Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 375 ]

261

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Harvey napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:
ruda102 napisał/a:

A mnie się to raczej kojarzy z telenowelą (niekoniecznie brazylijską) tongue

Jacenty, to rozumiem, że powiedziałeś już dziewczynie, że jej tłumaczenia związane z odwołaniem spotkania u niej w domu są słabe (sprzątanie ok. - dziewczyny też potrafią mieć bajzel) i że nie masz pojęcia, z czego ona ma się współlokatorkom tłumaczyć. Może im wszak powiedzieć, że nie ma ochoty na rozkminianie z nimi waszego związku.

Taaak, zgadza się. Twierdzi, że z dziewczynami to było tak półżartem, półserio i zbyt poważnie do tego podszedłem. Ze sprzątaniem jest tak, że ona dosyć pedantcznie podchodzi do wszystkich wizyt. Generalnie chodziło jej o spotkanie u mnie.

I wyszlo na moje tongue

Jacus, skoro problemem sa dojazdy bo to strata czasu... to nie uwazasz, by po 4 miesiacach zwiazku "zaprosic" dziewczyne na noc? (Edit: do siebie) smile

Zabierasz sie jak pies do jeza majac oczywiste sygnaly - a mianowicie "wez ze przejmij inicjatywe, bo mnie zaraz cos strzeli" ... pomyslala twoja luba wink

U mnie ona była wielokrotnie (mamy takie fazy co do miejsca, najpierw była na Łazienki, potem na moje mieszkanie, terax na jej mieszkanie), ale nigdy nie została na noc (najpozniej wracala 1-2), bo zawsze mogła wpadać tylko w tygodniu, kiedy następnego dnia musi być w pracy po 7.

Zobacz podobne tematy :

262

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
DiMatteo napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:
_v_ napisał/a:

uwielbiam ten wątek smile

czyta się jak powieść szpiegowska smile

Może czas wydać książkę ;-) ?

Czyli nie spotkaliście się skoro siedzisz na forum ?

Tak, nie spotkaliśmy się. Najpierw przez tego smsa się trochę poprztykaliśmy, potem prosiła żebym nie przyjeżdżał bo chce trochę odpocząć i pobyć sama. Niedawno otworzyła wczorajszy prezent ode mnie i w smsach widzę już zmianę, ale napisała że teraz xanim by się zebrała i dojechała to by musiała wracać więc uznaliśmy że bez sensu.

263

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:
DiMatteo napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Może czas wydać książkę ;-) ?

Czyli nie spotkaliście się skoro siedzisz na forum ?

Tak, nie spotkaliśmy się. Najpierw przez tego smsa się trochę poprztykaliśmy, potem prosiła żebym nie przyjeżdżał bo chce trochę odpocząć i pobyć sama. Niedawno otworzyła wczorajszy prezent ode mnie i w smsach widzę już zmianę, ale napisała że teraz xanim by się zebrała i dojechała to by musiała wracać więc uznaliśmy że bez sensu.

A wystarczylo napisac w odpowiedzi na sms... spotkajmy sie u mnie i zostan na noc, spedzimy milo czas.

Ale nie, wojny podchodowe o terytorium nadal trzeba prowadzic tongue

Jestescie w 1 miescie... jakies tam polaczenie by miala na ta 7 do pracy. Nie przesadzaj.

264 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2016-12-06 23:36:05)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Matko, co tu się dzieje pod moją nieobecność yikes

Nie chcę rozkładać na części pierwsze tego wątku, bo przez ostatnich parę stron zrobiono to więcej razy niż potrzeba, jednak muszę napisać choć parę zdań, co ja o tym wszystkim sądzę. Moim zdaniem bez względu na motywacje, okoliczności, słowa które padły oraz całą resztę, ten związek dla racjonalnie myślącej osoby z każdym dniem stawałby się coraz większą męczarnią. Ciągłe trzymanie dystansu, analizowanie wszystkiego, jakieś wojenki, dziwne ugody i tak w kółko, na co to komu? Serio, Jacenty, tego jednego nie potrafię zrozumieć. Jakie masz korzyści z czegoś, co Cię tak naprawdę nie satysfakcjonuje? I nie, nie kupuję tego, że jest super, tylko macie drobny problem. Drobny problem nie jest powodem do zakładania tematu na forum, a już na pewno tematu liczącego kilka stron. To się nie trzyma kupy. Tym bardziej, że jak omówiono z Tobą jedną sprawę, temat powinien być zamknięty lub chwilowo zawieszony, by dać temu wszystkiemu czas, ale nie, bo już szukałeś kolejną rzecz, której można by spróbować się uczepić. Jak nie brak spotkań w weekendy, to fakt, że nadal nie poznałeś bliskich jej osób. Zastanawiałeś się dlaczego tak jest? Zanim sama napiszę co o tym myślę, chciałabym poznać Twój punkt widzenia.

265

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Harvey napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:
DiMatteo napisał/a:

Czyli nie spotkaliście się skoro siedzisz na forum ?

Tak, nie spotkaliśmy się. Najpierw przez tego smsa się trochę poprztykaliśmy, potem prosiła żebym nie przyjeżdżał bo chce trochę odpocząć i pobyć sama. Niedawno otworzyła wczorajszy prezent ode mnie i w smsach widzę już zmianę, ale napisała że teraz xanim by się zebrała i dojechała to by musiała wracać więc uznaliśmy że bez sensu.

A wystarczylo napisac w odpowiedzi na sms... spotkajmy sie u mnie i zostan na noc, spedzimy milo czas.

Ale nie, wojny podchodowe o terytorium nadal trzeba prowadzic tongue

Jestescie w 1 miescie... jakies tam polaczenie by miala na ta 7 do pracy. Nie przesadzaj.

Próbowałem już tak kilka razy, nigdy nie wychodziło. Bo się nie wyśpię, bo nie spakowałam fartucha, bo co na to Twoi wspollokatorzy powiedza itd. itd. Miałaby, ale ode mnie miałaby (uwzględniając poranne korki) pewnie z półtorej gofziny, od siebie ma 2-3 przystanki, więc trochę ją rozumiem.

266

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Mrs.Happiness napisał/a:

Matko, co tu się dzieje pod moją nieobecność yikes

Nie chcę rozkładać na części pierwsze tego wątku, bo przez ostatnich parę stron zrobiono to więcej razy niż potrzeba, jednak muszę napisać choć parę zdań, co ja o tym wszystkim sądzę. Moim zdaniem bez względu na motywacje, okoliczności, słowa które padły oraz całą resztę, ten związek dla racjonalnie myślącej osoby z każdym dniem stawałby się coraz większą męczarnią. Ciągłe trzymanie dystansu, analizowanie wszystkiego, jakieś wojenki, dziwne ugody i tak w kółko, na co to komu? Serio, Jacenty, tego jednego nie potrafię zrozumieć. Jakie masz korzyści z czegoś, co Cię tak naprawdę nie satysfakcjonuje? I nie, nie kupuję tego, że jest super, tylko macie drobny problem. Drobny problem nie jest powodem do zakładania tematu na forum, a już na pewno tematu liczącego kilka stron. To się nie trzyma kupy. Tym bardziej, że jak omówiono z Tobą jedną sprawę, temat powinien być zamknięty lub chwilowo zawieszony, by dać temu wszystkiemu czas, ale nie, bo już szukałeś kolejną rzecz, której można by spróbować się uczepić. Jak nie brak spotkań w weekendy, to fakt, że nadal nie poznałeś bliskich jej osób. Zastanawiałeś się dlaczego tak jest? Zanim sama napiszę co o tym myślę, chciałabym poznać Twój punkt widzenia.

Kogo to moje oczy widzą :-) Cieszę się, że Cię widzę. Jakie ciągłe trzymanie dystansu? Jestem bardzo ciekawy Twojej teorii, bo ja nie mam jakoś pomysłu.

267

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:

Kolejna aktualizacja:
Mieliśmy się widzieć dzisiaj po 18 u niej, przed chwilą dostałem sms: Dzisiaj nie przyjeżdżaj, bo nie chce mi się sprzątać, zresztą dziewczyny już za bardzo o Ciebie wypytują bo często się u mnie widzimy, a nie chce im nic tłumaczyć, trochę wiedzą i to powinno wystarczyć więc albo u Ciebie albo w niedzielę.

To brzmi zdecydowanie zle. Tamte zachowania mozna bylo jeszcze tlumaczyc przyzwyczajenami czy innym tempem, ale ten sms raczej sugeruje, ze ona nie traktuje Cie powaznie. Ok na spotkaniach zachowuje sie inaczej, ale jestescie we dwojke, ale jak widac powaznego zwiazku z Toba nie chce i raczej nie wiaze planow. To, ze nieposprzatane to wymowka, a zakochana dziewczyna nie mialaby problemu poznac Cie ze swoimi znajomymi. Znam wiele takich sytuacji i jak obojgu zalezy, to nie maja problemu, by poznac sie wzajemnie ze znajomymi, a nawet jezeli problem by byl to o tym rozmawiaja. Jak dla mnie lepiej jak dasz sobie spokoj.

268 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2016-12-07 00:16:51)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:
Harvey napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Tak, nie spotkaliśmy się. Najpierw przez tego smsa się trochę poprztykaliśmy, potem prosiła żebym nie przyjeżdżał bo chce trochę odpocząć i pobyć sama. Niedawno otworzyła wczorajszy prezent ode mnie i w smsach widzę już zmianę, ale napisała że teraz xanim by się zebrała i dojechała to by musiała wracać więc uznaliśmy że bez sensu.

A wystarczylo napisac w odpowiedzi na sms... spotkajmy sie u mnie i zostan na noc, spedzimy milo czas.

Ale nie, wojny podchodowe o terytorium nadal trzeba prowadzic tongue

Jestescie w 1 miescie... jakies tam polaczenie by miala na ta 7 do pracy. Nie przesadzaj.

Próbowałem już tak kilka razy, nigdy nie wychodziło. Bo się nie wyśpię, bo nie spakowałam fartucha, bo co na to Twoi wspollokatorzy powiedza itd. itd. Miałaby, ale ode mnie miałaby (uwzględniając poranne korki) pewnie z półtorej gofziny, od siebie ma 2-3 przystanki, więc trochę ją rozumiem.

Nie ma co jej tlumaczyc. Jezeli komus zalezy, to pojedzie do ukochanej osoby nawet daleko kosztem czegos innego, bo tak fajnie spedzic czas razem albo byle spac razem pojedzie dalej do pracy. Nie byles zakochany, nie miales tak? A inaczej znajduje wymowki jak ona. Jak na 3 miesiace to jest malo zaangazowana relacja. Ja bym miala dosc. Dla mnie nie zapowiada sie z tego nic fajnego. Tzn po Twoich pierwszych postach w temacie myslalam, ze moze da sie jednak cos dogadac, ale teraz widze, ze nie. Dla niej kazdy jest wazniejszy od Ciebie i kazda wymowka dobra. Mowisz, ze jest przyzwyczajona do weekendow z kolezankami, tak bywa ale miala juz 3 miesiace by cos z tym zrobic. A tu nadal z tego co piszesz weekendy poswieci rodzinie, mimo ze potem spedzi z nimi swieta. Moglaby spedzic czas wtedy z Toba, ale jak widac nie chce.

269

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
truskaweczka19 napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Kolejna aktualizacja:
Mieliśmy się widzieć dzisiaj po 18 u niej, przed chwilą dostałem sms: Dzisiaj nie przyjeżdżaj, bo nie chce mi się sprzątać, zresztą dziewczyny już za bardzo o Ciebie wypytują bo często się u mnie widzimy, a nie chce im nic tłumaczyć, trochę wiedzą i to powinno wystarczyć więc albo u Ciebie albo w niedzielę.

To brzmi zdecydowanie zle. Tamte zachowania mozna bylo jeszcze tlumaczyc przyzwyczajenami czy innym tempem, ale ten sms raczej sugeruje, ze ona nie traktuje Cie powaznie. Ok na spotkaniach zachowuje sie inaczej, ale jestescie we dwojke, ale jak widac powaznego zwiazku z Toba nie chce i raczej nie wiaze planow. To, ze nieposprzatane to wymowka, a zakochana dziewczyna nie mialaby problemu poznac Cie ze swoimi znajomymi. Znam wiele takich sytuacji i jak obojgu zalezy, to nie maja problemu, by poznac sie wzajemnie ze znajomymi, a nawet jezeli problem by byl to o tym rozmawiaja. Jak dla mnie lepiej jak dasz sobie spokoj.

No właśnie my o tym rozmawialiśmy, ona sugeruje się tempem, ale obiecała że zacznie to powoli zmieniać, nawet udało się jej poznać mnie z drugą współlokatork. Gwałtownie nie będę tego kończył, daje sobie, jej, nam czas do świąt, potem tydzień się i tak nie widzimy.

270

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Ok sam zobaczysz czy ona faktycznie bedzie to zmieniac czy tak tylko mowi. Facebooka jej masz? Niby nie takie wazne, ale tam nie widzisz nic podejrzanego? Z Facebooka mozna wiele sie o innych dowiedziec. Napisz nam pozniej jak z nia idzie, bo zawsze rozsadnie radziles i gdyby nic sie nie zmienilo, to szkoda Ciebie na taki zwiazek, bo frustracja tutaj bedzie rosnac jezeli nic sie nie zmieni.

271

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
truskaweczka19 napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:
Harvey napisał/a:

A wystarczylo napisac w odpowiedzi na sms... spotkajmy sie u mnie i zostan na noc, spedzimy milo czas.

Ale nie, wojny podchodowe o terytorium nadal trzeba prowadzic tongue

Jestescie w 1 miescie... jakies tam polaczenie by miala na ta 7 do pracy. Nie przesadzaj.

Próbowałem już tak kilka razy, nigdy nie wychodziło. Bo się nie wyśpię, bo nie spakowałam fartucha, bo co na to Twoi wspollokatorzy powiedza itd. itd. Miałaby, ale ode mnie miałaby (uwzględniając poranne korki) pewnie z półtorej gofziny, od siebie ma 2-3 przystanki, więc trochę ją rozumiem.

Nie ma co jej tlumaczyc. Jezeli komus zalezy, to pojedzie do ukochanej osoby nawet daleko kosztem czegos innego, bo tak fajnie spedzic czas razem albo byle spac razem pojedzie dalej do pracy. Nie byles zakochany, nie miales tak? A inaczej znajduje wymowki jak ona. Jak na 3 miesiace to jest malo zaangazowana relacja. Ja bym miala dosc. Dla mnie nie zapowiada sie z tego nic fajnego. Tzn po Twoich pierwszych postach w temacie myslalam, ze moze da sie jednak cos dogadac, ale teraz widze, ze nie. Dla niej kazdy jest wazniejszy od Ciebie i kazda wymowka dobra. Mowisz, ze jest przyzwyczajona do weekendow z kolezankami, tak bywa ale miala juz 3 miesiace by cos z tym zrobic. A tu nadal z tego co piszesz weekendy poswieci rodzinie, mimo ze potem spedzi z nimi swieta. Moglaby spedzic czas wtedy z Toba, ale jak widac nie chce.

Ale początkowo to ona ciągle była bez przerwy u mnie, tutaj piszemy o nocowaniu. Ten najbliższy weekend poświęci siostrze bo jej obiecała pomóc szukać kreacji studniówkowej w Warszawie. No i jakiś tam krok zrobiła, w ostatni weekend spędziliśmy pół piątku i pół soboty.

272

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
truskaweczka19 napisał/a:

Ok sam zobaczysz czy ona faktycznie bedzie to zmieniac czy tak tylko mowi. Facebooka jej masz? Niby nie takie wazne, ale tam nie widzisz nic podejrzanego? Z Facebooka mozna wiele sie o innych dowiedziec. Napisz nam pozniej jak z nia idzie, bo zawsze rozsadnie radziles i gdyby nic sie nie zmienilo, to szkoda Ciebie na taki zwiazek, bo frustracja tutaj bedzie rosnac jezeli nic sie nie zmieni.

Mam, ale ona korzysta z niego rzadko, nawet zdjecia profilowego nie ma, lekko ponad 100 znajomych z czego ponad 2/3 dziewczyny, aktywności bardzo nieliczne.
Dziękuję za takie miłe słowa :-)

273

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Ok rozumiem. No zawsze cos byle jeszcze sie poznala w koncu z bliskimi i nie pisala takich zniechecajacych smsow, ale zobaczymy, zycze dobrze :-)

274

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
truskaweczka19 napisał/a:

Ok rozumiem. No zawsze cos byle jeszcze sie poznala w koncu z bliskimi i nie pisala takich zniechecajacych smsow, ale zobaczymy, zycze dobrze :-)

To pierwsze jest dla mnie szczególnym problemem, bo smsy to incydentalne, głupie przypadki. Dziękuje :-)

275

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:

Kogo to moje oczy widzą :-) Cieszę się, że Cię widzę. Jakie ciągłe trzymanie dystansu? Jestem bardzo ciekawy Twojej teorii, bo ja nie mam jakoś pomysłu.

Dobrze jest od czasu do czasu wrócić na forum, tylko szkoda, że nie przeczytałam nic pozytywnego w tym wątku.

Przecież doskonale widać między Wami spory dystans. Takie nienaturalne trzymanie gardy, nie wiadomo w jakim celu. Bo jasne, na początku każdej znajomości ludzie potrzebują czasu, aby się poznać i znaleźć powody do zmniejszenia odległości między sobą, ale u Was to jest takie celowe robienie tip-topów zamiast normalnych kroków. Jak ludziom pasuje dana relacja, to nie mają nawet czasu, by się zastanawiać nad tym, czy powinni widzieć się raz w tygodniu, czy dziesięć. Chcą się spotykać i robią to. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z tym, by takie wydzielanie spotkań skończyło się dobrze. Nawet strona, która wszystko hamuje, w końcu zaczyna się męczyć.

Kolejna sprawa, że jak człowiekowi zależy, to nie ma tłumaczenia, że koleżanki mają wpaść, że nie chce się sprzątać pokoju, czy komuś tłumaczyć dlaczego dana osoba przychodzi do niego tak często. Błagam, zrozumiałabym jakby była nastolatką i miała surowych rodziców, ale dorosła kobieta? Co jej koleżanki mają do tego, z kim ona się spotyka? Jak już nie chciała spotykać się tam, mogła przynajmniej wymyślić coś lepszego. Choć oczywiście nie chcę tu Ciebie też bronić, bo uważam, że również popełniłeś i nadal popełniasz błędy w tej relacji. Największym było to, że zaraz po tym, gdy w SMS-ie <załamka> napisała Ci, że pora kończyć imprezę, a potem zmieniła zdanie, to Ty i tak poleciałeś tam na złamanie karku. ZARAZ po tym. Choć pokazała Ci, jakie ma podejście do Twojej osoby, PISZĄC coś takiego zamiast spotkać się z Tobą i Ci to grzecznie zakomunikować. Powinna była tak zrobić choćby z szacunku dla Ciebie. A jednak postawiła wyłącznie na swoją wygodę. Potem może było jej trochę szkoda, to znowu się odezwała i dałeś się w to wkręcić.

Co do mojej teorii, to uważam, że w pewnym momencie wszystko runęło i dlatego szukasz mocnego powodu, by to zakończyć. Myślę, że teraz, czego by nie zrobiła, i tak znajdziesz coś, aby na nią ponarzekać, bo zwyczajnie to już nie to. Nie ma tej magii, jaka towarzyszy pierwszym miesiącom związku, które są jedyne w swoim rodzaju jakby nie patrzeć. I niestety już jej nie odzyskacie. Wiem z doświadczenia. Będzie się tak paprać i paprać, aż któreś z Was postanowi skończyć ten dramat i zejść ze sceny.

276

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

To we mnie teraz wlalas tyle nadziei że chyba zaraz utone.
A więc po kolei. Wydzielania spotkań tak naprawdę nigdy nie było, lekkie przynudzanie z jej strony o to że możemy od niedzieli do środy, czwartku spotykać się codziennie,  ale to było we wrześniu i to dosyć szybko doszliśmy do porozumienia. Co do spotkania,  a właściwie jej wymówki to zgadzam się, była beznadziejna,  ona twierdzi że nie była na serio tylko z przymrużeniem oka. To nie tak,  ona zmieniła zdanie,  bo decyzję podjęła pod wpływem nieprawdziwego obrazu mojego zachowania. Napisała to smsem bo osobiście nie byłaby mi to w stanie powiedzieć, potwierdza to jej stan gdy pojechałem. Co do magii, spontanu masz chyba trochę racji. Trudno mi podjąć decyzję o rozstaniu bo tak naprawdę nie ma do tego żadnych wielkich powodów.

277

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Też wolałabym móc napisać coś zupełnie innego wink

Chodzi mi o to, że Ty stwierdziłeś, że spotkania każdego dnia w tygodniu, poza weekendem oczywiście, to by było za dużo, bo byście się sobą szybko znudzili. To już jest jakieś ograniczenie, chyba przyznasz mi rację. Nie podoba mi się też jej postawa, ta odnośnie weekendów, bo zrozumiałabym, gdyby była zapracowana, ale ma je wolne, więc dla mnie to dziwne, że musiałeś to sobie wyprosić.
Ona twierdzi cokolwiek będzie dla niej teraz wygodne. Dorosła kobieta powinna myśleć zanim coś napisze, szczególnie jeśli szanuje drugą osobę i jej na niej zależy. Takich rzeczy nie pisze się tak sobie, bo nam się zachciało. Poza tym jak nie jesteśmy w stanie czegoś powiedzieć komuś w twarz w danym momencie, to dajemy sobie czas, by ochłonąć i potem się z tą osobą spotykamy, by porozmawiać. Co innego jakby to było drugie czy trzecie spotkanie, ale to związek. Ja bym nie chciała mieć nic wspólnego z kimś, kto ze mną zerwał w ten sposób.

Niby nie ma wielkich powodów, ale jednak cały czas węszysz, by jakieś znaleźć i je nam tu przytoczyć. To raczej średnio pomaga tej relacji, nie uważasz?

278 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2016-12-07 02:12:58)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Cześć Happi, ale nie wkręć się za bardzo- przecież przyznał się, że trolluje ;)

Wielokropku, jak na pierwszy raz świetnie Ci poszło i jestem po prostu zamurowany, że przezwyciężyłaś swoją niechęć do gdybania właśnie dla mnie ;) Mam nadzieję, że nie wywoła to u Ciebie jakiegos dłuższego dyskomfortu ;)

_V_ Też miałem szpiegowskie skojarzenia, zwłaszcza że Jacenty był politykiem :D
Przypomniała mi się ta afera z jednym z asystentów posła Gruszki, który pożyczał kasę od rosyjskiego "konsula" i wyobraziłem sobie tego Ruska jak pisze podobnego sms-a do tego asystenta "tylko ciii, inni nie muszą więcej wiedzieć"

Jacenty, aaaha czyli nas wszystkich wkręciła (z esemesem), już ja lubię...
A generalnie to może to jest jakaś moja projekcja w tym momencie, ale uważam że ona jest wciąż na etapie "poznawczym"- po prostu uważa, że za mało Ciebie zna (lub/i Ty ją). "Musi byc pewna", zanim przejdzie na next level i oficjalnie zacznie Cię zapoznawać z rodziną itp.. Jedni nie maja takich dylematów, a ona taka jest i tyle. Ale że nie jest w stanie powiedzieć Ci tego wprost (bo w rzeczy samej to dość osobliwe mówić coś takiego będąc już z kimś w związku) to daje Ci to do zrozumienia "dookoła" np. tym esemesem, choć nie tylko nim.
Być może robi to zresztą nieświadomie, tzn taki sms (lub inne niezrozumiałe do końca słowa) jak ten ostatni nie jest świadomą aluzją do czegoś tam, ani też do końca żartem -to jakby zniekształcone odbicie jej odczuć co do tej relacji.
Trudno mi to zrozumiale wyrazić, ale prościej to ujmując --> coś co jest półżartem - półserio.
Moim zdaniem nie ma co nadmiernie szukać dziury w całym, stawiać jakieś warunki/naginać ją lub się obrażać, bo ona ma prawo do takiego podejścia,więc trzeba dać się jej poznać z każdej strony, która ją interesuje do momentu, w którym ona będzie PEWNA. Ona tak stawia sprawę, jeśli to Ci nie odpowiada to wiesz co robić.

Oprawa muzyczna, bo wałkuję ten kawałek właśnie, a pada tam kilka charakterystycznych wyrazów, które również tu padły.

https://www.youtube.com/watch?v=rPRkYWVinF0

279

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Naprędce napisał/a:

Cześć Happi, ale nie wkręć się za bardzo- przecież przyznał się, że trolluje wink

Wielokropku, jak na pierwszy raz świetnie Ci poszło i jestem po prostu zamurowany, że przezwyciężyłaś swoją niechęć do gdybania właśnie dla mnie wink Mam nadzieję, że nie wywoła to u Ciebie jakiegos dłuższego dyskomfortu wink

_V_ Też miałem szpiegowskie skojarzenia, zwłaszcza że Jacenty był politykiem big_smile
Przypomniała mi się ta afera z jednym z asystentów posła Gruszki, który pożyczał kasę od rosyjskiego "konsula" i wyobraziłem sobie tego Ruska jak pisze podobnego sms-a do tego asystenta "tylko ciii, inni nie muszą więcej wiedzieć"

Jacenty, aaaha czyli nas wszystkich wkręciła (z esemesem), już ja lubię...
A generalnie to może to jest jakaś moja projekcja w tym momencie, ale uważam że ona jest wciąż na etapie "poznawczym"- po prostu uważa, że za mało Ciebie zna (lub/i Ty ją). "Musi byc pewna", zanim przejdzie na next level i oficjalnie zacznie Cię zapoznawać z rodziną itp.. Jedni nie maja takich dylematów, a ona taka jest i tyle. Ale że nie jest w stanie powiedzieć Ci tego wprost (bo w rzeczy samej to dość osobliwe mówić coś takiego będąc już z kimś w związku) to daje Ci to do zrozumienia "dookoła" np. tym esemesem, choć nie tylko nim.
Być może robi to zresztą nieświadomie, tzn taki sms (lub inne niezrozumiałe do końca słowa) jak ten ostatni nie jest świadomą aluzją do czegoś tam, ani też do końca żartem -to jakby zniekształcone odbicie jej odczuć co do tej relacji.
Trudno mi to zrozumiale wyrazić, ale prościej to ujmując --> coś co jest półżartem - półserio.
Moim zdaniem nie ma co nadmiernie szukać dziury w całym, stawiać jakieś warunki/naginać ją lub się obrażać, bo ona ma prawo do takiego podejścia,więc trzeba dać się jej poznać z każdej strony, która ją interesuje do momentu, w którym ona będzie PEWNA. Ona tak stawia sprawę, jeśli to Ci nie odpowiada to wiesz co robić.

Oprawa muzyczna, bo wałkuję ten kawałek właśnie, a pada tam kilka charakterystycznych wyrazów, które również tu padły.

https://www.youtube.com/watch?v=rPRkYWVinF0

Nie wiem skąd to bierzesz ale znowu w punkt.  Jesteś genialny. Kiedyś jej się wyrwało coś o poznawaniu znajomych i zaufaniu na 100 procent. O rodzinie to nawet nikt nigdy nie wspominał. Tyle że jaką mam gwarancję że nie będzie tak cały czas?

280 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2016-12-07 02:44:53)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:

Ograniczony kontakt w weekendy i do tego Sylwester oddzielnie ewidentnie coś tu śmierdzi, pogoń dziada.

To są Twoje słowa napisane wczoraj do bardzo podobnego wątku:http://www.netkobiety.pl/p2981972.html#p2981972.

Spójrz, jak łatwo przychodzi Ci pisanie do obcej Osoby, żeby zostawiła Faceta, a Ty pomimo, że Twoja Kobieta? prawie identycznie się zachowuje w stosunku do Ciebie ciągle próbujesz Ją usprawiedliwiać i nie chcesz przed samym sobą uświadomić sobie, że ten związek nie ma przyszłości.

Widzisz, jak to łatwo komuś coś doradzić a samemu będąc w podobnej sytuacji nie potrafić podjąć słusznej decyzji?

Jako, że wszystko już zostało napisane, napiszę w krótkich podpunktach najważniejsze dla mnie rzeczy:
1. Osoba zauroczona/zakochana w pierwszym miesiącach znajomości zawsze znajdzie sposób, czas, aby chodź na chwilę spędzić czas z ukochaną osobą.
2. Numerem jeden każdej rozmowy dla zauroczonej/zakochanej kobiety będzie temat jej faceta. Jej znajomi na wylot będą znali z opowiadań jej faceta.
3. Bawienie się w tzw. ograniczenie spotkań bo tak wypada jest najgorsze co może być, bo wtedy nie jest się sobą a odgrywającą jakąś rolę istotą.

Szkoda, że taki temat założyłeś bo fajnie by było, jakbyś był w szczęśliwym PRAWDZIWYM związku, ale jak już się tutaj zdecydowałeś napisać to przynajmniej przemyśl to co Ci tutaj wszyscy napisaliśmy i miej odwagę szczerze porozmawiać z Nią jak Ona widzi Waszą przyszłość i czy w ogóle widzi.
Pamiętaj, że seksem nie załatwisz wszystkiego.

Powodzenia!!! smile smile smile


P.S. Jeżeli uważasz, że Ona Cię jeszcze nie poznała/ nie polubiła tak jakbyś chciał, to nie sądzisz, że powinna słownie zastopować Waszą relację?
No chyba Dziewczę się kapuje, że Ci na Niej zależy, to powinna Ci powiedzieć, że Ona potrzebuje więcej czasu, żeby nabrać zaufania do Ciebie i uświadomić sobie, że Jej zależy na Tobie i Waszym związku.

281

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Krejzolka82 napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Ograniczony kontakt w weekendy i do tego Sylwester oddzielnie ewidentnie coś tu śmierdzi, pogoń dziada.

To są Twoje słowa napisane wczoraj do bardzo podobnego wątku:http://www.netkobiety.pl/p2981972.html#p2981972.

Spójrz, jak łatwo przychodzi Ci pisanie do obcej Osoby, żeby zostawiła Faceta, a Ty pomimo, że Twoja Kobieta? prawie identycznie się zachowuje w stosunku do Ciebie ciągle próbujesz Ją usprawiedliwiać i nie chcesz przed samym sobą uświadomić sobie, że ten związek nie ma przyszłości.

Widzisz, jak to łatwo komuś coś doradzić a samemu będąc w podobnej sytuacji nie potrafić podjąć słusznej decyzji?

Jako, że wszystko już zostało napisane, napiszę w krótkich podpunktach najważniejsze dla mnie rzeczy:
1. Osoba zauroczona/zakochana w pierwszym miesiącach znajomości zawsze znajdzie sposób, czas, aby chodź na chwilę spędzić czas z ukochaną osobą.
2. Numerem jeden każdej rozmowy dla zauroczonej/zakochanej kobiety będzie temat jej faceta. Jej znajomi na wylot będą znali z opowiadań jej faceta.
3. Bawienie się w tzw. ograniczenie spotkań bo tak wypada jest najgorsze co może być, bo wtedy nie jest się sobą a odgrywającą jakąś rolę istotą.

Szkoda, że taki temat założyłeś bo fajnie by było, jakbyś był w szczęśliwym PRAWDZIWYM związku, ale jak już się tutaj zdecydowałeś napisać to przynajmniej przemyśl to co Ci tutaj wszyscy napisaliśmy i miej odwagę szczerze porozmawiać z Nią jak Ona widzi Waszą przyszłość i czy w ogóle widzi.
Pamiętaj, że seksem nie załatwisz wszystkiego.

Powodzenia!!! smile smile smile

My nie mamy ograniczonego kontaktu w weekendy w tym sensie, że jeśli się nie widzimy to normalnie są często i gęsto smsy, czasami telefony. Gdyby zaproponowała mi oddzielnego Sylwestra to już temat byłby zakończony. Jednak obie sytuacje się poważnie różnią.
Nie wiem czy jestem numerem jeden rozmów, bo znam relacje tylko z jej opowieści. Tematu ograniczania spotkań już dawno nie ma. Nie załatwiam niczego seksem, coście się tak uwzięli ;-)  Dziękuje ;-)

282

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

No dobra to inaczej: po co założyłeś ten wątek?

283

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Żebyście pomogli przybliżyć jej myślenie w sprzecznych kwestiach i na ile to się może zmienić.

284 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2016-12-07 02:58:13)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:

Żebyście pomogli przybliżyć jej myślenie w sprzecznych kwestiach i na ile to się może zmienić.

Czy kiedykolwiek dała Ci do zrozumienia, że Ona potrzebuje więcej czasu, żeby kogoś poznać, zaufać i otworzyć się?

Czy Ona była już w związku?

285

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Krejzolka82 napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Żebyście pomogli przybliżyć jej myślenie w sprzecznych kwestiach i na ile to się może zmienić.

Czy kiedykolwiek dała Ci do zrozumienia, że Ona potrzebuje więcej czasu, żeby kogoś poznać, zaufać i otworzyć się?

Czy Ona była już w związku?

Tak i tak. Jej najdłuższy dotychczasowy związek trwał ponad rok i rozpadł się przez nadmierną zazdrość chłopaka.

286 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2016-12-07 12:49:25)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:

Tyle że jaką mam gwarancję że nie będzie tak cały czas?

Żadnej rzecz jasna. Tzn. sposób w jaki się zachowała się podczas tego pierwszego 'prawie zerwania" wskazuje, że raczej jest uczciwa i jeśli uzna, że to nie ma sensu to Ci o tym powie, jeśli o to Ci chodzi...
To jak długo będzie trwał  ten "czas" zależy w jakimś stopniu również od Ciebie, więc na Twoim miejscu skupiłbym się raczej na tym, w jaki sposób możesz go skrócić.
Z naciskiem na cieszenie się jej obecnościa oczywiście. W końcu to nie negocjacje handlowe :)

287

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:

(...) Kiedyś jej się wyrwało coś o poznawaniu znajomych i zaufaniu na 100 procent. (...) Tyle że jaką mam gwarancję że nie będzie tak cały czas?

Jesteście identyczni, chcecie tego samego, boicie się tego samego i nie chcecie tego samego.
Czego chcecie? Gwarancji.
Czego się boicie? Odrzucenia.
Czego nie chcecie? Zaryzykować.

W związku z tym oboje czaicie się, oboje jesteście nieufni i podejrzliwi, oboje gotowi do szybkiej ewakuacji. Taka postawa musi męczyć każdego z was.

288

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Wielokropek napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

(...) Kiedyś jej się wyrwało coś o poznawaniu znajomych i zaufaniu na 100 procent. (...) Tyle że jaką mam gwarancję że nie będzie tak cały czas?

Jesteście identyczni, chcecie tego samego, boicie się tego samego i nie chcecie tego samego.
Czego chcecie? Gwarancji.
Czego się boicie? Odrzucenia.
Czego nie chcecie? Zaryzykować.

W związku z tym oboje czaicie się, oboje jesteście nieufni i podejrzliwi, oboje gotowi do szybkiej ewakuacji. Taka postawa musi męczyć każdego z was.

Masz chyba rację, tylko jak to zmienić? Jeśli teraz zapomnę o sprawie ze znajomymi to będzie dobry krok? Mam przejść na luz i spontan w związku?

289

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Naprędce napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Tyle że jaką mam gwarancję że nie będzie tak cały czas?

Żadnej rzecz jasna. Tzn. sposób w jaki się zachowała się podczas tego pierwszego 'prawie zerwania" wskazuje, że raczej jest uczciwa i jeśli uzna, że to nie ma sensu to Ci o tym powie, jeśli o to Ci chodzi...
To jak długo będzie trwał  ten "czas" zależy w jakimś stopniu również od Ciebie, więc na Twoim miejscu skupiłbym się raczej na tym, w jaki sposób możesz go skrócić.
Z naciskiem na cieszenie się jej obecnościa oczywiście. W końcu to nie negocjacje handlowe smile

Czyli odpuścić wszelkie pretensje i przyjmować wszystko tak jak leci?

290

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Naprędce napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Tyle że jaką mam gwarancję że nie będzie tak cały czas?

Żadnej rzecz jasna. Tzn. sposób w jaki się zachowała się podczas tego pierwszego 'prawie zerwania" wskazuje, że raczej jest uczciwa i jeśli uzna, że to nie ma sensu to Ci o tym powie, jeśli o to Ci chodzi...

Jakby była uczciwa to by z Nim zerwała, jak On do Niej przybył.
Napisała sms'a, żeby On na "skręcenie karku" pognał do Niej i co nagle Jej się odwidziało to zerwanie?
Jak dla mnie to Ona Go sprawdza na ile może sobie pozwolić.
Dziecinada.

291

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Żebyście pomogli przybliżyć jej myślenie w sprzecznych kwestiach i na ile to się może zmienić.

Czy kiedykolwiek dała Ci do zrozumienia, że Ona potrzebuje więcej czasu, żeby kogoś poznać, zaufać i otworzyć się?

Czy Ona była już w związku?

Tak i tak. Jej najdłuższy dotychczasowy związek trwał ponad rok i rozpadł się przez nadmierną zazdrość chłopaka.


Albo nie jesteś dla niej tak ważny, albo po prostu sprawdza na ile może sobie pozwolić i testuje Ciebie czy będziesz podobny do Jej Ex.


Jak dla mnie nie obędzie się bez szczerej rozmowy, trudnej rozmowy, przy czym najlepiej, żeby nie odbyła się w mieszkaniu, bo nici z rozmowy... .

292

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Krejzolka82 napisał/a:
Naprędce napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Tyle że jaką mam gwarancję że nie będzie tak cały czas?

Żadnej rzecz jasna. Tzn. sposób w jaki się zachowała się podczas tego pierwszego 'prawie zerwania" wskazuje, że raczej jest uczciwa i jeśli uzna, że to nie ma sensu to Ci o tym powie, jeśli o to Ci chodzi...

Jakby była uczciwa to by z Nim zerwała, jak On do Niej przybył.
Napisała sms'a, żeby On na "skręcenie karku" pognał do Niej i co nagle Jej się odwidziało to zerwanie?
Jak dla mnie to Ona Go sprawdza na ile może sobie pozwolić.
Dziecinada.

Tak,  odwidziało jej się,  bo przedstawiłem jej kwestię o którą się rozchodzilo w zupełnie innym świetle niż ona sobie w głowie ulozyla. Ja nie przyjechałem prosić o powrót ani nic w tym stylu,  wręcz przeciwnie przyjezdzalem z założeniem że chwilę pogadamy i się kulturalnie pozegnamy,  głównie z jej inicjatywy wyglądało i wyszło to inaczej.

293

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Krejzolka82 napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

Czy kiedykolwiek dała Ci do zrozumienia, że Ona potrzebuje więcej czasu, żeby kogoś poznać, zaufać i otworzyć się?

Czy Ona była już w związku?

Tak i tak. Jej najdłuższy dotychczasowy związek trwał ponad rok i rozpadł się przez nadmierną zazdrość chłopaka.


Albo nie jesteś dla niej tak ważny, albo po prostu sprawdza na ile może sobie pozwolić i testuje Ciebie czy będziesz podobny do Jej Ex.


Jak dla mnie nie obędzie się bez szczerej rozmowy, trudnej rozmowy, przy czym najlepiej, żeby nie odbyła się w mieszkaniu, bo nici z rozmowy... .

Z ex była trochę inna sytuacja,  wtedy były czasy studenckie,  więcej szaleństwa,  towarzystwo bardziej imprezowe i zdecydowanie mieszane pod względem płci. Tak naprawdę już takie rozmowy były dwie i nie za bardzo wiem co miało by być w kolejnej.

294 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2016-12-07 18:04:43)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:
Naprędce napisał/a:

Żadnej rzecz jasna. Tzn. sposób w jaki się zachowała się podczas tego pierwszego 'prawie zerwania" wskazuje, że raczej jest uczciwa i jeśli uzna, że to nie ma sensu to Ci o tym powie, jeśli o to Ci chodzi...

Jakby była uczciwa to by z Nim zerwała, jak On do Niej przybył.
Napisała sms'a, żeby On na "skręcenie karku" pognał do Niej i co nagle Jej się odwidziało to zerwanie?
Jak dla mnie to Ona Go sprawdza na ile może sobie pozwolić.
Dziecinada.

Tak,  odwidziało jej się,  bo przedstawiłem jej kwestię o którą się rozchodzilo w zupełnie innym świetle niż ona sobie w głowie ulozyla. Ja nie przyjechałem prosić o powrót ani nic w tym stylu,  wręcz przeciwnie przyjezdzalem z założeniem że chwilę pogadamy i się kulturalnie pozegnamy,  głównie z jej inicjatywy wyglądało i wyszło to inaczej.

A jaką masz pewność, że Jej się odwidziało, a nie, że po prostu Cię sprawdzała?
Czyli co?
Pokłócicie się, Ona będzie Ci pisać sms'a sugerującego, że to koniec, Ty przybędziesz do Niej, przedstawisz swoje racje, Ona niby przemyśli i znowu zmieni zdanie, że to jednak nie koniec i wylądujecie w łóżku

No faktycznie, dorosłe podejście ma do związku.


Cały czas Ją bronisz.
Niby wiesz, że robi źle, niby Cię to denerwuje, ale jak zwracamy Ci na to uwagę to zaczynasz Ją bronić.

I to nie prawda, że w razie rozstania przyjmiesz to ze spokojem, Ty się po prostu w Niej zakochałeś, tylko przed samym sobą nie chcesz się przyznać.
Jakby tak nie było, nie byłoby tematu, albo zakończyłby się na pierwszej stronie z postanowieniem zakończenia tego dziwnego związku.

I powtórzę to jeszcze raz, możliwe, że się boi, musi Cię lepiej poznać, ale albo stara się pomalutku zmieniać do Ciebie podejście, że Ty też zaczynasz się dla Niej liczyć, albo mówi Ci wprost, że musicie przystopować bo Ona nie wie do końca czego od Ciebie oczekuje.
A nie, że Ty robisz co Ona sobie zażyczy, a dla Niej ważniejsze są Koleżanki i Rodzina a Ty na samym końcu.

Sorki, ale ja tak to widzę.


Jacenty89 napisał/a:

Czyli odpuścić wszelkie pretensje i przyjmować wszystko tak jak leci?

Jeżeli odpuścisz to uwierz, że:
- będziesz odgrywał przed Nią jakąś rolę;
- zawsze już dla świętego spokoju będziesz Jej ustępował, tylko, żeby z Tobą nie zerwała;
- prędzej czy później Twoja frustracja wybuchnie.

Jeżeli ten układ nie jest dla Ciebie satysfakcjonujący to ważna jest rozmowa, jak rozmowa nic nie zmieni to dla Twojego dobra najlepszym rozwiązaniem jest zakończenie związku.

Związek ma nas "uskrzydlać" chociażby na początku, a tutaj tego nie ma.
Tutaj są tylko brane pod uwagę Jej wytyczne, jak związek ma Wasz wyglądać.
A Twoje wytyczne?

A po za tym związek nie powinien polegać na jakiś wytycznych a na obustronnych chęciach i zrozumieniu, jak i porozumieniu.

295

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Przeczytałam dokładnie cały wątek i jeśli mogę wyrazić swoje zdanie, na podstawie własnych doświadczeń:

Ta dziewczyna NIE jest w Tobie zakochana i nie bardzo jej na Tobie zależy, a służysz raczej za zapychacza czasu i urozmaicenie. Nie chce opowiadać o Tobie znajomym i przedstawiać rodzinie, bo już wie, że nic z tego nie będzie. Ewidentnie o tym świadczy sms, w którym pisze, że powinniście przestać się widywać. Ten związek jest tak na siłę, że aż przykro się robi...

Ps. Dziewczyna nie chce u Ciebie nocować, bo będzie miała dalej do pracy albo coś tam innego? no miłości to z tego nie będzie.

296

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

@Krejzi Nie bronię Jej, wiem że niektóre rzeczy robi źle. Chyba nikt nie przyjmuje rozstania ze stoickim spokojem, ale to nie oznacza że będę o ten związek walczył mimo wszystko.
Ale ona dokładnie to robi, małymi kroczkami stara się zmieniać podejście, o czym świadczy pierwszy wspólnie spędzony weekend.
Właśnie sądze że nie powinienem odpuszczać, ale też nie naciskać radykalnie.
Ten związek Nas uskrzydla, dopóki nie pojawiają się komplikujące sytuacje.
@kkarolinkka2. Mocno upraszczasz i spłaszczasz temat. ja też średnio się widzę w nocowaniu w tygodniu, bo już nawet jak ze dwa razy wrócę o 2-3 od niej, to następnego dnia w pracy przez pół dnia czuje się jakby czołg przeze mnie przejechał.

297

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Ja to rozumiem, pewnie. Tylko chyba mamy inne podejście do tych spraw nocowania i tak dalej. Hmm, swojemu chłopakowi pomagałam sprzątać mieszkanie cały dzień i wieczór, gdy musiał je zwolnić komuś innemu. Potem spaliśmy w pustym mieszkaniu na gołej kanapie bez pościeli, oby tylko być razem. Rano miałam na 7 do pracy. To chyba rozumiem przez pojęcie zakochania, a nie takie skrupulatne umawianie się na spotkania. Ale to tylko moje zdanie. Sam sie przekonasz co przyniesie przyszłość.

298

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Oby do końca roku... co nie Jacuś? wink

299

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
kkarolinkka2 napisał/a:

Ja to rozumiem, pewnie. Tylko chyba mamy inne podejście do tych spraw nocowania i tak dalej. Hmm, swojemu chłopakowi pomagałam sprzątać mieszkanie cały dzień i wieczór, gdy musiał je zwolnić komuś innemu. Potem spaliśmy w pustym mieszkaniu na gołej kanapie bez pościeli, oby tylko być razem. Rano miałam na 7 do pracy. To chyba rozumiem przez pojęcie zakochania, a nie takie skrupulatne umawianie się na spotkania. Ale to tylko moje zdanie. Sam sie przekonasz co przyniesie przyszłość.

My też mieliśmy takie akcje, pewnego poniedziałku napisała mi wieczorem jak wracałem z podróży służbowej, że jej współlokatorki wyjechały i żebym przyjechał prosto do niej, dojechałem po 1 w nocy, czekała na mnie w kurtce i szlafroku na przystanku.

300

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Harvey napisał/a:

Oby do końca roku... co nie Jacuś? wink

Pewnie Harviuś ;-)

301

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:

@Krejzi Nie bronię Jej, wiem że niektóre rzeczy robi źle. Chyba nikt nie przyjmuje rozstania ze stoickim spokojem, ale to nie oznacza że będę o ten związek walczył mimo wszystko.
Ale ona dokładnie to robi, małymi kroczkami stara się zmieniać podejście, o czym świadczy pierwszy wspólnie spędzony weekend.
Właśnie sądze że nie powinienem odpuszczać, ale też nie naciskać radykalnie.
Ten związek Nas uskrzydla, dopóki nie pojawiają się komplikujące sytuacje.
@kkarolinkka2. Mocno upraszczasz i spłaszczasz temat. ja też średnio się widzę w nocowaniu w tygodniu, bo już nawet jak ze dwa razy wrócę o 2-3 od niej, to następnego dnia w pracy przez pół dnia czuje się jakby czołg przeze mnie przejechał.


To Ty najlepiej wiesz co Ona robi/ nie robi, ja tylko piszę Ci jakie ja mam odczucia czytając Twoje posty.
Jeżeli uważasz, że Ona stara się, poznaje Ciebie to oczywiście daj Jej czas, bo ewidentnie tego czasu potrzebuje, ale przy okazji nie zapominaj o sobie, o Twoim dobru.
Pamiętaj masz się czuć szczęśliwy w tym związku.

302

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Krejzolka82 napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

@Krejzi Nie bronię Jej, wiem że niektóre rzeczy robi źle. Chyba nikt nie przyjmuje rozstania ze stoickim spokojem, ale to nie oznacza że będę o ten związek walczył mimo wszystko.
Ale ona dokładnie to robi, małymi kroczkami stara się zmieniać podejście, o czym świadczy pierwszy wspólnie spędzony weekend.
Właśnie sądze że nie powinienem odpuszczać, ale też nie naciskać radykalnie.
Ten związek Nas uskrzydla, dopóki nie pojawiają się komplikujące sytuacje.
@kkarolinkka2. Mocno upraszczasz i spłaszczasz temat. ja też średnio się widzę w nocowaniu w tygodniu, bo już nawet jak ze dwa razy wrócę o 2-3 od niej, to następnego dnia w pracy przez pół dnia czuje się jakby czołg przeze mnie przejechał.


To Ty najlepiej wiesz co Ona robi/ nie robi, ja tylko piszę Ci jakie ja mam odczucia czytając Twoje posty.
Jeżeli uważasz, że Ona stara się, poznaje Ciebie to oczywiście daj Jej czas, bo ewidentnie tego czasu potrzebuje, ale przy okazji nie zapominaj o sobie, o Twoim dobru.
Pamiętaj masz się czuć szczęśliwy w tym związku.

Tak, stara się, dzisiaj miała kiepski dzień w pracy i była bardzo zmęczona i zrezygnowala z karaoke,  zadzwoniła i wisieliśmy półtorej godziny na telefonie. Takie małe gesty tworzą szczęście i miłość.

303 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2016-12-08 03:09:59)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Krejzolka82 napisał/a:

Jakby była uczciwa to by z Nim zerwała, jak On do Niej przybył.
Napisała sms'a, żeby On na "skręcenie karku" pognał do Niej i co nagle Jej się odwidziało to zerwanie?

Pisząc to chodziło mi o sytuację, w której jedna osoba, uznając że relacja nie ma sensu, zwodziłaby drugą z jakichś powodów i udawała, że wszystko nadal jest OK.
Tymczasem w tym przypadku było inaczej- tamten esemes pozwala sądzić, że w momencie kiedy ona uznaje, że związek nie ma sensu to o tym uczciwie mówi. Tak pojmuję uczciwość w kontekście takich sytuacji.
Ty chyba mylisz uczciwość z konsekwencją (w pierwszym zdaniu)

Za powód zerwania podała swoją niemożność dostosowania się do jego oczekiwań względem jej zaangażowania.
No przekonał ją że mogą to jakoś przepracować. Co w tym dziwnego?

Jacenty napisał/a:

Czyli odpuścić wszelkie pretensje i przyjmować wszystko tak jak leci?

Odpuścić to, co jest w zakresie JEJ wyborów. To ONA zaprasza Cię do SWOICH rodziców. A nie TY zapraszasz się do nich.
Do tego samego zakresu zaliczał się również jej wybór (na początku), że z Toba będzie. Czy gdyby się na ten związek nie zdecydowała mógłbyś mieć o to do niej pretensje?
Co do spotkań, oboje zawarliście jakiś kompromis kosztem (a raczej zyskiem) przezwycięzenia swoich mniej lub bardziej irracjonalnych oporów/obaw (oby). To był WASZ wspólny wybór, tu miałeś moim zdaniem prawo mieć "pretensje" i miałeś na poparcie tychże sensowne argumenty.
Natomiast co do JEJ "ostatecznego" wyboru, (czy też rytmu jej zaangażowania) i Twojego rozkminiania tego, na szali leżą:
z jednej strony-  Twoje przekonanie, że ona już powinna Cię wprowadzić do ścislego kręgu swojej rodziny i znajomych, bo przecież "wszyscy" tak robią "stosunkowo szybko" jeśli są "zaangażowani" (czyli w skrócie normy społeczne), + lęki Twojego ego (że być może robi Cię w balona itp/)
a z drugiej strony- jej osobiste doświadczenia które nauczyły ją, i na bieżąco uczą, czego chce a czego nie chce od partnera, życia itp.
Czyli innymi słowy, wymagasz od niej, żeby podejmując decyzje o swojej przyszłości (lub/i tego w jaki sposób kształtuje swoje relacje z innymi ludźmi), ponad wlasne doświadczenia postawiła opinie jakichś bliżej nieokreślonych ludzi (i Ciebie, który z "ich' stanowiskiem się zgadza) i "zaangażowała się" tak jak oni ( i Ty) od niej "oczekują", a nie tak jak ona w danym momencie czuje.
Mimo, że to ONA ponosi odpowiedzialność za ten wybór. A nie Ty (bo Ty ponosisz za siebie). Ani nie społeczeństwo, które odpowiedzialności nie poniesie żadnej, jeśli ona się pomyli względem Was.

304

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Naprędce napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

Jakby była uczciwa to by z Nim zerwała, jak On do Niej przybył.
Napisała sms'a, żeby On na "skręcenie karku" pognał do Niej i co nagle Jej się odwidziało to zerwanie?

Pisząc to chodziło mi o sytuację, w której jedna osoba, uznając że relacja nie ma sensu, zwodziłaby drugą z jakichś powodów i udawała, że wszystko nadal jest OK.
Tymczasem w tym przypadku było inaczej- tamten esemes pozwala sądzić, że w momencie kiedy ona uznaje, że związek nie ma sensu to o tym uczciwie mówi. Tak pojmuję uczciwość w kontekście takich sytuacji.
Ty chyba mylisz uczciwość z konsekwencją (w pierwszym zdaniu)

Za powód zerwania podała swoją niemożność dostosowania się do jego oczekiwań względem jej zaangażowania.
No przekonał ją że mogą to jakoś przepracować. Co w tym dziwnego?

Jacenty napisał/a:

Czyli odpuścić wszelkie pretensje i przyjmować wszystko tak jak leci?

Odpuścić to, co jest w zakresie JEJ wyborów. To ONA zaprasza Cię do SWOICH rodziców. A nie TY zapraszasz się do nich.
Do tego samego zakresu zaliczał się również jej wybór (na początku), że z Toba będzie. Czy gdyby się na ten związek nie zdecydowała mógłbyś mieć o to do niej pretensje?
Co do spotkań, oboje zawarliście jakiś kompromis kosztem (a raczej zyskiem) przezwycięzenia swoich mniej lub bardziej irracjonalnych oporów/obaw (oby). To był WASZ wspólny wybór, tu miałeś moim zdaniem prawo mieć "pretensje" i miałeś na poparcie tychże sensowne argumenty.
Natomiast co do JEJ "ostatecznego" wyboru, (czy też rytmu jej zaangażowania) i Twojego rozkminiania tego, na szali leżą:
z jednej strony-  Twoje przekonanie, że ona już powinna Cię wprowadzić do ścislego kręgu swojej rodziny i znajomych, bo przecież "wszyscy" tak robią "stosunkowo szybko" jeśli są "zaangażowani" (czyli w skrócie normy społeczne), + lęki Twojego ego (że być może robi Cię w balona itp/)
a z drugiej strony- jej osobiste doświadczenia które nauczyły ją, i na bieżąco uczą, czego chce a czego nie chce od partnera, życia itp.
Czyli innymi słowy, wymagasz od niej, żeby podejmując decyzje o swojej przyszłości (lub/i tego w jaki sposób kształtuje swoje relacje z innymi ludźmi), ponad wlasne doświadczenia postawiła opinie jakichś bliżej nieokreślonych ludzi (i Ciebie, który z "ich' stanowiskiem się zgadza) i "zaangażowała się" tak jak oni ( i Ty) od niej "oczekują", a nie tak jak ona w danym momencie czuje.
Mimo, że to ONA ponosi odpowiedzialność za ten wybór. A nie Ty (bo Ty ponosisz za siebie). Ani nie społeczeństwo, które odpowiedzialności nie poniesie żadnej, jeśli ona się pomyli względem Was.

To co piszesz jest poprostu fantastyczne, to tak doskonałe rozłożenie tego wszystkiego na czynniki pierwsze, że aż nie mogę uwierzyć. Potrafisz świetnie zrozumieć zachowanie i rozkminy obu osób z zaledwie kilku postów, nawet jeśli my nie do końca rozumiemy o co nam chodzi. W takim razie będę trzymał rękę na pulsie w sprawie weekendów, a znajomych na razie odpuszczam i będę powoli obserwował czy w tej kwestii coś się będzie zmieniało. Co robić w takim razie z moimi znajomymi? Czy nie będzie jej dziwnie, głupio jeśli ja będę ją do nich zapraszał?  Nie chce żeby wyszło, że np robię to celowo żeby ona poczuła się zobowiązana do tego samego. No i co radzisz w kwestii Sylwestra? Spędzić we dwoje czy jednak zabrać ją gdzieś do swoich znajomych?

305 Ostatnio edytowany przez Foks (2016-12-08 12:34:42)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Boże ale rozkminy.

Jacenty powiem Ci weź Ty się kur** w garść zamiast tak rozkminiać każde jej zachowanie i zastanawiać się nad pierdołami w stylu Sylwester we dwoje czy ze znajomymi. Mało męskie jest to co robisz i ona to oczywiście wyczuwa. Miotasz się, zastanawiasz nad każdym szczegółem, jak baba. MASAKRA.

306

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Ja mam inne zdanie, zresztą ona też. Skuteczne rozwiązywanie problemów, a nie walenie na oślep jest podobno bardzo męskie.

307

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Między skutecznym rozwiązywaniem problemów, a dzieleniem włosa na czworo jest różnica. Olbrzymia.

308

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Gdybym nie dzielił włosa na czworo jak to mówisz, nie dowiedziałbym się tego wszystkiego co się już tutaj dowiedziałem, a może jeszcze dowiem, a co zmieniło znacząco moje postrzeganie sytuacji.

309

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Foks napisał/a:

Boże ale rozkminy.

Jacenty powiem Ci weź Ty się kur** w garść zamiast tak rozkminiać każde jej zachowanie i zastanawiać się nad pierdołami w stylu Sylwester we dwoje czy ze znajomymi. Mało męskie jest to co robisz i ona to oczywiście wyczuwa. Miotasz się, zastanawiasz nad każdym szczegółem, jak baba. MASAKRA.

Like it! smile

Jacuś, nie obraź się ale to Twoje słowa z innego tematu:

Jacenty89 napisał/a:

Kilka dobrych rad od starszego kolegi:
1. W pojedynkę nie walczy się o związek albo obu osobom zależy albo żebyś się zesrał to nic z tego nie będzie.
2. Jeśli kobieta mówi, że nic nie czuje to z reguły tak jest.
3. Jak dziewczyna mówi, że postanowiła coś to pożegnaj się z nią czym prędzej.
4. 3 miesiące spotykania to nie ejst materiał na powažne naprawy
5. Jak umiera kontakt fizyczny (pocałunki, seks) to powinna się włączac zajebiscie czerwona lampka.
6. 3 miesiace sie z nia spotykales, a potem zrobiles 2 miesiace przerwy? Przy tak krótkim stażu to już po 2 tygodnisch może nie być co zbierać
7. Nie przepraszaj kobiety za to, że żyjesz.
8.  Naucz się odróżniać spotyaknie się od związku.
9. Facet nie czeka, facet wie czego chce.
10. Jeśli wydaje Ci się, że byłeś jej obojętny to masz rację.

Te same rady zastosuj do własnego przypadku. Zwłaszcza punkt 9.


I tak, wiem, Twój przypadek jest inny, oryginalny i jesteś w innej sytuacji bo to wasze tongue

310

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Zmieniłeś postrzeganie sytuacji? Śmiem wątpić.
Nie. Nie udowadniaj mi niczego. smile





Anastazja Nakov napisał/a:

Ludzie chcą, żeby ktoś im powiedział, jak mają się zachowywać, co mają robić. Ale to są resztki dzieciństwa. To jest właśnie niedojrzałość, jeśli ktoś czeka, żeby kto inny mu powiedział, co ma robić.

311 Ostatnio edytowany przez Foks (2016-12-08 13:08:22)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Jeśli takie produkowanie się w błahej sprawie jest męskie to przepraszam, ale widocznie inaczej pojmujemy męskość.

Owszem można się poradzić ale bez przesady by wałkować i rozkminiać tyle czasu prostą sprawę. Myślisz, że ona jest ślepa i nie widzi jak się miotasz? Kto tutaj jest mężczyzną w tym związku?

To ile czasu siedzisz w tym temacie i jak wyskakujesz z każdą pierdołą tylko potwierdza to co napisałem i to co napisali Ci inni.

Z tego związku moim zdaniem na dłuższą metę i tak nic nie będzie.

312

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Jacenty, sorry, ale zaraz Cię uznam za trolla.
Ty wcale nie chcesz rozwiązać tej sytuacji.

Ty lubisz, jak inni interesują się Twoim życiem - nie masz nic innego do roboty?

313

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Harvey napisał/a:
Foks napisał/a:

Boże ale rozkminy.

Jacenty powiem Ci weź Ty się kur** w garść zamiast tak rozkminiać każde jej zachowanie i zastanawiać się nad pierdołami w stylu Sylwester we dwoje czy ze znajomymi. Mało męskie jest to co robisz i ona to oczywiście wyczuwa. Miotasz się, zastanawiasz nad każdym szczegółem, jak baba. MASAKRA.

Like it! smile

Jacuś, nie obraź się ale to Twoje słowa z innego tematu:

Jacenty89 napisał/a:

Kilka dobrych rad od starszego kolegi:
1. W pojedynkę nie walczy się o związek albo obu osobom zależy albo żebyś się zesrał to nic z tego nie będzie.
2. Jeśli kobieta mówi, że nic nie czuje to z reguły tak jest.
3. Jak dziewczyna mówi, że postanowiła coś to pożegnaj się z nią czym prędzej.
4. 3 miesiące spotykania to nie ejst materiał na powažne naprawy
5. Jak umiera kontakt fizyczny (pocałunki, seks) to powinna się włączac zajebiscie czerwona lampka.
6. 3 miesiace sie z nia spotykales, a potem zrobiles 2 miesiace przerwy? Przy tak krótkim stażu to już po 2 tygodnisch może nie być co zbierać
7. Nie przepraszaj kobiety za to, że żyjesz.
8.  Naucz się odróżniać spotyaknie się od związku.
9. Facet nie czeka, facet wie czego chce.
10. Jeśli wydaje Ci się, że byłeś jej obojętny to masz rację.

Te same rady zastosuj do własnego przypadku. Zwłaszcza punkt 9.


I tak, wiem, Twój przypadek jest inny, oryginalny i jesteś w innej sytuacji bo to wasze tongue

A nie zgadzam się. Chętnie Ci rozpracuje te dziesięć przykazań.
1. U nas pracuje obie osoby.
2. Nigdy nie usłyszałem, że nic nie czuje.
3. To właśnie chciałem zrobić po smsie.
4. Dlatego nie mam zamiaru naprawiać, jak nie wyjdzie to nie będzie reperowania.
5. U Nas kontakt fizyczny jest na bardzo dobrym poziomie.
6. U Nas nie było żadnych przerw
7.  Nie przepraszam za to, że żyje.
8. Odróżniamy.
9. Ja wiem czego chce i dosyć jasno to określiłem.
10. Mi się dotychczas nigdy nie wydawało, że jestem jej obojętny.

314

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

To w czym problem ? smile

315 Ostatnio edytowany przez Szukający (2016-12-08 13:23:51)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Moja rada: Zrób jej w łóżku armageddon, niech przez parę dni chodzi okrakiem, to poczuje prawdziwą moc Jedi!!

316 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2016-12-08 13:38:18)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Harvey napisał/a:

To w czym problem ? smile

Problem w tym, że najlepiej radzić komuś niż samemu swoje rady wnieść w życie.
Problem w tym, że za wszelką cenne chce czytać tylko i wyłącznie posty typu, jakie pisze Naprędce.
Problem w tym, że przed samym sobą nie chce się przyznać, że to Ona w tym związku ma coś do powiedzenia, to Ona dyktuje warunki, jak ten związek ma funkcjonować.

Sorki, ale ten wątek już jest co najmniej śmieszny.

Taka prośba, poczytaj sobie swoje rady w podobnych wątkach i przemyśl je.


P.S. Już druga osoba na forum potwierdza mnie w przekonaniu, że łatwo komuś radzić niż posłuchać rad na swój temat.

317

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Szukający napisał/a:

Moja rada: Zrób jej w łóżku armageddon, niech przez parę dni chodzi okrakiem, to poczuje prawdziwą moc Jedi!!

To już było nie raz :-D

318

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

I robiłeś tak już ;/ ?

319

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Harvey napisał/a:

To w czym problem ? smile

W tej chwilii już w niczym. Założyłem wątek o weekendach, problem jest na tę chwilę rozwiązany i niepotrzebnie dalej rozwinąłem temat.

320

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Krejzolka82 napisał/a:
Harvey napisał/a:

To w czym problem ? smile

Problem w tym, że najlepiej radzić komuś niż samemu swoje rady wnieść w życie.
Problem w tym, że za wszelką cenne chce czytać tylko i wyłącznie posty typu, jakie pisze Naprędce.
Problem w tym, że przed samym sobą nie chce się przyznać, że to Ona w tym związku ma coś do powiedzenia, to Ona dyktuje warunki, jak ten związek ma funkcjonować.

Sorki, ale ten wątek już jest co najmniej śmieszny.

Taka prośba, poczytaj sobie swoje rady w podobnych wątkach i przemyśl je.


P.S. Już druga osoba na forum potwierdza mnie w przekonaniu, że łatwo komuś radzić niż posłuchać rad na swój temat.

Krejzi zaskoczę Cię. 99 procent Cię będzie utwierdzać w tym przekonaniu. Radząc komuś niewiele ryzykujesz, radząc sobie ryzykujesz wiele. Odpowiadając na twoje zarzuty, jak na razie nie pokazałaś nigdzie, że swoich rad nie stosuje w swoim życiu. Tak, chcę czytać takie posty jak pisze Naprędce, bo w dwóch postach opisał mi to, co sam bym rozkminiał z pół roku. To bzdura. Na 3 kryzysy w 1 przeszło moje, w 1 jej, w 1 obojga, gdzie Ty tu widzisz jej dyktowanie warunków? Jeśli jest śmieszny, to nikt Cię nie zmusza żeby tu zaglądać, wolna wola.

321

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Szukający napisał/a:

I robiłeś tak już ;/ ?

A co Ty taki dociekliwy :-P Oczywiście, że robiłem, młodzi, zdrowi ludzie spotykający się prawie pół roku i dobrze dopasowani w łóżku to tylko iskry czasem lecą.

322 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2016-12-08 14:43:45)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:
Harvey napisał/a:

To w czym problem ? smile

Problem w tym, że najlepiej radzić komuś niż samemu swoje rady wnieść w życie.
Problem w tym, że za wszelką cenne chce czytać tylko i wyłącznie posty typu, jakie pisze Naprędce.
Problem w tym, że przed samym sobą nie chce się przyznać, że to Ona w tym związku ma coś do powiedzenia, to Ona dyktuje warunki, jak ten związek ma funkcjonować.

Sorki, ale ten wątek już jest co najmniej śmieszny.

Taka prośba, poczytaj sobie swoje rady w podobnych wątkach i przemyśl je.


P.S. Już druga osoba na forum potwierdza mnie w przekonaniu, że łatwo komuś radzić niż posłuchać rad na swój temat.

Krejzi zaskoczę Cię. 99 procent Cię będzie utwierdzać w tym przekonaniu. Radząc komuś niewiele ryzykujesz, radząc sobie ryzykujesz wiele. Odpowiadając na twoje zarzuty, jak na razie nie pokazałaś nigdzie, że swoich rad nie stosuje w swoim życiu. Tak, chcę czytać takie posty jak pisze Naprędce, bo w dwóch postach opisał mi to, co sam bym rozkminiał z pół roku. To bzdura. Na 3 kryzysy w 1 przeszło moje, w 1 jej, w 1 obojga, gdzie Ty tu widzisz jej dyktowanie warunków? Jeśli jest śmieszny, to nikt Cię nie zmusza żeby tu zaglądać, wolna wola.

Dziecko drogie.
Ale ja Ci dałam przykład, jak pisałeś Dziewczynie, że " ma pogonić dziada" to obruszyłeś się i ze stanowczością napisałeś, że Wy jesteście innym za przeproszeniem przypadkiem.

To proszę napisz mi, gdzie niby stosujesz te swoje i innych rady.

Trzy kryzysy w dwumiesięcznym związku???
Chyba pobiliście rekord w kryzysach.

1. Umówione spotkanie, Ona piszę sms'a, że masz nie przyjeżdżać bo ma bałagan- no proszę Cię.
2. Ona piszę Ci, że to nie ma sensu i chce zrywać. Nie poprosiła o rozmowę, podjęła decyzje, a to, że zmieniła zdanie to już jest inna bajka.
3. Pomimo rozmów na temat weekendów, dalej robi co jej się podoba(jak dla mnie to ostatnie spotkanie w weekend było, żebyś znowu nie zrzędził).
4. Koleżanki są ważniejsze od Ciebie (Andrzejki, wyjazdy i przyjazdy, niechęć przyjmowania Cię w mieszkaniu, bo za dużo wypytują).


Jak coś mi się przypomni to dopiszę, nie bój się. tongue
Wiem, że nie muszę czytać, ale tworzę swoją własną teorię na temat tego forum i muszę mieć jakieś przykłady, żeby z powietrza ich nie wytrzasnąć. big_smile tongue big_smile

Aha i prośba, bo nie chcę mi się czytać całego wątku od początku, a już sklerozę mam( to już ten wiek tongue ) jakie to niby porozumienia wyniknęły w tych trzech kryzysach?

323

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Krejzolka82 napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

Problem w tym, że najlepiej radzić komuś niż samemu swoje rady wnieść w życie.
Problem w tym, że za wszelką cenne chce czytać tylko i wyłącznie posty typu, jakie pisze Naprędce.
Problem w tym, że przed samym sobą nie chce się przyznać, że to Ona w tym związku ma coś do powiedzenia, to Ona dyktuje warunki, jak ten związek ma funkcjonować.

Sorki, ale ten wątek już jest co najmniej śmieszny.

Taka prośba, poczytaj sobie swoje rady w podobnych wątkach i przemyśl je.


P.S. Już druga osoba na forum potwierdza mnie w przekonaniu, że łatwo komuś radzić niż posłuchać rad na swój temat.

Krejzi zaskoczę Cię. 99 procent Cię będzie utwierdzać w tym przekonaniu. Radząc komuś niewiele ryzykujesz, radząc sobie ryzykujesz wiele. Odpowiadając na twoje zarzuty, jak na razie nie pokazałaś nigdzie, że swoich rad nie stosuje w swoim życiu. Tak, chcę czytać takie posty jak pisze Naprędce, bo w dwóch postach opisał mi to, co sam bym rozkminiał z pół roku. To bzdura. Na 3 kryzysy w 1 przeszło moje, w 1 jej, w 1 obojga, gdzie Ty tu widzisz jej dyktowanie warunków? Jeśli jest śmieszny, to nikt Cię nie zmusza żeby tu zaglądać, wolna wola.

Dziecko drogie.
Ale ja Ci dałam przykład, jak pisałeś Dziewczynie, że " ma pogonić dziada" to obruszyłeś się i ze stanowczością napisałeś, że Wy jesteście innym za przeproszeniem przypadkiem.

To proszę napisz mi, gdzie niby stosujesz te swoje i innych rady.

Trzy kryzysy w dwumiesięcznym związku???
Chyba pobiliście rekord w kryzysach.

1. Umówione spotkanie, Ona piszę sms'a, że masz nie przyjeżdżać bo ma bałagan- no proszę Cię.
2. Ona piszę Ci, że to nie ma sensu i chce zrywać. Nie poprosiła o rozmowę, podjęła decyzje, a to, że zmieniła zdanie to już jest inna bajka.
3. Pomimo rozmów na temat weekendów, dalej robi co jej się podoba(jak dla mnie to ostatnie spotkanie w weekend było, żebyś znowu nie zrzędził).
4. Koleżanki są ważniejsze od Ciebie (Andrzejki, wyjazdy i przyjazdy, niechęć przyjmowania Cię w mieszkaniu, bo za dużo wypytują).


Jak coś mi się przypomni to dopiszę, nie bój się. tongue
Wiem, że nie muszę czytać, ale tworzę swoją własną teorię na temat tego forum i muszę mieć jakieś przykłady, żeby z powietrza ich nie wytrzasnąć. big_smile tongue big_smile

Aha i prośba, bo nie chcę mi się czytać całego wątku od początku, a już sklerozę mam( to już ten wiek tongue ) jakie to niby porozumienia wyniknęły w tych trzech kryzysach?

Tam facet ograniczał komunikację w weekendy podczas swoich wyjazdów co dla mnie byłoby naturalną sugestią, że coś ukrywa, u Nas czegoś takiego nie ma.
1. Upraszczasz. Wymyśliła głupie dwa wytłumaczenia, bo chciała zasugerować spotkanie u mnie.
2. Poprosiła o rozmowę. Sprawdź odpowiedni post.
3. Tego nie możemy ocenić, bo za mało czasu minęło.
4. Równie dobrze koleżanki mogłyby powiedzieć odwrotnie (Sylwester, z wyjazdów wraca w niedzielę rano, a mogłyby spedzić razem jeszcze cały dzień jak wcześniej, wspollokatorki, obcy facet zna kod do domu, siedzi czasem całą dobę i czuje się jak u siebie).
Jeśli szukasz przykładów to mój jak na razie jest trochę naciągany.
Co do porozumień:
W sprawie spotkań ja luzuje z ograniczeniami spotkań.
W sprawie weekendów przynajmniej 1 weekend jest dla mnie coś więcej niż niedziela.
W sprawie znajomych ona powoli będzie się na to otwierać, a ja nie będę na razie naciskał .

324

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Dajcie chłopakowi spokój. Z tego związku nic nie będzie, ale zakochani ludzie mają tendencję do okłamywania samych siebie. Za kilka miesięcy widzimy się w poście o rozstaniach. tongue

325

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
kkarolinkka2 napisał/a:

Dajcie chłopakowi spokój. Z tego związku nic nie będzie, ale zakochani ludzie mają tendencję do okłamywania samych siebie. Za kilka miesięcy widzimy się w poście o rozstaniach. tongue

Oj tam oj tam... "3 miesiące spotykania to nie ejst materiał na powažne naprawy" tongue

Posty [ 261 do 325 z 375 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024