witam nie wiem co mam mysleć o pewnym facecie znam go bardzo dobrze bo byliśmy razem a to było jakieś 10 lat temu ale to trwało krótko ponieważ on mnie okłamywał...ale było nam bardzo dobrze gdy się rozstawaliśmy to płakał...a teraz on mam swoja rodzine a ja swoją.spotkałam go nie dawno koleżanki które nie wiedzią że byliśmy razem to stwierdziły że on cos domie czuje bo gdy mnie widzi zawsze się uśmiech ale to taki aż promienieje a z regóły zawsze był poważny tak stwierdziły koleżaki które go znają.Wiem że mnie opserwóje a gdy ja zerknę na niego to udaje że mnie nie widzi a nieraz sam podchodzi z rozmawiam zemą ale nieraz jest to tak że gdy ja idę i on mnie widzi to zagaduje do kogoś innego żeby tylko nie rozmawiac zemną nie wiem o co chodzi i jak mam to odbierać....a co gorsze że gy go spotkałam to wszystko wróciło te wspomnienia. czy to jest normalne że on tak się zachowuje...
Podobne tematy
2 2015-05-21 10:40:05 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-05-21 11:00:58)
a ty coś do niego też .... czujesz? bo jemu nie jesteś obojętna.
czy ja czuje coś powiem tak to była moja pierwsza miłość ale bardzo mnie skrzywdził że mnie okłamywał.... nie wiem jak mam się zachowywać wzgledem niego bo tu niby chce rozmawiać a tu mnie unika i denerwuje mnie to...
możesz z nim porozmawiać, ale z tego co widzę jak on jest w związku to może chcieć tylko romansu, inaczej z żoną by nie był.
z tego co wiem to nie układa mu się z żoną i nie mieszkają razem ale to i tak nic nie zmienia a może lepiej go unikać i zachowywać się jakby nigdy nic....
z tego co wiem to nie układa mu się z żoną i nie mieszkają razem ale to i tak nic nie zmienia a może lepiej go unikać i zachowywać się jakby nigdy nic....
jak go będziesz unikać to nie będziesz wiedzieć o co chodzi, i tak zostanie.
z tego co wiem to nie układa mu się z żoną i nie mieszkają razem ale to i tak nic nie zmienia a może lepiej go unikać i zachowywać się jakby nigdy nic....
A co z Twoją rodziną wobec tego ?
Rozumiem, że też już rozstałaś się z mężem, jesteście po rozwodzie i możesz czuć się wolna ?
z tego co wiem to nie układa mu się z żoną i nie mieszkają razem ale to i tak nic nie zmienia a może lepiej go unikać i zachowywać się jakby nigdy nic....
Masz z tym jakiś problem? Jakie to ma znaczenie, czy on spogląda i co ewentualnie do Ciebie czuje, przecież masz rodzinę.
Twoje dywagacje brzmią trochę tak, jakbyś brała pod uwagę romansik z nim; z żona mu się nie układa, za chwilę usłyszymy, że u Ciebie też nie najlepiej, czy może się mylę?
aniela28 napisał/a:z tego co wiem to nie układa mu się z żoną i nie mieszkają razem ale to i tak nic nie zmienia a może lepiej go unikać i zachowywać się jakby nigdy nic....
jak go będziesz unikać to nie będziesz wiedzieć o co chodzi, i tak zostanie.
wiem ale boje się że powie mi coś co zmieni moje życie a tego nie chce.... bo mam ułożone życie chociaż moje małżeństwo było z przymusu ale mam dobrego męża ni niech tak zostanie...
kiedys jak z nim rozmawiałam mówilismy coś o zakochaniu się ja mówi że wemnie oprucz męża nikt się nie kocha a on powiedział tak że a skąd wiesz może ktoś cie kocha tylko ja nie wiem oo tym i in ukrywa to....
może zabradzo czepiam sie niektórych słów albo sam cos próbuje sobie wmówić....
Aniela, weź Ty się dziewczyno zimnej wody napij ![]()
A jak listonosz się do Ciebie uśmiecha, albo dozorca, to co ?
Aniela, weź Ty się dziewczyno zimnej wody napij
A jak listonosz się do Ciebie uśmiecha, albo dozorca, to co ?
dlatego mówie że sama chba cos sobie wyobrażam i i dla tego zostawiam to...
może jakby nie wysyłał żadnych sygnałów innych tylko ten uśmiech to nie robiłam bym sprawy. ale napije się tej zimnej wody;) dziekuje
aniela28 napisał/a:z tego co wiem to nie układa mu się z żoną i nie mieszkają razem ale to i tak nic nie zmienia a może lepiej go unikać i zachowywać się jakby nigdy nic....
Masz z tym jakiś problem? Jakie to ma znaczenie, czy on spogląda i co ewentualnie do Ciebie czuje, przecież masz rodzinę.
Twoje dywagacje brzmią trochę tak, jakbyś brała pod uwagę romansik z nim; z żona mu się nie układa, za chwilę usłyszymy, że u Ciebie też nie najlepiej, czy może się mylę?
ja nie powiedziałam że mi się nie układa tak jak wspomniałam wczesniej mam dobrego meza i nie chce tego zmieniac i nie wdaje sie w romanse jestem z mezem 11 lat i nigdy nie miałam takiego problemy wiec sie tylko doradzam co mam zrobic w takiej sytułacji czy go olac czy dowiedzieć się o co chodzi...
sluchaj... gdyby on ci był obojętny to byś nawet nie zakładała tego wątku, powiedzmy sobie szczerze. A jak faktycznie jesteś TYLKO ciekawa dlaczego tak na ciebie spogląda to poruszaj z nim jakąś rozmowę, może się dowiesz więcej, zresztą... jak na moje oko on chce mieć z tobą romans i tyle w tym temacie.
sluchaj... gdyby on ci był obojętny to byś nawet nie zakładała tego wątku, powiedzmy sobie szczerze. A jak faktycznie jesteś TYLKO ciekawa dlaczego tak na ciebie spogląda to poruszaj z nim jakąś rozmowę, może się dowiesz więcej, zresztą... jak na moje oko on chce mieć z tobą romans i tyle w tym temacie.
obojetny mi nie jest tak jak wspomniałam wcześniej to była moja pierwsza miłość więcy chyba tego tak sie nie zapomina... ale ja mam swoje życie i niech tak zostanie a o romansie z mojej strony nie mam mowy bo ja nie należę to tych osób... ale jak go spotkam i jego zachowanie mi sie wyda podejrzane to podejde i się go spytam o co mu chodzi... i sprawa bedzie z głowy . Dziekuje za rady pozdrawiam;)
jabym nawet rozmowy nie zaczynał i nie kusił losu bo jak ktoś wspomniał masz dylemat co chce? hm okazja kusi i napotykamy się każdego dnia w życiu i tylko od nas zależy czego chcemy. Jesteś szczęsliwa to w dupie mniej faceta, któryś dekadę temu Ciebie okłamywał i od tego czasu na pewno się zmienił i raczej wątpie, że na plus. Ja zawsze zastanawiam się, co kobiety lub mężczyźni szukają od osób, które są w związkach i niby nieszczęśliwe. Zakończ jedno, zacznij drugie a nie takie pogrywanie na 2 fronty, to dziecinne i malo odpowidzialne. Ja nigdy nie przekreśliłbym swojego szczęscia nawet dla chwilowej rozmowy bo po co?? Szukamy emocji, wrażeń a to co fajne jest tak blisko nas, tylko dowiadujemy się tego jak sami na własne życzenie spieprzymy wszystko. Myślimy, że życie to bajka, że z kimś innym będzie nam lepiej albo może być bo czemu nie... Zadajmy sobie pytanie czego oczekujemy od związku, partnera, czy nowe znaczy lepsze i czy nowe jest warte przekreślania pięknych lat. Każdy z nas się zmienia, wszystko możemy naprawić, ale nigdy nie będę w stanie zrozumieć, że sami na własną rękę, przez nasze decyzje wpływamy na destruckje udanego życia partnerskiego. Nie wierze w to, że jak się kocha to na drugą osobę się nie spojrzy, nie pogada. Z punktu widzenia psychologii po 4-5 latach związków ta sfera symbiozy przemija i szukamy rozmów z inną kobietą, mężczyzną, ale to my wyznaczamy granicę rozmów. Jeśli jesteś słaba, szybko przywiązujesz się do ludzi, to daj sobie spokój bo ktoś na tym ucierpi.
jabym nawet rozmowy nie zaczynał i nie kusił losu bo jak ktoś wspomniał masz dylemat co chce? hm okazja kusi i napotykamy się każdego dnia w życiu i tylko od nas zależy czego chcemy. Jesteś szczęsliwa to w dupie mniej faceta, któryś dekadę temu Ciebie okłamywał i od tego czasu na pewno się zmienił i raczej wątpie, że na plus. Ja zawsze zastanawiam się, co kobiety lub mężczyźni szukają od osób, które są w związkach i niby nieszczęśliwe. Zakończ jedno, zacznij drugie a nie takie pogrywanie na 2 fronty, to dziecinne i malo odpowidzialne. Ja nigdy nie przekreśliłbym swojego szczęscia nawet dla chwilowej rozmowy bo po co?? Szukamy emocji, wrażeń a to co fajne jest tak blisko nas, tylko dowiadujemy się tego jak sami na własne życzenie spieprzymy wszystko. Myślimy, że życie to bajka, że z kimś innym będzie nam lepiej albo może być bo czemu nie... Zadajmy sobie pytanie czego oczekujemy od związku, partnera, czy nowe znaczy lepsze i czy nowe jest warte przekreślania pięknych lat. Każdy z nas się zmienia, wszystko możemy naprawić, ale nigdy nie będę w stanie zrozumieć, że sami na własną rękę, przez nasze decyzje wpływamy na destruckje udanego życia partnerskiego. Nie wierze w to, że jak się kocha to na drugą osobę się nie spojrzy, nie pogada. Z punktu widzenia psychologii po 4-5 latach związków ta sfera symbiozy przemija i szukamy rozmów z inną kobietą, mężczyzną, ale to my wyznaczamy granicę rozmów. Jeśli jesteś słaba, szybko przywiązujesz się do ludzi, to daj sobie spokój bo ktoś na tym ucierpi.
I o to mi chodziło Dziękuje Łukasz
... to prawda szybko przywiązuje się do ludzi i ludzie do mnie tak juz mam... dużo osób mówi że jestem z dobra i kiedys na tym ucierpię..... pozdrawiam:)
lukasz1 napisał/a:jabym nawet rozmowy nie zaczynał i nie kusił losu bo jak ktoś wspomniał masz dylemat co chce? hm okazja kusi i napotykamy się każdego dnia w życiu i tylko od nas zależy czego chcemy. Jesteś szczęsliwa to w dupie mniej faceta, któryś dekadę temu Ciebie okłamywał i od tego czasu na pewno się zmienił i raczej wątpie, że na plus. Ja zawsze zastanawiam się, co kobiety lub mężczyźni szukają od osób, które są w związkach i niby nieszczęśliwe. Zakończ jedno, zacznij drugie a nie takie pogrywanie na 2 fronty, to dziecinne i malo odpowidzialne. Ja nigdy nie przekreśliłbym swojego szczęscia nawet dla chwilowej rozmowy bo po co?? Szukamy emocji, wrażeń a to co fajne jest tak blisko nas, tylko dowiadujemy się tego jak sami na własne życzenie spieprzymy wszystko. Myślimy, że życie to bajka, że z kimś innym będzie nam lepiej albo może być bo czemu nie... Zadajmy sobie pytanie czego oczekujemy od związku, partnera, czy nowe znaczy lepsze i czy nowe jest warte przekreślania pięknych lat. Każdy z nas się zmienia, wszystko możemy naprawić, ale nigdy nie będę w stanie zrozumieć, że sami na własną rękę, przez nasze decyzje wpływamy na destruckje udanego życia partnerskiego. Nie wierze w to, że jak się kocha to na drugą osobę się nie spojrzy, nie pogada. Z punktu widzenia psychologii po 4-5 latach związków ta sfera symbiozy przemija i szukamy rozmów z inną kobietą, mężczyzną, ale to my wyznaczamy granicę rozmów. Jeśli jesteś słaba, szybko przywiązujesz się do ludzi, to daj sobie spokój bo ktoś na tym ucierpi.
I o to mi chodziło Dziękuje Łukasz
... to prawda szybko przywiązuje się do ludzi i ludzie do mnie tak juz mam... dużo osób mówi że jestem z dobra i kiedys na tym ucierpię..... pozdrawiam:)
Moja narzeczona jest taka jak Ty, szybko przywiązuje się do ludzi, nie potrafi ostro czegoś zakończyć i np. zaznałem zdrady emocjonalnej 6 miesięcy temu, postanowilem powalczyć, ona po czasie i zdaniu sobie sprawy, że ma to co chce obok siebie a ktoś przez rozmowy potrafi manipulować bo jest w nieudanym związku a daje wskazówki jaki jest zajebisty i jak zacząłby się zachowywać w mojej sytuacji. Hm no gwiazda jak dla mnie. W chwili obecnej odbudowujemy to co było, jest dobrze, ustaliliśmy nowe zasady, kontakt został ucięty, wszystko usunięte z życią, ale zaufanie mam ograniczone ale jest już lepiej i potrafię o tym mowić. Głupie rozmowy bo u mnie nie miała zrozumienia, ucieklem w pracę, brak komunikacji (jasnych komunikatow) doprowadził nasz związek na 8 miesięcy przed ślubem na zakończenie. Wlaśnie o tym mówiłem, że jak ktoś jest za dobry, może zranić innych nawet nie zdając sobie z tego sprawy bo dla jednej osoby jest to oki (zwykla rozmowa) a dla drugiej rana ( bo zaczęła rozmawiać z obcym facetem a nie partnerem. Cierpiałem ja, ona i ten koleś co chciał rozwalić wszystko swoim zachowanie. Jakoś to przeszliśmy i dochodzimy do tego co dobre, kryzysy są zawsze ale jak nie potrafisz mieć do czegoś dystansu to wstrzymaj się, aby nie załować.