Witam kochane kobietki.
Chciałabym byście opowiedziały mi o tym czy miło u was miejsce plamienie implantacyje i jak ono przebiegało.
Ja miałam takowe w pierwszej ciąży. Było to zaledwie kilka kropel w dniu spodziewanej miesiączki.
Ale słyszałam o takich, które trwają nawet kilka dni.
Piszę, bo właściwie mam spory problem. Nie staramy się o dziecko, ale zdaża nam się współżyć bez zabezpieczeń.
Sytuacja jest na tyle niecodzienna, że 12.04 dostałam miesiączkę a tydzień później kolejną.
Pomyślałam - Spoko, zdarza się. Może zmęczenie, może hormony.
Ale w piątek pojawiło się u mnie dziwne brązowe plamienie. Czasem nie ma go wcale, czasem jest go trochę więcej. Jako, że jest to dość irytujące co kilka (2-3) godzin przemywam się w misce. Przed chwilą po umyciu (nie czytajcie jeśli obrzydzają was takie rzeczy), w misce pływało dość dużo brązowych skrzepów krwi. Czy któraś z was miała podobnie?
Przez to krwawienie jestem już potwornie zmęczona a hormony prowadzą mnie przez złoś do płaczu na radości kończąc.
Wieczorem wizyta u Pani ginekolog (dzięki Bogu, wróci dla mnie z majówki).
Myślicie, że można wykluczyć ciąże czy iść przed wizytą na bete?