Witam, nie przypuszczałem, że też napisze i będę potrzebował pomocy od was Kobiety. Przejdę do sedna..
Mam 27 lat i od 4 lat jestem w związku z dziewczyną. Rok temu zaręczyliśmy się, wybraliśmy przed ostatnią sobotę lipca tego roku jako dzień naszego ślubu. Od połowy marca słyszę od niej, że Kocha mnie, ale nie jest do końca pewna tego ślubu, że jak by była możliwość to przeniosła by ten dzień o kilka miesięcy. Mamy wszystko zapięte na ostatni guzik, pozostaje tylko czekać na ten dzień. Jestem lojalny wobec niej, nie spotkałem się i nie zapoznałem żadnej nowej dziewczyny by nie robić jej powodów do zazdrości (teraz dostrzegam, że był to błąd), ona miał kilka epizodów z nowymi znajomościami, ale wybrała mnie
W zeszłym tygodniu wyjechaliśmy na nad morze bo święto przypadło i był dodatkowy dzień wolnego do spędzenia czasu razem. Po przyjeździe na miejsce poszliśmy zjeść do lokalu. Podczas rozmowy dowiedziałem się, że nie muszę już rozmyślać nad nią. Zastanowiło mnie to stwierdzenie i dociekałem, o co jej chodzi, ale okręcała w żarty wszystko. Po południu poszliśmy na plażę poleżeć i ogrzewać ciała promieniami słonecznymi. Tam rozmawialiśmy o różnych sprawach jak i również o tym przypadku podczas jedzenia. Wspomniała, że kocha mnie, że jestem zajebistym facetem i ogólnie komplementy lecz boi się, że mój charakter się zmieni po ślubie (a podobno nie jest zły jak to mówiła, mam humory ale to jak każdy i staram się isc naprzód nie patrząc wstecz). Kolejne dni były już ok, tak jak dawniej z miłością i namiętnością. W sobotę wracaliśmy, zostałem na noc bo w niedziele jechaliśmy z jej rodzicami do moich w odwiedziny. Po drodze podrzuciliśmy jeszcze jedno zaproszenie ślubne. Podczas rozmowy z rodzicami tematy, które nie dawały jej spokoju wcześniej, uspokoiły ja. Zadowolona była, cieszyła się. Czułem mega szczęście i wielką miłość.
Poniedziałek już do pracy to wiadomo obowiązki i kolejne myśli..a przez to poznała kolesia na czacie w necie (o tym zaraz). Wieczorem chciała doładować sobie konto do fona z banku, ale jej coś nie szło..wcześniej przez miesiące jej sam robiłem, a w poniedziałek nawet nie prosiła jak zapytałem (coś ją zmieniło, myślałem co to lub kto). Wtorek czyli wczoraj rano tylko 2 min telefon, że jedzie do pracy i po 14, 1:30 telefon. Tylko tyle kontaktu. Dzwoniłem i dzwoniłem, sms wysyłałem, nic. W słuchawce automat, że użytkownik rozmawia. Ile można, 2-3 godz bez przerwy? W końcu zadzwoniła i oznajmiła mi, że miała tel wyłączony, moja informacja z automatem, że rozmawia z kimś zbiła ją z tropu. Wpadła, nie wiedziała co ma powiedzieć. Wywęszyłem sposobami, że faktycznie od wczorajszego wieczora nawiązuje znajomość i to do godzin późnych, a mnie zbywała, że idzie się umyć i, że się później odezwie...później się odezwała, sms Dobranoc przed 24. Nie podobne do niej.. Dzisiaj ponad 80 sms wymienionych z kolesiem i łącznie ok 150 min rozmowy!!! Nieźle. Ze mną 40. Widać, że w pracy się nudzi...że pochłonęła się bez reszty tej znajomości. Dzwoniąc do niej oznajmia mi, kocha mnie nadal choć nie tak mocno jak wcześniej, zastanawia się czy da rade ze mną i na obecną chwilę wydaje mi się że chyba nie.. Musi przemyśleć i w sobote jak się zobaczymy to porozmawiamy na poważne a do tego czasu mamy zostać bez kontaktu!! Kolejna dziwna sytuacja. Z faktu, że mało mieliśmy kontaktu napisałem na dobranoc, a ona pożegnała mnie słowami "Mieliśmy nie utrzymywać kontaktu..Ale jakoś trudna nie odpowiedzieć na wiadomość od Ciebie..." Cios w twarz.
Jeszcze wcześniej podczas wyjazdu miała imieniny, kupiłem jej prezent, który nie okazał się niespodzianką. Perfumy dostała, których nie może przyjąć ode mnie bo za drogie, że mam zwrócić je bo się wykosztowałem..Przykrość mi zrobiła i nawet się tym jakoś nie przejeła. Kolejny policzek. Pogodzony z faktem i zamiarem oddania po chwili widzę, że rozpakowuje go i psika się. Dziwne zachowanie. Zmiana decyzji, co ona sobie myślała?
Mieszkamy 120 km od siebie, widujemy się w weekendy. Chcieliśmy siebie bo te km były już uciążliwe więc zaręczyliśmy się. Na niecałe 2 miesiące przed ślubem zmiana zdania i ogólnie nie wie co ma robić. Co mam począć w tej sytuacji?
Po co dodatkowo te zaproszenie zawieźliśmy w niedzielę skoro na wyjeździe była już niepewna?
Rozumiecie Kobiety o co naprawdę chodzi?
Jestem w nerwach, zasnąć nie mogę, myślę o niej, tęsknie i bardzo kocham...boje się że podziękuje mi w sobotę bo boi się przyszłości.. Niedorosła do małżeństwa?
Proszę o porady co robić! Pozdrawiam
1 2016-06-01 01:15:56 Ostatnio edytowany przez Check2 (2016-06-01 01:26:08)
Przygotuj się na odwołanie ślubu i być może ciężki czas dla Ciebie. Dziewczyna zachowuje się dziwnie, a przede wszystkim okłamała Cię.
Nie wiem w jaki sposób zdobyłeś informacje o ilości sms-ów i godzinach rozmów z kimś, skąd wiesz, że to mężczyzna? Może rozmawiała z przyjaciółką i dzieliła się wątpliwościami.
Dziwne jest jej zachowanie, po 4 wspólnych latach nagle przed ślubem odwidziało jej się? Niestety tak bywa, nie ma sensu na siłę dążyć do ślubu gdy jedna ze stron ma takie obawy.
Nie dobijaj się do niej, skoro ona tego nie chce. Przykre to, ale musisz poczekać na jej ruch i przygotować się na niemiłą niespodziankę, którą zapewne przeczuwasz.
Witam, nie przypuszczałem, że też napisze i będę potrzebował pomocy od was Kobiety. Przejdę do sedna..
Mam 27 lat i od 4 lat jestem w związku z dziewczyną. Rok temu zaręczyliśmy się, .... ona miał kilka epizodów z nowymi znajomościami, ale wybrała mnie
4 lata w związku, zaręczyny a dziewczyna miała kilka ,,epizodów,,
nie ma co rozrywkowa dziewczyna
Przykro mi to pisać, ale najważniejszą rzeczą do zrobienia teraz jest ODWOŁANIE ŚLUBU.
A resztę ustalisz już z nią... choć według mnie nie ma co ustalać - zdradziła Cię (może nie fizycznie, ale to dalej zdrada), nie szanuje Cię, mówi Ci wprost, że nie jest pewna swoich decyzji - bez sensu tracić czas na kogoś takiego.
Chłopaku po pierwsze jak panna Cię zostawiła w taki sposób to znaczy że Cię nie kocha i chciała się od Ciebie uwolnić
Po drugie...
Sorry kolego, ale pokazywałeś jej, że jesteś pipa i tyle..
W trakcie związku tolerowałeś jej wyskoki, no to masz to co masz..
Wbij sobie do głowy, że dla niej mężczyzną nie jesteś i nigdy nie byłeś. Gdyby było inaczej, nie było by takiej akcji..
Trzymała Ciebie w rezerwie, w międzyczasie szukając prawdziwego faceta..
Widocznie wcześniej nie trafiła lub facet się nie określił, więc jej zgoda na ślub..
W myśl zasady: na bezrybiu i rak ryba..
Odwolaj ślub..
Dla tej pani zniknj...
Na zawsze,
Wyliż się z ran, w tym czasie ciężka praca nad sobą..
Abyś znowu nie trafił na jej podobną..
Laska czytelnie, wyraźnie pokazuje Ci, że wyszła ze związku i ma gdzieś co czujesz i myślisz.
Uwolniła się od Ciebie i kiedy Ty siedzisz i kombinujesz co ona czuje i myśli, jej to wisi..
Ciebie i twoich uczuć w tym układzie po prostu nie ma a to że ją kochasz, że Ci się coś tam wydaje i że czekasz, dla niej jest bez znaczenia.
Co widać, słychać i czuć..
Nie pozwól jej zrobić z siebie kolejny raz rezerwisty!
Nie wiem czy da radę odzyskać kasę, ale to co stracisz teraz to ułamek tego, co byś stracił już mając ją za żonę..
Zamiast rozpaczać, ciesz się!
Bo właśnie odzyskałeś wolność ..
Epizodem okreslilem jej zabawe w czaty a pozniej krótkoterminowe pisanie z dwoma facetami. Po mojej prosbie zakonczyla znajomosci. Miesiac temu rozwozilismy zaproszenia, dlaczego wtedy nie okreslila sie, kochala i oklamywala. Oszukiwala mnie.
Nagle stala sie Pania, Dama i gdy jej wymysly i opinie nie podobaly mi sie choc dazylem do kompromisu, mowila ze nie pasujemy do siebie, nasze charaktery sa inne. Wczesniej bylo ok, dlatego nie potrafie zrozumiec dlaczego teraz a nie wczesniej mnie tak potraktowala? W sobote mamy sie zobaczyc, kontaktowac sie, czy czekac ? Nerwy mna miotaja, pracowac nie moge, 3 godz spie i jestem zmeczony tym jej zachowaniem.
skoro już cie zdradza to co będzie po slubie?
Do lekarza, skoro nie dajesz rady. Na pewno coś Ci zapisze
Co do kontaktu.
Olej ją. Pod żadnym pozorem nie dzwoń do niej, ani nie próbuj się kontaktować!
Tak jak pisałem, odwołać ślub i imprezę..
Poinformuj swoich rodziców o decyzji.
Nie daj się namówić na ślub.
Bo to nie oni z nią będą żyli, tylko Ty
Nie zastanawiaj się nad nią, skup się na sobie..
To nie jest materiał na żonę,
Ona cały czas jest na etapie poszukiwania i jak tylko znajdzie, spusci Ciebie niczym wodę w toalecie
Czy to teraz, czy jak będziesz jej mężem, to nastąpi.
Masz to jak w banku..
Swoje musisz odcierpieć, Jak szybko to minie?
Od Ciebie tylko zależy.
Zero kontaktu, zero telefonów , zero tolerancji..
Gdybyś zamiast prosić o zerwanie tych kontaktów, zdrowo ją przeczołgał i zerwał wtedy z nią byłbyś już w innym miejscu i w innym czasie..
Wyciągnij wnioski dla siebie na przyszłość, zacznij się wreszcie szanować i nie popełnieniaj drugi raz tych samych błędów.
Pod żadnym pozorem nie proś, nie blagaj ani jej nie przepraszaj.
Nie daj się jej ponizyc..
Dla niej już nie istniejesz,
Nie interesuj się już co robi, z kim pisze, do kogo dzwoni..tak jak napisałem, skup się wyłącznie na sobie
Lepiej odwołać ślub teraz niż później być nieszczęśliwym. Ale nie rób niczego pochopnie. Porozmawiaj z nią o tym szczerze i na spokojnie (wiem, że nie zawsze się da). Jeśli oboje dojdziecie do wniosku, ze to nie ma sensu... Cóż. Pozostaje dalej szukać
Kto naciskał na ślub? Ty czy ona? Przypuszczam, że Ty, a jej nie wypadało odmówić? Ty wymyśliłeś zaproszenia, naciskałeś, to twój pomysł?
Dlaczego jesteś tak bardzo zaangażowany, a ona nie? Dlaczego kupujesz drogie perfumy a ona nie może ich przyjąć? Nie wyglądacie jak dwie połówki, ale jak osobni ludzie którzy siebie nie znają.
Mieszkaliście razem? Bierzesz ślub z osobą z którą nie mieszkałeś? Czyli bierzesz ślub z obcą osobą? Jesteś pewien co robisz?
Dziękuje za wszelkie przejawy pomocy, dziękuje każdemu wam z osobna i proszę o więcej by mniej bolało.
Nie jest mi łatwo rozliczyć 4 lata razem. Byłem jej wierny i lojalny. Długo nie byłem ufny wobec nowych kobiet po wcześniejszej zdradzie. Ale po 4 miesiącach znajomości zostaliśmy parą.
After
Widzę, że nie patyczkujesz się ze mną i nie przebierasz w słowach, to dobrze, trzymaj tak bo muszę się pozbierać. Muszę się skupić na sobie, chcę iść na siłownie by odstresować się, dać wycisk bo dawno nie byłem.
Muszę znaleźć zajęcie po pracy by nie ocipieć bo nerwicy już wcześniej się dorobiłem. Nauka tańca to dobry pomysł? Jakieś pomysły jeszcze? Squash?
j.grodowska89
W sobotę będziemy rozmawiać bo się umówiliśmy już wcześniej, do tego czasu nie będę się odzywał..Kurcze nie wiem jak się przygotować do tego spotkania, co się wydarzy niekontrolowanego.
Gary
Ślub był naszym wspólnym pomysłem bez nacisku, szczęśliwi byliśmy na myśl o tym, że za kilka miesięcy będziemy razem, że nie będziemy już dojeżdżać do siebie i widywać się tylko na weekend. Najwidoczniej przerosło ją to wszystko, zmiana stanu cywilnego, zmiana domu, szukanie pracy i bojaźń o to czy mój charakter się nie zmieni po ślubie..same obawy. Wiecznie myśli i sobie układa wszystko, dąży do idealnego związku.
Zaproszenia wspólnie przygotowaliśmy, jeszcze w niedzielę jedno daliśmy. Po co to było skoro nie była pewna. Angażowaliśmy się tak samo, nie było przewagi na którąś z osób. Perfumy dostała na imieniny, zresztą dwa lata temu takie same otrzymała. Z tym, że wtedy zachwyciła się, a teraz tydzień temu nawet nie podziękowała, tylko oznajmiła, że nie może przyjąć ich ode mnie bo za drogie są. Jak bym za 25 zł kupił to ta sama gatka by powstała. Przecież byłem jej facetem, a nie kumplem. Najwidoczniej już wtedy byłem dla niej kumplem. W takim razie po co ciągła rodziców swoich na spotkanie do moich, skoro wiedziała czego chce ode mnie lub i nie...
Mieszkaliśmy razem rok temu przez trzy miesiące. Pracowała i było w porządku. Mówiła, że brakowało jej tego czasu razem spędzanego. Nie jest dla mnie obcą osobą. Nadal ją kocham mimo tych krzywd wyrządzonych.
Chciałbym pokazać jej błąd jaki uczyniła, tylko jak? Poprzez rozstanie?
Chciałbym by poczuła na własnej skórze czego się dopuściła.
Życzę jej dobrze z całego serca bo ją kocham, ale chciałbym by ją ktoś zranił w taki sam sposób jak ona mnie!!
Nadal potrzebuje waszej pomocy by stanąć na nogi mocniejszym i mądrzejszym. Proszę by ten wątek nie upadał!!
Ślub był naszym wspólnym pomysłem bez nacisku, szczęśliwi byliśmy na myśl o tym, że za kilka miesięcy będziemy razem, że nie będziemy już dojeżdżać do siebie i widywać się tylko na weekend.
Oboje szczęśliwy, czy tylko Ty? Wiesz... może ona ma co innego w głowie niż Ty myslisz że ma.
Najwidoczniej przerosło ją to wszystko, zmiana stanu cywilnego, zmiana domu, szukanie pracy i bojaźń o to czy mój charakter się nie zmieni po ślubie..same obawy.
Nie wierzę w te słowa, nie wierzę że ją przerosło.
Wiecznie myśli i sobie układa wszystko, dąży do idealnego związku.
Skoro tak to dlaczego rozwoziła zaproszenia na ślub? Jak dopiero dąży do celu...
Po co to było skoro nie była pewna. Angażowaliśmy się tak samo, nie było przewagi na którąś z osób.
Po co skoro nie była pewna? A jesteś pewien, że nie naciskasz jej psychicznie. Innymi słoowy czy nie robisz opresji w stylu, że jeśli ona coś nie zrobi tak jak byś chciał, to jest Ci przykro, czyli jesteś nieszczęśliwy i ją tym nieszczęściem obarczasz i ona po prostu nie chce Ci robić przykrości?
Perfumy dostała na imieniny, zresztą dwa lata temu takie same otrzymała. Z tym, że wtedy zachwyciła się, a teraz tydzień temu nawet nie podziękowała, tylko oznajmiła, że nie może przyjąć ich ode mnie bo za drogie są. Jak bym za 25 zł kupił to ta sama gatka by powstała. Przecież byłem jej facetem, a nie kumplem. Najwidoczniej już wtedy byłem dla niej kumplem. W takim razie po co ciągła rodziców swoich na spotkanie do moich, skoro wiedziała czego chce ode mnie lub i nie...
Albo ona była kompletnie niedojrzała, a Ty tego nie widziałeś, albo jej się teraz coś w głowie poprzestawiało. Ślub należy chwilowo odwołać.
Mieszkaliśmy razem rok temu przez trzy miesiące. Pracowała i było w porządku. Mówiła, że brakowało jej tego czasu razem spędzanego. Nie jest dla mnie obcą osobą.
Ufff... no to chociaż tyle.
Chciałbym pokazać jej błąd jaki uczyniła, tylko jak? Poprzez rozstanie?
Chciałbym by poczuła na własnej skórze czego się dopuściła.
Życzę jej dobrze z całego serca bo ją kocham, ale chciałbym by ją ktoś zranił w taki sam sposób jak ona mnie!!
No włąśnie.. nie dajesz jej wolności, tylko wymagasz. Masz problem też sam z sobą.
Powiem Ci co zrobić... Najpierw powiedzieć jej, że nie jesteś pewien czy ona chce tego ślubu, bo to/tamto/siamto. Ona nie zaprotestuje zdecydowanie. Powiedzieć jej wtedy, że na razie odkładacie ślub na jakiś czas. Odwołać ślub. Stać się bierny. Myśleć o życiu bez niej. Zaczniesz się oddalać. Wtedy ona czym prędzej przybiegnie od Ciebie, ALBO (!!!) będzie zadowolona że jesteś dalej i dalej i dalej... Po jakimś czasie wasza relacja będzie jak zwiędła róża. Zwiędłe róże wyrzuca się do kosza. Tak zrobisz i będziesz wolny. Jest nadzieja, że ONA (= tak ona) nie da tej róży zwiędnąć. Ty NIC nie możesz z tym zrobić. Nie zmusisz jej do działań.
Wciąż przypuszczam, że jesteś natarczywy, nie dajesz wolności i ona została przymuszona do ślubu. Z kolei ona jest lekkoduchem i zepsuła swój związek.
Check2, jej zachowanie i postawa faktycznie może świadczyć o niedojrzałości. Jednak niedojrzałość nie równa się nieuczciwości. Ona po prostu Cię oszukała i nadal to robi.
Ona nie jest jedyną osobą, która krótko przed ślubem zaczyna mieć wątpliwości, czy to z powodu partnera, czy własnych lęków i obaw, tylko, że o tym należy rozmawiać.
Tymczasem ona kręci coś i z kimś za Twoimi plecami, rozsyła zaproszenia na ślub którego nie ma zamiaru wziąć. To dość perfidne zachowanie, bez względu na wiek i okoliczności.
Różne otrzymujesz tutaj rady,m.in. przełożenie ślubu, podjęcie próby bycia nadal razem i czekanie...na co?
Ja radzę Ci, żebyś mimo uczucia jakim ją darzysz, zastanowił się czy warto marnować czas i nerwy na życie z taką osobą.
Sobotnie spotkanie może rozwiązać problem ślubu i Waszego związku (ona wprost powie, że wycofuje się i rozstaje się z Tobą), ale też możesz po nim zostać w rozkroku, bo panienka zaproponuje przerwę, przyjaźń itp. a Ty zakochany będziesz się miotał, starał.
Uważam, że problem ewentualnego "zastępcy" (jeśli takowy istnieje) jest drugorzędny, głównym problemem jest jej postawa; oszustwo, lekceważenie Ciebie i Twoich uczuć.
Moja rada - uciekaj, odcierp, pogódź się z rzeczywistością, spotkasz lepszą.
Nie wina kolesia (Twoja). Kolejna panna co ma gar spier*(*&((&. Małpa sie jednej galezi nie pusci, poki drugiej nie zlapie. Kopnij ja mentalnie, niech spada na drzewo. Szkoda Twojego czasu. Zero litosci, kobiety jej nie maja.
Od ok roku nie sypia sama. W sensie gdy nastaje noc to drży, boi sie co będzie w nocy, że coś przyjdzie, jakieś lęki, obawy. Prosiłem ją by udała się do specjalisty bo dorosła kobieta nie może sypiać ze swoją matką bądź siostrą lub bratem. Wkur... mnie ta sytuacja. Skoro sypia z nimi to równocześnie może spać z każdym, byle w nocy był ktoś obok. Schizofrenia? Zdarzały się napady agresji. Jakieś tupanie i wymachiwanie rękoma, histeryczka. Nawet jej ojciec był świadkiem jak dała mi w nos, w skutek czego nastąpiło krwawienie, zakryłem się dłoniami, a ojciec na to że M..... się popłakał. A wcale tak nie było. Zero reakcji z jego strony, jawne przyzwolenie na agresje. Jej nawet wstyd nie było jak zauważyła, że ojciec patrzy. Zero, nawet przepraszam nie było!
Zdaję sobie sprawę, że jej "miłość" wygasła w niedzielę, nadzieja na miłość. Otóż dowiedziała się, że nie dostaniemy od moich rodziców pieniędzy na nowe mieszkanie, że musi przetrzymać w domu. Była możliwość zapisania drugiego mieszkania na mnie, ale jej to nie odpowiadało bo mieszkanie było za stare i trzeba byłoby włożyć dużo pieniędzy w remont. Więc wpadła na pomysł bo źle zrozumiała wypowiedź mojej mamy, że to oni tam pójdą, my pomożemy w remoncie, a my pozostaniemy sami s dużym domu!! Czaicie, jaki trzeba mieć tupet by móc tak mówić. Jej rodzice milczeli, przyjechali widocznie razem z nią się dowiedzieć czy dostanie dom czy też tylko 20m2 pokój kompletnie odremontowany, przygotowany do zaadoptowania wg jej wizji bo taka była umowa między nami. Nawet nie interesowała się wcześniej jak on wygląda, jakie kolory ścian wyszły. Nic, nawet w niedzielę nie wykazała zadowolenia. Przy stole była spięta i mało komunikatywna. Czekała na moment kiedy będzie mogła się wykazać swoim egoizmem i swoim "ja", bo jej się należy.
Dochodzę do wniosku, że to materialistka, ale zawsze liczy ile ma pieniędzy i na co wydała. Nic nie osiągnęła w rozmowie z rodzicami, więc całkowicie mnie zlała. Dlatego szukała na czatach nowej znajomości, by nowemu gościowi zajmować czas w dzień i w nocy, gdy nie może spać bo ma mega wiele myśli i pomysłów na życie. Dość wykorzystywania mnie i oszukiwania!
Zataiłeś ważne rzeczy od początku tego wątku. Straciłem czas...
Powiem jedno: żadna miłość u Was, ani partnerstwo nawet...
Bez odbioru, bye, bye...
Facet, uciekaj od niej jak najszybciej. Jak byłem młody i głupi, to miałem podobny przypadek, no może nie aż tak ciężki, ale podobny mimo wszystko. I się ożeniłem. Zyskałem tyle, że mam bagaż cennych życiowych doświadczeń, parę lat w plecy i jestem szczęśliwym rozwodnikiem.
A mój przypadek był mimo wszystko lżejszy. Weź to pod uwagę.
Od ok roku nie sypia sama. W sensie gdy nastaje noc to drży, boi sie co będzie w nocy, że coś przyjdzie, jakieś lęki, obawy. Prosiłem ją by udała się do specjalisty bo dorosła kobieta nie może sypiać ze swoją matką bądź siostrą lub bratem. Wkur... mnie ta sytuacja. Skoro sypia z nimi to równocześnie może spać z każdym, byle w nocy był ktoś obok. Schizofrenia? Zdarzały się napady agresji. Jakieś tupanie i wymachiwanie rękoma, histeryczka. Nawet jej ojciec był świadkiem jak dała mi w nos, w skutek czego nastąpiło krwawienie, zakryłem się dłoniami, a ojciec na to że M..... się popłakał. A wcale tak nie było. Zero reakcji z jego strony, jawne przyzwolenie na agresje. Jej nawet wstyd nie było jak zauważyła, że ojciec patrzy. Zero, nawet przepraszam nie było!
Zdaję sobie sprawę, że jej "miłość" wygasła w niedzielę, nadzieja na miłość. Otóż dowiedziała się, że nie dostaniemy od moich rodziców pieniędzy na nowe mieszkanie, że musi przetrzymać w domu. Była możliwość zapisania drugiego mieszkania na mnie, ale jej to nie odpowiadało bo mieszkanie było za stare i trzeba byłoby włożyć dużo pieniędzy w remont. Więc wpadła na pomysł bo źle zrozumiała wypowiedź mojej mamy, że to oni tam pójdą, my pomożemy w remoncie, a my pozostaniemy sami s dużym domu!! Czaicie, jaki trzeba mieć tupet by móc tak mówić. Jej rodzice milczeli, przyjechali widocznie razem z nią się dowiedzieć czy dostanie dom czy też tylko 20m2 pokój kompletnie odremontowany, przygotowany do zaadoptowania wg jej wizji bo taka była umowa między nami. Nawet nie interesowała się wcześniej jak on wygląda, jakie kolory ścian wyszły. Nic, nawet w niedzielę nie wykazała zadowolenia. Przy stole była spięta i mało komunikatywna. Czekała na moment kiedy będzie mogła się wykazać swoim egoizmem i swoim "ja", bo jej się należy.
Dochodzę do wniosku, że to materialistka, ale zawsze liczy ile ma pieniędzy i na co wydała. Nic nie osiągnęła w rozmowie z rodzicami, więc całkowicie mnie zlała. Dlatego szukała na czatach nowej znajomości, by nowemu gościowi zajmować czas w dzień i w nocy, gdy nie może spać bo ma mega wiele myśli i pomysłów na życie. Dość wykorzystywania mnie i oszukiwania!
Ślub chciał z nią brać!
![]()
Dżizas! Widzisz i nie grzmisz!
Check,
Na ten moment o czym chcesz z nią rozmawiać?
Miej klasę i nie gadaj z nią.
Tak jak napisałem, dla niej od tego momentu nie istniejesz.
Ona Cię po prostu nie chce, albo inaczej- chce nie Ciebie..
Jak widzisz, nie pomyliłem się, gdy pisałem, że po ślubie możesz stracić jeszcze więcej niż to co poszło na przygotowania do ślubu...
Przestań po cichu mieć nadzieje że coś się zmieni,
Nic się nie zmieni jeśli Ty nie zmienisz swojego postępowania.
Z faktami się nie polemizuje -
Moment w którym ona uznała że jesteś miękki to był ten moment, kiedy uznała że może Cię zdradzić i miała rację biorąc pod uwagę Twoją reakcje i to jak całą sytuację ogarnąłeś (można śmiało powiedzieć, że wcale)
To bowiem ona dyktowała warunki, nie Ty..
Coś ją spotkało, gdy się dowiedziałeś o jej flirtach?
No właśnie..
Odwołaj ślub, odetnij się, zrób coś swojego, wyłącznie dla siebie..
Nawet mi się nie waż prosić jej rodziny o pomoc,
Nie upokarzaj się teraz bo potem jak Ci przejdzie to uczucie, a przejdzie, będziesz sobie pluł w brodę.
Nie ponizaj się więcej próbami umawiania się z nią i zacznij budować podwaliny pod swoją nową drogę.
Bez niej
Wiem jakie to jest ciężkie ale to co w tej chwili masz zamiar zrobić to wybitnie upokarzające
Żeby była jasność..
Ja tego nie potępiam.
Rozumiem że cierpisz i kochasz ale to do niczego dobrego Ciebie nie prowadzi
Powiem Ci co będzie jeśli teraz będziesz za nią latał.. Najpierw będzie Cię zwodziła, może nawet zostanie Twoją żoną, aby w końcu powiedzieć Ci "spierdalaj desperacie".
Zostaw ją teraz samą z tym balaganem, w jaki Ciebie wpakowała..
Narobiła syfu, niech teraz to sprząta ..
Ty zajmij się wyłącznie sobą..
Pozdro..