netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

pomóżcie mi !!! ;(

28 odpowiedzi5 443 wyświetleniazałożony przez yous, 23.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » pomóżcie mi !!! ;(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1

Temat: pomóżcie mi !!! ;(

Jestem bardzo samotną osobą. Mieszkam daleko od rodziny. Rodzice nigdy się mną nie interesowali, matka wyrzuciła z domu. Wzięła ślub z facetem w moim wieku, obcokrajowcem. Zawsze mnie strasznie gnębiła, szczególnie po rozwodzie rodziców. Ojciec jest na zasadzie - kolegi. Jedynie mogę polegać na dziadkach, którzy niedługo sami będą potrzebować pomocy ode mnie, a ja nie potrafię im pomóc.

Od roku męczę się ze straszną nerwicą, mam myśli samobójcze. Najpierw byłam w związku z narkomanem, który mnie wykorzystywał - pierwszy facet. Później poznałam faceta, idealnego. Przez kilka miesięcy było idealnie, potem piekło, wyjechał za granicę, ja czekałam, wtedy miałam najtrudniejsze momenty życia, bo matka mnie wyrzuciła z domu i momentami miałam tylko jego wsparcie. Jemu też się posypało w rodzinie. Potem źle mnie zaczął traktować, zrzucał na mnie winę za wszystko, że to moja wina. Jednego dnia mówił, że kocha, drugiego że nie. Jednego zachowywał się pięknie, drugiego źle. Potem, że to "moja wina", bo to ja mam ze sobą problemy. No ale on mi przecież "pomaga". Faktycznie, strasznie ciężko było ze mną wytrzymać, ale on nigdy nie miał czasu nawet na spotkanie, a jak już był na miejscu w mieście, spotykał się od niechcenia. A drugi człowiek czuje, kiedy druga osoba z nim się spotyka wcale tego nie chcąc. Kochałam go. I byłam, nadal jestem kobietą kochającą za bardzo.

Jestem tak zniszczona w środku, że nie jestem pewna czy kiedykolwiek będę mogła komukolwiek zaufać. Nie wierzę w to, że jeszcze spotkam na swej drodze kogoś dobrego. Nawet jeśli chodzi o mężczyznę. Nie wierzę w siebie.

Przeprowadziłam się dla niego do Warszawy, po tych obietnicach o wspólnej przyszłości, miłości.
Miałam nadzieję na to, że w końcu los się uśmiechnie. Nie daję rady, mam załamanie nerwowe i to rozstanie to pogłębiło. Naprawdę go kochałam. Jestem sama, nie mam do kogo się "przytulić", potrzebuję pomocy i to nie są błagania porzuconej kobiety. Po prostu psychicznie niedomagam od dawna, nie mam przyjaciół, jedną przyjaciółkę która mieszka daleko. Nic poza tym.

On był tym jedynym. Od lipca to się ciągnie, te wieczne kłótnie problemy. To już tak długo. Nie wiem, jak on mógł mnie tak poniżać. Jak ja mogłam dać się tak poniżać.

Proszę o pomoc, wsparcie, dobre słowo.

2

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

Witaj....
Może powinnas poszukać sobie jakiejś grupy wsparcia , poszukać grup związanych ze swoimi zainteresowaniami . W dużych miastach jest sporo takich grup a tam będziesz wśród ludzi . Pozdrawiam

3

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

Ta nerwica to kiedy się zaczęła? Wiesz, co ją spowodowało bezpośrednio, czy wynika z całokształtu?

4

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

A myślałaś może o tym żeby iść do psychologa lub psychiatry? Mogłoby Ci to bardzo pomóc.
Wydaje Ci się, że on był tym jedynym. Chcesz za wszelką cenę mieć go obok siebie choćby nie wiem jaką krzywdę Ci robił, ale sama pomyśl po co Ci taka fałszywa miłość z jego strony?
Co do przyjaciół to zgadzam się z tym co napisała powyżej elżbieta47. Poszukaj jakichś grup związanych ze swoimi zainteresowaniami albo grup, które zajmują się tym czego jeszcze nigdy wcześniej nie próbowałaś, może zapisz się na jakiś kurs choćby tańca tam też można poznać ciekawych ludzi i dodatkowo wyrzucić z siebie te złe emocje poprzez wysiłek. Musisz po prostu otworzyć się na ludzi nie unikać kontaktu z nimi, wiem, że to ciężkie bo boisz się, że to będzie kolejna zła osoba w Twoim życiu, ale uwierz mi, że na szczęście jeszcze jest dużo tych dobrych osób.

5

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

Nigdy nie walcz o miłość, o fałszywą nie warto, a o prawdziwą nie trzeba.

prawdziwe słowa...

chodzę na terapię, ale teraz miałam 3 tygodnie przerwy, bo moja psycholog wyjechała. nerwica od dawna, można powiedzieć że trochę ponad rok.

ale dlaczego ludzie kochają fałszywie? dopiero teraz spostrzegłam, że on po prostu chciał mieć mnie w zanadrzu. na swoje zawołanie. albo mieć tę myśl, że po prostu ktoś jest gdzieś tam i czeka. to okrutne, zważywszy na to że wiedział jakie mam problemy. ciągle wymigiwał się ze spotkania, a najgorsze jest to że my wróciliśmy do siebie miesiąc temu. moje uczucia na nowo odżyły - jego nie.

jestem naprawdę porządną dziewczyną i fajną, niczego mi też nie brakuje. nie rozumiem, dlaczego ktoś mną tak "szasta".

co do grup wsparcia, czy też zainteresowań... chyba nie mam zainteresowań. moje zainteresowania oscylują dookoła mych studiów, a na studiach każdy ma swoje życie, ciężko się zintegrować.

mimo tego, jak mnie traktował, mimo tego że wiem jakie są jego wady - kocham go. to najgorsze... ale wiem, że nie mogę dłużej sobie pozwolić na takie traktowanie mnie. jestem, kiedy mu się nudzi, kiedy "on ma czas". on uchodzi za takiego porządnego człowieka i dobrego. dlaczego wobec mnie był taki okrutny?

6

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

Ja chyba nie jestem osobą która powinna Ci doradzać bo sama mam kłopoty rodzinne , z ktorymi nie potrafie sobie poradzic ale jak przeczytalam Twojego posta to jakbym widziala siebie jakies 10 lat temu.Tez zakochalam sie w nieodpowiednim facecie, ktory po jakims czasie traktowal mnie jak zero,a ja mu na to pozwalalam.Prosilam sie wrecz zeby mnie kochal, pluł mi w twarz a ja mowiłam że to deszcz pada.Wiem doskonale jak sie czujesz.Musisz o nim zapomniec, czas leczy wszystkie rany.Otworz sie bardziej na ludzi, On nie jest calym Twoim swiatem.Facet ktory Cie niszczy nie jest Cieebie wart, o taką milosc nie warto walczyc.Postaraj znależć sobie jakies zajęcie, wyjdz z domu, domyslam się że Ci sie nie chce, ale tylko tak możesz znależc kogos chocby do porozmawiania.

Sama musisz zrozumieć że żaden facet nie ma prawa odbierać nam chęci do życia, trzymam kciuki żeby Ci się udało

7

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

Dziękuję. Ale ja się czuję za wszystko winna, on to tak ustawił, żebym to ja czuła się winna. Okropne rzeczy mi mówił. Wśród rodziny, znajomych jest uważany za dobrego człowieka. Mnie nie lubili przez moją nerwicę. On potęgował moje odczucie odrzucenia. Boję się być sama - ale nie chodzi o związek. Boję się być sama - życiowo... sad((

Wyjść do ludzi, ale gdzie... Nie wiem gdzie... Gdzie szukać ludzi...

8

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

31 latka ma rację, powinnaś poszukać jakiegoś zajęcia. Wiem,ze nie jest łatwo,bo najchętniej wsadziłabyś głowę pod kołdrę i nie wstawała z łożka. Ale już sam fakt,że napisałaś tutaj świadczy,że być może uda Ci się wyjść z kryzysu,choć nie będzie to łatwe i szybkie. Nie napisałaś nic o sobie,czy gdzieś pracujesz,uczysz się? Być może zmiana otoczenia,poznanie nowych ludzi dobrze by na Ciebie wpłynęło? A o tego faceta nie walcz,nie warto. Przyjdzie czas,ze trafisz na chłopaka,który Cię na rękach bedzie nosił i nie będziesz musiała prosić o miłość.

9

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

witaj YOUS
nie jesteś sama. ja rowniez stoję na zyciowym zakręcie. Mam męża, ktory znęca się nade mną psychicznie, dwoje dzieci i jestem kobietą kochającą za bardzo. O tym że coś jest nie w porządku w moim malżeństwie wiedziałam już wczesniej ale dokładnie przejrzałam na oczy kilka miesięcy temu. Mąż jest wybuchowy, czesto robi awantury o nic, krzyczy, wręcz drze się, poniża, wyzywa, dzieciom tez się obrywa. Odkrylam że namietnie interesuje się stronami porno, co było dla mnie jak zdrada. znam go 12 lat i NIGDY nie przypuszczałam że on coś takiego robi.Zawsze brzydził się wszelką zdradą, flirtami, i jak on to mówił kurestwem, kobiety to w wiekszości dla niego kur... i dziw... więc się zapytałam dlaczego lubuje się w oglądaniu tych stron i kobiet. Ja nie jestem jakąś świętoszką, sprawy łożkowe uważałam za udane ale jednak.....Coż boli mnie to bardzo. ostatnio każdą klotnię przeżywam bardzo, daje mi to w kość.Czuję frustrację, złość i żal a z drugiej strony moje uzaleznienie od niego, które nie pozwala mi na podjęcie jakiejkolwiek decyzji. Boję sie samotności, mam dopiero 34lata i dzieci. nikt nie zechce kobiety z 2 dziei\ci. Czuję się strasznie, również mam nerwicę, bardziej somatyczną. Teraz jestem na rozdrożu, muszę coś zmienić, uświadomiłam sobie problem w moim związku i ze mną a to już dużo. Kocham męża, naprawdę, chciałabym żeby sie zmienił, naprawił. Chcialam postawić go pod ścianą: albo terapia albo rozstanie bo tak dłużej żyć nie można. Nie wiem jaka bedzie jego reakcja, czy się zgodzi, czy sam odejdzie, czy zbagatelizuje problem. Boję się tej rozmowy, bardzo się boję przyszłości. a kiedyś byłam taką przebojową dziewczyną, skończyłam studia, mmam dorą satysfakcjonującą pracę i męża socjopatę i nerwicę.W środę mam zamiar iść do terapeuty.potrzebuję pomocy, sama nie dam rady. Ale przyznaję że chcialabym uratować związek.

10

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

mimo tego, jak mnie traktował, mimo tego że wiem jakie są jego wady - kocham go. to najgorsze... ale wiem, że nie mogę dłużej sobie pozwolić na takie traktowanie mnie. jestem, kiedy mu się nudzi, kiedy "on ma czas". on uchodzi za takiego porządnego człowieka i dobrego. dlaczego wobec mnie był taki okrutny?

Wiesz niektórzy potrafią udawać dobrych i porządnych ludzi. Mój były już chłopak też jest przez swoich znajomych uważany za tego dobrego, a przez rok okłamywał mnie flirtując z innymi, mówiąc mi bardzo przykre rzeczy, a pod sam koniec związku obiecywał mi, że w tym roku się zaręczymy i zamieszkamy razem...na drugi dzień zerwał. Ktoś kiedyś mi powiedział, że prawnicy, adwokaci itd też są wzorem dobra i sprawiedliwości, a mimo to niektórzy potrafią w domu bić swoje żony.
Wtedy kiedy on był dla Ciebie okrutny pokazał swoją prawdziwą twarz.
Wolał obwinić Cię o wszystko żeby samemu poczuć się lepiej. Nie ma sensu za kimś takim płakać i tęsknić.

co do grup wsparcia, czy też zainteresowań... chyba nie mam zainteresowań. moje zainteresowania oscylują dookoła mych studiów, a na studiach każdy ma swoje życie, ciężko się zintegrować.

No to jak już napisałam wcześniej znajdź jakieś zainteresowanie, zapisz się na jakiś kurs chociażby tańca. Tam na pewno poznasz też ciekawych ludzi.
Ale żeby się otworzyć na ludzi i znaleźć jakieś zainteresowanie to musisz przede wszystkim sama tego chcieć, dopóki będziesz szukać jakichś wymówek nic z tego nie wyjdzie. Musisz teraz zająć się całkowicie sobą iść na przykład do fryzjera, kosmetyczki, na basen, pobiegać, zrobić coś żeby odzyskać siebie.

U mnie mija już miesiąc od tego jak on ze mną zerwał, na początku było bardzo źle, nie chciałam nigdzie wychodzić, ale zaczęłam sobie przypominać jego bardzo nie miłe słowa wypowiedziane do mnie, to jak przez cały czas mnie oszukiwał i to mi też trochę pomogło. Jeśli cały czas będziesz myśleć o tych miłych chwilach, szukać z nim jakiegoś kontaktu, patrzeć na jego zdjęcia itd to nie uwolnisz się od tego nigdy. Musisz go wyrzucić ze swojej pamięci i serca, wiem, że to trudne, ale po jakimś czasie to wszystko minie pod warunkiem, że cały czas robisz coś żeby to minęło.

11

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

Yous, jeśli facet nie ma dla Ciebie czasu, poniża Cię i doprowadza do stanu nerwicy to nie ma to nic wspólnego z miłością. Musisz się od tego odciąć, to jedyne rozwiązanie. Wiem z doświadczenia. Postaraj się znaleźć jakieś zajęcie, które chociaz trochę Cie odciągnie myślami. Wiadomo cierpieć będziesz, ale nie wiecznie - czas leczy rany i za jakiś czas poznasz kogoś wartościowego i wręcz będziesz żałowac że wcześniej wylałaś tyle łez przez faceta, który nie był tego wart.

12

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

Każdy kto kochał a nie był kochany wie jakie to uczucie kiedy ktoś Cię źle traktuje a Ty na to pozwalasz sad jesteś młoda,studiujesz nie ma na roku ludzi z którymi mozna iść na imprezę ? Moze idź na siłownie albo zajęcia dla kobiet i tam kogoś poznasz?? Zajmij czas,czytaj oglądaj tv tylko nie myśl!!!

13

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

dziękuję za te słowa... tak też zrobię. dajecie mi siły. może któraś z Was mieszka w stolicy?

ja też wiele razy przeginałam. czuję się z tym źle. ja do końca nie wiem, ja kto było - ja zawaliłam -> jego zachowanie to echo, czy na odwrót. chociaż uważam, że to był taki wężyk - raz on, raz ja. tylko on uważa się za tego "zdrowego". wszyscy jego znajomi odradzali mu związek ze mną, bo ja taka jestem zła, potworna. naprawdę byłam skłonna do wielkich poświęceń. no co mi się dziwić, facet mi się oświadcza, to czekałam na niego aż on wróci z wyjazdów.

potem mi się nerwica rozkręciła, miałam problemy w domu, brak wsparcia z jego strony (miał swoje problemy).

powiedzcie mi, czy to jest normalne/desperackie/nienormalne, że ja szukam towarzysza życia? kogoś, kto będzie miał dla mnie czas? może nie na spotkania w każdy dzień, ale chociaż tak ze 4-5 razy w tygodniu, wtedy gdy się nie widzimy to kontakt, rano, wieczorem? jak on był w Polsce, to się tak widywaliśmy, ale ja potrzebowałam więcej... po tym roku jego nieobecności... nie wystarczyły mi 2 godziny dziennie, i gdyby on kochał, też by tęsknił i te godziny by mu nie wystarczyły... chyba, tak? w sumie jak jest miłość, uczucie, to nie ma takich wątpliwości.

ja nie wiem ,czy ja jestem egoistyczna, bo jego matka chora musiał do niej co weekend jeździć i ja to rozumiałam, ale w tygodniu też ciągle go nie było, byłam sama, miałam trochę zorganizowany czas, no ale nie w 100%... zawsze była ta samotna chwila, kiedy na głowę się zrzucały wszystkie myśli i chciałam, by ON był przy mnie. a jedyne co słyszałam: "nie ma mnie, nie mogę, nie teraz, później". spóźniał się na spotkania, nawet 40 minut wcześniej nie uprzedzając, mówił że do pracy też się tak spóźnia (to prawda).

w piątek powiedział mi, że nie chce ode mnie odchodzić, że mnie kocha. tłumaczył mi wszystko na spokojnie, było to rozsądne. wczoraj mi powiedział, że kocha mnie miłością "caritas". nie "amor". że caritas jest lepsza, bo pełniejsza, prawdziwsza, że trwa całe życie...

jak to powiedziałam mojej rodzinie, to kazali mi uciekać. ale nie wiem, czy to ja nie wyzwoliłam w nim takich uczuć, przez swoje wieczne problemy w życiu. ja już nic nie rozumiem. naprawdę. nie wiem, kto zawinił. nie wiem, co ze mną jest nie tak. wiem tylko, że chciałabym kochać, tak normalnie. znaleźć partnera, poznać tę jedyną osobę. mogę poczekać. ale nawet nie wiem jak rozpoznać, że to nie blef, a uczucie.

naprawdę go kochałam. patrzę na facetów, ciągle porównuję... sad

14

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

wczoraj napisałąm też smsa do jego ojca, który mnie bardzo nie lubił. on mówił, że jak to zrobię, to już będzie między nami koniec. zrobiłam tak, wczoraj wyłączył na cały dzień telefon, odczytałam to jako znak, że mam się odwalić w końcu. zrobił to po tym tekście z "caritas". napisałam jego ojcu o ostatnich wydarzeniach (oczywiście wiem, że poprze syna). że wydawało mi się, że jestem w ciąży (okresu nie miałam 3 tygodnie), a jego nie było przy mnie. że mi się oświadczył, ja dla niego się przeprowadziłam do Warszawy, mieliśmy rozpocząć życie razem, że wychowywałam się sama, ciężko mi w życiu, że nie sprostam prestiżowi tej rodziny (ojciec lekarz). ja nie wiem... skąd tacy ludzie się biorą. z jednej strony to forum pociesza, że nie jest się samemu, ale z drugiej strony - ile jest tych złych ludzi... w jego otoczeniu, to ja jestem tą złą. rzeczywiście wiele rzeczy źle zrobiłam, ale to wzsystko przez syndrom "sieroty"...

15

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

yous, to normalne że chcesz mieć tą jedną kochaną osobę, ale nigdy nic na siłę. Taka osoba powinna Cię zawsze wspierać, być przy Tobie , stawiać czoła problemom - a wydaje mi się że tak nie jest. W każdym związku zdarzają się kłótnie, ale to co się dzieje w Twoim nie wróży nic dobrego na przyszłość.
Miałam kiedyś może tylko trochę podobną sytuację, ale ogólnie chodziło o to ze byłam mocno zakochana, a facet z którym byłam nie miał dla mnie wystarczająco czasu, w dodatku jak się okazało zajmował się czyms nielegalnym i kłamał. Ciężko mi było podjąc decyzję, ale zrobiłam to z dnia na dzień i po mimo iż on obiecywał poprawę i że wszystko się zmieni nie dałam mu szansy powrotu i dziś stwierdzam że to była jedna z lepszych decyzji w moim życiu. To było kilka lat temu i w sumie teraz pomimo iż wtedy kochałam , dziś nawet nie spojrzałabym w jego stronę gdybym spotkała go na ulicy.
Wiążąc się z kimś trzeba mieć do siebie szacunek i dawać tej drugiej osobie szczęście, nie łzy.

ps. mieszkam niestety daleko od stolicy, ale internet jest takim miejscem gdzie zawsze możemy się spotkac smile

16

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

ja już nie wierzę w miłość... sad straciłam wiarę w nią... rodziców nigdy nie było, mam w głowie chaos. nie wiem kim jestem do końca, strasznie czuję się słabo i mi przykro. jestem sama w dużym mieście. nie warto robić nic nigdy dla nikogo... czuję się okropnie.

17

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

yous, moja rada- zacznij palić jointy. Nie zapewniam że to pomoże, ale wydaje mi się że szanse są duże. Nic innego nie przychodzi mi do głowy. A, tak, unikaj alkoholu, to depresant.

18

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

Jesteś młoda, jeszcze nie jedno przed Tobą. Nie możesz się poddać, postaraj skupić się teraz na pracy czy studiach, znajdz sobie zajęcie które wypełni czas.

19

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

no tak, jestem młoda. ale w środku czuję się jak emerytka... bardzo dużo przeszłam w ostatnich latach. choć oczywiście są ludzie, którzy przeszli więcej. nie ukrywam. nie umiem chyba zawierać nowych znajomości. z facetami też nie umiem rozmawiać. wygląda zwykle to tak, jakbym zadzierała nosa. taka forma samoobrony.

tak bardzo się boję, że będzie się on jeszcze do mnie odzywał. sad

20

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

Napisałem ci email głowa do góry smile

21

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

dzięki Wam. trzeba się jakoś podnieść. Pewnie Wy wszyscy wiecie, jak to trudno...

22

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

Po pierwsze to powinnas  udac się do psychologa- i tu nie ma żartów. Jesli prawdą jest to co napsiałaś o myślach samobójczych, załamaniu  ect to zwykłe pierdu pierdu na forum ci nie pomoże. Ty potrzebujesz specjalisty, osoby, któa dokładnie pozna twoją smutną historię i pomoże ci wyjść na prosta. Nie będzie to proces łatwy ale sądzę,że warto. Jesteś młodą osoba, powinnaś czerpać z życia , a nie myśleć o śmierci. Dlatego proszę cie poszukaj w necie informacji na temat poradni psychologicznych ( nie musisz isć prywatnie jeśli cie nie stać) i spróbuj .. zobaczysz,ze kazdy problem mozna rozwiązać..:)

23

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

chodze na terapie, ale teraz mialam przerwe.

tak mi ciezko jest, naprawde... nie daje rady... ciagle placze, nic nie jem 4 dzien.

stracilam osobe ktora kocham przez swoje problemy, z ktorych nie potrafilam wyjsc sama.

nie kochal mnie, byl ze mna z litosci przez dlugi czas.

za bardzo go obarczylam swoimi problemami, gdybym tego nie zrobila, to moze kochalby mnie. od roku byl ze mna z litosci...

czuje sie sama, niekochana. nie mam nikogo tutaj... dla niego sie przeprowadzilam na drugi koniec kraju. w ogole, nie czuje, zebym miala siebie.

wrocilam do niego, traktowal mnie on bardzo zle. zniszczyl mnie bardzo jesli chodzi o psychike. ale wiem, ze nie robil tego swiadomie. pozniej  moze, jak wiedzial ze jego pomoc nic nie daje, to sie zaczal tym bawic.

nie wiem, ja chyba popelnie samobojstwo przez te historie... to nie sa zarty, naprawde czuje sie taka bezradna.

24

Odp: pomóżcie mi !!! ;(
yous napisał/a:

chodze na terapie, ale teraz mialam przerwe.

tak mi ciezko jest, naprawde... nie daje rady... ciagle placze, nic nie jem 4 dzien.

stracilam osobe ktora kocham przez swoje problemy, z ktorych nie potrafilam wyjsc sama.

nie kochal mnie, byl ze mna z litosci przez dlugi czas.

za bardzo go obarczylam swoimi problemami, gdybym tego nie zrobila, to moze kochalby mnie. od roku byl ze mna z litosci...

czuje sie sama, niekochana. nie mam nikogo tutaj... dla niego sie przeprowadzilam na drugi koniec kraju. w ogole, nie czuje, zebym miala siebie.

wrocilam do niego, traktowal mnie on bardzo zle. zniszczyl mnie bardzo jesli chodzi o psychike. ale wiem, ze nie robil tego swiadomie. pozniej  moze, jak wiedzial ze jego pomoc nic nie daje, to sie zaczal tym bawic.

nie wiem, ja chyba popelnie samobojstwo przez te historie... to nie sa zarty, naprawde czuje sie taka bezradna.

no co ty...dziewczyno......wiem że jest bardzo trudno wyjść z takiego impasu, kiedy człowiek czuje się zdeptany i bez wartości.....przeżyłam w swoim życiu dwa załamania i raz też takie mocne że miałam te same myśli....gdybym wtedy znalazła moje "pomoce" to kto wie czy dzisiaj pisałabym tutaj.......wiesz jak już osiągnęłam apogeum ktoś kopnął mnie w tyłek i wypchnął do psychologa....dzisiaj nie mam jeszcze wszystkiego za sobą ale jest znacznie lepiej i uwierz mi....NIE WARTO DLA TAKIEGO DUPKA ŻYCIA TRACIĆ......nikt nie jest wart takiego poświęcenia. Nie obwiniaj się....to on jest dupkiem nic nie wartym jak jego słowa, jak ktoś decyduje się być z kimś to kłopoty są wspólnymi kłopotami, każdy chciałby żyć bez problemów w wiecznej sielance, ale tak nie ma i nie będzie to jest poprostu życie.......tak jak wcześniej tu już było pisane....weź zrób coś dla ciebie, małe przyjemności a będzie coraz lepiej.......głowa do góry, jestem z tobą...pisz

25

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

przedwczoraj do mnie przyszedł, bo sie nie odzywalam do niego. przyszedl niby 'z troski', by sie dowiedziec,czy niczego sobie nie zrobilam,czy nie zrobilam sobie krzywdy itp. to mnie tylko upewnilo ze nie ma to nic wspolnego z miloscia.w sobote powiedzial mi ze kocha mnie miloscia 'caritas', nie 'amor', bo 'caritas' jest trwala, a 'amor' przemija. klamstwo. tak pomyslalam,ze gdyby naprawde sie troszczyl (mam chory kregoslup w dodatku), wiedzial ze srednio moge chodzic, sam zrobilby mi jakies zakupy. a tak, przeczytal przy mnie, ode mnie wiadomosci, nazwal mnie wariatka. w miedzyczasie na pytanie moje 'czego Ty ode mnie chcesz" powiedzial - "kocham Cie, jako moja kobiete, dziewczyne". klamstwa.

kocham go, ale chce zapomniec... nie wiem jak... niby czas jest najlepszym lekarzem, ale to takie trudne... ja dla niego tyle poswiecilam czasu... uwagi... tyle staran w to wszystko wlozylam, a on potrafil tylko mnie odpychac, ponizac, mowiac przy tym ze mnie 'kocha', a potem ze kocha 'caritas'. grajac w ten sposob na mnie, na moich emocjach. zrobil ze mnie wariatke, wczesniej tez nia bylam,ale nie probowal mi pomoc, tylko czekal az sama sie zmienie i bede 'pod niego'.

tak mi ciezko... boje sie kolejnych porazek. boje sie ludzi. boje sie bliskich relacji z nimi. zabral mi resztki kobiecosci, mimo ze jestem ladna dziewczyna, mam cos do zaoferowania soba, to nie mam pewnosci siebie. nie wierze w to,ze kiedykolwiek spotka mnie jakakolwiek milosc.

boje sie. naprawde bylam bardzo zaangazowana w ten zwiazek,on caly czas mi wmawial ze on tez, ale to nieprawda, teraz to widze, teraz otworzyly mi sie oczy,jak on mnie traktowal.

26

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

Bardzo Ci współczuje . Za dużo przeszłaś w życiu . Rodzice Cie odrzucili od Siebie i dlatego tak sie fatalnie czujesz . Może spróbuj wykorzystać ogłoszenia na forum , samotnosc . Wiele kobiet ogłasza sie z Warszawy , ze szukają nowych znajomych . Zycze Ci dużo zdrowia i siły .

27

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

tak mi ciężko. wracam do domu i płaczę. bardzo boli mnie serce. i to nie jest metaforyczne gadanie.
on był dla mnie jak brat, najlepszym przyjacielem, oddałam mu całą siebie, serce, on mnie odepchnął. wcale się nie narzucałam w ostatnim czasie. on po prostu mnie nie kochał i ubierał to wszystko w ładne słówka, że kocha ale inaczej.

to tak boli. czy są na świecie ludzie potrafiący kochać? ja nie chcę cudów na kiju. po prostu, chcę miłości. normalnej, przyjaznej, codziennej. dlaczego to wszystko tak boli?

28

Odp: pomóżcie mi !!! ;(

bardzo mi Ciebie szkoda... wiem ze jest Ci ciezko bo sama mam taka hustawke emocjonalna z facetem i tez bym sie chciala uwolnic wkoncu od tego alb przynajmniej zeby on zaczal sie zachowywac powaznie a nie jak choragiewka na wietrze

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » pomóżcie mi !!! ;(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026