Witam, możliwe, że moja historia nie wniesie tutaj nic nowego, ale potrzebuję usłyszeć kilka obiektywnych opinii i mam nadzieje, że dobrze trafiłam ![]()
Spotykam się z chłopakiem od 2,5 roku. Ja mam 22lat a on 23. Poznaliśmy się na studiach, od słowa do słowa i zaczęliśmy sie spotykać. Wiedziałam, że bardzo się od siebie różnimy, ale postanowiłam zobaczyć co z nas wyjdzie. Moje poprzednie znajomości był zawsze zakręcone, spontaniczne i często kończył sie szybciutko. Do tego związku też podeszłam na zasadzie będzie co będzie. Nie było wielkiego BUM, zatracenia się, wielkiej namiętności i nieodstępowania się na krok przez pierwsze miesiące. Nie jestem wylewna, często nie mam potrzeby okazywania uczuć, romantyczka ze mnie kiepska. Z jego strony było bardziej kolorowo, romantyk, świece, płatki róż, patrzenie sobie w oczy godzinami - to jego plan. Widziałąm, że jest we mnie zapatrzony jak w obrazek. Pokochałam go ale po 2 latach i jednym kryzysie za nami (musze przyznać, że z mojej winy), wydaje mi sie ze nie takiej miłości chcę. Jest moim najlepszym przyjacielem, chociaż w większości spraw się nie zgadzamy to dochodzilismy zawsze do jakiegos porozumienia.
Zmierzam do tego, że nie mam już potrzeby spędzania czasu tylko z nim, nawet wspólnego ogladania filmow, czy wyjezdzania na weekendy. Potrzeby z mojej strony zaspokaja rozmowa z nim i jego obecność. A tu zaczęły sie w rodzinie rozmowy o naszym slubie, czy planujemy, co robimy za rok w wakacje, wspólne spedzanie wszystkich uroczystosci rodzinnych itd. On zresztą, też juz wspominał pare razy jak to bd jak byśmy byli małżeństwem itd. Czuje, że nie dam mu nigdy z siebie tego co powinnam, chociaż wiem, że on zniesie wszystko bylebym tylko zawsze z nim była.
Dochodze do wniosku , że powinnam sie z nim rozstać. Wiem, że bd mi bez niego ciężko, ale czy to jest juz czas na kierowanie sie tylko wygodą i przyzwyczajeniem. Bo on jest dobry, świetny facet, bd idealnym męzem... którego powinnam docenić a nie szukać namiętności i łomotu serca? Czy to normalne, że czuję sie jak najgorsza, najbardziej nieczuła, niepoważna osoba na świecie? Zła kobieta?
Licze na to, że powiecie mi pare słów od siebie. Musze podjąc jakąś decyzje i odrobina odwagi może przybędzie własnie od was.