Można byłoby wymieniać i wymieniać. Wiele rzeczy mnie kręci. Oczywiście zakładając, że robi to mój partner, a nie inni mężczyźni. Jeśli chodzi o rzeczy niematerialne, np.:
- Pocałunek w rękę (tak jak ktoś wcześniej napisał) - podoba mi się sposób w jaki robi to mój partner. A robi to bardzo umiejętnie, co niestety nie jest czymś powszechnym. Nie ciągnie mojej dłoni do ust, łapie ją w odpowiedni sposób, pochyla się odpowiednio i patrzy mi przy tym w oczy. Cóż tu rzec, kolana mi się uginają. 
- Okrycie mnie kocem, gdy zrobiło się chłodno, a ja siedziałam na kanapie i czytałam książkę.
- Wyprowadzanie rano psów, bym mogła sobie pospać.
- Wszelkie rozmowy do poduszki.
- Fakt, że gdy przebywamy w towarzystwie, to co jakiś czas mnie wypatruje i uśmiecha się na mój widok.
- Zanoszenie mnie do łóżka (mam tendencję do pracowania do późna i zasypiania w dziwnych miejscach oraz pozycjach).
- Poświęcanie swojego wolnego czasu na uczenie mnie programowania i cierpliwe tłumaczenie wszystkiego.
- Ugotowanie/ zrobienie pysznego śniadania/obiadu/kolacji, gdy jestem zbyt zmęczona, by zrobić sobie coś do jedzenia.
- Robienie mi herbaty zawsze wtedy, gdy robi sobie.
- Nauczenie mnie pływać.
- Przemycanie mi w szpitalu dobrego jedzenia.
- Piękne, zadbane ciało i włosy - mój partner co prawda jest niski, ale zawsze miał ładne, bardzo męsko proporcjonalne ciało. Nie jest chudy (brrr), ani mocno zbudowany (brrr). Ma normalną sylwetkę z ładnie zarysowanymi mięśniami (ważne, by to nie było za bardzo). Włosy są moim afrodyzjakiem, więc uwielbiam to, że ma piękne, błyszczące i jedwabiste w dotyku. Mogłabym dotykać i dotykać.
- Mówienie do mnie seksownie niskim głosem.
Część rzeczy wymaga środków finansowych lub pewnego ogarnięcia, choć nie kręci mnie tutaj ilość wydanych pieniędzy, ale jakość przeżycia:
- Zabieranie mnie do opery i teatru.
- Posiłki na dachu wieżowca.
- Wczoraj o 23 miałam ochotę na lody. Partner wyszedł, kupił lody, mrożone wiśnie, waflowe kubeczki, orzechy do posypki, ananasy w puszce, sos do losów itp. Zrobił mi pyszne lody z owocami, a rano dostałam frappe.
- Wynajęcie całego lodowiska przy plaży w Sopocie tylko dlatego, że uważałam to za romantyczne.
- Zatrudnienie sprzątaczki po wybudowaniu domu, bym nie musiała sprzątać poremontowego pyłu i brudu.
- Uwzględnianie moich dość luksusowych wymagań jeśli chodzi o urządzenie domu (w końcu płaciliśmy po połowie, chociaż jemu wystarczyłyby nieco tańsze zamienniki).
- Kupowanie mi różnych fajnych rzeczy na które nie wpadłabym sama, np. zestawu do malowania na jedwabiu.
Więcej nie będę pisać, bo to nie ma sensu. To jest bardzo spersonalizowane "kręcenie". Najlepszym afrodyzjakiem jest dla mnie świadomość, że z każdej powyższej czynności przebija ogromna znajomość mojej osoby, moich upodobań itp. Rozczula mnie troska o mnie i fakt, że partner zawsze będzie po mojej stronie, bez względu na wszystko.