Witam , od jakiegos czasu zaczal mnie interesowac temat wolnych zwiazkow. Z definicji pozwala to byc w zwiazku i byc wolnym Tylko pojawia sie pytanie , czy my jako ludzie potrafimy zyc w takiej formie. Czy potrafimy wyrzec sie zazdrosci ,egoizmu , pierwotnych lekow ? Bardzo prosze o opinie. Czy ktos mial lub ma podobne doswiadczenia. To dosc wazny temat gdzie naokolo kwitnie zdrada , moze to jedyne lekarstwo na zdrade? Prosze i opinie.
1 2014-11-29 14:07:26 Ostatnio edytowany przez amadeusz (2014-11-29 14:08:52)
Podobne tematy
Wolny związek...? To po co być w związku? Skoro i tak każde może robic co chce i z kim chce. To lepiej chyba być singlem...
Zreszta nie wierzę w cos takiego jak wolny związek. Zawsze jakos przywiązujemy się do tej drugiej osoby. Zresztą dla mnie wolny związek=zabawa kosztem partnera/partnerki
Witam , od jakiegos czasu zaczal mnie interesowac temat wolnych zwiazkow. Z definicji pozwala to byc w zwiazku i byc wolnym Tylko pojawia sie pytanie , czy my jako ludzie potrafimy zyc w takiej formie. Czy potrafimy wyrzec sie zazdrosci ,egoizmu , pierwotnych lekow ? Bardzo prosze o opinie. Czy ktos mial lub ma podobne doswiadczenia. To dosc wazny temat gdzie naokolo kwitnie zdrada , moze to jedyne lekarstwo na zdrade? Prosze i opinie.
Zaczął cię interesować temat otwartych związków?..
Tzn masz dziewczynę, ale uważasz, ze gdyby miała innych partnerów z którymi by się spotykała na seks wasz związek byłby lepszy?
4 2014-11-29 16:02:02 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-11-29 16:11:27)
Wolny związek...? To po co być w związku? Skoro i tak każde może robic co chce i z kim chce. To lepiej chyba być singlem...
Zreszta nie wierzę w cos takiego jak wolny związek. Zawsze jakos przywiązujemy się do tej drugiej osoby. Zresztą dla mnie wolny związek=zabawa kosztem partnera/partnerki
![]()
Mamy tu chyba jeden podstawowy bład w załozeniach: jak "wolny", "otwarty" to o zadnym związku mowy nie ma, tak samo jak o partnerze...
Myslę, że prowadząc coś takiego trzeba mieć odpowiednie predyspozycje psychiczne i chyba - proszę o wybaczenie tak zyjących - jakieś niedostatki emocjonalne. Bycie zadeklarowanym singlem - jak dla mnie - dowodzi jakiegoś egoistycznego podejścia do zycia (po co sie dzielić z kimś?) i wygody. Bycie w układzie (chyba lepsze okreslenie niż "związek"?) bez zobowiazań to cos na kształt blizszej znajomosci dwojga zadeklarowanych singli. Wówczas nazwe to bez zobowiązań. Bez przejmowania sie drugą osobą, bez liczenia sie z jej uczuciami i potrzebami. Taki wygodny układ...
Dla mnie - chory układ, ale to moje zdanie.
Jak wspomniałem: taki tryb znajomosci wymaga specyficznych preferencji i predyspozycji psychicznych.
Połowa związków jest otwarta, tylko nie wszyscy zainteresowani o tym wiedzą
Połowa związków jest otwarta, tylko nie wszyscy zainteresowani o tym wiedzą
![]()
Czytajac wątki na Forum trudno z tym sie nie zgodzić...
Wolny związek ma mnóstwo zalet, ja w takim jestem, owszem gdybym mogła zmienić stan cywilny to bym to zrobiła. Ale na razie cieszymy się wolnością. Zalety wolnego związku:
* Zawsze możesz zrezygnować, bez ponoszenia konsekwencji prawnych,
* Nie musisz się niczym dzielić, nie musisz ustępować.
* Nie musisz pytać partnera o zdanie o zgodę o cokolwiek
* Nie musisz się z niczego tłumaczyć,
* nie musisz w niczym pomagać,
* nie musisz się poświęcać
* GENERALNIE NIC NIE MUSISZ
* ROBISZ CO CHCESZ KIEDY CHCESZ I Z KIM CHCESZ!!!
* Masz zapewniony darmowy niezobowiązujący seks,
* Masz z kim wyjść masz kogo zaprosić do kina na wakacje,
* taki partner to super kumpel,
Oczywiście są minusy
-jest ryzyko ze trafi ktoś inny i trudno będzie go wyeliminować z gry
- jest zazdrość o obce baby, ale ta nieporadnosc działania, co zrobisz jak nic nie zrobisz, w końcu związek bez zobowiązań
- jest ryzyko, że z wolnego związku tak się zakochasz i zaangażujesz ze za wszelką cenę chciałbyś stanąć przed ołtarzem, a miał być tylko seks, zabawa i przyjaźń
Pewnie można tak żyć ale ja bym nie potrafił. Jeśli ktoś chce niezobowiązującego seksu i chce być wolny to po co wchodzić w związek?
Wolny związek
wolny związek a otwarty, to zasadnicza różnica
a watek jest o OTWARTYM związku czyli takim, który dopuszcza inne osoby
Przepraszam, ale pomieszaliście tu dwa zagadnienia - związek wolny, rozumiany jako brak zobowiązań ("związek bez zobowiązan" to dla mnie oksymoron) typu wierność, małżeństwo, wspólnota majątkowa itp. oraz związek otwarty, czyli związek dopuszczający, za zgodą osoby, z którą się jest w związku, posiadanie więcej niż jednego partnera seksualnego.
Związkiem otwartym może być w takim wypadku również wieloletnie małżeństwo.
Znaczy o ro-związek się rozchodzi??
Znaczy o ro-związek się rozchodzi??
Można to i tak nazwać ![]()
assassin napisał/a:Znaczy o ro-związek się rozchodzi??
Można to i tak nazwać
Czyli - idąc tym torem - chodzi o RO-związły tryb życia ![]()
Nie wiem czy rozwiązły. W rozwiązłości chyba zawiera się jakaś opcja oszustwa, zdrady, nieszczerości. Ale jeżeli mamy całkowite przyzwolenie drugiej strony na pewne działania? Jeżeli reguły tych działań sa ściśle określone i przestrzegane przez obie strony?
Związek to NIE TYLKO seks.
Można być w szczesliwym małżenstwie nie mając wspólnych dzieci.
Można być w szczęsliwym związku mając rozdzielnośc majątkową.
Można być w szczęsliwym związku nie mieszkając razem.
To dlaczego nie mozna być w szczęsliwym związku mając "rozdzielnośc seksualną"?
Dlaczego seks stawiamy jako fundament?
Witam , od jakiegos czasu zaczal mnie interesowac temat wolnych zwiazkow. Z definicji pozwala to byc w zwiazku i byc wolnym Tylko pojawia sie pytanie , czy my jako ludzie potrafimy zyc w takiej formie. Czy potrafimy wyrzec sie zazdrosci ,egoizmu , pierwotnych lekow ? Bardzo prosze o opinie. Czy ktos mial lub ma podobne doswiadczenia. To dosc wazny temat gdzie naokolo kwitnie zdrada , moze to jedyne lekarstwo na zdrade? Prosze i opinie.
Oczywiscie ze jest to lekarstwo na zdrade. Ustalmy od dzis ze wszystkie zwiazki sa otwarte i juz po problemie. Zdrad nie ma. Ach jakie to proste
To dlaczego nie mozna być w szczęsliwym związku mając "rozdzielnośc seksualną"?
Dlaczego seks stawiamy jako fundament?
No właśnie, dlaczego?
otwarty związek czy tam wolny związek... dla mnie związek to związek, nie może być ani otwarty ani wolny!
Ludmiłaa napisał/a:Wolny związek
wolny związek a otwarty, to zasadnicza różnica
a watek jest o OTWARTYM związku czyli takim, który dopuszcza inne osoby
A to o takim nie ma mowy, bo ja za bardzo zazdrosna jestem, mogłabym z zazdrości uszkodzić osobę trzecią ![]()
Nie wyobrażam sobie żeby jakiejś inne babie tez coś kupował dbał o nią, dla mnie nie do przyjęcia. Ja, ja i tylko ja muszę być dla dla niego najważniejsza. Nie lubię się dzielić. On ma dużo znajomych i czasem ma pretensje, że przeze mnie straciłby wszystkich znajomych, Bo ja tylko z nim tylko we dwoje. Nie może nikt z nami jechać na wakacje żadna druga para, nie lubię wychodzić gdzieś całą bandą, tylko we dwoje, nawet do kina to tylko my we dwoje, nie lubię jak ktoś idzie z nami, jak rezerwuje bilety to tylko dwa żeby nikt nie więcej nie był z nami, nie przeszkadzał.
Wolny związek ma mnóstwo zalet, ja w takim jestem
... GENERALNIE NIC NIE MUSISZ
* ROBISZ CO CHCESZ KIEDY CHCESZ I Z KIM CHCESZ!!!...
...za bardzo zazdrosna jestem, mogłabym z zazdrości uszkodzić osobę trzecią
Nie wyobrażam sobie żeby jakiejś inne babie tez coś kupował dbał o nią, dla mnie nie do przyjęcia. Ja, ja i tylko ja muszę być dla dla niego najważniejsza. Nie lubię się dzielić....Bo ja tylko z nim tylko we dwoje...
Ludmiłaa, albo masz rozdwojenie jaźni
albo desperacko tkwisz w takim właśnie RO-związku (
) licząc, że zmieni sie w normalny, może nawet małżeński... Więc póki co zaciskasz zęby i udajesz przed sobą, że Ci to pasuje...
Jesli Ci to nie pasuje, a z jakichś - sobie tylko znanych - względów godzisz sie na taki UKŁAD to, proszę, nie zachwalaj tego Autorowi... ![]()
seks jest bardzo wazny dla udanego zwiazku, zwiazki monogamiczne buduja nasze poczucie bezpieczenstwa
in_ka napisał/a:Ludmiłaa napisał/a:Wolny związek
wolny związek a otwarty, to zasadnicza różnica
a watek jest o OTWARTYM związku czyli takim, który dopuszcza inne osobyA to o takim nie ma mowy, bo ja za bardzo zazdrosna jestem, mogłabym z zazdrości uszkodzić osobę trzecią
Nie wyobrażam sobie żeby jakiejś inne babie tez coś kupował dbał o nią, dla mnie nie do przyjęcia. Ja, ja i tylko ja muszę być dla dla niego najważniejsza. Nie lubię się dzielić. On ma dużo znajomych i czasem ma pretensje, że przeze mnie straciłby wszystkich znajomych, Bo ja tylko z nim tylko we dwoje. Nie może nikt z nami jechać na wakacje żadna druga para, nie lubię wychodzić gdzieś całą bandą, tylko we dwoje, nawet do kina to tylko my we dwoje, nie lubię jak ktoś idzie z nami, jak rezerwuje bilety to tylko dwa żeby nikt nie więcej nie był z nami, nie przeszkadzał.
Popieram w calosci i nie rozumiem jak pary jezdza na wakacje czy chodza do kina grupowo gdzie tu zwiazek dwojga ludzi to ma byc czas dla dwoch osob w zwiazku sami w spokoju bez obcych czy to kino czy wycieczka.
Nie będę tu poruszała sprawy uczuć, zazdrości itp. Ale napiszę jedno. Nie wiesz z kim spał wcześniej twój partner/ partnerka i czy potem nie dowiesz się, że masz np AIDS
22 2014-11-30 16:23:56 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-11-30 16:37:56)
.
23 2014-11-30 16:25:03 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-11-30 16:29:00)
mar3 "Popieram w calosci..." - przeczytaj wcześniejszy post, którego autorką jest również Ludmiłaa ![]()
Ciekawe, czy też będziesz w stanie poprzeć w całości...
Wolny zwiazek i otwarty zwiazek nie.
Ale zwiazek z dwiema osobami na raz - zdecydowanie tak.
25 2014-11-30 17:17:02 Ostatnio edytowany przez mar3 (2014-11-30 17:19:50)
mar3 "Popieram w calosci..." - przeczytaj wcześniejszy post, którego autorką jest również Ludmiłaa
Ciekawe, czy też będziesz w stanie poprzeć w całości...
Ja tylko poparlem ta wypowiedz odnosnie spedzania czasu nie jej calego zycia jak juz
i w sumie nie wiem o ktory dokladnie ci chodzi ? o te zalety i wady wolnego zwiaku ?
witam..
W moim życiu doświadczylam dwuch rodzajów zwiążków: MALŻEŃSTWA i tzw. "wolnego zwiążku'' (otwartego, jak ktoś woli)... I zdecydowanie (z mojego pkt. widzenia) jestem , za malżeństwem. Niestety moje zakończylo się rozwodem, ale nie z mojej winy..
Z '' wolnego, luznego'' zwiążku po 7 latach zrezygnowalam, ponieważ cenie stabilizacje i bezpieczeństwo.. O konkubinacie nie mam raczej dobrego zdania..
Każdy z nas jest inny i ma prawo tworzyć taką relacje partnerską jaka mu pasuje..
smile
''Mamy tu chyba jeden podstawowy bład w załozeniach: jak "wolny", "otwarty" to o zadnym związku mowy nie ma, tak samo jak o partnerze...
Myslę, że prowadząc coś takiego trzeba mieć odpowiednie predyspozycje psychiczne i chyba - proszę o wybaczenie tak zyjących - jakieś niedostatki emocjonalne. Bycie zadeklarowanym singlem - jak dla mnie - dowodzi jakiegoś egoistycznego podejścia do zycia (po co sie dzielić z kimś?) i wygody. Bycie w układzie (chyba lepsze okreslenie niż "związek"?) bez zobowiazań to cos na kształt blizszej znajomosci dwojga zadeklarowanych singli. Wówczas nazwe to bez zobowiązań. Bez przejmowania sie drugą osobą, bez liczenia sie z jej uczuciami i potrzebami. Taki wygodny układ...
Dla mnie - chory układ, ale to moje zdanie.
Jak wspomniałem: taki tryb znajomosci wymaga specyficznych preferencji i predyspozycji psychicznych.''
w 100% zgadzam się z toją wypowiedzią...
Nie będę tu poruszała sprawy uczuć, zazdrości itp. Ale napiszę jedno. Nie wiesz z kim spał wcześniej twój partner/ partnerka i czy potem nie dowiesz się, że masz np AIDS
Do tego nie potrzeba otwartego zwiazku. 100% wierny maz tez moze cie HIV zarazic jak bedzie mial pecha albo bedzie nieostrozny ...
samotnax4 napisał/a:Nie będę tu poruszała sprawy uczuć, zazdrości itp. Ale napiszę jedno. Nie wiesz z kim spał wcześniej twój partner/ partnerka i czy potem nie dowiesz się, że masz np AIDS
Do tego nie potrzeba otwartego zwiazku. 100% wierny maz tez moze cie HIV zarazic jak bedzie mial pecha albo bedzie nieostrozny ...
Dlatego zaufanie zaufaniem, ale raz w roku robię sobie test na hiv
30 2014-11-30 23:24:12 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-11-30 23:27:48)
Witam , od jakiegos czasu zaczal mnie interesowac temat wolnych zwiazkow. Z definicji pozwala to byc w zwiazku i byc wolnym Tylko pojawia sie pytanie , czy my jako ludzie potrafimy zyc w takiej formie. Czy potrafimy wyrzec sie zazdrosci ,egoizmu , pierwotnych lekow ? Bardzo prosze o opinie. Czy ktos mial lub ma podobne doswiadczenia. To dosc wazny temat gdzie naokolo kwitnie zdrada , moze to jedyne lekarstwo na zdrade? Prosze i opinie.
Dla mnie to.nie jest lekarstwo na zdradę. Nue każdy zdradza i nie wydaje mi się, by to był idealizm. Bylam zdradzona, ale nie uwazalam z tego powodu, że związek otwarty przed tym uchroni. Dla mnie to już nie związek, ale oczywiście każdy może mieć swoją definicję i nazywać związkiem otwartym. Czy to rozwiazlosc? Nie wiem, jak pasuje zainteresowanym to mi nic do tego. Ja bym w to nie wchodziła, wolałabym już zdecydowanie być sama niż tak. Owszem bywa, że ktoś w związku zdradza, ale no cóż nie każdy po prostu jak jest się rozsądnym to się pewnie i tak zwykle to zauwazy. A może też być ktoś wierny, ja taka jestem i dla mnie ani dzielenie się ani nikt inny. Chce jednego partnera, stworzyć z nim rodzinę, nie chcę seksu z innym. To nie dla mnie. A Ty jak tego chcesz to sam sie zastanów czy naprawdę chcesz, ja bym tak nie chciała, to by bylo wbrew mnie. A czy Ty chcesz to już Twój wybór. Zastanów się dodatkowo nad sprawą chorób. Owszem można być w związku i może hyc tak ze druga strona zdradza a druga nie wie, może też czymś zarazić. No ale mówię udany związek wierny to nie jest też dla mnie bujda. A tu świadomie byś pisał się na sypianue z innymi, ryzykowal choroby. Owszem można wtedy ustalić, że zawsze prezerwatywa itp, ale mimo wszystko. W związku można zostać zdradzonym ale nie musi też tak być. A czy dla Ciebie po prostu związek czy jednak wolny to zależy czego oczekujesz. Ja oczekuje bliskosci, budowania razem wspólnej przyszłości, przygody z innymi to nie dla mnie, także sam widzisz. To nie jest kwestia egoizmu, po prostu wiem czego chcę i glupio gdybym wchodziła w coś takiego wbrew sobie. A po ślubie nie jesteśmy jeszcze ale dla mnie to co innego niż otwarty zwiazek, sypianie z innymi - jak piszę wyżej to nie dla mnie zdecydowanie nie pisalabym się.
Jak związek, to z osobą, którą się z nikim nie zamierzam dzielić. Nie wykluczam bycia w związku z dwiema osobami, ale jakoś nigdy mi się nic takiego nie przytrafiło, więc nie mogę na ten temat za wiele powiedzieć. W każdym bądź razie jak związek, to związek - żadnych osób trzecich, niejasnych sytuacji.
Jak chodzi tylko o seks-koleżeństwo, to nie mieszajmy do tego miłości - fajny układ, każdy robi co chce, spotykamy się jak mamy ochotę na seks, spędzamy ze sobą miło czas, ale nic więcej.
Jasne sytuacje i tyle.
"Jak związek, to z osobą, którą się z nikim nie zamierzam dzielić. Nie wykluczam bycia w związku z dwiema osobami" - to mi sie zawsze "podobalo, swietny przyklad jak ludzie by chcieli dla siebie, dla innych (zwiazanych ze soba juz nie), tez mysle podobnie i wiem ze powodem tego jest zazdrosc i chec posiadania kogos dla siebie na wylacznosc, to jest rezultatem wychowania i kultury oraz charakteru, mozna by wiec traktowac takie zwiazki zupelnie normalnie ale w innej kulturze (nie naszej)
Co do wolnego zwiazku to oznacza to w mowie potocznej przyzwolenie na seks dla partnera z innymi osobami z wzajemnoscia. Pytanie jest jakie potrzeby spelnia parner jesli sie godzi na to dla parnera i sam to robi? Sadzac po naturze czlowieka to raczej uklad finansowo-zyciowy gdzie w zamian za "zgode" otrzymuje sie inne "dobra". Wiemy jak to sie nazywa inaczej a gdyby jednak nie chodzilo o pieniadze to wtedy o co? Jakas forma przyjazni gdzie poczucie bezpieczenstwa daje dom, mieszkanie, dzielenie zycia z parnerem przez odpowiadanie sobie o swoich "przygodach" czy zycie w komunie i dzielenie sie parnerami? Co sklania do takiego myslenia? Poliamoryzm czyli chec posiadania kilku parnerow seksualnych na raz? Nazywajmy rzeczy po imieniu, nie deprawujmy ludzi do gownianego stylu zycia, nie realizujmy gowna kosztem innych ludzi.