Temat moich rozterek może i zgoła inny, ale patrząc po całości jakoś tutaj mi pasuje.
Dużo w życiu przeszłam, nie ze swojej winy jak i na własne życzenie. Za dużo tego nawet by streścić.
Mam 36 lat i chyba jestem w ciąży, jeżeli to się potwierdzi to chyba szczęście nadal nie jest mi pisane. Nie zrozumiecie mnie źle, po prostu inaczej wyobrażałam sobie dalsze życie. Inaczej chciałam zacząć kolejne rozdziały. To zmieni wszystko.
Mam dwie nastoletnie córki, niedawno odstawiłam tabletki ze względu na coraz gorsze samopoczucie. Chwila nieuwagi i widocznie w myśl zasady, ze gdyby moja głupota umiała latać miałaby skrzydła ..
Nie wyobrażam sobie tego co dalej i nie wiem czy chcę.
I po wszystkim czego doświadczyłam nawet nie mam się komu wygadać.
Żadnej bliskiej osoby, której możnaby się wyżalic ![]()
Chcę rano wstać ze świadomością, ze był to fałszywy alarm, jeśli w ogóle wytrzymam do jutra.
Lubię to forum. Daje i motywację i dużo sensownych porad A także otwiera oczy, nawet jeśli nie podoba nam się cudza krytyka.
A miałam być już tylko mądra ...