Anielica44 napisał/a:Witam.przeszlam przez piwrwsza sprawe rozwodowa z mezem katem naduzywajacym alkoholu jak I sklonnym do zabaw. Lecz maz na sprawie oznajmil iz kocha mnie chce walczyc o malzenstwo. Pomimo mojej upartosci co do rozwodu Sad wydal wyrok o oddaleniu I skierowaniu na terapie... jestem pelna mieszanych uczuc...pomocy!
Dziewczyno... Byłam wtedy w Twoim wieku. Wprawdzie nie bił, ale poniewierał. Wyrzucał z domu. Sąsiedzi nie reagowali. Czekałam aż łaskawie wpuści mnie do środka... Boże.... Nawet nie chcę sobie tego przypominać.
Jestem pewna, że źle to "rozegrałaś". Sądząc po szczątkowych informacjach od Ciebie, boisz sie, że nie przetrwasz. Przepraszam, ale kiedy ktoś na rozstaju dróg pyta o możliwość wyciągnięcia ewentualnych pieniędzy od męża... Na Twoim miejscu odseparowałabym się od niego. Dosłownie we wszystkim. Masz 25 lat. Nie mam pojęcia gdzie mieszkasz, ale skoro mnie udaje się przeżyć przy prawie najniższej pensji i znajdować okazyjnie dorywczą pracę, a płacę alimenty na moje dzieci, które i tak w połowie mieszkaja ze mną, to dlaczego Tobie ma sie nie udać?
U mnie wprawdzie nie był potrzebny rozwód, ale w naszą sytuację zaangażowany jest sąd. Była mowa o mediacjach. Moimi zeznaniami, opinią dzieci i rekonesans jego podejścia do sprawy, szybko zrezygnowano z tego. Dużo sie działo i dzieje nadal. Ale najważniejsze, żeby wiedzieć czego sie chce. Nie bać się, że sobie nie poradzisz. Bo da się przeżyć. Z głodu tak szybko się nie zdycha. A skoro masz dwie ręce...