A Co zrobisz jak kochanek sie wycofa i zmeczylem sie tym czekaniem ?
Przecież zawsze pozostaje mąż. ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zakochałam się w kochanku
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
A Co zrobisz jak kochanek sie wycofa i zmeczylem sie tym czekaniem ?
Przecież zawsze pozostaje mąż. ![]()
A Co zrobisz jak kochanek sie wycofa i zmeczylem sie tym czekaniem ?
Postaram się nie czekać tak długo z decyzją.Ale nie wiem czy mam na tyle siły, żeby zawalczyć o nas, o inną przyszłość. Tym bardziej, że nie potrafię mu do końca zaufać.
borussia napisał/a:A Co zrobisz jak kochanek sie wycofa i zmeczylem sie tym czekaniem ?
Przecież zawsze pozostaje mąż.
Daruj sobie. Tak Cię to bawi? Wracaj do swojego idealnego życia.
borussia napisał/a:zuza00 napisał/a:Tęsknię za nim, bo spotykamy się dość rzadko. Choć kontaktujemy się codziennie.A mąż? Chyba to wszystko trochę za późno, nie czuję już miłości, nie chcę tego.I zdaję sobie sprawę, że on stał się taki, bo ja się wycofałam, już nie proszę o zainteresowanie, o seks, o czułość, o cokolwiek.
Normalnie historia jak u mnie obecnie. Identycznie i kontakt taki sam jak twoj powyzej. Ja jestem w sytuacji twojego kochanka i szczerze ci powiem ze po 2 latach tego czekania na jej decyzje juz mi sie nie chce czekac bo tylko mi to glowe psuje. Mi nie przeszkadza ze ma dziecko tylko jej chyba pasuje tak jak jest a mi juz nie.Zmeczylo mnie to czekanie. Postaw sie na jego miejscu to zrozumiesz jego bol.
Dwa lata to rzeczywiście bardzo długo. Wiem jak to boli, jaka to samotność. On mówi mi o tym. Nie chcę mu tego robić, nam nie chcę tego robić.Poza tym wiem, że jeśli się nie zdecyduję on odejdzie. A ja nie mogę go stracić.Ale też nie wiem czy nam się uda. Boję się kolejnej porażki.
Przezylas juz pare latek ze swoim mezem to wiesz jak to wygladalo kiedys do dzis i jak to pewnie bedzie wygladalo w przyszlosci. Jezeli widzisz to w kolorach teczy to zostan z mezem.Nie znam twojego kochanka i ciezko mi to ocenic. Masz jedno zycie i o tym nie zapomnij.
borussia napisał/a:A Co zrobisz jak kochanek sie wycofa i zmeczylem sie tym czekaniem ?
Postaram się nie czekać tak długo z decyzją.Ale nie wiem czy mam na tyle siły, żeby zawalczyć o nas, o inną przyszłość. Tym bardziej, że nie potrafię mu do końca zaufać.
Zaufac ale komu? Kochankowi?
voxpopuli napisał/a:borussia napisał/a:A Co zrobisz jak kochanek sie wycofa i zmeczylem sie tym czekaniem ?
Przecież zawsze pozostaje mąż.
Daruj sobie. Tak Cię to bawi? Wracaj do swojego idealnego życia.
To jak kochanek odejdzie, to ty odejdziesz od męża? Jak na razie to twoje życie wygląda na idealne, nie musisz pracować i masz dobry seks na boku, żyć nie umierać.
Mowie ci z wlasnego doswiadczenia. Kazde Swieta,urodziny,rocznice to bol niesamowity. Nie raz sobie wyobrazalas jak by to bylo spedzic jedna z tych uroczystosci z kochankiem usmiechajac sie pod nosem ale teoria to tylko teoria,praktyka jest najwazniejsza.
zuza00 napisał/a:borussia napisał/a:A Co zrobisz jak kochanek sie wycofa i zmeczylem sie tym czekaniem ?
Postaram się nie czekać tak długo z decyzją.Ale nie wiem czy mam na tyle siły, żeby zawalczyć o nas, o inną przyszłość. Tym bardziej, że nie potrafię mu do końca zaufać.
Zaufac ale komu? Kochankowi?
Tak, jak już pisałam on zachowuje się asekuracyjnie. Boi się, bo to odpowiedzialność. Jednocześnie chce ze mną zbudować związek, po moim rozwodzie.
voxpopuli napisał/a:borussia napisał/a:A Co zrobisz jak kochanek sie wycofa i zmeczylem sie tym czekaniem ?
Przecież zawsze pozostaje mąż.
Daruj sobie. Tak Cię to bawi? Wracaj do swojego idealnego życia.
Ale o co ten bulwers?? Przecież to oczywiste, że zostaniesz z mężem jeśli kochanek Cię rzuci, bo jesteś samolubna i sie boisz samodzielnego życia. Decyzji sama nie podejmiesz, więc jedynie możemy prognozować "jak to się samo potoczy". Kochanek w końcu się znudzi czekaniem i pójdzie sobie, albo mąż Was nakryje i będzie Armagedon. Autorko, życie składa się z decyzji. Pora podjąć jakąś, bo na własne życzenie psujesz sobie i innym życie... I dziecku to już nawet nie wspominam...
A skąd pewność że kochanek dalej trwa w tym wszystkim skoro ciągle go odrzucasz?
zuza00 napisał/a:voxpopuli napisał/a:Przecież zawsze pozostaje mąż.
Daruj sobie. Tak Cię to bawi? Wracaj do swojego idealnego życia.
To jak kochanek odejdzie, to ty odejdziesz od męża? Jak na razie to twoje życie wygląda na idealne, nie musisz pracować i masz dobry seks na boku, żyć nie umierać.
Idealne? O czym Ty mówisz? Może dla Ciebie byłoby idealne. Dla mnie to zupełna klęska. W życiu zawodowym, prywatnym. Czuję się przegrana.
Problem będzie w chwili kiedy mąż was nakryje , i prawdopodobnie będziesz musiała podjąć szybką decyzje. I nie ważne co zdecydujesz skrzywdzisz kogoś na pewno, mąż będzie skrzywdzony samym faktem, a i przy okazji możesz skrzywdzić kochanka jeśli zdecydujesz się zostać z mężem.
A skąd pewność że kochanek dalej trwa w tym wszystkim skoro ciągle go odrzucasz?
Ufam mu w tej kwestii, gdybym miała go o to podejrzewać, to jaki miałoby to wszystko sens?
Planowaliście już wspólnie przyszłość, czy żyjecie tak z dnia na dzień? Boisz się że zostaniesz sama, nie proponował wspólnego zamieszkania?
Gdybyś nie była pewna jego uczuć, owszem nie miało by to sensu
Idealne? O czym Ty mówisz? Może dla Ciebie byłoby idealne. Dla mnie to zupełna klęska. W życiu zawodowym, prywatnym. Czuję się przegrana.
Tak naprawdę jedyne dobre wyjście to zostawić męża i odejść. Czy kochanek zostanie z tobą czy nie, nie ma znaczenia. Znajdzie się wtedy inny po jakimś czasie. Nie kochasz męża, z czasem zaczniesz go nienawidzieć i prędzej czy później najprawdopodobniej i tak się rozwiedziesz.
Twój strach wynika z tego, że jesteś pasożytem niepracującym. Boisz się odcięcia od kasy, zwykłych problemów dnia codziennego - np. rura pęknie i nie będzie zimnego męża zeby załatwił sprawę. Spoko, jak zalejesz sasiadów to przyjda do ciebie i powiedzą co robić. No i boisz się co powiedzą inni. Bo wyjdziesz na latawicę a trochę wstyd przed znajomymi i rodzicami.
A głodne kawałki jak to ci męża szkoda odpuść. Szkoda ci jedynie siebie i twojej stabilności (mieszkanie, kasa, układy rodzinne). Mąz sam daje pieniądze a kochanka trzeba będzie prosić. No i ta logistyka. trzeba się wyprowadzić, samej dojeżdżacc do przedszkola (a mąż by może woził) itp.
Żadnej miłości do kochanka nie widzę. Miłość dalaby ci siłe aby odejść. Nawet jeśli kochanek po roku odszedłby w siną dal to i tak odcięcie sie od męża, nowe mozliwości aby poznać kogoś i życ w miłości są wartością dodatnią. Ale ty tak nie myślisz, tylko kto mnie bedzie utrzymywał i pchał przez życie.
Powinnaś się nazwać huba lub tasiemiec uzbrojony.
Z tego Co czytam to obecny zwiazek juz cie nie bawi i raczej nic z tego nie bedzie procz bycia razem z przyzwyczajenia do siebie. Predzej czy pozniej banka peknie. Co do kochanka to nie dziw sie ze jest niepewny bo to twoja wina i twoje niezdecydowanie. Wybacz ale taka prawda.
zuza00 napisał/a:Idealne? O czym Ty mówisz? Może dla Ciebie byłoby idealne. Dla mnie to zupełna klęska. W życiu zawodowym, prywatnym. Czuję się przegrana.
Tak naprawdę jedyne dobre wyjście to zostawić męża i odejść. Czy kochanek zostanie z tobą czy nie, nie ma znaczenia. Znajdzie się wtedy inny po jakimś czasie. Nie kochasz męża, z czasem zaczniesz go nienawidzieć i prędzej czy później najprawdopodobniej i tak się rozwiedziesz.
Twój strach wynika z tego, że jesteś pasożytem niepracującym. Boisz się odcięcia od kasy, zwykłych problemów dnia codziennego - np. rura pęknie i nie będzie zimnego męża zeby załatwił sprawę. Spoko, jak zalejesz sasiadów to przyjda do ciebie i powiedzą co robić. No i boisz się co powiedzą inni. Bo wyjdziesz na latawicę a trochę wstyd przed znajomymi i rodzicami.
A głodne kawałki jak to ci męża szkoda odpuść. Szkoda ci jedynie siebie i twojej stabilności (mieszkanie, kasa, układy rodzinne). Mąz sam daje pieniądze a kochanka trzeba będzie prosić. No i ta logistyka. trzeba się wyprowadzić, samej dojeżdżacc do przedszkola (a mąż by może woził) itp.
Żadnej miłości do kochanka nie widzę. Miłość dalaby ci siłe aby odejść. Nawet jeśli kochanek po roku odszedłby w siną dal to i tak odcięcie sie od męża, nowe mozliwości aby poznać kogoś i życ w miłości są wartością dodatnią. Ale ty tak nie myślisz, tylko kto mnie bedzie utrzymywał i pchał przez życie.
Powinnaś się nazwać huba lub tasiemiec uzbrojony.
Nawet mnie rozbawiłaś. Dzięki.
Zaradnna napisał/a:A skąd pewność że kochanek dalej trwa w tym wszystkim skoro ciągle go odrzucasz?
Ufam mu w tej kwestii, gdybym miała go o to podejrzewać, to jaki miałoby to wszystko sens?
Znaczy się kochanek ma świadomość jaką odpowiedzialność niesie na swoich barkach. Mówiłaś, że odczuwasz porażkę zawodową i słusznie, Ty się świetnie nadajesz na kogoś do zarządzania zasobami ludzkimi. Świetnie znasz męską psychikę, umiesz ludźmi pokierować, by zachowywali się tak jak chcesz.
A jaka przyszłość może zapewnić Ci kochanek? ma mieszkanie/dom? Z dala od twojego miejsca zamieszkania musiała być zostawić bliską rodzinę dla niego? ( o ile taka jest w pobliży )
Planowaliście już wspólnie przyszłość, czy żyjecie tak z dnia na dzień? Boisz się że zostaniesz sama, nie proponował wspólnego zamieszkania?
Gdybyś nie była pewna jego uczuć, owszem nie miało by to sensu
Tak, była rozmowa o wspólnym zamieszkaniu. Jednak później nieco się wycofał i stwierdził, że będziemy się spotykać, jak na początku każdego związku, poznamy się i zobaczymy co dalej.Jest niepewny.
Biały napisał/a:zuza00 napisał/a:Daruj sobie. Tak Cię to bawi? Wracaj do swojego idealnego życia.
To jak kochanek odejdzie, to ty odejdziesz od męża? Jak na razie to twoje życie wygląda na idealne, nie musisz pracować i masz dobry seks na boku, żyć nie umierać.
Idealne? O czym Ty mówisz? Może dla Ciebie byłoby idealne. Dla mnie to zupełna klęska. W życiu zawodowym, prywatnym. Czuję się przegrana.
Tyle, że gra się jeszcze nie skończyła, to tylko ty wolisz na razie grzać ławę rezerwowych. Ciągle piszesz jaka to jest trudna sytuacja. Nie, nie jest, nie wmówisz mi tego. Bo ty wiesz, że nie kochasz męża. Małżeństwo opiera się na miłości. Czyli małżeństwo wasze istnieje tylko na papierze. Ciągle piszesz, że nie jesteś potworem i nie chcesz ranić męża. Ale ranisz go i możliwe, że w jego oczach wyjdziesz na potwora, nic z tym nie zrobisz, już zaczęłaś niszczyć mu życie, teraz możesz tylko minimalizować zadane mu rany, a nie je pogłębiać. Osobiście byłbym wkurzony o wiele bardziej gdyby dziewczyna powiedziała mi zdradzam cię od roku, niż zdradzam cię od miesiąca, bo czułbym, że straciłem rok na życie w iluzji, podczas gdy mogłem przez ten czas już dochodzić do siebie po stracie. Tym bardziej jak dziecko jest jeszcze małe, bo im będzie starsze tym bardziej będzie przyzwyczajone do pełnej rodziny i bardziej będzie mu jej brakować, kiedy mama i tata nie będą już w jednym domu.
To moja jedyna rada jaką mogę ci dać: Nie bądź pasożytem, nie żeruj na czasie innych ludzi.
Tak, była rozmowa o wspólnym zamieszkaniu. Jednak później nieco się wycofał i stwierdził, że będziemy się spotykać, jak na początku każdego związku, poznamy się i zobaczymy co dalej.Jest niepewny.
A czemu nie możesz zamieszkać sama w osobnym mieszkaniu? Od razu musisz mieszkać z kimś? Czy oprócz braku kasy na czynsz oraz opieki nad dzieckiem (żeby wyskoczyć na randkę trzeba zapewnic dziecku opiekę) coś stoi na przeszkodzie?
A jaka przyszłość może zapewnić Ci kochanek? ma mieszkanie/dom? Z dala od twojego miejsca zamieszkania musiała być zostawić bliską rodzinę dla niego? ( o ile taka jest w pobliży )
Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale moglibyśmy kiedyś kupić wspólne mieszkanie. Mówił, że możemy zamieszkać w mojej okolicy.
zuza00 napisał/a:Tak, była rozmowa o wspólnym zamieszkaniu. Jednak później nieco się wycofał i stwierdził, że będziemy się spotykać, jak na początku każdego związku, poznamy się i zobaczymy co dalej.Jest niepewny.
A czemu nie możesz zamieszkać sama w osobnym mieszkaniu? Od razu musisz mieszkać z kimś? Czy oprócz braku kasy na czynsz oraz opieki nad dzieckiem (żeby wyskoczyć na randkę trzeba zapewnic dziecku opiekę) coś stoi na przeszkodzie?
Mogę zamieszkać sama, a nawet chcę. Dlatego odejdę jak stanę na własnych nogach. Nie chcę być zależna od kolejnego mężczyzny.
Podejrzewam że jakby miał dom to nalegał by żebyście się wprowadzili do niego. Skoro jest gotów przeprowadzić się w twoją okolice znaczy ze sam coś wynajmuje albo nie mieszka sam.
Zapewne mieszkacie blisko siebie
Araquelle napisał/a:zuza00 napisał/a:Tak, była rozmowa o wspólnym zamieszkaniu. Jednak później nieco się wycofał i stwierdził, że będziemy się spotykać, jak na początku każdego związku, poznamy się i zobaczymy co dalej.Jest niepewny.
A czemu nie możesz zamieszkać sama w osobnym mieszkaniu? Od razu musisz mieszkać z kimś? Czy oprócz braku kasy na czynsz oraz opieki nad dzieckiem (żeby wyskoczyć na randkę trzeba zapewnic dziecku opiekę) coś stoi na przeszkodzie?
Mogę zamieszkać sama, a nawet chcę. Dlatego odejdę jak stanę na własnych nogach. Nie chcę być zależna od kolejnego mężczyzny.
A jak już staniesz na własnych nogach do odpłacisz jakoś mężowi, za to, że teraz pracuje m.in. na twoje wyżywienie?
"Mogę zamieszkać sama, a nawet chcę. Dlatego odejdę jak stanę na własnych nogach. Nie chcę być zależna od kolejnego mężczyzny."
Czyli można rozumieć że podjęłaś decyzje o odejściu od męża? Pytałaś w temacie co masz zrobić którego wybrać, skoro już wybrałaś że nie chcesz być z mężem, to dlaczego nie porozmawiasz z kochankiem o tym i nie poprosisz go o pomoc, pewnie pomógł by Ci stanąć na nogi, i od razu po jego zachowaniu wiedziała być jakie ma wobec Ciebie zamiary, jeśli będzie dla Ciebie wsparciem to znaczy że naprawdę mu zależy na byciu z tobą.
zuza00 napisał/a:Araquelle napisał/a:A czemu nie możesz zamieszkać sama w osobnym mieszkaniu? Od razu musisz mieszkać z kimś? Czy oprócz braku kasy na czynsz oraz opieki nad dzieckiem (żeby wyskoczyć na randkę trzeba zapewnic dziecku opiekę) coś stoi na przeszkodzie?
Mogę zamieszkać sama, a nawet chcę. Dlatego odejdę jak stanę na własnych nogach. Nie chcę być zależna od kolejnego mężczyzny.
A jak już staniesz na własnych nogach do odpłacisz jakoś mężowi, za to, że teraz pracuje m.in. na twoje wyżywienie?
A on dopłaci mi za opiekę nad dzieckiem i dbanie o dom, kiedy on jest w pracy ?
borussia napisał/a:A Co zrobisz jak kochanek sie wycofa i zmeczylem sie tym czekaniem ?
Postaram się nie czekać tak długo z decyzją.Ale nie wiem czy mam na tyle siły, żeby zawalczyć o nas, o inną przyszłość. Tym bardziej, że nie potrafię mu do końca zaufać.
No to to już są kpiny. To Ty nie potrafisz zaufać ...
I zgadnijcie drodzy forumowicze kto tu nagle okazał się stroną pokrzywdzoną a kto nie zasługuje na zaufanie.... jprd...
"Mogę zamieszkać sama, a nawet chcę. Dlatego odejdę jak stanę na własnych nogach. Nie chcę być zależna od kolejnego mężczyzny."
Czyli można rozumieć że podjęłaś decyzje o odejściu od męża? Pytałaś w temacie co masz zrobić którego wybrać, skoro już wybrałaś że nie chcesz być z mężem, to dlaczego nie porozmawiasz z kochankiem o tym i nie poprosisz go o pomoc, pewnie pomógł by Ci stanąć na nogi, i od razu po jego zachowaniu wiedziała być jakie ma wobec Ciebie zamiary, jeśli będzie dla Ciebie wsparciem to znaczy że naprawdę mu zależy na byciu z tobą.
Obawiam się prosić o wsparcie, pomoc.Nie wiem czy jestem dla niego na tyle ważna. Czy raczej chce żebym załatwia wszystko sama i wtedy będzie mógł ze mną być.
zuza00 napisał/a:borussia napisał/a:A Co zrobisz jak kochanek sie wycofa i zmeczylem sie tym czekaniem ?
Postaram się nie czekać tak długo z decyzją.Ale nie wiem czy mam na tyle siły, żeby zawalczyć o nas, o inną przyszłość. Tym bardziej, że nie potrafię mu do końca zaufać.
No to to już są kpiny. To Ty nie potrafisz zaufać ...
I zgadnijcie drodzy forumowicze kto tu nagle okazał się stroną pokrzywdzoną a kto nie zasługuje na zaufanie.... jprd...
Po co się tak unosisz, człowieku? Osobiście Cię to dotknęło?
Mówię o kochanku, że nie ufam mu do końca i mam do tego prawo.
Wydaje mi się że na przełomie tych kilku dni u naszej autorki musiało się coś wydarzyć, bo widać że jest strasznie zagubiona. Albo podjęła już jakaś, albo to okoliczności podjęły decyzje za nią. Mylę się zuza00?
Jesteś niepewna swoich emocji i uczuć, więc musiało się coś wydarzyć
"Obawiam się prosić o wsparcie, pomoc.Nie wiem czy jestem dla niego na tyle ważna. Czy raczej chce żebym załatwia wszystko sama i wtedy będzie mógł ze mną być."
Wydaje mi się że powinnaś go po prostu zapytać, nie komplikuj sobie sama nie potrzebnie, najzwyklejsza rozmowa a wyjaśni wszystko, jeśli Cie kocha to pomoże Ci na pewno nie ważne co by to mogło być, albo chociaż spróbuje. A on w tej chwili jest pewnie nie świadomy tego że potrzebujesz jego pomocy
I od razu wyjaśniło by się sporo w kwestii zaufania i tego czy możesz mu ufać
Biały napisał/a:zuza00 napisał/a:Mogę zamieszkać sama, a nawet chcę. Dlatego odejdę jak stanę na własnych nogach. Nie chcę być zależna od kolejnego mężczyzny.
A jak już staniesz na własnych nogach do odpłacisz jakoś mężowi, za to, że teraz pracuje m.in. na twoje wyżywienie?
A on dopłaci mi za opiekę nad dzieckiem i dbanie o dom, kiedy on jest w pracy ?
Tyle że on jak na razie myśli, że utrzymuje żonę, a nie sprzątaczkę i niańkę.
Wydaje mi się że na przełomie tych kilku dni u naszej autorki musiało się coś wydarzyć, bo widać że jest strasznie zagubiona. Albo podjęła już jakaś, albo to okoliczności podjęły decyzje za nią. Mylę się zuza00?
Jesteś niepewna swoich emocji i uczuć, więc musiało się coś wydarzyć
Masz trochę racji Zaradnna.Przede wszystkim spotkałam się z nim. Było wspaniale, dawno się nie widzieliśmy. Z drugiej strony mąż próbuje się do mnie zbliżyć i znów zaczynam się łudzić.Chociaż wiem, że to przez mój chłód, może boi się, że odejdę. Męczę się okropnie.
zuza00 napisał/a:Biały napisał/a:A jak już staniesz na własnych nogach do odpłacisz jakoś mężowi, za to, że teraz pracuje m.in. na twoje wyżywienie?
A on dopłaci mi za opiekę nad dzieckiem i dbanie o dom, kiedy on jest w pracy ?
Tyle że on jak na razie myśli, że utrzymuje żonę, a nie sprzątaczkę i niańkę.
Dzięki mnie może spokojnie pracować i nie martwi się z kim zostanie dziecko i kto ugotuje mu obiad.Więc myślę ,że tu jesteśmy kwita.
A chcesz odejść od męża? mówiłaś mu o tym, czy to tylko jego założenia i obawy że może Cie stracić?
Może nawet o tym nie wiesz, ale mąż zaczął coś podejrzewać że jest ten drugi, albo już o tym wie tylko trzyma to dla siebie
Dawno temu spotkałaś się z Kochankiem?
Witam wszystkich.
Co ja moge powiedzieć hmm... nie trudno znaleźć takie tematy i jestem przekonany że to ja jestem tym kochankiem o którego chodzi, choć mogę się mylić , a jeśli nie to jestem w identycznej sytuacji i czytając to wszystko mam wrażenie jakbym czytał o sobie
( Co prawda jeśli o mnie mowa autorka dodała mi kilka lat ale to nie ważne )
Ile ludzi tyle opini, nie będę nikogo przekonywał że romans to coś dobrego, bo tak nie jest. Śmiać mi się tylko chce jak ktoś lubi generalizować, że każdy jest taki a inny jest taki. Spodziewacie się że każdy działa według pewnych schematów, ale tak nie jest. Od pół roku trwam w romansie z mężatką, myślicie że to planowałem ? Jak najbardziej nie, nawet mój najlepszy przyjaciel mówi że to do mnie nie podobne. Ale stało sie zakochałem się w niej i wierze że ona we mnie. I nie jestem kolejnym typem za którego możecie mnie uważać że pierdo#le od rzeczy, i chce ją zaciągnąć do łózka, chce z nią spędzić życie i najprostsze chwile, od zwykłych spacerów po wspólne mycie zębów i oglądanie filmów, chce żeby ze mną czuła się bezpiecznie i czuła ze jest kochana i ma moje wsparcie we wszystkim co robiKocham ją całym sercem, i ciągle ją o tym zapewniam, spotkaliśmy się tylko kilka razy, ale nie dlatego że nie chciałem a dlatego że nie było możliwości. Czemu chce żeby podjęła decyzje? Bo mi na niej szczerze zależy, i nie chce skończyć podobnie jak kolega wcześniej, że będziemy to przeciągać nie wiadomo jak długo a ona i tak nie podejmie decyzji, a ja niepotrzebnie będę cierpiał przez cały ten czas, możecie się śmiać ale jeśli się coś do kogoś czuje to ciężko jest znieść myśl że każdego dnia wraca do innego, i wiedziałem od początku że nie jest sama ale od jakiegoś czasu boli mnie to bardzo. Rozumiem ją że się boi, zdziwiłbym się jakby było inaczej, chce żeby była pewna ze jej nie zostawię, ze nie ważne co się wydarzy będę przy niej, nie jutro nie za miesiąc czy rok, ale teraz od tej chwili na zawsze ...ja też się boje że będziemy to przeciągać a na końcu i tak zostanę sam.. I nie mam zamiaru was przekonywać że bez względu na wszystko z nią zostanę i będę się o nią troszczył, wystarczy że ja jestem w pełni świadomy tych słów. Nie oczekuje od niej że z dnia na dzień spakuje walizki i zostawi wszystko, pragnę jedynie żeby była pewna którego z nas chce, i jeśli to byłbym ja to muszę być tego pewny, żebyśmy przestali gdybać i marzyć a zaczęli planować co dalej, nawet jeśli miało by to potrwać jakiś czas ale miałbym pewność że się wszystko układa, chciałbym z nią zamieszkać gdziekolwiek wspólnie dalibyśmy radę i napewno nie zostawił bym jej samej. A nie to co teraz życie w niepewności i strachu, i cierpienie bo muszę ukrywać i dusić w sobie tak wielkie uczucie jakim ją darzę.
Czy jej zapewnię wszystko? Nie mogę jej obiecać milionów i rejsu dookoła świata, mogę jej obiecać i zapewnić że nie pozwolę jej zostać samej z problemami i zawsze będę u jej boku jeśli tylko mi na to pozwoli, ze dam jej wszystko to co do szczęścia będzie jej potrzebne, miłość poczucie bezpieczeństwa i szczęście. I najważniejsze będę ją Kochał i dawał każdego dnia z siebie wszystko żeby z uśmiechem wyczekiwała kolejnego dnia.
Mówicie że każdy kochanek zostawia? A dla mnie to zabawne, bo " każdy" tak robi, tak samo jak " każdy" z was uważa że tak się właśnie stanie.
Mam niecałe 25 lat, i tak samo jak " każdy " w moim wieku ,mógłbym biegać na imprezy co weekend wracać nie przytomny do domu, i pukać nowe panienki bez przerwy, tłumacząc sobie że jest się młodym i ma się do tego prawo..
Ja poświęciłem swoją młodość na to żeby otworzyć własną firmę i od paru tygodni jestem właścicielem, nigdy nie szedłem ścieżkami które wydeptało społeczeństwo, wybieram własne drogi czasem trudniejsze ale jednego jestem pewny nigdy nie byłem i nie będę taki jak " Większość". Chciałem się spotkać z moją ukochaną w tym tygodniu, nie wiem czy to "zuza00" ale bardzo możliwe, i chciałem jej dać coś co może choć trochę by ją przekonało w tym co do niej czuje.. niestety nie dała rady.. Sprawy się bardzo skomplikowały i teraz nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek ją zobaczę i z nią porozmawiam.Jak to mówią, nadzieja umiera ostatnia, miałem ją do samego końca, wierzyłem że znajdzie odwagę i udowodni mi że te wszystkie słowa które wyznawała do mnie są prawdą... A skończyło się tak ze uslyszalem z jej ust coś co złamało mi serce...
Zuza, a wyrazisz jaką opinię nt. powyższego?
Męczę się okropnie.
Tak wiemy piszesz o tym w każdym poście, biedactwo ty nasze.
Nie, nie jesteście kwita, kupujesz bieliznę w której prezentujesz się kochankowi, kosmetyki które on kochanek czuje kiedy jesteście blisko, kiedy jedziesz na spotkanie z kochankiem, to pewnie też kupujesz bilet na autobus za pieniądze męża. Funkcjonujesz dzięki swojemu mężowi.
Sprzątasz, gotujesz, zajmujesz się dzieckiem, to odpowiedzialne i naprawdę chwalebne, ale nie możesz mówić: mój mąż daje mi pieniądze na ubrania, a ja dzisiaj posprzątałam, więc to tak jakby dawał mi pieniądze za sprzątanie.
Mąż cię utrzymuje bo jesteś częścią jego rodziny, a ty chcesz z tej rodziny uciec, więc to nie jest w żadnym razie w porządku wykorzystywanie go materialnie. Nie masz rodziny przyjaciół do których możesz się przenieść na czas separacji?
A chcesz odejść od męża? mówiłaś mu o tym, czy to tylko jego założenia i obawy że może Cie stracić?
Może nawet o tym nie wiesz, ale mąż zaczął coś podejrzewać że jest ten drugi, albo już o tym wie tylko trzyma to dla siebieDawno temu spotkałaś się z Kochankiem?
Kilka razy już rozmawialiśmy o rozstaniu, ale żadnej decyzji nie było. Więc może się tego obawiać.O kochanku raczej nie wie.
Widzieliśmy się niedawno, nie chcę podawać szczegółów.
Dokładnie na czas takiej "seperacji" najlepiej udać się do kogoś pomyśleć na spokojnie bez presji partnera. Najlepiej do rodziców, albo rodzeństwa gdzie zrozumieją twoje milczenie
Pytałam kiedy było spotkanie, bo jeśli było wyjątkowo jak mówisz to dlatego masz jeszcze większy mętlik w głowie. Jesteś pewna że nikt was nie nakrył na waszym spotkaniu? Przez co mąż mógłby coś podejrzewać?
"Mogę zamieszkać sama, a nawet chcę. Dlatego odejdę jak stanę na własnych nogach. Nie chcę być zależna od kolejnego mężczyzny."
Czyli można rozumieć że podjęłaś decyzje o odejściu od męża? Pytałaś w temacie co masz zrobić którego wybrać, skoro już wybrałaś że nie chcesz być z mężem, to dlaczego nie porozmawiasz z kochankiem o tym i nie poprosisz go o pomoc, pewnie pomógł by Ci stanąć na nogi, i od razu po jego zachowaniu wiedziała być jakie ma wobec Ciebie zamiary, jeśli będzie dla Ciebie wsparciem to znaczy że naprawdę mu zależy na byciu z tobą.
Bardzo dobrze opisane. Albo woz albo przewoz i tutaj sie zgadzam.
Dokładnie na czas takiej "seperacji" najlepiej udać się do kogoś pomyśleć na spokojnie bez presji partnera. Najlepiej do rodziców, albo rodzeństwa gdzie zrozumieją twoje milczenie
Pytałam kiedy było spotkanie, bo jeśli było wyjątkowo jak mówisz to dlatego masz jeszcze większy mętlik w głowie. Jesteś pewna że nikt was nie nakrył na waszym spotkaniu? Przez co mąż mógłby coś podejrzewać?
Tylko nie chcę być dla nikogo ciężarem, poza tym czuję z ich strony presję żeby jednak trwać w tym małżeństwie. Ale i tak będę musiała kiedyś skorzystać z pomocy rodziny.
Jestem pewna, że nikt nas nie widział.
Skoro rodzina wywiera presje, to można zrozumieć że wiedzą o tym że chcesz odejść. Wie ktoś z bliskich Ci osób o Kochanku? Cały czas mnie zastanawia jedna rzecz, sam tytuł tematu mówi sam za siebie, skoro Kochasz tego drugiego, a on Ciebie dlaczego nie szukasz też wsparcia w nim? Mówisz o byciu ciężarem, ciągle mam wrażenie że jesteś w kłopotach i uważasz że nikt Ci nie pomoże, a wydaje mi się że bliscy pomogą na pewno, a zwłaszcza rodzice dla nich zawsze twoje dobro jest najważniejsze nie zależnie od decyzji jakie podejmujesz
"Ale i tak będę musiała kiedyś skorzystać z pomocy rodziny." - Czyli po raz kolejny pokazujesz że podjęłaś już decyzje o odejściu.
To dobrze że na spotkania wybieracie miejsca z dala od ludzi, może mało to romantyczne i irytujące jest takie ukrywanie się, ale dobrze robicie
Zaradnna czy masz męża albo jakiegoś partnera?
Marevirck napisał/a:Witam wszystkich.
Co ja moge powiedzieć hmm... nie trudno znaleźć takie tematy i jestem przekonany że to ja jestem tym kochankiem o którego chodzi, choć mogę się mylić , a jeśli nie to jestem w identycznej sytuacji i czytając to wszystko mam wrażenie jakbym czytał o sobie
( Co prawda jeśli o mnie mowa autorka dodała mi kilka lat ale to nie ważne )
Ile ludzi tyle opini, nie będę nikogo przekonywał że romans to coś dobrego, bo tak nie jest. Śmiać mi się tylko chce jak ktoś lubi generalizować, że każdy jest taki a inny jest taki. Spodziewacie się że każdy działa według pewnych schematów, ale tak nie jest. Od pół roku trwam w romansie z mężatką, myślicie że to planowałem ? Jak najbardziej nie, nawet mój najlepszy przyjaciel mówi że to do mnie nie podobne. Ale stało sie zakochałem się w niej i wierze że ona we mnie. I nie jestem kolejnym typem za którego możecie mnie uważać że pierdo#le od rzeczy, i chce ją zaciągnąć do łózka, chce z nią spędzić życie i najprostsze chwile, od zwykłych spacerów po wspólne mycie zębów i oglądanie filmów, chce żeby ze mną czuła się bezpiecznie i czuła ze jest kochana i ma moje wsparcie we wszystkim co robiKocham ją całym sercem, i ciągle ją o tym zapewniam, spotkaliśmy się tylko kilka razy, ale nie dlatego że nie chciałem a dlatego że nie było możliwości. Czemu chce żeby podjęła decyzje? Bo mi na niej szczerze zależy, i nie chce skończyć podobnie jak kolega wcześniej, że będziemy to przeciągać nie wiadomo jak długo a ona i tak nie podejmie decyzji, a ja niepotrzebnie będę cierpiał przez cały ten czas, możecie się śmiać ale jeśli się coś do kogoś czuje to ciężko jest znieść myśl że każdego dnia wraca do innego, i wiedziałem od początku że nie jest sama ale od jakiegoś czasu boli mnie to bardzo. Rozumiem ją że się boi, zdziwiłbym się jakby było inaczej, chce żeby była pewna ze jej nie zostawię, ze nie ważne co się wydarzy będę przy niej, nie jutro nie za miesiąc czy rok, ale teraz od tej chwili na zawsze ...ja też się boje że będziemy to przeciągać a na końcu i tak zostanę sam.. I nie mam zamiaru was przekonywać że bez względu na wszystko z nią zostanę i będę się o nią troszczył, wystarczy że ja jestem w pełni świadomy tych słów. Nie oczekuje od niej że z dnia na dzień spakuje walizki i zostawi wszystko, pragnę jedynie żeby była pewna którego z nas chce, i jeśli to byłbym ja to muszę być tego pewny, żebyśmy przestali gdybać i marzyć a zaczęli planować co dalej, nawet jeśli miało by to potrwać jakiś czas ale miałbym pewność że się wszystko układa, chciałbym z nią zamieszkać gdziekolwiek wspólnie dalibyśmy radę i napewno nie zostawił bym jej samej. A nie to co teraz życie w niepewności i strachu, i cierpienie bo muszę ukrywać i dusić w sobie tak wielkie uczucie jakim ją darzę.
Czy jej zapewnię wszystko? Nie mogę jej obiecać milionów i rejsu dookoła świata, mogę jej obiecać i zapewnić że nie pozwolę jej zostać samej z problemami i zawsze będę u jej boku jeśli tylko mi na to pozwoli, ze dam jej wszystko to co do szczęścia będzie jej potrzebne, miłość poczucie bezpieczeństwa i szczęście. I najważniejsze będę ją Kochał i dawał każdego dnia z siebie wszystko żeby z uśmiechem wyczekiwała kolejnego dnia.
Mówicie że każdy kochanek zostawia? A dla mnie to zabawne, bo " każdy" tak robi, tak samo jak " każdy" z was uważa że tak się właśnie stanie.
Mam niecałe 25 lat, i tak samo jak " każdy " w moim wieku ,mógłbym biegać na imprezy co weekend wracać nie przytomny do domu, i pukać nowe panienki bez przerwy, tłumacząc sobie że jest się młodym i ma się do tego prawo..
Ja poświęciłem swoją młodość na to żeby otworzyć własną firmę i od paru tygodni jestem właścicielem, nigdy nie szedłem ścieżkami które wydeptało społeczeństwo, wybieram własne drogi czasem trudniejsze ale jednego jestem pewny nigdy nie byłem i nie będę taki jak " Większość". Chciałem się spotkać z moją ukochaną w tym tygodniu, nie wiem czy to "zuza00" ale bardzo możliwe, i chciałem jej dać coś co może choć trochę by ją przekonało w tym co do niej czuje.. niestety nie dała rady.. Sprawy się bardzo skomplikowały i teraz nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek ją zobaczę i z nią porozmawiam.Jak to mówią, nadzieja umiera ostatnia, miałem ją do samego końca, wierzyłem że znajdzie odwagę i udowodni mi że te wszystkie słowa które wyznawała do mnie są prawdą... A skończyło się tak ze uslyszalem z jej ust coś co złamało mi serce...
Zuza, a wyrazisz jaką opinię nt. powyższego?
Ta kobieta, to na pewno nie ja, mój kochanek ma ponad 30 lat. Piękne rzeczy o niej mówisz, gdyby ON był tak pewny czego chce, miałabym łatwiejszy wybór. A tak, nie wiem co mnie z nim czeka.Też planował ze mną wspólną przyszłość, ale potem się nieco dystansuje, boi się.
To chyba naturlane, ze się boi kobiety z dzieckiem - w pewnym sensie, TY też sie rpzecież boisz. Niemniej moim zdaniem ie ma co trwać z mężem, z którym nic nie łaczy cie poza dzieckiem. Nawet jak nie uda Ci sie z tym facetem, to nie bój się tego, uwolnisz się od toksycznej relacji z meżem i będzie dobrze, tlylko nie bój sie być chwilę sama!
A ja do samego końca wierzyłem że tajemnicza zuza00 , to moja " Asia "
I mogę powiedzieć że moja historia skończyła się bardzo przykro... a jest dosłownie identyczna do tej.. chwilami myślałem że to o mnie mowa. Nie mam żadnego kontaktu z moją ukochana i liczyłem że choć tutaj ją odnalazłem
a gdy zobaczyłem wpis że " tesknię za kochankiem" to aż mnie za serce złapało...
Szkoda bo czytając to wszystko miałem nadzieje znów, że mamy jakaś szanse... a ja skończyłem ze złamanym sercem. Po tym jak sprawa wyszła na światło dzienne.
Wiecie czego nie potrafię zrozumieć i co sprawia że serce pęka i spadasz na dno.. Kiedy kogoś Kochasz ale tak szczerze bez znaczenia na wszystko, tak jak ja kochałem " Asie", i nie moge pojąć tego że patrzyła mi głęboko w oczy mówiła że Kocha że jestem idealny i tym wymarzonym, że mnie pragnie i marzy o życiu ze mną... A dwa dni później usłyszałem do telefonu " Nigdy więcej już się do mnie nie odzywaj, między nami nic nie było" . Brak mi po prostu słów, jak można kogoś zapewniać o miłości a później powiedzieć ze ma zapomnieć o tobie
Moj ex mąż zdradzał mnie wiele razy. Zawsze zrzuca winę na mnie. Jaka była moja wina, może to ze zajmowałam się 24 godz.chorujących dzieckiem, któremu on nie poświęcał ani chwili? Nie pomagał mi w niczym, miał tylko wymagania? Jak ktoś chce ratować małżeństwo to nie zaczyna od zdrady. Zdradzasz męża wiec skupia się na kochanku, zatem nie ma mowy o porozumieniu z mężem, który może wie że coś jest z tobą nie tak. Myślisz, że on nie czuje, ze jesteś obok małżeństwa a nie w nim? Odejdź od męża to będzie najuczciwsze i ponieś tego wszelkie konsekwencje a nie za stawiaj się niezdecydowanie kochanka i własnym.
Ale dywagacje.Najbardziej śmieszy mnie wątek "czy kochanek po rozwodzie się nie rozmyśli".
Śmieszne i żałosne to wszystko.Najpierw "dałam d...",a teraz "ojej,co to będzie!".
Powiem co będzie,otóż będzie rozpi...,oto co będzie.Po zdradzie nie ma dobrych wyjść,zawsze ktoś będzie przegrany,mąż,żona,dziecko,kochanek,czy kto tam inny.Problemy w małżeństwie? Nie udało się ich pokonać? Mimo starań? To się rozwodzimy,opiekujemy dziećmi (bo oboje je kochamy,prawda?),i układamy życie na nowo.A nie tutaj rozkminy moralne na temat zdrady.
Wiedziałam, że pojawi się fala, że powinnaś zrezygnować z niego i tskie tam, każda odpowiedź jest sidzę taka sama. Ale ja siem dokładnie w jakiej sytuacji jesteś, bo sama jestem w podobnej, tyle, tylko, że mój ma żonę i oststnio powiedział mi, że mnie kocha ... sytuacja strasznie skomplikowana, ale przy nim czuje, że żyję, na nowo się uśmiecham :-)
Czasami sami lubimy sobie komplikować życie, ale tak naprawdę za każdym razem szukamy tylko recepty na szczęście ...
Witam. Jestem i pisze tutaj bo musze się przede wszystkim wygadac .
Na poczatku napisze ze jestem pi rozwodzie mój były mąż mnie bił ale było minęło żyje dalej. Kolejny związek trwa nadal. Poznałam go w pracy pół roku po rozwodzie , zakochałam się . Jest cudownym wspanialym mezczyzna, grymas jak kazdy, czepia się jak każdy. Rok temu się zareczylismy. Myślałam że nic nie jest w stanie stanąć na naszej drodze tym bardziej ze ja mam dziecko, on ma dziecko i jakoś to wszystko poskladalismy w fajna i udana całość. . Zmieniłam prace z dnia na dzień. Stwierdziłam ze nie ma dla mnie przyszłości a ja się chce rozwijać a nie stać w miejscu, on mnie oczywiście w tym wspierał. Poszłam na rozmowę kwalifikacyjna , rozmawiałam z dwoma facetami, żaden nie zrobił na mnie wrażenia. Tydzień później odezwał się jeden nich ze dostalam ta robotę. Poszłam tam
... w drugim tygodniu mojej pracy pojechałam z tym drugim co przeprowadzał rekrutację w delegację i od tego się zaczelo. Jeden wyjazd, drugi , trzeci i td.... na początku po prostu rozmawialismy o życiu , opowiadalismy o sobie , śmialismy się a przy okazji pracowalismy. Po drugim wyjeździe zaczęłam o nim myśleć , z tego co wiem to on o mnie też. Az w końcu za którymś razem poprosił mnie o spotkanie wieczorem . Nie wiedziałam co zrobić , mój partner siedział wtedy z dziećmi w domu. Tak wiem to podłe. . Ale ja się zgodziłam nie potrafiłam powedziec ze nie. Zabrał mnie za miasto , długo spacerowalismy . Pocałował mnie i wtedy świat zawirowal. Zycie nabrało kolorów tęczy. Odwiozl mnie do domu. Nie wydarzyło się nic więcej wtedy ale wystarczyło to na tyle ze nie potrafię do dziś przestać o nimi myśleć. Potem były kolejne wyjazdy i delegacje, kolejne spotkania aż w końcu uprawialismy seks. Było cudownie . Z resztą tak jest do teraz. Później mój partner wyjechał na miesiąc za granicę do pracy wiec ja miałam wolna rękę. Był to cudowny czas spędzony na zwierzeniach i rozmowach. Jest starszy ode mnie o 13 lat. Robiłam wszystko żeby się obronić , nie udało mi się uciec przed tym uczuciem. Kolejna sprawa od początku wiedziałam o jego żonie i synu a pomimo tego w to brnelam. Przez to wszystko zaczął się sypac mój związek. Ciągle się kłócimy, przestalismy się dogadywac. Nie wiem mój świat przewrocil się do góry nogami. Robie wszystko żeby wyjść z domu do tego drugiego który z biegiem czasu stał się tym pierwszym. Ostatnio chciałam zakończyć ten romans to poprosił mnie o czas. Powiedziałam ze don chce być ze mną ale prosi mnie o czas, powiedział ze mnie kocha . Nie wiem w co wierzyć a w co nie. Nawet zastanawiam się nad tym i to coraz bardziej czy nie powiedzieć o tym jego żonie . Mecze się w takim układzie bardzo . Nie wiem co robić. .....
Witam. Jestem i pisze tutaj bo musze się przede wszystkim wygadac .
Na poczatku napisze ze jestem pi rozwodzie mój były mąż mnie bił ale było minęło żyje dalej. Kolejny związek trwa nadal. Poznałam go w pracy pół roku po rozwodzie , zakochałam się . Jest cudownym wspanialym mezczyzna, grymas jak kazdy, czepia się jak każdy. Rok temu się zareczylismy. Myślałam że nic nie jest w stanie stanąć na naszej drodze tym bardziej ze ja mam dziecko, on ma dziecko i jakoś to wszystko poskladalismy w fajna i udana całość. . Zmieniłam prace z dnia na dzień. Stwierdziłam ze nie ma dla mnie przyszłości a ja się chce rozwijać a nie stać w miejscu, on mnie oczywiście w tym wspierał. Poszłam na rozmowę kwalifikacyjna , rozmawiałam z dwoma facetami, żaden nie zrobił na mnie wrażenia. Tydzień później odezwał się jeden nich ze dostalam ta robotę. Poszłam tam
... w drugim tygodniu mojej pracy pojechałam z tym drugim co przeprowadzał rekrutację w delegację i od tego się zaczelo. Jeden wyjazd, drugi , trzeci i td.... na początku po prostu rozmawialismy o życiu , opowiadalismy o sobie , śmialismy się a przy okazji pracowalismy. Po drugim wyjeździe zaczęłam o nim myśleć , z tego co wiem to on o mnie też. Az w końcu za którymś razem poprosił mnie o spotkanie wieczorem . Nie wiedziałam co zrobić , mój partner siedział wtedy z dziećmi w domu. Tak wiem to podłe. . Ale ja się zgodziłam nie potrafiłam powedziec ze nie. Zabrał mnie za miasto , długo spacerowalismy . Pocałował mnie i wtedy świat zawirowal. Zycie nabrało kolorów tęczy. Odwiozl mnie do domu. Nie wydarzyło się nic więcej wtedy ale wystarczyło to na tyle ze nie potrafię do dziś przestać o nimi myśleć. Potem były kolejne wyjazdy i delegacje, kolejne spotkania aż w końcu uprawialismy seks. Było cudownie . Z resztą tak jest do teraz. Później mój partner wyjechał na miesiąc za granicę do pracy wiec ja miałam wolna rękę. Był to cudowny czas spędzony na zwierzeniach i rozmowach. Jest starszy ode mnie o 13 lat. Robiłam wszystko żeby się obronić , nie udało mi się uciec przed tym uczuciem. Kolejna sprawa od początku wiedziałam o jego żonie i synu a pomimo tego w to brnelam. Przez to wszystko zaczął się sypac mój związek. Ciągle się kłócimy, przestalismy się dogadywac. Nie wiem mój świat przewrocil się do góry nogami. Robie wszystko żeby wyjść z domu do tego drugiego który z biegiem czasu stał się tym pierwszym. Ostatnio chciałam zakończyć ten romans to poprosił mnie o czas. Powiedziałam ze don chce być ze mną ale prosi mnie o czas, powiedział ze mnie kocha . Nie wiem w co wierzyć a w co nie. Nawet zastanawiam się nad tym i to coraz bardziej czy nie powiedzieć o tym jego żonie . Mecze się w takim układzie bardzo . Nie wiem co robić. .....
Powiedzieć partnerowi oraz żonie kochanka. Mają prawo żyć normalnie, bez zdradzających ścier pod swoimi dachami, jeszcze znajdą prawdziwych partnerów.
Witam. Jestem i pisze tutaj bo musze się przede wszystkim wygadac .
Na poczatku napisze ze jestem pi rozwodzie mój były mąż mnie bił ale było minęło żyje dalej. Kolejny związek trwa nadal. Poznałam go w pracy pół roku po rozwodzie , zakochałam się . Jest cudownym wspanialym mezczyzna, grymas jak kazdy, czepia się jak każdy. Rok temu się zareczylismy. Myślałam że nic nie jest w stanie stanąć na naszej drodze tym bardziej ze ja mam dziecko, on ma dziecko i jakoś to wszystko poskladalismy w fajna i udana całość. . Zmieniłam prace z dnia na dzień. Stwierdziłam ze nie ma dla mnie przyszłości a ja się chce rozwijać a nie stać w miejscu, on mnie oczywiście w tym wspierał. Poszłam na rozmowę kwalifikacyjna , rozmawiałam z dwoma facetami, żaden nie zrobił na mnie wrażenia. Tydzień później odezwał się jeden nich ze dostalam ta robotę. Poszłam tam
... w drugim tygodniu mojej pracy pojechałam z tym drugim co przeprowadzał rekrutację w delegację i od tego się zaczelo. Jeden wyjazd, drugi , trzeci i td.... na początku po prostu rozmawialismy o życiu , opowiadalismy o sobie , śmialismy się a przy okazji pracowalismy. Po drugim wyjeździe zaczęłam o nim myśleć , z tego co wiem to on o mnie też. Az w końcu za którymś razem poprosił mnie o spotkanie wieczorem . Nie wiedziałam co zrobić , mój partner siedział wtedy z dziećmi w domu. Tak wiem to podłe. . Ale ja się zgodziłam nie potrafiłam powedziec ze nie. Zabrał mnie za miasto , długo spacerowalismy . Pocałował mnie i wtedy świat zawirowal. Zycie nabrało kolorów tęczy. Odwiozl mnie do domu. Nie wydarzyło się nic więcej wtedy ale wystarczyło to na tyle ze nie potrafię do dziś przestać o nimi myśleć. Potem były kolejne wyjazdy i delegacje, kolejne spotkania aż w końcu uprawialismy seks. Było cudownie . Z resztą tak jest do teraz. Później mój partner wyjechał na miesiąc za granicę do pracy wiec ja miałam wolna rękę. Był to cudowny czas spędzony na zwierzeniach i rozmowach. Jest starszy ode mnie o 13 lat. Robiłam wszystko żeby się obronić , nie udało mi się uciec przed tym uczuciem. Kolejna sprawa od początku wiedziałam o jego żonie i synu a pomimo tego w to brnelam. Przez to wszystko zaczął się sypac mój związek. Ciągle się kłócimy, przestalismy się dogadywac. Nie wiem mój świat przewrocil się do góry nogami. Robie wszystko żeby wyjść z domu do tego drugiego który z biegiem czasu stał się tym pierwszym. Ostatnio chciałam zakończyć ten romans to poprosił mnie o czas. Powiedziałam ze don chce być ze mną ale prosi mnie o czas, powiedział ze mnie kocha . Nie wiem w co wierzyć a w co nie. Nawet zastanawiam się nad tym i to coraz bardziej czy nie powiedzieć o tym jego żonie . Mecze się w takim układzie bardzo . Nie wiem co robić. .....
Wychodzi na to, że wszystko przez niego. To on, partner wepchnął Cię przecież w ramiona kochanka, chociaż tak mocno się przed tym broniłaś?
Trudno. Chciałaś czegoś lepszego od życia. Obecny jeszcze partner był tylko chwilą na oddech po traumie z byłym mężem.
Cudowne chwile są tylko chwilami. Ty sama powinnaś o tym wiedzieć, prawda?
Co poradzić?
Daj porządnemu, dotychczasowemu, spokój. I tyle.
violusia_186666666666 napisał/a:Witam. Jestem i pisze tutaj bo musze się przede wszystkim wygadac .
Na poczatku napisze ze jestem pi rozwodzie mój były mąż mnie bił ale było minęło żyje dalej. Kolejny związek trwa nadal. Poznałam go w pracy pół roku po rozwodzie , zakochałam się . Jest cudownym wspanialym mezczyzna, grymas jak kazdy, czepia się jak każdy. Rok temu się zareczylismy. Myślałam że nic nie jest w stanie stanąć na naszej drodze tym bardziej ze ja mam dziecko, on ma dziecko i jakoś to wszystko poskladalismy w fajna i udana całość. . Zmieniłam prace z dnia na dzień. Stwierdziłam ze nie ma dla mnie przyszłości a ja się chce rozwijać a nie stać w miejscu, on mnie oczywiście w tym wspierał. Poszłam na rozmowę kwalifikacyjna , rozmawiałam z dwoma facetami, żaden nie zrobił na mnie wrażenia. Tydzień później odezwał się jeden nich ze dostalam ta robotę. Poszłam tam
... w drugim tygodniu mojej pracy pojechałam z tym drugim co przeprowadzał rekrutację w delegację i od tego się zaczelo. Jeden wyjazd, drugi , trzeci i td.... na początku po prostu rozmawialismy o życiu , opowiadalismy o sobie , śmialismy się a przy okazji pracowalismy. Po drugim wyjeździe zaczęłam o nim myśleć , z tego co wiem to on o mnie też. Az w końcu za którymś razem poprosił mnie o spotkanie wieczorem . Nie wiedziałam co zrobić , mój partner siedział wtedy z dziećmi w domu. Tak wiem to podłe. . Ale ja się zgodziłam nie potrafiłam powedziec ze nie. Zabrał mnie za miasto , długo spacerowalismy . Pocałował mnie i wtedy świat zawirowal. Zycie nabrało kolorów tęczy. Odwiozl mnie do domu. Nie wydarzyło się nic więcej wtedy ale wystarczyło to na tyle ze nie potrafię do dziś przestać o nimi myśleć. Potem były kolejne wyjazdy i delegacje, kolejne spotkania aż w końcu uprawialismy seks. Było cudownie . Z resztą tak jest do teraz. Później mój partner wyjechał na miesiąc za granicę do pracy wiec ja miałam wolna rękę. Był to cudowny czas spędzony na zwierzeniach i rozmowach. Jest starszy ode mnie o 13 lat. Robiłam wszystko żeby się obronić , nie udało mi się uciec przed tym uczuciem. Kolejna sprawa od początku wiedziałam o jego żonie i synu a pomimo tego w to brnelam. Przez to wszystko zaczął się sypac mój związek. Ciągle się kłócimy, przestalismy się dogadywac. Nie wiem mój świat przewrocil się do góry nogami. Robie wszystko żeby wyjść z domu do tego drugiego który z biegiem czasu stał się tym pierwszym. Ostatnio chciałam zakończyć ten romans to poprosił mnie o czas. Powiedziałam ze don chce być ze mną ale prosi mnie o czas, powiedział ze mnie kocha . Nie wiem w co wierzyć a w co nie. Nawet zastanawiam się nad tym i to coraz bardziej czy nie powiedzieć o tym jego żonie . Mecze się w takim układzie bardzo . Nie wiem co robić. .....Wychodzi na to, że wszystko przez niego. To on, partner wepchnął Cię przecież w ramiona kochanka, chociaż tak mocno się przed tym broniłaś?
Trudno. Chciałaś czegoś lepszego od życia. Obecny jeszcze partner był tylko chwilą na oddech po traumie z byłym mężem.
Cudowne chwile są tylko chwilami. Ty sama powinnaś o tym wiedzieć, prawda?
Co poradzić?
Daj porządnemu, dotychczasowemu, spokój. I tyle.
Excop, przecież to taka przesłodzona, infantylna historyjka autorstwa przygnębionego smutnym źyciem trolla.
Nie karm.
]
Excop, przecież to taka przesłodzona, infantylna historyjka autorstwa przygnębionego smutnym źyciem trolla.
Nie karm.
Chyba masz rację, Summerko. Ale nóż w kieszeni sam się otwiera...
summerka88 napisał/a:]
Excop, przecież to taka przesłodzona, infantylna historyjka autorstwa przygnębionego smutnym źyciem trolla.
Nie karm.Chyba masz rację, Summerko. Ale nóż w kieszeni sam się otwiera...
Na to właśnie liczą trolle, że wzbudzą w nas oburzenie a nasze emocje będą dla niego pożywką.
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zakochałam się w kochanku
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024