.... grzeszny puszczajacy sie rodzaj ludzki?
....
proszę, ja bym tak o autorce nie napisał ale przyznam, że bardzo trafnie ją ujęłaś
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zakochałam się w kochanku
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
.... grzeszny puszczajacy sie rodzaj ludzki?
....
proszę, ja bym tak o autorce nie napisał ale przyznam, że bardzo trafnie ją ujęłaś
takata napisał/a:anderstud napisał/a:Tylko ona MA PRAWO a kogo jej mąż obchodzi.
Jeśli to to małżeństwo autorki topica wygląda tak jak ona je opisuje, to gwarantuje Ci, że znajdzie się laska, która zainteresuje się facetem, który dba o dom, dziecko i utrzymuje żonę łajdaczkę, bo to dobrze o nim świadczy..
W to nie wątpię, tylko że ona, pomimo płomiennych zapewnień o dozgonnej miłości kochanka ani myśli odchodzić od męża.
Dlaczego? Ano dlatego, bo tak jak jest po prostu jest dobrze i nawet przez sekundę nie rozpatrywała opcji, żeby z tego zrezygnować.
Tylko życie jest na tyle przewrotne, że autorka za chwile nie będzie miała nic do powiedzenia..
Jeśli on ma na ich małżeństwo tak samo wywalone jak ona, to niech się tylko nawinie taka co mu powie, jaki to jest wspaniały, męski i przystojny, a wtedy w autorce odezwie się pościg za rozumem i wybory staną się proste...
Juz ja wiem, bullet co Ty byś napisał, ale nie możesz i stad się tak meczysz biedaku
No, ale bedac w gościach się nie dokazuje, bo inaczej na zbity pysk mogą za drzwi wyrzucić.
Ludzie nie nam decydowac nie znamy faceta. Znamy tylko autorke. Z opisu wynika ze to ona oszukuje bliskich, kochanek jest kawalerem.
I nie ma co sie ludzic, ze najbardziej winny bedzie cierpial proporcjonalnie. Wszyscy ucierpia. Dla wszystmich to bedzie bol. Dla kochanka nawet jesli wygra walke o te kobiete to tez nie jest wymarzona sytuacja. Nikt nie marzy o takiej historii.Tom... sporo w Tobie jeszcze tego bolu?
Wiem jak straszny musial byc ten moment w ktorym kiedy postanowiles zawalczyc oni oboje staneli przeciwko Tobie. Czy Ty rozmawiales z nia po tym wszystkim? Juz na spokojnie?
Piszesz ze ona spadla na 4 lapy, ze ma wygodne dobre zycie...
Moim zdaniem to malo prawdopodobne
Nie rozmawialem, dostalem tylko smsa od tego męża, który był bardzo zazdrosny od zawsze - że nic im nie zepsuje. Potem dowiedziałem się że jest w ciąży i że nagle okazało się że mężem kupili dom. Wiem tylko, że były jakieś próby pokazania się ich przed moimi znajomymi. Ale potem to ustało. Od tego czasu nic o niej nikt nie wie. Więc podejrzewam, że pięlęgnują swój związek - mają nowe dziecko, dom. Mineło niecałe 2 lata. Więc wygląda na to że jej uszło po całości. Myślę że też na końcu powiedziała mu że ja nikim takim nie byłem dla niej i powiedział - zrobię dla ciebie wszystko, chce z tobą dziecka i dom. I to było jakby przykrycie tego długiego zdradzania. Dlatego myślę, że to jest wyjątkowe skurwysyństwo kiedy kobieta złapana na gorącym uczynku gra seksem emocjami i mając możliwości rozmnażania się dzięki temu ukrywa to jak postępowała. Wg Ciebie taki związek - w którym na końcu ktoś tak się zachował będzie zdrowym i wszystko będzie w nim grało? Wygoda nowego domu, drugiego dziecka, jest się czym zająć - ale czy to przykryje sumienie?
odnośnie autorki - tak się kończą historie z przeciąganiem i niszczeniem życia przez brak decyzji
Myślę Tom... że powinieneś z nią porozmawiać.
Myśle,zupełnie niepotrzebnie się denerwujecie. Autorka podjęła decyzję,że daje sobie czas na uporządkowanie życia czyli przez najbliższy czas bedzie jak wcześniej,ONA,kochanek i na szarym końcu mąż...tutaj decyzje o jakiejkolwiek decyzji
musi podjąć któryś z panów.
Na szarym - ale jakże istotnym końcu jest ten mąż.
W końcu ... o on jest jedynym sponsorem, żywicielem całych tych fajerwerków, karuzel, romansów i seksów.
Należy go zatem bardziej doceniać, bo jak się chłop dowie i zbuntuje, to jak nic będzie jesień średniowiecza.
Nie powiem z czego i nie powiem z czyjej ....
Tom, wg Ciebie skooor...stwem jest to ze Towja kochanka zawalczyła o swoją rodzine i olała Ciebie...
Naprawdę masz jej za złe ze wybrała męża , dzieci, osoby wobec których ma zobowiązania a nie wybrała Ciebie który nie miał prawa oczekiwać od niej czegokolwiek ?
Wierzyłeś w obietnice osoby która z Tobą łamała takie same obietnice dane komu innemu ??
To nie prawda, ze tak kończą się historie w których brak decyzji, ale w których została podjęta decyzja o zdradzie.
Secondo to domniemanie, że ona wybrała.
Sms był od jej męża. ![]()
Myślę Tom... że powinieneś z nią porozmawiać.
A po co, jeśli wolno spytać?
Secondo to domniemanie, że ona wybrała.
Sms był od jej męża.
Znaczy się jest przetrzymywana w piwnicy przykuta do kaloryfera? Juz trzaskała drzwiami biegnąc do ukochanego a mąż ją napadł i uwięził? To trzeba policję zawiadomić!
little.owl napisał/a:Myśle,zupełnie niepotrzebnie się denerwujecie. Autorka podjęła decyzję,że daje sobie czas na uporządkowanie życia czyli przez najbliższy czas bedzie jak wcześniej,ONA,kochanek i na szarym końcu mąż...tutaj decyzje o jakiejkolwiek decyzji
musi podjąć któryś z panów.
Na szarym - ale jakże istotnym końcu jest ten mąż.
W końcu ... o on jest jedynym sponsorem, żywicielem całych tych fajerwerków, karuzel, romansów i seksów.
Należy go zatem bardziej doceniać, bo jak się chłop dowie i zbuntuje, to jak nic będzie jesień średniowiecza.
Nie powiem z czego i nie powiem z czyjej ....
Jak mąż się dowie i postanowi ukrócić "zabawę za jego" jakże proste staną się decyzje dla naszej autorki
dokona wyboru szybciej niż założyła ten wątek ![]()
2rank napisał/a:Myślę Tom... że powinieneś z nią porozmawiać.
A po co, jeśli wolno spytać?
trudno to wyjaśnić komuś kto nie był w takiej sytuacji...
Znaczy się jest przetrzymywana w piwnicy przykuta do kaloryfera? Juz trzaskała drzwiami biegnąc do ukochanego a mąż ją napadł i uwięził? To trzeba policję zawiadomić!
A postawisz życie swojego dziecka czy choćby psa, że tak nie jest?
To by musiała na klawiaturze pisać stopami.
...Jak mąż się dowie i postanowi ukrócić "zabawę za jego" jakże proste staną się decyzje dla naszej autorki
dokona wyboru szybciej niż założyła ten wątek
albo jak to poetycko ujęła adiaphora, mąż wywali na zbity pysk, a autorka zostanie z ręką w nocniku i trzymać w niej będzie wielkie G.
Spanielka napisał/a:2rank napisał/a:Myślę Tom... że powinieneś z nią porozmawiać.
A po co, jeśli wolno spytać?
trudno to wyjaśnić komuś kto nie był w takiej sytuacji...
Tym bardziej własnie należałoby wyjaśnić, bo przyznam, ze teraz to już kompletnie nie rozumiem. Spodziewałam sie argumentów na potwierdzenie postawionej tezy a dostałam zdawkową odpowiedź z której nie wynika kompletnie nic.
Swoją drogą skąd wiesz, ze nie byłam? ;-)
Myślę Tom... że powinieneś z nią porozmawiać.
Rank2 z całym szacunkiem, ale jakoś nie widzę tego czy powodu dla którego miałbym szukać rozmowy. Przecież nawet nie wiem jakbym się zachował gdybym ją zobaczył. Uważam ją za naprawdę życiowe zero. Mamwielki żal że zawsze okazywała się tchórzem. I że defacto wybrała wygodę. Pytanie tylko czy teraz to nie jest tylko porozna wygoda. Bo sumienie każdy ma, czy można przykryć wypalony związek nowym domem, dzieckiem. Ja tego nie wiem. Może można. Może teraz ma narzuconą jakąś karę - jest w związku - ale samotna. I to uważam za jakieś małe zadośćuczynienie.
Rank2, z jakiego powodu sądzisz że miałbym szukać jej i chcieć rozmawiać? Ja nie umiem nawet powiedzieć jak bardzo ją nienawidzę, i jaką bym chciał żeby ją kara spotkała. Myśle że powinna - że powinna być sama do końca swoich dni.
4 lata jej "nie wiem czego chce" mi wystarczą. Oczywiście ja cierpię bo zaufałem, bo oddałem wszystko co miałem najlepsze w sobie i byłem bezbronny. Natomiast na dzień dzisiejszy - to ona ma nowe dziecko, nowy dom, przykryła z mężem te gówno które spowodowała. Albo tak się mi tylko wydaje. Nie wiem.
Jakby jej było źle to by szukała kontaktu, chociaż wiem, że teraz się mnie boi - bo jest tak samo jak zawsze tchórzem. Bo przecież nie powiedziała całej, nawet małej części prawdy swojemu mężowi o swoich długoletniech zdradach. I wie że jestem jedyną osobą która ją tak dobrze zna.
Zresztą myślę ze niebawem bedzię dalszy ciąg, macieżyński się skończy i będzie zmuszona wrócić do pracy chyba, a to już może nie podobać się znowu mężowi.
Z drugiej strony tu na forum - pełno wątków - zdradził mnie, pocałowal, jeden raz się zapomniał. Jak to wogóle porównać do 4 letniego równoległego związku w zasadzie 2 żyć, oszukiwania na przemian 2 najbliższych komuś ludzi. Nie umiem tego tak przyrównać - zdrada jednorazowa, przez przypadek do 4 lat intensywnego zdradzania na wszysktie możliwe sposoby - i fizycznego i emocjonalnego.
Dlatego ja jestem zdania - że autorka postu jest po prostu tchórzem, i wiem jaki to bedzie miało raczej przebieg. Kibicuje któremuś z tych facetów - żeby mu nerwy pusciły, i żeby "posprzątał" im prędzej tym lepiej. Bo im dłużej to będzie trwało tym większę wymówki będą, większa ruina i bardziej wysublimowane techniki manipulacji tej kobiety na tych facetach. Jak nie wiem czego chce, to jestem sama. Takie mam zdanie. 30% ludzi w PL się rozwodzi, pełno jest samotnych matek. I dają rade.
Znaczy się jest przetrzymywana w piwnicy przykuta do kaloryfera? Juz trzaskała drzwiami biegnąc do ukochanego a mąż ją napadł i uwięził? To trzeba policję zawiadomić
A postawisz życie swojego dziecka czy choćby psa, że tak nie jest?
Nie szafuję życiem mojego dziecka czy choćby psa w żadnych sprawach, a co dopiero w takiej.
Ale jestem na 100% pewna, że tak nie jest. Jakby tak było pani zniknęłaby nagle i już nikt by jej nie widział. I choćby w pracy ktoś by się zainteresował że przestała przychodzić. Albo jakaś rodzina czy koleżanka, że nie odbiera telefonu i nie ma jej. Nie sądzę, że matka tej kobiety nie zaczęłaby jej szukać w takiej sytuacji.
Tom, wg Ciebie skooor...stwem jest to ze Towja kochanka zawalczyła o swoją rodzine i olała Ciebie...
Naprawdę masz jej za złe ze wybrała męża , dzieci, osoby wobec których ma zobowiązania a nie wybrała Ciebie który nie miał prawa oczekiwać od niej czegokolwiek ?Wierzyłeś w obietnice osoby która z Tobą łamała takie same obietnice dane komu innemu ??
To nie prawda, ze tak kończą się historie w których brak decyzji, ale w których została podjęta decyzja o zdradzie.
Szybko zawalczyła. Po 4 latach udawania. Wtedy kiedy mąż się dowiedział. Nazywasz to zawalczeniem o rodzinę, czy kolejnym epizodem tchórza, który zrobiłby wszystko, żeby tylko nie wyszło, jaki jest.
Myślisz że nie wyobrażam sobie co mogła mu powiedzieć? Wiem, bo to samo mówiła o nim.
Czy ja nie miałem prawa oczekiwań niczego? Otóż nie zgodzę się. Właśnie miałem, Miałem prawo do uczciwego zakończenia tego. Co kilka razy proponowałem. Zresztą kilkukrotnie odchodziłem, po czym ona pojawiała się znowu i tak w kółko - twierdząc że mnie kocha i tęskni i nie potrafi wytrzymac beze mnie.
Więc doskonalne znam jej gry - jak moim i męża samopoczuciem sterowała manipulacjami, odmawianiem mu seksu, bo mnie nie. Ale wiem jak ona o tym mowila - ze miala tego świadomość. Dlatego jeżeli nazywasz zawalaczenie o rodzinę tym - że dała dupy mężowi, odstawiłą pigułki i powiedziała chcę z tobą dziecko i mieć nowy dom i wybacz mi, bo to nie miało znaczenia. to wogóle nic nie było. ten koleś coś ode mnie ciągle chce, to on mnie napastował. I to nazwałabyś zawalczeniem o rodzinę? Użyłbym innych słów - to jest tania wymówka i próba oczyszczenia swojego sumienia. Bo ono gryzie, jest niewygodne, zawsze się przypomnia. No i nigdy nie wiadomo kiedy się odezwie. Sumienie zdradzającego nie da mu spokoju, prędzej czy później. tak myślę
ps. i dlatego jestem sceptycznie nastawiony do autorki wątku. Śmieszne ze ostatnio w jednym serialu powiedzieli ze takie postępowanie wynika z tzw. teorii gier. W której taka osoba wybiera zwykle strategię czerp korzyście póki się da, jak najdłużej, a potem się zobaczy. Tylko że teoria gier nie przewiduje raczej oceny kosztów emocjonalnych - takich wyborów.
...Uważam ją za naprawdę życiowe zero.....
a siebie ?
tom999 napisał/a:...Uważam ją za naprawdę życiowe zero.....
a siebie ?
smieszne masz poglądy, nie rozumiesz sytuacji i nie potrafisz ocenic sytuacji z roznych stron. odpowiadajac na Twoje pytanie Twoim tokiem rozumowania - jak suka nie da to pies nie weźmie.
bullet napisał/a:tom999 napisał/a:...Uważam ją za naprawdę życiowe zero.....
a siebie ?
smieszne masz poglądy, nie rozumiesz sytuacji i nie potrafisz ocenic sytuacji z roznych stron. odpowiadajac na Twoje pytanie Twoim tokiem rozumowania - jak suka nie da to pies nie weźmie.
Tom, czy ty przypadkiem nie jesteś Bolkiem? Dużo szczegółów się zgadza: http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=89502&p=5
Tom, czy ty przypadkiem nie jesteś Bolkiem? Dużo szczegółów się zgadza: http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=89502&p=5
Miałam zapytać o to samo...
Tom999 może i jest zawistnym hipokrytą, ale ma racje w tym że zuza00 nigdy nie podejmie wyboru (znaczy pozostawienie spraw samych sobie to też jakiś wybór, ale wiecie o co chodzi). Jak kochanek z nią zerwie, to będzie przez chwilę smutna, ale znajdzie sobie następnego, bo nie wydaję mi się żeby ją przyciągał unikalny charakter kochanka, a raczej fakt, że jest po prostu inny niż jej mąż.
Męża trochę mi szkoda, bo w końcu mu się schylać przechodząc przez drzwi, ale skoro się niestara to chyba nie bardzo ma gdzieś co robi jego żona, byleby nie robiła tego zbyt ostentacyjnie.
I trochę beka z tych zwrotów "życie pisze różne scenariusze", "po czasie też będziesz patrzył na życie inaczej". Może po prostu wystarczy żyć tak, aby być fair wobec innych ludzi, czyli ich nie oszukiwać, nie wodzić za nos, nie żyć na ich koszt?
Tom999 - z jednej strony szkoda mi Ciebie jako człowieka, ale z drugiej przypominasz kogoś kto przechodził przez jezdnię mimo czerwonego światła, dziwi sie że potrącił go samochód i nie czuje się winny wypadkowi bo nie trzymał kierownicy..
Niezłe starcie zdradzonych mężów i zdradzonych kochanków się tutaj zdarzyło .
O ile mogę zrozumieć rozgoryczenie zdradzonych mężów , to zdradzony kochanek brzmi nieco śmiesznie .
Nie śmieje się z uczuć zdradzonego kochanka, ale z tego z przekonania ze kochanka ma prawo zdradzać z nim, ale nie jego ![]()
Wchodzenie w relacje z osoba podwyzszonego ryzyka , musi zakładać możliwość zdrady z jej strony, a co dopiero kiedy zdradza z nim.
Czy to ważne kiedy zawalczyła ?
Ze dopiero kiedy musiała wybierać mąż czy kochanek ?
Autorka tez kiedyś stanie przed ściana .
Na razie woli grać role kochanki, a predyspozycje do byci kochanka idealna ma świetne - zagubiona , nie potrafiąca decydować o swoim losie, wystraszona, potulna , łatwo znajdująca usprawiedliwienie dla swoich oszustw.
Świetny materiał na kochankę , fatalny na żonę / matkę
Tom, ciesz się ze Twoja kochanka nie została Twoja żona .
Spijałes śmietankę a kłopoty wziął na siebie mąż .
Męża trochę mi szkoda, bo w końcu mu się schylać przechodząc przez drzwi, ale skoro się niestara to chyba nie bardzo ma gdzieś co robi jego żona, byleby nie robiła tego zbyt ostentacyjnie.
Tylko my naprawdę nie wiemy co czuję mąż Zuzy,jak się zachowuje itd.
Wiemy tylko to co napisała autorka wątku. Czasem trzeba jakoś usprawiedliwić się przed ludźmi.
Chyba żaden zdradzacz nie napisze: mam męża/żonę który mnie utrzymuje a ja zabawiam się z kochankiem ![]()
Oczywiście wymyśliłam sobie to wszystko na temat męża. I komplikuję sobie życie bo mam taką fanaberię. Jak niektórzy tu wiedzą lepiej, jaki jest mój mąż.
Wolałabym porozmawiać z kobietami lub mężczyznami, którzy są, lub byli w podobnej sytuacji. Nie mam ochoty wysłuchiwać sfrustrowanych, porzuconych małżonków wylewających na mnie swój jad.
Wolałabym porozmawiać z kobietami lub mężczyznami, którzy są, lub byli w podobnej sytuacji. Nie mam ochoty wysłuchiwać sfrustrowanych, porzuconych małżonków wylewających na mnie swój jad.
A co Ci nowego powiedzą? Sprawa jest jasna masz cztery wyjścia. Być z mężem, być z kochankiem, nie być z nikim, być z oboma (pewnie do czasu). Wybierz coś i nie trać czasu na internety.
Oczywiście wymyśliłam sobie to wszystko na temat męża. I komplikuję sobie życie bo mam taką fanaberię. Jak niektórzy tu wiedzą lepiej, jaki jest mój mąż.
O właśnie komplikujesz życie SOBIE. Nie komplikujesz życia swojego męża i dziecka, przede wszystkim to TY jesteś ta w kropce z moralnymi dylematami. Jesteś egoistką, trudno bywa, radze Ci więc wybrać wariant drugi, bo na trzeci się nigdy nie odważysz.
Oczywiście wymyśliłam sobie to wszystko na temat męża. I komplikuję sobie życie bo mam taką fanaberię. Jak niektórzy tu wiedzą lepiej, jaki jest mój mąż.
Skoro jest takim paskudnym potworem, to dlaczego nadal z nim jesteś, podaj chociaż jeden powód.
Wolałabym porozmawiać z kobietami lub mężczyznami, którzy są, lub byli w podobnej sytuacji. Nie mam ochoty wysłuchiwać sfrustrowanych, porzuconych małżonków wylewających na mnie swój jad.
tez jestem zdania ze niektórzy tutaj bardziej święci od świętych.
Ja cię nie potępiam. ale po prostu zasugerowałem jak to będzie wyglądać na podstawie własnego doświadczenia. Niewiele osób tu - powie Ci jak to wygląda - bo nigdy nie przeżyli takiej sytuacji.
I tak jak powiedziałem, lepiej od razu wybrać, lub za rok będziesz w tej samej - czyli gorszej sytuacji. i wszyscy będziecie poranieni. pseudo-wybór na przeczekanie - to jest dla mnie ucieczka od odpowiedzialności.
jest taka instytucja jak separacja. no ale to trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu
Wolałabym porozmawiać z kobietami lub mężczyznami, którzy są, lub byli w podobnej sytuacji. Nie mam ochoty wysłuchiwać sfrustrowanych, porzuconych małżonków wylewających na mnie swój jad.
czyli szukasz kółka wzajemnej adoracji. To też niestety typowe ![]()
Nie szukam kółka wzajemnej adoracji. Tylko odrobiny wsparcia i życzliwej porady. Ja tu nikogo nie skrzywdziłam.
A mój mąż nie jest potworem, ale jest między nami źle od lat, a on mimo moich usilnych starań nie dąży do poprawy.
Tom ja byłam w takiej sytuacji, bardzo podobnej z smsem od żony, z deklaracja trzeciego dziecka na zgode i w ogóle sporo w tych naszych sytuacjach analogii...
z jednym wyjatkiem, we mnie nie było złości na kochanka za to, że nie mógł wybrać a jak się wydało kłamał i stworzył wspolny front z zoną (pozornie jak sie okazało), tez jest tchorzem, ale ja jedyne co czułam to milość, nawet po tej awanturze kiedy się wydało... tylko miłość i nie chodzi tu o idealizowanie go, wybielanie na siłę, wiem kim jakim jest i nadal kocham, sama powiedziałam kropne rzeczy jego zonie, tak żeby go zranić, a znam jego słabe strony i dokładnie wiedziałam jak to zrobić, ale to były tylko słowa Tom
nie wierzę, że kobieta angażowała się w związek z Tąbą prze 4 lata i Cię nie kochała, nie wiem jak możesz nie brac tego pod uwagę
napisałam, że powinieneś z nią porozmawiać, bo czasami to co widać na zewnatrz to spektakl
nigdy nie mozesz mieć pewnoci co sie wydarzyło tam między nimi, nie wiesz czy ona mogła wybierać, nie wiesz czy nie było czegoś o czym mimo tych 4 wspolnych lat nie wiedziałeś
tak naparwdę nie wiesz nic o tym co sie stało poza tym co chiał zebyś myslał jej mąż...
ja po takim rozstaniu jak Twoje wytrzymałam wiele miesięcy... niby wszystsko było ok ale byłam niespokojna, ten niepokoj z czasem zamiast maleć rósł, niepkój smutek, złość na los i wtedy kiedy dotarło do mnie, że zwyczajnie to mnie zabije jeśli nic z tym nie zrobię, pomoc z zewnatrz była niemozliwa, jedynym ratunkiem był kontakt z nim i dzieki bogu, że zrobiłam wtedy wydawałoby się najgłupszą rzecz jaką mogłam, natychmiast sie uspokoiłam, jakby ktoś zdjał ze mnie przewlekły fizyczny ból (inaczej nie potrafie tego opisac) i tu nie tyle chodzi o czym toczy sie rozmowa tylko o sam fakt, że po tym wszystkim rozmawiamy
ja nie potrafie tego wyjasnić, ale gdyby nie to wyladowałabym na odziele psychiatrycznym, zameczyłabym się
Tom deklarujesz złość i nienawiść do niej (choć szczerze mam watpliwości czy naparwde tak czujesz, może sam masz słaby kontakt ze sobą i tak te rozpacz widzisz) dopuśc choć na chwilę mysl, że mogłbyś z nia porozmawiać, czy to nie przyniosłoby Ci ulgi, nie uwolniło od nienawiści? dla siebie, z egoizmu, zeby sie ratować...
takie negatywne uczucia Cie zniszcza wczesniej czy póżniej, tak nie da się żyć
Zuza przepraszam za OT, ale teksty Toma bardzo mnie poruszaja ze wzgldu na podobienstwo mojej sytuacji
Tobie nawet nie wiem co powiedzieć, bo z autopsji wiem, że człowiek czyta rózne rzeczy, rady, rozumie je nawet
a one i tak do niego nie docieraja
bo nam sie zawsze wydaje, ze nasz historia jest inna wyjatkowa i pewnie jest, jestesmy rozni, ale w efekcie uwarunkowania kulturowe biora góre, a w naszej kulturze kierowanie sie emocjami, uczuciami nie jest modne
wychowano nas w przeswiadczeniu, że rodzina jest swieta, że przysiega małżeńska jest swieta, że dzieci sa najwazniejsze, że masz sie dopasowac bo wiekszośc ma rację, i tak ma byc masz się bać, bo przestraszona ciemna masą łatwiej manipulować
jakby ludzie zaczęli robić co im sie podoba władze miałyby nie lada problem stad dekalogi, regulaminy i przepisy, żeby utrzymać nas w ryzach
jestesmy czescia maszyny, która ma przynosic okreslone efekty
Nie szukam kółka wzajemnej adoracji. Tylko odrobiny wsparcia i życzliwej porady. Ja tu nikogo nie skrzywdziłam.
A mój mąż nie jest potworem, ale jest między nami źle od lat, a on mimo moich usilnych starań nie dąży do poprawy.
Na pewno nie? Bo na nieprzychylne komentarze reagujesz złością.
A czy ktoś tutaj skrzywdził Ciebie?
Skoro tyle lat się starasz a mąż Cię olewa to czemu nie odejdziesz??? Czemu nie pójdziesz do pracy? Czemu nie podzielisz się opieką nad dzieckiem z mężem?
Bo lepszy rydz niż nic..
Tom, ja nie zamierzam w takiej sytuacji trwać latami, masz rację wszyscy będą wtedy poranieni.Dokonam wyboru.Albo zrobi to kochanek, odchodząc, jeśli w porę nie zdecyduję co dalej.Albo dowie się mąż i poniosę konsekwencje.
Tom, ja nie zamierzam w takiej sytuacji trwać latami, masz rację wszyscy będą wtedy poranieni.Dokonam wyboru.Albo zrobi to kochanek, odchodząc, jeśli w porę nie zdecyduję co dalej.Albo dowie się mąż i poniosę konsekwencje.
Zuza, tego, że mąż sie dowie mozesz byc pewna. Treaz albo za jakis czas moze po latach. jak nie dowie sie z zewnatrz to powiesz mu sama.
Romas zawsze sie wydaje to tylko kwestia czasu. Najczescej pekaja jego uczestnicy.
zuza00 napisał/a:Nie szukam kółka wzajemnej adoracji. Tylko odrobiny wsparcia i życzliwej porady. Ja tu nikogo nie skrzywdziłam.
A mój mąż nie jest potworem, ale jest między nami źle od lat, a on mimo moich usilnych starań nie dąży do poprawy.Na pewno nie? Bo na nieprzychylne komentarze reagujesz złością.
A czy ktoś tutaj skrzywdził Ciebie?
Skoro tyle lat się starasz a mąż Cię olewa to czemu nie odejdziesz??? Czemu nie pójdziesz do pracy? Czemu nie podzielisz się opieką nad dzieckiem z mężem?
Bo lepszy rydz niż nic..
Dlaczego? dlaczego? dlaczego? Bo chciałam ratować, czekałam na poprawę.A teraz nie odchodzę, bo jestem tchórzem, boję się z wielu powodów.
Dlaczego? dlaczego? dlaczego? Bo chciałam ratować, czekałam na poprawę.A teraz nie odchodzę, bo jestem tchórzem, boję się z wielu powodów.
Czy jakby mąż się trochę zmienił na lepsze, więcej by z tobą rozmawiał, interesował się jak minął ci dzień, to zostawiłabyś kochanka? Nie dla dziecka, czy rodziny, ale dla siebie, bo mąż byłby dla ciebie ważniejszy, atrakcyjniejszy?
Czy jakby mąż się trochę zmienił na lepsze, więcej by z tobą rozmawiał, interesował się jak minął ci dzień, to zostawiłabyś kochanka? Nie dla dziecka, czy rodziny, ale dla siebie, bo mąż byłby dla ciebie ważniejszy, atrakcyjniejszy?
Kiedyś byłabym szczęśliwa, gdyby tak się zmienił , ale dzisiaj jest już za późno. Za dużo padło złych słów, za dużo obojętności, tego już nie naprawimy.Coś się nieodwracalnie zepsuło.
Oczywiście wymyśliłam sobie to wszystko na temat męża. I komplikuję sobie życie bo mam taką fanaberię. Jak niektórzy tu wiedzą lepiej, jaki jest mój mąż.
Wiemy tyle co od Ciebie- jak zapytałam Cię jak wyglądaja wasze układy na co dzień, ominęłaś sprytnie temat, rzucasz ogólniki lub nie odpowiadasz.. i jeszcze sie dziwisz?
Tom ja byłam w takiej sytuacji, bardzo podobnej z smsem od żony, z deklaracja trzeciego dziecka na zgode i w ogóle sporo w tych naszych sytuacjach analogii...
z jednym wyjatkiem, we mnie nie było złości na kochanka za to, że nie mógł wybrać a jak się wydało kłamał i stworzył wspolny front z zoną (pozornie jak sie okazało), tez jest tchorzem, ale ja jedyne co czułam to milość, nawet po tej awanturze kiedy się wydało... tylko miłość i nie chodzi tu o idealizowanie go, wybielanie na siłę, wiem kim jakim jest i nadal kocham, sama powiedziałam kropne rzeczy jego zonie, tak żeby go zranić, a znam jego słabe strony i dokładnie wiedziałam jak to zrobić, ale to były tylko słowa Tom
nie wierzę, że kobieta angażowała się w związek z Tąbą prze 4 lata i Cię nie kochała, nie wiem jak możesz nie brac tego pod uwagę
napisałam, że powinieneś z nią porozmawiać, bo czasami to co widać na zewnatrz to spektakl
nigdy nie mozesz mieć pewnoci co sie wydarzyło tam między nimi, nie wiesz czy ona mogła wybierać, nie wiesz czy nie było czegoś o czym mimo tych 4 wspolnych lat nie wiedziałeś
tak naparwdę nie wiesz nic o tym co sie stało poza tym co chiał zebyś myslał jej mąż...
ja po takim rozstaniu jak Twoje wytrzymałam wiele miesięcy... niby wszystsko było ok ale byłam niespokojna, ten niepokoj z czasem zamiast maleć rósł, niepkój smutek, złość na los i wtedy kiedy dotarło do mnie, że zwyczajnie to mnie zabije jeśli nic z tym nie zrobię, pomoc z zewnatrz była niemozliwa, jedynym ratunkiem był kontakt z nim i dzieki bogu, że zrobiłam wtedy wydawałoby się najgłupszą rzecz jaką mogłam, natychmiast sie uspokoiłam, jakby ktoś zdjał ze mnie przewlekły fizyczny ból (inaczej nie potrafie tego opisac) i tu nie tyle chodzi o czym toczy sie rozmowa tylko o sam fakt, że po tym wszystkim rozmawiamy
ja nie potrafie tego wyjasnić, ale gdyby nie to wyladowałabym na odziele psychiatrycznym, zameczyłabym się
Tom deklarujesz złość i nienawiść do niej (choć szczerze mam watpliwości czy naparwde tak czujesz, może sam masz słaby kontakt ze sobą i tak te rozpacz widzisz) dopuśc choć na chwilę mysl, że mogłbyś z nia porozmawiać, czy to nie przyniosłoby Ci ulgi, nie uwolniło od nienawiści? dla siebie, z egoizmu, zeby sie ratować...
takie negatywne uczucia Cie zniszcza wczesniej czy póżniej, tak nie da się żyćZuza przepraszam za OT, ale teksty Toma bardzo mnie poruszaja ze wzgldu na podobienstwo mojej sytuacji
Rank2,Miedzy mną a Tobą jest zasadniczna roznica - ja jestem facetem, a Ty kobietą. I tutaj sytuacja moze mieć skrzywienie co do oceny - i motywów naszych "partnerów".
Co z tego ze wiem ze musiala mnie kochac skoro to byly az 4 lata. Ale to nie zmienia sytuacji - ze to ona sie nie kontaktuje ze mną. Moze nawet i on jej dał ultimatum ze jak sie skontaktuje to odbierze jej dziecko itp. Tylko czy taka "zastraszona" kobieta świadomie godziłaby się na następne dziecko - po bo żeby a) mąż jej wybaczył, b) poczuć się lepiej c) miec dla kogo życ. Nie wiem. Przeciez sypia z nim. Jest z nim. Nikt jej nie zmusza.
---------------------------
Rank2 - ja sie budze w nocy i widze przed oczami to co napisalem do niej na koncu, i co on napisal. To nie jest tak ze ja nie mam niepokoju, bo mam. Ale ja wiem, ze to na nic. Tu juz nic się nie zmieni - a powrót do takiego pseudo- związku mnie nie interesuje - bo to mnie wykańczało. Teraz przynajmniej nie czekam na nikogo, nikt mnie już nie oszukuje, nie mam nowych "doznań". Działa na mnie tylko przeszłość, wyobrażenia co zrobiłem nie tak, jak mogłem inaczej. Ogólnie żałuje tego straconego czasu - tego, że od początku byłem na straconej pozycji - a na koncu jej mąż wykorzystał jej tchorzostwo i osiągnał cel. Ma teraz bezwładnie podporządkowaną niewolnicę, która zrobi wszystko byle tylko nie wyszło nic na zewnątrz. A czy ona ponosi karę - nie sądzę mimo wszystko - jest jej wygodnie w tym maraźmie. Swoje też osiągneła - albo przynajmniej w momencie zakończenia ze mną - on zaczał o nią dbać i to pokazywał - inna sprawa czy taka przemiana - była relana czy na pokaz czy już wrócił do poprzedniego zachowania - no i czy jej nie wypomina tych 4 lat oszukiwania go.
Nie wiem z drugiej strony jak on mógł to przełknąć - to że dostał dziecko i potulną skundloną żone - to ja nie wiem czy to jest super sytuacja na przyszłość.
==============
Co do spektaklu i pokazu - no to bylo takie malzenstwo na pokaz troche - na zewn. idealne, kiedy wokół sie rozwodzili. A ze nie gralo u nich z seksem, rozmową, potrzebami, to pewnie dlatego znalazła to u mnie. Ale co z tego. Skoro najwyrazniej juz wszystko teraz gra - mąż dostał awans, potem drugi awans, moze czasu wiecej dla niej nie ma - ale mają nowy dom, 2 dzieci i moga sobie dalej kontynuować.
A co do mojego kontaktu z nią - to ja nawet nie wiem co by to mialo zmienic. I co spotkalibysmy sie i co bym mial jej wybaczyć to co zrobila? przejsc do porządku dziennie - x-ty raz wybaczyc i wtedy ona by znowu oddala mi sie, bo wiem ze tak na nią działałem że chyba teraz nie byłoby problemu. Co by to zmieniło - kiedy ja się ją brzydzę? Nie uważam jej za człowieka - za kogoś komu warto uwierzyć choćby w jedno słowo. Czasem myslę, że jakbym ją spotkał gdzieś w centrum handlowym - to nie wiem czy bym nie splunął przed nią na ziemię i się nie odwrócił z pogardą.
Tak to we mnie siedzi - to zmarnowanie mi najlepszych lat życia. Te obietnice bez pokrycia. Te czekanie, te wykorzystywanie mojej empatii do tego żeby przeciągać.
Czy taka osoba jak ona ponosi jakies konsekwencje swoich czynów? Wydaje mi się że nie. Że poszła w stronę wygody - wybieliła się, zwaliła wręcz winę na męża- bo mąż jej był taki sam jak autorki posta. Probówała z nim rozmawiac i nic. Dopiero jak odkryła że jest zazdrosny i zaczęła go szantażować rozwodem i on to poczuł - to wtedy powiedziała mi że widzi, ze on sie zmienia na lepsze.
No i teraz śmieszne pytanie - czy w takich sytuacjach po długotrwałych zdradach psychicznych i fizycznych tacy ludzie potrafią ze sobą dalej normalnie egzystować? czy tylko przykryli to dobrami - lepszymi zarobkami, domem, nowym dzieckiem do bawienia i kłopoty które mieli nagle zniknęły - bez konsekwencji - które spadły de facto tylko na mnie.
ps. niestety twierdzę że będzie podobnie jeżeli autorka topicu - nie podejmie decyzji od razu - teraz w tym tygodniu. bez czekania. powinna zostać sama i sobie przemyśleć, nabrać poczucia własnej wartości wtedy wybierze prawidłowo
Czy jakby mąż się trochę zmienił na lepsze, więcej by z tobą rozmawiał, interesował się jak minął ci dzień, to zostawiłabyś kochanka? Nie dla dziecka, czy rodziny, ale dla siebie, bo mąż byłby dla ciebie ważniejszy, atrakcyjniejszy?
Kiedyś byłabym szczęśliwa, gdyby tak się zmienił , ale dzisiaj jest już za późno. Za dużo padło złych słów, za dużo obojętności, tego już nie naprawimy.Coś się nieodwracalnie zepsuło.
uwierz mi - wystarczy ze zrobisz sobie dziecko i nowy dom - i bedzisz miala jak ta "moja ex.". nie takie rzeczy widziałem
little.owl napisał/a:zuza00 napisał/a:Nie szukam kółka wzajemnej adoracji. Tylko odrobiny wsparcia i życzliwej porady. Ja tu nikogo nie skrzywdziłam.
A mój mąż nie jest potworem, ale jest między nami źle od lat, a on mimo moich usilnych starań nie dąży do poprawy.Na pewno nie? Bo na nieprzychylne komentarze reagujesz złością.
A czy ktoś tutaj skrzywdził Ciebie?
Skoro tyle lat się starasz a mąż Cię olewa to czemu nie odejdziesz??? Czemu nie pójdziesz do pracy? Czemu nie podzielisz się opieką nad dzieckiem z mężem?
Bo lepszy rydz niż nic..Dlaczego? dlaczego? dlaczego? Bo chciałam ratować, czekałam na poprawę.A teraz nie odchodzę, bo jestem tchórzem, boję się z wielu powodów.
Właśnie Zuza, ty nie naprawiałaś, Ty CZEKAŁAŚ na poprawę. Teraz też czekasz- niech inni wezmą odpowiedzialność. Ale wszystkie informacje potrzebne do decyzji masz tylko Ty, a mąż i kochanek niepełne. Jesteś egoistką i tchórzem. Może zacznij od terapii, rozjaśni Ci się w głowie i zaczniesz podejmować jakieś decyzje, a nie tylko męczyć innych.
no cóż Tom, mnie sie wydaje, ze nie tyle roznice plci maja wplyw na to jak czujemy te sama sytuacje ale moze bardziej te miedzyosobnicze... w kazdym razie wydaje mi sie, ze jestem gdzies blisko, ze rozumiem co czujesz i dlaczego i smuci mnie, ze nie dales sobie szansy zeby zachowac choc odrobiny pozytywnego uczucia do niej... nie po to ten kontak z nia zeby wrscac do tego co bylo, w zadnym wypadku! to chyba niemozliwe po takich przejsciach
trudno mi to wytlumaczy opisac jak teraz wyglada moja relacja z kochankiem
wiem, ze chcialbys uslyszec, ze to jej zycie jest pasmem cierpien i ze dostala nauczke od losu i ze tym "bogactwem" nie zagluszy tego co bylo, ale tak naprawde dla Ciebie to nic nie zmieni, nie bedziesz szczesliwszy dlatego, ze jej sie nie uklada... probowales ja skrzywdzic mowiac mezowi, widze to jako akt rozpaczy, rodzaj zemsty... to nigdy sie nie sprawdza, moze dlatego jest w Tobie ta nienawisc... myslisz czasem o tym jak wielkie musialo byc jej cierpienie? jak bardzo czula sie przez Ciebie zdradzona? to smiesznie brzmi w kontekscie romansu, ale ja to rozpatruje jako relacje dwojga ludzi i w kontekscie Waszej relacji wbiles jej noz w plecy, ona zostala sama, tam w domu sama musiala stawic czolo tej sytuacji
ona teraz nie jest nieszczesliwa z powodu meza, jesli jest to dlatego ze zawiodla ja osoba ktora kochala czyli Ty, jest nieszczesliwa bo ja zdradziles, powiedxiales jej mezowi... tak to sobie wyobrazam, ze ona poczula sie zaszczuta i wtedy w tamtej sytuacji niedobry maz wydal jej sie jedynym ratunkiem, paradoksalnie pchnąles ja w jego ramiona
jestes w stanie wyobrazic sobie jej bol, jej strach? jakim by nie byla czlowiekiem tez odczuwa
i jesli mialabym byc szczera to szantaz dzieciakiem matki moglbyc decydujacy on lepiej sytuowany z dowodami zdrady przed sadem matka niezrownowazona jej kochnek tez... to samica, samice maja instynkt macierzynski i tego nie zrozumiesz z natura nie wygrasz... tak samica ponad wszystko chce byc ze swoim dzieckiem bo tak jest uwarunkowana przez nature, samice oddaja zycie w obronie potomstwa i nie jest to strach z ktorym ona mogla wygrac
no cóż Tom, mnie sie wydaje, ze nie tyle roznice plci maja wplyw na to jak czujemy te sama sytuacje ale moze bardziej te miedzyosobnicze... w kazdym razie wydaje mi sie, ze jestem gdzies blisko, ze rozumiem co czujesz i dlaczego i smuci mnie, ze nie dales sobie szansy zeby zachowac choc odrobiny pozytywnego uczucia do niej... nie po to ten kontak z nia zeby wrscac do tego co bylo, w zadnym wypadku! to chyba niemozliwe po takich przejsciach
trudno mi to wytlumaczy opisac jak teraz wyglada moja relacja z kochankiemwiem, ze chcialbys uslyszec, ze to jej zycie jest pasmem cierpien i ze dostala nauczke od losu i ze tym "bogactwem" nie zagluszy tego co bylo, ale tak naprawde dla Ciebie to nic nie zmieni, nie bedziesz szczesliwszy dlatego, ze jej sie nie uklada... probowales ja skrzywdzic mowiac mezowi, widze to jako akt rozpaczy, rodzaj zemsty... to nigdy sie nie sprawdza, moze dlatego jest w Tobie ta nienawisc... myslisz czasem o tym jak wielkie musialo byc jej cierpienie? jak bardzo czula sie przez Ciebie zdradzona? to smiesznie brzmi w kontekscie romansu, ale ja to rozpatruje jako relacje dwojga ludzi i w kontekscie Waszej relacji wbiles jej noz w plecy, ona zostala sama, tam w domu sama musiala stawic czolo tej sytuacji
ona teraz nie jest nieszczesliwa z powodu meza, jesli jest to dlatego ze zawiodla ja osoba ktora kochala czyli Ty, jest nieszczesliwa bo ja zdradziles, powiedxiales jej mezowi... tak to sobie wyobrazam, ze ona poczula sie zaszczuta i wtedy w tamtej sytuacji niedobry maz wydal jej sie jedynym ratunkiem, paradoksalnie pchnąles ja w jego ramiona
jestes w stanie wyobrazic sobie jej bol, jej strach? jakim by nie byla czlowiekiem tez odczuwa
Chyba 2rank napisałaś o swoich odczuciach, bo z pewnością nie przeczytałaś wątku Bolka, znaczy Toma ![]()
Wtedy dowiedziałabyś się więcej o tej "miłości" ![]()
Oj trudno ci dziewczyno wyjść poza własną perspektywę, oj trudno. Ale Toma namawiasz ![]()
Chyba 2rank napisałaś o swoich odczuciach, bo z pewnością nie przeczytałaś wątku Bolka, znaczy Toma
Wtedy dowiedziałabyś się więcej o tej "miłości"
Oj trudno ci dziewczyno wyjść poza własną perspektywę, oj trudno. Ale Toma namawiasz
nie zasmiecaj wątku swoimi nic nie wnoszacymi komentarzami. to co ja pisze przynajmniej jest powiązane z historią autorki w jakims względzie
Sumerka pisze tylko o tym co znam. Zawsze. Tylko o tym co sprawdzilam na wlasnej skorze. ![]()
nie teoretyzuje
a jesli chodzi o horyzonty to nie oceniaj, bo okazac sie moze, ze Twoje sa duzo wezsze niz moje
nie oceniaj czlowieka po malym wycinku z forum, bo to slabe podstawy do wydawania wyrokow
summerka88 napisał/a:Chyba 2rank napisałaś o swoich odczuciach, bo z pewnością nie przeczytałaś wątku Bolka, znaczy Toma
Wtedy dowiedziałabyś się więcej o tej "miłości"
Oj trudno ci dziewczyno wyjść poza własną perspektywę, oj trudno. Ale Toma namawiasznie zasmiecaj wątku swoimi nic nie wnoszacymi komentarzami. to co ja pisze przynajmniej jest powiązane z historią autorki w jakims względzie
Widzisz, a wg mnie to ty zaśmiecasz wątek. Wszystko jest względne.
Ja przynajmniej nie łamię regulaminu forum, bo nie wiem, czy masz świadomość, że dublowanie kont nie jest dozwolone ![]()
Sumerka pisze tylko o tym co znam. Zawsze. Tylko o tym co sprawdzilam na wlasnej skorze.
nie teoretyzuje
a jesli chodzi o horyzonty to nie oceniaj, bo okazac sie moze, ze Twoje sa duzo wezsze niz mojenie oceniaj czlowieka po malym wycinku z forum, bo to slabe podstawy do wydawania wyrokow
Tak, tak wiem, tylko wy kochanki znacie całą prawdę o prawdziwej miłości ![]()
Aaaa, nie wydaję wyroków, interpretuję sobie to, co czytam ![]()
no cóż Tom, mnie sie wydaje, ze nie tyle roznice plci maja wplyw na to jak czujemy te sama sytuacje ale moze bardziej te miedzyosobnicze... w kazdym razie wydaje mi sie, ze jestem gdzies blisko, ze rozumiem co czujesz i dlaczego i smuci mnie, ze nie dales sobie szansy zeby zachowac choc odrobiny pozytywnego uczucia do niej... nie po to ten kontak z nia zeby wrscac do tego co bylo, w zadnym wypadku! to chyba niemozliwe po takich przejsciach
trudno mi to wytlumaczy opisac jak teraz wyglada moja relacja z kochankiemwiem, ze chcialbys uslyszec, ze to jej zycie jest pasmem cierpien i ze dostala nauczke od losu i ze tym "bogactwem" nie zagluszy tego co bylo, ale tak naprawde dla Ciebie to nic nie zmieni, nie bedziesz szczesliwszy dlatego, ze jej sie nie uklada... probowales ja skrzywdzic mowiac mezowi, widze to jako akt rozpaczy, rodzaj zemsty... to nigdy sie nie sprawdza, moze dlatego jest w Tobie ta nienawisc... myslisz czasem o tym jak wielkie musialo byc jej cierpienie? jak bardzo czula sie przez Ciebie zdradzona? to smiesznie brzmi w kontekscie romansu, ale ja to rozpatruje jako relacje dwojga ludzi i w kontekscie Waszej relacji wbiles jej noz w plecy, ona zostala sama, tam w domu sama musiala stawic czolo tej sytuacji
ona teraz nie jest nieszczesliwa z powodu meza, jesli jest to dlatego ze zawiodla ja osoba ktora kochala czyli Ty, jest nieszczesliwa bo ja zdradziles, powiedxiales jej mezowi... tak to sobie wyobrazam, ze ona poczula sie zaszczuta i wtedy w tamtej sytuacji niedobry maz wydal jej sie jedynym ratunkiem, paradoksalnie pchnąles ja w jego ramiona
jestes w stanie wyobrazic sobie jej bol, jej strach? jakim by nie byla czlowiekiem tez odczuwai jesli mialabym byc szczera to szantaz dzieciakiem matki moglbyc decydujacy on lepiej sytuowany z dowodami zdrady przed sadem matka niezrownowazona jej kochnek tez... to samica, samice maja instynkt macierzynski i tego nie zrozumiesz z natura nie wygrasz... tak samica ponad wszystko chce byc ze swoim dzieckiem bo tak jest uwarunkowana przez nature, samice oddaja zycie w obronie potomstwa i nie jest to strach z ktorym ona mogla wygrac
Rank2 nie wiem czy mozna to nazwac wbijaniem noża w plecy - ona wiedziała, że ja zawsze jej wszystko wybacze. Niejako na tym żerowała. Była pewna że ja zawsze będe tylko czekał.
Nie reagowała na nasze rozmowy. Na rozmowe o wspólnym życiu i domu - zareagowała tym że się przespalismy - ale teraz wiem - że to nie był akcept tego pomysłu - tylko wycieszenie sumienia - bo już wtedy ten mąż miał nagrany dom dla nich.
A to że zostala sama, musiała się zmierzyć z mężem i tymi konsekwencjami - to wydaje mi się, że wystarczyło że uklękła i zrobiła mu dobrze i uwierz mi koles na to poszedł. Tak potrafiła manipulować.
Ona była niezwykłą manipulantką - wykorzystywała nasze pragnienia. I tak jak autorka posta - czekała, korzystała z tego kto da więcej. I ile z tego wyjmie na plus dla siebie. niezwykle egoistyczna,
patrzyła tylko na siebie, a na pozór wszyscy o niej myśleli że niezwykła altruistka. wysysała z nas energie. przynajmniej ze mnie.
Ja jej nie zdradziałem, nigdy. Ani symbolicznie ani faktycznie.
ja tylko zamknąłem jej możliwość dalszego okłamywania mnie. Ochroniłem niejako siebie, w akcie rozpaczy bo nic już nie działało.
NIe można powiedzieć że ja ją zawiodłem - a ile razy ona mnie zawodziła? Ile razy ona mnie wykorzystała, ile razy nie tyle wykorzystała co olała, ile razy ominęła. A sypianie z męzem to było takie nic i twierdzenie - że ona nawet nie wie jak z nim jest? Przecież można się domyślać że to była ściema. A twierdziła ze mnie by nie mogła okłamać.
Tak samo było z domem - powiedziała - że on jej to przedstawil, ale ona sie nie zgodziła. A dom jest. I dązyła do tego z nim - będąc w jakimś tam "związku" ze mną. Twierdziła że był to dla niej związek.
Czy to nie zawiedzenie zaufania? jakie by ono nie było - bo było - ale mimo wszystko miało go nie byc- bo przecież jej nie mogłem ufać - tak zdroworozsądkowo.
Czy jej jakiś tam chwilowy ból - mozna porównać do mojego który trwał i trwa kilka lat? Przecież ona miała wybór, ona mogła mieć to i tamto. jej problem polegał z nadmiaru wyboru. A nie z jakiś braków. Bo miała wszystko czego potrzebuje kobieta - sama twierdziła że na jej miejscu każda by chciała być. A ona tego nie docenia.
Rank2 ona miala zawsze moje totalne pelne wsparcie i oddanie. Nie róbmy z niej świetej - to była jej decyzja co będzie robić. To czy bała się o dziecko - ok, może. Mogę to zrozumieć.
Ale wciąż to ona zdradzała swojego męża, i na końcu można powiedzieć że zdradzała równiez mnie. Szantażowała jego, szantażowała mnie. To byla jakas dziwna gra, kto da więcej.
Wiem że wypytywała koleżankę o zarobki, czy to dużo czy mało. Oceniała nas, z kim jej będzie wygodnie. Jako, że ja w tamtym czasie miałem gorsze momenty z jej powodu, to ona uznała, że jestem
gorszym od jej męża. Tylko że do tej sytuacji doprowadział mnie ona.
NIe wiem czy ona jakoś cierpiała, po tym jak się zachowywała później - jak się pokazywała w firmie - że jest w ciąży, że buduje dom. Powiedziałbym, że wyglądała na zadowoloną ze swojej sytuacji.
Decyzja o dziecku to nie jest takie byle co. To było zaplanowane żeby spełnić oczekiwanie meża. Dać mu dowód swojej wierności. Jak to teraz wygląda po 2 latach tego nie wiem - każde paliwo się wypali, każda zabawka się znudzi. Wydaje mi się że teraz siedzi z dzieckiem w 4 ścianach, jest sama. I życie tak się jej kręci. Ale to przecież ona tego chciała. Miała w kadym momencie okazję do tego by się zwrócić w moją stronę.
Raczej bym powiedział, że nagle mąż doznał olśnienia po szantażu rozwodem i zmienił swoją optykę. A czy ludzie się zmieniają na stałe, czy tylko po to żeby coś osiągnąć tego nie wiem.
On osiągnał to czego chcial - poniósł jakieś koszty - ale co on też wogóle wie o swojej żonie. Prawie nic. Ona mu sie nie przyznała, albo przyznała do nic nie znaczących faktów i się z tego wywinęła.
Potem restart, dziecko i temat zastępczy od razu. No tylko że teraz to się powoli wypala.. i wraca stara rzeczywistość
Chcialbym tylko zapytać - czy taka osoba ponosi jakieś konsekwencje tego co zrobiła? Bo wg mnie raczej nie ponosi - a jak ponosi to minimalne - bo czymze jest siedzenie w domu z dzieckiem. To nie jest kara. tylko wybór.
Chcialbym tylko zapytać - czy taka osoba ponosi jakieś konsekwencje tego co zrobiła? Bo wg mnie raczej nie ponosi - a jak ponosi to minimalne - bo czymze jest siedzenie w domu z dzieckiem. To nie jest kara. tylko wybór.
I co byś się dowiedział? Że nie byłeś w stanie zapewnić jej takiego komfortu życia jak mąż? Że fajny byłęś od czasu do czasu na chwilę, ale na dłuższą metę to nie specjalnie jesteś materiałem na męża. Że z tobą to może trochę podupczyć, ale dzieci chce rodzić jakiemuś prawdziwemu mężczyżnie?
Oj żałosny jesteś strasznie w tych swoich jękach po cichodajce. Żałosny. Ja się jej nie dziwię nic a nic ![]()
Widzisz, a wg mnie to ty zaśmiecasz wątek. Wszystko jest względne.
Ja przynajmniej nie łamię regulaminu forum, bo nie wiem, czy masz świadomość, że dublowanie kont nie jest dozwolone
nie jestem żadnym Bolkiem ani Lolkiem.
czy moglabys sie zaczac odnosic do sytuacji autorki, albo cokolwiek co z tym jest zwiazane. albo sobie poszukaj po prostu innego tematu - gdzie np. ludzie piszą o dublowaniu kont albo coś co jest związane z tobą. może jakies forum o gimbazie bo w tym wieku to moze nie powinna dyskutowac na poważne tematu - bo nie masz po prostu żadnego życiowego doświadczenia. nic.
tom999 napisał/a:Chcialbym tylko zapytać - czy taka osoba ponosi jakieś konsekwencje tego co zrobiła? Bo wg mnie raczej nie ponosi - a jak ponosi to minimalne - bo czymze jest siedzenie w domu z dzieckiem. To nie jest kara. tylko wybór.
I co byś się dowiedział? Że nie byłeś w stanie zapewnić jej takiego komfortu życia jak mąż? Że fajny byłęś od czasu do czasu na chwilę, ale na dłuższą metę to nie specjalnie jesteś materiałem na męża. Że z tobą to może trochę podupczyć, ale dzieci chce rodzić jakiemuś prawdziwemu mężczyżnie?
Oj żałosny jesteś strasznie w tych swoich jękach po cichodajce. Żałosny. Ja się jej nie dziwię nic a nic
Jesteś żałosna. nie obrażaj mnie bo nie masz do tego prawa. nic nie wnosisz do dyskusji wiec deliatnie mowiać - idz sobie stąd trolować gdzie indziej
ps. faktycznie jezeli tak rozpatrujesz ze facet + kobieta poznają się w celach uzyskiwania korzyści finansowej i komfortu to faktycznie byłem nie-prawdziwym mężczyzną bo zarabiałem tylko 2x tyle ile jej mąż. no w sumie nie mogłem jej dać tego komfortu jaki oczekiwała. chociaz na koncu faktycznie - jej maz dostal lepsze stanowisko wiec mozna uznac - tak to mialo wplyw na jej zachowanie. no i do tego żył w komfortowej bańce nieznajomosci swojej żony - podczas gdy ona codziennie wylewała do mnie rewelacje ze swojego małżeństwa i o nim. co poniekad spowodowało, ze byłem tym dobity. i mnie to męczyło
summerka88 napisał/a:Widzisz, a wg mnie to ty zaśmiecasz wątek. Wszystko jest względne.
Ja przynajmniej nie łamię regulaminu forum, bo nie wiem, czy masz świadomość, że dublowanie kont nie jest dozwolonenie jestem żadnym Bolkiem ani Lolkiem.
czy moglabys sie zaczac odnosic do sytuacji autorki, albo cokolwiek co z tym jest zwiazane. albo sobie poszukaj po prostu innego tematu - gdzie np. ludzie piszą o dublowaniu kont albo coś co jest związane z tobą. może jakies forum o gimbazie bo w tym wieku to moze nie powinna dyskutowac na poważne tematu - bo nie masz po prostu żadnego życiowego doświadczenia. nic.
Och, już tu przerabiałam miłych chamów, którzy myśleli, że jak zdyskredytują rozmówcę, to sami staną się bardziej wiarygodni.
A Bolkiem jesteś, podbieństwo uderzające, nie tylko sama historia, ale sposób formułowania wypowiedzi, agresja w stosunku do rozmówców, którzy nie są w twoim kółku adoracji.
Znasz ten kawałek: https://m.youtube.com/watch?v=4wSdaONWojM
ps. faktycznie jezeli tak rozpatrujesz ze facet + kobieta poznają się w celach uzyskiwania korzyści i komfortu to faktycznie byłem nie-prawdziwym mężczyzną bo zarabiałem tylko 2x tyle ile jej mąż. no w sumie nie mogłem jej dać tego komfortu jaki oczekiwała
Ja tak nie "rozpatruję", ale twoja cichodajka najwyrażniej tak skoro go wybrała. No chyba że to mąż był jej prawdziwą miłością a ty zwykłym dochodzącym żigolakiem, którego trzeba się było pozbyć, gdy stał się niewygodny.
Nie łam się pełno jest takich łatwych babek. Sam widzisz, że na tym forum jest ich zatrzęsienie, nieszczęśliwych w małżeństwie, które tylko czekają na takiego super hero jak ty
. Powiesz kilka miłych słówek, złapiesz za cycek i będą twoje ![]()
summerka88 wnosisz cokolwiek do dyskusji i pomozesz jakos autorce? czy tak bedzisz siac inwektywy? jezeli tak to moze admin powinien ci umozliwic spokojniejsze zycie poza forum
Ja myślałem, że kochankę ma się do bzykania a nie do zakochiwania w niej.
Głupi ja.
summerka88 wnosisz cokolwiek do dyskusji i pomozesz jakos autorce? czy tak bedzisz siac inwektywy? jezeli tak to moze admin powinien ci umozliwic spokojniejsze zycie poza forum
Wydaje mi się, że między słowami jednak coś do autorki też mówię (słyszałeś o analogiach?), chociaż w tym swoim zacietrzewieniu możesz tego nie dostrzegać, np. to, że jej historia, i twoja, i 2rank jest do bólu banalna. Że w każdym małżeństwie po czasie robi się nieco nudno i albo można sobie znależć czasoumilacz albo postąpić uczciwie wobec człowieka, z którym przecież kiedyś coś ją łączyło.
EDIT: ale fakt, przy okazji nabijam się trochę z waszej kochanków głupoty i naiwności. Przyznaję, że to nieładne, ale mam z tego frajdę.
tom999 napisał/a:summerka88 wnosisz cokolwiek do dyskusji i pomozesz jakos autorce? czy tak bedzisz siac inwektywy? jezeli tak to moze admin powinien ci umozliwic spokojniejsze zycie poza forum
Wydaje mi się, że między słowami jednak coś do autorki też mówię (słyszałeś o analogiach?), chociaż w tym swoim zacietrzewieniu możesz tego nie dostrzegać, np. to, że jej historia, i twoja, i 2rank jest do bólu banalna. Że w każdym małżeństwie po czasie robi się nieco nudno i albo można sobie znależć czasoumilacz albo postąpić uczciwie wobec człowieka, z którym przecież kiedyś coś ją łączyło.
EDIT: ale fakt, przy okazji nabijam się trochę z waszej kochanków głupoty i naiwności. Przyznaję, że to nieładne, ale mam z tego frajdę.
jesteś zwykłą gówniarą która b. niewiele wie o życiu. więc znajdz sobie forum na swoim poziomie
jesteś zwykłą gówniarą która b. niewiele wie o życiu. więc znajdz sobie forum na swoim poziomie
Wow! Faktycznie bardzo kulturalny z ciebie interlokutor ![]()
Bardzo merytoryczne i pozbawione osobistych wycieczek są twoje wypowiedzi.
Czasami mówi się, że mężczyźni hołdują syndromowi madonny i ladacznicy. W domu Madonna a na mieście ladacznica. Może wasz układzik był damską wersją czegoś w tym stylu, w domu kulturalny mąż, a na odchodne nieco prymitywny kochanek. Tak jakoś mi wygląda twoja "miłość" w miarę jak bardziej pokazujesz siebie.
tom999 napisał/a:summerka88 napisał/a:Wydaje mi się, że między słowami jednak coś do autorki też mówię (słyszałeś o analogiach?), chociaż w tym swoim zacietrzewieniu możesz tego nie dostrzegać, np. to, że jej historia, i twoja, i 2rank jest do bólu banalna. Że w każdym małżeństwie po czasie robi się nieco nudno i albo można sobie znależć czasoumilacz albo postąpić uczciwie wobec człowieka, z którym przecież kiedyś coś ją łączyło.
EDIT: ale fakt, przy okazji nabijam się trochę z waszej kochanków głupoty i naiwności. Przyznaję, że to nieładne, ale mam z tego frajdę.
jesteś zwykłą gówniarą która b. niewiele wie o życiu. więc znajdz sobie forum na swoim poziomie
Wow! Faktycznie bardzo kulturalny z ciebie interlokutor
Bardzo merytoryczne i pozbawione osobistych wycieczek są twoje wypowiedzi.Czasami mówi się, że mężczyźni hołdują syndromowi madonny i ladacznicy. W domu Madonna a na mieście ladacznica. Może wasz układzik był damską wersją czegoś w tym stylu, w domu kulturalny mąż, a na odchodne nieco prymitywny kochanek. Tak jakoś mi wygląda twoja "miłość" w miarę jak bardziej pokazujesz siebie.
Zaatakowalas mnie pierwsza i kilka razy.a teraz sie dziwisz ze sie bronie? Co ma napisanie czegos na forum do życia? nawet nie jestes na tyle emocjonalnie rozwinieta zeby wiedziec ze nie jestes w stanie z tekstu odczytac tonu wypowiedzi, emocji czy czegokolwiek innego. I oceniasz jaki jestem na codzien? albo z kims innym? Ja oceniam ze jestes gowniarą bo tak sie zachowujesz - ataktujesz ludzi na forum nie wiadomo po co - nic Ci to nie daje. no chyba ze sie myle - masz durną gówniarską satysfakcję. nie będę z tobą dyskutował bo nie reprezentujesz żadnego poziomu do dyskusji. znajdz sobie inny wątek/forum i tam sobie pisz swoje mądrości i atakuj ludzi.
summerka88 napisał/a:tom999 napisał/a:jesteś zwykłą gówniarą która b. niewiele wie o życiu. więc znajdz sobie forum na swoim poziomie
Wow! Faktycznie bardzo kulturalny z ciebie interlokutor
Bardzo merytoryczne i pozbawione osobistych wycieczek są twoje wypowiedzi.Czasami mówi się, że mężczyźni hołdują syndromowi madonny i ladacznicy. W domu Madonna a na mieście ladacznica. Może wasz układzik był damską wersją czegoś w tym stylu, w domu kulturalny mąż, a na odchodne nieco prymitywny kochanek. Tak jakoś mi wygląda twoja "miłość" w miarę jak bardziej pokazujesz siebie.
Zaatakowalas mnie pierwsza i kilka razy.a teraz sie dziwisz ze sie bronie? Co ma napisanie czegos na forum do życia? nawet nie jestes na tyle emocjonalnie rozwinieta zeby wiedziec ze nie jestes w stanie z tekstu odczytac tonu wypowiedzi, emocji czy czegokolwiek innego. I oceniasz jaki jestem na codzien? albo z kims innym? Ja oceniam ze jestes gowniarą bo tak sie zachowujesz - ataktujesz ludzi na forum nie wiadomo po co - nic Ci to nie daje. no chyba ze sie myle - masz durną gówniarską satysfakcję. nie będę z tobą dyskutował bo nie reprezentujesz żadnego poziomu do dyskusji. znajdz sobie inny wątek/forum i tam sobie pisz swoje mądrości i atakuj ludzi.
Nie zaatakowałam ciebie tylko nie dołączyłam się do twojego kółka adoracji, co odebrałeś jako atak na siebie.
Daleka jestem od oceniania ciebie na codzień, ale sam dostarczasz tutaj materiał, który pokazuje twoją labilność emocjonalną, agresję, złośliwość, więc do tego się odnoszę.
Wiesz w moim świecie trzeba być mało ogarniętym emocjonalnie człowiekiem, żeby 4 lata dawać się robić w trąbie znudzonej mężatce i kolejne 2 rozpaczać za cichodajką, dla której nie znaczyłeś wystarczająco wiele, aby finalnie zakończyć wasz (roz)związek z jakąś klasą tylko pozbyła się ciebie jak psa. Może poszukaj profesjonalnej pomocy.
Ogarnij się kolego. Zacznij żyć. Coś z tobą nie tak, że tylko znudzona mężatka zainteresowała się tobą? Mówię ci, że takich jak ona, znudzonych cichodajek jest multum, czego przykładem są liczne tematy na tym forum
Czy jakby mąż się trochę zmienił na lepsze, więcej by z tobą rozmawiał, interesował się jak minął ci dzień, to zostawiłabyś kochanka? Nie dla dziecka, czy rodziny, ale dla siebie, bo mąż byłby dla ciebie ważniejszy, atrakcyjniejszy?
Kiedyś byłabym szczęśliwa, gdyby tak się zmienił , ale dzisiaj jest już za późno. Za dużo padło złych słów, za dużo obojętności, tego już nie naprawimy.Coś się nieodwracalnie zepsuło.
To nad czym ty się zastanawiasz! Chyba boisz się tylko tego, że będziesz musiała pójść do pracy i zarabiać na siebie, a nie żyć dogodnie na czyimś otrzymaniu nie dając od siebie tak elementarnej rzeczy dla małżeństwa jaką jest uczciwość. Naprawdę chciałbym jakoś zrozumieć twój punkt widzenia, ale wszystko co nam przedstawiasz to tylko: "Pan A jest nieczuły Pan B wydaje mi się, że jest czuły - co wybrać".
To naprawdę jest prosty temat: chcesz być uczciwa to nie oszukujesz męża i się z nim rozstajesz, możesz złożyć pozew o rozwód i zobaczyć jego reakcje, a potem zdecydować czy warto ratować małżeństwo czy nie. Jak nie to odchodzisz i robisz co chcesz. Serio to całkiem proste, tylko trzeba umieć żyć samodzielnie a nie na kocią łapę. Potrafisz to?
tom999 sorry ale jest straszną betą, z której strony na to nie spojrzeć, zrób sobie własny temat.
Wiesz w moim świecie trzeba być mało ogarniętym emocjonalnie człowiekiem, żeby 4 lata dawać się robić w trąbie znudzonej mężatce i kolejne 2 rozpaczać za cichodajką, dla której nie znaczyłeś wystarczająco wiele, aby finalnie zakończyć wasz (roz)związek z jakąś klasą tylko pozbyła się ciebie jak psa. Może poszukaj profesjonalnej pomocy.
Ogarnij się kolego. Zacznij żyć. Coś z tobą nie tak, że tylko znudzona mężatka zainteresowała się tobą? Mówię ci, że takich jak ona, znudzonych cichodajek jest multum, czego przykładem są liczne tematy na tym forum
Co ciekawe facet ciągle twierdzi, że nie dostał prawdą po oczach od tej mężatki, bo nie było jej na to stać. Teraz gdy mu mówisz prawdę jest zbulwersowany i mówi o atakach.
Ja myślałem, że kochankę ma się do bzykania a nie do zakochiwania w niej.
Głupi ja.
Spokojnie uczymy się na błędach ![]()
Summerka Twoja zaciekłość mówi również coś o Tobie, niestety...
ja zdaje sobie sparwę, że na tym forum nie ma szczęśliwców,
że wszyscy tu jesteśmy, bo w jakis sposob jestesmy pokaleczeni
możesz więc Summerka bawić się naszym kosztem, ale czy to naparwdę taka frajda, która przyniesie Ci ulgę?
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zakochałam się w kochanku
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024