Toksyczny związek? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1 Ostatnio edytowany przez martino87n (2016-01-23 18:00:21)

Temat: Toksyczny związek?

Witam serdecznie. To mój pierwszy post tutaj, nie wiem czy w dobrym miejscu, ale innego lepszego na pewno nie znalazłem. W sumie forum dla kobiet, a ja właśnie jako mężczyzna potrzebuję Waszego spojrzenia na mój związek. Wszyscy moi znajomi są jednomyślni w ocenie mojego związku, ale ja czuję, że muszę to przelać tutaj i dowiedzieć się czegoś więcej od Was.

Mam 29 lat. W związku od sierpnia 2015. Swoją kobietę poznałem w pracy. Pracowaliśmy razem od roku, ale nigdy nie mieliśmy ze sobą styczności, dopiero w sierpniu zaczęliśmy przed pracą rozmawiać i bardzo nam się to spodobało. Do tego stopnia, że zaprosiłem ją na spotkanie poza pracą do kawiarni. Było rewelacyjnie, spędziliśmy tam całe popołudnie, rozmowa tak się toczyła na każdy temat, że nie chcieliśmy się rozstać tamtego wieczoru. To była sobota. Potem w poniedziałek i następne dni spotykaliśmy się rano w pracy ale każde z nas podświadomie chciało spotykać się także po pracy i tym razem to ona zaprosiła mnie i tak się wszystko zaczęło. Każdego dnia spędzaliśmy wspólne wieczory na osiedlu, na spacerach itp. Ona zawsze lubiła wypić piwko a ja niestety ze względów zdrowotnych nie mogłem, ale jej to nie przeszkadzało. Dogadywaliśmy się praktycznie bez słów. Niecodzienna sprawa. Po dwóch tygodniach zaprosiła mnie do siebie, przeczuwała bowiem, że nie traktuje jej jak koleżanki, ale że chciałbym żebyśmy stworzyli trwalszą relację. Podczas spotkania u niej pytała mnie o moje poprzednie związki, powiedziałem jej wszystko o sobie, długo rozmawialiśmy, oznajmiłem jej, że szukam kobiety i że ona mi się bardzo podoba nie tylko fizycznie, ale samo nasze porozumienie jest dobrym prognostykiem. Z kolei ona (lat 24), opowiedziała mi o swoich związkach. Mówiła, że miała 15 facetów. Coś mi nie grało bo w tym wieku taka liczba to dla mnie lekki szok, no ale byłem nią zafascynowany i nie zwracałem na to uwagi. Powiedziała wtedy, że mam jej obiecać, że się w niej nie zakocham. Odparłem, że nie mogę obiecać, bo to nie ode mnie zależne, ale miłość nie wybiera. Wtedy usiadła obok mnie i skończyło się to seksem. Następnego dnia mieliśmy jakiegoś kaca moralnego, ale ciągnęło nas do siebie, i zaczęliśmy spotykać się jeszcze częściej i tym razem zawsze u niej. Seks był co prawda kwestią dominującą, ale po dwóch tygodniach powiedziałem jej, że chciałbym żeby była moją kobietą bo nią się zainteresowałem i jej chcę poświęcać swój czas. Potrzebowała czas do namysłu i po krótkich przemyśleniach się zgodziła. To była sielanka. Wspaniałe wieczory razem, całe weekendy, całe noce. Super czas, super porozumienie i te same poglądy na wiele spraw. Zakochałem się do szaleństwa. Ona mówiła, że także. Zawsze planowaliśmy nasze spotkania już na kilka dni do przodu, widywaliśmy się zaś każdego dnia, tylko robiliśmy to w różnych miejscach. Raz jakaś knajpka, potem dom itp. Czekałem na nią zawsze rano na przystanku w drodze do pracy. Pewnego razu gdy wysiadałem z tramwaju ona czekała już na mnie i zanim zdążyłem się z nią przywitać oznajmiła, że "dziś się nie widzimy, jutro zresztą też". Takim grzmiącym tonem. Zapytałem o co chodzi a ona na to, że ma inne plany i chce się spotkać z kolegą a następnego dnia z koleżankami na piwo. Zapytałem jaki kolega itp bo nic mi nie było wiadomo na ten temat, oznajmiła, że ma wielu kolegów i będzie im poświęcała czas. Nie spodobało mi się to więc zapytałem czy chciałaby gdybym ja nagle wyjechał z takim tekstem, że mam wiele koleżanek i zamierzam im poświęcać czas. Temat od razu zmieniła na inny i ten dzień był pierwszym kiedy się pokłóciliśmy. Wieczorem jechałem do kolegi a ona napisała smsa, że odwołała spotkanie i chce widzieć się ze mną. Ja głupi od razu odwołałem spotkanie z kumplem i pojechałem do niej, ale myślę, że powinienem podjąć inną decyzję, bo postąpiła niesłusznie. Następnego dnia też nie poszła nigdzie z koleżankami tylko była ze mną. Rano chciałem ją zawsze na przystanku pocałować, przytulić, ale ona uciekała i mnie odpychała, mówić, że blokuję jej przestrzeń. Dziwiło mnie to, przecież to normalne, była moją kobietą. Zepchnąłem to jednak w głąb siebie. Moja dziewczyna lubi alkohol, uwielbia imprezy co weekend, poza tym jest narcystyczna. Kocha swój wygląd. Owszem, jest mega atrakcyjna, ale rozdmuchała to do maksimum. Stąd od zawsze lubiła pokazywać swoje wdzięki na imprezach, tam też podrywała facetów, była z każdym przez trochę czasu i szukała nowego. Tak mijało jej życie. Podobno to ja miałem być pierwszym na poważnie. Uwierzyłem w to. Nie chciałem żeby chodziła na imprezy i robiła to co dotychczas, bo byłem zazdrosny i wydaje mi się, że mając chłopaka powinna była zrezygnować z wychodzenia na parkiet by faceci ją macali. Ja nie mogę pić bo choruję i już na samym początku powiedziałem jej, że nie chodzę do klubów bo to nie jest miejsce dla mnie, mogę iść do pubu posiedzieć przy soku dla towarzystwa ale klub mi nie leży. Ona zgodziła się i powiedziała, że zrezygnuje z imprez klubowych dla dobra naszego związku i mojego spokoju umysłu. Wobec czego spotykaliśmy się na domówkach z jej znajomymi. Niestety banda alkoholików którzy piją do urwania filmu i nie mają umiaru. Bywałem tam bo robiłem to dla niej. Dla niej siedziałem do 3 w nocy na domówce w weekend podczas gdy musiałem wstawać o 6 rano do pracy. Prosiła mnie o to bym z nią chodził więc się godziłem. Takich wypadów nie było może zbyt wiele bo najczęściej spędzaliśmy czas razem, ale ona zawsze piła piwo sama. Stopniowo zaczęło coś się psuć, jakoś od końca października. Ja zakochany po uszy, pisaliśmy ze sobą całe dni smsy, tematy się nigdy nie kończyły, ale ona coraz częściej robiła bezpodstawne fochy. Miała swoje humorki, swoje gierki. Podchodziłem do niej na ulicy gdy mieliśmy się spotkać a ona odsuwała się na bok i gdy pytałem ją co się dzieje to odpowiadała po chamsku, tak jakbym to ja był temu winien. Wtedy nie można było się z nią w ogóle porozumieć bo była opryskliwa. Po jakimś czasie jej mijało, ale regularnie co dwa tygodnie lub tydzień była kłótnia o nic. Wtedy ona mnie obrażała licznymi epitetami a ja się broniłem i gdy to robiłem to mnie oskarżała że źle postępuję. Że nie powinienem odpierać jej ataków, ale raczej starać się ją ugłaskać. Stopniowo coraz częściej padały teksty, że idzie z kolegą do kina lub na imprezę. Mówiłem jej, że te tematy dawno obgadaliśmy i że tak być nie powinno. Wtedy zmieniała temat i odmawiała spotkań, ale pisali do niej non stop jacyś goście, jej dawni partnerzy i niestety dowiedziałem się, że spotykała się też z kobietą na seks. Ja nawet na to przymknąłem oko, bo nie robiła tego od kiedy byliśmy w związku, ale tamta dziewczyna non stop do niej wypisywała smsy że ją kocha. Byłem lekko zszokowany bo jestem konserwatystą w tym względzie. Dodatkowo moja kobieta powiedziała mi, że w przeszłości zdradzała swoich partnerów gdy się jej nudzili lub gdy nie spełniali jej łóżkowych potrzeb. Coraz bardziej miałem negatywny obraz jej osoby. Zapewniała mnie, że mnie kocha i że nie potrzebuje innego bo zaspokajam ją pod każdym względem. Niemniej zawsze od tamtego czasu docinała mi tekstami typu: "ciesz się, że masz taką kobietę jak ja, bo żadna nie jest tak atrakcyjna, doceń to, że uprawiamy taki seks na jaki masz ochotę, bo nigdzie takiej już nie dostaniesz". Odpowiadałem jej, że stać mnie też na inne kobiety i żeby nie wpadała w samozachwyt, poza tym takie teksty są niewłaściwe. Wg mnie wulgarne i chamskie. Niemniej patrzyłem przez różowe okulary. Od grudnia kłótnie praktycznie co 4 dni, zawsze mnie czymś prowokowała, obojętnie czym, byle mnie sprowokować. Potem dwa dni ciszy i pisała smsa domagając się żebym ją przeprosił mimo, że ja nie miałem za co bo nie wszczynałem awantur. Ale robiłem to, przepraszałem za niektóre słowa, i ona wtedy też mnie przepraszała. W święta bożonarodzeniowe kupiłem jej drogi prezent o którym marzyła, drogi perfum. Dałem jej, ucieszyła się, ale dodała, że z innej kolekcji jest lepszy i na przyszłość mam zapamiętać. Zaczęliśmy się kłócić i to i wyszedłem bo poczułem się jak śmieć. Przeprosiła mnie następnego dnia. Ale od tej pory jest coraz gorzej. Rano ukrywa nasz związek, nie pozwala się dotykać, całować w pracy itp. Odwraca się na ulicy czy żadna koleżanka z pracy nas razem nie widzi. To mnie boli więc jej o tym powiedziałem, tym bardziej, że sama mówiła mi ostatnio, że mam być dla niej czuły także rano. Gdy to robię to ona ucieka i nawet w pracy nie mogę mówić do niej czule bo ktoś usłyszy. Nie pozwoliłem na takie traktowanie siebie, powiedziałem jej co o tym sądzę. Powiedziała że postara się to zmienić. Ja dla niej robię wszystko, interesuje się jej stanem zdrowia, biorę wolne by z nią iść do lekarza, wszystko, a ona mówi, ze nie widzi mojego zaangażowania, że nie widzi, że ją kocham. A przecież robię dla niej to wszystko, zawsze ją zapewniam o swojej miłości itp.

Moja kobieta się upija do utraty świadomości, potem całuje się ze swoimi koleżankami, rozbierają się, wskakuje mojemu kumplowi na szyję, tuli się do niego. Mi to nie pasuje, otwarcie jej mówię o tym a ona na to, że to jest jej życie i jak mi się nie podoba to mam sobie szukać innej, niepijącej i nieimprezującej. Gdy powiedziałem jej że pije za dużo, że może pić, ale mniej i z głową to popłakała się i kazała mi spadać bo nie ma ochoty na mnie patrzeć. Chce jej dobra. Ona myśli że ja ją atakuję.

W poniedziałek sprawa przybrała końcowy obrót. Przyszła do mnie wieczorem, cały dzień było super, a jak weszła do mnie to zaczęła być chamska i wredna. Zaczęła mnie obrażać, wyzywać. Zaczęliśmy się kłócić, wyszła, odprowadziłem ją do domu, ale całą drogę się zemną kłóciła. Poza tym jej koleżanki do laski które dają na lewo i prawo i obawiam się, że moja kobieta też taka była i po prostu nie nadaje się na związek bo szuka już nowych przygód. Dla niej przygodny seks to nic wielkiego, robiła to z kolegami pod wpływem chwili i alkoholu, dla mnie podobno chciała się zmienić.

Opowiadała mi historie swoich zdrad, tego jak naśmiewała się ze swoich byłych kiedy za nią biegali i rozpaczali gdy ich zdradzała. Dla niej to powód do dumy, powiedziałem jej o tym otwarcie, że kobieta nie może chwalić się czymś takim, to powód do wstydu a nie chluby. Po tym zerwała ze mną kontakt, zablokowała mój numer a ja niestety rozpaczam. Zakochałem się w niej i nie umiem tego ogarnąć. Ostatnimi czasy coraz częściej mówiła, że mogę zostać jej kumplem i wtedy na pewno nie będzie kłótni między nami, że możemy uprawiać seks a potem jak za sobą zatęsknimy to może coś z tego wyjdzie. Dla mnie to chore jest. Jak ja mogę być kumplem kobiety którą kocham? to szalone. Nie ogarniam. Czy ze mną jest coś nie tak? pomóżcie mi. Kocham ją mimo tego, że traktuje mnie jak śmiecia i robi ze swojego życia coś niewłaściwego. Pozdrawiam. Sorki za chaotyczność, ale nie mogę zebrać myśli.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Toksyczny związek?

Wyglądasz na inteligentnego i sympatycznego gościa - odpuść ją sobie.
Ta relacja nie skończy się dla Ciebie niczym pozytywnym, najwyżej zdradą.
Nie pisz, nie dzwoń, nie próbuj odzyskać tej dziewczyny.
Ona nie wie, co to jest monogamia, cierpiałbyś w tym związku.

Za parę lat będziesz dziękował Bogu, że nic z tego nie wyszło.

3

Odp: Toksyczny związek?

Dokładnie, odpuść ją sobie.
Jak dla mnie jesteś wrażliwym i inteligentnym mężczyzną. I nie powinieneś dać sobą pomiatać.
A ta Twoja kobieta to chyba jakaś wyuzdana lalunia, mniejsza o to, że kobieta z klasą nie doprowadza siebie alkoholem do nieprzytomności.
W życiu bym się z taką nie umówiła.  Gdy raz by było czuć szmatą,  to i do kosza trzeba by było wrzucić.
Możesz się zniszczyć psychicznie przez nią.  Bo ona zdaje się być trochę takim wampirem energetycznym- ma Cie w garści, bo widzi, że się w niej zakochales i rzucisz dla niej wszystko, a Ty się w końcu zamęczysz.

4

Odp: Toksyczny związek?

Odpowiem na Twoje pytanie. Tak, to toksyczny związek.

5 Ostatnio edytowany przez redapples (2016-01-24 11:31:23)

Odp: Toksyczny związek?

To kobieta to jakiś "szlauf" typowa dajka podwórkowa. Ty jesteś od niej uzależniony, albo ta historia jest nieprawdziwa. Uzależniają Ci emocje jakich Ci dostarcza, im większy podnóżek z siebie robisz tym bardziej będzie Tobą gardzić i już to robi, robi z Tobą to co chce, bo wie że może. To nie jest miłość, miłość nie boli i nie uwłacza w godność drugiej osoby.

Wygrałeś los na loterii że Ciebie nie chce i skorzystaj z danej szansy i zniknij z jej życia. Półroczy "związek" dasz radę.

6

Odp: Toksyczny związek?

Wielkie dzięki za odpowiedzi. Przez cały ten czas przymykałem oko, zastanawiałem się czy coś jest na rzeczy, spychałem na bok, zamiatałem pod dywan ale niestety śmieci wychodziły na wierzch drugą stroną. Ja stale wierzyłem, że ona się zmieni, że zmieni sposób traktowania mnie i nas w ogóle. Obiecywała po wielokroć, ale obietnice trwały bardzo krótko. Zero zmian, zero prób. Niestety pracujemy razem i chcąc nie chcąc będę ją widywał i jej koleżanki, które patrzą na mnie jak na wroga numer jeden. Taka atmosfera nie jest fajna w miejscu pracy, gdy czasem trzeba współpracować ze sobą. Wszyscy mnie ostrzegali przed nią, już na samym początku, a ja nikomu nie wierzyłem, myślałem, że są do niej uprzedzeni. Ona już na samym początku mówiła mi, że nie mam słuchać opinii na jej temat, że są wyssane z palca. Chyba jednak nie były wyssane. Zastanawia mnie jednak dlaczego nie powiedziała już dawniej że mam spadać i dlaczego godziliśmy się po kłótniach skoro ona je wszczynała na nowo? Po co jej byłem potrzebny? cały czas czy tego chce czy nie, analizuje to w swojej głowie a przecież nie ma to żadnej przyszłości

7

Odp: Toksyczny związek?

Martino tu nie ma co analizować, jak wszyscy wiemy taki typ osoby nigdy się nie zmieni do tego potrzeba silnego wstrząsu psychicznego i to sama osoba musi poczuć chęć zmiany, nikt za żadne skarby nie namówi ją do zmiany, włożyła zero wysiłku w ten pseudo związek, bo nie musiała, miła od Ciebie wszystko podane na tacy. Wpadłeś w toksyczną relacje, może poczytaj sobie blog dwie głowy, tak jak poniżej nie powinieneś się czuć z ukochane osobą:

"Jesteś wyczerpana przemiennością jego euforii i stanów depresyjnych, miłości i zaraz potem pogardliwego chłodu, wizjonerstwa i kolejnych rażących potknięć.
Narasta w Tobie poczucie, że jesteś całkowicie lekceważona na każdym polu, a Twoje uwagi na ten temat traktowane są przez partnera pogardliwie i protekcjonalnie."

Ta laska nie jest warta tego byś się przejmował nią ani zdaniem jej ani jej koleżanek. Z ciekawości co Ciebie w niej tak pociągało? Wydajesz się być logicznym i normalnym facetem. Dlaczego do niej tak Ciebie ciągnie, co ona Tobie daje? Jakie emocje Ci towarzyszą?

8

Odp: Toksyczny związek?

Myślę, że na samym początku pociągała i nadal pociąga mnie jej uroda, ale to akurat jest naturalne, niemniej już od początku mieliśmy super porozumienie, świetnie nam się rozmawiało, rozumieliśmy się bez słów, naprawdę magia. Mogliśmy rozmawiać ze  sobą całymi godzinami, nie było ani chwili przestoju. Każdy dzień spędzony razem to było coś niesamowitego. Tak mnie to pochłonęło. Poza tym ja byłem bardzo samotnym człowiekiem i w tamtym okresie gdy się poznaliśmy byłem świeżo po trudnej relacji. Potrzebowałem bliskości, czułości jak każde z nas. Ona umiała mi to dać, tylko, że nie w takiej formie w jakiej powinno to wyglądać, ale w formie dość patologicznej jak się potem okazało. Naprawdę wiele rzeczy mamy ze sobą podobnych, ale dzieli nas z kolei tak wiele kwestii fundamentalnych. One wypływały powoli, natomiast najbardziej mnie bolał brak szacunku dla mojej osoby, awantury, fochy, bezpodstawne zupełnie i błahe. Niemniej ja nadal ją kocham i wiem, że to irracjonalne jest. Myślę, że miłości się nie wybiera i ona trwa pomimo tego, że wiem, iż coś jest nie tak, że ona nas rani. To dziwne ale prawdziwe.

9

Odp: Toksyczny związek?

Naprawde czasami nie rozumiem facetow.
Wola przechodzonego kurwiszona od normalnej, uczuciowej dziewczyny ?
Jaki  jest u Was najwazniejszy organ ? Bo chyba nie mozg ?
Ty chcialbys z taka przejsc przez zycie ? Dobry seks, zdrady, wyzwiska ? Chcialbys z nia stworzyc w przyszlosci rodzine ?Miec z nia corki, ktore bylyby podobne do matki ? Nie mysle  o wygladzie. Hahahaha

10

Odp: Toksyczny związek?

Wolę uczuciowe dziewczyny, to przecież normalne, natomiast problem w tym, że nie jest łatwo taką poznać. Jak już taką poznałem to okazało się, że nie mogliśmy być razem z wielu powodów. A na tą kobietę trafiłem przypadkiem i zakochałem się bardzo szybko, nawet nie wiedziałem kiedy. Życie spłatało mi figla. Nie wiem co mnie tak bardzo w niej urzekło, nie wiem tego. To się stało. Uczuciowe i normalne dziewczyny gdzieś pewnie są i jest ich całe mnóstwo, ale trzeba trafić dobrze. W klubach czy pubach niestety takich nie ma, przynajmniej ja mam takie zdanie po tym co zaobserwowałem

11 Ostatnio edytowany przez redapples (2016-01-27 00:42:34)

Odp: Toksyczny związek?

Jeszcze trafisz na miłość. Miłością nie możesz nazywać braku szacunku. Dzisiaj przeczytałam wywiad z moim ulubionym zespołem, ludzie mają po 20 lat i o to co powiedzieli o miłości: "Jak się kogoś kocha, to się go szanuje. Nie może być inaczej." To jest prawdziwe, proste i tego należy się trzymać, Ważna jest miłość do samego siebie, wiec jak bardzo nie lubisz siebie że kochasz kogoś kto Ciebie rani. Tak mnie sentymentalnie dzisiaj naszło smile.
Za wcześniej się związałeś po poprzednim związku, wypełniłeś pustkę po ex, może nawet zagłuszyłeś samotność, tego nie wiem. Jeżeli nie scaliły Was sprawy fundamentalne to połączyła Was chwilowa chemia. Z opisu wynika że dziewczyna lubi takie jazdy jak mija jej zauroczenie, robi wszystko by zburzyć harmonię i monotonie.
Polecam poczytać sobie wpisy Elle88 analizy różnych przypadków i spróbować przełożyć to swój.

Trwało to pół roku, wyciągnij wnioski nie oglądaj się za stratą, bo jak dla mnie zyskałeś spokój od toksyka.
Poużalaj się chwilę nad sobą wyrzuć emocje i do przodu a to nuta ode mnie:
https://www.youtube.com/watch?v=115YHPwPCac

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024