Zdrada emocjonalna- mniej boli? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada emocjonalna- mniej boli?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 50 ]

Temat: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

Zakladam ten watek, aby opisac moja sytuacje, wierze ze Wasze komentarze, opinie, doswiadczenia pomoga mi choc troche ulozyc moje mysli, bo zycia juz sie raczej nie da,...
Sprobuje napisac jak najbardziej w skrocie, aby kazdy dobrnal do konca...

Znamy sie od 11 lat, malzenstwem jestesmy od 7. Ja po przejsciach w sensie rozwodu, z malzenstwa gdzie nie bylo dzieci, ale byla przemoc fizyczna i psychiczna. On po paru zwiazkach, mniej lub bardziej szczesliwych, oboje przed 40 stka.
Ja na wysokim stanowisku, kobieta - robiaca kariere, znana i lubiana w srodowisku. Sytuacja finansowa lepiej niz dobra ( pisze to wszystko, zebyscie poznaly otoczke, od ktorej musze zaczac/
On praktycznie non stop bezrobotny czesciowo z wyboru, czesciowo z przymusu,  zajmowal sie domem.
Domek, ogrodek i wakacje co roku na Karaibach - jak ja to mowie. Nieistotne szczegoly, a moze jednak....to tylko dobra materialne....
Przed slubem - ja - tylko kariera zadnych dzieci, on- duza rodzina i wiele dzieci.
Po slubie- ja ewentualnie jedno dziecko? , on zadnych dzieci.
Dlugo po slubie- ja - duzo dzieci, on - zadnych dzieci.....

Mysle ze to zaczatki naszych nieporozumien......

Pierwsze dziecko- ciezki porod, ciezka depresja z mojej strony, nieradzenie sobie z cala sytuacja, mysli samobojcze, brak opieki nad dzieckiem w fazie poczatkowej /depresja/
On wowczas - praca na pol etatu plus opieka nad dzieckiem, kiedy wraca do domu.
Wielki kryzys , ze lataja noze. Ale zyjemy dalej razem.

Potem moj dalszy rozwoj zawodowy, on siedzi w domu, dziecko dorasta , sytuacja sie normuje, jest ok.

Dostaje parcia na kolejne dziecko, nie wyobrazam sobie zycia majac tylko jedno dziecko ( ja jedynaczka), on jest calkowicie PRZECIW. Nie wytrzymuje tego, mam straszne parcie na dziecko, proby zajscia w ciaze koncza sie kolejnymi 5 cioma stratami nienarodzonych dzieci. Lecze sie w klinice leczenia bezplodnosci. On nie chce wiecej dzieci. Ja szaleje, potem szantaz z mojej strony albo dziecko, albo odchodze od niego, zero sexu itd. Zachodze w koncu w ciaze , ktora zakonczy sie szczesliwie. Jego to nie cieszy, ciaza jest bardzo skomplikowana, leze pare miesiecy, codziennie pare zastrzykow i garsc lekow.... On jest obok tego calego zdarzenia....
Na zewnatrz szczesliwa rodzinka, tak mowia o nas znajomi, wewnatrz - ja sama emocjonalnie z brzuchem, ktory chcialam tylko ja....warkniecia na siebie, oddalamy sie od siebie, nie kochamy sie ani fizycznie a psychicznke jestesmy tez daleko.

Potem umiera jego ojciec, ja na ile umiem pomagam mu, ale bardziej "organizacyjnie" niz psychicznie, bo mam zakaz od ginekologa "zaglebiania sie w smierc tescia" , zeby nie poronic 8 my raz....nie rozmawiam z nim o smierci jego ojca, ale bardzo przezywam wewnetrznie ten temat (byl mi baaardzo bliska osoba)
Oddalamy sie z dnia na dzien od siebie, zaczyna mieszkac moja mama z nami, ktora widzi jakim on jest mezem i facetem, nastawia mnie przeciwko niemu.

Zjazd klasowy po 20 stu latach, wypuszczam go (jak sie pozniej dowiem ze zlotej klatki) na ta impreze do innego miasta. Wraca CALKOWICIE zmieniony o 180*, nikt go nie poznaje, moja mama mowi, ze to inny czlowiek. Ja w ciazy jestem bardziej zajeta moim brzuchem niz obserwacja jego. Mam to gdzies... Przeicez nie zdradzilby mnie , kiedy jestem w ciazy- mysle i wierze w to. Zapewnia ze nic sie nie stalo. Miesiac przed porodem odkrywam, jak w tajemnicy przede mna rozmawia z jakims "kochaniem" przez telefon o 3 w nocy. Jeszcze tej nocy wywalam go z domu. Nad ranem wywaza drzwi i blaga na kolanach o szanse, argumentije, ze to tylko kolezanka, ze bal sie powiedziec, ze z nia telefonuje, ze bylabym zazdrosna o kolezanke z liceum...
Za niecaly miesiac rodze, on jest psychicznie nieobecny , obiecal ze nie beda telefonowac.

Odpuszczam, bo chce w to wierzyc, boje sie zaszkodzic dziecku wiec wierze mu, nie sprawdzam dalej nie szukam...

Dwa miesiace po porodzie, jestem na tyle silna psychicznie by zmierzyc sie z prawda ( moja mama w tle ciagle mi mowi jaka jest prawda i niestety jak sie okaze bedzie miala racje) , wynajmuje profesjonalistow, jeszcze w ten dzien wieczorem dowiaduje sie calej prawdy. Przestaje oddychac, swiat staje w miejscu.... Ja dla ktorej swiat ma albo bialy albo czarny kolor, ta, ktora miala scenariusz na kazda ewentualnosc zyciowa...twardo stapajaca po ziemi, zawsze wiedzaca co zrobic kobieta.... umieram z dwumiesiecznym dzieckiem na reku....
Dostaje plik korespondencji jego i pani szmaty, mam wszystko na pismie.... Wypiera sie dalej, dalej pieknie klamie, przysiega na wszystko co mu swiete. Przyznaje sie dopiero, gdy pokazuje mu to co mam. Nie moze uwierzyc, ze moglam do tego dojsc i jak.....
Placz, lzy, jego proba samobojcza, wyjezdzam z dziecmi do kolezanki, i chce zeby go nie bylo jak wroce.... Ale jest...

TO TYLE TYTULEM WSTEPU

-byla to zdrada wedlug niego "tylko emocjonalna"
- nie mial wsparcia we mnie po smierci ojca, ona go sluchala...
- bylam nieznosna w Ciazy..
- wywalilam go z domu, ale nie wyprowadzil sie,
Nie moge na niego patrzec, trzesie mnie gdy on probuje mnie dotknac....patrze w jego oczy i czuje nienawisc. Jak on ( ktory nigdy na nikogo sie nie ogladal;) mogl mi to zrobic. Zamienil moje dlugo oczekiwane macierzynstwo i polog w koszmar mojego zycia.


Bylismy dotychczas 3 x na terapii, mi niewiele to daje, jemu niby pomaga. Ja codziennie od miesiaca nie spie od godz 4 rano, mysli moje zaprzata ta szmata i jej maile, smsy....

Co ja mam zrobic? Zawsze bylo dla mnie jasne w moim scenariuszu.... Odejsc, ale ... To ale to moje dzieci.....

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

Nikt mnie nigdy nie zdradził, ale myślę, że bardziej by mnie zabolała jednak zdrada emocjonalna.
Zdrada fizyczna, dopóki jest tylko samym seksem bez uczuć, nie zabolałaby mnie tak, jak fakt, że mój mężczyzna kocha kogoś innego.
Tyle, jeśli chodzi o temat wątku.

A teraz odniosę się do tego, co napisałaś.
Jesteś poniekąd odpowiedzialna za to, co się stało, już tłumaczę, dlaczego.
Jak mogłaś zmusić go szantażem do posiadania drugiego dziecka? Dla mnie takie zachowanie jest NIE DO PRZYJĘCIA i na pewno bym się nie zgodziła na jego miejscu, a co więcej, na taki szantaż odpowiedziałabym: ''skoro tak stawiasz sprawę, to z nami koniec''!

Nie przyszło Ci do głowy, że Ty swoim zachowaniem, parciem na dziecko, zniszczyłaś poniekąd to, co było między Wami?
Oczywiście, jego wina, że zdradził, mógł to inaczej rozegrać, odejść, cokolwiek.
Tak szczerze, to nie wiem, po co on z Tobą jest. Ja bym odeszła już dawno na jego miejscu.

3 Ostatnio edytowany przez Dziurawsercu (2016-01-12 16:07:33)

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

Cynicznahipo
Dzieki za szczere slowa...
Ta chec posiadania drugiego dziecka byla tak silna, silniejsza ode mnie, potegowana jeszcze przez strate innych dzieci.... Ja mu tez mowie, skoro nie chciales dziecka mogles nie zgadzac sie i odejsc.....

4

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
Dziurawsercu napisał/a:

Cynicznahipo
Dzieki za szczere slowa....

Nie ma za co, trochę mi przykro, że musiałam to napisać, ale kurczę, chyba wolisz prawdę przeczytać, niż głaskanie po głowie.

5

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

On nie ma kasy, a Ty tak... i to wykorzystywałaś i wykorzystujesz. A on jest z Tobą tylko i wyłącznie z tego powodu. Bo go utrzymujesz. Przecież to wiesz. Dlatego wymusiłaś na nim zgodę na drugie dziecko, nie licząc się absolutnie z jego zdaniem. Dlatego teraz piszesz: "skoro nie chciales dziecka mogles nie zgadzac sie i odejsc"... bo wiesz, że nie odszedłby, bo za co by żył?? masz go w garści.
Tzn. pozornie, miałaś go w garści. Bo on Ci się wymknął.

A w ogóle jak czytam Twoją historię to mi się robi słabo. Takich jazd jak w Waszym związku to się chyba często nie spotyka... albo ja żyję na innej planecie...
Sama przeszłam piekło, ale to, w porównaniu z Twoim życiem...... no, nie da się porównać...

6

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

Zorija

Moze i jest/ byl ze mna dla kasy... Mowi ze mnie kocha, ze chce zaczac wszystko od nowa, ze tamto skonczyl nie bo musial tylko bo chcial...
Teraz on pracuje, a ja siedze w domu opiekuje sie dziecmi. On nie robi przy dzieciach praktycznie nic.
To jego byl pomysl, zeby pojsc na terapie, to on chce to odbudowac....
Ja nie moge na niego patrzec, ale jak wytlumacze to dzieciom, jesli odejde / go wywale/ ...
On uwaza ze zdrada bylaby wtedy gdyby sie z nia przespal, a tego jak mowi nie zrobil....
Ale dla mnie dopuscil sie zdrady.....
Nie wiem jak zyc dalej....

7

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

Dziurawsercu, doskonale Cię rozumiem..
Niestety ale kobiety "sukcesu zawodowego" często mają mylne spojrzenie na swój związek, bo wydaje się nam, ze jak zarabiamy pieniądze, pracujemy na dwa etaty i jeszcze kontrolujemy wszystko w domu - to jest ok.
Twój maż jest z Tobą dlatego, ze mu tak wygodnie. Pracować mu się nie chce, ale chce być kochany , zrozumiany, traktowany jak przysłowiowy maczo, tylko niestety nie swoim kosztem..
W jego odczuciu to Ty powinnaś go szanować, okazywać mu czułość i uznać jego władzę..

Dziewczyno, dałaś mu szanse raz, powtórz sobie raz i więcej jej nie dawaj.
Ty sobie poradzisz ze sobą i z waszymi dziećmi - on nie!
Walcz o siebie, bo choć dziś zabrzmi to trywialnie, ale to Ty masz przewagę i nie pozwól sobie wmówić że to Twoja wina, bo chciałaś być matką..
Ty tą matką będziesz - on ojcem niekoniecznie..

8 Ostatnio edytowany przez Dziurawsercu (2016-01-12 16:54:12)

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

Takata
Patrzac zimno na ta sytuacje, masz racje... Ja sobie dam rade...i finansowo i z dziecmi. Itd to wiem, bo ostatnie tygodnie mnie w tym tylko utwierdzily,,,
On zginie, jak sam o sobie mowi- co ja zrobie, dokad pojde-to jego slowa , bo szmata (sorry ale tak o niej mowie) nie chce z nim byc na stale...wyjechala daleko stad, -nie starczy mi na czynsz z wyplaty.... To jego slowa... Wiec go pytam czy wymaga zebym mu jeszcze dolozyla na czynsz...
Ja mimo wszystko jestem silna babka, mimo ze obecnie jestem mimoza .... Ale co z dziecmi.... Nie wyobrazam sobie, jak im to wytlumaczyc bym miala..... Wiem ze to glupie byc ze soba tylko ze wzgkedu na dzieci /zawsze tak mowilam/ ale jak go nie ma pare godz dziecko pyta a kiedy wroci tata, itd....

9

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
takata napisał/a:

Dziurawsercu, doskonale Cię rozumiem..
Niestety ale kobiety "sukcesu zawodowego" często mają mylne spojrzenie na swój związek, bo wydaje się nam, ze jak zarabiamy pieniądze, pracujemy na dwa etaty i jeszcze kontrolujemy wszystko w domu - to jest ok.
Twój maż jest z Tobą dlatego, ze mu tak wygodnie. Pracować mu się nie chce, ale chce być kochany , zrozumiany, traktowany jak przysłowiowy maczo, tylko niestety nie swoim kosztem..
W jego odczuciu to Ty powinnaś go szanować, okazywać mu czułość i uznać jego władzę..

Dziewczyno, dałaś mu szanse raz, powtórz sobie raz i więcej jej nie dawaj.
Ty sobie poradzisz ze sobą i z waszymi dziećmi - on nie!
Walcz o siebie, bo choć dziś zabrzmi to trywialnie, ale to Ty masz przewagę i nie pozwól sobie wmówić że to Twoja wina, bo chciałaś być matką..
Ty tą matką będziesz - on ojcem niekoniecznie..

Czytałyśmy te same posty? Chyba nie...
Autorka potraktowała męża jak dawcę spermy, nie wspierała go, myślała tylko o ciąży.
Totalny egoizm po prostu.
Nic dziwnego, że facet nie wytrzymał - każdy ma swoje granice.

Autorko, rozstańcie się. Wasza relacja jest toksyczna i Wasze dzieci na tym ucierpią, jeśli jeszcze nie ucierpiały.

10

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

Witajcie,
Poczytalam was wczoraj i dzis, przelecialam pare watkow, to forum otwiera niektore klapki w mozgu.... Dobre to.
Ja zaczelam od siebie, zapisalm sie na kurs tanca...... Ja z malusienkim dziecieceim u boku, i co z tego smile robie to bo zawsze o tym marzylam smile reakcja pana zdradzacza- no ale jak to a jakiego bedziesz miala partnera? Ale chyba nie bedziesz z nim blisko tanczyc? Tylko tance dyskotekowe , na odleglosc - hahahaha, usmialam sie wewnetrznie...

Czy wierzyc mu w to co mi mowi:
- ze jej nie kocha juz, ze tamto to byla pomylka i zamroczenie
- ze nie ma z nia kontaktu
-ze kocha nas , mnie i dzieci
- czy jest tylko bo jest mu finansowo wygodnie?
Jak dojsc do tego czy to klamstwa czy nie....

Naszej terapii mamy ciag dalszy.... Czy to cos da?
Bede wdzieczna za opinie

11

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

Żądaj od niego prawdy na terapii. Ja niestety nie mówiłam jej i nic nie szło do przodu. Poza tym nie pokazuj już ze Ci zależy. Niech on się stara. Przeciągnij go za kudły po ziemii. Jak wytrzyma to dobrze jak nie sam będzie uciekał gdzie pieprz rośnie

12

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
Dziurawsercu napisał/a:

Witajcie,
Poczytalam was wczoraj i dzis, przelecialam pare watkow, to forum otwiera niektore klapki w mozgu.... Dobre to.
Ja zaczelam od siebie, zapisalm sie na kurs tanca...... Ja z malusienkim dziecieceim u boku, i co z tego smile robie to bo zawsze o tym marzylam smile reakcja pana zdradzacza- no ale jak to a jakiego bedziesz miala partnera? Ale chyba nie bedziesz z nim blisko tanczyc? Tylko tance dyskotekowe , na odleglosc - hahahaha, usmialam sie wewnetrznie...

Czy wierzyc mu w to co mi mowi:
- ze jej nie kocha juz, ze tamto to byla pomylka i zamroczenie
- ze nie ma z nia kontaktu
-ze kocha nas , mnie i dzieci
- czy jest tylko bo jest mu finansowo wygodnie?
Jak dojsc do tego czy to klamstwa czy nie....

Naszej terapii mamy ciag dalszy.... Czy to cos da?
Bede wdzieczna za opinie

A nad swoją niedoleczoną depresją i egoizmem też zamierzasz pracować, czy przyjęłaś, że wszystkiemu winny jest mąż?

13 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-01-13 18:14:59)

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

zdrada emocjonalna zawsze boli kobietę najbardziej, tak już mamy, że łatwiej zniesiemy fakt, iż nasz facet prześpi się z jakąś piczą, bo go zaswędziało w kroku, a nazajutrz nawet nie będzie pamiętał jej twarzy, niż jak poświęci jej swoją uwagę, myśli i emocje.
U facetów jest odwrotnie, zdrada fizyczna ich bardziej boli natomiast emocjonalna mniej i dużo łatwiej im przychodzi jej wybaczenie, gdy do niczego nie doszło.
Mają chyba bardziej rozwiniętą cechę posiadania, kobietę traktują w kategorii swojej własności, której nikt poza nimi nie ma prawa tknąć.

14 Ostatnio edytowany przez Dziurawsercu (2016-01-13 18:37:10)

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

santana
]Żądaj od niego prawdy na terapii. Ja niestety nie mówiłam jej i nic nie szło do przodu

---- jak to egzekwowac? On twierdzi, ze na terapii mowi prawde, czy psycholog to wyczuje, gdyby klamal?

  Przeciągnij go za kudły po ziemii

----- cudne wyrazenie, zapisuje je w moim obecnym slowniku zdradzacza....

Cyniczna-----
jak ten Twoj nick pasuje do Ciebie smile uwielbiam ludzi szczerych, wielkie dzieki za pytanie, oczywiscie ze tak, to wszystko tez jest mowione na terapii, jaka ja jestem/ bylam..... Zobacz tutaj tez przedstawilam sie w jakim swietle.... Jestem szczera, ale nie moge calej winy wsadzac w moje buty, on tez byl dla mnie oziebly uczuciowo, kiedy ja bylam w ciazy, i ja NIE POSZLAM na kurestwo!

15

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
adiaphora napisał/a:

zdrada emocjonalna zawsze boli kobietę najbardziej, tak już mamy, że łatwiej zniesiemy fakt, iż nasz facet prześpi się z jakąś piczą, bo go zaswędziało w kroku, a nazajutrz nawet nie będzie pamiętał jej twarzy, niż jak poświęci jej swoją uwagę, myśli i emocje.
U facetów jest odwrotnie, zdrada fizyczna ich bardziej boli natomiast emocjonalna mniej i dużo łatwiej im przychodzi jej wybaczenie, gdy do niczego nie doszło.
Mają chyba bardziej rozwiniętą cechę posiadania, kobietę traktują w kategorii swojej własności, której nikt poza nimi nie ma prawa tknąć.

Ja wlasnie sie mocno zastanawiam, oczywiscie tylko sama ze soba, nie mowie tego ani jemu ani psychologowi.... Ale my kiedy rozmawialismy kiedys tam na temat zdrady, on zawsze mi wpajal, ze zdrada jest w lozku, emocjonalna nie istnieje (upraszczam to) i nie wiem, czy ja w to uwierzylam, czy chce w to wierzyc? Czy mialam juz tak przed ta jego zdrada, czy wyszlo to dopiero jak sie dowiedzialam o wszystkim, ale na pewno, gdyby byl z nia w lozku, od razu walizka bylaby przed drzwiami- albo teraz tak tylko mowie.... Albo on mi wmawia/ skutecznie wmowil, ze to tylko slowa, ktore pisal w mailach (ktore mam i ktorymi sie katuje czytajac je codziennie) ze pisal jej ze ja kocha, bo ona mu to pisala.... Pokrecilam troche chyba....

16 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-01-13 19:00:16)

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
Dziurawsercu napisał/a:
adiaphora napisał/a:

zdrada emocjonalna zawsze boli kobietę najbardziej, tak już mamy, że łatwiej zniesiemy fakt, iż nasz facet prześpi się z jakąś piczą, bo go zaswędziało w kroku, a nazajutrz nawet nie będzie pamiętał jej twarzy, niż jak poświęci jej swoją uwagę, myśli i emocje.
U facetów jest odwrotnie, zdrada fizyczna ich bardziej boli natomiast emocjonalna mniej i dużo łatwiej im przychodzi jej wybaczenie, gdy do niczego nie doszło.
Mają chyba bardziej rozwiniętą cechę posiadania, kobietę traktują w kategorii swojej własności, której nikt poza nimi nie ma prawa tknąć.

Ja wlasnie sie mocno zastanawiam, oczywiscie tylko sama ze soba, nie mowie tego ani jemu ani psychologowi.... Ale my kiedy rozmawialismy kiedys tam na temat zdrady, on zawsze mi wpajal, ze zdrada jest w lozku, emocjonalna nie istnieje (upraszczam to) i nie wiem, czy ja w to uwierzylam, czy chce w to wierzyc? Czy mialam juz tak przed ta jego zdrada, czy wyszlo to dopiero jak sie dowiedzialam o wszystkim, ale na pewno, gdyby byl z nia w lozku, od razu walizka bylaby przed drzwiami- albo teraz tak tylko mowie.... Albo on mi wmawia/ skutecznie wmowil, ze to tylko slowa, ktore pisal w mailach (ktore mam i ktorymi sie katuje czytajac je codziennie) ze pisal jej ze ja kocha, bo ona mu to pisala.... Pokrecilam troche chyba....

no widzisz, to tylko potwierdza moje słowa, że faceci od dupy strony patrzą na to :-) zdrada dla nich dopiero jak się ludzie skonsumują a jak nie, to nic się nie stało takiego... Na forum netkobiet też można to zauważyć. Panowie niemal wyją do ksieżyca gdy im luba rogi przyprawi a gdy tylko powzdycha  do innego, to jako wybryk traktują...
Dla kobiety zdrada emocjonana +zdrada fizyczna to już ciężki kaliber i trudno zapanować jej nad emocjami. Przy takiej kombinacji właśnie wystawia się walizki za drzwi w naturalnym odruchu, bo to zbyt wiele do udźwignięcia gdy człowiek się dowie. A gdy emocje opadną, to różnie bywa. Jedne wybaczają, innym urażona duma nie pozwala na przyjęcie takiego delikwenta z powrotem na łono, nie tylko rodziny :-)
Zależy co ludzi łączyło i jak było to silne...

17 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-01-13 19:14:27)

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
Dziurawsercu napisał/a:

on tez byl dla mnie oziebly uczuciowo, kiedy ja bylam w ciazy, i ja NIE POSZLAM na kurestwo!

Ja też bym była oziębła, jakby mnie żona szantażowała i zmuszała do kolejnego dziecka.
Nie, nie byłabym, bo bym odeszła.

Fajnie, że to maglujecie na terapii, może jest dla Was nadzieja, jeśli oboje zmienicie sposób myślenia i się postaracie.

18 Ostatnio edytowany przez santana (2016-01-13 19:28:47)

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

Chciałabym aby mój mąż wypowiedział się jak zapatruje się na zdradę. Zdrada to zdrada czy fizyczna czy emocjonalna. Nie ma znaczenia. Gdy zawieraliście małżeństwo pamiętasz słowa przysięgi ? On chyba zapomniał. Jak pisze innej kobiecie ze ja kocha co to oznacza???? Zdradę. On nie ma dla Ciebie szacunku jeśli innej wyznawal miłość. Ja też mam sobie wiele do zarzucenia. I mój mąż mógłby litanie moich złych uczynków wykazać. Przetargal mnie za kudły po podłodze. Trafiłam na dno. Ale to jego wola  czy mi wybaczyl. Wiem ze go kocham ale co z tego jak wszystko może się zmienić.  Szacunek dla samej siebie to podstawa. Mój mąż go odzyskuje

19

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

Przeczytałam tylko pierwszy post, odpowiedzi nie.

Autorko, zrobiłaś mnóstwo błędów pod rząd i przyczyniłaś się do rozpadu Waszego związku.
Zmusiłaś go do dziecka. Straszne i niewybaczalne.
Nie wsparłaś go gdy zmarł jego tata. Ginekolog kazał Ci się nie denerwować, ale i tak wewnątrz się denerwowałaś, jednak uparcie omijałaś ten temat z mężem. Także straszne i niewybaczalne.
A potem Twoja mamuśka która zamieszkała z Wami i nastawiła Cię przeciw niemu, a Ty na to pozwoliłaś. Równie straszne i niewybaczalne.

Podsumowując - mamincóreczka, tupiąca nogą gdy czegoś chce, szantażystka, w której nie ma oparcia gdy świat się wali (śmierć rodzica).

Bardzo przepraszam za to co napiszę, ale to cud że tak długo z Tobą wytrzymał.

20 Ostatnio edytowany przez madoja (2016-01-13 19:45:13)

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

O, zobaczyłam właśnie, że hippo ma to samo zdanie co ja.

Doczytałam autorko, że Ty nadal pozwalasz by Twoja mama we wszystko się wtrącała. Opamiętasz się w końcu? Przestaniesz zrzucać wszystko na męża?

21 Ostatnio edytowany przez Dziurawsercu (2016-01-14 09:44:33)

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

Cyniczna,
Madoja

Ja nie postrzegam tego tak jak wy, ze zmusilam go do dziecka..... Przed slubem on chcial miec "gromadke" i to przysiegal mi przed oltarzem - obrazowo powiedziawszy

Cyniczna
Tak mogl odejsc nie chcac dzieck! Bo ja wiedzialam ze bede je miec.... Ja go nie zgwalcilam na sile...wiedzial czym grozi sex bez zabezpieczen i w momencie kiedy lecze sie w klinice na bezplodnosc! I biore zastrzyki "na ciaze" wiec mogl odejsc....

Mysle ze to nie jest watek przewodni mojego postu, mimo ze sie stal...

Ja teraz zastanawiam sie czy uda nam sie znow byc razem a mi z tego wygrzebac....jeszcze nie przespalam ani jednej nocy od kiedy o tym wiem..

I oczywiscie dzieki za szczere opinie....

Madoja
Po smierci ojca wspieralam go, na tyle na ile moglam, nede w moim stanie...natomiast z jego strony wsparcia mialam zero...
Nie zrzucam wszystko na niego, ale wina jest w moim mniemaniu po jego stronie, bo ja nie poszlam robic bokow.....
Po tym co mi tu piszecie, powinnam sie ukrzyzowac, i przepraszac go. I dziekowac, ze nie poszedl z nia do lozka, "tylko" sie zakochal....

22

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

Autorko - piszesz że mąż twierdzi że Ciebie kocha , że robisz to dla dzieci - i dlatego go nie wywaliłaś skutecznie - równocześnie piszesz że on nic przy tych dzieciach nie robi. Ty kochasz męża ?
Bo widzę tylko kobietę która musi kimś rządzić , mieć kontrolę ...stawiać na swoim .
Ojcem może być bez bycia mężem.
Nie chcę Cię obrazić .. ale tyle piszesz o swojej wyższości na wielu płaszczyznach nad swoim facetem- ale ja widzę małą wystraszoną dziewczynkę ... która dzieciom w piaskownicy grozi że nie da im cukierków jak nie będą robiły co ona chce.
W żadnym razie nie usprawiedliwiam Twojego męża- ale z całą pewnością powinnaś skupić się na sobie - poprawić swoją samoocenę , uspokoić emocje.. pomyśl o dzieciach.. za chwilę na nie przerzucisz swoje gierki  ..

Znalazłam swoja wadę...- Łatwo się nie poddaję ....

23

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

Chce uciekac, dziekuje za Twoj post, tak taka jest prawda, czuje sie i jestem na te  chwile mala dziewczynka... Ktora zabladzila gdzies w lesie , nie wiem jak z tego wyjsc
Jesli chodzi o moja "wyzszosc" przedstawilam to w pierwszym poscie, nie wyzszosc, tylko opis sytuacji, zeby, zostala lepiej zrozumiana, daleko mi od jakiegokolwiek wywyzszania, uwierz mi smile
Wiem ze powinnM zaczac od siebie... Ale to wszystko co on mi zrobil boli na tyle, ze nie jestemw. Stanie skuoic sie na niczym....dlaczego on mi to zrobil...

24

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
Dziurawsercu napisał/a:

....dlaczego on mi to zrobil...


Cały czas jednostronnie widzisz sytuację...

25

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

Jak czytam ten wątek i wpisy młodych dziewcząt, które nigdy nie przeżyły zdrady męża, to mogę stwierdzić że rozmowa Dziurywsercu z Cynicznąhipo, to jak rozmowa głuchego ze ślepym..

Związek to partnerstwo, a maż Dziurywsercu zachowuje się jak Piotruś Pan. Związał się z kobietą, która zabezpieczała mu byt, opierunek i drogie wakacje. I to było ok. Pan maż po ślubie zmienił zdanie i stwierdził, że dzieci nie chce, bo po co, a żona w ciąży to ograniczenie zarówno seksualne jak i materialne. Nie mniej jednak Pan mąż wyraził tylko zdanie, że nie chce dzieci, co nie powstrzymało go przed współżyciem z żoną bez zabezpieczeń skoro wiedział, że ona chce zajść w ciążę i leczy się.
Czyja wina żony, bo nie uszanowała zdania męża i nie zabezpieczyła  - kpina..

Dziurawsercu teraz nie rób nic. Nie rozpatruj tego w kategorii czy się z nią przespał czy nie, bo dla sprawy nie ma już to znaczenia.
W mojej ocenie, on teraz błaga szantażuje i robi wszystko aby tylko nie umknął mu ten wróbel, którego ma w garści ..
Kontynuuj terapię i obserwuj swój związek. Oby wam się udało, ale ucz się też umieć żyć bez niego, bo kolejnej szansy mieć nie powinien.
I pamiętaj - jego romans to nie Twoja wina, a na oddalenie w małżeństwie zapracowaliście obydwoje..

26

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
takata napisał/a:

Jak czytam ten wątek i wpisy młodych dziewcząt, które nigdy nie przeżyły zdrady męża, to mogę stwierdzić że rozmowa Dziurywsercu z Cynicznąhipo, to jak rozmowa głuchego ze ślepym..

Związek to partnerstwo, a maż Dziurywsercu zachowuje się jak Piotruś Pan. Związał się z kobietą, która zabezpieczała mu byt, opierunek i drogie wakacje. I to było ok. Pan maż po ślubie zmienił zdanie i stwierdził, że dzieci nie chce, bo po co, a żona w ciąży to ograniczenie zarówno seksualne jak i materialne. Nie mniej jednak Pan mąż wyraził tylko zdanie, że nie chce dzieci, co nie powstrzymało go przed współżyciem z żoną bez zabezpieczeń skoro wiedział, że ona chce zajść w ciążę i leczy się.
Czyja wina żony, bo nie uszanowała zdania męża i nie zabezpieczyła  - kpina..

Dziurawsercu teraz nie rób nic. Nie rozpatruj tego w kategorii czy się z nią przespał czy nie, bo dla sprawy nie ma już to znaczenia.
W mojej ocenie, on teraz błaga szantażuje i robi wszystko aby tylko nie umknął mu ten wróbel, którego ma w garści ..
Kontynuuj terapię i obserwuj swój związek. Oby wam się udało, ale ucz się też umieć żyć bez niego, bo kolejnej szansy mieć nie powinien.
I pamiętaj - jego romans to nie Twoja wina, a na oddalenie w małżeństwie zapracowaliście obydwoje..


Takata - ja uważam że autorka świetnie orientowała się w relacjach jakie ich łączą i łączyły od samego początku- przyciągamy określony typ człowieka , inaczej mówiąc .. Dziurawsercu nie miałaby szans na związek z "normalnym" facetem .. dlatego że nie zwróciłaby na niego uwagi .. lub on by nie czuł się za dobrze w  relacjach z bezkompromisową osobowością .
Trafił swój na swego jednym słowem.
I powtarzam - nie usprawiedliwiam zdrady, sama jej doświadczyłam, i uważam że wykonałam bardzo dużo pracy nad sobą i przerobieniem wszystkiego w sobie. I tak zdradzający jest winny zdrady .. ale jakość związku, postępowanie partnera .. chcemy czy nie  ma wpływ.
Jeśli autorka weszła w związek ze słabym człowiekiem,  to on okazał słabość ..tyle.
Po własnych doświadczeniach uważam że praca nad sobą jest najważniejsza- choćby po to by odzyskać siły po nokaucie .Autorka twierdzi że on zabrał jej siły .. że jest teraz mimozą - a ja uważam że uzależniła się od toksycznego związku który sama współtworzyła.
Powiem więcej - weszła w związek z takim właśnie facetem żeby zaspokoić swoje deficyty- mylnie uważała że złota klatka jest gwarancją że on ją będzie kochał i nie opuści, nie zdradzi jej .... błąd.
Moje wpisy są po to byś Dziurawsercu przestała patrzeć na niego , co on zrobił.. nie zmienisz tego. Na niego nie masz wpływu - szantaż to nie wpływ to przemoc- masz wpływ na siebie na dziś i na jutro.
zdanie które podkreśliłam - ZDiurawsercu- ja odnoszę wrażenie że nie wywaliłaś go bo teraz czujesz się panią , znów masz przewagę ..tak jak lubisz.
Takata- tak , związek to partnerstwo -ale w tym go nie było nigdy. I obie strony o tym wiedzą - tu jest dawca i biorca .

Znalazłam swoja wadę...- Łatwo się nie poddaję ....

27

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
chceuciekacstad napisał/a:

Takata - ja uważam że autorka świetnie orientowała się w relacjach jakie ich łączą i łączyły od samego początku- przyciągamy określony typ człowieka , inaczej mówiąc .. Dziurawsercu nie miałaby szans na związek z "normalnym" facetem .. dlatego że nie zwróciłaby na niego uwagi .. lub on by nie czuł się za dobrze w  relacjach z bezkompromisową osobowością .
Trafił swój na swego jednym słowem.
I powtarzam - nie usprawiedliwiam zdrady, sama jej doświadczyłam, i uważam że wykonałam bardzo dużo pracy nad sobą i przerobieniem wszystkiego w sobie. I tak zdradzający jest winny zdrady .. ale jakość związku, postępowanie partnera .. chcemy czy nie  ma wpływ.
Jeśli autorka weszła w związek ze słabym człowiekiem,  to on okazał słabość ..tyle.
Po własnych doświadczeniach uważam że praca nad sobą jest najważniejsza- choćby po to by odzyskać siły po nokaucie .Autorka twierdzi że on zabrał jej siły .. że jest teraz mimozą - a ja uważam że uzależniła się od toksycznego związku który sama współtworzyła.
Powiem więcej - weszła w związek z takim właśnie facetem żeby zaspokoić swoje deficyty- mylnie uważała że złota klatka jest gwarancją że on ją będzie kochał i nie opuści, nie zdradzi jej .... błąd.
Moje wpisy są po to byś Dziurawsercu przestała patrzeć na niego , co on zrobił.. nie zmienisz tego. Na niego nie masz wpływu - szantaż to nie wpływ to przemoc- masz wpływ na siebie na dziś i na jutro.
zdanie które podkreśliłam - ZDiurawsercu- ja odnoszę wrażenie że nie wywaliłaś go bo teraz czujesz się panią , znów masz przewagę ..tak jak lubisz.
Takata- tak , związek to partnerstwo -ale w tym go nie było nigdy. I obie strony o tym wiedzą - tu jest dawca i biorca .


Mój odbiór sytuacji jest dokładnie taki sam na podstawie tego co przedstawiła Autorka.

28 Ostatnio edytowany przez Garance_30 (2016-01-14 10:55:10)

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
chceuciekacstad napisał/a:

Takata - ja uważam że autorka świetnie orientowała się w relacjach jakie ich łączą i łączyły od samego początku- przyciągamy określony typ człowieka , inaczej mówiąc .. Dziurawsercu nie miałaby szans na związek z "normalnym" facetem .. dlatego że nie zwróciłaby na niego uwagi .. lub on by nie czuł się za dobrze w  relacjach z bezkompromisową osobowością .
Trafił swój na swego jednym słowem.
I powtarzam - nie usprawiedliwiam zdrady, sama jej doświadczyłam, i uważam że wykonałam bardzo dużo pracy nad sobą i przerobieniem wszystkiego w sobie. I tak zdradzający jest winny zdrady .. ale jakość związku, postępowanie partnera .. chcemy czy nie  ma wpływ.
Jeśli autorka weszła w związek ze słabym człowiekiem,  to on okazał słabość ..tyle.
Po własnych doświadczeniach uważam że praca nad sobą jest najważniejsza- choćby po to by odzyskać siły po nokaucie .Autorka twierdzi że on zabrał jej siły .. że jest teraz mimozą - a ja uważam że uzależniła się od toksycznego związku który sama współtworzyła.
Powiem więcej - weszła w związek z takim właśnie facetem żeby zaspokoić swoje deficyty- mylnie uważała że złota klatka jest gwarancją że on ją będzie kochał i nie opuści, nie zdradzi jej .... błąd.
Moje wpisy są po to byś Dziurawsercu przestała patrzeć na niego , co on zrobił.. nie zmienisz tego. Na niego nie masz wpływu - szantaż to nie wpływ to przemoc- masz wpływ na siebie na dziś i na jutro.
zdanie które podkreśliłam - ZDiurawsercu- ja odnoszę wrażenie że nie wywaliłaś go bo teraz czujesz się panią , znów masz przewagę ..tak jak lubisz.
Takata- tak , związek to partnerstwo -ale w tym go nie było nigdy. I obie strony o tym wiedzą - tu jest dawca i biorca .

Myślę podobnie jak chceuciekacstad - wybrałaś tego a nie innego mężczyznę na partnera, po potrzeba kontroli i dominacji jest u ciebie najważniejsza. Zrobiłaś wszystko co chciałaś (najgorsze było zmuszenie partnera do posiadania dziecka) i powinnaś mieć świadomość, że w połowie jesteś współwinna tego, jak to wszystko wygląda pomiędzy wami (chaos/koszmar). Chodzi też o pieniądze - to jest dominacja i kontrola w związku. A z tego co piszesz, to jest to dla ciebie jedyny atut, bo raczej zdrowego związku nie potrafisz zbudować. Z normalnym, niezależnym facetem byś się ni dogadała, bo próbowałabyś od razu konkurować i walczyć kto ma więcej. Idz na terapię, aby poznać mechanizmy które tobą rządzą. Moim zdaniem najlepiej byłoby aby każde z was się uwolniło od tego drugiego, bo to toksyczna relacja jest, oparta na zależności, a nie na miłości.

29 Ostatnio edytowany przez takata (2016-01-14 11:22:24)

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

Dziewczyny
Dla mnie wasza opinia to troszkę hipokryzja..
Odwódźcie sytuacje gdyby to Dziurawsercu była facetem..
Jest stereotyp w naszej mentalności, że to kobieta dba o ognisko domowe i stabilizację w związku a mężczyzna zarabia pieniądze ..
Gdy wtedy zdradza kobieta, to nie ma na tym forum żadnej akceptacji dla jej postępowania a ocena jej sprowadza się do tego, że w dupie jej się poprzewracało z dobrobytu i z nudów.
Jednak jeśli facet się tak zachował to jest tłumaczenie, ze widocznie żona go zaniedbała.. - trochę nie fair

Moim zdaniem mąż Dziurywsercu dokładnie wiedział w jaką relacje wchodzi i jaką żonę sobie wybiera. Godził się na to latami i nagle zmienił zdanie..
Dziurawsercu też miała oczekiwania co do swojego partnera, tolerowała jego nieudolność zawodową bo dawał jej motywację do dalszego działania.
A prawda jest taka, że każda kobieta nawet ta która jest głównym żywicielem rodziny i chce robić karierę potrzebuje w domu skały i opoki w walce w świecie zawodowym zdominowanym przez mężczyzn.

Moim zdanie autorka nie została z mężem dlatego że ma nad nim przewagę i władzę, została z nim bo mąż był tym człowiekiem, który przed długi okres czasu dawał jej to czego od niego oczekiwała i na co się umówili wchodząc w związek..

30 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-01-14 11:30:16)

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
Dziurawsercu napisał/a:

Cyniczna,


Ja nie postrzegam tego tak jak wy, ze zmusilam go do dziecka..... Przed slubem on chcial miec "gromadke" i to przysiegal mi przed oltarzem - obrazowo powiedziawszy

Cyniczna
Tak mogl odejsc nie chcac dzieck! Bo ja wiedzialam ze bede je miec.... Ja go nie zgwalcilam na sile...wiedzial czym grozi sex bez zabezpieczen i w momencie kiedy lecze sie w klinice na bezplodnosc! I biore zastrzyki "na ciaze" wiec mogl odejsc....

Mógł odejść, ale tak się złożyło, że zaszantażowałaś go odejściem, a pewnie nie chciał stracić Ciebie, bo Cię kochał.
Dopóki nie przyznasz sama przed sobą, że ponosisz część winy za rozpad małżeństwa i pośrednio ''popchnęłaś go''w ramiona innej kobiety swoim totalnym egoizmem i szantażami, to żadna terapia Wam nie pomoże.
Nie jesteś szczera sama przed sobą i tyle. Co byś nie napisała, jeśli tego nie czujesz - poprawy nie będzie.

takta - jakby sytuacja była odwrócona, to twierdziłabym ZUPEŁNIE TAK SAMO.

31

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
takata napisał/a:

Dziewczyny
Dla mnie wasza opinia to troszkę hipokryzja..
Odwódźcie sytuacje gdyby to Dziurawsercu była facetem..
Jest stereotyp w naszej mentalności, że to kobieta dba o ognisko domowe i stabilizację w związku a mężczyzna zarabia pieniądze ..
Gdy wtedy zdradza kobieta, to nie ma na tym forum żadnej akceptacji dla jej postępowania a ocena jej sprowadza się do tego, że w dupie jej się poprzewracało z dobrobytu i z nudów.
Jednak jeśli facet się tak zachował to jest tłumaczenie, ze widocznie żona go zaniedbała.. - trochę nie fair

Moim zdaniem mąż Dziurywsercu dokładnie wiedział w jaką relacje wchodzi i jaką żonę sobie wybiera. Godził się na to latami i nagle zmienił zdanie..
Dziurawsercu też miała oczekiwania co do swojego partnera, tolerowała jego nieudolność zawodową bo dawał jej motywację do dalszego działania.
A prawda jest taka, że każda kobieta nawet ta która jest głównym żywicielem rodziny i chce robić karierę potrzebuje w domu skały i opoki w walce w świecie zawodowym zdominowanym przez mężczyzn.

Moim zdanie autorka nie została z mężem dlatego że ma nad nim przewagę i władzę, została z nim bo mąż był tym człowiekiem, który przed długi okres czasu dawał jej to czego od niego oczekiwała i na co się umówili wchodząc w związek..

Ale czy ty czytałaś jaka ona jest? Jak postępowała i jakie są jej motywacje?
Równie dobrze można odwrócić sytuację i to mąż by dużo więcej zarabiał i zmuszał żonę do ciąży. A potem z domu wywalał.
To nie chodzi o płeć.
I nie jest prawdą to co piszesz, że oni wiedzieli w jaką relację wchodzą i co razem tworzą.
Z opisu bije jak po prostu ich schemat podświadomości działa.
On zależny - ona dominująca.
To zawsze kończy się toksycznym związkiem.

32

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

Sorry rozgrzeszacie męża tej kobiety? Oboje są winni problemów w związku ona że za silna on ze za słaby i inne sprawy związkowe. Ale winny jest tylko zdrajca  nie ona. Ona nikogo nie pchala w ramiona innej kobiety. To był wybór tylko jego. On zdecydował ze ściga majtki. Moja wina jest ze zdradzalam a nie próbowałam naprawiać.  I mój mąż nie pchnął mnie w ramiona innego. I nie probujcie nikogo wybielać.  Bo to jest dwulicowosc i kłamstwo. ja nie miałam żadnych hamulców i wartości i to jest prawda. Do tego trzeba się przyznać przed samym sobą i małżonkiem a takie gdybanie jest nic nie warte. Zobaczcie jak wartości małżeństwa upadły to jest jak śmieć nic nie warty. Zero zasad. Zero skrupułów. Trzeba dużo pracy aby to przywrócić do normalności. To ze to wynika z dzieciństwa i czasów w których żyjemy to kolejna sprawa ale tym rozgrzeszac się nie możemy

33 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-01-14 13:35:02)

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
santana napisał/a:

Sorry rozgrzeszacie męża tej kobiety?

Nie, on jest winny zdrady emocjonalnej.

Ale w porównaniu do tego, co zrobiła Autorka, to jest dla mnie małe piwo - powtarzam - dla mnie.
Ktoś inny może uważać inaczej, ma prawo.

--------------------------------------

dziurawsercu napisał/a:

Pierwsze dziecko- ciezki porod, ciezka depresja z mojej strony, nieradzenie sobie z cala sytuacja, mysli samobojcze, brak opieki nad dzieckiem w fazie poczatkowej /depresja/
On wowczas - praca na pol etatu plus opieka nad dzieckiem, kiedy wraca do domu.

Czyli on właściwie był sam z pracą i dzieckiem. Nie przyszło Ci do głowy, że mógł nie chcieć drugiego dziecka, bo bał się, że sytuacja się powtórzy?


dziurawsercu napisał/a:

Dostaje parcia na kolejne dziecko[...] On nie chce wiecej dzieci. Ja szaleje, potem szantaz z mojej strony albo dziecko, albo odchodze od niego, zero sexu itd. Zachodze w koncu w ciaze , ktora zakonczy sie szczesliwie. Jego to nie cieszy, ciaza jest bardzo skomplikowana, leze pare miesiecy, codziennie pare zastrzykow i garsc lekow.... On jest obok tego calego zdarzenia....

Podjęłaś decyzję o drugim dziecku bez niego. Miałaś w nosie jego uczucia, liczyło się jedynie ''Twoje parcie na dziecko''. Do tego szantaż emocjonalny - poniżej wszelkiej krytyki. I jeszcze pretensje, że jego ciąża nie cieszy... Jak ma cieszyć, skoro jej nie chciał?

dziurawsercu napisał/a:

Potem umiera jego ojciec, ja na ile umiem pomagam mu, ale bardziej "organizacyjnie" niz psychicznie.

Po raz kolejny zostawiasz go samego z problemem.

dziurawsercu napisał/a:

Zjazd klasowy po 20 stu latach, wypuszczam go (jak sie pozniej dowiem ze zlotej klatki) na ta impreze do innego miasta. Wraca CALKOWICIE zmieniony o 180*, nikt go nie poznaje, moja mama mowi, ze to inny czlowiek. Ja w ciazy jestem bardziej zajeta moim brzuchem niz obserwacja jego. Mam to gdzies...

Tak to jest, jak się człowieka traktuje jak rzecz. Co to znaczy ''wypuszczam go''? Nie jesteś jego właścicielką, tylko żoną.
I gdzie miłość do męża, bo ja jej nie widzę? Otwarcie piszesz, że ''masz gdzieś'' i ważniejsza była ciąża. Przecież ten facet Ci był potrzebny na pełen etat jako gosposia i dawca nasienia - sorry, takie wnioski same się narzucają po przeczytaniu i analizie tego, co piszesz.

dziurawsercu napisał/a:

Odpuszczam, bo chce w to wierzyc, boje sie zaszkodzic dziecku wiec wierze mu, nie sprawdzam dalej nie szukam...
Dwa miesiace po porodzie, jestem na tyle silna psychicznie by zmierzyc sie z prawda ( moja mama w tle ciagle mi mowi jaka jest prawda i niestety jak sie okaze bedzie miala racje) , wynajmuje profesjonalistow, jeszcze w ten dzien wieczorem dowiaduje sie calej prawdy. Przestaje oddychac, swiat staje w miejscu.... Ja dla ktorej swiat ma albo bialy albo czarny kolor, ta, ktora miala scenariusz na kazda ewentualnosc zyciowa...twardo stapajaca po ziemi, zawsze wiedzaca co zrobic kobieta.... umieram z dwumiesiecznym dzieckiem na reku....
Dostaje plik korespondencji jego i pani szmaty, mam wszystko na pismie.... Wypiera sie dalej, dalej pieknie klamie, przysiega na wszystko co mu swiete. Przyznaje sie dopiero, gdy pokazuje mu to co mam. Nie moze uwierzyc, ze moglam do tego dojsc i jak.....
Placz, lzy, jego proba samobojcza, wyjezdzam z dziecmi do kolezanki, i chce zeby go nie bylo jak wroce.... Ale jest...
Zamienil moje dlugo oczekiwane macierzynstwo i polog w koszmar mojego zycia.

Tak naprawdę, to samo zmieniłaś sobie macierzyństwo w koszmar, bo zaplanowałaś je samodzielnie. Nie liczyłaś się z jego zdaniem.
Co się tyczy tej zdrady emocjonalnej - oczywiście, to ohydne, co zrobił.
Ale w tej kwestii uważam, że nie ma dymu bez ognia.
Próby samobójczej w ogóle nie komentuję, bo musiałabym napisać, że na matkę również się nie nadajesz - jak można mieć dwójkę dzieci, w tym jedno dopiero co narodzone - i chcieć umierać.. Nie pomyślałaś, co by się stało z dziećmi, gdyby Ci się udało? On by się zajął? Przecież tak naprawdę ich nie chciał...

dziurawsercu napisał/a:

Bylismy dotychczas 3 x na terapii, mi niewiele to daje, jemu niby pomaga. Ja codziennie od miesiaca nie spie od godz 4 rano, mysli moje zaprzata ta szmata i jej maile, smsy....

Terapia Ci nic nie daje, bo się skupiłaś na jego winie. Bo myślisz dalej tylko o sobie.
Odpowiedz, tylko szczerze, na pytanie. Czy Ty go w ogóle kochasz/kochałaś?

Bo to wygląda na układ - nie związek.
A skoro owy układ już nie przynosi żadnych profitów - po co się męczyć.
Chyba, że potrzebujesz opiekunki dla dzieci, no to tkwij w tym, czemu nie...


Sorry, może brutalnie, ale straszne jest to, że Ty nie masz przemyśleń tego typu. Ile złego się stało w Waszym związku, również z Twojej winy.

Jasne, zdrada jest okropna, czy fizyczna, czy inna. Ale cała reszta, gdy czytam Twój pierwszy post - wydaje mi się straszniejsza i według mnie jest przyczyną...

34

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
Cynicznahipo napisał/a:

Dopóki nie przyznasz sama przed sobą, że ponosisz część winy za rozpad małżeństwa i pośrednio ''popchnęłaś go''w ramiona innej kobiety swoim totalnym egoizmem i szantażami, to żadna terapia Wam nie pomoże.

Dokładnie tak.

35

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

Dziurowsercu. Współczuję Ci bowiem jesteś linczowana tutaj. Twoja wina była chęć posiadania dzieci za wszelką cenę. I tyle albo aż tyle. Jestem z Tobą.

36

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
santana napisał/a:

Dziurowsercu. Współczuję Ci bowiem jesteś linczowana tutaj. Twoja wina była chęć posiadania dzieci za wszelką cenę. I tyle albo aż tyle. Jestem z Tobą.

Linczowana? Bez przesady.
Dojście do celu po trupach, to nie jest postawa godna pochwały.

Jak już szczerze oceniać, to obie strony - ona nie była w porządku, on też nie był.
Żeby zacząć od nowa i uratować związek, muszą to sobie oboje uświadomić.

37

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

Mogę tu napisać tylko tyle, że jak się spotyka dwoje ludzie i każde z nich traktuje drugie przedmiotowo, to związek między nimi nie jest więzią, ale układem, z którego każde pragnie czerpać jak najwięcej dla siebie kosztem drugiego.
Związek i tak był/jest skazany na porażkę, a że pojawiła się zdrada to tylko świadczy o braku lojalności I klasy faceta. Ale autorka też nie specjalnie była lojalna wobec niego tylko inaczej to wyrażała.

38

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
santana napisał/a:

Dziurowsercu. Współczuję Ci bowiem jesteś linczowana tutaj. Twoja wina była chęć posiadania dzieci za wszelką cenę. I tyle albo aż tyle. Jestem z Tobą.

Dzieki... Tak dokladnie czuje jak piszesz... Potrzebuje wsparcia i pomocy..

39

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
Dziurawsercu napisał/a:
santana napisał/a:

Dziurowsercu. Współczuję Ci bowiem jesteś linczowana tutaj. Twoja wina była chęć posiadania dzieci za wszelką cenę. I tyle albo aż tyle. Jestem z Tobą.

Dzieki... Tak dokladnie czuje jak piszesz... Potrzebuje wsparcia i pomocy..

Jak trochę dojrzejesz, nabierzesz świadomości i przestaniesz patrzeć na świat z pozycji ofiary, to dostrzeżesz, że osoby tutaj piszące chcą tobie pomóc. Bo pomoc to nie tylko głaskanie po główce, ale czasami porządny kop, abyś zobaczyła rzeczy takimi jakimi są i nie zapadała się głębiej w swój czas psychologiczny.

40

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
kitkaoskara napisał/a:
Dziurawsercu napisał/a:
santana napisał/a:

Dziurowsercu. Współczuję Ci bowiem jesteś linczowana tutaj. Twoja wina była chęć posiadania dzieci za wszelką cenę. I tyle albo aż tyle. Jestem z Tobą.

Dzieki... Tak dokladnie czuje jak piszesz... Potrzebuje wsparcia i pomocy..

Jak trochę dojrzejesz, nabierzesz świadomości i przestaniesz patrzeć na świat z pozycji ofiary, to dostrzeżesz, że osoby tutaj piszące chcą tobie pomóc. Bo pomoc to nie tylko głaskanie po główce, ale czasami porządny kop, abyś zobaczyła rzeczy takimi jakimi są i nie zapadała się głębiej w swój czas psychologiczny.

Dokładnie!

41

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

Ja piernicze.... takiej egoistki dawno nie czytalam.  Omijalam jakps ten watek, a jak teraz przeczytalam, to mi niedobrze...

Ja, ja , ja.... Ja chce, ja pragne... JA! Zawsze JA.


Nawet wlasne dzieci sa dla ciebie mniej wazne niz ty sama.  5 poronien majac juz jedno dziecko?

42

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
Cynicznahipo napisał/a:
kitkaoskara napisał/a:
Dziurawsercu napisał/a:

Dzieki... Tak dokladnie czuje jak piszesz... Potrzebuje wsparcia i pomocy..

Jak trochę dojrzejesz, nabierzesz świadomości i przestaniesz patrzeć na świat z pozycji ofiary, to dostrzeżesz, że osoby tutaj piszące chcą tobie pomóc. Bo pomoc to nie tylko głaskanie po główce, ale czasami porządny kop, abyś zobaczyła rzeczy takimi jakimi są i nie zapadała się głębiej w swój czas psychologiczny.

Dokładnie!

Składam wniosek o funkcjonalność "lubię to "

To Twoje życie , jesteś za nie odpowiedzialna Ty i tylko Ty .

Znalazłam swoja wadę...- Łatwo się nie poddaję ....

43

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

Cinicznahipo Autorka  nie pisała, że chciała się zabić, napisała. : płacz , łzy,  i JEGO próba samobójcza. A Ty piszesz, że autorka na matkę się nie nadaje, bo jak można mieć dwójkę dzieci w tym jedno dopiero co narodzone i chcieć umierać, itd...Wydaje mi się Cinicznahipo, że jesteś tak wrogo nastawiona, do autorki , że  obojętnie co by nie napisała, to całe zło przypisujesz jej. A to mąż ją zdradzał, a później grając na jej uczuciach, próbował próbą samobójczą , zmusić ją do zostania z nim. Więc postąpił podobnie jak jego żona, Ona strasząc go, że od niego odejdzie jeśli On nie będzie chciał drugiego dziecka, a On samobójstwem, chciał zmusić ją do tego aby z nim została. Ale jego nikt nie krytykuje. A autorka, jest taką złom osobą bo chciała mieć drugie dziecko, dla mnie to chore, tak ją obwiniać, przecież Ona nie kręciła, nie oszukiwała męża.  Postawiła sprawę jasno, że chce mieć drugie dziecko, jeśli on nie chce to od niego odejdzie, i może by tak zrobiła, co złego jest w tym, że kobieta chce mieć dziecko? Ale tu jest traktowana jak by popełniła straszne przestępstwo.  A mąż bidulek, nie dość, że pracować mu się nie chciało, wygodnie w domu mu się siedziało, bo przez cały czas miał sponsora,  to jeszcze taka krzywda mu się stała, bo żona w ciąże zaszła, że aż pociechy na boku musiał szukać.  I jakie to straszne było, że opiekował się swoim dzieckiem kiedy żona popadła w depresję, i tu jeszcze takiego dupka żałować, no ręce opadają.  A to niby do czego on autorce ma być potrzebny.  Kiedy żona była w ciąży i go potrzebowała, to on w inną był wpatrzony, nic go nie interesowało, że ciąża była zagrożona, że jego kobieta jest z tym wszystkim sama, że potrzebuje wsparcia, ale nie panuś przecież dziecka nie chciał, a jak żona chciała to ma niech się sama teraz meczy, bo jego to nie interesuje.  Przecież jemu tylko na wygodnym życiu zależy. Dziurawsercu moje zdanie jest takie, że on nic nie jest wart.  Nie mogłaś na niego liczyć w momencie kiedy najbardziej go potrzebowałaś, gdyby naprawdę Cię kochał, to w czasie ciąży by Cię wspierał, a on miał Cię gdzieś, a kiedy odkryłaś, że Cię zdradza to nagle zaczął mówić, że Cię kocha trochę to dziwne, nie uważasz? Jesteś silną kobietą, i nie daj sobie wmówić, że jesteś zła bo chciałaś dziecko, mąż nie. Każda kobieta była by załamana będąc w Twojej sytuacji.

44

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
żanetka napisał/a:

Cinicznahipo Autorka  nie pisała, że chciała się zabić, napisała. : płacz , łzy,  i JEGO próba samobójcza. A Ty piszesz, że autorka na matkę się nie nadaje, bo jak można mieć dwójkę dzieci w tym jedno dopiero co narodzone i chcieć umierać, itd...Wydaje mi się Cinicznahipo, że jesteś tak wrogo nastawiona, do autorki , że  obojętnie co by nie napisała, to całe zło przypisujesz jej. A to mąż ją zdradzał, a później grając na jej uczuciach, próbował próbą samobójczą , zmusić ją do zostania z nim. Więc postąpił podobnie jak jego żona, Ona strasząc go, że od niego odejdzie jeśli On nie będzie chciał drugiego dziecka, a On samobójstwem, chciał zmusić ją do tego aby z nim została. Ale jego nikt nie krytykuje. A autorka, jest taką złom osobą bo chciała mieć drugie dziecko, dla mnie to chore, tak ją obwiniać, przecież Ona nie kręciła, nie oszukiwała męża.  Postawiła sprawę jasno, że chce mieć drugie dziecko, jeśli on nie chce to od niego odejdzie, i może by tak zrobiła, co złego jest w tym, że kobieta chce mieć dziecko? Ale tu jest traktowana jak by popełniła straszne przestępstwo.  A mąż bidulek, nie dość, że pracować mu się nie chciało, wygodnie w domu mu się siedziało, bo przez cały czas miał sponsora,  to jeszcze taka krzywda mu się stała, bo żona w ciąże zaszła, że aż pociechy na boku musiał szukać.  I jakie to straszne było, że opiekował się swoim dzieckiem kiedy żona popadła w depresję, i tu jeszcze takiego dupka żałować, no ręce opadają.  A to niby do czego on autorce ma być potrzebny.  Kiedy żona była w ciąży i go potrzebowała, to on w inną był wpatrzony, nic go nie interesowało, że ciąża była zagrożona, że jego kobieta jest z tym wszystkim sama, że potrzebuje wsparcia, ale nie panuś przecież dziecka nie chciał, a jak żona chciała to ma niech się sama teraz meczy, bo jego to nie interesuje.  Przecież jemu tylko na wygodnym życiu zależy. Dziurawsercu moje zdanie jest takie, że on nic nie jest wart.  Nie mogłaś na niego liczyć w momencie kiedy najbardziej go potrzebowałaś, gdyby naprawdę Cię kochał, to w czasie ciąży by Cię wspierał, a on miał Cię gdzieś, a kiedy odkryłaś, że Cię zdradza to nagle zaczął mówić, że Cię kocha trochę to dziwne, nie uważasz? Jesteś silną kobietą, i nie daj sobie wmówić, że jesteś zła bo chciałaś dziecko, mąż nie. Każda kobieta była by załamana będąc w Twojej sytuacji.

Fakt, nie doczytałam o tej próbie samobójczej! dziurawsercu przepraszam.

żanetka, ja nie jestem wrogo nastawiona. Ja po prostu staram się patrzeć z boku i być obiektywna.
Nie napisałam też, że Autorka jest zła - po co nad interpretujesz?

A gdyby to Autorka w domu siedziała, a mąż pracował, też byś napisała, że sobie sponsora znalazła i tak jej wygodnie?

Ja się nie bawię w solidarność jajników. Nawalili oboje - i teraz, albo każde odpuści, przyzna się do błędu i oczyszczą atmosferę, i zaczną od nowa - albo to w ogóle nie ma sensu i lepiej już składać papiery rozwodowe.

Tu NAPRAWDĘ nie chodzi o to, by na kogoś winę zwalić, tylko żeby sobie uświadomić - ok, zachował się jak świnia - ale ja też nie mam powodów do dumy!

45

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

Cynicznahipo, nie napisałaś zła, może źle się wyraziłam, chodzi mi o to, że czytając Twoje wypowiedzi, mam wrażenie jak byś usprawiedliwiała, zachowanie męża autorki, a ją obwiniała za to co on zrobił.  Wiem masz prawo pisać tak jak myślisz, ja po prostu mam inne zdanie.  Szkoda mi dziurywsercu, próbowałam postawić się w jej sytuacji, to bardzo przykre co ją spotkało, dziewczyna przeżywa to wszystko, jest załamana, od męża nie miała wsparcia. Ja widzę to tak. Ona zachodzi w ciążę, on tego od początku nie chce, musi sama przez to przechodzić, ciąża przebiega z problemami, chyba każda kobieta, chciała by mieć wtedy wsparcie w swoim partnerze, a on ma to gdzieś, i kiedy Ona się męczy, on dobrze bawi się z inną, kiedy prawda wychodzi na jaw on cały czas się wypiera, dopiero kiedy przed nos dostaje dowody, nagle dostaje olśnienia, i stwierdza, że kocha żonę.  Mnie jest po prostu bardzo żal autorki, niewiem czy potrafiła bym się odnaleźć będąc w podobnej sytuacji.
Pytałaś czy gdyby autorka w domu siedziała a mąż pracował to tez bym napisała, że sponsora sobie znalazła i tak jej wygodnie. Niewiem, co bym napisała, wiem, że są ciężkie czasy i z pracą też ciężko, rozumiem też jeśli człowiek jest chory, i nie może pracować, to w końcu po to się ma tą drugą osobę aby w takich chwilach nam pomogła. Jednak nie rozumiem jeśli zdrowy facet w sile wieku siedzi w domu i pozwala swojej kobiecie się utrzymywać przez całe lata. Dla mnie to cwaniak i nierób.  Ale to tylko moje zdanie i nikt nie musi się z nim zgodzić.

46

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
żanetka napisał/a:

od męża nie miała wsparcia.

A kto dbał o dom, dziecko i jeszcze chodził do pracy, jak Autorka miała depresję po pierwszej ciąży?
Chociaż spróbuj być obiektywna.

Wyobraź sobie, że Ci mąż stawia ultimatum - albo zachodzisz w ciążę, albo z Wami koniec. Ma w nosie Twoje sprzeciwy i doprowadza do tego, że w tą ciążę zachodzisz. Cieszyłabyś się? Wątpię.

żanetka napisał/a:

cwaniak i nierób

Wiele kobiet w domu siedzi, gotują, sprzątają i zajmują się dziećmi.
To też cwaniaki i nieroby?
Kuzynka mojego męża urodziła drugie dziecko i zaraz poszła do pracy, a jej mąż wziął urlop tacierzyński. Co, też jest nierobem i cwaniakiem?
Nie, po prostu ona ma lepiej płatną pracę, a noworodkiem ktoś się zająć musi. Do tego mają jeszcze dwulatka.

Mnie jest żal Autorki tylko ze względu na liczne poronienia (znam to i wiem, jak boli). Na całą resztę zapracowała sobie sama, niestety.
Jej męża mi w ogóle nie żal.
Współczuję dzieciom - one i tak wyjdą na tym wszystkim najgorzej.
Ojciec ich nie chciał, a mama, no cóż. Kocha, ale jest egoistką.

47

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
Cyngli napisał/a:
żanetka napisał/a:

od męża nie miała wsparcia.

A kto dbał o dom, dziecko i jeszcze chodził do pracy, jak Autorka miała depresję po pierwszej ciąży?
Chociaż spróbuj być obiektywna.

Wyobraź sobie, że Ci mąż stawia ultimatum - albo zachodzisz w ciążę, albo z Wami koniec. Ma w nosie Twoje sprzeciwy i doprowadza do tego, że w tą ciążę zachodzisz. Cieszyłabyś się? Wątpię.

żanetka napisał/a:

cwaniak i nierób

Wiele kobiet w domu siedzi, gotują, sprzątają i zajmują się dziećmi.
To też cwaniaki i nieroby?
Kuzynka mojego męża urodziła drugie dziecko i zaraz poszła do pracy, a jej mąż wziął urlop tacierzyński. Co, też jest nierobem i cwaniakiem?

To jak szwagier zacznie kuzynkę walić w rogi, to powiedz wtedy kuzynce, że jak sobie narobiła dzieci i nie umiała męża docenić, to ma to na co sobie zasłużyła.. bo jest egoistką..

48 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-01-15 09:51:49)

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
takata napisał/a:
Cyngli napisał/a:
żanetka napisał/a:

od męża nie miała wsparcia.

A kto dbał o dom, dziecko i jeszcze chodził do pracy, jak Autorka miała depresję po pierwszej ciąży?
Chociaż spróbuj być obiektywna.

Wyobraź sobie, że Ci mąż stawia ultimatum - albo zachodzisz w ciążę, albo z Wami koniec. Ma w nosie Twoje sprzeciwy i doprowadza do tego, że w tą ciążę zachodzisz. Cieszyłabyś się? Wątpię.

żanetka napisał/a:

cwaniak i nierób

Wiele kobiet w domu siedzi, gotują, sprzątają i zajmują się dziećmi.
To też cwaniaki i nieroby?
Kuzynka mojego męża urodziła drugie dziecko i zaraz poszła do pracy, a jej mąż wziął urlop tacierzyński. Co, też jest nierobem i cwaniakiem?

To jak szwagier zacznie kuzynkę walić w rogi, to powiedz wtedy kuzynce, że jak sobie narobiła dzieci i nie umiała męża docenić, to ma to na co sobie zasłużyła.. bo jest egoistką..

Jakby zaszła taka potrzeba i było to uzasadnione, przy czym zostałabym poproszona o opinię, to bym powiedziała.

49

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?

To chyba historia Zmeczona777 , trochę zmienione niektóre rzeczy, ale ten sam styl pisania i temat dodany dzień później po Zmeczona777....


Zmeczona777 napisał/a:

Finansowo lepiej niż dobrze.

Dziurawawsercu napisał/a:

Sytuacja finansowa lepiej niz dobra

Zmeczona777 napisał/a:

Wykryłam zdradę w przeddzień pogrzebu jego ojca …

Dziurawawsercu napisał/a:

umiera jego ojciec

Zmeczona777 napisał/a:

A w teorii miałam plan na takie zdarzenia (miałam w głowie chyba plan na wszystko) – mąż zabiera swoja walizeczkę i znika z naszego życia….

Dziurawawsercu napisał/a:

ta, ktora miala scenariusz na kazda ewentualnosc zyciowa..

50

Odp: Zdrada emocjonalna- mniej boli?
Dziurawsercu napisał/a:

Znamy sie od 11 lat, malzenstwem jestesmy od 7. Ja po przejsciach w sensie rozwodu, z malzenstwa gdzie nie bylo dzieci, ale byla przemoc fizyczna i psychiczna. On po paru zwiazkach, mniej lub bardziej szczesliwych, oboje przed 40 stka.
Ja na wysokim stanowisku, kobieta - robiaca kariere, znana i lubiana w srodowisku. Sytuacja finansowa lepiej niz dobra ( pisze to wszystko, zebyscie poznaly otoczke, od ktorej musze zaczac/
On praktycznie non stop bezrobotny czesciowo z wyboru, czesciowo z przymusu,  zajmowal sie domem.
Domek, ogrodek i wakacje co roku na Karaibach - jak ja to mowie. Nieistotne szczegoly, a moze jednak....to tylko dobra materialne....

Czy na tym etapie nie przeszkadzało wam, że ty jesteś główną żywicielką rodziny a on panem domowym? Mogę sobie wyobrazić, że oboje akceptowaliście i byliście zadowoleni z takiego stanu rzeczy. Ale mogę sobie też wyobrazić, że któreś z was ta sytuacja uwierała. Jak wyglądało wasze partnerstwo poza kwestiami utrzymania i ogarnięcia domu? Jak podejmowaliście decyzje?

Dziurawsercu napisał/a:

Przed slubem - ja - tylko kariera zadnych dzieci, on- duza rodzina i wiele dzieci.
Po slubie- ja ewentualnie jedno dziecko? , on zadnych dzieci.
Dlugo po slubie- ja - duzo dzieci, on - zadnych dzieci.....

Mysle ze to zaczatki naszych nieporozumien......

Nie wiem, jak mogliście zdecydować się na małżeństwo, skoro mieliście totalnie rozbieżne poglądy w kwestii tak fundamentalnej jak posiadanie dzieci. Przecież tu nie ma wiele miejsca do negocjacji. Jak dwie osoby chcą kilkoro dzieci, to mogą się dogadać czy kilkoro znaczy 2 czy 4, czy ileśtam. Ale jak jedna strona mówi "koniecznie", a druga "nie ma mowy", to tylko jedna ma szansę zrealizować swoją potrzebę. Chcieć dziecka i nie mieć go - to tragedia. Nie chcieć dziecka i mieć je - to tragedia. W każdym możliwym scenariuszu jedno z was realizuje swoje potrzeby, a drugie cierpi. To zdecydowanie jest źródło waszych problemów - i to podwójne. Raz - jako źródło szantażu "dzieci albo rozwód". Dwa - pokazuje, że od początku żadne z was nie brało pod uwagę potrzeb tego drugiego, ignorowaliście kwestie sporne i liczyliście, że jakoś to będzie (zapewne każde, że będzie po jego myśli). Na takich fundamentach zdrowego związku po prostu nie da się zbudować.

Dziurawsercu napisał/a:

Pierwsze dziecko- ciezki porod, ciezka depresja z mojej strony, nieradzenie sobie z cala sytuacja, mysli samobojcze, brak opieki nad dzieckiem w fazie poczatkowej /depresja/
On wowczas - praca na pol etatu plus opieka nad dzieckiem, kiedy wraca do domu.
Wielki kryzys , ze lataja noze. Ale zyjemy dalej razem.

Skoro piszesz, że on już po ślubie zmienił zdanie co do posiadania dzieci, to czy tego pierwszego chciał? Czy odechciało mu się po tym jak zachorowałaś na depresję poporodową? - i to tak ciężką, że miałaś myśli samobójcze. Czy jego niechęć wynikła z twojej choroby i z tego, że na jakiś czas został sam z dzieckiem, chorą żoną, domem i pracą na głowie? Czy też już do tego pierwszego dziecka nie był przekonany, ale zgodził się na odczepnego?

Nie pytam, jak ty reagowałaś na sytuację - znam depresję z autopsji, także rozumiem, że byłaś chora. Nikt o twoje zachowanie w tym czasie nie powinien mieć pretensji. Jestem tylko ciekawa, czy poszłaś z tym do lekarza, czy czekałaś aż samo przejdzie. Chciałabym wiedzieć jak reagował on? Skąd te kłótnie, skąd ta agresja? O co mieliście do siebie wtedy pretensje?

Dziurawsercu napisał/a:

Potem moj dalszy rozwoj zawodowy, on siedzi w domu, dziecko dorasta , sytuacja sie normuje, jest ok.

Czy razem zadecydowaliście, że lepiej będzie jak ty wrócisz do pracy a on zostanie w domu (i rzuci pracę na pół etatu)? Czy też zmusiła was do tego sytuacja (np. on stracił pracę)? Jakie względy o tym zadecydowały? Czy nie było możliwości żebyście pracowali oboje? A może on pracować nie chciał, skoro ty byłaś w stanie utrzymać całą rodzinę? Czy oboje byliście zadowoleni z podziału ról w związku na tym etapie?

Dziurawsercu napisał/a:

Dostaje parcia na kolejne dziecko, nie wyobrazam sobie zycia majac tylko jedno dziecko ( ja jedynaczka), on jest calkowicie PRZECIW. Nie wytrzymuje tego, mam straszne parcie na dziecko, proby zajscia w ciaze koncza sie kolejnymi 5 cioma stratami nienarodzonych dzieci. Lecze sie w klinice leczenia bezplodnosci. On nie chce wiecej dzieci. Ja szaleje, potem szantaz z mojej strony albo dziecko, albo odchodze od niego, zero sexu itd.

Ta sytuacja została już na forum przemaglowana we wszystkie strony, ale nie mogę jej olać. Przede wszystkim, ogromnie ci współczuję serii poronień - utrata każdego dziecka, nawet nienarodzonego, to tragedia. Czy w klinice leczenia niepłodności zaproponowano ci opiekę psychologiczną w związku z tym?

Są też inne kwestie. Po pierwsze, co wpłynęło na zmianę twojego podejścia do liczby dzieci? - przecież jedynaczką byłaś od zawsze. Po drugie, jak to jest możliwe, że twój mąż był całkowicie przeciw dzieciom, a jednak doszło do tych pięciu ciąży. Czy już wtedy go naciskałaś? Dlaczego, skoro on jasno mówił, że nie chce, ty parłaś do kolejnego dziecka? Czy liczyłaś na to, że jak zajdziesz w ciążę, to mąż zmieni zdanie (np. bo pierwsze dziecko kochał, to i to pokocha, jak już będzie)? Czy też wychodziłaś z założenia, że poradzisz sobie z ciążą dzieckiem i zapewnieniem mu miłości przez całe życie sama?

Powiedzmy też sobie szczerze - szantaż w związku jest poniżej wszelkiej krytyki zawsze. A szantaż w kwestii posiadania dziecka to prosta droga do tragedii z minimum 3 ofiarami - matką, ojcem i dzieckiem. I to nie jest tak, że jak facet nie chciał nowego dziecka, to mógł odejść. Był od ciebie uzależniony ekonomicznie, to raz (czy na własne życzenie, pytałam wcześniej). Kochał pierwsze dziecko i nie chciał ograniczenia z nim kontaktów - a przecież ono zostałoby z tobą, prawda? Mieszkać z dzieckiem w domu, a odwiedzać je w weekendy to dwie różne sprawy. Może też wciąż cię kochał i ciebie nie chciał stracić. Albo po prostu był uzależniony emocjonalnie. W każdym razie nie można powiedzieć, że to jego wina, że uległ szantażowi - szantaż jest zawsze winą szantażującego. To ty postawiłaś sprawę na ostrzu noża; to ty doszłaś do wniosku, że drugie dziecko jest ważniejsze od wszystkiego innego i jak się cała reszta spieprzy to trudno, dziecko to zrekompensuje - dostałaś to, czego sama chciałaś. Nawet jeśli szantażując nie przewidziałaś wszystkich późniejszych konsekwencji.

Dziurawsercu napisał/a:

Zachodze w koncu w ciaze , ktora zakonczy sie szczesliwie. Jego to nie cieszy, ciaza jest bardzo skomplikowana, leze pare miesiecy, codziennie pare zastrzykow i garsc lekow.... On jest obok tego calego zdarzenia....
Na zewnatrz szczesliwa rodzinka, tak mowia o nas znajomi, wewnatrz - ja sama emocjonalnie z brzuchem, ktory chcialam tylko ja....warkniecia na siebie, oddalamy sie od siebie, nie kochamy sie ani fizycznie a psychicznke jestesmy tez daleko.

To też zostało przemaglowane na wszystkie strony. Skoro dziecka nie chciał, został do niego zmuszony (nie gwałtem, groźbą utraty wszystkiego, co miał), to trudno żeby się cieszył. Rozumiem, że kobieta w ciąży oczekuje wsparcia swojego mężczyzny - to zupełnie normalne. Ale trudno oczekiwać, że mąż będzie cię wspierał w czymś, czego on nie chce. Jak ma się cieszyć, skoro właśnie spełnia się jego osobista tragedia. Bo mieć dziecko, którego się nie chce, to też jest tragedia. Bać się, że nie będzie się w stanie go pokochać, że się je odtrąci - to straszne. Poczytaj sobie, jak kobiety reagują na wiadomość o niechcianej ciąży - jak wiele z nich wypiera sytuację ze świadomości, mimo że nie da się uciec od własnego brzucha. Niby dlaczego mężczyzna miałby się zachowywać inaczej?

Dziurawsercu napisał/a:

Potem umiera jego ojciec, ja na ile umiem pomagam mu, ale bardziej "organizacyjnie" niz psychicznie, bo mam zakaz od ginekologa "zaglebiania sie w smierc tescia" , zeby nie poronic 8 my raz....nie rozmawiam z nim o smierci jego ojca, ale bardzo przezywam wewnetrznie ten temat (byl mi baaardzo bliska osoba)

To do pewnego stopnia jestem w stanie zrozumieć. Skoro wytyczne ginekologa były takie a nie inne, ty obawiałaś się utraty dziecka, którego tak bardzo chciałam, to rozumiem, że próbowałaś się do sytuacji zdystansować emocjonalnie. Rozumiem też, że mężowi brakowało twojego wsparcia. Szczególnie, że ten brak wsparcia był spowodowany ciążą, której on nie chciał. Więc pewnie myślał, że jakby tego dziecka nie było, to byłoby lepiej. A potem wyrzucał sobie, że o własnym dziecku myśli, że lepiej jakby go nie było. Dla każdej, zdrowej emocjonalnie osoby takie myśli to piekło.

Dziurawsercu napisał/a:

Oddalamy sie z dnia na dzien od siebie, zaczyna mieszkac moja mama z nami, ktora widzi jakim on jest mezem i facetem, nastawia mnie przeciwko niemu.

Jakim mężem i facetem on wtedy był? Nie wspierającym cię w ciąży - to już przedyskutowaliśmy. Przeżywającym żałobę po swoim ojcu - to też omówliśmy. Oba te zachowania mogły cię ranić, ale są absolutnie zrozumiałe z jego perspektywy. A może przestał wykonywać swoje obowiązki domowe? O tym, że dorosła kobieta - z własnym życiem i z własną rodziną - powinna mieć też własny rozum, a nie dawać się "nastawiać przeciwko mężowi" przez matkę, to już nie wspomnę. Na twoim miejscu zastanowiłabym się poważnie ile z pretensji i żalów, które w tym czasie czułaś do męża wynikało z nastawiania przez mamę (a więc z twojej niesamodzielności emocjonalnej), a ile z twoich własnych emocji, które teraz próbujesz przypisać wpływowi matki.

Dziurawsercu napisał/a:

Zjazd klasowy po 20 stu latach, wypuszczam go (jak sie pozniej dowiem ze zlotej klatki) na ta impreze do innego miasta.

Bardzo mnie ciekawi, czy wcześniej nie miałaś choćby cienia przeczucia, że twój facet wcale nie jest szczęśliwy w roli męża domowego. Czy też nawet nie przyszło ci to do głowy? A może on się świetnie maskował? A może naprawdę się realizował w obowiązkach domowych, a próżniły was wyłącznie dzieci?

Czy to on ci powiedział, że go "wypuściłaś" czy też zawsze kontrolowałaś gdzie wychodzi, po co, z kim? - i uważałaś, że to normalne, że on najpierw musi mieć twoją zgodę.

Dziurawsercu napisał/a:

Wraca CALKOWICIE zmieniony o 180*, nikt go nie poznaje, moja mama mowi, ze to inny czlowiek. Ja w ciazy jestem bardziej zajeta moim brzuchem niz obserwacja jego. Mam to gdzies... Przeicez nie zdradzilby mnie , kiedy jestem w ciazy- mysle i wierze w to. Zapewnia ze nic sie nie stalo.

Skupiona na ciąży przespałaś pierwsze wyraźne znaki, że coś jest między wami nie tak. Ale rozumiem, że nie oczekiwałaś zdrady w ciąży i rozumiem, że ciąża była dla ciebie priorytetem - tak jest u wielu kobiet, które nie mają obsesyjnego parcia na dziecko.

Bardziej mnie martwi to "mam to gdzieś". Bo co innego wierzyć, że wszystko jest w porządku i nie spodziewać się zdrady, a co innego być obojętnym na to, co się dzieje w związku. Ciekawi mnie, czy przez cały okres trwania waszej relacji choć raz zadałaś sobie pytanie - czy mojemu mężczyźnie pasuje nasze wspólne życie? Czy też pasowało tobie, więc zakładałaś, że i jemu powinno. W końcu krzywda mu się nie działa (poza szantażem ciążowym nie piszesz o żadnym terrorze z twojej strony, więc zakładam że faktycznie swojego faceta nie krzywdziłaś z premedytacją, utrzymywałaś go).

Dziurawsercu napisał/a:

Miesiac przed porodem odkrywam, jak w tajemnicy przede mna rozmawia z jakims "kochaniem" przez telefon o 3 w nocy. Jeszcze tej nocy wywalam go z domu. Nad ranem wywaza drzwi i blaga na kolanach o szanse, argumentije, ze to tylko kolezanka, ze bal sie powiedziec, ze z nia telefonuje, ze bylabym zazdrosna o kolezanke z liceum...
Za niecaly miesiac rodze, on jest psychicznie nieobecny , obiecal ze nie beda telefonowac.

Odpuszczam, bo chce w to wierzyc, boje sie zaszkodzic dziecku wiec wierze mu, nie sprawdzam dalej nie szukam...

Przesypiasz kolejne znaki, dajesz się udobruchać, bo dziecko jest w tym momencie priorytetem, nie masz siły na żadne dodatkowe problemy i zawirowania. Rozumiem, nie dziwię się.

Dziurawsercu napisał/a:

Dwa miesiace po porodzie, jestem na tyle silna psychicznie by zmierzyc sie z prawda ( moja mama w tle ciagle mi mowi jaka jest prawda i niestety jak sie okaze bedzie miala racje) , wynajmuje profesjonalistow, jeszcze w ten dzien wieczorem dowiaduje sie calej prawdy. Przestaje oddychac, swiat staje w miejscu.... Ja dla ktorej swiat ma albo bialy albo czarny kolor, ta, ktora miala scenariusz na kazda ewentualnosc zyciowa...twardo stapajaca po ziemi, zawsze wiedzaca co zrobic kobieta.... umieram z dwumiesiecznym dzieckiem na reku....
Dostaje plik korespondencji jego i pani szmaty, mam wszystko na pismie.... Wypiera sie dalej, dalej pieknie klamie, przysiega na wszystko co mu swiete. Przyznaje sie dopiero, gdy pokazuje mu to co mam. Nie moze uwierzyc, ze moglam do tego dojsc i jak.....
Placz, lzy, jego proba samobojcza, wyjezdzam z dziecmi do kolezanki, i chce zeby go nie bylo jak wroce.... Ale jest...

I wreszcie zamek z piasku, który sobie wybudowaliście, runął. Temu też się nie dziwię. Jeśli przeanalizować wasz związek na chłodno, to od samego początku nie miał żadnych sensownych fundamentów. Nigdy nie żyliście ze sobą a obok siebie - nie w codzienności (bo o niej niewiele piszesz), ale w sprawach fundamentalnych. Nigdy nie próbowaliście dojść do porozumienia, zawsze jedno narzucało swoją wolę drugiemu. Ewentualnie każdy robił swoje i liczył, że ostatecznie wyjdzie na jego.

Nie sądzę by zdrada emocjonalna bolała mniej niż fizyczna. Przeciwnie - wydaje mi się, że łatwiej wybaczyć przygodny skok w bok z kobietą, która dla faceta była tylko ładnym, chętnym ciałem. Myśl, że mój mężczyzna pokochał czy też zauroczył się inną, a w stosunku do mnie ostygł jest dla mnie dużo bardziej bolesna. Więc nie dziwię się twojemu cierpieniu, nie dziwię się pretensjom. I nie usprawiedliwiam twojego faceta - zrobił coś niedopuszczalnego.

Ale prawda jest taka, że nie znalazłaś się w tym miejscu w życiu, w którym jesteś, przypadkiem i niespodzianie. Oboje "zapracowaliście" na tę sytuację dzień po dniu, każdą kolejną decyzją. A póki nie zrozumiecie przyczyn sytuacji, nie będziecie w stanie jej naprawić - ani uniknąć w przyszłości.

Posty [ 50 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada emocjonalna- mniej boli?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018