netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Zwiazek, czy to jest normalne?

40 odpowiedzi6 118 wyświetleńzałożony przez PewienPan80, 01.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zwiazek, czy to jest normalne?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

1

Temat: Zwiazek, czy to jest normalne?

Witam Wszystkich,
chcialbym podzielic sie z Wami moim przemysleniami, w zyciu nie mam wielu przyjaciol z ktorymi na ten temat moglbym porozmawiac, a chcialbym tez uslyszec opinie osob ktore nie znaja mnie, i beda bardziej obiektywne.
Znalazlem sie w bardzo dziwnej sytuacji zyciowej, na ktora sam w sumie zapracowalem.
Chodzi o zwiazek z kobieta, bardzo dziwny zwiazek, a moze tylko tak wydaje mi sie
Mam obecnie 35 lat, ona 34 i chyba juz najwyzszy czas na stabilizacje i dzieci tylko ze...
Wyjasnie moze od poczatku.
Poznalismy sie okolo 5 lat temu gdy u mnie wlasnie zakonczyl sie zwiazek, gdzie bylem zakochany po uszy.
Gdy poznalem obecna partnerke wogole nie spodobala mi sie, w sumie od razu jej o tym powiedzialem, chcialem byc szczery, jednak ona chciala zebysmy zostali kolegami.
Zgodzilem sie na to bo wewnetrznie wydala mi sie wartosciowym czlowiekiem.
Dodatkowo pomyslalem ze nie czujac ode mnie zadnego uczucia, ciepla po prostu nie bedzie wiecej myslec o zwiazku i wczesniej czy pozniej sama zrozumie ze nie jestesmy sobie pisani.
Przyjezdzala do mnie, chodzilismy na imprezy ze znajomymi, jezdzilismy na wycieczki, sptykalismy sie, probowala czasami cos inicjowac jednak ja na to pozostawalem obojetny.
Stalo sie jednak tak ze kiedys w drugim, trzecim roku naszej znajomosci doszlo do czegos miedzy nami, jednak bardziej mechanicznie, przynajmniej z mojej strony, bo ja jej nawet nigdy nie pocalowalem.
Pozniej jeszcze kiedys piescilem ja kilka razy, ale to w zasadzie tylko po to bo skarzyla sie ze nikt nie daje jej poczucia bliskosci. Wiec gdy przychodzila do mnie do lozka zeby sie poprzytulac i cos inicjowac, ja czasami ulegalem i pieszczac ja doprowadzalem w sumie sam nigdy nie czulem do niej pociagu seksualnego.
Czas lecial, to byly dla mnie trudne czasy w zyciu prywatnym a ja ani obejzalem sie a ona oglosila znajomym ze jestesmy para.
Zapytalem jej o wyjasnienia na ktore powiedziala ze tak zachowujemy sie, co dla mnie bylo dziwne, bo ja jej uczuc wogole nie okazywalem, a dawalem tylko troche ciepla wtedy gdy widzialem ze jest calkowicie rozklejona, ale to bardziej jako przyjaciel.
Gdy powiedzialem jej ze to tak nie moze byc i chyba musimy przestac spotykac sie, rozplakala sie i chciala wyjechac gdzies w nieznane. Ja nie potrafilem jej tak zostawic i powiedzialem zeby zostala i sytuacja wrocila do tego samego.
Ona przychodzila sie przytulac, zaczela pytac czy ja kocham, na co nie mialem serca jej powiedziec ze nie, tylko ja zbywalem i nic nie odpowiadalem i tak sytuacja trwala az do tamtego roku.
Ja chyba w cala ta historie sam sie wkrecilem bo w tamtym roku pomyslalem ze mamy juz tyle lat, czas ucieka, jestesmy starsi, co zreszta ona tez podkreslala wiec wypadalo miec rodzine, dzieci.
Przemoglem sie i podarowalem jej pierscionek zareczynowy.
Po niedlugim czasie zaczalem zdawac sobie sprawe co zrobilem... zareczylem sie z osoba ktora jest moim dobrym kumplem, nawet przyjacielem, ale zupelnie nie podobajaca mi sie, nie w moim typie, ktorej nigdy nawet nie pocalowalem.
Przemoglem sie i ostatnio powiedzialem jej o moich watpliwosciach, ona twierdzi ze ja ja kocham tylko sobie nie zdaje z tego sprawy i ze jestem osoba zamknieta ktora trudno pokazuje uczucia.
Ja wiem ze jest inaczej, bo pamietam jak bylo gdy bylem z poprzednia dziewczyna.
Ona mowi ze nie powinienem patrzyc na zauroczenie, pociag seksualny, bo to szybko mija, wazniejsze jest ze sie dogadujemy, ze jestesmy przyjaciolmi bo z tego powstaje milosc.
Ja juz sam nie wiem co mam robic, czasami nie wiem czy wariuje.
Powiedzcie mi czy to tak naprawde jest ze to pierwsze uczucie przemija, ze nie jest istotne, czy mozna malzenstwo budowac tylko na przyjazni?
Ona jest dobra osoba bezkonfliktowa, bardzo mnie kocha i zyje mi sie z nia dobrze, ale nie ma tego czegos, tej chemii.
Boje sie ze bez tego nigdy nie bede szczesliwy, a ja bede zyl obok niej jak kolega przyjaciel niespelniony.
Calymi dniami mysle i tym, czy tak jest moze ze czlowiek ma zawsze takie watpliwosci?
Widzialem juz wiele par w ktorych milosc bylo widac w kazdym gescie, ruchu. Klocili sie nieraz, mieli rozne poglady, ale bylo widac to cos miedzy nimi.
Z drugiej strony sece mi peka gdy pomysle ze teraz mialbym zostawic ja sama, tym bardziej ze mowi ze pewnie nie zakocha sie juz, ma 34 lata wiec nie bedzie miec dzieci.
Czuje sie z tym bardzo podle bo mam wrazenie ze kobieta zaufala mi a ja niszcze jej zycie...
Mial ktos w przeszlosci takie doswiadczenia? Umie cos powiedziec na ten temat?

2

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Po pierwsze, nie mozesz  byc z nia z litosci, bo ma 34 lata i chcialaby sobie ulozyc zycie.
Jesli jestes pewien, ze juz w zyciu sie nie zakochasz szczerze i prawdziwie, to wchodz w uklad oparty na przyjazni.
Tutaj na dwoje babka wrozyla.Znam i takie zwiazki oparte na przyjazni, ktore przetrwaly , a znam takie, ktore sie rozlecialy, bo on albo ona sie zakochaly w kims innym.
Mam nadzieje, ze termin slubu jeszcze nie zostal wyzzony ?
Co zrobisz, jak sie zakochasz w innej ? Zostawisz swoja partnerke ? Czy zostaniesz z nia z litosci, a sam  bedziesz nieszczesliwy ?

Nie spiesz sie z podjeciem decyzji.

3

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Dokładnie tak jak mówi Verdad... Co zrobisz, jeśli nadejdzie dzień, w którym poczujesz powiedzmy chemię do innej kobiety? Co wtedy? Będziesz nadal tkwił w tym nieszczęsnym układzie?

Rozumiem, że zdajesz sobie sprawę z tego, że brnąc dalej tylko ranisz tę kobietę? I na nic tlumaczenie, że dajesz jej do zrozumienia czego nie czujesz. Ona słowami: nie wiesz, ze nie kochasz, wypiera prawdę, bo... Bo jest zakochana prawdopodobnie.

Boisz się, że kończąc w tej chwili te relacje zadasz jej ogrom bólu... Tym gorzej dla Was obojga. Katastrofa jest nieunikniona. Nie da się na dłużej tak egzystować. Argumenty oparte na tym, ze inni tak potrafią mają się nijak do zycia. Zapytaj tych, którzy z rozsądku postanowili połączyć sie w pary. Czy jeśli uslyszysz, ze tak da się żyć, będzie to prawdą...

I jedno jeszcze... Czy czasem nie jest tak, że jest Tobie wygodnie? Czy Ty oby nie uciekasz w ten sposób przed samotnią? Jej się nie bój, bo jakby na to nie spojrzeć, to też jakaś towarzyszka. I kiedyś odejdzie, gdy przyjdzie jej pora...

4

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Nie masz 60 lat żeby wiązać się z kimś bez pociągu seksualnego. Faktycznie w wielkiej ilości związków ta chemia szybko mija, a ludzie rozstają się bo nie zbudowali przyjaźni, ale tutaj nie było zupełnie nic.

Ale może pasuje ci w ten sposób? Może wcale nie potrzebujesz więcej? Wyobrażasz sobie z nią życie i ten sporadyczny mechaniczny seks? Szczerze, wątpie bym miał ochote na mechaniczny gdy nie ma chemii. Sam zdecyduj, bo dając pierścionek gdy go wcale dać nie chciałeś, zachowałeś się mocno po babsku.

5 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-06-01 08:38:46)

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Kiedyś spora cześć małżeństw była aranżowana, przyszli małżonkowie albo do dnia ślubu nie znali się wcale, albo niewiele. Tworzyli różne stadła, i udane, i nieudane. Znam taki zawarty bez miłości z jednej strony, przez lata oboje stworzyli bardzo dobry związek, dziś mogę stwierdzić, że był on jednym z bardziej udanych, które znałam: wzajemnej miłości, przyjaźni i szacunku było w nim wiele.

Trwając w związku pokazujesz swą decyzję (bo decyzje poznajemy po zachowaniach, nie po słowach): jestem z Tobą; zaręczając się dajesz słowo: będę z Tobą. Tymczasem w Twej głowie kiepsko pracujący kalkulator, ciągle liczysz: opłaca mi się czy nie opłaca się. I to przeliczanie korzyści i strat trwa piaty rok. Sporo.

Problemem jest nie Twój, jak określasz, a sam znasz się najlepiej, brak miłości, tylko przerzucanie odpowiedzialności na swoją narzeczoną.
Jeszcze większym problemem jest Twoja litość. Bo o ile związek oparty na przyjaźni (ale naprawdę jesteś jej przyjacielem?) może się sprawdzić, to na litości i poświęcaniu się będzie przekleństwem dla obojga. Gdzie ta litość i poświęcanie się? W tych Twoich słowach:

(...)Z drugiej strony sece mi peka gdy pomysle ze teraz mialbym zostawic ja sama, tym bardziej ze mowi ze pewnie nie zakocha sie juz, ma 34 lata wiec nie bedzie miec dzieci.(...)

Podejmij wreszcie decyzję. Albo o swoim zaangażowaniu, o budowaniu związku, albo o swym odejściu. Zacznij być osobą odpowiedzialną.

Nie czekaj na to, co spadnie Ci z nieba.

6

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Przykra historia.

Według mnie Ty się prędzej czy później zakochasz w jakieś kobiecie i to dopiero będzie tragedia.Dla was obojga.
Widać,że masz do niej dużo sympatii i że chciałbyś ją niejako uszczęśliwić, ale tak niestety się nie da.

7

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Nie chcialbym zeby moje malzenstwo bylo ukladem, nigdy nie chcialem, jedyne dlaczego do tej pory zgodzilem sie czekac, bylo to ze mialem nadzieje, w zasadzie ona przekonala mnie, ze moje uczucia do niej sie zmienia, jednak nic takiego nie nastapilo. Myslicie ze malzenstwo moze to zmienic, dzieci, kolejne kilka lat razem? Zna ktos takie przypadki zeby to moglo szczesliwie skonczyc sie?
Daty slubu nie wyznaczylismy jeszcze, mialem we wakacje jechac do jej rodzinnych okolic, poznac rodzine, jednak juz zrezygnowalem az do podjecia ostatecznej decyzji bo wydaje mi sie ze bylby to kolejny krok wiazacy., kolejne utrudnienie na wypadek rozstania.
Wiem ze jest zakochana bo powtarza mi to milion razy dziennie a ja wrecz czuje sie z tym niezrecznie.
Nie znam wlasnie osob zyjacych w takich zwiazkach wiec trudno mi kogokolwiek zapytac jak im sie zyje, jakie maja doswiadczenia. Powiem wam rowniez ze w zasadzie nigdy o tym z nikim nie rozmawialem bo nie mam takich bliskich przyjaciol, w zasadzie to jest pierwsza moja taka rozmowa z kimkolwiek.
Czy mi taka sytuacja pasuje? wogole nie pasuje. gdybym wiedzial ze w sferze uczuciowej nic sie we mnie do niej nie zmieni, to teraz wzialbym telefon do reki i do niej zadzwonil. Ja tylko zyje nadzieja ze cos moze byc inaczej.
Nie jestesmy 5 lat razem, znamy sie tyle, wtedy poznalismy sie , zostali przyjaciolmi, a dla niej to najwazniejszy argument bo mowi ze to jest najlepsze gdy przy milosci jest rowniez przyjazn. Chociaz ja mam wrazenie ze ona od poczatku chciala czegos wiecej niz tylko przyjazni i to nie jest tak ze po jakims czasie zakochala sie.
Kobiety, jest to mozliwe zeby ktoras z Was chciala ot tylko z facetem zaprzyjaznic sie, a pozniej tak nagle zakochala sie bo zobaczyla ze swietnie razem wszystko uklada sie? Czy to nie jest zbyt wyrachowane?

8

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?
PewienPan80 napisał/a:

Nie chcialbym zeby moje malzenstwo bylo ukladem, nigdy nie chcialem, jedyne dlaczego do tej pory zgodzilem sie czekac, bylo to ze mialem nadzieje, w zasadzie ona przekonala mnie, ze moje uczucia do niej sie zmienia, jednak nic takiego nie nastapilo. Myslicie ze malzenstwo moze to zmienic, dzieci, kolejne kilka lat razem? Zna ktos takie przypadki zeby to moglo szczesliwie skonczyc sie?
Daty slubu nie wyznaczylismy jeszcze, mialem we wakacje jechac do jej rodzinnych okolic, poznac rodzine, jednak juz zrezygnowalem az do podjecia ostatecznej decyzji bo wydaje mi sie ze bylby to kolejny krok wiazacy., kolejne utrudnienie na wypadek rozstania.
Wiem ze jest zakochana bo powtarza mi to milion razy dziennie a ja wrecz czuje sie z tym niezrecznie.
Nie znam wlasnie osob zyjacych w takich zwiazkach wiec trudno mi kogokolwiek zapytac jak im sie zyje, jakie maja doswiadczenia. Powiem wam rowniez ze w zasadzie nigdy o tym z nikim nie rozmawialem bo nie mam takich bliskich przyjaciol, w zasadzie to jest pierwsza moja taka rozmowa z kimkolwiek.
Czy mi taka sytuacja pasuje? wogole nie pasuje. gdybym wiedzial ze w sferze uczuciowej nic sie we mnie do niej nie zmieni, to teraz wzialbym telefon do reki i do niej zadzwonil. Ja tylko zyje nadzieja ze cos moze byc inaczej.
Nie jestesmy 5 lat razem, znamy sie tyle, wtedy poznalismy sie , zostali przyjaciolmi, a dla niej to najwazniejszy argument bo mowi ze to jest najlepsze gdy przy milosci jest rowniez przyjazn. Chociaz ja mam wrazenie ze ona od poczatku chciala czegos wiecej niz tylko przyjazni i to nie jest tak ze po jakims czasie zakochala sie.
Kobiety, jest to mozliwe zeby ktoras z Was chciala ot tylko z facetem zaprzyjaznic sie, a pozniej tak nagle zakochala sie bo zobaczyla ze swietnie razem wszystko uklada sie? Czy to nie jest zbyt wyrachowane?

a dlaczego uwazasz, ze zakochanie sie w przyjacielu jest wyrachowane??

9

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Moze zle sie wyrazilem, bardziej mialem na mysli pytanie, czy jezeli kobieta mowi ze chce tylko przyjazni, czy naprawde chce tylko przyjazni, a moze czegos wiecej, ale o tym nie wspomina. To w sumie jest tylko niewazny szczegol

10

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?
PewienPan80 napisał/a:

Moze zle sie wyrazilem, bardziej mialem na mysli pytanie, czy jezeli kobieta mowi ze chce tylko przyjazni, czy naprawde chce tylko przyjazni, a moze czegos wiecej, ale o tym nie wspomina. To w sumie jest tylko niewazny szczegol

to nie jest szczegol- tylko sedno.
kobieta chce przyjazni, a z czasem sie zakochuje.
ty ja zwodzisz, udajesz cos, co inego robisz, co inego myslisz
ty nawet przyjacielem nie jestes- ty sie dowartosciowujesz jej kosztem(zal ci jej)

11

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

To Ty ponosisz odpowiedzialność za tę sytuację. Nie postawiłeś zawczasu granic i na własne życzenie doprowadziłeś Wasz związek do stanu aktualnego - zaręczyn, których żałujesz "Przemoglem sie i podarowalem jej pierscionek zareczynowy." okropne!

Być może Twoja przyjaciółka należy do osób zakłamujących rzeczywistość, ale Ty nie wysyłałeś jasnych sygnałów - np. uprawiałeś z nią seks, ale nie całowałeś? Dla Ciebie było mechanicznie, a dla niej być może romantycznie.

"Ona przychodzila sie przytulac, zaczela pytac czy ja kocham, na co nie mialem serca jej powiedziec ze nie, tylko ja zbywalem i nic nie odpowiadalem i tak sytuacja trwala az do tamtego roku."

Uważam, że z premedytacją, dla własnej wygody oszukiwałeś ją i w pewnym sensie wykorzystałeś, a teraz kombinujesz "czas ucieka, jestesmy starsi, co zreszta ona tez podkreslala wiec wypadalo miec rodzine, dzieci."

"Czuje sie z tym bardzo podle bo mam wrazenie ze kobieta zaufala mi a ja niszcze jej zycie..." ciepło, ciepło...

Ty nieuczciwy, ona zdesperowana, szkoda że straciliście (szczególnie ona) tyle lat na bezproduktywne podchody.

12

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?
josz napisał/a:

To Ty ponosisz odpowiedzialność za tę sytuację. Nie postawiłeś zawczasu granic i na własne życzenie doprowadziłeś Wasz związek do stanu aktualnego - zaręczyn, których żałujesz "Przemoglem sie i podarowalem jej pierscionek zareczynowy." okropne!

Być może Twoja przyjaciółka należy do osób zakłamujących rzeczywistość, ale Ty nie wysyłałeś jasnych sygnałów - np. uprawiałeś z nią seks, ale nie całowałeś? Dla Ciebie było mechanicznie, a dla niej być może romantycznie.

"Ona przychodzila sie przytulac, zaczela pytac czy ja kocham, na co nie mialem serca jej powiedziec ze nie, tylko ja zbywalem i nic nie odpowiadalem i tak sytuacja trwala az do tamtego roku."

Uważam, że z premedytacją, dla własnej wygody oszukiwałeś ją i w pewnym sensie wykorzystałeś, a teraz kombinujesz "czas ucieka, jestesmy starsi, co zreszta ona tez podkreslala wiec wypadalo miec rodzine, dzieci."

"Czuje sie z tym bardzo podle bo mam wrazenie ze kobieta zaufala mi a ja niszcze jej zycie..." ciepło, ciepło...

Ty nieuczciwy, ona zdesperowana, szkoda że straciliście (szczególnie ona) tyle lat na bezproduktywne podchody.

jakos zal dziewczyny..
straci zaufanie do facetow na dluuugo...

13

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

i niech ktos jeszcze napisze, ze to kobiety szukaja chemii, tego czegos, emocjii...
i ze kobiety sa zaklamane, co inego mowia, co innego robia, co innego czuja...

14 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2015-06-01 17:31:31)

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Ty nie jesteś jej przyjacielem, tylko tchórzem. Przepraszam, ale jak możesz zwodzić kobietę 5 lat, oświadczać się jej nie kochając w ogóle i czując do niej tylko litość i zakłopotanie?? Zniszczysz życie jej i sobie. Niech dziewczyna znajdzie sobie faceta, który ją doceni i pokocha, okaże uczucia i bliskość, a nie z litości bzyknie, "popieści" i POZWOLI się kochać i rozpieszczać. Tobie pewnie pochlebia jej adoracja, świata poza Tobą nie widzi, a Ty co jej możesz oferować? Bo ona całą siebie, a Ty oszustwo jedno wielkie. Będziesz umiał żyć 40 lat w takiej ułudzie? "Na dobre i na złe.." w chorobie i zdrowiu.. dasz radę? bez uczucia?Pojawi się kobieta, do której poczujesz pociąg seksualny i co wtedy? Nie ma Cię. Uciekniesz. Daj sobie szanse na normalny związek oparty na SZACUNKU i miłości, ale widać nie z tą kobietą. Miej jaja Autorze.

15

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Ona wyżebrała związek, ty jesteś w nim dla wygody i strachu.
Jak już teraz sobie przyszłości nie wyobrażasz - nie ważne kto jak bardzo zawinił - weź się w garść i jej zapobiegnij.

16

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?
PewienPan80 napisał/a:

wogole nie spodobala mi sie,
Stalo sie jednak tak ze kiedys w drugim, trzecim roku naszej znajomosci doszlo do czegos miedzy nami, j
Pozniej jeszcze kiedys piescilem ja kilka razy,
przychodzila do mnie do lozka zeby sie poprzytulac i cos inicjowac, ja czasami ulegalem
ona oglosila znajomym ze jestesmy para.
Ona przychodzila sie przytulac, zaczela pytac czy ja kocham, na co nie mialem serca jej powiedziec ze nie,
Przemoglem sie i podarowalem jej pierscionek zareczynowy.
ona twierdzi ze ja ja kocham tylko sobie nie zdaje z tego sprawy i ze jestem osoba zamknieta ktora trudno pokazuje uczucia.

Byliście najpierw przyjaciółmi, a potem zaczęliście ze sobą sypiać... Wtedy ona pomyślała, że granica przyjaźni została przekroczona, że jesteście kochankami, możliwe, że się wtedy w Tobie zakochała. Mówiąc, że ulegałeś stawiasz sięw sytuacji takiego niewiniątka - "ja nic nie zrobiłem, to ona". Tak, jakby Cię przy tm nie było... Jak Ci się nie podobała, nie pociągała, to po co szedłeś z nią do łóżka? Z litości?

Niby byliście przyjaciółmi, a Ty "nie miałeś serca" powiedzieć jej prawdy? I z litości się oświadczyłeś? Po tym jak z litości i z dobrego serca z nią sypiałeś? Bo ona taka biedna, samotna?

Oboje jesteście pogubieni, ona też, bo próbuje wmawiać Tobie uczucia, których nie odczuwasz. Ale Ty wiesz, co czujesz. Jesteś jednak zbyt wielkim tchórzem, żeby się przyznać.

Musisz się odważyć, porozmawiać z nią i - tak uważam - zerwać wszystkie kontakty. Albo z litości wziąć z nią ślub i z litości mieć dzieci.

17

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?
CatLady napisał/a:

Musisz się odważyć, porozmawiać z nią i - tak uważam - zerwać wszystkie kontakty. Albo z litości wziąć z nią ślub i z litości mieć dzieci.

...albo do końca życia będzie uprawiał mechaniczny seks, bez całowania, cierpiał i patrzył na swoją nieatrakcyjną (dla niego) żonę, lub w pewnym momencie pojawi się w jego życiu inna kobieta dla której "oszaleje" i... zakończenia można się domyśleć.
Zastanawiające jest to, dlaczego w ciągu tych 5 lat nie pojawiła się w życiu autora kobieta, która spełniłaby jego marzenia pod każdym względem.

18

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?
josz napisał/a:
CatLady napisał/a:

Musisz się odważyć, porozmawiać z nią i - tak uważam - zerwać wszystkie kontakty. Albo z litości wziąć z nią ślub i z litości mieć dzieci.

...albo do końca życia będzie uprawiał mechaniczny seks, bez całowania, cierpiał i patrzył na swoją nieatrakcyjną (dla niego) żonę, lub w pewnym momencie pojawi się w jego życiu inna kobieta dla której "oszaleje" i... zakończenia można się domyśleć.
Zastanawiające jest to, dlaczego w ciągu tych 5 lat nie pojawiła się w życiu autora kobieta, która spełniłaby jego marzenia pod każdym względem.

Wykorzystałeś laskę , bo była opcją na czas gdy nikt Ci się lepszy nie pojawił.
Nie masz koleś zasad za grosz.
i tak czekasz na chemię i miłość ... życzę obecnej narzeczonej tego, żeby zobaczyła jak można być traktowanym gdy ktoś Cię kocha i szanuje .. a nie jest z braku innej opcji.

Żenujący "facet".. musiałam napisać w cudzysłowie ... bo to nie jest zachowanie męskie.

19

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Oświadczyłeś się bo wypadało, byłeś choć nie wiesz po co, a teraz pytasz co powinieneś zrobić. Weź się w ryzy, bądź szczery, powiedz jak to widzisz.

20

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

ok, autor robi źle, ale ona też jest winna temu. no przecież to manipulacja i jakiś szantaż emocjonalny...najpierw sama go "namówiła" do "związku", rozpowiada bajki znajomym a później będzie płacz...mogła też zrozumieć że nic na siłe

21 Ostatnio edytowany przez zbytdelikatna (2015-06-02 16:12:28)

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?
Zahir napisał/a:

ok, autor robi źle, ale ona też jest winna temu. no przecież to manipulacja i jakiś szantaż emocjonalny...najpierw sama go "namówiła" do "związku", rozpowiada bajki znajomym a później będzie płacz...mogła też zrozumieć że nic na siłe

Dokładnie, myślę tak samo.Powiesiliście "psy" na tym facecie, a ja uważam, że ona nim manipuluje.Z jakiegoś powodu nie może znaleźć sobie faceta, więc  uwiesiła się na nim,choć miała powiedziane od razu, że nic z jego strony nie ma.Ale są kobitki, które twierdzą, że lepiej być rozwódką niż starą panną.I jeszcze mu wmawia, że on ją kocha.Chłopie, masz dobre serce, ale radzę ci wiej póki czas. Manipulatorka na 100 procent. Nie wierzę, że wam się uda, a kto wie co jeszcze będzie próbowała ci wmówić.Żałosne co ta kobieta wyprawia, zero szacunku do samej siebie.I do ciebie.

22 Ostatnio edytowany przez PewienPan80 (2015-06-02 20:57:49)

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Nie napisalem tego watku tutaj po to zeby zrzucac na nia wine, oskarzac ja o cos... Nie napisalem tez po to zeby czuc sie dowartosciowany, lub szukac usprawiedliwienia. Nie rozmawialem z nikim wczesniej na ten temat, a sam chyba zle to wszystko ocenilem. Wiem ze to wszystko zle wyszlo, ale tylko dlatego ze nie potrafilem jej w sposob stanowczy pewnych rzeczy powiedziec. Tzn raz kiedys probowalem, lecz ona tak wtedy sie zalamala ze nie moglem jej zostawic, potem jakos nie mialem sil zeby jej to powiedziec widzac jak reaguje emocjonalnie na takie sytuacje i zamknalem to wszystko w sobie. Nigdy nie obarczalem jej za to wina co sie stalo, i nie bede obarczal. Nigdy jej tez nie wykorzystalem. Mozecie uwierzyc albo nie ale sypianie ze soba polega na tym ze ona potrzebuje bliskosci drugiej osoby obok, zeby ja ktos przytulil. Seks moglbym policzyc doslownie na palcach jednej reki w ciagu tych trzech lat ( bo znamy sie piec, a nie jestesmy tyle para)i chyba wynikal z jakiegos chwilowego uniesienia, bodajze na wakacjach. Zreszta to bylo tak dawno ze nawet tego nie pamietam. Moze wogole nie powinienem byl o tym wspominac bo to doslownie bardzo maly epizod tej historii. Nie wiem dlaczego piszecie ze dowartosciowuje sie tym zwiazkiem. Co jest w tym takiego budujacego? Spotykam kobiety na swojej drodze jednak fakt ze jestem z nia w zwiazku wystarcza do tego zeby niczego nie inicjowac. Nie rozumiem dlaczego piszecie ze ja wykorzystuje. W zyciu codziennym to i tak ja jestem ta osoba ktora wiecej daje, ale to wszystko jest nie istotne. Chyba po prostu za dlugo wierzylem ze cos moze zmienic sie we mnie albo ze ona widzac moje podejscie po prostu odejdzie.
Ona nikogo nie szuka, bo caly czas jest pewna ze bedziemy razem i powtarza ze wie ze ja ja kocham
Rozmawia nam sie dobrze, spedza czas nam sie dobrze, zyje nam sie dobrze jednak mam ciagle wrazenie ze zyjemy nie ze soba ale obok siebie. Tzn ona wciaz cos probuje zainicjowac ale ja nie potrafie sie przemoc.
Piszac ten watek chcialem zapytac czy znacie takie zwiazki, jak sobie radza, czy sa szczesliwi razem, czy slub, dzieci cos zmieniaja, czy to wszystko wogole ma sens, bo naprawde chce dla niej jak najlepiej. Z drugiej strony boje sie ze sam moge zostac nieszczesliwym...

23 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-06-02 21:12:19)

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Pytanie:

PewienPan80 napisał/a:

(...)dlaczego piszecie ze ja wykorzystuje. (...)

Odpowiedź:

PewienPan80 napisał/a:

(...)Ona nikogo nie szuka, bo caly czas jest pewna ze bedziemy razem i powtarza ze wie ze ja ja kocham(...)

I wcześniej:

PewienPan80 napisał/a:

(...)Dodatkowo pomyslalem ze nie czujac ode mnie zadnego uczucia, ciepla po prostu nie bedzie wiecej myslec o zwiazku i wczesniej czy pozniej sama zrozumie ze nie jestesmy sobie pisani.(...)
w sumie sam nigdy nie czulem do niej pociagu seksualnego.(...)
ja jej uczuc wogole nie okazywalem, a dawalem tylko troche ciepla wtedy gdy widzialem ze jest calkowicie rozklejona, ale to bardziej jako przyjaciel. (...)
Ja chyba w cala ta historie sam sie wkrecilem bo w tamtym roku pomyslalem ze mamy juz tyle lat, czas ucieka, jestesmy starsi, co zreszta ona tez podkreslala wiec wypadalo miec rodzine, dzieci.
Przemoglem sie i podarowalem jej pierscionek zareczynowy.
Po niedlugim czasie zaczalem zdawac sobie sprawe co zrobilem... zareczylem sie z osoba ktora jest moim dobrym kumplem, nawet przyjacielem, ale zupelnie nie podobajaca mi sie, nie w moim typie, ktorej nigdy nawet nie pocalowalem.(...)

... i tak dalej, i tak dalej...

24

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Czyli... co ja na tym zyskalem?

25

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

A może bardziej adekwatnym pytaniem byłoby "Co ona na takiej Twej postawie straciła?"

26

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Oczywiscie ze stracila, ale ja za wiele chyba tez nie zyskalem.
A chyba wtedy mozna mowic o wykorzystaniu...

27 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-06-02 21:45:31)

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Taaaak... Twój ostatni post, chociaż nie tylko ostatni, dobitnie pokazuje jakim jesteś człowiekiem i jaki jest Twój system wartości.


Edit:
Nie podoba Ci się słowo 'wykorzystanie'? Można je zastąpić innymi: oszukiwanie, okłamywanie, nabieranie, dawanie złudnych nadziei, mydlenie oczu, it.d..

28 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2015-06-02 21:59:25)

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Boże człowieku daj sobie spokój. Masz 30 pare lat a tak się zachowujesz.. w coś Ty się uwikłał? Chyba nie jest Wam zbyt dobrze w życiu skoro takie posty o niej piszesz i Waszym związku. Czy znam takie pary? nie. Czy mogą być szczęśliwe? nie. Dzieci z takich związków lądują potem u psychologów. Czy to jest normalny związek? dla mnie nie. W normalnym związku ludzie nie widzą świata poza sobą. Lubią się, kochają, okazują szacunek, szczere zainteresowanie, dbają o siebie nawzajem, w ciężkich chwilach są dla siebie wsparciem, opiekują się sobą w chorobie, śmieją ze swoich żartów, wspólnie spędzają czas razem odpoczywając, uprawiają seks który dla nich jest przyjemnością, CAŁUJĄ SIĘ , przytulają i pieszczą bo sprawia im to PRZYJEMNOŚĆ. Czy u Ciebie też tak jest? wyobrażasz sobie życie bez niej? Bo ja jak pomyślę o życiu bez mojego narzeczonego to "pęka" mi serce, nie ma dla mnie takiego życia. I to ,że ona histeryzuje słysząc o Waszym rozstaniu jest dla mnie jakby wytłumaczalne - ona Cię kocha zapewne. Ale jeśli Ty jej na pewno nie kochasz - (chyba że szukasz jakiegoś niedoścignionego ideału który nie istnieje a to już inna bajka) - to z szacunku do niej daj jej żyć, niech ktoś ją pokocha prawdziwie, zresztą Ciebie też. Każdy zasługuje na szczęście.

29

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Chyba za bardzo szczegolowo opisalem ta historie co spowodowalo ze glowny watek zostal zmarginalizowany. Nie zalezalo mi na ocenie tego kto tutaj jest winny czy niewinny, czyj blad, kto jak sie zachowal, a bardziej na perspektywach naszej przyszlosci.
Chcialbym to jeszcze raz w skrocie przedstawic/sprostowac, co jest zrodlem moich dylematow, bo moze gdzies niewlasciwie sie wyrazilem, przedstawilem cala ta sytuacje
Nie czuje do mojej partnerki pociagu seksualnego, nie jest ona zupelnie w moim typie. Nie mam wogole checi do kontaktu fizycznego z nia.
A co do strefy emocjonalnej, zalezy mi na szczesciu partnerki, troszcze sie o nia, dobrze spedza nam sie wspolnie czas, dobrze rozmawia, czy to wystarczy zeby byla milosc? Czy to wogole mozna nazwac miloscia, czy tylko przyjacielstwem lub przyzwyczajeniem? Bo ona twierdzi ze to milosc. Dlatego ja sam nie wiem jak to nazwac. Czy to wystarczy do szczesliwego zwiazku, malzenstwa? Czy jednak ta strona fizyczna wczesniej lub pozniej moze dac o sobie znac.

30

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Może miłością platoniczną, braterską.

31

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?
PewienPan80 napisał/a:

Chyba za bardzo szczegolowo opisalem ta historie co spowodowalo ze glowny watek zostal zmarginalizowany. Nie zalezalo mi na ocenie tego kto tutaj jest winny czy niewinny, czyj blad, kto jak sie zachowal, a bardziej na perspektywach naszej przyszlosci.
Chcialbym to jeszcze raz w skrocie przedstawic/sprostowac, co jest zrodlem moich dylematow, bo moze gdzies niewlasciwie sie wyrazilem, przedstawilem cala ta sytuacje
Nie czuje do mojej partnerki pociagu seksualnego, nie jest ona zupelnie w moim typie. Nie mam wogole checi do kontaktu fizycznego z nia.
A co do strefy emocjonalnej, zalezy mi na szczesciu partnerki, troszcze sie o nia, dobrze spedza nam sie wspolnie czas, dobrze rozmawia, czy to wystarczy zeby byla milosc? Czy to wogole mozna nazwac miloscia, czy tylko przyjacielstwem lub przyzwyczajeniem? Bo ona twierdzi ze to milosc. Dlatego ja sam nie wiem jak to nazwac. Czy to wystarczy do szczesliwego zwiazku, malzenstwa? Czy jednak ta strona fizyczna wczesniej lub pozniej moze dac o sobie znac.

Słuchaj, nikt za ciebie tutaj takiej decyzji nie podejmie. Seks to nie wszystko, i możecie zbudować udane małżeństwo na lata. Ale to ty musisz podjąć decyzję czy z tego rezygnujesz, czy jednak nie i idziesz dalej.

Wiesz, miłość to taki stan spokoju i równowagi. Do pełni na pewno jest potrzebna namiętność, pociąg seksualny, ale ludzie tworzą małżeństwa i bez tego (albo po czasie przestaje mieć to dla nich znaczenie).

Ale myślę, że będą problemy. Czy ona tak samo jak ty w stosunku do niej, nie ma w twoim kierunku pożądania? A jeśli ma, to jak ją przez lata będziesz zaspokajał? Czy ty w ogóle zasmakowałeś kiedyś dobrego seksu?

W każdym bądź razie już najwyższy czas abyś podjął decyzję i określił się względem siebie najpierw, a następnie względem narzeczonej.

32

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?
PewienPan80 napisał/a:

Chyba za bardzo szczegolowo opisalem ta historie co spowodowalo ze glowny watek zostal zmarginalizowany. (...)

Taki urok forum, że użytkownicy piszą to, co chcą, nie to, co autor wątku chciałby przeczytać. Moim zdaniem jest to odpowiedź na zgłaszany przez Ciebie 'główny' wątek. Znamiennym jest to, iż na 29 postów tylko w jednym (moim) pojawiła się odpowiedź na Twój apel o przytaczanie przykładów udanego związku, gdy jedna z osób nie kocha. Na kilka tysięcy poznanych związków znam taki jeden, który był udanym.

PewienPan80 napisał/a:

(...)A co do strefy emocjonalnej, zalezy mi na szczesciu partnerki, troszcze sie o nia, dobrze spedza nam sie wspolnie czas, dobrze rozmawia, czy to wystarczy zeby byla milosc? Czy to wogole mozna nazwac miloscia, czy tylko przyjacielstwem lub przyzwyczajeniem? Bo ona twierdzi ze to milosc. Dlatego ja sam nie wiem jak to nazwac. Czy to wystarczy do szczesliwego zwiazku, malzenstwa? Czy jednak ta strona fizyczna wczesniej lub pozniej moze dac o sobie znac.

Podstawowym problemem, co napisałam już wcześniej, jest przerzucanie odpowiedzialności. Bo to Twoja TŻ twierdzi, że ją kochasz, Ty - nie wiesz, szukasz odpowiedzi na forum. Kto, poza Tobą, może odpowiedzieć co czujesz? To Ty wiesz, czy kochasz, czy też nie. Ty wiesz, co czujesz wobec swej TŻ. Nikt inny.
Czy to, co czujesz do stworzenia dobrego, udanego, szczęśliwego związku, wystarczy? To zależy. Nie od przykładów o które apelowałeś, tylko... od Ciebie. To Ty musisz sobie odpowiedzieć na zadawane tu pytania. Czy Tobie taki stan rzeczy wystarczy, by stworzyć udany związek, w którym oboje będziecie szczęśliwymi.
To, że kiedyś komuś się to udało nie ma nic do rzeczy, bo to nie Ty ze swą TŻ go tworzyliście. W jednym z początkowych postów napisałam, że masz, tak - TY, do podjęcia decyzję: tworzysz ten związek z pełnym zaangażowaniem lub nie, przerzucając odpowiedzialność na swą TŻ i los.

33 Ostatnio edytowany przez zbytdelikatna (2015-06-03 18:06:15)

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Off top - wielokropek, co znaczy ten skrót TŻ ? spotykam się z tym często, a nie wiem jak to  przetłumaczyć?

34

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?
zbytdelikatna napisał/a:

Off top - wielokropek, co znaczy ten skrót TŻ ? spotykam się z tym często, a nie wiem jak to  przetłumaczyć?

Towarzysz życia.

35

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

O dzięki smile

36

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Pewien Pan, to co robisz bedac w tym "zwiazku", jest tchorzliwe i nieuczciwe. Ta kobieta jest w Tobie zakochana, a Ty ja zwodzisz bo brak Ci lepszego pomysłu i...lepszej partnerki. Na jej miejscu, gdybym była z partnerem, który kocha się ze mna z litości, chociaż kompletnie go nie pociągam, to byłoby to tak upokarzające, ze chyba więcej na niego nie chciałabym patrzeć.

Mam dla Ciebie rade: powiedz jej slowo w slowo co powiedziales nam, wlacznie z tym jak fizycznie Cie odpycha i jak jesteś z nia z litości.

Na serio, rzadko mi się to zdarza na forum, ale do Ciebie czuje wręcz fizyczne obrzydzenie.

37

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Nie uważam, że autor wątki jest niewinny, ale też nie uważam aby zasługiwał na tak ostre słowa, jak niektórzy mu tutaj serwują. W mojej ocenie to ona sobie coś ubzdurała, a on się po prostu dał w to uwikłać i w porę nie powiedział stop, jednocześnie sam się trochę pogubił. Na początku znajomości powiedział jej, że nic z tego nie będzie, ale cóż, jak to w życiu bywa poszli do łóżka. Czy to jest powód do tego aby rozpowiadać znajomym, że są parą? Jak dla mnie to z tą kobietą jest coś nie tak skoro faceta, który nie daje jej choćby minimum czułości (nigdy się nie całowali !!) uważa za swojego mężczyzne. Nie wiem co siedzi w głowie tej dziewczyny, że przy takich ochłapach i jakiejś namiastce prawdziwego związku ona się tak na nim uwiesza jakby był jedynym facetem na ziemii. Jeśli on rzeczywiscie lubi ją na takim gruncie koleżeńskim, w jakiś sposób się do niej przywiązał, a do tego ma słaby charakter to jestem sobie w stanie wyobrazić, że komuś może być ciężko przerwać taki układ,. Oczywiście to go nie usprawiedliwia, bo na pewno wiązały się z tym jeszcze inne egoistyczne pobudki jak np jego połechtane ego. Rzecz jasna z tymi oświadczynami to było totalne przegięcie. Co Ty sobie chłopie myślałeś? Chyba siłą Cię nie zaciągnęła do sklepu z obrączkami.
Jeśli wypowiadasz się o niej w taki (okropny) sposób to wg mnie powinieneś dasz jej szansę na to aby poznała kogoś kto ją szczerze pokocha (i także sobie szanse na normalny związek), wziąc się w garść, zerwać zaręczyny i zerwać wszyskie kontakty. Nie można mieć ciastka i zjeśc ciastka. Nie wiem czy wyznawałabym jej "całą prawdę". Kompletnie nie zgadzam się z Beyondblackiem, bo jeśli odrzucić wariant, że ona jest jakąś manipulatorką, która zdaje sobie sprawe z sytuacji, ale "lepiej być rozwódką niż starą panną" i rzeczywiście jest w Tobie zakochana po uszy to taka szczerość i wyznawanie jej, że tak naprawdę wręcz odpycha cie seksualnie i nigdy nie żywiłeś do niej cieplejszych uczuć, mogłaby ją wręcz okaleczyć

38

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Janis1609, pewnie, że nie miałam na myśli, że ma jej w tak chamski sposob wygarnac- uzylam sarkazmu by uzmysłowić Autorowi jak "fajne" jest jego postepowanie.

Widzial jak kobieta byla zdesperowana i to normalnie wykorzystal, bo nie miał po części jaj, zeby powiedzieć prawdę i zerwać stosunkow, a po części bo była pod ręka i lechtala jego ego.

39

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Szkoda tylko, że Autor nagle milczy i nie odpisuje na poszczególne, niewygodne posty.

40

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?
Beyondblackie napisał/a:

Janis1609, pewnie, że nie miałam na myśli, że ma jej w tak chamski sposob wygarnac- uzylam sarkazmu by uzmysłowić Autorowi jak "fajne" jest jego postepowanie.

Widzial jak kobieta byla zdesperowana i to normalnie wykorzystal, bo nie miał po części jaj, zeby powiedzieć prawdę i zerwać stosunkow, a po części bo była pod ręka i lechtala jego ego.

i tu sie zgadzam.
jakby mial jaja(charakter) powiedzialby stop!
przytule cie, pociesze, wyslucham, ale nie jestes moja partnerka, nie bedzie bliskosci, seksu, nie bede mowil o nas "jestesmy para".
to jest postawienie granic. a on........sie oswiadczyl....z litosci. no litosci!, przeciez to dorosly chlopiec jest.

i tak przez 5 lat.....

wystarczylo, zeby przez te 5 lat powiadomil ja, ze szuka kobiety dla siebie, ze interesuja go inne, ze chcialby poznac kogos, kto bedzie dla niego atrakcyjny, ze czuje sie singlem, ze oczekuje jej wsparcia- przyjacielskiego- w szukaniu kogos dla siebie.
a on .....z nia sypial....no dobry samarytanin. coz za poswiecenie!

41

Odp: Zwiazek, czy to jest normalne?

Z innej paki, o obecnej "partnerce" autor wątki z taką dobitnością mowi, że go nie podnieca i nie pociąga seksualnie tak jakby rzeczywiście była osobą niezbyt atrakcyjną, jednocześnie przez 5 lat nie znalazł innej kobiety. Ja mam wrażenie, że on sam ma jakieś wygórowane wymagania albo co gorsza, jest jednym z tych (niestety wielu) polaków, którzy sami sobą niewiele reprezentują, ale w stosunku do kobiet to mają aspiracje i oczekiwania, że hoho

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zwiazek, czy to jest normalne?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026