Jako dziecko miałam problemy z gardłem, a moje migdałki na zmianę miały być wycinane albo jednak nie, wyszło tak, że do dziś dzień je mam. Nie choruję na gardło, więc postanowiłam ich nie wycinać, jednak są bardzo duże, ostatnio zaczęłam czytać i okazało się, że od czasów mojego dzieciństwa pojawiły się nowe metody leczenia migdałków, już nie trzeba ich usuwać (a w końcu do czegoś je mamy), można je jedynie zmniejszyć lub zamknąć krypty za pomocą lasera, a także kilku innych metod.
Zabiegi te wskazane są dla osób które nie chcą zupełnie usuwać migdałków, ale zmagają się z infekcjami, mają migdałki na tyle duże że powodują one problemy z połykaniem, słuchem, lub mają rozległe krypty w których gromadzą się resztki jedzenia, powodujące nieprzyjemny zapach z ust.
Nie wiem czy skuszę się na zmniejszenie migdałków, ale poważnie o tym myślę, bo mam problemy z połykaniem tabletek z powodu wielkości moich migdałków, a skoro nie muszę ich zupełnie usuwać pozbawiając się bariery ochronnej to czemu nie? ![]()
Czy ktoś z Was stosował nowe metody leczenia? A może ktoś z Was nie chce usunąć migdałków i szuka innego wyjścia? Okazuje się że już jest ![]()