nie mają do tego jaj. Mają za przeproszeniem wydmuszki.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

176

Odp: Moralność vs zdrada
cb napisał/a:

Nie wyobrażam sobie, że kiedyś wyjdę za mąż za faceta, któremu będę regularnie odmawiać seksu. W końcu m.in. po to są związki, żeby spełnić się w tej dziedzinie? Jak dla mnie brzmi jak zaprzeczenie idei małżeństwa. Poza tym to też budowanie bliskości. Inaczej to jest bliskość, ale tak jak między bratem a siostrą albo bliską przyjaciółką.
Po co miałabym odmawiać seksu mężczyźnie, którego kocham i który mnie pociąga? Nawet jakbym nawet nie miała ochoty (w co wątpię:P), to zawsze to forma bliskości, więc po co sobie i jemu odmawiać tego.

Choćby dlatego że byłabyś chora, zmęczona, przechodziła załamanie itd.
Są różne sytuacje w życiu.


cb napisał/a:

Chociaż rozumiem, że mogą ludzie mogą wchodzić w takie układy, jak opisałeś, że żona przyzwala mężowi na seks z prostytutką, aby mieć święty spokój. Ale to chyba znaczy, że jest aseksualna albo go nie kocha i jest z nim dla wygody materialnej. Inaczej nie umiem sobie tego wyobrazić.

Ja jestem taką osobą która bez problemu przyzwoliła by partnerowi na prostytutki, i ani jeden z wymienionych przez Ciebie powodów nie pasuje.

177

Odp: Moralność vs zdrada
lilly25 napisał/a:
cb napisał/a:

Nie wyobrażam sobie, że kiedyś wyjdę za mąż za faceta, któremu będę regularnie odmawiać seksu. W końcu m.in. po to są związki, żeby spełnić się w tej dziedzinie? Jak dla mnie brzmi jak zaprzeczenie idei małżeństwa. Poza tym to też budowanie bliskości. Inaczej to jest bliskość, ale tak jak między bratem a siostrą albo bliską przyjaciółką.
Po co miałabym odmawiać seksu mężczyźnie, którego kocham i który mnie pociąga? Nawet jakbym nawet nie miała ochoty (w co wątpię:P), to zawsze to forma bliskości, więc po co sobie i jemu odmawiać tego.

Choćby dlatego że byłabyś chora, zmęczona, przechodziła załamanie itd.
Są różne sytuacje w życiu.


cb napisał/a:

Chociaż rozumiem, że mogą ludzie mogą wchodzić w takie układy, jak opisałeś, że żona przyzwala mężowi na seks z prostytutką, aby mieć święty spokój. Ale to chyba znaczy, że jest aseksualna albo go nie kocha i jest z nim dla wygody materialnej. Inaczej nie umiem sobie tego wyobrazić.

Ja jestem taką osobą która bez problemu przyzwoliła by partnerowi na prostytutki, i ani jeden z wymienionych przez Ciebie powodów nie pasuje.

No to super, dobrze dla Ciebie.

178 Ostatnio edytowany przez mergi (2017-08-15 18:37:14)

Odp: Moralność vs zdrada
Gary napisał/a:

A dlaczego kościół daje rozwody, jak nie ma seksu?

Z tego co się orientuję,to w KK nie ma rozwodów .
Jest unieważnienie małżeństwa.

Gary napisał/a:

Ale czy zgodzą się wtedy z twierdzeniem że jeśli żona kocha to nie powinna mężowi seksu odmawiać?

Zależy dlaczego odmawia.
Odmawia, bo jest chora?

Czy odmawia,bo jej dzień wygląda tak:
wstaje rano,szybko przygotowuje  śniadanie dla dzieci i kanapki dla męża do pracy,później łazienka,makijaż,włosy,budzi dzieci, karmi,ubiera, w pospiechu wybiega z domu,zawozi dzieci do szkoły/przedszkola, jedzie do pracy.Po pracy szybko po dzieciaki,po drodze  jeszcze market, zakupy, szybko do domu wnieść siatki,dzieciaki wrzeszczą każde czegoś chce,ona biegnie do kuchni przyrządzić obiad , bo malce odkąd wsiadły do auta  krzyczą ,że są głodne.Gdy obiad się grzeje, wynosi śmieci, włącza pralkę,wyciera podłogi, zmywa.Później z dziećmi odrabia lekcje, jeśli nie ma kłótni i 100 pytań "mamo a on/ona mnie bije" to sukces. Później przychodzi mąż i od drzwi pyta co na obiad.Zupa pomidorowa-odp.Tylko to?-mąż.
Po tym jak mąż zje,włącza tv i tak siedzi do wieczora. W przerwie na reklamy zapyta gdzie jego koszula i czy wyprasowana.W nocy próbuje zainicjować seks,a żona zmęczona nie ma ochoty?
Dziwicie się?
Oczywiście powyższa historyjka to tylko przykład.
Kobieta funkcjonuje wg zasady: Jaki dzień, taka noc".

179

Odp: Moralność vs zdrada

Mergi, absolutnie sie z Toba zgadzam smile To tak jakby miec pretensje do meza o brak seksu, kiedy takowyz maz pracuje pod duza presja, 60 godzin w tygodniu nad projektem.

Juz kilkakrotnie Garemu sugerowano, ze moze by jakos zonie zycie umilil, to mialaby wieksza chec na igraszki (najac opiekunke do dzieci, wyreczyc ja w zrobieniu obiadu, zaprosic do restauracji itp), ale Gary twierdzi, ze nie bedzie randkowal po to by dostac seks. Bo widac seks mu sie z buta nalezy w ramach wieloczynnosciowego robota jakim jest zona.

180 Ostatnio edytowany przez mergi (2017-08-15 19:26:42)

Odp: Moralność vs zdrada

Dodam,że ta żona nie usłyszy "Kochanie, w czym Ci pomóc?" albo"Jak minął CI dzień?" albo"Pięknie wyglądasz".
W związku /małżeństwie ludzie nadal muszą się o siebie starać,zabiegać.
Wyjść gdzieś razem,spędzić miło czas.
To tak jak kwiat,którego nie podlewasz, to usycha.Tak samo z miłością.
Nie dbasz, nie masz.
O kobietę trzeba dbać, zabiegać,....nawet po20latach małżeństwa.

Posty [ 121 do 180 z 902 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 16 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moralność vs zdrada

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021