Już dziś będziemy witać ten Nowy 2010 Rok
![]()
Jakie plany w tym roku?
Jestem ciekawa czy większość z Was spędza je samotnie w domu, czy ze znajomymi...a może na jakimś balu
?
I jak nastroje?
U mnie zapowiada się miła zabawa u koleżanki w domu z jej znajomymi, oczywiście idę także z moim chłopakiem...
Już zorganizowaliśmy jedzonko, duuuużo fajerwerków i odpowiednią muzykę...do tego "odrobinka" alkoholu i zabawa gwarantowana ![]()
Mój chłopak zawsze mnie zaskakuje przy takich okazjach, więc już widzę jego dzisiejsze tańce ![]()
My spędzamy Sylwestrową noc na tzw.domówce u kolegi. Imprezę tak na szybko zorganizowaliśmy, ale zapowiada się fajna zabawa. Sprawdzone towarzystwo, dobre jedzonko,muzyka i oczywiście trochę alkoholu i będzie fajnie
Ale tak sobie kiedyś z narzeczonym myśleliśmy, ze fajny byłby Sylwester tylko we dwoje. Romantyczna muzyczka, dobre jedzonka, ciepłe łóżeczko
i duuużo szampana
Kiedyś musimy to zrealizować.
w pracy ![]()
ktos musi pracowac zeby bawic mogl sie ktos inny
ale nie narzekam ![]()
Idę na impreze ze znajomymi.
Po moim ropzstaniu oni dbają o mnie bym nie siedziała sama w domu i nie rozpamiętywała tego co minęło. Wiec dzięki nim mam zamiar dzisiaj świetnie się bawić: tańce, hulanki swawole
:D Szczęsliwego ![]()
Sylwester we dwojke w domu.
w łóżeczku-niestety choroba mnie dopadła
więc zapowiada się wieczór filmowy z moim Kochanym
ale nie narzekam!
we dwoje,w domu.Niestety tak jakos wyszlo,ze nic nie zorganizowalismy.
W sumie i tak lepiej,bo mam dzis straszna goraczke i nie moge
w ogole jej zbic;/
My idziemy do siostry mojego partnera. W sumie będzie nas 9 osób (jeszcze facet siostry, druga siorka z mężem, rodzice i braciszek). Jedzonko przygptpwane, popakowane, zaraz wychodzimy
. A o północy jak damy radę będziemy na którejś górce w okolicach Skrzycznego
.
Ale powiem Wam,że jednak w ciepłym domku ,kiedy wkleisz się w faceta jest najlepiej ![]()
ach ja niestety nowy rok powitałam dziurą w pamięci, zgubionym telefonem i rozciętym łukiem brwiowym...
to co się stało Papilon?
ja super się bawiłam, kaca nie mam bo za mało wypiłam a spędziłam go w małym gronie ![]()
problem w tym, że nie mam pojęcia, co się stało XD poszliśmy wszyscy oglądać fajerwerki na plażę, chłopaka gdzieś po drodze zgubiłam, obowiązkowo szampan w łapie, który mnie dobił i się gdzieś błąkałam z jego kumplem XD absolutnie nic z tego nie pamiętam i nie mam pojęcia, jak dotarłam z powrotem do domu, gdzie była impreza
obudziłam się na fotelu z opatrzonym łukiem brwiowym xD kolega też nieźle potłuczony. mam tylko nadzieję, że mnie nie wykorzystał gdzieś
on też twierdzi, że nic nie pamięta.
Ja Sylwestra spędziłam w gronie najbliższych znajomych, nie wszystkich niestety. Było nieźle, chociaż myślę, że gdybym nie poszła to niewiele bym straciła...
Papillonku współczuję dziur w pamięci i rozciętego łuku, popytaj znajomych to może uda Ci się skleić kawałek historii ![]()
no właśnie ja byłam sama z tym kumplem, który ma również dziurę w pamięci xD także raczej się nie dowiem, co się działo
najbardziej jestem zła o ten telefon, najgorsze, że ktoś wywalił kartę sim najprawdopodobniej, bo jest ciągle wyłączony. że też ktoś chciał takiego grata! a ja mojego grata bardzo lubiłam ![]()
Papillon - masakra, taka dziura....lepiej dowiedź się co się stało, bo z tym rozwalonym łukiem brwiowym to dziwna sprawa
Ja następnego roku - muszę wyjechać na Sylwka w góry - bo taka impreza w domu to po prostu jedna impreza z wielu - nie czułam różnicy - oprócz fajerwerków ![]()
Jak nikt nie będzie chciał ze mną jechać - sama sobie pojadę i spędzę go wpatrzona w zaśnieżone szczyty ![]()
Ja byłam 4 dni na Roztoczu
. Myślę, że to był najlepszy sylwester na którym kiedykolwiek byłam
.Spodziewałam się picia wódki przez trzy dni i na koniec jakiegoś sylwka, więc byłam dość obojętnie nastawiona na ten wyjazd... Tymczasem kolega, do którego pojechaliśmy, zorganizował super wypasione 4 dni dla 50 osób, z survivalem w lesie, zabawami na śniegu, pidzama party i balem
. Nigdy więcej nie pójdę na żadną domówkę w ostatni dzień roku, nie po tym co przeżyłam...
Było cudnie!
noelle, amelia - bidulki, że też akurat na sylwestra musiałyście zachorować ![]()
Od środy do soboty byłam w Ustroniu z moim chłopakiem. W Sylwestra najpierw posiedzieliśmy z ludzmi, a właściwie resztę nocy spędziliśmy sami w pokoju, leżeliśmy, gadaliśmy, o 12 złożyliśmy sobie życzenia, i było naprawde cudownie. ![]()
Zawsze chodziłam na imprezy, często były nie udane, a tym razem spędziłam sylwestra tylko z Nim i wszystko było ok
i kaca rano nie było i w ogóle. Najważniejsze dla mnie było to że jestem z Nim, przy Nim usnęłam, i obudziłam się, to najpiękniejszy początek roku jaki mogłam sobie wyobrazić:)
Mój Sylwester miał wyglądać tak: Oglądanie tv (samotnie) + picie jakiegoś alkoholu.
Ale na szczęście w ostatniej chwili znalazło się wyjście. Kumpela z mężem zaprosili mnie do siebie i tu kolejna niespodzianka bo mieliśmy być tylko my ale jej brat M. akurat pokłócił się z dziewczyną i do nas dołączył. Imprezę zakończyłam o 6 rano (choć z imprezy wyszłam ok 3 razem z M. to do domu dotarłam 3 godziny później
) z maleńkim kacem
Wart było iść spontanicznie do znajomych!