Witajcie. Jestem tu nowa i chciałabym przeczytać Wasza opinie o mojej sytuacji.
Z mężem jestem 12 lat. Mamy 3 letnia córkę.
Nasze małżeństwo było zawsze burzliwe, oboje jesteśmy mocnymi charakterami, chociaż ja bardziej uległa i gotowa na kompromisy.
Mąż to imprezowicz, który tez lubi byc w domu. Jakby dwie twarze.
Nigdy, ale to nigdy nie dawał mi powodów do zazdrości. Zawsze o mnie dbał, dawał dowody miłości, jak przeskrobał, to przepraszał i starał sie nie popełniać błędów. Poza tym podczas rożnych imprez nigdy nie interesowały go inne kobiety, nigdy tez nie zauważyłam, żeby inne kobiety go w ogóle interesowały. Nigdy tez nie przyłapałam go na klamstwie. Żyliśmy sobie fajnie, mamy dom, pieniądze i niczego nam nigdy nie brakowało.
Aż tu na raz mąż zaczął mnie unikać. Trwało to dwa tygodnie. Nie chciał odpowiadać na pytania dlaczego. Potem wyjaśnił mi, ze nie lubi naszego zycia, chce czegoś innego, życie jest za krótkie, trzeba korzystać. Poza tym nie kocha mnie, ale szanuje, bo jestem dobra matka i kobieta, ale nie dla niego. Po kilku dniach od tego wyznania wyprowadził sie. Podejrzewałam, ze kogoś poznał. Zablokował telefon hasłem i to mi dało do myślenia. Odwiedzał dziecko codziennie. Pytał jak sie czuje. Był miły. Starał sie byc moim kolega. Trwało to miesiąc. Wyjechał do pracy za granice i wtedy do mnie zadzwonił, ze poznał kobietę. Spotykał sie z nią do wyjazdu do pracy (przez miesiąc). Powiedział, ze dała mu to czego ja nie chciałam (w łożku), ale zrozumiał, ze ja jestem dla niego najważniejsza i popełnił wielki błąd. Mówi mi wiele dobrych rzeczy: ze jestem najważniejsza, jedyna, nie potrafi beze mnie żyć i takie tam.
Jego nie ma, bo pracuje za granica. Wroci za dwa miesiące. Poprosił byśmy poszli na terapie małżeńska. Zgodziłam sie, ze to zrobimy. Aktualnie rozmawiamy o codzienności. Ten temat i temat tej drugiej zostawiłam na spotkanie twarzą w twarz. On obiecał, ze zrobi wszystko by mnie odzyskać i byśmy żyli dalej razem. Ja z kolei uprzedziłam go, ze nie wiem czy będę potrafiła mu wybaczyć.
W głowie mi sie nie mieści jak mógł spotykać sie z kimś skoro tak bardzo mnie kocha. Nie wiem jak mam wybaczyć, jak go dotknąć, kochać sie z nim, skoro był z inna i tak mnie zranił.... Bardzo cierpię nadal. Wiem, ze nikt mi nie poradzi co robić. Bo taki wniosek muszę sama wysunąć, ale noże znajda sie kobiety, które powiedzą mi ze były w podobnej sytuacji i jak ich życie potoczyło sie dalej. No i kobiety, które powiedzą co myślą o mojej sytuacji.
Pozdrawiam