Witam, przejdę od razu do konkretów- przeczytałam rozmowę mojego faceta na fb. Nie linczujcie mnie za to,nie będę się tłumaczyć, czemu itd. nieważne.
Po wyszukania hasła kluczowego znalazłam starą rozmowę faceta z jego kumplem. Dodam, że jesteśmy w związku ok. roku łącznie, na początku byłam trochę niezdecydowana, nasza relacja była taka jak pary, ale jednak oficjalnie nie byliśmy razem. Pokręcone trochę, ale on od początku mówił, że nie podda się, bo nigdy nie spotkał takiej kobiety jak ja, że tylko ja się dla niego liczę itp.
Wracając, do rozmowy z jego kumplem, to było jakiś rok temu, rozmawiali o mnie w skrócie, okazało się że wpadłam w oko temu koledze, pytał się, czy między nami już zaawansowany związek, na poważnie. zaproponował, że skoro jestem jeszcze niezdecydowana , to on by chciał mnie lepiej poznać. Wyobrażacie sobie, że mój facet jakoś ostro na to nie zareagował? To tak jakby moja koleżanka powiedziała, żebym odstąpiła jej mojego faceta.,..
Mało tego, to co najbardziej mnie zszokowało, on mu zaproponował, że może go zeswatać z inną dziewczyną, opisywał, że jest bardzo fajna bla bla. Późniejsza rozmowa chyba przeniosła się na smsy z tego co zrozumiałam. Ale oczywiście wyżej w skrzynce była konwersacja z tą dziewczyną...
Nie wierze po prostu, że sam do niej napisał, zagadując. Jeszcze z jakimś tekstem do niej, że jest sliczna... Gadka szmatka, nie czytałam wszystkiego, ale zauważyłam, że rozmowa była jednorazowa, bo ona później przestała ją kontynuuować i wtedy mój facet już nic nie pisał.
Dodam, że wtedy niby oficjalnie nie byliśmy razem, ale było to dosyć zaawansowane, np. on jeszcze miesiąc przed tą rozmową z nimi powiedział, że mnie KOCHA.
Zraniło mnie to, niby rok temu, na dzień dzisiejszy związek stał się już poważny, mieszkamy razem, nie ogląda się za innymi, nie pisze z tego co widziałam, powtarza nadal jaka jestem ważna dla niego, troszczy się o mnie, planujemy przyszłość.
Więc może i rok temu miałam wątpliwości, ale sam twierdził, że tylko mnie chce, że nie widzi świata poza mną, a jednak napisał sobie awaryjnie do jakiejś dziewczyny zaproponowanej przez kumpla. W czasie, gdy starał się o mnie i mówił jak to sobie życia beze mnie nie wyobraża. W życiu nie spodziewałabym się czegoś takiego po nim. Chciał mnie zamienić na inną, a mnie 'obracałby' jego kolega?
Teraz myślę sobie, ciekawe co by było gdyby ta dziewczyna była chętna na dalsze rozmowy, kontynuowała ją ... Jechał by na dwa fronty, czy stwierdził, że to jednak nie to (ze mną).Czuje się teraz jakby był ze mną z braku lepszej opcji.
Jeszcze taki istotny fakt, to mówimy sobie o wszystkim i pamiętam jak dziś, że mój facet wtedy, zapytał mnie, czy ten jego kolega do mnie coś pisał, gdy zapytałam czemu miałby pisał, to powiedział, że wie, że podobam się jemu, ale wybił mu to już głowy mówiąc, że jestem zajęta i po prostu chciał się upewnić.
Potrzebowałam się wygadać, co z tym zrobić? Od przeczytania tego, chodzi mi to po głowie, jestem jakaś smutna. Wiem, że teraz nie zrobiłby takiego czegoś, wiele się zmieniło, ale skoro wtedy, twierdził, że jestem dla niego całym światem, że nie mógłby życ beze mnie,a pisał do jakieś dziewczyny za namową kolegi...