"powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 135 ]

Temat: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

W ramach terapii  opiszę swoja historię – może znajdę jeszcze w niej cos na co mogłabym spojrzeć inaczej….   Postaram się  w tym poście podać sama esencję żeby nie zanudzać.   Może w punktach by było łatwiej czytać:

1.    Rodzina
Małżeństwem jesteśmy od 14 lat choć jesteśmy razem 23 lata.  Mamy fantastycznych  2 synów.   Piękne mieszkanie w dużym mieście.   Oboje mamy fajne prace w których się spełniamy.   Finansowo lepiej niż dobrze.
2.    Zdrada
W marcu  2015  odkryłam romans męża (który trwał – trudno określić ale ok. 6-9 miesięcy).      To koleżanka z pracy -25 latka (piękna, inteligentna, nieskazitelna, interesująca do tego piękna, szczupła wysoka itd.).       Ja zwykła zona, trochę zaniedbana, roztyta, zapracowana, zabiegana…      Ta małolata na tyle zafascynowała mojego męża ze nie wiedzieć kiedy znajomość przerodziła się romans.      Wykryłam zdradę w przeddzień pogrzebu jego ojca …
3.    Po zdradzie 
Podjęliśmy decyzję o ratowaniu małżeństwa.   Nigdy nie zapomnę tego moment kiedy maż potwierdza romans a moje nogi robią się jak z  waty,  serce wali jak oszalałe a rozum … no właśnie rozum płata figla.     Bo dalej widzę przed sobą mojego najukochańszego męża (a przecież przed chwilą wylał na mnie wiadro pomyj)  cały mój świat, a miłość do niego jest jeszcze większa… jedyne co do niego czuję to niemierzalny żal, który pozostał od dziś.  A ja sama w swoich oczach pozostałam obdarta z szacunku, godności .    A w teorii miałam plan na takie zdarzenia (miałam w głowie chyba plan na wszystko) – mąż zabiera swoja walizeczkę i znika z naszego życia….   Wiec fakt tego ze podjęłam próbę ratowania związku   jeszcze bardzie spotęgowało  brak poczucia własnej wartości ….    Od poło roku chodzimy na terapie, jest lepiej, mąż jest cudowny, bardzo się stara a małżeństwo nigdy wcześniej nie było tak pełne i wartościowe jak teraz.    Kiedyś nawet rzuciłam oskarżenie do męża ze wywrócił nasze życie do góry nogami,   ale tak sobie momentami myślę czy ono nie stało na głowie od początku a on je postawił na nogach.  No ale jest to ale  ……     
4.    „Powikłania - ONA”
Leczę się z tego wszystkiego, analizuję, nie ma godziny żebym o tym o niej nie myślała …  zatruwa każdą moja myśl, nie mogę wyrzucić jej z głowy.    Gdziekolwiek się nie ruszę  myślę czy jej nie spotkam…..    Jest moją obsesją, ale kontrolowaną na tyle ze nie jest to niebezpieczne (tak myślę).   Ale mam w sobie tyle złości, nienawiści ,żalu do niej ze nie umiem sobie z tym poradzić.    To narosło z czasem, bo wcześnie potraktowałam ją jako temat poboczny (rozprawiłam się z mężem i sobą), ale moje emocje wobec niej nabierają na sile.     Zaraz po zdradzie spotkałam się z nią.  Pozwoliłam mężowi ja odebrać z lotniska i rozmówić się ostatecznie a potem poprosiłam o spotkanie)  i to było naprawdę dobre, oczyszczające spotkanie….    Ale teraz nie mogę o niej zapomnieć – mam wrażenie ze ona czuje niesprawiedliwość,  i ze rozwiałam miłość jej życia, a mąż jest z nami bo są dzieci i tak jest łatwiej.    Nie wiem dlaczego tak obsesyjnie o niej myślę – męczy mnie to potwornie i zabiera energię do pracy nad nami i nasza rodziną….    Po prostu nie mogę przeżyć faktu, ze jest ktoś kto kocha i pragnie mojego męża – powadziła mu po2 miesiącach  od wykrycia zdrady ze jest miłością jej życia i będzie na niego czekała do końca życia.     Na szczęście nie odzywa się do nas, nie nęka, odeszła z pracy i nie mieliśmy od niej znaku życia od tego czasu.    Ale myśli o niej nie opuszczają mojej głowy.      Może    ktoś ma/ miał podobny problem i podzieli się wskazówkami jak nad tym pracować….

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Zmęczona, czy mąż Cię kocha? Czy gdyby nie to, że odkryłaś romans, to trwałoby dalej, a Ty żyłabyś w nieświadomości? Jak myślisz, dlaczego po odkryciu romansu zrezygnował z tamtej znajomości? Czy z miłości do Ciebie?

Nie dziwię się, że obsesyjnie myślisz o tamtej dziewczynie. Brutalna prawda jest taka, że ona go zauroczyła, poszedł z nią do łóżka, bo zafascynowała go jej uroda/ fizyczność/ osobowość. I teraz, w zasadzie przecież wybrał Ciebie, więc dla niego jesteś ważniejsza. Czemu tak się nie czujesz, czemu rozmyślasz o niej? Czy jednak jest w Tobie jakaś niepewność, że on został z Tobą tylko przez wzgląd na dzieci/ obowiązki?

3 Ostatnio edytowany przez kitkaoskara (2016-01-11 15:05:35)

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Zmęczona,
Zafiksowane na punkcie kochanki najprawdopodobniej jest wynikiem splotu dwóch czynników. Pierwszy to twoja zaniźona samoocena, która jest wynikiem zdrady twojego męża, czyli odrzuceniem ciebie na rzecz młodszej, pięknej kobiety. Drugi to skoncentrowanie negatywnych emocji na kochance, bo w obliczu faktu, że postanowiłaś ratować małżeństwo, zrezygnowałaś całkowicie lub częściowo w odreagowywania żalu i złości wobec męża. Przeniosłaś więc negatywne emocje na kochankę męża.
Jak sobie z tym poradzić?
Najlepszą metodą jest spojrzenie na swoje prawdziwe emocje i pozwolenie im na zaistnienie, zaakceptowanie złości i żalu do męża, pozwolenie, aby emocje wybrzmiały.
I nie patrz na kochankę męża jak na 8 cud świata, bo zapewniam cię, że nim nie jest.
Jaka szanująca się i pewna siebie kobieta wchodzi świadomie w rolę kochanki?

4

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Zmęczona, czy mąż Cię kocha? Czy gdyby nie to, że odkryłaś romans, to trwałoby dalej, a Ty żyłabyś w nieświadomości? Jak myślisz, dlaczego po odkryciu romansu zrezygnował z tamtej znajomości? Czy z miłości do Ciebie?

Nie dziwię się, że obsesyjnie myślisz o tamtej dziewczynie. Brutalna prawda jest taka, że ona go zauroczyła, poszedł z nią do łóżka, bo zafascynowała go jej uroda/ fizyczność/ osobowość. I teraz, w zasadzie przecież wybrał Ciebie, więc dla niego jesteś ważniejsza. Czemu tak się nie czujesz, czemu rozmyślasz o niej? Czy jednak jest w Tobie jakaś niepewność, że on został z Tobą tylko przez wzgląd na dzieci/ obowiązki?


Wiem ze kocha nad zycie - czuję to na kazdym kroku. Teraz bardzo cierpi i pracuje ciezko nad nasza relacja.   Tuz przed wykyciem zdrady podjal decyzje ze to koniec z romansem i probowal wyjsc z tego calego bagna ale motał sie strasznie. Czul sie tez winny i chcial to skonczyc.  A moja zlosc do niej wynika prwnie ztego ze to nie byla zwykla zdzira. Choc tak ja nazywam zeby nie zwariowac.  To naprawde byla wyjatkowa mloda kobieta... Wiem to brzmi strasznie ale taka byla/ jest.  Natomiast moja zlosc i zal do niej sa nie do zapanowania.

5

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

[]Zmęczona,
Zafiksowane na punkcie kochanki najprawdopodobniej jest wynikiem splotu dwóch czynników. Pierwszy to twoja zaniźona samoocena, która jest wynikiem zdrady twojego męża, czyli odrzuceniem ciebie na rzecz młodszej, pięknej kobiety. Drugi to skoncentrowanie negatywnych emocji na kochance, bo w obliczu faktu, że postanowiłaś ratować małżeństwo, zrezygnowałaś całkowicie lub częściowo w odreagowywania żalu i złości wobec męża. Przeniosłaś więc negatywne emocje na kochankę męża.
Jak sobie z tym poradzić?
Najlepszą metodą jest spojrzenie na swoje prawdziwe emocje i pozwolenie im na zaistnienie, zaakceptowanie złości i żalu do męża, pozwolenie, aby emocje wybrzmiały.
I nie patrz na kochankę męża jak na 8 cud świata, bo zapewniam cię, że nim nie jest.
Jaka szanująca się i pewna siebie kobieta wchodzi świadomie w rolę kochanki?

Zgadzam sie z Toba, tez to sobie tak tlumacze natomist nie moge znalzs w sobie takiej preadziwej zlosci na meza.  Tez czuje sie winna tej sytacji i poniekad stad.  Nic poza wielkim zalem nie moge w tych uczuciach odnalezc.

6 Ostatnio edytowany przez kitkaoskara (2016-01-11 15:21:31)

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa
Zmeczona777 napisał/a:

Zgadzam sie z Toba, tez to sobie tak tlumacze natomist nie moge znalzs w sobie takiej preadziwej zlosci na meza. Tez czuje sie winna tej sytacji i poniekad stad.  Nic poza wielkim zalem nie moge w tych uczuciach odnalezc.

Bo całą złość skanalizowałaś na kochankę, a to tak naprawdę nie ona, ale twój mąż ciebie poniżył i zlekceważył.
Wypierasz negatywne emocje do męża - to twój mechanizm obronny, żeby zachować resztki poczucia wartości. W przeciwnym wypadku musiałabyś się zgodzić z tym, że żyjesz z kimś, kto nie miał skrupułów przed krzywdzeniem ciebie i ciebie nie kochał.

7

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

"Wiem ze kocha nad zycie - czuję to na kazdym kroku."   -     Jak to przeczytałam to ulało mi się. Skoro tak się przejawia miłość nad życie (romans z gwiazdą) to brońcie mnie od takiej miłości.

Może to jest twój problem? Oszukiwanie się mega? Na każdym kroku powtarzasz, jak jest cudownie, jaka miłość i starania a mąż cacy. Niestety, nie jest. On ciebie przestał kochać gdy był z nią, przez 6-9 miesięcy dotykał ją, całował, szeptał do uszka kosztem ciebie. Teraz wrócił, naprawia, stara się, ale czy to z mega miłości? Może zdał sobie sprawę, że trudno zaczynać wszystko od nowa? Że taka młoda dziewczyna będzie chciała dziecka, gdy on będzie stary ona wciąż młoda? Że jednak stałość i stabilność to też ważne sprawy a robienie w życiu rewolucji to nie dla niego? A ty boisz się zadać te pytania bo odpowiedź mogłaby cie zranić. Dlatego zamiast mysleć o was i złych odpowiedziach na nią wylewasz nienawiść. Bo tak łatwiej. Gdybyś miała odwagę zmierzyć się z tym co łączy ciebie i męża mogłabyś poznać straszną i okrutną prawdę, a tak udajesz, że jest super i tylko ta dziewczyna jest problemem. Tak ja to widzę.

8

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

[]"Wiem ze kocha nad zycie - czuję to na kazdym kroku."   -     Jak to przeczytałam to ulało mi się. Skoro tak się przejawia miłość nad życie (romans z gwiazdą) to brońcie mnie od takiej miłości.

Może to jest twój problem? Oszukiwanie się mega? Na każdym kroku powtarzasz, jak jest cudownie, jaka miłość i starania a mąż cacy. Niestety, nie jest. On ciebie przestał kochać gdy był z nią, przez 6-9 miesięcy dotykał ją, całował, szeptał do uszka kosztem ciebie. Teraz wrócił, naprawia, stara się, ale czy to z mega miłości? Może zdał sobie sprawę, że trudno zaczynać wszystko od nowa? Że taka młoda dziewczyna będzie chciała dziecka, gdy on będzie stary ona wciąż młoda? Że jednak stałość i stabilność to też ważne sprawy a robienie w życiu rewolucji to nie dla niego? A ty boisz się zadać te pytania bo odpowiedź mogłaby cie zranić. Dlatego zamiast mysleć o was i złych odpowiedziach na nią wylewasz nienawiść. Bo tak łatwiej. Gdybyś miała odwagę zmierzyć się z tym co łączy ciebie i męża mogłabyś poznać straszną i okrutną prawdę, a tak udajesz, że jest super i tylko ta dziewczyna jest problemem. Tak ja to widzę.

No wiesz odwagi w sobie mi chyba nie brakuje a a z problem borykam sie od 9 miesiecy wiec przerobilam wiele. Jestem gotowa na rozne scenariusze lacznie z tym najgorszym- rozwodem. Ale milosc miedzy nami jest i to jedno czego jestem pewna w tej calej historii.  Spotkalam sie z nia, rozmawiaysmy dlugo potem dolaczyl maz ktory powiedzial sam z siebie jak bardzo zaluje tej historii i ze sie w niej zauroczyl ale milosc to laczy go z zona.  Natomist wiem ze namiszala mu w glowie i latwiej by mi byli to przebolec gdyby mi powiedzial ze stracil wiare w nasze malzenstwo. Ale tak nie bylo.... Ona po prostu wybadala temat i dostosowala sie dokladnie do tego czego mu brakowalo w domu. A do tego naprawde piekna zdgrabna. Zglupial kopmletnie bo przeciez cale malzenstwo mu wkladalam do glowy ze nie jest atrakcyjny dla kobiet....  A tu zainteresowalo sie nim takie zjawisko...

9

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Zmęczona, nie chce się czytać tego, co piszesz. Tak, na pewno Twój biedny, niepełnosprawny umysłowo mąż został omotany przez tę harpię , ale ta miłość nad życie do Ciebie na pewno w nim była, jak ją posuwał.
Słyszysz siebie?

10

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Zmęczona 777 wiekszosc Panow po odkryciu zdrady mówi to co chce usłyszeć zona.
To nie byl skok w bok jednorazowy - to wielomiesieczny świadomy romans.

Jak sie kogos kocha to sie nie wbija swiadomie,, noza w serce" a on tak Tobie zrobił.
Usprawiedliwiasz go zbytnio.

11 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-01-11 18:14:42)

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Zmęczona, twoja historia bardzo mi przypomina wątek GIA http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=85118
Czytałaś może?
Właściwie jedyna różnica jest chyba taka, że w tamtym przypadku kochanka nawet nie była specjalnie atrakcyjna.

Jeżeli zdecydowałaś się wybaczyć i rzeczywiście widzisz tego sens, to dobrze, że wierzysz w miłość swego męża do ciebie, inaczej nie miałoby to sensu.
Tłumaczysz sobie, że zgłupiał, że to tamta wybadała temat i dostosowała się dokładnie do tego czego mu brakowało w domu - to bardzo naiwne myślenie, nakierowane na zwalenie całej winy na tą trzecią. Nie widzisz tego?
Gdyby ona była taka perfidna nie spotkałaby się z tobą. A nawet gdyby, to pewnie byłaby bardzo nieprzyjemna, ale ona to przyjęła z tego co piszesz z pokorą, przyznała się do tego, że coś czuje do twego męża, po czym usunęła się nie tylko z waszego życia, ale i odeszła z pracy! A to nie świadczy o niej w gruncie rzeczy aż tak źle a wręcz o tym, że być może sama się poczuła oszukana czy tez wykorzystana. No chyba, że sama doniosła ci o tym romansie, ale jej plan się nie udał, bo zamiast namieszać i odsunąć was od siebie na dobre, zaczęliście tworzyć wobec niej wspólny front, wtedy już nie miała wyboru, tylko się poddać.

Dlatego jestem ciekawa w jaki sposób się dowiedziałaś i jaką wersję przedstawił ci twój mąż?
Czy przeczuwałaś, że coś jest nie tak?

A, jeszcze jedna rzecz w pierwszym poście napisałaś, że myślisz o tamtej dziewczynie obsesyjnie, że ona czuje niesprawiedliwość itd. A to niestety oznacza, że nie wyssała sobie tego z palca i że twój mąż utwierdził w jakiś sposób ją w tym przekonaniu. Jak mniemam, była zaskoczona rozwojem sytuacji, bo mu wierzyła w pewien sposób, że to i dla niego coś znaczy. Jednak kiedy się dowiedziałaś, on zmienił swój stosunek do niej o 180 st., nagle przypomniał, że ma zobowiązania i podjął decyzję, że z tobą zostanie a z nią nie może się już spotykać. Teoretycznie, gdybyś się więc nie dowiedziała, to pewnie ich romans kwitł by w najlepsze a jej bajka trwała. Smutne to, bo jak widać w gruncie rzeczy ona pewnie wierzyła w jego uczucia do niej, tak jak ty teraz w jego uczucia do ciebie. Obie natomiast byłyście przez tego człowieka oszukiwane, a on jakby nie patrzeć wyszedł z tego cało. Mało tego! Jedna i druga go kocha, a na dodatek siebie obwiniają nawzajem. A facet sobie ot tak podbudował ego.

12

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

]Zmęczona, nie chce się czytać tego, co piszesz. Tak, na pewno Twój biedny, niepełnosprawny umysłowo mąż został omotany przez tę harpię , ale ta miłość nad życie do Ciebie na pewno w nim była, jak ją posuwał.
Słyszysz siebie?[/

No rzesz .... Ale juz nie kontynuje przepychanek slownych bo pewnie wiesz lepiej co jest miedzy nami.   A ją bo chcial, bo go podniecala, zafascynowa, zauroczyla.   Egoista wredny bez dwoch zdan.  Ale nigdy wczesniej ani na szczescie pozniej mnie nie zawiodl.  Wiec wieze ze popelnil blad. Straszny o niemierzalnych konsekwencjach ale sie zdarzyl.  Oswiolam mysl ze nie jest mi dany na zawsze jak do tej pory myślałam.   Od Teraz kolejnego zawodu nie uniose i on to wie. Dlatego powiedzial mi ze nigdy nie zapomni tego co zrobilam dla niego, dla nas, dla dzieci. Ze wyciagnelam reke gdy sie zgubil.  Po wykryciu zdrady nie byli chwili wahania co powinien zrobic i roil to konsekwentnie.  Co nie zmienia faktu ze boli jak cholera.

Na dodatek ja tez nie bylam swieta, wiem to doskonale.... Nie wiedzialam co to szacunek do meza- czulam ze jest moja wlasnoscia i moze musi warowac przy mnie jak pies... A moze nawet okazę mu wielkodusznosci i dam sie poniesc seksualnym uniesienom moze nawet za 3 razy w roku...   Nic w zyciu nie jest czarne albo biale

13

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Zmęczona777,
Twoja postawa jest typowa dla kobiet, które wkładają wiele wysiłku w to, aby sobie i całemu światu udawadniać, że zdrajca nigdy nie przestał ich kochać a zdrada to tylko błąd. Ćwicz się dalej w samooszukiwaniu, jeśli sprawia to tobie frajdę, ale ja jako zdradzona żona, która mimo zdrady nadal jest w związku ze zdrajcą, powiem Tobie wprost, źe jeśli ktoś zdradza, to nie kocha. Nie ma szansy na to, aby można było kogoś kochać i go zdradzać.

14

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Zmęczona, twoja historia bardzo mi przypomina wątek GIA
Czytałaś może?
Właściwie jedyna różnica jest chyba taka, że w tamtym przypadku kochanka nawet nie była specjalnie atrakcyjna.

Jeżeli zdecydowałaś się wybaczyć i rzeczywiście widzisz tego sens, to dobrze, że wierzysz w miłość swego męża do ciebie, inaczej nie miałoby to sensu.
Tłumaczysz sobie, że zgłupiał, że to tamta wybadała temat i dostosowała się dokładnie do tego czego mu brakowało w domu - to bardzo naiwne myślenie, nakierowane na zwalenie całej winy na tą trzecią. Nie widzisz tego?
Gdyby ona była taka perfidna nie spotkałaby się z tobą. A nawet gdyby, to pewnie byłaby bardzo nieprzyjemna, ale ona to przyjęła z tego co piszesz z pokorą, przyznała się do tego, że coś czuje do twego męża, po czym usunęła się nie tylko z waszego życia, ale i odeszła z pracy! A to nie świadczy o niej w gruncie rzeczy aż tak źle a wręcz o tym, że być może sama się poczuła oszukana czy tez wykorzystana. No chyba, że sama doniosła ci o tym romansie, ale jej plan się nie udał, bo zamiast namieszać i odsunąć was od siebie na dobre, zaczęliście tworzyć wobec niej wspólny front, wtedy już nie miała wyboru, tylko się poddać.

Dlatego jestem ciekawa w jaki sposób się dowiedziałaś i jaką wersję przedstawił ci twój mąż?
Czy przeczuwałaś, że coś jest nie tak?

Wiem doskonale ze zrobila wiele - odpuscila....  Ale w trakcie romansu na poczatku i pod koniec zapytala meza 2 razy czy mnie kocha. Gdy padala odpowiedz twerdzaca bardzo to przezyla ale trwala w tym. 

Co do romansu to czulam ze cos sie dzieje, ale maz dalej byl czuly i " kochajacy". Tylko te telefony ciagle przy sobie, wyjscia by " pomoc koledze" pozniejsze powrotu z pracy.  Czula i szkalam az znalazlam w telefonie ( po uprzednim odlryciu Pinu) zainstalowany komunikator.  Odcrazu przyznal sie do wszystkiego. Odpowiedzial na kazde pytanie....

15

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

,
Twoja postawa jest typowa dla kobiet, które wkładają wiele wysiłku w to, aby sobie i całemu światu udawadniać, że zdrajca nigdy nie przestał ich kochać a zdrada to tylko błąd. Ćwicz się dalej w samooszukiwaniu, jeśli sprawia to tobie frajdę, ale ja jako zdradzona żona, która mimo zdrady nadal jest w związku ze zdrajcą, powiem Tobie wprost, źe jeśli ktoś zdradza, to nie kocha. Nie ma szansy na to, aby można było kogoś kochać i go zdradzać.
Co za bzdura - nie mozesz tego wiedziec. Kazdy zwiazek jest inny a psychika na tyle zlozona i nieodgadniona ze takie stwierdznia moze wysnuc osoba ktora totalnie zamnkieta.

16

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

A jednak twój watek nie jest standardowy pod jednym względem - twój mąż jak twierdzisz od początku do końca utrzymywał i nie krył, że kocha żonę. Czyż to nie brzmi abstrakcyjnie? To, że tak powiedział na koniec, jak już romans się wydał, to jak najbardziej zrozumiałe, ale nie wcześniej. No chyba, że to jego wersja dla ciebie. Natomiast dla niej nawet jeśli tak powiedział, mogła być z dopiskiem "... ale inaczej, jako matkę swoich dzieci, jak osobę bliską, ale nie jak kobietę" chociażby. A to różnica. Romans nie zaczyna się od wyznań: "kocham moją żonę, ale jakbyś była chętna to bym się z tobą przespał, co ty na to?". Taka prawda. Tym bardziej, że z tego co piszesz kobieta jest atrakcyjna, choć naiwna.

17 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2016-01-11 18:41:58)

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa
Zmeczona777 napisał/a:

,
Twoja postawa jest typowa dla kobiet, które wkładają wiele wysiłku w to, aby sobie i całemu światu udawadniać, że zdrajca nigdy nie przestał ich kochać a zdrada to tylko błąd. Ćwicz się dalej w samooszukiwaniu, jeśli sprawia to tobie frajdę, ale ja jako zdradzona żona, która mimo zdrady nadal jest w związku ze zdrajcą, powiem Tobie wprost, źe jeśli ktoś zdradza, to nie kocha. Nie ma szansy na to, aby można było kogoś kochać i go zdradzać.
Co za bzdura - nie mozesz tego wiedziec. Kazdy zwiazek jest inny a psychika na tyle zlozona i nieodgadniona ze takie stwierdznia moze wysnuc osoba ktora totalnie zamnkieta.

Ja rozumiem, że w Twoim wzorcu miłości, uzasadnione (np. jak w Twoim przypadku nadmiarowymi, kilogramami, obowiązkami oraz prawie zaniknięciem życia seksualnego) zdrady są zupełnie normalnym "objawem" miłości?
Takim błędem, błędzikiem w prawdziwej miłości?

Próbuję zrozumieć złożoność Twojej psychiki.

18 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-01-11 19:03:34)

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa
Przyszłość napisał/a:

Ja rozumiem, że w Twoim wzorcu miłości, uzasadnione (np. jak w Twoim przypadku nadmiarowymi, kilogramami, obowiązkami oraz prawie zaniknięciem życia seksualnego) zdrady są zupełnie normalnym "objawem" miłości?
Takim błędem, błędzikiem w prawdziwej miłości?

Próbuję zrozumieć złożoność Twojej psychiki.

Przyszłość, mi się wydaje, że jej mężowi brakowało w związku zainteresowania, czułości, seksu, ogólnie pojętej kobiecości, dlatego Autorka tak łatwo rozgrzesza męża, bo poniekąd się z tym zgadza i pisze, że tamta to wyczuła i się dostosowała. Bo ładna, seksowna, pewnie poświęciła mu czas i uwagę i facet zgłupiał. Jednak się opamiętał, po tym jak romans się wydał, pogonił ją i teraz chodzi na terapię i chce wszystko naprawić.
Jakby nie patrzeć wybrał żonę. Z jej niską samooceną to dużo i zaczynam odnosić wrażenie, że jej obecność na forum, może tylko na ten czas dodatkowo spowodować, że znów poczuje się niepewnie. A chyba nie po to założyła watek, bo z tego co pisze nie ma żadnych wątpliwości że mąż ją kocha.
Każdy trzeźwo myślący, patrzący z boku powie, że nie da się kochać i jednocześnie bzykać inna na boku i to przez kilka miesięcy!
Ale jak sama autorka pisała nie wiemy o wszystkim, przecież oni byli ze sobą wiele lat i mają mnóstwo dobrych wspomnień, dzieci!
Niech spróbują, ale warto by autorka była świadoma z kim jest w związku - osobą skłonna do oszustwa i zdrady. I niech odbudowuje go na własną odpowiedzialność.

19

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa
Roxann napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

Ja rozumiem, że w Twoim wzorcu miłości, uzasadnione (np. jak w Twoim przypadku nadmiarowymi, kilogramami, obowiązkami oraz prawie zaniknięciem życia seksualnego) zdrady są zupełnie normalnym "objawem" miłości?
Takim błędem, błędzikiem w prawdziwej miłości?

Próbuję zrozumieć złożoność Twojej psychiki.

Przyszłość, mi się wydaje, że jej mężowi brakowało w związku zainteresowania, czułości, seksu, ogólnie pojętej kobiecości, dlatego Autorka tak łatwo rozgrzesza męża, bo poniekąd się z tym zgadza i pisze, że tamta to wyczuła i się dostosowała. z tego co pisze, ładna, seksowna jest, pewnie poświęciła mu czas i uwagę i facet zgłupiał. Jednak się opamiętał, po tym jak romans się wydał, pogonił ją i teraz chodzi na terapię i chce wszystko naprawić.
Jakby nie patrzeć wybrał żonę. Z jej niską samooceną to dużo i zaczynam odnosić wrażenie, że jej obecność na forum, może tylko na ten czas dodatkowo spowodować, że znów poczuje się niepewnie. A chyba nie po to założyła watek, bo z tego co pisze nie ma żadnych wątpliwości że mąż ją kocha.

Roxann
Rozumiem Twoje intencje. A teraz Ty spróbuj zrozumieć moje, dobrze?
Ja uważam, że częścią rozwiązania obecnych problemów Zmęczonej jest zaakceptowanie prawdy o "miłości" jej męża.

20

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

A jednak twój watek nie jest standardowy pod jednym względem - twój mąż jak twierdzisz od początku do końca utrzymywał i nie krył, że kocha żonę. Czyż to nie brzmi abstrakcyjnie? To, że tak powiedział na koniec, jak już romans się wydał, to jak najbardziej zrozumiałe, ale nie wcześniej. No chyba, że to jego wersja dla ciebie. Natomiast dla niej nawet jeśli tak powiedział, mogła być z dopiskiem "... ale inaczej, jako matkę swoich dzieci, jak osobę bliską, ale nie jak kobietę" chociażby. A to różnica. Romans nie zaczyna się od wyznań: "kocham moją żonę, ale jakbyś była chętna to bym się z tobą przespał, co ty na to?". Taka prawda. Tym bardziej, że z tego co piszesz kobieta jest atrakcyjna, choć naiwna

Tu bylo inaczej. Ona byla wesola atracyjna wiec jak to w pracy rozmawiali, potem coraz czesciej i dluzej. W koncu gdy zrozumieli ze ti sie wymyka spod kontroli ona zapytala czy mnie kocha.   Zwrryfikowalm to podczas naszego spotkania - potwierdzila i powiedziala ze to przystopowalo na kilka tygodni ale ona juz byla w nim zakochana i rozum poszedl w odstawke bo doszły emocje.

21

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Ja rozumiem, że w Twoim wzorcu miłości, uzasadnione (np. jak w Twoim przypadku nadmiarowymi, kilogramami, obowiązkami oraz prawie zaniknięciem życia seksualnego) zdrady są zupełnie normalnym "objawem" miłości?
Takim błędem, błędzikiem w prawdziwej miłości?

Próbuję zrozumieć złożoność Twojej psychiki.

Przyszłość, mi się wydaje, że jej mężowi brakowało w związku zainteresowania, czułości, seksu, ogólnie pojętej kobiecości, dlatego Autorka tak łatwo rozgrzesza męża, bo poniekąd się z tym zgadza i pisze, że tamta to wyczuła i się dostosowała. z tego co pisze, ładna, seksowna jest, pewnie poświęciła mu czas i uwagę i facet zgłupiał. Jednak się opamiętał, po tym jak romans się wydał, pogonił ją i teraz chodzi na terapię i chce wszystko naprawić.
Jakby nie patrzeć wybrał żonę. Z jej niską samooceną to dużo i zaczynam odnosić wrażenie, że jej obecność na forum, może tylko na ten czas dodatkowo spowodować, że znów poczuje się niepewnie. A chyba nie po to założyła watek, bo z tego co pisze nie ma żadnych wątpliwości że mąż ją kocha.[

Roxann
Rozumiem Twoje intencje. A teraz Ty spróbuj zrozumieć moje, dobrze?
Ja uważam, że częścią rozwiązania obecnych problemów Zmęczonej jest zaakceptowanie prawdy o "miłości" jej męża.

Ja nie bede nikogo zapewniac o tym co jest miedzy nami. Tego akurat jestem pewna.  Jest mi nawet przykro ze maz mowi mi otym ze nie przestal mnie chocac chocby na chwile.  To wszystko byloby o wiele prostrze uslyszec ze zwatpil w nasza milosc .  Ale to bardziej zlozone niz bym chciala.

22

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

A ja jestem ciekawa, czemu ty chcesz być z mężem. Z tego co opisałaś nie był dla ciebie zbyt intetesujący jako mężczyzna.
Z przyzwyczajenia?

23

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

A ja jestem ciekawa, czemu ty chcesz być z mężem. Z tego co opisałaś nie był dla ciebie zbyt intetesujący jako mężczyzna.
Z przyzwyczajenia?

Nie,  z najprawdziwszej milosci - od 23 lat.  To milosc mojega zycia. Cudowny cieply pomocny czlowiek....

24

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa
Przyszłość napisał/a:

Roxann
Rozumiem Twoje intencje. A teraz Ty spróbuj zrozumieć moje, dobrze?
Ja uważam, że częścią rozwiązania obecnych problemów Zmęczonej jest zaakceptowanie prawdy o "miłości" jej męża.

Przyszłość, ale ja rozumiem i uważam Twoje wypowiedzi za bardzo celne i absolutnie się z nimi zgadzam. Jednak nie bez powodu przytoczyłam watek GIA, komentarze podobne, bo i wątek podobny, tyle że Autorka tego wątku jest jakby na innym etapie, nie pyta co i jak ma postąpić po wykryciu zdrady, bo ona już sama podjęła decyzję. Chodzą na terapię itd. A ona jest pewna miłości męża.
Dlatego po kolejnej wypowiedzi Autorki pomyślałam, że takie pisanie nie pomaga w tej jej terapii, a tylko irytuje i niepotrzebnie (być może) na nowo odgrzebuje rany i motywy zdrady męża.
Ale może się mylę.
Warto być świadomym. I chyba ta ich terapia temu służy.  Z drugiej strony, z jakiegoś powodu Autorka znalazła się tu na forum.

25

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Zmęczona, cytuj wypowiedzi innych klikając w słówko "cytuj" w poście, który chcesz zacytować. Potem pisz normalnie pod cytatem. Łatwiej będzie Cię czytać.

26

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Zmeczona, nie wynos meza na piedestal. Ciekawe ze jak byl ci wierny to tak zle go traktowalas a teraz uwazasz go za ideal. Wiesz dlaczego ty uwazasz ze on cie kocha, bo pomimo tego ze jestes nieatrakcyjna (jak sama o sobie pisalas) on wybral ciebie. Pytanie czy wybral ciebie jako kobiete? Obawiam sie ze nie. Wybral ciebie jako matke swoich dzieci, jako pania swojego domu, etc. On nie poniosl zadnej kary za swoj czyn. To nie moze sie dobrze skonczyc.

27 Ostatnio edytowany przez Excop (2016-01-11 20:45:07)

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa
Tulinka80 napisał/a:

Zmeczona, nie wynos meza na piedestal. Ciekawe ze jak byl ci wierny to tak zle go traktowalas a teraz uwazasz go za ideal. Wiesz dlaczego ty uwazasz ze on cie kocha, bo pomimo tego ze jestes nieatrakcyjna (jak sama o sobie pisalas) on wybral ciebie. Pytanie czy wybral ciebie jako kobiete? Obawiam sie ze nie. Wybral ciebie jako matke swoich dzieci, jako pania swojego domu, etc. On nie poniosl zadnej kary za swoj czyn. To nie moze sie dobrze skonczyc.

Choć z grubsza zgadzam się z Twoją opinią, Tulinko, to inaczej podszedłbym do kwestii pobudek kierujących gościem, by ją, czyli Zmęczoną właśnie, posiąść za żonę.
Moim zdaniem, Autorka dopiero teraz przyjęła subiektywnie odbieraną własną nieatrakcyjność, bo porównała się do młodszej przede wszystkim i być może, pięknej i inteligentnej rywalki.
Z góry założyła, że nie miałaby szans, gdyby obie stanęły w szrankach. Nie teraz, a lata temu, gdy dzisiejszy wiarołomca oświadczał się jej. Bo tego, że istniały wówczas ładniejsze od Zmęczonej kobiety, nikt nie zakwestionuje. Bo nigdy nie ma tak, że królewna Śnieżka jest tylko jedna.
Tyle, że Autorka przenosi teraźniejszość na przeszłość. Czyli na te lata, które minęły od poznania się przyszłych małżonków do czasu, gdy szanowny połowic raczył łaskawie uznać ją (ponownie!) za kobietę jego życia. Czegóż wymagać więcej od łaskawcy, choć bzykał dziewuszkę na boku i szeptał w jej ucho słowa, które tak mile brzmiały w uszach Zmęczonej jakiś czas temu, skoro zapewnia o miłości?

Myślę, że prędzej, czy później Zmęczona będzie zmuszona do zmierzenia się z rzeczywistością.
Na razie widzi wyłącznie własne winy. Ten stan trochę potrwa, podsycany przez "skruszonego"  Pana Małżonka.
Gdy przejrzy kobieta na oczy, widok będzie mało budujący. Należy mieć nadzieję, że nie dla niej.

28 Ostatnio edytowany przez madoja (2016-01-11 20:50:04)

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Przeczytałam tylko część odpowiedzi.

Autorko, trzymam kciuki. Wierzę, że po zdradzie można być kochającym się małżeństwem i żyć ze sobą do końca (miałam taki przykład w najbliższym otoczeniu).
Jeśli chodzi o Twoją obsesję - jest ona naturalna i zrozumiała. Po prostu niech czas upływa, pozwól na to, a sama zobaczysz że Twoja obsesja osłabnie.
Słowami kochanki się nie przejmuj, to młoda dziewczyna, dla niej każdy facet w którym się zakocha będzie "miłością życia", ale gwarantuję Ci, że raz-dwa o Twoim mężu zapomni (a może i już zapomniała). Niebawem sama pewnie wyjdzie za mąż i ten romans będzie jej się wydawał odległy i dziecinny.

Osobiście nie radziłabym za bardzo brac sobie do serca negatywnych wypowiedzi na tym forum. To złe podszepty, niech nie zasieją ziarnka niepewności u Ciebie. Postanowiłaś wybaczyć mężowi - to dobrze. Małżeństwo to także sztuka wybaczania. Dbajcie o siebie wzajemnie. Będzie dobrze. smile Już jest dobrze. smile

29

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa
Excop napisał/a:
Tulinka80 napisał/a:

Zmeczona, nie wynos meza na piedestal. Ciekawe ze jak byl ci wierny to tak zle go traktowalas a teraz uwazasz go za ideal. Wiesz dlaczego ty uwazasz ze on cie kocha, bo pomimo tego ze jestes nieatrakcyjna (jak sama o sobie pisalas) on wybral ciebie. Pytanie czy wybral ciebie jako kobiete? Obawiam sie ze nie. Wybral ciebie jako matke swoich dzieci, jako pania swojego domu, etc. On nie poniosl zadnej kary za swoj czyn. To nie moze sie dobrze skonczyc.

Choć z grubsza zgadzam się z Twoją opinią, Tulinko, to inaczej podszedłbym do kwestii pobudek kierujących gościem, by ją, czyli Zmęczoną właśnie, posiąść za żonę.
Moim zdaniem, Autorka dopiero teraz przyjęła subiektywnie odbieraną własną nieatrakcyjność, bo porównała się do młodszej przede wszystkim i być może, pięknej i inteligentnej rywalki.
Z góry założyła, że nie miałaby szans, gdyby obie stanęły w szrankach. Nie teraz, a lata temu, gdy dzisiejszy wiarołomca oświadczał się jej.

Excop generalnie sie zgadzam. Ja jednak piszac "wybral jako kobiete" mialam na mysli wybor teraz po latach, po zdradzie, a nie kiedys.

Zmeczona musisz o siebie zadbac, fizycznie i psychicznie. Pewnie obydwoje nie byliscie kiedys zbyt atrakcyjni, jednak twoj maz "wyrobil sie", ty nie. Wiem ze to brzmi banalnie, ale musisz zadbac o siebie, nie dla meza, ale dla SIEBIE.

30 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-01-11 21:19:52)

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Pomimo tego co wiele osób pisze, ja nie wierzę w miłość po zdradzie, nie trwającej jakiś czas. Co nie znaczy, że będąc w związku/w małżeństwie nie można się kimś zauroczyć, czy zdarzyć skok w bok po pijaku, kiedy facet nie panuje do końca nad sobą, choć to też nie wytłumaczenie.
Jednak uważam, że można stworzyć dość dobry związek po zdradzie - z jego poczucia winy i chęci wygrodzenia bólu i jej, za jej wspaniałomyślność, że go nie kopnęła. Mogą tak żyć i lata do śmierci, ale on jeśli choć nawet trochę kręgosłupa moralnego zachował i tak będzie myśleć o innej, tylko już się bardziej pilnować, albo bardziej stanowczo żądać od swojej kobiety tego co tamta mu dała. 

Nie chcę być złym prorokiem, ale sama byłam o krok od romansu (zdrady), bo cytując słowa autorki on mi by wypełnił braki w moim związku. Nie zrobiłam tego, choć korciło, ale wiedziałam, że zranię tym partnera bardzo, że nie warto. Za bardzo go cenię ze względu na inne cechy. Jeśli już to odejdę sama, nie potrafiłabym go okłamywać, spojrzeć w twarz i się po tym do niego przytulać.
Ale tak myślę, że gdybym jednak zdradziła to tez bym się osunęła, a gdyby romans wyszedł na jaw pewnie jak każdy zdradzający chciałabym zachować twarz wmawiając partnerowi, że to go kocham i że tamten to pomyłka. Ale chyba tylko by zachować twarz, czy status quo. Może nawet i bym go szanowała i doceniała, ale tylko za to, że mi wybaczył i mnie kocha. Ale czy na tym ma się opierać związek?

31

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Przepraszam za malo czytelne odpowiedzi pisze z telefonu.  Chcialabym jakos rozwinac swoje wypowiedzi aby byly bardziej zrozumiale ale niestety nie bardzo teraz moge to zrobic.  W kazdym razie bardzo dzieluje za taka aktywnosc i probe pomocy. Doceniam i mysle o wszystkich ewntualnosciach.  Szczerze wierze w skroche meza.  Tak jak pisalam problem nie jest jednoznaczny - wiele wctym mojej winy. Oczywiscie jasnym jest ze nic nie usprawiedliwia meza- moglam byc powodem kryzysu ale wiem ze nie mial prawa Posunac sie do zdrady.

mojecpoczucie wartosci zawsze bylo bardzo niskie ( konsekwencje z dziecinstwa) . Teraz oczywiscie nie pomaga to w ich odbudowie.  Teoretycznie nie mam powodow by myslec o sobie zle. Jestem tzw kobieta sukcesu- menadzer wysokiego szczebla, budze szacunek u podwladnych a praca daje mnóstwo satysfakcji. Fizycznie tez generalnie niczego sobie - teraz schudlam 10 kg co odrobine poprawilo moje samopoczucie. Mezowi zawsze podobalam sie jako kobieta choc wiedzialam ze lubi takie smuklesze i wysokie.   Fizycznie  z twarzy to kochanka byla bardzo podobnej urody tyle ze wyzsza szczuplejsz no i 15 lat mlodsza.

Naprawde czuje ze maz nie pozostal z liosci czy wygody czy dla dobra dzieci.  Ani razu nie poprosilam by zostal.  Raczej namawialm ze jeslu ja kocha niech odejdzie i nie meczy nas wszystkich.  Nie wahal sie przez moment- tak jalby faktycznie byl do tego przygotowany. Nawet mowil jej kilka tygoni wczesniej ze to nie ma sensu s ona tak bardzo chcia by przy niej byl ze akceptowala to jak wygladal ich uklad. 

To wszyatko naprawde nie jest takie proste.  A doszukiwanie sie ze nie ma i nas milosci i ze nie wrozycie nam dobrze to naprawde zbyt pytkie i zbyt waskie mylenie

32

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Ja wewnetrznie wiem czego chce, nie jestem rozchwiana, watpiaca, niepewna. wiem  czego chcę i do czego zmierzam, jedynie ONA zatruwa moj umysl i nipotrafie nad tym zapanowac.  Nawet chcialam napisać do niej list ale wiem ze to bez sensu bo moze ona po takim czasie faktycznie zapomniala i uklada sobie zycie z kims innym.   I tak sie zastanwaim co by mi pomoglo i mysle ze chcialabym miec poczucie ze ona zaluje i przeprasza.  Wiem ze to abstrakcja ale nie umiem zyc w przekonaniu ze z koleji ona mysli ze miala do tego prawo bo on byl miloscia jej zycia.  Abstakcja prawda? Wiem ze to glupie ale nawet zawodowo rozwizujac problemy prookuje pracownikow by wyciagali wlasciwe wnioski z popelnionych bledow. Wtedy mamy wieksze prawdopodobienstwo ze nie bedzie powtorki.

33

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa
Zmeczona777 napisał/a:

Nawet chcialam napisać do niej list ale wiem ze to bez sensu bo moze ona po takim czasie faktycznie zapomniala i uklada sobie zycie z kims innym.


Może napisz ten list. Tylko go przypadkiem nie wysyłaj.
Być może w jakimś stopniu to pomoże Ci wyrzucić wszystko z siebie.

34 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2016-01-11 22:41:26)

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa
Zmeczona777 napisał/a:

Ja nie bede nikogo zapewniac o tym co jest miedzy nami. Tego akurat jestem pewna.  Jest mi nawet przykro ze maz mowi mi otym ze nie przestal mnie chocac chocby na chwile.  To wszystko byloby o wiele prostrze uslyszec ze zwatpil w nasza milosc .  Ale to bardziej zlozone niz bym chciala.

I co ja mam Tobie, Zmeczona powiedzieć? Przerabiałam te wszystkie wyznania i zapewnienia. Jeśli Ty chcesz w nie wierzyć to wierz - to Twój wybór.
Natomiast w to, że teraz są między Wami emocje (nie mylić z miłością) nie wątpię. Znowu Wam na sobie zależy, jest o co "grać", jest COŚ między Wami. To normalne, to tzw. miesiąc miodowy, który minie. Zgadzam się z Excopem, że zderzenie z rzeczywistością może być bolesne i mało budujące.
Wierzę w możliwość zbudowania związku po zdradzie (żeby nie być przynajmniej hipokrytką wink ), ale do tego potrzebna jest odwaga do zmierzenia się z prawdą, chociażby bardzo bolesną.

35

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

I co ja mam Tobie, Zmeczona powiedzieć? Przerabiałam te wszystkie wyznania i zapewnienia. Jeśli Ty chcesz w nie wierzyć to wierz - to Twój wybór.
Natomiast w to, że teraz są między Wami emocje (nie mylić z miłością) nie wątpię. Znowu Wam na sobie zależy, jest o co "grać", jest COŚ między Wami. To normalne, to tzw. miesiąc miodowy, który minie. Zgadzam się z Excopem, że zderzenie z rzeczywistością może być bolesne i mało budujące.
Wierzę w możliwość zbudowania związku po zdradzie (żeby nie być przynajmniej hipokrytką wink ), ale do tego potrzebna jest odwaga do zmierzenia się z prawdą, chociażby bardzo bolesną

No i teraz madrze piszesz;-). Zgadam sie z toba poza kwestia milosci. Jeszcze raz potwierdzam to napewno to...  Jestem za stara na takie pomylki.   Natomist cos czuje wewnetrznie ze gdzies jeszcze jest cos nieprzepracoowanego co zaburza moje odczucia. I naturalna zlosc ktora powinnam miec w sobie w stosunku do meza przelewam na tę panne , ktorą napewno nie pownnam sobie zaprzatac glowy bo nie jest warta poswiecanego jej czasu.

36

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

[]I co ja mam Tobie, Zmeczona powiedzieć? Przerabiałam te wszystkie wyznania i zapewnienia. Jeśli Ty chcesz w nie wierzyć to wierz - to Twój wybór.
Natomiast w to, że teraz są między Wami emocje (nie mylić z miłością) nie wątpię. Znowu Wam na sobie zależy, jest o co "grać", jest COŚ między Wami. To normalne, to tzw. miesiąc miodowy, który minie. Zgadzam się z Excopem, że zderzenie z rzeczywistością może być bolesne i mało budujące.
Wierzę w możliwość zbudowania związku po zdradzie (żeby nie być przynajmniej hipokrytką wink ), ale do tego potrzebna jest odwaga do zmierzenia się z prawdą, chociażby bardzo bolesną

Ja naprade nie boje sie jakiejkolwiek prawdy. Gdyby nie bylo milosci zapewniam cie ze pozbieralabym sie znacznie szybciej i staela na wlasnych nogach bez większej  pomocy. To co robie i z czym sie mierze to zdecydowanie trudniejsze i bardziej energochlonne.

37 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2016-01-11 23:33:06)

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Zmeczona,
Zdrada jest najgorszym świństwem, jakie można zrobić drugiej osobie.
Nie można bardziej dobitnie okazać komuś, jak niewiele ta osoba znaczy.
Nie da się wyraźniej zlekceważyć marzeń, pragnień, uczuć drugiej osoby.
Nie sposób bardziej upokorzyć.

Czy uważasz, że to są przejawy miłości?
Bo te wszystkie uczucia zafudndował Tobie mąż.

EDIT: miłość to nie tylko emocje. To, że między Tobą a Twoim mężem nie było emocji i on w poszukiwaniu tych emocji wszedł w romans to jedno. Drugi składnik miłości to postawa przejawiająca się w szacunku, lojalności, dbaniu o drugą połówkę, trosce i jeszcze wielu innych, których zaprzeczeniem jest zdrada.
Teraz wreszcie po okresie posuchy pojawiły się między wami emocje, które czujesz, ale czy w ślad za nimi przyjdzie szczera postawa Twojego męża, to się okaże, gdy zakończy się "miesiąc miodowy" a jemu będzie się chciało nadal dbać o to, aby te emocje były. Zresztą Tobie również smile

A kochanka?
Ona była tylko dostarczycielką emocji, których Twój małżonek łaknął. Szkoda energii na zajmowanie się nią.

38

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Zdrada jest najgorszym świństwem, jakie można zrobić drugiej osobie.
Nie można bardziej dobitnie okazać komuś, jak niewiele ta osoba znaczy.
Nie da się wyraźniej zlekceważyć marzeń, pragnień, uczuć drugiej osoby.
Nie sposób bardziej upokorzyć.

Czy uważasz, że to są przejawy miłości?
Bo te wszystkie uczucia zafudndował Tobie mąż.


Ja te wszystkie rzeczy wiem magluje i walkuje od 9 miesiecy. To wszystko przetrawilam przemyslam i jestem juz za tym. Podrapana poraniona ale juz to przeszlam.

39 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2016-01-11 23:30:56)

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa
Zmeczona777 napisał/a:

Ja te wszystkie rzeczy wiem magluje i walkuje od 9 miesiecy. To wszystko przetrawilam przemyslam i jestem juz za tym. Podrapana poraniona ale juz to przeszlam.

To przestań powtarzać, ze podczas zdrady, gdy ani nie było emocji, ani odpowiedniej postawy Twojego męża to on Ciebie kochał i teraz, gdy są emocje i potencjał na umiejętność budowania i rozwijania związku też jest miłość. Zamknij tamte drzwi, ale najpierw przyjrzyj się dokładnie jak i dlaczego poprzednim razem Wam nie wyszło.
I niech Twój mąż zrobi to samo a nie wtłacza Ci do głowy bzdury, jak to Ciebie kochał i zdradzał jednocześnie. No na litość boską, przy takiej jego bezrefleksyjności, to jak emocje między Wami opadną, kolejna zdrada "z miłości" gwarantowana.

40

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

To przestań powtarzać, ze podczas zdrady, gdy ani nie było emocji, ani odpowiedniej postawy Twojego męża to on Ciebie kochał i teraz, gdy są emocje i potencjał na umiejętność budowania i rozwijania związku też jest miłość. Zamknij tamte drzwi, ale najpierw przyjrzyj się dokładnie jak i dlaczego poprzednim razem Wam nie wyszło.
I niech Twój mąż zrobi to samo a nie wtłacza Ci do głowy bzdury, jak to Ciebie kochał i zdradzał jednocześnie. No na litość boską, przy takiej jego bezrefleksyjności, to jak emocje między Wami opadną, kolejna zdrada "z miłości" gwarantowana.

Czemu zdradzil? Bo zapachniała inczej, bo chory na raka ojciec ktory u nas pomieszkiwał na czas choroby nas zameczal, bo niecpozwollam mu sie dotykac, nie sluchalam choc on mowil, nie dbalam i nie szanowalam. A ona zjawa byla jak aniol w tym calym bagnie a on desperack chcial odskoczni.  On wie juz wie co sie stalo i wie jak bardzo mnie pochartal. Wiec tez ze wole uslyszec ze zradzil bo przestal kochac. Ale i on i ja wiemy ze tak nie bylo.  To mnie bardzo meczy i jest o wiele trudniesze niz to co sugerujesz.  Ta zdrada bynajmniej nie byla z milosci ona byla z rozpaczy i za checia zycia jakie kiedys mielismy.   A mi sie wydawalo ze po tylu latach nigdy nie bedzie jak dawniej i nawet nie chciało mi sie starac.

41 Ostatnio edytowany przez kitkaoskara (2016-01-12 00:03:23)

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa
Zmeczona777 napisał/a:

To przestań powtarzać, ze podczas zdrady, gdy ani nie było emocji, ani odpowiedniej postawy Twojego męża to on Ciebie kochał i teraz, gdy są emocje i potencjał na umiejętność budowania i rozwijania związku też jest miłość. Zamknij tamte drzwi, ale najpierw przyjrzyj się dokładnie jak i dlaczego poprzednim razem Wam nie wyszło.
I niech Twój mąż zrobi to samo a nie wtłacza Ci do głowy bzdury, jak to Ciebie kochał i zdradzał jednocześnie. No na litość boską, przy takiej jego bezrefleksyjności, to jak emocje między Wami opadną, kolejna zdrada "z miłości" gwarantowana.

Czemu zdradzil? Bo zapachniała inczej, bo chory na raka ojciec ktory u nas pomieszkiwał na czas choroby nas zameczal, bo niecpozwollam mu sie dotykac, nie sluchalam choc on mowil, nie dbalam i nie szanowalam. A ona zjawa byla jak aniol w tym calym bagnie a on desperack chcial odskoczni.  On wie juz wie co sie stalo i wie jak bardzo mnie pochartal. Wiec tez ze wole uslyszec ze zradzil bo przestal kochac. Ale i on i ja wiemy ze tak nie bylo.  To mnie bardzo meczy i jest o wiele trudniesze niz to co sugerujesz.  Ta zdrada bynajmniej nie byla z milosci ona byla z rozpaczy i za checia zycia jakie kiedys mielismy.   A mi sie wydawalo ze po tylu latach nigdy nie bedzie jak dawniej i nawet nie chciało mi sie starac.

Niereformowalna jesteś wink
Następnym razem co będzie pretekstem zdrady? Bo zachorujesz? Albo przytyjesz 10 kg? Albo za dużo czasu poświęcisz pracy?
On biedny będzie musiał ciebie zdradzić, ale nie martw się, zrobi to nadal bardzo cię kochając.
Bez sarkazmu się nie da tego przetrawić Większych bzdur dawno tu nie było. Musiał zdradzać, mimo że kochał. No musiał.

42

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Niereformowalna jesteś wink
Następnym razem co będzie pretekstem zdrady? Bo zachorujesz? Albo przytyjesz 10 kg? Albo za dużo czasu poświęcisz pracy?
On biedny będzie musiał ciebie zdradzić, ale nie martw się, zrobi to nadal bardzo cię kochając.
Bez sarkazmu się nie da. Większych bzdur dawno tu nie było. Musiał zdradzać, mimo że kochał. No musiał.

Zdradzil bo CHCIAL.  Teraz nie chce bo zobaczyl konsekwencje. Myslal ze bedzie fajnie - nie bylo. Zranil mnie, ja , dzieci, a takze siebie - osobe ktora  kochal do zdrady najbardziej

43

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Ależ było fajnie przez te pół roku i byłoby dalej, tylko się dowiedziałaś wink

44

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

slex było fajnie przez te pół roku i byłoby dalej, tylko się dowiedziałaś wink

Pewnie ze bylo mu fajnie choc pod konie nie tak jak na poczatku. Alw wystarczajco fajnie....

45 Ostatnio edytowany przez kitkaoskara (2016-01-12 00:21:20)

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa
Zmeczona777 napisał/a:

Niereformowalna jesteś wink
Następnym razem co będzie pretekstem zdrady? Bo zachorujesz? Albo przytyjesz 10 kg? Albo za dużo czasu poświęcisz pracy?
On biedny będzie musiał ciebie zdradzić, ale nie martw się, zrobi to nadal bardzo cię kochając.
Bez sarkazmu się nie da. Większych bzdur dawno tu nie było. Musiał zdradzać, mimo że kochał. No musiał.

Zdradzil bo CHCIAL.  Teraz nie chce bo zobaczyl konsekwencje. Myslal ze bedzie fajnie - nie bylo. Zranil mnie, ja , dzieci, a takze siebie - osobe ktora  kochal do zdrady najbardziej

Co CHCIAŁ?
Czego CHCIAŁ?
Chciał ciebie skrzywdzić, zlekceważyć, upokorzyć, wypiąć się na ciebie?
Już wiem. Chciał tobie dowalić tak, żeby poszło ci w pięty i żebyś zaczęła być poprawną żoną, nie za grubą, chętną, itd.

46

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa
Zmeczona777 napisał/a:

Czemu zdradzil? Bo zapachniała inczej, bo chory na raka ojciec ktory u nas pomieszkiwał na czas choroby nas zameczal, bo niecpozwollam mu sie dotykac, nie sluchalam choc on mowil, nie dbalam i nie szanowalam. (...) A mi sie wydawalo ze po tylu latach nigdy nie bedzie jak dawniej i nawet nie chciało mi sie starac.

Opis miłości życia...
Wcześniej pisałaś też, że uważasz, że jest nieatrakcyjny dla kobiet, a seks zdarzał się 3 razy w roku.

Staram się zrozumieć, czemu przed zdradą ci nie zależało, a po to jednak tak...

47

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa
Xymena napisał/a:

Opis miłości życia...
Wcześniej pisałaś też, że uważasz, że jest nieatrakcyjny dla kobiet, a seks zdarzał się 3 razy w roku.

Staram się zrozumieć, czemu przed zdradą ci nie zależało, a po to jednak tak...

Genialne pytanie.

48

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa
kitkaoskara napisał/a:

Co CHCIAŁ?
Czego CHCIAŁ?
Chciał ciebie skrzywdzić, zlekceważyć, upokorzyć, wypiąć się na ciebie?
Już wiem. Chciał tobie dowalić tak, żeby poszło ci w pięty i żebyś zaczęła być poprawną żoną, nie za grubą, chętną, itd.

Nie sądzę, że takie były jego zamiary.
Przede wszystkim chciał sobie zrobić dobrze, zapomnieć o kłopotach w domu, i udowodnić, że jeszcze może i jednak nie jest taki nieatrakcyjny, jak przez lata wmawiała mu żona
(tego akurat nie rozumiem, jak można kochanej osobie mówić takie rzeczy, chyba, że z premedytacją, w celu uwiązania, co jak się okazuje miało odwrotny skutek).
Wtedy nie myślał o konsekwencjach, fascynacja kochanką i jej oddanie skutecznie pozbawiło go skrupułów.
Ja także nie wierzę w tę wielką miłość do żony, zwyciężył pragmatyzm, a ten romans będzie jednym z piękniejszych jego wspomnień, choć nigdy nie przyzna się do tego.
To prawda, że związek po zdradzie nigdy nie będzie taki sam; zdradzona żona nigdy nie zapomni i zawsze ten ból pojawi się w różnych sytuacjach, a zdrajca? po otrzepaniu się z popiołu, którym teraz obficie sypie na swoją głowę, zawsze będzie się zastanawiał i miał wątpliwości czy jednak podjął dobrą decyzję.

49

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Ja z kolei mimo tego, że sama zostałam zdradzona, potrafię się wczuć w tym wypadku w męża autorki. Odsuwany przez żonę przez cholera wie jak długi czas, uważany przez nią za nieatrakcyjnego faceta... kto by coś takiego wytrzymał, przecież to również niszczy psychicznie! Wiem, że zaraz będzie "To mógł odejść, a nie się rzucać na młodszą!", tylko to taka mądrość teoretyczna, nam nie dochodzi ponad 20 lat związku, 2 dzieci i cały bagaż wspomnień. Jedna i druga strona wpadła w ogromną spiralę rutyny i przyzwyczajenia. Żona stwierdziła, że "już i tak nie będzie tak samo [wspaniale] jak na początku", w końcu i tak tyle lat razem, no co się może zmienić? Mąż potrzebował jednak dalej pewnych bodźców i znalazł kogoś, kto mógł mu je dać.

Wiecie, tak się nad tym wszystkim zastanawiam, bo mój kolega jest w podobnej sytuacji. Ze swoją kobietą jest co prawda krócej, niecałe 10 lat, wychowują wspólnie jej dziecko z pierwszego małżeństwa. Znam go 2 lata, a ponad rok temu zaczęło się źle między nimi dziać, ona tak jak autorka nie dopuszcza go do siebie, nie interesuje się zbytnio, olewa. Od kiedy go znam podkreśla jak bardzo, bardzo ją kocha, jak to jego kobieta życia, gdyby go zostawiła to by chyba tego nie przeżył itd. Mówi to i teraz, ale coraz częściej skowyczy, że mu brakuje zwyczajnego kobiecego ciepła. I jedno się zmieniło w jego mówieniu o niej: wcześniej zarzekał się na wszystkie świętości, że przenigdy nie potrafiłby jej zdradzić, teraz już ma wątpliwości. Tylko po to, by chociaż przez chwilę się poczuć potrzebnym i atrakcyjnym, by móc chociaż dotknąć kobiecego ciała w bardziej intymny sposób. Jej za żadne skarby zostawiać nie chce. Czy w tym wypadku jego miłość już przestaje być miłością? Bo tak wynika ze wszystkich wpisów dotyczących zdrad, ale ja znam tego człowieka i widzę, jak jest zapatrzony w swoją drugą połówkę mimo wszystko.

50 Ostatnio edytowany przez kitkaoskara (2016-01-12 09:19:14)

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa
josz napisał/a:
kitkaoskara napisał/a:

Co CHCIAŁ?
Czego CHCIAŁ?
Chciał ciebie skrzywdzić, zlekceważyć, upokorzyć, wypiąć się na ciebie?
Już wiem. Chciał tobie dowalić tak, żeby poszło ci w pięty i żebyś zaczęła być poprawną żoną, nie za grubą, chętną, itd.

Nie sądzę, że takie były jego zamiary.
Przede wszystkim chciał sobie zrobić dobrze, zapomnieć o kłopotach w domu, i udowodnić, że jeszcze może i jednak nie jest taki nieatrakcyjny, jak przez lata wmawiała mu żona
(tego akurat nie rozumiem, jak można kochanej osobie mówić takie rzeczy, chyba, że z premedytacją, w celu uwiązania, co jak się okazuje miało odwrotny skutek).
Wtedy nie myślał o konsekwencjach, fascynacja kochanką i jej oddanie skutecznie pozbawiło go skrupułów.
Ja także nie wierzę w tę wielką miłość do żony, zwyciężył pragmatyzm, a ten romans będzie jednym z piękniejszych jego wspomnień, choć nigdy nie przyzna się do tego.
To prawda, że związek po zdradzie nigdy nie będzie taki sam; zdradzona żona nigdy nie zapomni i zawsze ten ból pojawi się w różnych sytuacjach, a zdrajca? po otrzepaniu się z popiołu, którym teraz obficie sypie na swoją głowę, zawsze będzie się zastanawiał i miał wątpliwości czy jednak podjął dobrą decyzję.


Też nie sądzę, że z premedytacją mąż autorki CHCIAŁ ją skrzywdzić. Sądzę tak jak ty, że on miał ją w 4 literach. Ale autorka sama uważa, że zdrada to kara za jej zachowanie wobec męża smile
Wszystkie te argumenty, które wynajduje autorka to tylko jej racjonalizacja. Łatwiej jest jej być z kimś, kto ją sponiewierał, bo sama sie o to postarała (karząca ręka sprawiedliwości)

Josz, zauważ, jak ona nie chce przyjąć do wiadomości, że on jej nie kochał. On miesiącami ją oszukiwał, spotykał się z inną, szeptał innej czule słówka, pieścił, dbał o inną a autorka uważa, że ją kochał big_smile Zresztą sama też nie dbała o męża, gnoiła go tekstami o jego nieatrakcyjności chyba nie z miłości? I tutaj jest zasadne pytanie:

Xymena napisał/a:

Staram się zrozumieć, czemu przed zdradą ci nie zależało, a po to jednak tak...

Może tych dwoje zwyczajnie się nie kochało przed zdradą od dawna a tkwili przy sobie z przyzwyczajenia i z braku lepszej opcji.

I tez się zgadzam, że autorka do związku wcześniej nie dorosła, bo jak można wpędzać niby kochaną osobę w kompleksy, szydząc z jej braku atrakcyjności. Może autorka i jej mąż to para egoistów, każde dbało tylko o siebie i miało gdzieś drugiego i taki związek skazany był na rozwalenie. Może zdrada męża to tylko wynik tego, że w ich związku on był atrakcyjniejszy, albo on wcześniej spotkał kogoś, kto go zechciał, albo ....

51

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Zmeczona, myślała o Tobie i Twojej historii wczorajszego wieczoru i doszłam do wniosków, które w międzyczasie pojawiły się gdzieś między słowami.
Nie odpowiadaj mi, ale zastanów się, czy Twoja złość na kochankę męża nie jest czasem dla Ciebie ucieczką od złości na siebie? Czy nie jest tak, że tak naprawdę jesteś zła na siebie, że nie dbałaś o swoje małżeństwo, że dopuściłaś się zaniedbania i dzięki temu, kochanka mogła wejść łatwo między Ciebie i Twojego męża, bo między Wami nie było więzi i bliskości?
Jeśli przyjmiesz do świadomości taką możliwość, to zrozumiesz, że to nie kochanka jest winna, ale Ty i Twój mąż ponosicie odpowiedzialność i konsekwencje za zanik więzi między Wami i za to, że przestaliście być wspólnotą. Twój mąż właściwie postawił kropkę nad "i" i aktywnie wyszedł z Waszego związku, opartego już wyłącznie na przyzwyczajeniu.
Musisz wybaczyć sobie.
Powodzenia smile

52

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

tak bo w zyciu jedyna milosc ktora nas spotyka to ta zdrowa idealna perfekcyjna jak z Harleqiuna.   Niestety takn nie jest.  Nasza napewno nie byla zdrowa i idealna to juz wiemy.  Nie siedzielismy przez 9 miesiecy spijajac sobiecz dzibkow tylko rozmawialismy i z pomoca terapeuty leczymy to co chore.  Ale teraz wiemy ze choroba krora nas doknela miewa nawroty wiwc uczymy sie tego jak z tym zyc, jak kotroloeac i pielegniwac by jednak nie przytrafila sie nam

Napewno bylismy para egoistow ale napewno nie saystow. Zadne z nas nie tkwiloby w zwiazku bez milosci.   A gdyby jej nie bylo miedzy nami to pewnie bylby z kochanka.   To napewno nie jet typ wygodniaka z cala pewniscia podjal by ryzyko nowego zwiazku.  A i ja nie tarnelabym zwiazku z litosci i peklabym widzac choc najdrobniejsze wahanie.

A nam wszystkim zycze tylko takiej milosci o jakiej piszecie wyzej.  Tej idealnej perfekcyjnej, tylko czy taka isnieje?

53

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Dziekuje Przyszlosc... To moze byc prawda co piszesz z tym ze zlosc do siebie czuje - moze nawet za bardzo. Ale nie czuje zlosci do meza i to wydaje mi sie dosc zaskakaujce.   Mąz wie ze potrzebuje jescze wiele czasu zeby uznac ze jestem w stanie mu wybaczyc tylko teraz sie zastanawiam czy kiedykolwiek wybacze sobie...

54 Ostatnio edytowany przez JuliaKaa (2016-01-12 10:56:00)

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa
Zmeczona777 napisał/a:

tak bo w zyciu jedyna milosc ktora nas spotyka to ta zdrowa idealna perfekcyjna jak z Harleqiuna.   Niestety takn nie jest.  Nasza napewno nie byla zdrowa i idealna to juz wiemy.  Nie siedzielismy przez 9 miesiecy spijajac sobiecz dzibkow tylko rozmawialismy i z pomoca terapeuty leczymy to co chore.  Ale teraz wiemy ze choroba krora nas doknela miewa nawroty wiwc uczymy sie tego jak z tym zyc, jak kotroloeac i pielegniwac by jednak nie przytrafila sie nam

Napewno bylismy para egoistow ale napewno nie saystow. Zadne z nas nie tkwiloby w zwiazku bez milosci.   A gdyby jej nie bylo miedzy nami to pewnie bylby z kochanka.   To napewno nie jet typ wygodniaka z cala pewniscia podjal by ryzyko nowego zwiazku.  A i ja nie tarnelabym zwiazku z litosci i peklabym widzac choc najdrobniejsze wahanie.

A nam wszystkim zycze tylko takiej milosci o jakiej piszecie wyzej.  Tej idealnej perfekcyjnej, tylko czy taka isnieje?

Zmeczona777, miłość ma wiele barw i odcieni i niestety nie jest nigdy prosta i kryształowa jak niektórzy chcieli by sądzić.

Dotknęłaś jej jasnej i ciemnej strony i obdarta ze złudzeń nie straciłaś nadziei. Trzymaj się tego.

Rozsądna jesteś, widzisz 2 strony tego medalu.

Trzymaj się tego co masz w środku, swoich odczuć, przekonań i nie trać wiary.

To będzie długi proces ale jeśli tli się gdzieś w Was płomień miłości nie poddawaj się.

Trzymam kciuki..

55

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa
Zmeczona777 napisał/a:

Dziekuje Przyszlosc... To moze byc prawda co piszesz z tym ze zlosc do siebie czuje - moze nawet za bardzo. Ale nie czuje zlosci do meza i to wydaje mi sie dosc zaskakaujce.   Mąz wie ze potrzebuje jescze wiele czasu zeby uznac ze jestem w stanie mu wybaczyc tylko teraz sie zastanawiam czy kiedykolwiek wybacze sobie...

Kochać siebie to także akceptować własną niedoskonałość, od tego zacznij.

56

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa
Zmeczona777 napisał/a:

Napewno bylismy para egoistow ale napewno nie saystow. Zadne z nas nie tkwiloby w zwiazku bez milosci.   A gdyby jej nie bylo miedzy nami to pewnie bylby z kochanka.

nikt nie twierdzi, że byliście dla siebie sadystami, tylko obojętni i nikt nie twierdzi, że między twoim mężem i kochanką była miłość, tylko były emocje, w przeciwieństwie do obojętności między wami

57

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Napewno bylismy para egoistow ale napewno nie saystow. Zadne z nas nie tkwiloby w zwiazku bez milosci.   A gdyby jej nie bylo miedzy nami to pewnie bylby z kochanka.
nikt nie twierdzi, że byliście dla siebie sadystami, tylko obojętni i nikt nie twierdzi, że między twoim mężem i kochanką była miłość, tylko były emocje, w przeciwieństwie do obojętności między wami
.......

Jasne z tym sie bezsprzecznie zgadzam.  Ale zaznaczam ze obojetnosc nie wynikala z braku milosci. Jedynie z upowszednienia, rutyny, problemow ect.

58

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa
Zmeczona777 napisał/a:

Napewno bylismy para egoistow ale napewno nie saystow. Zadne z nas nie tkwiloby w zwiazku bez milosci.   A gdyby jej nie bylo miedzy nami to pewnie bylby z kochanka.
nikt nie twierdzi, że byliście dla siebie sadystami, tylko obojętni i nikt nie twierdzi, że między twoim mężem i kochanką była miłość, tylko były emocje, w przeciwieństwie do obojętności między wami
.......

Jasne z tym sie bezsprzecznie zgadzam.  Ale zaznaczam ze obojetnosc nie wynikala z braku milosci. Jedynie z upowszednienia, rutyny, problemow ect.

A z czego wynikał romans twojego męża. Też z miłości?

59

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

A ja się zastanawiałam i nie bardzo rozumiałam dlaczego piszesz, że łatwiej by ci było, gdyby się okazało, że mąż zdradził, bo przestał kochać. No bo ile taka miłość znaczy, kiedy w najlepsze romansuje z inna przez wiele miesięcy a kończy dopiero kiedy to odkryłaś? Czy zastanawiałaś się, że gdybyś tego nie odkryła, jak długo byś jeszcze żyła pod jednym dachem ze zdrajcą i kłamcą? Co, gdyby pojawiła się ciąża?
I myślę, że  dlatego tak piszesz, bo gdyby on przestał kochać i odszedł do niej, to poniekąd miałabyś „problem” z głowy. A tak musisz się z tym zmierzyć, żyć z żalem, tłumaczyć sobie wszystko, rozkładać na czynniki pierwsze. Jednak to jak bronisz męża i zwalasz pokornie winę na siebie a swoje żale na tamtą dziewczynę jest aż przykre. Bo to oznacza, że wręcz jesteś mu wdzięczna, że z tobą został, że w pewien sposób wygrałaś z tą pięknością, bo on wybrał ciebie, pomimo że i tamta go kochała - czy to nie jest dowód miłości?
Niestety nie.

60

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Ech, Zmeczona, ja już mam ten cyrk za sobą, choć przeżywałam podobnie do ciebie. Czas cię wyleczy z tej kochanki, ale powiem ci jedną ważną rzecz - jeśli chcesz być dalej z mężem, musisz tę zdradę zakopać raz na zawsze głęboko w ziemi i najlepiej o tym incydencie zapomnieć. Jeśli jeszcze nie wywaliłaś mężowi jakiegoś żalu, to zrób to jak najszybciej i dopiero zacznij budować od nowa.Bo niczego nie da się zbudować na nieposprzątanym terenie. Posprzątać, usunąć i zacząć stawiać na nowo fundamenty. Bez tego prędzej czy później wszystko runie, choćby dlatego, że będziesz miała gorszy dzień, czy mąż cię zawiedzie w jakiejś zupełnie innej sprawie i nagle ten nieposprzątany ból z ciebie eksploduje.
U mnie eksplodował, zostaję sama i co ciekawe - dobrze mi z tym.

61

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa
Roxann napisał/a:

A ja się zastanawiałam i nie bardzo rozumiałam dlaczego piszesz, że łatwiej by ci było, gdyby się okazało, że mąż zdradził, bo przestał kochać. No bo ile taka miłość znaczy, kiedy w najlepsze romansuje z inna przez wiele miesięcy a kończy dopiero kiedy to odkryłaś? Czy zastanawiałaś się, że gdybyś tego nie odkryła, jak długo byś jeszcze żyła pod jednym dachem ze zdrajcą i kłamcą? Co, gdyby pojawiła się ciąża?
I myślę, że  dlatego tak piszesz, bo gdyby on przestał kochać i odszedł do niej, to poniekąd miałabyś „problem” z głowy. A tak musisz się z tym zmierzyć, żyć z żalem, tłumaczyć sobie wszystko, rozkładać na czynniki pierwsze. Jednak to jak bronisz męża i zwalasz pokornie winę na siebie a swoje żale na tamtą dziewczynę jest aż przykre. Bo to oznacza, że wręcz jesteś mu wdzięczna, że z tobą został, że w pewien sposób wygrałaś z tą pięknością, bo on wybrał ciebie, pomimo że i tamta go kochała - czy to nie jest dowód miłości?
Niestety nie.

Oddałaś to samo, co ja, Roxsann, tylko innym doborem słów.
Nie ma innego usprawiedliwienia dla zdrady, niż jej zapowiedź wprost.
Tego szanowny małżonek nie zrobił. Widocznie stan, w którym znalazło się jego małżeństwo uznał za zbyt nieważny, by podjąć próbę doprowadzenia do zmian.
Jednak jego wartość samą w sobie (jak by tego nie określać) uznał za rzecz wartą gaszenia pożaru. Autorka uznaje, że robi to "dla niej". A w to trudno uwierzyć.

62

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

.......
Jednak jego wartość samą w sobie (jak by tego nie określać) uznał za rzecz wartą gaszenia pożaru. Autorka uznaje, że robi to "dla niej". A w to trudno uwierzyć.

.......
No mam nadzieje ze nie zrobil tego dla mnie.  Nie oczekuje zadnej litosci nic mi nie jest winien. Mam nadzieje ze zrobil to dla siebie.... A kocha siebie bardzo wiec wielce prawdopodobne ze w zyciu nie skazlby siebie na trwanie przy miom boku jesli nie byloby uczucia.

63

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

A ja powiem jedno - pierdu pierdu, zobaczylibyśmy czy miałby uczucia i czy skaziłby siebie na trwanie przy Twoim boku gdybyś to Ty go zdradziła.
Ale to jest moja osobista opinia. Ja nie byłabym w stanie być z kimś po zdradzie.

64

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Ja nie byłabym w stanie być z kimś po zdradzie

........
A co ty nie powiesz???? ;-) ( sorki za ten sarkazm).

Ja mialam gotowy plan na kazda zyciowa ewentualnosc. Malo tego ze mam w glowie plan glowny to jeszcze awaryjnie rozpatruje plan A i plan B gdyby plan glowny nie wypalil.   Przy takiej historii widziałam oczami wyobrazni jak pakuje sie w 20 min w swoja ulubiona walizeczke i znika z mojego zycia.   Plan A zakladal ze to ja odchodze, bo nie umiem zyc w naszym mieszkaniu, Plan B ze rozstajemy sie spokojnie bez cyrkow i w ciagu misiaca kazde z nas rozpoczyna nowe zycie.    A tu klops: zaden z tych planow nie Zadziałał.   To tez mnie rozwalilo to dopadly mnie zupelnie inne uczucia niz te ktore byly zalozone na taka okolicznisc.  Zapewniam cie ze twoje zalozenia moga ulec weryfikacji gdybys nie daj boze doswiadczyc miala tej tragedii

65

Odp: "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Zmęczona, ja jestem już parę lat po rozwodzie. Cyrki z planami A, B, C, D i innymi awaryjnymi to ja przerabiałam przez jakieś 2 lata przed. Rozwód nie był nawet jednym z planów. Po prostu oboje uznaliśmy że tak się żyć nie da i żadne z nas nie dało rady udźwignąć ciężaru. Ale - u mnie nie było już małych dzieci, a dorosłe, choć przeżyły to bardzo, dość szybko zrozumiały że lepiej mieć pogodnych rodziców osobno niż ciągle wqrwionych razem. Ja miałam ten komfort że formalnie wszystko mogło się odbyć szybko i bez większej wojny. Tak że Zmęczona, ja zapewniam Cię że wiem co mówię pisząc że nie byłabym w stanie być z kimś po zdradzie bo właśnie kilka lat temu to przeżyłam.

Posty [ 1 do 65 z 135 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » "powikłania" po zdradzie - ratownie małżenstwa

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024