marzenia kochanki.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » marzenia kochanki....

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 61 do 120 z 142 ]

61 Ostatnio edytowany przez lustro (2017-01-14 02:57:33)

Odp: marzenia kochanki....

WITAM WSZYSTKICH

Autorko,ja Cie nie zamierzam oceniac,kwestionowac Twoich wyborow,sadzic i orzekac wyrokow.
Kazdy z nas podejmuje decyzje i predzej czy pozniej,bedzie ponosil ich konsekwencje.

Nie moge jednak,jako CZLOWIEK,przejsc obojetnie wobec tego,co napisala PANNAPANNA

To bylo zwyczjnie OBRZYDLIWE.

PANNAPANNA,siegnelas poziomu bruku - gratuluje.

Cos,specjalnie dla ciebie ,Buddah powiedzial:

one without anger is the one who is happiest

Moze popracuj nad twoja zloscia,zalem i jadem...
Dla siebie samej.

DOBRANOC

Zobacz podobne tematy :

62

Odp: marzenia kochanki....

Być może mnie poniosło. Wiąże się to z przeżyciami mojej najblizszej koleżanki , która była "tym młodszym dzieckiem ,które musiało iść za matką". Wybaczcie ,ale to jak takie rozdzielenie z bratem oraz mieszkanie z naburmuszoną matką ,która do dzisiaj myśli tylko o facetach na nią wpłynęło w życiu dorosłym jest straszne.
Cieżko mi nie oceniać zachowania Autorki ,bo widzę na własne oczy jak taki egoizm wpływa na życie tych ,którzy są zależni od podobnych decyzji....

63 Ostatnio edytowany przez O'kruszynka (2017-01-14 12:32:36)

Odp: marzenia kochanki....

Dziękuję, że nie tylko ja zastygam w smutnym zdumieniu.


lustro napisał/a:

Nie moge jednak,jako CZLOWIEK,przejsc obojetnie

Lustro ... dobrze że jesteś smile bądź.

64 Ostatnio edytowany przez interlokutorka (2017-01-14 13:20:34)

Odp: marzenia kochanki....

Można oceniać zachowania, ale trzeba przy tym szanować drugiego człowieka. Niestety, w wielu tematach na forum widzę podobną tendencję - coś dla kogoś może być małym problemem, dla innej osoby jest to koniec świata. Jesteśmy tu po to, żeby się wspierać, a nie oceniać i palić na stosie... Oczywiście, można kimś wstrząsnąć, można pokazać inną perspektywę, ale ciągle z szacunkiem i ze zrozumieniem. Po drugiej stronie wciąż siedzi Człowiek - czasem bardzo zagubiony, a możliwość opisania uczuć i emocji tutaj, jest dla niego bardzo ważna.

65

Odp: marzenia kochanki....
interlokutorka napisał/a:

Można oceniać zachowania, ale trzeba przy tym szanować drugiego człowieka. Niestety, w wielu tematach na forum widzę podobną tendencję - coś dla kogoś może być małym problemem, dla innej osoby jest to koniec świata. Jesteśmy tu po to, żeby się wspierać, a nie oceniać i palić na stosie... Oczywiście, można kimś wstrząsnąć, można pokazać inną perspektywę, ale ciągle z szacunkiem i ze zrozumieniem. Po drugiej stronie wciąż siedzi Człowiek - czasem bardzo zagubiony, a możliwość opisania uczuć i emocji tutaj, jest dla niego bardzo ważna.

Ach ta poprawność polityczna! To bycie człowiekiem podnoszone wyżej i szacunek dla innych! Na przykładzie uchodźców widać jak to dziala. On w nas granatem a my udajemy, że deszcz pada żeby go przypadkiem nie urazić. Już mam dość tego szacunku i zrozumienia, szanowania człowieka mimo czynów.  A spróbuj szma...cie powiedzieć, że jest szma...tą to się większość oburza. jak to? To człowiek! Cierpi! A ja bardziej czuje ciepienie byłego męża, dzieci, żony gacha i dzieci gacha. W żadnej wypowiedzi pani autorka nie wspomniala, że ma wyrzuty czy dyskomfort w stosunku do któres z tych osób. A zagubienie? jakie zagubienie, prze jak taran do przodu wg planu. Wszystko zniszczyć aby tylko gacha mieć dla siebie. Było coś, że nie śpi po nocach bo ojca dzieciom zabiera? ja nie zauważyłam.
I prędzej zlinczują tu człowieka, który nie zdradza za brzydkie słowa niz kanalię krzywdzącą innych. Wypisz wymaluj jak w Niemczech: ktoś wrzucił w neta nagranie z monitoringu jak arabusy kopia kobietę to działania się skupiły na tym kto wrzucił nagranie! Ukarać go! Witamy w klubie poprawności politycznej.

Co do zdrady wiadomo - miś nie chciał, opierał się, wręcz płakał i błagał ową lafiryndę żeby dała mu spokój. Po prostu sił mu w końcu zabrakło.

66

Odp: marzenia kochanki....
lustro napisał/a:

WITAM WSZYSTKICH

Autorko,ja Cie nie zamierzam oceniac,kwestionowac Twoich wyborow,sadzic i orzekac wyrokow.
Kazdy z nas podejmuje decyzje i predzej czy pozniej,bedzie ponosil ich konsekwencje.

Nie moge jednak,jako CZLOWIEK,przejsc obojetnie wobec tego,co napisala PANNAPANNA

To bylo zwyczjnie OBRZYDLIWE.

PANNAPANNA,siegnelas poziomu bruku - gratuluje.

Cos,specjalnie dla ciebie ,Buddah powiedzial:

one without anger is the one who is happiest

Moze popracuj nad twoja zloscia,zalem i jadem...
Dla siebie samej.

DOBRANOC

Dziękuję za nauki,  podpisuję się ponownie pod swoimi słowami.
Kiedyś takie latawice były wyganiane za mury miasta,  teraz są feministkami walczącym o swoje szczęście.

67

Odp: marzenia kochanki....

Poprawność polityczna? Sugerujesz, że zakładam maskę poprawności, tylko dlatego, że tak "wypada"? Twoja wypowiedź to kolejny przykład na to, że nie znając człowieka, na podstawie kilku zdań, oceniasz go. Czuję dużo negatywnych emocji w Twojej wypowiedzi i nie będę starała się Ciebie przekonać do moich racji. Dla mnie z założenia każdy człowiek zasługuje na szacunek, co nie oznacza, że nie musi sobie na ten szacunek w moich oczach zapracować. Ale nie będę rzucała w kamieniami w kogoś, kto tak naprawdę nie zdradził mi wszystkich szczegółów swojej sytuacji. Nie mam na myśli już samej Autorki tego tematu, mój poprzedni post raczej odnosił się do ogółu. Nie nam oceniać kto jest zły, a kto jest dobry, po prostu. I chyba nikt nie życzyłby sobie obrażania nas samych za nasze poglądy. I tyle. To, że ktoś robi coś źle, naszym zdaniem, to jedno, wytłumaczenie naszego punktu widzenia, to drugie, to, jak ktoś w ostateczności postąpi, to kolejna rzecz. Zwyczajnie - dla kogoś pewne rzeczy nie są złe, definicja "normalności" też zależy od człowieka. Wariat też nie powie, że jest nie-normalny. I na koniec: uważam, że można nazywać rzeczy po imieniu, co jest subiektywne, oczywiście, ale nie trzeba kogoś obrażać.

68 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-01-14 16:52:59)

Odp: marzenia kochanki....
Słownik Języka Polskiego napisał/a:

poprawność polityczna - unikanie wypowiedzi lub działań, które mogłyby urazić jakąś mniejszość, np. etniczną, religijną lub seksualną.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

69 Ostatnio edytowany przez Araquelle (2017-01-14 16:55:06)

Odp: marzenia kochanki....

Do interlokutorki:
to gdzie jest granica? czy według ciebie nazwanie złodzieja złodziejem jest subiektywną oceną? Czy aby nie wolno go obrazić, bo przecież wiemy tylko, że ukradł no i to dla mnie jest kradzież a dla niego zabranie bogatemu a danie biednemu (a może mial cięzkie życie? a może mama go nie kochała? a może dzieci w szkole sie z niego śmiały?). a morderca? tez go będziesz usprawiedliwiała? no bo wiesz tylko np.  że zabił żonę (a może to zołza była? a może wypil i go poniosło?). A każego szanować trzeba.
No niestety ja taka wyrozumiała nie jestem.

Co do poprawności politycznej - miałam na myśli, że uczestniczki forum oburzyły się i zrugały dyskutantkę, która śmiała wyraźić się źle o autorce. Poprawność polityczna tutaj nie dopuszcza opinii, które mogłyby urazić przedstawicielkę mniejszości "zdradzaczy".

Co do zdrady wiadomo - miś nie chciał, opierał się, wręcz płakał i błagał ową lafiryndę żeby dała mu spokój. Po prostu sił mu w końcu zabrakło.

70

Odp: marzenia kochanki....

Czym innym jest wyrażenie negatywnej opinii, czym innym ubliżanie innej osobie. To, co różni jedno od drugiego, to takt.

Słownik Języka Polskiego napisał/a:

Takt - umiejętność zachowania się w sposób opanowany, delikatny, niewywołujący nieporozumień i konfliktów.

I jak to z umiejętnościami bywa, jedni ją mają, inni nie.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

71 Ostatnio edytowany przez interlokutorka (2017-01-14 18:40:46)

Odp: marzenia kochanki....
Araquelle napisał/a:

Do interlokutorki:
to gdzie jest granica? czy według ciebie nazwanie złodzieja złodziejem jest subiektywną oceną? Czy aby nie wolno go obrazić, bo przecież wiemy tylko, że ukradł no i to dla mnie jest kradzież a dla niego zabranie bogatemu a danie biednemu (a może mial cięzkie życie? a może mama go nie kochała? a może dzieci w szkole sie z niego śmiały?). a morderca? tez go będziesz usprawiedliwiała? no bo wiesz tylko np.  że zabił żonę (a może to zołza była? a może wypil i go poniosło?). A każego szanować trzeba.
No niestety ja taka wyrozumiała nie jestem.

Co do poprawności politycznej - miałam na myśli, że uczestniczki forum oburzyły się i zrugały dyskutantkę, która śmiała wyraźić się źle o autorce. Poprawność polityczna tutaj nie dopuszcza opinii, które mogłyby urazić przedstawicielkę mniejszości "zdradzaczy".

Widzisz, mnie nie chodzi o nie-nazywanie czy usprawiedliwianie. Mnie chodzi o obrażanie. Nie muszę od razu kogoś obrażać używając różnego rodzaju wulgaryzmów. Mnie taki poziom po prostu nie pasuje. Sama, z drugiej strony, nie lubię słuchać osób, które myślą, że jak poleci wianuszek z ich ust takich słów, to od razu brzmią groźnie, dobitnie, pewnie. Nie powiedziałam, że masz być wyrozumiała, możesz mieszać z błotem każdego - to Twoja sprawa. Ale nieprzyjemnie czyta się pewne wypowiedzi i ja, będąc na tym forum, mam prawo to skomentować. A Ty masz tendencję do popadania w skrajności - ja nie wyraziłam nigdzie swojej opinii, która miałaby zagłaskać Autorkę tematu i nigdy nie powiedziałam, że nie można powiedzieć nic negatywnego. Ale można to wyrazić w kulturalny sposób, nie obrażając, a przynajmniej nie mając takiej intencji. No bo... po co ludzie mają tutaj pisać? Żeby im robić sąd ostateczny? Bo co, bo tu są jacyś wszystkowiedzący lepiej? Poprawni, perfekcyjni, zawsze ułożeni i dobrzy? A, to przepraszam, bo może ja nie doczytałam regulaminu...

72

Odp: marzenia kochanki....

Araquelle

Czytalas tekst, przed usunieciem go przez moderacje?

73

Odp: marzenia kochanki....

Szkoda, że ja nie zdążyłam przeczytać usuniętych treści sad
do pannapanna:
z całą pewnością jesteś skrzywdzona przez mężczyznę, bo tylko w ten sposób można wytłumaczyć Twoje zachowanie, wrogość, jad, nienawiści.

Wracając do mojej "sprawy" to czas skończyć z opinią, że tylko matka jest dobrym rodzicem, bo mężowie, ojcowie są naprawdę wspaniali i dlatego syn postanowił z nim zostać, a drugi ze mną. Nie było rozdzielania, szarpaniny. Można przecież rozmawiać i ustalić wychowywanie dzieci. Chłopcy są cudowni, świetnie się uczą, i odnaleźli się w nowej sytuacji. Nie twierdzę, że ich to zupełnie nie obchodzi, ale niestety, na pewne sprawy nie mają wpływu.
Syn ma bardzo dobry kontakt zarówno ze swoim tatą jak również z " moim" partnerem.
Chcę dodać, że wyprowadziłam się z domu, bez niczego, wszystko zostawiłam byłemu mężowi, ponieważ uznałam, że skoro odchodzę do innego, to muszę ponieść konsekwencje. Taką niewątpliwie, była sytuacja materialna- nie miałam miałam nic. Zrezygnowałam z pracy w spólnej firmie, musiałam więc wynająć mieszkanie i znaleźć pracę. Zapewnić odpowiednie warunki życia synowi. Zatem bzdurą jest, jak ktoś napisał, że pewnie jestem naburmuszona i ciągle gonię za facetami. Gonię, owszem, za przetrwaniem materialnym. A wszystko to bo  chciałam być szczęśliwa.
Dodam tylko, że obecnie zaczynam mieć dobry kontakt ze swoim mężem- tzn rozmawiamy, wyjaśniamy. Jedno jest pewne... tkwienie w nieudanych związkach, jest gorsze niż próba odnalezienia siebie, swoich potrzeb.

74

Odp: marzenia kochanki....

Nikt tu nie napisał ,że powinnaś tkwić w nieudanym małżeństwie -wręcz przeciwnie!!!
Jednak historia ,którą opisałaś dla postronnych wygląda tak : Byłam nieszczęśliwa z męzem więc postanowiłam znaleźć sobie sponsora.Jest to żonaty facet ,ale ja się zakochałam i chcę być szczęśliwa więc sobie odeszłam i zostałam kochanicą. Odeszłam od męża do żonatego faceta i teraz próbuję rozbić jego rodzinę bo przecież coś mi sie od życia należy ,a dzieci muszą mnie widzieć szczęśliwą...

Zupełnie inaczej by to wyglądało gdybyś pomyślała i Twoja historia zaczęła się od - Odeszłam od męża bo byłam z nim nieszczęśliwa. Jak ułożę sobie życie to zacznę szukać miłości życia ,bo przecież gdzieś tam jest...

Czujesz różnicę?

75

Odp: marzenia kochanki....

A od kiedy to życie jest tak poukładane? Tak zorganizowane i przewidywalne...???
Niestety, nie jest w ogóle, a miłość przychodzi niespodziewanie.
Nie szukałam sponsora, bo sama umie zadbać o siebie i syna, ja nawet nie szukałam miłości... to ona mnie znalazła i rozłożyła na łopatki. Nigdy nie sądziłam, że mogę jeszcze kogoś pokochać, tak mocno, tak bardzo, tak pomimo wszystkiego.

76

Odp: marzenia kochanki....
anulka5 napisał/a:

A od kiedy to życie jest tak poukładane? Tak zorganizowane i przewidywalne...???
Niestety, nie jest w ogóle, a miłość przychodzi niespodziewanie.
Nie szukałam sponsora, bo sama umie zadbać o siebie i syna, ja nawet nie szukałam miłości... to ona mnie znalazła i rozłożyła na łopatki. Nigdy nie sądziłam, że mogę jeszcze kogoś pokochać, tak mocno, tak bardzo, tak pomimo wszystkiego.

Widać każda z nas wyznaje inne zasady - dla mnie partner innej = nietykalny człowiek, a dodatkowo jeśli sama jestem w związku to zawsze najpierw z niego wychodzę ,a później pozwalam sobie na rozglądanie się za miłością.

Dodam tylko ,że wszyscy jesteśmy ludźmi,ale rozum mamy po to żeby go używać, serce zresztą również (tego u Ciebie zabrakło -zwłaszcza serca i empatii w stosunku do wszystkich dookoła poza Tobą).

77

Odp: marzenia kochanki....
anulka5 napisał/a:

A od kiedy to życie jest tak poukładane? Tak zorganizowane i przewidywalne...???
Niestety, nie jest w ogóle, a miłość przychodzi niespodziewanie.
Nie szukałam sponsora, bo sama umie zadbać o siebie i syna, ja nawet nie szukałam miłości... to ona mnie znalazła i rozłożyła na łopatki. Nigdy nie sądziłam, że mogę jeszcze kogoś pokochać, tak mocno, tak bardzo, tak pomimo wszystkiego.

Zycie jest takie jak je sobie poukladasz i zorganizujesz. A milosc to nie sraczka. Mozna przewidziec w jakim kierunku znajomosc zmierza.

78 Ostatnio edytowany przez interlokutorka (2017-01-15 13:11:32)

Odp: marzenia kochanki....

Znowu wyjdzie, że bronię, ewentualnie na to, że jestem poprawna politycznie, szanując zbyt mocno (w ogóle?) kochanki, które nie zasługują na szacunek, ale... rozsądek rozsądkiem, tylko czasami naprawdę dzieją się takie rzeczy, że człowiek sam siebie nie poznaje. I takie "ja na pewno nigdy nie" są wręcz dziecinnymi stwierdzeniami. Nie znamy siebie w każdej sytuacji, nie jesteśmy w stanie tego przewidzieć. Dlatego tak bardzo mnie irytują pytania "kim będziesz za 5 lat" - a skąd ja mam to wiedzieć? Może coś kompletnie mi się poprzestawia, zmienią mi się priorytety, moja hierarchia wartości? Tu są emocje i uczucia, one bardzo często biorą górę i nie każdy potrafi zabić je racjonalnym podejściem. Poza tym, bardzo wiele rzeczy nie jest zależne od nas, ale to inna nieco sprawa...

79

Odp: marzenia kochanki....
interlokutorka napisał/a:

Znowu wyjdzie, że bronię, ewentualnie na to, że jestem poprawna politycznie, szanując zbyt mocno (w ogóle?) kochanki, które nie zasługują na szacunek, ale... rozsądek rozsądkiem, tylko czasami naprawdę dzieją się takie rzeczy, że człowiek sam siebie nie poznaje. I takie "ja na pewno nigdy nie" są wręcz dziecinnymi stwierdzeniami. Nie znamy siebie w każdej sytuacji, nie jesteśmy w stanie tego przewidzieć. Dlatego tak bardzo mnie irytują pytania "kim będziesz za 5 lat" - a skąd ja mam to wiedzieć? Może coś kompletnie mi się poprzestawia, zmienią mi się priorytety, moja hierarchia wartości? Tu są emocje i uczucia, one bardzo często biorą górę i nie każdy potrafi zabić je racjonalnym podejściem. Poza tym, bardzo wiele rzeczy nie jest zależne od nas, ale to inna nieco sprawa...


Dziękuję, że to napisałaś... Przez wiele lat uchodziłam za osobę odpowiedzialną, sumienną i na pewno dobrą matkę. Ale przyszedł taki moment, że zwyczajnie straciłam czujność i się zakochałam. W mężczyźnie, w którym nie powinnam, w ogóle nie powinnam, bo miałam męża. A ten drugi to typ taki co to żony nie kocha, nie sypia z nią a jedynie mieszka...Ale nie przewidzieliśmy, nawet w najśmielszych snach, że się zakochamy.... Bo jestem pewna, że mnie kocha, ale...I tutaj zaczęły się nasze różne oczekiwania...ja miałam dosyć okłamywania innych i chciałam uporządkowania tego, a on...? Nie. No bo po co niszczyć to co ma... on w związku małżeńskim 5 lat z tego 2 ze mną, a jednak nie odchodzi i nie stara się zbudować czegoś ze mną. Jedyne co robi, to mąci mój spokój - dzwoni, pisze, przyjeżdża. A ja już tak nie chcę, więc odeszłam. A może odchodzę, uciekam przed nim. Bo gdy tylko go zobaczę, gdy spojrzę na niego...to pragnę tylko jednego...znaleźć się w jego ramionach, Tych, które kocham.
Gwarantuję Wam, że jestem osobą bardzo konkretną, zdecydowaną, twardą...ale nie w tym przypadku... tu jestem zupełnie bezbronna . I słaba.
Chociaż postawiłam sprawę jasno albo, albo... jak na razie jestem sama.
Więc, pewnie, pozostanie mi wspominać to co było.
I nie szukam tu pocieszenia, ani wylania kubła pomyj tylko zrozumienia i podpowiedzi ... co i jak dalej...:)

80

Odp: marzenia kochanki....

Wiesz, może dobrze, że to się zakończyło. Teraz powinnaś skupić się na sobie, poukładać wszystko, bo masz co układać. Wierzę w to, że jeszcze to się wyprostuje, życie - jak widać - pisze różne scenariusze. Mimo wszystko chyba najlepiej, gdybyś znalazła miłość, która nie jest tak bolesna (dla wielu osób) i nie komplikuje tak życia (wielu osobom).

81 Ostatnio edytowany przez anulka5 (2017-01-15 14:28:18)

Odp: marzenia kochanki....

I z perspektywy czasu, tego co straciłam, co zyskałam- gdyby ktoś zapytał mnie czy warto było? Nie umiałabym jednoznacznie odpowiedzieć.
Więc, jeśli ktoś stoi przed dylematem odejść czy nie, to tylko sam jeden może podjąć taką decyzję. Bo nic nie jest białe ani czarne.
Ja wierzyłam, że uda mi się zbudować wspaniały związek... po dwóch latach, wiem, że to tylko mrzonki. Natomiast, z całą pewnością jestem inną kobietą, wyciszoną i w pewnym stopniu szczęśliwą- przeżyłam takie emocje, uniesienia o których można tylko czytać.
Z drugiej strony, jako matka, żona poniosłam porażkę.
Nie wiem co będzie dalej, ale ... wierzę, że jeszcze wiele dobrego przede mną

82

Odp: marzenia kochanki....

Wszystko zależy jakie człowiek ma priorytety Anulko ...
Dla jednych bycie uczciwą matką, partnerką jest np. ważniejsze. Najważniejsze.
I zmierzają do tego, zachowując konsekwencję i wyważenie, a harlekinowe romanse mają dla nich mniejsze znaczenie, albo zgoła nie potrzebują ich wcale.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

83

Odp: marzenia kochanki....

Anulka, szacunek dla ciebie,że odeszłaś od męża i nie prowadziłaś podwójnego życia. Dałaś mu szansę na znalezienie innej, na miłość i przynajmniej byłaś uczciwa...natomiast twój kochanek nie est, nie stać go na to. Ty jesteś osobą wolną, on zdradza żonę. Rozstaje się z tobą, wraca do niej. Chcesz tak zyć? Nie ułożyło ci się zycie, zdradziłaś męża, teraz odcierp swoje i czekaj na dobry los...jest wielu wolnych facetów, piszę to, chociaz długo jestem sama. Ale nie wiemy co nas czeka.

84

Odp: marzenia kochanki....

Tak, odeszłam bo nie chciałam oszukiwać, kłamać. Chciałam kochać i być kochaną.... nie wyszło. Zapłaciłam dużą cenę za swoje marzenia i szczęście.
Na chwilę obecną, mam dobry kontakt z mężem, który nawet chciałby żebym wróciła, ale.... ja go nie pokocham już.
Pozostaje mi czas....który leczy wszystko. Ponoć. Zobaczymy.
Cholera, myślałam, że będzie happy end.... jednak się myliłam. Bardzo.
I teraz wiem co to ból, rozgoryczenie, łzy.

85

Odp: marzenia kochanki....

Anulka, z calym szacunkiem, ale do romansu nie dochodzi, bo sie w niego wpadlo jak w kaluze. Na romans czlowiek sie DECYDUJE. Wiedzialas, ze ma zone, a jednak zdecydowalas sie z tym czlowiekiem zwiazac. Jasne, uczucia kazdy jakies ma, ale dorosla kobieta ma takze zdolnosc moralnej oceny wlasnych zachowan i rozpoznawania co jest obiektywnie dobre, a co nie. Wiec, prosze, nie wciskaj tutaj kitow o bezwoli, slabosci i podobnego typu pierdol. Jestes dorosla baba, to bierzesz za siebie odpowiedzialnosc.

Co do kompletnego braku empatii w sosunku do wlasnych dzieci i do zony tego fraglesa, to nie bede sie wypowiadac, bo by mi moderacja zwrocila uwage. Napisze tylko tyle, ze promieniuje od Ciebie egoizmem jak od wybuchu atomowego. Szkoda tylko, ze skutki takiego podejscia do zycia GLOWNIE ponosza osoby wkolo Ciebie, w tym przede wszystkim dzieci.

86

Odp: marzenia kochanki....

Autorko, a może będzie "hepiend"? nie taki, nie dziś... ale może wszystko dzieje się tak własnie, bo... będzie "hepiend

87

Odp: marzenia kochanki....
O'kruszynka napisał/a:

Autorko, a może będzie "hepiend"? nie taki, nie dziś... ale może wszystko dzieje się tak własnie, bo... będzie "hepiend

Ja, a swinie dostana skrzydel i zaczna latac...

Gdyby ten facet chcial sie rozwiesc, a nie tylko dupczyc sobie na boku, dawno temu by to zrobil. Trzy lata, a on nadal wciska kity o tym, ze z zona nie sypia i wogole to tylko Autorke kocha big_smile Ciezko mi patrzec, ze kobieta, lat 40 wierzy w takie oczywiste farmazony.

88 Ostatnio edytowany przez olka33 (2017-01-17 00:23:53)

Odp: marzenia kochanki....
anulka5 napisał/a:

Wakacje spędza sam z dziećmi, święta ze mną i w pracy, sylwestra podobnie.... Ostatnio powiedział mi, że góry dla mnie przeniesie, ale ma jedno marzenie .... czuć się kochanym....


Ach, jakie to wzruszające! To musi być prawdziwa miłość!

89

Odp: marzenia kochanki....
anulka5 napisał/a:

I nie szukam tu pocieszenia, ani wylania kubła pomyj tylko zrozumienia i podpowiedzi ... co i jak dalej...:)

A co Ci da zrozumienie innych, pogłaskanie po głowie ?
Chwilowe uczucie błogości które szybko minie i pozostanie po nim nikłe wspomnienie.

Lepiej poszukaj zrozumienia samej siebie.
Czegoś konstruktywnego co da Ci impuls do lepszej jakości życia.

Zrozumienia co jest w Tobie takiego, co spowodowało, że bedąc kiedyś

anulka5 napisał/a:

. Przez wiele lat uchodziłam za osobę odpowiedzialną, sumienną i na pewno dobrą matkę.

zaczęłaś oszukiwać i
popłynęłaś za mirażem dla którego poświęciłaś to co do tej pory było najważniejsze ?

Który moment, sytuacja  zdecydowała , że zdecydowałaś się poświęcić szczęscie dzieci, rodziny, swoją miłość dla mirażu szczęścia ?
Co w Tobie jest takiego, że popzwoliłaś sobie na zdradę, oszustwo najbliższego człowieka, dzieci ?

anulka5 napisał/a:

Tak, odeszłam bo nie chciałam oszukiwać, kłamać. Chciałam kochać i być kochaną.... nie wyszło. .

Hm, wybacz ale chyba nie jesteś szczera, głownie wobec siebie.
Nie wierzę, że powodem odejścia od męża była potrzeba zerwania z dalszym oszukiwaniem,
jeżeli już to była to potrzeba drugorzędna.
Pierwszorzędna to chęć zaspokojenia swoich potrzeb, bycia z kochankiem, deklaracja wobec niego i niejako "pociągnięcie" go po sumieniu - ja odeszłam dla Ciebie, a Ty co ?
Uważam, że odeszłaś dla siebie, nie z potrzeby bycia uczciwą.
Bądz szczera wobec siebie, będzie to może nieprzyjemne, ale nie oszukuj przynajmniej siebie.

anulka5 napisał/a:

Na chwilę obecną, mam dobry kontakt z mężem, który nawet chciałby żebym wróciła, ale.... ja go nie pokocham już.

Nigdy nie mów nigdy.
Kiedyś już mówiłaś nigdy - a jednak zdradziłaś.
Bo chciałaś zaangażować swój czas i chęci w rozwój romansu.
Przecież to nie stało się ot-tak, na pstryknięcie palcem, rozwój uczucia do kochanka był wynikiem procesu który wymagał Twojego czasu i Twojego zaangazowania.
Wykonałaś duuużą pracę żeby się zakochać.

Kiedyś pewnie kochałaś męża, pewnie dzieci nie były dziećmi niechcianymi ale wyczekiwanymi, pewnie kiedyś mieliście swoje piekne chwile.
Kiedyś....
Po decyzji przeniesienia emocji na kochanka wszystko umarło...

anulka5 napisał/a:

.  Bo jestem pewna, że mnie kocha,

a skąd czerpiesz tą pewność ??
na podstawie tego co mówi ? tego jak uprawia z Tobą seks ? daje prezenty ?
co daje Ci pewność że ten facet Ciebie kocha ???

Co to jest miłość dla Ciebie ?
Bo jeżeli słodkie słówka, maślane oczy, nieziemski seks... to po co Ci inny układ niż masz teraz ??
Facet zadowolony - bo żona daje wikt i opierunek, dzieci i przewidywalność, etykietę troskliwego ojca i męża, a dla odskoczni ma Ciebie,
A Tobie daje to co uważasz za "miłość"... ?

Chciałabyś być na miejscu jego zony ?
Pranie skarpetek, śniadnia, obiady, prasowanie koszul, upominanie o spuszczenie deski klozetowej itd. - taka atmosfera nie sprzyja :
"kochaniu  tak bardzo, że nic innego się nie liczy, tak, że chodzi się nad ziemią"

postanowiłaś rozbić rodzinę ponieważ :

anulka5 napisał/a:

Widzisz, ja też chciałam zawalczyć o siebie, o swoje szczęście. Miałam dosyć życia w bylejakości... zakochałam się i uwierzyłam, że jeszcze mogę, naprawdę, być szczęśliwa..

A uzyskałaś :

anulka5 napisał/a:

Właśnie, też widzę, żetkwienie w związku bez przyszłości jest bez sensu. Ale z drugiej strony zastanawiam się, czy zrobiłam wszystko, aby to zmienić, czy po prostu biernie czekam...aż on wyprowadzi się z domu i pojawi w moich drzwiach z walizkami...

Z życia w bylejakości ( na własne życzenie),
doszłaś do życia w związku bez przyszłości, bez sensu ( na własne życzenie)
Ale za to masz piękne wspomnienia lewitowania z miłości.
Ale to już było i nie wróci więcej...

Popatrz jaką masz perspektywę na małżeństwo :

anulka5 napisał/a:

Dodam tylko, że obecnie zaczynam mieć dobry kontakt ze swoim mężem- tzn rozmawiamy, wyjaśniamy. Jedno jest pewne... tkwienie w nieudanych związkach, jest gorsze niż próba odnalezienia siebie, swoich potrzeb.

hm, nieudany związek to tylko ten z mężem ?
czyżby....
20 lat, dwójka cudownych dzieci... i nieudany ? a udany jest związek z dochodzącym kochankiem, przykutym na codzień do łózka żony...

Natomiast, naprawdę nie trzeba odnajdywać siebie, swoich potrzeb w ramionach innego faceta, szukać romansu i tłumaczyć się z rozbicia dzieciom rodziny.
Można to było zrobic będąc w związku, ale nie w postawie :

anulka5 napisał/a:

Czekam na jego zmiany, nie zmieniając się sama

Powyższy tekst napisałaś w odniesieniu do związku z kochankiem, ale na 100% jest to powtórka Twojego zachowania w małżeństwie.

Każdy związek przechodzi kryzysy, załamania ale sztuka zawalczyć o niego, zmienic się, nakłonić męza do zmiany.
Ale ...to wymaga pracy , o wiele mniej przyjemnej niż praca na zakochaniem się...

Nie mniej duużą pracę musisz wykonać, żeby się od niego uwolnić.


na koniec, jeszcze jedno, ale cholernie ważne :

anulka5 napisał/a:

Można przecież rozmawiać i ustalić wychowywanie dzieci. Chłopcy są cudowni, świetnie się uczą, i odnaleźli się w nowej sytuacji. Nie twierdzę, że ich to zupełnie nie obchodzi, ale niestety, na pewne sprawy nie mają wpływu.
Syn ma bardzo dobry kontakt zarówno ze swoim tatą jak również z " moim" partnerem.

Bujda na resorach jakiej świat nie widział.
Poczytaj sobie, jak naprawdę oceniają po latach dzieci rozwód rodziców, jak oceniają wpływ rozwodu na ich dorosle życie, na ich związki z płcią przeciwną, na ich poczucie swojej wartości, problemy które mają w dorosłym zyciu.
Wrzuć w google : " dorosłe dzieci rozwiedzonych rodziców" a zostaniesz zasypana badaniami, opracowaniami naukowymi.
Więc nie wciskaj nam głodnych kawałków, że dzieci mają się świetnie bo sie uśmiechają....

90

Odp: marzenia kochanki....

Anulka przeczytałem Twój wątek od dechy do dechy i w żadnym Twoim poście nie doczytałem się co Ty chciałaś zrobić aby ratować Wasz zwiazek. Nie zrobiłać nic.
Ty jak poznałaś tego bzykacza który Ciebie zauroczył to miałaś majonez między nogami i nic się więcej nie liczylo.
Tobie padło coś na mózg bo poświęciłaś  " już duże dzieci, a zwłaszcza teraz tego 13-to latka który miał aż wtedy 10- lat" był dorosły.
Chciałaś coś nowego, chciałaś być adorowana etc., tylko czy dałaś mężowi jakieś wskazówki w tym kierunku.
Nie, Ty po prostu poleciałaś po najmniejszej linii oporu.
Poleciałaś na skroty.
Przyznam się szczerze, że jak czytam na tym forum wypowiedzi, iż po 10 latach małżeństwa jest rutyna ( a często jest to wcześniej) to nóż sam otwiera się w kieszeni.
Ja jestem starszy pan.
w tym roku obchodzę ze swoją żoną 40 rocznicę ślubu a razem jesteśmy 46 lat.
Też mieliśmy kryzys.
Nie trwał on krótko bo kilka lat.
wtedy nie byliśmy razem, byliśmy osobno, obok siebie.
Ale małżeństwo to nie tylko bzykanie.
To walka z codziennymi problemami, to wychowywanie naszego dziecka, to zarabianie kasy na utrzymanie etc.
Dlatego małżonkowie, partnerzy muszą ze sobą rozmawiać o wszystkim.
muszą rozmawiać o swoich oczekiwaniach, potrzebach etc.
Bo najważniejsza jest komunikacja.
Tobie po 20 latach zwiazku zamarzylo się coś nowego.
Nowe motylki w brzuchu, nowa miłość.
Ty marzysz być w jego ramionach ( a on też?).
Rozpieprzyłaś jedną rodzinę a teraz chciałabyś rozwalić drugą.
Czy o to chodzi?
Przemyśl swoje postępowanie i je przeanalizuj.
Życzę powodzenia.
PS. Na bzykacza nie licz.
Jesteś od niego starsza i szybko się Tobą znudzi.

Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"?
                          GG 3****4

91

Odp: marzenia kochanki....
anulka5 napisał/a:

A może napisze w końcu ktoś, kto kochał tak bardzo, że nic innego się nie liczyło, kto kochał tak, że chodził nad ziemią...??!!!
Może tylko osoba, która kochała niewyobrażalnie mocno mnie zrozumie....?
Łatwo jest pisać osobą, które są w swoich związkach, gdzie nierzadko, wszystko jest poukładane, ale dawne emocje gdzieś zniknęły///
Czy nie marzycie za tym...? Czy jeśli już to się zdarzy, uszczęśliwi Was, macie ochotę z tego zrezygnować.... zrezygnować z własnych marzeń.... Dzieci nie są naszą własnością i one kiedyś też wyjdą z gniazda... czy nie lepiej aby oglądały rodzica uśmiechniętego... Czy nie miałam prawa....???

Ty mnie rozśmieszasz tym co piszesz.
Powiem Ci tylko jedno.
Miałaś prawo do opieki nad dziećmi ( one na świat się nie prosiły),
A tak szczerze to sądzę, że Ty nie dorosłaś do bycia żoną, matką.
Ty nadal bądź nastolatką bez zobowiązań i zamieszkaj z rodzicami ( posprzątają, ugotują i dadzą jeść i będzie git), bo tak się zachowujesz.
Ty masz marzenia ktore nie korelują z rzeczywistością.
Skoro zdecydowałaś się na ślub i dzieci to bądź konsekwenta.
Mąż, dzieci to jest rodzina za którą się odpowiada, to jest poteżny obowiązek o którym trzeba mieć świadomość.
Ty niestety tego nie miałaś i  zatrzymałas się na poziomie gimnazju, no może liceum i tu jest problem.
Jesteś niedojrzałą kobietą, która nawet nie posiada instynku macierzyńskiego, bo kto dzieci zostawia dla motylków w brzuchu.
Myślę, że Ty przegrałaś życie ( chyba, że bycie kochanką Ciebie satysfakcjonuje).
A tak na koniec, to w swoich postach to użalasz się tylko nad sobą, bo kochanek jest taki siaki czy owaki.
Natomiast na temat męża nic nie piszesz.
Nie napisałaś czy Ciebie bił, czy pił, czy znęcał się psychicznie, czy nic nie robił w domu.
Dlatego ja pomimo doświadczenia życiowego i swojego wykształcenia ( jestem prawnikiem ) nic Ci nie doradzę.
Aby wydać osąd, wyrok koniecznie jest wysluchanie dwóch stron.
My tylko słyszymy Twoje biadolenie, że kochanek Ciebie tak traktuje.
Przypuszczam, że tutaj żadnej rady nie uzyskasz.
Chyba, że wywalisz kawę na ławę.

Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"?
                          GG 3****4

92

Odp: marzenia kochanki....

anulka5 piszesz, że

anulka5 napisał/a:

Dzieci już duże / 18 lat i 13 lat/
Naprawdę, nie miałam prawa zawalczyć o siebie?

w czasie kiedy wchodziłaś w romans, 3 lata temu miały 15 i 10 lat.
Mówienie o tym, ze masz już prawo zadbac o swoje szczęście, bo dzieci są duże , w domysle kiedys odejdą i będą samodzielne - czyli za 10, może 15 lat i  zostaniesz sama, jest tak naciągane,
jże lepiej byłoby usprawiedliwiac się twierdzeniem, że musiałaś pomyśleć o sobie i znalezć młodszego faceta, bo mąż jest starszy i pewnie wczesniej od Ciebie umrze.

Piszesz, ze masz prawo do szczęścia.
Ale co to jest te szczęście ?
Czy tylko zaspokajanie swoich potrzeb ?

Dla mnie moje szczęscie jest ważne i potrzebne, ale nie dla samego przeżywania niustannej szczęściwości w zyciu, aler po to żeby moje zycie miało sens.
A sens życia, to dla mnie to co po mnie zostanie, to co daje innym.
Dlatego moje szczęscie jest ważne, ale po to żebym miała siłę dać coś innym z siebie,
nie tylko dla samego "przeżucia" szczęsliwości własnej w zaciszu mojego wnętrza, ale zebym mogła z niej uczynić użytek który da sens temu co robię.

A co to jest miłość ?
Może kiedy bedziesz słyszała tą piosenkę :

Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy
małe, duże.
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze.

Ile jestem ci winien?
Ile policzyłaś mi za swą przyjaźń?
Ile były warte nasze słowa,
kiedy próbowaliśmy wszystko od nowa?
Kiedy próbowaliśmy wszystko od nowa?
Ale zanim pójdę, ale zanim pójdę,
Ale zanim pójdę chciałbym powiedzieć ci, że:

Miłość to nie pluszowy miś ....

To przemyśl jaką 'miłością"  traktowałaś męża,
i jaką "miłością" traktuje Ciebie kochanek w obecnym "związku" ( trudno to nazwać związkiem, raczej jest to "fucking zone" bez zobowiązań).

93

Odp: marzenia kochanki....

Przeczytałam ten smutny wątek.

Aż krzyczy tu EGOIZM, BRAK EMPATII i NIEDOJRZAŁOŚĆ autorki, jak i wszystkich, którzy rozwalają swoje i cudze rodziny w imię "miłości" "prawa do szczęścia".

Tu "zastygano w smutku" i "ze zmrożeniem czytano" kiedy pojawiła się ostrzejsza ocena zachowania autorki.

A ja zastygam w smutku i mrozi mnie kiedy czytam nie czyjeś słowa na anonimowym forum, ale wyobrażam sobie co czują skrzywdzeni przez autorkę współmałżonkowie i dzieci. Realne czyny autorki mnie zasmucają i mrożą, nie słowa o nich.

94

Odp: marzenia kochanki....
Beyondblackie napisał/a:
O'kruszynka napisał/a:

Autorko, a może będzie "hepiend"? nie taki, nie dziś... ale może wszystko dzieje się tak własnie, bo... będzie "hepiend

Ja, a swinie dostana skrzydel i zaczna latac...

Gdyby ten facet chcial sie rozwiesc, a nie tylko dupczyc sobie na boku, dawno temu by to zrobil. Trzy lata, a on nadal wciska kity o tym, ze z zona nie sypia i wogole to tylko Autorke kocha big_smile Ciezko mi patrzec, ze kobieta, lat 40 wierzy w takie oczywiste farmazony.

Moze sie mylę ,ale Beyondblackie chodziło chyba o to ,ze będzie hapiend ,ale nie z kochankiem i nie tak jak autorka sobie to wyobraża. Coś w stylu porzekadła "Nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło".

95

Odp: marzenia kochanki....
Secondo1 napisał/a:

To przemyśl jaką 'miłością"  traktowałaś męża,
i jaką "miłością" traktuje Ciebie kochanek

Trafna uwaga... pono wyrządzone zło do człeka wraca.
Aż się wierzyć nie chce, że to nie dylematy gimbazy.

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

96

Odp: marzenia kochanki....
wrobelkarolina napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:
O'kruszynka napisał/a:

Autorko, a może będzie "hepiend"? nie taki, nie dziś... ale może wszystko dzieje się tak własnie, bo... będzie "hepiend

Ja, a swinie dostana skrzydel i zaczna latac...

Gdyby ten facet chcial sie rozwiesc, a nie tylko dupczyc sobie na boku, dawno temu by to zrobil. Trzy lata, a on nadal wciska kity o tym, ze z zona nie sypia i wogole to tylko Autorke kocha big_smile Ciezko mi patrzec, ze kobieta, lat 40 wierzy w takie oczywiste farmazony.

Moze sie mylę ,ale Beyondblackie chodziło chyba o to ,ze będzie hapiend ,ale nie z kochankiem i nie tak jak autorka sobie to wyobraża. Coś w stylu porzekadła "Nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło".

Moze dla niej bedzie kiedys, z kims innym. Ale zlo jakie juz wyrzadzila swoim dzieciom, dzieciom fraglesa i jego zonie, nie wspominajac o swoim mezu- w imie kisielu w majtach- nie tak latwo da sie odkrecic.

97

Odp: marzenia kochanki....
Beyondblackie napisał/a:
wrobelkarolina napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Ja, a swinie dostana skrzydel i zaczna latac...

Gdyby ten facet chcial sie rozwiesc, a nie tylko dupczyc sobie na boku, dawno temu by to zrobil. Trzy lata, a on nadal wciska kity o tym, ze z zona nie sypia i wogole to tylko Autorke kocha big_smile Ciezko mi patrzec, ze kobieta, lat 40 wierzy w takie oczywiste farmazony.

Moze sie mylę ,ale Beyondblackie chodziło chyba o to ,ze będzie hapiend ,ale nie z kochankiem i nie tak jak autorka sobie to wyobraża. Coś w stylu porzekadła "Nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło".

Moze dla niej bedzie kiedys, z kims innym. Ale zlo jakie juz wyrzadzila swoim dzieciom, dzieciom fraglesa i jego zonie, nie wspominajac o swoim mezu- w imie kisielu w majtach- nie tak latwo da sie odkrecic.

Dokładnie to napisalam gdzieś wcześniej ,ale okazało się ,że w mojej wypowiedzi było za mało empatii dla Autorki wink

98

Odp: marzenia kochanki....
wrobelkarolina napisał/a:

Moze sie mylę ,ale Beyondblackie chodziło chyba o to ,ze będzie hapiend ,ale nie z kochankiem i nie tak jak autorka sobie to wyobraża. Coś w stylu porzekadła "Nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło".


tak właśnie o to mi chodziło. bez dopisywania złośliwości.

99

Odp: marzenia kochanki....

Mnie sie noz w kieszeni otwiera jak czytam co tu Anulka popisuje.

Zauwazyliscie jak czesto w wypowiedziach zdradzaczy powtarzaja sie te same frazy? "Pogubilam sie/ Spadlo to na mnie/ Bylam bezbronna wobec tego uczucia/ serce nie wybiera..." i podobne bzdety? Tak jakby dorosla baba nie miala wolnej woli i fakultetow poznawczych, a byla jedynie bezwolnym stworzeniem pod wplywem zaklecia hmm Wedlug mnie, przez przypadek, to mozna w goofno wdepnac. Po to by rozpoczac z kims romans potrzebna jest premedytacja i calkiem niezle planowanie.

100 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2017-01-17 21:24:19)

Odp: marzenia kochanki....
Beyondblackie napisał/a:

Zauwazyliscie jak czesto w wypowiedziach zdradzaczy powtarzaja sie te same frazy? "Pogubilam sie/ Spadlo to na mnie/ Bylam bezbronna wobec tego uczucia/ serce nie wybiera..." i podobne bzdety? Tak jakby dorosla baba nie miala wolnej woli i fakultetow poznawczych, a byla jedynie bezwolnym stworzeniem pod wplywem zaklecia hmm Wedlug mnie, przez przypadek, to mozna w goofno wdepnac. Po to by rozpoczac z kims romans potrzebna jest premedytacja i calkiem niezle planowanie.

100% racji.

Edit

W sprawie szczęśliwych zakończeń: mam tylko nadzieję, że skrzywdzeni przez autorkę dostaną jakiś bonus od losu.

To, że dzieci będą miały traumę i to kiedyś odreagują, to jestem też pewna.

101

Odp: marzenia kochanki....

I_see_beyond, oczywiscie nie zapodalam koronnego: "zona/ maz mnie nie rozumial" big_smile

Jak ktos jest porzadnym czlowiekiem, to jak widzi, ze sie malzenstwo sypie, ROZMAWIA z druga polowka, stara sie rzeczy naprawic, a jak nic nie pomaga, rozstaje sie z godnoscia. Egoisci i tchorze plci obojga zaczynaja szukac luznych majtkow coby sobie zamoczyc i dostac "motylkow" i maczaja tak dlugo az sie sprawa nie rypnie. A jak sie rypnelo vel kochanka grozi powiedziec zonie/ kochanek mezowi, to nagle sie zaczynaja "pogubienia" i krokodyle lzy.

102

Odp: marzenia kochanki....

Beyondblackie, dokładnie tak!

Zaraz tu powinien zjawić się ktoś, najlepiej zdradzacz, z koronnym kontrargumentem "życie czarno-białe nie jest". big_smile

Ehh! wink

103

Odp: marzenia kochanki....
I_see_beyond napisał/a:

Beyondblackie, dokładnie tak!

Zaraz tu powinien zjawić się ktoś, najlepiej zdradzacz, z koronnym kontrargumentem "życie czarno-białe nie jest". big_smile

Ehh! wink

No, sie wie, wszystkie odcienie szarosci big_smile Byle tylko sie wybielic i zrobic z siebie ofiare, takiego bezbronnego kroliczka, ktory na nic nie mial wplywu. Jezu, gdyby zdradzacze robili proszek do prania, to by sie nazywal "Sniezno biale ze az blyszczy, nawet przy plamach ze smaru" big_smile

104 Ostatnio edytowany przez lustro (2017-01-18 05:42:22)

Odp: marzenia kochanki....

ANULKA,
wybacz ze pisze u Ciebie,bez Ciebie...

Do I_see_beyond,piszesz:

Tu "zastygano w smutku" i "ze zmrożeniem czytano" kiedy pojawiła się ostrzejsza ocena zachowania autorki.

.
...Uwierz mi,ze gdybys przeczytala post PANNAPANNA,zanim zostal edytowany przez Moderacje,Twoj post milalby inny wydzwiek.

A tak nawiasem mowiac,jak latwo przychodzi nam ocenianie innych.
My wiemy lepiej,bardziej...
My po tej samej stronie barykady,zgrupujmy sily i dokopmy tym,ktorzy nie sa w naszym obozie...
Nam wolno,ale oboz kochanek,to zaraza,zlinczowac nalezy,bo to przwciez nie LUDZIE 
One,te kochanki ...Na pal z nimi.
Wszycsy jestesmy LUDZMIi jako ludzi,obowiazuja nas zasady czlowieczenstwa.
Jak kto je odczyta,to jego sprawa.

dobranoc wszystkim

105

Odp: marzenia kochanki....
Secondo1 napisał/a:

anulka5 piszesz, że

anulka5 napisał/a:

Dzieci już duże / 18 lat i 13 lat/
Naprawdę, nie miałam prawa zawalczyć o siebie?

w czasie kiedy wchodziłaś w romans, 3 lata temu miały 15 i 10 lat.
Mówienie o tym, ze masz już prawo zadbac o swoje szczęście, bo dzieci są duże , w domysle kiedys odejdą i będą samodzielne - czyli za 10, może 15 lat i  zostaniesz sama, jest tak naciągane,
jże lepiej byłoby usprawiedliwiac się twierdzeniem, że musiałaś pomyśleć o sobie i znalezć młodszego faceta, bo mąż jest starszy i pewnie wczesniej od Ciebie umrze.

Piszesz, ze masz prawo do szczęścia.
Ale co to jest te szczęście ?
Czy tylko zaspokajanie swoich potrzeb ?

Dla mnie moje szczęscie jest ważne i potrzebne, ale nie dla samego przeżywania niustannej szczęściwości w zyciu, aler po to żeby moje zycie miało sens.
A sens życia, to dla mnie to co po mnie zostanie, to co daje innym.
Dlatego moje szczęscie jest ważne, ale po to żebym miała siłę dać coś innym z siebie,
nie tylko dla samego "przeżucia" szczęsliwości własnej w zaciszu mojego wnętrza, ale zebym mogła z niej uczynić użytek który da sens temu co robię.

A co to jest miłość ?
Może kiedy bedziesz słyszała tą piosenkę :

Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy
małe, duże.
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze.

Ile jestem ci winien?
Ile policzyłaś mi za swą przyjaźń?
Ile były warte nasze słowa,
kiedy próbowaliśmy wszystko od nowa?
Kiedy próbowaliśmy wszystko od nowa?
Ale zanim pójdę, ale zanim pójdę,
Ale zanim pójdę chciałbym powiedzieć ci, że:

Miłość to nie pluszowy miś ....

To przemyśl jaką 'miłością"  traktowałaś męża,
i jaką "miłością" traktuje Ciebie kochanek w obecnym "związku" ( trudno to nazwać związkiem, raczej jest to "fucking zone" bez zobowiązań).

Secondo
Jesteś wielka i dla Ciebie http://emotikona.pl/emotikony/pic/oklaski.gif.
Czytam Twoje posty od dłuższego czasu i widzę, że one są mądre, dojrzałe i wyważone.
Dlatego zastanawiam się dlaczego znalazłaś się na tym forum http://emotikona.pl/emotikony/pic/niewiem.gif
Ale to nie jest tematem tego wątku.
Dla mnie jesteś mądrą kobietą.
Natomiast co do autorki, to wdepneła w goofno.
Rozpieprzyła a nawet zniszczyla rodzinę i to dla pary motylków w brzuchu.
Ja w tym miejscu mówię tylko o jej rodzinie.
Kochanek ma tylko ją do bzykanka i nic więcej.
Natomiast ona niech sobie marzy, to jej wolno.
Pozdrawiam cieplutko.

Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"?
                          GG 3****4

106

Odp: marzenia kochanki....
lustro napisał/a:

A tak nawiasem mowiac,jak latwo przychodzi nam ocenianie innych.
My wiemy lepiej,bardziej...
My po tej samej stronie barykady,zgrupujmy sily i dokopmy tym,ktorzy nie sa w naszym obozie...
Nam wolno,ale oboz kochanek,to zaraza,zlinczowac nalezy,bo to przwciez nie LUDZIE 
One,te kochanki ...Na pal z nimi.
Wszycsy jestesmy LUDZMIi jako ludzi,obowiazuja nas zasady czlowieczenstwa.
Jak kto je odczyta,to jego sprawa
.

Ależ kochanki to oczywiście ludzie. Zdradzający. Tyle.

Każdy ma prawo do oceny takiego zachowania. Robimy to nieustannie, bo taka jest nasza natura. Sama oceniasz wypowiedź jednej z użytkowniczek.

Nie dramatyzuj. Jakie lincze? Jakie obozy? Jakie pale?

Nawiązując do twojego posta, najwyraźniej zdradzacze "zasady człowieczeństwa odczytują po swojemu." Dlaczego? Bo swoim świadomym zachowaniem krzywdzą innych . I nie widzą w tym nic złego, a jeśli tak, to próbują to zło sobie zracjonalizować, usprawiedliwić. O tym tu dyskutujemy.

Tu często pada taki zarzut, że ktoś, kto nazwie rzecz po imieniu, a więc, że zdrada to zło , to"wywyższa się", "mierzy ludzi swoją miarą" i "wie lepiej." Jak ktoś nie ma argumentu, to właśnie tak mówi lub pisze. Jasne, dajmy autorce i innym, którzy krzywdzą swoich małżonków i dzieci po laurce.

Nie czytałam tego posta, o który tak się burzysz. Jednak ta dyskusja nad nim to jest "temat zastępczy", odwraca uwagę od sedna problemu.

Secondo1, Lexpar - dziękuję za wartościowe i merytoryczne posty na tym wątku.

107 Ostatnio edytowany przez anulka5 (2017-01-18 11:52:59)

Odp: marzenia kochanki....

No więc czas na wyjaśnienia....Włożyłam kij w mrowisko...
Więc tak, chciałam poznać opinie czytelników na temat zdrady, decyzji, konsekwencji...
Odeszłam od męża kiedy dzieci córka miała 16 lat a syn 11..Odeszłam, bo przestałam czuć się kochana, a jedynie byłam służąca, pracownikiem i gospodynią domową. Od dawna z mężem nie mieliśmy wspólnych tematów poza pracą. On, może nawet nie zauważył, że ja milknę, blednę, że chcę czegoś innego. A ja nie umiałam rozmawiać. I to chyba jest główny problem. BRAK ROZMOWY.
Naprawdę, z całą stanowczością mogę powiedzieć, że byłam dobrą matką. I kiedy tak popadałam w bylejakość poznałam Jego... cudowny, uśmiechnięty, z innego jakby świata. Zaczynaliśmy się poznawać, i to On młodszy ode mnie mężczyzna nauczył mnie rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać. Ze jak ktoś jest zły na drugą osobę, że jak coś nie pasuje, to trzeba mówić... Było to tak coś innego od tego w czym żyłam przez 20 lat, że zwyczajnie  mnie to oczarowało, że można... Nie było łatwo ze mną, mam problemy z okazywaniem uczuć... jakbym się ich bała. Bała się skrzywdzenia i zranienia.
Oczarowana nim, oświadczam rodzinie, że odchodzę bo zakochałam się w kimś. Bo nie chcę kłamać, oszukiwać a tym bardziej wracać do tego co było. Wyprowadzam się z synem, z córką mam dobry kontakt.
Jestem zakochana i szczęśliwa. Wnoszę do sądu o rozwód i na pierwszej sprawie go... nie dostaję. Sąd mówi, że nie ma przesłanek... mimo, że nie mieszkam w domu od roku, a na świadka powołany jest ON.
Nadal jestem singielką- mężatką.
Jestem z Nim od dwóch lat, od 4 miesięcy mieszkamy razem, już tak oficjalnie, tak Razem. Jego dzieci są często u nas / są cudowne/ Mąż, bo nadal nim jest... ma swoje życie, szuka partnerki, córka 18 lat... po długich rozmowach...zaczyna mi wybaczać... I ....
NAPRAWDĘ JESTEM SZCZĘŚLIWA. Wywalczyłam swoje szczęście ....a w jego oczach, cudownych... przeglądam się codziennie.
I to jest koniec.
Wierzcie w swoje marzenia, walczcie o szczęście ...

108

Odp: marzenia kochanki....

Czyli nas tutaj - prosząc o szczere opinie również i nas okłamałaś ?
Anulka, wybacz, ale w moich oczach jesteś zwyczajną pospolitą kłamczuchą, która próbuje zrobić z siebie osobliwość.
Najlepszym sposobem na stanie się przykładem dla innych, to szczerość.
I poczekanie, aż inni cię jako przykład uznają.
A nie stawianie siebie samego na tym miejscu.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

109

Odp: marzenia kochanki....
anulka5 napisał/a:

No więc czas na wyjaśnienia....Włożyłam kij w mrowisko...
Więc tak, chciałam poznać opinie czytelników na temat zdrady, decyzji, konsekwencji...
Odeszłam od męża kiedy dzieci córka miała 16 lat a syn 11..Odeszłam, bo przestałam czuć się kochana, a jedynie byłam służąca, pracownikiem i gospodynią domową. Od dawna z mężem nie mieliśmy wspólnych tematów poza pracą. On, może nawet nie zauważył, że ja milknę, blednę, że chcę czegoś innego. A ja nie umiałam rozmawiać. I to chyba jest główny problem. BRAK ROZMOWY.
Naprawdę, z całą stanowczością mogę powiedzieć, że byłam dobrą matką. I kiedy tak popadałam w bylejakość poznałam Jego... cudowny, uśmiechnięty, z innego jakby świata. Zaczynaliśmy się poznawać, i to On młodszy ode mnie mężczyzna nauczył mnie rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać. Ze jak ktoś jest zły na drugą osobę, że jak coś nie pasuje, to trzeba mówić... Było to tak coś innego od tego w czym żyłam przez 20 lat, że zwyczajnie  mnie to oczarowało, że można... Nie było łatwo ze mną, mam problemy z okazywaniem uczuć... jakbym się ich bała. Bała się skrzywdzenia i zranienia.
Oczarowana nim, oświadczam rodzinie, że odchodzę bo zakochałam się w kimś. Bo nie chcę kłamać, oszukiwać a tym bardziej wracać do tego co było. Wyprowadzam się z synem, z córką mam dobry kontakt.
Jestem zakochana i szczęśliwa. Wnoszę do sądu o rozwód i na pierwszej sprawie go... nie dostaję. Sąd mówi, że nie ma przesłanek... mimo, że nie mieszkam w domu od roku, a na świadka powołany jest ON.
Nadal jestem singielką- mężatką.
Jestem z Nim od dwóch lat, od 4 miesięcy mieszkamy razem, już tak oficjalnie, tak Razem. Jego dzieci są często u nas / są cudowne/ Mąż, bo nadal nim jest... ma swoje życie, szuka partnerki, córka 18 lat... po długich rozmowach...zaczyna mi wybaczać... I ....
NAPRAWDĘ JESTEM SZCZĘŚLIWA. Wywalczyłam swoje szczęście ....a w jego oczach, cudownych... przeglądam się codziennie.
I to jest koniec.
Wierzcie w swoje marzenia, walczcie o szczęście ...

To jesteś singielką-mężatką czy mieszkasz z kochankiem, bo jak dla mnie to się kłóci? Nie wierzę w ani jedno słowo z tego ostatniego postu... Według mnie nie spodziewałaś się takiej reakcji na forum i teraz chcesz się wybielić.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

110 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2017-01-18 13:31:13)

Odp: marzenia kochanki....

Zgadzam sie z Pietruszka.

Licho wie, kiedy Autorka zapodaje prawde a kiedy lga jak najeta. Nie rozumiem po kiego czorta udziela sie na forum (chyba po to tylko, zeby poczuc sie w centrum zainteresowania) ale personalnie czuje sie obrazona, bo zmarnowalam czas piszac w tym watku (zreszta dotyczy to wszystkich, ktorzy sie w nim wypowiedzieli). Nie tyle zdradzaczka i egoistka, jeszcze na dodatek klamczucha- fantastyczny charakterek. Zal mi tego biednego meza, ktory z takim "cudem" zyl przez tyle lat.

A tak na marginesie, to niesamowicie mnie dziwi, ze kolejna zdradzaczka patrzy z niedowierzaniem, ze jej wypociny nie spotykaja sie z poklepaniem po pleckach i laurka. To sie chyba kwalifikuje pod uposledzenie moralne.

111

Odp: marzenia kochanki....

Lustro - wg Ciebie nie mam prawa pisać ,że ja nigdy bo tyle wiem o sobie na ile nas sprawdzono.
Otóż uważam ,że mam prawo pisać ,że NIGDY nie umawiałam się/nie zauroczyłam/nie doprowadziłam do niedwuznacznej sytuacji z zajętym mężczyzną ponieważ nie jestem nastoletnią siksą ,która niewiele jeszcze wie o świecie tylko 40-letnią kobietą po wielu ,wielu przejściach.
NIGDY w życiu nie przyszło mi do głowy romansowanie/umawianie się czy cokolwiek z zajętym facetem - sama za to byłam zdradzona przez wieloletniego partnera i tym bardziej GARDZĘ i BRZYDZĘ SIĘ zdradą.
I proszę Lustro - nie pisz mi ,że może jak będę babcią to mi się odmieni ,bo przecież moje życie jeszcze sie nie kończy...
Po prostu -są tacy ,którzy będą po trupach dążyć do swojego szczęścia ,kompletnie nie oglądając sie na innych.We mnie jest mnóstwo empatii i gdyby mi w głowie zaświtała myśl o zainteresowaniu się zajętym facetem to momentalnie postawiłabym sie na miejscu jego partnerki i KONIEC .

112

Odp: marzenia kochanki....
Beyondblackie napisał/a:

Licho wie, kiedy Autorka zapodaje prawde a kiedy lga jak najeta. Nie rozumiem po kiego czorta udziela sie na forum (chyba po to tylko, zeby poczuc sie w centrum zainteresowania) ale personalnie czuje sie obrazona, bo zmarnowalam czas piszac w tym watku (zreszta dotyczy to wszystkich, ktorzy sie w nim wypowiedzieli). Nie tyle zdradzaczka i egoistka, jeszcze na dodatek klamczucha- fantastyczny charakterek. Zal mi tego biednego meza, ktory z takim "cudem" zyl przez tyle lat.

A tak na marginesie, to niesamowicie mnie dziwi, ze kolejna zdradzaczka patrzy z niedowierzaniem, ze jej wypociny nie spotykaja sie z poklepaniem po pleckach i laurka. To sie chyba kwalifikuje pod uposledzenie moralne.

I tu znowu zgodzę się z Tobą, Beyondblackie, w 100%.


A kłamstwo przychodzi zdradzaczom bardzo łatwo.

To kolejna ich CHARAKTERYSTYCZNA cecha.

113

Odp: marzenia kochanki....
anulka5 napisał/a:

No więc czas na wyjaśnienia....Włożyłam kij w mrowisko...
... i to On młodszy ode mnie mężczyzna nauczył mnie rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać. Ze jak ktoś jest zły na drugą osobę, że jak coś nie pasuje, to trzeba mówić...

NAPRAWDĘ JESTEM SZCZĘŚLIWA. Wywalczyłam swoje szczęście ....a w jego oczach, cudownych... przeglądam się codziennie.
I to jest koniec.
Wierzcie w swoje marzenia, walczcie o szczęście ...

Obrzydliwe, bo ja czytając to nie widzę tego szczęścia tylko ogromne nieszczęście jego żony. Szkoda, że ten cudowny mężczyzna z nią tak nie rozmawiał.
I wg mnie nie ma takich słów, które obrażałyby takie jak ty.

Co do zdrady wiadomo - miś nie chciał, opierał się, wręcz płakał i błagał ową lafiryndę żeby dała mu spokój. Po prostu sił mu w końcu zabrakło.

114

Odp: marzenia kochanki....

coś chyba przegapiłam, albo nie ogarniam
post  1

anulka5 napisał/a:

I tak trwa to już 3 lata... Ja w trakcie rozwodu, mieszkająca sama, a on...nadal z żoną i rodziną. Widujemy się codziennie, znam jego córki,
cała rodzina z jego strony wie o mnie, żona też, ale on... nic nie zmienia w swoim życiu. Nadal wraca do nich, a mnie, jak to nazywam, odwiedza.

post 107

anulka5 napisał/a:

Wnoszę do sądu o rozwód i na pierwszej sprawie go... nie dostaję. Sąd mówi, że nie ma przesłanek... mimo, że nie mieszkam w domu od roku, a na świadka powołany jest ON. Nadal jestem singielką- mężatką.
Jestem z Nim od dwóch lat, od 4 miesięcy mieszkamy razem, już tak oficjalnie, tak Razem.

to ten sam kochanek? czy masz 2 równolegle: z jednym mieszkasz od 4 miesięcy (a 2 lat razem), a drugi przywiązany do żony "odwiedza" cię (z nim już 3 lata).

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

115

Odp: marzenia kochanki....

Anulka ty zly temat zalożyłas. Te apele o walkę o swoje szczeście musisz skierowac do określonej grupy docelowej. Proponuje chwytliwe "żona nie ściana da się przesunąć". Wtedy zleci się właściwy target.Tam będziesz pocieszać i wspierać kochanki, dobre rady dawać jak rozmawiać z żonkosiem aby zostawił rodzinę, przekonywać że dobrze robią. Bo ten wątek to nie wiadomo po co. Pochwalić się chciałaś czy jak?

Co do zdrady wiadomo - miś nie chciał, opierał się, wręcz płakał i błagał ową lafiryndę żeby dała mu spokój. Po prostu sił mu w końcu zabrakło.

116 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2017-01-18 17:04:50)

Odp: marzenia kochanki....
Lexpar napisał/a:

Secondo
Jesteś wielka i dla Ciebie http://emotikona.pl/emotikony/pic/oklaski.gif.

Lexpar
Dziekuje za uznanie, ale jestem mała smile
Slowa uznania za Twoje posty !

Anulka5,
slowem, oszukujesz nas w przynajmniej jednej z wersji opisywanych historii.
Cóż, można sie tego było obawiać, wszak masz dobre doświadczenie w tym względzie.

Może chcesz przetestować nasze opinie, na okoliczność zmienionej historii.
Wiesz, ale tak naprawdę to wszystkie poprzednie opinie są dalej aktualne.

Ten dodany w nowej historii "happy end" i ciut starsze dzieci - to nic nie zmienia.
Bo, to nie nie jest Happy End.
Rozmiar zgliszczy jest ten tylko jeszcze wiekszy niż w poprzedniej historii.

Stąd to co je wyróżnia to kompletny brak złudzeń co do Twojej zdolności empatii wobec innych, co do ograniczoności Twojego egoizmu.

Jeżeli prawdą jest historia nr 1 - to broń się "recami i nogoma" przed wersja nr 2,
o ile chcesz żeby ktoś kiedyś nazwał dumnym określeniem "człowiek !".

anulka5 napisał/a:

NAPRAWDĘ JESTEM SZCZĘŚLIWA. Wywalczyłam swoje szczęście ....a w jego oczach, cudownych... przeglądam się codziennie.
I to jest koniec.
Wierzcie w swoje marzenia, walczcie o szczęście ...

Jak pisałam, szczęscie jest wtedy szczęsciem,
jeżeli puszczamy je dalej obieg, żeby mogło trafić do innych ludzi.

Jeżeli je zatrzymujemy na sobie - zaczyna gnić, aż końcu zaczyna truć.

Natomiast na pewno nie jest szczęsciem to co powoduje cierpienia innych osób.
To tylko namiastka, ułuda.
Kiedy ktoś walczy o szczęscie,
tam są zwycięzcy i pokonani może nawet trupy.

Potrafisz się cieszyć z tragedii innych...

Córka 18 lat, piszesz, ze Ci wybaczyła.
Wybacza się dla siebie nie dla krzywdziciela, dla siebie zeby pozbyc się negatywnych emocji,
natomiast pojednanie...to juz inna bajka.

Pamietaj, ze to TY będziesz winna jej niepowodzeń w związkach,
to TY bedziesz winna kiedy zostawi ją chłopak, partner czy mąż - nie facet który ją zostawi, ale TY.
to TY bedziesz winna jej zagubieniu lub zwątpieniu we własne siły lub jej nieufność wobec ludzi lub handlowaniu uczuciami - kiedy zacznie własne dorosłe zycie.
Lepiej skieruj ją od razu na terapię dla DDA/DDD/DDRR.

BTW.
Jeżeli nie masz rozwodu, to masz szansę go nie dostać.
Wystarczy, że mąż Cię zablokuje.
To samo dotyczy kochanka - jezeli jego żona się zechce, to dostanie rozwód, ale nie inaczej.

117

Odp: marzenia kochanki....

Secondo, w obu wersjach, mlodsze dziecko jest zostawione sobie w bardzo mlodym wieku. Czaisz, 10 czy 11 lat, a mamusia rozwala rodzine, bo jej kisiel w majtach zachlupotal?Zadnego myslenia o tym jak sie dziecko czuje, jak mu sie swiat zawalil, gdzie jest tata, kim jest ten nowy "wujek"... Przeciez to jest jakas masakra.

Jestem zdania, ze w przypadku posiadania dzieci ich dobro jest najwazniejsze. Jezeli malzenstwo nie jest jakas totalna patologia z przemoca fizyczna czy psychiczna, albo uzaleznieniami, kiedy najlepszym rozwiazaniem jest rozwod, to w imie stabilnej rodziny probowalabym ratowac zwiazek. No, ale wiadomo, sa tez tacy ludzie jak Anulka, ktorzy maja wlasne dzieci w doopie i jedyne co ich interesuje to "motylki" i "boski seks". Jakie priorytety, taki czlowiek hmm

118

Odp: marzenia kochanki....
Lexpar napisał/a:

Dlatego zastanawiam się dlaczego znalazłaś się na tym forum http://emotikona.pl/emotikony/pic/niewiem.gif

Lexpar
powód jest standardowy : kryzys w małżeństwie.
Zaczęlismy chodzić każdy swoją ścieżką, brak zrozumienia, kłotnie, zwątpienie itd.
Czy była zdrada ..nie wiem, chyba nie.
Zaczęłam czytać, żeby coś zrozumienieć, znalezć przyczyny, drogi wyjścia.
Dzieki temu zrozumiałam ze mąż jest DDD - niby wspaniała rodzina, szanowana itd, ale od dziecka musiał cięzko zapracować na akceptację matki,
wysokie oczekiwania, wymagania brak akceptacji niepowodzeń - komentarze typu " w naszej rodzinie", "ja sobie niewyobrażam!", "jestem zniesmaczona".
Też tego doznałam np będąc w ciązy z pierwszym dzieckiem, pierwsze wskazanie było na dziewczynkę  - komentarz teściowej " w naszej rodzinie nie mamy doświadczenia z dziewczynkami...". No i spiełam się . Był chłopak smile

Wiem też, że romans to nie jest dzieło przypadku.
W czasie jednej z fal kryzysu, odezwał się do mnie mój pierwszy chłopak któremu nie wyszło małżeństwo,zaczął wspominać przeszlość, sugerował ....
Kiedyś była to moja Wielka Miłośc.
Nie powiem, coś we mnie zadrżało, ale tym szybciej uciełam kontakt.
Przypomniały mi się słowa, które usłyszałam na warsztatach z wypalenia zawodowego w Tyńcu przez mnichów :
- kiedy wąż chce wejść do Twojej celi, zabij go na samym progu. Jak się wślizgnie to znacznie trudniej będzie go złapać.

Czytam te zwierzenia kochanków/kochanek jacy to są bezwolni bo z nienacka opanowała ich miłość ich życia.
I wiem, że jest jest stan bezwolności, do ktorego doszli na własne życzenie, podejmując taka decyzję i poświecając wiele swojego czasu i zaangazowania.
Czasu i zaangazowania które zabrali tym którym byli zobowiązani go poświęcić, ale woleli odkrywać inne przyjemności.

Nie żąłuję swojej decyzji.
Jest lepiej, a czasami nawet bardzo dobrze smile

119

Odp: marzenia kochanki....

Jakby nie było autorka  dalej jest dz....., która wybrała własne szczęście. Dzieci się dla niej kompletnie nie liczą.

120

Odp: marzenia kochanki....

o matko, jaki zlot czarownic. A ponoc baby Jagi tylko w bajkach sa...

Posty [ 61 do 120 z 142 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » marzenia kochanki....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021