Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 291 z 291 ]

261 Ostatnio edytowany przez random.further (2017-02-25 17:38:17)

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu
lepszy67 napisał/a:
random.further napisał/a:

Własnie - dlaczego Ona nie chce Ci powiedzieć tego czego oczekujesz ?
Bo :
- naciskasz zbytnio
- istnieje jakiś nieuświadamiany większy kaliber problemowy
- zna Cię i konsekwencje mogą być opłakane
- ma mocne poczucie odrębności w tym temacie i po prostu TUTAJ Cię nie dopuszcza a Tobie trudno to zaakceptować ?

Niestety Random, chyba wszystko po trochu, co wypunktowałaś.
A najbliższe prawdy chyba jest ten "większy kaliber".
Myślę, że ta jej akcja przed ślubem, to było coś dużo bardziej poważnego niż mnie się wydaje i Ona nie chce tego wyjawić.
Myślę, że się mocno wtedy zaangażowała, było zakochanie, były spotkania, seks i to wiele razy a potem....facet ją rzucił. I "wróciła" do mnie.
Ostatnim wpisem w jej organizerze było "Marcin to świnia".

Może nie najlepiej się Wam razem zaczęło.
Jakoś to tak wygląda jakby należało zbudować od nowa całą relację - tym razem świadomie z rozmysłem wybranych wartości najważniejszych - zachowując wiele z tego co jest smile znaczy ten seks w takim wyrazie jak teraz smile uśmiecham sie bo mimo wszystko dominuje w wypowiedziach ale akurat mi to nie przeszkadza - temperamentu u Was nie brakuje po prostu smile.
Ale budowanie relacji od postaw - życzę siły, wtedy przyda się wiele rzeczy, które się Wam w sobie podobają MIMO tych, które chciałbyś zmienić albo ona chciałaby zmienić u Ciebie.
A polecam budowanie bo inne rozwiązanie to chyba Twoja strata a Żony rozwalone życie.

Zobacz podobne tematy :

262

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu

Czy Ty Autorze, czujesz się w jakiś sposób wykorzystany przez żonę?
Dużo piszesz o tym kim ona jest dla Ciebie, jak myślisz kim Ty jesteś dla niej? - może w tym tkwi problem, że nie wiesz lub chciałbyś kimś więcej, niż jesteś.

Możliwe, że nie dopasowaliście się pod względem atrakcyjności a z czasem ta różnica tylko się pogłębiła. Ty tolerujesz jej wybryki, wiedząc, że ładniejszej babki nie znajdziesz. Ona o tym zapewne wie i  korzysta z tego, żyjąc beztrosko u Twojego boku, realizując przy tym swoje zainteresowania. 
Nie licz na to, że przyzna się do zdrady, ma zbyt dużo do stracenia. Musiałaby się usamodzielnić, a tak pozostaje jej tylko pachnieć.

263

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu

lepszy67, to nie jest mój mąż. Teraz ma 32 lata. Jak ją poznał miał gdzieś 26.

264

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu

Czytając większość postów tutaj.... to mam nadzieję że większość z was nic nie będzie miała przeciwko temu, żeby np. facet, który korzystał z agencji towarzyskiej ukrywał ten fakt przed kobietą, która nigdy by takiego kogoś nie zaakceptowała? W końcu zawsze może się do tego przyznać za kilka lat, po ślubie, albo nawet później, kiedy ich wspólne dzieci będą dorosłe. W końcu co było a nie jest, nie pisze się w rejestr, prawda wink
Tym bardziej, że seks z prostytutką(oczywiście gdy facet jest singlem) czy nawet stracenie z nią prawictwa to mniejsza "zbrodnia" niż zdrada osoby z którą jest się w związku.

265

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu
X77 napisał/a:

Czytając większość postów tutaj.... to mam nadzieję że większość z was nic nie będzie miała przeciwko temu, żeby np. facet, który korzystał z agencji towarzyskiej ukrywał ten fakt przed kobietą, która nigdy by takiego kogoś nie zaakceptowała? W końcu zawsze może się do tego przyznać za kilka lat, po ślubie, albo nawet później, kiedy ich wspólne dzieci będą dorosłe. W końcu co było a nie jest, nie pisze się w rejestr, prawda wink
Tym bardziej, że seks z prostytutką(oczywiście gdy facet jest singlem) czy nawet stracenie z nią prawictwa to mniejsza "zbrodnia" niż zdrada osoby z którą jest się w związku.

Patrz, to ja chyba jakaś dziwna jestem, bo co mnie interesuje, że facet sto lat temu był u prostytutki? Przecież nawet jeśli się wtedy czymś zaraził, to już zdążył się wyleczyć... dokładnie - co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr...

Jeśli Autor nie umiał się pogodzić ze zdradą, trzeba było nie brać ślubu. Przecież miał już podejrzenia.  A on się nie pogodził, bo sprawa byłaby zamknięta, a nie wałkowana przez 19 lat.

266 Ostatnio edytowany przez random.further (2017-02-26 14:31:07)

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu
X77 napisał/a:

Czytając większość postów tutaj.... to mam nadzieję że większość z was nic nie będzie miała przeciwko temu, żeby np. facet, który korzystał z agencji towarzyskiej ukrywał ten fakt przed kobietą, która nigdy by takiego kogoś nie zaakceptowała? W końcu zawsze może się do tego przyznać za kilka lat, po ślubie, albo nawet później, kiedy ich wspólne dzieci będą dorosłe. W końcu co było a nie jest, nie pisze się w rejestr, prawda wink
Tym bardziej, że seks z prostytutką(oczywiście gdy facet jest singlem) czy nawet stracenie z nią prawictwa to mniejsza "zbrodnia" niż zdrada osoby z którą jest się w związku.

Chyba trzeba by było rozkminić kiedy się pisze a kiedy nie, jak dla mnie smile
Natomiast ja temat Autora odebrałam inaczej i, próbując zrozumieć, wyciągnęłam inne wnioski odnoszące się do teraźniejszości.

267

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu

"Co było a nie jest nie pisze się w rejestr" Jak ja niecierpie tego powiedzonka. Przeszłość ma takie samo znaczenie jak przyszłość i teraźniejszość. Jest nawet ważniejsza niejako stanowi fundament. Jeżeli tak piszemy to bądźmy stali w swoim przekonaniu, czyli jeżeli ktoś był bandytą, narkomanem czy gwałcicielem a teraz stał się "dobrym" człowiekiem to jego przeszłość nie ma znaczenia.

268

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu
Revenn napisał/a:

"Co było a nie jest nie pisze się w rejestr" Jak ja niecierpie tego powiedzonka. Przeszłość ma takie samo znaczenie jak przyszłość i teraźniejszość. Jest nawet ważniejsza niejako stanowi fundament. Jeżeli tak piszemy to bądźmy stali w swoim przekonaniu, czyli jeżeli ktoś był bandytą, narkomanem czy gwałcicielem a teraz stał się "dobrym" człowiekiem to jego przeszłość nie ma znaczenia.

Przeszłość ma znaczenie, dopóki się nie podejmie decyzji, czy się ją akceptuje lub nie. Jeśli zaakceptujesz fakt, że Twój najlepszy kumpel kogoś kiedyś zamordował, to kumplujesz się z nim dalej, nie wypominając mu tego - jeśli nie zaakceptujesz, przestaje być kumplem, prawda? To samo dotyczy relacji męsko-damskich.
Jeśli zaakceptujesz fakt, że kobieta ma jakąś tam przeszłość - to ok, jesteś z nią i ta przeszłość przestaje mieć znaczenie. Jeśli nie akceptujesz jej przeszłości, to z nią zrywasz lub w ogóle nie wchodzisz w związek, zgadza się?
Z tym, ze to jest podjęcie decyzji na przyszłość. Zaakceptowałeś - to za 5 lat niech Ci się nie przypomni, że Twoja dziewczyna 6 lat temu nie była dziewicą...

Dlatego nad każdą taką decyzją warto się porządnie zastanowić. A już zwłaszcza, jak w grę wchodzi ślub.

269

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu

Lepszy po 19 latach dowiedziałeś się o tym, że zostałeś zdradzony przed ślubem. Będąc w niewiedzy ożeniłeś się z tą osobą, spłodziłeś z nia dzieci i żyło się tobie całkiem fajnie aż do tego odkrycia, że ona ciebie okłamała,żyła z tobą przez tyle lat w kłamstwie.
Wiesz dlaczego przed ślubem tego nie chciała tobie powiedzieć? Domyślasz się, ze bała się o siebie, że dotrze do ciebie jaka jest niestała. Jednak wybrała ciebie i została twoją żoną zapewne z wielu powodów, (przeważnie tych egoistycznych).
Czy ty jesteś lepszy od niej bo jej przed ślubem nie zdradziłeś?
Czy to coś dla ciebie zmienia?

Lepszy chcesz zniszczyć siebie, swoją rodzinę to dalej grzeb się w tej przeszłości,doszukuj się jej wad, ułomności, no bo przecież ty jesteś taki idealny.

270 Ostatnio edytowany przez zabpth (2017-02-27 13:16:03)

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu

No cóż, Autor nie jest pierwszy ani ostatni który poleciał na ładny wygląd.
Jak sam pisał, już przed ślubem odbierał różne sygnały, ale żadnych wniosków nie poczynił, albo nastąpiło wyparcie, częsta cecha u facetów, zwłaszcza jak kobieta atrakcyjna.
Toteż zaklepał ją sobie poprzez małżeństwo. Jak by nie patrzeć miała wielu adoratorów a wyszła za niego, zawsze to podbija samoocenę, być tym lepszym od innych.
Ale wybierając sobie kobietę najładniejszą ze wszystkich trzeba liczyć się z tym że zawsze będą się kręcić w okół niej różni lovelasi, po zatem atrakcyjne kobiety często lubią potwierdzać swoją atrakcyjność, no bo po co jej być ładną i atrakcyjna tylko dla niego, jeżeli dodać do tego szczyptę próżności, to może się okazać ze później żyje się 19 lat w zagrożeniu.
Ktoś wyżej pisał że Autor ma podkopane poczucie wartości, co potwierdził sam zainteresowany.
Totez czuje się pewnie ciut gorszy.
Podejrzewam że od tych 19 lat do teraz czuje zagrożenie, że odejdzie, albo że ktoś ją sprzątnie.
Dla tego wywleka po 19 latach jakaś akcję.
Co do tej zdrady przed ślubem to Autor i tak już jest pewien, więc jej przyznanie się ma na celu bardziej wywołanie właśnie poczucia winy u niej, podejrzewam że Autor liczy że się będzie kajać, przepraszać i zapewniać o miłości i uczuciu.
Brakuje mu pewnie tego komfortu, bezpieczeństwa, zaufania . Chce w ten sposób dowartościować się i wywołując poczucie winy obniżyć jej pewność siebie i beztroskę w której to między innymi upatruje zagrożenie. Pewnie chce zobaczyć jak się stara, chce poczuć zaangażowanie z jej strony, że jej zależy, poczuć się ważny dla niej.
No bo rozumiem że po roku czy 3 latach coś tam wyjdzie i jest afera.
Ale po 19 nie miało by to pewnie takiego znaczenia, gdyby lepszy67 był pewien uczucia, `miłości` i zaangażowania i oddania ze strony swojej małżonki.  No ale chyba tak nie jest, toteż kombinuje na swój sposób.
Zalecam ostrożność, nikt nie lubi żyć z jakimś poczuciem winy a zwłaszcza kobiety, przychodzi moment że raczej zaczyna się unikać kogoś kto wywołuje negatywne emocje, a braki w pozytywnych uzupełnia się gdzie indziej.
Także możliwe że Autor się przejedzie, bo co by nie czynił czy kombinował, to obliczone jest to na kogoś kto w założeniu odwzajemnia uczucia i zaangażowanie w stopniu równym co Autor . Bardzo wielu ludzi się już przejechało na takich obliczeniach, a z tego co wyczytałem to w tym przypadku jet rozbieżność. Możliwe że sam się na minę wpycha i niechcący ukierunkuje to wszystko w stronę rozpadu.
Podejrzewam że Autor nie był by zdolny w żadnym przypadku do rozstania, nawet jak wyszło by więcej ciekawostek.
Bierze ją trochę na litość, on skrzywdzony ona ma się przyznać, ale chyba nie tylko dla zasady, no bo co ja się w końcu przyzna ale nie będzie się poczuwała to żadnej formy pokuty, a przecież nie o to Autorowi chodzi
Po zatem nie bez powodu teraz wywleka i drąży temat z przed 19 lat, mimo że może obecnie nie ma jakiś sygnałów lewizny, to pewnie czuje że traci, co wzmaga zagrożenie, toteż kombinuje po swojemu, pewnie pojawiły się jakieś odczucia które wzmacniają niepewność, utożsamił to ze zdrada sprzed lat i teraz się gryzie. 
Czasami pewne wrażenie, czy odczucia znikąd się nie biorą, gdzieś intuicyjnie czuje że coś nie tak, i nie koniecznie musi mieć to związek z historia z przed lat.
Pozdrawiam

271

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu
santapietruszka napisał/a:
Revenn napisał/a:

"Co było a nie jest nie pisze się w rejestr" Jak ja niecierpie tego powiedzonka. Przeszłość ma takie samo znaczenie jak przyszłość i teraźniejszość. Jest nawet ważniejsza niejako stanowi fundament. Jeżeli tak piszemy to bądźmy stali w swoim przekonaniu, czyli jeżeli ktoś był bandytą, narkomanem czy gwałcicielem a teraz stał się "dobrym" człowiekiem to jego przeszłość nie ma znaczenia.

Przeszłość ma znaczenie, dopóki się nie podejmie decyzji, czy się ją akceptuje lub nie. Jeśli zaakceptujesz fakt, że Twój najlepszy kumpel kogoś kiedyś zamordował, to kumplujesz się z nim dalej, nie wypominając mu tego - jeśli nie zaakceptujesz, przestaje być kumplem, prawda? To samo dotyczy relacji męsko-damskich.
Jeśli zaakceptujesz fakt, że kobieta ma jakąś tam przeszłość - to ok, jesteś z nią i ta przeszłość przestaje mieć znaczenie. Jeśli nie akceptujesz jej przeszłości, to z nią zrywasz lub w ogóle nie wchodzisz w związek, zgadza się?
Z tym, ze to jest podjęcie decyzji na przyszłość. Zaakceptowałeś - to za 5 lat niech Ci się nie przypomni, że Twoja dziewczyna 6 lat temu nie była dziewicą...

Dlatego nad każdą taką decyzją warto się porządnie zastanowić. A już zwłaszcza, jak w grę wchodzi ślub.

Dobrze, zgadzam się z tobą w pełni. Ale są jeszcze pezypadki kiedy druga osoba w pełni świadomie coś przed nami zataiła, obojętnie co i dopiero po wielu latach to wychodzi na jaw. Tu jest problem.

272

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu
zabpth napisał/a:

No cóż, Autor nie jest pierwszy ani ostatni który poleciał na ładny wygląd.
Jak sam pisał, już przed ślubem odbierał różne sygnały, ale żadnych wniosków nie poczynił, albo nastąpiło wyparcie, częsta cecha u facetów, zwłaszcza jak kobieta atrakcyjna.
Toteż zaklepał ją sobie poprzez małżeństwo. Jak by nie patrzeć miała wielu adoratorów a wyszła za niego, zawsze to podbija samoocenę, być tym lepszym od innych.
Ale wybierając sobie kobietę najładniejszą ze wszystkich trzeba liczyć się z tym że zawsze będą się kręcić w okół niej różni lovelasi, po zatem atrakcyjne kobiety często lubią potwierdzać swoją atrakcyjność, no bo po co jej być ładną i atrakcyjna tylko dla niego, jeżeli dodać do tego szczyptę próżności, to może się okazać ze później żyje się 19 lat w zagrożeniu.
Ktoś wyżej pisał że Autor ma podkopane poczucie wartości, co potwierdził sam zainteresowany.
Totez czuje się pewnie ciut gorszy.
Podejrzewam że od tych 19 lat do teraz czuje zagrożenie, że odejdzie, albo że ktoś ją sprzątnie.
Dla tego wywleka po 19 latach jakaś akcję.
Co do tej zdrady przed ślubem to Autor i tak już jest pewien, więc jej przyznanie się ma na celu bardziej wywołanie właśnie poczucia winy u niej, podejrzewam że Autor liczy że się będzie kajać, przepraszać i zapewniać o miłości i uczuciu.
Brakuje mu pewnie tego komfortu, bezpieczeństwa, zaufania . Chce w ten sposób dowartościować się i wywołując poczucie winy obniżyć jej pewność siebie i beztroskę w której to między innymi upatruje zagrożenie. Pewnie chce zobaczyć jak się stara, chce poczuć zaangażowanie z jej strony, że jej zależy, poczuć się ważny dla niej.
No bo rozumiem że po roku czy 3 latach coś tam wyjdzie i jest afera.
Ale po 19 nie miało by to pewnie takiego znaczenia, gdyby lepszy67 był pewien uczucia, `miłości` i zaangażowania i oddania ze strony swojej małżonki.  No ale chyba tak nie jest, toteż kombinuje na swój sposób.
Zalecam ostrożność, nikt nie lubi żyć z jakimś poczuciem winy a zwłaszcza kobiety, przychodzi moment że raczej zaczyna się unikać kogoś kto wywołuje negatywne emocje, a braki w pozytywnych uzupełnia się gdzie indziej.
Także możliwe że Autor się przejedzie, bo co by nie czynił czy kombinował, to obliczone jest to na kogoś kto w założeniu odwzajemnia uczucia i zaangażowanie w stopniu równym co Autor . Bardzo wielu ludzi się już przejechało na takich obliczeniach, a z tego co wyczytałem to w tym przypadku jet rozbieżność. Możliwe że sam się na minę wpycha i niechcący ukierunkuje to wszystko w stronę rozpadu.
Podejrzewam że Autor nie był by zdolny w żadnym przypadku do rozstania, nawet jak wyszło by więcej ciekawostek.
Bierze ją trochę na litość, on skrzywdzony ona ma się przyznać, ale chyba nie tylko dla zasady, no bo co ja się w końcu przyzna ale nie będzie się poczuwała to żadnej formy pokuty, a przecież nie o to Autorowi chodzi
Po zatem nie bez powodu teraz wywleka i drąży temat z przed 19 lat, mimo że może obecnie nie ma jakiś sygnałów lewizny, to pewnie czuje że traci, co wzmaga zagrożenie, toteż kombinuje po swojemu, pewnie pojawiły się jakieś odczucia które wzmacniają niepewność, utożsamił to ze zdrada sprzed lat i teraz się gryzie. 
Czasami pewne wrażenie, czy odczucia znikąd się nie biorą, gdzieś intuicyjnie czuje że coś nie tak, i nie koniecznie musi mieć to związek z historia z przed lat.
Pozdrawiam

Dobra i dość trafna analiza. Dziękuję. Rzeczywiście może być tak, że sam wepchnę związek na minę a Ona wejdzie w uczucie z kimś, kto będzie patrzył na nią bez oceniania przeszłości. Gdyby miała kontakt z szerszym towarzystwem, gdzie jest dużo facetów, to myślę, że znalazłby się czauś chętny na jej wdzięki i wtedy to dopiero bym przeżywał :-)
Generalnie jest teraz w związku chłodno. Zero seksu i głębdzych interakcji, ale bez kłótni i wypominań. Taka mikroseparacja. Zamknąłem japę i raczej skupiam się teraz bardziej na sobie i pracy, bo cóż innego zrobić można? Zobaczymy co czaa przyniesie.

273

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu
Revenn napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
Revenn napisał/a:

"Co było a nie jest nie pisze się w rejestr" Jak ja niecierpie tego powiedzonka. Przeszłość ma takie samo znaczenie jak przyszłość i teraźniejszość. Jest nawet ważniejsza niejako stanowi fundament. Jeżeli tak piszemy to bądźmy stali w swoim przekonaniu, czyli jeżeli ktoś był bandytą, narkomanem czy gwałcicielem a teraz stał się "dobrym" człowiekiem to jego przeszłość nie ma znaczenia.

Przeszłość ma znaczenie, dopóki się nie podejmie decyzji, czy się ją akceptuje lub nie. Jeśli zaakceptujesz fakt, że Twój najlepszy kumpel kogoś kiedyś zamordował, to kumplujesz się z nim dalej, nie wypominając mu tego - jeśli nie zaakceptujesz, przestaje być kumplem, prawda? To samo dotyczy relacji męsko-damskich.
Jeśli zaakceptujesz fakt, że kobieta ma jakąś tam przeszłość - to ok, jesteś z nią i ta przeszłość przestaje mieć znaczenie. Jeśli nie akceptujesz jej przeszłości, to z nią zrywasz lub w ogóle nie wchodzisz w związek, zgadza się?
Z tym, ze to jest podjęcie decyzji na przyszłość. Zaakceptowałeś - to za 5 lat niech Ci się nie przypomni, że Twoja dziewczyna 6 lat temu nie była dziewicą...

Dlatego nad każdą taką decyzją warto się porządnie zastanowić. A już zwłaszcza, jak w grę wchodzi ślub.

Dobrze, zgadzam się z tobą w pełni. Ale są jeszcze pezypadki kiedy druga osoba w pełni świadomie coś przed nami zataiła, obojętnie co i dopiero po wielu latach to wychodzi na jaw. Tu jest problem.

Tak Revenn, jako jeden z nielicznych chyba wiesz o co tak naprawdę mi chodzi. Tutaj wíększość podkreśla, że z powodu jakiegoś jej wyskoku przed małżeństwem chcę przekreślić 19 lat. Że powinienem odpuścić. Dać sobie spokój, że przecież wybrała mnie. Ok, ale mnie chodzi teraz o motywację tego wyboru. Była zakochana w innym, myślę, że było wiele spotkań i seks. Co więc ją pchnęło do małżeństwa ze mną? To są właściwie pytania retoryczne, bo domyślam się dlaczego. Po prostu nie wyszło jej z tamtym a może przez porównanie dotarło do niej, że jednak do mnie czuje więcej. Wystarczy, że szczerze o tym mi opowie i sprawę zamkniemy. Co prawda nie będzie już mojego romantycznego patrzenia na związek, ale przynajmniej się nie rozpadnie.

274

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu
zabpth napisał/a:

No cóż, Autor nie jest pierwszy ani ostatni który poleciał na ładny wygląd.
Jak sam pisał, już przed ślubem odbierał różne sygnały, ale żadnych wniosków nie poczynił, albo nastąpiło wyparcie, częsta cecha u facetów, zwłaszcza jak kobieta atrakcyjna.
Toteż zaklepał ją sobie poprzez małżeństwo. Jak by nie patrzeć miała wielu adoratorów a wyszła za niego, zawsze to podbija samoocenę, być tym lepszym od innych.
Ale wybierając sobie kobietę najładniejszą ze wszystkich trzeba liczyć się z tym że zawsze będą się kręcić w okół niej różni lovelasi, po zatem atrakcyjne kobiety często lubią potwierdzać swoją atrakcyjność, no bo po co jej być ładną i atrakcyjna tylko dla niego, jeżeli dodać do tego szczyptę próżności, to może się okazać ze później żyje się 19 lat w zagrożeniu.
Ktoś wyżej pisał że Autor ma podkopane poczucie wartości, co potwierdził sam zainteresowany.
Totez czuje się pewnie ciut gorszy.
Podejrzewam że od tych 19 lat do teraz czuje zagrożenie, że odejdzie, albo że ktoś ją sprzątnie.
Dla tego wywleka po 19 latach jakaś akcję.
Co do tej zdrady przed ślubem to Autor i tak już jest pewien, więc jej przyznanie się ma na celu bardziej wywołanie właśnie poczucia winy u niej, podejrzewam że Autor liczy że się będzie kajać, przepraszać i zapewniać o miłości i uczuciu.
Brakuje mu pewnie tego komfortu, bezpieczeństwa, zaufania . Chce w ten sposób dowartościować się i wywołując poczucie winy obniżyć jej pewność siebie i beztroskę w której to między innymi upatruje zagrożenie. Pewnie chce zobaczyć jak się stara, chce poczuć zaangażowanie z jej strony, że jej zależy, poczuć się ważny dla niej.
No bo rozumiem że po roku czy 3 latach coś tam wyjdzie i jest afera.
Ale po 19 nie miało by to pewnie takiego znaczenia, gdyby lepszy67 był pewien uczucia, `miłości` i zaangażowania i oddania ze strony swojej małżonki.  No ale chyba tak nie jest, toteż kombinuje na swój sposób.
Zalecam ostrożność, nikt nie lubi żyć z jakimś poczuciem winy a zwłaszcza kobiety, przychodzi moment że raczej zaczyna się unikać kogoś kto wywołuje negatywne emocje, a braki w pozytywnych uzupełnia się gdzie indziej.
Także możliwe że Autor się przejedzie, bo co by nie czynił czy kombinował, to obliczone jest to na kogoś kto w założeniu odwzajemnia uczucia i zaangażowanie w stopniu równym co Autor . Bardzo wielu ludzi się już przejechało na takich obliczeniach, a z tego co wyczytałem to w tym przypadku jet rozbieżność. Możliwe że sam się na minę wpycha i niechcący ukierunkuje to wszystko w stronę rozpadu.
Podejrzewam że Autor nie był by zdolny w żadnym przypadku do rozstania, nawet jak wyszło by więcej ciekawostek.
Bierze ją trochę na litość, on skrzywdzony ona ma się przyznać, ale chyba nie tylko dla zasady, no bo co ja się w końcu przyzna ale nie będzie się poczuwała to żadnej formy pokuty, a przecież nie o to Autorowi chodzi
Po zatem nie bez powodu teraz wywleka i drąży temat z przed 19 lat, mimo że może obecnie nie ma jakiś sygnałów lewizny, to pewnie czuje że traci, co wzmaga zagrożenie, toteż kombinuje po swojemu, pewnie pojawiły się jakieś odczucia które wzmacniają niepewność, utożsamił to ze zdrada sprzed lat i teraz się gryzie. 
Czasami pewne wrażenie, czy odczucia znikąd się nie biorą, gdzieś intuicyjnie czuje że coś nie tak, i nie koniecznie musi mieć to związek z historia z przed lat.
Pozdrawiam

Analiza trafna- to się czuje, czy jest się nr 1 czy nie, zanim czegokolwiek się dowiemy. Co do atrakcyjnosci kompletnie sie nie zgadzam, jako ta atrakcyjna wokół której kręcili się lovelasi zawsze. Dlatego nigdy nie czułam się niedowartościowana i nie czułam potrzeby by to potwierdzać romansem. Przeciwnie, obserwowałąm mniej atrakcyjne koleżanki i ich potrzebę dowartosciowania się ze smutkiem. Tak że tu nie masz racji. I uważam, że szybciej facet który wybiera tą "naj" dowartosciowuje się tym faktem i to on będzie szukał okazji gdy żona trochę na atrakcyjności straci.

275

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu

Lepszy a czy Ty na dobry portal trafiłeś http://emotikona.pl/emotikony/pic/zdziwko.gif.
Ostatnio udzielałeś się na innym.
Ja rozumiem, że tonący to się i brzytwy złapie.
Jesteś takim ?

276

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu
Ela210 napisał/a:

Analiza trafna- to się czuje, czy jest się nr 1 czy nie, zanim czegokolwiek się dowiemy. Co do atrakcyjnosci kompletnie sie nie zgadzam, jako ta atrakcyjna wokół której kręcili się lovelasi zawsze. Dlatego nigdy nie czułam się niedowartościowana i nie czułam potrzeby by to potwierdzać romansem. Przeciwnie, obserwowałąm mniej atrakcyjne koleżanki i ich potrzebę dowartosciowania się ze smutkiem. Tak że tu nie masz racji. I uważam, że szybciej facet który wybiera tą "naj" dowartosciowuje się tym faktem i to on będzie szukał okazji gdy żona trochę na atrakcyjności straci.

Ale różne są kobiety, niektóre swoją wartość budują tylko w oparciu o urodę, tym bardziej że z opisów Autora wynika że jego partnerka jest trochę infantylna. I jak pisałem jeżeli jest to okraszone odrobiną próżności to czasami trzeba się doładować zastrzykiem z wyciągiem zainteresowania z innych samców.
Tak czy siak, dla czego myślę że Autor powinien ostrożnie kombinować, ano dla tego że przychodzi pewien wiek kiedy uroda zaczyna przemijać, i wtedy jest jakaś presja, ostatni dzwonek aby wykorzystać swoje wdzięki, poczuć się atrakcyjną.
To akurat wiedza którą niechcący nabyłem obcując z paniami po 40, a nie które wnioski były wręcz mocno odpychające.
Pozdrawiam

277

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu
zabpth napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Analiza trafna- to się czuje, czy jest się nr 1 czy nie, zanim czegokolwiek się dowiemy. Co do atrakcyjnosci kompletnie sie nie zgadzam, jako ta atrakcyjna wokół której kręcili się lovelasi zawsze. Dlatego nigdy nie czułam się niedowartościowana i nie czułam potrzeby by to potwierdzać romansem. Przeciwnie, obserwowałąm mniej atrakcyjne koleżanki i ich potrzebę dowartosciowania się ze smutkiem. Tak że tu nie masz racji. I uważam, że szybciej facet który wybiera tą "naj" dowartosciowuje się tym faktem i to on będzie szukał okazji gdy żona trochę na atrakcyjności straci.

Ale różne są kobiety, niektóre swoją wartość budują tylko w oparciu o urodę, tym bardziej że z opisów Autora wynika że jego partnerka jest trochę infantylna. I jak pisałem jeżeli jest to okraszone odrobiną próżności to czasami trzeba się doładować zastrzykiem z wyciągiem zainteresowania z innych samców.
Tak czy siak, dla czego myślę że Autor powinien ostrożnie kombinować, ano dla tego że przychodzi pewien wiek kiedy uroda zaczyna przemijać, i wtedy jest jakaś presja, ostatni dzwonek aby wykorzystać swoje wdzięki, poczuć się atrakcyjną.
To akurat wiedza którą niechcący nabyłem obcując z paniami po 40, a nie które wnioski były wręcz mocno odpychające.
Pozdrawiam

I ja widzę, co się dzieje z paniami po przekroczeniu magicznej 40-tki. Hamulce puszczają dodatkowo wspomagane podobnymi zachowaniami koleżanek, które wszędzie widzą "ciacha" i "tyłeczki". Dla młodych mężczyzn to prawdziwy raj.

278 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-03-03 11:45:39)

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu
lepszy67 napisał/a:
zabpth napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Analiza trafna- to się czuje, czy jest się nr 1 czy nie, zanim czegokolwiek się dowiemy. Co do atrakcyjnosci kompletnie sie nie zgadzam, jako ta atrakcyjna wokół której kręcili się lovelasi zawsze. Dlatego nigdy nie czułam się niedowartościowana i nie czułam potrzeby by to potwierdzać romansem. Przeciwnie, obserwowałąm mniej atrakcyjne koleżanki i ich potrzebę dowartosciowania się ze smutkiem. Tak że tu nie masz racji. I uważam, że szybciej facet który wybiera tą "naj" dowartosciowuje się tym faktem i to on będzie szukał okazji gdy żona trochę na atrakcyjności straci.

Ale różne są kobiety, niektóre swoją wartość budują tylko w oparciu o urodę, tym bardziej że z opisów Autora wynika że jego partnerka jest trochę infantylna. I jak pisałem jeżeli jest to okraszone odrobiną próżności to czasami trzeba się doładować zastrzykiem z wyciągiem zainteresowania z innych samców.
Tak czy siak, dla czego myślę że Autor powinien ostrożnie kombinować, ano dla tego że przychodzi pewien wiek kiedy uroda zaczyna przemijać, i wtedy jest jakaś presja, ostatni dzwonek aby wykorzystać swoje wdzięki, poczuć się atrakcyjną.
To akurat wiedza którą niechcący nabyłem obcując z paniami po 40, a nie które wnioski były wręcz mocno odpychające.
Pozdrawiam

I ja widzę, co się dzieje z paniami po przekroczeniu magicznej 40-tki. Hamulce puszczają dodatkowo wspomagane podobnymi zachowaniami koleżanek, które wszędzie widzą "ciacha" i "tyłeczki". Dla młodych mężczyzn to prawdziwy raj.

Ja mam 45 i nic takiego się ze mną nie dzieje.:)) natomiast jest faktem, że faceci ok 30 zwracają uwagę na kobiety w moim wieku bardziej niż rówieśnicy- może wietrzą łatwy łup, jeżeli istnieje taki stereotyp sad Inna sprawa że mężowie często zaniedbują takie Panie i tu może być niebezpieczeństwo teraz, większe niż sprzed 19 lat.

279

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu
Ela210 napisał/a:
lepszy67 napisał/a:
zabpth napisał/a:

Ale różne są kobiety, niektóre swoją wartość budują tylko w oparciu o urodę, tym bardziej że z opisów Autora wynika że jego partnerka jest trochę infantylna. I jak pisałem jeżeli jest to okraszone odrobiną próżności to czasami trzeba się doładować zastrzykiem z wyciągiem zainteresowania z innych samców.
Tak czy siak, dla czego myślę że Autor powinien ostrożnie kombinować, ano dla tego że przychodzi pewien wiek kiedy uroda zaczyna przemijać, i wtedy jest jakaś presja, ostatni dzwonek aby wykorzystać swoje wdzięki, poczuć się atrakcyjną.
To akurat wiedza którą niechcący nabyłem obcując z paniami po 40, a nie które wnioski były wręcz mocno odpychające.
Pozdrawiam

I ja widzę, co się dzieje z paniami po przekroczeniu magicznej 40-tki. Hamulce puszczają dodatkowo wspomagane podobnymi zachowaniami koleżanek, które wszędzie widzą "ciacha" i "tyłeczki". Dla młodych mężczyzn to prawdziwy raj.

Ja mam 45 i nic takiego się ze mną nie dzieje.:)) natomiast jest faktem, że faceci ok 30 zwracają uwagę na kobiety w moim wieku bardziej niż rówieśnicy- może wietrzą łatwy łup, jeżeli istnieje taki stereotyp :( Inna sprawa że mężowie często zaniedbują takie Panie i tu może być niebezpieczeństwo teraz, większe niż sprzed 19 lat.

Według mnie panie 40+ są najbardziej sexy, dojrzałe, ale jeszcze młode, poukładane i wiedzące jak z życia korzystać najlepiej. Do tego dokładnie wiedzą na co można liczyć od mężczyzn i bez ceregieli po to sięgają.
Pijesz do mnie, że zaniedbuję swoją Ż. Pewnie tak, ale wierz mi trudno kogoś zaprosić choćby do kina, jeżeli ciągle jest foch albo obojętność.

280

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu

Wiesz Lepszy67 co do zdrady to masz rację. Takich rzeczy się nie zapomina. W związku powinno się być szczerym mimo wszystko. Mało osób nie chciałoby znać prawdy, nawet tej najgorszej. Gdyby to było powiedziane wprost, to można byłoby pracować na odbudowę zaufania. Związek mógłby być budowany od początku, a tak istnieje pewna niepewność, niedomówienia. Słabe jest to, że ktoś nie potrafi przyznać się do prawdy, nie potrafi powiedzieć jak było mimo dowodów, które wyszły na jaw. Być może Twoja żona tak robi, bo się boi. Nie jest niezależna i pod tym kątem też patrzy. Ponadto zdaję sobie sprawę ze swojej atrakcyjności, nie jest takim typem kobiety, która non stop sprząta, gotuję itd. może też dlatego nie jest sfrustrowana, bo się takimi rzeczami nie przejmuję i może tez dlatego jest taka atrakcyjna dla mężczyzn. Ona przyciąga. Jej niedojrzałość emocjonalna, mimo że niepożądana raczej cecha, ma swoje plusy.

Nie patrz na to, co poniektórzy tu piszą albo patrz z dystansem. To co zrobiła przekreśla wiele rzeczy, nawet jeśli to było dawno to zrobiła coś co jest nieakceptowalne. Oczywiście, że gdyby nie byłaby z Tobą w związku, a to co zrobiła byłoby to jej przeszłością to wtedy co innego. Powinna Ci powiedzieć prawdę. Ty jej powinieneś powiedzieć, że zależy Ci na prawdzie, bo nie potrafisz żyć spokojnie. Że chcesz dalej budować związek, ale musi zostać wszystko wytłumaczone. Ja myślę, że powinieneś podjąć taką rozmowę, nawet jak ona będzie milczeć.

Jest jeszcze jedna rzecz. Gdyby nie była taka ładna, nie była aż tak fizycznie kusząca to czy byłbyś z nią dalej? Czy taki byś miał problem z ewentualnym odejściem od niej jak teraz, z akceptowaniem jej charakteru? Ja wszystko rozumiem, widać, że nie jesteś taki powierzchowny jak duża część mężczyzn, ale mimo wszystko ta jej atrakcyjność zmienia kilka kwestii. Jesteście dopasowani. Ale zastanów się też nad tą atrakcyjnością. Tu nie chodzi, że patrzysz bardzo na to, ale jednak patrzysz. Tak naprawdę ważny jest wygląd w związku, bo przed zakochaniem patrzy się na wygląd. Wyjątek stanowi miłość od pierwszego wejrzenia, ale czy taka rzeczywiście istnieje? Tak naprawdę jesteś człowiekiem z zasadami, zdrada odpada, ale żonę kochasz, uwielbiasz jej wygląd, więc tutaj wynika sprzeczność. Obawiam się, że jeśli ona nie wyjawi Ci prawdy to Ty zawsze będziesz do końca nieszczęśliwy. Twoja żona również z opisu wynika, że jest bardzo wygodna.

Myślę, że tylko taka świadoma i dojrzała część zarówno kobiet jak i mężczyzn potrafi docenić dobroć partnera, bo najczęściej nie dobierają się w taki sposób że oboje są dobrzy, ale na zasadzie przeciwieństw aby było ciekawie w związku. Ty jesteś z tych dobrych, robisz trochę za dużo, ale Tobie to po prostu odpowiada.
Nie wiadomo czy jakbyś znalazł partnerkę, która dba o dom, dzieci i pracuje, nie byłaby jakaś bardzo atrakcyjna, a seks nie byłby dla niej jakiś bardzo istotny to czy nie byłoby nudno dla Ciebie? Może byłbyś na tyle już  doświadczony życiowo i świadomy że okazałoby się, że to byłby strzał w dziesiątkę.......

Postanowiłam napisać, bo widać, że potrzebujesz pewnych sugestii, skoro wątek ma już tyle postów.

281 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-03-03 18:56:05)

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu

Ale właśnie takie gesty są ważne, jak zaproszenie żony do kina. swoja droga mój mąż uważał za foch że nie chcę iść na film w stylu "Potwory z Kosmosu" a przecież zawsze był jakiś film, odpowiadałby i mnie i jemu, więc fochem bym tego nie nazwała.raczej fochem męża na to, ze nie podzielam jego gustów.

282

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu
antique napisał/a:

Wiesz Lepszy67 co do zdrady to masz rację. Takich rzeczy się nie zapomina. W związku powinno się być szczerym mimo wszystko. Mało osób nie chciałoby znać prawdy, nawet tej najgorszej. Gdyby to było powiedziane wprost, to można byłoby pracować na odbudowę zaufania. Związek mógłby być budowany od początku, a tak istnieje pewna niepewność, niedomówienia. Słabe jest to, że ktoś nie potrafi przyznać się do prawdy, nie potrafi powiedzieć jak było mimo dowodów, które wyszły na jaw. Być może Twoja żona tak robi, bo się boi. Nie jest niezależna i pod tym kątem też patrzy. Ponadto zdaję sobie sprawę ze swojej atrakcyjności, nie jest takim typem kobiety, która non stop sprząta, gotuję itd. może też dlatego nie jest sfrustrowana, bo się takimi rzeczami nie przejmuję i może tez dlatego jest taka atrakcyjna dla mężczyzn. Ona przyciąga. Jej niedojrzałość emocjonalna, mimo że niepożądana raczej cecha, ma swoje plusy.

Nie patrz na to, co poniektórzy tu piszą albo patrz z dystansem. To co zrobiła przekreśla wiele rzeczy, nawet jeśli to było dawno to zrobiła coś co jest nieakceptowalne. Oczywiście, że gdyby nie byłaby z Tobą w związku, a to co zrobiła byłoby to jej przeszłością to wtedy co innego. Powinna Ci powiedzieć prawdę. Ty jej powinieneś powiedzieć, że zależy Ci na prawdzie, bo nie potrafisz żyć spokojnie. Że chcesz dalej budować związek, ale musi zostać wszystko wytłumaczone. Ja myślę, że powinieneś podjąć taką rozmowę, nawet jak ona będzie milczeć.

Jest jeszcze jedna rzecz. Gdyby nie była taka ładna, nie była aż tak fizycznie kusząca to czy byłbyś z nią dalej? Czy taki byś miał problem z ewentualnym odejściem od niej jak teraz, z akceptowaniem jej charakteru? Ja wszystko rozumiem, widać, że nie jesteś taki powierzchowny jak duża część mężczyzn, ale mimo wszystko ta jej atrakcyjność zmienia kilka kwestii. Jesteście dopasowani. Ale zastanów się też nad tą atrakcyjnością. Tu nie chodzi, że patrzysz bardzo na to, ale jednak patrzysz. Tak naprawdę ważny jest wygląd w związku, bo przed zakochaniem patrzy się na wygląd. Wyjątek stanowi miłość od pierwszego wejrzenia, ale czy taka rzeczywiście istnieje? Tak naprawdę jesteś człowiekiem z zasadami, zdrada odpada, ale żonę kochasz, uwielbiasz jej wygląd, więc tutaj wynika sprzeczność. Obawiam się, że jeśli ona nie wyjawi Ci prawdy to Ty zawsze będziesz do końca nieszczęśliwy. Twoja żona również z opisu wynika, że jest bardzo wygodna.

Myślę, że tylko taka świadoma i dojrzała część zarówno kobiet jak i mężczyzn potrafi docenić dobroć partnera, bo najczęściej nie dobierają się w taki sposób że oboje są dobrzy, ale na zasadzie przeciwieństw aby było ciekawie w związku. Ty jesteś z tych dobrych, robisz trochę za dużo, ale Tobie to po prostu odpowiada.
Nie wiadomo czy jakbyś znalazł partnerkę, która dba o dom, dzieci i pracuje, nie byłaby jakaś bardzo atrakcyjna, a seks nie byłby dla niej jakiś bardzo istotny to czy nie byłoby nudno dla Ciebie? Może byłbyś na tyle już  doświadczony życiowo i świadomy że okazałoby się, że to byłby strzał w dziesiątkę.......

Postanowiłam napisać, bo widać, że potrzebujesz pewnych sugestii, skoro wątek ma już tyle postów.


Dziękuję za twój wyważony i przemyślany komentarz. Bardzo uważnie go przeczytałem i daje do myślenia.
Tak, moja żona nie jest typem, który lubi przesiadywać w kuchni, ale która kobieta...lubi? ;-)
Tak, przyciąga i  mimo przekroczonej 40-tki raczej zyskała niż straciła na atrakcyjności. Widzę jak reagują na nią młodzi faceci 25-35 lat.
Wtedy także przyciągała (jako kelnerka miała prawie codziennie zaproszenia na randki, dostała nawet kwiaty od jednego z klientów sklepu, w którym także pracowała). Wiem o tym, bo mi mówiła wtedy, ale myślę, że o wiele więcej ...nie wiem. Byliśmy daleko od siebie. Tylko w weekendy razem. Trzy lata męki dla mnie, ale...widziały gały co brały, więc pretensje powinienem mieć tylko do siebie. Wszyscy mężowie ponadprzeciętnie ładnych kobiet mają chyba ten sam problem - ciągły strach przed utratą.

O prawdę prosiłem wiele razy, ale u niej jest z tym problem. Zaprzecza do końca, a gdy prawda wyjdzie na jaw, to kwituje to tylko "tak, skłamałam" i po sprawie. I teraz też nie potwierdzi prawdy, którą wyjawia córce w chwili słabości. Może wymazuje z pamięci te złe momenty swojego życia i potem...rzeczywiście nie pamięta. Tak jak było ze zdjęciem jej kochanka - na odwrocie było jej wyznanie miłości i ochota na seks - ona teraz mi zaprzecza, że ja to sobie wymyśliłem (sic!)

Jak pisałem wcześniej, prawda z jej ust uwolniłaby mnie od przeszłości i byłaby nadzieja na zbudowanie czegoś nowego, może nawet lepszego. Szkoda mi każdego dnia, ile nam zostało? 20-30 lat?

Może to nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ale znaliśmy się od dziecka chowani na jednym osiedlowym podwórku. Już jako mała dziewczynka pytała mojego brata, dlaczego jego starszy brat się z nimi nie bawi i co teraz robi :-)
Faktem jest, że zawsze chciałem być z ładną dziewczyną (a kto nie chce mieć "ładnego" partnera?) a ona była bardzo ładna i do tego ...zapatrzona we mnie. To nieprawda, że tylko dla urody z nią jestem, chociaż przecież wiemy, że kobiety robią wszystko, żeby najpierw fizycznie się spodobać płci przeciwnej.
Pięknymi pustakami nie byłem zainteresowany NIGDY.

Miałem wiele okazji do zdrady, gdy jeszcze ze sobą chodziliśmy. Było parę propozycji wyrażonych wprost i to od atrakcyjnych kobiet, ale nigdy nawet nie pomyślałem, że mógłbym. Nie wybielam się, bo czułem pożądanie do innych kobiet, ale miłość do tej jedynej była skutecznym hamulcem do tego stopnia, że dostałem etykiety "nieprzystępny" i "zapatrzony w żonę".

Sugestie już jakieś mam w głowie. Na chwilę obecną jest mikroseparacja, która chyba robi dobrze nam obojgu.

283

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu

A ja czuję iż ty już masz na oku jakąś ponętną panienkę i po prostu szukasz pretekstu do rozwodu.

284

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu
authority napisał/a:

A ja czuję iż ty już masz na oku jakąś ponętną panienkę i po prostu szukasz pretekstu do rozwodu.

Źle czujesz, ale ...gdyby pojawił się ktoś na horyzoncie poważnie mną zainteresowany i w moim guście, to kto wie. Myślę, że tak mają WSZYSCY. I Ty, i Ona i Oni. Jeżeli związek się chwieje, to pojawienie się w pobliżu atrakcyjnego i zainteresowanego osobnika może może być niebezpieczne.
A pretekstów do rozwodu szukać nie muszę.

285

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu
Ela210 napisał/a:

Ale właśnie takie gesty są ważne, jak zaproszenie żony do kina. swoja droga mój mąż uważał za foch że nie chcę iść na film w stylu "Potwory z Kosmosu" a przecież zawsze był jakiś film, odpowiadałby i mnie i jemu, więc fochem bym tego nie nazwała.raczej fochem męża na to, ze nie podzielam jego gustów.

Ja się poświęciłem i poszedłem z małżonką na całą noc do kina z superbohaterami na wakacjach w Gdyni. Oczywiście od trzeciego filmu już kimałem co jakiś czas się budząc, ale Ona była zachwycona i oka nie zmrużyła. Najlepsze było wyjście z kina, gdy wstawało słońce na bezchmurnym niebie, a całe miasto jeszcze spało. Warto było chociażby dla tej chwili (a niektórych superbohaterów lubię oglądać np. Iron Mana), komiksy także sprawiają mi przyjemność.
Oboje uwielbiamy film "Sin City". Polecam.

286 Ostatnio edytowany przez Jasię (2017-03-04 13:08:51)

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu

Ja Ciebie Autorze rozumiem, też bym się czuła oszukana, zdradzona niezależnie od upływu czasu od tego zdarzenia, ALE!

Zbudowaliście fajną rodzinkę, 20 lat to bardzo dużo na zmiany zarówno w postępowaniu jak i patrzeniu na różne sprawy. Skąd wiesz, że w niej te zmiany nie zaszły? Jeśli masz pewność, że te lata małżeństwa były jednak oparte na wierności, miłości i wspólnych wartościach, to nie skreślałabym tego wszystkiego ot tak.

Żona idzie w zaparte, bo nie chce Cię stracić, napisałeś gdzieś wcześniej, że gdyby Ci wyjawiła prawdę, to i tak byś się z nią rozstał. Może gdybyś nie dał jej takiego ultimatum, tylko obiecał, że wybaczysz  (miłość to także ciągłe wybaczanie - nie mylić z zapominaniem), powiedział, że będzie potrzebny czas, jej cierpliwość i wielkie wsparcie, żeby sobie to wszystko poukładać, to sądzę, że powiedziałaby Ci prawdę, jeśli koniecznie tego potrzebujesz. I przede wszystkim - że wyszlibyście z tego cało.

PS. Nie wplątuje się dzieci we własne sprawy małżeńskie! Karygodne i ze strony Matki, i Twojej, Autorze! 19 lat to przecież prawie dziecko, ledwo weszła w dorosłość... Nie róbcie tego więcej.

287

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu
Jasię napisał/a:

Ja Ciebie autorze rozumiem, też bym się czuła oszukana, zdradzona niezależnie od upływu czasu od tego zdarzenia, ALE!

Zbudowaliście fajną rodzinkę, 20 lat to bardzo dużo na zmiany zarówno w postępowaniu jak i patrzeniu na różne sprawy. Skąd wiesz, że w niej te zmiany nie zaszły? Jeśli masz pewność, że te lata małżeństwa były jednak oparte na wierności, miłości i wspólnych wartościach, to nie skreślałabym tego wszystkiego od tak.

Żona idzie w zaparte, bo nie chce Cię stracić, napisałeś gdzieś wcześniej, że gdyby Ci wyjawiła prawdę, to i tak byś się z nią rozstał. Może gdybyś nie dał jej takiego ultimatum, tylko obiecał, że wybaczysz  (miłość to także ciągłe wybaczanie - nie mylić z zapominaniem), powiedział, że będzie potrzebny czas, jej cierpliwość i wielkie wsparcie, żeby sobie to wszystko poukładać, to sądzę, że powiedziałaby Ci prawdę, jeśli koniecznie tego potrzebujesz. I przede wszystkim - że wyszlibyście z tego cało.

PS. Nie wplątuje się dzieci we własne sprawy małżeńskie! Karygodne i ze strony Matki, i Twojej, Autorze! 19 lat to przecież prawie dziecko, ledwo weszła w dorosłość... Nie róbcie tego więcej.

Ja córek w to nie chciałem wplątywać. Podczas kłótni prosiłem żonę, żeby się nie darła na całe osiedle, bo przecież są dzieci w domu i to wszystko słyszą. Nie obchodziło ją to, jazda po bandzie na całego.
Wierz mi, wiele w życiu jej wybaczyłem. I tamto też będę w stanie wybaczyć, ale ona musi powiedzieć mi prawdę, bo moje domysły a jej ukrywanie rozwalą nas na amen. Wie, że zdrada fizyczna jest dla mnie najcięższego kalibru. Istnieje oczywiście niebezpieczeństwo, że ...nie poradzę sobie z tym. Ale w zasadzie oswoiłem się z myślą, że to się wtedy stało, a na mój związek już nie patrzę romantycznie a raczej pragmatycznie.

288 Ostatnio edytowany przez Jasię (2017-03-04 13:00:41)

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu

Nie mówię, ze jest to jedyna słuszna rada, ale gdybym była na jej miejscu i bardzo by mi na Tobie i naszym małżeństwie zależało, do wyjawienia prawdy musiałabym wiedzieć że będziesz starał się mi wybaczyć, a nie wziąć ze mną rozwód...

Co do córki, to napisałeś, że dopuściłeś do takiej rozmowy. A powinieneś do tego nie dopuścić, kazać nie zawracać sobie tym głowy, powiedzieć (choćbyś sam w to nie wierzył), że będzie dobrze i dacie sobie radę z mamą, a nie ciągnąć temat Waszych potyczek małżeńskich. I tu już uważam, że to jedyna słuszna rada. Ale nie ma co oceniać, ani się tym zamartwiać - stało się. Ważne żeby wyciągnąć wnioski i nie zrobić tego ponownie wink

289

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu
Jasię napisał/a:

Nie mówię, ze jest to jedyna słuszna rada, ale gdybym była na jej miejscu i bardzo by mi na Tobie i naszym małżeństwie zależało, do wyjawienia prawdy musiałabym wiedzieć że będziesz starał się mi wybaczyć, a nie wziąć ze mną rozwód...

Co do córki, to napisałeś, że dopuściłeś do takiej rozmowy. A powinieneś do tego nie dopuścić, kazać nie zawracać sobie tym głowy, powiedzieć (choćbyś sam w to nie wierzył), że będzie dobrze i dacie sobie radę z mamą, a nie ciągnąć temat Waszych potyczek małżeńskich. I tu już uważam, że to jedyna słuszna rada. Ale nie ma co oceniać, ani się tym zamartwiać - stało się. Ważne żeby wyciągnąć wnioski i nie zrobić tego ponownie wink

Masz całkowitą rację. Dzieci absolutnie nie powinny być w to zaangażowane. Ja ze swojej strony staram się jak mogę nawet nie rozmawiać z Ż. przy dzieciach, żeby nie doszło nawet do kawałka sarkazmu czy pretensji. Generalnie stosunki z żoną są jakby zamrożone i poprawne. Jakby dwoje współlokatorów. Może taki chłodek coś uleczy (jej tak się zdaje).

290

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu

Bardzo mi przykro z powodu tego chłodu. Mam nadzieję, że uda Wam się to naprawić najszybciej, jak to możliwe, bo taki dystans nie prowadzi raczej do niczego dobrego.

291

Odp: Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu
lepszy67 napisał/a:

. Dać sobie spokój, że przecież wybrała mnie. Ok, ale mnie chodzi teraz o motywację tego wyboru. Była zakochana w innym, myślę, że było wiele spotkań i seks. Co więc ją pchnęło do małżeństwa ze mną?.


Widocznie jesteś sie od niego lepszy. W nim była zakochana, a potem zakochała sie w Tobie. I za Ciebie wyszła, u jesteście małżeństwem blisko dwadzieścia lat.

Nie szukasz aby dziury w całym?

Posty [ 261 do 291 z 291 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradziła mnie przed ślubem 19 lat temu

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024