Dziękuję za odpowiedzi.
Jestem w pracy, wzięłam czesc moich rzeczy i wyprowadziłąm się do koleżanki. Mój partner nie wrócił jeszcze z delegacji, ma 500 km drogi. Nie zadzwonił (?), wróci prawdopodobie dziś wieczór lub jutro. Nie wiem tego.
Chce spokoju bo jestem b zajeta- dużo pracy, szkolenia, spotkania ze znajomymi kurs jezykowy, ale nie zrywam z nim Kocham go , chcialabym spróbować jeszcze raz i chetnie spotkam się z nim w czasie wolnym od pracy ale na nowych zasadach. Respekt i przyjazn.
Nie wiem co zdarzylo się w ciągu tych kilku dni od piątku/soboty gdy wylaczyl telefony. Być może jest inna kobieta.
Tak naprawdę czuje się jak smiec, oszukana, manipulowana, poniżona (do sledzenia, do przeszukiwania jego rzeczy) i b. smutna.
Czy to wszytsko ma szanse i sens.
Wczoraj napisał mój przyjaciel, że mój plan jest dobry, ze mam być cierpliwa, ze pomimo smutku mam przetrzymać ten ciężki czas. Bo w innym wypadku będę jedną z wielu kobiet, które rozkładają przed Panem (mój chłopak) nogi. A po 3 dniach zapomnianą, bo następne stoją w kolejce...
czemu tak boli:(
Półtora roku b trudnego związku, rozstań i powrotów....
Dotarło do mnie, że najprawdopodobniej on mnie kochał tylko...momentami. Np. w sytuacjach, gdy na 5 minut przybiegł na dworzec , by mnie zobaczyć. Albo urwał się z pracy by mnie pożegnać gdy jechałam na kilka dni do matki...jak wyszłam z domu po kłótni i nie wróciłam kilka godzin-wtedy mnie szukał.
Ten człowiek jest tak skoncentrowany NA SOBIE (egoista?) i na wykonywaniu czynności (praca, dom), ze ....nie potrafi kochac???