złapać klienta - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2016-07-16 23:54:30)

Temat: złapać klienta

Cytat z Wikipedii: [Handel ludźmi to nazwa przestępczego procederu, będącego współczesną formą niewolnictwa. Pod tym pojęciem rozumiano początkowo wyłącznie handel kobietami, zmuszanymi do prostytucji (męskie ofiary wykorzystywane seksualnie to zjawisko niezwykle rzadkie).]

25 września 1926 podpisano w Genewie konwencję w sprawie niewolnictwa. Umowy i międzynarodowe prawo zniosło własność towaru, który stanowili ludzie. Czy w istocie?

Historia (fragment) niespełna trzydziestoletniej kobiety, którą porwano, pozbawiono wolności i godności oraz przemocą zmuszono do prostytucji. Ku przestrodze innym kobietom.
Inspirowana i długo dojrzewająca opowieść na podstawie wątku Anny z naszego forum.
Projekt wspólnego autorstwa i inspiracji trzech osób. Forumowej Summerki, Anny i mój. Za słowa, konstrukcję i efekt końcowy odpowiadam wyłącznie ja i do mnie należy kierować krytykę, którą jak nagie miecze przyjmę za dobrą wróżbę.

Złapać klienta

- A co czujesz teraz, gdy opowiedziałaś o wszystkim, co pamiętasz? - Mężczyzna próbował opanować rosnące w nim napięcie, lecz mimowolne ruchy i nachylenie się w kierunku rozmówczyni, zdradzały niecierpliwość. - Masz kontakt ze swoim ciałem?
- Nie potrzebuję go.

Zanim ciężkie powieki odsłoniły rozmazany kontur sufitowej lampy, poczuła woń wymiocin. Kobietę dręczył ból głowy, który ściskał skronie niczym średniowieczne narzędzie tortur. W ustach miała metaliczny posmak, sklejającą wargi, lepką substancję. Kiedy wzrok zaczął przekazywać do mózgu ostrzejszy obraz, usiadła. Zakręciło jej się w głowie i omal nie wróciła do pozycji leżącej. Zmobilizowała wszystkie mięśnie do utrzymania tułowia w pionie. Pomimo że była zupełnie naga, nie odczuwała chłodu.
Wytężyła umysł, by przypomnieć sobie ostatnie zdarzenia. Rozproszone strzępki obrazów nie tworzyły logicznej całość. Urywki przewijały się, jak sceny filmowe, w których nie mogła grać, nie była przecież aktorką.

Kim zatem była?

Dwudziestoośmioletnią kobietą.  Matką i żoną. Przedstawicielem handlowym w prężnie rozwijającej się hurtowni chemicznej, w której pracował również jej mąż Szymon. Oboje na tych samych stanowiskach, oboje ambitni, pracowici, rywalizujący ze sobą o miano lidera sprzedaży roku i prześcigający się w pozyskiwaniu klientów.
Po co?
Dla prowizji. Dla prestiżu. Dla nowego służbowego samochodu, który otrzymywał najlepszy sprzedawca manionego roku w firmie. Dla raty kredytu. Dla wspólnego, lepszego życia. Rodziny.

Odruchowo zaczęła masować wewnętrzną część uda. Śliwkowy kolor podpowiadał, że miejsce powinno bardzo boleć, ale ją zaprzątało uświadomienie sobie, gdzie jest i jak się w tym miejscu znalazła.
Była w niewielkim pokoju. Dwanaście, góra szesnaście metrów kwadratowych. Ogromne łóżko na środku pomieszczenia. Przy ścianie tapicerowane czerwoną, sztuczną skórą krzesło w stylu późnego Ludwika. Drzwi... Wykończone tym samym materiałem, którego widok bardziej działał na podświadomość, niż tłumił akustykę. Zielona podłoga, nieco wyblakłe, czerwone ściany. Sufit... Spojrzenie na karminowy sufit nie wzbudziło zdziwienia barwą, ale wzmogło uczucie bólu. Jeszcze czuła ból. Czuła go zamkniętymi drzwiami, zamalowanymi na czerwień, podobną tej na ścianach, szybami okna i kratami. Kratami, nie chroniącymi przed intruzem, lecz zamontowanymi od wewnątrz pokoju.

Zamek w drzwiach zazgrzytał. Do pomieszczania wszedł mężczyzna. Wiedziała, że był silny bez spoglądania na sylwetkę.
Podszedł. Pochwycił w kościstą dłoń jej kasztanowe włosy i zmusił ją do spojrzenia w twarz swego oprawcy. Szyderczy grymas satysfakcji wykrzywił jego usta. Rozpiął ciemną saszetkę przymocowaną do pasa i wyjął z niej strzykawkę z igłą.
„Znowu to dziadostwo” - pomyślała. Nie miała już siły protestować przed zastrzykiem, który odbierał jej świadomość. Był lepszy, niż rzeczywistość.
Brak oporu z jej strony, powstrzymał zamiar mężczyzny, nie dostała w żyłę. Powoli rozchylił jej uda. Poczuł opór, ale nie wpadł w szał i nie zaczął katować jej jak wcześniej. Wyjął z tylnej kieszeni spodni fotografię i przystawił do oczu kobiety.

„Boże, Igorek!” - pomyślała.

Zdjęcie zostało zrobione kilka miesięcy wcześniej na basenie aqua centrum w ich rodzimym miasteczku. Pamiętała dokładnie. Kilka dni wcześniej kupili wodoodporny aparat cyfrowy. Po powrocie do domu z rodzinnej wyprawy Szymon udostępnił fotki na Facebooku, zanim zdążyła zaprotestować, że dziecko tylko w kąpielówkach, że nie chce, by pół miasta wiedziało, jak spędzają wolny czas.
Co tam, że prawie nago, ważne, że znajomi poznają możliwości nowego gadżetu, pozazdroszczą zdolnego syna, który pływa jak ryba i pięknej żony. Niech zazdroszczą.

Splunęła mężczyźnie w twarz.
- Ty pierdolony pedofilu! - krzyczała. - Uduszę cię skurwielu własnymi rękami! - Poderwała się z łóżka i ruszyła w jego kierunku. - Będziesz się smażył w piekle zboczeńcu!
Oprawca w tym momencie wykazał się wyjątkowym opanowaniem, przewidział jej reakcję. Energicznie wydobył broń, którą trzymał za pasem spodni na plecach i przystawił do zdjęcia dziecka. Ten sam rewolwer, którym kilkanaście godzin wcześniej mierzył do niej, i którego lufę skierowała na własne czoło, żeby pokazać, że nie zależy jej na takim życiu, został wymierzony w jej dziecko. Nie rozumiała słów oprawcy, ale wiedziała, że spełni groźbę. Jej spuchnięte powieki, wylew w oku, krwawiąca, rozcięta warga, wykręcony nadgarstek, niezliczone ilości siniaków na całym ciele, którym wcześniej rzucano jak dziecinną kukłą, i nabrzmiałe, otarte do krwi łono były namacalnym dowodem jego brutalności.

Klęknęła przed katem, sięgnęła do jego rozporka, z którego wydobyła męskość i wzięła do ust.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: złapać klienta

Przypuszczam ze porwano 30 letnią kobietę z dzieckiem ponieważ potrzebny był później argument nie do odrzucenia.
Z tego wynika że była wczesnej obserwowana przez porywaczy.
I być może porywacz był tą samo osobą która później przewija się w tych scenach.
Ta "zgoda" w zasadzie może powstać w zupełnie innych okolicznościach , bez nawet tego porwania.

Trudno powiedzieć czy porwanie to podkład całej historii.
I czy ten podkład uzasadnia cała historie - pokazanie finalnej sceny.
Scena końcowa mogła wystąpić bez porwania, a argumenty mogły być inne.
Tak wiec w zasadzie nie jest to o porwaniu.
A raczej chyba o podejmowaniu decyzji. A może o przybliżeniu sposobu w jaki ta decyzja powstaje , a  może o "rozgrzeszeniu" ?
Trudno powiedzieć o czym to dokładnie ma być.

Jedną z nielicznych zalet głupoty jest to , że nie można nią się zarazić.

3 Ostatnio edytowany przez Summerka (2016-07-17 10:00:26)

Odp: złapać klienta
ewelinaL napisał/a:

Projekt wspólnego autorstwa i inspiracji trzech osób. Forumowej Summerki, Anny i mój.


Nie bądź taka skromna, nie jestem współautorką, może  w niewielkim stopniu inspiratorką ;)Uważałam, że warto poruszyć taki temat, trochę w inny sposób niż miało to miejsce w wątku  Anny.

kwadrad napisał/a:

I być może porywacz był tą samo osobą, która później przewija się w tych scenach.
Ta "zgoda" w zasadzie może powstać w zupełnie innych okolicznościach, bez nawet tego porwania.


Jakie okoliczności masz na myśli?

4

Odp: złapać klienta
Summerka napisał/a:
ewelinaL napisał/a:

Projekt wspólnego autorstwa i inspiracji trzech osób. Forumowej Summerki, Anny i mój.


Nie bądź taka skromna, nie jestem współautorką, może  w niewielkim stopniu inspiratorką ;)Uważałam, że warto poruszyć taki temat, trochę w inny sposób niż miało to miejsce w wątku  Anny.

I kto tu grzeszy skromnością?
Być może dla Ciebie kilobajty korespondencji mają małe znaczenie, mi bardzo pomogły.

5

Odp: złapać klienta
ewelinaL napisał/a:
Summerka napisał/a:
ewelinaL napisał/a:

Projekt wspólnego autorstwa i inspiracji trzech osób. Forumowej Summerki, Anny i mój.


Nie bądź taka skromna, nie jestem współautorką, może  w niewielkim stopniu inspiratorką ;)Uważałam, że warto poruszyć taki temat, trochę w inny sposób niż miało to miejsce w wątku  Anny.

I kto tu grzeszy skromnością?
Być może dla Ciebie kilobajty korespondencji mają małe znaczenie, mi bardzo pomogły.

Jeśli tak, to wypada się cieszyć.

Wracając do tekstu, to, żeby się wytłumaczyć, dlaczego akurat ten temat, sięgnę do statystyk dotyczących handlu ludźmi z 2014 r.(Statystyki dotyczące handlu ludźmi w Polsce w 2014 roku (RC), Onet,pl)
103 osoby w Polsce otrzymały status pokrzywdzonego w prokuratorskich postępowaniach dotyczącego przestępstwa handlu ludźmi - wynika z raportu MSW o stanie bezpieczeństwa w Polsce w 2014 r. Warto wiedzieć, że wykrywalność tego typu przestępstw jest mała, a kary dla przestępców, biorąc pod uwagę ogromną krzywdę ofiar, stosunkowo niskie, bo obejmują zagrożenie więzieniem od 3 do 15 lat.
Straż Graniczna w 2014 roku zidentyfikowała 48 osób jako potencjalne ofiary handlu ludźmi. Byli to głównie cudzoziemcy (21 obywateli Filipin, 6 - Sri Lanki, 5 - Ukrainy, 4 - Wietnamu, 4 - Bułgarii, 3 - Rumunii, 1 - Kenii) oraz 4 Polacy. Szacowana liczba ofiar na świecie to 30 milionów, w tym 15 tysięcy w Polsce. A nikt nie wie, ile ofiar jest w rzeczywistości, bo pokrzywdzeni nie zgłaszają przestępstw w obawie o życie własne i rodziny.

Jak widać, jest to proceder, który wciąż nie traci  na aktualności.

6

Odp: złapać klienta
ewelinaL napisał/a:

Projekt wspólnego autorstwa i inspiracji trzech osób.

"Projekt" czyli opowiadanie stworzone w jakimś konkretnym celu? By zaznajomić większą grupę ludzi z tym problemem, skłonić kobiety do większej ostrożności poprzez dosłowne, drastyczne sceny, wyzierający zewsząd ból, poniżenie itp. które pobudzając bardziej wyobraźnię niż suche statystyki, mają szansę bardziej dotrzeć do ludzi ?
Jeśli tak, to jest to jakiś pomysł... Dla mnie osobiście forma jest zbyt "ciężka", nie muszę czytać czegos takiego, żeby sobie wyobrazic takie sytuacje i poczuć w efekcie niemal fizyczny ból.
Ale ludzie są różni i cytując tego ojca, którego historię wspomniałem w wątku Anny (kierowca który zabił mu syna rozmawiał wtedy przez komórkę) -"wystarczy, żeby sens jego przekazu dotarł ( i zadziałał/uratował) choćby do jednej osoby na sali, a on poczuje, że zrobił co należało".
Przy okazji dygresja- on prelekcje w szkołach zaczynał od puszczenia muzyki, tej której słuchał jego syn kiedy doszło do wypadku. Na mnie to zadziałałoby chyba równie mocno co zdjęcia zmasakrowanej w wyniku wypadku osoby.

7

Odp: złapać klienta
Naprędce napisał/a:

(...)
"Projekt" czyli opowiadanie stworzone w jakimś konkretnym celu? By zaznajomić większą grupę ludzi z tym problemem, skłonić kobiety do większej ostrożności poprzez dosłowne, drastyczne sceny, wyzierający zewsząd ból, poniżenie itp. które pobudzając bardziej wyobraźnię niż suche statystyki, mają szansę bardziej dotrzeć do ludzi ?
Jeśli tak, to jest to jakiś pomysł... Dla mnie osobiście forma jest zbyt "ciężka", nie muszę czytać czegos takiego, żeby sobie wyobrazic takie sytuacje i poczuć w efekcie niemal fizyczny ból.
Ale ludzie są różni i cytując tego ojca, którego historię wspomniałem w wątku Anny (kierowca który zabił mu syna rozmawiał wtedy przez komórkę) -"wystarczy, żeby sens jego przekazu dotarł ( i zadziałał/uratował) choćby do jednej osoby na sali, a on poczuje, że zrobił co należało".
Przy okazji dygresja- on prelekcje w szkołach zaczynał od puszczenia muzyki, tej której słuchał jego syn kiedy doszło do wypadku. Na mnie to zadziałałoby chyba równie mocno co zdjęcia zmasakrowanej w wyniku wypadku osoby.

Dobrze ująłeś/określiłeś odczucia czytelnika, bo właśnie takich doznałam, czytając rano powyższy tekst "Projektu".
Nie byłam w stanie odnieść się do niego... Teraz weszłam w wątek, żeby przeczytać opinię innych, jaka będzie ich reakcja, ale samego tekstu już ponownie nie przeczytam.

Dla mnie, znakomitą fabułą dla tego rodzaju przekazu/ostrzeżenia kobiet przed zagrożeniem porwań, stanowi historia Anny.
Może tutaj należy szukać inspiracji.

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

8

Odp: złapać klienta
Summerka napisał/a:
ewelinaL napisał/a:

Projekt wspólnego autorstwa i inspiracji trzech osób. Forumowej Summerki, Anny i mój.


Nie bądź taka skromna, nie jestem współautorką, może  w niewielkim stopniu inspiratorką ;)Uważałam, że warto poruszyć taki temat, trochę w inny sposób niż miało to miejsce w wątku  Anny.

kwadrad napisał/a:

I być może porywacz był tą samo osobą, która później przewija się w tych scenach.
Ta "zgoda" w zasadzie może powstać w zupełnie innych okolicznościach, bez nawet tego porwania.


Jakie okoliczności masz na myśli?

Nie wiem czy to warto rozwijać ten temat.
To jest chyba niepotrzebne.

Jedną z nielicznych zalet głupoty jest to , że nie można nią się zarazić.

9

Odp: złapać klienta
Naprędce napisał/a:

Jeśli tak, to jest to jakiś pomysł... Dla mnie osobiście forma jest zbyt "ciężka", nie muszę czytać czegos takiego, żeby sobie wyobrazic takie sytuacje i poczuć w efekcie niemal fizyczny ból.
Ale ludzie są różni (...)

No właśnie, są różni. Na przykład dla mnie forma jest w porządku, bo choć wyobraźnię mam podobno niezłą, to temat sam w sobie narzuca mocną formę przekazu. W końcu taka jest ta rzeczywistość. Gdyby było zbyt lekko, to chyba czułabym jakąś niespójność.

Znalazłam natomiast kilka błędów interpunkcyjnych, na przykład w zdaniu "Był lepszy, niż rzeczywistość" przecinka być nie powinno. Choć oczywiście interpunkcję pod lupę można wziąć na samym końcu.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

10

Odp: złapać klienta
Olinka napisał/a:

... temat sam w sobie narzuca mocną formę przekazu. W końcu taka jest ta rzeczywistość. Gdyby było zbyt lekko, to chyba czułabym jakąś niespójność.

No zgadzam się. Jesli już decydować się na taką formę, to tak to powinno wyglądać. W każdym razie ja innego pomysłu nie mam póki co, ale dziewczyny mają więc nie ma problemu.
Chcialem powiedzieć, że skoro ludzie są różni to jesli waga tematu jest tak ważna, to trzeba -chcąc nie chcąc- eksploatować wszystkie mozliwe formy przekazu by zmaksymalizować szansę dotarcia do nich, nawet te "najcięższe".

11

Odp: złapać klienta

Zauważ, że napisałam "dla mnie forma przekazu jest w porządku", bo oczywiście jak najbardziej rozumiem, że inni mogą oczekiwać czegoś innego.

Kocham kino, ale żeby film na dłużej utkwił w mojej pamięci, to na ekranie muszę zobaczyć coś mocnego, co wywoła silne emocje, przy czym nieważne w jakim pójdą kierunku, ważne jest natężenie. Czytając tekst jakby automatycznie przekładam go na filmowy obraz. Oczywiście wiele treści może być ukrytych, nie wszystko musi być pokazane wprost i dosłownie, mało tego, nawet wolę, kiedy pojawia się coś w nieco zawoalowanej, skłaniającej do reflekcji i przemyśleń formie, w której każdy może znaleźć i wychwycić coś innego, pokusić się o własną interpretację. W tym temacie - ponownie powtórzę, że moim zdaniem smile - chodzi o to, aby gdzieś pojawiło się wzmocnienie. 

Niestety nie znam historii Anny, ale odszukam ją. Być może wówczas spojrzę na temat nieco inaczej.

Naprędce napisał/a:

Chcialem powiedzieć, że skoro ludzie są różni to jesli waga tematu jest tak ważna, to trzeba -chcąc nie chcąc- eksploatować wszystkie mozliwe formy przekazu by zmaksymalizować szansę dotarcia do nich, nawet te "najcięższe".

Podpisuję się smile.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

12

Odp: złapać klienta

Bardzo uważnie czytam Wasze wypowiedzi i wierzcie mi na słowo, że z nich czerpię. Podpowiadają one, czego oczekujecie.

Przyznaję, że fragment jest ciężki w odbiorze i pisząc go zdawałam sobie z tego sprawę. Chciałam wstrząsnąć czytelnikiem, czy mi się udało - sami oceńcie.

żyworódka napisał/a:
Naprędce napisał/a:

(...)
"Projekt" czyli opowiadanie stworzone w jakimś konkretnym celu? By zaznajomić większą grupę ludzi z tym problemem, skłonić kobiety do większej ostrożności poprzez dosłowne, drastyczne sceny, wyzierający zewsząd ból, poniżenie itp. które pobudzając bardziej wyobraźnię niż suche statystyki, mają szansę bardziej dotrzeć do ludzi ?
Jeśli tak, to jest to jakiś pomysł... Dla mnie osobiście forma jest zbyt "ciężka", nie muszę czytać czegos takiego, żeby sobie wyobrazic takie sytuacje i poczuć w efekcie niemal fizyczny ból.
Ale ludzie są różni i cytując tego ojca, którego historię wspomniałem w wątku Anny (kierowca który zabił mu syna rozmawiał wtedy przez komórkę) -"wystarczy, żeby sens jego przekazu dotarł ( i zadziałał/uratował) choćby do jednej osoby na sali, a on poczuje, że zrobił co należało".
Przy okazji dygresja- on prelekcje w szkołach zaczynał od puszczenia muzyki, tej której słuchał jego syn kiedy doszło do wypadku. Na mnie to zadziałałoby chyba równie mocno co zdjęcia zmasakrowanej w wyniku wypadku osoby.

Dobrze ująłeś/określiłeś odczucia czytelnika, bo właśnie takich doznałam, czytając rano powyższy tekst "Projektu".
Nie byłam w stanie odnieść się do niego... Teraz weszłam w wątek, żeby przeczytać opinię innych, jaka będzie ich reakcja, ale samego tekstu już ponownie nie przeczytam.

Dla mnie, znakomitą fabułą dla tego rodzaju przekazu/ostrzeżenia kobiet przed zagrożeniem porwań, stanowi historia Anny.
Może tutaj należy szukać inspiracji.

Historia Anny, jest inspiracją do tego projektu. Wprawdzie nie jest on biernym odzwierciedleniem przeżyć Anny, ale zadziałała, jak główny impuls.
Pomyślałam, że warto opowieść rozszerzyć i pokazać wariant kobiety, której nie udało się wyrwać z rąk porywaczy.

Olinka napisał/a:

Znalazłam natomiast kilka błędów interpunkcyjnych, na przykład w zdaniu "Był lepszy, niż rzeczywistość" przecinka być nie powinno. Choć oczywiście interpunkcję pod lupę można wziąć na samym końcu.

Ach, ta interpunkcja mad Będę skrupulatniej redagować teksty. Dziękuję.

13

Odp: złapać klienta

Olinka, Ty zgadzasz sie ze mną, ja z Tobą, dziewczyny niech piszą a kto chce będzie czytał ;)

14 Ostatnio edytowany przez Summerka (2016-07-24 14:32:23)

Odp: złapać klienta
żyworódka napisał/a:
Naprędce napisał/a:

(...)
"Projekt" czyli opowiadanie stworzone w jakimś konkretnym celu? By zaznajomić większą grupę ludzi z tym problemem, skłonić kobiety do większej ostrożności poprzez dosłowne, drastyczne sceny, wyzierający zewsząd ból, poniżenie itp. które pobudzając bardziej wyobraźnię niż suche statystyki, mają szansę bardziej dotrzeć do ludzi ?
Jeśli tak, to jest to jakiś pomysł... Dla mnie osobiście forma jest zbyt "ciężka", nie muszę czytać czegos takiego, żeby sobie wyobrazić takie sytuacje i poczuć w efekcie niemal fizyczny ból.
Ale ludzie są różni i cytując tego ojca, którego historię wspomniałem w wątku Anny (kierowca który zabił mu syna rozmawiał wtedy przez komórkę) -"wystarczy, żeby sens jego przekazu dotarł ( i zadziałał/uratował) choćby do jednej osoby na sali, a on poczuje, że zrobił co należało".
Przy okazji dygresja- on prelekcje w szkołach zaczynał od puszczenia muzyki, tej której słuchał jego syn kiedy doszło do wypadku. Na mnie to zadziałałoby chyba równie mocno co zdjęcia zmasakrowanej w wyniku wypadku osoby.

Dobrze ująłeś/określiłeś odczucia czytelnika, bo właśnie takich doznałam, czytając rano powyższy tekst "Projektu".
Nie byłam w stanie odnieść się do niego... Teraz weszłam w wątek, żeby przeczytać opinię innych, jaka będzie ich reakcja, ale samego tekstu już ponownie nie przeczytam.

Dla mnie, znakomitą fabułą dla tego rodzaju przekazu/ostrzeżenia kobiet przed zagrożeniem porwań, stanowi historia Anny.
Może tutaj należy szukać inspiracji.

Żyworódko, wiele kobiet wychowanych na bajkach typu: "żyli długo i szczęśliwie", ma dziwne wzorce polegające na oczekiwaniu na królewicza. Wierzą, że zjawi się ktoś, kto bezinteresownie wybawi ich z kłopotów finansowych i rozwiąże problemy emocjonalne.
Ponadto w przypadku braku pracy, niemożności spłacenia kredytu czy kupna mieszkania kobiety decydują się  na zagraniczny wyjazd i nieludzkie warunki.
Wątek Anny jest tajemniczy, nie wszyscy wierzą, że przypadek Anny jest prawdziwy. Jest tam sporo znaków zapytania. Anna twierdzi, że została porwana.  W naszej społeczności niestety często przypisuje się winę poszkodowanej. Celebrytami stają się przestępcy. Może warto się dowiedzieć, jak chronić siebie i bliskich przed zagrożeniami?
Ewelina zamieściła fragment, obarczając mnie mylnie współautorstwem, który mi także nie przypadł do gustu, mimo, że sama zachęcałam do stworzenia opowiadania. Wyobrażałam sobie  właśnie, że to będzie tekst, który łatwo i przyjemnie się czyta. Jak zrozumieć ostrzeżenie, kiedy nie można dobrnąć  do końca tekstu? Mniemam, że są tu czytelnicy, którzy nie mogą się doczekać dalszego ciągu opowieści.

Olinko, dołączam się do głosu Naprędce, że kto chce, będzie czytał.

15 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2016-07-26 22:14:33)

Odp: złapać klienta
Summerka napisał/a:

Ewelina zamieściła fragment, obarczając mnie mylnie współautorstwem, który mi także nie przypadł do gustu, mimo, że sama zachęcałam do stworzenia opowiadania.

ewelinaL napisał/a:

Projekt wspólnego autorstwa i inspiracji trzech osób. Forumowej Summerki, Anny i mój. Za słowa, konstrukcję i efekt końcowy odpowiadam wyłącznie ja i do mnie należy kierować krytykę

Najmocniej przepraszam za swoją nadinterpretację i prostuję, że wymienione osoby motywowały mnie do podjęcia tematu, za co jestem wdzięczna, aczkolwiek nie miały wpływu na konstrukcję i efekt końcowy.

Kolejny fragment:

Imprezę z okazji odebrania nowego, służbowego samochodu za wyniki sprzedaży Anna organizowała trzeci rok z rzędu. Wiedziała, czego może się spodziewać po większości z członków zespołu. Pomimo gratulacji i słów uznania wyczuwała zazdrość, którą starała się ignorować. Pracowała ciężko na swoją pozycję i rozumiała, że inni również nie czekają z założonymi rękami na mannę z nieba.
Spotkanie odbywało się w oddalonym o zaledwie dwa kilometry od ich domu lokalu, lecz ona nalegała na pokonanie odległości samochodem.
- Nie będę deptać po mieście w szpilkach! Jedziemy autem – stanowczo zaoponowała, gdy mąż zaproponował spacer. - O taksówce nawet nie wspominaj. Szastać kasą, też nie mam zamiaru.
Nie pojmował jej rozumowania. Uczczenie sukcesu w towarzystwie wszystkich przedstawicieli handlowych było firmową tradycją i żaden z liderów nie żałował na ten cel pieniędzy. Wybieranie własnego pojazdu, zamiast drinka w miłym gronie w obliczu znacznie poważniejszych wydatków, trąciło sknerstwem. Dziwił się również, że kobieta, która spędza ponad sześć godzin tygodniowo ćwicząc fitness i pływanie, nie ma ochoty przejść się pieszo. Pomimo że nie dostrzegał logiki w fanaberiach żony, odpowiadała mu rola pasażera, dlatego nie nakłaniał jej do zmiany zdania.
- I tak nie planowałam pić. Nie chcę tracić wolnego dnia na leczenie kaca. Będę miała wymówkę, że prowadzę – wyjaśniła, jakby wiedziała o czym myśli.
Siedzieli już w samochodzie, gdy zamiast odpalić silnik zawiesiła wzrok na widoku przed sobą.
- Ania! – sprowadził ją na ziemię. - Zapomniałaś czegoś? Spóźnimy się.
- Nie, nie zapomniałam. Podziwiam nasz dom – powiedziała. - Jak to możliwe, że spełniamy wszystkie nasze marzenia w zaplanowanym czasie? - Przekręciła kluczyk w stacyjce.
- Determinacja i konsekwencja. Należy wyznaczać sobie cele i uparcie je realizować – stwierdził.
- Szymonie Wysocki, proszę mi tu nie wyskakiwać z gadką rodem ze szkoleń. Jedziemy świętować, więc wrzuć na luz i ani słowa o pracy, bo cię uduszę. - Chwyciła jego ciemne, związane w kitek włosy i energicznie szarpnęła.
- Ej! - Przytrzymał jej rękę. - Pani Wysocka! Proszę nie strofować męża i wrzucić bieg, bo nigdy nie dotrzemy do pubu. Rusz kucyki pod tą nowiutką maską, a mój zostaw w spokoju. Jestem z ciebie dumny, wiesz?
- Wiem. - Nachyliła się w jego kierunku, żeby podziękować za uznanie całusem, który w rezultacie zmienił się w namiętny pocałunek.

Anna czuła się miło zaskoczona, gdy otrzymała od koleżanek i kolegów po fachu kwiaty oraz, żartobliwie zapakowany w pierwszą stronę gazetki z oferowanymi przez nich na co dzień produktami, upominek. Udała dziecięce zaciekawienie i z pasją rozerwała papier. W pudełku znajdował się zestaw marki Parker. Pióro i długopis.
- Dziękuję wam – powiedziała do obserwujących jej reakcję gości. - Jestem wzruszona, to miło z waszej strony. - Otarła dowód uniesienia, zanim rozmazał makijaż.
- Uznaliśmy, że już nikomu nie oddasz tytułu. Głupio wygląda, jak najlepsza z nas podpisuje umowy zwykłą reklamówką z logiem firmy – odezwał się Franek, najstarszy stażem pracy. Jego słowa windowały grzecznościowy gest do prawdziwego uznania.
Biesiada przebiegała w rozluźnionej atmosferze i gdy już wszystko wskazywało, że nic nie popsuje zabawy, pomiędzy nią i Szymonem doszło do sprzeczki. Powodem była fotograficzna relacja z imprezy na FB. Setny raz tłumaczyła mężowi, że nie chce, by wszyscy znajomi znali jej życie prywatne. Szymon argumentował, że jeśli nawet uszanuje jej zdanie, to i tak ktoś z obecnych udostępni zdjęcie, na którym zostanie odznaczona. Chociaż uważała, że niegrzecznie wypada używanie telefonu w towarzystwie, w kwestii znaczników przyznała mu rację.
- Wyjdźmy na chwilę – zaproponował – wyjaśnię ci.
Gdy znaleźli się na wewnętrznym ganku kompleksu, na który składał się hotel, restauracja, pizzerina i pub, Szymon wytłumaczył, że od godziny negocjuje z natrętnym klientem. Właściciel autohandlu i myjni samochodowej pod dumną nazwą „Auto-spa” nalegał na spotkanie z samego rana. Chciał złożyć zamówienie na środki chemiczne przed wyjazdem, który mu niespodziewanie wypadł. 
- Przepraszam. Zauważył, że jestem zalogowany i napisał do mnie. – Zaplótł ręce wokół jej tali i ucałował w szyję. - Wyjeżdża jutro – zerknął na zegarek - właściwie już dziś, na dwa tygodnie do Niemiec i prosił, żebym wpadł.
- O której? - wietrzyła podstęp.
- Siódmej rano. Pojedziesz ze mną? Nie będę mógł prowadzić.
- To za pięć godzin! - Odrzuciła jego ręce. - O nie! Nie wrobisz mnie w to. Mam wolny dzień! Chcę się wreszcie porządnie wyspać i spędzić trochę czasu z Igorkiem.
- Proszę. - Pochwycił ją za rękę. - To ważny klient. Upycham mu dwadzieścia procent mojej sprzedaży. - Uniósł jej dłoń i ucałował. Jego brązowe oczy spoglądały na nią wyczekująco z godnym bezdomnego szczeniaczka wyrazem. - Posprzątam cały dom, odbiorę Igora od rodziców i zrobię obiad.
- Umyjesz okna? - Z trudem hamowała rozbawienie, które malowało się na jej twarzy. - I zrobisz pranie?
- Co tylko zechcesz. - Jego dłonie ponownie spoczęły na jej talii. - Zgódź się, proszę. - Poczuła jego ciepły oddech przy uchu.
- Nie boisz się, że ci przejmę klienta? - droczyła się. - Wygląda na to, że będę musiała do niego pojechać sama, bo ty będziesz bardzo zajęty.

16 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2016-07-31 15:18:46)

Odp: złapać klienta

Przeczytałem jednak (przez palce ;) Będę czekał na ciąg dalszy.

ewelinaL napisał/a:

- A co czujesz teraz, gdy opowiedziałaś o wszystkim, co pamiętasz? - Mężczyzna próbował opanować rosnące w nim napięcie, lecz mimowolne ruchy i nachylenie się w kierunku rozmówczyni, zdradzały niecierpliwość. - Masz kontakt ze swoim ciałem?
- Nie potrzebuję go.

Ten fragment to rozmowa PO ? Z policjantem, psychologiem?
Ogólnie tak to widzisz? Czyli PO, a potem retrospekcja tak?

17

Odp: złapać klienta

Trafione w dziesiątkę. Nie chcę zanudzić czytelnika na śmierć, więc kombinuję;)

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018