Proszę, pomóżcie mi ocenić zachowanie mojego chłopaka, bo mam ciężko by podjąć decyzję.
Z jednej strony wydaje mi się, że nie powinno tego być, a z drugiej, że za dużo się czepiam może? Mam wielki uraz po byłych chłopakach i zwyczajnie nie chciałabym pozwalać sobie już na żadne durne zachowania i złe traktowanie.
Wymienię tutaj to, co mnie drażni, czyli:
Po pierwsze, jeszcze nigdy do mnie nie przyjechał (jesteśmy razem prawie 3 miesiące). Dzieli nas mniej więcej 50-60km i ja do niego jeździłam co tydzień,a droga autobusami trwa 2,5-3 godziny. Teraz już nie mam zamiaru. Na początku proponowałam by to on mnie odwiedzał też, później nieco z żalem to mówiłam, ale ostatnio były już dwie awantury, które oczywiście ja wywołałam, bo straciłam już cierpliwość. Na koniec przyznał, że faktycznie, nic go nie usprawiedliwia bla bla, ale ani razu nie padło zdanie, że zacznie mnie odwiedzać i do teraz zero propozycji tego typu.
Druga sprawa - wszystko wygląda na to, że nie do końca mnie akceptuje. Na pierwszych spotkaniach powiedział, że jestem PRAWIE idealna, ale fajniej wyglądałabym z umięśnionym brzuchem. Nie brzmiało to wrednie, on sam twierdził, że to tylko sugestia. A druga sprawa, w wiadomościach na początku znajomości ostrzegałam go, że lubię nosić kolorowe włosy. Teraz gdy przychodzi co do czego bo chcę wrócić do kolorków, twierdzi, że to zły pomysł, prosi, żebym nie robiła, bo jemu się to nie spodoba. Nie wiem czy na poważnie, czy nie, ale raz powiedział, że nie będziemy mogli wtedy iść do znajomych normalnie.
I ostatnia już rzecz: Zdarza mu się milczeć. Teraz były 3 dni braku kontaktu, dziś napisałam, czy długo jeszcze ma zamiar milczeć i zaczął klasyczne tłumaczenia, że był zarobiony, nie miał czasu, nie myślał o tym. Od razu mu napisałam, że mu nie wierzę, bo dwie minuty kilka razy dziennie na wiadomość to każdy ma. Znów jakieś słabe tłumaczenia, że ostatnio jest jakiś zdołowany itd. Poza tym prawie nigdy nie pisze kiedy idzie spać tylko przestaje pisać. Często nie odpisuje na moje sms. Nie pisze ich regularnie o tych samych porach, ale czasem zdarza mi się np. rano i nic. Zero odzewu na zwykłe "Dzień dobry".
Ostatnio mówiąc mu wprost o powyższych rzeczach, które mi nie pasują powiedziałam, że raczej już tego nie widzę i myślę nad rozstaniem. Tłumaczył się i przepraszał, ale właściwie rozmowa wydała się niedokończona, a on nie powiedział nic, co mogłoby to naprawić czy zasugerowac mi, że postara się zmienić, czy że mu zależy.
Teraz to brzmi jakby było bardzo źle, ale właściwie taka gorsza sytuacja pojawiła się dopiero niedawno. Wiadomo, początki minęły. Czy to znak, że trzeba to zakończyć juz teraz?