netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić

56 odpowiedzi4 871 wyświetleńzałożony przez malutka1, 25.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 57 ]

1 Ostatnio edytowany przez malutka1 (2014-04-25 09:01:59)

Temat: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić

Witam! Bardzo proszę o radę co mam zrobić. Wiem że to dziwne i pewnie parę osób pomysli nad czym tu się zastanawiać. Ale już piszę o co chodzi.
        Otóż byłam z facetem z którym mam planowane dziecko, wszytko było w pożątku dopóki nie zaszłam w ciążę. Kiedy już miałam mojego synka w brzuchu mój chłopak zaczął mnie notorycznie okłamywać. Na początku były to małe kłamstwa które pobłazałam ale zwracałam mu uwagę bo przez te kłamstwa miałam duże problemy (chodzi tu o nie zapłacone rachunki np.)Potem jego kłamstwa zaczęły coraz częsciej gościć w naszym związku . Od ludzi dowiadywałam się że ma duże długi . Kiedy pytałam się potem jego o to to przyznawał się twierdząc że nic mi nie mówił żebym się nie denerwowała bo w ciązy jestem. I tak się wszystko ciągneło przez cała ciążę to tez dlatego tyle razy byłam w szpitalu.
Pare miesięcy po porodzie stwierdziliśmy że wyjadę za granice żeby poszukać pracy bo to ja znam język obcy wiec mam większą szanse żeby cos znaleść. Wyjeżdzając zostawiłam mu 2500 złotych, miał wszystko poopłacac i mieć na życie czego nie zrobił jak się okazało oddał komus pieniądze. Oddał też mojego laptopa do lombardu i go niechciał wykupic po moim powrocie do Polski ponieważ twierdził że pieniędzy niema.Więc sprawe musiałam oddać w rece policjii. Dostałam spowrotem laptopa a sprawa o przywłaszczenie nadal jest w toku.
Mineło pół roku odkąd się roztaliśmy przez ten cały czas nie interesował się synem czy jest ok czy mam pieniądze itp. . . Syn był w szpitalu nie przyjechał ,na chrzest także się nie stawił. W tym miesiącu była sprawa o alimenty które będzie mi musiał płacić. Ostatnio napisał ze nie odzywał sie bo niemógł mi spojrzeć w oczy że mnie tak zranił  i że żałuje tego co zrobił że chciałby  żeby czas się cofnął.Że chce widywac syna chociaż nigdy mu nie zabraniałam tego i że chciałby mieć ze mną normalny kontakt nie kłutnie itp. Ja wiem że mu nieufam, niewieże w  zadne jego słowo. Ale nadal go bardzo kocham chociaż wyrządził mi dużo krzywdy i duzo łez wylałam pytająć samą siebie dlaczego, i zastanawiam się czy ludzie któży kłamią i tacy ą czy  zmieniają się. Wiem że jak byśmy kiedys do siebie wrucili to moja rodzina by się odemnie odwruciła bo widzieli jak mi było ciężko.Proszę odpiszcie co byście wy zrobiły na moim miejscu. Jeśli osobą którą kochacie nadal nad życie okazałaby się taki człowiek? Czy u was byłaby opcja żebyście wruciły do niego po jakims czasie(mówie tu o roku dwóch) jesli by naprawde się starał o mnie i o syna ?Dziękuję z góry za wasze odpowiedzi.

2

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić

przerażające....
to co piszesz jest porażające i przerażające..
wyrzuc go z domu. zamiast mamusi
niech dorośnie
i potem może wrócić

3

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić

My już razem nie mieszkamy odkad się roztalismy. Teraz on kupił dom na kredyt napisal mi smsa  ze co z tego że ma dom jak nas w nim niema. Niewiem.. wiem  ze pewnie głupio myslę ale kocham go i odkad nie jestesmy razem źle mi.Co mam robić?Jak zapomnieć? Chyba się nieda...

4

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić

Kiedy wyjechałaś za granicę, z kim został Twój kilkumiesięczny syn ?

5 Ostatnio edytowany przez malutka1 (2014-04-25 09:16:20)

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Nepira napisał/a:

Kiedy wyjechałaś za granicę, z kim został Twój kilkumiesięczny syn ?

Był wtedy ze swoim  ojcem, było to najbardziej bolesne dla mnie przeżycie ale było cos za cos tak.Nie bałam się zostawić syna pod opieka mojego byłego bonie powiem był świetnym ojcem.

6

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić

Ma długi i dostał kredyt na dom???
Coś mi tu śmierdzi.

7

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić

Niewiem jak to jest. Na jakiej zasadzie dostał ten kredyt czy wzioł pożyczke niewiem.Długi ma ale u ludzi i to duże

8 Ostatnio edytowany przez Nepira (2014-04-25 09:25:50)

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić

Gratuluję odwagi...

Mi - i pewnie wielu innym osobom również - jego dobre bycie tatą przy braku odpowiedzialności jaki pokazał, i braku zaufania z mojej strony, wypadałoby blado, i szybciej zeszłabym na zawał, niż zostawiłabym dziecko pod jego opieką...

EDIT.: I wiedząc jeszcze, że ma długi u ludzi, których metod egzekwowania należności nie znasz !

9 Ostatnio edytowany przez malutka1 (2014-04-25 09:56:35)

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Nepira napisał/a:

Gratuluję odwagi...

Mi - i pewnie wielu innym osobom również - jego dobre bycie tatą przy braku odpowiedzialności jaki pokazał, i braku zaufania z mojej strony, wypadałoby blado, i szybciej zeszłabym na zawał, niż zostawiłabym dziecko pod jego opieką...

EDIT.: I wiedząc jeszcze, że ma długi u ludzi, których metod egzekwowania należności nie znasz !

Nepira wiem że możesz źle ma mnie spogladac ale jak chce się w życiu cos osiągnąc to trzeba miec odwagę. Ja mam pytanie poprostu co mam zrobić. Wiem ze jestem głupia ale kocham go bardzo tęsknie za nim on jest moja prawdziwą miłością dlatego zdecydowałam się na dziecko. Dlatego Proszę pomóżcie mi, powiedzcie co mam zrobic!

10

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
malutka1 napisał/a:

Nepira wiem że możesz źle ma mnie spogladac ale jak chce się w życiu cos osiągnąc to trzeba miec odwagę.

Masz rację, ale odwagą trzeba posługiwać się mądrze,bo wtedy to już nie odwaga, a zwykła nieroztropność...

Dobrze zdajesz sobie sprawę z tego, że powrót na obecną chwilę nie wchodzi w grę - i tego się trzymaj. Czas zweryfikuje zarówno Twoją miłość, jak i jego dobre chęci.

11

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić

kolejna glupia lezaca jak baran pod noz rzeznika. Kocham oszusta, lajdaka, nieroba i zlodzieja i chocby sie walilo i palilo to chce przy nim zmarnowac sobie zycie. No to po co pytasz?

12 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-04-25 11:15:26)

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
malutka1 napisał/a:

... jak chce się w życiu cos osiągnąc to trzeba miec odwagę. Ja mam pytanie poprostu co mam zrobić. Wiem ze jestem głupia ale kocham go bardzo tęsknie za nim on jest moja prawdziwą miłością dlatego zdecydowałam się na dziecko. Dlatego Proszę pomóżcie mi, powiedzcie co mam zrobic!

Myślę, że żadne apelowanie do rozumu NIC nie pomoże...
Bo jakoś powszechnie utarło się, że jak jest miłość, to rozum może sobie swobodnie fruwać... gdzie indziej wink znaczy jest zbędny.
Osobiście NIE CHCIAŁABYM aby moje dziecko miało ojca kryminalistę... a ileż tu wątków o "trudnej" i "skomplikowanej" "miłości" więc (choć ja tego nie rozumiem) to JEDNAK pożądane jest "chodzenie po kruchym lodzie..." To "takie romantyczne" czy cóś?
Jak się ma powyższe do Twojej historii?
Otóż w przypadku naciągacza czy oszusta, są duże szanse, że zostanie on pensjonariuszem tego typu zakładu. Bądź dłużnicy zaczną Wasz spokojny dom nachodzić. DEMOLOWAĆ może nawet "w nerwach"...
Znaczy NA TYM ma polegać owa opisana przez Ciebie ODWAGA? a co ma BYĆ tym osiągnięciem? Który to art. KK budzi szacunek tudzież honor ("pod celą" się mówi?)?
ON pokazał NIEBACZNIE(?) swe prawdziwe oblicze...
Ty nauki wyciągać nie bardzo sobie życzysz sad
Aleee: "to Twoje życie. Ty TU urządzisz" wink
Myślenie NIE JEST OBOWIĄZKOWE. Pytasz "co zrobić"... POMYŚLEĆ. O konsekwencjach np. Długofalowych TEŻ. W tym dla dziecka przyszłości...
Powodzenia w trudach smile

13

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Mussuka napisał/a:

kolejna glupia lezaca jak baran pod noz rzeznika. Kocham oszusta, lajdaka, nieroba i zlodzieja i chocby sie walilo i palilo to chce przy nim zmarnowac sobie zycie. No to po co pytasz?

Mussuka jestem Twoją fanką smile

14 Ostatnio edytowany przez malutka1 (2014-04-25 11:36:20)

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Zielony_Domek napisał/a:
Mussuka napisał/a:

kolejna glupia lezaca jak baran pod noz rzeznika. Kocham oszusta, lajdaka, nieroba i zlodzieja i chocby sie walilo i palilo to chce przy nim zmarnowac sobie zycie. No to po co pytasz?

Mussuka jestem Twoją fanką smile

Zawsze myślałam że na forach są głupi ludzie i to się nie zmieniło. Po co oceniać mnie że ja jestem głupia. Najlepiej tak powiedzieć. Słuchajcie każdemu się wydaje że jak napisze ktoś pare słów o historii to już ją zna. Ja po prostu prosiłam o radę nie wiem cokolwiek a nie jakieś wpisy na mój temat. Po drugie mój ex nie jest złodziejem, nikomu tu oceniać ani mnie ani jego

15

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić

malutka1- prosiłaś o radę, a nie chcesz żeby Cię ktoś oceniał?
Każdy stanął po Twojej stornie, nawet ironizując jak Mussuka. Widzę, ze przejmujesz na siebie odpowiedzialność za jego czyny i bronisz go nawet przed obcymi ludźmi na tym forum. Jak nie chcesz mieć wątpliwości popracuj nad swoim pojmowaniem rzeczywistości, które z jakiś przyczyn (dzieciństwo?) jest zaburzone. Jak chcesz to obraź się na wszystkich i idź w zaparte swoim tokiem.

16

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić

Radę chcesz ?
Ależ proszę bardzo.

NIGDY nie wiąż się ponownie ze ZŁODZIEJEM i KŁAMCZUCHEM.
Dziękuj Bogu za to, że Cię od niego uwolnił.

Który na dodatek nie cofnął się przed tym, żeby Ciebie okradać.

Piszesz, że nie jest złodziejem ?
A pieniądze, które zostawiłaś mu na życie ? Ukradł je Tobie i Waszemu synowi po to, żeby spłacić swoje długi.
Tak robi złodziej.
Gdyby jakaś obca osoba wtargnęła do Twojego domu, zabrała Twojego laptopa i zastawiła go w lombardzie, to powiedziałabyś, że Cię okradziono.
I słusznie.
Tak robią złodzieje. Ktoś kto tak postępuje jest ZŁODZIEJEM. Nie jest to żadna ocena tylko stwierdzenie faktu.

Wcześniej pisałaś, że ma ogromne długi u różnych ludzi.
Na co wydał więc te ogromne pieniądze ?
W co jest więc zaangażowany  - to może być hazard, narkotyki, wymuszenia ...
Czy to jest środowisko dobre dla związku i dziecka ?
I teraz pomimo tych zobowiązań, wziął sobie jeszcze kredyt na dom - musi więc spłacać ludziom długi i spłacać hipotekę.
Nic dziwnego, że w takiej sytuacji przypomniał sobie o swojej wielkiej miłości do Ciebie, potrzebuje jelenia który będzie na to wszystko pracował ...

17

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
malutka1 napisał/a:

Dlatego Proszę pomóżcie mi, powiedzcie co mam zrobic!

Malutka Tu nikt Ci nie powie co masz zrobić.
Ja Ci powiem co ja bym zrobił.
Po pierwsze kopnąłbym go w doopę. Skąd masz pewność, że za dzień, dwa, miesiąc do jego domu nie zapuka komornik. Po drugie on ma nie równo pod sufitem.
Ma długi i bierze kredyt na dom. Wydaje mi się to bardzo dziwne.
Oszukiwał Ciebie wiele razy. Wiele razy sprawiał Ci przykrość i wiele razy sprawiał, że miałaś prawo stracić do niego zaufanie. Czy powierzysz mu w chwili obecnej jakieś pieniądze? Czy teraz ufasz mu bezgranicznie?
A tak generalnie czy chcesz z takim człowiekiem dzielić życie?
Jeżeli tak to rozdzielczość majątkowa.
Zrobisz tak jak uważasz.
No cóż, miłość jest piękna i miesza naszym rozumkiem.
Takie jest życie.

18

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
sluuu napisał/a:

malutka1- prosiłaś o radę, a nie chcesz żeby Cię ktoś oceniał?
Każdy stanął po Twojej stornie, nawet ironizując jak Mussuka. Widzę, ze przejmujesz na siebie odpowiedzialność za jego czyny i bronisz go nawet przed obcymi ludźmi na tym forum. Jak nie chcesz mieć wątpliwości popracuj nad swoim pojmowaniem rzeczywistości, które z jakiś przyczyn (dzieciństwo?) jest zaburzone. Jak chcesz to obraź się na wszystkich i idź w zaparte swoim tokiem.

Wiem. Przepraszam to mój błąd. Rodzice mi też to mówią. Wiesz po prostu ciężko jest się pogodzić z tym że człowiek planuje z kimś całe życie wierzy w to że będzie się do końca atu się wszystko wali. Najgorsze jest to że niby dopiero teraz zrozumiał. To jest prawdziwa miłość z mojej strony do niego. Jak się kocha to nie wiadomo co by się stało to i tak się kocha. Nie wiem drugą rzeczą jest to że próbowałam z kimś się związać żeby zapomnieć ale nie umiałam.

19

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Nepira napisał/a:
malutka1 napisał/a:

Nepira wiem że możesz źle ma mnie spogladac ale jak chce się w życiu cos osiągnąc to trzeba miec odwagę.

Masz rację, ale odwagą trzeba posługiwać się mądrze,bo wtedy to już nie odwaga, a zwykła nieroztropność...

Dobrze zdajesz sobie sprawę z tego, że powrót na obecną chwilę nie wchodzi w grę - i tego się trzymaj. Czas zweryfikuje zarówno Twoją miłość, jak i jego dobre chęci.

Nepira dziękuję Ci bardzo za odpowiedź. Wiesz czasami myślę że chciałabym się obudzić i powiedzieć że to tylko zły sen. Pierwszy raz tak kogoś pokochałam że oddałam wszystko i nawet przez to wszystko z jednej strony go nienawidzę za to że rozwalił naszą rodzine a z drugiej strony nadal go kocham

20

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić

Wierzę, że jest Ci ciężko, ale teraz powinien być dla Ciebie najważniejszy Twój syn, to na nim powinnaś skupić całą swoją energię, żeby uporządkować mu życie, i chronić przed ojcem, który - wbrew temu co napisałaś wcześniej - dobry dla niego nie jest.
Czas goi nawet najbardziej rozległe rany. Nadejdzie dzień, że poczujesz się wolna od tego toksycznego uczucia, i będziesz gotowa na nowy początek.

21

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Lexpar napisał/a:
malutka1 napisał/a:

Dlatego Proszę pomóżcie mi, powiedzcie co mam zrobic!

Malutka Tu nikt Ci nie powie co masz zrobić.
Ja Ci powiem co ja bym zrobił.
Po pierwsze kopnąłbym go w doopę. Skąd masz pewność, że za dzień, dwa, miesiąc do jego domu nie zapuka komornik. Po drugie on ma nie równo pod sufitem.
Ma długi i bierze kredyt na dom. Wydaje mi się to bardzo dziwne.
Oszukiwał Ciebie wiele razy. Wiele razy sprawiał Ci przykrość i wiele razy sprawiał, że miałaś prawo stracić do niego zaufanie. Czy powierzysz mu w chwili obecnej jakieś pieniądze? Czy teraz ufasz mu bezgranicznie?
A tak generalnie czy chcesz z takim człowiekiem dzielić życie?
Jeżeli tak to rozdzielczość majątkowa.
Zrobisz tak jak uważasz.
No cóż, miłość jest piękna i miesza naszym rozumkiem.
Takie jest życie.

Wiem masz racje Lexpar, po prostu chciałabym się uwolnić od uczucia do niego bo to nie jest miłe żyć ze świadomoscia że kogoś się kocha a nie powinno być dla dobra swojego i dziecka. Tylko nie wiem jak to zrobić

22

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
malutka1 napisał/a:

Nepira dziękuję Ci bardzo za odpowiedź. Wiesz czasami myślę że chciałabym się obudzić i powiedzieć że to tylko zły sen. Pierwszy raz tak kogoś pokochałam że oddałam wszystko i nawet przez to wszystko z jednej strony go nienawidzę za to że rozwalił naszą rodzine a z drugiej strony nadal go kocham

Malutka nie wiem ile masz lat, ale chyba jeszcze mało ( szczęściara Obrazek dodany przez użytkowniczkę ).
To chyba była, jest Twoja pierwsza miłość. Kiedyś mówiło się, że pierwsza miłość nie rdzewieje i chyba coś w tym jest.
Uważam, że kobiety kochają inną miłością niż faceci.
Ty niestety zakochałaś się w oszuście, kłamcy i złodzeju.
Jak chcesz to brnij dalej w tej toksycznej miłości.
Wiem, że nie jest łatwo się tak odkochać, ale zacznij żyć dla siebie i dla dziecka.
Czy masz pewność, że on się naprawił i już jest cacy?
Ja bym takiej nie miał.

23

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Nepira napisał/a:

Wierzę, że jest Ci ciężko, ale teraz powinien być dla Ciebie najważniejszy Twój syn, to na nim powinnaś skupić całą swoją energię, żeby uporządkować mu życie, i chronić przed ojcem, który - wbrew temu co napisałaś wcześniej - dobry dla niego nie jest.
Czas goi nawet najbardziej rozległe rany. Nadejdzie dzień, że poczujesz się wolna od tego toksycznego uczucia, i będziesz gotowa na nowy początek.

Wiesz co na pewno masz rację.Mam nadzieję że tak będzie . Ale zabronić mu się z synem widywać nie mogę bo nie powiem jak byliśmy razem to pomagał mi przy synie opiekował się nim wstawał w nocy itp. naprawdę miałam wsparcie.

24

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić

To mit, że stara miłość nie rdzewieje. To jakieś dyrdymały.
Malutka masz dziecko i to ono i jego dobro, a poniekąd także i Twoje jest teraz najważniejsze. A wszystkie znaki na niebie wskazują iż człowiek o którym mowa nie zapewni Wam stabilizacji, a to dla dziecka jest MEGA ważne. Wiem, bo sama mam maluszka i gdyby mój mąż choć w POŁOWIE był taki jak ten Twój absztyfikant widziałby dziecko tylko według widzeń ustalonych przed Sąd o ile w ogóle by chciał.

Mój pierwszy partner był bardzo OK, ale dał ciała i nie miałam problemu by od niego odejść.
Życie jest tylko jedno, gdybyś jeszcze była odpowiedzialna za siebie to hulaj dusza, ale masz dziecko....

25

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
malutka1 napisał/a:

Wiem masz racje Lexpar, po prostu chciałabym się uwolnić od uczucia do niego bo to nie jest miłe żyć ze świadomoscia że kogoś się kocha a nie powinno być dla dobra swojego i dziecka. Tylko nie wiem jak to zrobić

Malutka uwolnić się od uczucia to nie jest taka prosta sprawa.
To będzie bardzo bolało, ale z czasem jest to możliwe.
Przede wszystkim zastanów się jakie masz priorytety.
Uważam, że na pierwszym miejscu dziecko, a na drugim Ty.
Natomiast jeżeli uważasz, że możesz polegać na tym facecie, że możesz mu zaufać, no to krótka piłka.
Zacznij żyć dla siebie, zacznij myśleć o sobie.
Nie myśl, że on to jedyny i w takim razie Pana Boga za nogi złapałaś, bo masz z nim dziecko.
Eh...., co tu więcej gadać, w szpitalu nie był, na chrzcinach nie był, zdefraudował 2500 zł., ukradł laptopa czyli wymarzony facet, ten jedyny i takiego drugiego nie będzie.
Sorrki, ale więcej nic nie będę pisał, bo nóż sam otwiera mi się w kieszeni.

26

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić

Bardzo Ci współczuję Malutka1. Ale na pewno znajdziesz rozwiązanie. Posłuchaj długi nie biorą się z niczego, a to najwyraźniej ta główna przeszkoda stojąca Wam na drodze. Twój partner musi mieć problem, odkryjcie go wspólnie, pokonajcie, a więcej nie wróci i kłopoty miną. Być może źródłem problemów Twojego partnera, może być brak wiary w siebie, niedostateczne okazywanie mu Twoich uczuć. To, że nie pokładasz nadziei że on się zmieni, brak wsparcia którego mu nie dajesz, dzieli Was również zapewne negatywne nastawienie Twojego otoczenia, powinnaś porajcować nad tym, dając mu poczucie, że wcale tak nie jest, bo obecny stan prawdopodobnie nie pomaga Ty musisz nad tym popracować. On to czuje zapewne i dekoncentruje w walce o Wasze szczęście. Macie dziecko to was przecież cementuje, wesprzyj go swoją osobą, usiądźcie i porozmawiajcie na początku na neutralnym gruncie. On się zapewne otworzy przed Tobą, wypłacze, Ty też nie szczędź łez, ale bądź dla niego łaskawa, dotrzecie wtedy wspólnie do źródeł problemów, on się zmieni zapewniam Cię. Wyciągnij do niego rękę, zaufaj, a on odpłaci po dziesięciokroć, macie przecież dziecko, jak to zrozumie, zacznie się mocniej i prawdziwie starać dla Was, na pewno odmieni się wasze życie. Ta głeboka miłość, którą nosisz w sobie i pielęgnujesz, zmaże jego winy, pozwoli wszytko wybaczyć. Wkrótce, gdy nabierze pewności siebie, znajdzie dobrą prace, bo szczęście jakie mu dasz  i zgoda na powrót, możliwość przebywania z dzieckiem da mu siłę do tego, by się dźwignąć z trudów. Wkrótce nie tylko długi zwróci, bo problem zniknie, ale i pewnie będzie was stać na mieszkanie, samochód wspaniałe rodzinne wakacje i życzliwość otoczenia, gdy tylko on się zmieni. Na razie pożycz mu kasę by dać gest dobrej woli i zaufanie. Pokocha go Twoja mam i ojciec jak syna i będą dumni. Tak jak Ty będziesz z niego dumna, wystarczy że mu powiesz jak bardzo go kochasz i pokażesz to. Wszyscy będą zazdrościć Wam tak udanego związku i podstaw jakie wspólnie po trudach wybudujecie. Będziecie jak feniks zrodzony z popiołów. Będzie dobrze, zobaczysz i on CIe nigdy już nie okłamie, bo mu zaufasz, da Ci szczęście i odwzajemni wsparciem, nigdy więcej nie wykorzysta sytuacji. Poukłada Wam się wspaniale wystarczy, że zrobisz tak jak Ci napisałem, a wszystko się doskonale ułoży?puk, puk, halo obudź się księżniczko, to już koniec bajki, zasrany realny świat się do Ciebie uśmiecha, jak by tu znów wgryźć się w Twój naiwny tyłek. On dymał Ciebie, Twoje otoczenie, wykorzystywał i jeszcze Ci mało? To śnij? tak i marnuj dalej czas, powodzenia.

27

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Lexpar napisał/a:
malutka1 napisał/a:

Nepira dziękuję Ci bardzo za odpowiedź. Wiesz czasami myślę że chciałabym się obudzić i powiedzieć że to tylko zły sen. Pierwszy raz tak kogoś pokochałam że oddałam wszystko i nawet przez to wszystko z jednej strony go nienawidzę za to że rozwalił naszą rodzine a z drugiej strony nadal go kocham

Malutka nie wiem ile masz lat, ale chyba jeszcze mało ( szczęściara http://emotikona.pl/emotikony/pic/01icon_lol2.gif ).
To chyba była, jest Twoja pierwsza miłość. Kiedyś mówiło się, że pierwsza miłość nie rdzewieje i chyba coś w tym jest.
Uważam, że kobiety kochają inną miłością niż faceci.
Ty niestety zakochałaś się w oszuście, kłamcy i złodzeju.
Jak chcesz to brnij dalej w tej toksycznej miłości.
Wiem, że nie jest łatwo się tak odkochać, ale zacznij żyć dla siebie i dla dziecka.
Czy masz pewność, że on się naprawił i już jest cacy?
Ja bym takiej nie miał.

Nie nie był  moja pierwszą miłością. Ale jedynym facetem którego tak bardzo pokochałam. Mojego pierwszego chłopaka bardzo kochałam ale wtedy byłam bardzo młoda i przeszło mi a z nim było inaczej byliśmy tacy szczęśliwi, najszczęśliwsi na swiecie dopóki nie zaczął mnie okłamywać. Chciałabym żeby to się wszystko wruciło. Wtedy ja tez inaczej bym postąpiła i może by się zmieniło

28 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-04-25 12:23:06)

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Zielony_Domek napisał/a:

To mit, że stara miłość nie rdzewieje.

No tutaj mogę polemizować.
Chyba, że masz na myśli siebie.
Może u Ciebie to nie była ta prawdziwa pierwsza miłość?
Ja cały czas będę uważał, że pierwsza miłość nie rdzewieje i nie są to dyrdymały.
Natomiast Ty chyba nie miałaś szczęcia do pierwszego partnera.
Może się tylko w nim zauroczyłaś?

29

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Dunkis napisał/a:

Bardzo Ci współczuję Malutka1. Ale na pewno znajdziesz rozwiązanie. Posłuchaj długi nie biorą się z niczego, a to najwyraźniej ta główna przeszkoda stojąca Wam na drodze. Twój partner musi mieć problem, odkryjcie go wspólnie, pokonajcie, a więcej nie wróci i kłopoty miną. Być może źródłem problemów Twojego partnera, może być brak wiary w siebie, niedostateczne okazywanie mu Twoich uczuć. To, że nie pokładasz nadziei że on się zmieni, brak wsparcia którego mu nie dajesz, dzieli Was również zapewne negatywne nastawienie Twojego otoczenia, powinnaś porajcować nad tym, dając mu poczucie, że wcale tak nie jest, bo obecny stan prawdopodobnie nie pomaga Ty musisz nad tym popracować. On to czuje zapewne i dekoncentruje w walce o Wasze szczęście. Macie dziecko to was przecież cementuje, wesprzyj go swoją osobą, usiądźcie i porozmawiajcie na początku na neutralnym gruncie. On się zapewne otworzy przed Tobą, wypłacze, Ty też nie szczędź łez, ale bądź dla niego łaskawa, dotrzecie wtedy wspólnie do źródeł problemów, on się zmieni zapewniam Cię. Wyciągnij do niego rękę, zaufaj, a on odpłaci po dziesięciokroć, macie przecież dziecko, jak to zrozumie, zacznie się mocniej i prawdziwie starać dla Was, na pewno odmieni się wasze życie. Ta głeboka miłość, którą nosisz w sobie i pielęgnujesz, zmaże jego winy, pozwoli wszytko wybaczyć. Wkrótce, gdy nabierze pewności siebie, znajdzie dobrą prace, bo szczęście jakie mu dasz  i zgoda na powrót, możliwość przebywania z dzieckiem da mu siłę do tego, by się dźwignąć z trudów. Wkrótce nie tylko długi zwróci, bo problem zniknie, ale i pewnie będzie was stać na mieszkanie, samochód wspaniałe rodzinne wakacje i życzliwość otoczenia, gdy tylko on się zmieni. Na razie pożycz mu kasę by dać gest dobrej woli i zaufanie. Pokocha go Twoja mam i ojciec jak syna i będą dumni. Tak jak Ty będziesz z niego dumna, wystarczy że mu powiesz jak bardzo go kochasz i pokażesz to. Wszyscy będą zazdrościć Wam tak udanego związku i podstaw jakie wspólnie po trudach wybudujecie. Będziecie jak feniks zrodzony z popiołów. Będzie dobrze, zobaczysz i on CIe nigdy już nie okłamie, bo mu zaufasz, da Ci szczęście i odwzajemni wsparciem, nigdy więcej nie wykorzysta sytuacji. Poukłada Wam się wspaniale wystarczy, że zrobisz tak jak Ci napisałem, a wszystko się doskonale ułoży?puk, puk, halo obudź się księżniczko, to już koniec bajki, zasrany realny świat się do Ciebie uśmiecha, jak by tu znów wgryźć się w Twój naiwny tyłek. On dymał Ciebie, Twoje otoczenie, wykorzystywał i jeszcze Ci mało? To śnij? tak i marnuj dalej czas, powodzenia.

Wiesz co najlepiej napisać jakiś durny tekst i śmiać się z ludzi. po co tu takie osoby w ogóle wchodzą...

30 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-04-25 12:28:29)

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Dunkis napisał/a:

Bardzo Ci współczuję Malutka1. Ale na pewno znajdziesz rozwiązanie. Posłuchaj długi nie biorą się z niczego, a to najwyraźniej ta główna przeszkoda stojąca Wam na drodze. Twój partner musi mieć problem, odkryjcie go wspólnie, pokonajcie, a więcej nie wróci i kłopoty miną. Być może źródłem problemów Twojego partnera, może być brak wiary w siebie, niedostateczne okazywanie mu Twoich uczuć. To, że nie pokładasz nadziei że on się zmieni, brak wsparcia którego mu nie dajesz, dzieli Was również zapewne negatywne nastawienie Twojego otoczenia, powinnaś porajcować nad tym, dając mu poczucie, że wcale tak nie jest, bo obecny stan prawdopodobnie nie pomaga Ty musisz nad tym popracować. On to czuje zapewne i dekoncentruje w walce o Wasze szczęście. Macie dziecko to was przecież cementuje, wesprzyj go swoją osobą, usiądźcie i porozmawiajcie na początku na neutralnym gruncie. On się zapewne otworzy przed Tobą, wypłacze, Ty też nie szczędź łez, ale bądź dla niego łaskawa, dotrzecie wtedy wspólnie do źródeł problemów, on się zmieni zapewniam Cię. Wyciągnij do niego rękę, zaufaj, a on odpłaci po dziesięciokroć, macie przecież dziecko, jak to zrozumie, zacznie się mocniej i prawdziwie starać dla Was, na pewno odmieni się wasze życie. Ta głeboka miłość, którą nosisz w sobie i pielęgnujesz, zmaże jego winy, pozwoli wszytko wybaczyć. Wkrótce, gdy nabierze pewności siebie, znajdzie dobrą prace, bo szczęście jakie mu dasz  i zgoda na powrót, możliwość przebywania z dzieckiem da mu siłę do tego, by się dźwignąć z trudów. Wkrótce nie tylko długi zwróci, bo problem zniknie, ale i pewnie będzie was stać na mieszkanie, samochód wspaniałe rodzinne wakacje i życzliwość otoczenia, gdy tylko on się zmieni. Na razie pożycz mu kasę by dać gest dobrej woli i zaufanie. Pokocha go Twoja mam i ojciec jak syna i będą dumni. Tak jak Ty będziesz z niego dumna, wystarczy że mu powiesz jak bardzo go kochasz i pokażesz to. Wszyscy będą zazdrościć Wam tak udanego związku i podstaw jakie wspólnie po trudach wybudujecie. Będziecie jak feniks zrodzony z popiołów. Będzie dobrze, zobaczysz i on CIe nigdy już nie okłamie, bo mu zaufasz, da Ci szczęście i odwzajemni wsparciem, nigdy więcej nie wykorzysta sytuacji. Poukłada Wam się wspaniale wystarczy, że zrobisz tak jak Ci napisałem, a wszystko się doskonale ułoży?puk, puk, halo obudź się księżniczko, to już koniec bajki, zasrany realny świat się do Ciebie uśmiecha, jak by tu znów wgryźć się w Twój naiwny tyłek. On dymał Ciebie, Twoje otoczenie, wykorzystywał i jeszcze Ci mało? To śnij? tak i marnuj dalej czas, powodzenia.

Dunkis Twój post był chyba nie na miejsu.
Robisz wodę z mózgu.
Chyba Tobie ktoś zrobił ogromną krzywdę i dlatego tak się zachowujesz.
Przemyśl to

31

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Lexpar napisał/a:
Zielony_Domek napisał/a:

To mit, że stara miłość nie rdzewieje.

No tutaj mogę polemizować.
Chyba, że masz na myśli siebie.
Może u Ciebie to nie była ta prawdziwa pierwsza miłość?
Ja cały czas będę uważał, że pierwsza miłość nie rdzewieje i nie są to dyrdymały.
Natomiast Ty chyba nie miałaś szczęcia do pierwszego partnera.
Może się tylko w nim zauroczyłaś?

Niewiem może faktycznie tak było. Wiesz Lexpar zastanawiam się czy ja kogoś w ogóle pokocham kiedyś a jeśli tak to chyba już nie tak jak mojego ex

32

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
malutka1 napisał/a:
Dunkis napisał/a:

Bardzo Ci współczuję Malutka1. Ale na pewno znajdziesz rozwiązanie. Posłuchaj długi nie biorą się z niczego, a to najwyraźniej ta główna przeszkoda stojąca Wam na drodze. Twój partner musi mieć problem, odkryjcie go wspólnie, pokonajcie, a więcej nie wróci i kłopoty miną. Być może źródłem problemów Twojego partnera, może być brak wiary w siebie, niedostateczne okazywanie mu Twoich uczuć. To, że nie pokładasz nadziei że on się zmieni, brak wsparcia którego mu nie dajesz, dzieli Was również zapewne negatywne nastawienie Twojego otoczenia, powinnaś porajcować nad tym, dając mu poczucie, że wcale tak nie jest, bo obecny stan prawdopodobnie nie pomaga Ty musisz nad tym popracować. On to czuje zapewne i dekoncentruje w walce o Wasze szczęście. Macie dziecko to was przecież cementuje, wesprzyj go swoją osobą, usiądźcie i porozmawiajcie na początku na neutralnym gruncie. On się zapewne otworzy przed Tobą, wypłacze, Ty też nie szczędź łez, ale bądź dla niego łaskawa, dotrzecie wtedy wspólnie do źródeł problemów, on się zmieni zapewniam Cię. Wyciągnij do niego rękę, zaufaj, a on odpłaci po dziesięciokroć, macie przecież dziecko, jak to zrozumie, zacznie się mocniej i prawdziwie starać dla Was, na pewno odmieni się wasze życie. Ta głeboka miłość, którą nosisz w sobie i pielęgnujesz, zmaże jego winy, pozwoli wszytko wybaczyć. Wkrótce, gdy nabierze pewności siebie, znajdzie dobrą prace, bo szczęście jakie mu dasz  i zgoda na powrót, możliwość przebywania z dzieckiem da mu siłę do tego, by się dźwignąć z trudów. Wkrótce nie tylko długi zwróci, bo problem zniknie, ale i pewnie będzie was stać na mieszkanie, samochód wspaniałe rodzinne wakacje i życzliwość otoczenia, gdy tylko on się zmieni. Na razie pożycz mu kasę by dać gest dobrej woli i zaufanie. Pokocha go Twoja mam i ojciec jak syna i będą dumni. Tak jak Ty będziesz z niego dumna, wystarczy że mu powiesz jak bardzo go kochasz i pokażesz to. Wszyscy będą zazdrościć Wam tak udanego związku i podstaw jakie wspólnie po trudach wybudujecie. Będziecie jak feniks zrodzony z popiołów. Będzie dobrze, zobaczysz i on CIe nigdy już nie okłamie, bo mu zaufasz, da Ci szczęście i odwzajemni wsparciem, nigdy więcej nie wykorzysta sytuacji. Poukłada Wam się wspaniale wystarczy, że zrobisz tak jak Ci napisałem, a wszystko się doskonale ułoży?puk, puk, halo obudź się księżniczko, to już koniec bajki, zasrany realny świat się do Ciebie uśmiecha, jak by tu znów wgryźć się w Twój naiwny tyłek. On dymał Ciebie, Twoje otoczenie, wykorzystywał i jeszcze Ci mało? To śnij? tak i marnuj dalej czas, powodzenia.

Wiesz co najlepiej napisać jakiś durny tekst i śmiać się z ludzi. po co tu takie osoby w ogóle wchodzą...

nie smieje się, wręcz przeciwnie, jeśli uwierzyłaś w to co napisałem, że może się wydarzyć, to znaczy, że nie jesteś naprawdę gotowa na zmianę w spojrzeniu i nie bedzie miało znaczenia, co tutaj przeczytasz, bo to niczego nie zmieni.

33

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
malutka1 napisał/a:

Po drugie mój ex nie jest złodziejem, nikomu tu oceniać ani mnie ani jego

"Wyjeżdzając zostawiłam mu 2500 złotych, miał wszystko poopłacac i mieć na życie czego nie zrobił jak się okazało oddał komus pieniądze. Oddał też mojego laptopa do lombardu i go niechciał wykupic po moim powrocie do Polski ponieważ twierdził że pieniędzy niema.Więc sprawe musiałam oddać w rece policjii. Dostałam spowrotem laptopa a sprawa o przywłaszczenie nadal jest w toku."

a to to co jest? Pozyczka na wieczne nie oddanie? Policji nudzi sie, ze sie w wolnych chwilach bawi sie w przyjmowanie bezpodstawnych skarg na zlych kochankow?

Oprocz tego, ze to oszust i zlodziejaszek to jeszcze niezly franc i obibok - wysylac kobiete po urodzeniu dziecka do pracy za granice, bo jasnie pan jezyka nie zna. Tez mi dobry pretekst.

Jakiej Ty rady chcesz? Chyba blogoslawienstwa wlasnej glupoty.
A jak nie wierzysz mnie czy innym, to idz sie mamy i taty zapytaj. Potwierdza.

34

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Mussuka napisał/a:
malutka1 napisał/a:

Po drugie mój ex nie jest złodziejem, nikomu tu oceniać ani mnie ani jego

"Wyjeżdzając zostawiłam mu 2500 złotych, miał wszystko poopłacac i mieć na życie czego nie zrobił jak się okazało oddał komus pieniądze. Oddał też mojego laptopa do lombardu i go niechciał wykupic po moim powrocie do Polski ponieważ twierdził że pieniędzy niema.Więc sprawe musiałam oddać w rece policjii. Dostałam spowrotem laptopa a sprawa o przywłaszczenie nadal jest w toku."

a to to co jest? Pozyczka na wieczne nie oddanie? Policji nudzi sie, ze sie w wolnych chwilach bawi sie w przyjmowanie bezpodstawnych skarg na zlych kochankow?

Oprocz tego, ze to oszust i zlodziejaszek to jeszcze niezly franc i obibok - wysylac kobiete po urodzeniu dziecka do pracy za granice, bo jasnie pan jezyka nie zna. Tez mi dobry pretekst.

Jakiej Ty rady chcesz? Chyba blogoslawienstwa wlasnej glupoty.
A jak nie wierzysz mnie czy innym, to idz sie mamy i taty zapytaj. Potwierdza.

Malutka1 pewnie by wolała by ktoś jej wywróżył świetlana przeyszłość z tym gościem...

35

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Mussuka napisał/a:
malutka1 napisał/a:

Po drugie mój ex nie jest złodziejem, nikomu tu oceniać ani mnie ani jego

"Wyjeżdzając zostawiłam mu 2500 złotych, miał wszystko poopłacac i mieć na życie czego nie zrobił jak się okazało oddał komus pieniądze. Oddał też mojego laptopa do lombardu i go niechciał wykupic po moim powrocie do Polski ponieważ twierdził że pieniędzy niema.Więc sprawe musiałam oddać w rece policjii. Dostałam spowrotem laptopa a sprawa o przywłaszczenie nadal jest w toku."

a to to co jest? Pozyczka na wieczne nie oddanie? Policji nudzi sie, ze sie w wolnych chwilach bawi sie w przyjmowanie bezpodstawnych skarg na zlych kochankow?

Oprocz tego, ze to oszust i zlodziejaszek to jeszcze niezly franc i obibok - wysylac kobiete po urodzeniu dziecka do pracy za granice, bo jasnie pan jezyka nie zna. Tez mi dobry pretekst.

Jakiej Ty rady chcesz? Chyba blogoslawienstwa wlasnej glupoty.
A jak nie wierzysz mnie czy innym, to idz sie mamy i taty zapytaj. Potwierdza.

Wiesz możesz myśleć o tm wyjeździe jak chcesz masz do tego prawo.Ale to też była moa decyzja to ja zaproponowałam a on się zgodził i tyle

36

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
malutka1 napisał/a:
Lexpar napisał/a:
Zielony_Domek napisał/a:

To mit, że stara miłość nie rdzewieje.

No tutaj mogę polemizować.
Chyba, że masz na myśli siebie.
Może u Ciebie to nie była ta prawdziwa pierwsza miłość?
Ja cały czas będę uważał, że pierwsza miłość nie rdzewieje i nie są to dyrdymały.
Natomiast Ty chyba nie miałaś szczęcia do pierwszego partnera.
Może się tylko w nim zauroczyłaś?

Niewiem może faktycznie tak było. Wiesz Lexpar zastanawiam się czy ja kogoś w ogóle pokocham kiedyś a jeśli tak to chyba już nie tak jak mojego ex

Malutka spokojnie, będzie dobrze, tylko niech Tobą nie rządzą emocje.
Musisz zadbać o dziecko i siebie.
Ja osobiście wierzę, że jeszcze kogoś pokochasz. Przekonasz się o tym.
Na chwilę obecną staraj się o nim nie myśleć.
Wiem, że jest trudne, ale nie niemożliwe.

37

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Dunkis napisał/a:
Mussuka napisał/a:
malutka1 napisał/a:

Po drugie mój ex nie jest złodziejem, nikomu tu oceniać ani mnie ani jego

"Wyjeżdzając zostawiłam mu 2500 złotych, miał wszystko poopłacac i mieć na życie czego nie zrobił jak się okazało oddał komus pieniądze. Oddał też mojego laptopa do lombardu i go niechciał wykupic po moim powrocie do Polski ponieważ twierdził że pieniędzy niema.Więc sprawe musiałam oddać w rece policjii. Dostałam spowrotem laptopa a sprawa o przywłaszczenie nadal jest w toku."

a to to co jest? Pozyczka na wieczne nie oddanie? Policji nudzi sie, ze sie w wolnych chwilach bawi sie w przyjmowanie bezpodstawnych skarg na zlych kochankow?

Oprocz tego, ze to oszust i zlodziejaszek to jeszcze niezly franc i obibok - wysylac kobiete po urodzeniu dziecka do pracy za granice, bo jasnie pan jezyka nie zna. Tez mi dobry pretekst.

Jakiej Ty rady chcesz? Chyba blogoslawienstwa wlasnej glupoty.
A jak nie wierzysz mnie czy innym, to idz sie mamy i taty zapytaj. Potwierdza.

Malutka1 pewnie by wolała by ktoś jej wywróżył świetlana przeyszłość z tym gościem...

Wiesz nawet nie o to chodzi po prostu chciałabym cofnąć się w czasie bo wtedy bym inaczej postąpiła. No ale cóż co było to się nie odstanie trzeba teraz patrzeć w przyszłość

38 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-04-25 12:45:53)

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
malutka1 napisał/a:
Mussuka napisał/a:
malutka1 napisał/a:

Po drugie mój ex nie jest złodziejem, nikomu tu oceniać ani mnie ani jego

"Wyjeżdzając zostawiłam mu 2500 złotych, miał wszystko poopłacac i mieć na życie czego nie zrobił jak się okazało oddał komus pieniądze. Oddał też mojego laptopa do lombardu i go niechciał wykupic po moim powrocie do Polski ponieważ twierdził że pieniędzy niema.Więc sprawe musiałam oddać w rece policjii. Dostałam spowrotem laptopa a sprawa o przywłaszczenie nadal jest w toku."

a to to co jest? Pozyczka na wieczne nie oddanie? Policji nudzi sie, ze sie w wolnych chwilach bawi sie w przyjmowanie bezpodstawnych skarg na zlych kochankow?

Oprocz tego, ze to oszust i zlodziejaszek to jeszcze niezly franc i obibok - wysylac kobiete po urodzeniu dziecka do pracy za granice, bo jasnie pan jezyka nie zna. Tez mi dobry pretekst.

Jakiej Ty rady chcesz? Chyba blogoslawienstwa wlasnej glupoty.
A jak nie wierzysz mnie czy innym, to idz sie mamy i taty zapytaj. Potwierdza.

Wiesz możesz myśleć o tm wyjeździe jak chcesz masz do tego prawo.Ale to też była moa decyzja to ja zaproponowałam a on się zgodził i tyle

wiec potwierdzam moja wczesniejsza opinie - glupia jestes i juz. To TY powinnas po porodzie waszego dziecka lezec odwlokiem do gory i opiekowac sie maluchjem a ON powinien wziac dupe w troki i na was troje zarabiac - bo tak postepuje prawdziwy mezczyzna a nie ten Twoj frajer. Mezczyzna dba o dobro swojej partnerki i swojego dziecka, a nie posyla ja do pracy albo zgadza sie na jej "madra" decyzje. Zostawilas malego synka w rekach nieodpowiedzialnego goscia i spokojnie pojechalas pracowac na siebie i NIEGO??? Chybaby mi musialo mocna w dekiel walnac, zebym na cos tak madrego wpadla. No, moze jakby mi stolek w Europarlamencie oferowali to jeszcze bym sie zastanowila. Ale podejrzewam, ze az tak wysoko nie aspirujesz.
To mezczyzna w takim czasie przynosi pieniadze do domu, zeby jego kobiecie i dziecku nie zabraklo na chleb i buty i dach nad glowa. A frajer wlasnie postepuje tak jak ten - kobiete do roboty posyla i jeszcze jej kase i dobra sprzeniewierza.

Moze Ty na 2 etaty sie zatrudnij, zeby mu ptasiego mleka nie zabraklo? Jak on ma dom na kredyt i go jeszcze go regularnie splaca, to mnie tu zaraz paprotka na glowie wyrosnie.

39

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
malutka1 napisał/a:
Dunkis napisał/a:
Mussuka napisał/a:

"Wyjeżdzając zostawiłam mu 2500 złotych, miał wszystko poopłacac i mieć na życie czego nie zrobił jak się okazało oddał komus pieniądze. Oddał też mojego laptopa do lombardu i go niechciał wykupic po moim powrocie do Polski ponieważ twierdził że pieniędzy niema.Więc sprawe musiałam oddać w rece policjii. Dostałam spowrotem laptopa a sprawa o przywłaszczenie nadal jest w toku."

a to to co jest? Pozyczka na wieczne nie oddanie? Policji nudzi sie, ze sie w wolnych chwilach bawi sie w przyjmowanie bezpodstawnych skarg na zlych kochankow?

Oprocz tego, ze to oszust i zlodziejaszek to jeszcze niezly franc i obibok - wysylac kobiete po urodzeniu dziecka do pracy za granice, bo jasnie pan jezyka nie zna. Tez mi dobry pretekst.

Jakiej Ty rady chcesz? Chyba blogoslawienstwa wlasnej glupoty.
A jak nie wierzysz mnie czy innym, to idz sie mamy i taty zapytaj. Potwierdza.

Malutka1 pewnie by wolała by ktoś jej wywróżył świetlana przeyszłość z tym gościem...

Wiesz nawet nie o to chodzi po prostu chciałabym cofnąć się w czasie bo wtedy bym inaczej postąpiła. No ale cóż co było to się nie odstanie trzeba teraz patrzeć w przyszłość

Nareszcie zaczynasz pisać z sensem. Dzieczyno, to oznacza, że masz największy żal do siebie. Może to jest Twój problem. Żal czasu, miejsca człowieka i błędów, no i tego co z tego wszystkiego obecnie Ci zostało. Czasu jak zauwazyłas nie cofniesz, ale spójrz na to, że to przetrwałaś, jesteś o niebo madrzejsza i zdobyłaś wiele doświadczenia. Szkoda, że zostało okupione tak wysoko. Ale nikt Ci tego i paru jeszcze rzeczy nie odbierze.

40

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Lexpar napisał/a:
Zielony_Domek napisał/a:

To mit, że stara miłość nie rdzewieje.

No tutaj mogę polemizować.
Chyba, że masz na myśli siebie.
Może u Ciebie to nie była ta prawdziwa pierwsza miłość?
Ja cały czas będę uważał, że pierwsza miłość nie rdzewieje i nie są to dyrdymały.
Natomiast Ty chyba nie miałaś szczęcia do pierwszego partnera.
Może się tylko w nim zauroczyłaś?

To, że Ty uważasz, że jest inaczej Twoje święte prawo, ale nie jest jednoznaczne z tym, iż ja byłam zauroczona, albo coś mi się wydawało.
Bronisz pierwszej miłości, a na moją wylewasz pomyje smile
Szczęście miałam bo to w porządku chłopak był, ale poznałam go jak miałam 16 lat i okazało się, że mając 19 mam już inne niż on priorytety, a jako bonus, pisałam - nie popisał się to sam ułatwił mi sprawę, mimo to rozstaliśmy się w zgodzie.

Tu nie chodzi o kolejność, kto pierwszy, kto ostatni, tylko CO sobą reprezentuje, nie wmówisz mi, że teoretyzując - miałabym ogromnego pecha i trafiła na takiego jak ten tu opisywany to kochałabym go all my life i forever. Mowy nie ma smile
Pozdrawiam.
I kończę temat bo to w sumie nie mój wątek i nie meritum tematu.

41

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Lexpar napisał/a:
malutka1 napisał/a:
Lexpar napisał/a:

No tutaj mogę polemizować.
Chyba, że masz na myśli siebie.
Może u Ciebie to nie była ta prawdziwa pierwsza miłość?
Ja cały czas będę uważał, że pierwsza miłość nie rdzewieje i nie są to dyrdymały.
Natomiast Ty chyba nie miałaś szczęcia do pierwszego partnera.
Może się tylko w nim zauroczyłaś?

Niewiem może faktycznie tak było. Wiesz Lexpar zastanawiam się czy ja kogoś w ogóle pokocham kiedyś a jeśli tak to chyba już nie tak jak mojego ex

Malutka spokojnie, będzie dobrze, tylko niech Tobą nie rządzą emocje.
Musisz zadbać o dziecko i siebie.
Ja osobiście wierzę, że jeszcze kogoś pokochasz. Przekonasz się o tym.
Na chwilę obecną staraj się o nim nie myśleć.
Wiem, że jest trudne, ale nie niemożliwe.

Dzięki Lexpar za pocieszenie wydajesz się być spoko gościem naj normalniejszym i który pisze normalnie. Tylko wiesz co mam zrobić? On chce widywać małego a ja mu postawiłam warunek że tylko w mojej obecności boje się że jak tak będzie to ciężko mi będzie się odkochać. Nie wiem może lekarstwem jest poznać kogoś

42

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Mussuka napisał/a:
malutka1 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

"Wyjeżdzając zostawiłam mu 2500 złotych, miał wszystko poopłacac i mieć na życie czego nie zrobił jak się okazało oddał komus pieniądze. Oddał też mojego laptopa do lombardu i go niechciał wykupic po moim powrocie do Polski ponieważ twierdził że pieniędzy niema.Więc sprawe musiałam oddać w rece policjii. Dostałam spowrotem laptopa a sprawa o przywłaszczenie nadal jest w toku."

a to to co jest? Pozyczka na wieczne nie oddanie? Policji nudzi sie, ze sie w wolnych chwilach bawi sie w przyjmowanie bezpodstawnych skarg na zlych kochankow?

Oprocz tego, ze to oszust i zlodziejaszek to jeszcze niezly franc i obibok - wysylac kobiete po urodzeniu dziecka do pracy za granice, bo jasnie pan jezyka nie zna. Tez mi dobry pretekst.

Jakiej Ty rady chcesz? Chyba blogoslawienstwa wlasnej glupoty.
A jak nie wierzysz mnie czy innym, to idz sie mamy i taty zapytaj. Potwierdza.

Wiesz możesz myśleć o tm wyjeździe jak chcesz masz do tego prawo.Ale to też była moa decyzja to ja zaproponowałam a on się zgodził i tyle

wiec potwierdzam moja wczesniejsza opinie - glupia jestes i juz. To TY powinnas po porodzie waszego dziecka lezec odwlokiem do gory i opiekowac sie maluchjem a ON powinien wziac dupe w troki i na was troje zarabiac - bo tak postepuje prawdziwy mezczyzna a nie ten Twoj frajer. Mezczyzna dba o dobro swojej partnerki i swojego dziecka, a nie posyla ja do pracy albo zgadza sie na jej "madra" decyzje. Zostawilas malego synka w rekach nieodpowiedzialnego goscia i spokojnie pojechalas pracowac na siebie i NIEGO??? Chybaby mi musialo mocna w dekiel walnac, zebym na cos tak madrego wpadla. No, moze jakby mi stolek w Europarlamencie oferowali to jeszcze bym sie zastanowila. Ale podejrzewam, ze az tak wysoko nie aspirujesz.
To mezczyzna w takim czasie przynosi pieniadze do domu, zeby jego kobiecie i dziecku nie zabraklo na chleb i buty i dach nad glowa. A frajer wlasnie postepuje tak jak ten - kobiete do roboty posyla i jeszcze jej kase i dobra sprzeniewierza.

Moze Ty na 2 etaty sie zatrudnij, zeby mu ptasiego mleka nie zabraklo? Jak on ma dom na kredyt i go jeszcze go regularnie splaca, to mnie tu zaraz paprotka na glowie wyrosnie.

Może i masz racje ale ja chciałam cos więcej osiągnąć ni z tylko chleb i dach nad głową. Widzisz byś  się zastanowiła. A jednak?

43

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić

Dobra dzięki za wszystkie odpowiedzi mam nadzieje  że zrozumiałam to wszystko. Po prostu muszę chyba kogoś poznać żeby znowu nie wpaść za przeproszeniem w g.....

44

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
malutka1 napisał/a:
Mussuka napisał/a:
malutka1 napisał/a:

Wiesz możesz myśleć o tm wyjeździe jak chcesz masz do tego prawo.Ale to też była moa decyzja to ja zaproponowałam a on się zgodził i tyle

wiec potwierdzam moja wczesniejsza opinie - glupia jestes i juz. To TY powinnas po porodzie waszego dziecka lezec odwlokiem do gory i opiekowac sie maluchjem a ON powinien wziac dupe w troki i na was troje zarabiac - bo tak postepuje prawdziwy mezczyzna a nie ten Twoj frajer. Mezczyzna dba o dobro swojej partnerki i swojego dziecka, a nie posyla ja do pracy albo zgadza sie na jej "madra" decyzje. Zostawilas malego synka w rekach nieodpowiedzialnego goscia i spokojnie pojechalas pracowac na siebie i NIEGO??? Chybaby mi musialo mocna w dekiel walnac, zebym na cos tak madrego wpadla. No, moze jakby mi stolek w Europarlamencie oferowali to jeszcze bym sie zastanowila. Ale podejrzewam, ze az tak wysoko nie aspirujesz.
To mezczyzna w takim czasie przynosi pieniadze do domu, zeby jego kobiecie i dziecku nie zabraklo na chleb i buty i dach nad glowa. A frajer wlasnie postepuje tak jak ten - kobiete do roboty posyla i jeszcze jej kase i dobra sprzeniewierza.

Moze Ty na 2 etaty sie zatrudnij, zeby mu ptasiego mleka nie zabraklo? Jak on ma dom na kredyt i go jeszcze go regularnie splaca, to mnie tu zaraz paprotka na glowie wyrosnie.

Może i masz racje ale ja chciałam cos więcej osiągnąć ni z tylko chleb i dach nad głową. Widzisz byś  się zastanowiła. A jednak?

a osiagnelas? poza stracona kasa i rozstaniem z dzieckiem to ile na tym wyszlas?

Wiesz, dla wielkiej i niepowtarzalnej kariery moze bym sie i skusila na wyjazd, bo przy takiej kasie nie musialabym juz wracac do takiego dupka, jak ten z Twojego opisu. Zabralabym siebie, dziecko a jego w dluga puscila, bo na co mi taka pijawka i golodupiec w zyciu potrzebny?

45 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2014-04-25 13:23:08)

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
malutka1 napisał/a:

Dobra dzięki za wszystkie odpowiedzi mam nadzieje  że zrozumiałam to wszystko. Po prostu muszę chyba kogoś poznać żeby znowu nie wpaść za przeproszeniem w g.....

Czytając to co napisałaś, chyba jednak nie zrozumiałaś wszystkiego. Bo jeśli swoje szczęście uzależniasz od tego, że MUSISZ kogoś poznać, to spiesze wyjaśnić, że czasem można wpaść spod deszczu pod rynnę. Przede wszystkim - nie musisz. Zacznij od tego. Bo co nagle to po diable.

46 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-04-25 13:27:37)

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Zielony_Domek napisał/a:

To, że Ty uważasz, że jest inaczej Twoje święte prawo, ale nie jest jednoznaczne z tym, iż ja byłam zauroczona, albo coś mi się wydawało.
Bronisz pierwszej miłości, a na moją wylewasz pomyje smile
Szczęście miałam bo to w porządku chłopak był, ale poznałam go jak miałam 16 lat i okazało się, że mając 19 mam już inne niż on priorytety, a jako bonus, pisałam - nie popisał się to sam ułatwił mi sprawę, mimo to rozstaliśmy się w zgodzie.
T
Tu nie chodzi o kolejność, kto pierwszy, kto ostatni, tylko CO sobą reprezentuje, nie wmówisz mi, że teoretyzując - miałabym ogromnego pecha i trafiła na takiego jak ten tu opisywany to kochałabym go all my life i forever. Mowy nie ma smile
Pozdrawiam.
I kończę temat bo to w sumie nie mój wątek i nie meritum tematu.

No to wychodzi na to, że to ja jestem jakiś dziwny.
Poznałem swoją żonę jak miała 16 lat, ja jestem rok starszy.
Spotykaliśmy się 7 lat.
W tym roku obchodzimy 34 rocznicę ślubu i wierz mi, że kocham ją bardzo mocno i na dodatek jestem zazdrosny, choć nie dawała mi powodów.
Owszem był okres gdzie między nami było naprawdę źle, ale jak na chwilę obecną to nam się udaje walczyć o nas ze skutkiem pozytywnym.
A tak na marginesie to powiem Ci szczerze, że tak się do siebie wcześnie się nie przytulaliśmy jak teraz i to jest piękne.
Piękne jest to, że możemy na sobie polegać, że możemy na siebie liczyć.
Na koniec chciałbym zaznaczyć, że moja żona jest pierwszą i jedyną kobietą w moim życiu.
Jak zobaczyłem taką piękną dziewczynę to piorun mnie pierdyknął bo kocham ją do teraz.
Wypowiedziałem się i kończę ten temat.
A gdzie ja wylałem te pomyje Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Proszę wskaż.
Pozdrawiam

47

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Mussuka napisał/a:
malutka1 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

wiec potwierdzam moja wczesniejsza opinie - glupia jestes i juz. To TY powinnas po porodzie waszego dziecka lezec odwlokiem do gory i opiekowac sie maluchjem a ON powinien wziac dupe w troki i na was troje zarabiac - bo tak postepuje prawdziwy mezczyzna a nie ten Twoj frajer. Mezczyzna dba o dobro swojej partnerki i swojego dziecka, a nie posyla ja do pracy albo zgadza sie na jej "madra" decyzje. Zostawilas malego synka w rekach nieodpowiedzialnego goscia i spokojnie pojechalas pracowac na siebie i NIEGO??? Chybaby mi musialo mocna w dekiel walnac, zebym na cos tak madrego wpadla. No, moze jakby mi stolek w Europarlamencie oferowali to jeszcze bym sie zastanowila. Ale podejrzewam, ze az tak wysoko nie aspirujesz.
To mezczyzna w takim czasie przynosi pieniadze do domu, zeby jego kobiecie i dziecku nie zabraklo na chleb i buty i dach nad glowa. A frajer wlasnie postepuje tak jak ten - kobiete do roboty posyla i jeszcze jej kase i dobra sprzeniewierza.

Moze Ty na 2 etaty sie zatrudnij, zeby mu ptasiego mleka nie zabraklo? Jak on ma dom na kredyt i go jeszcze go regularnie splaca, to mnie tu zaraz paprotka na glowie wyrosnie.

Może i masz racje ale ja chciałam cos więcej osiągnąć ni z tylko chleb i dach nad głową. Widzisz byś  się zastanowiła. A jednak?

a osiagnelas? poza stracona kasa i rozstaniem z dzieckiem to ile na tym wyszlas?

Wiesz, dla wielkiej i niepowtarzalnej kariery moze bym sie i skusila na wyjazd, bo przy takiej kasie nie musialabym juz wracac do takiego dupka, jak ten z Twojego opisu. Zabralabym siebie, dziecko a jego w dluga puscila, bo na co mi taka pijawka i golodupiec w zyciu potrzebny?

Wiesz niestety mi się nie udało bo prace miałam tylko w weekendy. Ale trzeba było zaryzykować, z małym miałam dwu miesięczne roztanie teraz już nigdy się nie roztaniemy. No chyba że znajdzie sobie przyszła  żone. he

48

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Dunkis napisał/a:

Bardzo Ci współczuję Malutka1. Ale na pewno znajdziesz rozwiązanie. Posłuchaj długi nie biorą się z niczego, a to najwyraźniej ta główna przeszkoda stojąca Wam na drodze. Twój partner musi mieć problem, odkryjcie go wspólnie, pokonajcie, a więcej nie wróci i kłopoty miną. Być może źródłem problemów Twojego partnera, może być brak wiary w siebie, niedostateczne okazywanie mu Twoich uczuć. To, że nie pokładasz nadziei że on się zmieni, brak wsparcia którego mu nie dajesz, dzieli Was również zapewne negatywne nastawienie Twojego otoczenia, powinnaś porajcować nad tym, dając mu poczucie, że wcale tak nie jest, bo obecny stan prawdopodobnie nie pomaga Ty musisz nad tym popracować. On to czuje zapewne i dekoncentruje w walce o Wasze szczęście. Macie dziecko to was przecież cementuje, wesprzyj go swoją osobą, usiądźcie i porozmawiajcie na początku na neutralnym gruncie. On się zapewne otworzy przed Tobą, wypłacze, Ty też nie szczędź łez, ale bądź dla niego łaskawa, dotrzecie wtedy wspólnie do źródeł problemów, on się zmieni zapewniam Cię. Wyciągnij do niego rękę, zaufaj, a on odpłaci po dziesięciokroć, macie przecież dziecko, jak to zrozumie, zacznie się mocniej i prawdziwie starać dla Was, na pewno odmieni się wasze życie. Ta głeboka miłość, którą nosisz w sobie i pielęgnujesz, zmaże jego winy, pozwoli wszytko wybaczyć. Wkrótce, gdy nabierze pewności siebie, znajdzie dobrą prace, bo szczęście jakie mu dasz  i zgoda na powrót, możliwość przebywania z dzieckiem da mu siłę do tego, by się dźwignąć z trudów. Wkrótce nie tylko długi zwróci, bo problem zniknie, ale i pewnie będzie was stać na mieszkanie, samochód wspaniałe rodzinne wakacje i życzliwość otoczenia, gdy tylko on się zmieni. Na razie pożycz mu kasę by dać gest dobrej woli i zaufanie. Pokocha go Twoja mam i ojciec jak syna i będą dumni. Tak jak Ty będziesz z niego dumna, wystarczy że mu powiesz jak bardzo go kochasz i pokażesz to. Wszyscy będą zazdrościć Wam tak udanego związku i podstaw jakie wspólnie po trudach wybudujecie. Będziecie jak feniks zrodzony z popiołów. Będzie dobrze, zobaczysz i on CIe nigdy już nie okłamie, bo mu zaufasz, da Ci szczęście i odwzajemni wsparciem, nigdy więcej nie wykorzysta sytuacji. Poukłada Wam się wspaniale wystarczy, że zrobisz tak jak Ci napisałem, a wszystko się doskonale ułoży?puk, puk, halo obudź się księżniczko, to już koniec bajki, zasrany realny świat się do Ciebie uśmiecha, jak by tu znów wgryźć się w Twój naiwny tyłek. On dymał Ciebie, Twoje otoczenie, wykorzystywał i jeszcze Ci mało? To śnij? tak i marnuj dalej czas, powodzenia.

Haha Dunkis, pięknie to napisałeś, idealnie ująłeś głupie myślenie większości kobiet - że jak będą wystarczająco mocno kochać to ta miłość uzdrowi wszystko. Wspaniale by było, gdyby świat tak działał...Ale zasrany realny świat to nie bajka smile

49

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
malutka1 napisał/a:

Wiesz niestety mi się nie udało bo prace miałam tylko w weekendy. Ale trzeba było zaryzykować, z małym miałam dwu miesięczne roztanie teraz już nigdy się nie roztaniemy. No chyba że znajdzie sobie przyszła  żone. he

Czyli nie bylo warto jechac i dziecko zostawiac tylko pogonic faceta do szukania roboty. Jak sie chce to sie naprawde znajdzie. Zreszta z pierwszego postu wynika jasno, ze on od dawna lubi i klamac i naciagac i w nosie ma Twoje uczucia a nawet zdrowie i w ciazy i po porodzie, a ostatnia rzecza, jakiej sie podejmie to praca - ten typ tak ma. Raczej na laweczce z kumplami Mamrota wychyli niz rozejrzy sie za konkretnym zajeciem. I masz juz odpowiedz na swoje rozterki - czeka Cie wspaniale zycie z naciagaczem, klamca i leniem.
W 3 sekundy odkochalabym sie majac taka wizje swojej przyszlosci.

50

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Mussuka napisał/a:
malutka1 napisał/a:

Wiesz niestety mi się nie udało bo prace miałam tylko w weekendy. Ale trzeba było zaryzykować, z małym miałam dwu miesięczne roztanie teraz już nigdy się nie roztaniemy. No chyba że znajdzie sobie przyszła  żone. he

Czyli nie bylo warto jechac i dziecko zostawiac tylko pogonic faceta do szukania roboty. Jak sie chce to sie naprawde znajdzie. Zreszta z pierwszego postu wynika jasno, ze on od dawna lubi i klamac i naciagac i w nosie ma Twoje uczucia a nawet zdrowie i w ciazy i po porodzie, a ostatnia rzecza, jakiej sie podejmie to praca - ten typ tak ma. Raczej na laweczce z kumplami Mamrota wychyli niz rozejrzy sie za konkretnym zajeciem. I masz juz odpowiedz na swoje rozterki - czeka Cie wspaniale zycie z naciagaczem, klamca i leniem.
W 3 sekundy odkochalabym sie majac taka wizje swojej przyszlosci.

Prace to on miał.Ale czy wybudujesz dom pracujac w Polsce

51

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
malutka1 napisał/a:
Mussuka napisał/a:
malutka1 napisał/a:

Wiesz niestety mi się nie udało bo prace miałam tylko w weekendy. Ale trzeba było zaryzykować, z małym miałam dwu miesięczne roztanie teraz już nigdy się nie roztaniemy. No chyba że znajdzie sobie przyszła  żone. he

Czyli nie bylo warto jechac i dziecko zostawiac tylko pogonic faceta do szukania roboty. Jak sie chce to sie naprawde znajdzie. Zreszta z pierwszego postu wynika jasno, ze on od dawna lubi i klamac i naciagac i w nosie ma Twoje uczucia a nawet zdrowie i w ciazy i po porodzie, a ostatnia rzecza, jakiej sie podejmie to praca - ten typ tak ma. Raczej na laweczce z kumplami Mamrota wychyli niz rozejrzy sie za konkretnym zajeciem. I masz juz odpowiedz na swoje rozterki - czeka Cie wspaniale zycie z naciagaczem, klamca i leniem.
W 3 sekundy odkochalabym sie majac taka wizje swojej przyszlosci.

Prace to on miał.Ale czy wybudujesz dom pracujac w Polsce

jak sie okazuje to mozna sobie wziac kredyt na ten dom:))

Ty chcialas jechac po porodzie zarabiac na dom a on w tym czasie uplynnil nie tylko Twoja kase ale i laptopa? Prace mial ale nie starczalo i dlatego lapki po Twoje dobra wyciagnal? Dziewczyno, stuknij no sie w glowe o czym Ty tutaj piszesz? Dom to mozna budowac albo z kims odpowiedzialnym i uczciwym albo samemu a nie z takim typem.

Juz widze ten scenariusz - Ty tam gdzies harujesz, posylasz pieniadze a on tu sobie za nie hula i traci co do grosza. Wracasz do kraju umeczona, a tu jedynie komornik czeka na Ciebie z otwartymi ramionami.

52

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Lexpar napisał/a:
Zielony_Domek napisał/a:

To, że Ty uważasz, że jest inaczej Twoje święte prawo, ale nie jest jednoznaczne z tym, iż ja byłam zauroczona, albo coś mi się wydawało.
Bronisz pierwszej miłości, a na moją wylewasz pomyje smile
Szczęście miałam bo to w porządku chłopak był, ale poznałam go jak miałam 16 lat i okazało się, że mając 19 mam już inne niż on priorytety, a jako bonus, pisałam - nie popisał się to sam ułatwił mi sprawę, mimo to rozstaliśmy się w zgodzie.
T
Tu nie chodzi o kolejność, kto pierwszy, kto ostatni, tylko CO sobą reprezentuje, nie wmówisz mi, że teoretyzując - miałabym ogromnego pecha i trafiła na takiego jak ten tu opisywany to kochałabym go all my life i forever. Mowy nie ma smile
Pozdrawiam.
I kończę temat bo to w sumie nie mój wątek i nie meritum tematu.

No to wychodzi na to, że to ja jestem jakiś dziwny.
Poznałem swoją żonę jak miała 16 lat, ja jestem rok starszy.
Spotykaliśmy się 7 lat.
W tym roku obchodzimy 34 rocznicę ślubu i wierz mi, że kocham ją bardzo mocno i na dodatek jestem zazdrosny, choć nie dawała mi powodów.
Owszem był okres gdzie między nami było naprawdę źle, ale jak na chwilę obecną to nam się udaje walczyć o nas ze skutkiem pozytywnym.
A tak na marginesie to powiem Ci szczerze, że tak się do siebie wcześnie się nie przytulaliśmy jak teraz i to jest piękne.
Piękne jest to, że możemy na sobie polegać, że możemy na siebie liczyć.
Na koniec chciałbym zaznaczyć, że moja żona jest pierwszą i jedyną kobietą w moim życiu.
Jak zobaczyłem taką piękną dziewczynę to piorun mnie pierdyknął bo kocham ją do teraz.
Wypowiedziałem się i kończę ten temat.
A gdzie ja wylałem te pomyje http://emotikona.pl/emotikony/pic/zdziwko.gif
Proszę wskaż.
Pozdrawiam

Wow! Czapki z głów. Gratulacje smile
Zostawmy już te pomyje, nie ma o czym mówić smile

53

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić

Notoryczni kłamcy się nie zmieniają. Oni zmieniają strategię kłamstw tak, aby teoretycznie było ''dobrze'' i tak, aby uśpić czujność osoby okłamywanej.

54

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Zielony_Domek napisał/a:

Wow! Czapki z głów. Gratulacje smile
Zostawmy już te pomyje, nie ma o czym mówić smile

7+34=41
Fajna liczba, która niestety coś mi uświadamia.
Ale jest OK, a mogło być gorzej.

55

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić
Nataluszek napisał/a:

Notoryczni kłamcy się nie zmieniają. Oni zmieniają strategię kłamstw tak, aby teoretycznie było ''dobrze'' i tak, aby uśpić czujność osoby okłamywanej.

Nataluszek to jest prawda i dzięki bardzo Ci za odpowiedź dużo ludzi tak twierdzi mi po prostu trzeba powiedzieć było w prost jak ty że tacy ludzie się nie zmieniają

56

Odp: Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić

Malutka1 pytasz, co zrobić i opisujesz, jak  on Cię oszukiwał. Z opisu wynika, że nie możesz mu dać do ręki żadnych pieniędzy, ze nie jest szczery w stosunku do Ciebie i sprawił Ci dużo przykrości. Ale to nie jest nastolatek tylko dorosły mężczyzna dla którego czas się zatrzymał. Łatwo przewidzieć, co może być dalej. I myślę, że nie wiesz tylko, jak o nim zapomnieć, bo już w myślach ułożyłaś sobie z nim życie. Rady już otrzymałaś.
Życzę Ci powodzenia!

Posty [ 57 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Proszę pomóżcie!!!Kocham, ale nie mogę wrócić

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026