netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy ten facet to ostatni du*ek?

33 odpowiedzi2 531 wyświetleńzałożony przez salatka, 02.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy ten facet to ostatni du*ek?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

1

Temat: Czy ten facet to ostatni du*ek?

Witam drogie panie i panowie.

Mam 20 lat, mój eks również 20 lat. Byliśmy ze sobą 2.5 roku. Niedawno rozstałam się z nim definitywnie ponieważ był nieodpowiedzialnym człowiekiem, który okłamywał mnie na każdym kroku i ciągle siedział z kolegami. Nigdy nie mógł się złapać żadnej pracy. Gdy ze mną chodził moja rodzina bardzo mu pomogła, bo on jest ze środowiska patologicznego. Byłam jego pierwszą kobietą.
Jak rozstaliśmy się, to raz przywiózł kwiaty, raz mi pomógł z jedną sprawą, naprawdę widziałam, że może jednak mu na mnie zależy i jakoś to będzie, natomiast przyjechał do mnie, płakał jak on mnie to nie kocha, że mogę zawsze na niego liczyć i zawsze będzie dla mnie, ale okazało się ze tydzień później, po tych słowach ma INNĄ DZIEWCZYNĘ. Dziewczynę, którą kojarzę, a on chodził z nią do podstawówki. Zawsze się śmiał z niej -do mnie, że jest malutka i gruba. I że w ogóle straszna...
Byłam w klubie i niestety on tam był, a ona siedziała mu na kolanach, a on mijając mnie nawet nie powiedział głupiego 'cześć'
Tak mnie to boli, że nie mogę wytrzymać, wiem, że ten facet mnie nie kochał skoro tak mnie potraktował, a najlepsze jest to, że to wyszło, tak jak ja bym była wszystkiemu winna. Ciągle płacze i oni śnią mi się w nocy, nie potrafię nawet jeść. Tak mi przykro, że mnie potraktował jakbym nic nie znaczyła nigdy, zmarnowałam 2,5 roku. Myślałam,że chociaż znajomymi zostaniemy, że będziemy od czasu do czasu się spotykać, pogadać, a on wybrał towarzystwo, które lubi imprezować, pić, ćpać... a ja byłam chyba za spokojna.
Nie mogę tak dużej. Wszyscy mówią, że ta dziewczyna nie dorasta mi do pięt, że ja a ona to nie ma porownania....
Więc dlaczego ją wybrał ? ;x

2

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?

Zostawiłaś go smile koledzy wzięli go w obroty smile i teraz właśnie pokazuje Ci, że ma cię gdzieś smile zapomnij o nim smile nie trafiłaś w jego towarzystwo smile byłaś za dobra i grzeczna smile

3

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?

Pytanie powinno brzmieć nie "Dlaczego ją wybrał?" tylko "Dlaczego mi zależy na facecie, który traktował mnie w ten sposób?"

4

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?

Nie zależy mi na nim, bo jeśli nie byłoby tej dziewczyny, to spałabym spokojnie.

5

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?
salatka napisał/a:

Nie zależy mi na nim, bo jeśli nie byłoby tej dziewczyny, to spałabym spokojnie.

i tu właśnie masz odpowiedź smile zależy ci nadal skoro jego nowa panienka tak ci drażni oko smile

6

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?

On Jej nie 'wybrał'.
A Ty podjęłaś słuszną decyzję. I rozumiem,że boli,że Ci ciężko. Tylko źle na to patrzysz. To lekcje, możesz z niej wyciągnąć wnioski.
Skoro inni mówią,że Ona nie dorasta Ci do pięt to na pewno tak jest:) W tym klubie to On powinien patrzyć z żalem. Nie jesteś pokrzywdzona. SKończyłaś coś co nie miałoby przyszłości. To nie blizna tylko siniak:) Siniaki schodzą,ślad po nich znika i często się o nich zapomina:) Tak będzie i tym razem:) Głowa do góry smile

7

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?

Lucyfer dokładnie to samo chciałem napisać. I tak - ten facet to jeden z ostatnich dupków i wielu pewnie takich odpowiedników zarówno płci męskiej jak i żeńskiej krąży po tym świecie. Sugeruję teraz odpocząć od związku trochę, ochłonąć, nie szukać balsamu w postaci byle kogo bo to się źle kończy. Ale jest też wiele mężczyzn szukających ogarniętych kobiet - sam się do nich niegdyś zaliczałem. Czas pokaże, ale dasz sobie rade a do dupka nie odzywaj się do końca życia. smile

8

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?

To nieco bardziej skomplikowane, Lucek wink

Z racji jednak, że 3/4 ludzi utożsamia "miłość" z uzależnieniem od kogoś ('współuzależnieniem' dokładnie) to kiedy przedmiot uzależnienia nam się wymyka, mają odczucia identyczne jak przy odstawieniu narkotyku - czyli wg ich rozumowania= miłość wink

I teraz ta koleżanka poczuła, że facet jej się wymknął (nie chce jej) i dopada ją w/w syndrom, oczywiście z jakimiś indywidualnymi odchyleniami zawsze. I ona teraz tę złość ogniskuje na tej jego nowej kobiecie, podświadomie wierząc, że gdyby nie ona - pewnie misiaczek byłby nadal z autorką.
Itd. itd. - czyste nieogarnięcie wink

9

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?

Oj tam, oj tam smile a tobie Autorko powiem tak smile możesz nas posłuchać i zrozumieć, że ten koleś to chodzący palant i spojrzeć na niego naszymi oczyma smile pierwszy krok zrobiłaś smile zostawiłaś go smile a teraz czas smile pora trzeźwienia wymaga czasu smile to jak rzucenie nałogu smile minie wink

10

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?
Elle88 napisał/a:

To nieco bardziej skomplikowane, Lucek wink

Z racji jednak, że 3/4 ludzi utożsamia "miłość" z uzależnieniem od kogoś ('współuzależnieniem' dokładnie) to kiedy przedmiot uzależnienia nam się wymyka, mają odczucia identyczne jak przy odstawieniu narkotyku - czyli wg ich rozumowania= miłość wink

I teraz ta koleżanka poczuła, że facet jej się wymknął (nie chce jej) i dopada ją w/w syndrom, oczywiście z jakimiś indywidualnymi odchyleniami zawsze. I ona teraz tę złość ogniskuje na tej jego nowej kobiecie, podświadomie wierząc, że gdyby nie ona - pewnie misiaczek byłby nadal z autorką.
Itd. itd. - czyste nieogarnięcie wink

wiem Elle smile wiem smile przerabiałem takie coś smile

11

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?

Macie racje, to na pewno nie była miłość, a uzależnienie od siebie, ale trochę przykro mimo wszystko.

12

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?
salatka napisał/a:

Macie racje, to na pewno nie była miłość, a uzależnienie od siebie, ale trochę przykro mimo wszystko.

Oo. Miłe zaskoczenie - autorka szybko kojarzy fakty smile No brawo.
Spodziewałam się raczej zaciekłej obrony stanowiska pt. "utracona love".

To jak masz świadomość, że nie straciłaś niczego wartościowego, to kwarantanna (bo przecież nie "leczenie" -nie ma z czego) szybko Ci pójdzie smile
Musisz tylko znaleźć w sobie powody, dla których weszłaś w relację z tak nierokującym typkiem.

13

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?

Mnie się wydaje, że Twoj ex jej nie wybrał, tylko próbuje się pocieszyć po takiej stracie jaką dla niego byłaś. Głupek z niego, że nie potrafił utrzymać dobrej kobiety przy sobie, więc skoro zobaczyłaś go w klubie z inną to pewnie machał ci nią przed oczami, w środku mu się gotowało i myślał"patrz, poradziłem sobie bez ciebie, jestem przekozakiem!". Koleś ma zaniżone ego, białą osobowość, jest wygodny i woli sobie chlać z kolegami bez zobowiązań niż pracować przy budowaniu związku. Swoją drogą dziwne, że wytrzymałaś z nim aż 2,5 roku ;O Że też wcześniej nie było widać jaki z niego pacan.

Rozumiem, że to Ty z nim zerwałaś? Czy to była obopólna decyzja?

14

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?

Ja mam wrażenie, że zerwanie było "wymuszone" jego debilnym zachowaniem, z którym nic nie chciał zrobić. Mam rację autorko?

15

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?

Wnioski są proste: Nie był Ciebie wart ! Jego zachowanie gdy byliście razem pozostawiało wiele do życzenia, a teraz? Jeszcze bardziej pokazuje,że nie zasługuje na Twoją uwagę.Nowa dziewczyna jest tylko reakcją obronna, żeby Ci pokazać , że świat na Tobie się nie kończy- a sama widzisz że ta dziewczyna nie dorównuje Ci nawet w minimum. Potraktował Cię jak cham,kiedy udawał że Cię nie zna, tym bardziej spróbuj o nim zapomnieć. Spójrz pozytywnie na sytuacje, uwolniłaś się od męczącego związku. Poczekaj, daj sobie czas. W końcu trafisz na kogoś wartościowego. A tacy ludzie jak on, nigdy się nie zmieniają

16

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?

Z wpisów wynika, że to TY z nim zerwałaś bo cośtam.
On zaczął się spotykać z inną panną PO tym fakcie.
Co tu - przepraszam- nie pasuje?
Że on ma teraz siedzieć 5 lat i płakać?

17

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?

pitagoras: ta twoja powierzchowność w ocenach i zero wnikliwości powoduje, że kojarzysz mi się z takim grubociosanym maczo.
Weź, rusz tą wielką głową zanim wydasz jakiś osąd i zczaj bazę, że nie zawsze zerwanie jest robione "na złość" facetowi, tylko bywa koniecznością żeby zachować resztki szacunku do siebie, gdy ten zachowuje się jak wyżej wspomniany dupek.

Nikt nie mówi, że facet ma płakać 5 lat, ale udawać że się kogoś nie widzi i nie zna i siedzieć z nową laską na kolanach to słabizna.

18

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?
Elle88 napisał/a:

Ja mam wrażenie, że zerwanie było "wymuszone" jego debilnym zachowaniem, z którym nic nie chciał zrobić. Mam rację autorko?

Dokładnie, zerwałam z nim, bo miałam cholernie dosyć tego wszystkiego, tyle razy prosiłam, rozmawiałam z nim, a on był miły dwa dni i od nowa to samo. To było toksyczne. Fakt, cham będzie zawsze chamem i nic tego nie zmieni.

19

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?
pitagoras napisał/a:

Z wpisów wynika, że to TY z nim zerwałaś bo cośtam.
On zaczął się spotykać z inną panną PO tym fakcie.
Co tu - przepraszam- nie pasuje?
Że on ma teraz siedzieć 5 lat i płakać?

Gdyby znalazł sobie kobietę po 2-3 miesiącach, to bym słowa nie powiedziała, a w takiej sytuacji jest to słabe.
Nie mówię, że musi po mnie płakać, ale powinien być mi wdzięczny za to co dla niego robiłam i powinien zawsze podchodzić do mnie z szacunkiem, tak jak ja chciałam do niego.

20

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?
salatka napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Z wpisów wynika, że to TY z nim zerwałaś bo cośtam.
On zaczął się spotykać z inną panną PO tym fakcie.
Co tu - przepraszam- nie pasuje?
Że on ma teraz siedzieć 5 lat i płakać?

Gdyby znalazł sobie kobietę po 2-3 miesiącach, to bym słowa nie powiedziała, a w takiej sytuacji jest to słabe.
Nie mówię, że musi po mnie płakać, ale powinien być mi wdzięczny za to co dla niego robiłam i powinien zawsze podchodzić do mnie z szacunkiem, tak jak ja chciałam do niego.

powiem ci, że zobaczysz efekt smile wy dziewczyny cierpicie od razu smile u nas to taka bomba z opóźnieniem wink daje mu miesiąc i zobaczysz różnice smile

21

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?

Dziękuję wszystkim za chwile uwagi i trochę mnie to podbudowało, mam nadzieję, że to prawda, że czas leczy rany i pewnego dnia obudzę się szczęśliwa, że pozbyłam się takiego człowieka, jak on. I liczę, że znajdzie się ktoś, kto doceni moje dobre serce. wink

22 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-11-02 15:05:22)

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?

ale powinien być mi wdzięczny za to co dla niego robiłam i powinien zawsze podchodzić do mnie z szacunkiem, tak jak ja chciałam do niego.

A nie nie, tu się mylisz.
Możesz (i powinnaś) zawsze oceniać czy to, co ktoś Ci daje Ci odpowiada czy nie i czy z uwagi na to chcesz kontynuować znajomość czy tez nie. Ale facet jest jaki jest i myślenie życzeniowe typu "powinien być taki czy taki", robić to czy tamto już się nie łapie w to o czym mówię.
Pamiętaj, że odpowiadasz TYLKO (lub aż)za siebie i swoje wybory, a nie za to jaki ktoś jest lub nie jest.
Odpowiadasz za swoje decyzje, zdecydowałaś się przez jakiś czas być z nim POMIMO smile tego jaki jest.
On się nie zmienił i prawdopodobnie nie zmieni ( o ile nie uzna, że mu się zmiana opłaca) i takie jego prawo.

Twoim prawem było kopnąć go w tyłek, co tez uczyniłaś, ale to nie oznacza, że możesz mieć wobec niego jakiekolwiek roszczenia.
Obudź się z tej fantazji o wpływaniu na kogoś na siłę poprzez pretensje i wyobrażenia.

Następnym razem wybierz kogoś, kogo nie będziesz musiała i chciała zmieniać - oto cała tajemnica powodzenia. wink

23

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?

Doceni smile nawet powiem więcej, będzie cię na rękach nosić smile czas leczy rany smile ale tylko jeśli tego chcemy smile więc ? smile lecz się z toksyny smile

24

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?
Elle88 napisał/a:

pitagoras: ta twoja powierzchowność w ocenach i zero wnikliwości

Wybacz mój Ideale.Abstrahując od nieistotnych szczegółów myśl przewodnia Autorki jest taka, że on po zerwaniu powinien latać za Autorką, przepraszać itp. no cierpieć zwyczajnie, a Ona by się napawała tym jego cierpieniem traktując to jako zadośćuczynienie za doznane krzywdy.
Tylko że koncept się sypnął, bo facet zastosował metodę klina-klinem.
I o to tutaj tak naprawdę chodzi....

25 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-11-02 15:48:03)

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?

Dokładnie, autorka chciała poczuć, że podjęła mylną decyzję zostawiając go, że źle go oceniła. Natomiast on zamiast tego swoim zachowaniem tylko potwierdził jej przypuszczenia, że nie specjalnie go to obeszło.
Nie sądzę aby to było tylko na zasadzie 'klina klinem', bo z reguły, jeśli nam na związku, który się rozsypał zależało to - o ile nie mamy potężnych problemów z samooceną i ego - nie czujemy potrzeby udowadniać ex partnerowi jak to sobie świetnie radzimy, tylko jest nam zwyczajnie źle i smutno. I jest to o wiele bardziej naturalna reakcja gdy coś się kończy niż rzucanie się w ramach odreagowywania.

Wobec powyższego są tylko 2 możliwości uzasadniające takie zachowanie:
1) osoba jest niedojrzała i jego przerośnięte ego zerwanie traktuje jako zamach na niego osobiście
2) nigdy specjalnie nie przywiązywał do tej relacji wagi (nie traktował poważnie)

Często te dwie opcje występują razem i tak odbieram to też w tym przypadku.

26

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?
Elle88 napisał/a:

.
Nie sądzę aby to było tylko na zasadzie 'klina klinem', bo z reguły, jeśli nam na związku, który się rozsypał zależało to - o ile nie mamy potężnych problemów z samooceną i ego - nie czujemy potrzeby udowadniać ex partnerowi jak to sobie świetnie radzimy, tylko jest nam zwyczajnie źle i smutno. I jest to o wiele bardziej naturalna reakcja gdy coś się kończy niż rzucanie się w ramach odreagowywania.

....a jak nam źle i smutno, to fajnie przygrachlać sobie kogoś z kim robi się mniej źle i mniej smutno:)
To już nieistotne.
Istotne jest to, że ''zerwanie'' z założenia było zagrywką taktyczną, mającą skłonić/wymusić/coś-tam-jeszcze, a tu chłopaczyna na serio poszedł w siną dal.
Wracając do tematu wątku: tak, koleś to dupek, ale nie dlatego, że potraktował serio blef o rozstaniu, tylko dlatego jak się wczesniej zachowywał.
A Autorka nie lepsza z tymi swoimi patentami.

27

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?

Ja to widzę inaczej.. Koleś vel dupek poszedłby w siną dal tak czy inaczej, a autorkę traktował jako "przejściówkę" lub w najlepszym razie za pewnik, o który nie trzeba się nadmiernie starać. Autorka zrywając po prostu przyspieszyła bieg wydarzeń i -być może- wsiadła mu na ego.
Nie widzę po jej stronie jakichś wielkich manipulacji z tym zerwaniem, bo jak sama pisała- wcześniej, przed zerwaniem - niejednokrotnie były rozmowy, z których on nic sobie nie robił. A to, że gdy ktoś zrobi nam krzywdę oczekujemy choćby i minimalnej skruchy to żaden "patent", ot ludzki odruch.
Ale tłumaczyłam jego "zasadność" i bezsensowność w podejściu powyżej.

28

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?

Co nie zmienia faktu, że ona wcale nie chciała zrywać i stąd te nerwy.
A że przypadkiem wyszło dobrze to plus dla nich obojga.

29

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?

No jasne, że nie chciała.
Ale dobrze, że się na ten ruch zdobyła, pomimo braku gotowości.

Czasem nie warto czekać aż "sytuacja dojrzeje" i zerwanie będzie przymusowe już tak 'serio, serio' -czyt. zdrada itp.
Wtedy dłużej się dochodzi do siebie.

30

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?
Elle88 napisał/a:

ale powinien być mi wdzięczny za to co dla niego robiłam i powinien zawsze podchodzić do mnie z szacunkiem, tak jak ja chciałam do niego.

A nie nie, tu się mylisz.
Możesz (i powinnaś) zawsze oceniać czy to, co ktoś Ci daje Ci odpowiada czy nie i czy z uwagi na to chcesz kontynuować znajomość czy tez nie. Ale facet jest jaki jest i myślenie życzeniowe typu "powinien być taki czy taki", robić to czy tamto już się nie łapie w to o czym mówię.
Pamiętaj, że odpowiadasz TYLKO (lub aż)za siebie i swoje wybory, a nie za to jaki ktoś jest lub nie jest.
Odpowiadasz za swoje decyzje, zdecydowałaś się przez jakiś czas być z nim POMIMO smile tego jaki jest.
On się nie zmienił i prawdopodobnie nie zmieni ( o ile nie uzna, że mu się zmiana opłaca) i takie jego prawo.

Twoim prawem było kopnąć go w tyłek, co tez uczyniłaś, ale to nie oznacza, że możesz mieć wobec niego jakiekolwiek roszczenia.
Obudź się z tej fantazji o wpływaniu na kogoś na siłę poprzez pretensje i wyobrażenia.

Następnym razem wybierz kogoś, kogo nie będziesz musiała i chciała zmieniać - oto cała tajemnica powodzenia. wink

A ja mam pytanie w szerszym kontekście:
czy nie możliwym jest wplywanie w ogóle na partnera?
Z tej wypowiedzi oraz innych twoich Elle wynika, ze kiedy cos sie dzieje nie tak, nie po naszej myśli, jest dysonans oczekiwań i/ bądź nastawienia to trzeba partnera zmienić i pracować nad sobą aby byc bardziej samodzielnym i leczyc sie ze wszelkich iluzji. Poniewaz nalezy wziasc pod uwagę jedynie to jaki ktoś jest w danym momencie. A przecież zmieniamy sie pod wplywem osób i sytuacji. Jeśli natomiast beziemy dążyć do poszukiwań modelu który spasuje w 100% to...hm, jakoś nie wierzę , ze jest to zupelnie mozliwe.

Bylo co nie bylo, autorka spedzila ze swoim bylym chlopakiem 2 i pól roku, wkladajac w to energie i wsparcie rodziny. To nic dziwnego, ze miala nadzieje, ze związek i jego osobowość sie rozwinie. Malo wiemy o ow dupku, poza tym, ze jest z patologicznej rodziny, co moze oznaczac wiele rzeczy i problemów emocjonalnych. Skoro autorka zerwala znaczy, ze nadzieje na poprawe nie istnialy.
Jednak stwierdzenie, ze nie mozna zupelnie mieć wplywu na kogoś wydaje mi sie mocno przesadzone.

31

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?

Jak go poznałam, to dla niego każda dziewczyna była ku*wą i szma*ą. Umiałam do niego podejść i zakochał się we mnie.
Było pięknie, bo zmienił się z niedobrego dzieciaka w kogoś na kogo mogłam liczyć, pokazywał mi każdego dnia, że jestem dla niego ważna. Od pół roku się psuło, ciągle miał inne sprawy na głowie, a ja byłam kołem zapasowym, bo wiedział, że zawsze stanę za nim murem. On ma w domu złą sytuację materialną przede wszystkim, bywało tak, że nie miał co jeść, wiec zaproponowałam mu żeby zamieszkał u mnie, bo moja rodzina dość dobrze się sytuuję, zgodzili się moi rodzice i ON. Było cudownie, wracał z pracy (jak ją miał) moja mama zawsze ugotowała obiad, ja podałam pod nos, moja mama nawet prasowała mu ubrania. Miał u nas wszystko co chciał, nawet moja mama pożyczała mu pieniądze i za to powinien mieć troszkę szacunku, że chciałam z niego zrobić człowieka. Jak go poznałam chodził w dziurawych ubraniach, załatwiłam mu pracę za granicą, zrobił prawko, kupił auto...a teraz kupił BMW i zrywa dupy. big_smile

32 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-11-02 16:50:26)

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?

jolanka: Zupełnie czym innym jest zmieniać się w znaczeniu - dążyć do ulepszania samego siebie na wielu płaszczyznach przy wsparciu partnera i przy obopólnym zadowoleniu z kierunku, w którym te zmiany idą - czyli tzw. zbieżność oczekiwań zarówno co do samej relacji, jak i samorozwoju.

A zupełnie inna bajką są wymuszane zmiany, które są głównym powodem 'szarpaniny' między partnerami, bo każdy ciągnie w swoją stronę i zmiany polegają wtedy tak naprawdę na kompromisie pomiędzy tym, czego każdy z osobna dla siebie chce, a tym czego chce dla siebie i od nas partner. Jest to tzw. "zgniły kompromis", gdzie nikt nie jest zmianami usatysfakcjonowany w 100%.

Czyli: Zmieniać się dla siebie i częściowo dla partnera - owszem, ALE tylko i wyłącznie wtedy, kiedy jest między nami elementarne dopasowanie potrzeb i oczekiwań tak ogólnie, a nie na zasadzie - najpierw walczymy o przeforsowanie swojej wizji, pomimo ewidentnego braku współpracy drugiej strony i ignorowania sygnałów, że ona tego nie chce lub chce czegoś totalnie innego (nawet jeśli jest to "wyszalenie się") i na tej podstawie próbujemy na siłę coś sklecić dorabiając do tego ideologię pt.:"Jeśli tylko będę wystarczająco upierdliwy/-wa w swoich oczekiwaniach i wizji związku, a do tego moje argumenty będą bardziej racjonalne i sensowne, to wygram idealny związek."
Ale związku się nie "wygrywa", tylko tworzy na zasadzie kompatybilności i wspólnoty oczekiwań i dążeń.
Dopóki się tego nie rozumie to zamiast związku mamy coś na zasadzie poligonu, gdzie potencjalni partnerzy są dziką zwierzyna, która próbujemy ustrzelić i przytaszczyć na plecach z lasu do domu. Wszystko SIŁĄ (a nawet Sił-OM wink)

33

Odp: Czy ten facet to ostatni du*ek?

Teraz sie zgodze smile

Ja bym podejrzewała, że autorka probowala wspierać swojego chlopaka i w zwiazku z wlozona w tym energie swoja i swojej rodziny, miala tez oczekiwania. Niestety jednak z jakich powodow, moze rozbierznosci oczekiwań, a moze tego ze on nie chcial lub nie umial udźwignąć pewnych sytuacji zawodzil ja.

Zastanawiam sie natiast ile związków polega wlasnie na tym obopulnym, świadomym rozwijaniu sie, bez "wiszenia" na drugiej osobie ani bez zaniedbywania drugiej osoby. Wydaje sie, ze tak niewiele... sad

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy ten facet to ostatni du*ek?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026