Kiedy byłam w związku, utrzywałam też dalej kontakt z przyjacielem, o ile mogę go tak nazwać. Wcześniej widzieliśmy się zaledwie kilka razy, ale utrzymywaliśmy kontakt, co najmniej kilka razy w tygodniu pisaliśmy do siebie. Z każdym problemem starał mi się pomagać. Myślę, że w naszej relacji często też flirtowiśmy pod płaszczykiem żartu. Czasem potrafił zapytać kiedy zostawię swojego, żeby mogł mnie legalnie podrywać. Po zerwaniu przyjeżdzał do mnie kilka razy. Później zaprosiłam go na wesele. Ucieszył się ogromnie. Bawiliśmy się świetnie. Od tego czasu minął miesiąc, nie widzieliśmy się. Ciężko znaleźć nam czas na spotkanie, oboje sporo pracujemy, on jeszcze trenuje 4-5 razy w tygodniu. Za każdym razem przekłada spotkanie, coś się zawsze dzieje, to niespodziewani goście z daleka, to musi odwieźć siostrę, a ostatnio dzień przed spotkaniem zatrzasnęły mu się drzwi w samochodzie, a kluczyki zostały w środku. Odzywa się do mnie codziennie, tyle że ze spotkaniami coś nie idzie... I na dodatek coraz rzadziej rozmawiamy tak jak kiedyś. Wiem, że tak naprawdę jest dość nieśmiały w stosunku do kobiet. Nie był nigdy w dłuższym, poważnym związku. Czasem zastanawiam się czy na serio dzieją się te wszystkie sytuacje czy to tylko wymówki... Co myślicie?
Wygląda to raczej na wymówki. A kto proponuje te wszystkie odwołane potem spotkania. On? Proponuje, a potem odwołuje, i tak w kółko?
Zawsze on
Witaj. Myślę, że mogę Ci pomóc, ponieważ z podobnym problemem zmagałem się w czasach studenckich.
Uogólniając jest to facet, który ma problem i musi sobie go przepracować. Przypuszczam, że jest zaangażowany w rozmowy, ale "wymięka" w momencie spotkania? I on może tak robić w nieskończoność. Z jednej strony wie, że chciałby się z Tobą spotkać, a z drugiej w momencie spotkania pojawiają się myśli typu: "w sumie to jest dobrze tak jak jest", "a co jeśli okażę się nieśmiały", "a jeśli coś nie wyjdzie tak jak ona by tego chciała?", "a co jeśli to co ona sobie o mnie myśli ( w kontekście wesela ) stoi w opozycji do tego jak będziemy się dogadywać na spotkaniu i całe wyobrażenie o mojej osobie zniknie?"
Trochę to wygląda tak jakby on szedł do restauracji i za każdym razem wybierał tę samą potrawę - bo w końcu zawsze jest ok. Robi sobie wymówki i boi się zaryzykować.
Co jednak warto zauważyć w momencie, w którym zaprosiłaś go na wesele pojawił się, co tylko może wskazywać na to, że są pewne wartości, których ten człowiek się trzyma. Nie zawiódł Cię i jestem przekonany, że jak nawiążecie lepszą relację, to będzie bardzo oddany.
Jak można rozwiązać Twój problem? Chłopak potrzebuje impulsu. Na tym etapie ( niestety wiem z autopsji ) trzeba pokazać, że zależy Ci na Nim. Warto troszkę pobuszować w jego wartościach i dać do zrozumienia ( Elastycznie!), że Cię zawiódł. Zaproponuj następne spotkanie i powiedz coś co mogłoby dać mu do zrozumienia, że nie chcesz czekać na kolejną wymówkę i że jak on odmówi to i tak się z nim spotkasz
Wiem, że jego zachowanie jest niedojrzałe, ale paradoks tej historii jest taki, że w czasach studenckich miałem współlokatora, którego zachowanie było tożsame z Twoim adoratorem. Dziewczyna, która mu się podobała ( Sic!) starała się wielokrotnie o jego względy, a on przed spotkaniem odmawiał, ale nie dała za wygraną i do dzisiaj są wspaniałą parą.
Pozdrawiam Serdecznie i życzę powodzenia!
Kurcze, dziękuję ogromnie! Żeby nie ta historia, chyba nie zaprosiłabym go już... Dziś w końcu się pojawił, pogadaliśmy szczerze. A na koniec mnie pocałował! ![]()
trzymam kciuki! ![]()
Jest promyk nadzieji!
Trzymam kciuki!