Zakochałam się w kochanku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zakochałam się w kochanku

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 317 ]

196 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-04-27 23:36:15)

Odp: Zakochałam się w kochanku
2rank napisał/a:

Summerka Twoja zaciekłość mówi również coś o Tobie, niestety...
ja zdaje sobie sparwę, że na tym forum nie ma szczęśliwców,
że wszyscy tu jesteśmy, bo w jakis sposob jestesmy pokaleczeni
możesz więc Summerka bawić się naszym kosztem, ale czy to naparwdę taka frajda, która przyniesie Ci ulgę?

2rank, wcale tego nie ukrywam, że od pewnego czasu, zresztą dzięki temu forum, bawi mnie to poszukiwanie prawdziwej miłości w związkach że zdradą w tle przez cichodajki czy kolesiów, którzy szukają łatwe dziunie wśród znudzonych i chętnych na odskocznię mężatek. Śmieszy mnie ta wiara, że z tym, tą, to już na pewno się uda. SAMO się uda, SAMO się jakoś stanie, że tym razem nie będzie jak zwykle.
A wiesz, że na początku było zupełnie inaczej. Naprawdę przejęłam się losem Roxann, co teraz wydaje mi się śmieszne. Mniejsza z tym, bo ona skutecznie wyleczyła mnie że współczucia dla takich próżnych kobiet. Potem pojawiały się tu kolejne podobne, które próbowałam zrozumieć, ale dość szybko okazało się, że typowa kochanka jest tak zaabsorbowana sobą, że właściwie nie ma sensu jakakolwiek z nią rozmowa, gdyż jej spojrzenie na świat i ludzi ogranicza się do jej własnej perspektywy, a ta perspektywa jest żałośnie wąska, wyprana z empatii i wrażliwości dla kogokolwiek poza sobą. Wszystkie jakby spod jednej maszyny wyszły. Nic do nich nie trafia. Nawet jeśli dolatują racjonalne argumenty, to i tak szybko ulatują. Znasz teorię o baloniku, który symbolizuje wiedzę i niewiedzę? Baloniki takich dziuń są mikroskopijne.
Myślę, że dojrzali ludzie potrafią dojrzałe rozwiązywać swoje problemy, nie muszą się dowartościowywać w pseudrelacjach, nie muszą czuć się w związkach samotnie, nie muszą "mścić" się za obojętność małżonka, nie muszą zaspakajać swoich potrzeb seksualnych w biurowych toaletach i pokojach na godziny. Myślę, że dojrzałę osoby potrafią budować związki oparte na uczuciu, przyjaźni i zaangażowaniu, dlatego ich związki nie rozpadają się jak domek z kart po kilku latach, wcześniej pozbawione jakiejkolwiek serdeczności, ciepła i wzajemności.

Edit: jeśli chciałabyś pogłębić swoją wiedzę nt. tego, czym jest krytyka a czym złośliwa krytyka, to polecam pozycje Stefana Garczyńskiego. Ja uskuteczniam krytykę wobec pustych lalek i wcale się tego nie wypieram i nie wstydzę.

Dobrej Nocy Wszystkim smile

Zobacz podobne tematy :
Odp: Zakochałam się w kochanku

Nie byłam dokładnie w takiej sytuacji, ale mam prawo się wypowiedzieć. Jak każdy.

- Śmieszy mnie hipokryzja kochanków. To, że uważają się za święte krowy i że im się należy miłość osoby, która już z kimś tworzy związek. Przecież się zakochały! I to jest najważniejsze! Nie liczy się to, że rozwalają komuś życie, bo przecież walczą o SWOJE szczęście!

-  Śmieszy mnie ich wyrachowanie i stawianie warunków. Skoro zdecydowałaś/ zdecydowałeś się być tą drugą/drugim to zbieraj te nędzne okruszki ze stołu i nie żądaj więcej, bo nie masz prawa.

- Gdzie Ci ludzie mają sumienie???? Bo empatię to mają wielką. Przecież użalają się nad losem skrzywdzonej żony, zaniedbanego męża...żenada

- Gdzie mają swój honor? Być czyimś substytutem? Prawie zawsze zostajecie na lodzie.


Autorka liczy na to, że prawda sama wyjdzie na jaw. Nie ma odwagi powiedzieć mężowi, że sypia z innym. Boi się, że kochanek nie wytrzyma i ją zostawi. Boi się, że nie poradzi sobie sama w życiu. I to są normalne obawy. Bo tak, mąż może się "zdenerwować", kochanek i tak odejdzie, a sama sobie nie poradzi.

Chce czekać, niech czeka. To jej decyzja, a my nic tutaj nie mamy do gadania.

Pozostałym zaśmiecającym wątek, swoimi nieszczęśliwymi historiami kochanków, proponuję trzymać się swoich wątków, bo jako byli/przyszli kochankowie, nie wnosicie nic do tematu. Plujecie jadem na tych, co krytykują ich postępowanie. Uważacie, że nie robicie nic złego. Postawcie się w sytuacji bliskiej sobie osoby ( ojciec, matka), która została zdradzona. Też będziecie kibicować kochankom?

198

Odp: Zakochałam się w kochanku
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Nie byłam dokładnie w takiej sytuacji, ale mam prawo się wypowiedzieć. Jak każdy.

- Śmieszy mnie hipokryzja kochanków. To, że uważają się za święte krowy i że im się należy miłość osoby, która już z kimś tworzy związek. Przecież się zakochały! I to jest najważniejsze! Nie liczy się to, że rozwalają komuś życie, bo przecież walczą o SWOJE szczęście!

-  Śmieszy mnie ich wyrachowanie i stawianie warunków. Skoro zdecydowałaś/ zdecydowałeś się być tą drugą/drugim to zbieraj te nędzne okruszki ze stołu i nie żądaj więcej, bo nie masz prawa.

- Gdzie Ci ludzie mają sumienie???? Bo empatię to mają wielką. Przecież użalają się nad losem skrzywdzonej żony, zaniedbanego męża...żenada

- Gdzie mają swój honor? Być czyimś substytutem? Prawie zawsze zostajecie na lodzie.


Autorka liczy na to, że prawda sama wyjdzie na jaw. Nie ma odwagi powiedzieć mężowi, że sypia z innym. Boi się, że kochanek nie wytrzyma i ją zostawi. Boi się, że nie poradzi sobie sama w życiu. I to są normalne obawy. Bo tak, mąż może się "zdenerwować", kochanek i tak odejdzie, a sama sobie nie poradzi.

Chce czekać, niech czeka. To jej decyzja, a my nic tutaj nie mamy do gadania.

Pozostałym zaśmiecającym wątek, swoimi nieszczęśliwymi historiami kochanków, proponuję trzymać się swoich wątków, bo jako byli/przyszli kochankowie, nie wnosicie nic do tematu. Plujecie jadem na tych, co krytykują ich postępowanie. Uważacie, że nie robicie nic złego. Postawcie się w sytuacji bliskiej sobie osoby ( ojciec, matka), która została zdradzona. Też będziecie kibicować kochankom?

następna nawiedzona zero jedynkowa. najwyrazniej b.malo wiesz o zyciu. pisząc ze cyt "kochanek i tak odejdzie" chocby na moim przykladzie piszesz po prostu nieprawdę. generalizujesz. piszesz slogany i nic wiecej. to nie ma nic wspolnego z realnym zyciem. rozwodow w PL jest juz prawie 40%. skąds sie to bierze - a wiele osob tkwi w zwiazkach tylko dlatego ze wlasnie tacy jak Ty ich pietnują. katotaliban i nakręcenie. w tym durnym kraju potem glosują na PIS - same oszołomy twojego pokroju. Nikomu sie nie nalezy milosc - milosc to dobrowolna sprawa dwóch osob. a hipokrytką jestes sama, to tak jakbys powiedziala ze nigdy nikogo nie oklamalas a srednio kilkanascie razy dziennie czlowiek mimowolnie klamie. i taka jest statystyka. przenajswietsza umoralniajacą czysta osobo. czarno biała.

Odp: Zakochałam się w kochanku
tom999 napisał/a:
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Nie byłam dokładnie w takiej sytuacji, ale mam prawo się wypowiedzieć. Jak każdy.

- Śmieszy mnie hipokryzja kochanków. To, że uważają się za święte krowy i że im się należy miłość osoby, która już z kimś tworzy związek. Przecież się zakochały! I to jest najważniejsze! Nie liczy się to, że rozwalają komuś życie, bo przecież walczą o SWOJE szczęście!

-  Śmieszy mnie ich wyrachowanie i stawianie warunków. Skoro zdecydowałaś/ zdecydowałeś się być tą drugą/drugim to zbieraj te nędzne okruszki ze stołu i nie żądaj więcej, bo nie masz prawa.

- Gdzie Ci ludzie mają sumienie???? Bo empatię to mają wielką. Przecież użalają się nad losem skrzywdzonej żony, zaniedbanego męża...żenada

- Gdzie mają swój honor? Być czyimś substytutem? Prawie zawsze zostajecie na lodzie.


Autorka liczy na to, że prawda sama wyjdzie na jaw. Nie ma odwagi powiedzieć mężowi, że sypia z innym. Boi się, że kochanek nie wytrzyma i ją zostawi. Boi się, że nie poradzi sobie sama w życiu. I to są normalne obawy. Bo tak, mąż może się "zdenerwować", kochanek i tak odejdzie, a sama sobie nie poradzi.

Chce czekać, niech czeka. To jej decyzja, a my nic tutaj nie mamy do gadania.

Pozostałym zaśmiecającym wątek, swoimi nieszczęśliwymi historiami kochanków, proponuję trzymać się swoich wątków, bo jako byli/przyszli kochankowie, nie wnosicie nic do tematu. Plujecie jadem na tych, co krytykują ich postępowanie. Uważacie, że nie robicie nic złego. Postawcie się w sytuacji bliskiej sobie osoby ( ojciec, matka), która została zdradzona. Też będziecie kibicować kochankom?

następna nawiedzona zero jedynkowa. najwyrazniej b.malo wiesz o zyciu. pisząc ze cyt "kochanek i tak odejdzie" chocby na moim przykladzie piszesz po prostu nieprawdę. generalizujesz. piszesz slogany i nic wiecej. to nie ma nic wspolnego z realnym zyciem. rozwodow w PL jest juz prawie 40%. skąds sie to bierze - a wiele osob tkwi w zwiazkach tylko dlatego ze wlasnie tacy jak Ty ich pietnują. katotaliban i nakręcenie. w tym durnym kraju potem glosują na PIS - same oszołomy twojego pokroju. Nikomu sie nie nalezy milosc - milosc to dobrowolna sprawa dwóch osob. a hipokrytką jestes sama, to tak jakbys powiedziala ze nigdy nikogo nie oklamalas a srednio kilkanascie razy dziennie czlowiek mimowolnie klamie. i taka jest statystyka. przenajswietsza umoralniajacą czysta osobo. czarno biała.

Brawo Ty! Ulżyło Ci? Z tego gniewu zapomniałeś użyć polskich liter.

Każdy normalny człowiek piętnuję zdradę. To nie jest zwykłe kłamstwo jak np. "Grzesiu, wrzuciłeś list do skrzynki?"

Jestem szczęśliwą rozwódką. Rozwiodłam się mimo gróźb, szantażu i manipulacji ze strony ex męża. I wiesz co? Nie rozwiodłam się bo miałam kochanka, tylko przestałam kochać męża. Brakowało mi wolności, życia, wszystkiego. I zamiast szukać pocieszyciela w łóżku, odeszłam.  Zostałam bez niczego. Bez dachu nad głową, sama z dzieckiem. Więc nie chrzań mi , że nie wiem o czym mówię. Najłatwiej jest siedzieć i czekać, aż wszyscy za Ciebie coś załatwią. Że rozgrzeszą romans, zdrady. Jeśli jest Ci źle, to odejdź! To nie jest trudne, serio. Człowiek ma czyste sumienie, może sobie ułożyć życie z kim chce, jak chce.

200

Odp: Zakochałam się w kochanku

Tom, przyhamuj... To nie Kaczynski zabrał Ci kobietę ani Papież Franciszek- to była jej decyzja. A Ty wchodząc w związek z mężatką poniosłeś konsekwencje. Najwyższy czas przerobić to dla włąsnego dobra i zostawić ten etap za sobą, czego szczerze Ci życzę.

201

Odp: Zakochałam się w kochanku
Pokręcona Owieczka napisał/a:
tom999 napisał/a:
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Nie byłam dokładnie w takiej sytuacji, ale mam prawo się wypowiedzieć. Jak każdy.

- Śmieszy mnie hipokryzja kochanków. To, że uważają się za święte krowy i że im się należy miłość osoby, która już z kimś tworzy związek. Przecież się zakochały! I to jest najważniejsze! Nie liczy się to, że rozwalają komuś życie, bo przecież walczą o SWOJE szczęście!

-  Śmieszy mnie ich wyrachowanie i stawianie warunków. Skoro zdecydowałaś/ zdecydowałeś się być tą drugą/drugim to zbieraj te nędzne okruszki ze stołu i nie żądaj więcej, bo nie masz prawa.

- Gdzie Ci ludzie mają sumienie???? Bo empatię to mają wielką. Przecież użalają się nad losem skrzywdzonej żony, zaniedbanego męża...żenada

- Gdzie mają swój honor? Być czyimś substytutem? Prawie zawsze zostajecie na lodzie.


Autorka liczy na to, że prawda sama wyjdzie na jaw. Nie ma odwagi powiedzieć mężowi, że sypia z innym. Boi się, że kochanek nie wytrzyma i ją zostawi. Boi się, że nie poradzi sobie sama w życiu. I to są normalne obawy. Bo tak, mąż może się "zdenerwować", kochanek i tak odejdzie, a sama sobie nie poradzi.

Chce czekać, niech czeka. To jej decyzja, a my nic tutaj nie mamy do gadania.

Pozostałym zaśmiecającym wątek, swoimi nieszczęśliwymi historiami kochanków, proponuję trzymać się swoich wątków, bo jako byli/przyszli kochankowie, nie wnosicie nic do tematu. Plujecie jadem na tych, co krytykują ich postępowanie. Uważacie, że nie robicie nic złego. Postawcie się w sytuacji bliskiej sobie osoby ( ojciec, matka), która została zdradzona. Też będziecie kibicować kochankom?

następna nawiedzona zero jedynkowa. najwyrazniej b.malo wiesz o zyciu. pisząc ze cyt "kochanek i tak odejdzie" chocby na moim przykladzie piszesz po prostu nieprawdę. generalizujesz. piszesz slogany i nic wiecej. to nie ma nic wspolnego z realnym zyciem. rozwodow w PL jest juz prawie 40%. skąds sie to bierze - a wiele osob tkwi w zwiazkach tylko dlatego ze wlasnie tacy jak Ty ich pietnują. katotaliban i nakręcenie. w tym durnym kraju potem glosują na PIS - same oszołomy twojego pokroju. Nikomu sie nie nalezy milosc - milosc to dobrowolna sprawa dwóch osob. a hipokrytką jestes sama, to tak jakbys powiedziala ze nigdy nikogo nie oklamalas a srednio kilkanascie razy dziennie czlowiek mimowolnie klamie. i taka jest statystyka. przenajswietsza umoralniajacą czysta osobo. czarno biała.

Brawo Ty! Ulżyło Ci? Z tego gniewu zapomniałeś użyć polskich liter.

Każdy normalny człowiek piętnuję zdradę. To nie jest zwykłe kłamstwo jak np. "Grzesiu, wrzuciłeś list do skrzynki?"

Jestem szczęśliwą rozwódką. Rozwiodłam się mimo gróźb, szantażu i manipulacji ze strony ex męża. I wiesz co? Nie rozwiodłam się bo miałam kochanka, tylko przestałam kochać męża. Brakowało mi wolności, życia, wszystkiego. I zamiast szukać pocieszyciela w łóżku, odeszłam.  Zostałam bez niczego. Bez dachu nad głową, sama z dzieckiem. Więc nie chrzań mi , że nie wiem o czym mówię. Najłatwiej jest siedzieć i czekać, aż wszyscy za Ciebie coś załatwią. Że rozgrzeszą romans, zdrady. Jeśli jest Ci źle, to odejdź! To nie jest trudne, serio. Człowiek ma czyste sumienie, może sobie ułożyć życie z kim chce, jak chce.

przynajmniej w tym co teraz napisalas jestesmy zgodni. natomiast z tym co wyzej - niestety nie.

202

Odp: Zakochałam się w kochanku
Ela210 napisał/a:

Tom, przyhamuj... To nie Kaczynski zabrał Ci kobietę ani Papież Franciszek- to była jej decyzja. A Ty wchodząc w związek z mężatką poniosłeś konsekwencje. Najwyższy czas przerobić to dla włąsnego dobra i zostawić ten etap za sobą, czego szczerze Ci życzę.

no niestety gdyby to byla jej decyzja to by zdecydowala. ona jedynie uciekla od decyzji i konsekwencji. decyzja byla moja i jej meza. a jej bylo co najwyzej zgodzenie sie z tym i następstwami. i nie ma co tu rozkminiac w ktorym momencie w mozgu rodzi sie decyzja i czym sie odroznia swiadoma, od nieswiadomej. wymuszona od dobrowolnej i 100 innych zmiennych. ona nie umiala jak autorka posta zdecydowac, wiec ja zaryzykowalem i wywołałem falę konsekwencji. w tym dla mnie. bardzo duzych. ale lepsze to niz zycie w ktorym tkwilem z osobą ktora nie umiala zdecydowac i lawirowala. teraz przynajmniej powoli bardzo powoli sie odbudowuje. bo jej brak decyzji to byla doprowadzanie mnie do ruiny. nie męża - bo on o niczym nie wiedzial, albo nie chcial wiedziec. mnie doprowadzala do ruiny - bo mnie w tym bagnie serwowala wszystkie co najlepsze z ich zycia - ich tajemnice, ich problemy, jej problemy, i inne gówno z ktorym sobie nie umiala poradzic. wiec spadalo to rykoszetem we mnie. a ja jako osoba empatyczna znosilem to cierpliwie az do przelomu, w ktorym powiedzialem sobie dosc - ze juz dluzej tego nie zniose. i to byla moja decyzja.

203

Odp: Zakochałam się w kochanku
tom999 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Tom, przyhamuj... To nie Kaczynski zabrał Ci kobietę ani Papież Franciszek- to była jej decyzja. A Ty wchodząc w związek z mężatką poniosłeś konsekwencje. Najwyższy czas przerobić to dla włąsnego dobra i zostawić ten etap za sobą, czego szczerze Ci życzę.

no niestety gdyby to byla jej decyzja to by zdecydowala. ona jedynie uciekla od decyzji i konsekwencji. decyzja byla moja i jej meza. a jej bylo co najwyzej zgodzenie sie z tym i następstwami. i nie ma co tu rozkminiac w ktorym momencie w mozgu rodzi sie decyzja i czym sie odroznia swiadoma, od nieswiadomej. wymuszona od dobrowolnej i 100 innych zmiennych. ona nie umiala jak autorka posta zdecydowac, wiec ja zaryzykowalem i wywołałem falę konsekwencji. w tym dla mnie. bardzo duzych. ale lepsze to niz zycie w ktorym tkwilem z osobą ktora nie umiala zdecydowac i lawirowala. teraz przynajmniej powoli bardzo powoli sie odbudowuje. bo jej brak decyzji to byla doprowadzanie mnie do ruiny. nie męża - bo on o niczym nie wiedzial, albo nie chcial wiedziec. mnie doprowadzala do ruiny - bo mnie w tym bagnie serwowala wszystkie co najlepsze z ich zycia - ich tajemnice, ich problemy, jej problemy, i inne gówno z ktorym sobie nie umiala poradzic. wiec spadalo to rykoszetem we mnie. a ja jako osoba empatyczna znosilem to cierpliwie az do przelomu, w ktorym powiedzialem sobie dosc - ze juz dluzej tego nie zniose. i to byla moja decyzja.


Tom, będziesz kiedyś pewnie mężem i ojcem.. Moze teraz Twoja empatia tam nie sięga, ale uwierz facetowi może być ciężej niż Tobie. Nie wiesz, co mu opowiadała czy opowiada..W gównie to on tkwi na pewno- poczytaj tu posty zdradzonych facetów.

204

Odp: Zakochałam się w kochanku

Tom,trochę to już się robi nudne ile można o ex kochance?
Ucieczka to też jest decyzja!!! Czy tak cieżko zrozumieć,że ona wybrała "pewniaka" czytaj męża???
Proszę nie rozkładaj wszystkiego na czynniki pierwsze tylko odpuść i idź dajej.

205 Ostatnio edytowany przez tom999 (2017-04-28 11:56:28)

Odp: Zakochałam się w kochanku
Ela210 napisał/a:

Tom, będziesz kiedyś pewnie mężem i ojcem.. Moze teraz Twoja empatia tam nie sięga, ale uwierz facetowi może być ciężej niż Tobie. Nie wiesz, co mu opowiadała czy opowiada..W gównie to on tkwi na pewno- poczytaj tu posty zdradzonych facetów.


nie sądze, koles osiagnal swoj cel i ona tez

Odp: Zakochałam się w kochanku

chciałam przyznać Ci w czymś rację Tom, ale chyba usunąłeś swoją odpowiedź.  A szkoda, bo w końcu coś oczywistego napisałeś

207

Odp: Zakochałam się w kochanku
tom999 napisał/a:

nie sądze, koles osiagnal swoj cel i ona tez

czy mógłbyś założyć swój watek ? w tej chwili dyskusja odbywa się wokół tematu innego niż autorki

208

Odp: Zakochałam się w kochanku
bullet napisał/a:
tom999 napisał/a:

nie sądze, koles osiagnal swoj cel i ona tez

czy mógłbyś założyć swój watek ? w tej chwili dyskusja odbywa się wokół tematu innego niż autorki

Przepraszam, masz rację, nie powinienem zbyt osobiscie wchodzic w ten wątek. Swojego nie bede zakladal, bo nie mam takiej potrzeby, a komentowac dalej tez juz nie będe. Napisalem co sądze o braku decyzji autorki i jakie to moze miec implikacje w przyszlosci. Zatem pozdrawiam i zycze udanych decyzji nieodlozonych w czasie dla dobra wszystkich

209

Odp: Zakochałam się w kochanku
summerka88 napisał/a:

  Naprawdę przejęłam się losem Roxann, co teraz wydaje mi się śmieszne.

O dziwo ja już dawno jestem poza tym, a ty wciąż do mnie pijesz... ba! każdy kolejny wątek o romansie to dla ciebie moje kolejne wcielenie. Po co na co?
Jakaś chora obsesja?

210 Ostatnio edytowany przez Sofisticato (2017-04-29 01:20:59)

Odp: Zakochałam się w kochanku
zuza00 napisał/a:

Witajcie.
Jestem w trudnej sytuacji życiowej. Proszę o dobre rady, może spojrzenie kogoś z boku, rozjaśni mi nieco w głowie.
Otóż, jestem mężatką od 6 lat, mam trzyletnie dziecko i... romans od pół roku. Z mężem od dawna mi się nie układa, jesteśmy jakby z dwóch różnych światów. Brak bliskości, czułości, rozmowy i seksu że strony męża sprawił, że zaczęłam tego szukać poza związkiem. I znalazłam, przez internet. Piszemy i rozmawiamy że sobą od pół roku, codziennie, spotkaliśmy się dziewięć razy.Jesteśmy w sobie zakochani, on jest kawalerem w tym samym wieku co ja,30+. Chce żebym odeszła od męża z którym jestem nieszczęśliwa. Twierdzi, że wiecznie nie będzie na mnie czekał, chce po moim rozwodzie się ze mną spotykać i mówi, że zobaczymy jak będzie. Zachowuje się bardzo asekuracyjnie. Nie jestem go do końca pewna i boję się odejść od męża.Boję się, że zostanę sama z dzieckiem. Raz mówi o mnie że chciałby taką żonę, potem jakby się wycofuje. Nie wiem co o tym myśleć, proszę doradźcie mi coś.

Współczuję, ale nie Tobie, tylko Twojemu mężowi. Coś się zepsuło to trzeba wymienić. Jak zepsuty domowy sprzęt. Którym wariantem współczesnej kobiety jesteś? Najpierw wygodne zaplecze
i kochanek na boku czy dobry facet /dobre geny, a później poszukam sobie zamiennika? Dlaczego się boisz odejść od męża? Wyjaśnię. Wygodnie Ci jest. Pociąga kochanek dający emocje, a dbający mąż jest nudny. Najlepsze co możesz zrobić to przestać oszukiwać męża i siebie. Stać Cię na taką odwagę?
Zaradzając chcesz być kochaną, a kochanek "bierze" mężatkę...To dopiero szczera przyszłość Was czeka :-)

211

Odp: Zakochałam się w kochanku

To nie tak, że coś mi się nagle nie spodobało w mężu i znalazłam sobie pocieszenie. Bardzo dawno już dzieje się źle w moim małżeństwie. Nie mam ochoty już prosić męża dosłownie o wszystko, co w zdrowym związku powinno być na wyciągnięcie ręki, oczywiste. O czułość, seks, rozmowę, spanie razem, wspólne jedzenie posiłków.I rzeczywiście możecie pisać, że jestem egoistką, tak zaczęłam myśleć o sobie, wreszcie po tylu latach. I dobrze mi z tym.A wyrzuty sumienia? Są, oczywiście, dlatego muszę się zdecydować.Nie trwać w tym kłamstwie.Dlaczego niektórzy z Was uważają, że z kochankiem nie czeka mnie, dobre szczęśliwe życie? To dobry człowiek i podobny do mnie, w przeciwieństwie do mojego męża.I nie szukam emocji, raczej człowieka, który mnie zrozumie i będzie chciał budować ze mną wspólne życie. Dosyć mam mieszkania z obojętnym współlokatorem. A decyzji się boję, boję się zmian, zawsze jest ryzyko, ale może warto?

212

Odp: Zakochałam się w kochanku
zuza00 napisał/a:

To nie tak, że coś mi się nagle nie spodobało w mężu i znalazłam sobie pocieszenie. Bardzo dawno już dzieje się źle w moim małżeństwie. Nie mam ochoty już prosić męża dosłownie o wszystko, co w zdrowym związku powinno być na wyciągnięcie ręki, oczywiste. O czułość, seks, rozmowę, spanie razem, wspólne jedzenie posiłków.I rzeczywiście możecie pisać, że jestem egoistką, tak zaczęłam myśleć o sobie, wreszcie po tylu latach. I dobrze mi z tym.A wyrzuty sumienia? Są, oczywiście, dlatego muszę się zdecydować.Nie trwać w tym kłamstwie.Dlaczego niektórzy z Was uważają, że z kochankiem nie czeka mnie, dobre szczęśliwe życie? To dobry człowiek i podobny do mnie, w przeciwieństwie do mojego męża.I nie szukam emocji, raczej człowieka, który mnie zrozumie i będzie chciał budować ze mną wspólne życie. Dosyć mam mieszkania z obojętnym współlokatorem. A decyzji się boję, boję się zmian, zawsze jest ryzyko, ale może warto?

Zuza, doskonale rozumiemy, że nie chcesz żyć z obojętnym człowiekiem- jeśli tak jest- i masz prawo do szczęścia. Tylko widzimy też coś, czego zdajesz się nie dostrzegać- egoistyczne podejście do ludzi. Ja jestem przekonana, że z kochankiem czeka Cię szczęśliwe życie, tylko na pewno krótko.Dlaczego?
Bo zycie to życie, pojawiają się różne zawirowania i nawet zafascynowani sobą ludzie trafią na moment, gdy będą musieli się tym nieprzedmiotowym, empatycznym podejsciem do drugiego człowieka, rezygnując z cząstki siebie wykazać. I wtedy przy braku empatii będzie powtórka z rozrywki. Masz świadomość, że jesteś słaba- sprobuj popracować nad sobą, pójdź na terapię.
Piszesz że kochanek to dobry człowiek. a męża uważałaś za złego na początku?
Możesz też nie przejmować się tym, co tu piszemy i powtórzyć historię swojego małżeństwa z kochankiem, i potem z 3, 4 , itd..

213

Odp: Zakochałam się w kochanku

Zuza mówisz że wiele razy rozmawiałas z mężem. A czy kiedykolwiek powiedziałaś mu: słuchaj jest tak i tak, konkretnie nie czuję od Ciebie tego i tego, itp itd i jeśli nic z tym nie zrobisz/zrobimy to będziemy musieli się rozstać. To odejdę bo nie potrafię tak żyć? Tak szczerze i konkretnie, a nie tylko jojczeniem i dawaniem aluzji?

214

Odp: Zakochałam się w kochanku

Nie uważam, że mój mąż jest złym człowiekiem, jest złym mężem, zimnym, zamkniętym w sobie samotnikiem, trudno z nim żyć. A na terapię się wybieram, ponieważ nie radzę sobie z zaistniałą sytuacją.

215

Odp: Zakochałam się w kochanku
Malineczka00 napisał/a:

Zuza mówisz że wiele razy rozmawiałas z mężem. A czy kiedykolwiek powiedziałaś mu: słuchaj jest tak i tak, konkretnie nie czuję od Ciebie tego i tego, itp itd i jeśli nic z tym nie zrobisz/zrobimy to będziemy musieli się rozstać. To odejdę bo nie potrafię tak żyć? Tak szczerze i konkretnie, a nie tylko jojczeniem i dawaniem aluzji?

Tak, Malineczka, mówiłam wiele razy wprost. Mówiłam, że czuję się ignorowana, że jestem samotna. Wiele razy na spokojnie tłumaczyłam, że mi zależy, że musimy się postarać, naprawić.Poświęcić sobie trochę czasu. A on? Ciągłe wymówki. Bo dziecko, bo brak czasu, bo to trudne.I wszystko zastawało jak zwykle. Wiele razy mówiłam też o rozstaniu.Kiedyś sam stwierdził, że męczymy się ze sobą, z drugiej strony mówi, że kocha. Ja się gubię w tym wszystkim. A teraz pojawił się ON.

216

Odp: Zakochałam się w kochanku
zuza00 napisał/a:

Dlaczego niektórzy z Was uważają, że z kochankiem nie czeka mnie, dobre szczęśliwe życie? To dobry człowiek i podobny do mnie, w przeciwieństwie do mojego męża.I nie szukam emocji, raczej człowieka, który mnie zrozumie i będzie chciał budować ze mną wspólne życie.

Odpowiem za siebie dlaczego uważam, że z kochankiem nie czeka cię dobre i szczęśliwe życie. A wynika to z tego, iż związek tworzą dwie osoby i każda z nich przyczynia się w sposób bierny lub aktywny do sytuacji, która jest stałym klimatem związku i wzajemnych relacji w nim panujących. To nie jest tak, że zachowania jednej osoby definiują jakość związku, ale pracują na nią obie osoby. Owszem, może się zdarzyć, że ktoś nie miał dobrych wzorców w rodzinie i wydaje mu się, że to, co czuje, czyli podniecenie i ekscytacja to jest miłość i wystarczy do końca życia, nidy się nie zmieni. A wiemy z wielu, wielu badań, że ekscytacja mija nieuchronnie. Można pielęgnować emocje między dwojgiem i wtedy między partnerami jest stała chemia, ale nigdy nie taka jak w pierwszych latach związku i nigdy nie bez ich pracy w tym obszarze. Taka osoba jeśli zrozumie, że wybrała partnera zbyt pośpiesznie i że tak naprawdę oprócz początkowej ekscytacji z tego, że ktoś mnie chce, pożąda i kocha nie zostało już nic, i spróbuje określić,  złego tak naprawdę pragnie od partnera i da sobie szansę na znalezienie odpowiedniej osoby, to ma szansę na spotkanie takowej.
Zuza, ty tego nie zrobiłaś. Nie wiesz czego tak naprawdę chcesz. Z twoich postów wynurza się kobieta, która pragnie, zwykłej uwagi, zainteresowania nią, bo czuje się samotna w związku, ale jestem przekonana, że swoimi wyborami przyczyniłaś się do sytuacji, w której jesteś. Facet może jest obojętny wobec ciebie jako kobiety, ale sama go wybrałaś. Może warto, żebyś zrozumiała, że sobie tylko zawdzięczasz układ, w którym żyjesz. Może podświadomie wybrałaś kogoś, kto pozwala odtwarzać tobie życiowe narracje o tym, że na nikogo tak naprawdę nie możesz liczyć, że twoje emocje dla twoich bliskuch nie są waźne, że zawsze zostajesz sama z sobą samotna. To by zresztą wyjaśniało, dlaczego nie zdecydujesz się odejść do kochanka. Gdzieś podświadomie nosisz w sobie lęk, że skończy się jak zwykle. Dlatego też szukasz odpowiedzi na forum a nie w sobie, bo nie chcesz zderzyć się z bolesną prawdą, że tak naprawdę dla nikogo nie jesteś ważna i wyjątkowa. Kochanek daje tobie krótkotrwałe poczucie, że może jednak jesteś dla kogoś ważna. Tak naprawdę gdybyś go kochała, to pragnęłabyś z nim być a ty jesteś zakochana, co znaczy, że on daje tobie emocje, które cię podniszą na duchu, a to oznacza, że traktujesz go instrumentalnie. Nie przejmuj się, on ciebie najprawdopodobniej traktuje podobnie i puka cię na konto małżonka, bo dajesz mu wrażenie jego zajebistości, bo cichodajka ryzykuje swoje małżeństwo dla. niego, świetnego gościa. Skończy się, gdy pojawi się proza życia.

217

Odp: Zakochałam się w kochanku
zuza00 napisał/a:

To nie tak, że coś mi się nagle nie spodobało w mężu i znalazłam sobie pocieszenie. Bardzo dawno już dzieje się źle w moim małżeństwie. Nie mam ochoty już prosić męża dosłownie o wszystko, co w zdrowym związku powinno być na wyciągnięcie ręki, oczywiste. O czułość, seks, rozmowę, spanie razem, wspólne jedzenie posiłków.I rzeczywiście możecie pisać, że jestem egoistką, tak zaczęłam myśleć o sobie, wreszcie po tylu latach. I dobrze mi z tym.A wyrzuty sumienia? Są, oczywiście, dlatego muszę się zdecydować.Nie trwać w tym kłamstwie.Dlaczego niektórzy z Was uważają, że z kochankiem nie czeka mnie, dobre szczęśliwe życie? To dobry człowiek i podobny do mnie, w przeciwieństwie do mojego męża.I nie szukam emocji, raczej człowieka, który mnie zrozumie i będzie chciał budować ze mną wspólne życie. Dosyć mam mieszkania z obojętnym współlokatorem. A decyzji się boję, boję się zmian, zawsze jest ryzyko, ale może warto?

Skoro jesteście do siebie podobni to możesz doświadczyć zdrady z jego strony big_smile
Zuza jeżeli dotarłas do momentu,że nie chce Ci się walczyć o męża i o związek to odejdź.
Męczysz siebie,jego i kochanka.
Czemu większość uważa,że Ci nie wyjdzie z kochankiem,bo to najczęstszy scenariusz ale i bywają te szczęśliwe,jednak żeby się przekonać co bedzie,trzeba podjąć "ryzyko" i nikt nie da Ci pewności jak to się skończy,ale jesteśmy dorośli i musimy ponosić konsekwencje swoich wyborów.

218 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-04-29 12:41:52)

Odp: Zakochałam się w kochanku

Zuza. Idziesz na terapię? Pewnie sama. Więc męża nie zmienisz. Dramat polega na tym, że wyszłaś za mąż za człowieka który Ci nie pasuje. Masz teraz 'zakładkę'. Kochanka masz uczciwego pod tym względem, że powiedział szczerze - weź rozwód ale on będzie twoim rozwodem i twoją decyzją, nie kochanka. Potem będziesz go winiła, jak ci się noga podwinie. Z mężem nie będziesz szczęśliwa. Okłamujesz już siebie i jego. Dobrze, że w waszym związku nie ma seksu - po kochanku to właśnie jest uczciwsze niż prowadzić sobie trójkącik. Rozwiedziesz się wcześniej czy później. Dziecko może być starsze - wtedy pewnie może to bardziej przeżyć, bo więcej zrozumie. Albo się męcz i miej kolejnych kochanków. Tylko nie licz na tym forum, że ktoś pogłaszcze. Podejście jest raczej jedno - małżeństwo to jest po to aby sobie, między innymi dochowywać wierności i ono w dużej mierze na tym polega. Nie chodzi o tłumaczenia, jakiekolwiek. Chodzi o proste definiowanie pewnych rzeczy. Ten aktualny kochanek pewnie długo z tobą nie będzie chciał być skoro mówi o twoim rozstaniu a ty go lekceważysz. Też sobie z nim pogrywasz, bo boisz się odejść od męża. I potem co, ma ci kochanek zaufać, że taki ważny dla ciebie? sad Robisz sobie pod górkę i z jednym i z drugim... Po prostu niedługo przegrasz oba fronty.
Niby próbujesz kombinować, trochę wyrachowania stosować, co lepsze dla ciebie. No więc przeliczyć się możesz. Każdy szuka szczęścia po swojemu. Pomyśl czy wytrzymasz z mężem? Jeśli nie to porozmawiaj z nim o swoim odejściu. Może wtedy on zmieni swoje zachowanie. Nie sądzę - wbudowane ma je głeboko i mu już wygodnie. Ja rozumiem sytację, że się rozstajemy i szukamy sobie partnerów. Ale nie okłamujemy bo sami byśmy nie chcieli być zdradzani ani okłamywani. Jeśli tolerowałabyś zdradę u męża to przynajmniej ulga w sumieniu ale coś nie uważam. Zawsze namiawiam - albo w jedną i odejdź albo w drugą i przestań zdradzać. Po prostu zmień zdradę na zmianę w życiu! smile Jakąkolwiek... wybierz... tak to wkurzasz otoczenie i siebie sama nie będziesz lubiła.

219

Odp: Zakochałam się w kochanku

zakończ to szybko... porozmawiaj z mężem, że chcesz żeby był dla ciebie czulszy... i powiedz mu o zdradzie... tak nie wolno miłośc to wybór a nie uczucia, uczucia są ulotne... nie moglibyście się z mężem ''od nowa'' się w sobie zakochac? może jest zestresowany pracą?

220

Odp: Zakochałam się w kochanku
karus napisał/a:

(...) miłośc to wybór a nie uczucia (...)

Śmiać się czy płakać?


(...) uczucia są ulotne... (...)

No właśnie.


(...) może jest zestresowany pracą?

Przeczytałaś posty autorki?

221

Odp: Zakochałam się w kochanku

Problem wielu użytkowników Wielokropku .
Nie rozumieją ,że pierwszy post to tylko zaczyn .Reszty można dowiedzieć się tylko z dyskusji (komentarzy).

222

Odp: Zakochałam się w kochanku

Nie lubię bardzo zdrad, ale postaram się Ciebie nie osądzać i nie oceniać.
Myśle, że romans to jest w ogóle rzecz drugorzędna. Ważniejsze jest to, że nie jesteś z mężem szczęśliwa a romans to tylko objaw tego, że nie chcesz już z nim być. Może czas pomyśleć o rozstaniu? Niezależnie od tego, co zrobi kochanek.

223

Odp: Zakochałam się w kochanku

Czesc. Szukajac rady w necie nigdy nie dostaniesz 100% odpowiedzi Co zrobic w tej sytuacji. Ciezko jest dac konkretna rade gdy nie jest sie w danej sytuacji. Nie dziw sie kochankowi ze mowi ze odejdzie bo to prawda. On jest caly czas tym drugim i kazde urodziny,Swieta,rocznice przesiaduje w domu i w koncu i jego limit sie wyczerpie od tego czekania. W obecnym zwiazku nic juz sie u ciebie nie zmieni bo skoro rozmowy juz nie pomagaja to nic juz nie pomoze. Nie wiem jaka jest twoja relacja z kochankiem ale pol roku to troszke malo a dalbym sobie jeszcze pare miesiecy bys byla na 100 % pewna czy to jest to dla kogo warto zmienic swoje zycie. Powodzenia ci zycze.

224

Odp: Zakochałam się w kochanku
borussia napisał/a:

Czesc. Szukajac rady w necie nigdy nie dostaniesz 100% odpowiedzi Co zrobic w tej sytuacji. Ciezko jest dac konkretna rade gdy nie jest sie w danej sytuacji.

No to do wyboru ma tylko męża i kochanka. Niech się ich poradzi. big_smile

225

Odp: Zakochałam się w kochanku

Oj tam oj tam... Pewna kobieta była bardziej zaradna. smile

http://img.joemonster.org/i/2017/04/demot-219-410.jpg

226

Odp: Zakochałam się w kochanku

Ciągle to samo,nie układa mi się w związku,to zdradzam.A dlaczego nie tak: nie układa mi się w związku,próbuję rozmawiać o tym,nie udaje się rozmawiać,to odchodzę,a następnie wchodzę z czystą kartą w nowy związek.

227 Ostatnio edytowany przez Marevirck (2017-04-30 18:51:26)

Odp: Zakochałam się w kochanku

Witam wszystkich.

Co ja moge powiedzieć hmm... nie trudno znaleźć takie tematy i jestem przekonany że to ja jestem tym kochankiem o którego chodzi, choć mogę się mylić , a jeśli nie to jestem w identycznej sytuacji i czytając to wszystko mam wrażenie jakbym czytał o sobie  smile ( Co prawda jeśli o mnie mowa autorka dodała mi kilka lat ale to nie ważne  )
Ile ludzi tyle opini, nie będę nikogo przekonywał że romans to coś dobrego, bo tak nie jest.  Śmiać mi się tylko chce jak ktoś lubi generalizować, że każdy jest taki a inny jest taki.  Spodziewacie się że każdy działa według pewnych schematów, ale tak nie jest.  Od pół roku trwam w romansie z mężatką, myślicie że to planowałem ? Jak najbardziej nie, nawet mój najlepszy przyjaciel mówi że to do mnie nie podobne.  Ale stało sie zakochałem się w niej i wierze  że ona we mnie.  I nie jestem kolejnym typem za którego możecie mnie uważać  że pierdo#le od rzeczy, i chce ją zaciągnąć do łózka, chce z nią spędzić życie i najprostsze chwile, od zwykłych spacerów po wspólne mycie zębów i oglądanie filmów, chce żeby ze mną czuła się bezpiecznie i czuła ze jest kochana i ma moje wsparcie we wszystkim co robi smile Kocham ją całym sercem, i ciągle ją o tym zapewniam, spotkaliśmy się tylko kilka razy, ale nie dlatego że nie chciałem a dlatego że nie było możliwości.  Czemu chce żeby podjęła decyzje? Bo mi na niej szczerze zależy, i nie chce skończyć podobnie jak kolega wcześniej, że będziemy to przeciągać nie wiadomo jak długo a ona i tak nie podejmie decyzji, a ja niepotrzebnie będę cierpiał przez cały ten czas,  możecie się śmiać ale jeśli się coś do kogoś czuje to ciężko jest znieść myśl że każdego dnia wraca do innego, i wiedziałem od początku że nie jest sama ale od jakiegoś czasu boli mnie to bardzo.  Rozumiem ją że się boi, zdziwiłbym się jakby było inaczej, chce żeby była pewna ze jej nie zostawię, ze nie ważne co się wydarzy będę przy niej, nie jutro nie za miesiąc czy rok, ale teraz od tej chwili na zawsze ...ja też się boje że będziemy to przeciągać a na końcu i tak zostanę sam.. I nie mam zamiaru was przekonywać że bez względu na wszystko z nią zostanę i będę się o nią troszczył, wystarczy że ja jestem w pełni świadomy tych słów. Nie oczekuje od niej że z dnia na dzień spakuje walizki i zostawi wszystko, pragnę jedynie żeby była pewna którego z nas chce, i jeśli to byłbym ja to muszę być tego pewny, żebyśmy przestali gdybać i marzyć a zaczęli planować co dalej, nawet jeśli miało by to potrwać jakiś czas ale miałbym pewność że się wszystko układa, chciałbym z nią zamieszkać gdziekolwiek wspólnie dalibyśmy radę i napewno nie zostawił bym jej samej. A nie to co teraz życie w niepewności i strachu, i cierpienie bo muszę ukrywać i dusić w sobie tak wielkie uczucie jakim ją darzę.

Czy jej zapewnię wszystko? Nie mogę jej obiecać milionów i rejsu dookoła świata, mogę jej obiecać i zapewnić że nie pozwolę jej zostać samej z problemami i zawsze będę u jej boku jeśli tylko mi na to pozwoli, ze dam jej wszystko to co do szczęścia będzie jej potrzebne, miłość poczucie bezpieczeństwa i szczęście. I najważniejsze będę ją Kochał i dawał każdego dnia z siebie wszystko żeby z uśmiechem wyczekiwała kolejnego dnia.

Mówicie że każdy kochanek zostawia? A dla mnie to zabawne, bo " każdy" tak robi, tak samo jak " każdy" z was uważa że tak się właśnie stanie.
Mam niecałe 25 lat, i tak samo jak " każdy " w moim wieku ,mógłbym  biegać na imprezy co weekend wracać nie przytomny do domu, i pukać  nowe panienki bez przerwy, tłumacząc sobie że jest się młodym i ma się do tego prawo..
Ja poświęciłem swoją młodość na to żeby otworzyć własną firmę i od paru tygodni jestem właścicielem, nigdy nie szedłem ścieżkami które wydeptało społeczeństwo, wybieram własne drogi czasem trudniejsze ale jednego jestem pewny nigdy nie byłem i nie będę taki jak " Większość".   Chciałem się spotkać z moją ukochaną w tym tygodniu, nie wiem czy to "zuza00" ale bardzo możliwe, i chciałem jej dać coś co może choć trochę by ją przekonało w tym co do niej czuje.. niestety nie dała rady..  Sprawy się bardzo skomplikowały i teraz nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek ją zobaczę i z nią porozmawiam.

Jak to mówią, nadzieja umiera ostatnia, miałem ją do samego końca, wierzyłem że znajdzie odwagę i udowodni mi że te wszystkie słowa które wyznawała do mnie są prawdą... A skończyło się tak ze uslyszalem z jej ust coś co złamało mi serce...

228

Odp: Zakochałam się w kochanku
Marevirck napisał/a:

Witam wszystkich.

Co ja moge powiedzieć hmm... nie trudno znaleźć takie tematy i jestem przekonany że to ja jestem tym kochankiem o którego chodzi, choć mogę się mylić , a jeśli nie to jestem w identycznej sytuacji i czytając to wszystko mam wrażenie jakbym czytał o sobie  smile ( Co prawda jeśli o mnie mowa autorka dodała mi kilka lat ale to nie ważne  )
Ile ludzi tyle opini, nie będę nikogo przekonywał że romans to coś dobrego, bo tak nie jest.  Śmiać mi się tylko chce jak ktoś lubi generalizować, że każdy jest taki a inny jest taki.  Spodziewacie się że każdy działa według pewnych schematów, ale tak nie jest.  Od pół roku trwam w romansie z mężatką, myślicie że to planowałem ? Jak najbardziej nie, nawet mój najlepszy przyjaciel mówi że to do mnie nie podobne.  Ale stało sie zakochałem się w niej i wierze  że ona we mnie.  I nie jestem kolejnym typem za którego możecie mnie uważać  że pierdo#le od rzeczy, i chce ją zaciągnąć do łózka, chce z nią spędzić życie i najprostsze chwile, od zwykłych spacerów po wspólne mycie zębów i oglądanie filmów smile Kocham ją całym sercem, i ciągle ją o tym zapewniam, spotkaliśmy się tylko kilka razy, ale nie dlatego że nie chciałem a dlatego że nie było możliwości.  Czemu nalegam żeby podjęła decyzje? Bo mi na niej szczerze zależy, i nie chce skończyć podobnie jak kolega wcześniej, że będziemy to przeciągać nie wiadomo jak długo a ona i tak nie podejmie decyzji, a ja niepotrzebnie będę cierpiał przez cały ten czas,  możecie się śmiać ale jeśli się coś do kogoś czuje to ciężko jest znieść myśl że każdego dnia wraca do innego, i wiedziałem od początku że nie jest sama ale od jakiegoś czasu boli mnie to bardzo.  Rozumiem ją że się boi, zdziwiłbym się jakby było inaczej..ale ja też się boje że będziemy to przeciągać a na końcu i tak zostanę sam.. I nie mam zamiaru was przekonywać że bez względu na wszystko z nią zostanę i będę się o nią troszczył, wystarczy że ja jestem w pełni świadomy tych słów. Nie oczekuje od niej że z dnia na dzień spakuje walizki i zostawi wszystko, pragnę jedynie żeby była pewna którego z nas chce, i jeśli to byłbym ja to muszę być tego pewny, żebyśmy przestali gdybać i marzyć a zaczęli planować co dalej, nawet jeśli miało by to potrwać jakiś czas ale miałbym pewność że się wszystko układa. A nie to co teraz życie w niepewności i strachu, i cierpienie bo muszę ukrywać i dusić w sobie tak wielkie uczucie jakim ją darzę.

Czy jej zapewnię wszystko? Nie mogę jej obiecać milionów i rejsu dookoła świata, mogę jej obiecać i zapewnić że nie pozwolę jej zostać samej z problemami i zawsze będę u jej boku jeśli tylko mi na to pozwoli.  I co najważniejsze będę ją Kochał i dawał każdego dnia z siebie wszystko żeby z uśmiechem wyczekiwała kolejnego dnia.

Mówicie że każdy kochanek zostawia? A dla mnie to zabawne, bo " każdy" tak robi, tak samo jak " każdy" z was uważa że tak się właśnie stanie.
Mam niecałe 25 lat, i tak samo jak " każdy " w moim wieku ,mógłbym  biegać na imprezy co weekend wracać nie przytomny do domu, i pukać  nowe panienki bez przerwy, tłumacząc sobie że jest się młodym i ma się do tego prawo..
Ja poświęciłem swoją młodość na to żeby otworzyć własną firmę i od paru tygodni jestem właścicielem, nigdy nie szedłem ścieżkami które wydeptało społeczeństwo, wybieram własne drogi czasem trudniejsze ale jednego jestem pewny nigdy nie byłem i nie będę taki jak " Większość".   Chciałem się spotkać z moją ukochaną w tym tygodniu, nie wiem czy to "zuza00" ale bardzo możliwe, i chciałem jej dać coś co może choć trochę by ją przekonało w tym co do niej czuje.. niestety nie dała rady..  Sprawy się bardzo skomplikowały i teraz nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek ją zobaczę i z nią porozmawiam.

Jak to mówią, nadzieja umiera ostatnia, miałem ją do samego końca, wierzyłem że znajdzie odwagę i udowodni mi że te wszystkie słowa które wyznawała do mnie są prawdą... A skończyło się tak że złamała mi serce.



Siema.Doskonale cie rozumiem bo tkwie juz w takim czyms 2 lata i ci powiem ze juz mam dosyc bycia wciaz drugim. Jak jestesmy razem jest bajka ale ona boi sie odejsc od meza bo Co powie mama i otoczenie. Pol roku u ciebie to pikus ale wytrwalosci ci zycze. Daj sobe czas ile jestes wytrzymac ale juz ci mowie ze lekko nie bedzie. Przyjda swieta czy urodziny a ty bedziesz z boku. Tez ja kocham i nie raz juz jej mowilem ze chce z nia byc i z jej synek i ona o tym wie  ale nic nie moze zrobic. Moze nie chce a moze nie moze i wiem ze sie boi zmian i ja rozumiem. Nie chce bym odchodzil ale dosc mam bycia pocieszeniem bo ile mozna. Pisac juz tylko mi sie nie chce a widywac sie nie da bo nie ma kiedy. Powodzenia ci zycze i duzo wytrwalosci.

229

Odp: Zakochałam się w kochanku

Marevirck,nie jestem specjalnie wierzący,ale zdaje się,że jest takie przykazanie: "Nie pożądaj żony bliźniego swego".I myślę,że wcale nie jest takie głupie.Zakochałeś się? Ok,ale jak to się stało,walnęło Cię od pierwszego wejrzenia? Wielu ludzi żyje w takim "zakochaniu" do innych żon,mężów wiele lat,czasem niespełnieni aż do śmierci.Myślisz,że dlaczego Ona jest żoną innego? Myślisz,że co mu przyrzekała? Miłość i wierność,oraz to,że Go nie opuści aż do po grób.Że będą razem na dobre,i na złe.Przemyśl to sobie.I zastanów się,jak rozwalisz to małżeństwo,czy karma do Ciebie nie wróci.I pomyśl jak czasem będziesz brał z Nią ślub,co Tobie przyrzeka.

230

Odp: Zakochałam się w kochanku

Ciekawe ,czy po zdradzie -Twój mąż będzie miał ochotę wciaż być Twoim mężem. Poza tym -jakoś nikt się tu nie przejął specjalnie losem DZIECKA. Rozumiem , że skoro odchodzisz , to dziecko zostaje z Ojcem, bo jakoś sobie nie potrafię wyobrazić , że  sąd za zdradę  obdaruje Ciè w nagrodę dzieckiem a mąż -nie dość , że  mu przyprawiłaś rogi to jeszcze zostanie pozbawiony dziecka ???
Pomijając już fakt, że takie zachowanie  byłoby niewyobrażalnym skur.....syństwem , to proponuję liczyć się z faktem , że można za coś takiego zarobić kosę gdzieś w ciemnym kącie. Facet, któremu zabierzesz wszystko co najważniejsze-rodzinę,dziecko,godność...-nie będzie miał nic do starcenia.

231 Ostatnio edytowany przez adiafora (2017-04-30 19:06:42)

Odp: Zakochałam się w kochanku

no to tym bardziej zwiewac gdziekolwiek i oby dalej od takiego psychola.

232

Odp: Zakochałam się w kochanku
adiaphora napisał/a:

no to tym bardziej zwiewac gdziekolwiek i oby dalej od takiego psychola.

Ty poważnie na podstawie analizy możliwych zachowań męskich , rzuciłaś obelgę "psychol" w stronę człowieka  o którym nic nie wiesz ? Hm...
Nikt nie wie jak zachowa się ktokolwiek w sytuacji podbramkowej. Normalny człowiek pod wpływem pewnych okoliczności  może się zachować  w sposób nieprzewidywalny. Najlepiej nie poddawać nikogo takim eksperymentom psychologicznym i nie badać ile wytrzyma, bo to się może źle skończyć. A plany autorki tematu  właśnie zmierzają do  spowodowania sytuacji gdy  ktoś miałby utracić rodzinę i dziecko oraz dowiedzieć się ,że zabrano mu godność.  Każdy pies w końcu ugryzie jak się będziesz nad nim za długo znęcać. Kwestia dawki. Nie wierzysz -spróbuj.

233

Odp: Zakochałam się w kochanku
Marevirck napisał/a:

Mówicie że każdy kochanek zostawia? A dla mnie to zabawne, bo " każdy" tak robi, tak samo jak " każdy" z was uważa że tak się właśnie stanie.
Mam niecałe 25 lat

Dla ciebie zabawne, że "każdy z was uważa" a dla mnie dużo bardziej zabawne są zapewnienia o dozgonnej miłości
w ustach 25 latka, który spotkał się kilka razy na niezobowiązującym bzykanku z mężatką i nagle uznał iż kocha ją wielce.
Do tego stopnia, że wymaga od niej porzucenia rodziny i poukładanego życia, żeby związać się z gołodupcem, którego nawet nie zna.
To jest zabawne. Namącisz lasce w bani, ona w te brednie uwierzy i jeszcze faktycznie od męża odejdzie, stawiając wszystko na jedną kartę,
a kiedy po pół roku wspólnego mieszkania zaczną wychodzić wasze wady, różnice charakterów czy fakt że poza łóżkiem nic was nie łączy,
praktycznie nie macie o czym rozmawiać, ani nie macie co wspólnie robić, nagle się okaże że pokątny romansik a zwykłe codzienne życie,
to są dwa całkowicie odmienne światy i ten drugi nie bardzo ci pasuje, bo myślałeś że będzie inaczej... no człowieku bądź że poważny,
takie historie są na porządku dziennym i to dlatego z kochankami rzadko kiedy cokolwiek wychodzi, nie wy pierwsi i nie ostatni.
No i co jej wtedy powiesz? Przepraszam, pomyliłem się, wracaj do męża? Założę się o lewą rękę, że jej dziecka na oczy nawet nie widziałeś,
a już w ciemno zakładasz, że pokochasz jak własne i wychowasz jak własne... mglistego pojęcia nie masz o czym w ogóle mówisz.
I sorry, ale tyle właśnie są warte te twoje zapewnienia. Pusty słowotok z którego nic kompletnie nie wynika i jak laska ma równo pod sufitem,
to nie ma się co dziwić, że będzie ściemniać ile wlezie, bo nigdy w życiu nie narazi siebie, a tym bardziej dziecka na zostanie z niczym,
kiedy już wam się znudzi odgrywanie roli superbohatera. Macie dośc bycia drugim, to sobie poszukajcie takiej, dla której będziecie jedynym.
Kieruje wami tylko i wyłącznie niedopompowane ego, a nie żadna tam jakaś miłość. Nie możecie zniesć myśli, że one mają mężów i tylko to was boli,
a te gadki szmatki o poświęcaniu życia dla mężatek, których kompletnie nie znacie, to jest tylko czcza paplanina bez żadnego pokrycia.
Zazwyczaj (w 99,8% przypadków) rzeczywistość bardzo szybko weryfikuje te wszystkie obiecanki i kończy się to tak, że kochaś umywa ręce,
a żonka zostaje na lodzie lub ewentualnie odwrotnie, że kochanka zawija tyłek i mąż zostaje z niczym. Jak przeżyjesz następne 25 lat
też będziesz to wiedział i wtedy nie będzie już dla ciebie zabawne, że "każdy tak robi" ale póki co młodyś jeszcze i naiwny, bardzo naiwny.

234

Odp: Zakochałam się w kochanku

Powoli, powoli. I kościół już zastanawia się nad tymi przysięgami i dawaniem rozwodów. Obie strony przysięgają i tam chodzi o coś głębszego niż tylko nie dawać d... Nie oszukiwać ma być generalnie i się starać. Jak nie pasuje, to się rozstać i dać szansę komuś drugiemu. A dziecko co? Jakie wzory powieli w życiu? Co, nie zauważy niczego? Jak nie zauważy to i tak się 'krzywo' nauczy. Nie ma co żyć 'na' nieszczęściu swoim czy kogoś. Zawsze twierdzę i twierdziłem, że jak kochasz to możesz mieć ewentualne problemy z odkochaniem ale możesz się też cieszyć, że druga strona szczęśliwsza nagle z kim innym. Tak mam osobiście - powtarzam, aby nikt mnie nie oszukiwał. To moja granica... Zdrady pewnie bym nie darował i bym odszedł. Na dwa fronty działać to jakoś idzie, że oba można przegrać i 3 osoby nieszczęsliwe. Chyba, że o 'numerek' chodziło, to wtedy sumienie kobiety, które czasami wcale nie gryzie. A od mężatek to zasada taka aby trzymać się w dystansie. Najpierw niech sobie ureguluje sprawę z mężem. Tylko dobrze mówić i radzić. I tak będzie, że miłość, że kocham, że krzywdy nie robię, że bielutki jestem bo ona nieszczęśliwa. Albo 'czarny' charakter ale to ludzkie, więc mi wybaczcie. A niech się określi i przestanie zmyły robić. Niech się zachowa, jak sama / sam chce być traktowany...

235 Ostatnio edytowany przez adiafora (2017-04-30 20:14:37)

Odp: Zakochałam się w kochanku

Marceli40, o jakiej godności Ty prawisz człowieku? Męską godność to wy chyba macie w rozporku, jak zdolni jesteście kose sprzedać matce własnego dziecka, bo rogi wam przyprawiła.  O takich psycholach piszę. Nie chce mi się już czytac tych bzdur.
Dla większości panów na tym forum, z tego, co czytam, istota małżeństwa to by żona nie dawała dupy innym. To jest największa wartość. I małżeństwa, i żony. Reszta jest tylko dodatkiem. Może te żony to czują, jaką dla was wartość przedstawiają, stąd nie mają skrupułów.

236 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-04-30 19:58:41)

Odp: Zakochałam się w kochanku
anderstud napisał/a:

Dla ciebie zabawne, że "każdy z was uważa" a dla mnie dużo bardziej zabawne są zapewnienia o dozgonnej miłości
w ustach 25 latka, który spotkał się kilka razy na niezobowiązującym bzykanku z mężatką i nagle uznał iż kocha ją wielce.
Do tego stopnia, że wymaga od niej porzucenia rodziny i poukładanego życia, żeby związać się z gołodupcem, którego nawet nie zna.

A wiesz anderstud, jak się zwykle z Tobą zgadzam to nie tym razem. Jak Ty się widzisz z żoną, która się tak pogubiła, że kocha innego a z Tobą jest bo ma poukładane i dziecko?
Przecież prędzej czy poźniej będzie i drugi kochanek i ciągłe niezdecydowanie i niedocenianie męża. On już będzie zawsze beeee. Przetłumaczysz? Really? Dla mnie się rozstać, innej drogi poszukać.
Moim zdaniem może być lepiej - dla obu stron. Nawet pomimo dziecka, które jest chyba największym komplikatorem sytuacji.

Acha, dla jasności, mam w d... rozterki kochanka. Generalnie mi chodzi o tą rodzinę.

237

Odp: Zakochałam się w kochanku
rh72 napisał/a:

A wiesz anderstud, jak się zwykle z Tobą zgadzam to nie tym razem. Jak Ty się widzisz z żoną, która się tak pogubiła, że kocha innego a z Tobą jest bo ma poukładane i dziecko?

Ale przecież tak funkcjonuje przynajmniej połowa małżeństw w PL, a druga połowa już dawno się rozwiodła smile
I ja nie bronię nikomu rozwodu wziąć, odejść od beznadziejnego męża czy puszczalskiej żony. Nie o to mi chodzi.
Rozchodzi mnie się tylko o te ckliwe banialuki, które czytam we wszystkich wątkach podobnych do tego tutaj,
gdzie zamiast się rozejść jak cywilizowani ludzie, uprawia się czystej wody kur*stwo ubrane w piękne słówka
i dopisuje do tego historię wielkiej miłości, która z miłością ma tyle samo wspólnego co promenada z promem kosmicznym.
Jak ktoś opowiada o bezwarunkowej miłości do osoby, którą widział na oczy kilka razy w życiu przez godzinę czy dwie,
to można spokojnie przyjąć, że cała reszta jego zapewnień posiada mniej więcej podobną wartość. Dla mnie żadną.

238

Odp: Zakochałam się w kochanku

A to inaczej bo mi się zdało, że nakłaniasz to zostania w związku gdzie kobieta lub facet już posprzątali sobie w małżeństwie i ma zamiar żyć z przyzwyczajenia i/lub strachu o 'przyszłość'...

239

Odp: Zakochałam się w kochanku
adiaphora napisał/a:

Marceli40, o jakiej godności Ty prawisz człowieku? Męską godność to wy chyba macie w rozporku, jak zdolni jesteście kose sprzedać matce własnego dziecka, bo rogi wam przyprawiła.  O takich psycholach piszę. Nie chce mi się już czytac tych bzdur.
Dla większości panów na tym forum, z tego, co czytam, istota małżeństwa to by żona nie dawała dupy innym. To jest największa wartość. I małżeństwa, i żony. Reszta jest tylko dodatkiem. Może te żony to czują, jaką dla was wartość przedstawiają, stąd nie mają skrupułów.

Poczytaj sobie -niekoniecznie na forach-co wywołuje gniew i agresję. Dowiesz się może , że zdrada lub zabranie dziecka jest formą znęcania się nad partnerem  . A kto się znęca , powinien się liczyć z tym że ofiara znęcania może zapragnąć wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę-poza salą sądową i wbrew obowiązującemu prawu. Oczywiście są kraje ,gdzie za zdradę małżeńską jest czapa bez sądu. W Polsce i w religii katolickiej puszczać się można legalnie a zgłoszenie znęcania psychicznego zostanie uwalone w prokuraturze. Więc co zostanie dla ofiary ?  Terapia ? Może. A może  zajebać oprawcę kosą i po 25 latach cieszyć się wolnością.

240

Odp: Zakochałam się w kochanku

Kolego anderstud, i widzisz to jest co co mówiłem wszystko i wszystkich do jednego wora, i własnie straciłeś swoją lewą rękę o która sie załozyłeś smile   Nie znasz mnie nie wiesz jak zostałem wychowany i nie wiesz przez co w życiu przeszedłem, to nie wiek tylko to co nas spotkało w życiu kształtuje nasz charakter,  nikogo nie chce obrażać ale emocjonalnie jestem bardziej dojrzały i stabilny niż nie jeden 40-50 latek... I nie sugeruj się też tymi kilkoma spotkaniami bo nie znasz całej prawdy, a nie chce jej tez ujawniać, ale spędziłem z nią znacznie więcej czasu niż zostało to opisane wcześniej...

241

Odp: Zakochałam się w kochanku
Marevirck napisał/a:

Kolego anderstud, i widzisz to jest co co mówiłem wszystko i wszystkich do jednego wora, i własnie straciłeś swoją lewą rękę o która sie załozyłeś smile   Nie znasz mnie nie wiesz jak zostałem wychowany i nie wiesz przez co w życiu przeszedłem, to nie wiek tylko to co nas spotkało w życiu kształtuje nasz charakter,  nikogo nie chce obrażać ale emocjonalnie jestem bardziej dojrzały i stabilny niż nie jeden 40-50 latek... I nie sugeruj się też tymi kilkoma spotkaniami bo nie znasz całej prawdy, a nie chce jej tez ujawniać, ale spędziłem z nią znacznie więcej czasu niż zostało to opisane wcześniej...

Człowieku, Ty naprawdę piszesz o byciu dojrzalszym i stabilniejszym od niejednego 40-50 latka? Ależ to prawda ale nie sądzę, że od 'większości'. Jak trzeba być dojrzałym aby spotykać się z mężatką i czekać aż jej 'przejdzie' małżeństwo? Nie znamy całej prawdy i tylko prawdy. Sądzimy po tym co się dzieje z opisu a nie dzieje się dobrze. Pewnie, że nie wiek kształtuje ale przejścia tylko im starszy tym więcej zwykle przeszedł. Nie pisz o dojrzałości w takim kontekście, że myślisz w życiu i masz abmicje. I tak, trzeba się zachowywać odpowiednio. To jest klucz.

242 Ostatnio edytowany przez authority (2017-04-30 21:43:35)

Odp: Zakochałam się w kochanku
Marceli40 napisał/a:

Ciekawe ,czy po zdradzie -Twój mąż będzie miał ochotę wciaż być Twoim mężem. Poza tym -jakoś nikt się tu nie przejął specjalnie losem DZIECKA. Rozumiem , że skoro odchodzisz , to dziecko zostaje z Ojcem, bo jakoś sobie nie potrafię wyobrazić , że  sąd za zdradę  obdaruje Ciè w nagrodę dzieckiem a mąż -nie dość , że  mu przyprawiłaś rogi to jeszcze zostanie pozbawiony dziecka ???
Pomijając już fakt, że takie zachowanie  byłoby niewyobrażalnym skur.....syństwem , to proponuję liczyć się z faktem , że można za coś takiego zarobić kosę gdzieś w ciemnym kącie. Facet, któremu zabierzesz wszystko co najważniejsze-rodzinę,dziecko,godność...-nie będzie miał nic do starcenia.

Sad kieruje się dobrem dziecka a nie zemstą. Sąd w tym przypadku nie ocenia kto zdradził. Ocenia kto zajmował się więcej dzieckiem a przede wszystkim z kim jest dziecko lepiej emocjonalnie bardziej związane oczywiście  pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Udowodnij sadowi iż zajmowałeś się dzieckiem iż je kochasz. Widzę tu tylko ego ego. Nie dziwota iż ciebie zostawiła. Gdyby nie było zdrady i odejście ciekawe co wtedy byś wymyślił. Takie osoby jak ty pewnie same zdradzały tylko to lepiej ukrywały...
Uczciwa osoba tak się nie zachowuje. Widzę succubie iż masz poważny problem ze sobą.

243 Ostatnio edytowany przez adiafora (2017-04-30 23:06:13)

Odp: Zakochałam się w kochanku
Marceli40 napisał/a:
adiaphora napisał/a:

Marceli40, o jakiej godności Ty prawisz człowieku? Męską godność to wy chyba macie w rozporku, jak zdolni jesteście kose sprzedać matce własnego dziecka, bo rogi wam przyprawiła.  O takich psycholach piszę. Nie chce mi się już czytac tych bzdur.
Dla większości panów na tym forum, z tego, co czytam, istota małżeństwa to by żona nie dawała dupy innym. To jest największa wartość. I małżeństwa, i żony. Reszta jest tylko dodatkiem. Może te żony to czują, jaką dla was wartość przedstawiają, stąd nie mają skrupułów.

Poczytaj sobie -niekoniecznie na forach-co wywołuje gniew i agresję. Dowiesz się może , że zdrada lub zabranie dziecka jest formą znęcania się nad partnerem  . A kto się znęca , powinien się liczyć z tym że ofiara znęcania może zapragnąć wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę-poza salą sądową i wbrew obowiązującemu prawu. Oczywiście są kraje ,gdzie za zdradę małżeńską jest czapa bez sądu. W Polsce i w religii katolickiej puszczać się można legalnie a zgłoszenie znęcania psychicznego zostanie uwalone w prokuraturze. Więc co zostanie dla ofiary ?  Terapia ? Może. A może  zajebać oprawcę kosą i po 25 latach cieszyć się wolnością.

no wiesz, ktoś może nawet uważać, że zdrada jest morderstwem na jego uczuciach, ale to jego problem a nie reszty swiata chyba?
Wymierzać sprawiedliwosć na własną rękę? Widzę, że hołdujesz zasadzie sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie. To jest zabawne w ustach babki Leonii na filmie, ale nie w życiu. Zwłaszcza z powodu, że kogoś żona zdradziła a sąd oprzyznał jej opiekę nad dzieckiem. Taka zemsta o jakiej piszesz to wytwór chorego umysłu. Robiąc krzywdę matce swojego dziecka, tym samym robisz krzywdę wlasnemu dziecku oraz sobie. Ale co tam, że zostałoby sierotą, z piętnem ojca mordercy, który i tak spędziłby w pierdlu ćwierć wieku nie widując swojego dziecka wcale, czyli tak, jakby go nie miał. Gdzie tu sens?  Gdzie logika? Tak robią psychole a nie normalni ludzie.
Wierzę, że w klimatach islamskich czułbyś się jak ryba w wodzie. Daleko w sumie nie masz. Choć to mentalnie odległa galaktyka to fizycznie ta sama planeta. Wystarczy kupić bilet.

244 Ostatnio edytowany przez authority (2017-05-01 03:48:32)

Odp: Zakochałam się w kochanku

Marceli40 Myślisz iż kobiety nie cierpią po zdradzie. Tu kobiety mają gorzej nie ma państwa w którym zdradzający mąż dostaje karę śmierci za zdradę.

245 Ostatnio edytowany przez Marceli40 (2017-05-01 07:11:37)

Odp: Zakochałam się w kochanku
authority napisał/a:

Marceli40 Myślisz iż kobiety nie cierpią po zdradzie. Tu kobiety mają gorzej nie ma państwa w którym zdradzający mąż dostaje karę śmierci za zdradę.

Więc przyznajesz , że zdrada jest zadaniem cierpienia partnerowi/partnerce ?  A zadanie cierpienia to forma znęcania się ? 
Ja nigdzie nie napisałem , że  popieram  zaje..nie kogoś kosą za to że się znęca. Sugeruję tylko , że wielu normalnych ludzi , gdy się ich podda znęcaniu -zmienią się  i zachowają w sposób trudny do przewidzenia a jak się ich nie podda znęcaniu-żyją sobie normalnie nikomu nie wadząc.  Więc przeprowadzanie  tego typu eksperymentów psychologicznych  na partnerze może się nie okazać zbyt dobrym pomysłem. Jednemu agresorowi się "upiecze" bo ofiara  zareaguje płaczem,zamknięciem się w sobie ,dostanie depresji ... a inny agresor za zadane cierpienie  zostanie skatowany ,albo zabity. Berkowitz już 50 lat temu przeprowadzał podobne eksperymenty psychologiczne i wiadomo z jakim skutkiem-nie ma sensu tego powtarzać we własnym życiu.  I każdy -autorka tego wątku również- znęcając się nad partnerem - powinna zdawać sobie sprawę , że mogą jakieś skutki wystąpić a jakie one będą-to już zależy tylko od stanu wytrzymałości psychicznej ofiary-więc ruletka. I żeby było jasne - to działa w dwie strony. Jak już masz męża/żonę  to nie baw się w eksperymenty psychologiczne na nim/niej .

246

Odp: Zakochałam się w kochanku
authority napisał/a:
Marceli40 napisał/a:

Ciekawe ,czy po zdradzie -Twój mąż będzie miał ochotę wciaż być Twoim mężem. Poza tym -jakoś nikt się tu nie przejął specjalnie losem DZIECKA. Rozumiem , że skoro odchodzisz , to dziecko zostaje z Ojcem, bo jakoś sobie nie potrafię wyobrazić , że  sąd za zdradę  obdaruje Ciè w nagrodę dzieckiem a mąż -nie dość , że  mu przyprawiłaś rogi to jeszcze zostanie pozbawiony dziecka ???
Pomijając już fakt, że takie zachowanie  byłoby niewyobrażalnym skur.....syństwem , to proponuję liczyć się z faktem , że można za coś takiego zarobić kosę gdzieś w ciemnym kącie. Facet, któremu zabierzesz wszystko co najważniejsze-rodzinę,dziecko,godność...-nie będzie miał nic do starcenia.

Sad kieruje się dobrem dziecka a nie zemstą. Sąd w tym przypadku nie ocenia kto zdradził. Ocenia kto zajmował się więcej dzieckiem a przede wszystkim z kim jest dziecko lepiej emocjonalnie bardziej związane oczywiście  pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Udowodnij sadowi iż zajmowałeś się dzieckiem iż je kochasz. Widzę tu tylko ego ego. Nie dziwota iż ciebie zostawiła. Gdyby nie było zdrady i odejście ciekawe co wtedy byś wymyślił. Takie osoby jak ty pewnie same zdradzały tylko to lepiej ukrywały...
Uczciwa osoba tak się nie zachowuje. Widzę succubie iż masz poważny problem ze sobą.

Pół tego posta jakby nie do mnie była. Kto kogo zostawił ?  Co ja mam udowadniać sądowi?  Skąd wnioskujesz , że  ktoś mnie zdradził ? Albo że ja kogoś zdradzałem ?  Coś chciałeś napisać mądrego , ale wyszło słabo.  Ogarnij się od początku, przeczytaj jaki problem opisuje autorka tego wątku i jeśli potrafisz zająć stanowisko w temacie wątku -to się składnie wypowiedz.  Logiczne ?
Moje zdanie na ten temat jest takie , że autorka wątku powinna spojrzeć na sprawę szerzej. Nie tylko JA i JA ... Co dobre dla mnie . Jest jeszcze dziecko i jego reakcje i jest jeszcze partner i jego reakcje.  Autorka powinna sobie uświadomić że jej zachowanie jest formą znęcania się nad partnerem a eksperyment Berkowitz-a  może dać odpowiedź na pytanie o reakcję na to znęcanie. I wcale nie mówię , że  tak musi być. Ale każda akcja wywołuje jakąś reakcję.Być może partner zamknie się w sobie , popłacze,pocierpi kilka miesięcy albo nałyka się jakichś psychotropów i się ogarnie. Ale jest opcja ,że reakcja może być inna i lepiej zdawać sobie z tego sprawę. A najlepiej nie robić eksperymentów psychologicznych na własnej rodzinie.  Więc daruj sobie jakieś osobiste wycieczki w moją stronę, bo nie ma to żadnego sensu. Autorka wrzuciła tekst-oczekuje różnych punktów widzenia a tu zamiast jej pomóc , to forumowicze się pokłócili. Jak to w Polsce. Ja -póki  co nikogo nie zaje..łem kosą i nie mam takiego zamiaru. Jak w ogóle można na podstawie  moich postów wysnuć wniosek ,że ja coś takiego popieram... a poza tym wątek nie jest o tym co ja popieram  więc rozwodzenie się nad tym co ja popieram a czego nie popieram jest w ogóle nie na temat. Żeby było jasne-nie popieram eksperymentu Berkowitza i nigdy nie popierałem i nie będę w przyszłości popierał. Ale mówienie o wynikach tego eksperymentu to nie jest popieranie tylko stwierdzenie faktu.

247

Odp: Zakochałam się w kochanku
Marceli40 napisał/a:

Ciekawe ,czy po zdradzie -Twój mąż będzie miał ochotę wciaż być Twoim mężem. Poza tym -jakoś nikt się tu nie przejął specjalnie losem DZIECKA. Rozumiem , że skoro odchodzisz , to dziecko zostaje z Ojcem, bo jakoś sobie nie potrafię wyobrazić , że  sąd za zdradę  obdaruje Ciè w nagrodę dzieckiem a mąż -nie dość , że  mu przyprawiłaś rogi to jeszcze zostanie pozbawiony dziecka ???
Pomijając już fakt, że takie zachowanie  byłoby niewyobrażalnym skur.....syństwem , to proponuję liczyć się z faktem , że można za coś takiego zarobić kosę gdzieś w ciemnym kącie. Facet, któremu zabierzesz wszystko co najważniejsze-rodzinę,dziecko,godność...-nie będzie miał nic do starcenia.

No niestety zapachniało tu naiwnością. Tak niestety jest w tym pięknym kraju. Jeden z mnóstwa przypadków. Mąż jeździł za granicę za kasą. W międzyczasie żonka poznała kochanka. Pewnego pięknego dnia gdy przyjechał, a sprawa z kochankiem już była pewna, że będa razem. Mąż dostał kopniaka. Sąd zasądził alimenty na 2 synów, których mieli. Teraz żonka zyje z kochankiem, a były mąż buli alimenciki.

248 Ostatnio edytowany przez Marceli40 (2017-05-01 09:49:47)

Odp: Zakochałam się w kochanku

No niestety zapachniało tu naiwnością. Tak niestety jest w tym pięknym kraju. Jeden z mnóstwa przypadków. Mąż jeździł za granicę za kasą. W międzyczasie żonka poznała kochanka. Pewnego pięknego dnia gdy przyjechał, a sprawa z kochankiem już była pewna, że będa razem. Mąż dostał kopniaka. Sąd zasądził alimenty na 2 synów, których mieli. Teraz żonka zyje z kochankiem, a były mąż buli alimenciki.

Bo zdrada w Polsce jest legalna.
Więc nie ma się co dziwić , że  potem czytamy newsy "zabił za zdradę"
Zdrada sama w sobie jest legalna. Ale zdrada jeśli powoduje cierpienie-jest znęcaniem się psychicznym a to już legalne nie jest. Tylko że praktyka stosowania prawa a prawo , to dwie różne sprawy.  Nie widziałem nigdy wyroku za znęcanie w formie zdrady a zdrada jest znęcaniem bez cienia wątpliwości.  Niektóre ofiary takiej przemocy biorą sprawy w swoje ręce.  Jak ktoś bardzo chce sobie robić eksperymenty psychologiczne i badać wytrzymałość partnera/partnerki  na zdrady i to bez posiadania kwalifikacji-dyplomu psychologa-to skutki mogą być ciekawe.
alimenty i zabranie dzieci pracujacemu ojcu w sytuacji , gdy matka puszczała się z kochasiem  -to szczyt bestialstwa.

249

Odp: Zakochałam się w kochanku

Znajomości przez internet nie są pewne. Moim zdaniem lepiej poznać kogoś, komu można przyjrzeć się z boku, w pracy, w jakimiś klubie. Ogólnie, żeby ta osoba należała do jakieś społeczności itd. Nie uważam, że nie ma reguły od wyjątku, ale z moich doświadczeń to się losuje taką osobę przez internet...tak jak los w loterii, możesz trafić a może to być kompletna klapa. Ogólnie czasem może być coś takiego, że zamienił stryjek siekierkę na kijek i okaże się że ten ktoś może być dużo gorszy niż nasz mąż, niż nasz partner. Do końca nie wiem , jak Ci pomóc, bo nie mam dzieci, nie wiem, jak by to było jakbym ja była w podobnej sytuacji.

250

Odp: Zakochałam się w kochanku

Nie wiem co zrobię, przerosła mnie ta sytuacja.Nie potrafię podjąć decyzji.Nie jestem bez serca, żal mi męża, zrobię mu krzywdę tym odejściem. Ogólnie jestem zależna od niego, boję się nawet zamieszkać samą, bo zawsze mieszkałam z kimś. Boję się, że nie poradzę sobie. Być może przesadzam z tą niewiarą w siebie.
Mąż ostatnio jakby bardziej się mną zainteresował, chce seksu. Ale ja już tego nie chcę, nie chcę seksu, czułości.Tęsknię za kochankiem.

251

Odp: Zakochałam się w kochanku

Obserwuje ten temat od samego pocżątku, moja siostra ma identyczny problem tylko że jest dużo młodsza wzięła ślub jak miała 19 lat teraz ma 22 i ten sam problem co ty, ślub był tylko ze względu na dziecko, i teraz jest z nim nieszczęśliwa wiecznie kolesia nie ma w domu a ona musi radzić sobie sama, on imprezy ona zajmowanie się dzieckiem. Poznała starszego, i spotykają się jakiś czas jest dla niej opiekuńczy a przede wszystkim dla dziecka, i obie też nie wiemy co dalej robić chciałabym jej pomóc.

Przede wszystkim, u Ciebie problemem jest to że masz mało wiary w siebie, że poradzisz sobie w życiu sama. Nie masz bliskich którzy byli by dla Ciebie podpora w ciężkich chwilach?  Ja dla mojej siostry właśnie taką jestem nie pozwalam jej się poddać.

Tęsknisz za kochankiem? Tzn że nie macie kontaktu bo Cie zostawił? czyli wszystko było do przewidzenia smile
A co do męża, czy nie o to Ci właśnie chodziło żeby w małżeństwie zaczęło się układać?

252

Odp: Zakochałam się w kochanku

Tęsknię za nim, bo spotykamy się dość rzadko. Choć kontaktujemy się codziennie.A mąż? Chyba to wszystko trochę za późno, nie czuję już miłości, nie chcę tego.I zdaję sobie sprawę, że on stał się taki, bo ja się wycofałam, już nie proszę o zainteresowanie, o seks, o czułość, o cokolwiek.

253 Ostatnio edytowany przez Zaradnna (2017-05-01 12:45:11)

Odp: Zakochałam się w kochanku

Skoro jest Ci tak źle to czemu nie weźmiesz swojego życia we własne ręce, nie patrząc na innych tylko siebie i dziecko. Pomyśl sama o sobie jesteś nieszczęśliwa, a nieszczęśliwy człowiek nie może dać szczęścia innemu i chodzi tu głównie o dziecko, chcesz być taka do końca życia? Skoro mówiłaś że mąż jest taki od lat, to wątpię żeby nagle nastała w nim przemiana, jego zainteresowanie jest pewnie chwilowe, a za jakiś czas znów się stanie taki jakim był i pewnie im będzie starszy to jeszcze gorzej.  Skoro zauważył twoje wycofanie to nie boisz że że zacznie niebawem podejrzewać że jest ten drugi? Tęsknisz za jednym a żyjesz z drugim, takie coś w końcu wyjdzie bo pewnie zachowujesz się inaczej. A skoro tęsknisz to znaczy że coś do niego czujesz.  Każdy ma prawo do błędów, twoim błędem jest trwanie w czymś co nie daje Ci szczęścia i Cie ogranicza, przez co tracisz wiarę w siebie i swoja wartość. I to nie jest chwilowy kryzys w małżeństwie, wspominałaś że ten kryzys jest już od lat. Zacznij myśleć o sobie, ale nie w kontekście zdradzania męża, tylko w poukładaniu sobie życia i rozpoczęcie go na nowo,a na pewno poznasz kogoś kto da Ci szczęście i będziesz się dziwić sobie czemu nie zrobiłaś tego dużo wcześniej. To samo powtarzałam w kółko mojej siostrze bo ona również się boi zmian, życie jest tylko jedno szkoda je marnować, żeby być nieszczęśliwym i unieszczęśliwiać tym bliskich.



A kochankowi jeśli nie chodzi o zabawę i traktuje to na poważnie, to prędzej czy później się wycofa, i możesz zostać "na lodzie". Oczywiście jeśli jesteś "pewna" tego że on do Ciebie coś czuje i wiąże przyszłość.
Wspominałaś że boisz się mieszkać sama, i to znajomość przez internet, zapewne twój romeo mieszka daleko od Ciebie, i są  te obawy o samotności

254 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-05-01 13:01:26)

Odp: Zakochałam się w kochanku

Po lekturze tego forum jedno budzi moją złość.
Rozumiem, że ludzie mogą mieć takie czy inne uczucia, na które nie mają wpływu- mniejsza o to, jak do tego doszło- to osobny temat.
Wkurza mnie natomiast to, że zdradzający za wszelką cenę usiłują mieć ciastko i zjeść ciastko. zarówno ocalić swój wizerunek jako dobrego człowieka który przecież postępuje ok- to wina partnera- że tak postępuje- swojej roli nie widzi.
Egocentryzm taki jak u dziecka, jakby zatrzymał się na pewnym etapie rozwoju.
Bardzo rzadkie są przypadkiże zdradzający powie- moja wina- to ja rozpieprzyłem związek. Ja udawałem, by uniknąć dyskomfortu.
No ale żeby to stwierdzić musiałaby istnieć jakaś autorefleksja, a ta mogłaby uderzyć w EGO i zburzyć idealny obraz siebie.
Szkoda, że endorfiny zaburzają nam obraz partnera przy wchodzeniu w związek i wplątujemy się w takie układy na lata.

255

Odp: Zakochałam się w kochanku
zuza00 napisał/a:

Nie jestem bez serca, żal mi męża, zrobię mu krzywdę tym odejściem

Zuza błagam Cię , nie kompromituj się do końca . Żal ci męża ? Masz serce ? Zobisz  mu krzywde jak odejdziesz?? Dziewczyno ogarnij sie ! Jak rozkładałaś  nogi przed kochankiem gdzie był żal i obawa wyrządzenia krzywdy ??? Schowana za kurtyna egocentryzmu własnej osoby .

256 Ostatnio edytowany przez AdamOl (2017-05-01 13:33:24)

Odp: Zakochałam się w kochanku
zuza00 napisał/a:

Ogólnie jestem zależna od niego, Boję się, że nie poradzę sobie.

  Ty po podrostu jesteś niesamodzielna . A kochanek jest osoba taka sama jak  mąż . Przygarnie (w co wątpię ) Da  kasę , poużywa i kopnie w tyłek .

257

Odp: Zakochałam się w kochanku
Ela210 napisał/a:

Po lekturze tego forum jedno budzi moją złość.
Rozumiem, że ludzie mogą mieć takie czy inne uczucia, na które nie mają wpływu- mniejsza o to, jak do tego doszło- to osobny temat.
Wkurza mnie natomiast to, że zdradzający za wszelką cenę usiłują mieć ciastko i zjeść ciastko. zarówno ocalić swój wizerunek jako dobrego człowieka który przecież postępuje ok- to wina partnera- że tak postępuje- swojej roli nie widzi.
Egocentryzm taki jak u dziecka, jakby zatrzymał się na pewnym etapie rozwoju.

Mnie zdradziła żona . Tak mi wsiadła na psyche yikes ,że masakra. Tłumaczyła ! To moja wina bla bla bla standardowe  wymówki zdradzającego  . Prawie w to uwierzyłem ! Ja zawaliłem związek , ale nie jestem winien jej zdrady . Otrzeźwiałem ! Psycholog  powiedziała mi jedno . Nie będę gotowy na bycie czy to z żona czy z inna osobą w przyszłości  dopóki dopóty sam sobie nie udowodnię , i nie powiem ,że można mnie kochać . Dziś małżeństwo dalej trwa , ja zapisałem się na siłownie , zmieniam garderobę na nową . Zdziwko największe było żonki, ale że co , ale że jak ??? jak założyłem swoje konto . Dotychczas mieliśmy wspólne . Daje kasę na dom reszta na na moje konto na moja osobę plus zbieram na ewentualna walkę o syna w sadzie .

258

Odp: Zakochałam się w kochanku
zuza00 napisał/a:

Tęsknię za nim, bo spotykamy się dość rzadko. Choć kontaktujemy się codziennie.A mąż? Chyba to wszystko trochę za późno, nie czuję już miłości, nie chcę tego.I zdaję sobie sprawę, że on stał się taki, bo ja się wycofałam, już nie proszę o zainteresowanie, o seks, o czułość, o cokolwiek.



Normalnie historia jak u mnie obecnie. Identycznie i kontakt taki sam jak twoj powyzej. Ja jestem w sytuacji twojego kochanka i szczerze ci powiem ze po 2 latach tego czekania na jej decyzje juz mi sie nie chce czekac bo tylko mi to glowe psuje. Mi nie przeszkadza ze ma dziecko tylko jej chyba pasuje tak jak jest a mi juz nie.Zmeczylo mnie to czekanie. Postaw sie na jego miejscu to zrozumiesz jego bol.

259

Odp: Zakochałam się w kochanku

A Co zrobisz jak kochanek sie wycofa i zmeczylem sie tym czekaniem ?

260

Odp: Zakochałam się w kochanku
borussia napisał/a:
zuza00 napisał/a:

Tęsknię za nim, bo spotykamy się dość rzadko. Choć kontaktujemy się codziennie.A mąż? Chyba to wszystko trochę za późno, nie czuję już miłości, nie chcę tego.I zdaję sobie sprawę, że on stał się taki, bo ja się wycofałam, już nie proszę o zainteresowanie, o seks, o czułość, o cokolwiek.



Normalnie historia jak u mnie obecnie. Identycznie i kontakt taki sam jak twoj powyzej. Ja jestem w sytuacji twojego kochanka i szczerze ci powiem ze po 2 latach tego czekania na jej decyzje juz mi sie nie chce czekac bo tylko mi to glowe psuje. Mi nie przeszkadza ze ma dziecko tylko jej chyba pasuje tak jak jest a mi juz nie.Zmeczylo mnie to czekanie. Postaw sie na jego miejscu to zrozumiesz jego bol.

Dwa lata to rzeczywiście bardzo długo. Wiem jak to boli, jaka to samotność. On mówi mi o tym. Nie chcę mu tego robić, nam nie chcę tego robić.Poza tym wiem, że jeśli się nie zdecyduję on odejdzie. A ja nie mogę go stracić.Ale też nie wiem czy nam się uda. Boję się kolejnej porażki.

Posty [ 196 do 260 z 317 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zakochałam się w kochanku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024