co z niego za maz? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

Temat: co z niego za maz?

Witam wszystkich,


jestesmy malzenstwem 10 lat i cos we mnie peklo,czuje pustke,zal i nie wiem czy cos jeszcze z tego bedzie bo mam dosc.

Od samgo poczatku naszego zwiazku bylam bardzo nielubiana przez matke oraz brata mojego meza.Ona zawsze wszystko co mowilam negowala ,krytykowala mnie i byla uszczypliwa.Na nasz slub przyszla w rybaczkach i adidasach, nie siedziala z goscmi na przyjeciu tylko na dworze a na drugi dzien sie dowiedzialam od mojej rodziny,ze mowilam ludziom jak bardzo jest nieszczesliwa bo taka i owaka syn ma zone:( a po slubie robila mi przykrosc . Minelo ladnych pare lat od slubu ,pojechalismy w odwiedziny do tesciow i tak sobie rozmawialysmy z jego matka i ciotka a ona nagle bez powodu oblala mnie herbata i zaczela wyzywac od szmat,nierobow
i najgorszych bronilam sie i tez jej wygarnelam swoje przyszedl tesc nie wiedzac o co chodzi  uderzyl mnie.Najgorsze w tym jest to ,ze moj maz widzac to nic nie zrobil,nie stanal w mojej obronie.Zerwalam z nimi kontakt ,nie chce znac tych ludzi a moj maz jakby nic sie nie stalo jezdzi tam,rozmawia bardzo mnie to boli bo jego zachowanie jest jakby pozwoleniem na ponizanie mnie i traktowanie jak psa.Teraz jego brat bierze slub ja nie ide a maz idzie sam i nie widzi w tym nic zlego:( To chyba juz koniec mojego malzenstwa
Co mysliscie o tym wszystkim ,czy ja przesadzam ? Pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: co z niego za maz?

Rozmawiałaś o tym wszystkim z mężem ?
Jaka jest jego opinia na temat tego zajścia i w ogóle całej sytuacji ?
Co mówi na ten temat ?

Odp: co z niego za maz?

rozmawialam z nim ,ale on nie widzi problemu:(

4

Odp: co z niego za maz?

To, że mąż idzie na ślub brata bez Ciebie, to jedno.

To, że pozwala, żeby jego rodzice Cię poniżali, to coś zupełnie innego i niedopuszczalnego. I jest to dowód zarówno na jego absolutną bierność jak i na nieumiejętność wyznaczenia granic. Rozumiem, że rodzice mogą nie lubić synowej - ale jeśli szanują syna i jego prawo do własnych wyborów, to nie będą lżyć jego kobiety. Skoro twój mąż nie umie wyegzekwować od niech szacunku dla siebie, to nie licz, że kiedykolwiek wyegzekwuje go dla Ciebie.

5

Odp: co z niego za maz?
ruda102 napisał/a:

To, że mąż idzie na ślub brata bez Ciebie, to jedno.

popieram, w zdrowym sensie

ruda102 napisał/a:

Skoro twój mąż nie umie wyegzekwować od niech szacunku dla siebie, to nie licz, że kiedykolwiek wyegzekwuje go dla Ciebie.

bo to się już dzieje

Odp: co z niego za maz?

To co  ja mam robic ? Maz stal sie mi juz obojetny ,gdyby nie dziecko juz dawno bym go zostawila.

7 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-10-12 14:10:04)

Odp: co z niego za maz?

no ale co chcesz zrobić??

niech lezie, może jak zobaczy że siedzi sam jak palec na imprezie, coś mu do głowy wpadnie
a jeśli różnicy nie widzi, nie zobaczy

dorośli ludzie, rozmawiają, oznajmiają, informują, dochodzą do rozwiązań, dobrych(akceptowalnych, świadomych) dla obydwu stron
zwłaszcza w związku małżeńskim, życie obok
jak "pies" z "budą" do przyjemnych nie należy

Odp: co z niego za maz?

na slub niech sobie idzie mam to gdzies jak on mnie. W sumie to chcialabym wiedziec  bylibyscie z takim mezem/zona ? Co byscie zrobili na moim miejscu?

9

Odp: co z niego za maz?
samotna w malzenstwie napisał/a:

na slub niech sobie idzie mam to gdzies jak on mnie. W sumie to chcialabym wiedziec  bylibyscie z takim mezem/zona ? Co byscie zrobili na moim miejscu?

ja byłem i jako ten w domu, i jako ten na weselu sad

dziś mogę to skwitować, głupota dziecięca wink

są sytuacje które myślę, są logicznym wytłumaczeniem, takich zdarzeń jak, jedno z małżonków np na weselu

z mojej perspektywy, dość głęboka "czarna dupa"
bez chęci obydwu stron do współdziałania w poprawie relacji, męczarnia, dla jednego większa dla drugiego mniejsza

gdzieś tu dziewczyny opisują co chwilę, walki z "wiatrakami", rzekomo czasem się udaję
gdzieś rzekomo, najlepiej żeby motywacje złapać, sens, ludzie mówią żeby coś odstawić jeśli przeszkadza, żeby sprawdzić czy tego brakowało
o ile to nie jest toksyczne, może zdrowa część się odezwie

generalnie kto nie próbuje, nie żyje big_smile

10 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2016-10-12 14:26:44)

Odp: co z niego za maz?

Moja teściowa też mnie nigdy nie znosiła, choć fakt, nie wyzywala mnie. Ta Twoja ewidentnie ma problemy z psychiką. Moja obmawiała mnie za plecami i nie siliła się na grzeczność przy spotkaniach, nawet bywała uszczypliwa. Mój mąż nigdy nie interweniował,  ale i ja tego od niego nie wymagałam. To był problem mój i jego matki, nie jego. Docen,  że Twój, jak mój, nie wymaga od Ciebie zmian zachowania czy podejścia do nich. Szacunku mimo wszystko. Pozostaje neutralny, bo jesteście dla niego ważni wszyscy, i Ty, i oni. Nie chce wybierać i opowiadać się po którejś ze stron. Ja bym od swojego męża nie chciała nawet tego. Mój dwiedzał ich sam lub z dziećmi, ja się nie zmuszałam, i wszyscy byli zadowoleni. Nawet nie mam o to żalu do jego rodziców, bo sama będąc matką i osobą,  która nie znosi konwenansów też nie wiem, czy zaakceptuje,  lub choć zdobędę się na cierpliwość i grzeczność wobec zięciow. Nie wszystkich się lubi i to jest normalne. I nie wszyscy potrafią być obludnie grzeczni czy przynajmniej aż tak dobrze wychowani. Najważniejsze jest to,  co między Wami. Reszta też jest znacząca,  ale nie konieczna.

11 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-10-12 14:32:50)

Odp: co z niego za maz?

wiesz wychowanie, wychowaniem
stanie z boku, bycie neutralnym dla "większego dobra"

to edna strona medalu

zależność - druga strona medalu

jeśli autorka, wymaga braku kontaktu, jest to dla mnie chore, na równi z "niewolnictwem, chęcią kontroli drugiego człowieka"

jeśli jednak gość jest na tyle "umoczony" w relacje rodzinną, z przysłowiową "nie odciętą pępowiną" to będzie miał trudności w  zbudowaniu odpowiedniej relacji z żoną,

weryfikatorem, może być "wstrząs" wink, można zawsze do "usranej dygdy" wyczekiwać,

można tez renegocjować wink, życie to nie kara boska, za grzechy rodziców

Odp: co z niego za maz?

moze masz racje ,ale  i tak jakos mnie to boli wszystko bo czuje sie nikim dla mojego meza

13 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2016-10-12 14:36:33)

Odp: co z niego za maz?

Amethis, słowo "jeśli" robi dużą różnicę smile
Bo może nie jest tak źle.
Samotna, nie obraz się, ale jeśli to jedyny objaw "bycia nikim" dla męża, to przesadzasz. Chyba ze koniecznie musisz być pepkiem jego świata i nie znosisz konkurencji w żadnej postaci.
Albo jeśli jest więcej takich olewajacych zachowań.

14

Odp: co z niego za maz?
gagatka0075 napisał/a:

Amethis, słowo "jeśli" robi dużą różnicę smile
Bo może nie jest tak źle.

ja tylko rozgarniam, krzaki, bo gęsto zarastają "widoki" wink

15

Odp: co z niego za maz?
samotna w malzenstwie napisał/a:

moze masz racje ,ale  i tak jakos mnie to boli wszystko bo czuje sie nikim dla mojego meza

to jest normalne odczucie, gdy z założenia chce się czuć, tym kimś "szczególnym"
najważniejszym dla drugiej "połówki"

wiesz z drugiej strony gdy brak "powietrza" to atmosfera jest często, za gęsta "do oddychania"

pewnie przez te lata skoncentrowałaś się na dziecku, mąż uczestniczył w tym??
był odsunięty, z boku, wtedy??

Odp: co z niego za maz?

nie oczekuje  ani nie zmuszam  go  do zerwania kontaktow z rodzicami , w sumie to juz sama nie wiem czego chce czasu nie cofne ,mam meza  dupe wolowa i chyba czas cos zmienic w moim zyciu .Dziekuje  wszystkim za  pomoc.Pozdrawiam

17

Odp: co z niego za maz?
samotna w malzenstwie napisał/a:

w sumie to juz sama nie wiem czego chce czasu nie cofne ,mam meza  dupe wolowa i chyba czas cos zmienic w moim zyciu

jeśsli mogę coś sugerować, to dobrze jest zacząć zmiany od siebie

i nie muszą to być "przewroty rewolucyjne" bo to często kosztowne jest wink
poświęcić się jakiemuś dawno odłożonemu na półkę "jutro, kiedyś, zainteresowaniu np

po woli, do przodu :d

18 Ostatnio edytowany przez santana (2016-10-12 15:56:39)

Odp: co z niego za maz?

Po za treściami :jakim jesteście małżeństwem na codzień? Jak się porozumiewanie? Czy rozmawiacie? Jak seks? Bo rozumiem ze jest dziecko ale czy jest czy nie ma go? Jak zalatwiacie codzienne sprawy jak zakupy rachunki czy sprawy urzędowe ? Pracuje? Bije Cię ? Jak ma stosunek do dziecka? Jakim jest ojcem? Jak stosunki jego z Twoimi rodzicami? Wiesz jest mnóstwo pytań. Bo wyszlas z miłości a on chyba też? Czy moze dlatego ze bylas w ciazy? Jak tesciowie traktują wasze dziecko?Kochasz go czy może nienawidzisz za jego rodziców i jego bierność ? Teść Cię toleruje czy też nie ? Pomijając ten incydent. Odpowiedz jak możesz.

19

Odp: co z niego za maz?

Umknął wszystkim ten motyw "uderzył"? Okej, nie należy się wtrącać za bardzo, ale przy uderzeniu kobiety to niejeden obcy facet by od razu zareagował, a to niby najbliższy jej mężczyzna. Problem tylko w tym, że jednak nie mężczyzna.

20

Odp: co z niego za maz?

Nie wiem... czy tylko ja zwróciłam uwagę na fakt, że " przyszedl tesc nie wiedzac o co chodzi  uderzyl mnie"??? I mąż z tym nic nie zrobił i uważa, że przesadzasz?

21 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-10-12 17:10:24)

Odp: co z niego za maz?
emciiia napisał/a:

Nie wiem... czy tylko ja zwróciłam uwagę na fakt, że " przyszedl tesc nie wiedzac o co chodzi  uderzyl mnie"??? I mąż z tym nic nie zrobił i uważa, że przesadzasz?

nie tylko Ty,  takich "cukierków" może być więcej, różnego kalibru

więc fajnie by było, gdy autorka chciała więcej od siebie dać

no chyba że rozmowa ma być na poziomie ile razy Cię uderzono, obrażono, wyśmiano, olano,
w takie gorzkie żale się nie pisze, zwłaszcza że pisanie o tym nie wątpliwie robi "krzywdę" autorce

pozdr

22

Odp: co z niego za maz?

O rany, to nie mąż, wiej.

Odp: co z niego za maz?

Wtam ponownie,

jakim jest mezem i ojcem? Moj m jest bardzo bardzo spokojna osoba  moge smialo powiedziec niemowa.Ogolnie jest dobrym mezem i ojcem zawsze moge na niego liczyc (chyba ,ze chodzi o jego rodzine) ,nie szlaja sie z kumplami , zrobi zakupy  i posprzata, dzieckiem sie zajmie. Co mnie w nim denerwuje ? Malomownosc, lubi mna manipulowac , wpedzac mnie w poczucie winy czasem szantazuje. Co jeszcze ? hmmmm ze to ja w tym zwiazku nosze spodnie i   o wszystkim musze decydowac.
W sumie jak wojsku ja wydaje polecenia zrob to a to!! zrobi   a np. cos sie zepsuje i mowie ,ze sie zepsulo to nie wpadnie na to ,ze trzeba naprawic  tylko musze wydac rozkaz haha no nie jest lekko .Niby dobry czlowiek nie bije ,nie pije ,pomaga ,aleeee  dupa wolowa. Ja znowu jak to mowia baba z pazurem ,impulsywna,prostolinijna  o tu duzo mowic  dwa  zupelnie inne swiaty.

Odp: co z niego za maz?

I to nie jest tak ,ze ja sie poswiecilam dziecku maz  poszedl w odstawke nie nie. Oboje pracujemy, jestem zadbana ogolnie dobrze wygadam i to jego matke drazni.Zreszta to glupie babko kiedys przyjechalismy do niej w odwiedziny  zmiarzyla mnie z gory na dol po czym przyniosla mi jakies stare szmaty i je dala ,zebym sie przebrala  szok oczywiscie tego nie zrobilam ja nie z tych co sobie pozwola wejsc na glowe o nie. Takich kretynskich sytuacji bylo mnostwo.Ja nawet drazni to  jak maz mnie przytuli przy niej

25

Odp: co z niego za maz?

Błagam Cię, tylko się na mnie nie pogniewaj za to, co Ci teraz napiszę...

Twój mąż to bezwolna ciota. Każdy może nim dyrygować, wydawać polecenia, bo on ma uległy charakter. To wyjaśnia, dlaczego nie zareagował, gdy jego ojciec Cię uderzył.
Wiem, to okropne, ale zapewne sam robi w majtki ze strachu przed swoim ojcem, nauczył się, że ojca się słucha i tyle (wiem, chore).

Z drugiej strony jest dobry, wrażliwy, spokojny. Nie baluje, zajmuje się dziećmi i pomaga w domu. Coś za coś.
Zastanów się, czy Tobie to odpowiada. Jeśli tak, to musisz się pogodzić, że on NIGDY nie stanie między Tobą i jego rodzicami. Nie będzie Cię bronił - bo jest za słaby, ceni sobie święty spokój i woli stać z boku. Za to będzie świetnym ojcem, pomocny w domu. Musisz wybrać. Zostajesz i doceniasz to, co masz - albo odchodzisz.
Bo on się nie zmieni.

26

Odp: co z niego za maz?

Zona powinna być na pierwszym miejscu, zawsze nieważne od sytuacji. Na drugim miejscu dzieci a na trzecim rodzina. I jeśli ta hierarchia jest zachowana to wszystko jest dobrze.
W głowie mi sie to nie mieści że Twój teść Cie uderzył a maż nic nie zrobił, to jak Cie teście traktują niestety to po części męża wina bo im na to pozwolił. To są męża rodzice i ja uważam że to on powinien z nimi rozmawiać i postawić sprawe jasno albo będę Cie szanować albo zrywa kontakty z nimi.

27

Odp: co z niego za maz?
Cyngli napisał/a:

Błagam Cię, tylko się na mnie nie pogniewaj za to, co Ci teraz napiszę...

Twój mąż to bezwolna ciota. Każdy może nim dyrygować, wydawać polecenia, bo on ma uległy charakter. To wyjaśnia, dlaczego nie zareagował, gdy jego ojciec Cię uderzył.
Wiem, to okropne, ale zapewne sam robi w majtki ze strachu przed swoim ojcem, nauczył się, że ojca się słucha i tyle (wiem, chore).

Z drugiej strony jest dobry, wrażliwy, spokojny. Nie baluje, zajmuje się dziećmi i pomaga w domu. Coś za coś.
Zastanów się, czy Tobie to odpowiada. Jeśli tak, to musisz się pogodzić, że on NIGDY nie stanie między Tobą i jego rodzicami. Nie będzie Cię bronił - bo jest za słaby, ceni sobie święty spokój i woli stać z boku. Za to będzie świetnym ojcem, pomocny w domu. Musisz wybrać. Zostajesz i doceniasz to, co masz - albo odchodzisz.
Bo on się nie zmieni.

Miałam podobna sytuację w swojej rodzinie. U mnie główną stroną atakującą był teść, atakował zarówno mnie jak i nasze dzieci, teściowa nie była tak jawnie agresywna, ona działała  podstępnie.  Mąż nigdy nie stanął w naszej obronie, zachowywał się jak twój mąż Samotna w małżeństwie. Wspaniały mąż i ojciec pod warunkiem, że nie poruszałam tematu jego rodziny.  Bolało mnie ich zachowanie, bo to nie tylko o ich stosunek do mnie mi  chodziło, ale również o dzieci. One nie były traktowane tak jak dziadkowie powinni traktować swoje wnuki. Tez miałam problem co robić, bo to była taka huśtawka, bo z jednej strony niby dobry mąż i taki opiekuńczy przed obcymi, a z drugiej strony wystawiał nas na docinki, wyzwiska itp. swoich rodziców. Awantury w domu doprowadziły do tego, że mąż zaczął pić, miął usprawiedliwienie sam prze sobą, - byłem pijany i nic nie widziałem. Kiedyś na terapii dla współuzaleznionych omawiałam zachowanie męża i terapeutka poleciła mi zwrócić uwagę na relację męża z jego rodzina, maiłam robić notatki ze swoich spostrzeżeń. Obserwowałam  go przez jakiś czas i robiłam notatki. I obserwując go doszłam do wniosku, że on nie robi tego z miłości do rodziców, on  był od nich wspóluzależniony, widać to było (na co wcześniej nigdy nie zwróciłam uwagi) po sposobie poruszania się jego  i jego rodzeństwa również w rodziców domu , głowa schowana w ramionach, pochyła postawa odpowiedzi na baczność. Wystarczyło,że komuś łyżka głośniej stuknęła o talerz, wszyscy zamierali w oczekiwaniu na atak i ten atak następował, bo ojciec wodził oczami po wszystkich i tylko szukał przyczyny w kogo uderzyć.  Przez całe swoje dzieciństwo i młodość słyszał jakim  jest tępakiem (pozostałe rodzeństwo również), więc   dla niego wyzwiska  i zły sposób traktowania to był tak zwany chleb powszedni . Nie polegało to na tym, że oni stosowali kary fizyczne tam był terror psychiczny, pranie mózgów. Teściowie byli ludźmi z tak zwanego dobrego środowiska , ludzie na stanowiskach inni liczyli się z ich zdaniem, oni otrzymywali nagrody, mieli w środowisku różne przywileje. Czasami mąż w przypływie  wspomnień opowiedział, że czasami próbował pożalić się babce, ale dostał tylko od niej ścierka po głowie, jak on może  takich szanowanych  ludzi  oczerniać.  Tak dzieciaki  zakodowały w swojej głowie zasadę, że to co powie ojciec i matka to święte i przenieśli to na swoje dorosłe życie.

Uświadomienie  sobie tej złej relacji panującej w rodzinie męża pomogło mi zrozumieć, że mój mąż nigdy nie będzie nas bronił przez swoimi rodzicami, bo on nie ma do tego siły, bo konflikt z rodzicami jest to dla niego nie do przebrnięcia. Sama musiałam zacząć bronić siebie i dzieci, doszło do zerwania stosunków (teść również podniósł na mnie rękę jednak powstrzymał się przed samym uderzeniem) z teściami i od lat  nie mamy z sobą kontaktu. Mąż musiał pogodzić się z tym, że on do nich jeździ, kiedy chce i na ile chce (w to nie ingeruje), ale sam. Ja przyjęłam zasadę o teściach nie rozmawiam z mężem, a jego traktuje jak by był najcudowniejszym mężem na świecie i muszę przyznać, że on takim się po prostu stawał z czasem. Rodziców swoich zaczął  odwiedzać coraz rzadziej i przebywał tam co raz krócej.

Samotna w małżeństwie zastanów się czy Twój mąż nie miał podobnej sytuacji w relacjach ze swoimi rodzicami, czy nie dopadło go coś na kształt syndromu sztokholmskiego, jeżeli tak to tylko terapia pozwoliła by mu uwolnić się z pod ich negatywnych wpływów, ale na to on by musiał mieć silna potrzebę psychiczną (co raczej przy takim uzależnieniu od rodziców nie jest możliwe).   To ty musisz zdecydować, czy warto utrzymać wasze małżeństwo (piszesz, że na co dzień jest bardzo dobrym mężem i ojcem), jeżeli podejmiesz decyzje na tak to tak jak pisze Cyngli musisz pogodzić się z tym, że on nie stanie w twojej obronie na przeciwko swojej rodzinie. To ty musisz rozdzielić u niego te dwa światy, w jednym Ty i dzieci w drugim on i jego rodzina i nigdy nie dopuścić do tego aby one się zeszły.

Pamiętaj, że im nie zależy na jego dobru (bo nigdy nie rozbijali by mu rodziny) oni chcą postawić na swoim i rozbić waszą rodzinę po to aby mu udowodnić, że z niego jest taki fajtłapa, co to nawet żony nie umiał sobie porządnej znaleźć. Zastanów się czy w ich atakach na ciebie to  na pewno chodzi o ciebie, a nie o niego? Moi teściowie jawnie rozpijali swojego syna wiedząc, że mam traumę związaną z nadużywaniem alkoholu i wydaje mi się , ze to nie o mnie im chodziło to chodziło im o męża. To w niego  był pośrednio skierowany atak (uciekł z domu jak tylko skończył 18 lat), to miała być kara za niesubordynację. On miał zostać sam, na zasadzie "widzisz, że nic nie wart jesteś, nawet rodzina cię opuściła" kiedy sobie to uświadomiłam to cała złość mi na niego  wyparowała, bo zrozumiałam ze jemu potrzeba pomóc, nie atakować. Zanim jednak zrozumiałam to to sporo lat upłynęło, dlatego pisze teraz to do ciebie, przeanalizuj swoja sytuację bo może  warto utrzymać waszą rodzinę w całości tylko zasada żadnych twoich kontaktów się z teściami. Mężowi pokazać , że w waszym domu ma ciepło i miłość, potwierdzać mu ze jest wspaniałym mężem i ojcem, niech poczuje się doceniony, a może sam odsunie się od toksycznych rodziców.

Przepraszam za taki długi tekst smile

28

Odp: co z niego za maz?

Tekst jest prawdziwy i dosadny. Ma pełno szczegółów i można się z niego nauczyć. Azbestowa miałaś dobrego terapeutę. Człowiek całe życie się uczy  I odkrywa ze nie tylko moi rodzice byli okrutni. Naprawdę świetny opis relacji i zachowań psychofagów.

29

Odp: co z niego za maz?
santana napisał/a:

I odkrywa ze nie tylko moi rodzice byli okrutni.

Niestety, nie tylko Twoi... :-(

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024