Ostatnimi czasy życie seksualne z narzeczoną drastycznie się zmieniło. Oznajmiła mi, że:
- Nie cierpi jak bawię się jej pośladkami - źle się jej to kojarzy przez byłego, uznaje to za poniżające - zamiast tego mam większą uwagę skupić na jej piersiach i udach ( ma zajebiste pośladki i nie potrafię sobie odmówić przyjemności miętoszenia ich)
- Nie cierpi robienia mi loda ( myślałem, że to lubi) i będzie robić to sporadycznie i tylko ze względu na mnie
- Zero analu ( pomimo tego, że robiliśmy płytki wcześniej i wydawało się być świetnie) bo to jest nienormalne i obrzydliwe ( były ją skrzywdził robiąc to w ten sposób)
Przyznam, że osłupiałem i wciąż jestem zaskoczony. Nie wiem skąd to się nagle wzięło, bo robiliśmy te wszystkie rzeczy i wyglądało na to że jest jej z nimi świetnie. Zastanawiam się skąd to się jej wzięło. Pytam ale nie dostaję, żadnej innej odpowiedzi ponad to że czuję się z tymi rzeczami niekomfortowo i to ją poniża.
Do tego nie dopuszcza mojej dominacji i sama przejmuję cały czas kontrolę.
Nagle seks stał się dużo mniej satysfakcjonujący i nie wiem jak to naprawić. A z jej strony nagle pojawiły się same opory. Coś czego nie było na początku.