Witam wszyskich , którzy tu zaglądają, postanowiłam ,że napiszę pare słów o sobie i swoim życiu, bo ciężko mi czasem baaardzo na duszy, a dzień do dnia podobny.Jestem sama od przeszło roku , mąż zostawił mnie z małym dzieckiem synkiem,2 latka po kilku latach małżeństwa z dnia na dzień, kiedy odkryłam ,że ma romans z..... facetem.Świat runął mi na głową, życie czasem bardzo boli i gdyby nie moje dziecko , pewnie nie wtałabym z łóżka przez rok.Najgorsze jest to ,że nasze małżeństwo było wzorem dla innych, było nam ze sobą dobrze( przynajmnie tak myslałam).On się wyprowadził, przychodzi do dziecka jak ma czas, zachowuje się tak jakby nic się nie stało, a ja nie mogę na niego patrzeć, czasem myślę,żę miłość którą go darzyłam nigdy nie zniknie, dlatego tak bardzo to boli.Minęło tyle czasu , przeszło rok ja w ciąż sama , rodzina daleko i co dzień staram się pozbierać i żyć na nowo.
Ale jak? kiedy będzie lepiej? jak zamknąć ten okres w życiu?co dalej?
Podobne tematy
Zastanawiające jest to czy jego zainteresowania nagle sie zmieniły czy z ciekawości poszedł w inna strone...chociaż czy to ważne?Jak masz sobie radzic? Najważniejsze,ze dba o dziecko,odwiedza,zajmuje sie nim.Minął rok daj sobie szanse.Niech zajmie sie dzieckiem przez weekend Ty wyjdź do ludzi, zabaw sie.
Zobacz jak inne zdradzone kobietki sobie radzą,jak widać są sposoby http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=7083&p=68
Pozdrawiam
witaj ona-sama...to Twój mąż jest biseksualny...przynajmniej tak mi się wydaje..
jak zamknąc ten okres??? ciężkie pytanie...może jakaś terapia, znajomi...mam nadzieję że wychodzisz z domu i masz jakieś towarzystwo...pozatym powinnaś zadbać nie tylko o dziecko ale też o siebie...ciuchy,makijaż...napisz jeszcze czy jesteście po rozwodzie???
napiszę Ci jeszcze jedno...moja sąsiadka też rozstała się z mężem z tego powodu...sama wychowała dziecko, zmieniła lokum i podziwiam ją za to że wszystkiego dokonała sama...dlatego głowa i uszy do góry kobieto...będzie dobrze i dobrze że trafiłaś na to formu...zawsze możesz na kogoś liczyć ![]()
Witam wszyskich , którzy tu zaglądają, postanowiłam ,że napiszę pare słów o sobie i swoim życiu, bo ciężko mi czasem baaardzo na duszy, a dzień do dnia podobny.Jestem sama od przeszło roku , mąż zostawił mnie z małym dzieckiem synkiem,2 latka po kilku latach małżeństwa z dnia na dzień, kiedy odkryłam ,że ma romans z..... facetem.Świat runął mi na głową, życie czasem bardzo boli i gdyby nie moje dziecko , pewnie nie wtałabym z łóżka przez rok.Najgorsze jest to ,że nasze małżeństwo było wzorem dla innych, było nam ze sobą dobrze( przynajmnie tak myslałam).On się wyprowadził, przychodzi do dziecka jak ma czas, zachowuje się tak jakby nic się nie stało, a ja nie mogę na niego patrzeć, czasem myślę,żę miłość którą go darzyłam nigdy nie zniknie, dlatego tak bardzo to boli.Minęło tyle czasu , przeszło rok ja w ciąż sama , rodzina daleko i co dzień staram się pozbierać i żyć na nowo.
Ale jak? kiedy będzie lepiej? jak zamknąć ten okres w życiu?co dalej?
Tez tak mam...
Mam nadzieje, ze jeszcze kiedys bedziemy szczesliwe i nadejdzie dla nas dobry czas...
Pozdrawiam.
hardcore ;/
Mam przyjaciolke ktora przezyla to samo... Jak mi opowiadala nie ma nic gorszego dla kobiety....
Jak mi opowiadala nie ma nic gorszego dla kobiety....
Nie ma co generalizować, ja sto razy bardziej wolałabym żeby mój facet odszedł do mężczyzny niż do innej kobiety...
A do ona-sama: myślę, że tu mechanizm działania i przeżywania tego jest taki sam jak w przypadku zdrady z kobietą, po prostu trzeba przeczekać i pozwolić czasowi na wygojenie ran. Czasem warto skorzystać z pomocy psychologa, a na pewno nie wolno zamykać się w czterech ścianach. Rozmawiaj z przyjaciółmi, rodziną, szukaj wsparcia w innych ludziach - w samotności cierpienie ulega ogromnemu zwielokrotnieniu.
rozwód wg mnie byłby tu koniecznością
Dzięki bardzo za zrozumienie i pocieszenie, samemu jest bardzo ciężki i to potęguje ból, jak ktoś tu dobrze napisał.
Uzupełniając moją wypowiedz nie mamy jeszcze rozwodu(on w ogóle tego nie chce) jesli będzie to na pewno ja do tego doprowadzę, do czego się przymieżam. Chcę również zmienić miejsce zamieszkania i iść do pracy (przez niego ją straciłam , ponieważ nie mogłam się na niczym skupić).Tak , życie nie jest łatwe, nikt tak nie mówił , mam tylko nadzieję ,że będzie lepiej!!!!!!!!
Dzieki jeszcze raz wszytkim....
ona-sama...jak to nie chce rozwodu...śmieszne...jeżeli tak zdecydowałaś to nie zwlekaj i składaj sprawę rozwodową
SaS napisał/a:Jak mi opowiadala nie ma nic gorszego dla kobiety....
Nie ma co generalizować, ja sto razy bardziej wolałabym żeby mój facet odszedł do mężczyzny niż do innej kobiety...
A do ona-sama: myślę, że tu mechanizm działania i przeżywania tego jest taki sam jak w przypadku zdrady z kobietą, po prostu trzeba przeczekać i pozwolić czasowi na wygojenie ran. Czasem warto skorzystać z pomocy psychologa, a na pewno nie wolno zamykać się w czterech ścianach. Rozmawiaj z przyjaciółmi, rodziną, szukaj wsparcia w innych ludziach - w samotności cierpienie ulega ogromnemu zwielokrotnieniu.
Zgadzam się. Mechanizm ten sam. Tak samo sobie trzeba radzić. Anemonne napisała dokładnie co robić.
Wnieś o rozwód jak najszybciej! Dostaniesz go chyba po jednej rozprawie, jeżeli przedstawisz dowody. Co to znaczy, że on nie chce??? Masz zamiar go przyjąć do domu, kiedy już skończy figle z tym partnerem??
Rozwiedź się i zmień miejsce zamieszkania, jak planujesz, bo Ciebie najbardziej bolą spojrzenia ludzi...znajomych, którzy wiedzą.
Przerwij to małżeństwo, bo się zamęczysz.
Tak słodka czarodziejko masz racje, niewiele osób wie, ale to boli, nowe życie to chyba najlepsze wyjście z tej sytuacji, niestety jak jest dziecko, dom, wspólne sprawy to nie taki łatwe, ale lepsze to niż męka przez całe życie.
pozdrawiam....
jak jest dziecko, dom, wspólne sprawy to nie taki łatwe
Dziecka chyba Ci nie zabierze? Dom sprzedasz, a wspólne sprawy skończyły sie dla Ciebie z chwilą odejścia męża do faceta.
Tak sobie myślę...Rozumiem homoseksualizm - mam kolegę geja. Ale biseksualizmu nie rozumiem! Taka orientacja to brak orientacji, a to już naturalne nie jest.
I gdyby mój mąż pozostawił mnie dla faceta, to najpierw bym zwymiotowała, zaraz potem wywaliłabym jego rzeczy przez okno jeszcze tego samego dnia, a sama uciekła od niego na koniec świata.
Żadnych "wspólnych spraw" już by nie było!!!
Nie wiem, na co czekasz?
wiesz, ja nie rozumiem homoseks. ani bisek.bo wydaje mi się , że i to i to nie jest normalne, ale jesli to nie dotyczy mnie i mojego życia to mnie to nie obchodzi, ani nie przeszkadza ,co innego jesli chodzi tu o mnie, a ktoś po latach przyznaje się , że jest inny,troche za póżno.Zdążył skrzywdzić mnie i dziecko.
Nas juz nie ma od 1,5 roku, a on jest w zwiazku z facetem , czy to nie homosek.?
ja myślę ,że on nie jest homoseksualistą inaczej jakim cudem bylibyście tyle czasu razem-dziecko.No chyba,że był taką gnidą,ze od początku traktował Wasze małżeństwo jako przygrywkę ,ale do czego bo przecież teraz sie jakoś nie kryje z niczym?Może on sie pogubił to troszke tak jak romans...z kobieta wiemy ,że się stało tylko pytamy dlaczego.Ty natomiast jak radzi koma nie pytaj juz dlaczego tylko zakończ wszelkie sprawy z nim i układaj sobie życie bez niego -nie masz innego wyjścia tak naprawdę.
myślę podobnie jak większość, najlepiej jak najszybciej złóż pozew o rozwód i zamknij ten etap.
nie czekaj, aż kochanek męża go zostawi, a on z podkulonym ogonem wróci do ciebie
17 2009-10-12 23:28:19 Ostatnio edytowany przez doubleG (2009-10-12 23:37:04)
Czy rozwód to dobra rzecz? Być może. Naprawdę szczerze Ci współczuję. Jest to dramat zarówno dla ciebie jak i twojego męża. Jestem od pewnego czasu "obserwatorką ? no może nie tylko obserwatorką" podobnej sytuacji. Zrazu jednak zaznaczam, w mojej wypowiedzi nie będę nikogo bronić, tłumaczyć czy oskarżać. Nie potrafię również dać Ci jakiejkolwiek rady. Opiszę tylko swoje doświadczenia w podobnej sytuacji. Moja przyjaciółka z czasów licealnych i studenckich, po piętnastu latach małżeństwa a raczej pewnego rodzaju farsy, przyznała, że zawsze czuła się homo. Wierzę jej bo teraz z perspektywy lat mogę ocenić to jednoznacznie - rzeczywiście zawsze z rezerwą traktowała mężczyzn chociaż podobała im się. Trwa w tym związku dalej bo wygrało dobro dorastających dzieci, wygrała małomiasteczkowa presja środowiska, wygrał trochę przesadnie religijny mąż. Moja przyjaciółka jest poprostu nieszczęśliwa nie mogąc kochać i być kochaną. Zatem czy rozwód byłby dla niej jakimś rozwiązaniem? Nie w takim jak nasze społeczeństwie. Ja osbiście głównego winowajcy szukała bym w naszej kołtunerii i braku nawet cienia akceptacji inności. Być może, gdzie indziej wcześniej mógłby zademonstrować swoje "Ja". To natomiast czy Twój mąż zdradził z kobietą czy mężczyzną ma identyczny wymiar poprostu zdrada. I tutaj następna refleksja a może jakaś rada Czy nie uważasz, że czas najwyższy na pewne deklaracje z jego strony?
ona-sama jak trudno coś w takiej sprawie doradzić.Rozwód na pewno a jeżeli masz ślub kościelny to chyba pomyślała bym o unieważnieniu trochę zachodu ale myślę że się uda . A wtedy można spokojnie ułożyć sobie życie z kimś innym.A czy wyobrażacie sobie odwiedziny waszego dziecka u ojca z którym mieszka facet.A te wszystkie docinki i upokorzenia jakie dziecko dozna od rówieśników.Piszesz że rodzina daleko jak masz rodziców to może wróć do nich.pomogą ci i będzie ci lżej.I jeszcze jedno dziecko ma 2 lata to co on wtedy nic o sobie nie wiedział po co tak robił ze pojawiło się dziecko.Mógł się wtedy wycofać z tego małżeństwa.